Świat Filmu

Dave „Zbłąkany pies” Filoni



„Gwiezdne Wojny” i Akiro Kurosawa to temat rzeka, który powraca do nas co jakiś czas. Bryan Young po raz kolejny wrócił do niego w kontekście „Wojen klonów” i tego jak Filoni po raz kolejny balansował na granicy inspiracji, wariacji i plagiatu.


George Lucas jest wielkim fanem Akiro Kurosawy i jego filmów. Kurosawa był już tematem trzech wpisów z cyklu „Kino za Gwiezdnymi Wojnami”, a to będzie czwarty. No i prawdopodobnie zobaczymy jeszcze kolejne.

Odkąd Netflix ożywił moją pasję do „Wojen klonów”, przypomniało mi się jak wiele z klasycznych filmów jest upchanych w pierwszych sezonach. Tym razem przyjrzymy się jedenastemu odcinkowi drugiego sezonu „Wojen klonów” Lightsaber Lost. To opowieść w której widzimy Anakina i Ahsokę przeszukujących nieciekawe zakamarki Coruscant, by odnaleźć nielegalnego sprzedawcę broni. Jedna rzecz prowadzi do innej w podejrzanej części planety-miasta, gdzie miecz Ahsoki został zwędzony przez kieszonkowca.

Bojąc się jak może zareagować Anakin na zgubienie przez nią miecza, Tano korzysta z pomocy starego, mądrego mistrza Jedi ze Świątyni, nazywającego się Tera Sinube. Sinube daje jej porady jak znaleźć jej miecz w nadziei, że uda się jej wytropić go zanim ktoś popełni nim ohydną zbrodnię.

Odcinek ten jest bezpośrednio inspirowany powojennym filmem noir Akira Kurosowy, „Zbłąkany pies” (1949, Nora inu, ang. Stray dog). W filmie występuje Toshirô Mifune jako młody oficer policji, który ma podobne problemy jak Ahsoka w tym odcinku. Pistolet został skradziony podczas przejazdu przepełnionym wozem, więc należy wyśledzić przestępców za to odpowiedzialnych zanim rozpocznie się eskalacja zbrodni. Zostaje popełnione morderstwo z użyciem tej broni, a policjant wie ile jeszcze naboi zostało. Postaci Mifune pomaga doświadczony detektyw grany przez Takashiego Shimurę, który doradza mu najlepiej jak potrafi.
Sinube dzieli wiele podobieństw do Shimury, zarówno z wyglądu jak i duchowo. Sinube, którego stworzono specjalnie na potrzeby „Lightsaber Lost” przypomina też trochę psa, co jest pewnym ukłonem wobec tytułu filmu, który zainspirował ów odcinek.

Zarówno film, jak i odcinek „Wojen klonów” ukazują moralnie niejednoznacznych ludzi z dna drabiny społecznej i to co muszą robić, by przetrwać. Drobni przestępcy to nie jest klasa, która jakoś szczególnie zwracałaby na siebie uwagę Jedi, zwłaszcza w czasach wojen klonów, więc to jest fascynujące, by móc zobaczyć jak działają w tym wytartym podbrzuszu galaktycznej stolicy.


Wpływ filmu Kurosawy widać przez cały odcinek, powoduje powstanie napięcia i desperacji ze strony Ahsoki, która jest prawie tak błyskotliwie zanimowana jak każda z klasycznych scen z Mifune. Ostatnią rzeczą, której Ahsoka pragnie jest to, by ktoś zrobił coś złego jej mieczem, a porażka nie jest tu żadną opcją.

Nie jest też tak, że nawiązania do „Zbłąkanego psa” można znaleźć jedynie w tym konkretnym odcinku „Wojen klonów”. Film ten jest uznawany, za jedną z inspiracji całego gatunku buddy-cop (typ filmów o policjantach, w którym ważne jest różnica charakterów obu współpracujących detektywów), a jak wygląda relacja Anakina i Obi-Wana przez Epizod II i III, czy to nie jest ten gatunek w wersji „Star Wars”?

„Lightsaber Lost” to także wpływ czarno-białych filmów, ale wracają do życia w zdumiewających kolorach, dowodząc, że wygląd Coruscant powinien być kolorowy. Wygląd podziemia to zajawka tego, co mieliśmy zobaczyć na poziomie 1313 i w tych okolicach.

Tym, którzy chcieliby zobaczyć „Zbłąkanego psa” ze swoimi dziećmi, radziłbym spróbować swojego szczęścia z filmami takimi jak „Siedmiu samurajów” czy „Kagemusha”, przynajmniej do czasu aż dzieci będą trochę starsze. W „Zbłąkanym psie” nie ma nic budzącego zastrzeżenia, ale jest bardzo długi, powoli się rozkręca zupełnie odwrotnie niż w tym, w pędzącym na złamanie karku odcinku „Star Wars” nim zainspirowanym.



Tak dla przypomnienia, Mifune był jednym z kandydatów do roli Obi-Wana Kenobiego w oryginalnej „Nowej nadziei”. Zaś o Kurosawie pisaliśmy już kilka razy, w tym o Kagemushy, Ukrytej fortecy czy Siedmiu samurajach.



Tagi: Bryan Young (50) Dave Filoni (413) Holo z oficjalnej (151) The Clone Wars (1261)

Komentarze (9)

TCW = Bastion (schodzi na psy)

To dorabianie ideologii do crapu jest po prostu piękne <3

Porównywanie Filoniego do Kurosawy powinno być karane więzieniem. Ci ludzie są absurdalnie bezczelni. Wydaje im się, że jak widzieli film mistrza a w odcinku coś tam zerżną to są szczególnymi artystami. Kino to nie tylko jednak scenariusz (który w przypadku TCW leży), lecz i stylistyka, estetyka. Ja na miejscu ludzi od TCW nie przyznawałbym się nawet do kina kultury wysokiej, bo w każdym porównaniu TCW wypada jak bajka dla upośledzonych o estetyce animowanych lalek barbie. Typowe amerykańskie podejście - nie wiem o co chodzi ale się podepnę.

Zdyskredytować TCW tak Filoniego na stos.

Fanfax= Obrońca Prawdy !

Poziom utrzymuje się na podobnym pułapie, i potem takie osoby silą się na Swoja opinie ech :P

Pytanie nie jest w tytule a pod tytułem...

Odpowiedź na pytanie z tytułu newsa: Tak

To pytanie w tytule newsa jest genialne. I jednocześnie oczywiste :)

Wow, aż sobie chyba obejrzę tego Zbłąkanego Psa. Dotychczas widziałem tylko filmy Kurosawy rozgrywające się w feudalnej Japonii, z samurajami.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:

Archiwum wiadomości dla działu "Świat Filmu"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.