Książki

Historia „Tarkina”



Autor James Luceno postanowił napisać na oficjalnej kilka swoich przemyśleń związanych z jego najnowszą powieścią Tarkin, wydanej nakładem Del Rey.

To historia, którą już opowiadałem I myślę, że teraz się powtarzam. To opowieść o mnie i moim najbliższym przyjacielu, zmarłym Brianie Daleyu; działa się w maju 1977 w małym kinopleksie w północnym New Jersey.

Premierowo film zwany „Gwiezdne wojny” grano dla publiczności składającej się z gdzieś 30 osób. To już nigdy się nie powtórzy. Gdyby jakiś podróżnik w czasie ze smartfonem był tam, może zrobiłby film ukazujący Briana i mnie, z oczami i ustami szeroko otwartymi, zadziwionych tym, co widzieliśmy na ekranie. Dźwięk może uchwyciłby elementy niespodzianek, rozkoszy i uśmiechów. Nasze zanurzenie było tak głębokie, że nie sądzę byśmy wymienili więcej niż dwa słowa ze sobą. Ale gdy film się skończył, właściwie nie rozmawialiśmy prawie o niczym innym przez cały kolejny miesiąc, właściwie przez dwie kolejne dekady, ale to już inna historia. Żaden z nas nie latał z jednej strony galaktyki na drugą jak Han Solo, ale obaj dzieliliśmy przygody, jednak nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy czegoś takiego jak „Gwiezdne Wojny”. To było jakby George Lucas zebrał wszystkie najlepsze baśnie, komiksy i filmy popularne na których dorastaliśmy i stworzył fantastykę w taki sposób, że była… prawie prawdziwa. Panienka w opałach, obcy ze święcącymi oczyma, odważne droidy, rycerze dzierżący miecze i Darth Vader, ledwo mogliśmy podziwiać kształt imperialnego niszczyciela, gdy ta ciemna forma wyłoniła się na ekranie.

Był tam też Tarkin – wówczas gubernator Tarkin – dowódca Gwiazdy Śmierci. Zimny jak lód, złowieszczo kalkulujący, szybko odpowiadający na zaczepki dzielnej księżniczki. Brian i ja zastanawialiśmy się kim był ten koleś, który tak zwyczajnie rozkazał zniszczenie planety w jednym momencie a następnie zwracał się do Vadera, jak do szczerego przyjaciela. Z pewnością Tarkin nie był jednym z tych rycerzy Jedi o których wspominał stary, szalony Ben, ale może choć walczył w tych tak zwanych wojnach klonów. Może nawet zwracał się po imieniu do samego Imperatora!

Jak dziwne było, gdy okazało się, że zastanawiam się nad tymi samymi pytaniami 35 lat później, a nigdy wcześniej nie rozmyślałem nad nimi tak głęboko jak ostatniego lata, gdy Lucasfilm poprosił mnie o napisanie powieści koncentrującej się na Tarkinie. Wspominałem o nim w kilku poprzednich powieściach, nawet pojawił się w kilku scenach na jego domowej planecie Eriadu. Telewizyjne „Wojny klonów” potwierdziły to, że walczył podczas galaktycznego kryzysu, a inne powieści uchwyciły Tarkina w latach przed „Nową nadzieją”. Ale moim zadaniem było ukazać jak Tarkin stał się człowiekiem, którego spotkaliśmy na Gwieździe Śmierci, no i jak dowiedział się tak dużo o swoim szczerym przyjacielu, Darthie Vaderze. I o tym właśnie jest ta nowa powieść. Cóż o tym i jeszcze o jednym interesującym szczególe, że faktycznie Tarkin i Imperator są po imieniu. Mam nadzieję, że zaciągniecie się na pokład tej przygody.



Tagi: Brian Daley (7) Del Rey (470) Epizod IV: Nowa nadzieja (617) Holo z oficjalnej (151) James Luceno (144)

Komentarze (21)

Ja już za stary jestem na taką zabawę.Jeśli już robili reebot to trzeba było skasować wszystko bez nawiązań do starego EU.A tak teraz nie wiadomo czy im szkoda starych fanów i dlatego nie kasują wszystkiego, czy są jakieś inne powody. Co nie zmienia faktu, że dopiero teraz będzie bajzel w EU(pomieszane stare z nowym itd). A poza tym jak od czasu do czasu zobaczę jakąś scenkę z Rebels to mnie niestety mdli (podobnie jak z innymi wypocinami Filoniego). Pozdrawiam wszystkich i piszcie jak to dalej będzie wyglądać, bo ja w nowe EU już się bawił nie będę, ale forum chętnie poczytam

Co do używania paru wątków z EU w nowym kanonie ma tylko kilka słów:
,,Lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu"
Mam nadzieję że część z was zrozumie o co mi chodzi

Hm, wiem. Może po prostu martwi mnie to, że dzieje się teraz dokładnie to, czego się obawiałem zanim jeszcze zrestartują EU. Tzn zostaje ono pocięte na małe kawałeczki i decydujemy co jest warte aby przetrwać, a co nie...Ale mogę też przesadzać;) To wszystko tylko dość luźne myśli.

No ok, ale Wiesz, że to, że coś się będzie powtarzać, to zasługa autorów książek, oni dostają zlecenia, że mają o czymś napisać, teraz zmieni się tylko tyle, że będą bardziej nadzorowani nad tym by nie kłóciła się ich książka z innymi wychodzącymi, z filmami grami itp, to wiemy i mamy nadzieje, że tak się stanie. Odnośnie poziomu książek star wars już wielu pisało więc w najlepszym przypadku jak do tej pory mamy średniaki, które się szybko czyta i tak samo szybko zapomina. Raczej nikt nie oczekuje, że coś się tu zmieni, chyba, że autorzy wykorzystają dotychczasowe doświadczenie i wzbiją się wyżej, a niektórzy niech napiszą chociaż coś na swoim poziomie, bo paradoksalnie niektórzy z autorów mają naprawdę dobre książki, tylko tyle, że nie są one osadzone w uniwersum star wars.

Slavek_8 > aktualka. Dyrektor Armand Isard żyje i ma się dobrze. Aż człowiek ma wrażenie, że żadnego restartu wcale nie było;P Są też zmiany i książka ogólnie się sama w sobie broni.

Szeldon > Doskonale rozumiem powody za stworzeniem Legend. Między innymi to, że można teraz napisać kolejne 200 książek i wyciągnąć z tego kasę.

Slavek_8 > Nowa, nowa. Trochę zbyt dosadnie to ująłem. Tylko ile czasu minie zanim wyjdzie znowu Plagueis, który okaże się w 50+ % zbieżny ze starym? Tudzież, "nowa, poprawiona wersja"?

Ogółem tak mnie tylko naszło. Książka jest spoko :)

@Nild - myślę, że to ani ukłon, ani lenistwo, ani głaskanie. :) Raczej próba ratowania tego co się da i co jest warte uratowania, z szacunku dla świetnych historii i ich autorów. Po to nazwali je legendami, żeby zasugerować, że mogą być częściowo prawdziwe. Ale serio "odgrzewany kotlet"? Kurde, myślałem, że to raczej całkiem nowa historia i tylko ma kupę nawiązań... tak czy inaczej zachęciłeś mnie, rozgrzewam kindla. xD

Wy naprawdę nie pojmujecie sensu legend? To takie trudne? Nie potrafię spojrzeć na to oczami osoby która nie ogarnia

Tak swoją drogą to zastanawiam się, czy te nawiązania mnie cieszą. Z jednej strony fajnie, że to wszystko co było nie znika, z drugiej...Plagueis ma już łatkę Legends, a teraz okazuje się, że część z tego co tam jest stało się "kanoniczne" i czuję się jakbym dostał odgrzewanego kotleta. Skoro stare EU jest przekreślone to jaki jest sens upychania go do nowego? Ukłon w stronę fanów, lenistwo, czy zwyczajne głaskanie dogorywającego konia przed palnięciem mu w łeb?

Lord Bart > Trafiony, zatopiony :D
Slavek_8 > Jest, razem z resztą przydupasów Imperatora. Może zrobię potem zestawienie co się zgadza, a co nie...Chociaż to monotonne będzie ciut, nawiązań jest mnóstwo po prostu...

Freedzik mi podpowiada, że o jakieś krzaki chodziło... czy trawę...

@Nild - Brak Isardów mnie smuci, ale nawiązania do Plagueisa w nowym kanonie to coś na co miałem nadzieję. :) Zaspoiluj mi jeszcze proszę skoro już czytasz: Czy jest tam chociaż Sate Pestage? Bo z holonetnews.com wiem, że Grand Vzierem jest zamiast niego Amedda

Hagan > Tak i tak.
Rif_ > Do połowy książki ani słowa o Daali, za to mnóstwo różnych nawiązań, do Plageuisa i nie tylko. Póki co jedną z większych nowości to wprowadzenie Naval Intelligence Agency, z Yularenem na czele, czy brak Isarda.
Lord Bart > Cóż, jedni książki czytają, drudzy je palą... Widać hobby jak każde inne.

Ogółem czyta się całkiem fajnie, o ile ktoś lubi miliard odniesień/nazw na każdej stronie.

trzeba będzie coś spalić jak to wyjdzie...

no wszystko fajnie ale kiedy będę mógł poczytać owe dzieło najlepiej w języku ojczystym :) myślę ze nie szybko :/

+A ja bym z na Twoim miejscu przeczytał sobie "Zmierzch Jedi" przed obejrzeniem wspomnianych odcinków, które sprawią że odbiór będziesz książki miał jeszcze lepszy..

Trzej przyjaciele z imperialnego boiska: Sheev (czyt. Szef)- Anakin (czyt. Little Any) - Wilhuff. Ciekawe czy będzie coś na temat romansu z Nataszą co w legendach mu daała.

Czytałem gdzieś, że warto obejrzeć odcinki z tej bajki przed przeczytaniem tej książki, że będą pewne nawiązania, które dodatkowo umilą książkę, choć nie jest to obowiązkowe, czy ktoś kto to oglądał może podać, które to odcinki? :P

Zapowiada się najlepsza książka nowego kanonu, co prawda wiadomo o tym już od dawna ale dzięki tej wypowiedzi Luceno mamy potwierdzenie z pierwszej ręki, że Tarkin będzie bardzo klimatyczną, psychologiczną powieścią. I te dialogi Wilhuffa z Sheevem, bezcenne xD.

Zastanawiam się czy w nowym kanonie Tarkin nadal będzie miał na imię Wilhuff i będzie pochodził z planety Eriadu. Wiem że pojawił się w Wojnach Klonów, ale nie oglądałem odcinków zz nim i nie wiem czy są tam wzmianki o jego imieniu lub pochodzeniu.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:

Archiwum wiadomości dla działu "Książki"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.