TWÓJ KOKPIT
0

Różne

Propaganda w „Gwiezdnych Wojnach”

2014-12-23 17:29:51



Zgodnie z obietnicą, Cole Horton zabrał się tym razem za propagandę. To temat rzeka, niestety tym razem głównie ogranicza się do II wojny światowej.

Jeśli zwróciliście uwagę na ten sezon „Rebeliantów”, wiecie, że dzieje się on w czasie „mrocznych czasów”, gdy Imperium zdobywa coraz więcej władzy w galaktyce. Na Lothalu rekrutują nowych kadetów, konsolidują farmy, budują maszynerię wojenną. Ale ustawienie milionów obywateli w szeregu nie zawsze wymaga większej ilości broni, jak to widzimy w „Rebeliantach” tam jest mnóstwo propagandy w galaktyce, która pomaga nagiąć obywateli do woli Imperium.



Propaganda w odległej galaktyce nie jest niczym nowym. Uważny widz „Wojen klonów” mógł zauważyć holograficzne wystąpienia kanclerza Palpatine’a skierowane do ludu Coruscant. Tyle, że propaganda w okresie „Wojen klonów” była bardziej subtelna, wyrachowana. Gdy patrzymy na „Rebeliantów” to tam jest ona jawna i wszechobecna. W wielu miejscach jest lustrzanym odbiciem propagandy z czasów II wojny światowej.

Trudno w to uwierzyć, ale propaganda podczas wojny była bardzo szeroko rozpowszechniona. Każdy kraj, który brał w niej udział miał armię ludzi tworzących plakaty, filmy, programy radiowe i inne rzeczy. W sumie to Niemcy miały nawet całe ministerstwo w którego nazwie znajdowało się słowo „propaganda”! Bitwa o umysły i idee rozgorzała w latach 40. XX wieku. Jeśli spojrzycie na świat „Rebeliantów” to zauważycie ten sam motyw. By wypełnić ściany na Lothalu, twórcy stworzyli całą serię plakatów propagandowych inspirowanych II wojną światową.

Amy Beth Christenson, artystka pracująca przy „Rebeliantach” mówi:
- Dla tej konkretnie serii obrazów, artyści z naszej ekipy dostali wolność twórczą jeśli chodzi o wszystkie projekty plakatów. Jedynymi wskazówkami było to, że ma to być proimperialna propaganda, a jej styl ma być podobny do plakatów z lat 40.

Christenson dodaje:
- Jestem wielką fanką tej ery w historii i stylów artystycznych (nie wspominając o „Gwiezdnych Wojnach”), więc było fajną zabawą bawienie się kilkoma pomysłami w tym stylu. Większość z wczesnych szkiców trafiło w styl „Rebeliantów” i ten okres czasowy, inne niekoniecznie, ale nie mogłam się oprzeć zrobieniu „Loose Lips Sink Ship” z „Egzekutorem” rozbijającym się o II Gwiazdę Śmierci. Ale przez większość czasu, stan galaktyki w erze „Rebeliantów” jest bardzo podobny do sentymentu tych minionych lat z naszego prawdziwego świata, więc z tego czerpaliśmy bardzo dużo.

Ale o ile grafiki z „Rebeliantów” są nowe, o tyle istnieje długa historia oficjalnych grafik inspirowanych propagandą II wojny światowej. Jest mnóstwo też innych odniesień do propagandy w obrazach z „Gwiezdnych Wojen” zrobionych zarówno przez fanów jak i licencjonobiorców, w tym wiele plakatów i wydruków. Jednym z moich ulubionych jest ten z limitowanej edycji Cat Staggs. Te rzadkie obrazy były sprzedawane wyłącznie na Star Wars Celebration, a ostatnio w limitowanej formie zostały wydane przez Acme Archives, gdzie były dostępne tylko przez dziesięć dni.




Mówiąc o inspiracji swoich grafik, Cat Staggs mówi:
- Zawsze byłam fanką sztuki propagandy i ilustracji z lat 30. i 40. Skoro „Gwiezdne Wojny” są historią wojenną, nie licząc oczywiście historii Luke’a, uznałam, że nałożenie tych elementów, przyszłości i pewnego stylu propagandowego byłoby bardzo fajne.

Plakaty propagandowe Staggs pięknie oddają klimat ery zarówno dzięki perfekcyjnemu pomieszaniu malowanych ilustracji z procesem postarzania, który sprawia, że wyglądają one jakby trzymano je w magazynie od czasów końca wojny. Ten ton to nie przypadek. Staggs zdradza szczegóły procesu swojej pracy:
- Robię dużo poszukiwań. Spędzam dużo czasu na studiowaniu sloganów i obrazów, staram się uczynić wszystko by odwzorować nie tylko styl ale i przesłanie, te emocjonalne każdego z plakatów. Wybieram kilka tematów i staram się je połączyć z filmami, starajac się znaleźć elementy, które ze sobą pasują.

Przenikliwi czytelnicy zauważą, że plakaty propagandowe Staggs są nazwane po klasycznych filmach wojennych. Te zabawne tytuły to kolejny przykład łączenia jej twórczości gwiezdno-wojennej z II wojną światową.

Im bardziej „Rebelianci” rozwijają Imperium Galaktyczne, tym więcej imperialnej propagandy będzie inspirowanych naszą własną historią. Od wielkich parad wojskowych po obowiązkowe imperialne święta, w galaktyce jaką widzimy w serialu tematy propagandowe są często powieleniem stron historii.

TAGI: Amy Beth Christenson (17) Cat Staggs (5) Cole Horton (42) Holo z oficjalnej (151) II wojna światowa (27) Star Wars: Rebelianci (Star Wars: Rebels) (604) The Clone Wars (1369)

KOMENTARZE (5)

  • Nahen2014-12-23 20:54:18

    Dlatego więcej loozu w portkach a świat będzie piękniejszy ;) nawet ten starwarsowy ;) Swoją drogą na te dwa i pół odcinka które mi "mignęły" to scena z "wiadomościami" w knajpie była naprawdę zabawna ;) Bardzo przewidywalna co do każdego słowa ale mimo to zabawna ;)

  • Darth Zabrak2014-12-23 20:48:00

    Akurat Rebels nie oglądam, także nie mam zielonego pojęcia co tam pokazują. No ale tak, masz rację. Po prostu trochę irytuje ta wszechobecność tych bajek we wszystkim co starwarsowe.

  • Nahen2014-12-23 20:07:57

    Darth Zabraku a powiedz mi w którym z innych filmów tych "dorosłych" a zwłaszcza w pierwszej trylogii miałeś okazje tak na prawdę poczuć klimat i uczucia jakimi pałali do imperium jego "mieszkańcy" w zestawieniu z propagandowymi próbami wytłumaczenia im że to jedyna słuszna rzeczywistość?
    Jakoś nie pamiętam odpowiednika sceny w knajpie z wiadomościami na ściennym ekranie z "Rebels" w żadnym innym filmie z tych "jedynie słusznych".
    Więc o jakiej propagandzie miał być artykuł skoro propagandę czasu "Clone Wars" też w zasadzie widać tylko w kolejnym znienawidzonym dziele Filoniego czyli TCW?
    Niestety jak chcesz pisać o pszczołach to nie ma bata musi być w tekście coś o pszczołach choćbyś nie wiem jak chciał w tym temacie uniknąć tego elementu...

  • Smoku642014-12-23 19:41:46

    KotOR nareszcie na androidal!!!

  • Darth Zabrak2014-12-23 18:45:42

    Zaczynam sobie czytać z nastawieniem na ciekawy tekst, a pierwszą i jedyną rzeczą o której pisze Horton są... Rebelsi, znowu wszechobecne bajki. Nie dość że na ten tekst trzeba było czekać prawie dwa miesiące, to jeszcze teraz kiedy ten tekst mam przed sobą, okazuje się że jedyną rzeczą o której napisał autor jest kolejna bajka Filoniego. Zawiodłem się.

ABY DODAWAĆ KOMENTARZE MUSISZ SIĘ ZALOGOWAĆ:

  REJESTRACJA RESET HASŁA
Loading..