Różne

ISIS a Gwiezdne Wojny

W ostatnich dniach na czołowych portalach informacyjnych w Polsce pojawiły się informacje o tym, że dżihadyści z państwa islamskiego przejęli filmowe Tatooine z Gwiezdnych Wojen - podając za lokalizację miejscowość Tataouine i okraszając newsy zdjęciami z planów zdjęciowych w Tunezji. Wszystkie źródła powoływały się na materiał CNN. Postanowiliśmy dotrzeć do tego materiału, aby wyjaśnić pewne przekłamania, które pojawiły się na tych portalach. Sam artykuł znajduje się w tym miejscu.



Zacząć należy od ustalenia pewnych faktów. Materiał CNN i newsy w polskich portalach mówią o mieście Tataouine. Nazwa tego miasta była inspiracją dla George'a Lucasa dla nazwania filmowej planety, żadna ze scen nie była w nim jednak kręcona. Wszystkie newsy w polskich portalach były okraszone zdjęciami i filmami z Mos Espy, która znajduje się w pobliżu miasta Nefta. Jest to prawie 370 kilometrów drogi od wspomnianego w newsach Tataouine. Najważniejsze i najbardziej rozpoznawalne z lokacji filmowych znajdują się właśnie pod Neftą, w Matmacie oraz na Dżerbie - do żadnego z tych miejsc jak na razie dżihadyści nie dotarli. Mapę z zaznaczonymi większymi miastami oraz lokacjami związanymi ze Star Wars zamieszczamy poniżej. W tym miejscu natomiast znajdziecie relację z wyprawy po Tunezji śladami Gwiezdnych Wojen, którą odbyła nasza redakcja.



Wg CNN w tym miesiącu trzech młodych ludzi zostało aresztowanych w Tataoiune, podejrzewani oni byli o chęć przekroczenia Libijskiej granicy w celu dołączenia do ISIS. W rejonie tej miejscowości odnaleziono niedawno również dwa pokaźne składy broni, które prawdopodobnie miały posłużyć w walce dżihadystom. W tamtym rejonie znajduje się wiele ksarów - są to stare, nieużywane obecnie spichlerze które doskonale nadają się na kryjówki i skrytki. Kilka spośród takich ksarów posłużyło jako plany filmowe do Gwiezdnych Wojen, ale nie ma żadnego potwierdzenia, że którykolwiek z nich jest obecnie wykorzystywany przez dżihadystów. Podawane zatem przez polskie portale informacje są mocno na wyrost. Poniżej możecie zobaczyć jak wygląda jeden z ksarów w pobliżu Tataouine (Ksar Hedada).



Podróż po Tunezji śladami Gwiezdnych Wojen ekipa Bastionu odbyła w 2012 roku, czyli rok po odsunięciu od władzy prezydenta Ben Alego. O ile sytuacja w Tunezji była już wtedy w miarę spokojna, o tyle sytuacja w sąsiadującej Libii była zdecydowanie poważniejsza. Przekładało się to niejako na poziom bezpieczeństwa na południowym-wschodzie Tunezji (czyli w okolicach Tataouine). Na drogach widać było w tym rejonie dużo wojska, stale kontrolującego podróżujących, a w pobliżu dróg rozbite były obozy uchodźców z Libii. Uchodźcy na teren Tunezji przedostawali się bez najmniejszego problemu z uwagi na to, że kontrole graniczne były tam bardzo ograniczone. Występowały one na oficjalnych szlakach transportowych, ale szlaki te biegną przez tereny pustynne przez które bez problemu mogą się przedostać całkowicie niezauważone nawet duże grupy ludzi. Wykorzystują to obecnie członkowie państwa islamskiego, przerzucając przez granicę ludzi i broń - Tataouine jest obecnie jednym z punktów przerzutowych/przystanków na drodze do Libii. Rząd Tunezyjski walczy z tym procederem jak może, rozbudowując kontrole wzdłuż granicy z Libią oraz tworząc strefy buforowe do których nikt bez zezwolenia nie może wejść. Jednak z uwagi na pustynny charakter tego terenu jest to niezwykle trudne. Kończąc już, chcielibyśmy jeszcze raz podkreślić, że żadna z filmowych lokalizacji w Tunezji, co sugerują polskie media, nie jest obecnie w rękach ISIS. Jedynie wspomniane ksary znajdują się blisko terenów narażonych na niebezpieczeństwo, te najbardziej rozpoznawalne i najczęściej owiedzane lokacje znajdują się póki co poza terenami działań dżihadystów.



Tagi: Polityka (66) Tunezja (23)

Komentarze (20)

Ludzie z terenów opanowanych przez ISIS uciekają przed prześladowaniami, o tym napisałem a nie o ogólnym zagadnieniu masowej emigracji ludności z terenów Azji i Afryki do Europy.

W większości nie uciekają przed prześladowaniami, tylko po socjal xD.

Módl się, żeby Tobie się takie coś nie przytrafiło i żebyś nie musiał nigdzie wyjeżdżać, bo tam też osoby o Twoich zapatrywaniach okażą Ci taką samą "miłość bliźniego" jak Ty masz do ludzi z Bliskiego Wschodu, którzy uciekają przed przesladowaniami

-> Alex Wolf : Nie chcę wyjść na nie posiadającego empatii suk******a, ale dziedzictwo kulturowe o którym mówiłem, na którym opiera się większość Europy i reszty świata, które dało nam wynalazek pieniądza, pierwszy jednolity system mierzenia czasu, podstawy starożytnej architektury, niedoścignione jak na tamte czasy wzorce artystyczne, jest mi ważniejsze, niż jacyś męczennicy, czy inne dzieci których nigdy nie miałem okazji poznać i którymi jest aktualnie zalewana Europa.

@Dark Count- Martwisz się o rzeźby, a zobacz w necie zdjęcia jak torturują i mordują w okrutny sposób mieszkańców tamtych terenów włącznie z maleńkimi dziećmi. ISIS raz dwa zostałby załatwiony jakby reszta świata chciała,ludzie i zabytki zostaliby uratowani, ale interesy są inne...

@Verg - Dokładnie ten, a jeżeli powołanie się na niego na potrzeby jednego sformułowania "kompromituje" całą wypowiedź... Co kto lubi. Co do antysemickości, nawet prokuratura uznała taki zarzut za bezpodstawny i nie widzę sensu, by go powielać, bo o Żydach wypowiada się w dokładnie taki sam sposób jak o innych narodach rozgrywających tu różne interesy - więc skoro nikt nie nazywa go rusofobem, germanofobem, nie powinno się też nazywać go antysemitą. Nie atakuje w żaden sposób narodu jako takiego, a raczej krytycznie (i, śmiem twierdzić, merytorycznie) odnosi się do pewnych jego zachowań - i to raczej na naszą niż ich niekorzyść, bo trudno kogoś obwiniać za wykorzystywanie naszej naiwności. Ale nazywać go idiotą - nawet nie zgadzając się z jego poglądami - raczej nie wypada. Idiota to osoba upośledzona umysłowo, podczas gdy Michalkiewicz to jeden z najbystrzejszych umysłów wśród polskich publicystów i braku logicznego myślenia zarzucić mu nie sposób. Ale przyznam, rozbawiła mnie wzmianka o "kontaktach z Korwinem", jakbyś mówił co najmniej o tym, że w młodości współpracował z jakąś komórką terrorystyczną. Patrząc na powiązania całej reszty sceny polityczno-opiniotwórczej, kontakty z Ozjaszem to raczej niegroźna przygoda, zwłaszcza, że jest to znajomość koleżeńska i zupełnie jawna, a nie jakieś szemrane interesy. A jakoś nikt nie płacze, że Miłościwie Nam Panujący ma w dorobku spotkania z agentami FSB, a poprzedni Miłościwie Nam Panujący - liderami Mosadu :)

@Dark Count - ale od tego są strony zajmujące się szerszym światem, strona o Gwiezdnych wojnach siłą rzeczy skupia się na Gwiezdnych wojnach. To, że Bastion o czymś napisze nie ma raczej wpływu na to, co akurat nawinie się pod rękę czterdziestu rozbójnikom. Jasne, masz rację, ale to racja w stylu "my gadamy o filmach a w Afryce dzieci nie mają wody". Każdy zajmuje się swoim zakresem tematów, a Bastion odniósł się tego, jak zrozumiałem, w odniesieniu do błędnych (a to ci nowina) informacji podawanych w mediach - więc jeśli już, to pretensje należy mieć właśnie do tych mediów, które na akurat takim temacie się skupiły, wychodząc zapewne z założenia, że niedzielnego widza nie obchodzą sumeryjskie rzeźby, bo bidok nie wie wie czy to w Afryce czy może w Australii.

Mariobaryla -> Przepraszam, jaki Michalkiewicz, na którego się powołujesz poniżej w swoim wpisie? Mam nadzieję, że nie masz na myśli antysemity i idioty związanego w przeszłości z Korwinem-Mikke, Stanisława Michalkiewicza? To by kompromitowało w takim wypadku całą twoją wypowiedź.

Błagam, trochę litości i powagi. Te prymitywne hordy burzą sumeryjskie zabytki w Muzeum w Mosulu, niszczą mury asyryjskiego Nimrudu, bizantyjskie mozaiki, relikty, które mają nierzadko ponad 3000 lat. A wy się przejmujecie paroma makietami filmowymi na środku pustyni, proszę. Wiem że jesteśmy na bastionie fanów SW, ale na tle aktualnych wydarzeń, to jest zwyczajnie godne pożałowania.

...mam szczerą nadzieję, że ktoś ci odpisze :D

Podobnie jak super brzmi to, że z wroga numer 1 Iran staje się amerykańską duszeńką numer 1 na bliskim wschodzie, a jednak tak się dzieje, bo Stany robią sobie podbudowę pod konflikt z Chinami, co jest z kolei związane z polityką stworzonego w Breton Woods lewiatana pod nazwą Międzynarodowego Funduszu Walutowego i powiązanego z nim banku światowego. Jak mawia Michalkiewicz, reset zresetowanego resetu, front się zmienia. Zapadająca się pod własnym ciężarem w keynesistowskie błocko, które ma zamiast fundamentów, gospodarka amerykańska wymaga wojny i do wojny dąży. To nie jest kwestia ostatnich miesięcy czy "przypadkowych" wydarzeń, wszystko jest od siebie zależne i nastawione na konkretne, długofalowe rezultaty (wiem, że u nas trudno w to uwierzyć, bo na każdym szczeblu o konsekwencjach myśli się na pięć minut do przodu), jak to, co dzieje się chociażby na Ukrainie, gdzie faktyczne związki przyczynowo-skutkowe niewiele mają wspólnego z bełkotem Pawła Kowala czy innej Marii Stepan o walce o wolność, bo de facto nic się przecież nie zmieniło i nikomu na zmianie nie zależało, może poza ukraińskim królem czekolady i jego kumplami, którzy na nowo podzielili sobie kraj na landy i latyfundia do zbijania kokosów.

Potrzeba jeszcze pachołka-idioty, który będzie pierwszym klockiem domina i taka rola przypada nam, bo i grunt jest podatny i tym u góry różnicy to nie robi, a przy okazji można napuścić na siebie młodych Polaków, Rosjan i Ukraińców, żeby znowu, jak po II wojnie, zostali tylko starzy i zmęczeni, którzy nie mają ani ochoty ani siły niczego zmieniać czy czemukolwiek się przeciwstawiać. To nie przypadek, że w mediach Rosja nagle stała się najokropieńszą z okropnych, że nagle Macierewicz dostaje godzinną transmisję na żywo o swoich raportach, że TVN zmienia właściciela, a WSI znowu trafia pod ostrzał - kompletny zwrot o 180 stopni, czyż nie?

Zmienia się wiatr, stronnictwo amerykańskie spycha ruską razwiedkę w Polsce do defensywy przy wsparciu stronnictwa pruskiego, które próbuje ugrać tu swoje interesy. Niestety, fasadowa polityka wewnętrzna i zewnętrzna różnych państw, którą serwuje się w mediach niewiele ma wspólnego z polityką realną, której środek ciężkości znajduje się często gęsto poza tak zwaną oficjalną władzą i warto to sobie uświadomić. Jeśli ktoś chce wiedzieć co się dzieje, musi samodzielnie łączyć wydarzenia w racjonalny ciąg przyczynowo-skutkowy i wyciągać wnioski w oparciu o logikę a nie hurr-durr serwowany z jednej czy drugiej strony. Niektórzy nawet za bardzo wczuli się w odgrywane przez siebie role i wychodzą przed szereg, groźnie kiwając palcem całemu światu jak najlepszy zapaśnik, bez liczenia się z konsekwencjami. Taki dzieciak z blokowiska, któremu ktoś naobiecywał, że "jak ktoś cię ruszy to będzie miał ze mną do czynienia", a ten się tak ucieszył, że zdejmuje z bara wszystkich drechów, samemu ledwo trzymając przy tym równowagę. Tylko, że dzieciak oberwie sam, a tu oberwą ci, którzy dzieciaka wybrali sobie w wyborach.

Tak jak pisze Alex, z pełną świadomością i w wyniku prostej kalkulacji nakręcana jest powoli atmosfera histerii, która ma wszystkich urobić pod jedyną słuszną konieczność. A że nasza polityka (i podejście społeczeństwa) zawsze była raczej histeryczno-emocjonalna niż racjonalna (na co zresztą nikt nam teraz nie pozwala) to i manipulować łatwo - jedni do ostatniej chwili będą wierzyli, że NATO wyśle nam tu w razie czego desant komandosów większy niż w Normandii i w ogóle armię klonów, drudzy już zacierają ręce, bo "zawsze mówili, że Putin to diabeł wcielony" i aż ślinią się na myśl o rzucaniu się z motyką na słońce i groźnie kiwają ku Rosji palcem w bucie czy innej skarpecie w sandale. A nikogo skutki nie obchodzą, bo mamy wejść na scenę, odegrać krótką rolę i przy dobrych układach może się z niej stoczyć. Jedna propaganda zastępuje drugą propagandę, jedni spin doktorzy społeczni zastępują drugich, nie ma się z czego cieszyć. Nawet jeśli się ze wszystkiego wyślizgamy a w Rosji dojdzie do zmiany władzy na słuszniejszą i bardziej ukochaną przez zachód - dla nas wcale nie oznacza to zmiany na lepsze. Od tego, że w Rosji będzie gorzej u nas nie zrobi się lepiej.

Brzmi jak brzmi, trochę nie na temat w luźnym nawiązaniu do poprzednich komentarzy, ale historię tworzą fakty dokonane, więc trzeba obserwować jak się dokonują, a nie zaklinać rzeczywistość. I nie płakać, ze teorie spiskowe i w ogóle ruscy agenci, którzy nie dość głośno klaszczą na część naszej zwycięskiej armii i jej nieocenionych sojuszników z całego zachodniego świata, którzy ochoczo ruszą nam z pomocą na każde wezwanie :) Rosja nie ma żadnego interesu gospodarczego, politycznego i wizerunkowego w tym, żeby ruszać z ofensywa na zachód (nie żeby napotkali jakikolwiek opór), bo i tak cały czas ma pod kontrolą naszą gospodarkę i sytuację wewnętrzną. Tylko do tej pory trzy stronnictwa siedziały chicho sza pod stołem, bo funkcjonowała zasada "my nie ruszamy naszych, wy nie ruszacie naszych", a teraz zasadę szlag trafił (bo ci pod stołem wiernie naśladują tych, którzy ten stół obsługują w państwach poważnych). Co zresztą widać na różnych szczeblach, w środowisku dziennikarskim, gdzie wierni przedstawiciele różnych frakcji zaczęli się wycinać w pień na własnym podwórku, w środowisku fasadowo-politycznym zaczęto obrzucać się tym kto wyprowadził więcej hajsu ze Skoków... I tak dalej i tak dalej. To całe niegroźne pozornie przestawienie to odzwierciedlenie w mikroskali pewnych zjawisk toczących się na znacznie wyższych szczeblach.

Czy kwestia rosyjsko-ukraińska, czy ISIS, na wszystko trzeba patrzeć z szerszej perspektywy, szukać tego, co dzieje się w tle. Oglądaliśmy przecież Gwiezdne wojny, a pokazane tam mechanizmy są pokazane i tak w bardzo dużym uproszczeniu. Mieszkańcy Republiki też wierzyli, że wojna toczy się o Republikę, choć faktycznie była jedynie środkiem do konkretnego celu - a jednym z podstawowych było mentalne ugniatanie społeczeństwa pod nowy ład tak, by przywitali go oklaskami. Kto się nie zgadza, nie musi wierzyć w ani jedno słowo, wystarczy szukać, czytać i analizować - zachęcam i polecam, żeby nie obudzić się dopiero przy rozkazie 66 :P

Super to brzmi, Amerykanie sponsorują pierwszego destabilizatora Iraku, zaraz po tym jak z tamtąd wyszli. Do tego ten destabilizator lada moment będzie desantował się w południowej Europie i mieszał amerykanom w ogródkach ich najlepszego klienta. fuckin`logic :)

Uspokoi się tam jak USA przestanie finansować ISIS, mieszać z Izraelem w regionie i ciągłe te straszenie Rosją, wręcz histeria wojenna, podburzanie Polaków by stali się mięsem armatnim w razie czego, niech w pierwszym szeregu na wojnę idą politycy wszelkiej maści z Komorowskim i Kaczyńskim na czele.

Europa zaraz będzie otoczona: z południa przez muslimów, ze wschodu przez ruskich. Dobrze, że tych pierwszych u siebie nie gościmy, a drugich przywitamy na spółkę z lotnictwem NATO w razie czego. Także mieszkamy chyba w najbezpieczniejszym kraju w EU.

Nie wiem czy w ogóle są takie profile jak wymieniacie:P Ten o którym piszę, jest, i co ciekawe, jest nie tyle lajkowany przez osoby anty-religijne lub antyklerykałów, ile głównie przez ksenofobów i narodowców, dla których niechęć do muzułmanów(wszelakich!) jest zaledwie środkiem do celu;)

raczej "Nie dla islamizacji Tatooine" :<

Powinni lajkować "Nie dla islamizacji Tunezji".

Uuu, no to fani lajkujący na fejsie "Nie dla islamizacji Polski" się rozczarują :P

Ja niestety jeszcze tam nie byłem :(. I chyba nie będę, póki się tam nie uspokoi. Niech Moc będzie z Wami.

Taa, niedługo może być nieciekawie. Choć na razie Tunezja jeszcze jakoś sobie radzi z problemem

Uff, dobrze, że już tam byłem.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:

Archiwum wiadomości dla działu "Różne"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.