Antologia 3

Josh Trank odchodzi z "Gwiezdnych Wojen"!

Entertainment Weekly

Jak część z Was zapewne pamięta, w newsie dotyczącym panelu o spin-offach na Celebration Anaheim informowaliśmy, iż reżyser drugiego filmu "Star Wars Anthology", Josh Trank, nie dotarł na prelekcję. Jako powód jego nieobecności podano wtedy chorobę, chociaż większość osób zainteresowanych tematem dopatrywała się nieco innych problemów (o niektórych pisaliśmy tutaj>>>), w tym także różnic w wyobrażeniach na temat filmu pomiędzy nim, a producentami.

W dniu dzisiejszym dostaliśmy raczej potwierdzenie tych drugich przypuszczeń, niż oficjalnej wersji podanej na konwencie. Jak donosi Entertainment Weekly, Josh Trank zrezygnował z reżyserowania drugiego gwiezdnowojennego spin-offa. Poniżej oświadczenie Tranka o podłożu jego decyzji:

"Po roku niesamowitego zaszczytu, jakim był rozwój wraz ze wspaniałymi i utalentowanymi ludźmi z Lucasfilmu, podjąłem osobistą decyzję, aby kontynuować swoją karierę na innej ścieżce. Miałem czas na wiele przemyśleń i w głębi serca zdaję sobie sprawę, iż chcę realizować nieco bardziej oryginalne możliwości twórcze. Wszechświat "Gwiezdnych Wojen" był jednak zawsze jedną z największych moich inspiracji i jestem bardzo podekscytowany mogąc być świadkiem jego rozwoju wraz z milionami pozostałych fanów Star Wars. Pragnę podziękować moim przyjaciołom: Kathleen Kennedy, Kiri Hart, Simonowi Kinbergowi i wszystkim pracownikom Lucasfilm oraz Disneya, dzięki którym miałem okazję, aby choć przez chwilę być jego częścią. Niech Moc będzie z Wami!"

Jako pierwsza na to oświadczenie odpowiedziała Kiri Hart, szefowa Story Group w Lucasfilmie, pisząc:

"Współpraca z Joshem była dla nas zaszczytem. Dziękujemy mu za energię i miłość do "Gwiezdnych Wojen", jakie wniósł ze sobą do tego projektu. Życzymy mu wszystkiego najlepszego."

To tyle, jeśli chodzi o wymianę uprzejmości. Nadal nie wiadomo, czy zmiana reżysera wpłynie w jakiś sposób na datę premiery drugiego spin-offa lub na jego proces twórczy. Przedsmakiem tych problemów był już wspomniany panel na Celebration Anaheim, gdzie mówiono sporo o "Rogue One" i nawet pokazano jego zwiastun, podczas gdy o drugim filmie "Star Wars Anthology" nie powiedziano ani słowa. The Hollywood Reporter pisze wprost, że to pracownicy Disneya poprosili Tranka o to, aby nie pojawiał się na panelu. Miało to być spowodowane utratą zaufania Simona Kinberga, który wraz z kilkoma osobami po perypetiach na planie "Fantastycznej Czwórki" stracił zapał do współpracy z tym reżyserem.

Na dzień dzisiejszy drugi spin-off wciąż zapowiadany jest na rok 2018 pod roboczą nazwą "Tin Can", rok po premierze "Epizodu VIII" w reżyserii Riana Johnsona.



Tagi: Josh Trank (46) Kiri Hart (27) Simon Kinberg (109) Spin-off Kinberga (50)

Komentarze (22)

Moze 32 lata pozniej David Lynch jednak dosta ochoty na SW...

to ten co rozwalał scenografię po pijanemu?

Mariobaryla -> Twórczość Marvela jest i będzie mocno dyskusyjna. Natomiast myślę, że jedno, podstawowe, jest tam zachowane: postaci, które pokazują na ekranie, wszyscy ci superbohaterowie, są wierną i spójną interpretacją swoich odpowiedników w komiksie. Marvel może mieć problemy z MacGuffinami, albo z trzecim aktem, ale oddaje dobrze ducha komiksów. W przypadku Star Wars, szczególnie gdy będą kręcić odstające od klasycznego klimatu filmy antologii, dobrze będzie mieć kogoś, kto będzie pilnował, żeby nowe filmy jednak pozostały Gwiezdnymi Wojnami.

Co do showrunnerów, owszem w serialach to scenarzyści rządzą. Ale w kinie scenarzyści są na czwartym, czy piątym miejscu w ważności, bo przecież większą władzę na planie mają od nich nawet aktorzy.

W kwestii Arndta i innych scenarzystów: problem z poznaniem wszystkich szczegółów na temat powstawania filmów jest taki, że nie wiadomo czy i kiedy się czegoś dowiemy. Poza plotkami. Przecież na jakąś tam oficjalną wersję historii powstania Nowej nadziei czekaliśmy 30 lat (a też historia nie do końca pełna, bo niemal pomija Marcię Lucas).

Taki żarcik, bez urazy:P nie chcę wszczynać wojny.

Twój wujek, nie znać własnej rodziny...

kto to jest Josh Trank? o0

Różnorodność w owych studiach się pojawiła, oprócz ekranizacji komiksów DC :D i nie widzę męczenia tematu, nie ma Josha Tranka i koniec.

@Burzol - być może masz rację. To po prostu kolejny skutek "serializacji filmów", do której dąży każde studio chcące mieć swoje uniwersum wzorem Marvela czy po prostu dającą duże perspektywy serię. I tak jak w serialu nad zastępem reżyserów i scenarzystów stoi zespół 2-3 producentów wykonawczych, showrunnerów (którzy w ostatnich latach nabrali na znaczeniu), tak tu coraz silniej widać, że dzieli i rządzi Kennedy, coraz częściej przewija się również właśnie Hart, a wszystko jest jakoś podparte przez Story Group.

Czy to dobrze? Na ten moment trudno powiedzieć, od filmów jednak oczekuje się więcej niezależności i różnorodności niż od kolejnych odcinków serialu. Z jednej strony wolna ręka dla reżyserów i pełna swoboda artystyczna może skutkować rzeczami ciekawymi, ale mocno odstającymi od reszty, często dość eksperymentalnymi, z drugiej taka kontrola gwarantuje pewną spójność stylistyczną i fabularną - ale jednocześnie skutkuje coraz większą powtarzalnością i zachowawczością. Sztuką jest odpowiednie wyważenie obu rzeczy - ja bym polemizował czy Marvel robi to dobrze. Ale o tym na poważnie faktycznie będziemy mogli dyskutować pewne za kilka lat, kiedy będą już i filmy i wypłyną różne anegdotki i żale wylewane przez nieobciążanych już marketingowym poker fejsem filmowców. Ja mimo wszystko wolałbym większą swobodę z producentami kontrolującymi, by ktoś nie odpłynął za daleko, niż produkt, w którym ktoś łaskawie przymknął oko na pewne fantazje autora.

Z Whittą czy Arndtem natomiast sprawa nie wydaje mi się tak oczywista, trzeba będzie poczekać aż pewne rzeczy zaczną wychodzić na wierzch. O ile Whitta faktycznie mógł być brany pod uwagę jako autor wstępnej wersji (co też nie jest pewne), o tyle Arndt prawie na pewno był jakimś wypadkiem przy pracy. Po zakończeniu prac głównego scenarzysty zawsze najmuje się kogoś, kto ogarnie tekst, to standard, ale w obu tych przypadkach poszło to nieco dalej - w oficjalnym obiegu, na przykład w nocie o castinach do Rogue One, jako scenarzysta figuruje już Weitz, natomiast o Whittcie nie ma ani słowa. Udział Arndta w ogóle zakopali metr pod ziemią, nie dam sobie ręki uciąć, czy w ogóle uwzględnią go w napisach.

Ja nie mówię, że te zmiany to coś złego, po prostu niepokoi mnie ich ilość i sugestie, że Lucasfilm trochę nie radzi sobie z doborem filmowców i odpowiednią współpracą z nimi.

Tak naprawdę to czy w Lucasfilm robi się przyjemnie filmy, nie przekonamy się przez wiele lat, bo o takich rzeczach w Hollywood głośno się nie mówi. Aczkolwiek ponownie powtórzę, że zmiana scenarzysty, szczególnie gdy powiedzieli, że Whitta po prostu wykonał swoją pracę, to norma w Hollywood. Odsunięcie Arndta wiąże się z czymś jeszcze ważniejszym, bo wtedy scenariusz przepisał po swojemu J. J.

Natomiast prawda jest taka, że niedawno wkroczyliśmy w nową erę, w której dość wyraźnie mówi się, że to nie reżyser jest najaważniejszy przy filmach tego typu, a producent. To producent rządzi w blockbusterach Hollywood. To w sumie nic nowego, ale od niedawna o tych ludziach wiemy: Epizod VII to będzie film J. J. Abramsa....ale również Kathy Kennedy. To ona rządzi tym światem. Tak samo Kevin Feige w Marvelu (czy Broccoli zajmujący się Bondem). I w Marvelu też widać wyraźnie, że to studio ma konkretną wizję danego filmu, konkretne potrzeby wobec reżysera. Kwestie artystyczne może są dyskusyjne, ale moim zdaniem, nie oznacz to bezdusznego nieudanego kina. Strażnicy Galaktyki są dobrym przykładem tego kina, kóre spełnia wymagania producentów, a jednocześnie pozwala reżyserowi przedstawić swój wyraźny, charakterystyczny, bardzo dziwaczny głos.

Joss Whedon!

Ja tam się cieszę z jego odejścia :D i tak za dużo już ćpunów w star warsach jest. Ten film jest planowany na 2018 więc czasu jeszcze mają a wymiana reżysera nie zachwieje przygotowaniami. Wystarczy, że popsuje fantastyczną czwórkę, choć to nie tylko0 będzie jego wina. W sumie nie ma co psuć bo pierwsza fantastyczna czwórka była straszna.

Super kurtuazja w tych wypowiedziach. Wali cynizmem na kilometr. :D

Co wy macie do tego Tranka, że tak się cieszycie z jego odejścia? Nakręcił fajną "Kronikę", a na jego miejsce i tak pewnie nie wezmą Wachowskich lub Vaughna ani tym bardziej Spielberga, tylko innego średniego reżysera, więc nie ma co się tak napalać.

Burzol - prawda, ale praktycznie przy każdej okazji mówi się też o jakichś tarciach. Oficjalnie Whitta i Arndt robili tylko wstępną wersję, chociaż teoretycznie obaj mieli być głównymi scenarzystami - zwłaszcza tym drugim swego czasu mocno się chwalono (Oscar i tak dalej). Obie zmiany wprowadzono trochę po cichu, przy okazji ogłaszania innych informacji (przy Epizodzie VII rzucili kilkanaście nowych, przy Rogue One wpletli ten fakt między info o tytule spin-offa i premierze epizodu VIII). I tak dziwne, że odejście Tranka doczekało się własnego newsa na oficjalnej, przy czym wypowiedzi Tranka i Hart to oczywiste lanie wody. Widocznie chcieli się wyraźnie od niego odciąć.

We wszystkich przypadkach mówiło się jednak o różnych niesnaskach. Zdaje sobie sprawę, że na wczesnym etapie produkcji takie zmiany są powszechne, ale tutaj jak na razie są zbyt częste. Coś musi być na rzeczy, przecież nawet Abrams trochę marudził przed rozpoczęciem zdjęć. Możemy sobie oczywiście jedynie gdybać, ale wydaje mi się, że coś się dzieje pomiędzy filmowcami a producentami z TWDC/LF. Na razie nie ruszyli tylko Edwardsa, bo to cichy, grzeczny chłopak, który robi co mu każą, a całością i tak rządzą Knoll z Kennedy.

A tak abstrahując od tego filmu, wiadomo cokolwiek o statusie filmów Kasdana i Kinberga (których mieli być scenarzystami)? O ile przy innych projektach panuje jako taki porządek, o tyle tam od 2013 roku, czyli pierwszej zapowiedzi, ani dudu. Nie wiadomo czy te ich filmy to po prostu Rogue One i film Tranka ze zmienioną ekipą, czy dalej są w planach... Ciężko ocenić, bo Kinberg jest jakoś zaangażowany w prawie każdy projekt filmowo-serialowy, a Kasdan dłubie przy EVII.

To fascynujące, że w pewnym momencie Hollywood się zakochało w Tranku, a gdzieś w trakcie produkcji FF wyraźnie się odkochali.

Mariobaryla -> akurat żonglowanie scenarzystami to norma w tej branży.

Uff, czekałem na tę decyzję :D
To teraz pora na trochę sensowniejszego reżysera, a o to w porównaniu do Tranka nie trudno.

Ja miałem, nadzieję, że tak się stanie! :D Można odetchnąć, niech wezmą Jossa Whedona :P

Spodziewałem się, ale nie że tak szybko :D

Kręć fantastyczną czwórkę - mów o oryginalnych możliwościach twórczych :D W sumie coś słabo im idzie, w dwóch filmach wymienili scenarzystów, w trzecim reżysera, i to jeszcze na rok przed rozpoczęciem zdjęć... Coś czuję, że te filmy będą powstawać jak książki, szukają tanich jeleni-wyrobników, którzy będą tłuc filmy na zamówienie a nie produkować się artystycznie. Albo zapił bardziej niż Carrie.

Szkoda. Mógłby się dobrze dogadać z Carrie Fisher i Billy Dee Williamsem.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.