Han Solo

Kasdanowie o inspiracjach „Hana Solo”



Lawrence Kasdan wracając do „Gwiezdnych Wojen” od razu chciał nakręcić film o Hanie Solo. To był jego warunek, na który Lucasfilm się zgodził. Tyle, że w pewnym momencie został najpierw konsultantem, a później też współscenarzystą „Przebudzenia Mocy”, więc jego własny spin-off został gdzieś odsunięty w czasie. Po wszystkim Larry był już trochę zmęczony. Zapytał w Lucasfilmie czy dalej chcą ten film o Solo, oni byli entuzjastyczni. Wtedy Kasdan zaproponował, by pomógł mu jego syn Jon Kasdan, który miał bardzo wiele pomysłów na temat sagi. Zgodzili się. Larry miał mniej pracy, a Jon świetnie odnalazł się w nowym zadaniu. W sumie pracowali razem nad scenariuszem trzy lata.

Lawrence wspomina, że jego syn od najmłodszych lat bardzo entuzjastycznie podchodził do sagi. Zbierał wszystkie figurki, bawił się w nimi i wtedy opowiadał swoje pierwsze historie.

Jon również wspomina ten okres, mówiąc, że George Lucas miał wówczas taki zwyczaj, iż wysyłał zaprzyjaźnionym dzieciakom paczki z zabawkami z „Gwiezdnych Wojen” na święta Bożego Narodzenia. Jak Jon dostawał taki prezent to w ogóle nie interesowało go to, co dostał od rodziców. Gorzej było dopiero koło roku 1989, kiedy prezenty się zmieniły na koszulki, parasole, a zabawki przestały przychodzić.

Proces twórczy obaj Kasdanowie zaczęli od rozmowy o tym, co chcieliby zobaczyć na ekranie, co ich inspiruje, w którym kierunku chcą iść. Tak jak Lucas miał swojego „Flasha Gordona” tak oni ustanowili swój kanon. Jedną z pierwszych pozycji na liście była „Wyspa skarbów” Roberta Louisa Stevensona. Nie konkretny film, a książka i tamta opowieść, w szczególności relacja chłopca z bohaterem niejednoznacznym o wątpliwych zamiarach. I to w jaki sposób wpływa to na wchodzenie w dorosłość. W „Hanie Solo” Tobias Beckett jest właśnie takim Długim Johnem Silverem, przestępcą, który liczy na swój wielki sukces i potrzebuje do tego młodego Jima Hawkinsa. Nim oczywiście jest Han Solo.

Ta relacja między Tobiasem Beckettem a Hanem Solo nie jest tylko kopią „Wyspy skarbów”. Miała być bardziej rozbudowana, tu posłużono się innym obrazem – „Heat” Michaela Manna. Tam młody kryminalista grany przez Vala Kilmera uczy się od starszego i bardziej doświadczonego, granego przez Roberta De Niro. No i zawsze jest możliwość zdrady.

Kolejny film to „Bez przebaczenia”. Tam mamy relację między postacią Clinta Eastwooda a dzieciakiem, trochę w stylu mistrza i ucznia. To także wpływa na relację Beckett - Solo. Oczywiście jest to film zdecydowanie mroczniejszy niż „Han Solo”. Ton filmu Rona Howarda jest zdecydowanie lżejszy. Kasdanowie inspirowali się także twórczością braci Coen, w szczególności filmem „Big Lebowski”. Jest w nim trochę rywalizacji, trochę intencjonalnego wchodzenia w kłopoty, ale przede wszystkim pewnego rodzaju humor.

W półświatku istnieje też pewna hierarchia. Tu Kasdanowie inspirowali się filmem „Gangster numer jeden” Paula McGuigana. To już wpływało bardziej na postać Drydena Vosa, który jest teraz taką chudszą wersją Jabby. Swoją drogą gra go obecnie Paul Bettany, który także grał w „Gangsterze”. Tyle, że warto pamiętać, iż początkowo Vos miał być obcym, którego grał Michael K. Williams.



Tagi: George Lucas (950) Han Solo (spin-off) (327) Jon Kasdan (41) Lawrence Kasdan (147) Paul Bettany (24) Ron Howard (160)

Komentarze (19)

„Big Lebowski” - uwielbiam.

Jest różnica między hejtem a konstruktywną krytyką. odnieś się lepiej do moich zarzutów.

Ej uważajcie z tymi hejterami di$neya.:P

Bo są na bastionie dwie grupy hejterów tych, którzy jadą po di$neyu (nowe filmy, książki, gry) oraz bronią starego kanonu i ci, którzy jada po tych, którzy jadą po di$neyu i bronią nowego kanonu.:D

Biedni hejterzy pogubili się który film mają jak hejtować xD [2]

Biedni hejterzy pogubili się który film mają jak hejtować xD

Pewne schematy zawsze się powtarzają ale to co innego niż kopiowanie scen 1:1. Rian wyszedł z założenia że da podobne sceny z OT ale poprowadzi je inaczej bo już "odcinamy się od przeszłości". W ten sposób otrzymaliśmy znowu dziwny twór deja vu nawiązujący do OT. ile można?
Prequele były świeże w stosunku do OT, po prostu opowiadały swoją historię, nawiązania były tłem. niemal wszystko nowe, nawet stylistyka. Dały wrażenie innego świata.

Ale moi drodzy, idąc tą drogą to wszędzie mamy wtórność po 7 filmach, nawet R1 jest zrzynką. Wystarczy patrzeć na filmy pod kątem podobieństw i wyjdzie na to, że nie ma sensu ich oglądać.

Obrońcy Disney`a jak zwykle się plączą.

Pomysły Lucasa na TLJ to klisze z TESB i ROTJ?

"Wyobraźnię ma tylko Lucas!"
o filmie nakręconym w oparciu o pomysły Lucasa na ten film:
"to zrzynka!"
xDDDD

"Zrobił Rian coś nowego" buahahaha większość scen TLJ to klisze z TESB i ROTJ. Da się wymyślić coś nowego, ale to wymaga wyobraźni, taką ma tylko George Lucas.

Gwiezdne Wojny inspirują się filmami młodszymi od nich...

Moja tolerancja dla tej marki jest już na skraju wyczerpania.

Już nie mogę się doczekać.

To bez znaczenia. Rian inspirował się takimi filmami jak "Z jasnego nieba", "Trzech wyjętych spod prawa samurajów", "Złodziej w hotelu", "Niewysłany list", a zobaczcie jak skończył xD

Pamiętam "Wyspę Skarbów" to była swietna książka. Ppd koniec nie wiedzialem nawet kogo główny bohater zamierza ostatecznie okantować. "Heat" też był świetny. Jeśli udalo im się napisac historię tak dobrą jak te, które były dla nich inspiracjami to o ten film można być zupełnie spokojnym.

@Nestor
"To jest trochę smutne, że nie da się nic nowego wymysleć" - Niestety tak wygląda proces twórczy od zarania dziejów :( Nawet scenarzyści nieświadomi tego procesu, po latach zauważają, że sceny, które wymyślili już gdzieś były. Na początku kinematografii wymyślono pewne standardowe sceny (kawaleria przybywa na końcu filmu, zwroty akcji...etc.), a teraz się je tylko powiela. ale można to powielać tak jak zrobił to Lucas w obu trylogiach, albo kopiować niemal jeden do jeden jak Abrams i Johnson.

"Zrobił Rian coś nowego i zobaczcie jak skończył. xD" - Nic nowego nie zrobił. Na początku tez tak myślałem, ale po dokładnej analizie Last Jedi widać wyraźnie, że skopiował V epizod, a część scen skopiował bezmyślnie nie rozumiejąc po co Lucas wprowadził niektóre elementy w scenie. A źle skończył, bo jego poziom jako reżysera jest bardzo słaby (aż dziw, że ktoś go w ogóle dopuścił do reżyserowania - dlatego opowiada co chciał nakręcić w wywiadach, a w filmie owych jego zamiarów nie widać) no i miał scenariusz nie najlepszej jakości. Jedyne czego mu odmówić nie można do dobre, niektóre pomysły.

To jest trochę smutne, że nie da się nic nowego wymysleć, ale tak to niestety wygląda. Zrobił Rian coś nowego i zobaczcie jak skończył. xD

Ciekawe czy wymyślili coś samodzielnie? :P

Nie, nie jestem hejterem Solo, czekam na ten film i mam nadzieję że będzie super :)

Big Lebowski to świetny pomysł na spin-off o Kenobim

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:

Archiwum wiadomości dla działu "Han Solo"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.