Ostatni Jedi

Richard Heinrichs o „Ostatnim Jedi”

Richard Heinrichs, scenograf „Ostatniego Jedi” podzielił się kilkoma uwagami na temat powstawania tego filmu. Rian Johnson zrobił na Heinrichsie dobre wrażenie, swoim niecodziennym podejściem do pracy. W przemyśle filmowym jest tak, że jak scenograf zabiera się do swojej roboty, często nie wie, jaki będzie finalny efekt. Zmieniają się wersje scenariusza, pomysły. Na koniec okazuje się, że wiele rzeczy, których nie planowano początkowo, znalazło się w ostatecznej wersji filmu, a te od których zaczynało się pracę, przepadły.



Unikalna wizja Riana Johnsona


Johnson przedstawił na początku współpracy swoją wizję filmu. Mówił o tym przez jakieś 30 minut. Trzy lata później ta wizja w większości pozostała taka sama. To jest bardzo niezwykłe w świecie filmowym. Jedną z takich rzeczy jest bardzo wyraźne wyczucie graficzne, które przewija się przez zwiastuny, plakaty i wszystko inne. To zostało zainspirowane przez Riana, on może nie miał odpowiedzi na pytania jak to zrobić, ale wiedział, co chciał. Inni zastanawiali się jak to wdrożyć w życie. Taki dobry przykład to właśnie kolorystyka – biało-czerwona. Bardzo gwiezdno-wojenna, bo wciąż mamy silną paletę, a jednocześnie tak różna od czarno-białego podejścia. Johnson miał bardzo konkretną wizję od samego początku. Wiedział co chce pokazać w kosmosie i jakich środowisk użyć na planetach. Na lokacjach wręcz kręcił w stylu dokumentu, czyli tak jak to robił George Lucas przy pierwszym filmie. Jednocześnie Rian miał też swoje własne podejście.

Staramy się pokazać przed kamerą tyle ile się da, by nic nie odrywało widza od oglądania, choćby na moment. To zapoczątkował George. To bardzo ważne, by oglądający mieli uczucie, że weszli w inny świat i zapomnieli o reszcie.



Graficzny język „Gwiezdnych Wojen”


Heinrichs mówił też, że istotny jest graficzny język „Gwiezdnych Wojen”. Tak, by z jednej stron ukazać wiele szczegółów, ale nie zarzucić nimi widzami. Stąd istotne są elementy tła. Nie jest istotne co właściwie wisi w tle, ale ludzie mają mieć uczucie, że to „Gwiezdne Wojny”, a nie „Star Trek” czy coś innego. Jednocześnie chcąc ukazać coś nowego trzeba pokazywać metamorfozę, zmianę kształtów jak choćby między Imperium a Najwyższym Porządkiem, czy Rebelią a Ruchem Oporu.

Rick ma swój sposób pracy. Zaczyna od rzeczy najtrudniejszych. W tym wypadku miał dwie takie kwestie. Jedna to zaprezentowanie jednego z bohaterów oraz umiejscowienie go. Dalej miał też problem ze stworami, zwłaszcza, że Neal Scanlan był wówczas wciąż zaangażowany w „Łotra 1”. Kolejna trudna rzecz to bitwa na Crait. Rian miał tu bardzo specyficzny pomysł, ale on musiał nabrać kształtu i nadawać się do realizacji.

Inna ciekawa rzecz to fakt, że Johnson bardzo nie lubi symetrii. W wielu konceptach nalegał by stosować asymetrię.



Inspiracja poprzednimi filmami


TIE Silencer Kylo Rena w pewnym stopniu bazował na TIE z „Przebudzenia Mocy”. Ale jednocześnie chcieli, by Kylo niczym Vader w „Nowej nadziei” miał swój własny okręt, bardzo osobisty i unikalny. Wciąż musiał zachować klasyczny kształt, być kojarzony z sagą, a przy tym miał wyglądać nowocześniej niż TIE z klasycznej trylogii.

Mostek statku Lei był inspirowany między innymi okrętem Ackbara z „Powrotu Jedi”, acz to nie jedyna inspiracja. Jednocześnie zadbali o to, by mostek był czysty, a przy tym gwiezdno-wojenny. Czystość miała odzwierciedlenie w scenariuszu. Chcieli pokazać, że tu Leia rządzi i wszystko jest w najlepszym miejscu, bo ona ma wielki autorytet. Z drugiej strony łatwiej też ukazać zniszczenia czy to podczas buntu, czy bitwy.

Swoją drogą warto też zauważyć, że kolory między okrętami Ruchu Oporu a Najwyższego Porządku są intencjonalnie odwrócone.

Mega Niszczyciel, bo tak go nazywali, miał być duży, by publiczność mogła zobaczyć jaki jest charakter Najwyższego Porządku. Gdy Imperium miało Gwiazdę Śmierci wiedzieliśmy, że ma też dużą flotę. „Supermacy” zaś jest pięknym symbolem Porządku i jego złowieszczej siły. On wciąż ma w sobie coś z Imperium, ale nie ma już takiego kształtu diamentu. To coś, na co Rian zdecydował się bardzo wcześnie. Trochę inspirował się starymi niemieckimi samolotami. Ten okręt miał być główną bazą, a nie jednym z wielu niszczycieli. Dlatego nie mógł być też tak agresywny.

Heinrichs jest bardzo dumny z tego, co mu się udało wypracować. Przede wszystkim z artystów z którymi współpracował i grupy ludzi z ILM. No i wizji Riana.



Tagi: Epizod VI: Powrót Jedi (417) Epizod VII: Przebudzenie Mocy (769) Epizod VIII: Ostatni Jedi (419) George Lucas (921) Industrial Light & Magic (221) Neal Scanlan (35) Rian Johnson (232) Star Trek (100)

Komentarze (56)

Smutna prawda, niestety :(.

To zadziwiające jak film wiernie oddaje szkice koncepcyjne a nawet jest lepszy od nich - to się nie zdarzyło od czasów OT.
Inna sprawa, że od SW wymagam większego "bogactwa". Wystarczyło dać kilka lisków i porgów, żeby ożywić martwy świat TFA - to smutne jednak.

A już płytszej sceny niż reakcja Luka na śmierć wujostwa to jeszcze nie widziałem.
Podobnych niuansów i "zajefajnie" napisanych i nakręconych scen w częściach I-VI jest cała masa. Wytykanie takich drobnostek w nowych flamach mija się z celem.

@jedaai
Niuanse? Jakie niuanse!!
Facet któremu kobieta mówi: "Kocham cię" w części V, a w części VI "Kimś kto Cię kocha" widząc rodzeństwo (nie wiedząc, że nim są, no bo po co Lea miała by mówić mu, lepiej niech idzie w bój z głową naładowaną emocjami) od razu przyjmuje za pewnik widząc końcówkę ich rozmowy w lesie i jej smutek, że ona kocha innego "nie będę wchodził wam w drogę". To nie są niuanse, to są błędy scenariusza.

Slowa sa zbedne bo rezyser najwyrazniej nie wiedzial co aktorzy powinni mowic i dlatego pojawiaja sie tam takie wstawki ktore pasuja jak piesc do nosa do calej podnioslej sceny. Mysle ze Jonson po prostu chcial to miec za soba a Fisher wyskoczyla z tymi wlosami jak Filip z konopi. Mnie osobiscie calkowicie ten tekst wybil z calego nastroju jaki ta scena dawala. To mogl byc jeden z najlepszych momentow tego filmu i w ogole w GW ale nie dosc ze go splycono to jeszcze osmieszono. Jest to uwaga ktora wyraza wielu fanow nie tylko ja.Gdyby nie Mark Hamill to Luke najprawdopodobniej w ogole nie rozpoznal by tez C3PO bo nikt w ekipie Jonsona nie dba o takie szczegoly i niuanse.Masz jednak racje w jednym ta scena powinna zawierac jak najmniej slow wtedy moze miala by szanse rownac sie z ta o ktorej piszesz z Powrotu Jedii ale tu w calym filmoe postawiono na drwine "humor" i komedie tylko ze kompletnie nie zastanowiono sie czy bedzie to pasowac do konwencji filmu i calej Sagi w ogole!

@jedaii
Akurat w scenie, gdzie mamy spotkanie Luka i Leii słowa są zbędne. Ich spojrzenia mówią właściwie wszystko. To jest bardzo emocjonalna i dramatyczna scena - Luke przyznaje się w końcu przed siostrą, a właściwie przed samym sobą, że zawiódł, poniósł porażkę. Ale Leia nie obwinia go o to, ponieważ nigdy w ten sposób nie myślała. Ten tekst z nową fryzurą, jest właśnie po to, by rozładować w jakiś sposób to napięcie i nagromadzone emocje.
Zresztą, emocjonalnie jest to podobna scena jak w ROTJ, gdzie Luke wyjawia siostrze prawdę o rodzeństwie i o ojcu. Tam także nie masz potoku słów, że siostra, że brat. Wszystko jest pięknie obudowane emocjami.
Dlatego nie mogę się zgodzić z twoim zarzutem odnośnie Carie. Nie, akurat w tej scenie minimum słów było na miejscu, a żart z uczesaniem był tak jakby od niej samej, a nie od Lei :).

maraskin Masz niestety dużo racji! Nie wiadomo dlaczego uparli się na tak mocno wyeksponowany feminizm i cisną z nim z całych sił! Widac to również w "Solo"! Robot Landa nie jest zabawny. Jest groteskowy i tragiczny i odbiera przyjemność oglądania, bo nie pasuje w ogóle do SW. Niestety swój wkład w taki obrót ,sprawy miała także nieodżałowana Carie Fisher, która wciskała swoje 5 groszy w dialogi, które trudno uznac za zabawne czy twórcze. W obliczu kompletnej zagłady Rebelii pierwsze co mówi swojemu bratu , którego prze lata nie widziała to to, ze zmieniła uczesanie...No dajcie spokój. Taka Ksieżniczka pasuje do SW jak ten robot Lando , bo pewnie tworzyl je ten sam gość. No cóz jakie SW taka Ksiezniczka. Tesknie za prawdziwą Leią !

Podtytuł tego artykułu na głównej jest z błędem ortograficznym. Powinno być: "otrzyma scenografa". Thęk ju.

@SW-Yogurt
Ja się boję nawet pomyśleć, od kogo oni mają swoją misję ;)

Jeżeli cała wizja Ruina J. przez trzy lata nie została zmieniona, to znaczy, że ludzie na planie mieli świadomość, że robią parodię SW? Ja jestem przekonany, że wizja Soyboya miała przede wszystkim spełnianić oczekiwanie feministek z K.K. na czele a dopiero potem wypełnić resztę fabuły Star Warsami. No i wyszło co wyszło. Kiedyś brana na poważnie space opera dzięki wyprzedającym pomysłom i niesamowitym wykonaniem, już na zawsze ugruntowała sobie pozycję najlepszego filmu SF. A nowa trylogia obecnie jest jedynie nieudolnym kosmicznym gniotem, gdzie ktoś bez żadnych oczekiwań jedynie mógł zaplusować to beknięcie. Ja jednak miałem większe oczekiwania, otrzymałem film dla kobiet o wojnie z którą większość się nie utożsamia. Bravo Disney! Zbyt mocno przegieliście z chorą ideoligią i teraz poniesiecie konsekwencje.

@bartoszcze - aż się boję spytać, od kogo mają misję odwrotni. ~;)

Moim zdaniem podział na fanboy i hejterów jest sztuczny. Wszyscy którzy zadaja sobie trud, żeby pisać o SW są fanam i nawet jeśli obecne czesci nie spełniają ich (górnolotnych) oczekiwań to wynika to jedynie z uwielbienia do Sagi. Trudno jest przekonać kogos komu się ten film nie podoba i zniechecic kogos komu się podoba. Ale przecież nie o to chodzi , żeby się we wszystkim zgadzać i być jednomyślnym , tylko o wymiane poglądów i dyskusje.

Good God ... save us ;)))

@SW-Yogurt
We have mission from God! ;-)

Ale pod każdym tekstem, gdzie ktoś marudzi (bez lub z sensem) muszą naprawiać wszechświat. ~:P

@hackeradyn
Wiesz, ale "fanboye" w odróżnieniu od hejterów nie chodzą pod każdy możliwy tekst pisać że TLJ JEST NAJLEPRZE :)

XDDDDD ...

@AJ73
"Ale widzisz, co z tego że temat dotyczy strony ogólnie rzecz biorąc wizualnej, jak i tak kończymy w temacie jaki to TLJ beee jest ;)"

Bo dwie strony ideologicznej wojny się tym konfliktem żywią. Tak hejterzy jak i fanboye.



Z drugiej strony w artykule zanjdziesz różne dziwostki typu:

Unikalna wizja Johnsona - Nic nie znaczący tytuł sugerujący, że reżyser TLJ jest nie wiadomo kim. Tymczasem każda "wizja" reżysera jest unikalna, bo różni reżyserzy różnie zrobią tą samą scenę.

czy

"Johnson przedstawił na początku współpracy swoją wizję filmu. Mówił o tym przez jakieś 30 minut. Trzy lata później ta wizja w większości pozostała taka sama. To jest bardzo niezwykłe w świecie filmowym."

To też niby tekst pochwalny. Tymczasem jeżeli "wizja" nic się nie zmieniła, to raczej źle świadczy o reżyserze. Dobry reżyser słucha aktorów, którzy nie raz dowiedli, że na dialogach znają się lepiej. Swoje cegiełki dokładają montażyści i wszelakiej maści artyści koncepcyjni, designerzy, makietowcy...etc. Tymczasem tutaj wygląda jakby Johnson trzymał wszystkich za pysk i na siłę forsował swoje rzeczy :(

Podczas kręcenia filmu wizja się zmienia. To jest naturalne. i powinno występować. I występuję w większości dobrych produkcji. Nawet tacy niby zamordyści jak Lucas, SpielberG, Del toro...etc. zmieniali kolejne sceny z bardzo różnych powodów. Dlatego tak dobre filmy kręcili.

Nie chcę o tym dyskutować. Zwracam na to jedynie uwagę. Do przemyślenia dla wszystkich.

@jedaai
To jest jak węzeł gordyjski, wszystko jest splątane i wynika jedno z drugiego. I to co napisałeś, i pewnie jeszcze masę innych powodów składa się na to, w którym miejscu są dzisiaj Gwiezdne Wojny.
Nie ma łatwej, jednej odpowiedzi, która dałaby oczekiwane na miarę rezultaty. Ze SW jest tak, że każdy z fanów wie najlepiej jak powinny wyglądać te filmy. Każdy z nas uważa, że musi być tak i tak, a jak nie to już błeee, dziadostwo i w ogóle Disney spiep*ył wszytko. No i racja. Wszyscy mamy rację, po części. Bo częściowo nasze oczekiwania do tych filmów się pokrywają z własnymi wyobrażeniami, a częściowo lub całkowicie się mijają. Ile fanów, tyle głosów. Przypomnę, że podobna sytuacja była przy okazji prequeli. Oczywiście nie chodzi mi o porównanie bezpośrednie filmów, żeby było jasne ;).
Star Wars-y to jest sentyment, bo być musi. Na tym jest zbudowany TFA i częściowo także TLJ. Jednakże, nie zapominajmy, że celem tej sagi jest zamknięcie wcześniejszej historii i wprowadzenie nowych bohaterów, którzy poniosą nową sagę dalej. Disney musi już odciąć się od tamtych SW, bo to niestety jedyny ratunek dla tego filmowego uniwersum. Ja bardzo już czekam na te nowe filmy. Ostatni epizod oczywiście obejrzę, i mam nadzieję, że Abrams zrobi to w stylu przynajmniej takim jak TFA. Ale myślami już jestem przy filmach Riana.

A jeśli chodzi o Lando, JEŚLI będzie, to mam tylko nadzieję, że nie po to by go filmowo uśmiercili w połowie filmu.

A ja myslę , ze Disney liczył włanie na niskie oczekiwania przeciętnych zjadaczy popcornu , bez wyższych potrzeb i masówke , która i tak zrobi mu obrót kasy. No i nie pomylił sie . Zarobiła marka GW i sentyment wielu ludzi czekających na godną kontynuacje. Teraz jak sie okazało ze wielu protestuje i nie chce dalej płacic za produkt udajacy tylko GW , to strach wielki na nich padł i wrzucają Landa do kolejnego Epizodu , który po tym wszystkim ma to ich dzieło uratować i troche zjednac im starych fanów. Statek zatonął niestety.Taka jest smutna prawda. Ani Lando ani nikt inny juz tego nie uratuje.A oczekiwania wyznaczyły stare GW bo to one postawiły poprzeczke.Disney nie odrobił lekcji skoro o tym nie wiedzał.|Teraz za to płaci.Moze bardziej w przyszłosci bedą słuchac fanów i skupia sie na ich oczekiwaniach a nie na obietnicach reżyserów , którzy odlecieli.

@jedaai
Ale to jest tylko i wyłącznie problem tych, którzy mieli własne wybujałe oczekiwania co do roli starych bohaterów. Fani SW dostali świetnych nowych bohaterów i fajną historię, plus świetną zabawę ze starymi motywami. A że są i usterki - jak w każdym (prawie) filmie.

Czepiasz sie szczegółów...
Tobie film moze sie podobac. Znam ludzi którzy twierdfza ze jest bardzo dobry ale znam tez wielu fanów którzy niestety wytykają mu wady i to tak ogromne , ze nie sa to juz dla nich GW.Dobry scenariusz to taki , który wciagnie cie bez pamieci nawet bez oprawy wizualnej, efektów specjalnych i całej dodatkowej magii kina.Wystarczy interesujaca historia i dobre dialogi , a tu naprawdę trudno szukac takich rzeczy , bo po prawdzie kogo bez starych bohaterów obchodzą dalsze losy Rey , czy reszty z nowej obsady.Połowa rzeczy jest sciagnieta ze starej trylogii , czesc niemal sparodiowano , wiele rzeczy wrecz sie ze soba kłóci , a wrecz wyklucza.Mogli zrobic to lepiej i staranniej.Teraz dziwia sie ze ludzie ich krytykują.

NIE zniósł nerwowo miało być ! XD.

@Soap93

W realu :

Wojna Zimowa `39 - Finowie dają łupnia potędze sowieckiej. Ichnia propaganda działa u siebie pełną parą by wytłumaczyć i przekuć klęską w zwycięstwo ;)

W `75 Wielka potęga jankeska musiała uznać wyższość chłopów i rolników z Wietnamu Północnego i pakować się do domu. Aż dziesięć lat zajęło chłopakom zrozumienie prostej rzeczy - nie wygrają tego meczu.

Jom Kippur `73 - Arabowie chcieli wymazać gumką swoich izraelskich sąsiadów, wydawało się zdecydowanie słabszych. Kilkanaście dni zajęło koalicji arabskiej zrozumienie, że nie mogą wygrać. Wcześniejszy o parę zaledwie lat konflikt nazywany "sześciodniowym" pominę - nazwa sama mówi za siebie ... tak tylko, pierwsze z głowy, bo nie chce mi się teraz do książek głębiej zerkać.

Ale zgodzę się z tobą w jednym - trzeciej Gwiazdy Śmierci już bym zniósł nerwowo. O nerwy trzeba dbać :)


@jedaai
Fan SW od 38 lat podpowiada, że 40 lat temu SW w Polsce nie było, natomiast 40 lat to dość czasu, żeby opanować pisanie po polsku.

Tyle że w realu to silniejszy wygrywa. Ok rozumiem Rebelii raz się poszczęsciło i wygrali, ale znowu to samo? to jeszcze głupsze niż 3 gwiazda smierci. a myslalem ze juz gorzej nie będzie. Ciekawe co w IX wymysla, 20 ludzi w sokole pokona wielkie super duper nowe Imperium Kylo?

@Soap93
Mylisz się. Realne konflikty zbrojne wcale nie wyglądają w ten sposób, że stają na przeciwko siebie mniej więcej wyrównane strony. Przeciwnik nigdy nie zaatakuje, jeśli widzi, że atakowany ma porównywalne siły. Jest odwrotnie - to silniejszy napada słabszego. Taka jest prawdziwa wojna. Poza tym olbrzymi, jeśli nie kluczowy wpływ na przebieg walki - przynajmniej w ostatnich trzydziestu latach mają takie rzeczy jak wyszkolenie, doświadczenie, przygotowanie, zaawansowanie techniczne, itp.,itd. I bardzo często w historii konfliktów zdarzało się, że właśnie ten słabszy dawał łupnia o wiele silniejszemu :)

Moze masz racje.Nigdy nie kształciłem sie w rezyserii , ale czy naprawde mylisz ze jak ktos skonczył studia to sie na tym zna?! To oznacza tylko ze kształcił sie w jakiejs rzeczy to czy potrafi robic to skutecznie weryfikuje życie.Zobacz lekarzy , lub nauczycieli. Ilu z nich faktycznie sie zna na tym co robią , a wszyscy maja jaki dyplom.Ja wystawiam ocene subiektywna widza kochajacego nieprzerwanie od 40 lat GW i niestety tego gniota ogladac sie nie da choc bardzo bym chciał zeby było inaczej i trzymałem kciuki za Disneya.W moim przekonaniu Jonsona życie zweryfikowało negatywnie tylko szkoda ze kosztem wielu fanów gwiezdnej sagii.

"Mega Niszczyciel miał być duży, by publiczność mogła zobaczyć jaki jest charakter Najwyższego Porządku."
Zamiast skupiać się na wizualnych przeslaniach może troche realizmu? wielokrotnie słabsza Rebelia fartem wygrywa z wielką flotą Imperium. nosz ku*wa mać ileż można? a może by tak wyrównać siły? bo tak naprawdę wojna wygląda. po stokroć wolę wojny klonów niż to gówno 30 statków goniących 1.
A statek Resistance to ZRZYNKA statków Rebelii. zadna inspiracja.

jedaai - a zdajesz sobie sprawę, że Rian Johnson skończył studia filmowe i najprawdopodobniej lepiej wie od Ciebie, jak wygląda dobry scenariusz? Może to po prostu Ty się nie znasz ;)

@AJ
Biedni hejterzy muszą to sobie powtarzać, żeby nie przestać wierzyć :)

Ale widzisz, co z tego że temat dotyczy strony ogólnie rzecz biorąc wizualnej, jak i tak kończymy w temacie jaki to TLJ beee jest ;)

Zastanawiam się czy ktokolwiek, kiedykolwiek czepiał się strony wizualnej TLJ. Akurat to chyba chwalą wszyscy.

Lucas też miał głupie pomysły-wystarczy przeczytac jego biografie dotyczącą GW , ale gdy robił starą Trylogie wielu wartosciowych i zdolnych ludzi podpowiadało mu jak i co zrobic , albo czego absolutnie nie robic.Jonsonowi najwyrazniej zabrakło nie tylko talentu ale tez takich osób.Spece od scenerii i efektów wykonali swoja prace bo tam nie był w stanie im sie wtracać i wizualnie film jest naprawde ładny ale moze Disney powinien poszukac tez naprawde zdolnych rezyserów albo kogos kto czuwał by zeby z pod pióra amatorów nie wychodziły scenariusze nie trzym,ajace sie kupy.a wystarczyło za 1\100 kiosztów filmu zatrudnic takiego Timoty Zahna zeby im napisał dobra historiie albo wykorzystac jego pomysły z juz istniejących i teraz pisali bysmy wyłacznie w superlatywach a nowa Trylogia pewnie wpisywała by sie w całoć.Wielka szkoda i wielkie rozczarowanie jak juz pisałem.

"Zniszczono potencjał jaki dawali aktorzy starej sagii , którzy w naturalny sposób przekazali by pałeczke nowemu pokoleniu. Niestety Jonson zmarnował ta szanse i zniszczył mit GW. Estetyka nawet najlepsza nie zastapi niestety dobrego scenariusza i ciekawej historii a tych tu niestety nie uświadczysz."

Nic dodać, nic ująć.

He. Teraz przez 10 lat będą tłumaczyć się z tego czegoś ?? [4]

A zamiast się tłumaczyć to nie lepiej powiedzieć fanom prosto z mostu "Tak zrobiliśmy wielkie G, ale co zrobisz? nic nie zrobisz."

Ale "oczyma" czy "oczmi" ?

Na warstwie wizualnej wyszło super, bo RJ najmniej tam maczał palce...reszta poległa pod pomysłami reżysera...

Przepiękne te nowe Gwiezdne Wojny.
Piękno i magia gwiezdnych wojen w jednym. [3]

He. Teraz przez 10 lat będą tłumaczyć się z tego czegoś ?? [3]

Może i Rian Jonson miał jakas koncepcje jeśli chodzio palete barw alenie miał już niestety koncepcji na film.Wizualnie TFA TLJ są ok ale to tylko pogarsza cała sprawę bo mieli pieniądze by pewne sprawy (wizualnie) w miare sprawnie dopracować ale kompletnie dali ciała jeśli chodzi o scenariusz i logike. Nie będę wymieniał wszystkich wad bo częściowo już tu o nich pisaliście , ale jest ich długa lista.ajwieksza jesttaka ze to nie sa GW i tylko kilka scen zasługuje na uwagę.Zniszczono potencjał jaki dawali aktorzy starej sagii , którzy w naturalny sposób przekazali by pałeczke nowemu pokoleniu. Niestety Jonson zmarnował ta szanse i zniszczył mit GW. Estetyka nawet najlepsza nie zastapi niestety dobrego scenariusza i ciekawej historii a tychtu niestety nie uświadczysz.

No wizualnie nowe SW to klasa wyżej niż inne uniwersa (jak MCU), czy nawet dwie (DCU).

Mogą też wykorzystać inne rodzaje myśliwców.

Mam szczęście, że to nie są pierwsze SW jakie widziałem. Nie interesowałbym się Sagą, tylko kpiłbym z "fenomenu".

Filmowi mało można zarzucić wizualnie (może poza fatalną sceną pościgu w kasynie, która wygląda jak coś przeniesionego z estetyki prequeli). Problemem jest fabuła i postacie.

Naturalną kolorystykę to mamy w "The Revenant" :) Tu Rian nie zniósł presji i dorzucił jakieś żółte filtry na obraz.

Bardzo mi się podoba, że zarówno TFA jak i TLJ wizualnie wyglądają właśnie tak a nie inaczej. Zawsze mnie ciekawiło, jak wygłądałyby tak zrobione prequele, z taką właśnie naturalną kolorystyką i jakby to wyglądało na dużym ekranie. Można psioczyć na obecne filmy, ale to, że wizualnie nawiązują do OT jest po prostu piękne :)

Co jak co, ale film jest przepiękny.

Proszę przestać szkalować Riana.

He. Teraz przez 10 lat będą tłumaczyć się z tego czegoś ?? [2]

Rewelacja! Ludzie wykonujący powierzoną im robotę 😯 Piękno i magia gwiezdnych wojen w jednym. [2]

A my przez 10 lat czytać komentarze rodzyna jr.

Rewelacja! Ludzie wykonujący powierzoną im robotę 😯 Piękno i magia gwiezdnych wojen w jednym 💕💕

He. Teraz przez 10 lat będą tłumaczyć się z tego czegoś ??

Zgadza się, ren film jest przepiękny tylko trzeba to umieć dostrzec.

Granat odbezpiecz

To wszystko pokazuje tylko, jak genialnym filmem jest TLJ <3

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:

Archiwum wiadomości dla działu "Ostatni Jedi"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.