Ruch Oporu

Tydzień animacji: Już 139 tysięcy dislike’ów „Ruchu Oporu”



Będzie klapa? Tak przynajmniej wygląda na pierwszy rzut oka, zwłaszcza jak poczyta się w sieci, czy wejdzie na YouTube’a. Zwiastun „Ruchu Oporu” nie porywa to fakt. Animacja miejscami jest dziwna, ale interesującym pytaniem jest to, dlaczego tak wielu oglądających (ponad 139 tys. osób) negatywnie oceniło ten film na YouTubie? Podobał się zaledwie 13 tysiącom. Czy faktycznie jest aż tak źle, że nawet Dave Filoni publicznie zdystansowałął się od serialu, tuż przed premierą zwiastuna? Z okazji tygodnia animacji poprzedzającego premierę nowego serialu, postaramy się przyjrzeć trochę szerzej temu zjawisku, zwłaszcza w kontekście poprzednich seriali animowanych.

Teorie o atakach hejterów od razu odrzucamy. Za mała siła rażenia. Błędy, niestety, popełniono gdzieś indziej.

Po pierwsze należy zadać sobie pytanie, co jest celem zwiastuna? Przedstawienie serialu, czy raczej intensyfikacja marketingu. Normalnie powinno to być to drugie, a za zwiastunem powinny zacząć pojawiać się zdjęcia, informacje i wiele innych rzeczy. W przypadku „Ruchu Oporu” mamy ewidentnie duży problem marketingowy, prawdopodobnie wynikający z tego, że Lucasfilm obecnie cały czas próbuje znaleźć miejsce sagi we współczesnym świecie, a premiera nowego serialu wypadając w tym momencie jest z ich punktu widzenia ni w pięć, ni w dziewięć. Z jednej strony podważają stary model marketingowy, z drugiej pracują nad nowym, więc mamy to co mamy, czyli wrażenie dyletanckiego marketingu robionego na kolanie.



Czy problemem jest animacja?


Problem „Ruchu Oporu” to nie tylko kwestia animacji, ale jest bezpośrednio z marketingiem i umiejętnością sprzedaży tego, co stworzono. Zauważymy, że wcześniejsze seriale Lucasfilmu od czasu „Wojen klonów” Tartakovsky’ego były dość starannie przedstawiane. Wykorzystywano do tego konwenty, gdzie najpierw zapowiadano nowy serial i albo jak w przypadku „Rebeliantów” pokazywano szkice, projekty i zamysły, albo jak w przypadku „Wojen klonów” na koniec panelu pojawił się zwiastun. Dokładnie w ten sposób zbudowano marketing do 7 sezonu „Wojen klonów”. Wpierw zapowiadamy panel nostalgicznie traktujący serial, a pod koniec zapowiadamy kolejny sezon i zwiastun. Momentalnie pierwsze reakcje były pozytywne, a to już ciągnie za sobą resztę. To umiejętność budowania napięcia. W przypadku „Ruchu Oporu” dostaliśmy średnio zmontowany zwiastun, od którego odciął się nawet Filoni i tyle. Jeśli jest to nasz pierwszy kontakt z serialem, a widzimy, że to będzie kolejna bajeczka, wiele osób od razu to skreśla. Potem sytuacja się nakręca.

Należy sobie zadać jednak inne pytanie, czy animacja „Wojen klonów” Filoniego czy „Rebeliantów” była porywająca, rzucająca na kolana? Otóż nie. „Wojny klonów” wyglądały jak drewniane klocki. Czy to się podobało fanom? Niekoniecznie, ale zanim zobaczyli obraz, byli na to przygotowani. Ba nawet w pewien sposób zachęceni. Pierwsze obrazki postaci pojawiły się przed zwiastunem. Pierwszy zwiastun pojawił się na ponad rok przed serialem, a w międzyczasie dostawaliśmy artykuły o tym, dlaczego coś wygląda jak wygląda. Np. Kilian Plunkett o projektowaniu postaci. W Dooku ukazywano tym samym nawiązania do dobrze przyjętego serialu Tartakovsky’ego.

Analogicznie było z „Rebeliantami”, tam zanim pokazano zarys postaci wpierw pokazano fanom świętość, czyli szkice Ralpha McQuarriego. Pierwsze odcinki „Rebeliantów” wyglądają wręcz tragicznie w porównaniu z ostatnimi sezonami „Wojen klonów” Filoniego, ale jednocześnie fani byli już trochę do tego przygotowani i nie doznali „szoku”, więc koncentrują się na akcji. W przypadku „Ruchu Oporu” niby próbowano coś wspominać o anime, ale poza pojedynczymi wypowiedziami na tym się skończyło.

Zły czas dla „Gwiezdnych Wojen”


Drugi problem, którego nie wolno bagatelizować to czas. „Ostatni Jedi” podzielił fanów i spowodował, że ruch niezadowolonych przybrał znacząco na sile. Istniał on w fandomie (choćby po skasowaniu dawnego EU), nagle przestał być marginalny. Nie mówimy tu o tak zwanych toksycznych fanach, którzy atakują twórców, tylko o ludziach niezadowolonych z tego, co dostaliśmy i jednocześnie wątpiących w markę oraz coraz bardziej się od niej dystansujących. Przy słabym marketingu „Hana Solo”, jedna z zasad marketingowych, mówiących, iż jeden niezadowolony klient zniechęci 3-4 kolejne osoby, tu okazała się prawdziwa. Można się łudzić, że to efekt bojkotu, ale bardziej mamy problem z rozgrzanym, konkurencyjnym rynkiem, na którym trzeba uważać co się sprzedaje i jak.

Lucasfilm nie potrafił zareklamować swojego produktu, ani tym bardziej przekonać negatywnie nastawionych odbiorców do „Gwiezdnych Wojen”. „Ruch Oporu” cierpi dokładnie z tego samego powodu, co „Solo”. Dostajemy znów jakiś niedorobiony i dla szerokiego odbiorcy niechciany produkt, w dodatku kolejny i... łapki w dół. Zamiast przerywać złą passę, nowy serial wpisuje się w nią. Kolejni ludzie, którzy to widzą, chcąc nie chcąc, często już mają wyrobione zdanie i koło się zamyka.

Czy „Ruch Oporu” jest więc skazany na porażkę? Nie. Warto przypomnieć, że wciąż nie widzieliśmy serialu i niewiele o nim wiemy. Po prostu marketingowcy w LFL zafundowali mu ciężki start. Pozostaje mieć nadzieję, że finalny produkt będzie lepszy niż to, co pokazują nam ludzie zajmujący się jego sprzedażą i będzie możliwość cieszenia się z niego przez kilka sezonów.

Pozostałe atrakcje tygodnia animacji znajdziecie tutaj.



Tagi: Clone Wars (227) Dave Filoni (409) Epizod VIII: Ostatni Jedi (443) Han Solo (spin-off) (319) Kilian Plunkett (42) Lucasfilm (506) Ralph McQuarrie (99) Ruch Oporu (Star Wars Resistance) (94) Star Wars: Rebelianci (Star Wars: Rebels) (541) The Clone Wars (1256) Tydzień animacji (16) YouTube (133)

Komentarze (30)

Nigdy nie było, nie ma i nie będzie jednych fanów - tak trudno zrozumieć???
"Jestem Fanem SW", to może powiedzieć każdy i ma prawo oraz rację.

@SW-Yogurt
Still better love story than Rose&Finn.

Przyciąganie Lando i Finna? Odważne, ale po linii.

@mkn
Z Thrawnem zamiast Holdo i z Lando zamiast Rose!

Bojkot coraz bardziej przybiera na sile, głos prawdziwych fanów jest w tej chwili niemożliwy do zagłuszenia i zignorowania, Disney w końcu nie będzie miał wyjścia - remake TLJ to tylko kwestia czasu.

@bartoszcze - XDDD

Bojkot będzie trwał przeciwko Disney Company, chyba że nakręcą ponownie TLJ.

@bartoszcze
Soyo był filmem dla fanów? Jakos nie kojarzę tych fanów cieszących się jak wyszedł trailer, tylko reakcje w stylu:
-może obejrzę
-nie wiem czy to film dla mnie
-nie widzę sensu powstania tego filmu

Malo tego ci, którzy już się tym filmem zainteresowali preferowali kogoś innego...kogoś bardziej przypominającego młodego Forda. Już nie chcę wspominać L3 niszczącej Sokoła czy panseksualnego Londo (czy jak tam Di$n€¥ nazwał tę postać).

@HAL
Dokładnie. SOLO było filmem przede wszystkim dla fanów (bo kto inny marudzi, żeby zrobić film o Bobie jadącym na Thrawnie jedzącym Revana czy jakoś tak xD).
Fakt, że gdyby nie kręcili go dwa razy, to finansowo wyszłoby lepiej :)

@HAL 9000
Jedynym filmem, który był dla fanów było Rogue 1 i odniosło ono gigantyczny sukces jak na film, który nie był nawet epizodem. Z drugiej strony takie The Last Straw ze swoim "subverted expectacions" osiągneło dość słabe wynik (nawet czarna pantera go wyprzedziła w ilosci sprzedanych kopii) a Soyo było kompletną porażką finansową.

Lucasfilm zrobił film dla fanów i już więcej tego błędu nie popełni :D

@ShaakTi1138
To w rakim razie co powinna robić firma jesli nie spełniać "widzimisię" swoich klientów (w tym przpadku fanów, którzy utrzymawili fenomen gwiezdnych wojen przez lata)? Od kiedy biznes nie polega na zadowoleniu własnych klientów?

CHRZANIĆ MALKONTENTÓW

Wstydliwe wyznanie: nigdy nie dałem dislike na YT. Like też zresztą chyba nie..

Ja tam nie wiem ale mi to wygląda na serial dla 10-latków. Więc nie jestem docelowym odbiorcą. Toteż ani nie plusuję ani nie minusuję. Ciekawy jestem, kto te kciuki w dół daje. Może właśnie jacyś "starzy" fani, którym siłą rzeczy to się nie może podobać.
Pytanie się narzuca, czy nie da się zrobić serialu (bądź filmu), który by odpowiadał zarówno młodym, jak i starym. Pewnie się da, bo Pixar potrafi coś takiego robić, 41 lat temu Lucas też umiał coś takiego wyczarować. Pozostaje zgodzić się z kubą_starwarsy, może "po prostu" należy wypuścić produkt na odpowiednim poziomie?

Coś czuję że za błędy TLJ Lucasfilm jeszcze będzie miał przez trochę czasu problemy.

No nie wiem, nie lubię skreślać od razu czegoś czego nie obejrzałam, zwiastun to nie cały odcinek czy serial. Można do niego wybrać losowo albo najlepsze momenty albo tez najgorsze, czy też w ramach złotego środka wybrać trochę jednego i drugiego. Nie rozumiem „hejtu” na tym etapie. Nie ocenia się książki po okładce - to taka dygresja. Ogólnie z mojej oceny, animacja nie powala, ale jak zawsze dam szanse i obejrzę by wyrobić zdanie. Aczkolwiek nowa wersja poEndorowej rzeczywistości wprowadza mnie w depresyjny nastrój.

To, że nie jest się targetem jakiejś produkcji - która wygląda jak coś dla dzieci - nie znaczy, że trzeba od razu hejtować. Może dzieciom się spodoba. Mi oko wypływa na sam widok głównego bohatera i mangowych naleciałości, ale ja to ja.

"TCW" bardziej podpada pod rozrywkę "rodzinną" więc dorosły widz może sobie bez (większego) bólu obejrzeć, ale trzeba się pogodzić z tym, że pewna część produkcji będzie "tylko dla dzieci.

Nie znam się na marketingu, ale jakoś średnio rozumiem, dlaczego przeciętny (szeroki) odbiorca miałby minusować trailer serialu, który go zupełnie nie obchodzi?

Przeciętny odbiorca (a tym bardziej fan SW) był zadowolony z czterech bardzo dobrych filmów, jakie zafundował mu w ciągu 3 lat LFL (na ten czwarty przeciętny odbiorca mógł nie trafić, to fakt).

Oczywiście, że wszystkiemu winni ci niewdzięczni fani. "They can`t do that! Shoot them... Or something." Czyli "Wipe them out. All of them." Bo w końcu SW w wykonaniu firmy na D. to niekończące się pasmo sukcesów na dowolnym polu.

kptprice->
Ale Lucasfilm to nie jest firma, która ma spełniać fanowskie widzimisię.

Oczywiście, że będzie klapa, dislajki i komentarze na YT jasno i dobitnie to pokazują. W LFL pewnie w tej chwili żałują, że nie anulowali tego serialiku zawczasu, teraz jest już za późno.

Cytując Lorda Sidiousa - "Problem „Ruchu Oporu” to nie tylko kwestia animacji, ale jest bezpośrednio z marketingiem i umiejętnością sprzedaży tego, co stworzono ....".
Albo też jest to jakiś niezrozumiały (dla odbiorców) brak wyciągania wniosków z ostatniej wpadki (Solo). Ja jednak będę obstawiał dwa punkty - jeden, to jak w tekście autora, czyli kompletne zawalenie zbudowania hajpu na ten serial wśród starszych i dorosłych widzów, a co tak fajnie wyszło w przypadku Wojen Klonów. Dwa, i tu już napiszę z mojego punktu widzenie - potrzeba serialu poważniejszego niż TCW, emocjonalnie i fabularnie stojącego kilka pięter wyżej. Czy historie np. z czasów Starej Republiki byłyby odpowiednim materiałem ?, moim zdaniem tak.
A wracając do "Resistance", zobaczymy po kilku pierwszych odcinkach jakie będą opinie. A właściwie jakie opinie będzie miał głównie młody widz (oglądalność), bo to zdaje się do dzieci ten serial jest kierowany :).

A wystarczyło się wsłuchać w głos fanów. Ale oni woleli zrobić TLJ i rozbić całkowicie środowisko fanów, całkowicie pomijam dlaczego ten film jest dobry czy zły, a dyskusja na zasadzie ludzi mówiących że film jest całkowicie zły/dobry jest bezcelowa bo film ma zalety i wady. W tym wszystkim najbardziej szkoda mi Solo, bo to całkiem dobry film i niezasłużenie w LF oceniają go jako porażkę.

kuba - tak nie działa dobry film, tylko populistyczny film ;)

A ja powiadam Wam: wyobraźcie sobie Celebration 2025. Rozkrzyczani fani i transparenty z napisem: "SAVE THE RESISTANCE!"

Tak naprawdę największą grupę malkontentów stanowią... "fani" TCW, którzy twierdzą, że dostają to zamiast swojego ulubionego serialu, mimo że jedyne, co muszą zrobić, to poczekać do przyszłego roku. Co dziwne, ich ruch nie był aż tak widoczny przy "Rebels", gdzie faktycznie tak było.

Itnieje idealne rozwiązanie i jako wybitny altruista podzielę się z Disneyem swoją wiedzą. Może niech po prostu nakręcą dobry film. Wtedy niezależnie od tego w jakiej kolejności pokażą plakaty, obrazki, zwiastuny i gadające głowy zachwyacajace się jak to wszyscy, którzy pracują przy SW są cudowni, ludzie będą na ten film chodzili do upadłego i przez czterdzieści lat będą ten film w kółko oglądać. Lucas tak kiedyś zrobił. Magiczny ptent działa do dziś.

@adam - to pojedyncze przypadki. Natomiast porównując wprowadzenie Rebels czy TCW z tym "Allo, Allo" w wersji SW to jest problem.

Ja mam wrażenie, że KK dostała obcięty budżet na marketing przez to, że Ron musiał od nowa kręcić "Solo". Rykoszetem dostał sam film i teraz nowy serial. Swoją drogą mi animacja nie podeszła w zajawkach, ale ten minutowy fragment jest dosyć ciekawy.

Ale ludzie też są chamscy. Niektórzy pisali w komntarzach pod kolejnymi filmikami, że nawet nie oglądają, tylko - jak podłe szuje - od razu dają łapkę w dół. I jeszcze się tym chwalą...

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.