TWÓJ KOKPIT
0

Książki

Wielotomowe cykle jak w starym kanonie wracają do łask

2021-10-23 15:07:29

Niejeden fan starego Expanded Universe z rozrzewnieniem wspomina serie książkowo-komiksowe, w których na przestrzeni kilku lub nawet kilkunastu pozycji można było poznać, polubić oraz zrozumieć bohaterów i w końcu emocjonalnie odczuwać skutki ich decyzji. Niezależnie czy była to seria „Komandosi Republiki”, 19-tomowa Nowa Era Jedi z Jacenem, Jainą i Anakinem Solo czy seria „X-Wing”, na którą składały się książki, komiksy oraz w pewnym sensie również gry, to poprzedni kanon Star Wars darzony był przez wielu bezgraniczną miłością m.in. dzięki tym okazałym cyklom. Dzięki książkom i komiksom, które powodowały, że fani chcieli wiedzieć „co dalej”. Po niemal siedmiu latach wydawania książek i komiksów z „kanonu Disneya” możemy dokonać próby odpowiedzi na pytanie „czy współczesny kanon Gwiezdnych Wojen podąża tym samym tropem?”


Chuck Wendig i długo, długo nic

Kiedy w 2014 roku w księgarniach zaczęły pojawiać się pierwsze, długo wyczekiwane książki z uniwersum Star Wars, okazało się, że musimy czekać jeszcze dwanaście miesięcy, aby wydawca wystartował z pierwszą serią. Trylogia o tytule „Koniec i Początek” przypadła w udziale Chuckowi Wendigowi i miało to być pierwsze dzieło tego autora osadzone w uniwersum Star Wars. Oczekiwania były niemałe, bo była to pierwsza z opowieści dziejących się po „Powrocie Jedi”. Wymagania były spore, więc i zawód wśród fanów był pokaźny, gdy pierwszy tom okazał się niewypałem. Mimo, że nie brakuje osób, którym książka się spodobała to zauważalnie więcej było tych niezadowolonych (czego dowodzi ocena 5.82/10 na naszym portalu). Odbiór był daleki od idealnego - wydaje się, że właśnie dlatego Disney i Lucasfilm nie kwapili się, by inwestować w inne trylogie. Na kolejną z nich trzeba było czekać niemal dwa lata.

Tym razem u steru miał stanąć Timothy Zahn, autor wzbogacający uniwersum Star Wars już od trzydziestu lat. W kwietniu 2017 wystartowała jego nowa seria o Thrawnie i była niejakim uzupełnieniem historii przedstawionej w serialu „Star Wars: Rebelianci”. Trylogia Zahna nie zapoczątkowała jednak żadnych poważnych zmian w kwestii wydawania dłuższych cykli, bo na kolejną serię musieliśmy czekać... kolejne dwa lata. Trudno stwierdzić, czy Disney przekonał się do formatu trylogii dzięki ciepłym przyjęciu i dobrym wynikom sprzedażowym nowej trylogii Thrawna, ale w 2019 wystartował już z kolejnymi dwoma cyklami. Na pierwszy ogień poszła seria o Padmé Amidali (pierwszy tom o tytule „Queen's Shadow”), parę miesięcy później zaś rozpoczęła się trylogia „Eskadry Alfabet” Alexandra Freeda, opowieść o pilotach Eskadry Alfabet i Skrzydła Cienia osadzona zaraz po szóstym epizodzie sagi. Ponadto, wraz z trylogią Freeda wystartowała mini-seria „TIE Fighter”, czyli prequel opowiadający o przeszłości 204-tego Pułku Myśliwców, jednostki zwanej Skrzydłem Cienia. Na tym jednak nie koniec, bo gdy tylko Timothy Zahn ukończył książkę „Thrawn: Zdrada”, zasiadł do kolejnej serii o nazwie „Dynastia Thrawna”. Disney i Lucasfilm we współpracy z wydawnictwem Del Rey jednoznacznie postawili na serie książkowo-komiksowe, ale w dalszym ciągu były to historie zamknięte w maksymalnie trzech tomach. Kolejny rok przez wybuch pandemii pokrzyżował szyki wydawcom związanym z marką Star Wars, ale już w 2021 miała nadejść prawdziwa rewolucja.


Wszystko na jedną kartę, czyli Wielka Republika

Zapowiedź inicjatywy „Wielka Republika” spotkała się z mieszanym odbiorem - u niektórych wiązała się z nerwowym oczekiwaniem jak przy filmowych premierach, u innych zaś zawód, że twórcy marnują swój czas na erę nieistotną ze względu na jej umiejscowienie na osi czasu. Powodów do ekscytacji lub bojkotowania było wiele, ale niezależnie od nastawienia fanów, Del Rey, Disney Press, Marvel i paru innych wydawców wystartowało z nową, pokaźną serią zaplanowaną na lata procesu wydawniczego. W samym 2021 roku wypuszczono już sześć książek, cztery komiksy, jedno słuchowisko, mangę i zbiór opowiadań, a historia Wielkiej Republiki nie dotarła nawet do końca pierwszej z trzech faz serii. W styczniu przyszłego roku czeka nas finał pierwszej fazy o tytule „Światło Jedi”, a kolejne („Quest of the Jedi” i „Trials of the Jedi”) będą umilać wieczory części fanów przez następnych parę lat. Jeśli kolejne fazy serii utrzymają trend trzech fal to na sam koniec na inicjatywę „Wielkiej Republiki” powinno składać się ponad 25 książek, a główny komiks „Wielka Republika” będzie mieć 40-50 zeszytów. Pomniejsze mini-serie, komiksy jednozeszytowe czy chociażby słuchowiska również powinny tworzyć pokaźny zbiór. Warto mieć na uwadze, że serial „The Acolyte” będzie dziać się u schyłku Wielkiej Republiki, więc będzie to znakomita okazja, żeby nawiązać do książkowo-komiksowego dorobku tej ery. Na naszym, polskim rynku wydawniczym Wielka Republika również traktowana jest priorytetowo - Wydawnictwo Olesiejuk wydało już trzy powieści z tej serii, czwarta „Burza Nadciąga” już za nieco ponad miesiąc i będzie to jedna z pierwszych nieanglojęzycznych premier tej książki na świecie.


Bieżący rok nie skupiał się jedynie na erze Wielkiej Republiki. Również w świecie komiksów doszło do małego trzęsienia ziemi. W połowie roku Marvel postanowił połączyć wszystkie swoje główne komiksy typu ongoing, dodać do tego zeszyty specjalne oraz główną mini-serię i wystartować z wydarzeniem komiksowym o nazwie „Wojna Łowców Nagród” (pisaliśmy o tym w artykule 'Wszystko co musisz wiedzieć o „War of the Bounty Hunters”'). Jakby tego było mało to, zaraz po premierze ostatniego zeszytu głównej mini-serii, zapowiedziano, że „Wojna Łowców Nagród” to nie zamknięta historia, a pierwsza część trylogii komiksowej. W sieci już zaczęły pojawiać się okładki zeszytów drugiej części pt. „Crimson Reign”, a pod koniec 2022 roku czeka nas finał o tytule „Hidden Empire”. Marvel także rzuca wszystko na jedną kartę, bo podobnie jak w przypadku „Wojny Łowców Nagród", komiksy „Darth Vader”, „Doctor Aphra”, „Star Wars” i „Łowcy Nagród” również będą częścią tej inicjatywy.


Zwrot w kierunku masywnych cykli jest oczywisty, lecz ostatecznie to nie o ilość, a o jakość chodzi. Przy „Labiryncie Zła” Jamesa Luceno czy „Utraconych Gwiazdach” Claudii Gray widnieją średnie ocen w granicach 9 na 10, a żadna z tych książek nie była częścią większej całości. Wcześniej wspomnianej trylogii „Koniec i Początek” na nic się zdał podział na więcej części, gdyż ostatecznie historia ta nie zaskarbiła sobie sympatii fanów. Podobnie również w przypadku 19-tomowej Nowej Ery Jedi, w której, co prawda, znajduje się parę perełek jak „Zdrajca” Matthew Stovera, ale w dużej mierze jest to zbiór jakościowo przeciętnych opowieści. Koniec końców, każdy od świata Star Wars oczekuje czegoś innego - jedni po raz setny zasiadają do „Imperium Kontratakuje”, drudzy swoją niszę odnaleźli w serii gier „Knights of the Old Republic”, a jeszcze inni rzadko kiedy wracają do filmów, za to gwiezdno-wojenną radość odnajdują w historiach opisanych na stronach powieści lub komiksów.
TAGI: Chuck Wendig (56) Thrawn (2018) (10) Thrawn (trylogia 2017) (30) Timothy Zahn (234) Wielka Republika (The High Republic - komiksy) (8) Wielka Republika (The High Republic/Project Luminous) (121) X-Wingi (seria) (58)

KOMENTARZE (15)

  • SW-Yogurt2021-10-25 22:16:46

    No ale o to właśnie chodziło z kasowaniem Prawdziwego Kanonu. ~:) Chrzanić kanoniczność, solić jakość, *ić cokolwiek! Ale gdzie jest ciąg dalszy? ~:D

  • Mossar2021-10-25 20:11:09

    Jeśli chodzi o książki to póki co jest równo. Światło, W Ciemność i Burza to wszystko dla mnie 8/10 (w mojej własnej skali starwarsowej ;D), Out of the Shadows jedyne jest trochę słabsze. Nie liczę książek dla dzieci. No ale nie było jeszcze jakiejś takiej serio petardy. Z początku nahajpowałem się Światłem Jedi i dałem 9/10, ale po paru miesiącach już chyba jednak ósemka.

    Tak czy inaczej, dla mnie, fakt, że to jest seria, którą można poznawać latami to jest podstawowa zaleta HR. Wszystko się ze sobą łączy, bohaterowie wracają, mają czas, żeby się rozwinąć do tego stopnia, żeby ich śmierć w jakimś stopniu była poruszająca. To są cechy, które dla mnie potrafią przywiązać do danych książek, nawet jeśli pojedynczo nie są jakieś wybitne.

  • SW-Yogurt2021-10-25 19:33:53

    W sumie mi to rybka, ale w dłuższej serii łatwiej trafić perełkę (np. w NEJce), a krótka może być lipą po całości (np. Fałszywy Chuck). Zatem niech HR rośnie w siłę, a autorom żyje się dostatnio. Newsowym też. ~;)

  • Xalkigo2021-10-25 16:00:31

    Nie lubie długi serii, dla mnie trylogia to max.

  • darth sheldon hiszpański inkwi2021-10-24 14:20:22

    @mkn Będzie pewnie co najmniej 100 letnia różnica czasowa między Acolyte i HR, więc będzie mniej ryzyka ni spójności niż w przypadku prac które się nakładają na siebie

  • darth sheldon hiszpański inkwi2021-10-24 14:15:03

    Właśnie to w NEJ jest najlepsze. 19 książek pokazuje, że jest to coś dużego, no i jest, bo seria ta kompletnie zmieniła status quo po Endorze, nawet w Dziedzictwie 100 lat później, galaktyka wciąż odczuwała skutki inwazji, i wiele mówi że będzie to odczuwać jeszcze długo później

  • Mossar2021-10-24 10:02:13

    NEJ była bardzo różnie odbierana. Ja czytałem rok temu i miałem bardzo mieszany odbiór. Wektor Pierwszy mnie nawet wkręcić, a potem już na zmianę był szajs i lepsze książki. Z tego co wiem to LotF było pozytywnie odbierane i polecane ale jeszcze do tego nie doszedłem wiec nie chciałem pisać o czymś o czym nie mam pojęcia.

  • Hagan2021-10-24 09:57:23

    Akurat "Nowa Era Jedi" to był straszny badziew. Wymyślono sobie jakichś Yuuzhan Vongów, z którymi nasi bohaterowie zbyt kiepsko sobie radzili a ich pokonanie zajęło zbyt wiele czasu. No i zdemolowano budowaną wcześniej w wielu powieściach Nową Republikę.

  • Mossar2021-10-24 09:26:45

    Cavan Scott coś kiedyś pisał o Acolyte i odniosłem wrażenie, źe nie bardzo jest to konsultowane z ekipą od HR. Ale może za wcześnie na to było te pół roku temu.

    To ogłoszenie trylogii komiksów było bodźcem do napisania tego artykułu. HR HRem ale trylogii serii komiksów to się nie spodziewałem. A już samo WOTBH to chyba >20 zeszytów. Inna sprawa źe imo są słabe ale Crimson Reign wydaje sie ciekawym pomyslem

  • mkn2021-10-24 09:12:51

    Nie wiedziałem, że WotBH to pierwsza część komiksowej trylogii - brzmi zajefajnie, muszę w końcu nadrobić te komiksy, kiedyś... :)

    Warto mieć na uwadze, że serial „The Acolyte” będzie dziać się u schyłku Wielkiej Republiki, więc będzie to znakomita okazja, żeby nawiązać do książkowo-komiksowego dorobku tej ery.
    No właśnie, ja mam uzasadnione obawy, że mogą wcale nie wykorzystać tej okazji, a wręcz mogą zaorać wydarzenia z HR tym serialem. Łukasze nie zj**cie tego kolejny raz!

  • Mossar2021-10-24 08:59:04

    Niby tak, ale jednak RotS Stovera to zupełnie inna para kaloszy - Luceno i Stover mają zupełnie inne style. Ale przyznam źe nie wiedziałem źe wydali to kiedyś razem

  • Bazy2021-10-24 08:50:15

    Można by powiedzieć, że Labirynt Zła jest pierwszym tomem trylogii której kolejnymi częściami są Zemsta Sithów i Dark Lord. O ile się nie mylę nawet raz wydano je wszystkie razem jako jedną książkę

  • Finster Vater2021-10-24 00:53:30

    To se ne vrati. Mieli szansę w TROS-ce, ale koncertowo wyszło im jak zwykle.

  • Mossar2021-10-23 23:07:22

    No, to by mi przywrócił wiarę źe oni potrafią coś planować z wyprzedzeniem ;)

  • KyloRen19872021-10-23 23:00:15

    ja z wytęsknieniem czekam na jakąś dłuższą serię po SW9... niech Zahn w końcu zacznie tą swoją inwazje opisywaną w dwóch trylogiach :P

ABY DODAWAĆ KOMENTARZE MUSISZ SIĘ ZALOGOWAĆ:

  REJESTRACJA RESET HASŁA
Loading..