TWÓJ KOKPIT
0

Książki

Ciekawostki #2: „Burza Nadciąga”

2021-12-03 10:20:16

W poprzednim miesiącu wydawnictwo Olesiejuk wydało drugą wielkorepublikańską książkę dla dorosłego czytelnika o tytule „Burza Nadciąga”. Podobnie jak w przypadku pierwszej pozycji z Wielkiej Republiki (artykuł tutaj), prezentujemy najbardziej interesujące (i niszowe) ciekawostki wypatrzone podczas lektury. Autor znalazł w swojej powieści miejsce dla nawiązań do produkcji takich jak „Wojny Klonów” Tartakovsky'ego czy animowanego serialu „Ewoki”. UWAGA! Opracowanie nie zdradza istotnych szczegółów fabuły, ale ujawnia pomniejsze fakty dotyczące książki.

Solah! Solah!


Już na początku powieści jesteśmy świadkami pojedynku treningowego między dwoma członkami Zakonu Jedi. Walka zostaje zakończona okrzykiem Solah!, który pojawił się w uniwersum już w czasach Legend, lecz nie był dotąd używany poza słownikowymi opracowaniami. Po raz pierwszy to określenie zostało użyte w „Atak Klonów: Słownik Obrazkowy", poźniej między innymi w „The Jedi Path: A Manual for Students of the Force". Co ciekawe, Cavan Scott używa Solah nie po raz pierwszy — już w „Dooku: Jedi Lost” Rael Aveross poddaje w ten sposób demonstracyjną walkę.

To nie ostatnia ciekawostka związana ściśle z Zakonem Jedi — w pewnym momencie jedna z bohaterek używa wobec Mistrza określenia Lord Jedi. Książka wyjaśnia, że jest to starożytne określenie Jedi, które nie jest już w powszechnym obiegu od setek lat. Fani historii osadzonych w Starej Republice mogą kojarzyć to określenie, gdyż było ono używane między innymi w „Drodze Zagłady” Drew Karpyshyna.

Ashla i Corran Horn


Tython zaskakująco często pojawia się w kanonie w ostatnich latach. Ta planeta najczęściej kojarzy się z legendarnym okresem Starej Republiki — grą „Star Wars: The Old Republic” bądź serią „Dawn of the Jedi”. Większość fanów zapewne kojarzy ją z drugiego sezonu serialu „The Mandalorian”, ale Tython wcześniej zadebiutował w komiksie „Doctor Aphra: A Rogue's End”. Tym razem w „Burza Nadciąga” mamy szansę poznać Ashlę, jeden z księżyców Tythona, i to już w pierwszym rozdziale książki.

To nie ostatnia wzmianka o tej planecie we wspomnianej książce. Mistrz Jedi Stellan Gios wspomina o Tythońskich Żetonach Mistrzostwa, które swego czasu wręczano Jedi, którzy stawali się Mistrzami. Brzmi znajomo? Nic w tym dziwnego, wydaje się, że może to być nawiązanie do podobnego zwyczaju, który niegdyś miał miejsce na Korelii. Z tego samego powodu wybijano tam Kredyty Jedi, czyli pamiątkowe medaliony, które otrzymywał Rycerz Jedi z Korelii po osiągnięciu tytułu Mistrza. Czytelnicy starego kanonu mogli przeczytać o tych medalionach za sprawą książek opowiadających o Corranie Hornie (m.in. „Ja, Jedi” Michaela Stackpole'a), który takową pamiątkę otrzymał od ojca, a ten od swojego, Nejaa Halcyona.

Tancerze Jinda z Endoru


Czytając „Burza Nadciąga” bardzo łatwo pominąć wzrokiem wspomnienie tancerzy Jinda, których niejeden fan kojarzy z pierwszego sezonu „Ewoki”. Co ciekawe, Cavan Scott określa ich jako tancerzy Jinda z Eriadu, nie zaś Endoru. Nie jest to błąd — według Legend grupa tancerzy 130 lat przed Bitwą o Yavin wyruszyła właśnie z Eriadu na pokładzie statku Free Enterprise i rozbiła się na leśnym księżycu Endora. To nie koniec subtelnego żartu Cavana Scotta. Statek przewożący tancerzy Jinda w książce Scotta również zostaje unicestwiony, tym razem jednak nad planetą Valo.

A komu to potrzebne?


Lata temu furorę zrobił film z dwiema kobietami wyrażającymi swoje zdanie na temat ewentualnej legalizacji marihuany. Jedna z pań na pytanie prowadzącej odpowiada „Zalegizować marihunaen? W żadnym wypadku”, po czym druga dodaje „A komu to potrzebne?”. W oryginalnym wydaniu „Burza Nadciąga” pojawia się zdanie „Who needed a lightsaber?”. Wszystko wskazuje na to, że polska tłumaczka Anna Hikiert-Bereza postanowiła nawiązać do klasyki. Zdanie zostało żartobliwie przetłumaczone na „Miecz świetlny? A komu to potrzebne!”.

Eksperymentalna Maszyna Krocząca Rothany

Parę razy w książce przewija się koncern Rothana Heavy Engineering, który dotychczas doczekał się tylko krótkich wzmianek w kanonie. Tym razem mamy możliwość przeczytać o prototypie eksperymentalnej maszyny kroczącej wyprodukowanej właśnie przez tą firmę. Trudno ocenić czy maszyna ta jest wczesną wersją AT-TE bądź AT-XT czy zupełnie odrębnym produktem, ale dzięki „Burza Nadciąga” wiemy, że Rothana przymierzało się do maszyn kroczących już 200 lat przed wydarzeniami z sagi.

Szafir Ankarres

To nie ostatnie nawiązanie do czasów Starej Republiki (albo czasów przed Starą Republiką). Jeden z bohaterów porównuje niebo nad Valo do Szafiru Ankarres. Cavan Scott to autor, który uwielbia wykorzystywać w swoich dziełach rzeczy, które istniały w starym kanonie, ale nie były szczególnie często wykorzystywane. Tak też jest z Szafirem Ankarres, który zadebiutował w „Opowieściach Łowców Nagród", a potem został użyty w kultowej grze „Knights of the Old Republic II: The Sith Lords”. Czym w takim razie jest ten przedmiot? Szafir Ankarres cechował się mocą leczniczą i mógł być użyty do budowy miecza świetlnego. Co ciekawe, legendy sugerują, że kamień ten mógł być wykorzystany tylko przez użytkowników Jasnej Strony Mocy. Gdyby kamień dostał się w ręce kogoś stojącego po Ciemnej Stronie najprawdopodobniej spaliłby się, jednocześnie spopielając dłonie rzeczonego posiadacza.

„Wojny Klonów” Tartakovsky'ego


Wszystko wskazuje na to, że Cavan Scott ma słabość do animacji gwiezdnowojennych. Pod koniec książki jeden z Quarrenów przyrównuję swoją siłę do keelkany. Ta podwodna kreatura pojawia się w piątym odcinku „Wojen Klonów” Gendy'ego Tartakovsky'ego i jest dosiadana przez opancerzonych Kalamarian.

Cyclorianie ze „Skywalker: Odrodzenie”


Nie zabrakło też niewielkich nawiązań do ostatniego z filmów wydanych przez Disneya. W książce istotną rolę gra planeta Cyclor oraz jej mieszkańcy, Cyclorianie. Rasa ta pojawia się nie tylko w książce Cavana Scotta, Cyclorianina można zauważyć również w komiksie „Trail of the Shadows” Daniela J. Oldera. Ta rasa pełni w kanonie podobną rolę do insektoidalnych Verpinów, którzy w Legendach byli technikami, najczęściej odpowiadającymi za naprawę myśliwców. Podobnie jest z Cyclorianami — również przypominają insekty, a w książce nazwa „Cyclorianin” najczęściej pojawia się przy słowie „technik”. Nie oznacza to jednak, że w kanonie wymienioną jedną rasę na drugą. O Verpinach możemy przeczytać m.in. w trylogii „Eskadry Alfabet”.

To nie wszystko co Cavan Scott ma do zaoferowania w swojej powieści. Scott jest wielkim fanem Star Wars z naciskiem na książki i komiksy starego kanonu (o czym zresztą wspomina w podziękowaniach pod koniec książki). To poskutkowało niezliczoną ilością nawiązań do pozycji sprzed wielu lat. Poza wyżej przedstawionymi ciekawostkami, w książce można znaleźć takie nazwy jak Iskalon, Keldooine czy chociażby wcześniej wspominany okrzyk „Na Ostrze Surik!”.
TAGI: Cavan Scott (108) Ciekawostki (3) Ewoks (51) The Old Republic (526) Wielka Republika (The High Republic/Project Luminous) (158)

KOMENTARZE (9)

  • Mossar2021-12-04 17:50:29

    W sumie to troche tak :D

  • SW-Yogurt2021-12-04 16:28:41

    Mossar Matce pozazdrościł... ~;)

  • ShaakTi11382021-12-03 13:35:16

    Super artykuł! <3

  • Mossar2021-12-03 11:59:52

    Właśnie Phrik olałem, bo to w sumie w kanonie się już pojawiało fest często. Niby w TCW, w Maulu, ROTS, Tarkin, Uprising itd.

  • Slavek_82021-12-03 11:55:21

    Złoto! <3 Jeszcze dzida z Phirku pochodząca z czasów "Blood Moon Uprising" - nawiązanie do Dark Forces. :D

  • Mossar2021-12-03 11:01:39

    Te oczywiste olałem. Jak np. pojawienie się początek spoilera Sinube koniec spoilera - bo to każdy powinien ogarnać, a poza tym to już trochę spoiler. A takie ciekawostki jak ci Jinda czy szafir Ankarres raczej nie można uznać za spoilerowanie.

  • mkn2021-12-03 10:53:07

    Dobre ciekawostki. W większości nieoczywiste i dosyć trudne do wyłapania. Ja większości nie wyczaiłem :)

  • Mossar2021-12-03 10:43:14

    Z planetami się nie zgodzę - moim zdaniem wspomnienia różnych planet nie powodują zamętu. No bo co z tego, że Cavan wspomina Iskalona czy Keldooine? Ot taki smaczek. Gorzej z rasami, bo to raczej dosyć istotne, żeby zwizualizować sobie postać. Np. takiego Ugora dobrze opisał, podobnie z rasą Marchiona, ale sporo Nihilów jest z jakichś enigmatycznych ras i musiałem je googlować.

    Aaaaczkolwiek przyznam że dużo radości dało mi googlowanie tych wszystkich Ankarresów, Keelkan, itd. Przy pierwszym czytaniu umknęli mi ci Jinda, a tu taki smaczek.

  • Adam Skywalker2021-12-03 10:36:23

    W książkach Star Wars najbardziej lubię dziwne nawiązania. Cavan Scott wiele takich ciekawostek wykorzystuje (JAXXON!), jednak sporo odwołań w jego książkach jest mocno na siłę.

    Kiedy na jednej stronie pojawia się kilkanaście nazw obcych i planet, o których od kilkudziesięciu lat nikt nie słyszał, to w głowie robi się tylko chaos. Często te nawiązania nie mają żadnego wpływu na całość i pojawiają się w formie nienaturalnie brzmiących porównań.

    Ale z czasem Cavan pewnie się wyrobi.

ABY DODAWAĆ KOMENTARZE MUSISZ SIĘ ZALOGOWAĆ:

  REJESTRACJA RESET HASŁA
Loading..