
W USA w trzy dni film zarobił 81.670.433 USD, zaś jak się doda jeszcze wynik za poniedziałek (było w USA święto, więc wolne) to wyszło 98.091.641. To więcej niż wskazywały ostrożne szacunki jeszcze przed premierą, tam czasem nawet sugerowano o kwocie bliskiej 80 milionom USD w cztery dni (Deadline), ale mniej niż wcześniejsze optymistyczne mówiące nawet o 100 milionach USD w trzy dni (więcej). Ostatecznie nawet na początek tego weekendu źródła mówiły o 100 - 102 milionach, ale wyszło mniej. W poniedziałek frekwencja spadła bardziej niż się spodziewano. Dla porównania „Han Solo”, który debiutował w podobny weekend miał odpowiednio 84 miliony i 103 miliony w analogicznym terminie. Tyle, że z powodu zmiany reżysera na Rona Howarda kosztował też dużo więcej.
Nadzieją dla filmu jest to, że ma raczej dobre recenzje (ocena A- w CinemaScore). Ogólnie jak na ten majowy weekend to 12 najlepsze otwarcie w historii i 4 już po Covidzie. Więc przemysł kinowy jest z tego zadowolony. Zobaczymy jak będzie z Lucasfilmem.
Na świecie, poza USA, film w weekend zarobił szacunkowo 48,5 miliona USD (a jak się doliczy jeszcze pokazy przedpremierowe to ma już 63 miliony USD). Nowsze dane mówią, że może być trochę lepiej, czyli nawet 69 milionów USD. Najlepiej sprzedał się w Wielkiej Brytanii (7 milionów USD), Niemczech (6,5 miliona), Chinach (5,3 milionów), Japonii (4,9 miliona) i Australii (4,6 milionów). Sumarycznie więc może mieć 167 milionów USD czyli mniej więcej tyle ile kosztowała produkcja, oczywiście jeszcze by się zwrócił musi mieć przynajmniej drugie tyle, gdyż koszty reklamy itp. nie są znane – ale szacuje się, że całościowo to mogło wyjść koło 300 milionów USD. Biorąc pod uwagę fakt, że spora część pieniędzy z biletów kinowych trafia do państw, dystrybutorów kinowych czy samych kiniarzy, więc na tę chwilę trudno wyrokować czy film w ogóle się zwróci.
O ile w USA film zdeklasował konkurencję, o tyle na świecie depcze mu po piętach kolejny chiński hit – „Gei A Ma de Qing Shu”, który w ten weekend zarobił ponad 45 milionów USD (a to kolejny weekend z rzędu).

Kolejny weekend powinien być dla „Mandalorian i Grogu” łaskawy, ale potem wchodzą „Władcy Wszechświata” a następnie „Dzień objawienia” Stevena Spielberga. Wiec będzie ciężko.
Na tę chwilę czekamy co wymyśli Dave Filoni jeśli chodzi o przyszłość uniwersum. On ostatnio ponownie wspomniał, że ma pomysły i plany. Mówił też, że miał szczęście uczyć się od George’a Lucasa, ale też osób, które pracowały przy prequelach w Lucasfilmie (i w mniejszym stopniu oryginalnej trylogii). To czego się nauczył, że po sukcesie „Nowej nadziei” nikt nie chciał robić jeszcze raz tego samego. Pojawiły się AT-AT, Miasto w Chmurach, czy Yoda, czyli rzeczy o których nikomu się nie śniło. To coś, co Dave zamierza robić dalej.
Z innych ciekawostek. W sieci podliczono, że Pedro Pascal bez hełmu jest widoczny w filmie przez niecałe 5 minut. Jon Favreau sprostował to mówiąc, że Pedro pojawił się w filmie w części scen także w hełmie, więc powinno być go więcej.
A my wszystkich, którzy już obejrzeli film i przyczynili się do jego weekendowego sukcesu, namawiamy do oceny w tym miejscu oraz recenzji i dyskusji na forum.
ObiWajd2026-05-30 21:14:41
A tam, Greeny był zabawny. Lepsze to niż nie jeden gniot.
JJ Abrakad Abrams2026-05-29 14:37:02
Największy "fun" jest z filmów, które zapadają w pamięć, ale najwyraźniej jestem w mniejszości.
kyloboski2026-05-29 11:05:51
To Dziś +1 z drugim nerdem +1
JJ Abrakad Abrams2026-05-28 16:12:56
Zwykle ogląda się coś ponownie, kiedy jest tyle treści, że łatwo coś przegapić. W tym przypadku... nie mam pojęcia.
Peter_D2026-05-28 11:14:10
Ja przy tym filmie postanowiłem zagłosować portfelem tym samym powiedzieć, że takich produkcji nie chcę oglądać w kinie.
Darth HaRdCoRe2026-05-27 23:28:27
Raz obejrzeć w zupełności wystarczy, tak samo jak serial. Może jak wyjdzie na D+ to wtedy.
Nestor2026-05-27 23:07:21
Jutro idę dołożyć +1 widz.
SW-Yogurt2026-05-27 22:10:50
Jutro dokładam się do wyniku poweekendowego i przedweekendowego. Czyli liczę za dwa razy. Kreatywnie.
W przyszłym tygodniu przerwa, z przyczyn podróżnych, a potem pewnie spadnie z ekranu. Czy jednak nie? ~;)
bartoszcze2026-05-27 21:22:00
@AJ
"zaczynam zupełnie serio rozważać przejście jeszcze raz całości" xD
AJ732026-05-27 20:50:44
Doprawdy nie rozumiem... po co oglądać to samo ponownie, no po co ?...
bartoszcze2026-05-27 20:42:18
Ja już się dołożyłem także do wyniku poweekendowego!
(i spróbuję jeszcze, ale już nie w IMAX)
AJ732026-05-27 20:22:04
Hmm, Avengers... nie wiem co to takiego. Avatar ?, widziałem tylko jedynkę (meh), a teraz to. NAJWIĘKSZY PRZEBÓJ w kinach.
Który ledwo się zwróci. Albo i nie.
I jak tu się nie cieszyć ?, no jak ? :D
SW-Yogurt2026-05-27 19:27:25
Podobają mi się koszty reklamy, które są nieznane. Jest to głęboko słuszne, bo i sama reklama jest nieznana. Nigdzie w kinie nie widziałem najprostszego standu z Mando. Na ekranach leciały reklamy jakiegoś czegoś i ani przez pół sekundy (nawet w ramach przekazów podprogowych) nie pojawiła się Eulalia. Plakat z SOLO był lepszy. ~;) Całość zatem musiała kosztować przynajmniej tyle ile film, albo i jeszcze więcej. ~:D