Klasyczna Trylogia

Gwiezdne Wojny wyłaniają się z ciemności

LS za USA Today

Podobno najbardziej lubiane filmy, najczęściej są mocno nadgryzione przez czas, a ich forma pozostawia wiele do życzenia. Tak przynajmniej twierdzi John Lowry, człowiek zajmujący się czyszczeniem filmów przygotowywanych do wydań DVD. Nie bez kozery uznany jest za guru w tej dziedzinie, to on oczyścił obraz trylogii Indiany Jonesa, czy przywrócił do życia Bulwar Zachodzącego Słońca. Jego najnowszym dziełem była Gwiezdna Trylogia, która na dniach pojawi się w sklepach na całym świecie.

Od ponad czterech lat firma Lowry Digital Image zajmuje się pomocą w odrestaurowaniu filmów na zlecenie rozmaitych studiów filmowych, w celu umieszczenia klasycznej produkcji w nowym wydaniu DVD. W zeszłym roku firma Lowry’ego z powodzeniem wyczyściła obraz Indiany Jonesa, co spodobało się bardzo Lucasowi, Stevenowi Spielbergowi czy studiu Paramount. To właśnie olbrzymia precyzja z jaką dokonano odświeżenia sprawiła, że w tym roku zostali poproszeni o pracę nad Gwiezdną Trylogią.

Faktem jest, że oryginalne taśmy filmowe przez większość czasu spoczywały zabezpieczone, jednak mimo to w pewien sposób się postarzały. Nie można było ich od razu przenieść na DVD, gdyż jakość pozostawiałaby wiele do życzenia. Choćby ziarnistość obrazu.

Stan popularnych filmów, zdaniem Lowry’ego, zazwyczaj jest o wiele gorszy, a to głównie za sprawą częstszego robienia kopii tych filmów, częstszych powrotów na ekran. Co gorsza kopia filmów które otrzymał z Lucasfilmu, mimo że już przeniesiona za pomocą transferu wysokiej jakości do formy elektronicznej, była o wiele gorsza niż Lowry się spodziewał.

Wśród najbardziej zniszczonych brudem i zadrapaniami scen można na pierwszym miejscu wymienić pustynne diuny na Tatooine w ANH, czy pokryte lodem wzniesienia na Hot w TESB. Sceny z użyciem mieczy świetlnych we wszystkich filmach zdaniem Lowry’ego były wyblakłe, rozmazane i miały wszelkie rodzaje zabrudzeń.

W celu przywrócenia trylogii znamienitego wyglądu, Lowry zmobilizował 80 pracowników, którzy pracowali na 600 komputerach Power Mac G5, połączonych w sieć, posiadających pojemność dyskową 378 terabajtów (1 terabajt (TB) = to 1000 GB).

Proces odnowy filmów składał się z kilku części. Na początku zawsze jest analiza filmu i zapisanie najważniejszych problemów. Potem ustawia się parametry w oprogramowaniu do restauracji obrazu, a następnie komputery dzielą film na segmenty i wprowadzają naprawy, identyfikując wady przez porównanie z sąsiednimi klatkami filmu. Lowry i j ego ekpia dzień w dzień sprawdzali proces klatka po klatce.

Regeneracja każdego z filmów zajęła koło miesiąca. Gdy obraz był już gotów, segmenty wgrywano na przenośny dysk twardy i wysyłano Lucasowi do zatwierdzenia.

Film po liftingu nie ma już tak zwanych szumów obrazu, a kolory są bogatsze. Obraz lśni jakby był nowy. Nadano filmowi ostrość, dzięki której nie będą się tworzyły okropne krawędzie.

Poza wydaniem DVD, Lucasfilm ma w chwili obecnej wysokiej jakości kopie przechowywane w formie, która w przeciwieństwie do celuloidu się nie starzeje. Mogą być potem użyte do tworzenia nowych kopii filmu, albo DVD wysokiej jakości.

Ciekawostką jest to, że przygoda Lowry’ego z odnawianiem filmów, zaczęła się od innego kosmicznego incydentu. W 1972 został poproszony przez NASA, by pomógł poprawić jakość obrazu, przesyłanego przez statki Apollo 16 i 17 podczas ich misji na księżyc. Lowry czyścił obrazy wysyłane z kosmosu, zanim NASA oficjalnie je publikowało. Obecnie ma już 72 i z rozrzewnieniem wspomina dawne czasy. Swą pracę w telewizji zaczął w 1952 w Kanadyjskiej Spółce Telewizyjnej. Lata pracy przy produkcji TV i multimediach pozwoliły mu rozwinąć odpowiednie oprogramowanie, do naprawiania obrazu filmowego.

Ale jego technika nie pozostaje bez kontrowersji. Przenoszenie obrazu do formy elektronicznej zawsze traci coś z tego, co dawał celuloid. To jakby tracenie ducha filmu. Nie wszystkie efekty wizualne da się odtworzyć elektronicznie, niektóre uzyskuje się właśnie przez uszkodzenie taśmy. Często niezapomniane wrażenia powstają bynajmniej nie celowo. Podczas odnawiania filmu, to się niestety traci. Dodatkowo filmy w wersji elektronicznej poza restauracją zostają poddane kompresji, która niestety czasem także wpływa negatywnie na jakość obrazu.

Jednym z pierwszych wyzwań był Obywatel Kane. Restauracja ta została skrytykowana przez wielu. Jednym z atakujących był słynny historyk filmu Leonard Maltin (znany starszym fanom Gwiezdnej Sagi choćby z wydania VHS z roku 1995, gdzie przed każdym filmem znajdował się krótki wywiad z George’m Lucasem, prowadzony właśnie przez Maltina), który stwierdził, że rezultat jest taki, jakby film (Obywatel Kane) był jakąś tam produkcją na rynek TV albo nawet video, a nie poważnym filmem kinowym. Od tego czasu Lowry zrobił ponad 100 innych odnowień i dziś sam stwierdza, że gdyby miał szansę zrobić „Obywatela Kane’a” dziś, obraz wyglądałby znacznie lepiej.

Warto dodać, że w niektórych przypadkach, jak choćby „Bulwarze Zachodzącego Słońca”, praca Lowry’ego jest jedyną możliwością by film przetrwał, gdyż oryginalna taśma w praktyce nie nadaje się już do niczego. Taśma celuloidowa nie jest wieczna. W tym momencie jedyną szansą na uratowanie filmu jest właśnie jego przerobienie do formy cyfrowej.

O tym jak wypadła praca nad trylogią "Gwiezdnych wojen" będzie można przekonać się 21 września kiedy to znajdzie się ona w naszych sklepach.



Tagi: DVD (530) Epizod IV: Nowa nadzieja (590) Epizod V: Imperium kontratakuje (454) Epizod VI: Powrót Jedi (424) Lucasfilm (498)

Komentarze (11)

Fajny nius :). Pozornie temat na dwie linijki , a wyszedł ciekawy opis ;).

Fakt faktem, ale to DVD jednak fajne... Szkoda że nie będą puszczali teraz trylogii w tej wersji w kinie (A może będą?!?)

Może to i prawda, że DVD zawsze coś traci, już nie mówię o samym sposobie oglądania filmu ale o kompresji itp., to w Lucasfilm na pewno mają co najmniej 2 wersje OT w wersji elektronicznej: nieodnowionej i odnowionej, tyle że w super jakości, bez żadnej pominiętej klatki. Takie coś na pewno by się nie zmieściło na płytce DVD. Ale i tak takie domowe wydanie będzie lepsze, niż zjechane po X razy kasety video.

scena ta jest bardzo rozmazana i niewyraźna

a mnie razi jedna ze scen powrotu jedi (wersji z 97) kiedy luke po walce z vaderem słuchaimperatora i powoli zdaje sobie sprawe z tego co zrobil i ma zrobic

Taaak.... i jeszcze mieć Win XP, to by nawet Doom 3 poszedł :D

ja to chce kupic ....

Mieć taki komputer jak pracownikcy Lowrego...to dopiero by KOTOR śmigał.

378 tera bajtów - prawie jak moje archiwum

Jest jedno niedociągnięcie, które strasznie razi.

Mianowicie w Powrocie Jedi kiedy nasi bohaterowie lecą promem klasy Lambda na Endor, i mają podawać kody, Luke mówi, że "na tym statku jest Vader", C-3PO, który siedzi za nim, jest strasznie rozmazany i 'niewyraźny' (w następnych ujęciach tak samo). Zastanawiam się jak mogli to pominąć, a może tej sceny po prostu nie dało sie poprawić.

Oceńcie sami.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:

Archiwum wiadomości dla działu "Klasyczna Trylogia"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.