TWÓJ KOKPIT
0

Świat Filmu

Recenzje Zemsty Sithów ... - UPDATE 2

2005-05-16 23:03:00 stopklatka.pl / film.onet.pl / ofilmie.pl

stopklatka.pl:

Z takimi legendami jak "Gwiezdne wojny" należy obchodzić się delikatnie i z szacunkiem. George Lucas decydując się na wskrzeszenie bohaterów swojej Sagi, z pewnością zrobił dobry interes, ale pieniądze to nie wszystko… Oto trzy nasze recenzje z "Zemsty Sithów" i różne spojrzenia na film, który kończy nową trylogię w kinie.

Gdzie ta magia? - autor Krzysztof Spór

Każda recenzja "Gwiezdnych wojen" człowieka (jak ja) mniej więcej trzydziestokilkuletniego powinna zaczynać się od historycznego ‘dawno, dawno temu’. W tym roku mija 25 lat od czasu gdy po raz pierwszy zetknąłem się z magią wielkiej kosmicznej Sagi na ekranie. Tamte wspomnienia, po latach pewnie trochę idealizowane, są dziś wyznacznikiem mojego postrzegania współczesnego kina rozrywkowego. Także przez pryzmat klasycznej trylogii spoglądam na kolejne odsłony świata stworzonego przez Lucasa. Zaczęło się od marnego "Mrocznego widma", które zwiastowało nadejście nowych czasów, potem był znacznie ciekawszy "Atak klonów", teraz mamy "Zemstę Sithów". Oto pełen obraz nowej trylogii, który jednak nie czyni z niej wydarzenia epokowego, o mocy jaką miał przed prawie trzydziestoma laty pierwszy film z serii. Gdzie podziała się ta magia, gdzie niezwykły klimat poznawania nieznanych światów, gdzie przygody bohaterów z krwi i kości - mądrych, zabawnych i sympatycznych? "Zemsta Sithów" dopełnia niestety obrazu klęski… Czy to po prostu słaby film, a może jestem już za stary na takie historyjki?

Pierwsze minuty filmu to wielka kosmiczna bitwa i spora dawka humoru w wykonaniu Anakina, Obi-Wana oraz R2-D2, który jak na krnąbrnego/krępego robota przystało, świetnie radzi sobie z przeciwnikami (przy okazji demonstrując nowe zabawne umiejętności techniczne). Początek w niczym nie zwiastuje późniejszych zdarzeń, a nie jest tajemnicą, że będą miały one bardzo tragiczny wymiar. Ta początkowa komedyjka, mimo że wprawia w dość przyjemny nastrój, wydaje się elementem szkodzącym całości. Oczywiście wiemy, że "Zemsta Sithów" trafia także do widzów, którzy w temacie nie są, ale wydaje się, że zabawne elementy nie są potrzebne opowieści, która za chwilę zamieni się wręcz w antyczną historię, pełną bólu, zwątpienia i śmierci.

Przed nami przecież przeistoczenie sympatycznego i zadziornego Anakina w posępnego Dartha Vadera, a to właśnie na tę historię czekaliśmy tak długo. Ten początek rozbił mnie i wpłynął na późniejszy odbiór całości. Wydaje mi się, że Lucas bał się zaryzykować, bał się pójścia w kierunku "Imperium kontratakuje" - mrocznego, ale jakże fascynującego i najlepszego elementu całej Sagi. Dość nieudolne próby zrobienia z "Zemsty Sithów" wyważonej historii dla wszystkich, spełzły na niczym.

Po bardzo mocnym otwarciu (filmowe wojny prezentują się na ekranie okazale), z każdą minutą historia zaczyna niestety zwalniać, by po około 1,5 godzinie zacząć najzwyczajniej w świecie nudzić. To największy problem tego filmu, ponieważ Lucas zamiast zająć się przekazywaniem pasjonującej historii, zaczyna raczyć nas licznymi gadżetami i technicznymi nowinkami. Mamy więc sporą liczbę pojedynków, w różnych konfiguracjach, gdzie niemal zawsze ktoś traci jakąś kończynę (to już znak rozpoznawalny serii), poznajemy nowe planety i nielicznych nowych bohaterów, z których tylko jeden odgrywa znaczącą rolę - to generał Grievous, pół robot, pół obcy (zdecydowanie dobry element "Zemsty Sithów").

Główna słabość filmu to więc scenariusz, który w wielu miejscach szwankuje i jakby przeszkadza twórcom, którzy chcą nam pokazać nową jakość efektów specjalnych. Dialogi wołają o "pomstę do nieba" i najlepiej w niektórych momentach w ogóle ich nie słuchać. Tym sposobem Lucas zamiast zbliżyć się do klasyki, znacznie się od niej oddalił. A wcale nie musiało tak być.

"Zemsta Sithów" ma elementy, które mogły uczynić ją dziełem głębszym, wciągającym i najzwyczajniej świecie ciekawszym. Siła tego filmu tkwić mogła w konflikcie jaki targa bohaterami (Anakina przede wszystkim), w wielkim spisku i intrydze Dartha Sidiousa, która prowadzi do zagłady zakonu Jedi. Niestety w rękach średniej klasy reżysera, opowieść nabrała elementów karykaturalnych (Sidious), a aktorzy położyli ten film "na całej linii" - jakby licząc, że efekty specjalne pomogą zakryć te niedostatki? Nie oszukujmy się, w rękach dobrego reżysera udałoby się poprowadzić aktorów znacznie lepiej, a ich dylematy i postawy stałyby się widzom znacznie bliższe. Tak właśnie było z klasyczną trylogią, gdzie urok Marka Hamilla, Carrie Fisher i Harrisona Forda uczyniły z tej historii opowieść, od której trudno było oderwać wzrok. Co w takim razie nie zagrało (poza aktorami) w nowej trylogii? Przecież nad czwartym epizodem oraz trzema nowymi czuwał, w osobie reżysera i scenarzysty, sam George Lucas?

Ktoś powie - nowe czasy, nowa jakość. I pewnie jest w tym trochę prawdy, bowiem kino odpowiada na potrzeby widza współczesnego. Lucas nigdy się już nie dowie, czy lepszą drogą artystycznych decyzji byłoby skierowanie opowieści do starszych widzów. Wybrał młodego, współczesnego odbiorcę, który od filmu oczekuje przede wszystkim silnych estetycznych wrażeń, ekranowego rozmachu, nowych światów, stworzeń, licznych scen akcji i któremu infantylna historia rozgrywająca się akranie w niczym nie przeszkodzi w jedzeniu popcornu. I taki widz otrzymuje dokładnie taką właśnie opowieść. Ja ciągle wierzę jednak w magię na ekranie i może dlatego "Gwiezdne wojny, część III - Zemsta Sithów" tak bardzo mnie rozczarowała. [KS]

Stara baśń George'a Lucasa - autor Grzegorz Wojtowicz

Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce… zły kanclerz Palpatine dokonał krwawego zamachu stanu. Na szczęście dla wszystkich narodów Republiki demokracja przetrwała między lędźwiami senator Padme Amidala.

"Gwiezdne wojny: część III - Zemsta Sithów" to zdecydowanie najlepsza z całej nowej trylogii Gwiezdnych Wojen. Przede wszystkim dlatego, że jest to część spinająca starą serię z nową. W związku z tym przynosi odpowiedzi na wiele pytań, nurtujących każdego fana gwiezdnej sagi. W tym na to najważniejsze: dlaczego dobrze zapowiadający się Rycerz Jedi Anakin Skywalker podążył ścieżką Ciemnej Strony Mocy i dał się zakuć w czarną zbroję, stając się Darthem Vaderem. Przyznam szczerze, że jak na kosmiczny rozmach sagi jego motywacja była zaskakująco osobista, żeby nie powiedzieć skromna. Choć z drugiej strony może właśnie w tym tkwi największa siła świata wykreowanego przez George'a Lucasa. Świata na którym krytycy wieszają ostatnie psy, a widzowie nic sobie z tego nie robiąc walą do kin drzwiami i oknami. Otóż historia opowiadana przez George'a Lucasa od końca lat 70. jest na tyle uniwersalna, że pomimo całego kosmicznego anturażu bardzo łatwo się z nią identyfikować. To historia w której w spektakularnym uścisku splotły się trzy namiętności: religia, władza i miłość.

"Gwiezdne wojny: część III - Zemsta Sithów" są jednoznacznym ostrzeżeniem przed dyktaturą. To bardzo silne uwikłanie w politykę jest chyba najciekawszy elementem trzeciej części Gwiezdnej Sagi. Rozkaz "66" wydany przez kanclerza Palpatine jest kopią podobnych decyzji, które od początków naszej cywilizacji wydawali tyrani rozprawiając się w ten sposób ze swoimi politycznymi przeciwnikami. Wygnanie na jakie udaje się mistrz Yoda także ma nieskończoną ilość odnośników w historii powszechnej. Swoją drogą, to jestem ciekaw czy któryś z polityków odważy się postawić tezę o zlustrowaniu Anakin Skywalker, który działał przecież jako agent, i to podwójny...

Nie należę bynajmniej do wielkich fanów Gwiezdnych Wojen, nie potrafię na przykład wymienić z imienia i nazwiska żołnierzy walczących w drugim planie, jednak pamiętam jak dziś, że kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z sagą George'a Lucasa - a było to dawno, dawno temu... - nie byłem w stanie ukryć zachwytu. Do dziś kiedy słyszę pierwsze takty muzyki Johna Williamsa wyobrażam sobie sunące majestatycznie po kosmicznym ocenie krążowniki Imperium. Rozmach dzisiejszych efektów komputerowych w żaden sposób nie jest w stanie przyćmić tamtego wrażenia. Jednak z Gwiezdnych Wojen wyrasta się tak jak dziecięcych butów. Trochę trudno w pewnym wieku zachwycać się widokiem dwóch panów w groteskowych kostiumach okładających się laserowymi mieczami... [gw]

"Gwiezdne wojny: Część III - Zemsta Sithów" - dopełnienie sagi... - Artur Cichmiński

"Dawno, dawno temu, gdzieś w odległej galaktyce..." Od tych słów rozpoczynały się wszystkie epizody najsłynniejszej gwiezdnej epopei w dziejach kina. Ich twórca, George Lucas, stworzył świat Gwiezdnych Wojen, który tak bardzo ugruntował się masowej kulturze, że stał się niemal jej symbolem. Przez trzydzieści lat, od czasu powstania pierwszego filmu serii, "Nowej nadziei", "Gwiezdne wojny" Lucasa stanowiły kanon tego, co w kinie magiczne, spektakularne i niepowtarzalne. Dziś, po upływie tego czasu, na ekrany kin wkracza tryumfalnie ostatnia część (choć chronologicznie III) najbardziej rozpoznawalnej kosmicznej baśni. Jeden z najbardziej, zaraz po niedoścignionym "Imperium kontratakuje" niepokojących, dramatycznych i przejmujących obrazów, jakie powstały pod znakiem "Star Wars". "Zemsta Sithów" w konfrontacji z epizodami I, II wypada po prostu zdecydowanie dojrzalej i wyraziściej. Jest idealnym łącznikiem ze starą trylogią. Można rzec, że w końcu Lucasowi się udało.

Wszystko w tym filmie toczy się dość szybko, a pamiętać trzeba, że George Lucas długo rozpędzał poprzednie fabuły. Tutaj jednak już zaczyna od mocnego uderzenia, które przywodzi na myśl raczej finały "Nowej nadziei" czy "Powrotu Jedi". Anakin Skywalker wraz z Obi-Wanem Kenobi śpieszą na ratunek Wielkiemu Kanclerzowi Palpatine, porwanemu przez kolejnego nikczemnika z gwiezdnej galerii czarnych charakterów, generała Grievousa, wśród toczącej się w stratosferze nad Coruscant wielkiej bitwie. Scena wciska w fotel, a apetyt na więcej rośnie. W dalszych odsłonach robi się trochę spokojniej, dowiadujemy się o wielu kluczowych kwestiach dotyczących polityki i śledztwa, przeciwko tajemniczemu Sithowi. Jednak już po kolejnych kilkudziesięciu minutach nasi bohaterowie wprawią słowa w czyn, a będzie to stanowić naprawdę wielkie widowisko.

Trudno mi pisać o szczegółach scenariusza, by zbyt wiele nie powiedzieć, ale "Zemsta Sithów", najprościej, odpowiada na ostatnie kluczowe sprawy całej sagi. Widzimy tutaj koniec wojny klonów, upadek republiki, umacnianie się władzy Imperatora, w końcu przejście na ciemną stronę mocy Anakina Skywalkera. Sceny, które większość fanów trylogii pewnie nie raz sobie wyobrażała, teraz stały się faktem. Powstał film, który może się podobać, tak jak autorowi tych słów. Film, który w dużym stopniu powinien spełnić oczekiwania tych, co zawiedli się na "Mrocznym widmie" i "Ataku Klonów". Obraz dający wiele satysfakcji, tak pod względem wizualnym, jak też emocjonalnym. Co udało się Lucasowi to, to, że tym razem zbliżył się bardzo blisko klimatem i atmosferą do trzech powstałych przed laty filmów. Duch starych dobrych Gwiezdnych Wojen mimo tak intensywnie wyeksponowanej technologii, tym razem nie zaginął. Postać Anakina, odgrywa tu jeszcze bardziej kluczową i intrygującą rolę. Trudno teraz będzie spojrzeć na Lorda Vedera bez szczerego mu współczucia. Lucas dał w końcu swym bohaterom i całej historii ludzki wymiar.

Trzeci epizod zadość czyni wszystkim poprzednim grzechom. Już nie taki styropianowy, za to scalający cały dramatyzm i złożoność wszystkich znanych już wątków. George Lucas, który z niczego zrobił coś, może dziś być zadowolony. Jego prosta w przekazie opowieść o walce dobra ze złem w wykreowanym przez siebie świecie stała się największą magią współczesnego kina. Pobudziła wyobraźnię i fantazję milionów widzów. Odświeżyła stare mity i legendy, poczym ubrała jej w industrialny kostium i zawładnęła sercami fanów.

Po tym filmie trudno nie odczuć pewnej nostalgii, zwłaszcza dla człowieka, który wychował się na tych filmach. Dziś trzydziesto i więcej latkowie, mogą kręcić nosem na drewniane dialogi, starej i nowej trylogii. Bądź na zbyt dużą liczbę pixeli na ekranie, ale powiedzmy sobie wprost, nie o to tu chodzi. Chodzi o bajkę, którą będzie się pamiętało i która wpłynie na nasze życie. Lucas stworzył coś, o czym jeszcze przez długie lata będzie się dyskutowało. "Zemstą Sithów" zaś zwieńczył z klasą i w dobrym stylu niewątpliwie dzieło swego życia, sam sobie wystawiając imponujący pomnik. Dla mnie ten film, był po prostu przeżyciem, jakiego nie czułem od czasu, kiedy pierwszy raz zobaczyłem "Gwiezdne wojny" na dużym ekranie. Teraz poczułem, że moc jest znów ze mną. [AC]


UPDATE 17.05:

film.onet.pl:

Za trzy dni na naszych ekranach pojawi się film George'a Lucasa "Gwiezdne wojny: Część III. "Zemsta Sithów". Obraz wchodzi do kin w Polsce 19 maja, tego samego dnia, co w Stanach Zjednoczonych.

Bohaterowie "nowych" "Gwiezdnych wojen"

Ale odbywają się już pokazy przedpremierowe, a w poniedziałek w Warszawie film widzieli dziennikarze. I chociaż wiadomo już, że na świecie obraz zebrał dobre recenzje, to w Polsce, nie wszyscy krytycy wyszli po pokazie zadowoleni.

Redaktor naczelny miesięcznika "Kino" Andrzej Kołodyński wyznał, że film go zmęczył: "To 140 minut hałasu i odgłosów batalistycznych. Większość filmu to sceny walk, przedzielone, gdzieniegdzie nadętymi dialogami" - ocenia Kołodyński.

Według innego krytyka, Andrzeja Bukowieckiego, "Zemsta Sithów" to jednak wielkie widowisko, szkoda tylko, że zdecydowana większość tego, co widzimy na ekranie, to animacje komputerowe.

Obaj krytycy uznali, że ostatniej części daleko do tej pierwszej, z 1977 roku. "Film nie ma już tej świeżości, co część pierwsza" - uważa Bukowiecki. Według Kołodyńskiego w "Zemście Sithów" nie ma prawdziwych emocji. Jego zdaniem pojawiają się dopiero w końcowej sekwencjach: walki dwóch dawnych przyjaciół, Obi-Wana Kenobi i Anakina Skywalkera, i narodzin dzieci Anakina i Padme Amidali.

Ale jednocześnie obaj krytycy polecają obejrzenie "Zemsty Sithów", choćby dlatego, że w tej części dopełniają się wszystkie wątki historii bohaterów. Cała opowieść układa się w całość. Ta ostatnia - w kolejności realizacji - część sagi, stanowi chronologicznie początek. Akcja "Zemsty Sithów" dzieje się na 19 lat przed rozpoczęciem wydarzeń pierwszej części "Gwiezdnych wojen", zrealizowanych w 1977 roku.

Wszystkie części "Gwiezdnych wojen" zarobiły dotychczas na świecie, 3 i pół miliarda dolarów. Ostatnia zapewne także przyciągnie tłumy, co widać już na pokazach przedpremierowych.


UPDATE 2:

Recenzja Dariusza Żaka - Solo.


ofilmie.pl:


28 lat. Niemal dokładnie tyle George Lucas tworzył na oczach całego świata swoją gwiezdną Sagę. Zaczynał niemal od zera, tworząc z niczego legendę, od samego początku twierdząc, iż jego wizja historii upadku i odkupienia założyciela rodu Skywalkerów jest spójna, przemyślana i gotowa do opowiedzenia. Czy to prawda – nie nam o tym sądzić, bo tylko sam twórca zna ją od samego początku do końca. Oto w tej chwili, gdy do kina na całym świecie zbliża się premiera ostatniego epizodu kosmicznej epopei, gdy dopełnia się przeznaczenie niewolnika z pustynnej planety na krańcu Wszechświata, także dla widzów i miłośników „Gwiezdnych wojen” nadchodzi oczekiwany przez całe życie moment, gdy wreszcie brakujący element opowieści zostanie dopowiedziany, a cała historia zostanie wreszcie ujawniona. Oto „Zemsta Sithów”.

Początek filmu to wielkie „BUM!”. Lucas sprawia wrażenie, że dosłownie wziął słynne słowa Alfreda Hitchocka o trzęsieniu ziemi i rosnącym napięciu. Tyle, ze trzęsienie ziemi w „Sithach” trwa dobre 20 minut, a napięcie rośnie do ostatniej sekundy filmu. Polscy widzowie uraczeni zostali zaś wstrząsem jeszcze wcześniej, bo dystrybutor był uprzejmy przetłumaczyć początkowe napisy, przez co możemy cieszyć wzrok radośnie polskimi napisami, mimo że kopia filmu nie była zdubbingowana. Ale to tylko mały zgrzyt, który niknie w mrokach niepamięci z każdą sekundą filmu. Oglądamy epicką w swoim rozmachu bitwę kosmiczną, przy której monumentalne starcie nad Endorem w „Powrocie Jedi” jawi się jak podwórkowa bijatyka. Ale tutaj od razu widać różnicę, jaka dzieli oba filmy i – co niezaprzeczalne – obie Trylogie. Rewolucyjna technologia filmowa, jaką miał obecnie do dyspozycji Lucas, pozwoliła mu w pełni kontrolować filmowa materię. To, co 20 lat temu tylko wybuchało i płonęło, w „Zemście Sithów” jest pokazywane z detalami i brutalnymi szczegółami. Kosmiczne myśliwce eksplodują i rozpadają się na strzępy, a umierające ciała pilotów mkną samotnie w próżni. Gigantyczne gwiezdne krążowniki rozdzierane są potężnymi salwami baterii statków nieprzyjaciela i z łoskotem rozsypują się na części, by spaść w śmiertelnych konwulsjach, ogniu deszczem szczątków na powierzchnię planety. To wszystko dzieje się tak szybko, że widz zaczyna modlić się, aby reżyser okazał choć na chwilę zmiłowanie i pozwolił odrobinę dłużej nacieszyć się kosmiczną rzeźnią technologiczną. Nic z tego. Lucas z chłodną konsekwencją i wyrachowaniem prze do przodu, gdyż fajerwerki z ognia i stali nie są głównym celem w tym filmie.


Całą recenzję Dariusza Żaka - Solo, możecie przeczytać klikając w ten link.

Topic na Forum na temat pokazów przedpremierowych E3 - strefa SPOILERÓW.
TAGI: Epizod III: Zemsta Sithów (915)

KOMENTARZE (34)

  • anka2005-05-18 17:46:41

    Miałam już nie czytać recenzji bo ulatnia się mój optymizm ale brytyjski The Guardian zmieszał film z błotem na pięć możliwych gwiazdek dał jedną(myślę, ze gdyby była jedna trzecia gwiazdki to by dali). Napisali że dobry jedynie finał a gdyby księzna Diana przechodziła na CSM to by to tak wyglądało jak wygląda w wykonaniu Haydena.

  • Rivv2005-05-18 13:15:58

    Ja darowałem sobie recenzję... Sam zobacze i stwierdze, a ci nasi polscy krytycy to żałosne małe ludki przekonane o tym że "oni by zrobili lepiej"... Jasne, tylko że nic nie zrobili. I tu jest ich problem. Zakompleksione lapsy i tyle. A od Sida to wara :P

  • HaN2005-05-18 11:30:49

    Podobaja mi sie recenzje SOLO. Niedawno przeczytalem jego recke E II na KMF i pod jej wplywem az nabralem ochoty zeby sobie ten film ponownie obejrzec. Widac ze to prawdziwy fan i nie zawraca sobie glowy nonsensami typu... pixele na ekranie.

    A co to naszej rodzimej Polskiej krytyki, to jest ona taka jak nasze kino. Dla nich dobry film to taki po ktorym widz ma ochote podciac sobie zyly.

  • Maegwathiel2005-05-18 08:05:50

    Ech, nie czytam przed filmem więcej recenzji. Mimo, że to tylko opinia recenzanta, nie chcę soie psuć radości z oglądania Zemsty Sithów. Najlepszą recenzję wystawimy sobie my sami.

  • Darth Phabious2005-05-17 22:28:22

    "w rękach średniej klasy reżysera, opowieść nabrała elementów karykaturalnych (Sidious),"

    Czemu karykaturalnych?? co on chce od Sida?? Błyskawicą Go!

  • Jedi Master Zalew2005-05-17 21:35:42

    Zaczynają mnie męczyć te recenzje oj męczyć. Daję już sobie z tym spokój... Sam ocenię.

  • AM11542005-05-17 19:49:29

    Recenzja na www.film.org.pl jest godna uwagi.Recenzent wypunktował bardzo czytelnie wady filmu ale podkreslił jego zalety.Coz trudno sie było spodziewac ze nagle ROTS bedzie innym filmem,z genialnym scenariuszem ktory zadowoli kazdego.Niestety trzeba spojrzec jak owa Nowa Trylogia sie zaczeła a TPM był niewatpliwie falstartem,filmem ktory jak wiekszosc podkresla był nieudany.Tendencja zwyzkowa jednak nastapiła po AOTC i wydaje sie ze przyczyna tego była to iz George Lucas nie pisal wowczas sam scenariusza.
    Jak kiedys napisano GL bardzo sie meczył w pisaniu scenariusza do ROTS i to byc moze zobaczymy.
    O otoczce zwiazanej z efektami i scenografia nie ma co sie rozwodzic bo tu wiekszosc zarzuca ze to zniszczyło duch NT.
    A moze temat NT przygniótł GL i nie był on w stanie stworzyc tak wiekopomnego dzieła jakim jest Klasyczna Trylogia.Moze młodziencza fantazja została zastapiona chłodnym wyrachowaniem i dlatego mamy takie skutki...

  • Tvan`Oris2005-05-17 18:12:16

    no tak niebylo hoffmana, niebylo ''ambitnego'' kina polskiego, niebylo przeklestw, to co to za nudny film,
    taki film moga tylko oceniac fani a nie ludzie ktorzy robia recenzje sw raz na 3 lata.....pozatym kto by tam ich sluchal....

  • anka2005-05-17 18:04:05

    Najlepsza recenzja jaką przeczytałam(mimo, że krytyczna)http://www.film.org.pl
    Ale najbardziej ciekawe jest to, wszystkie recenzje zagraniczych krytyków są o wiele bardziej optymistyczne, właściwie nie czytałam takiej "kompletnie złej recenzji" a według większości naszych recenzentów ten film to tragedia.

  • xan2005-05-17 17:38:48

    Taa, z panem Kołodyńskim mam wyklady w szkole i sie nie dziwie, ze tak ocenil...

  • eJay2005-05-17 16:48:49

    Nie wiem czego oczekiwali....Ja sie nastawiam na rozrywke wizualna i widze, ze spelnia sie moje nadzieje. Wiadome bylo, ze GL nie polepszy sagi pod wzgledem dialogow i scenariusza wiec mi to rybka co tam moiw Padme do Anakina.

  • Darth Kubuleusz2005-05-17 14:20:01

    Ze wszystkich trailerów, teasterów, teledysków (fall of the hero) i innych zapowiedzi wiem dużo o filmie i podsumowując daję ocenę 9/10. Nie daję 10/10 bo Lucas znowu trochę przesadził z efektami specjalnymi. Świetnie będą przedstawione uczucia Anakina. Jego zmieszanie, zakłopotenie i chęć cofnięcia czasu, bo zdaje sobie sprawę, że nawet po nawróceniu nie zdobyłby szacunku w radzie jedi. No i to niesamowite manipulowanie Anakinem przez Palpatina. Dużo akcji, świetne pojedynki na miecze i wzruszająca opowieść sprawia, że "Zemsta Sithów" będzie najlepszym filmem Nowej Trylogii.

  • Proto2005-05-17 13:59:10

    Fajne sa te komentarze z onetu- tym krytykom chyba ktos powiedzial, ze ida na jakis awangardowy, ambitny dramat psychologiczny- a tu zdziwko: jakas akcja, walki, sceny batalistyczne, efekty dzwiekowe i specjalne- toz to normalnie chyba Gwiezdne Wojny jakies.. Oo

  • Lord Bart2005-05-17 11:48:14

    "Na szczęście dla wszystkich narodów Republiki demokracja przetrwała między lędźwiami senator Padme Amidala." buhahahahahha najlepszy komentarz jaki do tej pory czytałem:D:D

  • Boris tBD2005-05-17 10:41:23

    Brawo dla panów od recenzji <oklaski> każdy chce zaistnieć przecierz w dzisiejszym wszechświecie, wydaje mi się że ci panowie zaistnieli z marniejszym skutkiem ze swoimi wypocinami niż GL z NT.

  • PodleśMucha2005-05-17 10:14:01

    Zdecydowanie najlepsze recenzje: dobra recenzja autorstwa Artura Cichmińskiego (STOPKLATKA) i REWELACYJNA recenzja Dariusza Żaka-Solo (link podany niżej przez Dartha Daniela.) Czytało się je z prawdziwą przyjemnością.

  • Si2el2005-05-17 10:12:14

    wogóle co to za recenzje ... krótke wzmianki o filmach jak dla mnie, po przeczytaniu update mam wrażenie że recenzenci spodziewali się kolejnej rewolucji w gatunku... zbyt indywidualnie do tego podeszli ... a szkoda czasu wogole na komentowanie bo nie ma czego :P

  • HaN2005-05-17 09:48:53

    Po obejrzeniu filmu ja napisze obiektywna recenzje :P

  • Shedao Shai2005-05-17 08:55:09

    "chociaż wiadomo już, że na świecie obraz zebrał dobre recenzje, to w Polsce, nie wszyscy krytycy wyszli po pokazie zadowoleni."

    :D :D :D

  • chimpo2005-05-17 08:44:48

    W Polsce niestety jest zasada: nie jestes filmem z lat 60 albo wcześniej to zapomnij o dobrej ocenie. Krytyka będzie równa. Zresztą w Polsce to kino ala Almodovar dostaje tylko dobre noty bo filmy rozrywkowe jak Star Wars nie dostają zazwyczaj więcej niż 3 gwiazdki na 6 możliwych.

  • Adam Vader2005-05-17 08:30:00

    recenzje przeczytam jak obejrze film
    większość recenzentów przed pojsciem do ikna jest juz negatywnie nastawionych i patrzą na film pod złym kątem :(

  • logan2005-05-17 08:05:22

    a ja sie boje ze film bedzie slaby,
    uwazam lucasa za wielkiego wizjonera ale rezyser i scenarzysta jest z niego kiepski,
    pozostaje miec nadzieje

  • Andaral2005-05-17 07:34:55

    Dark Lord Majanti -> wiesz, to moze byc tak, jezeli miliony much ... to nie znaczy ze i oni. Moim zdanie wyrazili swoje zdanie i chwala im za to, a to ze nie sa fanami jest plusem, ale ... no wlasnie, czesto takie recenzje dzialaja bardzo pozytywnie dla samego filmu, czlowiek idacy na film spodziewa sie czegos mizernego, a tu prosze REWELACJA !!

  • Dark Lord Majanti2005-05-17 00:28:40

    Czy kilka milionów fanów miejszych i wiekszych na swiecie moze sie mylic ...Teraz bedziemy swiadkami wyscigu ktory recenzent bedzie chcial najbardziej zablysnac takimi zniechecajacymi opowiastkami ,a pozniej coz nikt takiej recenzji nie pamieta a film na dlugoooooooooo pozostaje w pamieci.I po co sie tak wysililac przeciez to glupie .Pozdro dla WSZYSTKICH FANÓW

  • Darth_Daniel2005-05-17 00:22:09

    http://www.ofilmie.pl/recenzje/revenge_of_the_sith_solo.html

  • Nightmare2005-05-17 00:19:45

    Stop Klatka?Co to za recenzent skad on sie kurde wyrwal on wie co to SW wogole wywalic mi tego newsa.Pochwalam tych co chwala a nie krytykują.WTF LOL Stop Gatka

  • Si2el2005-05-16 23:51:19

    baah bo dobrze mówi ;) te recenzje są zbytnio indywidualne to jest ich opinia a nie recenzja która powinna być obiektywna i uniwersalna... a w każdej recenzji którą czytałem do tej pory jest nawiązanie typu jak oglądałem sage po raz pierwszy to... albo jak słysze muzyke to... co z tego ze gosc czuje to i tamto jak slyszy muzyke czy oglada film powinien na niego spojrzec z pryzmatu szerokiej publicznosci bo recenzje pisze sie po to zeby ludzie je czytali i mieli rozeznanie w filmach

  • Dark Anakin2005-05-16 23:34:53

    Być może recenzenci Stopklatki nie sa fanami Gwiezdnych Wojen...To jest bardziej niz pewne...Ja po obejrzeniu teaseratrailera wiedzialem juz, ze dla mnie osobiscie to bedzie najlepszy prequel, jezeli nie najlepszy epizod w ogole..Po zobaczeniu trailera prawie plakalem, a w czwartek to biore ze soba paczuszke chusteczek, bo napewno ślozy pociekną:)

    Jeszcze dwa dni!!!

  • chimpo2005-05-16 23:21:50

    Andaral - powinni cię zatrudnić na recenzenta na stopklatce. Pasował byś tam jak ulał :)

  • Andaral2005-05-16 23:18:34

    eee, jest demokracja i kazdy ma prawo pisac co chce. Im sie nie podoba, a mnie sie podoba i co .. nic. ja wieszam psy na innych filmach tzw. SUPER, jak np. Aleksander - kicha. Ostatnio powieszono psy na "zakochanym Aniele', jak bym sie kierowal recenzjami to ... film polecam, jest Bomba i na dodatek Polski (5/5)

  • chimpo2005-05-16 23:15:57

    Oni się wszyscy trzej nadają :p

  • Mistrz Fett2005-05-16 23:15:39

    Prawo recenzenta, że moze mieć swoje zdanie... Poczekam z ocenami 3 dni :P

  • Proto2005-05-16 23:13:30

    Wapno na wierzch wyplywa :P. Mi za puente recenzji wystarcza "Jednak z Gwiezdnych Wojen wyrasta się tak jak dziecięcych butów" czy "Czy to po prostu słaby film, a może jestem już za stary na takie historyjki" (btw po jakiemu to) i wiem, ze tym dwum panom mozemy juz podziekowac ;).

  • chimpo2005-05-16 23:09:16

    spoko jak oni tak piszą to film jest super, gdyż stopklatka ma chyba najgorszych recenzentów i to już jest niestety długa tradycja :(

ABY DODAWAĆ KOMENTARZE MUSISZ SIĘ ZALOGOWAĆ:

  REJESTRACJA RESET HASŁA
Loading..