Świat Filmu

Zmarli Wilford Brimley i Tom Pollock

4



1 sierpnia 2020, w wieku 85 lat zmarł Wilford Brimley, którego pamiętamy z filmu „Ewoki: Bitwa o Endor”. Wcielił się tam w rolę pustelnika imieniem Noa Briqualon. Urodzony 27 września 1937 aktor, poza specyficzną rolą w „Gwiezdnych Wojnach” najbardziej zasyłnął występem w filmie „Kokon” Rona Howarda. Grał też w filmach „Nieuchwytny cel”, „Urodzony sportowiec”, „Firma”, „Coś”, „Obywatele prezydenci”. Zadebiutował małym epizodem w słynnym westernie „Prawdziwe męstwo” (1969), najlepiej odnajdywał się w komediach. I taka też była jego rola w „Ewokach”, lekko satyryczna.



1 sierpnia zmarł także Tom Pollock, były szef wytwórni Universal, a w latach 70. i 80. prawnik. Jednym z jego klientów był George Lucas. Pollock odpowiadał za negocjację umowy z 20th Century Fox, która zagwarantowała George’owi prawa do sequeli i wszystkich produktów licencjonowanych. Potem odpowiadał także za negocjacje praw dotyczących „Indiany Jonesa”.

P&O 394: Co najtrudniej realistycznie zanimować?

1



Dziś pytanie o warsztat do animatora z ILM. Tom Bertino zajmował się nadzorem nad animacją bitwy naziemnej w „Mrocznym widmie”. Inne jego filmy to choćby „Maska”, „Casper”, „101 dalmatyńczyków”, „Interkosmos”, „Terminator 2” czy „Star Trek VI”.



P: Jakie są najtrudniejsze rzeczy do odtworzenia ich realnie za pomocą grafiki komputerowej i dlaczego?

O: Możecie myśleć, że są pewne wielkie, wciągające akcje lub trudne działania w ruchu, które jest trudno odtworzyć animatorom. Prawda jest taka, że to właśnie te mniej spektakularne i wypełnione akcją, a raczej bardziej subtelna gra jest trudna do stworzenia w animacji. Na przykład, w scenie bitwy widzieliśmy ujęcia kilku gungańskich wojowników, którzy stali. Wydawać mogłoby się, że stworzenie postaci, czy w tym przypadku grupy, która stoi spokojnie jest najłatwiejszym zadaniem na świecie. Jeśli samemu spróbujecie stać w sposób ciągły, zrozumiecie, że słowo „spokojnie” nie istnieje w przypadku żadnych, żywych stworzeń. Zawsze jest mnóstwo maleńkich ruchów mięśni, ba nawet moment oddechu chwilo zmienia naszą równowagę, podobnie jak delikatny ruch oka. To są tylko podstawy, by przekonywująco zanimować „stojące spokojnie” postaci. Jednocześnie bardzo łatwo jest zastosować u bohatera ruch zbyt duży, który będzie za bardzo zauważalny. Trudność polega na tym, by zrozumieć jak drobne szczegóły potrafią sprawić, że odbiór jest przekonywujący.

Wolę robić dobre ujęcia siedemnastu Gungan zbiegających szybko z wzniesienia, wymachujących rękami i nogami. I mogę to robić każdego dnia.

Zmarł Grant Imahara

9

Wczoraj, to jest 13 lipca 2020, w wieku 49 lat zmarł Grant Imahara. Urodzony 23 października 1970 Kalifornijczyk pracował przez pewien czas w ILM. Był jednym z twórców modeli do wszystkich trzech prequeli, a także dwóch „Matrixów”, „Van Helsinga” czy trzeciego „Terminatora”. Na planie prequeli był też operatorem R2-D2 od czasu do czasu, najwięcej w tej roli mogliśmy go zobaczyć w paradokumencie „R2-D2: Beneath the Dome”.



Poza „Gwiezdnymi Wojnami” zasłynął także jako odtwórca roli Sulu w fanowskim serialu – „Star Trek Continues”. Kojarzyć go mogą także wielbiciele „Pogromców mitów”, był współprowadzącym koło 200 odcinków.

Rodzina nie zdradziła przyczyn nagłej śmierci Granta.

P&O 391: Czy kiedykolwiek robiliście sobie jaja robiąc animatykę?

2



Dziś na pytanie odpowiada David Dozoret z ILM, odpowiadzialny za animatykę.



P: Czy kiedykolwiek umieściłeś żarty lub jakieś nawiązania w swoich klipach z animatyką, i George Lucas je zauważył?

O: Zawsze wrzucamy kilka żartów w animatyce by George i montażysta się pośmiali, tak by utrzymywać dobry nastrój podczas produkcji.

Jednego razu George dając mi wskazówki jak powinno wyglądać ujecie i roboty generowane komputerowo, bardzo wyraźnie zaznaczył jak mają wyglądać ich ruchy i jak to ma się zgrać w czasie. Więc dostarczyłem mu ujęcie takie jakie chciał, ale na koniec roboty odwróciły się do kamery i zapytały George’a: „Jak ci się podobało?”. Potem powiedziały, że jeśli dobrze to będą w zwiastunie. Było kilka podobnych jaj, ale może jeszcze się gdzieś pojawią, więc nie będę rujnować potencjalnej niespodzianki.

Kolejna ofiara koronawirusa, zmarł Jay Benedict

7



Koronawirus, czyli SARS-CoV-2 wywołujący chorobę COVID-19 jest przyczyną kolejnego zgonu w Starwarsówku. Tym razem umarł Jay Benedict, który w „Nowej nadziei” zagrał Deaka, jednego z przyjaciół Luke’a Skywalkera na Tatooine. Sceny na stacji Tosche w Anchorhead zostały całkowicie wycięte. Można je jednak było zobaczyć w kilku źródłach. Deak zaś pojawił się również w powieściach czy komiksach.



Jay Benedict urodził się 11 kwietnia 1951, zmarł 4 kwietnia 2020. Pomijając epizod z „Gwiezdnymi Wojnami” wystąpił choćby w „Mroczny Rycerz powstaje”, czy „Obcy – decydujące starcie”. Występował także w telewizji, grach komputerowych i teatrze.

Andrew Jack zmarł z powodu koronawirusa

8

Smutna wiadomość dotarła do nas z Wielkiej Brytanii. Zmarł Andrew Jack, trener wymowy i dialektu brytyjskiego i amerykańskiego, który pracował przy czterech pierwszych filmach Disneya. W „Łotrze 1” szlifował wymowę aktorów, w pozostałych filmach miał też dodatkowo większy udział. To on podkładał głos Molochowi w „Hanie Solo”. W „Przebudzeniu Mocy” pojawił się na ekranie jako major Caluan Ematt, zaś w „Ostatnim Jedi” wrócił do tej roli, acz jego bohater został już awansowany do stopnia generała. Dużo pracował z Daisy Ridley i Johnem Boyegą.



Andrew urodził się 28 stycznia 1944 Londynie. Naprawdę nazywał się Andrew Hutchinson. Pracował w ponad 100 filmach i serialach. W roli trenera debiutował w serialu „Nancy Astor” (1982), a następnie w „Indiana Jones i ostatnia krucjata” (1989). Jego biografia jest imponująca, można tam znaleźć takie filmy jak „Robin Hood: Książę złodziei”, „Ostatni Mohikanin”, „Chaplin”, „Obywatel X”, „Vaterland”, „Goldeneye”, „Jutro nie umiera nigdy”, „Śmierć nadejdzie jutro”, trylogia „Władca pierścieni”, „Batman – początek”, „Sherlock Holmes”, „Troja” i czy kilka filmów Marvela z „Avengers: Koniec gry”. Obecnie pracował na planie „The Batman”.

Anderw zmarł dziś rano w szpitalu pod Londynem, z powodu komplikacji związanych z rozwojem COVID-19. Jego żona obecnie jest uziemiona w Australii, gdzie odbywa kwarantannę z powodu koronawirusa. Z tego powodu nie będzie mogła uczestniczyć w pogrzebie męża.

P&O 375: Jak tworzysz języki dla różnych gatunków obcych?

5

Dziś pytanie do Bena Burtta o kulisy pracy.



P: Jakiego procesu używasz by stworzyć języki dla różnych gatunków obcych?

O: Proces jest bardzo skomplikowany, zazwyczaj zaczynam od znalezienia rzadkich języków które do mnie przemawiają i mają charakter obcego gatunku nad którym pracuję. Inspirując się prawdziwym językiem włącznie z jego kulturowymi znaczeniami i szczegółami, zapisuje fonetycznie dźwięki które są esencją danego języka. Potem pracuję z aktorami, z ludźmi obdarzonymi szczególnymi talentami wokalnymi i nagrywam ich naśladowanie moich fraz przypominających dźwięki. Często w procesie miksuję uzyskany materiał z dźwiękami wydawanymi przez zwierzęta by uzyskać oczekiwany efekt.

Zmarł Max von Sydow

14

W niedzielę, 8 marca 2020, w wieku 90 lat zmarł wybitny aktor Max von Sydow. Pamiętamy go przede wszystkim z krótkiej roli Lor San Tekki w „Przebudzeniu Mocy”. Niemniej jednak był to zaledwie epizod w długiej karierze szwedzkiego aktora.

Do jego najbardziej pamiętnych ról należą choćby te u Bergmana z „Siódmą pieczęcią” na czele, „Egzorcysta”, „Pelle zwycięzca”, „Strasznie głośno i niesamowicie blisko”, „Raport mniejszości”, „Flash Gordon”, czy „Sprzedawca śmierci”.



Po „Gwiezdnych Wojnach” zagrał w „Grze o tron”, „Kursku” i „Ostatni będą pierwszymi”. Podłożył też głos Lorowi San Tekce w grze LEGO Star Wars: The Force Awakens. Na premierę czeka też jego ostatni film: “Echos of the Past”. W sumie wystąpił w ponad 150 produkcjach, wliczając to głosy w grach komputerowych.

Nasza biografia Von Sydowa znajduje się tutaj.

Temat na forum.

P&O 374: Najlepsza rzecz pracy scenografa to?

1



Dziś pytanie o pracę scenografa, odpowiada Gavin Bocquet, scenograf prequeli.

P: Co jest najbardziej przyjemną rzeczą pracy scenografa?

O: To bardzo trudne pytanie i nie mana nie jednej odpowiedzi. Prawda jest taka, że najlepszy w tej pracy jest udział w wielu różnych rzeczach, niezależnie czy to jest projektowanie planu filmowego,, rekwizytów, szukanie lokacji czy budowanie scenografii. Na przykład, w jednym filmie możesz pracować jedynie w studio, ale już w następnym w lasach deszczowych Ameryki Południowej.

To sprawia, że nigdy się nie nudzisz, i nigdy nie robisz tej samej pracy każdego dnia. Zawsze pracujesz z wieloma różnymi kreatywnymi osobami, w tym reżyserem, scenarzystą, operatorem i innymi. To zawsze jest bardzo stymulujące.

„Zew krwi”

6

Dziś gratka dla wielbicieli Harrisona Forda. W naszych kinach można zobaczyć najnowsze dzieło z Fordem w roli głównej – „Zew krwi” (The Call of the Wild) Chrisa Sandersa (reżyser „Jak wytresować smoka”). Scenariusz napisał Michael Green na podstawie powieści Jacka Londona. Poza Fordem występują: Karen Gillan, Omary Sy, Dan Stevens, Bradley Whitford i Colin Woodell. Muzykę skomponował John Powell, za zdjęcia odpowiada Janusz Kamiński.

Zrealizowany na podstawie klasycznej powieści Jacka Londona „Zew krwi” opowiada porywającą historię Bucka, psa o wielkim sercu, którego świat staje na głowie, gdy wprost z sielskiego domu w Kalifornii trafia na śnieżne pustynie Alaski podczas gorączki złota lat 90. XIX wieku. Jako nowicjusz w drużynie psich zaprzęgów – a później jej przywódca – Buck przeżywa przygodę życia, a ostatecznie odnajduje swoje prawdziwe miejsce w świecie i staje się panem swego losu.

„Zew krwi” łączy zdjęcia z udziałem aktorów i animacje przy wykorzystaniu najnowszych zdobyczy technik efektów specjalnych, dzięki którym zwierzęta generowane komputerowo wyglądają jak żywe i wyrażają złożone stany emocjonalne, w niczym nie ustępując postaciom ludzkim.

(Opis dystrybutora)

Archiwum wiadomości dla działu "Świat Filmu"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.