Sprośne okruchy

Internetowe kontrowersje wokół Giny Carano

92

Od jakiegoś czasu osoby korzystające z mediów społecznościowych i naszego forum, fani i fanki Star Wars, mogli natrafić na różne posty odnoszące się do poglądów prezentowanych na Twitterze przez Ginę Carano (Cara Dune z „The Mandalorian”). Wzbudziły one spore kontrowersje na różnych płaszczyznach, a także wywołały zaniepokojenie w szeregach samego Lucasfilmu.





W czerwcu w Stanach Zjednoczonych i innych państwach Zachodu odbywały się manifestacje związane z nierównościami rasowymi, których głównym hasłem stała się fraza Black Lives Matter. Podczas jednego z takich protestów płomienne przemówienie wygłosił John Boyega (Finn), a potem we wspieranie manifestujących zaangażował się także całościowo Lucasfilm i Disney. Wtedy też zaczęły się kontrowersje wokół Carano, która protestujących określiła „tchórzami i bandytami, którzy krytykujących ich nazywają rasistami”. W sierpniu wstawiła też zdjęcie z hitlerowskich Niemiec, na którym jeden mężczyzna odmawia wykonywania nazistowskiego pozdrowienia. Postawa aktorki wzbudziła olbrzymie kontrowersje w społeczności fanowskiej i w Disneyu. Spotkała się też z dużą krytyką internautów. W obronie Giny Carano stanęli wtedy działacze ruchu The Fandom Menace, domagający się między innymi usunięcia z kanonu trylogii sequeli, zwolnienia prezes Lucasfilmu Kathleen Kennedy i zmian w polityce firmy i jej działalności społecznej. Część członków ruchu oskarżana jest o stosowanie cyberprzemocy wobec osób związanych z nowymi filmami m.in. Kelly Marie Tran. Polubiając ich posty, Carano po raz pierwszy wystąpiła przeciwko swojemu pracodawcy.




Kontrowersyjne wypowiedzi Carano nie skończyły się na BLM. Na początku września wezwała ona do ograniczenia obowiązujących w USA obostrzeń i otwarcia kościołów. Ponieważ zbiegło się to z ujawnieniem pierwszych zdjęć z drugiego sezonu „The Mandalorian”, na humorystyczny komentarz pozwolił sobie Daniel José Older, jeden z ojców projektu „The High Republic”. Wypowiedzi Carano znów komentowały media.



Wchodząc w interakcje ze swoimi zwolennikami z The Fandom Manace, Carano polubiła komentarz o „dziwakach umieszczających przy swoich profilach zaimki”. Jest to szczególnie na Twitterze praktyka powszechna, która nie tylko ma ułatwiać komunikację, ale do pewnego stopnia jest także wyrazem wsparcia osób transpłciowych. Przy swoim profilu odpowiednie zaimki umieszczone ma między innymi Pedro Pascal, sam Mandalorianin, zaangażowany społecznie, znany z wypowiedzi wspierających społeczność LGBTQ+. O dodanie zaimków do profilu prosili Carano internauci, a jej odmowa spotkała się z kolejną falą krytyki. „Powariowali, bo nie umieszczę swoich zaimków, pokazując tym wsparcie dla osób trans” - komentowała aktorka. Jakiś czas potem rozmawiała na ten temat z Pascalem, który pomógł jej lepiej zrozumieć, dlaczego ludzie robią to, czego ona nie chciała. W międzyczasie zajmowała się też blokowaniem zarówno hejterów, jak i ludzi którzy nie podzielali jej opinii. Dostęp do treści jej konta utracili i aktywiści, i dziennikarze, a nawet przypadkowe osoby.

Wyświetl ten post na Instagramie.

June.

Post udostępniony przez Pedro Pascal he/him (@pascalispunk)



Mimo rozmowy z Pedro Pascalem aktorka znów sprzeciwiła się oczekiwaniom innych użytkowników Twittera. Zamiast umieścić używane przez nią zaimki „she/her/hers”, użyła astromechanicznego „beep/bop/boop”, co przelało czarę goryczy i odebrane zostało przez niektóre osoby jako ostateczne potwierdzenie braku wrażliwości Carano na problemy osób nie cis-płciowych. Aktorka tłumaczyła, że miał być to tylko taki żart.

Internetowa aktywność Giny Carano zakończyła się zorganizowaniem przez zawiedzionych nią fanów zbiórki na rzecz organizacji wspierających osoby transpłciowe, przy której wykorzystano znane z „The Mandalorian” motywy. Dorzucili się do niej m.in. Matt Martin z Lucasfilm Story Group i Shelby Young, która podkładała głos Lei w animacjach.




Lucasfilm sprawy oficjalnie nie komentuje i nie wiadomo, czy w jakikolwiek sposób odbije się ona na relacjach między studiem a aktorką. Niektóre źródła donoszą, że wśród wielu planowanych seriali aktorskich była produkcja poświęcona Carze Dune, ale po wypowiedziach Carano prace nad nią zostać miały zawieszone. Podobno Lucasfilm i Disney nie chcą być dłużej kojarzeni z aktorką, chociaż pojawi się jeszcze w drugim sezonie „The Mandalorian”.

To nie pierwszy raz, gdy postać związana z tym serialem oskarżana jest o transfobię. Wiosną pisarze Star Wars protestowali przeciwko angażowi Rosario Dawson, która podobno w „The Mandalorian” wcieli się w Ahsokę Tano.

Ray Park pożegna się z rolą Dartha Maula?

13

Jeszcze kilka dni temu głośno było o telewizyjnych sequelach „Hana Solo”. Jeśli chodzi o kinową kontynuację, to Ron Howard potwierdził, że nie ma takich planów, a on sam razem z Jonem Kasdanem pracują nad dalszym ciągiem „Willow” (prawdopodobnie w wersji serialu na Disney+). W każdym razie jeszcze parę dni temu plotkowano o możliwym serialu o Szkarłatnym Świcie z Maulem i Qi’rą. Problemem było dograć kontrakt z Emilią Clarke. Wygląda na to, że idzie to w dobrym kierunku, ale nagle wypłynęły problemy z Rayem Parkiem.



Problemy są natury osobistej, zaś sprawa jest grubymi nićmi szyta. Otóż po komentarzu Daniela Logana na temat żony Raya Parka, Ray wrzucił na swojego Instagrama ujęcie jak jego żona zabawia się z nim po francusku. Potem pojawiły się dziwne komentarze atakujące Logana. Jakby Ray był zazdrosny, żona przyprawiła mu rogi i we wszystko wmieszane zostały ich dzieci. Całość okazała się być fałszywką, wpisy o naturze seksualnej bądź napastliwej zostały usunięte. Nie wyjaśniono jednak sprawy, czy to atak hakerski, czy coś innego. W każdym razie jak donosi LRM Online to wystarcza Disneyowi, by na wszelki wypadek wymienić aktora na kogoś innego. Tak by w razie czego nie być kojarzonym ze skandalem. Pamiętamy, że podobnie było z Johnnym Deppem, oskarżonym o bicie żony. Przestał się podobać Disneyowi, mimo, że proces wykazał iż to Depp w istocie był ofiarą przemocy domowej. Niemniej jednak przemoc to przemoc, dla Disneya za dużo.

Tak więc krążą plotki iż Disney z Lucasfilmem zastanawiają się nad nowym Maulem. Kto mógłby zastąpić Raya Parka? Nie wiadomo. W każdym razie możemy liczyć, iż jako głos powróci Sam Witwer. Niektóre źródła sugerują, że Witwer mógłby przejąć rolę w całości, ale na razie poczekajmy na to. Może sprawa przycichnie lub wyjaśni się i Disney o niej zapomni.

W każdym razie jeśli chodzi o sieciowych skandalistów, to konto Riana Johnsona zniknęło z twittera wraz z wieloma wpisami. Sugerowano, że Johnson zrobił to sam i jest to związane z tym, iż coś się ruszyło z „skasowaną” trylogią. Prawda jednak jest bardziej prozaiczna. Jego konto zostało zhackowane w trakcie ataku bitcoinowego. Hakerzy przejęli ponad 5000 kont i zażądali przelewu wartości 7,8 miliona USD – oczywiście w bitcoinach. Obecnie Rian używa konta filmowego „Na noże” i czeka, kiedy będzie mógł wrócić do swojego.

Tragedia, Samuel L. Jackson mniej przeklina!

12

Samuel L. Jackson, czyli nasz prequelowy Mace Windu, dotychczas był aktorem, który najwięcej przeklinał w filmach. Prawdę mówiąc nie tylko w filmach używa barwnego języka, ale akurat tego nikt mu nie wyliczył. Redakcja Buzz Bingo przygotowała nowe zestawienie, na którym podliczono ilość wypowiadanych „bluzg” w różnych filmach przez różnych aktorów. SLJ od lat królował w takich zestawieniach, niestety dużo zmienił „Wilk z Wallstreet” Martina Scorsese. To film, którego nie zawstydził nawet Quentina Tarantino. W „Wilku” mamy 715 wulgaryzmów, a w takich „Wściekłych psach” (najbardziej intensywny jeśli chodzi o bluzgi film Tarantino) zaledwie 418. Jeśli chodzi o przeklinanie w filmach to obecnie możemy podzielić je na ery przed i po „Wilku”, który wprowadził zdecydowanie nową jakość w kinie.

Co gorsza, w „Wilku” klną jak szewcy przede wszystkim dwaj aktorzy - Leonardo DiCaprio (czyli niedoszły Anakin) oraz jego ekranowy partner Jonah Hill. Dotychczasowy król bluzg, czyli SLJ dotychczas na ekranie w całej swojej karierze wypowiedział zaledwie 301 wulgaryzmów. Więc w obecnym zestawieniu spadł na trzecie miejsce. Tu warto dodać, że 183 z tych 301 padają tylko w „Jackie Brown” Quentina, gdzie SLJ zagrał Ordella. Najczęściej Jackson przeklinał w „Pulp Fiction”, jakieś 50,5 razu na 1000 wypowiedzianych słów. Zdecydowaną plagą na honorze, w dodatku zaniżające statystki, są takie szmiry jak „Węże w samolocie”, gdzie przez dużą część filmu widzowie musieli czekać na wyraziste dialogi.

Na drugim miejscu znalazł się Leonardo DiCaprio – 361 przekleństw (z tego 332 w samym tylko „Wilku”), zaś na pierwszym Jonah Hill – 376 przekleństw (z tego 153 w „Supersamcu”). W filmie Scorese Donnie, czyli postać, którą grał Hill uzyskała też największy wskaźnik w ilości przekleństw na 1000 wypowiedzianych słów. Choć nie jest on aż tak imponujący jak mogłoby się wydawać, bo to zaledwie 74 słowna. Warto zauważyć, że inne osoby ze Starwarsówka nie znalazły się na wzmiankowanej top liście. Obecny lider jest bardzo dumny ze swojego, wręcz życiowego osiągnięcia, o czym poinformował na twitterze. Pewnie łatwo nie odda palmy pierwszeństwa i dalej będzie się starać wypowiadać brzydkie słowa w dużej ilości, próbując tym samym deklasować rywali.



Co więcej, patrząc na listę, Samuel L. Jackson powinien chyba zmienić reżysera, z Quentina na Martina, to raz. Po drugie można zaobserwować niepokojący trend zmniejszania się ilości wulgaryzmów w kinie, tym samym dochodzi do potencjalnego zubożenia języka. Na szczęście prywatnie aktor nie zamierza przestawać przeklinać, co więcej przy okazji COVID-19 postanowił wziąć udział w akcji gwiazdy czytają dzieciom – o której pisaliśmy. Niestety efekt, z powodu wulgaryzmów już w samym tytule czytanki, prawdopodobnie nie nadaje się dla dzieci. Należy go potraktować jako apel, by pozostać do *** w domu.



Miejmy nadzieję, że niebawem ktoś w Hollywood pójdzie po rozum do głowy i Jackson dostanie jakąś rolę, w której będzie mógł się naprawdę wykazać. W przypadku ilości niestety przegrywa, ale jeśli chodzi o jakość przekleństw, wciąż pozostaje bezapelacyjnym mistrzem.

Śledztwo przeciw piratowi powietrznemu - Harrisonowi F.

9

Harrisona F., znanego aktora z pewnej kosmicznej sagi, ciągnie do latania nie od dziś. Niestety, nie raz dowiódł, że latać może umie, ale z lądowaniem bywają pewne problemy, co nawet potwierdził w dialogu w jednym ze swoich filmów. 24 kwietnia 2020 ów mężczyzna spowodował kolejny incydent. Otóż latał sobie spokojnie Aviat Husky, no i zdecydował przeciąć sobie pas startowy. Pech chciał, że na nim akurat ćwiczył manewry inny pilot. Samoloty minęły się w odległości ciut mniejszej niż 1000 metrów.



Jakoby Harrison Ford źle zrozumiał komunikat z wieży kontrolnej, no i najważniejsze przyznał się do winy i przeprosił za to co się stało. Nikt nie został poszkodowany, ba nawet przez chwilę nikomu nie groziło niebezpieczeństwo. Więc sprawę można by zamknąć, bo jak to mówił jego kolega z planu, przecież nikt nie zginął.

Niestety sprawą zainteresowali się już federalni i ci tak łatwo nie odpuszczą. Federalna Agencja Lotnictwa postanowiła rozpocząć dochodzenie w sprawie „przestępstw” lotniczych Harrisona Forda. Próbę storpedowania Boeinga 737 udało się wyciszyć, podobnie jak dewastację zabytkowego samolotu. O rozbiciu helikoptera w 1999 nie będziemy wspominać, bo to był tylko lot treningowy. Może okolicznością łagodzącą będzie to, że jako pilot Harrison Ford zasłynął udziałem w kilku akcjach ratowniczych.

Kreacje na gali oskarowej

22

Dziś w nocy odbyła się 92. gala wręczenia nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej, zwanych skrótowo Oskarami. Choć „Gwiezdne Wojny: Skywalker. Odrodzenie” było nominowane w trzech kategoriach, dzielnie kontynuuje disneyowską tradycję nie zgarniania statuetek. Starwarsówek jednak miał na gali swoich reprezentantów. Wśród zapowiadających pojawili się Oscar Isaac i Kelly Marie Tran oraz Steven Spielberg. Laura Dern zdobyła nagrodę w kategorii najlepsza drugoplanowa rola kobieca, zaś Taika Waititi został nagrodzony za najlepszy scenariusz adaptowany. Zaś wśród laureatów za efekty specjalne (za „1917”) znalazł się Dominic Tuohy (miał też nominację za efekty do IX Epizodu). Natomiast w montażu dźwięków nagrodzono między innymi Stuarta Wilsona (który pracował przy wszystkich Disneyowskich Star Warsach).

Dość tego wyliczania, czas przejść do konkretów, czyli ploteczek z gali i drobnych, acz interesujących kontrowersji. Po pierwsze Lupita Nyong’o nie pojawiła się na gali. Jak donoszą niektóre media, mógł to być bojkot, gdyż nie dostała nominacji za „To my” (tym samym wyszło, że Oskary wciąż są białe). Lupita za tę rolę dostała kilka pomniejszych nominacji oraz nagrodę Afro-Amerykańskiego Stowarzyszenia Krytyków Filmowych (w kategorii najlepsza aktorka). Jaka jest prawdziwa przyczyna jej nieobecności, niestety nie wiadomo.



Za to Natalie Portman po raz kolejny pokazała jak kobiety są marginalizowane w Hollywood. Zamówiła sobie kreację z Diora, na której wyszyto nazwiska kobiet, pominiętych w nominacjach np. w kategorii najlepszy reżyser. Jej strój i jego wymowa były szeroko komentowane w mediach.

Natomiast Rian Johnson postanowił wykorzystać strój do autopromocji i przypomnieć o swoim wkładzie w ubogacanie fauny odległej galaktyki. Pochwalił się na twitterze spineczkami do mankietów w kształcie porgów.



Miejmy nadzieję, że kolejna fala filmów przynajmniej zacznie odbijać kategorie techniczne. Twórcy, jak zresztą widać, i tak te Oskary dostają, czemu więc nie za „Gwiezdne Wojny”?

Marszałek Senatu zapowiedział X Epizod „Gwiezdnych Wojen”

22

W styczniu mieliśmy dowiedzieć się czegoś o kolejnej odsłonie „Gwiezdnych Wojen”. Lucasfilm niestety milczy, plotki hulają, a tymczasem konkretów nie ma. Do dzisiaj. Marszałek Senatu RP, Tomasz Grodzki, postanowił wziąć sprawę w swoje ręce i samemu zapowiedzieć Epizod X. Co więcej, nie będzie to już saga rodzinna Palpatine’ów (czy Skywalkerów jak to reklamują), a głównym bohaterem będzie młody Tomasz Grodzki.



Wciąż, nie wiemy, kto będzie reżyserem X Epizodu. Za to scenarzystą prawdopodobnie będzie któryś z dziennikarzy TVP, tak przynajmniej sugeruje marszałek.

A poważniej, nawiązując do „Gwiezdnych Wojen”, Tomasz Grodzki odniósł się do zarzutów korupcyjnych, które insynuuje TVP. Wypowiedź marszałka Senatu RP poniżej.

Co do zarzutów z zaświatów - był taki film „Ghostbusters”, a ja jako wielbiciel „Gwiezdnych Wojen” dowiedziałem się, że 10. epizod to będzie, że „dawno, dawno temu w odległej galaktyce znaleziono zeszyt, gdzie dziewczynka napisała, że w wieku 5 lat Tomek Grodzki, również mający 5 lat, wyrwał jej zęba mlecznego, bo o to prosiła, dała mu 2 zł, a on jej nie dał faktury”. Czy pan sobie zdaje sprawę z absurdów pana pytań?
Pozostaję mieć nadzieję, że Lucasfilm zaprezentuje jakąś alternatywę dla takiego epizodu.

Driver prawie porzygał się na premierze „Skywalker. Odrodzenie”!

27

Adam Driver, czyli odtwórca roli Bena Solo, ostatniego ze Skywalkerów, znanego także jako Kylo Ren, w poniedziałek był na premierze finalnej odsłony „Gwiezdnych Wojen”, czyli filmu „Skywalker. Odrodzenie”. Nie był to dla niego udany wieczór. Sama premiera przeszła całkiem dobrze do momentu, w którym aktor musiał zacząć oglądać film. Wówczas, to co zobaczył na ekranie zaczęło wywoływać w mdłości. W szczególności nasilały się, gdy widział na ekranie siebie.



Wielu aktorów ma problem z oglądaniem samych siebie na dużym ekranie, ale Driver, będąc perfekcjonistą wyjątkowo źle to znosi. Ma dużą awersję do oglądania, bądź słuchania siebie. Podczas pokazu filmu „Czarne bractwo. Blackkklansman” Spike’a Lee, w którym musiał uczestniczyć, schował się w greenroomie, żeby tylko nie musieć oglądać tej zakazanej facjaty i ekranowego blamażu, mimo, że krytycy wręcz chwalili jego rolę. Jednak najgorzej Driver zareagował podczas wizyty w studio audycji „Fresh Air” radia NPR. Postanowiono puścić tam fragment filmu „Historia małżeńska”, w którym Adam śpiewa piosenkę „Being Alive”. Prowadzący program, zaproponował Driverowi, by zdjął słuchawki na ten czas i nie słuchał swojego śpiewu. Scena podobno zapada w pamięć, nie z powodu fałszowania skrzeczącym głosem, a tego, że jest dobrze zrobiona, zagrana i zaśpiewana. Nie słuchanie jej to jednak było za mało, aktor wstał i nie mówiąc już nic wyszedł ze studia.

Miejmy nadzieję, że jeśli pojawi się kiedyś na jakimś Celebration, nie będzie musiał ani oglądać, ani słuchać Kylo Rena. Zaś obecnie możemy się cieszyć jego występem IX Epizodzie.

Skandal polityczny z Markiem Hamillem w tle

33

Dawno nie było nic o polityce. Nadrabiamy.

Wygląda na to, że Mark Hamilll przekroczył wszelkie granice dobrego smaku, lub celnie dowalił s... Określenie tego, co zrobił zależy od poglądów politycznych oceniających. Otóż Ivanka Trump, córka znanego komiwojażera i handlarza bronią, a przy okazji prezydenta Stanów Zjednoczonych, Donalda Trumpa, zrobiła sobie zdjęcie w rodzinnej atmosferze z dzieckiem w kostiumie szturmowcem. Napisała że Moc jest silna w mojej rodzinie i wrzuciła do sieci. Oczywiście do ulubionego medium jej ojca, czyli na twitter.

Jak wiadomo na twitterze przebywają dziwni ludzie i czasem, ktoś się przyczepi. Tym kimś jest odtwórca roli Luke’a Skywalkera. Mark nie zdzierżył tego i jak to Mark zrobił sobie jaja. Napisał, że zamiast słowa Force chodziło jej o Fraud, czyli oszustwo, tylko zrobiła literówkę. I dodał hasztag #GoForceYourself, co można by przetłumaczyć #IdźcieSięMocyć.



W Stanach nie trzeba wiele, by zrobiła się z tego afera narodowa. Jedni popierają Marka, gratulują mu, że w końcu ktoś miał odwagę napisać prawdę. Inni twierdzą, że niepotrzebnie angażuje się politycznie, lub krytykują jego postawę i poglądy. Jeszcze inni zauważają, że tak naprawdę w twicie chodziło o dziecko, które bawi się „Gwiezdnymi Wojnami”, zaś poglądy i działania polityczne rodziców i dziadka nie uprawniają nikogo do używania tegoż zdjęcia do politycznych docinek.

Wookieerotica #2

Giant Panda King
6

W 2017 do sprzedaży trafił pierwszy numer magazynu „Wookieerotica”. Twórcy reklamowali go jako magazyn w stylu pism wydawanych w latach '70 dla mężczyzn, tylko w bardzo odległej galaktyce. Magazyn był parodią w całości osadzoną w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Zawierał artykuły, wywiady i zdjęcia postaci z naszego ulubionego uniwersum. Po dwóch latach do sprzedaży trafi jego drugi numer. Spodziewać się w nim możemy jeszcze więcej artykułów, wywiadów, recenzji, żartów i rozkładówek. Wśród tematów okładkowych znajdzie się: wywiad z Maxem Rebo i artykuły o Eskadrze Łotrów i łowcach nagród. Pismo można nabyć za 50 AUD (35$) w tym miejscu.



„Wookieerotica” tworzona jest przez ludzi odpowiedzialnych za cieszącą się od wielu lat popularnością burleskę: „The Empire Strips Back” - pisaliśmy o niej m.in. tutaj.

Dzień Gwiezdnych Wojen 18+

śliski blog
21



Jak od czterech lat najpopularniejszy (bądź drugi najbardziej popularny, w zależności od metodologii) serwis filmów dla dorosłych Pornhub czwartego maja publikuje szereg ciekawostek związanych ze Star Wars i wyszukiwanymi frazami. I tak w 2018 Dzień Gwiezdnych Wojen charakteryzował się wzrostem zainteresowania użytkowników o 748% większym niż średnia. To mniej niż w rekordowym 2017 roku, gdzie procent ten wyniósł aż 1048, ale więcej niż w 2016 - 633%. Dane z dzisiejszego dnia zobaczymy zapewne w podsumowaniu za rok.



Najpopularniejszą wyszukiwaną frazą zeszłego sezonu została "Princess Leia", ale "Star Wars Rey", która do tej pory dzierżyła palmę pierwszeństwa, nadal utrzymuje się w czołówce. Złotą piątkę charakterystycznych postaci domykają kolejno "Ahsoka Tano", rasa "Twilek" (sic!) i "Padme Amidala".



Jak widać fraz "Star Wars" występuje bardzo często w połączeniu ze słowami "hentai", "cartoon" i "cosplay", więc statystycy serwisu pokusili się o głębszą analizę czego jeszcze szukają osoby zainteresowane Gwiezdnymi. Parodia & cosplay są rzeczami raczej oczywistymi, ale widzimy tam również inne tytuły gier i filmów, takie jak "Tomb Raider", "Star Trek", "Avengers", "Fortnite", "Flintstones", "Dragon Ball Z", "Halo", "Overwatch" i "Call Duty". Jeśli chodzi zaś o osoby to mamy tam "Princess Peach", "Brigitte Overwatch", "Wonder Woman" and "Harley Quinn".



Dane demograficzne pokazują, że mężczyźni są o 38% bardziej skłonni do wyszukiwania filmów Star Wars w porównaniu z kobietami. Statystycy odkryli również, że użytkownicy Apple iOS są o 14% bardziej skłonni do wyszukiwania w porównaniu do swoich odpowiedników z Androidem, a użytkownicy Windowsa są o 29% bardziej zainteresowani porn-SW niż użytkownicy komputerów Apple.



Ciekawie przedstawia się informacja dotycząca przedziałów wiekowych. Odwiedzający 18-24 lat są o 77% bardziej skłonni do wyszukiwania Gwiezdnych Wojen w porównaniu do wszystkich innych grup, a osoby w wieku 25–34 są już zainteresowane tylko w 11%. Popularność Gwiezdnych Wojen zmniejsza się wraz z wiekiem, co chyba nie przekłada się na kinowe Epizody? Zresztą wszyscy wiemy, że są małe kłamstwa, duże i statystyka.

Archiwum wiadomości dla działu "Sprośne okruchy"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.