Han Solo

Ciekawostki o „Hanie Solo”

15

Premiera „Hana Solo” w wersji cyfrowej już za nami, czekamy na blu-ray, a tymczasem w sieci pojawia się kilka interesujących artykułów i wieści związanych filmem. Choćby Alden Ehrenreich opowiadający o swojej reakcji po tym jak został wybrany do roli. Według Aldena, musiał milczeć przez trzy miesiące, zanim usłyszeliśmy ogłoszenie, że zagra w filmie. Ale przypominamy, że z poprzednim spin-offem było podobnie.



Inna ciekawostka to fakt, że „The Holiday Special” wciąż miejscami pozostaje kanoniczne. Choćby ojciec Chewbaccy to wciąż Attichitcuk. Tak przynajmniej wynika z dodatków do „Hana Solo”. W tekście nawiązanie pozostało, w filmie trzeba znać język wookiech, by je usłyszeć.



Jon Kasdan wyznał, że nie wszystko w filmie poszło tak jak się spodziewał. Choćby kwestia Val. Od początku ta postać miała zginąć. Beckett miał ponieść dotkliwą stratę i musiał zaufać żółtodziobom – Hanowi i Chewbacce, a jednocześnie robiło się miejsce dla Qi’ry, Landa i L3 w ekipie. Tyle, że Val była pisana zanim zatrudniono Thandie Newton. To tak dobra aktorka, że młody Kasdan bardzo żałuje, iż tak szybko znika z ekranu. Chciałoby się jej zobaczyć więcej.

Phoebe Waller-Bridge twierdzi, że teraz, gdy ogląda się klasyczną trylogię i gdy widzimy, że „Sokół Millenium” się psuje, to w tle gdzieś tam jest L3 i jej kaprysy. A może to raczej „Sokół MilL3nnium”?

Sam Witwer swój angaż do roli głosu Maula określił jednym stwierdzeniem – „szok i niedowierzanie”. Aktor twierdzi, że fani przez lata pytali go o możliwość pojawienia się Dartha Maula w filmie i tego, by to Witwer, a nie Peter Serafinowicz podkładał pod niego głos. Pytali też o możliwy powrót „Wojen klonów”. Sam jedynie się uśmiechał, zbywając ich, jednocześnie nie chcąc zachwiać w najmniejszym stopniu ich entuzjazmu. Wiedział jednak jak ten biznes działa, fani jego zdaniem nie. Ale teraz w to wątpi. Może to właśnie fani wiedzą jak to działa? Zwłaszcza, że ostatecznie podkłada głos Rayowi Parkowi.



Witwer wspomina, że Ray Park jest dla niego bardzo ważny. Zanim Sam został jeszcze aktorem (głównie głosowym), jakieś 20 lat temu, to właśnie Ray był pierwszym celebrytą ze Starwarsówka, którego Witwer spotkał w swoim życiu. To było coś. Teraz, razem tworzą jedną postać.

Sam skomentował także „Hana Solo”. Jego zdaniem, przy kolejnym oglądaniu, okazuje się, iż jest to film o Qi’rze. Ona rzuca Hana, bo wie, iż ten pójdzie za nią aż po krańce piekła, zrobi wszystko by ją chronić. Ona musi go ochronić przed nim samym i całym tym złem. Steruje nim i stara się uratować jego duszę, pchając go ku właściwym wyborom.

Ciekawostki z „Hana Solo”

twitter
4

W ramach świętowania premiery w USA „Hana Solo” w wersji cyfrowej Jon Kasdan zamieścił na swoim twitterze listę ciekawostek z filmu. Możemy się z nich dowiedzieć m.in. tego z jakich książek i filmów czerpali inspirację scenarzyści wymyślając konkretne sceny. Wszystkie ciekawostki znajdziecie poniżej.

Skasowana scena z „Hana Solo”

19

Premiera „Hana Solo” Rona Howarda w wersji cyfrowej w USA już za dwa dni. Na razie zaczyna się promocja. „Entertainment weekly” opublikowało jedną z wyciętych scen. Dokładnie tę na Caridzie, gdzie Han staje przed trybunałem i zostaje zesłany na Mimban. Dodatkowo na profilu Disneya pojawił się również jeden z dokumentów.



Nowe materiały promocyjne „Hana Solo”

17

W ramach kampanii reklamowej związanej ze zbliżającą się premierą „Hana Solo” na DVD/BD w sieci zamieszczono nowe filmiki na których możemy jeszcze raz się przyjrzeć dwóm scenom z ostatniego spin-offa. Pierwszy dotyczy napadu na pociąg, a drugi rozmowy z Darthem Maulem.





Magazyn Forbes opublikował również zdjęcie promocyjne Dartha Maula na którym możemy dokładniej się przyjrzeć jak wyglądają jego metalowe nogi.



Przypomnijmy film trafi do sprzedaży na DVD/BD w naszym kraju 26. września. Szczegółowe informacje na temat wydanie znajdziecie w tym miejscu.

O napadzie na conveyex

oficjalna
7

Kolejny wpis z oficjalnej dotyczący „Hana Solo”, w którym James Clyne, kierownik działu projektów filmu zdradza nam kulisy swojej pracy. Czasem, szukając inspiracji, trzeba robić rzeczy niecodzienne. Clyne musiał użyć wirtualnych gogli i zeskoczyć z rozpędzonego modelu pociągu. To jedna z wielu rzeczy, która posłużyła jako element pracy w tworzeniu sekwencji z napadem na pociąg conveyex.



Wirtualna rzeczywistość rozwiązała tu pewne kwestie. Clyne i reszta ekipy tworzącej zastanawiała się, czy odległość między wagonami, między którymi skaczą bohaterowie jest właściwa. Clyne przetestował to właśnie zakładając gogle i skacząc samodzielnie. Lucasfilm ma technologię, która pozwala oglądać wirtualne modele. Oglądają je z różnych stron i tym samym mogą je poprawiać. Praca i zabawa jednocześnie.

Zazwyczaj ta technologia pozwala na chodzenie po biurze, tym razem musieli biegać i wskakiwać. Miał asystenta pilnującego, by James nie wbiegł w ścianę czy nie wywrócił się o kable. A i tak niewiele brakowało, a faktycznie wskoczyłby w ścianę. Niemniej jednak się udało, a Clyne mógł powiedzieć, że ja, normalny człowiek, przeskoczyłem przez taką odległość. Zatem w filmie jest to wystarczające.



Gdy już znali odległości, zostało inne zadanie, zaprojektować imperialny pociąg. Wiedzieli jak wygląda imperialny niszczyciel czy maszyna krocząca, ale pociąg to zupełnie nowe wyzwanie. Tu znów inspiracją były klasyczne westerny, przede wszystkim „Butch Cassidy i Sundance Kid”.

Clyne, którego dziadek był inżynierem, miał pewien pomysł na pociąg. Chciał, by wagony znajdowały się po obu stronach torów. Poza tym, że wygląda to interesująco, pozwala też na balansowanie w trakcie zakrętów.

Początkowo chcieli, by tory były laserową wiązką. Ale z czasem uznali, że lepsze jest coś bardziej namacalnego. Także z powodów scenariuszowych. Dalej musieli też mocno wejść w szczegóły, odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego pociąg jeździ w górach, albo jak powinien się zachować. W przypadku sagi to zupełnie nowy świat. Starali się z jednej strony uprościć ideę pociągu do takiej, realnej, niezbyt wymyślnej.



Musieli też zbadać jak działają prawdziwe pociągi. Przyglądali się londyńskiemu metru, ale też sięgnęli do historii, przede wszystkim niemieckich wagonów z lat 30. i 40. poprzedniego wieku. One były wielkie, ciężkie, przypominały fortecę, to było coś inspirującego.

Rob Bredow, szef ekipy efektów specjalnych i prezes ILM, nakręcił film w londyńskim metrze. Bardzo dokładnie studiowali to jak pociągi tam jeżdżą, wjeżdżają na stację, hamują czy zakręcają. Dla nich ważne było pytanie, na ile lepiej wykorzystać aktora na planie, a na ile kaskadera na prawdziwym pociągu.

Bardzo ważne było także ustawienie kamery. Ta musi w takim przypadku być gdzieś zawieszona. Albo na samym pociągu, albo w helikopterze. Trzeba też znaleźć równowagę między ukazywaniem całego pociągu, a zbliżeń aktorów. Tu dużą inspiracją były film „Gorączka” i „Złodziej” Micheala Manna czy „Kierowca” Waltera Hilla. Kino lat 70. odegrało tu bardzo ważną rolę. Tam bardzo umiejętnie łączono klasyczne efekty i realizm.



Jeśli chodzi o haulera, to Clyne twierdzi, że to nie wizualnie nic szczególnie pięknego. To taki latający żuraw, trochę inspirowany szwajcarskim scyzorykiem, który ma wiele funkcji. Normalnie statki nie mają otwartych przestrzeni, w kosmosie to nie jest potrzebne. Tym razem, choć nie było tego w scenariuszu, Clyne dodał to. Uznali, że to będzie dobre miejsce na pierwszą poważną rozmowę Hana i Chewbaccy.

Mieli prawie 70 różnych wersji. Inspirację były różne, od przypadkowych obrazków w sieci, po Ralpha McQuarriego, a nawet Mary Shelly i jej „Frankensteina”. Głównie chodziło u ramiona haulera.

Na koniec jeszcze została Enfys Nest i jej gang. Dla Clyne’a miała to być odpowiedź na Easy Rider i znów lata 70., kult gangów motocyklowych czy Harleya Davidsona. Początkowo w scenariuszu była to tylko grupa statków, nic więcej. Clyne zadał sobie pytanie, czy na pewno to muszą być statki kosmiczne, a może coś innego?



W przypadku Enfys korzystali z różnych plemiennych inspiracji, widocznych tak w jej kostiumie, jak i jej speederze. Ona jest młoda, zaangażowana, a w tym wieku to robi dużą różnicę. Chcieli też by jej speeder-bike miał duże silniki, by wyglądał na szybki. Reszta gangu jest pewnym uproszczeniem tych pomysłów. Ale to Enfys musi się rzucać w oko, ona jest tu szefem.

Clyne twierdzi, że nie wszystko zostało przez nich wymyślone. Sceneria Vandora to przede wszystkim włoskie Dolomity, kręcone z helikoptera.

O trasie na Kessel

oficjalna
9

Dziś drugi artykuł z oficjalnej, w którym James Clyne zdradza nam kulisy powstawania „Hana Solo”.



Trasa na Kessel


Obok „Sokoła Millennium” jednym z trudniejszych wyzwań z jakimi musiała się mierzyć ekipa Jamesa Clyne’a, była trasa na Kessel (lub z Kessel jak to wynika z filmu). To właśnie ona uczyniła z „Sokoła” legendę, teraz po raz pierwszy miała zostać pokazana w kinie.

Musiała być wyjątkowa, trudna, pełna niebezpiecznych zaułków, w których można się zgubić, potworów czy ostatecznie studni grawitacyjnej. Inspiracje do tego były różne od nauki, przez warunki pogodowe, aż po „Indianę Jonesa”.



Clyne i jego ekipa ustalili na początku jedną rzecz. Z jednej strony był „Sokół” Landa, z drugiej znany nam już „Sokół” Hana Solo. Pytanie, co było po środku, co spowodowało tę zmianę. Według scenariusza w okolicach Kessel miały się znajdować przedziwne węglowe góry oraz trudności jak choćby imperialna blokada. Musieli zaprojektować każdy panel z osobna, ukazywać trudności i zmiany wyglądu okrętu, oraz zrozumieć, co z tym wszystkim się działo.

Ustalili, że wygląd „Sokoła” będzie inny niż znamy go z „Nowej nadziei”. Po trasie na Kessel Chewie miał bardzo dużo roboty naprawiając go w wolnym czasie. A że robił to po swojemu, Luke jak to zobaczył efekt mógł tylko powiedzieć – co za złom.

Jedną z trudności miała być atmosfera. Twórcy wzięli to z Ziemi. Obecnie nie raz pilotujący mają duże trudności ze względu na mgły, turbulencje czy słabą widoczność. Mocny deszcz utrudnia też życie kierowcom. Stąd powstał pomysł, by wokół Kessel była strefa z bardzo złą pogodą, jeśli można to w ogóle tak nazwać.



Dodatkowo w scenariuszu były węglowe góry, bryły lewitujące gdzieś w przestrzeni i zderzające się ze sobą. Trochę jak asteroidy. Część z nich pokryto lodem, tak by były to również latające góry lodowe.

Ekipa Clyne’a studiowała zdjęcia z huraganów i tornad wewnątrz cyklonów, tak by wpleść to w film. Może to nie jest do końca naukowe wykorzystanie nauki, ale zawsze coś się przemyci.

Ośmiornica


Podobnie jak z gigantyczną, kosmiczną ośmiornicą, której pierwotnie nie było w scenariuszu. Nazwali ją Space-o-pus. Pomysł padł podczas narady. „Sokół” miał napotkać gigantyczną meduzę, Ron Howard zaś zobaczył pierwsze rysunki i bardzo mu się to spodobało. Jednym z wczesnych pomysłów było też gigantyczne oko, które nagle widać przed „Sokołem”. Potem zaczęto dodawać resztę. Ale też musieli wymyślić co z tą ośmiornicą zrobić. Tu pojawił się pomysł, by wpadła do studni grawitacyjnej, ale co dalej? Jak powinna być zniszczona? Czy się rozpłynie jak woda? James uznał, że może by nawiązać do „Poszukiwaczy zaginionej Arki” i obedrzeć ją ze skóry i pokazać czaszkę. Wpierw uznano, że to odrażające, ale Ron stwierdził, że można się przyjrzeć temu pomysłowi. Ostatecznie zdecydowano, że nie będzie tu krwi, bardziej na zasadzie zabawy.



Musieli jeszcze kwestię czaszki i studni grawitacyjnej zgrać z „Sokołem”, tak by z jednej strony było tam zagrożenie, z drugiej, by okręt mógł spokojnie się stamtąd wyrwać. To moment, w którym naukę zaczęli wykorzystywać zdecydowanie bardziej poważnie. Zadawali sobie pytania, jak powinna tam działać grawitacja, jaką powinna mieć siłę? Oraz jak ta ośmiornica próbuje się stamtąd wyrwać. Czy jej macki są wciągane najpierw, czy będzie próbowała nimi uciekać? Dyskusji bez końca.

Bardzo istotny był też kolor. Pomysł by taki, by paleta kolorystyczna filmu ukazywała uczucia Hana Solo. Zaczynamy film od odcieni szarości i raczej jednorodnej palety. Kessel już jest żółte, ale studnia grawitacyjna czerwona.



Clyne zaznacza również, że w całej tej trasie na Kessel bardzo istotne były postaci. To one nadawały serce tej sceny.

O nowym „Sokole Millennium” raz jeszcze

7

Dziś kolejny z artykułów ukazujących kulisy produkcji „Hana Solo”. Tym razem zajmiemy się słynnym latającym złomem.

Wraz z filmem o Hanie Solo w Lucasfilmie zastanawiano się jak na nowo należy pokazać „Sokoła Millennium”. Tak, by był to jednocześnie znany nam okręt oraz coś nowego, innego, co dopiero poznajemy i odkrywamy. Przed tym zadaniem stanął James Clyne. Wraz ze swoim zespołem stworzył przeszło 60 różnych wersji najszybszego złomu galaktyki.



Zaczynając od Ralpha


Clyne, rozpoczynając pracę nad „Sokołem”, musiał się cofnąć w czasie do lat 70., odkrywać na nowo tamtejsze samochody i ich modyfikacje oraz to, co stało za oryginalnymi inspiracjami Ralpha McQuarriego i jego ekipy.



Skoro pomysłem był nowy „Sokół”, zaczęto to eksplorować w kierunku faktycznie nowego, czystego okrętu. Oczywiście spotkało się to z pewną niechęcią. W końcu zdezelowany „Sokół” to ikona sagi, to tak jakby nagle chcieć przemodelować wieżę Eiffle’a w Paryżu. Ale zaczęto eksplorować różne, czasem nawet szalone pomysły i wizje szukając tego właściwego.



Wpływ scenariusza


Jednym z takich pomysłów było zmienienie sylwetki „Sokoła”, dodanie jakiegoś dodatkowego kokpitu bądź uczynienie go bardziej symetrycznym. No i oczywiście duże spoilery.

Scenariusz dodatkowo zawierał kapsułę ratunkową. Umiejscowiono ją więc z przodu „Sokoła”. Taki dodatkowy okręt przymocowany tak, by z jednej strony był funkcjonalny, z drugiej sprawiał wrażenie całości. Daje to też pewien element zaskoczenia, bo to nie jest ten złom, który pamiętamy.



40 lat wcześniej Clyne, będąc dzieckiem, bawił się modelem „Sokoła”, wówczas też zastanawiał się jakby to mogło wyglądać, gdyby zmieniono to lub tamto. Albo z czego wynika kształt. Po latach wrócił do tych samych dylematów, ale tym razem na zdecydowanie poważniej. To moment, w którym marzenia stają się rzeczywistością. Zaś te zabawki ukształtowały go, jego poczucie estetyki i projektowania.



Duży wkład miał oczywiście też Ralph McQuarrie i jego wczesne wersje „Sokoła”. On wówczas był dużo czystszy, smuklejszy i nie przypominał latającej kupy złomu. Ale przeszukali też wczesne szkice Ralpha, gdzie ten próbował dopiero odnaleźć kształt okrętu. James Clyne zachęcał też swoją ekipę do eksperymentowania z malowaniem „Sokoła”. Wiedzieli, że chcą by wyglądał inaczej. Trochę też inspirowali się filmem „Mistrz kierownicy ucieka” i generalnie stylistyką z lat 80.



Clyne starał się także zachować klasyczny sposób tworzenia takich pojazdów, czyli stworzono model „Sokoła” w skali 1:72, ze wszystkimi możliwymi szczegółami. To coś, czego dziś często się nie robi w Hollywood, raczej wykorzystuje cyfrowe modele. Natomiast sposób tworzenia efektów z lat 70. bardzo wpłynął na finalny efekt, stąd w ILM i LFL bardzo chcieli to zachować. Jednocześnie chcieli, by „Sokół” Landa był naprawdę wyjątkowy.

Co inspirowało kostiumy „Hana Solo”?

oficjalna
8

Na oficjalnej, David Crossman i Glyn Dillon, czyli kostiumolodzy, wskazali kilka elementów, które wpłynęły na ich pracę i finalny wygląd filmu Howarda.
Choć obaj pracują nad „Gwiezdnymi Wojnami” od „Przebudzenia Mocy”, to ciągle starają się robić coś nowego. W przypadku „Hana Solo” ponownie przyjrzeli się bardzo uważnie ilustracjom Ralpha McQuarriego, a także różnym elementom związanym z wojną w Wietnamie oraz muzykom, w szczególności byli to Jimi Hendrix, Blondie czy Clash. Nie zabrakło także pewnej inspiracji poprzednimi filmami. Jedną z takich rzeczy są korytarze Gwiazdy Śmierci z „Nowej nadziei”. Światła, ich kształt i umieszczenie znalazły swoje odbicie w szaliczku Landa.



Dillon & Crossman kostiumy Star Wars


Dillon nie miał wielkiego doświadczenia jeśli chodzi o pracę w filmach. Podczas rozmowy z Crossmanem pokazał mu tylko jeden rysunek. To wystarczyło, David zatrudnił go i dziś są duetem, który ubiera „Gwiezdne Wojny”. Przy „Przebudzeniu Mocy” pracowali pod nadzorem Michaela Kaplana (zresztą jak przy całej trylogii sequeli), ale już przy „Łotrze 1” mogli samodzielnie rozwinąć skrzydła. „Han Solo” to ich drugi taki projekt.
No i „Han Solo” dawał wielkie pole do popisu. Tu jest więcej kostiumów niż w innych filmach z cyklu. Główne postaci średnio mają po sześć kostiumów, bo tego wymaga scenariusz, są też różne światy. No i oczywiście peleryny, ale jeśli chodzi o Landa to nie kończy się na tym. Tu twórcy kostiumów inspirowali się muzykami, to przede wszystkim Jimi Hendrix, Prince, James Brown oraz Marvin Gaye. Inspiracje są choćby w koszulach z postawionym kołnierzem. To typ, który ubiera się do pracy, którą chce mieć, a nie do pracy, którą ma.



Muzyczne inspiracje


Także Han i Qi’ra zostali zainspirowani muzykami. Ubrania Hana odzwierciedlają kostiumy zespołu Clash. Qi’rę na Korelii chcieli ucharakteryzować na dziewczynę z lat 80., która chodzi w wielkiej kurtce swego chłopaka. Muzycznie ten trend reprezentowała Blondie.



Jeśli chodzi o broń i jej zawieszenie inspirowali się klasycznymi westernami. Jeden z podstawowych inspiracji to „McCage i pani Miller”.

Twórcom bardzo podoba się to, że ich praca, nawet zanim film zostanie wydany, inspiruje cosplayerów. Na premierze zobaczyli kogoś w stroju L3. Przed „Łotrem 1” widzieli chłopaka przebranego za Krennica. To ich bardzo cieszy. O ile stwory najczęściej powstają pod nadzorem Neala Scanlana, o tyle droidy to w dużej mierze kostiumy. Choć w przypadku L3 rozróżnienie w jaki sposób powstała nie jest takie łatwe. Phoebe Waller-Bridge nosiła głowę droida, ale część jej ciała została komputerowo wymazana, a następnie wstawiono w to miejsce cyfrowy model. Używano motion-capture, choć jednocześnie część aktorki grała w kostiumie. W ten sposób łączono te techniki, a ostateczny wynik kostiumolodzy mogli zobaczyć dopiero na wielkim ekranie.



Dillon i Crossman są bardzo dumni z tego jak wygląda Han Solo, ale najwięcej frajdy dostarczył im Lando. Crossman wymienia go jako ten kostium, z którego jest najbardziej dumny. Dillon w kwestii osiągnięć preferuje L3.



Inne filmy i inne wojny


Praca nad kostiumem wymaga poświęcenia czasu na szczegóły, których najczęściej nie widać w filmie, ale jeśli się ich nie dopracuje, to potem te braki bardzo łatwo da się wychwycić. Choćby to, że muszą uważać by strój Landa nie gniótł się, nie odbijał dziwnie światła, nie zmieniał kolorów przy różnym oświetleniu.

Gdy pracowali nad „Łotrem 1” Gareth Edwards chciał, by część strojów była inspirowana wojną w Wietnamie. Dillon i Crossman mocno powiększyli swoją wiedzę na ten temat. Wykorzystali ją także przy „Hanie Solo”. Strój Val na Mimban jest inspirowany trochę mundurami Wietkongu. Dillon twierdzi, że dla niego w kinie ważny jest realizm, nie ładny kostium.



Podobnie było ze szturmowcami, można było ich trochę zmodyfikować. Przy „Łotrze 1” nie było takiej opcji. Wszystko działo się za blisko „Nowej nadziei” i Gwiazdy Śmierci. Tu, dużo wcześniej i gdzieś na rubieżach, jest dużo więcej możliwości.



No i jeszcze jest wspomniany Ralph. Starannie oglądają jego pracę i wykorzystują je w sposób dość niestandardowy. Jeśli przyjrzycie się koszuli Lando pod koniec filmu, jest tam coś latającego. To przerobiony jeden z obrazów Ralpha.

Jeszcze o muzyce i wynikach finansowych

79

Kompozytor John Powell nie przestaje bawić się w zdradzanie kulis powstawania „Hana Solo”. Udostępnił tym razem utwór „Flying with Chewie” w wersji częściowo roboczej. Tak byśmy mieli okazję zobaczyć jak wygląda obecnie proces pracy nad muzyką filmową.



Film obecnie kończy swój kinowy bieg, czekamy na wydanie DVD/BD itp. W USA film zarobił w kinach 212,8 miliona USD, poza Stanami – 177,3 miliona USD, co razem daje 390,2 miliony USD. Wynik niedawno skomentował Paul Bettany. Dla niego to wszystko jest bardzo dziwne, bo z jednej strony „Han Solo” ma świetną historię, myślał więc, że jej przyjęcie również będzie wspaniałe. A potem mamy osobliwą sytuację, w której film zarabia setki tysięcy dolarów, a ktoś mówi, że to jest za mało. Bettany wierzy przy tym, że „Han Solo” to film, który zobaczy prawie każdy, bo przecież to są „Gwiezdne Wojny”. I jest bardzo dumny z tego, że zagrał Drydena Vosa.

O polskim wydaniu „Hana Solo” na DVD, Blu-ray i steelbook oraz 3D

Galapagos
20

W nawiązaniu do poprzedniego newsa, małe uzupełnienie. Galapagos zapowiedział, że polskie wydanie „Hana Solo” trafi do sprzedaży 26 września, czyli dzień po amerykańskim.



„Hana Solo” na DVD, Blu-ray, Blu-ray 3D


Polskie wydanie będzie składać się z DVD, Blu-ray, Blu-ray 3D (BD 2D jako dodatek) oraz steelboxa (jak wydanie Blu-ray 3D). Obecnie filmy można już zmawiać w kilku sklepach internetowych. DVD kosztuje ok. 40 PLN, BD – 80 PLN, a BD 3D – 105 PLN. Ceny w różnych miejscach mogą się trochę różnić. W wydaniach BD powinniśmy otrzymać drugą (trzecią) płytę z dodatkami, czyli dokładnie tak jak to ma obecnie miejsce przy innych filmach z cyklu. W Polsce nie będzie wersji 4K. Poniżej zdjęcia okładek.



Z innych wieści „Han Solo” powoli kończy swój kinowy żywot. W USA ma na swoim koncie 212,5 miliona USD, poza Stanami – 175,8 miliona USD, razem 388,3 milionów USD.

Archiwum wiadomości dla działu "Han Solo"

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.