TWÓJ KOKPIT
0

Norman Reynolds :: Newsy

NEWSY (6) TEKSTY (1)

Zaginiony „Making of The Empire Strikes Back” w sieci

2018-10-12 20:31:56

Na YouTubie pojawiła się ciekawostka, film dokumentalny, którego autorem jest Francuz Michel Parbot. „Making of The Empire Strikes Back”, bo o nim mowa, ukazuje proces tworzenia „Imperium kontratakuje”. Są tu wypowiedzi i zdjęcia aktorów – w tym Marka Hamilla, Harrisona Forda, Carrie Fisher, Anthony’ego Danielsa, a także innych twórców - Ivrina Kershnera, Gary’ego Kurtza, Normana Reynoldsa, Bena Burrta twórców efektów i wielu innych osób. Można zobaczyć Stuarta Freeborna pracującego nad Yodą, dyrygującego Johna Williamsa, czy zdjęcia w norweskim Finse. Film przez lata był schowany w czeluściach, obecnie jego kopia trafiła do sieci.


KOMENTARZE (8)

Premiery książkowe: Wrzesień 2017

2017-09-30 11:54:58 Internety

Wrzesień zaoferował nam sporo nowości na rynkach zachodnich, głównie za sprawą Piątku Mocy i powiązanym z nim cyklem Journey to Star Wars: The Last Jedi. Już 1 września pojawiły się dwie powieści, o czym pisaliśmy tutaj. Teraz zobaczmy pozostałe premiery.

Wspomniany wyżej cykl zaoferował nam koszyk publikacji, takie jak książka z serii Look and FindJourney to Star Wars: The Last Jedi: Look and Find” Erin Rose Wage (twarda, 24 strony, 9,92 USD) z ilustracjami Arta Mawhinneya od wydawnictwa Phoenix International. Od spółki Disney-Lucasfilm Press otrzymaliśmy kolorowankę „Keepsake Coloring Book” z ilustracjami Katie Cook (miękka, 128 stron, 15,99 USD), książkę dla dzieci „The Power of the Force” Michaela Siglaina z ilustracjami Briana Rooda (miękka, 24 strony, 5,99 USD) oraz kolejna pozycję z cyklu World of ReadingA Leader Named Leia” Jennifer Heddle z ilustracjami Briana Rooda (miękka, 32 strony, 4,99 USD). Brytyjski Egmont w ramach cyklu dołożył od siebie rocznik 2018, czyli taki mini-przewodnik „Star Wars Annual 2018” (twarda, 72 strony, 7,99 GBP) Neda Hartleya, kolejna pozycja to zawierająca model i książeczkę „Stealth Mission: Activity Book and Model” (twarda, 36 stron, 8,99 GBP) Neala Manninga, Roba Balla oraz kolorowanka „Journey to Star Wars: The Last Jedi Colouring Book” (miękka, 32 strony, 4,99 GBP). Pozostałe dwie pozycje to przewodnik po nowej sztuce składania z papieru „Kirigami” (miękka, 126 stron, 27,50 USD) Marca Hagan-Guireya od Chronicle Books i książka dla dzieci „Tales of the Force” (twarda, 48 stron, 10,99 USD) z ilustracjami Rona Cohee od Golden Books.
Pozostałe premiery miesiąca prezentują się tak: spółka Disney-Lucasfilm wypuściła jeszcze dwie pozycje, ilustrowaną książkę dla dzieci „BB-8 on the Run” (twarda, 40 stron, 17,99 USD) Drew Daywalta z ilustracjami Matta Myersa oraz opowiadania dla dzieci oparte na trylogii prequeli „The Prequel Trilogy Stories” (twarda, 304 strony, 16,99 USD) autorstwa Ivan Cohen i S.T. Bende z ilustracjami Briana Rooda.
Brytyjski Egmont dorzucił od siebie drugą cześć poszukiwań Chewiego „Where's the Wookiee? 2” (twarda, 40 stron, 9,99 GBP) autorstwa Katriny Pallant z ilustracjami Ulisesa Farinasa.
Thunder Bay Press wydało kolejny poradnik szydełkowania „Crochet Star Wars Characters” (miękka, 48 stron, 14,99 USD) autorstwa Lucy Collin. Natomiast becker&mayer! również dorzucił poradnik dla robótek szydełkowych - „Crochet Star Wars Characters” (miękka, 64 stron, 19,99 USD) autorstwa John Lohman i Rhys Turton. W nakładzie tego wydawcy ukazało się też wznowienie albumu z 2011 roku „The Blueprints” (twarda, 336 stron, 79,99 USD) autorstwa Gavina Bocqueta, Jonathana W. Rinzlera i Normana Reynoldsa. Książka jest zbiorem planów i schematów pojazdów oraz lokacji z klasycznych filmów.



Na rodzimym rynku ukazały się dwie pozycje od wydawnictwa Ameet: pierwsza to książeczka z cyklu LEGO Star WarsKsiężniczka rebeliantów” (twarda, 64 strony, 24,99 PLN) autorstwa Sue Behrent oraz album graficzny „Star Wars Art: Koncepty” (twarda, 176 stron, 99,90 PLN) z przedmową Joe'ego Johnstona, wstępem Ryana Churcha, wprowadzeniem Douga Chianga i epilogiem Erika Tiemensa. Ta druga pozycja pomimo premiery rynkowej, może być dostępna w sprzedaży dopiero w październiku.
Nadchodzące miesiące zapowiadają się wyjątkowo bogato dla polskich fanów i czytelników, wydawcy zapowiedzieli kilka interesujących publikacji, szczegóły już wkrótce.


KOMENTARZE (19)

O produkcji słów kilka „Przebudzenia Mocy”

2015-07-18 06:33:27

„Przebudzenie Mocy” przegrało jedną z batalii na Comic-Conie. Rozgrywała się ona na twitterze. Wygrywał ten film o którym najbardziej ćwierkano. Niestety Epizod VII wylądował dopiero na trzeciej pozycji. Najwięcej tweetowano o drugim „Kosogłosie”. Za nim plasował się „Batman vs. Superman”. Na czwartym i piątym miejscu odpowiednio „Legion samobójców” oraz „Justice League Part I”.

Przy okazji San Diego Comic-Conu Darren Gilford, jeden z dwóch scenografów „Przebudzenia Mocy” opowiedział też trochę o nowym filmie. W dużej mierze powtarzał się względem tego, co już słyszeliśmy. Że dla niego Rick Carter to chodząca legenda, to Obi-Wan scenografii i tak dalej. Ale zdarzyło mu się też zdradzić przez przypadek coś zupełnie nowego. Wspomniał o używaniu prawdziwej scenografii, modeli ale też malunkach tła, czyli tak zwanego matte paintings. Technika ta w kinie jest wykorzystywana od bardzo dawna, wykorzystuje fakt spłaszczenia obrazu na kliszy, więc odległe tło można sobie namalować, a i tak na ekranie mamy złudzenie przestrzeni. Wykorzystywano to powszechnie w klasycznej trylogii. W przypadku prequeli i obecnego kina nadal się to stosuje, ale już głównie za pomocą komputerów. Tym razem zdaniem Gilforda wymuszono na ILM odgrzebanie starych sprzętów, by dobrze kręcić sceny z malowanymi tłami, zamiast korzystać z grafiki komputerowej.
Dowiedzieliśmy się jak też początkowo wyglądał podział prac między dwoma scenografami. Darren nadzorował konstrukcje w Londynie, w tym czasie Rick pracował w Los Angeles z J.J. Abramsem, głównie nad elementami fabularnymi i ich wpływem na scenografię. Jednocześnie obaj też prowadzili dział w San Francisco, w siedzibie Lucasfilmu.
Według Gilforda, J.J. bardzo chciał by produkcja tego filmu była tak bliska klasycznej trylogii jak to tylko możliwe. Abrams jednocześnie czuł, że prequele mają pewne wady, w tym to, że używają praktycznie każdego znanego ludzkości narzędzia grafiki komputerowej. Reżyserowi zależało nie tylko by zrobić kontynuację, ale też nakręcić ten film tak jak klasyczną trylogię, na tyle ile się da. Powodowało to, że gdy musieli podejmować decyzje, Abrams nalegał, aby spróbowali uczynić to analogicznie do tego co tworzono w roku 1977 i by w miarę możliwości starali się stosować te same techniki. To było nie lada wyzwanie, scenografowie czasem musieli odkryć jak budowano makiety kiedyś, bez wszystkich nowoczesnych narzędzi. Starali się wejść w rolę Johna Barry’ego i Normana Reynoldsa. I to podejście obowiązywało w całym procesie twórczym, od scenografii, poprzez statki, obrazy tła czy nawet lokacje.

Z innych plotek, pojawiła się informacja, że Jessica Henwick („Gra o tron”) gra jedną z pilotek. Podobno jej postać nazywa się Jessika Pava.

Na koniec jeszcze kilka zdjęć z dokumentu ujawnionego na panelu. Niektóre z nich wymagają szczególnego komentarza.


Czyżby wielki powrót R2-KT?


Rick Carter na tle projektów. Tu drobna uwaga, praktycznie wszystkie wyciekły. Żeby nie było niejasności, nikt nie podejrzewa o to Ricka Cartera. Zapewne osoba, która je upubliczniła miała dostęp do tego pomieszczenia.


Na to zdjęcie warto zwrócić szczególną uwagę. Dlaczego? Ano dlatego, że od kilku dni, niektóre serwisy publikują je pisząc, że tak właśnie wygląda Luke Skywalker (Mark Hamill) w „Przebudzeniu Mocy”. Faktycznie jest to Poe Dameron (czyli Oscar Isaac).


Czy to jest Maz Kanata? Być może jednak ten koncept wcale nie dotyczy postaci Lupity Nyong’o, a kogoś zupełnie innego.


A tu podobna maska. Może więc to będzie cała rasa.


Simon Pegg w kostiumie, bez czegoś na głowie. To potwierdza wcześniejsze doniesienia o tym, że w filmie nie zobaczymy jego twarzy.


Koncepty. Na zdjęciu po lewej widać Bosska. Niektóre z konceptów przypominają niewykorzystane z „Zemsty Sithów”, zwłaszcza te bazujące na małpach.


Wygląda na to, że to lot „Sokołem” będzie tą obiecaną sekwencją natywnie IMAXową


Tę scenę kręcono w okolicy Pinewood, wcześniej widzieliśmy zdjęcia przechodniów


Warwick Davis i jak twierdzą niektórzy aktor Kiran Shah


C-3PO z nową ręką


Kokpit „Sokoła”, Harrison Ford i Daisy Ridley


Peter Mayhew i Daisy Ridley


Harrison Ford jako Han Solo


Adam Driver jako Kylo Ren, scena kręcona w studiu


Poe Dameron (Oscar Isaac). Tym razem przy jasnym X-Wingu, być może w filmie będzie miał dwa


Lawrence Kasdan i J.J. Abrams na planie




Tu mamy przykład jak modele współgrają ze stworzoną scenografią


I na sam koniec jedna informacja. Do premier Epizodu VII zostało już dokładnie 5 miesięcy!
KOMENTARZE (19)

„Obcy” i „Gwiezdne Wojny”

2014-11-17 08:39:15



Tym razem na warsztat Bryana Younga poszedł nie jeden, a właściwie dwa filmy. Chodzi o „Obcego - ósmego pasażera Nostromo” (Alien) Ridleya Scotta oraz „Obcy – decydujące starcie” (Aliens) Jamesa Camerona. W obu przypadkach ważne jest nie tylko jak te filmy wpłynęły na sagę ale też ile zawdzięczają sadze.

Ostatnio w mojej głowie są głównie horrory, więc myślałem o jednym z moich ulubionych dreszczowców, „Obcy – decydujące starcie” Jamesa Camerona z 1986. Jest to naładowany akcją sequel bez wątpienia genialnego filmu Ridleya Scotta – „Obcy” z 1979 i opowiada historię Ellen Ripley i drużyny kolonialnych marines, którzy badają LV-426 i zagrożenie ze strony obcych tamże.

Łatwo jest zauważyć w „Ataku klonów” wpływ stworów i projektów z „Obcych” który odbija się echem Geonosjananach, podobnie jak i tunelach pełnych śpiących i ruszających się istot, ale ta inspiracja rozrasta się niemożebnie, gdy spojrzymy na kilka odcinków „Wojen klonów”. Pierwszym ważnym krokiem z pewnością będzie siódmy i ósmy odcinek z drugiego sezony „Legacy of Terror” i „Brain Invaders”.

W Legacy of Terror Anakin i Obi-Wan wchodzą do geonosjańskich katakumb szukając legendarnej Królowej Geonosjan. Im głębiej prowadzą szturmowców klony w tunele, tym bardziej odcinek przypomina coraz bardziej przepełnione akcją sekwencje z filmu „Obcy – decydujące starcie”, gdzie klony wchodzą w rolę kolonialnych marines. Gdy już w końcu znajdują Królową Geonosjan, wygląda ona bardzo podobnie jak królowa obcych z którą Ripley walczy pod koniec filmu. Oryginalna kukiełka była arcydziełem kina zbudowanym przez studia Stana Winstona, a film dostał nagrodę Akademii za efekty wizualne.

W następnym odcinku, Brain Invaders, Ashoka podróżuje z Barissą Offee by dostarczyć zapasy medyczne, gdy potomstwo Geonosjańskiej Królowej wpływa na jej załogę. Jest uwięziona na okręcie gwiezdnym, walczy o życie, a każdy członek jej załogi, w tym towarzysząca jej padawanka Barrisa Offee ulegają złu na okręcie. Ostatecznie, zupełnie jak Ellen Ripley w pierwszym „Obcym”, Ahsoka musi walczyć sama by pokonać zagrożenie, które ją uwięziło.

Prawdopodobnie mój ulubiony hołd do „Obych – decydujące starcie” z „Wojen klonów” pochodzi jednak z odcinka piątego sezonu – Eminance. Odcinek zaczyna się niemal w ten sam sposób co „Obcy – decydujące starcie”. W obu przypadkach okręt protagonisty dryfuje w kosmosie, dopóki ktoś nie otworzy drzwi i nie odkryje ocalałych. W obu przypadkach migotliwy, niebieski pył pokrywa wszystko, a pasażerowie śpią. Wizualnie, początek „Obcych – decydujące starcie” oraz „Eminence” pasują wspaniale i sprawiają, że „Wojny klonów” to jeden z moich ulubionych seriali wszechczasów.

Dodatkowo ważne jest, że filmy o Obcym może nie byłby tym czym są dziś, gdyby nie „Gwiezdne Wojny”. Ridley Scott powiedział w dokumencie „The Force is With Them: The Legacy of Star Wars”:
- [„Gwiezdne Wojny”] wpłynęły na mnie, gdy tworzyłem „Obcego”. Uznałem, że lepiej pchnąć to jeszcze dalej, tworząc [estetyczne] uczucie bardziej przypominające prowadzenie ciężarówki. To spowodowało, że zmieniłem zdanie o 180 stopni z tego co uznałem wcześniej za ciekawe i warte zrobienia w moim następnym filmie, którym był „Obcy” [po zobaczeniu „Gwiezdnych Wojen”].

I gdy estetyka „Gwiezdnych Wojen” zainspirowała Ridleya Scotta by uczynić świat Obcego niczym kierowanie ciężarówką, zainspirowało to także Jamesa Camerona by porzucić dokładnie tę profesję. Cameron wspomina w tym samym dokumencie.
- Byłem naprawdę napełniony energią dzięki „Gwiezdnym Wojnom”, no i rzuciłem moją posadę kierowcy ciężarówki i powiedziałem, ze jeśli chcę to robić, to powinienem zacząć. To mi dało wielkiego kopa i stałem się filmowcem.

Trudno sobie wyobrazić dziś wygląd współczesnego kina, gdyby Ridley Scott nie zrobił „Obcego”, a James Cameron nie wszedł w ogóle w przemysł filmowy. Dzięki „Gwiezdnym Wojnom”, dostaliśmy nowy wspaniały świat wspaniałych filmów.

Dla tych, którzy są zainteresowani obejrzeć „Obcego” i „Obcy – Decydujące starcie” warto pamiętać, że to filmy z kategorii R, ze względu na przemoc i język. Ale i tak oba oglądałem ze swoim dziećmi, choć było to miejscami przerażające, to jednak bez wątpienia wspaniałe przeżycie.



Na koniec jeszcze jedna ciekawostka. Trzeci film – „Obcy 3” (Alien³) z serii także ma reżysera, na którego wpłynęły „Gwiezdne Wojny”. A jest nim David Fincher, który pracę w przemyśle zaczynał w Industrial Light and Magic i pracował przy „Powrocie Jedi”. Dodatkowo scenografem jest tam Norman Reynolds a jedną z ról gra Ralph Brown.
KOMENTARZE (2)

E.T., C-3PO i R2-D2 spotykają Indianę Jonesa

2012-11-15 16:53:54

Nawiązania do innych dzieł w filmach Lucasa to standard. Wystarczy choćby wspomnieć o powtarzającym się w różnych wariantach numerze THX-1138 w całej sadze, czy o obecności E.T. w senacie w „Mrocznym widmie”. Jednak czasem zdarzają się też nawiązania do „Gwiezdnych Wojen” i chyba najbardziej znane to droidy C-3PO i R2-D2 w Poszukiwaczach Zaginionej Arki (więcej o powiązaniu). Norman Reynolds, scenograf tego filmu stworzył genialne nawiązanie, które zapisało się w historii kina. W czwartej części przygód Indiany Jonesa, czyli w Królestwie kryształowej czaszki Stevena Spielberga, filmie bardziej rozczarowującym niż „Mroczne widmo”, Guy Henderix Dyas postanowił nawiązać do pracy Reynoldsa. Przy okazji wydania Blu-ray Indiany Jonesa, w dodatkach pokazano, gdzie w „Kryształowej czaszce” znajduje się R2-D2 i C-3PO, oraz dodatkowo E.T.. Niestety nawiązanie jest tak subtelne, że w samym filmie wyjątkowo trudno je dostrzec, na szczęście na dodatkach widać to bardzo dokładnie. Znajduje się ono pod sam koniec filmu, w sali, którą dość łatwo rozpoznać, jak się widziało film (bez zbędnych spoilerów).


KOMENTARZE (8)

Oscarowa projekcja "Gwiezdnych wojen" w 30. rocznicę powstania

2007-04-02 23:07:00

Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej wyświetli "Gwiezdne wojny" jako pierwszy film w ramach czwartej edycji cyklu "Dobrze być nominowanym" (Great To Be Nominated). "Gwiezdne wojny" kończą w tym roku 30 lat, a "oscarowa" projekcja będzie poświęcona właśnie tej rocznicy.

Produkcja zostanie zaprezentowana w poniedziałek 23 kwietnia o 19:30 w Samuel Goldwyn Theater. W uroczystości wezmą udział: reżyser i scenarzysta George Lucas; producent Gary Kurtz; montażyści Richard Chew i Paul Hirsch; ekipa od efektów specjalnych John Dykstra, Richard Edlund i Robert Blalack; odpowiedzialna za scenografię Leslie Dilley; dźwiękowcy Ben Burtt, Don MacDougall i George "Ray" West. Po filmie odbędzie się panel dyskusyjny z udziałem filmowców.

Film "Gwiezdne wojny:" zdobył w 1977 roku Oscary za scenografię (John Barry, Norman Reynolds, Leslie Dilley, Roger Christian), kostiumy (John Mollo), montaż (Paul Hirsch, Marcia Lucas, Richard Chew), muzykę (John Williams), dźwięk (Don MacDougall, Ray West, Bob Minkler, Derek Ball) oraz efekty specjalne (John Stears, John Dykstra, Richard Edlund, Grant McCune, Robert Blalack). Ponadto Benjamin Burtt Jr. otrzymał Oscara za Specjalne Osiągnięcia za stworzenie głosów kosmitów, potworów i robotów występujących w filmie. Nominowani także byli Alec Guinness za rolę drugoplanową, George Lucas za reżyserię i scenariusz oraz Gary Kurtz (producent) za najlepszy film.

KOMENTARZE (0)
Loading..