Spis newsów (Dave Filoni)

„Rebelianci” 4x05-06 w Polsce

Różne
15

Już w weekend na polskim kanale Disney XD będzie można obejrzeć (po wielkanocnej przerwie) dwa nowe odcinki serialu „Star Wars: Rebelianci”. W tym tygodniu będą to „Crawler Commandeers” oraz „Rebel Assault”. Emisja w sobotę i niedzielę o 8:30, powtórki o 19:15. Poniżej opisy i fragmenty odcinków.

„Crawler Commandeers”: Załoga "Ghosta" desperacko stara się skontaktować z dowództwem rebelii i z tego powodu przejmuje pojazd górniczy wyposażony w system komunikacji długodystansowej. Imperium jednakże pojawia się, by ruszyć za nimi w pościg.

„Rebel Assault”: Hera dowodzi atakiem przeciwko siłom Wielkiego Admirała Thrawna, ale kiedy sytuacja rozwija się nie po jej myśli, zmuszona jest uciekać, by przeżyć.





W ostatnich dniach pojawiło się kilka drobnych plotek związanych z nowym serialem. Ponieważ część osób czytających newsa zapewne nie widziała jeszcze finału „Rebeliantów”, to zaznaczymy spoilery. Po pierwsze, Filoni wstawił na Twittera to zdjęcie, które może (lub nie) sugerować kogo zobaczymy w nowej produkcji. Po drugie, mamy też parę słów od dwójki rebelsowych aktórów: (Spoiler):Taylor Gray (klik) powiedział, że zakończenie serialu bardzo mu się podobało, bo dawało poczucie spełnienia - Ezra się poświęcił, a Lothal jest bezpieczny. Aktor chciałby wrócić, bo wiemy, że Bridger jest „gdzieś tam razem z purgillami w głębokiej przestrzeni”. Tiya Sircar (klik) wyznała z kolei, że nie ma pojęcia co dalej los szykuje dla Sabine, ale chciałaby zobaczyć serial, który opowiadałby o „dwóch zarąbistych wojowniczkach szukających swojego przyjaciela”.(Koniec Spoilera)

Zapraszamy do dyskusji na forum o „Crawler Commandeers” i „Rebel Assault”.

Filoni o finale „Rebeliantów”

Różne
35

Emocje po finale „Rebeliantów” jeszcze nie opadły, a wiele pytań wciąż pozostaje bez odpowiedzi. Całe szczęście Filoni zdecydował się odpowiedzieć na kilka z nich w serii wywiadów z io9. Oczywiście poniższy tekst jest pełen spoilerów.

O Pellaeonie



Fani Legend z całą pewnością znają to imię - Gilad Pellaeon był jedną z głównych postaci w trylogii Thrawna, prawą ręką admirała oraz jednym z oficerów, który poprowadził Imperium po bitwie o Endor. W „Rebeliantach” Chiss wezwał go, gdy dowiedział się, że blokada została zniszczona. Kapitan odpowiedział mu jedynie, że nigdy nie widział czegoś takiego, a potem transmisja się urwała. Czy to znaczy, że zginął w ataku purgilli? Filoni zaprzeczył i dodał, że chciałby zobaczyć więcej historii z nim. Przywracanie postaci z Legend jest jedną z większych radości Dave'a, bo mógł przecież stworzyć tu kolejnego nowego kapitana, którego imienia zaraz byśmy zapomnieli, a tak dał pole do popisu innym twórcom.

O Ahsoce Tano



Niektórzy fani ochrzcili byłą padawankę Anakina „Ahsoką Białą” w nawiązaniu do Gandalfa i jego charakterystycznych jasnych szat, które nosił po konfrontacji z Balrogiem. Filoni dostaje dużo próśb od fanów, by wypuścił szkice przedstawiające kostiumy postaci, co pomaga im w cosplayu. Reżyser zawsze chętnie przystaje na takie prośby, ale nie tym razem - bo na razie szczegóły stroju muszą pozostać tajemnicą. Liczy się w nim każdy detal i odzwierciedla on to, co Togrutanka robiła przez lata galaktycznej wojny domowej. Dave nie chce o tym mówić, bo ogólnie wie, co się jej przydarzyło, nie wymyślił natomiast szczegółów, nie chce zatem powiedzieć czegoś teraz, by potem to zmieniać.

O Jacenie Syndulli



Artykuł twierdzi, że w chwili, gdy widzimy potomka Hery i Kanana na ekranie, ma on jakieś 10-12 lat, ale są to tylko domysły dziennikarza, a nie potwierdzone informacje. Ile lat by nie miał, jest reprezentantem nowego pokolenia, a do tego jego ojciec to Jedi, automatycznie nasuwają się więc wnioski, że coś się kroi. Filoni wyznał jednak szczerze, że nie miał jakiegoś konkretnego planu na przyszłość „Widma 7”. Niemniej ludzie z Lucasfilmu już się go dopytują o malca, co zapewne oznacza, że go jeszcze zobaczymy. Nie oznacza to rzecz jasna, że reżyser powołał do życia tę postać zupełnie bez planu. Jego projekt rozwijał się przez cały czas produkcji sezonu czwartego, a imię nie jest przypadkowe. Dave uznał, że nazwanie go po legendarnym synu Hana i Lei (który ostatecznie stał się lordem Sithów Darthem Caedusem) będzie ukłonem w stronę tej postaci, której nie ma za bardzo jak przywrócić w nowym kanonie (aczkolwiek Jacen i Ben Solo są podobnymi bohaterami). Czy młody Syndulla weźmie coś ze swego imiennika? Producent na razie tego nie wie, choć zaznacza, że „może” tak się stanie.

O Kalluzebie



Shipowanie czy pairingowanie, czyli łączenie bohaterów w pary, to zjawisko bardzo powszechne w wielu fandomach - w innych mniej, w innych bardziej, ale w „Gwiezdnych Wojnach”, z uwagi na mnogość postaci, jest dość powszechne. Zasadniczo fanom wiele nie trzeba, by uznać, że jakaś dwójka mogłaby być razem, dlatego pierwsze shipy postaci Kallusa i Zeba - czyli Kalluzeb - pojawiły się już w drugim sezonie po odcinku „The Honorable Ones”, w którym zaciekli wrogowie po raz pierwszy patrzą na siebie inaczej. Prawdziwy bum fanratów i fanfików nastąpił jednak dopiero po tym, gdy Aleksandr dołączył do rebelii i uzyskał sobie przydomek „Hot”.

Finał serialu bardzo ucieszył shipperów Kalluzeba, bo oto Orrelios zabiera swojego przyjaciela na Lira San, gdzie wyjawia mu, że Lasatowie mają się dobrze. Aleksandr zostaje też zaakceptowany jako jeden z nich. Niby na ekranie nie ma niczego sugestywnego, ale fani wiedzą swoje - a Filoni nie ma nic przeciwko. Powiedział, że nawet na bardzo podstawowym poziomie jest to dwójka bohaterów, która dba o siebie nawzajem i kocha. W Ameryce chłopcom mówi się jedynie, by byli twardzi, a nie uczy się wyrażania uczyć czy opieki nad innymi. Obaj panowie mogli spoglądać tylko na swoje różnice, lecz tego nie zrobili - znaleźli wspólny grunt i weszli na ścieżkę wzajemnego przebaczenia. Niektórzy fani zadają pytanie jak w ogóle Garazeb mógł wybaczyć byłemu agentowi wybicie niemalże całej populacji planety, lecz Dave odpowiedział pytaniem: czy finałem ich historii miałoby być zniszczenie siebie nawzajem? Czyż wzajemne przebaczenie nie jest o wiele bardziej zachęcające? Interpretacja ich związku jest zdaniem reżysera otwarta - jeśli chcecie wierzyć, że była to po prostu silna męska przyjaźń, to okej, jeśli jednak stawiacie, że było między nimi coś więcej, to też dobrze.

W wywiadzie o Ahsoce Filoni napomknął, że „w większej części” wie czym będzie się zajmował w przyszłości. Odpowiedź na pytanie o kolejne projekty jest o wiele bardziej skomplikowana, niż w przeszłości, ale jego zdaniem to dobrze. Wszystkiego dowiemy się w swoim czasie - i może wcześniej, niż zapowiadał Hidalgo, bo ewidentnie coś się w Lucasfilm Animation dzieje. Na stronie z ogłoszeniami o pracę w Disneyu dodano wakat na stanowisku reżysera odcinków. Wyjaśnijmy: nad całym serialem czuwa reżyser główny (w TCW i większą część „Rebels” był to Filoni), natomiast reżyserzy odcinków zajmują się poszczególnymi epizodami serii. Z ogłoszenia można wyczytać kilka ciekawych informacji: przy nowym serialu pracuje ta sama ekipa, co w obu poprzednich. Będzie on robiony za pomocą modeli 3D, czyli na tym polu nie mamy niczego nowego. Wreszcie, od przyszłego reżysera sporo się wymaga, między innymi rysowania storyboardów w 2D i 3D, dobrej współpracy z głównym reżyserem i resztą ekipy czy wiedzy o filmie. Kto wie, może pierwsze oficjalne szczegóły pojawią się podczas tegorocznego Dnia Star Wars?

Zapraszamy do dyskusji na forum o finale „Rebeliantów” i nowym serialu.

Kolejny odcinek „The Star Wars Show"

14

W dzisiejszym odcinku „The Star Wars Show" wycięta scena z „Ostatniego Jedi", rozmowa ze scenarzystą komiksowym Cavanem Scottem, raport ze specjalnego pokazu finału „Rebeliantów" oraz wieści ze świata.

„Rebels Recon” z finału czwartego sezonu „Rebeliantów”

Rózne
15

Niektórzy z nas już widzieli, inni jeszcze mają przed sobą seans finału „Rebeliantów”. Tych, którzy już wiedzą, co się stało z załogą „Ghosta”, zapraszamy do pooglądania najnowszego, a zarazem ostatniego „Rebels Reconu” oraz poczytania co na temat ostatnich odcinków miał do powiedzenia Filoni. Nie trzeba chyba dodawać, że w tekście pod filmami znajdzie się cała masa spoilerów.



W finale udało się Ezrze zebrać grupę postaci o sprzecznych charakterach, ale zdaniem Filoniego chłopak potrafił spojrzeć głębiej w ludzi, dzięki czemu misja okazała się sukcesem. Po raz pierwszy w „Rebels” pojawiło się tylu bohaterów na raz, co jest trudne z punktu widzenia animacji, bo im więcej elementów, tym dłużej renderuje się dana scena. Ale ekipa chciała dać nam poczucie, że w ostatnich odcinkach nie będzie pusto, dlatego starała się ze wszystkich sił. Filoni upewnił się, by wszystkie główne postaci dostały zakończenie swoich historii.

Ezra i Sabine praktycznie wychowali się razem, dlatego to właśnie do panny Wren Bridger powiedział, że zawsze może na nią liczyć. Zdaniem Dave'a fani od razu zaczęli ich shipować, bo byli w podobnym wieku, ale to wcale nie oznacza, że ich uczucia były natury romantycznej.

Podczas kuszenia Ezry Palpatine objawił się na hologramie jako miły staruszek rodem z prequeli, lecz potem odkrył swe prawdziwe oblicze. Joel Aron tłumaczy, że różnica między nimi dwoma polega w dużej mierze na oświetleniu - „miły” stoi w świetle, u prawdziwego Imperatora oświetlony jest jedynie czubek brody. Jest jeszcze kilka innych drobnych zmian, jak wyżej uniesione brwi u pierwszego czy garbienie się u drugiego. Gdy Sheev widział chłopaka w świecie pomiędzy światami, to słyszał, jak ten mówił, że chciałby być z rodziną, więc wiedział, czym go skusić.

Wiele szczegółów, na które nie zwracaliśmy uwagi wcześniej, okazało się ostatecznie istotnych - na przykład odcinek z kosmicznymi wielorybami to nie „wypełniacz”, a kopuła w Lothal City to tak naprawdę statek kosmiczny. Służyło to mobilności - gdyby Imperium ogołociłoby planetę ze źródeł naturalnych, miałoby zamiar szybko ją opuścić. Kiedy kopuła opuściła ziemię, to po raz pierwszy w serialu na Lothalu ukazało się błękitne niebo, co ma charakter symboliczny, gdyż glob był od samego początku zatruty i pełen pyłów z fabryk.

Filoniego bardzo kusiło, by po napisach końcowych zrobić scenę z dalszymi losami Ezry i Thrawna, ale stwierdził, że na razie nie chce jeszcze pokazywać co się z nimi stało, bo jeszcze wiele może się zmienić w przyszłości. Producent ma wiele teorii, ale jedno jest pewne: obaj przeżyli.

W końcu i my, i Chopper po tylu latach poznaliśmy prawdę na temat tego, kto wciela się w złośliwego droida, a jest to sam Filoni. A, no i oczywiście segment „Chopper Cam” był niekanoniczny, jak zapewnia Hidalgo, którego naszło na wspomnienia, ale odpowiada na pytanie: czy Imperator mógł przejść przez portal w świecie pomiędzy światami? Mógł widzieć to miejsce, bo był tam Ezra, a to właśnie na nim się skupiał poprzez alchemię Sithów, mógł po niego sięgnąć, ale wejść już nie. Właśnie z tego powodu potrzebny był mu Bridger - aby dostać się do mistycznego miejsca. Co się stanie z pytaniami do Hidalga? Na razie nie wiadomo, ale zarówno on, jak i Andi mrugają porozumiewawczo, co znaczy, że pewnie już coś szykują. Nadal można je wysyłać, tylko odpowiedzi pojawią się na Twitterze. Na koniec ekipa opowiada o swoich ulubionych momentach z całego serialu.



Kristian Harloff z Collider Jedi Council przeprowadził wywiad z Filonim jeszcze przed finałem. Dla Ezry pobyt w świecie pomiędzy światami miał być swego rodzaju ostatnią lekcją od Kanana. A poza tym był to sposób na połączenie całej Sagi razem. Nie jest to czysta podróż w czasie, Ezra odbiera tam głównie emocje postaci z różnych er. Przez pewien czas ekipa nie wiedziała właściwie czemu świątynią na Lothalu tak bardzo interesował się Imperator. Na początku padały pomysły, by znajdowały się tam rzeczy w stylu kryształów kyber, potężnej broni czy statku, ale dla Filoniego to wszystko było zbyt materialne. Obecność bramy do świata pomiędzy światami na Lothalu nie oznacza, że ta planeta była wyjątkowa, po prostu po raz pierwszy patrzymy na bohatera (Ezrę), który odbiera Moc w taki sposób. Zresztą Moc łączy wszystko razem, także Lothal nie różni się od innych miejsc.

Dave miał parę pomysłów jak skończyć „Rebeliantów”, nie wiedział jednak jak to wszystko ostatecznie połączyć. O wszystkim zaczął szczegółowo myśleć półtora roku temu, a ekipa mu w tym pomogła. Przyznał jednocześnie, że nie czyta wszystkiego z nowego kanonu, bo to zwyczajnie niemożliwe, gdyż jest tego mnóstwo. Zamiast tego skupia się na rzeczach sobie znanych i tych, które kontroluje - przykładowo, czytał „Ahsokę”. Polega też bardzo na Grupie Opowieści, bo kontrola kanonu to jej zadanie. Czasem ma decydujący głos i potrafi powiedzieć stanowcze „nie”, jeśli coś ma się dziać z jego postacią. Gdy powstawał „Łotr”, to rozmawiał z filmową ekipą i doszli do wniosku, że byłby wręcz dziwne, gdyby nie było żadnych powiązań między filmem a serialem, bo dzieją się w podobnym okresie. Teraz już wiemy, że to, co mówił parokrotnie - że Scariff nie ma znaczenia w historii Ezry - to prawda, ale swego czasu żartował z Johnem Knollem, że Zeb powinien wyskoczyć ze statku na plażę i poprowadzić atak. Ostatecznie wolał jednak, by działało to na zasadzie easter egga, na przykład Choppera na Yavinie, którego widzi się dopiero po parokrotnym obejrzeniu.

I na koniec padło pytanie o przyszłość: co z pogłoską o rzekomym udziale Filoniego w tworzeniu produkcji aktorskiej? Dave jak zwykle wykręca się od odpowiedzi i zasadniczo powtarza to, co już parokrotnie mówił: kocha animację i swoją ekipę, ale jest jak uczeń Jedi i pragnie poznać coś nowego. Gdyby dostał szansę na tworzenie czegoś aktorskiego, chętnie wziąłby w tym udział (tu nie mógł ukryć uśmiechu), bo chce dalej kreować świat SW.



Mamy też wideo z sesji Q&A po filnale, moderowanej przez Amy Radcliffe. Dziennikarka zaczęła od czegoś lekkiego: dlaczego dopiero teraz Filoni postanowił wyjść z cienia i ujawnić, że to on był Chopperem? Ano bo serial się skończył, więc najwyższy czas. Reżyser przywołał jedną z historii z Celebration, gdy dziewczynka zapytała go, kto jest Chopperem, a ten powiedział jej prawdę na ucho, ale poczuł się trochę źle, bo to jak zdradzić dziecku, że Mikołaj nie istnieje.

Vanessa dostała pytanie co najbardziej zaskoczyło ją w finale, a ta odpowiedziała dwuznacznym „Oh, baby!” Teraz mamy przynajmniej potwierdzenie, że w związku Kanana i Hery doszło do czegoś więcej, ale aktorka nie miała pojęcia, że skończy się to wspólnym potomkiem (baby shower w przyszłym tygodniu). Tiya, czyli narratorka samej końcówki, dostała w udziale największy sekret serii. Bardzo trudno było jej się nie wygadać, zwłaszcza po ostatnim nagraniu, gdy wszyscy wyszli, a została tylko ona. A Steve Blum skomentował końcówkę Zeba prostym zdaniem: „W końcu mam swojego faceta” i zapytał, czy panowie dostaną własny serial. Taylor stwierdził, że Ezra poszedł w ślady Kanana i w końcu się pozbierał. A skąd w ogóle decyzja o tym, by końcówka serialu działa się w czasach postendorowych? Dave odparł, że wszyscy spodziewali się wielkiej bitwy, ale tak naprawdę historia toczy się w innym kierunku: Imperator zwraca swój wzrok na Luke'a, a cała galaktyka drży w obawie przed Gwiazdą Śmierci. Potem to oczywiście Imperium zaczyna się bać, a zdaniem Filoniego to właśnie strach jest kluczem do każdego czarnego charakteru. Dla niego najlepsza końcówka to taka, która domyka historię, a jednocześnie wyznacza początek czegoś nowego.

Kwestia techniczna, w jaki sposób Imperator zmieniał swój hologram to wedle producenta drobnostka, ważniejsze jest przesłanie. Sheev na początku wyglądał na sympatycznego, ale zło zwodzi. Jak była już mowa w „Reconie”, podsłuchał Ezrę, gdy ten marzył o innym życiu, ale tu Dave zdradził, że inspirował się Frodem mówiącym, że żałuje, że wszystkie okropne wydarzenia mają miejsce. A z takimi życzeniami trzeba postępować ostrożnie.

Aktorzy (prócz Vanessy) nie wiedzieli czy ich bohaterowie przeżyją. Freddie zawsze mówił Taylorowi jaki los spotka Kanana, ale Gray nie był pewien, czy mu wierzyć. Podczas ostatniej wspólnej sesji Prinze był bardzo opanowany, ale zdaniem Steve'a wcześniej płakał jak dziecko. Filoni napomknął Taylorowi o purgillach pod koniec czwartego sezonu, ale chłopak nie ogarnął, więc finał był dla niego zaskoczeniem. Potem ekipa poopowiadała trochę o tym, czego się nauczyła od swoich bohaterów, a Filoni wyznał, że najlepiej nadawał się na Choppera, bo tak jak on jest „lubianym gnojkiem”. Blum zasugerował, by teraz zrobili „Rebeliantów na lodzie”, a Filoni przyznał, że nie byłoby to niemożliwe, bo gra w hokeja.

Około 35 minuty zaczynają się pytania od uczestników spotkania. Pierwsze: no to kiedy serial o przygodach Ahsoki i Sabine? Filoni odparł jedynie: „Kto wie?”, a potem dodał, że tym kimś jest on sam. Jego zdaniem byłaby to całkiem niezła historia, lecz potem zaczął mówić już całkiem serio, że zanim zdecyduje się zrobić jakąś opowieść, musi wiedzieć o czym jest. Na pewno będzie o poszukiwaniach Ezry, ale nie tylko. Marshall przypomniała też o istnieniu Jacena - czy Hera doda z tego powodu nowe elementy do swojego kalikori? Aktorka jest przekonana, że tak.

Młody fan chciał wiedzieć czemu Sabine zmieniała włosy co sezon. Sircar odpowiedziała, że prócz bycia wojowniczką Wren posiadała także artystyczną duszę, no a do tego była nastolatką, a ci często się zmienają. A co z przyszłością Mandalorian? Dave rzecz jasna nie może powiedzieć, stwierdził tylko, że teraz będzie zbierał życzenia fanów dotyczące historii.

Zapraszamy do dyskusji na forum o „A Fool's Hope” i „Family Reunion - and Farewell”

„Rebels” #66-68 w USA

Rózne
18

Już dziś na stacji Disney XD w USA zadebiutują dwa nowe i zarazem ostatnie odcinki czwartego sezonu serialu „Star Wars: Rebelianci”, czyli „A Fool's Hope” i „Family Reunion - and Farewell”. Poniżej opisy i fragmenty, a obrazki można pooglądać na Jedi News.

W newsie pod filmami znajdą się nieoznakowane spoilery z ostatnich odcinków, także czytacie na własną odpowiedzialność. W ostatnich dniach odbył się również specjalny pokaz finału dla wybranych blogerów, więc w sieci oczywiście dość łatwo znaleźć przecieki. Zdjęcia z imprezy możecie pooglądać tutaj.

„A Fool's Hope”: Ezra powołuje się na wszystkie dawne przysługi, by zebrać różnorodną grupę do z pozoru niemożliwej walki z gubernator Pryce i jej imperialnymi siłami.

„Family Reunion - and Farewell”: Ezrze i jego rebeliantom udaje się wejść do imperialnej kwatery głównej, jednakże powstrzymuje ich Thrawn. Bridger zmuszony jest się poddać i stawić czoła jeszcze większemu złu.







Ostatnie dwa odcinki na pewno zmieniły sposób, w jaki postrzegamy Sagę. Widzieliśmy w nich między innymi wykopaliska prowadzone na terenie świątyni Jedi na Lothalu. Hidalgo uważa, że takie rzeczy nie były powszechne, ale dobrze oddają zainteresowanie Imperatora wiedzą tajemną. Sheev zdawał sobie sprawę z istnienia świata pomiędzy światami i chciał go wykorzystać do kontroli wydarzeń. Gdy Ian McDiarmid pojawił się w studiu, to był bardzo uprzejmy i czarujący, lecz gdy tylko zaczął nagrywać, natychmiast zmienił się w Imperatora. Dla Filoniego niecodziennym doświadczeniem było usłyszenie z jego ust imion Ezry i Ahsoki. Z punktu widzenia artystycznego zaprojektowanie Sheeva było zdaniem Plunketta dość łatwe, bo McDiarmid ma charakterystyczny wygląd.

Mural z bogami z Mortis to, zdaniem „Reconu”, pierwsze użycie animacji 2D, choć ekipa chyba zapomniała o animowanej historii mrocznego miecza. Hidalgo mówi też, że Moc może zabierać bohaterów w różne miejsca i jest o wiele głębsza, niż ktokolwiek ma pojęcie. Filoni był bardzo zafascynowany światem pomiędzy światami i chciał, by widzowie czuli, że to miejsce bezkresne, choć z punktu widzenia animacji powstał jedynie relatywnie mały model pomieszczenia. Dla Dave'a stanowi ono połączenie wszystkich filmów i animacji. Tak naprawdę pojawiło się ono już w sezonie pierwszym, gdy Ezra w świątyni Jedi trafił do miejsca pełnego gwiazd. Potem zjawił się tam Yoda (który wiedział o świecie pomiędzy światami), choć może nie do końca fizycznie.

Ostateczny (?) los Ahsoki był planowany od samego początku. Carrie Beck jest ponadto zdania, że dzięki jej powrotowi Ezra nauczył się lekcji o poświęceniu, którą próbował przekazać mu Kanan. Ashley Eckstein nie wiedziała niemal do samego końca o losie swej bohaterki. Teraz wiemy już, że pod koniec drugiego sezonu nie upadała, lecz schodziła po schodach świątyni na Malachorze. Cóż niesie jej przyszłość? Nikt nic nie wie, a Filoni tego nie zdradzi. Ale zapewne zobaczymy ją jeszcze nieraz.

Choper bawi się w zmienianie rzeczywistości, a Andi ściga Pabla z kolejnym pytaniem: dlaczego Mart nazywa Herę "panią generał", skoro odcinek wcześniej Organa zwraca się do niej "pani kapitan"? Odpowiedź jest prosta: dostała awans, ale tego nie widzieliśmy. Prawdopodobnie tak zdecydowało dowództwo, by mogła przeprowadzić atak na Lothal. W podobnym duchu awansowali Han i Lando w „Powrocie Jedi”. Na koniec jak zwykle mamy zajawkę.

Po wyświetleniu przedostatnich odcinków w Lucasfilmie odbyła się sesja Q&A z Filonim, który zdradził co nieco na temat świata pomiędzy światami. Jego zdaniem to miejsce jest bardzo niebezpieczne, bo czas jest w nim płynny i wszystko dzieje się jednocześnie, dlatego wśród głosów słychać echa praktycznie każdego starwarsowego filmu czy serialu. Sam pomysł Dave wziął z „Siostrzeńca czarodzieja”, czyli szóstego tomu „Opowieści z Narnii”. Tam młody jeszcze Digory Kirke (czyli profesor z pierwszej części) wraz ze swoją przyjaciółką Polly trafia do lasu pomiędzy światami, w którym pojawiają się i znikają przejścia do coraz to nowych wymiarów - między innymi nowo narodzonej Narnii. Ta opowieść wywarła wielkie wrażenie na Filonim w dzieciństwie. Poruszanie się w świecie pomiędzy światami stanowiło dla Ezry wielkie niebezpieczeństwo i gdy chłopak wygłaszał pewne zdania, w tle słychać było ostrzegawczy grzmot - to znak, że coś jeszcze go słuchało.

Z historią Ahsoki tak naprawdę wróciliśmy do punktu wyjścia i na razie nie dowiemy się co było dalej, bo zdaniem producenta wszystko, co Tano robi w „Rebels”, ma służyć historii „Rebels”. Jeśli byłoby inaczej, to byłoby to „fałszywe”. Ratunek Togrutanki z rąk Vadera został poniekąd wymyślony przez Kanana - na Malachorze Jedi powinni byli odejść, ale tego nie zrobili, dlatego Jarrus zapłacił wysoką cenę. Za to już po śmierci poprzez usta wilka Dume'a przekazał Ezrze słowa: „Odtwórz przeszłość, ocal przyszłość”, które miały Bridgerowi podpowiedzieć, że ma uratować Ahsokę. A gdybyście się zastanawiali, to Kanan, którego widzi Hera w „Wolves and a Door” to nie duch Mocy, raczej jej wspomnienie o nim.

Polski kanał Disney XD wstawił na YouTubie zajawkę czwartego sezonu po polsku, który startuje już w najbliższą sobotę.



Zapraszamy do dyskusji na forum o „A Fool's Hope” i „Family Reunion - and Farewell”

„Rebels” #64-65 w USA

Rózne
18

Już dziś na stacji Disney XD w USA zadebiutują dwa nowe odcinki czwartego i zarazem ostatniego sezonu serialu „Star Wars: Rebelianci”, czyli „Wolves and a Door” i „A World Between Worlds”. Poniżej opisy i fragmenty, a obrazki można pooglądać na Jedi News.

W newsie pod filmami znajdą się nieoznakowane spoilery z ostatnich odcinków, także czytacie na własną odpowiedzialność.

„Wolves and a Door”: Ezra i załoga „Ghosta” dowiadują się, że Imperium ma plany wobec świątyni Jedi na Lothalu.

„A World Between Worlds”: Podczas gdy reszta rebeliantów potyka się z siłami Imperium na zewnątrz świątyni Jedi, Ezrze udaje się dostać do środka, gdzie doznaje oświecenia.





Wraz z nowymi odcinkami powróciły też „Recony”. Obcięcie włosów przez Kanana to zdaniem Filoniego z jednej strony oznaka poddania się chwili, z drugiej moment przemiany. Plunkett dodaje, że miał przypominać samego siebie, gdy poznał Herę, no a do tego ta scena przywodzi na myśl samuraja gotującego się do bitwy. Jarrus zdawał sobie sprawę, że może umrzeć, że będzie musiał poświęcić samego siebie dla innych. Carrie Beck bardzo nie chciała, by Jedi poniósł śmierć, ale wiedziała, że tego wymaga historia. Freddie Prinze od samego początku mówił, że jego postać musi odejść, ale Filoni zaznacza, że to nie dlatego, iż wedle słów Yody nie ma innych przedstawicieli Zakonu, a raczej z powodu decyzji Kanana o byciu bezinteresownym. Aktorzy nie mieli pojęcia o śmierci bohatera, dowiedzieli się dopiero na sesji nagraniowej.

Zarówno Steve'a Bluma, jak i Zeba dotknęła strata Kanana, lecz zdaniem aktora Lasat kieruje się głównie honorem, dlatego jest dumny, że jego przyjaciel oddał życie w sposób heroiczny. Vanessa Marshall podkreśla z kolei, że to jedyny przypadek, w którym Hera jest kompletnie załamana i nie umie zaplanować kolejnego ruchu.

Wydaje się, że w swych ostatnich chwilach Jarrus odzyskuje wzrok, ale czy na pewno? Joel Aron twierdzi, że tak naprawdę nie widział ukochanej, lecz wszystko się „połączyło” i „jest okej”. Filoni jednak uważa, że Jedi znajdował się w takim stanie, że mógł ją widzieć, choć „wzrok fizyczny nie ma tu znaczenia”.

W „DUME” członkowie załogi radzą sobie na różny sposób ze stratą. Hidalgowi najbardziej podoba się Chopper, bo pokazuje, że jednak ma serce. Zeb i Sabine reagują gniewem, a następnie działaniem, Hera zaś jest kompletnie zagubiona i obwinia się za to, że wciągnęła ukochanego w Sojusz. Ezra poddaje się strachowi i niemalże skupia się wyłącznie na sobie - „O biada mi”, parafrazuje Filoni.

Lucasfilmowy Chopper jest równie smutny jak ten serialowy, ale Andi udało się dorwać Pabla wraz z kolejnym pytaniem: dlaczego Hera była w stanie strzelać w X-wingu, skoro skrzydła maszyny były złożone? Okazuje się, że nie stoi to na przeszkodzie, by oddać strzały - rozłożenie ich powoduje po prostu większe rozproszenie ognia, co jest bardziej efektywne. Na końcu jak zwykle mamy zajawkę.



Jeśli macie jeszcze sporo pytań po ostatnich odcinkach, może odpowie na nie wywiad, którego Filoni udzielił serwisowi Syfy. Na początku „Jedi Night” Kanan słyszy głosy, które są zapowiedzią jego przyszłego losu i producent podkreśla, że dla niego dźwięk jest bardzo ważny. Jeśli się go nie słyszy, to w porządku, ale dzięki niemu zyskuje się dodatkową głębię w odbiorze historii. Przed końcem sezonu pojawi się jeszcze wiele głosów. Dave wierzy w ideę „możliwej przyszłości” w wizjach Mocy. Innymi słowy, obrazy zsyłane przez widzenia mogą być prawdziwe lub nie i to od Jedi zależy co zrobi. Producent podaje tu przykład Luke'a, który dostrzegł na Dagobah swoich cierpiących przyjaciół, ale już nie to, co się z nimi ostatecznie stało. Przez podjęcie działań ograbił ich z samodzielnej decyzji. Kanan brał też pod uwagę fakt, że uczucia mogą zniekształcać mu osąd, dlatego wyznaczył Ezrę na dowódcę. Ale w galaktyce są jeszcze inne siły, które próbują wpływać na przyszłość i zobaczymy to w kolejnych odcinkach.

Obcięcie włosów ma charakter zarówno oczyszczenia, jak i swego rodzaju rytualistycznej transformacji. W pewnym momencie odcinka Jarrus chciał coś Syndulli powiedzieć, ale tego ostatecznie nie zrobił. Filoni przyznał, że dodał ten tekst późno. Kanan pragnął ostrzec ukochaną, że może zdarzyć się coś złego, bo przeczuwał swoją śmierć. Chwila, w której Chopper chwyta dłoń Twi'lekanki, była bardzo ważna dla Dave'a, bo pokazuje, że nawet droid czuje. Niektóre osoby okazują uczucia poprzez kłócenie się i zaczepianie kogoś i tak właśnie jest w przypadku C1. Hera, która niemalże całkowicie się załamuje, miała powiedzieć coś w guście: „Nie wiem co teraz robić”, ale producent to wyrzucił, bo stwierdził, że pani kapitan jest na to zbyt dumna, a do tego dobra z niej przywódczyni.

Filoni nie chciał potwierdzić, czy Dume-wilk to Dume-Kanan, ale odparł, że zwierzę nie może istnieć, dopóki nie zniknie Jedi o imieniu Caleb Dume. Wilk jest podobny do Bendu na „zasadzie tego, kim obaj są”. Szare wilki są jego zdaniem najbardziej realne, biały zaś to przewodnik (o czym przekonamy się później). Już od pierwszego sezonu Dave chciał, by Ezra obudził się w dziczy obok duchowego przewodnika, którym był początkowo wielki loth-kot. Na koniec producent poprosił, by mu zaufać, bo wszystko jest dokładnie zaplanowane i nic nie jest robione bez namysłu.

W drugiej części wywiadu Filoni, zapytany o to, czy zobaczymy jeszcze Kanana, przypomniał, że stanie się duchem nie jest takie proste, czego przykład mieliśmy w TCW. Jedi ery prequeli nie wierzyli w życie po śmierci, a raczej w to, że za życia są częścią Żywej Mocy, a po odejściu łączą się z Mocą Kosmiczną, która spaja cały wszechświat. W ten sposób można powiedzieć, że Dume-wilk nie jest indywidualną świadomością Kanana, ale częścią całości. Jakaś część Jarrusa w nim żyje, ale nie na tyle, by powiedzieć: „Cześć, Ezra”. Dave jest przekonany, że słowa Yody o ostatnim Jedi są subiektywne i niekoniecznie muszą być prawdziwe. Dodał też, że czasem fani mają tendencję do dramatyzowania, gdy jakiś bohater umiera, co jest dobre, bo dowodzi, że się z nim zżyli, ale czasem trzeba odpuścić i pozwolić komuś odejść. Przywołał tu choćby przykład Gandalfa w kopalniach Morii czy Froda w Górze Przeznaczenia. Gdy czytał „Powrót króla”, to zdał sobie sprawę, że Baggins nie znał ludzi z Gondoru czy Rohanu, a jednak był gotowy się za nich poświęcić. Ta świadomość mocno wpłynęła na niego jako twórcę.

W rozmowie z Animation Magazine Filoni powiedział, że jest dość zadowolony z zakończenia „Rebeliantów”, bo przede wszystkim dane było mu ten serial dokończyć. Gdy pracował nad TCW, to wraz z ekipą opracowywał wiele sposobów, na które mogłoby się skończyć, ale zadziałała siła wyższa, no i serial nie doczekał się właściwej końcówki. Dave chciałby poprawić co nieco przy ostatnich sześciu epizodach „Wojen klonów”, ale i tak uważa, że to jedne z najlepszych, jakie kiedykolwiek powstały. Jeśli chodzi o zakończenie „Rebels”, to początkowo myślano, aby ekipa z Lothalu zdobyła plany Gwiazdy Śmierci, ale ten wątek podjął „Łotr”. Zdecydowano więc, że historia skupi się na Ezrze, dlatego też końcówka nie pokryje się z żadnym z filmów kinowych. Stworzenie odcinka to kwestia 8-9 miesięcy, maksymalnie roku.



Zapytano go również o Mandalorian - Filoni odparł, że ci, których widzimy w „Rebels” są niejako ciągiem dalszym tych z TCW, nad którymi pracował wraz z Lucasem, który miał swoją wizję. Co prawda Mando z TCW byli pacyfistami, ale Dave sięgnął do EU i przemycił co nieco z ich trwającej wiele tysiącleci historii, na przykład wojny mandaloriańskie. Zresztą zaznaczył, że kultura się zmienia i to, że setki lat temu Mandalorianie byli wojownikami nie oznacza, że miałoby tak być i w okresie wojen klonów. Cywilizacje ewoluują, wystarczy spojrzeć na Ziemię.

Jednym z głównych pytań, które zadają „Rebelianci”, jest sposób prowadzenia walki. Producent porównał to do całej Sagi: tak jak w oryginalnej trylogii jest to głównie walka dobra ze złem, tak w okresie prequeli nie jest to już takie jasne, wkracza tam wiele odcieni szarości. Republika była jak drzewo, którego korzenie zaczęły gnić i tak jak wiele ziemskich demokracji powoli gniło i stało się rządami dyktatorskimi, tak samo stało się w SW.

Dzięki Jedi Bibliothek poznaliśmy opis ostatniego odcinka serialu, „Family Reunion - and Farewell”:

Ezrze i jego rebeliantom udaje się wejść do imperialnej kwatery głównej, jednakże powstrzymuje ich Thrawn. Bridger zmuszony jest się poddać i stawić czoła jeszcze większemu złu.

W najbliższych odcinkach zobaczymy po raz kolejny convory i okazuje się, że jeden z nich przyleciał też do Filoniego na Ranczu Skywalkera. A Tracy Cannobio wstawiła zdjęcie tortu Mortis z pożegnalnej imprezy „Rebels”. Oczywiście nie obyło się bez łez.





Na koniec mamy dość ważną plotkę, która być może ze światem animacji nie jest związana, ale sporo na to wskazuje. Ekipa z Yakface zauważyła, że Lucasfilm zarejestrował nową markę - „Star Wars Resistance”, a wraz z nią produkty w czterech kategoriach: gry i zabawki, ubrania, artykuły papiernicze oraz produkty elektroniczne takie jak audiobooki, aplikacje i gry komputerowe. Nazwa brzmi jak kolejna gra mobilna, ale biorąc pod uwagę jakie towary mają być powiązane z marką (a są to towary głównie dla dzieci), nasuwa się wniosek, że być może "Resistance" będzie kolejnym serialem animowanym. Takiego zdania jest Jordan Maison z serwisu Cinelinx, który zauważył dodatkowo, że towary zarejestrowane pod nową marką są niemal takie same jak przy „Rebeliantach” czy „Siłach przeznaczenia”. Wielu fanów uważa, że tytuły „Star Wars: Rebels” i „Star Wars: Resistance” brzmią bardzo podobnie i sugerują, że nowa seria mogłaby być duchowym spadkobiercą obecnego serialu. Nie dostaniemy żadnego potwierdzenia zapewne jeszcze przez kilka miesięcy, ale czas pokaże.



Zapraszamy do dyskusji na forum o „Wolves and a Door”, „A World Between Worlds” i nowym serialu.

Bob Iger zapowiada kilka seriali „Star Wars”

THR
56



Nie ucichły jeszcze emocje ani po zwiastunie „Solo”, ani po ogłoszeniu nowej serii filmów, a tu Disney szykuje dla nas kolejną niespodziankę. Jak donosi THR, Bob Iger podczas konferencji dotyczącej zarobków zapowiedział nie jeden, lecz kilka nowych seriali spod znaku „Gwiezdnych Wojen” na platformę streamingową, która ma wystartować w 2019 roku. Prezes Disneya oznajmił też, że jeden z tytułów zostanie ogłoszony wkrótce, nie może jednak podać szczegółów, gdyż ugoda nie jest jeszcze w pełni ukończona.

Przypomnijmy: w listopadzie Iger ogłosił, że w 2019 powstanie nowa platforma streamingowa, która miałaby stanowić konkurencję dla Netfliksa - oczywiście dużo tańszą z racji skromniejszej oferty. Tego samego dnia zapowiedziano nowy serial aktorski i trylogię Riana Johnsona. Cała platforma to ogromny koszt dla firmy (półtora miliarda dolarów), także można było się spodziewać, że na jednej serii się nie skończy.

Wydawać by się mogło, że David Benioff i D.B. Weiss - twórcy „Gry o tron” - byliby idealnymi kandydatami na fotele reżyserskie do serialu aktorskiego, ale Iger zdradził, że rozmawiał z nimi już od dłuższego czasu i ci mieli pomysł na filmy, a nie serial. Czego zatem możemy się spodziewać? Z całą pewnością powstanie seria animowana, której istnienie zostało zapowiedziane przez Filoniego na Celebration 2017, ale na coś bardziej oficjalnego przyjdzie nam poczekać prawdopodobnie do kolejnej edycji imprezy w 2019. W przeciągu zeszłego roku pojawiało się parę sugestii, że Filoni tym razem spróbuje swoich sił w tworzeniu serialu aktorskiego - w końcu przestał być głównym reżyserem „Rebeliantów” po drugim sezonie, zresztą sam przyznał, że chce stworzyć coś nowego, a do tego chodził na plan „Ostatniego Jedi”, by się uczyć jak powstaje produkcja aktorska. Konkretniejsze wieści to zapewne kwestia najbliższych miesięcy.

Zapraszamy do dyskusji na forum.

Plotki o „Rebels” #66

Rózne
14

Rebelianckie wieści z ostatnich dni koncentrują się głównie wokół zwiastuna. Wedle Tracy Cannobio do premiery dostaniemy jeszcze jakieś materiały promocyjne, ale nie za wiele, by nie spoilerować za bardzo finału. A skoro o spoilerach mowa, to całkiem spore odkryli ludzie z Jedi Bibliothek. Na stronie Seana i Deana Kinerów (którzy pomagają Kevinowi komponować muzykę do serialu) znalazło się kilka nowych utworów z czwartego sezonu, które były dostępne do posłuchania jeszcze dziś rano, ale zostały już zdjęte (choć nadal istnieją w źródle strony). Jeden z nich zdradza dość jednoznacznie co się stanie z pewnym bohaterem, także czytacie na własną odpowiedzialność. A oto lista:

  • „Hera at the Wall” („Hera przyparta do ściany”) - klik - odcinek nieznany.

  • „Sabine Sees Ezra” („Sabine widzi Ezrę”) - klik - z odcinka „Family Reunion - and Farewell”.

  • (Spoiler):„Kanan's End Credits” („Napisy końcowe Kanana”/„Koniec Kanana - napisy”) - klik - z odcinka „A World Between Worlds”. Fanom od razu przyszła na myśl sytuacja sprzed premiery „Mrocznego widma”, gdy jeden z utworów ścieżki dźwiękowej - „Qui-Gon's Noble End” - zaspoilerował co się stanie z mistrzem Jinnem.(Koniec Spoilera)

Skoro jesteśmy jeszcze w temacie dźwięku, to Filoni parę dni temu potwierdził, że nagrywanie i edycja tegoż już się skończyła.



Filoni, zagadnięty tu i tam, wyjaśnił jeszcze parę tematów, których dotknął ostatnio. W rozmowie z io9 nie chciał za bardzo wypowiadać się o trójcy z Mortis, poza tym, że to ciekawy relikt folkloru, a parę dróg umożliwiło mu pokazanie ich w „Rebelianatach”. Nie zdradził też, czy holograficzna postać, z którą rozmawia Ezra, to Palpatine, bo uważa spekulacje za zabawne. Natomiast obecność Imperatora jest jego zdaniem niezbędna, bo jak się ma do czynienia z Imperium, to w końcu trzeba dość do ostatecznego zła, uosobionego w osobie Sheeva. Tak samo obecność convora dwa razy w zwiastunie (w dziwnym świecie i na ramieniu Córki) nie jest przypadkowa, no a poza tym sowy są fajne. Znacząca jest również nowa fryzura Kanana, bo poza modą chodzi jeszcze o przemianę - zmiana uczesania przez Sabine i Hot Kallusa symbolizuje ich przemianę duchową, nie inaczej będzie z Jarrusem. Włosy mają pokazywać „na ile komfortowo czuje się sam ze sobą”. Prawdopodobnie jest to odniesienie do jego dawnej osoby Caleba Dume'a - fani dostrzegli już, że Kanan w nowej wersji przypomina siebie z czasów padawańskich. Reżyser potwierdził po raz kolejny, że nie zobaczymy biwy o Scarif, bo po pierwsze nie chce mieszać się w sprawy filmowców, po drugie, ta potyczka nie jest istotna dla historii Ezry.

Dla Nerdista Dave powiedział co nieco o wilkach. Tworząc je, chciał przekazać dzieciom pozytywny obraz tych zwierząt, bo zazwyczaj przedstawiane są one źle. Nie oznacza to, że są tylko i wyłącznie dobre, bo należą do królestwa natury, a w nim dychotomia dobra i zła jest wyraźnie obecna. W półfinale sezonu zwierzę rozmawiające z Kananem miało złowieszczy wzrok, a zdaniem reżysera to znaczy, że trzeba czuć przed nim respekt. Może przynieść zarówno pożytek, jak i nieszczęście, a nasi bohaterowie będą musieli zrozumieć co to znaczy. Wilki reagują na Kanana i Ezrę, co można wytłumaczyć zwyczajnym połączeniem z Mocą, ale wedle Filoniego jest w tym wszystkim coś więcej.

Na trzydzieści dni przed premierą drugiej połowy ostatniego sezonu Henry Gilroy zaczął publikować tweety związane w taki czy inny sposób z serią. Większość z nich to głównie ciekawostki zza kulis. Tu na przykład mamy kilka szkiców Filoniego na białej tablicy.







Tak ekipa przystroiła biurko Killiana Plunketta, gdy ten wrócił z urlopu.



A tutaj mamy pomysł Gilroya, by przyznawać punkty dodatnie i ujemne za pomysły na spotkaniach scenarzystów.



Zapraszamy do dyskusji na forum.

Analiza nowego zwiastuna „Rebeliantów”

Różne
15



Wczoraj mogliśmy się nacieszyć nowym zwiastunem czwartego sezonu „Rebeliantów”, przyszedł zatem czas na jego analizę. Zacznijmy jednak od oficjalnej rozpiski nadchodzących odcinków, bo faktycznie wśród informacji z ostatnich dni znalazło się trochę błędów. Wygląda na to, że Lucasfilm chce jak najszybciej załatwić sprawę, bo będziemy dostawać po dwa, a w trzecim tygodniu aż trzy epizody na raz. Wszystkie będą dostępne w aplikacjach VOD dzień po premierze, bo firma chce uniknąć spoilerów. Artykuł na Oficjalnej potwierdza też, że w rolę Palpatine'a wcieli się sam Ian McDiarmid. A oto rozpiska:

  • 19 lutego - „Jedi Night” i „DUME”.

  • 26 lutego - „Wolves and a Door” i „A World Between Worlds”

  • 5 marca - „A Fool's Hope” („Nadzieja głupca”) i „Family Reunion - and Farewell” („Zjazd rodzinny - i pożegnanie”). Ostatni odcinek będzie podwójny.


W tweecie na samej górze znajduje się nowy plakat sezonu oraz zaproszenie do podsyłania pytań aktorom - zapewne Oficjalna szykuje wywiad. Przejdźmy zatem do analizy. Kilka słów komentarza dodał Filoni w rozmowie z EW, także wpleciemy jego wypowiedzi w nasze spostrzeżenia. Ponad połowa trailera to wspomnienia z poprzednich sezonów i podróży Ezry. Dave chciał, by z jednej strony zajawka nie była zanadto spoilerowa, z drugiej, by dawała ludziom poczucie, że jednak coś się kończy.



O ile opisy odcinków nadal są aktualne, to najbliższa historia będzie opowiadała o uwolnieniu Hery z imperialnego więzienia. Filoni zdradza, że dla buntowników będzie to spory problem, bo to właśnie ona jest żeńską przywódczynią „rodu”, a do tego najbardziej doświadczoną rebeliantką. Na jej stroju więziennym widnieje napis "218 - 2010", co, znając ekipę, pewnie jest jakimś easter eggiem. Może odnosi się to do 18 lutego 2010 roku, ale tego dnia nic w historii Sagi się nie wydarzyło. Przyjdzie nam pewnie poczekać na przewodnik po odcinku.



Kanan zetnie włosy i zgoli brodę, prawdopodobnie aby uniknąć rozpoznania przez siły imperialne podczas ratunku Hery. Dave wyznał, że choć animacja obiektów „powiewających”, takich jak kucyki czy peleryny jest kosztowna, to nie zrobiono tego, by ratować budżet. Ścięcie czupryny będzie dla rycerza Jedi „znaczącym momentem przejścia”. W wielu kulturach istnieje szereg przesądów związanych z włosami. Wśród Słowian obcięcie ich oznaczało wejście chłopca w dorosłość, lecz na przykład biblijny Samson stracił swą nadludzką siłę, gdy mu je ścięto. Jak to zostanie ujęte w serialu, zobaczymy - wielu fanów teoretyzuje, że nowy wygląd ma go przybliżyć do persony Caleba Dume'a, co by oznaczało, że nasz Jedi nareszcie pogodził się z przeszłością. Przynajmniej Syndulla jest szczera do bólu w kwestii nowego stylu ukochanego.



Jeśli wierzyć Star Wars Explained, to Timonthy Zahn bardzo chciał zobaczyć walkę Zeba z Rukhem - a więc jego marzenie się spełniło. Jarrus również stanie z Noghrim w szranki podczas ratowania ukochanej z więzienia.



Czeka nas bitwa przy jaskiniach, co prawdopodobnie stanie się w najbliższych odcinkach (to właśnie w grocie Jarrus obcina kucyk). Filoni zaznaczył, że finał serialu będzie „bardziej tajemniczy aniżeli wybuchowy”. Jego zdaniem ludzie męczą go, by było więcej eksplozji czy wojska na ekranie, lecz powinno się przykładać większą wagę do tego, jakie emocje wzbudzają walki. Takich ma nam dostarczyć na przykład Sabine z mieczem (czyżby pożyczyła od Ezry?), ale należy pamiętać, że pierwsze ważne zwycięstwo Sojuszu nastąpiło na Scarif. W serialu rebelianci mogą co najwyżej ocalić własną skórę.



Załoga nie będzie jednak sama - pokaże się Mart Mattin, Gregor i Wolffe wrócą z emerytury, Rex z kolei założy zbroję, w związku z którą było wiele plotek. Kallus dorobi się nowego munduru (imperialnego z wyglądu), po dłuższym czasie powróci też Ketsu, a do Honda dołączy jego ugnaughcki „przyjaciel” Melch (widać go bardzo słabo na jednym z ujęć). Wygląda też na to, że gubernator Pryce zostanie schwytana, choć niektórzy już zaczynają snuć teorie o jej „nawróceniu” w związku z wydanym przez Thrawna rozkazem zbombardowania miasta. Jeśli jednak Arihnda będzie miała podobny stosunek do własnej planety jak w książkowym „Thrawnie”, to nie ma co na to liczyć.



Serial będzie miał nowego „głównego złego”, o czym Filoni wspomina poniżej. I może to dlatego admirał Thrawn pojawia się w zwiastunie tylko raz - ale za to w jakiej roli. To właśnie on wyda rozkaz do bombardowania Capital City, co fani podejrzewali od bardzo dawna. Zwiastun zdradza też, że wielki budynek w centrum miasta to w istocie pojazd latający czy też stacja kosmiczna - zdradza wielkie podobieństwo do sfer konstrukcyjnych Gwiazdy Śmierci, a biorąc pod uwagę domniemywany związek Lothalu z jej budową, bliskość wyglądu na pewno nie jest przypadkowa.



Dave wielokrotnie napominał o swojej fascynacji „Księżniczką Mononoke”, w której to ogromne wilki, uosabiające japońskie bóstwa natury, przeciwstawiają się ludziom i ich postępowi technicznemu. Tutaj widać, że ruszą do boju razem z załogą. Na drugim obrazku dosiadają ich po kolei Ezra, Hera, Sabine i Zeb. Kanan jest dziwnie nieobecny w zwiastunie (widać go jedynie w scenach ratunku Syndulli), co wiele mówi. Zwłaszcza, jeśli wierzyć jednemu z opisów odcinków.



W „Mononoke” również istniało wiele wilczych szczeniąt i jedna ogromna matka (tak to wygląda w filmie). Być może Bridger doświadczy tu wizji, na co wskazuje niecodzienne otoczenie. Fani zwrócili uwagę, że największy wilk jako jedyny ma niebieskie oczy (pozostałe posiadają żółte), więc już powstały teorie, że być może nie jest to zwierzę, ale ktoś, kogo znamy, reinkarnowany w nową formę. Warto też zauważyć, że w trailerze na dosłownie kilka klatek stworzenie rozdziawia pysk i atakuje. Może więc nie będzie miało do końca dobrych zamiarów.



Wedle artykułu z EW, gdy Bridger będzie na misji podczas której założy zbroję szturmowca, doświadczy wizji Mocy. W miejscu (przypuszczalnie z odcinka „A World Between Worlds”), do którego zabierze go widzenie, można dostrzec litery alfabetu, który wymyślił McQuarrie, a który to pojawił się już w świątyni Jedi na Lothalu. Chłopak spotka tam convora, który frapuje fanów już od dłuższego czasu - wielokrotnie przytaczaliśmy już teorie na temat jego związku z Ahsoką. Pewne jest, że ma te same barwy, co Córka z Mortis, zasiada również na jej ramieniu na malowidle przedstawiającym ją oraz Ojca i Syna znanych z „The Clone Wars”. To pierwsze tak wyraźne powiązanie obu seriali w kwestii Mocy. Najprawdopodobniej poznamy odpowiedzi na pytania, które pozostawił nam trzeci sezon TCW - albo, co bardziej prawdopodobne, dostaniemy jeszcze więcej zagadek do rozwiązania.



Na drodze chłopaka w „świecie pomiędzy światami” stanie jednak Imperator. Prawdopodobnie jedynie w formie wizji, na co wskazuje zarówno dziwaczne miejsce, jak i niebieskie płomienie, które pojawiły się w TCW w odcinku „Sacrifice”, podczas którego Sidious wykonał skomplikowany rytuał, dzięki któremu chciał przeszkodzić Yodzie w jego wędrówce. Co ciekawe, aby ceremonia zadziałała, potrzebny był ktoś, kto miał jakiś związek z mistrzem, w tym przypadku hrabia Dooku. Jak to będzie z Ezrą? - pewnie się przekonamy, aczkolwiek o trudnościach Sheeva mogą świadczyć słowa:„Ezra Bridger... nareszcie mój”. Tak czy siak, tak jak podczas wojen klonów Sith chciał wykorzystać słabości Yody, tak teraz będzie robił to samo z Bridgerem. W przypadku chłopaka będzie to rozdźwięk pomiędzy tym, czego pragnie on sam, a tym, co jest dobre dla ogółu. Reżyser chciał czegoś bardziej złowrogiego aniżeli zwykła walka na miecze. Zaznaczył też, że Palpatine jest „ostatnim bossem” i w owych czasach głównym źródłem ciemności w galaktyce, choć czasem może wydawać się wręcz kruchy. Do tej pory mieliśmy do czynienia z jego pomagierami - nawet Vader, choć potężny, jest tylko i wyłącznie podwładnym. A to oznacza, że powinniśmy się bać o Ezrę.



Jedna z bardziej tajemniczych scen na zwiastunie, bo choć widać wyraźnie, że postać, z którą rozmawia chłopak nie jest duchem, lecz hologramem, to ciężko jednoznacznie określić kto to jest. Na zbliżeniu przypomina Sidiousa, a jeśli to prawda, to albo Bridger natrafi na jego holokron, albo Imperator znajdzie sposób, by się z nim skontaktować. Zawsze są oczywiście inne opcje, od starożytnych Sithów począwszy, a na Obi-Wanie skończywszy.



Trailery lubią nas zwodzić, dlatego słowa młodzieńca o „ostatniej lekcji” pewnie nie padają w konkretnie tym momencie. Ale być może jest to nawiązanie do lekcji, jakich udzielił Rey w epizodzie ósmym Luke - miały być trzy, a zobaczyliśmy tylko dwie. To ostatnia szansa, by serial jakoś połączył się z nową trylogią i może dowiemy się, co takiego Skywalker chciał przekazać młodej uczennicy.

Co z samą końcówką? Filoni postawił sprawę jasno: nie należy się spodziewać idealnego połączenia z „Łotrem” mimo że w filmie występuje Chopper, a Hera jest wywoływana przez interkom. Producent rozumie, że fani chcieliby, aby luki pomiędzy poszczególnymi mediami zostały powypełniane, natomiast on pragnie, by jego historia była bardziej samodzielna.

Zapraszamy do dyskusji na forum.

Plotki o „Rebels” #65

Różne
5

Przez ostatni tydzień było trochę zawirowań w związku z datą powrotu „Rebeliantów”. Jak się okazuje, serial nie wróci 24 lutego, tak przynajmniej twierdzi Tracy Cannobbio. Wedle niej datę mamy poznać wkrótce.



W związku z powyższym prawdopodobnie nowe daty kolejnych odcinków są nieprawidłowe, ale przynajmniej tytuły i opisy powinny się zgadzać.

  • 4x10 (lub 4x12) - „Wolves and a Door” („Wilki i drzwi”) - 10.03.2018 - Ezra i załoga „Ghosta” dowiadują się, że Imperium ma plany odnośnie świątyni Jedi na Lothalu.

  • 4x11 (lub 4x13) - „A World Between Worlds” („Świat pomiędzy światami”) - Podczas gdy reszta rebeliantów potyka się z siłami Imperium na zewnątrz świątyni Jedi, Ezrze udaje się dostać do środka, gdzie doznaje oświecenia.


Wczoraj pod wieczór fani zauważyli, że na rebelsowej playliście na YouTubie pojawił się nowy film prywatny, który został dodany we środę. Zazwyczaj oznacza to, że ekipa szykuje nam nowy zwiastun, lecz do tej pory żaden z nich nie „czekał” tak długo. W powyższym tweecie Tracy obiecała wieści w przeciągu tygodnia, w teorii więc do przyszłego wtorku już wszystko powinniśmy wiedzieć.

Filoni również zapewnił, że wszystko skończy się wkrótce i dołączył do swojego tweeta rysunek admirała Thrawna.

Pamiętacie, jak Kevin Kiner skarżył się, że Filoni nie pokazał mu ostatnich minut serialu? Okazuje się, że reżyser zdecydował naprawić swój błąd i razem ze swoim pluszowym loth-kotem obserwował poczynania orkiestry.



Zapraszamy do dyskusji na forum.

Redakcyjne podsumowanie roku 2017

17



Tradycyjnie jak co roku, redakcyjnie podsumowaliśmy minione 12 miesięcy. Oto jak oceniamy 2017.

16. Ploteczki o powstającym kolejnym serialu animowanym


Lord Sidious: Mam nadzieję, że Filoni nie pójdzie tym razem w stronę dalszego cięcia kosztów i tworzenia pustych światów. „Wojny klonów” w pierwszym sezonie też wyglądały ubogo, ale tam później zaczął działać Lucas i końcowe sezony wyglądały niesamowicie. W „Rebeliantach” raczej tego nie czuję.

ShaakTi1138: No ale Filoni prawdopodobnie go nie dostanie :). Znaczy się w 2017 mieliśmy plotki w prawdziwym znaczeniu tego słowa - a to szukają animatorów, a to pogłoski o jakiś dziwnych ruchach firmy, a to wreszcie sugestie od samego Dave’a. Raczej mało prawdopodobne, by po „Rebeliantach” w dziedzinie animacji powstała czarna dziura, bo domyślny target, dzieci, to nadal źródło ogromnej kasy. Pozostaje zatem pytanie jaką tematykę podjąłby nowy serial. Na starą Republikę nie liczyłabym (zresztą, tu konieczny jest aktorski!), ale opowieść o odbudowie zakonu Jedi przez Luke’a (a tym samym nieodzowne walki na miecze), emocjonalne doliny młodego Bena, może nawet szczypta polityki z Leią w roli głównej… to tematy w nowym kanonie unikane, a biorąc pod uwagę fakt, że wedle Hidalga na oficjalną zapowiedź serii mamy czekać aż do 2019, to pewnie wszystkie fakty związane z tą erą zostaną już ustalone, a tajemnice nowej trylogii rozwiążą się wraz z epizodem dziewiątym. Mam tylko nadzieję, że inspiracją dla twórców będą tu raczej „Wojny klonów” aniżeli „Rebelianci”.

ogór: Przede wszystkim jestem ciekawy tego, o czym będzie ten serial, jakie ramy czasowe, jak będzie wyglądał (marzy mi się „rysowany” serial animowany w starym stylu - ale pewnie mało prawdopodobne). Trzymam kciuki, bo wbrew pozorom i opiniom bardzo dobrze bawiłem się przy „Wojnach klonów” jak i teraz przy „Rebeliantach”.

Burzol: Więcej „Gwiezdnych Wojen” to zawsze więcej „Gwiezdnych Wojen”, więc chcę zobaczyć co tam dla nas szykują. Aczkolwiek z pewnymi żalem stwierdzam, że „The Clone Wars”, choć były psute przez Georga Lucasa, nadal są lepsze niż późniejsi „Rebelianci”.

Lord Sidious: No nie wiem, czy psute. Pewne rzeczy jak Moraband może i tak, ale na ile popsuł to Filoni i reszta, która nie potrafiła powiedzieć Lucasowi nie, a na ile sam Lucas? Za to jak patrzę na choćby Kamino z TCW to chciałbym by Lucas zabrał się za psucie „Rebeliantów”.

15. Star Wars: Galaxy’s Edge nabiera kształtów


Lord Sidious: Czemu Trump nie zniósł wiz? Po poprzednim lokatorze w Białym Domu wiele się nie spodziewałem, ale ten przecież to biznesmen. Będzie można pojechać, wydam tam kasę! Donald znoś te wizy!

ShaakTi1138: Ech, powinnam już odkładać kasę?

ogór: Czekam! (Ale jeszcze nie odkładam kasy).

14. Star Wars StarForce 2017


Burzol: Po latach odwiedziłem ponownie StarForce i pięknie się do wydarzenie prezentuje. Z jednej strony okazja dla najmłodszych i rodzin do wspólnych zabaw związanych z „Gwiezdnymi Wojnami”, z drugiej panele prelekcyjne, spotkanie z aktorem, który grał w filmie „Star Wars”, i wreszcie świetna okazja do spotkania starych i nowych fanów.

ogór: Miałem jechać, kiedyś pojadę znowu - edycje z 2009 i 2010 bardzo dobrze wspominam. Coś się zmieniło bardziej od tamtego czasu?

Lord Sidious: Burzol jak byłeś to gdzie jest relacja!?

13. IDW zaczyna wydawać własne oryginalne komiksy

Lord Sidious: Lepsze niż Marvel?

Adakus: Nie lepsze.

Burzol: Lepsze, tylko się nie znacie na komiksach.

ShaakTi1138: Zdarzają się tam lepsze i gorsze. Mnie tam cieszy, że skupiają się na różnych historiach i różnych erach. A i smaczków jest od groma - tak trzymać!

ogór: ...ale żeby robić z tego jakiś istotny punkt w podsumowaniu?

12. 4 miliardy wpływów z trzech filmów Disneya - Lucasfilm się zwrócił


Lord Sidious: W dodatku połowa z „Przebudzenia Mocy”. Faktycznie zyski rozkładają się inaczej, ale to takie ładne znaczące.

Adakus: Intratny biznes nie powiem, Disneya nie obchodzą zdania fanów (petycje, krucjaty), SW i tak swoje zarobi.

Burzol: Lucasfilm zwrócił się dawno temu, prawdopodobnie już dzięki Ep7, tutaj mowa tylko o samych wpływach z kina.

ShaakTi1138: Co dowodzi, że fani kupią wszystko. Czy chwaliłam się już moimi nowymi skarpetkami z lordem Vaderem?

Lord Bart: „Everything is proceeding as I have foreseen.”

ogór: I dobrze, cieszę się bardzo.

11. Porgi i porgomania


Lord Sidious: Johnson faktycznie powinien się bawić tymi porgami. W dziale zabawkarskim by się odnalazł. Ale najbardziej i tak śmiać mi się chciało z „karmienia” nas tymi porgami, a potem ujawnienia, że Chewie je jadł. Takiej zagrywki dawno nie było, Rianowi wyszło to lepiej niż film, niestety.

Adakus: Ja tam słyszałem o porgofobii, podobno niektórzy fani już przeszli na weganizm.

ShaakTi1138: Zawsze są lepsze niż Ewoki…

Lord Bart: Uważaj Shaak, zamykaj dobrze okna i drzwi balkonowe.




ogór: Uwielbiam porgi, ale wolę kryształowe liski.

Lord Sidious: Vulptexy rulez!

Burzol: Porgi to ciekawe zjawisko. Z jednej strony to tylko filmowa sztuczka, żeby nie trzeba było usuwać lokalnych maskonurów mieszkających na Skellige, z dużych ujęć na Anch-To. Z drugiej strony porgi to fenomenalnie zaprojektowane stworzonka. Są tak urocze, że fani zachwycili się, jak tylko je zobaczyli. Pierwszy nurt fanartów jakie powstały przy okazji Epizodu 8 to różne wariacje na temat porgów. Niestety żyjemy w świecie cynicznych kontestatorów, którzy każdą decyzję filmową są w stanie przekuć w gorączkową krytykę, korporyzacji popkultury, rzekomo postępującej. Dlatego po pierwszej fali zachwytów przyszła fala niechęci.
Ale w filmie porgi się sprawdziły, nie ma ich na szczęście za dużo i są udanym źródłem humoru w filmie. I, nie wiem czy już to mówiłem, ale są naprawdę urocze. Chcę pluszowego porga!

10. SW w całości w rękach Disneya (przejęcie Foxa)


Lord Sidious: Robi się ciekawie. Mam nadzieję, że dzięki temu 3D Epizodów II - VI trafi do kin. No i może trzeba się w 4K zaopatrzyć.

Adakus: Nie wiem czy to dobrze dla rynku, ale coraz większy monopol pachnie sterowaniem trendów i małą oryginalnością.

Burzol: Bob Iger kontynuuje swoją imponującą pracę. Przejęcie Foxa to ogromna rewolucja w świecie rozrywki...Dla fanów Star Wars to głównie nadzieja na ładne zbiorcze wydania sagi na Blu-ray i DVD.

ShaakTi1138: A ja wspomnę tylko, że w cudownym „Atlasie chmur” w rozdziałach dziejących się w przyszłości bohaterowie nie oglądają filmów, tylko „disneje”. Wtedy mnie to śmieszyło. Teraz jakoś mniej.

Lord Bart: „Everything is proceeding as I have foreseen.” #2

ogór: Ciekawe kiedy Disney zdecyduje się poprawić filmy i wydać nowszą wersję Epizodów I-VI? To już niedługo pewnie, zobaczycie!

9. Ofensywy Marvela ciąg dalszy

Lord Sidious: Poproszę o szczepionkę na Marvela.

Adakus: Ja dostaję już pomieszania od ilości tych alternatywnych okładek, a że jeszcze te nieciekawe ramy czasowe, to odpuszczam. Istnieje jakaś tam chronologia w tych komiksach, dotarli już do czasów bitwy o Hoth (główna seria)?

ShaakTi1138: Jeszcze nie dotarli, ale podobno się zbliżają :). Znaczy się, Marvel dla mnie niestety przyjmuje coraz dziwaczniejszy kierunek, bo klimatem zbliża się do swoich starych zeszytów, które notabene teraz będziemy mogli bliżej poznać dzięki DeAgostini. Mówię tutaj o „The Screaming Citadel” i „Yoda’s Secret War” (bez spoilerów, ale kto czytał, ten pewnie będzie wiedział o co mi chodzi). „Aphra” podoba mi się jako ongoing, choć na widok pani archeolog chce mi się wyrzucić ją przez śluzę. I szczerze mówiąc przydałoby nam się więcej ongoingów, bo w nich można lepiej pokazać historię. A Marvel celuje w miniserie i na razie chyba raczej nic się w tej kwestii nie zmieni.

Lord Bart: Nie wiem czy zgadzam się z LS, ale wiem że z pewnością i na to znaleźliby się antyszczepionkowcy XD

ogór: Czytam regularnie, ale to chyba po to, aby być z nimi na bieżąco. Szkoda, że takiej chęci nie mam przy książkach.

Burzol: Komiksy Star Wars od Disneya trochę straciły impakt w tym roku. Nadal zdarzają się dobre serie, moim zdaniem Poe Dameron nadal z znakomicie trzyma poziom. Ale ogółem chciałoby się, żeby komiksy z odległej galaktyki były ciekawsze, śmielsze i ważniejsze.

8. Nowe książki Star Wars : przede wszystkim Leia i Thrawn


Lord Sidious: W zeszły mroku przeczytałem „Problem trzech ciał”. Tak dobrej książki SF dawno nie widziałem. Literatury pulpowej jest mnóstwo, teraz przy tej ilości filmów szkoda czasu na książki, zwłaszcza, że i tak jak widzimy, nie będą respektowane, jeśli będzie to ograniczać filmowców. Więc naprawdę polecam powieść Cixin Liu.

Adakus: „Problem trzech ciał”? Kolejna osoba to chwali, chyba się skuszę. A ze starwarsów mam jeszcze zaległości w Legendach, tak więc może za kilka lat sięgnę po coś z kanonu... może.

Burzol: Rok 2017 to zdecydowanie rok bardzo dobrych książek Star Wars, znakomicie rozwijających uniwersum i pomagających zrozumieć nowe filmy. „Thrawn” to znakomity powrót zarówno Wielkiego Admirała, jak i Timothy Zahna, który napisał najlepszą książkę od lat. Pozostałe książki całkiem umiejętnie wspierały świat przedstawiany w filmach. A „Leia: Princess of Alderaan” to książka najlepiej pokazująca jednolity świat Star Wars, wprowadzająca do „Ostatniego Jedi” i opisująca Księżniczkę Leię. Takiej literatury Star Wars nam potrzeba! (Takiej i jakiejś dłuższej serii książkowej).

ShaakTi1138: Było w tym roku całkiem miło pod względem książkowym - na mnie osobiście największe wrażenie zrobiła „Phasma”, bo od czasów „Labiryntu zła” nie czułam, że jakaś książka prequelowa pozwoliła mi tak zrozumieć postać (choć nadal nie darzę pani kapitan sympatią). Cieszy też powrót Zahna i liczę na to, że ten pan utrzyma się jeszcze długo wśród nowych pisarzy. No i nie zapominajmy o świetnym „A Certain Point of View” - jakby zrobili coś takiego na rocznicę wszystkich epizodów, byłabym wniebowzięta.

Lord Bart: Czytam Legendy.

ogór: Coraz więcej książek, coraz więcej zapowiedzi kolejnych książek z SW, a ja czytam coraz więcej książek nie związanych z „Gwiezdnymi Wojnami”.

Lord Sidious: ogór - brawo. Spróbuj polskich autorów ;).

7. Zamknięcie Visceral Games (kierunek na mikropłatności)/ Afera z „Battlefront II” (lootboxy)


Lord Sidious: Skoro jest popyt są lootboxy i mikropłatności to w czym problem. Wolny rynek! Jak kogoś nie stać, niech nie gra. Proste. To jest biznes! Skoro są ludzie, którzy chcą wydawać pieniądze na przysłowiowego kota w worku, to czemu ma to być ograniczane?

Adakus: Jak zamknięto LucasArts, to już widziałem, że w nic nowego sobie nie pogram. Battlefront jest skierowany dla graczy online, a ja się do nich nie zaliczam.

Burzol: Gry wideo to najdziwniejszy odłam branży rozrywkowej. Gra „Star Wars” to powinno być drukowanie pieniędzy. Bierzesz grę, która się dobrze sprzedaje i dodajesz do niej „Gwiezdne Wojny”. „Assassin’s Creed Star Wars”, „GTA Star Wars”, „Simsy Star Wars”. Grałbym we wszystko.

ShaakTi1138: Jestem rozdarta pomiędzy głosem rozsądku (nie chcesz - nie kupuj, nikt cię nie zmusza), a żalem o to, że EA przez te wszystkie lata traktowała gracza coraz gorzej… no i w końcu miarka się przebrała. I wiecie co? Bardzo dobrze. Bo choć „Battlefront” nie zasługuje na taki hejt, jaki rozsiewa Internet, to jednak coś się ruszyło w kwestii mikropłatności i firma może zmieni politykę. Jak wspomniał Burzol „Star Wars” ludzie kupią zawsze i zachodzę w głowę czemu od czasów KOTOR-a (no, może jeszcze TOR-a) nie powstała jeszcze porządna gra SW. Najważniejszą rzeczą w jakiejkolwiek franczyzie jest dobrze stworzony wszechświat, bo to wszechświat generuje opowieści (dla przykładu: a zróbmy spin-offa o młodym Legolasie), a SW ma już tu wszystko gotowe. „Assassin’s Creed Star Wars”? Gra o zabójcy na przykład na Coruscant. „GTA SW”? Łowca nagród, dajmy na to, na Nar Shadda. „Simsy Star Wars”? Super, wreszcie trzy czwarte fanfików by się mogło spełnić. Czemu nikt do tej pory nie podjął się stworzenia czegoś naprawdę porządnego?

Lord Bart: Burzol prawdę napisał i to dwukrotnie: raz, że branża video jest dziwna (czy najdziwniejsza to zależy kto na co patrzy), dwa - gry SW to drukarnia dolarów. Problem w tym, że zielone banknoty mogą być też fałszywe. Tańczący Lando w tyle zamrożonego Solo, pójście w tandetne mobilne aplikacje, aż w końcu jeden BF słaby, drugi lepszy, ale hype wokół niego zabity wyciąganiem lótboksowej kasy. Tak, to jest dziwne.

ogór: Nikt nikogo nie zmusza do tego, aby kupować te wszystkie skrzynki i inne „dodatki”. Ja gram tak często i tak dobrze, że nawet wszystkie lootboxy świata nie pomogą mi w graniu :P.

Lord Bart: No właśnie zmusza, przez „sprytnie” ukryte pay2win z kartami.

6. 40-lecie sagi, w tym Lucas, Williams i Ford na Celebration w Anaheim


Lord Sidious: Ten panel 40 -lecia to jednak było coś. Żałuję, że tam nie dotarłem. Ford, Williams i Lucas na żywo. WOW.

Burzol: Podskakiwałem z radości jak pojawił się Lucas, klaskałem w dłonie jak pojawił się Ford. Płakałem rzewnymi łzami jak pojawił się John Williams. Siedziałem wieczorem w swojej pracy i przez łzy patrzyłem na stream na YouTubie. To nie był ładny widok. Niezapomniane przeżycie.

ShaakTi1138: Nie byłam, a stream w domu szedł jakby chciał, a nie mógł. Szybko minęło (przecież niedawno była trzydziestka!) i oby trwało kolejnych czterdzieści lat, a nawet więcej.

ogór: Co oni mogli zrobić na tym Celebration z okazji 40-lecia ciekawego? Myślałem, że szału nie będzie a płakałem ze szczęścia oglądają ten panel oraz pozostałe. Koncert Williamsa był genialny, ale chyba wspomnienia Carrie najbardziej mimo wszystko zapadnie mi w pamięć.

5. Zapowiedź serialu aktorskiego


Lord Sidious: Czekam na dalsze szczegóły, serialem karmią nas od 2005, więc jakoś nie uwierzę dopóki nie zobaczę.

Adakus: Jak Iger zapowiedział, to będzie, pytanie tylko, co to będzie?

Burzol: Myślę, że wszyscy od lat spodziewamy się serialu telewizyjnego, ale wciąż nie wiadomo co by to miało być. Może odkurzą scenariusze serialu aktorskiego prowadzonego przez Georga Lucasa?

ShaakTi1138: A ja powiem dwa słówka: kosmiczni piraci. Wyobraźcie sobie serial o kosmicznych piratach.

Burzol: O, o kosmicznych piratach to ja chętnie obejrzę.

Lord Sidious Kosmiczni piraci... hmm... chyba nie dla mnie ;). Za bardzo wiem, co bym chciał dostać, a Disney tego mi nie da. #TheraTeam.

Lord Bart: Chyba zapowiedź własnej platformy, z oczywiście własnym abonamentem.

ogór: Czekam na to praktycznie od zawsze, a czasy są takie, że lepiej mi się ogląda seriale niż filmy. a jeszcze taki serial z SW to byłoby coś pięknego. Dajcie mi już więcej informacji!

Rusis: Na tę informację czekałem od lat! Jedyne co mnie martwi to pytanie czy będą w stanie zrobić serial z rozmachem na jaki „Gwiezdne Wojny” zasługują. Kiedyś była to kwestia zbyt dużego budżetu jaki musiałby dla takiego serialu być, nie sądzę aby po latach on się specjalnie zmniejszył.

4. J.J. Abrams wraca do Epizodu IX po zawirowaniach z reżyserem


Lord Sidious: To będzie mega hit, dobrze że mam Unlimeted bo pewnie bym zbankrutował przez ten film. Abrams to jednak klasa <3.

Adakus: Po obejrzenie epizodu VIII, serio wolałem Abramsa jako reżysera całej trylogii. Może wówczas lepiej by się lepiła cała historia, z której i tak niewiele da się pozytywnego wyciągnąć.

Burzol: Prawdę mówiąc cieszę się bardzo na powrót Jar Jar Abramsa. Bo to jest tak, że wszystko to co chciał, wszystkie swoje dziecięce marzenia dotyczące Star Wars, Abrams nakręcił już w Epizodzie 7. Co więcej Epizod 8 dał mu całkiem dużo swobody do kontynuowania historii bohaterów. Teraz JJ będzie mógł ze spokojem opowiedzieć taką historię, na jaką ma ochotę. Liczę na szczególnie epicki finał sagi Skywalkerów.

ShaakTi1138: Cóż, jednego możemy się spodziewać - będzie bezpieczniej, bardziej każualowo. Dobrą stroną tego wszystkiego jest też to, że po „Ostatnim Jedi” Abrams raczej kopii „Powrotu Jedi” nie zdoła zrobić…

Lord Bart: Same zawirowania w tych Gwiezdnych. Ale może wrócą Ewoki.

ogór: Podobnie jak przy „Hanie Solo”, nie czekam jeszcze aż tak, niech najpierw pojawią się jakieś przecieki, materiały z planu.

Rusis: J.J. to dla mnie pewniak, który zrobi film w klimacie starej trylogii. A to, że tematycznie już się z analogii wystrzelali sprawia, że będzie odważniejszy od Epizodu VII.

3. Ron Howard przejmuje „Hana Solo” po zawirowaniach z reżyserami


Lord Sidious: Rok temu skreśliłem ten film, teraz w niego uwierzyłem i czekam na niego. Nawet inny Han Solo przestał mi już przeszkadzać. Ron Howard <3!! Bardzo cieszę się, że wylecieli poprzedni twórcy i że nakręcono 80% filmu na nowo. Nie powinni szczędzić kosztów i czasu, by tworzyć wartościowe produkty. Liczę na coś na poziomie „Willow”.

Adakus: Bardzo dobry rzemieślnik, jestem więc dobrej myśli, tym bardziej, że z pierwszego spin-offa byłem zadowolony.

Burzol: A to kolejny sygnał, że po pierwsze Kathleen Kennedy rządzi „Gwiezdnymi Wojnami”, i po drugie, że ma dość dawania szansy nowym dobrze zapowiadającym się reżyserom, i zamiast tego woli dawać projekty zaufanym filmowcom. Nadal mam wątpliwości czy w ogóle potrzebujemy filmu o Hanie Solo, ale może nie będzie źle.

ShaakTi1138: Po raz pierwszy podchodzę do filmu na „nie” i mam szczerą nadzieję pozytywnie się zaskoczyć, natomiast do chwili obecnej spodobały mi się jedynie zestawy LEGO z przecieków. Ach, no i oczywiście postać Rona Howarda, który swoimi tweetami uratował nieco wizerunek „Solo”. Niemniej brak niemalże jakiejkolwiek kampanii marketingowej na kilka miesięcy przed rozpoczęciem filmu, pogłoski o słabej grze aktorskiej czy wywalaniu postaci obcych na rzecz ludzi nie napawają mnie optymizmem. W chwili, gdy to piszę, zwiastuna jeszcze nie było. Może po nim zmienię zdanie.

ogór: Dopóki nie pojawi się jakiś zwiastun to nie czuję w ogóle żadnej ekscytacji tym filmem.

Rusis: I to jest najlepsza wiadomość na temat tego filmu jaką kiedykolwiek słyszałem, dająca nadzieję, że coś da się z tej produkcji wyciągnąć. Cały czas jeszcze jednak nie mogę uwierzyć w to jak bardzo Miller i Lord kombinowali.

2. Zapowiedź trylogii Riana Johnsona


Lord Sidious: Oby tylko nie reżyserował. W VIII Epizodzie przydałby się taki Tony Gilroy do poprawek i wyszedłby naprawdę ekstra film. Johnson w tym filmie udowodnił, że potrafi nadać kształt, ale nie potrafi tego doszlifować. Jako osoba układająca cała trylogię z pewnością by się sprawdził. Ale jeśli się nie dokształci, to będzie podobnie jak teraz.

Adakus: TLJ nie przypadł mi do gustu, może więc historia tworzona samodzielnie, od podstaw, lepiej wyjdzie Johnsonowi, niż kontynuowanie pracy Abramsa.

Burzol: Samo ogłoszenie tej wieści jeszcze przed premierą „Ostatniego Jedi” dało jasny sygnał jak duże zaufanie ma Lucasfilm w Rianie Johnsonie. To może jest i słuszna metoda, żeby nie szukać po omacku nowych utalentowanych reżyserów, skoro można wynajmować sprawdzonych przez siebie. Nie wiem czego spodziewać, myślę, że nie należy zbyt mocno wpatrywać się w Epizod 8, bo w nowych filmach Rian będzie mógł iść w nowe strony. Ale na pewno cieszy mnie perspektywa otwarcia całkowicie nowej sagi w zupełnie nieznanym dotąd aspekcie odległej galaktyki.

ShaakTi1138: Szczerze mówiąc na chwilę obecną nie wiem do końca co myśleć, bo mimo wszystko po seansach TLJ i odwadze, z jaką Johnson podjął się nowej tematyki, jestem nieco zaniepokojona jak bardzo odległa od całego SW może być nowa trylogia. Ale z drugiej strony oznacza to więcej Sagi w kinach, więc marudzić nie będę.

Lord Bart: Trylogie SW nie będące Epizodami - dlaczego nie? W ‘Vabanku’ komisarz Przygoda mówi znamienne słowa „Kto ma pół miliona ten jest bogatszy od tego, co ma ćwierć miliona.”

ogór: Ta nowa trylogia może być powiewem świeżości w filmowych „Gwiezdnych Wojnach” i na to najbardziej liczę. Może trochę zaryzykuje, ale liczę na to, że to będzie podobne do prequeli - nie to, że będzie tak kiepskie czy złe jak Epizody I-III, ale liczę na budowę świata. Nowa Trylogia dała nam naprawdę dużo, jeśli chodzi o rozbudowę znanego nam wszechświata, coś z czym cały czas mam z filmami stworzonymi pod rządami Disneya. Oby to było coś na co będzie warto czekać.

Rusis: Odważna decyzja o powierzeniu trylogii Johnsonowi jeszcze przed premierą „Ostatniego Jedi”. Z drugiej strony Lucasfilm ma ostatnio przećwiczone zwalnianie reżyserów, więc pewnie aż tak bardzo nie ryzykowali. Cieszy, że rysują się już jakieś większe plany filmowe po zakończeniu trylogii sequeli - szkoda, że jak na razie są one w rękach Riana.

1. Premiera „Ostatniego Jedi” i afera o recenzje





Lord Sidious: Prawdę mówiąc najbardziej męczy mnie cała ta bufoniada związana z filmem. Dochodzimy do momentu, w którym można być albo za, albo przeciw, nie ma miejsca na odcienie szarości w ocenie filmu. Zwłaszcza, że dla jednych byłem członkiem obozu hejterów, a wg innych pisałem laurki na cześć Disneya (tą samą recką). Owszem sytuacja w której ktoś grozi Johnsonowi śmiercią powinna być ścigana prawnie, ale wrzucanie do jednego worka każdej nawet najmniejszej krytyki, to już jest choroba, niestety. Plus jeszcze reżyser, który także nie potrafi się w tej sytuacji odnaleźć. Dobry film by zrobił, a nie na twitterze siedzi. Film ma bardzo dobre i mocne momenty, ale też żenująco słabe. Osobiście nie odnajduję tam nowatorstwa, raczej niedoróbki, natomiast burza i walka dwóch jednowartościowych biegunów ocen, to coś co mnie dość mocno odpycha. „Łotr 1” był w wielu miejscach nowatorski, „Ostatni Jedi” to raczej bałagan pomysłów.

Adakus: Eeee… no, film może być, mojego stosunku do nowej trylogii się nie zmienił. Co do afery, to skrajnych przypadków nie brakuje po żadnej ze stron, zarówno entuzjastów jak i sceptyków, przypomina mi to trochę… krucjaty ;).

Burzol: Premiera nowego filmu „Star Wars” już pewnie zawsze będzie na topie corocznego zestawienia. Czego by nie mówić o metodach działania bezdusznych korporacji, Disney pozwolił Lucasfilm zrobić taki film, jaki tylko chcą. Rian Johnson zrobił film absolutnie autorski. Wyszło kino widowiskowe, trochę skomplikowane, ale z pewnością całkowicie jego. „Epizod 8" trafił idealnie w gusta masowej publiczności, zarobił naprawdę niezłe pieniądze i spodobał się krytykom. Nie spodobał się natomiast głośnej grupie niektórych fanów Star Wars. Nie wiem z czego to wynika, ale film widziałem dopiero kilka razy, jeszcze nie mam o nim wyrobionego zdania...i może to jest problem. Fani „Star Wars” tak bardzo chcą poznać każdy aspekt nowej opowieści ze świata „Star Wars”, że kiedy w tej opowieści pojawiają się nowe tropy, a wątki są zbyt skomplikowane, film przestaje działać na tak zaangażowanych widzów.

ShaakTi1138: Tutaj nie ma co się sprzeczać - „Ostatni Jedi” to największe wydarzenie tego roku, choć nie ukrywam, że aż takiego szału jak przy „Przebudzeniu Mocy” nie odczuwałam, ale wydaje się to wytłumaczalne. Niemniej czekałam na odpowiedzi na nurtujące mnie pytania… a wszyscy dostaliśmy coś, czego się nie spodziewaliśmy. TLJ to film inny. Film, który trzeba sobie na spokojnie przetrawić, bo w przeciwnym razie dołączenie do grona hejterów jest nieuniknione. Mnie na początku również odrzuciła dziwaczna realizacja, dziury fabularne, głupota niektórych scen… ale im więcej o tym myślałam, tym bardziej dochodziłam do wniosku, że to jednak fajne SW. Ciężkie i wymagające pogłębionej interpretacji, ale chyba chodzi o to, by poprzeczkę podnosić, a nie zaniżać.

Lord Sidious: Ja tam wciąż nie widzę podnoszenia poprzeczki, raczej zaniżanie jej w tym wypadku.

Lord Bart: Nie widziałem filmu. Nie chcę go oglądać na razie, strasznie powoli zbieram się na RO. A co do recenzji i „trafienia w gusta masowej publiczności”... może kiedyś wrócą czasy pokroju Nowej Trylogii, gdy to SW też zarabiały niezłe pieniądze, ale potrafiono ocenić je krytycznie. Krytycznie znaczy bez narażania się producentom i wybieraniu bezpiecznego „ jestem na tak”. Natomiast zbyt skomplikowane wątki dla zaangażowanych widzów - Burzolu, czy ty, akurat ty, przypadkiem nie za nisko oceniasz ludzi? :P

ogór: Nie wiem co by się musiało stać, aby premiera nowego filmu nie byłaby na liście wydarzeń danego roku na samym szczycie. Film mi się podobał od pierwszego seansu, jednak z każdym kolejnym widzę to o co toczą się te wszystkie „wojny”. Jednak pomimo tego, nie przeszkadza mi to w cieszeniu się tym filmem. A te afery są.. cóż, taki znak czasu, niestety.

Burzol: Mówić, że pozytywne recenzje filmu „Star Wars” to tylko recenzenckie bezpieczeństwo przed narażaniem się producentom, jest albo kłamstwem, albo głupotą. Albo jednym i drugim. Powtórzmy do po raz kolejny, żeby wrócić do normalności : Disney od nikogo nie kupuje recenzji.

Lord Bart: Ktoś napisał, że kupuje? Przykładowo. ;)

Rusis: Premiera filmowa będzie chyba co roku największym już wydarzeniem, bo wokół niej się kręcą ostatnie trzy miesiące przedpremierowe. Pytanie brzmi czy po kilku kolejnych dalej będziemy na filmy czekali z takimi emocjami jak obecnie czekamy.

Plotki o „Rebels” #64

Rózne
12

Minął już ponad miesiąc od ostatnich wieści o „Rebeliantach”, ale szał na „Ostatniego Jedi” powoli już mija. Nadal nie ma oficjalnych wieści kiedy serial powraca, ale Tracy Cannobbio napisała, że dostaniemy je wkrótce. Wiadomo natomiast, że w Niemczech maraton drugiej połowy zostanie wyświetlony 19 marca, co pewnie oznacza, że do tego czasu „Rebelianci” w Stanach już się skończą.



Freddie nareszcie powiedział parę słów dla The ForceCast. Jak to ma w zwyczaju, nie szczędził słów pochwały Filoniemu. Gdy Disney przejął interes, to zaczął wysyłać Dave'owi notki z instrukcjami, ale ten nie zawsze się do nich stosował, no to firma dała sobie spokój. Prinze jest zdania, że za jakieś dziesięć lat ludzie dopiero ogarną „jakie odciski palców Filoni pozostawiał na nowych filmach” i będą za to wdzięczni. Aktor chce, by Disney dał Dave'owi serial aktorski, bo byłby to mądry ruch.

W kwestii wilków: nie martwcie się, wyjaśni się o co z nimi chodzi. Są „naturalnie związane z początkiem, środkiem i końcem”, ale po wszystkim będzie jeszcze pole do debaty, zwłaszcza filozoficznej. Freddie zdradził, że tak naprawdę odpowiedź na to, czym są loth-wilki, jest już ukryta w odcinkach. Trzeba posłuchać co się mówi o tych zwierzętach, co one same mówią, jakich słów używa się o zabranym dziecku, popatrzeć na to, na co spogląda Ezra w jaskini, na co zwracają uwagę wilki i kogo uwagę przyciągają. Dzieckiem, o którym wspomniał Prinze, nie jest Bridger, ale mamy się dowiedzieć jak się ono łączy z sezonem czwartym. Aktor jest też w gronie tych, którzy twierdzą, że biały wilk mówi „Dume” (dawne nazwisko Kanana), a nie „doom” („zagłada”). Zdradził też, że zrobi się bardzo dziwnie, ale jeśli przetrawiliście wilczy „teleport”, to będzie okej. Oczywiście będą jeszcze odcinki o Sabine, Kananie i Herze, ale to serial o Ezrze i to właśnie o nim będzie opowiadał finał, który zrobiono w duchu „Twilight of the Apprentice”. Tam właśnie Jarrus miał swój kluczowy moment, w którym mógł się albo załamać, albo przełamać (dla jasności: Prinze nazwał to „make/break moment”). Chodzi oczywiście o oślepienie, po którym się podniósł, w przeciwieństwie na przykład do Rahma Koty z „The Force Unleashed”. Teraz zobaczymy coś podobnego w wykonaniu Ezry - tylko tutaj będzie chodziło o strach o (nową) rodzinę, podobnie jak to było w przypadku Batmana.

Trochę ciekawostek: w ekipie jest jeden specjalista od sztuk walki i to on wymyślił pojedynek Hery z Rukhem. Pewnego razu Freddie zaś chciał się podroczyć z Dave'em i powiedział, że nagra najgorszy głos, jaki tylko może, coś w stylu sceny „This pen is blue”. Ten mu odparł, by tego nie robił, bo w przeciwnym razie na poważnie umieści nagranie w serialu. „No i sukinkot to zrobił” - tekst można usłyszeć w odcinku „Crawler Commandeers” w chwili, gdy uwolnieni niewolnicy krzyczą, że będą walczyć z rebelią.

Freddie zaczął nową aktorską pracę, ale na razie nie może o niej mówić. Można go łapać na Twitterze i Twitchu, gdzie jakiś czas temu wstawił film z sesji ze starwarsowego RPG-a „Edge of the Empire”, w którego grał z główną ekipą z serialu oraz ze swym przyjacielem Samem Witwerem. Możemy się jeszcze spodziewać transmisji z gier w planszówki.



Nowszy, bo z przed paru dni, jest wywiad z podcastu BOOM (odcinek „The Last Jedi Review”). Freddie wypowiedział się tam przede wszystkim o swojej postaci: dowiemy się, że Kanan „nie pochodzi stamtąd, skąd myślimy, że pochodzi” i czym właściwie był dla Zakonu. Część jego historii została opowiedziana przez hieroglify w jaskini, jak zresztą zasugerował wyżej. Odkryjemy jego powiązanie z Lothalem i dlaczego właściwie go tak ciągnie do tej planety. Wątek romansu z Herą zostanie zakończony „nie fanfikowo, ale naturalnie”. Dowiemy się też „gdzie jego podróż zabierze go po serialu”. Aktor chciał, by Jarrus zginął z ręki Maula pod koniec drugiego sezonu, bo ludzie by płakali. Prinze pozwolił też sobie na chwilę spekulacji: gdyby Kanan umarł, to powróciłby jako duch i miał nadal wpływ na świat, gdyby zaś żył, to dalej uczyłby Ezrę. Skoro o uczeniu Ezry mowa, to nie myślcie, że jego przygoda z ciemną stroną się zakończyła - wręcz przeciwnie, będziemy świadkami „głębokiego zanurzenia się” chłopaka w mrok. Maul nie był jedynym nauczycielem w galaktyce - „nie zapominajcie kto tam jeszcze jest”.

Co z resztą? Zapytany o Zeba odparł, że „Wookiee zawsze żyje” (bo w końcu Lasatów oparto na wczesnych projektach Chewiego), a pod koniec przyznał wprost, że pan Orrelios przeżyje. Historia Sabine nie jest jeszcze zakończona. Końcówka sezonu ma być szalona, bo nad Filonim wzięły górę jego obsesje na punkcie anime i drugiej wojny światowej. Z jednej strony ma być klaustrofobicznie jak w filmie „Okręt” (o załodze niemieckiego U-boota), z drugiej epicko jak podczas największych stać tego konfliktu.

Sam Witwer też sporo powiedział. Na początek zaczął wspominać swoje dzieciństwo i początek fanowstwa. A było ono dość niezwykłe, bo pewnego razu ojciec przyniósł mu nagrane na VHS 20 minut „Nowej nadziei”, z czego główną część stanowiła walka Obi-Wana z Vaderem. Aktor oglądał fragment setki razy i zna tam dosłownie każdy szczegół. Ale jego ulubioną postacią z tła jest Wickett.

Za projekt Strakillera z TFU jest odpowiedzialna Amy Beth Christenson (pracowała też przy obu serialach), która narysowała go na podobieństwo Witwera. Gdy aktor zjawił się na przesłuchaniu do tej roli, to trwało ono rekordowe 45 minut, bo powiedział Blackmanowi, że może zrobić 50 głosów. Miał zagrać scenę medytacji, podczas której Haden zarzucił mu, że jest zbyt niespokojny. Sam odparł mu, że przecież Galen szkoli się na Sitha, medytacja nie służy mu więc do uspokojenia. Blackman zaniemówił na chwilę, po czym wydusił krótkie: „Jesteś nerdem”. Sam bardzo się też uparł na Imperatora, mimo że mieli już aktora, który miał go grać. Jego zdaniem tamten w ogóle nie rozumiał postaci - a kluczem jest tu... humor. Witwer nie chce, by źle go zrozumiano: Palpatine nie jest osobą, która śmieje się często, ale jeśli już, to znaczy to, że właśnie przeżywa swoje najlepsze dni. Jak wtedy, gdy rechocze podczas walki z Yodą, bo wojny klonów nareszcie przyniosły owoce; gdy mówi załamanemu Luke'owi o tym, że plan zaatakowania generatora pola na Endorze nie wypali; wreszcie, gdy w TFU oznajmia przywódcom rebelii, że zostaną straceni. Mimo własnej interpretacji tej postaci Sam stara się inspirować Ianem McDiarmidem - sam siebie nazywa „jego tańszą wersją”.

Zapytano go też o Maula, więc poruszył temat jego pajęczych nóg. Sithowie są bardzo skupieni na sobie, co powoduje u nich utratę kontaktu z rzeczywistością, a jednocześnie uwielbiają gromadzić wszelakie dobra. Żałosną wersją tego było gromadzenie złomu przez Zabraka. Gdyby Jedi został przecięty na pół, to by odpuścił, ale wyznawcy ciemnej strony kurczowo trzymają się życia. Z tego też powodu Revan nie mógł trafić do odcinków o Mortis, bo to by znaczyło, że Sithowie mogą manifestować się po śmierci, a Lucas tego nie chciał. Za rolę Maula dostał nominację do Emmy, a wówczas napisał do niego sam Maker. Sam jest zdania, że George zmienił kino, bo choć nie umiał pracować z aktorami, to paradoksalnie jego lakoniczne instrukcje („Mów szybciej, intensywniej”) sprawiły, że bohaterowie nie mówią z dykcją rodem z lat czterdziestych.

Witwer tęskni za TCW, bo ten serial rósł razem z fanami - bo owszem, pierwszy sezon był dla dzieciaków, ale te dzieciaki stały się nastolatkami, gdy nadeszła ostatnia seria. Ludzie mają szczęście, że tyle przechodzi do nowego kanonu, bo w „Star Treku” w pewnym momencie wywalili wszystko.

Co niesie przyszłość? Witwer nie sądzi, by dostał jakąś ciągle pojawiającą się postać, bo swoje pięć minut w SW już miał. Podobnie jak Freddie jest zdania, że Filoni powinien dostać coś aktorskiego, najlepiej film. Zapytano go też o jego teorię na temat Snoke'a (było to jeszcze przed premierą ósmego epizodu), a ten odparł, że nie powie, bo wie trochę więcej niż przeciętny fan. „Wasza teoria ssie”, podsumował tylko, a ci, którzy widzieli TLJ chyba powinni się z nim zgodzić.



Vanessa Marshall pogawędziła z kolei z Fangirls Going Rogue. Podobnie jak większość z nas, nie ma pojęcia co się stanie w ostatnich chwilach serialu, bo nie dostała wszystkich stron scenariusza. Ma wrażenie, że Tiya (Sabine) może mieć nieco większą wiedzę. Pożegnanie z ekipą było słodko-gorzkie. Są oczywiście jeszcze „Siły przeznaczenia”, ale rzecz jasna nagrywanie ich trwa bardzo krótko, a poza tym aktorzy nie robią tego razem, więc to nie do końca to samo. Zanim Lupita pojawiła się w studiu, to Vanessa robiła Maz, by pomóc animatorom.

Aktorka chciałaby wiedzieć, gdzie ostatecznie Hera „wyląduje” i gdzie przebywała w czasach „Przebudzenia Mocy”, o ile jeszcze żyła. Ale raczej wątpliwe, by odeszła na emeryturę. Marshall usłyszymy jeszcze w kilku grach komputerowych, nad którymi obecnie pracuje.

Kevin Kiner wypowiedział się dla Game of Nerds. Jeśli się zastanawialiście - nie, nie dostał angażu przy serialu aktorskim, nawet nie wiedział, że coś takiego powstaje. Jego zdaniem ważne jest, by w filmach były momenty bez muzyki, bo jeśli leci cały czas, to traci swą moc. Na początku grudnia jeszcze nie nagrał ostatnich dwóch odcinków (które będą połączone w jeden), ale do dzisiaj pewnie już to zrobił. Podobnie jak Vanessa, on też nie dostał pełnego scenariusza - a konkretnie, ostatnich dwóch minut. No ale Dave będzie musiał mu pokazać, bo bez tego nie wykona swojej roboty. To pierwszy raz, gdy przytrafiło mu się coś takiego.

Końcówka naprawdę trzymana jest w ścisłej tajemnicy, bo nawet Taylor Gray nie wie wszystkiego. Owszem, występuje w finale, ale dostał tylko kwestie Ezry, więc nie wie do końca co się tam dzieje. Filoni powiedział mu jak ma je zagrać, bo ciężko było bez pełnego kontekstu. Nagrania skończyły się kilka tygodni temu. Aktor chciałby jeszcze w przyszłości zobaczyć Bridgera, no ale najpierw musi się dowiedzieć w jaki sposób skończy się jego historia w serialu. W pierwszym sezonie starał się nieco podnosić swój głos, by pokazać, że chłopak jest młody, teraz już właściwie go nie moduluje.

W drugiej połowie sezonu zobaczymy o wiele więcej wilków i Lothalu, a większość otwartych wątków zostanie zamknięta. „Może” zobaczymy znów Mandalorę i/lub Wrenów. Gray jest otwarty na propozycję roli w serialu aktorskim.

Zapraszamy do dyskusji na forum.

Premiera „Ostatniego Jedi” za nami

26

Wczoraj wieczorem w Los Anegels odbyła się oficjalna premiera Epizodu VIII. Relację z czerwonego dywanu przed premierą „Ostatniego Jedi” można obejrzeć poniżej. Byli obecni fani, ale także twórcy. Między innymi: Rian Johnson, Ram Bergman, Anthony Daniels, Domhnall Gleeson, Mark Hamill, Andy Serkis, Kelly Marie Tran, Daisy Ridley, Frank Oz, Lupita Nyong’o, Bob Iger, Dave Filoni, Laura Dern, Warwick Davis, Benicio Del Toro, Gwendoline Christie, Adam Driver, Rayne Roberts (ze StoryGroup), Kathleen Kennedy, Lawrence Kasdan, John Boyega.

Relację z premiery prowadzili: David Collins, Andi Gutierrez i Anthony Carboni. Poza rozmowami z twórcami i gośćmi, były fragmenty filmu (ze zwiastunów) lub dokumentów, a także zabawy na twitterze. Fani mogli wybierać, czy wolą porgi czy vulptexy (lodowe lisy), oznaczając się jako #teamporg lub #teamvulptex.

Relacja znajduje się tutaj:





A my czekamy do wtorku na recenzję i do środy wieczór, by móc obejrzeć film w kinie.
Tymczasem większość pierwszych reakcji po filmie jest pozytywna. Ponownie przestrzegamy, jeśli chcecie uniknąć spoilerów to do środy lepiej uważnie korzystać z sieci.

Weekend 40-lecia – „Przebudzenie Mocy”: Przegląd teorii o Snoke'u

Przepastny Internet
31



Od niemal dwóch lat jedno imię spędza sen z powiek fanów, którzy choć raz widzieli „Przebudzenie Mocy”: Snoke. Niejednego z nas zastanawia tożsamość tajemniczego przywódcy Najwyższego Porządku. Bohater ten może nie rozpalałby tak bardzo wyobraźni, gdyby nie parę nielicznych faktów, które o nim wiemy. Najważniejszy z nich to czasy jego życia, Snoke bowiem był świadkiem powstania i upadku Imperium, z czego wniosek, że musiał urodzić się jeszcze przed „Zemstą Sithów”. Fani szybko przyjęli więc tezę zgodnie z którą wódz musi być jakoś powiązany z jedną z istniejących postaci.

Poniżej przedstawiamy kilka wybranych teorii o pochodzeniu Snoke'a, które albo cieszą się największą popularnością, albo są po po prostu ciekawe. Nie sposób przedstawić ich wszystkich, bo miłośnicy SW są w stanie udowodnić każdą tezę. Absolutnie każdą.

Snoke to Plagueis



Jak o tym pomyśleć, to teoria nie jest taka głupia, a przynajmniej wiele osób w nią wierzy. Właściwie ma najwięcej sensu ze wszystkich tu przedstawionych. O mistrzu Palpatine'a w nowym kanonie nie wiemy wiele ponad to, co przedstawiono w „Zemście Sithów” wraz ze słynną tragedią. Plagueis miał moc utrzymania tych, których kochał przy życiu, jednak zabił go własny uczeń. Ale czy na pewno? Może to Sheev się tutaj myli?

Dowody? Są ich oczywiście dziesiątki. Można na sam początek krzyknąć, że rasa się nie zgadza... ale tutaj wszystko jest kwestią tego, jak Disney potraktuje wolę Lucasa, który chciał, aby Sith był Muunem. I takowym jest w Legendach, ale nawet w „The Force Unleashed II”, gdy wczesna wersja scenariusza zakładała jego udział, eksperymentowano z jego wyglądem. Tak więc nowokanoniczny Plagueis może być po prostu przedstawicielem nowego gatunku, choć w pracach koncepcyjnych do TFA faktycznie wyglądał momentami jak mieszkaniec Muunilinst. EU prawdopodobnie będzie stanowiło inspirację i tylko (lub aż) inspirację - coś w duchu tego, co robił duet Lucas-Filoni w TCW, a potem sam Filoni w „Rebels”. Potwierdzeniem tego jest zdjęcie Andy'ego Serkisa, który na planie prócz swojego kostiumu do motion capture ma jeszcze laskę... bardzo podobną do tej, z którą przedstawiono mistrza Palpatine'a w parodystycznym „Tagu i Binku” (którego bohaterowie notabene pojawią się w „Solo”), a potem już w kanonicznych źródłach.

No dobrze, skoro przyjmiemy tezę, że rasa może być inna, to właściwie jaka była historia Plagueisa? Ano taka, że - jak jest to sugerowane w „Zemście” - mógł faktycznie nakłonić midichloriany do poczęcia Anakina. To by tłumaczyło jego późniejsze zainteresowanie Kylem, wnukiem Skywalkera. Potem okazałoby się, że wcale nie zginął z ręki ucznia, a to Palpatine przez cały czas żył w niewiedzy - niemniej, blizny, do tego duże, pozostały. Tymczasem Plagueis, znany teraz pod nowym mianem, zaszył się gdzieś w Nieznanych Regionach (co by tłumaczyło dlaczego Imperator był bardzo zainteresowany tym obszarem galaktyki) i powoli się odradzał po ich pojedynku. Widać to nawet na filmach - w „Przebudzeniu Mocy” ubytek na lewym policzku Snoke'a jest o wiele większy niż na teaserach „Ostatniego Jedi”. Przywódca Najwyższego Porządku używa cytatu Palpatine'a („Fullfill your destiny”), a może to Sheev pożycza od mistrza.

Są też aluzje na poziomie pozafabularnym, a mianowicie w muzyce. Utwór, który słychać w momencie opowieści o Plagueisie Mądrym, jest niezwykle podobny do motywu Snoke'a (tu można posłuchać obu). Złośliwi mogą powiedzieć, że to po prostu John Williams recyklinguje własną muzykę, ale coś w tym jest. Spójrzcie też na to wideo z panelu, na którym pada pytanie o Plagueisa. Isaac wygląda dziwnie, Ridley nieomal nie wypowiada zdania "Czy to S...", a Abrams i Kasdan wyraźnie unikają pytania.

Prawdopodobieństwo: Wbrew sceptykom, całkiem spore, a przynajmniej najbardziej logiczne. Jasne, Pablo napisał na Twitterze, że to nie Plagueis, ale chyba nikt się nie spodziewa, że jedna z większych tajemnic franczyzy wartej miliardy dolarów zostanie ujawniona w tweecie? Abrams również zaprzeczał jakoby Cumberbatch miał nie grać Khana w „Star Treku”.

Snoke to Palpatine



No dobrze, to skoro nie mistrz, to może uczeń? Fani tej teorii odwołują się do Legend, w których to Imperator zawczasu się przygotował na ewentualne zejście z tego świata i stworzył dla siebie swoje własne klony, do których mógł przenieść duszę. Dlaczego więc nie mogłoby być tak i tym razem? Snoke przecież przypomina wczesne wersje Imperatora w wykonaniu McQuarriego. Fani używają jeszcze powyższych argumentów z muzyką i wyborem Kyla na ucznia na poparcie właśnie tej tery, a nie Plagueisa. Ich zdaniem bardziej pasowałaby do Sheeva. Inna wersja głosi, że duch Imperatora nawiedził... płonące ciało Vadera. Stąd liczne blizny na twarzy dowódcy.

Prawdopodobieństwo: Raczej niskie. Jak by nie patrzeć, to owszem, Imperator spadł w dół szybu, a przecież znamy kogoś, kto taki upadek przeżył. Ale potem szyb, wraz z całą resztą, po prostu wybuchł. A nie mamy w kanonie żadnego dowodu, że Palpatine umiał przenosić swą duszę. Pozostaje również kwestia tego, czy Disney naprawdę chciałby recyklingować tę postać.

Snoke to tajny uczeń Palpatine'a/Vadera i/lub inkwizytor



„Zawsze dwóch ich jest” - wszyscy znamy Zasadę Dwóch, choć Imperatorowi nie zawsze było z nią po drodze, zarówno w starym, jak i nowym kanonie. W pierwszym akcie marvelowskiego „Vadera” widzimy, że Palpatine nie był zbyt zadowolony z porażki ucznia po Yavinie IV, więc zaczął sobie szukać nowych. Oczywiście żaden z nich nie przeżył... ale czy to znaczy, że nie mógł mieć gdzieś innych? Ukrytych przed wzrokiem imperialnych dygnitarzy, oficerów i samego Vadera? Mógłby go szkolić na wypadek swej ewentualnej śmierci. To samo tyczy się Skywalkera, który przecież w Legendach złamał Zasadę Dwóch i przyjął Galena Marka pod swe skrzydła. Inni fani mówią, że Snoke może być synem Palpatine'a, który okazał się porażką i został porzucony przez ojca gdzieś w Nieznanych Regionach. Tu znowu wracamy do kwestii zainteresowania Imperatora tym obszarem.

Bardzo popularna na początku „Rebeliantów” teoria głosiła, że Snokiem jest Wielki Inkwizytor, bo przypomina go fizycznie. Teraz już wiemy, że taka opcja jest wykluczona, ale przecież mógł być jednym z braci. No bo czy to nie przypadek, że historia o inkwizytorach pojawiła się w komiksach właśnie przed epizodem ósmym?

Prawdopodobieństwo: Średnie. Brzmi to całkiem nieźle, ale brak większych dowodów. Przeciwnicy tezy o uczniu mówią, że Snoke jest za stary na to, by uczyć się u Imperatora, ale jeśli był członkiem długowiecznej rasy? Z drugiej strony wersja z synem Palpatine'a wydaje się cokolwiek nieprawdopodobna.

Snoke to Mace Windu



Jeśli nie ma ciała, znaczy, że nie umarł. Od ponad dwunastu lat od premiery „Zemsty Sithów” fani nie ustają w prześciganiu się w wymyślaniu ostatecznego losu jednego z najpotężniejszych Jedi ery prequeli. A co, jeśli wcale nie zginął po upadku? Jeśli walka z Imperatorem zmieniła go tak bardzo, że zapragnął zemsty i żył nią przez te wszystkie lata?

Zatem musimy tutaj przyjąć założenie, że Windu faktycznie nie zginął, ale nie jest to nieprawdopodobne. Porażenie, utrata ręki i upadek z wielkiej wysokości - nie takie rzeczy przeżyli bohaterowie Sagi. Zresztą sam Samuel L. Jackson jest takiego zdania. Prócz tego, że nie ma ciała, jest jeszcze wiele innych dowodów. Błyskawica Palpatine'a na pewno pozostawiłaby na ciele mistrza liczne rany, może nawet wybieliła skórę (vide Palpatine) i uszkodziła struny głosowe tak, że zmienił mu się głos. Łysa głowa na poparcie tej tezy to tylko mało istotny szczegół. Ważniejszy jest jego wyjątkowy miecz świetlny. W starym kanonie kolory symbolizowały różne role, w jakie wcielali się użytkownicy Mocy i jest tak częściowo w nowym - na przykład Strażnicy Świątyni mieli żółte, a czerwona barwa sithańskich ostrzy powstawała po „wykrwawieniu” kyberu. W pewien sposób sugeruje to, że kolor miecza odzwierciedla osobowość użytkownika. A co powstaje po połączeniu błękitu broni Jedi z sithańską klingą? Fiolet. Innymi słowy, barwa owa sugeruje, że Mace tańczy na granicy ciemnej strony - i że jej się w końcu podda.

A zatem tutaj łatwo byłoby wytłumaczyć obsesyjne zainteresowanie Snoke'a Skywalkerami: przecież gdyby nie zdrada Anakina, Mace prawdopodobnie wygrałby z Sidiousem. Był to punkt zwrotny na jego drodze ku ciemnej stronie. Zresztą, istnieje też teza, że Mace był wrogo nastawiony w stosunku do Anakina, bo sam uważał się za Wybrańca. Kolejna mała wskazówka to jego charakterystyczny ruch podczas walki: szerokie cięcie na odlew (możecie je zobaczyć w tym filmie)... którego też używa Kylo Ren. A przy okazji, Finn jest synem Windu, tak mówią fani. Nie znamy przecież jego rodziców, a dodatkowo wydaje się dziwne, że całkiem nieźle poradził sobie w walce z Kyle'em mimo braku wyszkolenia. Może Moc przebudziła się nie tylko w Rey? Przecież Snoke mówi o przebudzeniu na długo przed tym, zanim dziewczyna używa mistycznej siły po raz pierwszy. Snoke vel. Mace był jednak zawiedziony swym dzieckiem, zatem rozpoczął poszukiwania innego ucznia. Znalazł go, ale nie chciał całkowicie porzucać syna, także dał go do programu szturmowców.

Prawdopodobieństwo: Średnie w dół. Teoria zaskakująco trzyma się kupy i może faktycznie mistrz przeżył upadek, ale Disney nie opędziłby się od zarzutów „wybielania” ciemnoskórych bohaterów, gdyby tak było. A to, że dwie postacie mają ciemną karnację, nie czyni z nich jeszcze rodziny.

Snoke to Ezra



To teoria wielce popularna zwłaszcza wśród zwolenników spisku na temat skasowania TCW. Czy to nie przypadek, mówią oni, że cieszący się niezwykłą popularnością serial animowany zostaje ni z tego ni z owego skasowany? Pół biedy, gdyby jeszcze wylali Filoniego i ekipę, ale nie: Disney zatrudnia niemal wszystkich i życzy sobie nowej serii z nowymi głównymi bohaterami. Serii, która dziwnym przypadkiem rozpoczyna swą emisję przed „Przebudzeniem Mocy”, a niemalże kończy przed „Ostatnim Jedi”. Serii, która wprowadza nam nowego młodego bohatera, który sporo flirtował z ciemną stroną, a który do tego był świadkiem działalności Imperium... widzicie trend? Serial powstał nie po to, by pokazać początki rebelii, lecz by przedstawić historię jednego z głównych czarnych charakterów trylogii sequeli.

Ale to jeszcze nie wszystko: Snoke jest dziwnie podobny do Ezry. To nic, że kolor skóry nie do końca się zgadza (zobaczcie wpis o Windu), wystarczy spojrzeć choćby na kształt ich twarzy, oczy, a nawet bliznę. Chcecie więcej? Proszę bardzo: na Malchorze Ezra dostrzegł miecz świetlny krzyżowy należący do starożytnego Jedi - no to wiemy od kogo Kylo czerpał inspirację. Złoty szlafrok Snoke'a i jego rzekome zamiłowanie do przepychu ma być formą kompensacji za pełne wyrzeczeń lata spędzone na ulicy. A może zastanawialiście się skąd właściwie nazwa „rycerze Ren”? Bo to nie byli początkowo rycerze Ren, głoszą zwolennicy tej teorii. Bridger, jak wiemy, podkochiwał się w Sabine, a pewnie w którymś momencie konfliktu ją stracił - czy to na wojnie, czy po swoim przejściu na ciemną stronę. Nie mógł jednak o niej zapomnieć, dlatego swą miłość przelał w nazwę rycerzy. Rycerzy Wren. „W” stało się potem nieme (i de facto takie jest) albo w taki czy inny sposób się zagubiło.

Prawdopodobieństwo: Średnie. Filoni jakiś czas temu zdementował tę teorię, ale robił już tak nieraz, a potem i tak wychodziło, że fani mają rację. Z jednej strony wydaje się wręcz nieprawdopodobne, by Disney stworzył tę postać tylko i wyłącznie na użytek jednego serialu. Z drugiej chłopak jest już raczej wolny od zakusów ciemnej strony, choć Taylor Gray sugerował inaczej. O ile oczywiście nie zdarzy się coś, co go złamie. Na przykład zniszczenie rodzimej planety.

Snoke to Boba Fett



Boba jest jedną z tych postaci, których dziwnie się unika w nowym kanonie (pojawił się w paru komiksach Marvela i w opowiadaniu czy dwóch), co może zwiastować, że coś większego czeka na horyzoncie, na przykład własna antologia. Ale są jeszcze ci, którzy mówią, że nie o to chodzi - że tak naprawdę najlepszy łowca nagród w galaktyce po prostu zmienił nieco profesję.

Cała historia wywodzi się z porównania TFA do „Anastazji” studia Dream Works. Pokrótce: carycówna Anastazja, która uciekła przed rewolucją 1917 roku w Rosji wychowywała się w przytułku nieświadoma swojego pochodzenia, lecz pragnąca opuścić to miejsce. Spotkała najpierw pociesznego pieska, a potem młodego mężczyznę (Dymitra) próbującego zapomnieć o przeszłości, który pomógł jej opuścić sierociniec i zwiedzić świat. Mieli wiele przygód, lecz ostatecznie została porwana przez Rasputina, który za całe zło świata obwiniał Romanowów. Widzicie podobieństwo? Rey jest tu zaginioną Solo, piesek to BB-8, Dymitr to Finn, a Rasputinem został Fett. Żeby nie było, że podobieństwo jest przypadkowe, to w „Więzach krwi” pojawia się pozytywka Lei, która wygrywa piosenkę dziwnie podobną do utworu „Ta melodia gra we mnie”, a o „Anastazji” mówił sam Jett Lucas.

A zatem: wiek Boby by się mniej więcej zgadzał. Przebywanie w żołądku sarlacca na pewno pozostawiłoby wiele blizn, nie mówiąc już o wybieleniu skóry. I z pewnością miał tam mnóstwo czasu na przemyślenia na temat swoich wrogów - Hana Solo i Luke'a Skywalkera. Jak mógł wywrzeć na nich zemstę? Przejmując kontrolę nad odrodzonym Imperium. Fani idą jeszcze dalej i głoszą, że w czasach „Przebudzenia Mocy” Poe tak naprawdę nie był dzielnym pilotem Ruchu Oporu, lecz szpiegiem posłanym przez wroga. Czemu? Ano bo Dameronowi udało się przeżyć ruchome piaski Jakku, zupełnie jak Fettowi na Tatooine, może więc miał skądś wiedzę jak to zrobić. Kylo Ren tak naprawdę był szkolony na władającego Mocą Mandalorianina (spójrzcie tylko na jego maskę), a Snoke tak bardzo chciał, by zabił własnego ojca, bo byłaby to zemsta idealna.

Prawdopodobieństwo: Bardzo niskie. O ile powyższe argumenty może jakoś trzymają się kupy, o tyle twórcy teorii zapominają o jednej ważnej rzeczy: Boba nie był wrażliwy na Moc. I to przekreśla wszelkie jego szanse, o ile oczywiście tak naprawdę bardzo dobrze się nie ukrywał.

Snoke to podróżujący w czasie Kylo Ren



Podróże w czasie i „Gwiezdne Wojny”? W Legendach było wiele takich prób, w nowym kanonie nie za bardzo, ale trzeba mieć otwarty umysł, prawda? Ta teoria zakłada, że Kylo zawsze miał pozostać na ścieżce światła, ale ciemna strona była tak silna, że „wyszła” z niego i dosłownie się ucieleśniła w postaci Snoke'a. Wówczas przywódca Najwyższego Porządku znalazł sposób na skontaktowanie się z samym sobą z przeszłości i zdecydował, że sprowadzi młodszą wersję siebie na ciemną stronę dużo wcześniej, między innymi przez zabicie Hana Solo. Trochę skomplikowane, ale tak z grubsza wygląda ta historia.

Twórcy tezy mówią o podobieństwie blizny Rena do tej, którą miał Snoke... i twierdzą, że otrzymamy scenę lustrzaną z „Jestem twoim ojcem”. Tylko tym razem nie padną takie słowa. Będą to raczej: „Nie Kylo. Jestem tobą”.

Prawdopodobieństwo: Bardzo niskie. Nie byłoby to może dziwniejsze od niektórych starwarsowych historii, ale czy Disney na pewno chciałby podążyć tą ścieżką?

Snoke to Jar Jar Binks



Nie słuchajcie Chucka Wendiga, Jar Jar nie został żadnym klownem. Cała teoria wywodzi się z innej, a mianowicie głoszącej, że Gunganin nie był niezdarnym idiotą, za jakiego się podawał, lecz mistrzem kamuflażu i ciemnej strony. Niezdarne ruchy? To tak naprawdę Zui Quan, styl pijanego mistrza. Bijąca z niego głupota? Ależ skąd, to tak naprawdę sztuczki umysłowe. Przecież wszyscy wiemy też, że to Jar Jar doprowadził Palpatine'a do władzy. Ahmed Best wyjawił, że jego postać faktycznie miała być zła, ale z uwagi na nienawiść fanów do niej, Lucas zrezygnował z tego pomysłu. Teza jest naprawdę rozległa, jak chcecie, wpadnijcie na Reddita.

Wariacji tej teorii jest wiele. Jedni mówią, że Binks nie przypomina Snoke'a, bo umie przenosić się pomiędzy ciałami i te należące do Gunganina zostało dawno porzucone. Inni twierdzą, że ciemna strona pozwala mu wytworzyć silną iluzję, której nie oprze się nawet Ren, dlatego nie wygląda na autochtona z Naboo. Jest jeszcze jedna ciekawa poszlaka: w trzecim tomie trylogii „Koniec i początek” Gunganin spotyka osieroconego chłopca... pokrytego bliznami. Więc może nie on sam jest Snokiem, ale go wyszkolił.

Prawdopodobieństwo: Sami odpowiedzcie sobie na to pytanie.

Snoke była kobietą!



Jeśli jeszcze głowa Wam nie pęka od oparów absurdu, przenieśmy się głębiej. O Snoke'u wyraźnie mówi się jako o mężczyźnie, gra go mężczyzna... ale co, jeśli to wszystko spisek mający zamydlić nam oczy? Interesującego odkrycia dokonano po Piątku Mocy, gdy do rąk fanów trafiła figurka przywódcy NP od Hasbro. Po zdjęciu szlafroczka okazuje się bowiem, że Snoke ma... interesujące proporcje zwłaszcza w okolicach piersi i bioder. A przecież w fazie konceptowej rozważano uczynienie z niego niewiasty.

Może jego rasa po prostu tak wygląda. Niektóre kobiety mają naprawdę niskie głosy, a nierzadko aktorzy grają osobę płci przeciwnej. A może Snoke był/-a zmiennopłciowy/-a. Wszystko jest możliwe. A skoro tak, to otwiera się tu cały worek możliwości: że Snoke to Leia grająca na dwa fronty. Że Snoke to wskrzeszona Padme. Że Snoke to żona/dziewczyna Luke'a i jednocześnie matka Rey. Zresztą możecie wstawić sobie tu dowolną damę z Sagi.

Prawdopodobieństwo: Bardzo niskie i chyba nie wymaga to komentarza.

Snoke to gruszka



No dobrze, dobrze: nie gruszka, tylko shuura, ulubiony owoc Padme, którego lewitacją Anakin popisywał się przed ukochaną. Widzicie tę charakterystyczną linię na skórce? Wygląda zupełnie jak blizna Wodza. I logiczne jest, że Snoke-shuura chciałby zemsty za to, co zrobił mu Skywalker. Sam Rian Johnson pochwalił ten pomysł.

Prawdopodobieństwo: Bliskie równe zeru. Teoria pochodzi z Reddita Prequel Memes, miejsca o dość specyficznym poczuciu humoru.

Snoke to Snoke



Brzytwa Ockhama: najlepsze wyjaśnienie to takie, które posiada najmniej założeń. Mamy nową trylogię, więc logiczne, że złoczyńca też jest nowy. Konkretnych dowodów na powiązania z innymi postaciami brak.

Prawdopodobieństwo: Największe, ale... czy byłoby to satysfakcjonujące rozwiązanie? Po tych wszystkich dociekaniach czy nie byłoby rozczarowujące, gdyby się okazało, że Snoke to po prostu Snoke? Odpowiedź na to pytanie należy do Was.

Nie wiadomo jeszcze ze stuprocentową pewnością czy odpowiedź na pytanie o tożsamość przywódcy Najwyższego Porządku poznamy w nadchodzącym filmie. Być może będzie to jedynie kolejna okazja do mnożenia jeszcze większej ilości pomysłów lub potwierdzenia tych starych. A jakie Wy macie teorie o Snoke'u?

Wszystkie atrakcje weekendu 40-lecia znajdziecie tutaj.

„Rebels Recon” - „Rebel Assault”

YouTube
1

Ostatni w tym roku „Rebelianci” mieli swoją premierę wczoraj, dlatego krótkie omówienie najnowszego „Reconu” przedstawiamy dzisiaj.



Ciekawi, co się stało z Żelazną Eskadrą? Gooti była mózgiem całej drużyny, Mart to ten impulsywny, a Jooner... lubi ciasta. Wszyscy trafili na Yavin, gdzie biorą udział w życiu rebelii i ważnych planach. Inaczej pewnie by zostali zestrzeleni.

Ten epizod to debiut X-wingów. Przed długi czas w powietrzu wisiał pomysł, by pojawiły się dość wcześnie po wojnie, jako naturalna ewolucja ARC-170. Konflikt się jednak skończył i Imperium doszło do władzy, więc tak się nie stało. Zmieniono je troszkę pod względem wizualnym, aby bardziej pasowały do stylu „Rebeliantów”, lecz nie chciano odchodzić za bardzo od wzorca, aby były łatwo rozpoznawalne. Starano się między innymi oddać trzęsienie w kokpicie. W serialu maszyny wykonują o wiele więcej akrobacji niż w Oryginalnej Trylogii. A kto jest lepszym pilotem, Hera czy Poe? Przekonajcie się na kogo stawia ekipa.

Vanessa uważa, że wielką zaletą Hery jest jej nieustraszoność: gdy dowodzi eskadrą lub gdy ma cel, nie ma w niej lęku i potrafi bez skrępowania wykrzykiwać rozkazy. Urodziła się, by latać.

Co zatem z Kananem i wilkami? Filoni mówi, że Jarrus powoli uczy się jaki ma związek z tymi zwierzętami. Czasem potrzebuje przewodnika, ale już wie co się dzieje w jego życiu i co musi zrobić, aby stać się tym, kim ma się stać. Przewodnik może go popchnąć do działania, ale to on sam musi owo działanie wdrożyć.

Chopper dokonuje zemsty, a Andi zdaje sobie sprawę z krótkości żywota i tego, że w praktyce zostało tylko kilka sesji pytań z Hidalgiem. Pierwsze brzmi zatem: Czy szturmowcy dołączają w tym momencie na osi czasu ze strachu, czy z lojalności? I czemu Imperium nie reklamuje Gwiazdy Śmierci? Ze szturmowcami to zależy w jakim miejscu galaktyki się znajdujemy, ale w większości przypadków ludzie naprawdę wierzą w system. A stacja bojowa nie jest jeszcze gotowa, więc nie ma powodu, by ją reklamować. Drugie: Czy Ezra zapomniał o Mocy, gdy wraz z Sabine przenosił ciężki hipernapęd? Zdaniem Pabla chłopak zwyczajnie nie jest dość potężny, by nieść tak ciężki przedmiot przez tak długi dystans. Zresztą raczej mało który Jedi byłby w stanie zrobić coś takiego.

Niestety na razie nie ma żadnej zajawki kolejnego odcinka. „Rebelianci” wracają w styczniu, ale na razie Lucasfilm najprawdopodobniej skupi się na reklamowaniu „Ostatniego Jedi”.

Zapraszamy do dyskusji na forum.

„Rebels” #61 w USA

Rózne
17

Jutro na stacji Disney XD w USA zadebiutuje ostatni odcinek pierwszej połowy czwartego sezonu serialu „Star Wars: Rebelianci”, czyli „Rebel Assault”. Poniżej opisy i fragmenty, a obrazki można pooglądać na SWNN.

To ostatni epizod w tym roku. Nowe pojawią się w styczniu 2018 („Niedługo po świętach”, jak napisała Cannobbio) i wedle Fernsehserien trzy z nich będą nosiły tytuły „Allegiance” („Wierność”, „Posłuszeństwo”), „One Giant Step Ahead” („Jeden wielki krok naprzód”) i „Call of the Spectre” („Wezwanie Widma”).

Hera dowodzi atakiem przeciwko siłom Wielkiego Admirała Thrawna, ale kiedy sytuacja rozwija się nie po jej myśli, zmuszona jest uciekać, jeśli chce przeżyć.





W kolejnym „Reconie” dowiadujemy się, że wprowadzenie do serialu postaci Thrawna było niejako pierwszym klockiem w domino i pociągnęło za sobą szereg zmian. Dzięki temu, gdy pojawiła się potrzeba wprowadzenia kolejnego czarnego charakteru, który nie byłby wrażliwy na Moc, wybór padł na Rukha. Ciężko było przedstawić go na ekranie, bo w legendarnych źródłach ma wiele iteracji. Początkowo w serialu był bardziej zielony i wyglądał jak T-rex, ale Filoni zdecydował, że powinien być bardziej obrzydliwy i kościsty. Kelloggowi sen z powiek spędzał sposób poruszania się Noghriego, aż w końcu podjęto decyzję, by chodził jak goryl. We wczesnej wersji jego nos był jasny, co w połączeniu z okrągłym kształtem nadawało mu słodziutki wygląd. Wystarczyło jednak przyciemnić go, by uzyskać lepszy efekt. Hidalgo dodał parę słów o rasie: Noghri są bardzo honorowi i mimo że są wzrostu Jawów, to nadrabiają zwinnością i niesamowitym węchem - w Legendach potrafili wyczuć nawet czyiś przodków tylko i wyłącznie po zapachu. Wcielający się w Rukha Warwick Davis gra nie tylko głosem, lecz także ciałem, co bardzo pomogło animatorom.

W drugim epizodzie Zeb nareszcie wszedł na scenę i miał bardzo brutalną walkę. Steve Blum zdradza, że jego pierwsza rola polegała na nagrywaniu nieartykułowanych okrzyków potwora, a kluczem do dobrego nagrania odgłosów podczas bitwy jest chęć wyglądania brzydko. Pojawiająca się w odcinku Gildia Górnicza jest jedną z niewielu spółek, której Imperium nie znacjonalizowało. Została sprowadzona na Lothal, aby ogołocić planetę do cna. Korporacja nie widzi w tym nic złego, po prostu zarabia pieniądze. Plunkett opowiada również o kapitanie Seevorze: gdy już się pozbędzie myśli, że każdy Trandoshanin musi być kopią Bosska, można zrobić z tą rasą naprawdę wiele w kwestii wyglądu. Zresztą to samo można powiedzieć o każdym gatunku w Sadze: artyści potrafią zaprojektować bardzo wiele różnych postaci, które są inne od wzorca, lecz jednocześnie „nie łamią zasad”.

I wreszcie po tylu latach czekania dostaliśmy pocałunek pomiędzy Kananem a Herą. Czemu nie wcześniej? Hera była zbyt skupiona na rebelii i zdaniem Vanessy w innych czasach ich romans rozwijałby się intensywniej. Choć teraz, gdy rośnie stawka, wzrasta też ich wzajemne przywiązanie. Filoni dodaje, że nie chciał, aby romans wchodził w drogę rozwojowi postaci - były sugestie tu i tam, ale nic poważniejszego aż do tej pory. Mamy się przekonać co w przyszłości z tego wyniknie.

R3 podrywa pracownicę Lucasfilmu, ku ogromnej zazdrości Choppera, a Andi ma kolejne pytania do Pabla. Pierwsze: skoro Yavin IV był starożytnym światem Sithów, to czy Imperium nie miałoby na niego oka? Owszem, było tak, ale w Legendach. W lucasowskiej wersji historii ten wątek nie jest za bardzo eksplorowany, także w chwili obecnej nie wiemy za bardzo czy to kanon, czy nie. Drugie: Co się stało z dwoma gigantycznymi kryształami, które zniszczyli rebelianci? Cóż, wybuchły i to bardzo. Na koniec kolejna zajawka.

W tym tygodniu nie działo się za wiele poza rysunkami Filoniego i redditowym czatem z Grayem. Oto najciekawsze informacje od aktora:
  • Jego ulubiony epizod to „Nowa nadzieja”, a odcinek serialu - finał drugiego sezonu oraz ten, który będzie niedługo wyświetlany. Pisał to tydzień temu, więc może chodziło mu właśnie o „Rebel Assault”. Natomiast najlepsza scena też ma miejsce w sezonie czwartym - nagrywali ją wiele razy i za każdym razem zmieniali coś drobnego. Osobiście jest zadowolony jak kończy się historia Ezry, choć nie wie jak ludzie zareagują „na różne momenty sezonu czwartego”.

  • Chłopak nadal czuje i będzie czuł pociąg do ciemnej strony. Po prostu uważa ją za dobry zasób do wykorzystania.

  • Rex odegra dużą rolę w rebelii w przyszłości.

  • Bridger zbudował swój zielony miecz pomiędzy sezonami, bo niebieski zniszczył mu Vader. Taylor uważa jedna, że pierwsza broń chłopaka była lepsza, bo wszechstronniejsza.

  • Nie jest całkiem pewien, czy Ezra umie pływać, ale Jedi powinni, więc zakłada, że tak.

  • Chciałby, by Bridger znów nosił długie włosy.

  • Gdyby jego bohater zaadoptowałby kota lothalskiego, nazwałby go Imperator.

  • Ezra najbardziej lubi lody o smaku meiloorunowym.

  • Gdyby mógł, to zagrałby swojego bohatera w wersji aktorskiej (dla niego nawet przefarbowałby włosy), ale oddałby też rolę Johnny'emu Deppowi. Pragnie też wcielić się w niego w „Battlefroncie II”, jeśli tylko EA zrobi serialowe DLC.

  • Filoni i w ogóle ludzie z Lucasfilmu uwielbiają oglądać starwarsowe memy.





Zapraszamy do dyskusji na forum.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.