Spis newsów (Dave Filoni)

George Lucas zastąpi Kathleen Kennedy?

33

Na początku miesiąca pisaliśmy o plotkach rozsiewanych przez Overlorda DVD Doomcocka na jego kanale. Z braku innych newsów część mediów znów cytuje Doomcocka, właściwie bez zastanowienia się ile w tym prawdy. Tak więc ta historia krąży po sieci. Wcześniej Doomcock mówił o kasacji trylogii sequeli, tym razem twierdzi, że dni Kathleen Kennedy w Lucasfilmie są policzone (ile razy o tym słyszeliśmy?). Zaś jej następcą zostanie George Lucas.


Doomcock


Podobno trwają rozmowy, zarówno nad tym jak dokładnie usunąć sequele oraz nad warunkami George’a Lucasa. Flanelowiec jakoby miał postawić następujące żądania:
  • Chce stworzyć własną trylogię sequeli
  • Chce mieć pełną dowolność twórczą i ostateczne słowo
  • Kathleen musi odejść
  • Disney dostanie zakaz dotykania oryginalnej trylogii. Wersja Lucasa pozostanie ostateczna

Jakoby warunki Lucasa nie podlegają dyskusji. Zostałby on znów prezesem Lucasfilmu, Jon Favreau nadzorowałby produkcje dla Disney+, zaś jeszcze jedna osoba stała by za produkcją nowych filmów. Tyle jeśli chodzi o plotki o zmianach. Tu pojawia się jeszcze jedna, że „Skywalker. Odrodzenie” miało też wersję Lucasa, inną niż zobaczyliśmy w filmie. Przypominamy, że podobna plotka mówiła również o wersji J.J. Abramsa, która także nie zobaczyła światła dziennego.

Pomijając samą kwestię plotki i jej ew. wiarygodności. To, że Lucasfilm ma problemy z nowymi filmami widzimy gołym okiem. Nie dotyczy to tylko „Gwiezdnych Wojen”. „Indiana Jones 5” został przesunięty na rok 2022, zaś kolejny scenarzysta - David Koepp opuścił produkcję filmu. Koepp mówił, że pisał scenariusz pod Stevena Spielberga i po rozmowach z nowym reżyserem - Jamesem Mangoldem (niedoszły reżyser filmu o Bobie), uznali, iż Mangold potrzebuje własnej wizji, więc zaczynają od początku. Harrison Ford pojawi się na planie mając już 79 lat, będzie więc starszy niż George Hall wcielający się w tę samą postać w „Kronikach” (miał zaledwie 76-77 lat). Pierwsza oryginalna produkcja od czasu „Dziwnej magii” (powstałej jeszcze w czasach Lucasa), czyli adaptacja serii powieści „Dzieci krwi i kości” również, gdzieś tam czeka w kolejce. Reżyserem filmu został Rick Famuyiwa, który pracował przy „The Mandalorian”. Niemniej jednak z powodu COVID-19 wszystko jest zawieszone i może być dalej przesuwane. Nawet film Taiki Waititiego (prawdopodobnie to jego obraz) został przesunięty z 2022 na 2023. Disney ma prawo mieć obawy, ale nie wszystkie problemy można rozwiązać zmieniając kierownictwo.

Z drugiej strony George Lucas jako filmowiec zawsze bardzo chciał niezależności, zwłaszcza wobec producentów i studio. Będąc miliarderem był de facto najbogatszym, niezależnym filmowcem, który bardziej pracował nad realizacją własnej wizji i pomysłów, niż liczył się z budżetem czy zyskami. O ile może jeszcze szefostwo Disneya byłoby skłonne zaryzykować, pytanie co z inwestorami. Tych interesują przede wszystkim zyski i to by marka była bezpieczna. Warto też pamiętać, że Lucas czuł się oszukany przez Boba Igera i pytanie, czy byłby skłonny zaryzykować, wiedząc, iż szef Disneya może zmienić zdanie (lub zostawić wymieniony na kogoś innego, kto będzie lojalny wobec akcjonariuszy, a nie umowy z Lucasem). Co więcej kolejna trylogia zabrałaby pewnie 76-letniemu Lucasowi kolejne 10 lat. Pytanie, czy on byłby gotów na taki wysiłek?

Do tego wszystkiego warto zauważyć, że uniwersum serialowe „Gwiezdnych Wojen” prawdopodobnie rozwija się w dobrym kierunku, kolejne doniesienia sugerują, że będzie tego dużo. Zaś Dave Filoni przyznał, iż pracując nad kolejnymi projektami konsultuje się z Georgem. Podobnie było w początkowej fazie prac nad „Skywalker. Odrodzenie”. Patrząc na poprzednie zweryfikowane doniesienia Doomcocka, można użyć przysłowia z dużej chmury mały deszcz. Więc jeśli faktycznie rozmowy z Lucasem trwają, to może właśnie chodzi o coś innego niż szefowanie Lucasfilmowi. Zwłaszcza, że nie wiadomo, czy wszystkie strony na pewno są tym zainteresowane. Cóż z pewnością za jakiś czas będziemy mogli zweryfikować te doniesienia.

15 nominacji do Emmy dla „The Mandalorian”

12



Wygląda na to, że „The Mandalorian” to nie tylko sukces na Disney+, ale serial został także doceniony w środowisku branżowym. Dostał 15 nominacji do nagród Emmy. Poniżej lista.
  • Najlepszy serial
  • Najlepszy występ gościnny w serialu - Giancarlo Esposito jako Moff Gideon – „The Mandalorian” odcinek 8 „Redemption”.
  • Najlepszy aktor głosowy - Taika Waititi jako IG-11 w 8 odcinku – „Redemption”
  • Najlepsza scenografia w odcinku półgodzinnym – „The Mandalorian”, odcinek 1 – Anderw L. Jones, Jeff Wisniewski, Amanda Serino
  • Najlepsze zdjęcia w odcinku półgodzinnym – odcinek 7 „The Reckogning” - Greig Fraser i Baz Idoine
  • Najlepsze kostiumy w serialu SF/fantasy – odcinek 3 „The Sin” – Joseph Porro, Julie Robar, Gigi Melton, Lauren Silvestri.
  • Najlepszy montaż obrazu – odcinek 2 „The Child” – Andrew S. Eisen, odcinek 4 „Sanctuary” – Dana E. Glauberman i Dylan Firshein, odcinek 8 – „Redemption” – Jeff Seibenick (trzy różne nominacje)
  • Najlepszy makijaż – odcinek 6 „The Prisoner” – Brian Spine, Alexei Dmitriew, Carlton Coleman, Samantha Ward, Scott Stoddard, Mike Ornelaz i Sabrina Castro.
  • Najlepsza muzyka – odcinek 8 “Redemption” - Ludwig Göransson
  • Najlepszy montaż dźwięku (do półgodziny) – odcinek 1 - David Acord, Matthew Wood, Bonnie Wild, James Spencer, Richard Quinn, Richard Gould, Stephanie McNally, Ryan Rubin, Ronni Brown i Jana Vance.
  • Najlepsze miksowanie dźwięku (do półgodziny) – odcinek 2 „The Child” – Shawn Holden, Bonnie Wild, Chris Fogel
  • Najlepsze efekty specjalne – odcinek 2 „The Child” – Richard Bluff, Jason Porter, Abbigail Keller, Hayden Jones, Hal Hickel, Roy Cancino, John Rosengrant i Enrico Damm oraz Landis Fields.
  • Najlepsza choreografia kaskaderów – Ryan Watson
Ponadto w kategorii Najlepszy aktor drugoplanowy nominowano Giancarlo Esposito za „Better Cell Saul”. Zaś jako wśród najlepszych aktorek drugoplanowych znalazły się Laura Dern („Big Little Lies”) i Thandie Newton („Westworld”). Zaś za gościnny występ w serialu komediowym nominowano Adama Drivera i Phoebe Waller-Bridge (Saturday Night Live).

W kategorii najlepszy program dla dzieci nominowano „Ruch Oporu” – Brandon Auman, Athena Yvette Portillo, Dave Filoni, Justin Ridge, Sareana Sun, Shuzo John Shiota, Daisy Fang i Jack Liang.

Wręczenie 72 nagród Emmy odbędzie się 20 września 2020. Ceremonie będzie transmitować w USA telewizja ABC.

„The Bad Batch” to nowy serial animowany

Różne
26

Od pewnego czasu w sieci - zwłaszcza za sprawą Kessel Run Transmissions - krążyły plotki o nowych starwarsowych animacjach. I choć wiele osób nie dawało im wiary, to dzisiaj przekonaliśmy się, że tkwi w nich bardzo duże ziarno prawdy. Oficjalna ogłosiła dziś, że nowa produkcja będzie nosiła tytuł „The Bad Batch” i jak nazwa sugeruje, opowie o członkach elitarnej jednostki klonów. Zobaczymy ją jesienią 2021 roku na Disney+.

Żołnierze będą musieli odnaleźć się w nowej rzeczywistości po wojnie - zaczną pracę jako najemnicy, ale ciężko będzie im znaleźć cel w życiu. Za serial odpowiadają dobrze znane nam osoby (choć jest parę nowych twarzy): Dave Filoni (jako producent wykonawczy), Athena Portillo, Brad Rau (główny reżyser) i Jennifer Corbett (główna scenarzystka). W produkcji Filoniego wspomogą Carrie Beck i Josh Rimes. Na Instagramie uznany scenarzysta Matt Michnovetz potwierdził, że również jest zaangażowany w tworzenie serialu.

To tyle, jeśli chodzi o oficjalne wieści, teraz przejdźmy do plotek. Podcasterzy z Kessel Run, od których zaczęła się plotka, mają parę innych wieści w najnowszym odcinku.



Na sam początek pojawia się informacja sprzeczna z tym, co podała Oficjalna, panowie twierdzą bowiem, że serial ujrzy światło dzienne wiosną, jeszcze przed rzekomym sequelem „Rebeliantów”. Ten ma podobno być zapowiedziany po debiucie Ahsoki w „The Mandalorian”, ale powstaje już od jakiegoś czasu. Na ile w tym prawdy, przekonamy się za parę miesięcy.

Skoro o Tano mowa, to pojawi się w serialu, będzie miała ten sam strój, co w ostatnich scenach z TCW. Wystąpi również Rex, który po wojnie weźmie sobie za zadanie odszukiwanie innych klonów, których ma być w animacji sporo. Niemniej oboje nie będą głównymi bohaterami - pojawią się od czasu do czasu. Zobaczymy za to Echo (których dołączył do Złej Partii pod koniec aktu), Wolffe'a (całkiem logiczne, biorąc pod uwagę, że pojawił się u boku Reksa w „Rebeliantach”) i może innych członków Wolfpack oraz Cody'ego. Podcasterzy słyszeli też o Quinlanie Vosie, ale nie mogą potwierdzić w stu procentach jego obecności.

Serial ma mieć mroczny ton, zobaczymy między innymi jak żołnierze radzą sobie z traumą po rozkazie 66 i wojnie w ogóle. Zła Partia nie będzie członkiem Imperium, jak było wyżej wspomniane, będzie się parać najemnictwem. Jeśli chodzi o styl, to do animacji zostało ponownie zatrudnione studio CGCG, które robiło TCW, więc możemy się najpewniej spodziewać czegoś podobnego. Nie wiadomo ile serial będzie mieć sezonów, pierwsze plotki mówiły o jednym, ale wydaje się, że będzie jednak dłuższy. Nawiasem, jest spore zainteresowanie aktem „Mroczny uczeń”, więc jest szansa, że opowiedziana w powieści historia Ventress i Vosa zostanie zanimowana.

Zapraszamy do dyskusji na forum.

Trylogia sequeli poza kanonem?

35

Od kilku dni po sieci krążą pewne plotki, które raczej trudno traktować poważnie. W każdym razie jak to w takich przypadkach bywa, zaczynają żyć własnym życiem i trafiają także do mediów filmowych. W skrócie mowa o tym, że trylogia sequeli przestanie być kanoniczna. Lucasfilm zaś miałby wolną rękę, by rozwijać markę.


Overlord DVD Doomcock

Najpierw jednak warto zadać sobie pytanie, kto stoi za tą plotką. To nasz „dobry znajomy”, Doomcock Overlord DVD. On twierdził, że Jon Favreau i Dave Filoni zakazali wstępu na plan „The Mandalorian” Kanthleen Kennedy. Wspominał też o pokazach testowych Epizodu IX, o tym, że jest nieskończony i że było wiele wersji. Wiele z plotek ma pewne podstawy, choć nie zawsze jest tak jak mówi Overlord, a przynajmniej nie tak dramatycznie.

To, że Disney i Lucasfilm ma problem z trylogią sequeli wiemy i bez Doomcocka. Liczyli na większe zyski, także z dodatków i bezgraniczną miłość fanów. Choć wciąż jest to dochodowy interes, to jednak nie jest tak różowo jak sobie by to Bob Iger wymarzył. I akcjonariusze. I to dla nich właśnie rozważana jest ta akcja. Trylogia sequeli zostałaby w pewien sposób zrebootowana. Nawet jeśli nie nakręciliby kolejnego Epizodu VII, VIII i IX, to kolejne produkcje pomijałyby ich istnienie, lub nawet zaprzeczały. Cała koncepcja miała by bardziej przypominać komiksowe multiwersum, z różnymi liniami czasowymi.

I tu dochodzimy do sedna doniesień Doomcocka. On twierdzi, że skasowanie trylogii sequeli wydarzyłoby się wewnątrz uniwersum „Gwiezdnych Wojen”. W „Rebeliantach” pojawił się koncept świata między światami, którym Moc łączyła czas i przestrzeń. I to właśnie miałoby zostać wykorzystane do usunięcia trylogii sequeli. Stałyby się one legendami. Overlord DVD dodaje, że sprawcą wykorzystania tych czasowych manipulacji Mocą byłby Palpatine. Na drugiej Gwieździe Śmierci znajdowałaby się sala luster, z której używając technik Sithów , mógłby zmieniać wydarzenia. Tym samym wymazałby sequele.

Oczywiście, w takim przypadku nie ma co oczekiwać, że ktoś to w ogóle skomentuje. Niemniej jednak sam pomysł krąży po sieci i zbiera zwolenników.

StageCraft, czyli ekrany ledowe z „The Mandalorian”

oficjalna
10

Jedną z największych nowości technologicznych, która pojawiła się w serialu „The Mandalorian”, było coś, co nazywali StageCraft. To coś, co sprawiło, że niebieskie i zielone ekrany mogą odejść do lamusa. Zaś twórcy mogą nagrywać sceny z aktorami bezpośrednio w środowisku wygenerowanym komputerowo w dodatku w czasie rzeczywistym. Wszystko dzięki potężnym owiniętym ekranom LED.



Jan Favreau przyznaje, że eksperymentował z tą technologią jeszcze przy poprzednich projektach. To podejście pozwala uzyskać synergię zalet filmu i gry. Mieć kamerę i renderowanie 3D jednocześnie. Richard Blufff, nadzorujący efekty specjalne porównuje wręcz Favreau do Lucasa, który zawsze szukał nowych sposób realizacji, w szczególności, gdy miał w głowie swój serial aktorski. StageCraft to innowacja, rozwinięta przez Industrial Light & Magic oraz firmy z nimi współpracujące. Dzięki temu udało się nagrać wiele ujęć z „The Mandalorian” w fotorealistycznych środowiskach, generowanych komputerowo. Jednocześnie przed ekranami znajdowały się rekwizyty i aktorzy.

Brian Bar, który operował te ekrany potwierdza, że właściwie jest to dokładnie ta sama technologia, co olbrzymie ekrany LEDowe na Time Square w Nowym Jorku. Podstawowym celem tej innowacji było to, by łatwo te ekrany się rozwijało i wyświetlało tło fizycznego planu. Dzięki temu można tam wyświetlać właściwie dowolną rzecz, więc mamy dokładnie zaletę zielonych ekranów. Nie ma potrzeby budowania wszystkiego. Jednocześnie aktorzy i ekipa widzą, coś co jest finalnym efektem lub bardzo go już przypomina. Są zanurzeni w to co widzą, zdecydowanie bardziej niż w przypadku malowanego tła. To zaleta lokacji czy pełnej dekoracji. Pozwala to bardziej skupić się na ukazywaniu historii i świata.



Ekrany LED były już wykorzystywane przy innych filmach gwiezdno-wojennych Disneya (efekty Łotra 1), to StageCraft jest czymś więcej, to także oprogramowanie. Dzięki wsparciu Kathleen Kennedy, Jon Favreau a także producent Dave Filoni i operator Greig Fraser („Łotr 1”) na sześć miesięcy przed rozpoczęciem zdjęć razem z ILM podjęli współpracę z kilkoma partnerami. Byli wśród nich Epic Games (twórcy Unreal Engine), a także firmy Golem Creations, Fuse, Lux Machina, Profile Studios, NVIDIA czy ARRI. Razem udało im się stworzyć prototyp zwany Volume, czyli technologię, która pozwalała stworzyć komputerową, animowaną ścianę. Wszyscy podkreślają, że to jest dokładnie ten kierunek, o którym mówił George Lucas, gdy chciał zmniejszyć koszt swojego serialu.

Bluff dołączył do ILM w dużej mierze pod wpływem ich innego osiągnięcia, czyli dinozaurów w „Jurassic Park”. Zainteresował się technologią w służbie kina, teraz cieszy się, że mógł wnieść ją na kolejny poziom. Czuje się pionierem. Bluff zaczął pracę w ILM przy „Zemście Sithów”. Tu dość mocno pracował z Kimem Libreri z Epic Games, który już przy „Przebudzeniu Mocy” pełnił rolę nadzoru technologicznego. Zresztą Bluff i Liberi poznali się w ILM. Teraz ich drogi zawodowe skrzyżowały się ponownie. W marcu 2018 pracowali aktywnie nad rozwojem technologii. 10 czerwca 2018 mieli mały ekran LED Volume i wykonali test. Ekran był podłączony do kamery i wyświetlał kilka testowych środowisk. Wszystko po to by pokazać, że to działa.



Dziś może brzmi to banalnie, ale wcale tak nie było. Testy wskazały, że wiele środowisk wygenerowanych przez komputer nie działało, czy to ze względu na tekstury, czy oświetlenie. Wyglądały źle. Ale właśnie te próby nauczyły ich jak tworzyć właściwe środowiska. Używali zdjęć prawdziwych pustyń czy lodowców (nawiązując do Tatooine czy Hoth). Czasem efekt był właśnie taki jak w przypadku klasycznych obrazów tła.

Ostatnim etapem testów w ILM były środowiska 3D, które miały wiele nakładających się obrazów. Użyto tu zdjęć z prawdziwej lokacji, Angel Island w San Francisco. Przygotowano wszystko, ubrano aktora w kostium Mandalorianina i zaczęto testy. Zadziałało. To nie była wielka, otwarta przestrzeń, raczej mały fragment studia, ale zdjęcia wyglądały przekonywująco prawdziwie. Ludzie nabierali się, myśleli, że to prawdziwe ujęcia. To był moment, w którym w ILM zrozumiano, że ta technologia zadziała.

Miesiąc później w Los Angeles na planie „The Mandalorian” zbudowano ledowy ekran Volume o wysokości ponad 6 metrów, pokrywający 270 stopni i składający się z 1326 mniejszych ekranów. Ten półokrąg miał średnicę prawie 23 metrów. To miejsce, którym zajmował się scenograf Anrew Jones i jego ekipa.

StageCraft nie tylko wspomaga produkcję filmową, powoduje że aktorzy lepiej widzą, co się dzieje. Ale także ma inne praktyczne aspekty. Zdecydowanie łatwiej operuje się światłem i odbiciami. W dodatku skraca czas potrzebny na postprodukcję. Tła właściwie są już zrobione i to bez kompromisu w sprawie jakości grafiki. Dodatkowo pozwala także na szybkie podejmowanie decyzji o ewentualnych zmianach w lokacjach. Kim Libreri twierdzi, że to trochę jakbyśmy kręcili film wewnątrz gry komputerowej, a przynajmniej świata z gry komputerowej. Ale to nie musi być generowany świat, może być nagrany na lokacji. A potem możemy wracać do niego przez wiele lat.



Favreau eksperymentował z ekranami LED w „Księdze dżungli”. Jednak najbardziej znany przykład to „Grawitacja” i to ona zainspirowała „Łotra 1”. Nie jest to jednak jedyna technologia, Favreau zarówno w „Księdze dżungli” jak i „Królu lwie” pracował nad wykorzystaniem rzeczywistości wirtualnej. Bluff wspomina, że Jon mocno naciskach na użycie i sprawdzenie nowych technologii. To bardzo pchnęło sprawy do przodu. Dodatkowo, jak wspomina Libreri, doświadczenie Filoniego z animacją komputerową zdecydowanie tutaj pomogło.

Obecnie w ILM ekipa inżynierów zajmująca się StageCraft i jego obsługą bywa nazywana żartobliwie „Brain Bar”. Pracując nad drugim sezonem „The Mandalorian” mieli szansę poprawić swoje dzieło, doszlifować je i nauczyć się jeszcze bardziej precyzyjnego użycia. Sezon pierwszy kończyli Odcinkiem 6 i ujęciem z „Razor Crest”. Było to dla nich najtrudniejsze zadanie, ale w drugim sezonie robili rzeczy jeszcze bardziej skomplikowane. Co, nie zdradzili, zobaczymy jesienią. Jak wiemy, StageCraft zostanie użyty także przy serialu o Obi-Wanie oraz pewnie pozostałych w produkcji.

„Disney Gallery: The Mandalorian” #108

Disney+
4

Za nami premiera ostatniego odcinka dokumentu „Disney Gallery: The Mandalorian”, noszącego tytuł Connections. To najdłuższa część tej produkcji. Przez 38 minut twórcy wspominają easter eggi, fan service i własne dziecięce doświadczenia z SW.
Nad wszystkim zaś unosi się nieśmiertelny duch George'a Lucasa, o czym wspomina Jon Favreau w kontekście tworzenia:

Because we’re not George Lucas. We’re just filmmakers who grew up watching it. Just because we say it, doesn’t mean it’s cool.

Warto o tym pamiętać w kontekście Gwiezdnych Wojen Disneya. Z ciekawostek godnych wspomnienia można wymienić:
1. IG-88 z TESB było wykonany z części zamiennych wykorzystywanych w scenografii kantyny z Mos Eisley i nie poruszał się, bo przykręcono go do podłoża. Ale i tak efekt był piorunujący.
2. Oglądanie SW bez odnajdywania swojego wewnętrznego dziecka... jest inne. Inne niż założył Lucas, a co potwierdza Dave Filoni (z czym skromny autor tego newsa mógłby usilnie polemizować, ale to nie miejsce i czas).
3. Mark Hamill podłożył głos droida-barmana z kantyny w Mos Eisley, który jest tym samym droidem w pałacu Jabby, wydającym robotom polecenia i który powiedział o R2D2 „feisty little one”.
4. W scenie kantynowej pojawia się R5-D4 z farmy Larsa, nadal ze śladami wybuchu motywatora.
5. Fani z 501 zostali zaproszeni do udziału w finałowej scenie z Moffem Gideonem, gdzie mieli zwiększyć liczebność imperialnych żołnierzy.

Na koniec moja własna 'ciekawostka': całość dokumentu trwa (wg imdb) 225 minut. 8 odcinków. Tyle samo ma serial. Który trwa 315 minut.
Tyle.

Serialowe uniwersum Star Wars

20

W zeszłym roku zadebiutował pierwszy serial aktorski z uniwersum Gwiezdnych Wojen - Mandalorianin. Obecnie trwają prace nad jego drugim sezonem oraz co najmniej trzema innymi serialami aktorskimi (produkcji o Kenobim, Cassianie Andorze i projekcie Leslye Headland). Na szczegóły dotyczące tych produkcji przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać, natomiast portal LRM Online zamieścił kilka plotek, które mogą dotyczyć dalszych planów związanych z serialowym uniwersum Star Wars.



Według źródeł portalu Lucasfilm planuje stworzyć kilka powiązanych ze sobą wspólną osią fabularną seriali. Swoistą inspiracją do tego miała być „Gra o Tron”, tylko zamiast tworzyć jedną epicką produkcję zdecydowali się stworzyć osobne produkcje o każdym z "rodów". Wszystkie one miałyby się jednak w pewnym zakresie przenikać. Pieczę nad tym serialowym uniwersum trzymać ma ponoć Dave Filoni. W jego skład wchodzić miałby „Mandalorianin” i cztery nowe seriale.

Bohaterką pierwszego z nich ma być Ahsoka Tano - może łączyć się to z plotkami o kobiecocentrycznym serialu Leslye Headland. Ahsokę zobaczymy również w drugim sezonie „Mandalorianina”. Drugi serial dotyczyć miałby Boby Fetta - przypomnijmy, że postać Boby pojawić się ma również w „Mandalorianinie”. Bohaterami trzeciego serialu mieliby być Ezra Bridger i Wielki Admirał Thrawn - mieliśmy wcześniej już plotki mówiące o przeprowadzaniu kastingów dla tych postaci. Czwarty z nowych seriali miałby być poświęcony nowej postaci.

Start całego projektu planowany jest ponoć na drugą połowę 2021 roku. Oznaczałoby to, że „Mandalorianin” wciągnięty w to musiałby być bez pełnego planu na całą historię. Trochę czasu przyjdzie nam jednak poczekać, aby zobaczyć czy te plotki się potwierdzą, a jeśli tak to w jakiej formie.

Dwa pozostałe już produkowane seriale (Kenobi i Cassian Andor) miałyby być niezwiązane z powyższym projektem serialowego uniwersum o wspólnej osi fabularnej.

Aktorscy admirał Thrawn i Ezra Bridger?

9

Ciekawe plotki krążą po sieci. Chodzi o castingi znanych bohaterów, którzy mieliby się pojawić najprawdopodobniej w serialach aktorskich na Disney+. Wg TheDisinsider Lucasfilm szuka aktora, który wcieliłby się w role Wielkiego Armirała Thrawna. Nie jest to jedyna informacja tego typu. TheDirect donosi, że szukają także aktora, który wcieliłby się w Ezrę Bridgera. W tym wypadku szukają kogoś w wieku 30-40 lat, najlepiej o azjatyckich korzeniach, ale są otwarci także na ludzi z Bliskiego Wschodu, Latynosów czy Indian.



W obu przypadkach nie mamy żadnej innej informacji. Nie wiadomo też, w którym serialu mieliby się pojawić ci bohaterowie. Chyba już raczej nie będzie inwazji animków Filoniego na pełną skalę w „The Mandalorian”. Pomijając kwestię dedykowanych tym postaciom seriali, w grę wchodzą właściwie dwa projekty. Pierwszy to serial o Ahsoce, o którym krążą słuchy, drugi to coś czego jeszcze nie sugerowano w formie aktorskiej, czyli kontynuacja „Rebeliantów”. Spodziewaliśmy się, że będzie to animowany serial, ale Dave Filoni sugerował już, że jak będą mieć fabułę do przyszłych opowieści to popracują nad medium. Możliwe też, że te projekty będą jakoś ze sobą połączone (lub to jeden i ten sam projekt).

W każdym razie obecnie mamy całkiem niezłą obsadę, wciąż oczywiście nie potwierdzoną. Ahoskę miałaby zagrać Rosario Dawson, Rexa - Temuera Morrison, Bo-Katan - Katee Sackoff. Jest też plotka, iż Sabine zagra Sasha Banks. Cała czwórka prawdopodobnie wystąpi w „The Mandalorian”, choć w przypadku Morrisona możliwe, że zagra on Bobę Fetta. Natomiast mając już taką obsadę, można ją wykorzystać w innym serialu, w którym Ezra i Thrawn bardzo by pasowali. Zobaczymy, kiedy Dave Filoni zacznie nas wprowadzać w szczegóły. Jednego możemy być pewni, jeśli plotki są prawdziwe to produkcję tę z pewnością zobaczymy na Disney+.

„Disney Gallery: The Mandalorian” #105

Disney+
1

Ostatni majowy piątek dał nam premierę nowego odcinka dokumentu „Disney Gallery: The Mandalorian”, dostępnego na platformie Disney+. Nosi tytuł Practical i właśnie praktycznie pogłębia tematykę zeszłotygodniowego w temacie kostiumów, animatroniki i modeli.

Mamy więc informacje jak dany element efektów specjalnych miał bezpośrednie przełożenie na konkretną scenę i jak pilnowano by nie popisywać się możliwościami dla samego popisu, ale by wszystko harmonijnie współgrało z założeniami scenariusza. Można też wyłowić takie smaczki jak powrót do SW Tony'ego McVeya, twórcy (ukochanego przez autora tego newsa) Salaciousa Crumba.

Poza tym olbrzymią część tego odcinka wypełnia niepozorny, acz oczywisty zwycięzca pierwszego sezonu, czyli dziecko rasy Yody - w skrócie "the baby". Dowiadujemy się o nim chyba wszystkiego, zaryzykuję stwierdzenie, że można by to podciągnąć pod marketingowy cykl życiowy produktu. Są więc szkice koncepcyjne Filoniego (więc już wiadomo komu można za ten zielony cud dziękować), projekty lalkarskie, aż po finalną animatronikę i CGI, która (zdaniem Favreau) nigdy nie da nam tylu szczegółów co czterech lalkarzy pracujących przy "dziecku".

Drugi sezon zgodnie z planem, trzeci na horyzoncie

8

Bob Chapek, CEO Disneya w jednym z wywiadów odniósł się ostatnio do sytuacji z COVID-19. W Stanach koronawirus zbiera żniwo, tak wśród zarażonych jak i w gospodarce. Jak potwierdził Chapek, zdjęcia zakończono wcześniej, zaś pandemia nie wpłynęła na postprodukcję. Drugi sezon pojawi się już w październiku na Disney+, czyli zgodnie z planem. Natomiast cała sytuacja z pewnością wpłynie na Disney+ i seriale Marvela, te mogą być opóźnione. Wcześniej o tym, że nasz serial nie jest zagrożony informował Dave Filoni.

Simon Pegg, czyli Unkar Plutt jest zainteresowany pojawieniem się w „The Mandalorian”. Ale nie jako Unkar. Pegg podkładał głos Dengarowi w kilku odcinkach „Wojen klonów”. Więc stwierdził, że może warto rozpuścić przysłowiowe witki. Otóż potwierdził, iż rozmawiał już z Taiką Waititim oraz Jonem Favreau, że jeśli zdecydowaliby się wykorzystać Dengara w „The Mandalorian”, to w sumie nie muszą już szukać aktora. Pegg posiłkuje się przykładem Katee Sackhoff, która przecież podkładała jedynie głos w serialu animowanym, a jej postać nigdy nie pojawiła się na wielkim ekranie. Jednak obie trafią do „The Mandalorian”.

O tym, że prace nad trzecim sezonem w jakiś sposób trwają słyszymy już z kilku źródeł. W jednym z wywiadów Phil Tippett, ten sam, który stworzył całą animację dejarika w „Nowej nadziei” (a potem wracał do tego przy filmach Disneya), przyznał, iż został poproszony przez Jona Favreau o zrobienie czegoś na potrzeby „The Mandalorian”. Czy to będzie dejarik, czy coś innego, tu Phil raczej nie wchodził w szczegóły, ale potwierdził coś jeszcze innego. Otóż jest zaangażowany tak w pracę nad drugim sezonem jak i trzecim.



Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, trzeci sezon powinniśmy zobaczyć jesienią 2021.

Plotki o sequelu „Rebeliantów” #2

Różne
24

Ostatnio oczy świata starwarsowych animacji zwrócone były głównie na TCW (z paroma zerknięciami w stronę „Galaktyki przygód” czy „Roll Out”). Teraz jednak serial się skończył i choć w dobie pandemii koronawirusa mało rzeczy jest pewnych, to jest ewidentne, że coś tam się w Lucasfilmie dzieje. Dla tych, co nie pamiętają, małe przypomnienie: taką informację podał jeden z animatorów. Od miesięcy dostajemy różnorakie przecieki sugerujące, jakoby kolejną dużą animacją miałaby być kontynuacja historii znanej z „Rebeliantów” z Ahsoką i Sabine w roli głównej.

Zacznijmy zatem od wieści oficjalnych: Filoni udzielił wywiadu serwisowi Deadline. Na bezpośrednie pytanie czy dostaniemy kolejny sezon „Rebeliantów”, odpowiedział zdecydowanie „nie”, bo ma poczucie, ze serial ma odpowiednie zakończenie. Ale postaci z niego zasłużyły sobie na swoje miejsce w galaktyce i jest potencjał, by historię kontynuować. Można to odnieść choćby do „The Mandalorian”, gdzie pojawia się mroczny miecz. Dave napisał i wyreżyserował jeden odcinek drugiego sezonu, ale jest zajęty czymś jeszcze. Oczywiście nie mówi czym.

I tutaj przechodzimy do plotek. Noah i Corey z Kessel Run Transmissions, odpowiedzialni za przecieki z ostatnich miesięcy, znów mają kilka informacji.



Po pierwsze, w nowym serialu ma się pojawić kapitan Rex. Niezbyt szokujące, biorąc pod uwagę choćby fakt, że potwierdzono w kanonie jego udział w bitwie o Endor. No i podobno w drugim sezonie „Mando” Temuera Morrison zagra nie tylko Bobę, więc od razu nasuwa się skojarzenie kto to mógłby być. Panowie słyszeli też, że w animacji miałby pojawić się Wolffe, ale tu już nie są w stu procentach pewni swojego źródła. Serial miałby podobno wyjść w tym roku, nawet mimo wszelkich trudności związanych z koronawirusem. Nie wiadomo kiedy miałoby nastąpić ogłoszenie, ale jeśli spojrzeć na historię, to może stać się to w przeciągu najbliższych tygodni - „Rebeliantów” zapowiedziano oficjalnie 20 maja.

Kolejna rzecz: w drugim sezonie „The Mandalorian” u boku Ahsoki ma się pojawić Sabine. Podobno będą tylko w jednym odcinku, który, jak spekulują podcasterzy, będzie stanowił swego rodzaju bramę do nowej animacji. Być może to właśnie ten epizod, który stworzył Filoni. Stylem nowy serial ma przypominać bardziej TCW aniżeli „Rebels”.

Oczywiście, jak to do wszelkich plotek, należy podchodzić do tego z pewną dozą sceptycyzmu, ale to wszystko nie wydaje się nieprawdopodobne. Tymczasem czekamy na coś bardziej oficjalnego.

Zapraszamy do dyskusji na forum.

„The Clone Wars Download” i „Bucket List”

Różne
4

W poniedziałek ostatecznie (być może) zakończyły się „Wojny klonów”. Zostały jeszcze co prawda ostatnie dokumenty filmowe dotyczące dwóch ostatnich odcinków, „Shattered” i „Vicotry and Death”. Na początek „Bucket List”, czyli ciekawostki.







W „Download” z „Shattered” Filoni mówi, że chciał pokazać rozkaz 66 z punktu widzenia Ahsoki, no i nawiązać do poprzednich sezonów, w których była opowiedziana historia Fivesa i czipu inhibicyjnego odpowiedzialnego za to, że klony bez wahania obróciły się przeciwko Jedi. Rada - pod wpływami Kanclerza - pod koniec wojny podjęła kilka niewłaściwych decyzji i nie chciała szukać prawdy.

Ashley nawiązuje do tytułu odcinka - bo świat Ahsoki faktycznie rozpadł się na kawałki w jednym momencie, dziewczyna nie wie co ma myśleć. Dla Dee moment, w którym Rex zaczyna być pod wpływem słów Sidiousa, był trudny do zagrania, ale starał się pokazać, że kapitan toczy wewnętrzną walkę. Wedle Kelloga wyzwaniem z punktu widzenia technicznego było pokazanie chwili, w której dziewczyna znika żołnierzom z oczu.

Pytanie od społeczności brzmi: podczas walki z Maulem Tano przez chwilę spanikowała. Co było tego przyczyną - agresja Zabaraka czy coś innego? Zdaniem Filoniego ma to pokazać ciężar, jaki bitwa wtoczyła na barki Togrutanki. Dziewczyna musi wiele z siebie dawać, ale Sith jest zbyt pewny siebie, co nie raz prowadziło do jego porażki.



W dokumencie o „Victory and Death” Dave opowiada o pewnym dylemacie podczas produkcji odcinka. W „Zemście” widzimy jak Yoda dekapituje żołnierzy i robi to, gdyż musi przetrwać. Jak jednak zareagowałaby publiczność, gdyby to Ahsoka zaczęła ciąć klony na lewo i prawo? Tym bardziej, że w pierwszym odcinku aktu widzimy jak żołnierze pomalowali sobie hełmy w jej barwy. Dla Tano i Reksa jest to okropna sytuacja. Serial nie kończy się najszczęśliwiej, ale tak musiało być, bo taka była historia galaktyki.

Eckstein wspomina, że Filoni pouczał ekipę, by trzymała emocje na wodzy podczas nagrywania ostatniego odcinka, bo aktorzy wiedzieli, że to wszystko się kończy, ale postaci nie. Tym razem wszyscy mogli się właściwie pożegnać. Dla Dee i Taylora owo domknięcie rozdziału również było ważne, a aktor wcielający się w Obi-Wana zauważa, że od tej pory możemy wypatrywać co przyniesie przyszłość. Swoją drogą, plotki na ten temat już są, a news w drodze.

Mamy też ostatnie pytanie od społeczności: co z hełmami klonów? Czy fakt, że tylko Rex go nie nosił, nie czyni z niego bardziej istoty ludzkiej, podczas gdy reszta żołnierzy została odczłowieczona? Filoni odpowiada: oczywiście. To jeden ze sposobów na pokazanie, że postaci, które znaliśmy, stały się niemalże bezmyślnymi maszynami. Inne to choćby ich ruchy, oświetlenie czy muzyka. No i inna ciekawostka: tym razem głównym bohaterom pomagają droidy. I choć nie są to maszyny Separatystów, to jednak jest w tym pewna ironia.

W końcowej części filmu Dave mówi jak dobrze pracowało mu się nad serialem i jak istotne było zakończenie go w sposób właściwy. Po raz ostatni (przy okazji tej produkcji) życzy nam, by Moc była zawsze z nami.

Na Spotify Kevina Kinera można posłuchać muzyki z siódmego sezonu. Szczególnie ta z Oblężenia Mandalory zyskała sobie uznanie fanów.

Filoni przez ostatni miesiąc udostępniał na Twitterze swoje rysunki związane z Oblężeniem Mandalory. Możecie zobaczyć je poniżej.











Na koniec D23 wypuścił filmik z konferencji z głównymi aktorami. Są to przede wszystkim wspominki czy luźne rozmowy, ale widać, że ekipa bardzo dobrze się bawi. Około 13 minuty zaczyna się quiz, podczas którego możecie zobaczyć kto najlepiej zna serial (i kto najlepiej popisuje się głosem). James wspomniał, że chciałby zobaczyć animowaną wersję historii o tym, jak Ahsoka znalazła się w Zakonie (miały być takie odcinki, przynajmniej w fazie pomysłów). Za to koło 18 minuty trwa zabawa w przydzielanie przyjaciołom klasowych ról z „Akademii Skywalkera” - zobaczcie kto został klaunem, a kto duszą towarzystwa.

Zapraszamy do dyskusji na forum.

Robert Rodriguez i Peyton Reed reżyserami odcinków „The Mandalorian”

14

Zaczynamy od oficjalnego (prawie) potwierdzenia. Otóż 4 maja, dwóch reżyserów wrzuciło na twittera jakieś nawiązanie do „The Mandalorian”. Robert Rodriguez („Od zmierzchu do świtu”, „Mali agenci”, „Desperado”) napisał, że ma przywilej reżyserować „Gwiezdne Wojny”, no i umieścił swoje zdjęcie z małym „Yodą”. Trochę bardziej powściągliwy był Peyton Reed („Sztuka zrywania”, „Dziewczyny z drużyny”, „Ant-Man”). Oba twitty znalazły się na oficjalnej w sekcji twittów ekipy „The Mandalorian”. Możemy założyć, że będą reżyserami odcinków.





Kolejna ciekawostka to zapowiedź jakiegoś Jedi w drugim sezonie. Możemy chyba założyć, że chodzi o Ahsokę, wszystko na to by wskazywało. Sama zapowiedź jest też wielce interesująca, pojawia się na prezentach dla ekipy. Warto zauważyć logo z skrzyżowanymi mieczami. Czyli pewnie mroczny miecz i coś jeszcze. Znów musimy poczekać na bardziej oficjalne potwierdzenie angażu Rosario Dawson.



Dave Filoni zapytany o Ahsokę, nie odpowiedział wprost, czy pojawi się ona w serialu. Dopiero, gdy zapytano go o serial z Ahsoką lub film o niej, odparł, że nie może na ten temat nic mówić, choć oczywiście ma mnóstwo pomysłów. A w dodatku może pracować zarówno nad animacjami jak i serialami aktorskimi w Lucasfilmie. Więc jakby już doszedł do takiego etapu by rozważać serial o Ahsoce, wpierw musiałby zdecydować o medium i mieć historie na to. Póki, co uczy się na planie „The Mandalorian” i w drugim sezonie wyreżyserował tylko jeden odcinek. Ale bardzo cieszą go takie pytania, bo widać jak bardzo Ahoska stała się ważna dla fanów.

Dave przyznał też, że COVID-19 nie wpłynął specjalnie na pracę nad drugim sezonem. Filoni jest bardzo zadowolony z pracy nad „The Mandalorian”.

Jon Favreau opowiedział też trochę o brzdącu „Yodzie”. Dziecko już na szkicach było bardzo milutkie, a ludzie odpowiedzialni za zabawki mają tendencję, by jeszcze bardziej to „wygładzić”. Więc musieli na planie pogorszyć, trochę nawet oszpecić małego. Razem z Davem Filonim rozumieli to, co chciał osiągnąć George Lucas. Niezależnie jak postać wygląda, powinna być pełnoprawnym członkiem społeczeństwa, a nie tylko jakimś punktem do żartów, czy marketingu. Zobaczymy jak bardzo pogorszony będzie ten Dzieciak w drugim sezonie.

Dave Filoni chciał zretconować „Atak klonów” i wstawić tam Ahsokę

18

Wraz z zbliżającą się premierą ostatniego odcinka „Wojen klonów”, Dave Filoni aktywnie promuje swój serial, zdradzając pewne ciekawostki. Jak wiemy Filoni jest bardzo przywiązany do swoich postaci, wiele z nich przemycił do „Rebeliantów”, a teraz wygląda na to, że „The Mandalorian” to przymiarka przed samodzielnym serialem o Ahsoce. Najprawdopodobniej zagra ją Rosario Dawson. Ale istotne jest to, że Filoni próbował przenieść Ahsokę Tano także na duży ekran. Dokładniej poprawiając pewne fakty w „Ataku klonów”.



W II Epizodzie Yoda szkolił młodzików z Klanu Niedźwiedzi. Wśród nich znajdowała się mała dziewczynka z rasy Togruta. To właśnie niedoszła ofiara Dave’a Filoniego. Ashla, bo tak się nazywała, znalazła się na celowniku twórcy „Wojen klonów”. Chciał przemianować ją na Ahoskę i co ważniejsze, w Lucasfilmie trwały poważne dyskusje na ten temat. Problemem był właściwie kanon. Bo Ashla to mała dziewczynka, a Ahsoka to nastolatka. Jeśli już Filoni z Georgem Lucasem ustalili, że Anakin będzie mieć padawankę praktycznie od początku „Wojen klonów”, zostało za mało czasu, by Ashla mogła urosnąć i stać się Ahsoką. Tym samym zostały dwie Togrutanki będące padawankami w tym samym czasie.

Darth Maul w „The Mandalorian”?

21

Na początek zaczynamy od małego przypomnienia. Już w poniedziałek, czyli w Dzień Gwiezdnych Wojen, na Disney+ wyląduje pierwszy odcinek dokumentalnego serialu „Disney Gallery: The Mandalorian”. Od kilku dni jest dostępny zwiastun tej produkcji.



Zdaniem Jordana Maisona, który widział już pierwszy odcinek, będzie to coś więcej niż tylko kolejny dokument z planu. Są tu ciekawostki tak o powstawaniu „The Mandalorian”, jak również „Gwiezdnych Wojen” w ogóle. Jego refleksje na temat tego, co zobaczył znajdziecie na Cinelinx.

Natomiast jeśli chodzi o drugi sezon, to wciąż oficjalnie nie wiemy zbyt wiele. Dave Filoni w wywiadzie dla Entertainment Weekly, przyznał, że praca nad drugim sezonem „The Mandalorian” to była świetna zabawa. W „Wojnach klonów” znajdziemy frazę, który mówi, że doświadczenie przewyższa wszystko i obecnie Filoni stara się zbierać to doświadczenie pracując pod okiem Jona Favreau i innych utalentowanych twórców. Mówił też, że ekipę mocno podbudowało ciepłe przyjęcie pierwszego sezonu, drugi powinien być lepszy.

Oficjalnie to tyle, ale szczęśliwie mamy jeszcze plotki. Plotkarz Ray Park wrzucił na swojego Instagrama logo Sithów z krótkim opisem – „This is the way”.

Wyświetl ten post na Instagramie.

“THIS IS THE WAY”.

Post udostępniony przez Actor Ray Park (@iamraypark)



I tu można zadać sobie pytanie, czy ma to cokolwiek wspólnego z serialem? Może jakaś koincydencja, albo wkręt. Jak ktoś widział „The Mandalorian” to z pewnością tę frazę powinien kojarzyć. Dla przypomnienia filmik poniżej. Natomiast czy Park pojawi się w serialu w jakiejś innej roli, czy znów zobaczymy go jako Dartha Maula? Tego nie wiemy. Formalnie rzecz biorąc, wg kanonu Maul został zabity przez Obi-Wana w „Rebeliantach”. No Kenobi już drugi raz chyba by tak nie spudłował. Ale z drugiej strony możemy dostać też jakąś retrospekcję, zwłaszcza gdyby twórcy chcieli pokazać historię mrocznego miecza. Może też być w jakiś sposób powiązany z Ahsoką. Poczekamy, zobaczymy.



Zaś z plotek to jeszcze jedna. Po sieci krąży lista potencjalnych tytułów drugiego sezonu. Podajemy na wszelki wypadek.
  • #1: The Search
  • #2: The Confrontation
  • #3: The Bounty
  • #4: The Republic
  • #5: The Loyalist
  • #6: The Sorcerer
  • #7: The Return
  • #8: The Empire

Drugi sezon pojawi się jesienią na Disney+

„The Clone Wars” #136 w USA

Różne
16

Już dzisiaj na Disney+ będzie można obejrzeć jedenasty odcinek siódmego sezonu „The Clone Wars”, czyli „Shattered” Poniżej opis i fragment odcinka, a obrazki można pooglądać na Oficjalnej. Warto spojrzeć, bo można zobaczyć tam clonewarsową wersję Ursy Wren bez hełmu.

Dobra wiadomość jest też taka, że na kolejny odcinek nie będziemy musieli długo czekać - „Victory and Death”, czyli finał sezonu, zadebiutuje już w poniedziałek 4 maja, czyli w Dzień Gwiezdnych Wojen.

Po pochwyceniu Maula na Mandalorze, Ahsoka podróżuje do Rady Jedi, lecz wyprawa zostaje przerwana przez rozkaz 66, który przewraca świat dziewczyny do góry nogami.



Przed nami także nowa „Bucket List”...





... oraz „Clone Wars Download”, to jest krótki film o powstawaniu odcinka. Filoni znowu mówi z kamerki internetowej. Przywrócenie postaci Dartha Maula do życia zawsze było wielkim wyzwaniem, ważne też było sprowadzenie odpowiedniego aktora, a Sam Witwer sprawdził się doskonale. Ray Park, którego sprowadzono, by zrobił sesję motion capture, również cieszył się z powrotu postaci. W odcinku Zabrak proponuje Ahsoce przymierze - a dziewczyna zastanawia się na poważnie, bo ma wiele wspólnego z wrogiem. Oboje zostali w pewien sposób porzuceni przez swoich mentorów.

Joel Aron zauważa, że rola światła jest bardzo ważna w epizodzie - widać to na przykład w tunelach, w których Ahsoka została rozjaśniona, ale jednocześnie dookoła otacza ją ciemność. Sam musiał z kolei przypomnieć sobie jak brzmiał Maul z TCW, który jest o wiele bardziej opanowany od swojej rebelsowej wersji. W „Hanie Solo” trochę tonował głos, bo nikt nie mówi tak przesadnie na żywo, ale w animacji trzeba być bardziej ekspresywnym. I Filoni chciał tym razem właśnie wersji filmowej. Witwer zauważa też, że scena przed pojedynkiem pochodzi z tych pod tytułem „Przyłącz się do mnie” - tylko tym razem postać pozytywna powinna była powiedzieć „dobrze”. Być może. Dla Ashley ten moment był naprawdę trudny do nagania, bo Togrutanka jest zdana tylko na siebie, a emocje są tu wielkie.

Pytanie od społeczności brzmi: w jaki sposób miecze Ahsoki stały się niebieskie - czy Anakin zmienił ich kolor (dzięki Mocy), czy po prostu wymienił kryształy na inne? Filoni twierdzi, że ta pierwsza opcja - znał się tak bardzo na mieczach, że był w stanie to zrobić. Fakt, że Skywalker grzebał przy broni dziewczyny, świadczy o tym, że zawsze myślał o byłej uczennicy. Oraz o tym, że bywał może za bardzo opiekuńczy. Pamiętajcie, że możecie zadać własne pytanie na Twitterze, wystarczy opatrzeć je hasztagiem #CloneWarsDownload.



W tym tygodniu dostaliśmy też dokument traktujący o walce Ahsoki z Maulem. Filoni dziękuje w nim fanom za oddanie i podkreśla, że chciał zrobić akt o oblężeniu Mandalory najlepiej jak się tylko dało. A jednym z jej głównych elementów jest właśnie pojedynek. O ile ten pomiędzy Zabrakiem a Obi-Wanem w „Rebeliantach” był bardzo krótki, o tyle tutaj Dave pragnął, by potrwał on odpowiednio długo. No i musiał być widowiskowy, stąd decyzja o zatrudnieniu Raya Parka. Z kolei w Ahsokę wcieliła się kaskaderka Lauren Mary Kim, która zdaniem Filoniego idealnie oddała akrobatyczny styl Tano.

Zapraszamy do dyskusji na forum.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.