Spis newsów (Epizod VIII: Ostatni Jedi)

„Ruch Oporu” 1x13 w Polsce

Różne
5

W ten weekend na polskim Disney XD będziemy mogli zobaczyć kolejny odcinek serialu „Ruch Oporu”, czyli „Dangerous Business” Premiera w sobotę o 8:00; powtórki o 16:29 i tak samo w niedzielę. Poniżej opis i fragment.

Kaz zajmuje się nabywaniem towarów dla Orki i Fliksa w zamian za części i wdaje się w konflikt z podejrzanym klientem rasy obcej, który jest w zmowie z Najwyższym Porządkiem.



Jest też oczywiście „Bucket List” z finału sezonu - i wszystko, co będzie napisane poniżej, zawiera spoilery, także nie czytajcie, jeśli jeszcze nie nadgoniliście serialu. Pojawiły się też nieoficjalne ciekawostki na kanale Star Wars Explained - łącznie 128 ze wszystkich odcinków.





A w „Reistance Rewind” ekipa mówi głównie o niespodziance, jaką było ujawnienie Kolosa-statku. Dzięki temu nasi bohaterowie zyskają na mobilności, jednak ich cel pozostanie niezmieniony: nadal będą walczyć z Najwyższym Porządkiem. A i walki w drugim sezonie będzie o wiele więcej.



Po finale sezonu tradycyjnie przyszedł czas na wypowiedzi twórców. Główny wywiad ostatnich dni to ten na Entertainment Weekly z Atheną Portillo, Justrinem Ridgem i Brandonem Aumanem. Ekipa rozmawia tam przede wszystkim o decyzji Tam. Jej dziadek pracował w imperialnej fabryce, więc gdy dziewczyna myśli o kolejnym rządzie, Najwyższym Porządku, to nie postrzega go jako coś złego, raczej za gwaranta stabilności, coś jak policję. Widzi to chociażby na Kolosie, gdzie zrobiło się jej zdaniem bezpieczniej. Stosunek Yeagera do Ryvory wcale nie pomaga. Nie dość, że szef i Kazuda mieli przed nią sekrety, to jeszcze Xiono zabrał jej „Fireball” - statek, który obiecano jej dawno temu, w pewnym sensie symbol jej marzeń i dążeń. Przez drobne incydenty i starcia, które miały miejsce podczas całego sezonu, Tam powoli robiła się coraz bardziej sfrustrowana. A potem przyszedł Najwyższy Porządek i wyciągnął do niej dłoń.

Twórcy podkreślają, że decyzja Ryvory była samolubna, ale na pewno można ją wytłumaczyć. My, widzowie, wiemy kim są czarne charaktery, bohaterowie in-universe już niekoniecznie. Zresztą dla ekipy istotne było pokazanie, że są postaci z różnymi poglądami - tym samym nie powinniśmy uważać Tamary za szwarccharakter, raczej za ofiarę manipulacji. No i dodatkowo dziewczyna nie widziała zniszczenia Hosnian, więc nie zdaje sobie sprawy jaką tragedią było to dla Kaza. To, czy ostatecznie decyzja przystąpienia do wroga była dobra, zobaczymy w drugim sezonie.

Odkrycie, że Kolos jest statkiem, a nie tylko stacją, było dla Kazudy zaskoczeniem. Co znaczące, Ridge uniknął odpowiedzi na pytanie dlaczego nie wysłano drużyny Fireball na D'Qar, tylko w niewiadome miejsce w kosmosie. Wiemy jednak, że statek jest uszkodzony, bo oberwał podczas ucieczki z Castilonu, a do tego wrażliwy na ataki w kosmosie.

Uważni widzowie na pewno zauważyli, że podczas walki na Kolosa zaokrętowali się piraci. A piraci to z jednej strony czynnik nieprzewidywalny, z drugiej musimy pamiętać, że w przeszłości napadali na mieszkańców, z którymi niejako teraz utkwili. To na pewno doprowadzi do spięć, ale twórcy nie chcą spoilerować kolejnych odcinków.



Producent Justin Ridge porozmawiał też z io9. Wywiad zaczyna się od podobnego pytania, które padło w poprzednim: dlaczego nie wysłać drużyny na D'Qar? Ridge odparł, że chcieli, by sezon kończył się niespodzianką. In-universe można wytłumaczyć to tak, że wprowadzanie koordynatów w biegu jest trudne, nawet dla kogoś tak mądrego jak Neeku. Ekipa doskonale zdaje sobie sprawę jak kolejny sezon będzie się miał do filmów, ale nie chce spoilerować. Wszyscy bardzo chcieli pokazać jakoś połączenie z Epizodem VII, ale wiadomo, że nie mogli po prostu użyć klipu z filmu. Ostatecznie zdecydowano, że wykorzystana zostanie tutaj przemowa Huksa. Grupa Opowieści bardzo pomagała, by wszystko w kanonie się zgadzało. Czy drugi sezon będzie pierwszym źródłem przedstawiającym wydarzenia po „Ostatnim Jedi”, skoro epizody VII i VIII są tak blisko siebie? Justin powiedział tylko, że to „interesująca obserwacja” i że będziemy musieli poczekać. Na pewno zmieni się nieco dynamika, bo drużyna będzie uciekać przed Porządkiem. A podczas tej ucieczki dowiemy się o różnych „rzeczach, które są gdzieś tam w galaktyce”.

Śmierć Vonrega z rąk Kazudy była przewidziana od samego początku. Ważne było, by młodzieniec jakoś się rozwinął i by odniósł zwycięstwo na koniec sezonu. Na pewno zobaczymy jak będzie sobie radził z utratą ojczyzny i rodziny.

Nie wszyscy obywatele Kolosa będą szczęśliwi z powodu opuszczenia Castilonu - mieli tam swój biznes, który nagle się skończył. Fakt, że stacja zamieniła się w statek wiele znaczy dla dynamiki serialu - bohaterowie nie będą więcej uziemieni, do tego goni ich Porządek, ale Ridgle ponownie nie chce spoilerować. Ktoś czuje się nieusatysfakcjonowany małą rolą asów w sezonie pierwszym? To zmieni się w drugim. Problem jest co prawda taki, że postaci drugoplanowych w serialu jest naprawdę dużo, a danie każdemu równego czasu antenowego jest niemożliwe.

A co z udziałem Filoniego? Justin potwierdził, że reżyser jest bardzo zajęty, no i nawet nie chce pokazać im niczego z „Mandalorianina”, więc sam jest ciekawy co też będzie można zobaczyć w produkcji aktorskiej. Ale Dave i tak się pojawia, nadzoruje, daje rady i notatki.

Kilka ciekawych słów na temat procesu projektowania serialu powiedziała Amy Beth Christenson. Gdy tworzy się jakąś postać, to ze scenariusza zazwyczaj wynika kim ona ma być, ale nie zawsze tak jest. Na przykład Tam początkowo była bohaterką z tła, ale potem zadecydowano, że zostanie mechanikiem u Yeagera. W podobny sposób powołano do życia Orkę i Fliksa - tak się bowiem złożyło, że na rysunku koncepcyjnym przedstawiającym bohaterów trzecioplanowych stali obok siebie, a gdy Filoni na nich spojrzał, to już wiedział, że będą to nasi sprzedawcy. Było też bardzo wiele wersji wyścigówek. Amy, jako wielka fanka, uwielbia wsadzać easter eggi tu i tam, ale musi uważać, by wszystko zgadzało się z kanonem.

Jeszcze mała aktualizacja odnośnie plotki o możliwym powiązaniu serialu z „Galaxy's Edge”. W internecie krąży plotka, jakoby w obszarze „wioski” będzie można się natknąć na „Fireball”. Co pewnie oznacza, że nasi bohaterowie jednak kiedyś trafią na Batuu.

Zapraszamy do dyskusji na forum o „Dangerous Business” i drugim sezonie.

Tytuł i zwiastun Epizodu IX poznamy już 12 kwietnia?

25

Ciekawe rzeczy dzieją się z Epizodem IX. Po pierwsze już oficjalnie zapowiedziano panel o tym filmie na Celebration. Na razie nie ma tytułu. Zapewne poznamy go w piątek 12 kwietnia. J.J. Abrams będzie w Chicago. Co jeszcze? To chyba ten moment w którym poza tytułem możemy spodziewać się zwiastuna.



Oscar Isaac ponownie wypowiadał się o Epizodzie IX i znów podkreśla, że jego zdaniem ten film jest kulminacją całej sagi Skywalkerów, wszystkich dziewięciu filmów. Czy wyklucza tym samym kolejne filmy z nowymi postaciami jak Rey czy BB-8? Raczej nie, ale dziś chyba nie ma na nie planów.

Oscar mówił także o tym, że tego samego dnia, w którym kończył pracę na planie, był to też ostatni dzień zdjęciowy Anthony’ego Danielsa. Zdaniem Isaaca, Daniels był bardzo zadowolony z pracy przy Epizodzie IX, zwłaszcza, że miał tym razem dużo fajnych rzeczy do zagrania. Czyżby więcej C-3PO? Zobaczymy. Oscar wspominał także Carrie Fisher zapewniając, że jej duch był obecny na planie. W pewnym sensie była nim też Billie Lourd, która ponownie wcieliła się w rolę porucznik Connix.

Pojawiają się też nowe przecieki. Pierwszy raczej jest fałszywką. Jakoby wyciekł tytuł Epizodu IX z materiałów marketingowych. Brzmi on „The Only Hope”.



Drugi jest jeszcze ciekawszy. Otóż można wygrać hełm z Epizodu IX, rejestrując się tutaj i płacąc 10 GBP. Hełm jest podpisany przez Abramsa, Kathleen Kennedy, Johna Boyegę, Daisy Ridley i Adama Drivera. Gratka dla kolekcjonerów, ale nie tylko. Na twitterze pojawił się filmik z tym hełmem, reklamujący tę loterię.



To wystarczyło, by fani zrobili screeny i porównali hełmy z dwoma poprzednimi Epizodami. Wynik? Otóż podobno nie było redesignu hełmów od czasu „Ostatniego Jedi”.



Na koniec jeszcze wracamy do kwestii Matta Smitha. W sieci można znaleźć wywiad z Richardem E. Grantem w którym wspomina on pracę z Mattem Smithem. Dziennikarz opisał, że obaj mieli szansę spotkać się ponownie na planie Epizodu IX. Jedni traktują to jako potwierdzenie, inni podchodzą do tego z rezerwą. Zobaczymy, może już na Celebration.

Mark Hamill o Luke’u Skywalkerze i trzeciej trylogii

203

Mark Hamill niedawno udzielił wywiadu w DenofGeek. Odniósł się do swojej krytyki VIII Epizodu.



Mark Hamill mówiąc o swoich komentarzach na temat Luke’a Skywalkera w „Ostatnim Jedi” przyznał, że postać dla niego zmieniła się za bardzo od pierwszej trylogii, do aktualnej. To spowodowało, że Mark wpadł w kłopoty. Teraz jak twierdzi, przysiągł sobie, że nie chce już więcej mówić o tych filmach, bo woli by to publiczność sama je zobaczyła i oceniła. Aktor jak twierdzi, wcześniej nie miał doświadczenia z social media, więc jeśli coś powiedział, a to w 24 godziny okrąża Ziemię i czasem trochę zmienia się wymowę. Czasem widząc pewne swoje stwierdzenia, Hamill uważa, że był zbyt ostry, że nie powinien niektórych rzeczy wypowiadać. Jak sam twierdzi, ma tendencję by mówić i mówić, a potem ludzie wybierają sobie z tego fragmenty. Zdarza mu się, że czasem widząc swoją wypowiedź (lub raczej jej część) zastanawia się nawet, co za cymbał to powiedział. Potem okazuje się, że to on. I nagle okazuje się, że część osób twierdzi, iż Mark nienawidzi „Gwiezdnych Wojen”.

Odtwórca Luke’a Skywalkera twierdzi, że z fanami „Gwiezdnych Wojen” dzieli jedno. Zainwestował wiele czasu w tę sagę i w te postaci, więc ma wrażenie, że jest współwłaścicielem. Chciałby kontrolować rozwój, ale tak się nie da. Nie on odpowiada za scenariusz. On ma tylko w nim grać. To nie znaczy, że ma się to mu podobać. Taki przykład to zdaniem Marka, to coś co Bob Iger niedawno dostrzegł. Że przeładowano „Gwiezdne Wojny”. Kiedyś premiera była co trzy lata, teraz jest co dwa, z filmem niezależnym pomiędzy. Tyle, że w przypadku „Hana Solo” było to pięć miesięcy, bo trzeba było zrobić miejsce na „Mary Poppins Powraca”. To Hamilla trochę oburza, ale jak sam stwierdza, może o tym mówić głośno, bo najwyżej go zwolnią.

Hamill był też zszokowany losem Hana Solo w „Przebudzeniu Mocy”. Dla niego był to o tyle błąd, że bardzo liczył na spotkanie całej trójki – Hana, Lei i Luke’a. Ale jak sam twierdzi, chyba był w błędzie, bo poza nim nikogo to tak naprawdę nie obchodziło, zwłaszcza jeśli chodzi o szeroką publiczność. Luke, Han i Leia już nigdy razem się nie spotkają, a Mark pewnie już nie będzie grał razem z Harrisonem Fordem. W przypadku „Ostatniego Jedi”, gdzie zabili Luke’a, Mark chciał by przesunięto do ostatniego filmu. Zwłaszcza, że Epizod VIII dzieje się tuż po VII, więc jest to jakby jeden film. Trudno było mu zrozumieć i zaakceptować, że to nie były filmy o nich, tylko o nowym pokoleniu.

Ale niektóre rzeczy Mark wywalczył. W scenariuszu Riana Johnsona Luke przeszedł obok C-3PO i nie zwrócił na niego uwagi. Hamill zaprotestował stanowczo na planie. Johnson dał za wygraną i kazał mu przejść i zrobić cokolwiek. To Mark zrobił cokolwiek, mrugając. Dla Johnsona i innych twórców ważne było to, co zawarli w scenariuszu, zapomnieć przeszłość i zabić ją, jeśli trzeba. Pod tym względem Mark przyznaje, że udało im się to bardzo dobrze.

Hamill potwierdzia, że Carrie Fisher czyli Leia jest bardziej obecna w Epizodzie IX. Cieszy się z tego powodu, że J.J. Abrams i jego ekipa znaleźli sposób, by to zrobić. Mark wspomina, że gdy George Lucas rozmawiał z nimi (Markiem i Carrie) o trzeciej trylogii, ta się wyrwała od razu, że chce wziąć w tym udział.

Tu warto przypomnieć wypowiedź Riana Johnsona, który twierdził, że Luke jest zgodny z klasyczną trylogią. A także Christiana Alzmanna, który mówił, iż o zgodności Skywalkera z sequeli z wizją Lucasa.

George Lucas naprawi Epizod IX?

55

Czas na nowe plotki o Epizodzie IX. Zaczynamy od najciekawszej i chyba mało wiarygodnej. Otóż podobno Disney poprosił George’a Lucasa o to by pomógł przy Epizodzie IX. Lucas miałby skupić na poprawieniu scenariusza, dokładniej części związanej z Lukiem Skywalkerem, tak by załagodzić negatywny wpływ złego odbioru „Ostatniego Jedi” przez część fanów. Lucas podobno zajmował się sekwencjami nawiązującymi do klasycznej trylogii, a także poinstruował J.J. Abamsa i Marka Hamilla jak naprawić Luke’a Skywalkera. Jeśli cokolwiek w tym udziale Lucasa jest prawdziwe, to z pewnością powiedzą o tym na Celebration. Jak pewnie większość oficjalnych newsów. Niby w przyszłym tygodniu jest spotkanie akcjonariuszy Disneya, ale chyba nie należy spodziewać się wielkich ogłoszeń filmowych.



Dalej mamy ploty większego kalibru, z potencjalnymi spoilerami. Większość z nich pochodzi z MSW. Jak to ze spoilerami, czytacie na własną odpowiedzialność.

Podobno wracamy na Tatooine. Część ujęć kręcono w Jordanii (Wadi Rum), część w tym domostwo Larsów wybudowano w Pinewood. Tatooine pojawia się na samym końcu filmu. Przypominamy, oryginalne Tatooine w „Nowej nadziei” nagrywano w Tunezji, a domostwo Larsów dało się tam nawet zobaczyć.

Na Wadi Rum kręcono dwie planety, o tym już słyszeliśmy jakiś czas temu. Skoro jedna to Tatooine, druga jest nowa i tam będzie się dziać spora część akcji i przede wszystkim sekwencji. Podobno planeta ta nazywa się Pazama lub jakoś tak.

W Pinewood zbudowano też Ahch-To, ale tym razem odbyło się bez wyprawy na Skellig Michael. Dodatkowo w Pinewood zbudowano też jakiś targ dla górników / rybaków i całe miasteczko. To największa scenografia jaką zbudowano do „Gwiezdnych Wojen”, znajduje się tam między innymi jakiś sklep czy fabryka droidów, która ma być źródłem żartów i nawiązań. Gdzieś ukryto robota z logo Bad Robot, muzycznie tematy Johna Williamsa będą tam gdzieś zgrabnie się przewijały, pojawią się też droidy bojowe z „Mrocznego widma”.

Kylo Ren ma się pojawić na bagnistej planecie nagrywanej w Black Park, ma rzucać żołnierzami Ruchu Oporu, którzy przegrali bitwę. Ren uda się też do jakiegoś mrocznie wyglądającego zamczyska. Gdzieś po drodze zobaczy też przypominające małpy stwory. Zamek ten chyba także będzie na tej górniczo-rybackiej planecie.

W retrospekcjach między Lukiem a Leią, zabrakło Carrie Fisher, podobno w jej rolę weszła Billie Lourd, a potem została zastąpiona komputerową Leią, podobnie jak miało to miejsce w „Łotrze 1”. Luke został odmłodzony.

Postać grana przez Keri Russell podobno przewija się gdzieś na śnieżnej planecie.



W filmie podobno zobaczymy czarnego TIE Fightera, a także X-wing Luke’a (na zdjęciu, to podobno ten). Rey będzie mieć nawet hełm Luke’a. Zobaczymy jeszcze jakiegoś pomarańczowego X-winga. Kylo będzie miał nowy okręt, biały z czarno-czerwonymi ozdobnikami i bajerami. Będzie na nim wozić hełm Vadera. „Sokół Millennium” w pewnym momencie ma płonąć. Zobaczymy też jakiś duży okręt, a także sekwencję walki bez grawitacji.

McGuffin będzie bardzo złożony, cel nie zostanie ukazany od razu. Raczej będą szukać i odnajdywać kolejne wskazówki, co to może być.

O projektowaniu postaci do „Hana Solo”

oficjalna
8

Aby stworzyć cokolwiek w „Gwiezdnych Wojnach”, niezależnie jak bardzo jest to skomplikowane wszystko zaczyna się od jednego prostego procesu. Człowiek zaczyna rysować. W poprzednim artykule Brian Herring zdradzał nam sekrety tworzenia stworów i różnych technik związanych z powołaniem ich do życia. Teraz Jake Lunt Davies zdradza sekrety swojej pracy. (Wszystkie koncepty zrobił Jake Lunt Davies, wyjątki są oznaczone).

Lady Proxima



Jake Lunt Davies jest częścią zespołu odpowiedzialnego za koncepty i efekty stworów. Oprócz niego w skład tego zespołu wchodzi Ivan Manzella, Martin Rezard i Luke Fisher. Zaczynają razem od podstawowych pomysłów na projekt, zbierają je, projektują a potem zaczynają rzeźbić i fabrykować.

Początkowe spotkania o gnieździe Białych Robaków sugerowały, że Lady Proxima będzie matriarchą gangu ulicznego. Miała nie tolerować światła dziennego, wyglądać jak robak i być może mieć pod wodą jakieś macki. Próbowali rozważać pomysły, by macki łączyły się z jej podwładnymi, może w taki sposób by był to organizm symbiotyczny. Zastanawiali się też na ile we niej powinno być węża, a na ile robaka. Czy będzie mieć łuski, albo kończyny. Miała też dominować nad Hanem, oraz mieć gdzie się zanurzyć w wodzie.

Finalny projekt Proximy zrobił Ivan Manzella, zaś Davies odpowiadał za jej kostium. Te prace zaczęto dopiero po tym jak już mieli kukiełkę i eksperymentowali z różnymi strojami. Jednym z pomysłów było to, by ubrać ją w długą szatę, a potem miała w niej zanurkować w wodzie. Zrobili więc eksperyment, ale to nie zadziałało. Ten strój przylegał, ale nie o to im chodziło. Zostało więc udekorować ją czymś, co jest mocno przymocowane do ciała. Ona jest jak Fagin z „Olivera Twista”. Wysyła dzieci by kradły, a najlepsze kąski zabiera dla siebie. Jej kostium jest połączeniem różnych bibelotów, drobnych metalowych ozdobników, a także zwisających abażurów, co ma pomóc zasugerować jej skalę.



Gra w Sabaka i uczestnicy



Uraczono nas pokazem filmu „McCabe i pani Miller”. Wszystko tam było słabo oświetlone i to był nasz punkt wyjścia. W trakcie prac pojawił się także Caravaggio. Przez długi czas siedzieliśmy i nawiązywaliśmy do Caravaggio i Caravaggisti – flamandzkich artystów, którzy tworzyli pod wpływem Caravaggio, którzy malowali sceny hazardzistów i osób grających w karty, ludzi siedzących dookoła stołu i wiele podobnych póz. Z praktycznym źródłem światła, które wykorzystał Bradford Young, to co widzicie w ostatecznym filmie jest bardzo stylizowane na Caravaggio – mówi Herring.

Herring wspomina również, że w pewnym momencie prac, gdy już rozpoczęto tworzenie stworów, usiedli sobie przy tym wielkim stole. Światło było słabe a wszystko wyglądało niesamowicie. Mówił też, że w tej scenie jest bardzo wiele stworów, które są kojarzone z „Gwiezdnymi Wojnami”, ale to bardzo różne projekty. Oni zaś starali się sprawić, by razem pasowały do siebie. To są różne kształty, z różnych elementów galaktyki, więc mamy tu do czynienia z przeróżnymi projektami kostiumów czy detali. Wszystko musi ze sobą współgrać. Dwa stwory, tego wielkiego z jednym okiem, oraz tego małego czerwonego z dwiema głowami siedzącego obok Lando zaprojektował Ivan Manzella. Tu zrobili sobie małe ćwiczenie. Skoro „Nowa nadzieja” była robiona w 1976, a „Han Solo” dzieje się dziesięć lat wcześniej, to znaczy, że projektowo musieli się przenieść gdzieś do 1965. Co wtedy by inspirowało filmowców? Lata 50., a dokładniej pulpowe kino sci-fi z tamtego okresu. Starali się więc to odtworzyć, by w tych stworach dało się odczuć ten okres.

Postać dilera rozdającego karty bardzo podobała się twórcom stworów. Ten koncept początkowo był jednym z wariantów Efnys Nest, ale wybrali inny. Chcieli go zachować i znaleźli miejsce. Bardzo podobał się im kapelusz i cygaro trochę przypominające westernowego Clinta Eastwooda.

Tu przy okazji twórcy zastanawiają się nad seksualnością i płcią obcych. Podświadomie widząc kosmitę, który nie ma w sposób widoczny kobiecych cech, jak zakrzywienia, seksowność czy kostium, zakładamy, że to mężczyzna. Ale co w przypadku, gdy te atrybuty byłby inne dla innych ras? Zupełnie niezauważalne, albo obce dla nas? Tak było w przypadku tej wielkookiej kosmitki.

Początkowo była jeszcze jednym ważnym kosmitom w tle. Jakimś szefem przestępców, czy czymś takim, możliwe, że nawet Drydenem Vosem w pewnym momencie. Ostatecznie skończyła przy stoliku do sabaka. Oryginalny koncept był trochę inny, bardziej techniczny i nowoczesny, ze złotymi zdobieniami i czymś, co przypominało zdobienia głów Indian. Znów trochę taki subtelny western.

Inni autorzy konceptów: Wielkooki - Ivan Manzella, diler - Adam Brockbank.



Maul



Praca nad Maulem była o tyle ciekawa, że wszyscy, chcieli nad nim pracować od momentu, kiedy się dowiedzieli, że pojawi się w filmie. Z drugiej strony jednak zespół osób znających tę tajemnicę był bardzo ograniczony. A ich zadanie polegało też na tym, by ukryć fakt przed innymi pracownikami, że w ogóle będzie jakaś tajemnica. Więc koncepty Maula były bardzo mocno strzeżone. Do tego stopnia, że jak pracowano nad nimi, obok zawsze znajdował się inny rysunek, którym zakrywano Maula, gdy tylko ktoś wchodził do pokoju.

Praca nad Maulem była o tyle fajna, że dodatkowo wracał Ray Park. Twórcy mieli więc możliwość zmierzenia się z kilkoma pomysłami. Przede wszystkim zmieniły się techniki charakteryzacji od „Mrocznego widma”, ale również na Maulu czas i wydarzenia musiały odbić swoje piętno. Pojawiły się pytania, czy urosły mu rogi, a może je ściął? Czy zmieniły się tatuaże? Dorobił nowe, a może wyblakły jak te marynarskie? A może dodać mu jakieś blizny i tak dalej.

Z nogami też musieli zrobić małe poszukiwania, zwłaszcza, że Maul miał kilka różnych par, odkąd stracił dolną połowę ciała. Pojawił się w „Wojnach klonów” z pajęczymi nogami, potem miał bardziej przypominające kurczaka, w końcu w miarę normalne. To znaczyło tyle, że wygląd nóg nie jest kanoniczny, mogły się zmieniać z czasem, więc pojawiło się kilka różnych konceptów. Jedne wyższe, inne niższe.

Charakteryzacja w „Mrocznym widmie” polegała na tym, że Maula malowano, a potem doklejano mu rogi. W „Hanie Solo” postawiono na prostetykę, którą zastosowano do całej głowy. Maskę przygotowali Colin Jackman, Martin Rezard i Waldo Masnon. Kolory dobierano w Photoshopie.

Bawili się też starymi konceptami Iana McCaiga, zwłaszcza tego, gdzie Maul jeszcze miał włosy. Starali się połączyć te koncepty (jeszcze bez rogów) z tym, co ustalono później.



Jeźdźcy Chmur



Gang Jeźdźców Chmur pojawił się w pewnym momencie prac nad scenariuszem. Początkowo były to stwory i obcy zebrane w coś w stylu gangu motocyklowego lub powietrznych piratów. Wraz z rozwojem scenariusza zmieniały się też rasy i obcy, stały się reprezentantami światów źle potraktowanych przez Imperium. Przygotowano paletę obcych, a Ron Howard wybierał ich do filmu. Jednym z nich był Rodianin, którego zaproponował Howard chcąc mieć jeszcze więcej różnych obcych. Departamentowi stworów zależało na tym, by ten nie był tylko kopią Greedo, tak by widz mógł się zastanawiać, czy to na pewno ta sama rasa. Zaś tworząc stroje bazowano zarówno na gangach motocyklowych z lat 50, 60. i 70, ale skrzyżowano to także z rdzennymi kulturami Ameryki. Zwłaszcza z piórami w głowach. W pewnym momencie bowiem nie zakładano, że obcy będą nosić maski. Potem dopiero to zmieniono, chcąc pokazać na koniec, gdy je zdejmą, że to są dobrzy goście.



Auromae Iselo



Okazuje się, że departament tworzenia stworów wykorzystuje również dzieci do pracy. Brzmi poważnie, ale Brian Herring nie tylkosię z tego śmieje, a wręcz jest bardzo dumny. Pomogła mu jego jedenastoletnia córka Eloïse. Przychodzi do niego i mówi, że narysowała mu jakiś obcych i prosi, by zrobił je prawdziwymi. Narysował lepiej i użył w filmach. To są bardzo proste rysunki, ale niektóre z nich są całkiem interesujące. Od czasu pracy przy „Przebudzeniu Mocy” Herring przynosi czasem jej rysunki, przerysowuje je w swoim stylu i umieszcza w prezentacji dla reżysera. Potem J.J. Abrams lub każdy kolejny reżyser patrzy na te rysunki na ścianie i coś się z nimi dzieje. Brian zaś opowiada córce, że dalej są rozpatrywane, albo, że niestety nic z tego nie będzie.

Tak było w przypadku Aumorae Iselo, którego Rian Johnson wybrał do „Ostatniego Jedi”. Ale ostatecznie nie znalazł się w filmie. Miał być gdzieś w kasynie. Koncept jednak się podobał, więc przy „Hanie Solo” Brian zrobił z niego łowcę nagród. I okazało się, że projekt inspirowany przez Eloïse został wybrany! Stworzono rzeźbę, a dziewczynka była bardzo podekscytowana. Poszło dalej, trafił do produkcji. Zagrał go Derek Arnold, który w „Łotrze 1” grał Pao. Brian zabrał swoją pociechę na zdjęcia testowe. Obcego widać go w filmie dwa razy, po raz pierwszy w dużym ujęciu portu kosmicznego, a potem gdy zdejmuje maskę. To jej wystarczyło i była bardzo zadowolona. A żeby było jeszcze ciekawiej, Brian pochwalił się tym Pablo Hidalgo i zapytał, czy jest szansa by nazwać go jakoś po Eloïse. Jej pełne imię to Eloïse Aurora Mae, więc w ten sposób powstał Auromae Iselo. Łatwo się domyśleć, że dziewczynka była przeszczęśliwa.

Pierwszy szkic to oczywiście dzieło Eloïse.

Star Wars: Always

polygon.com
14

Gwiezdne Wojny na ekranie to już dziesięć filmów. A jak wyglądałby zwiastun jednego, jedynego, bezcennego niczym pierścień Golluma? Ano tak jak zaprezentowali to nam wczoraj Topher Grace i Jeff Yorkes.



Jeden film zamiast dziesięciu. I jego zwiastun. Ciekawe doświadczenie. Ale kim są obydwaj Panowie?
Topher Grace to amerykański aktor, znany chyba najbardziej z roli Erica Formana w serialu 'Różowe lata siedemdziesiąte'. Występował również w takich filmach jak 'Traffic', 'Spider-Man 3', 'Predators', czy ostatnio oscarowym 'Czarne bractwo. BlacKkKlansman'. Prywatnie wielki fan Star Wars.
Jeff Yorkes to amerykański montażysta, mający swój udział w tzw. shortach oraz biograficznym dokumencie o Drew Struzanie, a z punktu widzenia Bastionu - montażysta 'The Return of Return of the Jedi: 30 Years and Counting' , hołdu dla 'Powrotu Jedi' w reżyserii Kyle'a Newmana, twórcy 'Fanboys'.

Ciekawsze jest jednak to, że 'Always' to nie pierwsze podejście Grace'a do montażu Gwiezdnych Wojen. Miejską-internetową legendą obrósł jego projekt, który mnie osobiście przypomina trochę jednego z bohaterów 'Ostatniego dona' Mario Puzo, dotyczący edycji Epizodów I-III w jeden, 85-minutowy film. Niektórzy go widzieli, cała reszta nie, z oczywistych powodów praw autorskich. Ale plik podobno nadal gdzieś tam jest, w odległej galaktyce szuflad aktora.

Tytuł Epizodu IX jest fantastyczny!

21

J.J. Abrams niedawno udzielił wywiadu telewzji „ET”. Mówił w nim o zakończeniu prac na planie Epizodu IX. Jego zdaniem odbiór „Ostatniego Jedi” nie wpłynął na ich działania, gdyż każdy film opowiada swoją historię. To jest oczywiście trylogia, ale przede wszystkim pracują nad tym by IX była satysfakcjonująca. I właśnie słowo satysfakcja jest dla Abramsa istotne. Chciałby, aby dzięki pracy i pasji jaką cała ekipa wkłada w ten film, publiczność poczuła wiele różnych rzeczy, z których najważniejsza jest właśnie satysfakcja.

Abrams wspominał też o pracy z Billym Dee Williamsem, z której jest bardzo zadowolony. Odtwórcę Landa na planie otaczała specyficzna aura. J.J. zapytany o tytuł Epizodu IX powiedział, że go nie zdradzi na razie, ale zapewnia, że jest fantastyczny.



Oczywiście wciąż trwają spekulacje na temat tytułu. Domniemana krótka lista wygląda jakoby tak: „Legacy of the Force”, “Reing of the Force”, “Victory”, “Ashes of the Republic” i “Galaxy of the Brave”. Cóż, poczekamy do Celebration i zobaczymy.

Inna ciekawostka mówi, że nowe postaci mają nazwy kodowe po miastach - London (Londyn), Oslo, Bruges (Brugia), Limerick, i Boston.

Alan Horn twierdzi, że nie widział jeszcze Epizodu IX, ale był w Wielkiej Brytanii na planie, widział parę scen i ogląda dniówki, które mu podsyłają Abrams i Kathleen Kennedy. Co weekend także odsyła im swoje uwagi. Jego zdaniem to będzie wielki i wspaniały film. Co będzie dalej jeśli chodzi o filmy, Horn mówi, że wciąż trwa dyskusja na ten temat. Bronił też „Hana Solo” twierdząc, że to dobry film, który niestety nie zarobił tyle ile oczekiwali. Jednak w Disneyu oceniają to niepowodzenie łagodniej niż media.

Oczekujemy, że tytuł i zwiastun pojawią się na Celebration. Zwiastun podobno będzie dołączony potem do kolejnych „Avengersów” więc będzie szansa go szybko zobaczyć w kinie.



Na koniec kilka plotek fabularnych. Uwaga na potencjalne spoilery.
  • Fryzura Rey przypomina tę z „Przebudzenia Mocy”, prawdopodobnie dlatego, że wykorzystują nieużyte sceny z Rey i Leią.
  • Adam Driver na pewno był w Jordanii. Nie wiadomo tylko, czy pojawił się tam Billy Dee Williams.
  • Rey jest pierwszą osobą, która rozumie czym jest McGuffin. Ostatecznie wszyscy szukający spotykają się właśnie na jordańskim planie.
  • Rey naprawiła miecz Skywlalkerów.
  • Broń rycerzy Ren jest podobno wyszukana i różnorodna.
  • Rose zaś jest gruba rybą w Ruchu Oporu.
  • Naomi Ackie podobno gra siostrę Finna (nie córkę Lando), ale w kwestii tego donosu są duże wątpliwości.
  • Keri Russell gra łowczynię nagród. Nie wiadomo po której stronie się opowiada. Ma fioletowy strój z brązowymi i złotymi dodatkami i wydłużony hełm.
  • Nien Nunb ma ten sam strój co w dwóch poprzednich filmach, ale tym razem jego rola podobno jest większa.
  • W Najwyższym Porządku są szturmowcy w czerwonych zbrojach.
  • Luke i Leia pojawiają się w wielu retrospekcjach, także dziejących się w czasach gdy Luke uczył Leię Mocy. Nie jest jasne w jaki sposób poradzono sobie z odmłodzeniem Marka Hamilla i Carrie Fisher. Lei na ekranie jest mniej więcej tyle ile w „Przebudzeniu Mocy”, a przez retrospekcje jej faktyczna rola jest mniejsza. Nie wiadomo też jaki los ostatecznie ją spotka.


My dalej czekamy na zwiastun i tytuł (Celebration). No i warto dodać, że Piątek Mocy po części będzie też koncentrował się na IX Epizodzie.

Benioff i Weiss nakręcą trzy filmy „Star Wars”

72

Nową serię filmów, którą stworzą David Benioff i D.B. Weiss Lucasfilm zapowiedział trochę ponad rok temu. Nadal nie znamy szczegółów kontraktu twórców „Gry o tron”, z wyjątkiem tego, że w ten projekt wierzy Bob Iger oraz że wraz z zakończeniem „Gry o tron” nadchodzi jego czas.



Finałowy sezon „Gry o tron” pojawi się już w kwietniu, obecnie jest już skończony i trwa promocja. Przy tej okazji o swoich współpracownikach powiedział Casey Bloys, szef HBO. Bloys wierzy, że jak Benioff i Weiss skończą swoje „Gwiezdne Wojny” to wrócą do HBO. Zwłaszcza, że odpowiadają oni za produkcję serialu „Confederate”, a tu pojawiło się pewne opóźnienie. Casey mówi wprost, że wynika ono z tego, iż twórcy „Gry o tron” dostali ofertę zrobienia trzech filmów z serii „Gwiezdne Wojny”. Szef HBO rozumie, że to jest oferta, której się nie odrzuca, zwłaszcza jak się kocha tę serię i jest to realizacja pewnego marzenia. Poczeka.

To co jest istotne dla nas to fakt, że Bloys mówi o trzech filmach. Dotychczas Lucasfilm i Disney byli bardziej tajemniczy mówiąc o serii. Czyli mogłyby to być zarówno dwa filmy, pięć, jak i siedem. Z jednej strony nie należy się przywiązywać zbytnio do słów Bloysa, z drugiej nie można też ich bagatelizować. Może się pomylił, może myśli, że to trzy filmy, bo tak mu powiedzieli. Być może też Lucasfilm i Disney zostawiły sobie otwartą furtkę, czy wyjdzie z tego trylogia czy dłuższa seria, okaże się w trakcie, w zależności od tego jak nowe filmy zostaną przyjęte.

David Benioff i D.B. Weiss wyprodukują nowa serię, a także napiszą do niej scenariusz, bądź jego zarys. Nie znamy żadnych szczegółów jeśli chodzi o fabułę, czy nawet okres akcji. Wiemy za to, że te filmy nie będą one związane w żaden sposób z IX Epizodami, ani trylogią Riana Johnsona (której wielu wieści skasowanie, ale nie ma na to żadnych dowodów). W każdym razie o nowych filmach na pewno dowiemy się czegoś na Celebration.

Jako ciekawostkę można dodać, że „Gwiezdne Wojny” wpłynęły już na finał „Gry o tron”. Benioff i Weiss byli obecni na planie „Ostatniego Jedi” i dowiedzieli się jak Rian Johnson i Kathleen Kennedy walczą z przeciekami. Podobno część pomysłów wykorzystali u siebie.

Tropami „Gwiezdnych Wojen” – Skellig Michael, czyli Ahch-To

4

Jednym z najbardziej intrygujących miejsc w „Przebudzeniu Mocy” i „Ostatnim Jedi” jest planeta, na której znajduje się pierwsza świątynia Jedi i zaszył się Luke Skywalker, czyli Ahch-To. W prawdziwym świecie to równie intrygujące miejsce, to irlandzka wyspa Skellig Michael. Zapraszamy do przeczytania relacji z tego miejsca.

Skellig Michael – Ahch-To i Pierwsza Świątynia Jedi





Wcześniejsze relacje znajdziecie tutaj:

„Podróż Rey”

Egmont Polska
1

Dwa dni temu na naszym rynku pojawiła się nowa książeczka skierowana do młodszych fanów sagi. Mowa o, nawiązującej do Ostatniego Jedi, "Podróży Rey", wydanej w ramach egmontowego cyklu Biblioteka mądrego dziecka. Nowa pozycja skierowana jest do osób pragnących ponownie zagłębić się w przygody bohaterów z odległej galaktyki.

Biblioteka Mądrego Dziecka. Star Wars Ostatni Jedi. Podróż Rey

Galaktyka znów jest w niebezpieczeństwie. Tylko ostatni Jedi, Luke Skywalker, może ocalić Ruch Oporu. Generał Leia powierza więc Rey mapę, która ma jej pomóc w misji: dziewczyna ma odnaleźć Luke’a i przekazać mu wezwanie Lei. Rey liczy też na to, że Luke nauczy ją panować nad Mocą. Czy dziewczynie uda się odnaleźć ostatniego z wielkich Jedi? I co wyniknie z ich spotkania? Wszystkiego dowiesz się z tej książki!.
Autor Ella Patrick. Cena 16,99 zł, 24 strony, oprawa twarda. Premiera: 30 stycznia 2019 r.

Zapowiedzi książeczek Egmontu

Egmont Polska
5

W ciągu następnych kilku tygodni na rynku pojawią się dwie nowe pozycje Egmontu skierowane do nieco młodszych fanów. Pierwsza, związana z osobą Rey, pojawi się jeszcze w tym miesiącu, druga natomiast, zapowiadana na koniec lutego, przybliży lęki mrocznego lorda sithów Dartha Vadera.

Biblioteka Mądrego Dziecka. Star Wars Ostatni Jedi. Podróż Rey

Galaktyka znów jest w niebezpieczeństwie. Tylko ostatni Jedi, Luke Skywalker, może ocalić Ruch Oporu. Generał Leia powierza więc Rey mapę, która ma jej pomóc w misji: dziewczyna ma odnaleźć Luke’a i przekazać mu wezwanie Lei. Rey liczy też na to, że Luke nauczy ją panować nad Mocą. Czy dziewczynie uda się odnaleźć ostatniego z wielkich Jedi? I co wyniknie z ich spotkania? Wszystkiego dowiesz się z tej książki!.
Autor Ella Patrick. Cena 16,99 zł, 24 strony, oprawa twarda. Premiera: 30 stycznia 2019 r.


Czego boi się Darth Vader?

Czy jest coś, cokolwiek, czego boi się Lord Vader? Poszukajmy. Nadeszła północ. Księżyc jest w pełni. Las okrywa mrok. Ale Darth Vader się nie boi. Nie boi się potworów ani czarownic, ani duchów, dlaczego więc miałby się bać ciemności? Przecież nic nie może przerazić Dartha Vadera. Ale czy na pewno?
Adam Rex to wybitny amerykański autor i ilustrator, głownie dziecięcej i młodzieżowej literatury fantastycznej. Wydał m. in. powieść dla młodzieży „Prawdziwe znaczenie Smekodnia”. Zilustrował wiele książek dla dzieci autorstwa czołowych pisarzy, takich jak Neil Gaiman. W „Czego boi się Darth Vader” szuka iskierki człowieczeństwa (czyli strachu) w tym, który przeszedł na ciemną stronę mocy. Czy ją znajdzie?
Autor i ilusrator Adam Rex. Przekład Anna Hikiert. Cena 24,99 zł, 48 stron, oprawa twarda. Premiera: 27 luty 2019 r.

Na zwiastun musimy sobie poczekać?

31

Prace na planie Epizodu IX powoli dobiegają końca. Cześć ekipy dostała już prezenty na pamiątkę (pamiątkowe kurtki i podziękowania od Kathleen Kennedy i J.J. Abramsa) i powoli może przechodzić do innych projektów. My tymczasem czekamy na ogłoszenie tytułu. Patrząc na to jak to wyglądało przy „Ostatnim Jedi”, wychodziłoby, że musimy czekać tydzień lub dwa. Zobaczymy jednak, czy powtórzą tę strategię marketingową.



Natomiast nie ma już nadziei na zwiastun przed Celebration. Przy okazji zapowiedzenia tytułu może dostaniemy krótki teaser, albo jakiś inny materiał. Nowy początek „Gwiezdnych Wojen” zacznie się w kwietniu, tam poznamy oficjalnie szczegóły przyszłych projektów.

Tymczasem w Londynie pojawił się Mark Hamill, jednak na zdjęciach nie ma brody, więc jego sceny mogą być dawno nakręcone. Zaś pozostając w temacie bohaterów oryginalnej trylogii, chodzą plotki, iż w Epizodzie IX zobaczymy ponownie Hana Solo. Nie wróci on z zaświatów, nie będzie pewnie też duchem, ale może się przewinąć w jakiejś wizji czy retrospekcji. Czy Harrison Ford pojawi się na chwilę na planie? Zobaczymy.

Tymczasem Richard E. Grant znów mówił o swojej roli. Nie może zdradzić jej imienia, nie może nic powiedzieć, bo go zwolnią, ale powiedział, że będzie to ostatni film z serii. Czy miał na myśli trylogię, czy może tak właśnie będzie wyglądał marketing? Wielki koniec sagi? Zobaczymy.

Kilka plotek pojawiło się na reddicie, część z nich szybko zniknęło wraz z kontami osób, które je pisały. W internecie szczęśliwie nic nie ginie. Jedna z tych plotek mówi o tym, że Epizod IX będzie miał niesamowicie wielkie sceny akcji, nawet na standardy „Gwiezdnych Wojen”. Coś tak dużego, czego raczej się nie spotyka. Inny redditor pisał, że film powinien sprawić fanom radość. Różnym fanom, tym, którzy chcą by Legendy w jakiś sposób przetrwały, tym, którzy pokochali „Ostatniego Jedi” i tym, którzy nie trawią tego filmu. Podobno na planie były różne osoby i wszystkim się bardzo podobało. Co ważniejsze Lucasfilm chyba jest zadowolony z tego filmu. No a tytuł zaś ma być mroczny i sugerujący beznadzieję. Zobaczymy.

„Ostatni Jedi” najlepiej sprzedającym się blu-rayem

37

We wrześniu pisaliśmy, że Ostatni Jedi był najlepiej sprzedającym się blu-rayem roku 2018 w USA. Kilka dni później pojawiły się informacje, że „Czarna Pantera” prześcignęła „Ostatniego Jedi”. Trochę czasu minęło i Epizod VIII znów prowadzi.

Wg The Numbers, w zeszłym roku sprzedano 3.011.279 kopii filmu Riana Johnsona. Dla porównania „Czarna pantera” sprzedała się tylko w 2912422 kopiach. Trochę inaczej wygląda rynek DVD, ten jest dużo korzystniejszy dla Marvela. „Gwiezdne Wojny” raczej słabo sobie radzą na tym nośniku. Tam „Ostatni Jedi” jest dopiero 10. miejscu (953127 kopii), ale jednocześnie „Czarna Pantera” trafiła na trzecie miejsce (1458680 kopii). Najlepiej sprzedający się DVD w 2018 w Stanach to „Jumanji 2” (1578285). Sumarycznie oczywiście „Pantera” wypada lepiej, ale Epizod VIII plasuje się na drugiej pozycji.

Fani „Gwiezdnych Wojen” jak widać mają większe wymagania niż fani Marvela, jeśli chodzi o jakość. Analogiczna sytuacja ma miejsce w Japonii, gdzie „Ostatni Jedi” sprzedał się na blu-rayu w 190 tysiącach kopii, tym samym dzierży tam palmę pierszeństwa.

Niestety gorzej dla Epizodu VIII wygląda kwestia wyników z kin po zamknięciu 2018. Oba filmy Marvela, czyli „Czarna Pantera” jak „Avengers: Wojna bez granic” niestety ostatecznie pokonały wynik „Ostatniego Jedi”, tak w Stanach jak i poza nimi.

FilmWynik w USWynik całościowy na świecie
„Avengers: Wojna bez granic”678815482 USD2,048 milarda USD
„Czarna Pantera”700059566 USD1,346 miliarda USD
„Ostatni Jedi”620357910 USD1,332 miliardy USD


W przypadku wyników „Ostatniego Jedi” warto zwrócić uwagę na załamanie w USA po 4 tygodniu. Od piątego tygodnia film zarabiał już mniej niż „Łotr 1” w analogicznym okresie. Określenie tej przyczyny to prawdopodobnie jedno z największych wyzwań jakie stoi przed Disneyem i Lucasfilmem przed Epizodem IX.

Po sieci krąży też ciekawa wypowiedź Kyle’a Newmana, reżysera „Fanboys” i jednego z zagorzałych fanów i samozwańczych agitatorów sagi. Newman twierdzi, że Epizod VIII mu nie podszedł, podobnie zresztą jak wielu osobom, które zna w branży. Niestety dostępny fragment jest pocięty i ma dość jednoznaczny opis, sugerujący pewne zjawisko. Natomiast tu warto sobie zadać pytanie, na ile osoby, którym jak Newmanowi, nie podszedł film Johnsona, siedziały cicho, bo nie chciały trafić do jednego worka z hejterami czy rosyjskimi trollami. Miejmy nadzieję, że to zajawka mniej emocjonalnej, a bardziej rzeczowej dyskusji i ocen tegoż epizodu.



Na sam koniec jeszcze wpis od Riana Johnsona z okazji rocznicy „Ostatniego Jedi”. Podziękował fanom, niezależnie od tego jakie opinie mają o filmie.



I tu warto pochwalić Riana. Nie dość, że udało mu się napisać pozytywny wpis, który w sam w sobie nie budzi skrajnych emocji, to jeszcze nie reagował tym razem na zaczepki. A te wyglądają choćby tak:

Nowe zdjęcia z Epizodu IX i nowe ploty

67

Na początek zdjęcia z Black Park koło Pinewood. MakingStarWars regularnie skanuje okolice. Wygląda na to, że filmowcy używają teraz śniegu, soli i jakiegoś popiołu starając się stworzyć coś, co nam najbardziej kojarzy się z Starkillerem. Czy to będzie nowa lokacja, czy może twórcy zaserwują nam jakieś retrospekcje? Zobaczymy.





Z podobnych plotek, pojawiają się różne sugestie, iż w Epizodzie IX zobaczymy planetę Batuu, czyli lokację parku Disneya – „Galaxy’s Edge”. Co ciekawe rok temu źródłem tej informacji był arcytroll Mike Zeroh. Tym razem jednak źródłem spekulacji jest książeczka Flight of the Falcon: Pirate’s Price Lou Anders. Tam znajduje się mapka galaktyki pokazująca trasę „Sokoła Millennium”, gdzie po Crait kolejną odwiedzoną planetą jest Batuu. Przypominamy, że Batuu a dokładniej Black Spire zostało wspomniane już w „Hanie Solo”. Więc kto wie, może i Mike coś w końcu trafnie przewidzi.

Według branżowych przewidywań, Epizod IX będzie jednym z najważniejszych wydarzeń filmowych roku, a tym samym jednym z głównych hitów. Dziennikarze jednak dość jednogłośnie wskazują tegorocznego lidera. Będzie nim prawdopodobnie inny film Disneya, a dokładniej „Avengers: Endgame”. Równie jednogłośnie wskazują, że film J.J. Abramsa poradzi sobie dość dobrze z konkurencją nie disneyową, zwłaszcza w bezpośrednim starciu z trzecim „Jumanji”. Przypominamy, drugie „Jumanji” miało być zaorane przez „Ostatniego Jedi”, ale nie wyszło. Film poradził sobie świetnie. Może trudno mówić, że deptał Epizodowi VIII po piętach, ale jego producenci mają nadzieję, na wywiązanie równej walki z finalną odsłoną trylogii sequeli. Dziennikarze nie podzielają tej opinii.

Podzielone są też głosy, czy Epizod IX będzie drugim najbardziej dochodowym filmem roku. Są trzy inne produkcje Disneya, które mogą prześcignąć film Abramsa w starciu w box office. Najmniejsze szanse, acz niezerowe ma „Toy Story 4” Pixara. Jeszcze groźniejsza wydaje się być „Kraina lodu 2”, jednak filmem, który może nieoczekiwanie najwięcej namieszać w przyszłorocznym box office będzie „Król Lew” w wersji Jona Favreau. Jak wyniki będą wyglądać naprawdę zobaczymy, dziś to trochę wróżenie z fusów, ale jedno jest pewne. Disneya czeka kolejny, bardzo dochodowy rok. Natomiast analitycy liczą, że Epizod IX zgarnie miliard, a także sugerują, że może mieć lepszy wynik niż Epizod VIII (choć tu już są ostrożniejsi).

Tymczasem my czekamy na jakieś oficjalne wieści, przede wszystkim tytuł. W przypadku „Przebudzenia Mocy” poznaliśmy go w listopadzie rok wcześniej, „Ostatni Jedi” został ujawniony w styczniu i na to właśnie teraz liczy wiele osób. Oczywiście jest kilka nowych tytułów w fanowskiej grze. Choćby: „The Knights of Ren”, „The Ashes of the Empire”, “The Rising Tyrany”, czy “A Spark of Hope”. Zaś jeśli chodzi o zwiastun (lub choć zwiastun zajawkowy), to źródła sugerują, że został on już zmontowany i pojawi się raczej wcześniej niż później. Kiedy? Niestety nie wiemy.

Ostatnio Todd Fisher wspominał o udziale Carrie Fisher w IX Epizodzie. Dodał do tego jeszcze jedną rzecz. Podobno jest zdziwiony tym ile jej jest w tej wersji filmu, którą widział. Nie będzie jej mniej niż w Epizodzie VII czy VIII. Zobaczymy.

Za to prawdopodobnie w filmie ponownie pojawi się Andrew Jack. Zagrał on członka Ruchu Oporu imieniem Caluan Ematt w obu częściach trylogii sequeli. Na planie jest obecny, bo jest trenerem wymowy dla aktorów, więc w tle bardzo łatwo można go wykorzystać.

Na koniec jeszcze jedna szalona plotka. Pisaliśmy już o „przekuciu” miecza przez Rey. Podobno nie wyjdzie jej to dokładnie, w efekcie miecz może być wzmocniony i jego ostrze bardziej będzie przypominać to, które ma Kylo Ren. Zwiastun na pewno pokaże nam miecze i będzie można to zweryfikować.

Jamie Oliver w Epizodzie IX

29

I wygląda na to, że jednak teasera w tym roku chyba się już nie doczekamy. Cóż, pozostaje czekać dalej. A tymczasem kilka ciekawych plotek.

John Boyega w wywiadzie dla „Empire” potwierdził plotkę, która powtarza się już od jakiegoś czasu. Otóż akcja IX Epizodu będzie mieć miejsce jakiś rok po „Ostatnim Jedi”. Potem Boyega twierdził, że nie pamięta by coś takiego powiedział, więc w teorii mogli to dodać sami dziennikarze. W każdym razie innych dat obecnie nie ma.



Todd Fisher, brat Carrie Fisher przyznał, że widział już sceny z Leią z Epizodu IX. I jest zachwycony tym, co zobaczył. Ładnie to podobno zachowuje jej dziedzictwo. Ale, co ważniejsze wykorzystali materiał, którego wcześniej nie pokazywano. Jak zaznacza Todd nie chodzi tylko o duble, ale sceny, które bardzo szybko wycięto. Niestety nie mógł powiedzieć wiele więcej.

Wg „The Sun” najnowszym szturmowcem Najwyższego Porządku został słynny kucharz Jamie Oliver, autor telewizyjnych programów kulinarnych i książek. Podobno zagranie szturmowca w „Gwiezdnych Wojnach” było dla niego marzeniem. Dzięki swojej pozycji mógł pomóc w jego realizacji. Kto wie, może nawet go usłyszymy jak Daniela Craiga czy Michaela Giacchino (obaj byli szturmowcami z rolami mówionymi w „Przebudzeniu Mocy”).

Natalie Portman została zapytana, czy bierze udział w Epizodzie IX. Kategorycznie zaprzeczyła.

Za to Peter Sciretta ze /film zasugerował, aby fani przejrzeli sobie Przebudzenie Mocy: Wizje twórców. Podobno cześć projektów z VII Epizodu, których wówczas nie wykorzystano, pojawi się w IX Epizodzie. Oczywiście fani zaczęli się przerzucać różnymi dziwnymi artami, z duchami Mocy i Anakinem włącznie. Sciretta napisał tylko, że nie o to mu chodziło, że to co sugeruje to nic wielkiego, raczej drobne rzeczy.

Zaś skoro pojawiły się prequele, Anakin i Padme, to ponownie pojawiły się plotki o możliwym udziale Haydena Christensena w Epizodzie IX. Prawdopodobnie to one wywołały pytanie do Natalie Portman.

Matt Martin zasugerował, by uważnie przeczytać komiks „Vader #25”. Tam na jednym panelu podobno jest jakieś subtelne nawiązanie do Epizodu IX.

Rok do premiery Epizodu IX

29

Już za dokładnie rok, czyli 20 grudnia 2019 do kin oficjalnie wejdzie Epizod IX „Gwiezdnych Wojen” w reżyserii J.J. Abramsa. W Polsce możemy śmiało założyć, że zobaczymy go co najmniej dzień wcześniej. Rok przed premierą to dobry czas na małe podsumowanie, tego co wiemy o nadchodzącym filmie.

Pierwszą osobą, która publicznie określiła Epizod IX jako finalną odsłonę sagi był zmarły producent dwóch pierwszych zrealizowanych części, czyli Gary Kurtz. Producent czasem przy okazji konwentów czy wywiadów opowiadał o danych, niezrealizowanych pomysłach George’a Lucasa. Jednym z nich było to, że w finałowej części w końcu mieliśmy zobaczyć Imperatora. To wykorzystano już w „Powrocie Jedi”, bo zmieniła się koncepcja. Kurtz opowiadał te historie w czasach, gdy Lucasfilm zarzekał się, że nie będzie już kolejnych filmów po „Zemście Sithów”. Jak wiemy sam Lucas wrócił do sequeli, gdzieś koło 2011, szkicując wstępnie nową trylogii. Ta początkowo powstawała przy współpracy z Michaelem Arndtem. Wszystko jednak się zmieniło, gdy Lucasfilm został przejęty przez Disneya. Wtedy, nowy szkic trylogii sequeli nadali J.J. Abrams i Lawrence Kasdan. Epizod IX jednak pozostał tylko szkicem i przez lata nikt się nim nie zajmował.

Gdy ogłoszono, że „Ostatniego Jedi” wyreżyseruje Rian Johnson pierwsze plotki (z czerwca 2014) sugerowały także, że napisze on i wyreżyseruje IX część. Jednak już oficjalne potwierdzenie (z marca 2015) mówiło, że Johnson zajmie się tylko VIII Epizodem. Film ten miał mieć premierę w maju 2017, a IX Epizod dwa lata później. Lucasfilm/Disney chciały mieć zapewnioną premierę w ciągu dwóch lat, więc z ich punktu widzenia Rian nie wchodził w grę. Choć jak twierdzi Ram Bergman wówczas Rian chętnie by wziął na siebie oba filmy.

W marcu zaczął się okres plotek na temat tego, kto stanie za sterami kolejnego Epizodu. Wśród często wymienianych osób pojawiał się J.J. Abrams, ale nie tylko on. Około lipca 2015 zaczęto w kuluarach wymieniać nazwisko - Colin Trevorrow i faktycznie w sierpniu 2015 został on oficjalnie ogłoszony reżyserem i scenarzystą. Szybko dołączył do niego Derek Connolly, z którym Colin tworzy praktycznie wszystkie scenariusze. Panowie bazowali na nowej wersji szkicu przygotowanej przez Riana Johnsona, ale mieli wolną rękę, a co ważniejsze własną wizję.



Czego by nie mówić o Colinie, to potrafi on dobrze wykorzystać media społecznościowe i bawić się z fanami, ale też mediami. Trochę w stylu, który potem widzieliśmy u Rona Howarda. Trevorrow miał swoją wizję Epizodu IX. Po pierwsze chciał, by główną postacią z klasycznej trójki, która zagra tu pierwsze skrzypce była Leia. Po drugie chciał też, by NASA pomogło w powstawaniu filmu. Chciał wysłać w kosmos kamerę by nagrać sceny, które potem posłużą jako tło przestrzeni kosmicznej. Zastanawiał się też, czy nie wykorzystać do tego kamer IMAX. Resztę filmu chciał kręcić na taśmie filmowej wysokiej jakości.

Colin jednak miał też grupę antyfanów, którym nie podobało się to, co zrobił z „Jurassic World”, ale jeszcze bardziej przerażało ich jego eksperymentalne kino, czyli „Powieść Henry’ego”. Tym filmem sobie nagrabił i zraził dość sporo ludzi. Co prawda, po drugiej części „Jurassic World” większość krytykujących, ale też producentów czy recenzentów, chciała by to jednak Trevorrow nakręcił trzecią część cyklu, to jednak warto pamiętać, że działo się to później. Wprost wynika to także z umiejętnego korzystania z mediów społecznościowych, gdzie potrafił przyznać się do błędów i nawiązać pozytywny dialog z zawiedzionymi widzami. Bez antagonizowania ich.

Trevorrow był jednak odwrotnością Riana Johnsona. Ten jak wiemy, szaleje w internecie, natomiast na planie, czy w relacjach z producentami jest spokojny i zrównoważony. Trevorrow obrósł w piórka po sukcesie „Jurassic World” i różne plotki twierdzą, że był trudnym współpracownikiem. Apodyktyczny, zadufany w sobie i nie dający się przekonać do niczego, jednocześnie bezkompromisowo broniący swojej wizji filmu.

Aż dziw, że prace nad Epizodem IX trwały spokojnie przez cały rok 2016. Carrie Fisher próbowała na Celebration Europe namawiać fanów, by domagali się występu jej psa, Gary’ego w filmie, powołując się na zwiększenie reprezentacji zwierząt w sadze. Johnson zaś zdradził, że zakończył swoje sesje z Trevorrowem i ten już samodzielnie pracuje nad kolejną częścią, raczej nie prosząc o jakieś zmiany, tylko o jedną krótką scenę. Ta ostatnia kwestia potem została poruszona przez tak Trevorrowa jak i Marka Hamilla, którzy nie chcieli jej poruszać przed premierą Epizodu VIII. Chodziło wprost o kwestię śmierci Luke’a Skywlakera. Mark i Colin podzielali wizję, by Luke zginął dopiero w Epizodzie IX i pewnie w inny sposób.



Problemy z Epizodem IX zaczęły się wraz ze śmiercią Carrie Fisher. Szybko wydano oświadczenie, że nie będzie tworzona w sposób cyfrowy, jak to miało miejsce w „Łotrze 1”. Ostatecznie uznano, że wykorzystane zostaną niewykorzystane sceny z Epizodów VII i trochę VIII. Po drodze pojawiły się plotki, że Leię mogłaby zagrać Meryl Streep. Pierwotnie założono, że śmierć Fisher spowoduje zmiany w scenariuszu, ale nie zmieni harmonogramu produkcji. Ogłoszono nawet datę premiery – 24 maja 2019. Niestety cały pomysł nad którym pracowali Trevorrow i Connolly zaczął się bez Lei sypać. Prace nad scenariuszem się przedłużały, Kathleen Kennedy i Bob Iger zaczynali się niecierpliwić. Współpraca z Trevorrowem robiła się coraz cięższa. W tym samym czasie Kathleen musiała gasić pożar na planie „Hana Solo” wyrzucając Phila Lorda i Chrisa Millera. Colin czuł już wtedy, że może go spotkać coś podobnego i komentował sprawę, kadząc publicznie Kennedy jak również rozumiejąc motywy Lorda i Millera. Scenariusz jednak nie był skończony, Kathleen dokoptowała kolejnego scenarzystę, Jacka Thorne’a. Wszystko wskazuje na to, że Trevorrow zareagował emocjonalnie i zamiast skorzystać z szansy eskalował konflikt, broniąc swojej wizji. Efekt był taki, że cała trójka scenarzystów wyleciała z Lucasfilmu, choć bez wielkiego huku. Także dlatego, że Thorne nawet nie został jeszcze oficjalnie ogłoszony współscenarzystą.

Kto miał zastąpić Trevorrowa? Właściwie wybory były dwa. Promowany przez Kathleen Kennedy – Rian Johnson, oraz przez Boba Igera – J.J. Abrams. Rian w tym czasie wiedział, że woli własną trylogię. Stanęło więc na Abramsie. J.J. wziął sobie współscenarzystę - Chrisa Terrio i zaczęli na nowo pisać cały scenariusz, niewiele bazując na tym, co już powstało. Epizod IX wówczas już miał zmienioną datę premiery, na 20 grudnia 2019. Abrams zapowiedział wprost, że chce także nawiązywać do prequeli. Później pojawiły się sugestie, że będzie raczej kontynuował swój pomysł z VII Epizodu, co będzie wymagało odkręcenie pewnych wyborów Johnsona. Pierwsza wersja scenariusza wylądowała na biurku Igera niecałe trzy miesiące po zatrudnieniu Abramsa i Terrio, w okolicach premiery „Ostatniego Jedi”. To też okres w którym zaczęto zdradzać, kto wróci. Daisy Ridley, John Boyega, Mark Hamill, Oscar Isaac oraz Adam Driver, czyli wszyscy zgodnie z przewidywaniami. Szybko ogłoszono również, że John Williams skomponuje muzykę do finalnej odsłony trylogii. Zdjęcia zaplanowano na lipiec 2018. Scenariusz był gotowy w kolejnej wersji w lutym, ale wciąż potem Abrams nad nim jeszcze pracował.

W międzyczasie Colin dawał o sobie znać, zachwalając swój scenariusz i swoje pomysły, które kłóciły się z wizją Riana, czyli przede wszystkim kwestię Luke’a Skywalkera. Trevorrow ewidentnie miał problem z pogodzeniem się, że nie zrobi tego filmu.

Zaczęły się także pojawiać plotki o udziale Billy’ego Dee Williamsa (potem potwierdzone) oraz nowej postaci kobiecej, która mogłaby być matką Rey lub Marą Jade. Inne plotki sugerowały pojawienie się Ewana McGregora (niepotwierdzona). W szalonych plotkach pojawiał się też Thrawn.

W lipcu ogłoszono obsadę. Do ekipy dołączyli: Matt Smith, Naomi Ackie, Richard E. Grant i Keri Russell. Potwierdzono także udział Lupity Nyong’o, Kelly Marie Tran, Joonasa Suatamo, Anthony’ego Danielsa i Billie Lourd, oraz wymienionych wcześniej osób.



W międzyczasie zaczęły pojawiać się zdjęcia z planu, oczywiście przecieki. Cześć z nich pochodzi z Pinewood i okolic, gdzie także zawitała nasza ekipa. Inne pochodzą z Jordanii (dokładniej z Wadi Rum). Jak widać na planie pojawiły się zwierzęta, zgodnie z życzeniem Carrie.

Wg przecieków tym razem J.J. Abrams jest bardziej wyluzowany i bardziej improwizuje. Kręci dużo materiału, ale jednocześnie dalej walczy z przeciekami. Zdjęcia w Jordanii zakończyły się już. Czy ekipa jeszcze gdzieś poleci? Zobaczymy. Wcześniej pojawiały się plotki o Laosie, obecnie mówią o ewentualnych zdjęciach gdzieś w Afryce. No i oczywiście o zamkach.

To na co czekamy teraz to jakiś materiał, zwiastun albo dokument zza kulis, który według przecieków może pojawić się przed końcem roku. Oby, umili czekanie.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.