TWÓJ KOKPIT
0

Abel G. Pena :: Newsy

NEWSY (11) TEKSTY (0)

Tydzień „Zemsty Sithów”: Epizod III a "The Clone Wars"

2015-05-24 10:33:27


Najpierw był „Atak klonów”, czyli początek konfliktu zbrojnego pomiędzy Republiką i Separatystami, potem „Zemsta Sithów”, czyli jego zakończenie. Pośrodku mamy zaś wojny klonów i jedyne w chwili obecnej kanoniczne źródło traktujące o tych walkach – serial „The Clone Wars” i część materiałów z nim powiązanych. Logiczne jest zatem, że w animacji znajdziemy bardzo dużo odwołań do Epizodu III – czy to bohaterów, czy miejsc, czy wreszcie aluzji do bitew. Wymienienie ich wszystkich chyba nie jest możliwe, dlatego w tym artykule postanowiliśmy spojrzeć na inny aspekt łączący TCW i „Zemstę” – to, w jaki sposób serial zmienił jej postrzeganie, innymi słowy – jak ją zretconował.

Retcon jest pojęciem wprowadzonym przez Elgina Tuppera i pochodzi od wyrażenia retroactive continuity, czyli „retroaktywna ciągłość”. Oznacza on zmianę postrzegania wydarzeń ze źródła, które powstało wcześniej, przez źródło późniejsze. Tupper pisał: „(...) retcon oznacza, że ostatecznie historia przepływa zasadniczo z przyszłości w przeszłość, że przyszłość nie jest już produktem przeszłości”. Jednymi z bardziej znanych retconów z „Gwiezdnych Wojen” są zmiany w biografii Boby Fetta – w Oryginalnej Trylogii nie wiemy o nim za wiele, ale mamy go za zwykłego człowieka. W „Ataku klonów” okazało się, że jest klonem.

Gdy „The Clone Wars” było emitowane w telewizji, wzbudzało wiele emocji nie tylko z powodu zmian w dawnym kanonie, lecz także dlatego, że zmieniało perspektywę, z jaką postrzegamy filmy. Jednym z pierwszych takich problemów, który zaistniał wśród fanów nieomal tuż po ogłoszeniu wstępnych wiadomości o serialu, był fakt, że Anakin miał uczennicę, Ahsokę. Która nie dość, że nie występowała w żadnym komiksie czy powieści, to jeszcze nie pojawiała się w „Zemście Sithów”, więc wiele osób założyło, że dziewczyna musi zginąć. Tak się nie stało i teraz będziemy mogli obserwować jej losy w „Rebeliantach”. W jej wątku dostaliśmy więc odpowiedź, ale tak niestety nie było w każdym przypadku i serial pozostawił po sobie wiele pytań bez odpowiedzi, które postaramy się zebrać. Retcony pogrupowaliśmy wedle kilku kategorii. W paru miejscach odnosimy się do już niekanonicznego Expanded Universe, który wielokrotnie tłumaczył szczegóły fabuły filmu.

I. Bohaterowie



1. Anakin Skywalker

Bez wątpienia główny bohater “Zemsty Sithów”. Osobowość Anakina znacznie się różni pomiędzy Epizodami II i III – w tym pierwszym jest zbuntowany i nieposłuszny wobec mistrza, a pomiędzy filmami zmienia się w obdarzonego większym poczuciem humoru mężczyznę, a przede wszystkim niezwykle przywiązanego do Obi-Wana. Jedynym z problemów „The Clone Wars” jest rozpoczęcie konfliktu in medias res - chronologicznie pierwsza w serialu jest bitwa o Christophsis znana z filmu pełnometrażowego, lecz nawet i tam znajdują się aluzje, że to nie początek wojny (na przykład znajomość Jedi z Ventres). Twórcy jednak nie zdecydowali się na ukazanie przemiany młodzieńca i od początku widzimy go bliżej takim, jakim jest w „Zemście”.

Co się zatem zmieniło? Jak wspomnieliśmy wyżej, jest to przede wszystkim postać Ahsoki, o której nie ma ani jednego słowa w filmie. Początkowo to Obi-Wan miał otrzymać nową uczennicę, lecz okazało się, że plany Yody były inne: Anakin miał otrzymać padawankę nie tylko, by ją wyszkolić, lecz przede wszystkim, aby dać jej ostatecznie odejść, uwolnić się od przywiązania. Można sądzić, że mistrz w pewnym stopniu domyślał się jego związku z Padme. I w istocie, Skywalker chyba pogodził się z odejściem Togrutanki (wspomina o niej tylko raz w niedokończonym akcie o Utapau, więc to w pewien sposób tłumaczy brak wzmianki w Epizodzie III), ale jak wiemy, w żaden sposób nie wpłynęło to na jego uczucia wobec Amidali. I jeszcze ciekawostka: okazuje się, że słowa młodzieńca z bitwy o Coruscant: „No to zaczynamy zabawę” („This is where the fun begins”) wcale nie są oryginalne: powiedziała je do niego Tano podczas potyczki o Teth. Takie „pożyczanie cytatów” to zabieg w TCW często stosowany. Kolejną rzeczą pośrednio związaną z Ahsoką jest sprawa przyjęcia Anakina do Rady. W filmie kłóci się z jej członkami, ponieważ pragną przyjąć go w swoje szeregi, ale nie chcą nadać tytułu mistrza (w nowelizacji Stovera było wyjaśnione, że zależało mu na tym, ponieważ chciał uzyskać dostęp do holokronów Sithów, dzięki którym mógłby ocalić Padme). W Legends jednym z głównych sposobów na zostanie mistrzem było wyszkolenie ucznia (lub uczniów) do poziomu rycerza, teraz jest to niejasne. Tak czy siak, choć na decyzji Rady z całą pewnością zaważyła bliskość młodzieńca z Kanclerzem, to być może miała na nią również wpływ porażka w treningu uczennicy.

Inną ważną kwestią dotyczącą Anakina jest jego tożsamość Wybrańca. Przepowiednia o tym, który przywróci równowagę Mocy, zawsze była tajemnicza i pogmatwana, więc zasługiwałaby na oddzielny artykuł, a TCW dodało jeszcze wiele nowych pytań. Ale po kolei: choć sam koncept ma kilkadziesiąt lat, to pierwsza wzmianka o Wybrańcu w filmach znajduje się w „Mrocznym widmie”, gdzie Qui-Gon jest przekonany, że młody niewolnik z Tatooine jest tym, o którym mówiły legendy. Przywrócenie równowagi Mocy interpretowano jako pozbycie się z galaktyki Sithów i ciemnej strony. Ma to związek ze słowami Lucasa, który mówił, że jasna strona jest jak symbioza, korzystna dla obu stron, natomiast ciemna niczym rak, który stopniowo niszczy i doprowadza do śmierci obu stron. Jednakże w „Zemście” Yoda mówi, że przepowiednia mogła być źle zinterpretowana. I tak chyba rzeczywiście jest, bo TCW rzuciło zupełnie nowe światło na tę kwestię. Anakin, Ahsoka i Obi-Wan w trzecim sezonie trafili na planetę (?) o znaczącej nazwie Mortis (łaciński dopełniacz rzeczownika „mors”, czyli „śmierć”), na której napotkali trzy istoty: Córkę, która związała się z jasną stroną, Syna, sługę ciemnej, oraz Ojca, utrzymującego równowagę pomiędzy nimi. Ten ostatni mówi Skywalkerowi, że robi się coraz starszy i prosi młodzieńca, aby zastąpił go w jego pracy. Jedi, choć jest w stanie zapanować nad rodzeństwem, nie wierzy w przepowiednię i nie wypełnia woli starca. Ostatecznie przywraca równowagę na Mortis, lecz w inny sposób, niż spodziewał się Ojciec: w wyniku jego działań ginie najpierw Córka (przez co Syn rośnie w siłę – aluzja do przyszłego upadku młodego rycerza?), następnie jej brat (odkupienie w „Powrocie Jedi”?), a na koniec rodzic. W całej trylogii wspomina się wielokrotnie, że równowaga nie polega na zniszczeniu Sithów, lecz na balansowaniu w dosłownym znaczeniu tego słowa, nie pozwalaniu, aby jedna czy druga strona przeważyła. Te odcinki raczej stawiają pytania, aniżeli na nie odpowiadają, więc z całą pewnością będziemy musieli zmienić trochę nasze myślenie o Wybrańcu. Tym bardziej, że istniała jeszcze inna przepowiednia, mówiąca o „Synu Słońc”. Choć wzmianka o niej pojawia się bardzo wcześnie w pomysłach Lucasa i pierwotnie dotyczyła Luke’a, to w EU odnosiła się do jego ojca. W TCW również się pojawia, lecz owym „Synem Słońc” jest przywódca plemienia Talzów, Thi-Sen. Nigdy jednak nie pokuszono się o dokładniejsze wyjaśnienie co to właściwie znaczy.

Pytania bez odpowiedzi: prawe oko Anakina w Epizodzie III jest naznaczone blizną, którą zdobył podczas wojny. Komiksy Dark Horse’a wyjaśniały, że była ona efektem walki z Ventress, ale niestety nie zostało wzięte to pod uwagę przez twórców serialu. Nigdy nie podali żadnego wyjaśnienia in-universe, mówiąc jedynie, że „taki Skywalker nam pasował”. Powstające w latach 2008-2011 opowiadanie „SkyeWalkers: A Clone Wars Story” Abela G. Peny, o którym pisaliśmy tutaj, starało się pogodzić EU i TCW. Jego akcja dzieje się niemalże na samym początku konfliktu, gdy Anakin nie ma jeszcze padawanki i zostaje wysłany na misję na planetę Skye, gdzie zostaje ranny w walce z wojownikami S’kytri, znanymi z dawnych komiksów Marvela. Prawdopodobnie jako ukłon w stronę Dark Horse’a, młody Jedi mówi po tym fakcie: „Dzięki czemu jestem podwójnie wdzięczny, że Ventress nie ma w pobliżu“. Niestety opowiadanie to w chwili obecnej zalicza się do Legends, dlatego będziemy musieli poczekać na jeszcze jedną wersję tej historii.



2. Obi-Wan Kenobi

Podobnie jak Anakin, Obi-Wan zmienił się podczas wojny: w „Ataku klonów“ jest o wiele poważniejszy niż w kolejnym filmie, gdzie charakteryzuje go specyficzne poczucie humoru i dystans do świata. I podobnie jak w przypadku ucznia, nie pokazano jego przemiany, tylko od razu mamy do czynienia z „tym drugim“ Kenobim. Choć z całą pewnością jest wiele aspektów, które zmieniają nasze postrzeganie postaci (na przykład jego związek z Satine), to bezpośrednie nawiązanie do „Zemsty Sithów“ jest jedno: przed pojedynkiem z Dooku mistrz uspokaja Kanclerza, mówiąc: „Lordowie Sithów to nasza specjalność“. Jeśli przyjąć EU za wyjaśnienie, to zdanie to może się odnosić na przykład do mrocznych akolitów Dooku, ale TCW znowu zmieniło sposób postrzegania: tak naprawdę jedynym „prawdziwym” lordem Sithów, z którym walczył Kenobi, był Maul, który w serialu powrócił zza grobu. Oczywiście zawsze można policzyć innych wyznawców ciemnej strony, jak Savage czy Ventress. Swoją drogą, w „Crisis on Naboo” mężczyzna wypowiada nieco zmodyfikowaną wersję powyższego cytatu – „Heroizm to nasza specjalność” („We specialize in heroics”).

Niewątpliwie jedną z ważniejszych ról Kenobiego w „Zemście Sithów” jest walka z generałem Grievousem. Wydaje się, że sposób powitania mistrza przez cyborga („Generale Kenobi! Czekaliśmy na pana!”) od początku sugerował, że to nie ich pierwsze spotkanie. I rzeczywiście, twórcy dość mocno wykorzystali fakt, że żaden z nich nie może pokonać drugiego w pojedynku i w ciągu wszystkich sezonów doszło do pięciu (lub sześciu, zależy jaką metodę liczenia przyjmiemy) starć. Wyniki tych walk były różne – raz uciekał jeden, raz drugi; być może ekipa chciała w pewien sposób pokazać, że byli równi sobie. Żeby było jednak ciekawiej, nawet w pierwszej chronologicznie walce w trylogii o „Malevolence” obaj rozmawiają, jakby się znali. Kto wie, może doszło do spotkania jeszcze przed wojną?



3. Dooku

Hrabia niestety nie ma wielkiej roli w “Zemście”, ponieważ bardzo szybko ginie, zgładzony przez Anakina. Podczas spotkania w generalskiej kwaterze na pokładzie „Niewidzialnej ręki” młodzieniec mówi: „Moja potęga się podwoiła od naszego ostatniego spotkania, hrabio”. Wszyscy fani zapewne myśleli, że chodzi o dość poważne w skutkach starcie w „Ataku klonów”... ale tutaj znowu pojawia się ta sama kwestia, co przy Obi-Wanie i Grievousie: wiadomo, że żaden z przeciwników nie może zginąć, więc ilość starć pomiędzy nimi może być nieskończona i twórcy chętnie to wykorzystali. Jedi i hrabia potykali się sześć razy i były to pojedynki przeróżne – od miecza świetlnego, poprzez bicz, a na samej Mocy skończywszy. Można nawet policzyć siódmy raz, który miał miejsce w ostatnim odcinku, lecz tylko w wizji Yody, więc de facto nie powinien się liczyć. Nie wiadomo ile jeszcze takich walk zaplanowali twórcy, więc kto wie, co to był za „ostatni raz”.



4. Grievous

Przy okazji Kenobiego pisaliśmy o ich wspólnych walkach i o rozmowie na mostku „Niewidzialnej ręki”. Tam też generał spotyka się z Anakinem – i po ich wzajemnej wymianie uprzejmości jest jasne, że obaj widzą się po raz pierwszy. Niestety „Wojny klonów” mocno naciągnęły ten fakt – owszem, obaj nigdy nie rozmawiali ze sobą, ale znajdowali się bardzo blisko siebie. Pierwsza taka sytuacja następuje w „Shadow Warrior”, gdzie obie strony konfliktu dokonują wymiany jeńców. Podczas niej Skywalker jest ledwo przytomny, więc nie dostrzega Grievousa, lecz cyborg widzi go doskonale. Druga podobna sytuacja zachodzi w akcie o kryształach na Utapau, gdzie dzieli ich tylko długość korytarza.

„Zemsta Sithów” rozpoczyna się bitwą o Coruscant, gdzie siłami Konfederacji dowodzi właśnie Grievous. W całym TCW są rozsiane drobne aluzje do tego wydarzenia: w „Shadow Warrior” Sidious wspomina, że generał jest „ważną częścią planu”, co może sugerować właśnie tę bitwę; w akcie o Cytadeli Jedi zdobywają współrzędne drogi Nexus, która prowadzi z terenów Separatystów na Coruscant, a które przekazują Kanclerzowi (w EU właśnie wykorzystaniem tajnej drogi tłumaczono niespodziewany atak na stolicę); wreszcie, w „Heroes on Both Sides” okazuje się, że Grievous dokonał już wcześniej ataku na planetę, choć niebezpośrednio – na jego rozkaz specjalne droidy wysadziły generator mocy, przez co przerwano negocjacje pomiędzy obiema stronami konfliktu.

Pytania bez odpowiedzi: Sprawą, która od dziesięciu lat nurtuje fanów cyborga, jest jego charakterystyczny kaszel. Cały problem polega na tym, że Grievous (całkiem zdrowy) pojawił się w mediach jeszcze przed tym, jak Lucas przyszedł do pracy z zapaleniem oskrzeli i uznał, że pokasływanie będzie w przypadku Kaleeshanina dobrą aluzją do Vadera i jego świszczącego oddechu. W EU wyjaśniono to w serialu „Clone Wars”: przed samą fabułą filmu mistrz Windu używa Mocy, aby zgnieść pancerz przeciwnika, tym samym uszkadzając jego płuca (pozostaje jednak pragmatyczne pytanie czemu nie ma śladu po zniszczeniach w filmie). „The Clone Wars” to zmieniło, gdyż Grievous jest chory w serialu, lecz nie podano tego przyczyny. Co prawda kaszle znacznie rzadziej niż w „Zemście”, więc można domniemywać, że schorzenie postępowało, lecz nadal to nie tłumaczy skąd się wzięło. Sam Lucas zwykł mawiać, że „technologia w tamtych czasach nie była zbyt dobra”, lecz nigdy nie podał przyczyny in-universe.

Druga, drobniejsza sprawa: w „Lair of Grievous” ukazano, że – co jest całkiem logiczne – generał posiadał części zapasowe, na wypadek gdyby coś się stało poszczególnym częściom jego egzoszkieletu. Dokonuje na przykład wymiany przypalonej maski. Zastanawiające jest jednak, że w filmie ma ona mnóstwo mikrouszkodzeń, spory ubytek w lewym oczodole i dwa podłużne ślady na prawym, jakby znaki po szponach. Czyżby coś się stało z magazynem części? A może Grievous wolał zatrzymać te „blizny”?



5. Palpatine

Kanclerz nie różni się za bardzo w swojej wersji z TCW i „Zemsty” – w serialu widzimy jak powoli przeciąga Anakina na swoją stronę i zasiewa ziarna wątpliwości w jego sercu. Wiemy, że przed samą akcją filmu przywódca Republiki został porwany przez Grievousa. Oczywiście wszystko było dokładnie wyreżyserowanym planem, mającym na celu przekonanie się czy Anakin będzie w stanie pokonać Dooku, a tym samym być godnym uczniem Sitha. Okazuje się jednak, że takich sytuacji było więcej – jedno z uprowadzeń zaplanował Moralo Eval, instruowany przez Dooku. Jego celem było oficjalnie zmuszenie Kanclerza do uwolnienie porwanych przywódców Separatystów, lecz tylko sam Sheev wiedział, że ma to być test dla Skywalkera. Tym razem młodzieńcowi nie udało się zgładzić hrabiego, więc Palpatine wiedział, że jeszcze nie nadeszła pora. Co ciekawe, Filoni w komentarzu w wydaniu na blu-ray powiedział, że porwań było więcej i za każdym razem miały ten sam cel. Nie uświadczyliśmy żadnego innego w serialu, więc zapewne planowano je na przyszłe sezony.

I jeszcze jedna ciekawostka: pamiętamy z filmu, że zarówno w pojedynku z mistrzami, jak i z Yodą, Sheev używa jednego miecza. Tymczasem w TCW podczas walki z zabrackimi braćmi ma ich dwa. Wyjaśnienie przyszło wraz z oficjalnym przewodnikiem: Kanclerz faktycznie walczył dwiema broniami; gdy mierzy się z Windu, traci jedną z nich i podczas walki z Yodą używa drugiego.



6. Yoda

W „Zemście Sithów” dzieje się sporo, co ma później wielki wpływ na Oryginalną Trylogię, na przykład pojawiające się w niej duchy Mocy. TCW z kolei wyjaśniło skąd się biorą w nowym kanonie. Otóż okazuje się, że sprawa nie była taka prosta, gdyż zachować swą świadomość po śmierci mogli tylko nieliczni. Jednym z nich był Qui-Gon, który pod koniec serialu zaczął odzywać się do mistrza Yody, mówiąc mu, że został wybrany (aż nasuwa się pytanie: przez kogo*?), aby odbył specjalny trening, którego sam Jinn nie miał, a który pomoże mu zrozumieć jak stać się duchem. Rada Jedi, zwłaszcza racjonalnie myślący Ki-Adi Mundi, nie wierzyła, że mistrz słyszy głos zmarłego i zaczęła podejrzewać, że zaczyna na starość tracić władze umysłowe. Nie zważając na ich słowa, Yoda uciekł i wybrał się w podróż będącą jednocześnie wieloznaczną, duchową próbą.

Jego pierwszym przystankiem była Dagobah i dzięki serialowi wiemy, że po walce z Sidiousem nie wybrał pierwszej lepszej planety. Po przejściu wszystkich prób na trzech globach (Dagobah, „planecie Mocy” i Morabandzie/Korribanie) prowadzące go tajemnicze Kapłanki Mocy oznajmiły, że od tej pory Qui-Gon będzie mógł go szkolić. Pod sam koniec Epizodu III mistrz dzieli się swoją wiedzą z Obi-Wanem. Pozostaje więc pytanie skąd Anakin wiedział jak wrócić jako duch w „Powrocie Jedi” – na to pytanie Filoni odpowiedział częściowo, nie chcąc się dzielić tym, co powiedział mu Lucas. Zaznaczył tylko, że ważne jest to, że kanonicznie Anakin powraca jako młodzieniec, gdyż wtedy był jeszcze dobry. Na pewno istotna jest chwila w TCW, w której również Skywalker słyszy głos Jinna, a z dziejącej się chwilę później jego rozmowy z Yodą dowiadujemy się, że Obi-Wan nie do końca wierzy, że na Mortis spotkał dawnego mistrza; może to sugerować, że Skywalker, tak jak Qui-Gon, został wybrany i mógł zostać duchem bez specjalnego szkolenia.

*Istnieje pewna ciekawostka, nie do końca w tej chwili wyjaśniona. W scenariuszu „Zemsty” pojawiała się informacja, że Jinn dowiedział się jak pokonać śmierć od „Szamana Whillów” – istot (?), które towarzyszą Lucasowi w jego notatkach i pomysłach od bardzo dawna. W świetle TCW można by uznać tę informację po prostu za niekanoniczną, ale pada ona również w oficjalnym Databanku, który jak najbardziej jest źródłem kanonicznym. Nie wiadomo więc czy to ktoś układający życiorysy na stronie się pomylił, czy może tak jest faktycznie – może to Kapłanki są tajemniczymi Whillami? A może to ten ktoś, kto „wybrał” Qui-Gona?


7. Mace Windu

Tutaj właściwie mamy tylko pytanie bez odpowiedzi – co było przyczyną tak wielkiego braku zaufania mistrza do Anakina w filmie? W „The Clone Wars” owszem, zdarzają im się drobne nieporozumienia (na przykład w kwestii potraktowania bestii zillo czy zemsty na Bobie), lecz wynikają one raczej z chłodnego usposobienia Windu i innego sposobu postrzegania pewnych rzeczy, aniżeli ze złej woli, bo dwójce Jedi dobrze się współpracuje. Z pewnością Mace niepokoił się zbytnią bliskością młodzieńca i Kanclerza, któremu ewidentnie nie ufał, czego przykład możemy znaleźć choćby w akcie o Obi-Wanie działającym pod przykrywką z sezonu czwartego. Ze słów twórców wiemy, że ten wątek miał być podjęty, ale serial niestety nie zdążył tego rozwinąć.



8. Klony

Jedno jest pewne – TCW zmieniło bardzo dużo w postrzeganiu żołnierzy Republiki. Po pierwsze, ukazało ich nie jako, nomen omen, klony, ale indywidualne osoby. Lecz kwestią, która najbardziej się zmieniła, jest ich zdolność do wykonywania poleceń. W „Ataku klonów” Lama Su mówi, że „wykonują każdy rozkaz bez pytania”, lecz serial pokazał, że mężczyźni ci nie byli jak bezmyślne droidy. Pierwszy taki przypadek, w osobie Slicka, pokazał się niemal na samym początku, gdy klon zdradził plany Republiki dla Venteress, lecz uzasadnił to sprzeciwem wobec wykorzystywania swoich braci w wojnie. W drugim sezonie poznaliśmy Cuta Lawquane’a, którego oddział zginął, a on sam nigdy nie wrócił do służby – zamieszkał na Saleucami i założył rodzinę. Kwestia wolnej woli jest też bardzo szeroko podejmowana w akcie o Umbarze w czwartym sezonie, gdzie już jest jasno powiedziane, że żołnierze są w stanie sprzeciwić się dowódcy – generał Krell, który poddał się ciemnej stronie, ginie z ich ręki.

Aluzje do najważniejszej roli klonów w „Zemście Sithów” – wykonania rozkazu 66 – pojawiły się już w drugim sezonie. W „Brain Invaders” zainfekowani przez robaki mózgowe żołnierze mówią, że jeśli jest rzecz, którą dobrze potrafią wykonać, jest to powstrzymanie Jedi. Ale prawdziwą przyczynę dlaczego lojalni wojownicy – a czasem i przyjaciele – bez cienia wahania zwrócili się przeciwko rycerzom, możemy zobaczyć na początku sezonu szóstego. Tam okazuje się, że żołnierz Tup wykonał rozkaz trochę za wcześnie i zabił swoją generał. Śledztwo prowadzone przez Fivesa doprowadziło go do odkrycia prawdy: każdy klon na dość wczesnym etapie rozwoju miał wszczepiany organiczny czip, dzięki któremu w istocie nie zadawał żadnych pytań. We wcześniejszych źródłach, zwłaszcza w powieściach Karen Traviss, rozkazy (również o innych numerach), były po prostu wyuczone. Z „Rebeliantów” jeszcze się dowiemy, że były klony, które nie usłuchały Palpatine’a – bo usunęły sobie czipy z głowy.

Pytania bez odpowiedzi: To jest chyba właściwie kwestia odpowiedniej interpretacji, ale jest pewien fakt, który wymaga wyjaśnienia. W „Zemście” miała zostać wyjaśniona historia Sifo-Dyasa - tak się nie stało, zamiast tego dostaliśmy ją w szóstym sezonie serialu. Sporo faktów w mniejszym lub większym stopniu pokrywa się z EU, ale pozostaje jedno pytanie: podczas walki z Anakinem i Obi-Wanem Dooku mówi, że Sifo-Dyas „zrozumiał i dlatego mi pomógł” – w domyśle w zamówieniu armii klonów. W EU na decyzję Jedi miał drobny wpływ niejaki Darth Plagueis, lecz tutaj zależy jak rozumieć słowa hrabiego: czy tak było naprawdę? Czy może Sith kłamał, aby złamać ducha przeciwników? Jakakolwiek jest prawda, pod koniec odcinka Rada Jedi nie podważa wiarygodności jego słów, mówiąc, że to ich przeciwnicy mieli wpływ na stworzenie armii; jej członkowie wspólnie uzgadniają, że opinia publiczna nie może się o tym dowiedzieć.



9. Barrissa Offee

Barrissa jest jednym z wielu przykładów tego, jak bardzo twórcy wykorzystywali czyjąś (nie)obecność w filmie. Rzeczywiście, dziewczyny nie ma w „Zemście”, ale miała być – w scenach usuniętych z Felucji widać jak zostaje zabita strzałem z republikańskiego czołgu. Taką wersję jej śmierci przedstawiono w towarzyszącym filmowi komiksie. Pierwsza zmiana, jaką wprowadził serial, było umniejszenie jej rangi – w EU w czasie wojny szybko została pasowana i nawet dostała własnego ucznia, lecz w TCW nigdy się to nie stało i cały czas była padawanką, mimo że Anakin, będący wówczas już rycerzem, był niewiele starszy od niej. Lecz poważniejsza zmiana pojawiła się pod koniec sezonu piątego, gdy Barrissa zdecydowała się dokonać zamachu w Świątyni na Coruscant, tłumacząc to niechęcią do zakonu, który wedle niej stał się „armią walczącą dla ciemnej strony” (mimo że de facto sama na nią przeszła). Tłumacząc dlaczego wybrano do tej roli właśnie ją, Filoni wyjaśnił, że potrzebowali kogoś znanego - ale jeśli spojrzeć na sprawę uczciwie, to Barrissa nie miała większej roli... od sezonu drugiego i tak naprawdę odzywała się jedynie w trzech wcześniejszych odcinkach. Pierwotnie planem reżysera było, aby kobieta wysadziła się w swojej celi, lecz z serialu nigdy się nie dowiedzieliśmy co się z nią dalej stało. Teraz chodzą słuchy, jakoby miała powrócić w „Rebeliantach”. Skoro o tym mowa, to właśnie drugi serial również zmienił zakończenie historii jej mistrzyni – Luminara również pojawia się w scenie usuniętej, lecz teraz wiemy, że w nowym kanonie przetrwała rozkaz 66 tylko po to, by dać się zabić Inkwizytorowi.



10. Droidy

„Moje oczy, moje oczy!” czy „Ty głupi, mały astrodroidzie” – to słowa, które wypowiadają droidy B2 na pokładzie „Niewidzialnej ręki”. Choć roboty zazwyczaj bywały w „Gwiezdnych Wojnach” elementem komicznym, to z całą pewnością inaczej słucha się powyższych zdań, mając w pamięci TCW. Fani serialu z pewnością pamiętają, że zwłaszcza sezon pierwszy obfitował w coś, co nazwano „humorem droidów”. „Chudziaki” bez przerwy na coś wpadały, sypały kiepskimi żartami („Co za okropny strzał!” „No cóż, takie mam oprogramowanie”), wzywały imię boskie nadaremno (powtarzane dziesiątki razy „Oh my God!”) czy w ogólności miały dość powolny zaskok. Jednak mało osób uznało to za śmieszne i prawdopodobnie w związku z falą krytyki widzów tego typu humor został mocno ograniczony w przyszłych sezonach, choć niestety nigdy nie wyeliminowany całkowicie i nawet w niedokończonych odcinkach możemy ujrzeć scenę, w której B1 błaga swoje obcięte nogi, by nie odchodziły.

Dość ciekawym przypadkiem są MagnaGuardy, przy których twórcy chyba „przypomnieli” sobie sporo faktów raczej później. I tak, choć nie słyszymy jak mówią w „Zemście”, to w innych źródłach związanych z filmem wyraźnie się zaznacza, że potrafiły tworzyć dość skomplikowane zdania. Na początku serialu jednak posługiwały się jedynie mową droidów i dopiero w czwartym sezonie słyszymy pierwszego mówiącego w basicu. Dopiero też w niedokończonych odcinkach widać, że zasłużyły sobie na reputację zabójców Jedi – w akcie o Utapau to prawdopodobnie jeden z nich był odpowiedzialny za śmierć mistrzyni Tu-Anh. Wcześniej padali niemalże równie często, co zwykłe maszyny.

Pytania bez odpowiedzi: Jedną z bardziej charakterystycznych cech MagnaGuardów była możliwość walki nawet z obciętą głową, gdyż miały dodatkowy fotoreceptor w piersi. Nie jest więc jasne czemu tak się nie dzieje, gdy na początku sezonu pierwszego Anakin dekapituje jednego z nich. Druga kwestia dotyczy elektropałek. Choć nie jesteśmy tego świadkami w „Zemście”, to w publikacjach jej towarzyszących, na przykład w „ROTS Visual Dictionary” jest mowa, że broń ta była wykonana z phriku, materiału, który mógł wytrzymać cios miecza świetlnego. Tu chyba znowu twórcy sobie przypomnieli o tym fakcie, gdyż początkowo pałki były z łatwością przecinane i dopiero w akcie o Utapau MagnaGuard blokuje cios Obi-Wana środkiem broni, a nie naelektryzowaną końcówką.

W przypadku Threepio mamy podobny przypadek, jak z Anakinem: skąd u niego złota powłoka? W "Clone Wars" Tartakovsky'ego zafundowała mu ją Amidala, ponieważ droid w jej służbie musiał się godnie prezentować, ale w TCW brak tej historii. Jeszcze jedna, drobna sprawa: w bitwie o Corusant widzimy, że pozbycie się buzz droidów – maszyn zaprojektowanych do uszkadzania myśliwców wroga – było dość trudnym zadaniem dla Anakina i Obi-Wana. Tymczasem w ostatnim akcie sezonu piątego okazuje się, że wystarczyło proste pchnięcie Mocą, aby zrzucić je z kadłuba. Nie wiadomo więc skąd „amnezja” Skywalkera.



11. Inni

Tutaj zbieramy tych bohaterów, którzy zmienili się tylko w niewielkim stopniu. Jednymi z nich są na pewno grany przez Lucasa baron Papanoida oraz Chi Eekway, w którą wcieliła się jego córka Katie. Oboje byli niebieskoskórzy, więc początkowo przypisano im pasujące rasy z EU: Wroonanina i Twi’lekankę. W pierwszym sezonie TCW pojawiła się nowa rasa o takim odcieniu skóry, Pantoranie, i to właśnie Pantoranami (a do tego członkami rodziny) ich uczyniono w trzeciej serii. Jeszcze inna sprawa dotyczy królowych Naboo. W „Ataku klonów” jest nią Jamillia, w „Zemście SIthów” Apailana, lecz okazuje się, że pomiędzy nimi rządziła jeszcze jedna władczyni – Neeyutnee. Okoliczności jej odejścia od władzy jak na razie pozostają nieznane.

Shaak Ti, jako ofiara wielu retconów, zasługuje na oddzielny akapit. Togrutańska mistrzyni miała początkowo zginąć z rąk generała Grievousa i usuniętą scenę jej śmierci można zobaczyć na DVD. Potem zmieniła się koncepcja i kobietę zabijał Anakin w Świątyni Jedi, ale to również nie znalazło się w ostatecznej wersji (scena dostępna na blu-ray). Wreszcie jej los ostatecznie wyznaczyła gra „The Force Unleashed”, gdzie ginęła podczas pojedynku z Galenem Markiem... ale TCW znowu to odwróciło. W swojej wizji na Dagobah Yoda widzi mistrzynię przebijaną niebieskim mieczem od tyłu. W ten sposób traciła życie w obu wyżej wspomnianych scenach wyciętych – ponieważ jednak ta z generałem nie może być kanoniczna, bo powtarza się w niej spora część dialogu z mostka „Niewidzialnej ręki”, to jedyna możliwa to ta ze Skywalkerem.

II. Organizacje



1. Jedi

Jedi, a zwłaszcza sprawa Rady, to jedna z dwóch najbardziej pokomplikowanych spraw w „Wojnach klonów”. Niestety, tutaj wielu członków tego zgromadzenia padło ofiarą z jednej strony „wykorzystywania nieobecności”, o którym pisaliśmy wyżej, a z drugiej ograniczeń technicznych. Nigdy, nawet w ostatnich odcinkach, nie widzieliśmy Rady w pełnym składzie, co można prawdopodobnie wytłumaczyć brakiem czasu czy pieniędzy na nowe modele.

W zrozumieniu zmian, jakie wprowadził serial, z całą pewnością pomoże ten artykuł na Oficjalnej. Wiemy, że członków było dwunastu i najpierw ustalmy „stały skład” pomiędzy Epizodami II a III. Byli to: Yoda, Mace Windu, Plo Konn, Ki-Adi Mudi, Shaak Ti i Saesee Tiin – w sumie sześcioro. Zajmijmy się teraz pozostałą połową.

Na początek prosta sprawa: członek Rady z „Ataku klonów”, Coleman Trebor, ginie na arenie na Geonosis, zastrzelony przez Janga. Jego miejsce przypuszczalnie zajął Kit Fisto i rzeczywiście w serialu widzimy Nautolanina od samego początku uczestniczącego w zebraniach. Adi Gallia to dziwny przypadek – w „Mrocznym widmie” grała ją Gin Clarke i jej postać pojawia się również w Epizodzie II. Problem w tym, że zastąpiła ją tam Lily Nyamwasa i dopiero później uznano, że kobiety różnią się zbyt bardzo, by mogły być tą samą postacią. Ostatecznie wyszło na to, że podczas posiedzenia Rady widzimy Gallię, ale na arenie walczy nowa postać – Stass Allie, która należy do dwunastki w „Zemście”. Stało się więc jasne, że podczas wojny Adi musiała zginąć, aby Stass mogła zająć jej miejsce. W EU życia pozbawił ją generał Grievous niemalże pod koniec konfliktu na Boz Pity, lecz TCW to zmieniło – kobieta poniosła śmierć na Florrum, przebita przez rogi Savage’a Opressa. Ekipa serialu miała nawet przygotowany model Stass, ale nigdy nie udało się go pokazać.

Identyczny przypadek dotyczy Eetha Kotha (grany przez Hassana Shapiego w TPM) i Agena Kolara (Tux Akindoyeni w AOTC) – początkowo była to jedna postać. Lecz o ile wyżej wymienione aktorki różniły się dość nieznacznie (Nyamwasa jest odrobinę pulchniejsza na twarzy), o tyle ci dwaj wyglądają zupełnie inaczej, ponieważ mają różne kolory skóry. Uznano więc, że ciemnoskóry Zabrak w Epizodzie II to nowy bohater, Kolar; w EU Koth zginął na pokładzie kanonierki. Problem w tym, że Filoni postanowił wskrzesić Eetha, mimo że Chee i Hidalgo powiedzieli mu, że bohater nie żyje; uzyskawszy pozwolenie od Lucasa, reżyser dał postaci nowe życie i miejsce w Radzie. W ten sposób Agen tajemniczo zniknął i nigdy nie pojawił się w serialu; nawet w chwili, gdy Yoda ma wizję jego śmierci z rąk Palpatine’a, widzimy Kotha. Gdybyście się jednak zastanawiali – całe szczęście drugi Zabrak jest kanoniczny i nie został nagle ciemnoskórym Eethem, pojawia się choćby w najnowszych przewodnikach. Nie wiadomo więc jak wytłumaczyć jego obecność w Radzie w „Ataku” – może Jedi byli przekonani, że nie żyje, więc dali tymczasowo miejsce Kolarowi, który potem odzyskał pozycję?

Jednym z niedokończonych wątków jest kwestia Oppo Rancisisa – widzimy go jeszcze w „Ataku”, lecz później już nie. Mistrz pojawił się w TCW, ale dopiero w szóstym sezonie, prawdopodobnie ze względu na trudność wykonania jego modelu. Miał się pojawić jeszcze później, tym razem z mieczem, więc może byśmy się dowiedzieli jak zginął. Dokończono za to wątek Evena Piella – Lannika nie ma w ROTS, co twórcy wykorzystali i zabili go w trzecim sezonie w akcie o Cytadeli. Wzbudziło to wówczas wiele kontrowersji wśród fanów, ponieważ w EU mężczyzna ginął, ale dopiero po zakończeniu wojny. Jego nieobecność w Radzie tłumaczono podeszłym wiekiem i dobrowolnym jej opuszczeniem (są takie potwierdzone przypadki w nowym kanonie, na przykład z Jocastą Nu); to właśnie jego miejsce miał zająć Anakin. Za to całkiem jasna jest sprawa Colemana Kcaja, który w filmie siedzi w fotelu obok Skywalkera i pojawia się w piątym sezonie serialu.

Pozostaje jednak problem: kto po kim dziedziczy miejsca? Kolar zajął fotel Kotha, a Allie Galii, ale reszta nie jest jasna. Prostą metodą wykreślanki można dojść, że Kcaj zastąpił Evena, ponieważ był obecny razem z Rancisisem podczas posiedzeń w „The Clone Wars”. Wniosek z tego taki, że Oppo musiał zginąć bardzo późno, ponieważ tylko jego miejsce pozostaje dla Anakina.

Z ostatnią dwójką – Obi-Wanem i Depą – jest jeszcze większy problem. W EU kobieta udała się na planetę Haruun Kal, lecz tam – niczym niejaki Kurtz z „Jądra ciemności” – poddała się mrokowi, a ostatecznie zapadła w śpiączkę po pojedynku ze swoim mistrzem, Macem Widnu. I w Legends jej historia kończy się w tym miejscu – nigdy się nie wybudziła, a jej miejsce zajął właśnie Obi-Wan. Lecz tu twórcy TCW znowu postanowili zmienić historię – Billaba miała się pojawić w niedokończonym akcie o Utapau, lecz tak się ostatecznie nie stało, więc wszystko mogło pójść w niebyt. Problem w tym, że jej wątek podchwycili „Rebelianci” i uczynili z niej mistrzynię Kanana. Jakby tego było mało, w komiksie „The Last Padawan” określa się ją jako członkinię Rady. I choć pierwszy zeszyt czyni drobną aluzję do „Punktu przełomu” („Kilka miesięcy temu mistrzyni Depa wyłoniła się... skądkolwiek się wyłoniła”), to okazuje się, że kobieta zasiadała w Radzie już w czasie „Zemsty Sithów”, mimo że jej tam nie ma. Może niekoniecznie oznacza to, że nagle zrobiło się trzynastu członków (stała szóstka plus Obi-Wan, Anakin, Kit, Kcaj, Allie, Kolar, Depa) – jest to raczej błąd Grupy Opowieści, prawdopodobnie wywołany zamieszaniem, jakie wprowadziło TCW.



2. Separartyści

Jeśli jest coś, co TCW zmieniło, to na pewno jest to struktura Konfederacji. Przed serialem sprawa wyglądała całkiem prosto: na czele stoi hrabia Dooku, generał Grievous ma władzę wojskową, a poszczególne firmy reprezentują istoty zgromadzone w Radzie Separatystów. Pierwsza, drobna zmiana zaczęła się już w filmie, gdzie widzimy droidy należące do nowej korporacji, Klanu Detalicznego. Nie dowiedzieliśmy się o niej niestety zbyt wiele. W samym serialu tak naprawdę ważną rolę odgrywają tylko trzy organizacje: Federacja Handlowa, Unia Technokratyczna i Klan Bankowy. Sojusz Korporacyjny i Gildia Kupiecka są jedynie wspomniane (choć Passel Argente pojawia się w komiksach, które kiedyś były dostępne na Oficjalnej). Przed bardzo długi czas (właściwie cały serial) pozostawała nierozwiązana kwestia kilku pojmanych przywódców Rady, między innymi Wata Tambora i Poggle’a Mniejszego. Paru fanów liczyło nawet na odcinek opowiadający o ich uwolnieniu (niektórzy teoretyzowali czy mogłoby się to stać podczas napaści Grievousa na Coruscant), lecz nic takiego się nie stało. Tu niestety trzeba powiedzieć, że sprawę rozwikłano przy użyciu deus ex machina - oto w niedawno wydanym akcie „The Bad Batch” Tambor jest wolny i nie ma ani słowa wyjaśnienia czemu. Wyjaśnienie padło, ale na Celebration: otóż wymiana więźniów dokonała się z inicjatywy Palpatine’a (który oczywiście pociąga za wszystkie sznurki), lecz „poza odcinkami”.

Separatyści padli ofiarą „zmiany koncepcji” twórców, zwłaszcza Lucasa, co doprowadziło do wielu konfuzji wśród fanów. Tak więc wspomniana wyżej Rada Separatystów wymieniona jest w serialu tylko raz, w odcinku „Dooku Captured” z pierwszego sezonu, gdzie Hondo mówi Kanclerzowi, że zapłaciłaby ona okup za hrabiego. Dziwnie zaczyna robić się od sezonu drugiego, gdzie poznajemy bliżej Federację. Gunray schodzi jednak na dalszy plan (właściwie w ogóle po drugiej serii się nie pojawia), a pałeczkę przejmuje Lott Dod, reprezentant korporacji w Senacie. Publicznie nazywa Nute’a „ekstremistą” i mówi, że Federację z Separatystami łączą wyłącznie interesy. Podczas rozmowy z Rushem Clovisem Padme oznajmia dodatkowo, że robi interesy z Neimoidianami i chciałaby zacząć z nimi od nowa. Oczywiście widz wie, że to tylko oficjalna przykrywka – większość członków Federacji jest po stronie Separatystów, a Dod celowo głosuje na ustawy niekorzystne dla Republiki.

Podobnie, choć chyba mniej zgrabnie, wygląda sprawa Unii. Pod koniec pierwszego sezonu Wat Tambor otwarcie wspiera Separatystów i wszyscy członkowie oddziałów mistrza Windu i twi’lekańskich bojowników widzą doskonale, że dowodzi on robotami bojowymi. Skakoanin trafił do więzienia na bardzo długo i pojawił się dopiero w ostatnich odcinkach, gdzie, mówiąc brzydko, pali głupa, gdy Anakin oskarża go o wspieranie Konfederacji. Wat twierdzi, że jego organizacja jest neutralna, choć młodzieniec nie wierzy w ani jedno jego słowo. Tak jak Federacja, Unia ma reprezentację w Senacie Republiki.

Lecz największe zmiany dosięgły Klanu Bankowego. Przede wszystkim zniknął gdzieś San Hill – w serialu nie jest nawet wspominany. O samej organizacji zaczęliśmy się dowiadywać więcej w drugim sezonie wraz z odcinkiem „Senate Spy”, gdzie poznaliśmy Rusha Clovisa – reprezentanta Klanu w Senacie, a do tego dawnego ukochanego Amidali. Już wówczas zaczęły podnosić się głosy fanów, że coś jest nie tak – powoływali się oni na słowa Hilla z „Ataku klonów”: „Klan Bankowy podpisze twój traktat”, które jasno świadczyły o tym, gdzie leżały sympatie bankierów. Sprawy zaszły jeszcze dalej w sezonie trzecim, gdzie Muunowie otwarcie przyznali się do wspierania obu stron konfliktu. Trzeba było poczekać na szóstą serię, by dowiedzieć się dlaczego; w akcie o Padme i Clovisie dowiadujemy się, że Klan był kompletnie spłukany, dlatego jego zarząd oszukiwał każdą ze stron, aby wyjść z całości z twarzą. Senatorowie odkryli jednak, że w systemie istnieją konta, na które co jakiś czas przelewane są małe sumy – przypuszczalnie chodzi o Muunów wspierających Konfederację. Odkrycie tej prawdy pozwoliło Clovisowi dostać posadę prezesa banku (jego awans musiały akceptować Senaty obu stron, co dowodzi jak bardzo neutralny był Klan w TCW). Rush chciał początkowo nie wspierać żadnej ze stron, lecz szantaż ze strony hrabiego sprawił, że mężczyzna opowiedział się po stronie Konfederacji, a w wyniku powstałych w skutek tego zawirowań stracił życie. Ostatecznie władza nad korporacją została przekazana Kanclerzowi – pozostaje więc pytanie czemu zabicie Hilla i całej reszty Rady było tak istotne w „Zemście”.

Częściowo na to pytanie może odpowiedzieć komentarz do aktu o Umbarze w czwartym sezonie TCW na blu-ray. Filoni mówi tam, że cały pomysł neutralności korporacji należał oczywiście do George’a, lecz zaznacza, że pod koniec wojny zaczęły one bardziej wychylać się w stronę popierania Separatystów. Niestety nigdy tego nie zobaczyliśmy.

Innym ciekawym, choć tak naprawdę mało wyeksplorowanym aspektem serialu, jest Senat Separatystów. Pojawił się po raz pierwszy w sezonie trzecim i zasiadali w nim „cywilni” przedstawiciele poszczególnych planet, które dobrowolnie popierały secesję. Odcinek „Heroes on Both Sides”, notabene swoim tytułem nawiązujący do napisów początkowych Epizodu III, stanowi swego rodzaju zwrot w serialu: oto bowiem po raz pierwszy pokazano, że Konfederacja to nie tylko zbiór droidów, Sithów, szalonych naukowców czy chciwych kupców, lecz także zwykłe istoty wierzące w słuszność sprawy. W serialu pokazywano, że członkowie tego rządu podziwiali Dooku, lecz często nie byli świadomi co tak naprawdę nim kieruje i czego jest w stanie dokonać. Gdy przywódca Senatu, Bec Lawise, zobaczył prawdziwą twarz hrabiego, został po prostu zamordowany. Niestety, jak wspomnieliśmy wyżej, jest to potencjalnie interesujący wątek, lecz którego nie ukazano w pełni. Sam Senat, prócz drobnych wzmianek, pojawia się tylko raz w pełnym składzie (gdzie jego członkowie są skopiowani), a wszystkich znanych senatorów jest... dziesięciu. Mieli wystąpić w kolejnych odcinkach, ale nigdy tak się nie stało.

Pytania bez odpowiedzi: Pozostaje to, o czym już wspominaliśmy wyżej – po pierwsze jaka była rola Rady i czemu był tak istotna. Po drugie, jaka była jej relacja z Senatem. Podręczniki z Legends próbowały odpowiedzieć na to pytanie, mówiąc, że rząd był bardzo nieefektywny, ponieważ korporacje i tak robiły, co chciały, lecz część z senatorów dała później zalążek rebelii. Kto wie, może zobaczymy to jeszcze w „Rebeliantach”.

III. Miejsca i bitwy



Z planet znanych z Epizodu III pojawiają się niemal wszystkie, prócz Kashyyyka (ale wiemy, że miał być), Mygeeto i Polis Massy. „The Clone Wars” zmieniło przede wszystkim sposób postrzegania bitew, które miały miejsce na tych globach. I tak wiemy, że potyczki o Felucję i Saleucami nie były pierwszymi, gdyż wcześniej odbywały się tam inne walki, ale nie wydaje się, aby była to dłuższa kampania, a raczej dość przygodne bitwy. Inaczej też należy spojrzeć na Mustafar – wulkaniczna planeta była w TCW odrobinę bardziej zatłoczona, niż do tej pory myśleliśmy: w drugim sezonie okazało się, że mieściły się tam tajne ośrodki lorda Sidiousa, w których trzymał wrażliwe na Moc dzieci (może część jego wychowanków wyrosła na inkwizytorów z „Rebeliantów”), a w piątym doszła siedziba Czarnego Słońca.

Pytania bez odpowiedzi: Z pewnością dziwaczna sytuacja wytworzyła się w ostatnim akcie piątego sezonu: oto bowiem Republika broni Cato Neimoidii przed Separatystami... na prośbę Federacji. Ma to związek z wyżej wspomnianą „neutralnością” korporacji, ale i tak pozostaje pytanie w jaki sposób doszło do potyczki o ten glob w „Zemście”. Jest jeszcze sprawa Utapau: w Legends generał Grievous po prostu znalazł odpowiednio odległą planetę, siłą podporządkował sobie jej mieszkańców, a następnie umieścił na niej Radę Separatystów. Tę informację wzięto zapewne ze scenariusza "Zemsty", gdzie mamy dodatkową scenę, w której jeden z droidów informuje generała, że populacja znajduje się pod kontrolą. Teraz okazuje się, że rząd Pau City dobrowolnie z nim współpracował, pośrednicząc w umowie o dostawę ogromnego kryształu Kyber (tego typu minerał znajdzie się w Gwieździe Śmierci). Nie wiadomo więc jak ma się gubernator Torul Blom (zabity przez generała) ze swoimi poglądami do zarządcy portu Tiona Medona, który po cichu wspierał przybyłego na planetę Kenobiego.

IV. Wizje



W „Wojnach klonów” jest wiele aluzji i kryptocytatów z „Zemsty”, ale wyraźnych zapowiedzi przyszłych wydarzeń mamy trzy. Pierwsza, która swego czasu wzbudziła trochę kontrowersji, pojawia się na Mortis. Pod wpływem Syna Anakin widzi wszystko, czego dokona później – przejście na ciemną stronę, morderstwo młodzików, zabicie żony i pojedynek z mistrzem. Najważniejsze jest oczywiście widzenie zbroi, którą będzie nosił przez sporą część swojego życia. Młodzieniec, przerażony tymi okropieństwami... przyłącza się do istoty z Mortis i tymczasowo przechodzi na ciemną stronę, aby temu zapobiec. Aby wszystko było w swoim porządku, interweniuje Ojciec, który wymazuje to wspomnienie z Anakina. Niektórzy uznali to rozwiązanie za wyjątkowo sztuczne.

Przepowiednię upadku Republiki i przegranej Jedi wypowiada też Pong Krell, tłumacząc swoje motywy przejścia na ciemną stronę. Wedle besaliskańskiego generała, w przyszłości powstanie nowy porządek, w którym miał zająć odpowiednio wysokie miejsce. Choć żaden z towarzyszących mu klonów nie uwierzyć w jego słowa, to wiemy, że tutaj mroczny Jedi się nie mylił. Wizja upadku rycerzy – a konkretnie rozkazu 66 i nieudanego morderstwa Palpatine’a – nawiedziła też Yodę na Dagobah. Zapytany o to, kiedy to się stanie, Qui-Gon odpowiedział enigmatycznie: „To dzieje się już teraz. To zawsze się działo”. W obliczu tej wiedzy inaczej patrzy się na chwilę, w której mistrz wyczuwa śmierć innych członków zakonu.

Zakończenie

To na pewno nie wszystko, co można dostrzec, badając wpływ „Wojen klonów” na „Zemstę Sithów” i nie wszystko, co wiemy. Z ostatniego Celebration dowiedzieliśmy się, że serial właściwie miał wyjść poza linię czasu filmu i opowiedzieć co się działo w tym czasie z bohaterami takimi jak Ahsoka czy Rex. Za miesiąc z kawałkiem na półki sklepowe trafi powieść "Dark Disciple", bazująca na niewyświetlonych odcinkach i kto wie, jak jeszcze zmieni nasze postrzeganie filmu. Może jeszcze kiedyś w jakiejś formie dowiemy się co innego planowali twórcy – a jeśli tak, to będziemy musieli znowu „oduczyć się tego, czego się nauczyliśmy”.

Wszystkie atrakcje tygodnia „Zemsty Sithów” będą dostępne w tym miejscu.
KOMENTARZE (10)

Perełki The Clone Wars

2015-03-30 21:54:55 Oficjalna

Na stonie starwars.com z okazji niedawnej premiery The Clone Wars - The Lost Missions na Blu-ray i DVD pojawiły się dwa artykuły traktujące o rzadkich historiach towarzyszących serialowi The Clone Wars, a teraz należących już do Legend. Poza czystymi opisami różnych opowiadań, czy też komiksów, udostępniono kilka z nich, i to właśnie na nich się skupię:



SkyWalkers: A Clone Wars Story (autor Abel G. Peña, okładka David Rabbitte; 2011)
258 stronicowe opowiadanie (łącznie z okładką etc, raczej dużą czcionką) zlecone specjalnie dla Hyperspace, niegdysiejszego oficjalnego fanklubu Star Wars. Opowiadanie to jest prequelem dla klasycznego Marvellowskiego komiksu Star Wars Annual #1 (napisanego przez Chrisa Claremont z ilustracjami Mike'a Vosburga). Historia rozpoczyna się u zarania Wojen Klonów, kiedy to Anakin jest jeszcze padawanem, a Obi-Wan bierze pod swoje skrzydła jego bliskiego przyjaciela - Halagada Ventora. Trzej Jedi zostają wysłani przez Radę w celu detronizacji terrorysty, który przejął kontrolę nad odległą planetą Skye. W twierdzy zlokalizowanej na najwyższym, świętym szczycie tego świata dochodzi do konfrontacji między, z jednej strony, jego uskrzydlonymi mieszkańcami, oddziałem klonów-komandosów, Rycerzami, a z drugiej szalonym naukowcem i jego armią mutantów. Ponadto zawarte jest tam także opowiadanie napisane z punktu widzenia Obi-Wana - Lone Wolf rozgrywające się tuż po Zemście Sithów na Nar Shaddaa. Ono z kolei zazębia się z Incognito, autorstwa Johna Jacksona Millera, które także znalazło się w owym zestawieniu (niestety nie w formie udostępnionej). Na szczęście możecie znaleźć jego tłumaczenie u nas!



Hasbro Short Story Collection (Jude Watson, Matthew Stover, Timothy Zahn; 2003)
Króciutka antologia trzech opowiadań osadzonych w czasach Wojen Klonów, która była dostępna za darmo w sklepach Toys "R" Us, a także rozdawana na paru konwentach.

Storm Fleet Warnings autorstwa Jude Watson opowiada o tym jak Obi-Wan i Anakin przypadkiem natrafiają na Storm Fleet - groźną flotę Separatystów zamaskowaną jako nieszkodliwe transportowce. Okręty zmierzają ku planecie Cyphar celem zmuszenia jej mieszkańców do dołączenia w szeregi Konfederacji Niezależnych Systemów. Jedi decydują się zwabić flotę w pobliskie pole asteroid w mgławicy Llon w nadziei na powstrzymanie jej przed dotarciem do celu.
Na Bastionie dostępne jest także jego tłumaczenie.

Equipment: A Personal Account of the Sub-orbital Action at Haruun Kal, as reported by Auxiliary Heavy-Weapons Specialist CT-6/774 Matthew Stovera skupia się na artylerzyście klonie o przezwisku Seven-Four i jego relacji z próby wydostania Mistrza Jedi Mace'a Windu z powierzchni planety Haruun Kal. Napisana w całości z perspektywy pierwszej osoby, była dołączana do Punktu Przełomu tegoż samego autora.
Na Bastionie dostępne jest także jego tłumaczenie.

Ostatnie z trzech opowiadań, Duel autorstwa Timothiego Zahna, opowiada historię Brolisa, dowódcy sił wojskowych i ostatniego klona, który przeżył atak na Fortecę Axion. Podczas kiedy droidy bojowe oblegają jego kryjówkę, na jego prośbę o posiłki odpowiada nikt inny niż Mistrz Yoda. Jedi wdaje się w pojedynek z nietypowo inteligentnym droidem-czołgiem Hailfire. Przypomina on nieco pierwszy odcinek The Clone Wars, który pojawił się dopiero 5 lat po opowiadaniu.
Na Bastionie dostępne jest także jego tłumaczenie.



The Clone Wars: Out Foxed (Rob Valois; 2008): Kolejna krótka opowieść, tym razem dostępna za sprawą sklepu Target, dzięki któremu można było uzyskać kod promocyjny odblokowujący ją w sieci. Skupia się ona na Komandorze klonów Foxie starającym się powstrzymać Trandoshańskiego łowcę nagród przed porwaniem Republikańskiego senatora imieniem Shayla Paige-Tarkin. Jest to kolejna opowieść pisana z perspektywy pierwszej osoby.



Autor okładki: Thomas Hodges

Seria komiksów internetowych Star Wars: The Clone Wars (Pablo Hidalgo, Thomas Hodges – jako pisarze, różni ilustratorzy; 2008-2011) Początkowe założenia tej serii wydawanej oryginalnie na stawars.com były wyjątkowo ambitne. Dotyczy to zarówno ich zawartości jak i harmonogramu jaki został jej nałożony - każdy z nowych "zeszytów" miał być wydawany co tydzień i zarazem zapowiadał kolejny odcinek pierwszego sezonu The Clone Wars. Seria zawierała równie ambitne komiksy jak kalejdoskopowe The Dreams of General Grievous (gdzie różne sny/wspomnienia dowódcy-cyborga zostały przedstawione przez czterech różnych ilustratorów), czy też The Ballad of Cham Syndulla opowiedziane prawie w całości w postaci wiersza.

Wydanych zostało 21 "zeszytów" komiksu, po czym na przełomie pierwszego i drugiego sezonu The Clone Wars, wydano serię Hunting the Hunters, powiązaną z flashowymi minigrami również dostępnymi na stronie starwars.com. Opierała się ona na finale pierwszego rozdziału animowanego serialu, w którym to łowcy nagród odbijają Hutta Ziro z niewoli. Jedi Aayla Secura, Kit Fisto, Anakin Skywalker i Obi-wan Kenobi podążają ich śladem od jednej do drugiej planety.
KOMENTARZE (3)

Lordowie: Rozbiorcy Imperium #3

2014-04-27 21:22:31 Oficjalny blog




Dziś niestety już niekanoniczna biografia pobocznego antagonisty z prozy Stackpole'a. Krennel przewija się przez komiksowe X-wingi i dostaje większą rolę w Zemście Isard.

O ile ta seria wpisów na oficjalnym blogu została prawdopodobnie skończona, a i innej nerdozy, będącej obecnie jedynie legendami, jest tam sporo do tłumaczenia, nieznane są losy tekstów w trakcie wydawania, takich jak materiały wycięte z "Warfare'a" jak i przyszłych wpisów podchodzących pod moją tematykę.

Sadystyczne rządy księcia-admirała Delaka Krennela (~0,5-5,5 lat po Endorze)



Dla Delaka Krennela, przemoc była oczywistym sposobem na skuteczne osiągnięcie swoich celów. Poznał uroki tach metod już w dzieciństwie, gdy podkładał ogień pod farmy obcych wraz z rasistowskim ojcem na Corulagu. To był najszczęśliwszy okres w jego życiu. Potem, podczas nauki w imperialnej akademii na Prefsbelt IV, brutalność przyniosła mu sławę szkolnego mistrza w sekcji sztuk walki. Ale gdy rozpoczął aktywną służbę, okrutne zapędy Krennela, nie zapewniły mu uznania w oczach wyrafinowanego przełożonego, wielkiego admirała Rufaana Tigellinusa. Popadły w niełaskę, został zesłany w zapadłe Nieznane Regiony, by dogryźć admirałowi Thrawnowi (którego Tigellinusowi również udało się tam wygnać). Krótko po rozpoczęciu kampanii pod rozkazami kochającego sztukę obcego, którego Krennel uznawał za sztabowe popychadło, poznał prawdziwe znaczenie bólu.

Thrawn i Krennel byli tak różni, jak tylko można to sobie wyobrazić. Gdy bystry umysł czerwonookiego Chissa zawsze preferował przemoc psychologiczną, Krennel wybierał znacznie bardziej prostackie metody. Choć dowodził gwiezdnym niszczycielem Rozrachunek, wstrząsało nim na myśl o przyjmowaniu rozkazów od obcego. Już samo przebywanie w Nieznanych Regionach, będące dla niego nieustanną paradą spotkań z obleśnymi istotami, wywoływało u Krennela dreszcze. Nie mogąc wyładować frustracji na Thrawnie, nieustannie eskalował swoje bestialstwo w kontaktach z obcymi społecznościami i więźniami. Czarę przelało, gdy Krennel podniósł pikę mocy na ulubione dzieło sztuki Thrawna, wyśmiewając metody swojego dowódcy, potrafiącego rzekomo poznawać słabości taktyki innych ras poprzez studiowanie ich sztuki. W ułamku sekundy Thrawn przyzwał swojego cichego Noghriego z Komanda Śmierci, który dobył sierpa kaysa i bezceremonialnie odrąbał rękę Krennela w łokciu. Patrząc na posokę tryskająca z obu części swojego ramienia, Krennel, zawsze oprawca, nigdy ofiara, zachwycił się siłą tej jednej, prostej lekcji. Oprócz strachu i szacunku wobec swojego przywódcy, w mózgu Krennela wykrystalizowała się jeszcze jedna myśl - ból jest przyjemny.



Wszystko wskazuje na to, że Krennel zamordował Sate'a Pestage'a, jednak imperialny regent sklonował się, wykorzystując komory Spaarti Palpatine'a na Coruscant, z których skorzystała również dyrektor wywiadu Ysanne Isard.


Krennel zastąpił utraconą kończynę „lepszą” mechaniczną protezą i ograniczał swoje agresywne zapędy na tyle, by unikać gniewu Thrawna. Ostatecznie został skreślony przez admirała jako niereformowalny dzikus i odesłany do Centrum Imperialnego by zostać ukaranym przez Imperatora osobiście. Szczęśliwie dla Krennela, gdy powrócił do Imperium, zastał je bez Imperatora.

Zamiast zakończyć karierę, Krennel otrzymał promocję do rangi admirała w wyniku poendorowej pustki. Następnie w pełni wykorzystał nadarzającą się okazję, deklarując lojalność wobec Imperium tylko by zamordować imperialnego regenta Sate'a Pestage'a i zagarnąć tuzin światów Hegemonii Ciutrica dla siebie. Przeniósł także więźniów niesławnej Lusankyi, w tym słynnego generała Rebelii Jana Dodonnę, w granice własnego księstwa.



Eskadra Łotrów wiąże siły lądowa księcia-admirała na Liinade III.


Przez lata Krennel rządził jako koronowany „książę-admirał” Ciutrica, swoimi barbarzyńskimi metodami poszerzając wpływy na sąsiednie sektory, wygryzając z interesu innych lordów w tym Gaena Drommela i Walanga Grazza. Jednak po powrocie Thrawna do znanej przestrzeni i porażce jego kampanii, Nowa Republika zdecydowała się wytępić ocalałych imperialnych watażków. Jako najgrubszy kąsek zaraz po Zsinju, Krennel był pierwszy na liście. Zachwalając swa domenę jako „ostoję ludzkości”, książę-admirał wykorzystał ksenofobiczne idee jako efektywne narzędzie polityczne przeciw ingerencji Nowej Republiki, ale bezpośrednia konfrontacja była nieunikniona. W bitwie o Ciutric, admirał Gial Ackbar poprowadził atak na planetę tronową Krennela, zakończony wyzwoleniem generała Dodonny i śmiercią księcia-admirała, gdy pocisk rozbił iluminatory wieży dowodzenia Rozrachunku, szatkując go odłamkami transparistali. Perwersyjnym pocieszeniem dla Krennela, w momencie przed wybuchem głowicy, mogło być jedynie, jak cholernie to bolało.


KOMENTARZE (5)

Lordowie: Rozbiorcy Imperium #2

2014-04-22 14:33:11 Oficjalny blog




Dziś zdecydowanie mniej znany Kentor Sarne, główny antagonista czterotomowej kampanii RPG The DarkStryder Campaign, wydawanej w latach '95-'96 przez West End Games.

Moff Kentor Sarne i kryzys DarkStrydera (~0-4 lata po Endorze)



Mawiają, że człowiek nie może być pewien do czego jest zdolny, nim nie stanie naprzeciw prawdziwego wyzwania. Wysłany z ekipą odkrywców na misję Imperialnego Korpusu Badawczego w środek tajemniczego Katholskiego Interioru, młody porucznik Kentor Sarne okazał się zdolny morderstwa dla zachowania sekretu, który miał się stać jego obsesją: potęgi DarkStrydera.

Potworna, wijowata, wrażliwa na Moc bestia, którą Sarne ochrzcił DarkStryderam - jej prawdziwe imię było nie do wymówienia - była wysoce inteligentnym biotem. Hybrydą klona z superkomputerem, stworzoną przez i na swoje podobieństwo przez pierwotną, rozwiniętą rasę znaną jako Kathol: biotycznych naukowców, których DarkStryder czasami określał mianem „Pradawnych”. Stworzony jako opiekun Katholów, po tym jak zamknęli oni swoje energie życiowe w „Życiostudni”, sposobie na uniknięcie zagłady w Katastrofie Ryftu, DarkStryder zamiast tego ostatecznie zdecydował się znaleźć sposób na opuszczenie spustoszonej planety i cieszenie się swoim nowoodkrytym bytem. Stworzenie studiowało biotechnologię swoich panów i nauczyło się czerpać z ich zgromadzonej energii do tworzenia wyniszczającej, zasilanej Mocą, broni. Nie było w stanie jednak w pełni skopiować ich unikalnego sposobu podróży nadprzestrzennej poprzez „Wrota Wejściowe”.

Wstępując do imperialnej armii raptem kilka lat po jej powstaniu, porucznik Sarne zdążył wykazać się jako zaradny oficer i wierny wyznawca ideologii Nowego Ładu, nim natknął się na wiekowego DarkStrydera. Widząc w sobie nawzajem sposób na osiągniecie swoich celów, ambitny imperialny i złowieszczy wężowaty twór doszli do porozumienia. W zamian za śmiercionośne machiny DarkStrydera, Sarne miał umożliwić bestii ucieczkę z więziącej go planety.



Choć DarkStryder nazywał swoich twórców Pradawnymi, mylił się. Katholczycy sami byli zrodzeni z Pradawnych, przypuszczalnie będących bóstwami z Mortis, Niebiańskimi albo nawet i Whillsami.


Po przetestowaniu obcej artylerii na swoich współpracownikach, Sarne powrócił jako jedyny ocalały z katholskiej misji badawczej. Kontynuował wierną służbę Imperatorowi dzięki czemu znalazł się wśród wybranych do Piętnastej Floty Rezerwy Głębokiego Jądra jako kapitan koreliańskiej korwety Renegat, ochraniającej tajną posiadłość Palpatine'a na Byss. Osobliwe połączenie paranoi, bezwzględności i wrodzonej nieufności zapewniło Sarne'owi szybkie promocje, a sukcesy dodatkowo rozdmuchiwały poczucie nadzwyczajności jego osoby. Stąd około dekadę po odkryciu DarkStrydera, Sarne wykorzystał swoje polityczne wpływy do uzyskania tytułu moffa peryferyjnego sektora Kathol i spełnienia swojej obietnicy wobec bestii.

Tylko, że w rzeczywistości Sarne ani myślał oswabadzać dziwacznego obcego. Graniczący z Dziką Przestrzenią sektor Kathol nie mógł liczyć na wiele cywilizowanej sprawiedliwości i moff Sarne rządził zgodnie z lokalną modłą. Zacieśniał kontrolę nad regionem, odwiedzając DarkStrydera, niekiedy drażniąc go (jak wtedy, gdy zostawił go z twarzą przeciętą szpetną blizną, wywołaną przez moduł gromowy). Ale prezentując biotowi wewnątrzsystemowe statki, obiecując wrażliwych na Moc jeńców do „badań” i łżąc w żywe oczy, w przeciągu kolejnej dekady zdobył tysiące próbek jego potężnych wytworów. Choć moff liczył, że uda mu się odkryć tajemnice obcej technologii, jego naukowcy nie byli w stanie powielić tajemnej sztuki DarkStrydera.

Po śmierci Imperatora, rozczarowany Sarne odciął się od Imperium, obwiniając zbytnią pewność siebie Palpatine'a za koniec dynastii mogącej trwać eony. Zwiększając wykorzystanie machinerii DarkStrydera, rozpoczął najazdy na Gromadę Minos, roznosząc całe armie Nowej Republiki przy pozornie niemożliwych szansach na zwycięstwo. Choć Nowa Republika była związana w wielkiej kampanii przeciw lordowi Zsinjowi, te nieprawdopodobne zwycięstwa były wystarczającym powodem dla wyekspediowania małej grupy mającej najechać stolicę sektora Kathol w próbie neutralizacji imperialnego łotra. Przebiegły moff wciągnął ją w szaleńczą pogoń za Mynockiem do wnętrza rozświetlonego Ryftu Kathol, anomalii przestrzennej, powstałej w wyniku zakrzywiającej nadprzestrzeń eksplozji jednych z Wrót Pradawnych, aż do ostatecznego starcia nad samą planetą DarkStrydera. Do potyczki Sarne'a z Nową Republiką, znanego jako bitwa o system Kathol, włączyła się każda znacząca siła sektora, od Federacji Qektockiej, przez Skandrejskich Bandytów, po tajemniczych mnichów Aing-Tii, eskalując swoje prywatne urazy.



Kapitan Kaiya Adrimetrum wraz z załogą FarStara tropili moffa Sarne'a jego własnym przechrzczonym okrętem.


Ostatecznie DarkStryder został uśmiercony, gdy noworepublikański oddział uwolnił energie pierwotnych Katholczyków z Życiostudni, rozrywając biota podłączonego do machiny w podmuchu wyzwolonej energii. W tym czasie Sarne'owi prawie udało się uciec na pokładzie swojego ISD Bastion, lecz padł ofiarą technologii której tak wiele zawdzięczał. Jessa Dajus, wrażliwy na Moc imperialny oficer, torturowany przez Sarne'a przed oddaniem w ofierze DarkStryderowi, skierował jeden z modułów ogniorozpylaczy przeciw swojemu oprawcy, spopielając go w strumieniu obcego zielonego ognia.


KOMENTARZE (5)

Lordowie: Rozbiorcy Imperium #1

2014-04-19 14:23:10 Oficjalny blog




Przedstawiam pierwszy z serii artykułów autorstwa Abela G. Peñy i Daniela Wallace'a poszerzających biografie co bardziej prominentnych imperialnych lordów o wszelakie defekty psychiczne. By nie odstraszać ścianą tekstu, zdecydowałem się podzielić je na pojedyncze życiorysy.
Dziś na tapecie dobrze znany ze "Ślubu księżniczki Leii" i "X-wingów" Allstona lord Zsinji.



Czy Rebelianci rzeczywiście pokonali Imperium Palpatine'a w bitwie o Endor? Integralny element gwiezdnowojennego mitu wciąż jest eksploatowany z niestygnącym zapałem. W literaturze rozwijającej odległą galaktykę, konflikt między Sojuszem dla Przywrócenia Republiki i rozpadającym się Imperium rozciąga się na wiele lat po „Powrocie Jedi”. Choć Galaktyczna Wojna Domowa ostatecznie zakończyła się podpisaniem traktatu pokojowego prawie dwie dekady po zniszczeniu drugiej Gwiazdy Śmierci, ten chaotyczny okres zrodził najbardziej prominentnych i potężnych imperialnych renegatów, tak zwanych „lordów”, zaciekle i fanatycznie walczących o ochłapy po niegdyś wspaniałym pierwszym Galaktycznym Imperium i których egoizm doprowadził ostatecznie do samozniszczenia.

Niegdyś tytuł lorda Imperium stanowił rzadki przywilej. Podobnie jak lotnicze nobilitacje barona i tana, jedynie kilku wybranych z elity oficerów Imperatora, mogło się poszczycić takim odznaczeniem. Choć stanowił hołd dla identycznego wywyższenia, przyznawanego generalissimusom starożytnego Imperium Atrisiańskiego, tytuł lorda wyewoluował w odznaczenie przyznawane wszystkim rodzajom imperialnych sił zbrojnych, dające powszechny posłuch i szacunek. Militarni geniusze wyróżniający się połączeniem kreatywności i bezwzględności byli wybierani z szeregów wielkich moffów, wielkich generałów, czy nawet wielkich admirałów nie tylko za wielokrotne redefiniowanie niemożliwego, lecz za dokonywanie tego z niepowtarzalnym stylem. Wśród wyniesionych do tej elitarnej rangi znaleźli się legendarny obcy taktyk Thrawn, rebeliancki dezerter generał Pashna Starkiller i niegodziwy geniusz, znany po prostu jako lord Zsinji.



Thrawn dzierżył ceremonialny tytuł Lorda Imperium i zręcznie przekonał większość poendorowych imperialnych do swojej sprawy.


Jednak wszystko się zmieniło, wraz z rozpadem Imperium po śmierci Palpatine'a nad Endorem. W pustce bezkrólewia, tytuł lorda był uzurpowany przez podzielonych, żądnych władzy imperialnych. Niegodne drobne szprotki, jak Inos Fonada i Walang Grazz, czy drugorzędni „zastępczy” lordowie jak Bliss Shargael i Jmanuel Tethys, zagarniali rangę, rujnując jej prestiż... ale samozwańczy lordowie wywodzili się również ze znacznie groźniejszych środowisk: megalomaniacy jak admirał Blitzer Harrsk, ultranacjonaliści z gatunku najwyższego dowódcy Enixa Deviana i sadyści w rodzaju Delaka Krennela. Te imperialne łotry nie pozwalały Nowej Republice cieszyć się ostatecznym zwycięstwem przez dekady mimo zadania śmiertelnej rany w bitwie o Endor. Niektórzy z nich walczyli do śmierci, broniąc swoich odizolowanych włości, gdy kilku niespodziewanie uznało zwierzchnictwo tajemniczego „Wszechmocnego Wodza” atakującego z Głębokiego Jądra, który okazał się być nie kim innym, jak samym zmartwychwstałym Imperatorem Palpatinem.



Po klęsce Thrawna, odrodzony Darth Sidious odzyskał władzę nad Galaktycznym Imperium wraz ze swoim nowym uczniem, Luke'iem Skywalkerem.


Wszystkich lordów jednak łączyła potrzeba zabłyśnięcia choćby w pojedynczym momencie chwały, pozostawiając swój niezatarty ślad w historii kosmosu.



Chory geniusz lorda Zsinja (~0-4 lata po Endorze)



Z wszystkich poendorowych lordów, Zsinji kontrolował największą liczbę gwiezdnych systemów. Gdyby nie przecenił swoich możliwości i nie był tak zadziorny wobec galaktyki, jego królestwo mogłoby koegzystować z Nową Republiką i Imperium.

Jako syn fondoriańskiego mechanika, Zsinji nie posiadał imienia, zgodnie z tradycją ludu swego ojca. Ale był również synkiem i pupilkiem „Asa gwiezdnych szlaków” Mme Maarisy Zsinji - Chandrilanki z urodzenia i admirała w Republikańskich Siłach Ochrony Terytoriów Zewnętrznych. Po ukończeniu akademii floty na Prefsbelt IV, młody Zsinji zdolnie służył pod swoją matką w czasie Wojen Klonów. Ale wraz z przyjściem imperium, wystrzelił w hierarchii floty. Podczas gdy jako mężczyzna piął się po szczeblach wojskowej kariery mimo braku doświadczenia, Mme Zsinji była oddelegowywana do coraz mniej znaczących zadań aż w końcu jej gwiezdny niszczyciel typu Venator Odwet został odwołany ze służby. Jej syn, chcąc zdobyć chwałę „wielkiego wojownika” wykorzystał okazję, zgłaszając się do przejęcia dowództwa nad okrętem.

Był tylko jeden problem. Mme odmówiła. Oskarżając Imperium o korupcję, ogłosiła zamiar zagarnięcia Odwetu i polowania na statki rządowe. As Gwiezdnych Szlaków stała się piratem, a zadanie zneutralizowania niej spadło na osobę najlepiej obeznaną z jej taktyką. Młody Zsinji dostał zagwarantowany gwiezdny niszczyciel typu Victory Żelazną Pięść, również wycofany ze służby, jeśli zdoła dopaść zdrajczynię. Choć rozdarty, ostatecznie zdecydował się odsunąć emocje na bok i poprzysiągł pokonać matkę. Okrutna kampania dała kapitanowi Zsinjowi tytuł pierwszego Lorda Imperium ...oraz piętno matkobójcy. Mme Zsinji została pośmiertnie pozbawiona rangi admiralskiej i wymazano historię jej służby. Nie wiadomo czy jej syn czuł jakikolwiek żal, ale z pewnością w tym momencie zrodziło się jego absurdalnie spojrzenie na naturę wszechświata, z czasem osiągające coraz bardziej wypaczony stan, a on rzekomo wykształcił dożywotnią pogardę dla wszystkiego co chandrilańskie.

Ale to był dopiero początek. Gdy Zsinji zablokował Dathomirę krótko po bitwie o Yavin w celu zapobiegnięcia rozprzestrzeniania się chaosu ciemnej strony tamtejszych wiedźm Mocy, Imperator Palpatine, wdzięczny Zsinjowi za odizolowanie potencjalnego zagrożenia dla swoich rządów, nadał mu rangę admirała wraz z superniszczycielem Brawl. Ponadto wkrótce został wysokim admirałem Karmazynowego Dowództwa, floty niszczycieli typu Victory, i dostał urząd wielkiego moffa, zyskując całkowitą władzę nad nadsektorem Quellii, rozległym klinem przestrzeni w północnej ćwiartce galaktyki. Przez cały ten czas Zsinji utrzymywał wizerunek roztyłego, wąsatego błazna, szaradę, którą skłaniał swoich politycznych i militarnych rywali do opuszczenia gardy przed zniszczeniem ich.



Pozbawieni przywódcy, fanatycznie oddani komandosi Zsinja, Raptorzy, oddali się aktywności terrorystycznej przeciw Nowej Republice lub dołączyli do ekstremistów najwyższego wodza Ennixa Deviana.


To właśnie Zsinji mimowolnie spopularyzował określenie „lord” w kontekście imperialnego renegata. Mimo dokonania przewrotu zaraz po bitwie o Endor, Zsinji nigdy nie zanegował swojej lojalności wobec Imperium - tą lekcję wyciągnął z patetycznej rewolty politycznej swojej dumnej matki. Za to założył bazę na planecie Serenno, zaczynając tytułować siebie przede wszystkim jako lorda Imperium i symbolicznie przemianował swój superniszczyciel na Żelazną Pięść po swoim starym okręcie, sukcesywnie zagarniając nadsektor Quellii ze zdumiewającym okrucieństwem. U szczytu swej potęgi, Zsinji sprawował kontrolę nad znaczną częścią znanej galaktyki, absorbując włości rywali: wielkiego moffa Nigela Niversa i admirała Terrinalda Screeda oraz kwestionując władzę zarówno rodzącej się Nowej Republiki jak i rozpadającego Imperium. Jednak około cztery lata po Endorze, gdy zdecydował się na rozszerzenie terytorium o noworepublikańskie kolonie na Nowym Alderaanie i Selacronie, generał Han Solo ruszył na czele floty przeciw niemu. Dodatkowo członkowie Eskadry Widm, oddziału komandosów i pilotów jednocześnie, wcisnęli hydroklucz w tryby spisków lorda, w tym w plan zamachu na chandriliańską szefową państwa Nowej Republiki, Mon Mothmę.

W bitwie o Selaggis, Zsinji zaaranżował własną śmierć, przedstawiając Nowej Republice wrak superniszczyciela Pocałunku Brzytwy jako Żelaznej Pięści. Jednak generał Solo dopadł Zsinja w stoczniach Dathomiry, unicestwiając zarówno lorda jak i jego okręt flagowy parą dobrze wycelowanych pocisków udarowych Arakyda z Sokoła Millennium. Najbardziej niebezpieczny z imperialnych lordów w końcu poległ. Jego śmierć nie różniła tak bardzo od matki, którą zamordował - zdrajca swojego rządu lecz niezachwianie wierny sprawie - swojej osobistej chwale. Jak wskazują nagrania z Sokoła, ostatnie słowo Zsinja w obliczu śmierci było tożsame z pierwszym wypowiedzianym: „mama”.


KOMENTARZE (12)

Gwiezdnowojenna gra szpiegowska: SPIN odtajniony

2014-04-04 12:25:51 Oficjalny blog




Oto esej Grega Mitchella i Abela Peñy z końca zeszłego roku, zespalający nie wydaną u nas heksalogię Księcia Jedi z resztą kanonu. Najbardziej absurdalną serią młodzieżową na licencji Gwiezdnych Wojen, warta przeczytania choćby dla rozumienia hermetycznego humoru fandomu zza oceanu.
Podcast Scum and villainy przeprowadził niedawno dodatkowo godzinny wywiad z Paulem Davidsem, autorem serii, z którego można się dowiedzieć sporo o podejściu pisarza do cyklu i klimacie panującym w LFL u zarania zorganizowanego EU. Część 1 Część 2 .

W 1992 Paul i Hollace Davidsowie wydali pierwszą książkę ze swojego gwiezdnowojennego cyklu młodzieżowego: Rękawicę Lorda Vadera. Ta seria sześciu książeczek przedstawia przygody Księcia Jedi Kena, walczącego u boku Luke'a Skywalkera i jego przyjaciół w noworepublikańskiej organizacji szpiegowskiej, znanej jako SPIN. Seria prawdopodobnie najbardziej słynie z wprowadzenia nas w świat Proroków Ciemnej Strony, nie jednego a dwóch trójokich mutantów, podających się za synów Imperatora Palpatine'a, długowłosego ojca Jabby Hutta Zorbę i oczywiście tytułowej niezniszczalnej rękawicy Sitha. Od tego czasu różni autorzy wpletli te historyjki dla dzieci w szerszy świat Gwiezdnych Wojen. Ten artykuł ściąga kurtynę skrywającą SPIN, ujawniając jego początki, miejsce w strukturach Nowej Republiki oraz pozostawione dziedzictwo.


I. NOWY RODZAJ WOJNY

Imperator Palpatine był martwy, zdradzony przez własnego ucznia, Dartha Vadera. Druga Gwiazda Śmierci - symbol terroru, trzymający Galaktykę w ciągłym strachu przed okrucieństwami rządzącego Imperium - została zniszczona nad lesistym księżycem Endora. Z ognia ostatniej bitwy zrodził się Luke Skywalker, odrodzony rycerz Jedi, niosący nadzieję cierpiącej pod rządami Sithów Galaktyce.

W świeżo proklamowanej Nowej Republice - w wielu światkach wciąż traktowanej jak Sojusz Rebeliantów - wydzierającej terytoria lokalnym imperialnym lordom, systemy gwiezdne stały na szali w zażartym konflikcie dwóch dominujących frakcji o panowanie nad galaktyką. O ile wiele tych potyczek toczono za pomocą gwiezdnych flot i laserów, bardziej subtelna wojna miała miejsce na łamach niedawno wyzwolonego Holonetu. Wojna na sławę, pomówienia, plotki i popularność.

Ścieżki propagandy nie były obce Nowej Republice. Rebelia rozpowszechniała krytykujące Imperium broszury, takie jak „Odezwa do rozsądku”, drukowane na nie byle czym, lecz syntpapierze, dla rozbudzenia nostalgii po idealizowanych dniach Starej Republiki, podczas gdy jej lider, Mon Mothma, osobiście odwiedzała wywrotowe światy, by wygłaszać rozpalające, szczegółowo zainscenizowane mowy, przygotowywane przez dedykowanego pisarza Arhula Hextrophona. Ale wrogiem Sojuszu w tej wojnie był mistrz manipulacji kontrolujący media tak pewnie jak wojownik Echani wibroostrze: swego czasu dyrektor Wywiadu Imperialnego, Lord Cronal o pseudonimie Blackhole. Były Prorok Ciemnej Strony i rywal Najwyższego Proroka Kadanna, Cronal został wyniesiony z szeregów proroków przez samego Palpatine'a i obdarzony kontrolą nad Holonetem. Przez lata tajemniczy agent i Ręka Imperatora kreował obraz świata zarówno dla wojska jak i cywilów, mamiąc ich wirem kłamstw i zwodząc zastraszającym, przypominającym ducha wizerunkiem, generowanym przez holograficzny zniekształcacz

Wraz z klęską Palpatine'a, Holonet powoli powracał do ludu, jak to było w czasach przedimperialnych. Imperialna machina propagandowa znalazła się w niespotykanej sytuacji. Po raz pierwszy od prawie dwóch dekad miała konkurencję. Oczywiście nielegalne kanały, takie jak InfoNet Cynabara i prorebelianckie sieci informacyjne jak Sieć Wygnańców Alderaanu, docierały szeroko w czasach panowania Palpatine'a, ale nigdy nie mogły konkurować ze skalą finansowanej rządowo Imperialnej HoloWizji czy wszechobecnymi imperialnymi plakatami rekrutacyjnymi, jednocześnie drażniącymi jednych i rozbudzającymi patriotyzm w innych. Lecz teraz wolność słowa znów odżywała, a Nowa Republika rozniecała ognie niezgody. Jednak Cronal pozostawał niewzruszony. Zamiast zastraszać obywateli, usiłując nawrócić ich na imperialna drogę, przebiegły agent po prostu dawał ich to, czego chcieli. Czy raczej kogo chcieli: Luke'a Skywalkera, bohatera Yavina i Rycerza Jedi.

Wciąż zajmujący szczytowe miejsca w rankingach popularności, dwudziestoparoletni wieśniak został wypchnięty na środek sceny. Luke nie tylko pokonał Vadera, ale utwierdził swoją reputację odpierając niedawne inwazje Ssi-Ruuków, Nagai i Tofów. Cronal przebiegle to wykorzystał, prywatnie produkując hitowe holodramaty, takie jak „Luke Skywalker i Smoki Tatooine” czy „Luke Skywalker i Zemsta Jedi”, zawierający proimperialną wersję pojedynku na pokładzie drugiej Gwiazdy Smierci. Choć tanie z kiczowatymi, tandetnymi scenografiami, filmy te były kasowymi sukcesami, rodzącymi udane linie figurek i przedstawiającymi Luke'a jako bohatera Imperium i wybranego przez Palpatine'a następce tronu. Luke stał się ikoną. Ikoną której Cronal nie wahał się użyć dla zwiększenia swoich wpływów.

Z Cronalem skontaktował się imperialny regent Sate Pestage, przedstawiając nową koncepcję. Przez długi okres religia była zakazana przez Imperium, lecz Pestage wierzył, że nadszedł czas na zdjęcie tego zakazu przez wprowadzenie nowej wiary państwowej, Kościoła Ciemnej Strony, luźno bazującego na praktykach i naukach byłego bractwa Cronala, Proroków Ciemnej Strony. Cronal przystał na ten pomysł, zaludniając mroczny kler świtą swoich agentów wywiadu oraz aktorów holonowelowych. Prawdziwy Najwyższy Prorok Kadann wraz z grupą lojalnych wyznawców do tego czasu uciekli na Bosthirdę, po popadnięciu w niełaskę Palpatine'a, decydując się na przeczekanie w ukryciu galaktycznej zawieruchy. Cronal wybrał więc Bimmskiego aktora Rajaha Ubooki'ego i jego zaufanego Nullskiego agenta Haingorta Giddisa do ról karłowatego Najwyższego Proroka i jego olbrzymiego sługi odpowiednio, będących ustami Cronala w tej zwodniczej grze.



Cronal dyrygował Kościołem Ciemnej Strony mimo bycia tak starym i słabym, że większość czasu spędzał w komorze podtrzymującej życie, umieszczonej na szczycie neimoidiańskiego mechanofotela.


Kościół Ciemnej Strony wysyłał do Holonetu ze Stacji Kosmicznej Scardia regularne programy, obwieszczając najnowsze przepowiednie „Najwyższego Proroka Kadanna”. Lud zadowolony z nowo nadanej wolności religijnej łykał ten mistycyzm, zaślepiony połyskliwymi czarnymi szatami Proroków i władczą prezencją. Podający się za Kadanna, Bimmski oszust wygłaszał pokręcone zagadki w formie nierymujących się czterowersowych strof, zawsze po cztery słowa. Choć często bezsensowne i kontrowersyjne, na tyle uchwytywały wyobrażenie Imperium, że wkrótce jedynie nowy imperator z mrocznym błogosławieństwem Kościoła mógł liczyć na akceptację ludu.

Jednak wkrótce po założeniu Kościoła, Cronal wraz ze swoją lojalną armią szturmowców, zakutych w czarne zbroje ze stygiańskiego, trójpryzmatycznego polimeru, złożoną z klonów Jango Fetta i złotoskórych Hrakian, zniknął z Imperium, a zaczęły docierać raporty o tajemniczym Lordzie Shadowspawnie i łudząco podobnych wojskach, oblegających światy Wewnętrznych Rubieży.




II. POCZĄTKI I ORGANIZACJA

Z rosnącą w siłę nową religią, obiecującą duchowe i doczesne szczęście w zamian za bezgraniczne poddaństwo oraz Luke'iem Skywalkerem skradzionym na imperialne plakaty, noworepublikański wpływ na opinię publiczną szybko malał. Od czasu gdy Szefowa Państwa Mon Mothma wraz z Radą Tymczasową podpisali Deklarację Sojuszu Wolnych Planet, kiełkujący ruch miał jeden bezpośredni cel: odzyskać symboliczny tron galaktycznej władzy, Coruscant. Ale Imperium nie oddawało Jądra bez walki, podczas gdy Pestage koncentrował siły wokół stolicy. Mon Mothma przezornie powstrzymywała się od bezpośredniego ataku, decydując się budować wizerunek państwa dla przeciągnięcia większej liczby systemów na swoją stronę. O ile prawdą było, że Sojusz składał się z senatorów, dygnitarzy i wojskowych, nie brakowało w nim też karierowiczów, najemników, złodziei i im podobnych - elementu mogącego odstraszyć tych, którzy wciąż postrzegali Rebelię za niewiele lepszą od terrorystów z Siatki Aktywistów Sprawiedliwości [Alderaański ruch militarystów - przyp. tłum.]. Teraz, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, kluczowa dla Nowej Republiki była legitymizacji swoich akcji jako praworządnego, uczciwego rządu.

W tym celu wiele byłych rebelianckich agencji zostało poprzekształcanych z wielkim rozgłosem. Wywiad Sojuszu został przeorganizowany i odchudzony w Senacką (między)Planetarną Sieć Wywiadowczą [Senate (Inter)Planetary Intelligence Network], potocznie znaną jako SPIN - niezbyt subtelny sposób na wyeksponowanie roli agencji w podbudowie wizerunku Nowej Republiki jako prawomocnego rządu. Po latach oskarżeń ze strony senatora Garma Bel Iblisa o usiłowanie ustanowienia siebie imperatorową, Mon Mothma oddała przywództwo SPINu całemu tymczasowemu „senatowi”, czyli organowi składającemu się z niecałego tuzina istot, tworzących Radę Tymczasową, w której skład wchodziła szefowa państwa Mon Mothma wraz z księżniczką Leią Organą i admirałem Gialem Ackbarem, dzielącym swój czas między służbę SPINowi i dowództwo nad noworepublikanskimi flotami w walkach przeciw skonfliktowanym imperialnym lordom. Podczas gdy prawdziwy senat podobny do tego znanego ze Starej Republiki wciąż był odległym marzeniem Rebeliantów, umieszczenie go w nazwie SPINu miało świadczyć o szczerych intencjach i determinacji Nowej Republiki. Kłopotliwy i nieobliczalny dział Operacji Specjalnych Sojuszu został rozwiązany pod pretekstem reorganizacji, jednak wielu z bardziej zaufanych agentów SpecOpsu pozostało aktywnymi podczas przekształceń, z generałami Airenem Crackenem i Crixem Madinem składającymi regularne raporty przywódcom SPINu i radnym admirałem floty Hiramem Draysonem zasiadającym w jego składzie. Ale to Rada Tymczasowa pociągała za sznurki, gdy coraz więcej systemów dołączało do Nowej Republiki licząc na wpływy w rodzącym się rządzie.



Założycielka SPINu i szefowa państwa Mon Mothma była bezwzględną przywódczynią gdy wymagała tego sytuacja oraz miała wyjątkowy talent do gier szpiegowskich.


Choć Rada Tymczasowa nie posiadała stałego miejsca obrad, praktyczną kwaterą SPINu stał się Yavin IV, działający jako pewnego rodzaju przeciwwaga dla skorumpowanego Coruscant, znanego wówczas jako Centrum Imperialne. Tropikalny księżyc Yavina stanowił potężny symbol - miejsce przełomowego zwycięstwa Rebelii nad pierwszą Gwiazdą Śmierci. Jego wybór miał też znaczenie strategiczne. Bezkresne dżungle pełne były śmiercionośnej zwierzyny, od wyjców po piraniożuki i żmijoosy, nie wspominając o przeróżnych infekujących skórę chorobach, które można było tam podłapać. Rebelia już nauczyła się jak bronić się przed tymi zagrożeniami podczas swojej pierwszej obecności na księżycu, co stawiało ją krok przed jakimikolwiek imperialnymi, wystarczająco głupimi by przeczesywać lasy deszczowe w ich poszukiwaniu. Rada Tymczasowa przekształciła znajdujący się na krawędzi dżungli Val'Arnos zrujnowany Pałac Wełnolamandrów w niewyróżniającą się bazę operacyjną, podczas gdy SPIN założył również biura na Dac i innych kluczowych światach Sojuszu dla pokazania swojej siły. Osobny dział badawczo-rozwojowy, Centrum Badań Obronnych i Pomocy Planetarnej [Defense Research and Planetary Assistance Center] (lub DRAPAC)powstawał na szczycie Sztyletowej Góry na Dagobah, przemianowanej na Górę Yody dla uhonorowania Wielkiego Mistrza Zakonu Jedi. Placówka zajmowała dwanaście poziomów, włączając zakwaterowanie i szkołę dla dzieci wojskowych i pracowników cywilnych, wśród nich nieformalnych uczniów Luke'a: Księcia Jedi Kena oraz Zaka i Tash Arrandów. Poziom trzynasty, dostępny tylko dla upoważnionych pracowników SPINu - podpoziom D-13 - był miejscem wielu ściśle tajnych doświadczeń, w tym Projektu Zmyłka, nadzorowanego przez Chandra-Fańskich naukowców Fandara i Fugo.

O dziwo prawie nikt w Nowej Republice nie był świadom aktualnego znaczenia planety jako domu Yody, z wyjątkiem Luke'a, jego astromecha R2-D2, jego uczniów i, zaskakująco, rebelianckiego historyka Arhula Hextrophona, który uparcie podążał za młodym Jedi, zbierając materiały do swojego życiowego dzieła: „Oficjalnej Historii Rebelii”. Tak naprawdę, za zgodną Luke'a, to Hextrophon zasugerował Dagobah jako lokalizację DRAPACa zaraz po bitwie o Endor, opierając się jej reputacji jako „nawiedzonego” czy „przeklętego” miejsca i dowcipnie proponując zmianę nazwy majestatycznego szczytu.

Osobiste doświadczenia Luke'a z jaskinią Ciemnej Strony niewątpliwie potwierdzały niepochlebną reputację planety. Pomimo względnej bliskości, Luke nie odwiedził starego domostwa Yody, do czasu gdy wiele lat później badał historię Mrocznych Jedi z Bpfassh. Już dawno pogodził się z porzuceniem przez mistrza powłoki surowej materii, jaką było jego ciało, komunikując się z duchem Yody w nasyconych Mocą snach.




III. AGENCI S.P.I.N.u

Choć SPIN dysponował tak doświadczonymi agentami jak Kyle Katarn, Mirith Sinn czy Kea Moll, do służby w tajnej grupie szybkiego reagowania zdecydowano wybrać prawdopodobnie najbardziej rozpoznawalne twarze w galaktyce: bohaterów Yavina. Dowodzony przez Luke'a Skywalkera i Leię Organę, zespół stanowił naturalną kontynuację Sił Szybkiego Reagowania odpowiedzialnych za neutralizację Lorda Shadowspawna. Bliźniacy dostali do swojej dyspozycji Y-winga kurierskiego BTL-S3 ze specjalnymi rendiliańskimi modyfikacjami, pozwalającymi na przewożenie większej załogi i oczywiście Sokoła Millenium generała Hana Solo.

O ile zaangażowanie Luke'a w działalność SPINu niewątpliwie wzmacniało morale w Radzie Tymczasowej, jego status celebryty nie był idealny dla szpiega. Gdy doszło do zinfiltrowania tajnego spotkania Centralnego Komitetu Wielkich Moffów na Kessel, to droidy Luke'a zostały wybrane do przeprowadzenia tej misji. Choć również C-3PO i R2-D2 stały się tak rozpoznawalne, nawet w galaktyce pełnej identycznych modeli, że musiały przejść kosmetyczne modyfikacje, maskujące je jako kesselskiego ochroniarza o zielonej powłoce i przyprawowego droida górniczego, dla zapewnienia anonimowości na misji.

Status publiczny Luke'a stanowił tylko początek problemów zespołu. Generał Lando Calrissian, świeżo po udzieleniu pomocy w pokonaniu Lorda Shadowspawna, wycofał się na pomocnicze stanowisko w związku z obowiązkami barona-administratora Miasta w Chmurach, decydując się poświęcić ekscentrycznym zadaniom podejmowanym przez jego własne zbiorowisko osobliwości zwane Komandosami Landa. Na przekór swoim umiejętnościom jako pilot i mechanik, Chewbacca został obarczony nadzorowaniem bezpieczeństwa świątyni, przez swoją mocarność Wookieego i szeroką wiedzę o środowiskach tropikalnych. Admirał Ackbar był rozdarty między swoimi obowiązkami w Trzeciej Flocie a uczestnictwem w operacjach SPINu, takich jak planetarna misja na Kessel podczas Koronacji Kessendrzańskiej.

Oryginalnie pełniąc funkcje dowódcze obok swoich współpracowników z Rady Tymczasowej na Yavinie IV, Leia Organa nie mogła już usiedzieć na zebraniach komitetu i nalegała na przeniesienie do operacji polowych u boku swojego brata. Jej rządna przygód natura wychodziła na wierzch i podobnie jak pewna młoda senator z Naboo pokolenie wcześniej, podążyła za sercem i brawurowym łajdakiem. Nikogo nie zdziwiło, gdy większe środki zostały przekierowane do Projektu Zmyłka dla przyspieszenia prac nad droidem-replikantem udającym Leię, by trzymać przyszłą szefową państwa Nowej Republiki całą i zdrową.

Han Solo, po straceniu prawie roku życia będąc zamrożonym w karbonicie, zdawał się cierpieć na kryzys tożsamości. Oprócz rzadko odwiedzanego i zaniedbanego mieszkania na anarchicznym Nar Shaddaa, han nigdy nie miał domu, który mógłby traktować za swój i z życiem przeciekającym między palcami, łotr rozważał w końcu ustatkowanie się, zapuszczając trwałe korzenie w malowniczym Mieście w Chmurach. Tymczasowo zrzekł się członkostwa w SPINie by pracować nad swoim podniebnym domem wraz ze swym pierwszym oficerem Chewbaccą. Han był gotów cieszyć się życiem kawalera, choć jego uczuciom wobec Lei nie można było zaprzeczyć i miotał się między trzymaniem jej na dystans a nagłą chęcią oświadczyn, gotów na dom pełen „piszczących dzieciaków Solo” pełzających w jego butach. Gdy Leia spędzała coraz więcej czasu w terenie, Solo zaczął latać z misjami dla SPINu jako sposobem na bycie bliżej niej: przyLeii był jego dom, co wkrótce zrozumiał.

Również Luke Skywalker nie był odporny na ten okres próby. Młodzieniec czuł się coraz bardziej niekomfortowo w roli żołnierza, nie mogąc zapomnieć słów Yody o „wielkich wojownikach” ani powierzonego mu zadania „przekazania dalej, czego się nauczyłeś”. Luke coraz mocniej wątpił w swoje miejsce w Nowej Republice i czuł, że lepiej przysłużyłby się galaktyce przez ponowne rozniecenie płomienia Jedi. Sprawę dodatkowo komplikowały starożytne świątynie Massassich na Yavinie IV, promieniujące historią i magią Sithów oraz ukrytymi tajemnicami Jedi. Mroczna aura przenikała samą dżunglę (Luke miał wiele lat później spotkać ducha dawno pokonanego Mrocznego Lorda Exara Kuna uwięzionego w Wielkiej Świątyni) a jego sny nawiedzały wizje Obi-Wana Kenobiego, prowadzącego go do legendarnego Zaginionego Miasta Jedi. Podczas swoich wypraw dla SPINu często trzymał się z boku, bywał wybuchowy i wiele dni spędził na eksploracji okolicznych namorzyn, usiłując znaleźć sens w tych proroctwach. Nie dziwi fakt, że później Luke zdecydował się powrócić na Yavin IV by założyć tu swoje Praxeum Jedi i kontynuować odkrywanie niezliczonych tajemnic księżyca.




IV. KWESTIA TRIOCULUSA

Przynajmniej od końca wojny Nagai z Tofami, krążyły plotki jakoby część pancerza Dartha Vadera, a dokładnie prawa rękawica, przetrwała eksplozję drugiej Gwiazdy Śmierci, być może znikając w pobliskiej czarnej dziurze, Bramie Endoru. Wielu odrzucało te historie jako dziecinne fantazje, nie mniej noworepublikańscy szpiedzy donosili o znacznych wysiłkach wśród imperialnych frakcji, mających na celu odnalezienie rękawicy. Pomimo wątpliwości jak zwykła część garderoby miałaby posiadać jakąkolwiek nadnaturalną moc, SPIN był zaniepokojony nadawaną jej wagą i zlecił własnej siatce śledzenie sprawy - na wszelki wypadek.

Ku zaskoczeniu SPINu, mityczna rękawica Lorda Vadera trafiła do najświeższych przepowiedni Proroka Kadanna. Rzekomy mistyk głosił jakoby tylko osoba, która odnajdzie magiczną rękawicę, mogła rządzić Imperium. Ani lud, ani SPIN, nie widzieli, że prawa rękawica Vadera została wykonana na bazie niezniszczalnego sithańskiego amuletu o niewyobrażalnej mocy, należącego niegdyś do Lorda Skera Kaana podczas Nowych Wojen Sithów. Dla fałszywego Kadanna, rękawica była jedynie kolejnym trofeum do jego imponującej kolekcji, w większości zebranej przez Lorda Cronala i wielu handlujących złomem braci Rajaha Ubooki'ego, w skład której wchodził komplet krwistoczerwonego mandaloriańskiego pancerza, zdobyty podczas imperialnego zniewolenia Mandalory i Arka z Ryloth, niegdyś własność Emira Wata Tambora (choć nie wiadomo, czy był to oryginał, czy jedna z wielu znanych replik skrzyni). Ale Sate Pestage, który jako pierwszy doniósł bimmskiemu przebierańcowi o istnieniu talizmanu, miał zupełnie inny powód dla jego odzyskania. Powód, którego Cronal mimo swej rozległej wiedzy nawet nie podejrzewał.

Palpatine żył

Ciało Mrocznego Lorda przepadło wraz z drugą Gwiazdą Śmierci, ale dzięki pomocy Pestage'a, nikczemny duch Sidiousa wyrwał się ze szponów Chaosu i wstąpił w sklonowane ciało na Byss. Palpatine był wciąż słaby, a amulet Kaana mógł być bardzo pomocny we wzmocnieniu Mocy Ciemnej Strony odrodzonego Imperatora i przyspieszenia jego powrotu na galaktyczną scenę.

Gdy tylko rękawica znalazła się na ustach społeczeństwa, Centralny Komitet Wielkich Moffów przeprowadził koronację na Kessendrzańskiej Arenie na Kessel, ujawniając istnienie rzekomego trójokiego dziedzica Palpatine'a: przystojnego i charyzmatycznego oszusta, Trioculusa.

Przez lata w ciemniejszych zakątkach galaktyki krążyły plotki, jakoby Palpatine w tajemnicy spłodził syna. Jedni mówili, że zrobił to z jedną ze swych konkubin, inni, że był trójokim mutantem. Wielki moff Bertroff Hissa zdecydował się wykorzystać te historie by wodzić „duchowo obudzony” lud za nos. Ale by uwiarygodnić się w oczach opinii publicznej i głośnych sceptyków w rodzaju wielkiego admirała Josefa Grungera, Najwyższy lord niewolników z Kessel musiał wpierw odnaleźć rękawicę Dartha Vadera, czego też szybko dokonał w głębinach oceanu Dac. Lecz rękawica wywołała niespodziewane skutki uboczne, jako że Trioculus nie był w stanie wytrzymać bombardowania energią Sithów. Wkrótce potem rękawica zaginęła ponownie. Była uczennica Vadera, Lumia, weszła w jej posiadania, prawdopodobnie poprzez jednego z obrotnych braci z klanu Rajaha Ubooki'ego. W każdym razie powstała też fałszywa rękawica, którą Trioculus nosił podczas swojego panowania.

Kontakt z rękawicą zostawił Trioculusa przerażonego ale także zdeterminowanego. Od razu rozszerzył swoje wpływy, budując na Bespinie fabrykę broni i amunicji, bazując na latającej platformie, stworzonej przez autokratycznych Ugnaughtów z klanu Irden, która eksploatowała jądro planety, zanieczyszczając niegdyś malownicze niebo wokół Miasta w Chmurach toksycznym smogiem. Najął również bezwzględnych piratów z Salmakka i Clabburnu z pasa asteroid Hoth do plądrowania magazynów żywności Miasta w Chmurach dla zapełnienia brzuchów własnych żołnierzy, nim komandor Skywalker ukrócił ten proceder.

Podczas swoich płomiennych przemów, Trioculus stanowił wzór siły. W kuluarach jednak jego pasja i naiwność często były wykorzystywane przeciwko niemu. Podczas gdy wielki moff Hissa traktował go jak równego sobie, nie był on świadom motywów reszty członków Komitetu, z których każdy miał własną koncepcję dla tronu. A ponad tymi spiskowcami byli jeszcze Kościół Ciemnej Strony i Sate Pestage oraz ostatecznie sam Palpatine, manipulujący niewolniczym lordem słowami o „przeznaczeniu” i „przepowiedniami”. Trioculus był nieświadomym ogarem, a Palpatine tajemnym panem trzymającym smycz, spuszczającym go na świętą wyprawę w poszukiwaniu talizmanów Sithow i tajemnic Zaginionego Miasta Jedi.



Charyzmatyczny Trioculus idealnie odciągał oczy od znacznie straszniejszego zagrożenia czyhającego w Głębokim Jądrze.


Sprawy jeszcze bardziej się skomplikowały, gdy następczyni Cronala, dyrektor Wywiadu Imperialnego Ysanne Isard, wypuściła żądnego zemsty Zrobę Desilijic Tiure z więzienia na Kip i posłała go do boju by pokrzyżować roszczenia Centralnego Komitetu do tronu.




V. PRÓBA OGNIA

Krótkie panowanie Trioculusa pokrywało się z istnieniem SPINu. Rozwiązanie organizacji wynikło jednak z jej własnych pierwotnych słabości.

Od początku SPIN borykał się z problemem utrzymania tajności przy zachowaniu wysokiego stopnia bezpieczeństwa. Nowa Republika ustanowiła sieć strategicznej obrony przeciwpowietrznej wokół Yavina IV, monitorującą wrogie sondy, a w pałacu stacjonowała dedykowana eskadra myśliwców, gotowa do natychmiastowego startu i przechwycenia każdego zagrożenia z powietrza. Jednocześnie nowoczesne baterie ciężkich dział laserowych na dachu świątyni Massassich równie dobrze mogłyby być wymalowanymi tarczami. Siedziba SPINu gościła Radę Tymczasową, śmietankę agentów wywiadu i drużynę Skywalkerów pod jednym dachem. Mothma nieświadomie postawiła wszystko na jedna kartę i pojedyncza precyzyjna salwa z Gwiezdnego Niszczyciela mogłaby wyeliminować cały rząd Nowej Republiki. I prawie tak się stało, gdy Trioculus spopielił część Yavina IV opętany znalezieniem Zaginionego Miasta Jedi i mieszkającego w nim „Księcia Jedi”.



Jako wnuk Imperatora Palpatine'a, Książę Jedi Ken jest prawowitym dziedzicem tronu. Ale czy służyłby jako wielki kanclerz, jak Mistrz Jedi Genarra za Starej Republiki, czy rządził jako „Imperator Jedi”?


Po tej ledwo unikniętej tragedii, Mon Mothma przeniosła działalność do DRAPACu przed powrotem na Yavin IV. Sztyletowa Góra stwarzała jednak swoje własne problemy. Przez izolację Dagobah, tamtejsza ochrona pozostawiała wiele do życzenia, tak że nawet na podpoziom D-13 można było się dostać dzięki poleceniu przez zaufanego agenta, a drastyczne okoliczności zmuszały niekiedy do ujawniania informacji na obradach SPINu w bliskości osób postronnych, co zmierzało do niechybnej katastrofy. Gdy Grupa Szybkiego Reagowania SPINu uratowała pacyfistę Triclopsa, prawdziwego syna Imperatora, uznawanego przez Palpatine'a za swoją największą osobistą porażkę, od więzienia i tortur, nie byli świadomi, że mężczyzna został wbrew swej woli wyposażony w implant zawierający dwukierunkowy transmiter Holonetu i urządzenie kontrolujące mózg o efektach zbliżonych do nihilskiej dymoskały. Mieli pośród siebie wtykę i dowiedzieli się o tym w ostatnim momencie, by wykorzystać wyciek do zwiedzenia inwigilujących ich przeciwników.

Ostatecznie organizacja szpiegowska Rady Tymczasowej okazała się jedną wielką pomyłką, a Mon Mothma powróciła do swoich bardziej bezwzględnych, konspiracyjnych metod, zawiązując drugą siatkę szpiegowską, niezależną od SPINu czy Rady Tymczasowej. Te ciemne operacje były pierwotnie nadzorowane przez Airena Crackena i prowadzone poza raportami przez takie indywidua SpecOpsu jak replikantka Guri, Czerwone Księżyce i Czarne Psy, a nawet elementy Siatki Aktywistów Sprawiedliwości, pozostając całkowicie ukrytymi przed pozostałymi radnymi. Z czasem na oficjalnie nieistniejąca agencja ewoluowała w ultratajną Alfę Blue pod egidą admirała Hirama Draysona. (Przez lata po śmierci Mothmy, nazwiska agentów i charakter ich działań pozostawał prawie całkiem nieznane.) Po cichu pracowała także z Crackenem nad ostatecznym rozwiązaniem SPINu, kładąc podwaliny pod Wywiad Nowej Republiki. W NRI miał powrócić bardziej zawiły łańcuch dowodzenia, znany z Wywiadu Sojuszu, z władzą w rękach wojska a nie polityków. Po przejęciu Coruscant z rąk imperialnych, Rada Tymczasowa rozwinęła się w nowy i w pełni zrekonstruowany senat, który miał aż zanadto pracy przy tworzeniu rządu i chętnie oddał kontrolę nad operacjami wywiadu w lepiej nadające się do tego ręce.

Powrót SPINu na Yavin IV po ataku Trioculusa oznaczał jego zmierzch, przynosząc subtelne lecz istotne zmiany dla grupy. Ochrona została wzmocniona, a Rada Tymczasowa zaniechała posiedzeń w komnatach świątyni, mądrze pozostając mobilną na pokładzie okrętu Mothmy, Nowej nadziei, krążąc między Noquivzorem, systemem Milagro i innymi kryjówkami. W kolejnych dniach SPIN stał się bardziej noworepublikańską placówką, strzegącą tajemnic Zaginionego Miasta, niż agencją wywiadowczą. Gdy Luke wraz ze swoim młodym uczniem, Księciem Jedi Kenem, zapieczętowali wejście do podziemnego miasta, SPIN został po cichu rozwiązany. Jego fundusze zostały przekazane do już działającego NRI. Jego personel, włączając Grupę Szybkiego Reagowania Luke'a i Leii, przeniesiony bliżej frontu coruscanckiego. Cracken i NRI kontynuowali wszystkie tajne operacje, wyrastając na sprawną i potrzebną agencję w strukturach Nowej Republiki.




VI. DZIEDZICTWO

SPIN powstał ze szlachetnych pobudek, ale w rzeczywistości organizacja ta nie była bez wad. Nawet w kręgach wywiadu, historia SPINu jest kompletnie wykpiwana lub czule wspominana jako bardziej niewinne czasy. Mimo krótkiego czasu istnienia, SPIN nadal okupuje istotne miejsce w galaktycznej historii, jako pamiątka po młodym rządzie, usiłującym dojść do tego, co jest najlepsze dla ludzi. Służył również jako próbny test dla wysiłków Mothmy w budowie noworepublikańskich instytucji wywiadowczych, oraz pochłaniał całą uwagę niedoszłego Imperatora Trioculusa, jego współspiskowca moffa Hissy oraz całego Kościoła Ciemnej Strony, dając reszcie wciąż kształtujących się sił Nowej Republiki więcej wolności w ich własnych kampaniach.

Palpatine'owi, właściwemu architektowi wyścigu po władzę Trioculusa i Kościoła Ciemnej Strony, skomplikowana intryga dała dość czasu na sekretne gromadzenie sił na Byss w Głębokim Jądrze. Niedługo po tym, jak SPIN zakończył działalność w następstwie wstrząsającego ataku opętanego Triclopsa, rujnującego ślub Hana i Leii i opóźniającego formalizację ich związku o lata (choć okoliczności sprawiały, że księżniczka mimo to niekiedy myślała o sobie jako Leii Organie Solo), agentów Cronala w Kościele Ciemnej Strony, wliczając fałszywego Kadanna, spotkał tragiczny koniec z rąk wielkiego admirała Afsheena Makati'ego. Kościół szybko popadł w niełaskę społeczeństwa i odszedł w zapomnienie. Mimo prawdpodobnej śmierci Cronala nad Mindorem, sprzeczne historie o jego dalszej działalności nadal wypływały.

W rzeczywistości po bitwie o Mindor kryptonim Blackhole był wykorzystywany przez wielkiego wezyra Sate'a Pestage'a. Wypełniając przepowiednię Kościoła Ciemnej Strony o odrodzeniu Palpatine'a i konfiskując jeden ze „zniekształcaczy”, przy pomocy którego Cronal generował swój przerażający holograficzny wizerunek przed imperialnymi, Pestage wykorzystał tą sztuczkę jako przykrywkę dla siebie, wykorzystując powiązania użytkownika Ciemnej Strony w służbie Wielkiego Planu zmartwychwstałego Imperatora: nadchodzącego Mrocznego Imperium...



Odrodzony Imperator Palpatine wykorzystał Kościół Ciemnej Strony i Trioculusa jako marionetki w swoich planach budowy nowego Mrocznego Imperium.


Więcej retconów o Triclopsach, Trioculusach i ich powiązaniach rodzinnych można znaleźć w artykułach z serii "Aliens of the Empire", która pewnie też kiedyś pojawi się na łamach Bastionu.
KOMENTARZE (8)

"Barely Torelable: Alien Henchmen of the Empire"

2013-09-20 19:47:10 Oficjalny blog



Abel G. Peña i Rich Handley, autorzy wielu artykułów i publikacji o "Gwiezdnych Wojnach" oraz eksperci od Expanded Universe, napisali na oficjalnym blogu trzyczęściową publikację pod tytułem "Barely Torelable: Alien Henchmen of the Empire". Artykuł, traktujący o istotach obcych w Imperium, można uznać za duchowego spadkobiercę "Aliens in the Empire" - publikację, również ich autorstwa, kiedyś dostępną na Hyperspace, dziś niestety niedostępną. W tym newsie zebraliśmy wszystkie trzy części.

Część pierwsza

W opublikowanym w 1991 r. "Dziedzicu Imperium" Timonthy'ego Zahna, książce, która stanowiła punkt zwrotny w historii "Gwiezdnych Wojen", postać wielkiego admirała Thrawna zyskała niesławę jako obcy, który nie tylko przezwyciężył ksenofobię w wojsku Imperatora Palpatine'a, lecz także odziedziczył po nim władzę. Historycznie, Thrawn był postrzegany jako enigma - samotny obcy w Imperium Galaktycznym. Jednakże genialny, czerwonooki chissański strateg nie był ani jedynym nieczłowiekiem, który służył Palpatine'owi, ani pierwszym. Darth Maul, Thrawn, Mas Amedda: to najbardziej znani lojalni obcy wspomagający Dartha Sidiousa i jego reżim.

Kto to jest "obcy"? Ktoś, kto pochodzi z innej planety? Ktoś, kto wygląda inaczej? Ktoś, kto nie mówi w naszym ojczystym języku? Ktoś z trzema oczami i dziesięcioma pazurami? Zaprawdę, definicja zależy od punktu widzenia. Huttowie na przykład uważają się za prawowitych panów galaktyki, a wszystkie inne formy życia były według nich podrzędne. Ale w galaktyce "Gwiezdnych Wojen", gdzie to ludzie najczęściej rządzili przez tysiąclecia, słowo "obcy" nabrało znaczenia "każdy, kto nie jest człowiekiem" - pogląd, który zapisał się trwale w dyktaturze Palpatine'a. Sfabrykowano desygnację NCz, "Nieczłowiek" [ang. NhM, "Non-Human" - przyp. tłum.], która odzwierciedlała postawę i politykę wewnętrzną Imperium. Dehumanizująca etykietka - która zaliczała mutantów, droidy, zwierzęta, a nawet kobiety do jednej kategorii "dziwactw" - była sposobem na sklasyfikowanie i zmarginalizowanie reszty galaktyki.



Jednakże, czyniono niewielkie wyjątki dla tych dziwacznych gatunków, jakimi byli prawie ludzie. Często były to podgatunki istot ludzkich, które wyewoluowały różne i niepokojące cechy - jak dłonie z czterema palcami i oczy bez źrenic u Arkanian. Obejmowało to również rasy takie jak Zelosianie, powierzchownie identyczni jak ludzie, ale z roślinną fizjologią. Takie istoty inteligentne mogły wypełnić lukę bycia "prawie-człowiekiem".

Obcy to jeden z najbardziej fascynujących aspektów świata "Gwiezdnych Wojen" - wyglądają, brzmią i zachowują się dziwnie - wszystko w opozycji do innego ikonicznego aspektu Sagi: wojskowego porządku i idealnego komfortu Imperium Galaktycznego. Ta seria rzuca światło na najsłynniejszych obcych popleczników Imperium, czerpiąc z filmów i Expanded Universe.

Trioculus, najwyższy pan niewolników

W chwilach, gdy trójoki mutant i sierota, Trioculus, był szykanowany i wyśmiewany podczas dorastania w wioskach Kessel, nigdy nie wyobrażał sobie, że pewnego dnia zostanie Imperatorem znanej galaktyki.

Uderzająco przystojny i elokwentny, Trioculus wydawał się obiektem elitarnego, imperialnego wychowania. Prawda była jednakże dużo mroczniejsza. Bez swojej wiedzy, został obiektem radykalnych eksperymentów dotyczących kwintesencji życia, które prowadziła doradczyni Palpatine'a, Sly Moore. Wykorzystujące kobietę z Bordala o imieniu Niobi jako "obiekt testów", te eksperymenty były początkowo nieprzewidywalne i skutkowały powstaniem asymetrycznych homunkulusów z dodatkowymi głowami i innymi organami. Ostatecznie jednak, naukowcy zlikwidowali wszelkie szkodliwe mutacje w ich udanym modelu, prócz jednej: trzeciego oka. I tak narodził się Trioculus. Ten dodatkowy organ optyczny posiadał potężne moce hipnotyczne i znajdował się pośrodku czoła. Legendy Proroków ciemnej strony opowiadały, że wola Mocy będzie tworzyć raz na tysiąclecie idealnie symetryczną, trójoką istotę, której magnetyzm i potęga będą niezaprzeczalne. Ale czy był nią Trioculus, to już inna sprawa, której nie da się wyjaśnić naukowo.



Tak czy siak, Trioculus szybko zaznał trudnego życia niewolnika. Jego matka, Niobi, prędko została deportowana do kopalni na Kessel wraz z nowo narodzonym synem. Jednakże, pod okrutnym batem nadzorcy Reskella Twane'a - który był asystentem komika służącym u Hutta Jabby - ostatecznie umarła w bezlitosnych kopalniach. Może to z powodu inteligencji chłopca Twane zlitował się nad nim i wziął pod swoje skrzydła, posyłając go do szkoły. Lecz małego mutanta unikali koledzy i wyszydzali go. W rezultacie chłopiec zaczął gorączkowo szukać schronienia w świecie literatury, zwłaszcza tej traktującej o sztuce wojennej. Trioculus wyrósł na eksperta w dziedzinach militarnych i teorii politycznej, co naturalnie doprowadziło go do żarliwego oddania Imperium. Kiedy odkrył komórkę Rebelii, która miała zamieszkiwać jego wioskę - a w której przypadkowo znaleźli się jego byli prześladowcy ze szkoły - zyskał uwagę i przyjaźń tamtejszego Wielkiego Moffa, Bertroffa Hissy.

Dotychczas relacje Trioculusa z niesławnymi kopalniami przyprawy z jego niemowlęctwa oraz z kanciarskim ojcem zastępczym były skomplikowane. Ostatecznie nadzorca Twane rozpatrzył pozytywnie jego podanie o pracę i rozgoryczony, dziki Trioculus pokazał więźniom, że do tej pory żyło im się dobrze. Potem, po niespodziewanej śmierci dyrektora Dewta Kluskine'a po drugiej stronie zdeformowanej planety, Twane został przeniesiony na to stanowisko, a Trioculus awansował na pozycję nadzorcy i pana niewolników. Ale po śmierci Jabby więźniowie Twane'a, zainspirowani buntem przeprowadzonym poprzednio przez Tybera Zanna, rozpoczęli rewoltę, a skorumpowany rybecki administrator o imieniu Moruth Doole powchwycił Twane'a i zaoferował go Trioculusowi na wymianę w zamian za władzę nad jego półkulą Kessel. Gdy Trioculus zapytał Hissę co ma zrobić, Wielki Moff odpowiedział, że lojalny poddany Imperium nigdy nie poddaje się groźbom. Trioculus zatem odmówił - a Doole nakarmił swoim więźniem larwy przyprawowe i zamroził go w karbonicie pośród krzyków jego agonii. Trioculus nie żałował.



Zobaczywszy z jakiej gliny ulepiony był mutant, Wielki Moff Hissa przedstawił mu propozycję: Palpatine był martwy, ale chodziły plotki, że miał trójokiego syna. Oficer zastanawiał się jaki poziom umiejętności aktorskich prezentował Trioculus. Ten zaakceptował wyzwanie i zaczął udawać syna zmarłego Imperatora. W ciągu kolejnego roku Trioculus uwikłał się w wielostronną walkę z Wywiadem Imperialnym, Radą Imperialną, zbuntowanymi wielkimi admirałami i kabalistycznym Kościołem Ciemnej Strony o dominację w galaktyce. Co niesamowite, Trioculus wyszedł z tej potyczki zwycięsko, jednakże jego rządy trwały krótko, gdy przeciwnicy zamrozili go w karbonicie i gdy mroczna moc amuletu Sithów, noszonego kiedyś przez Dartha Vadera, sprawiła, że ręka mutanta zaczęła gnić.

Jednakże, jego największą pomyłką była próba uczynienia z księżniczki Lei swojej nowej "królowej Imperium". Sprawiło to, że Rebelianci zastawili śmiertelną pułapkę, której nawet trzecie oko nie mogło przewidzieć. Z sercem wciąż dymiącym od blasterowej rany, Trioculus ścisnął rękę Hissy, swojego długoletniego mentora i przyjaciela, aby ten go pomścił. Ten wiernie rozkazał skremować szczątki Imperatora i wystrzelił je na przysłowiowe cztery strony galaktyki.

Wielki Moff Bertroff “Troff” Hissa

Chyba jednym z najbardziej niecodziennych obcych służących Imperium był Bertroff Hissa, który osiągnął znaczącą i wysoką rangę Wielkiego Moffa. Hissa był młodą istotą, gdy Imperium przybyło na jego planetę, nieoznakowaną PL-40112-CE-021105 w układzie Salfrem, znajdującą się w zakazanym obszarze Dzikiej Przestrzeni, znanym jako Pustkowia. Jego obcy ojciec i matka byli politycznymi agitatorami i członkami kontrkultury, którzy postanowili urządzić sobie "proste i naturalne" życie na jałowej planecie.

Lecz gdy przybyli imperialni inspektorzy - przywożąc wraz z sobą swoje uprzedzenia typowe dla humanoidów - to obudzili upiorną hordę istot znanych jako Rozzumy, które rozbiły się tam dawno temu. Były to międzywymiarowe stwory związane z istniejącym dawno Zakonem Straszliwego Blasku i bardziej obce, niż ktokolwiek z nich kiedykolwiek widział. Przygnieciony przewagą liczebną, imperialny oficer dowodzący wcielił Hissę i jego rodziców do swojej armii. Ramię w ramię, ludzie i prawie-ludzie przegnali fantasmagoryczny rój, ale przeżyli tylko Hissa i oficer dowodzący, komandor Panaka. I w taki sposób Bertroff rozpoczął swą długą i nieprawdopodobną karierę w Imperium. W wojsku spotkał się z jawnymi uprzedzeniami, lecz Panaka stawał w jego obronie i naprowadzał na właściwe tory do czasu, gdy sam nie otrzymał awansu na moffa.



Na pierwszy rzut oka można było nie zauważyć, że Hissa ma nieludzkie korzenie, jako że jego oblicze i budowa ciała - nie wspominając o łysiejącej głowie - wydawały się normalne wśród ludzi. Jednakże Wielki Moff z kozią bródką musiał się jedynie uśmiechnąć, aby można było dostrzec jego obcą stronę. Jego szerokie usta wypełniały ostre jak brzytwa i śmiercionośne spiczaste zęby, co nadawało mu wygląd wściekłego drapieżnika.

Choć niektórzy dowodzili, że uzębienie Bertroffa potwierdzało jego devaroniańskie lub pau'ańskie korzenie - albo że poobcinał swoje twi'lekańskie głowoogony - te pogłoski były całkowicie nieprawdziwe. Właściwie, sam je zaczął. Hissa celowo spiłował sobie zęby, wiedząc, że taki przerażający wizerunek będzie zastraszał innych. Właściwie, Wielki Moff rzadko rozmawiał o prawdziwym źródle swojej obcości: dziedzictwie Sephich, które dało mu charakterystyczne, spiczaste uszy. Podczas konferencji z kolegami na pokładzie imperialnego krążownika uderzeniowego o kryptonimie "Moffship", nauczył się, że była to w większości ksenofobiczna zgraja i wykorzystał swój upiorny wygląd, aby przemienić go z przeszkody w korzyść. W szczególności Rufaan Tigellinus w jawny sposób reagował alergicznie na najlżejszy powiew obcej krwi i nigdy nie oszczędził Hissie swego obrzydzenia - coś, czego Sephi nigdy by nie zapomniał.

Szczęśliwym trafem Bertroff rozpoczął współpracę z trójokim panem niewolników, Trioculusem. Ponieważ obaj nie byli do końca ludźmi, to szybko zawiązała się między nimi przyjaźń, ponieważ wiedzieli jak to jest być outsiderem. Odizolowane wychowanie Hissy uczyniło z niego samotnika niełatwo nawiązującego przyjaźnie. Prócz Trioculusa i kilku znajomych Wielkich Moffów, jego jedynym bliskim przyjacielem był Quorl Matrin ze Stenosa, z którym dzielił pasję do archeologii, zanim żarliwie religijni Stenaksowie nie powstali i go nie zabili. Po nieoczekiwanej śmierci Imperatora, Trioculus zaczął konspirować z Bertroffem i Centralnym Komitetem Wielkich Moffów, aby rządzić pod przykrywką dawno zaginionego syna Palpatine'a.



Jednakże, Hissa został dotkliwie oszpecony na planecie Duro, gdy toksyczne odpady z imperialnego wysypiska zalały aleję Królewskości. Wielki Moff źle dał krok i wpadł do odpadów, które natychmiast pochłonęły większą część jego ciała. Uratowany zanim zabiły go żrące materiały, przyjął na siebie rozdzierający ból, gdy jego ramiona zastąpiono tymi należącymi do droida - zabójcy JMM, a ciało przytwierdzono do krzesła repulsorowego. Po tym wydarzeniu potężny duchowny z Kościoła Ciemnej Strony, rozwścieczony faktem oszukania go w sprawie syna Paplpatine'a, aresztował i torturował moffów powiązanych ze spiskiem. Hissę głodził na stacji Scardia, aż ten znalazł się na skraju śmierci.

Egzekucja Bertroffa miała przyjąć formę zjedzenia przez niego ostatniego posiłku, jakim były suchary z pasożytnicznymi larwami przyprawowymi, które pożarłyby go od środka - jak to się stało z zastępczym ojcem Trioculusa. Jednak, Najwyższy Prorok Kościoła Ciemnej Strony dał mu tymczasowe zwolnienie z wyroku, wysyłając Sephiego na Yavina IV, aby potwierdził raport o legendarnym Zaginionym Mieście Jedi. W fałszywym wejściu do ukrytego miasta Hissa poślizgnął się i spłonął w lawie. Spiczastozęby łotr nareszcie ugryzł więcej, niż mógł przełknąć.

Kosh Kurp

Jako najlepszy specjalista od broni w Imperium, z reputacją największego żyjącego na świecie eksperta od urządzeń ofensywnych, Pantoranin znany jako Kosh Kurp był jednym z najbardziej niezawodnych agentów państwa Palpatine'a. Urodzony i wychowany na planecie Intuci w mieście Bonaka Nueno, Kurp był jedynym ocalałym z krwawego najazdu, którego Imperium dokonało na jego wioskę.

Ten potężnie zbudowany humanoid o lazurowej skórze nosił rzadką, czerwoną zbroję iskaloniańskiego pochodzenia wraz z dopasowanym hełmem, wyposażonym w dwa tępe rogi, w których znajdowały się sensory i inne urządzenia bezprzewodowe. Dwoje wypełnionych gniewem oczu ukrywał wizjer, więc widoczne były tylko jego usta i wydatny podbródek. Wysłany do kryjówki bah'r kilidońskiego przestępcy znanego jako Gaar Suppoon w celu zbadania zagrożenia bombowego ze strony Jabby, Kurp nie zdawał sobie sprawy, że sam jest "bombą" w planie Hutta.



Jabba dowiedział się, że Gaar, jego długoletni rywal, kiedyś służył jako gubernator Intuci pod pseudonimem Sonopo Bomoor i spłacał Imperium podrobionymi pieniędzmi oraz rządził planetą żelazną pięścią. Brak jedzenia na tym globie - spowodowany marnowaniem przez niego imperialnych źródeł - przyczynił się do masowych wystąpień. Aby zachować porządek i aby Imperator nie zaczął badać jego działań, Bomoor zdecydował, że zniszczy całe miasto, aby inne miały dość, by przetrwać.

Aby tak się stało, gubernator Sonopo rozkazał zmasakrować miasto Bonaka Nueno, zachęcając swoich żołnierzy, aby byli kreatywni w swym okrucieństwie. W przeciągu trzech dni zginęło ponad 50 tys. mieszkańców. Setki z nich zostały powieszone za kostki na placu Bonaka, w tym cała rodzina Kurpa. Zmuszony do patrzenia jak głodni krwi żołnierze plądrują miasto i traktują mieszkańców z niewypowiedzianym okrucieństwem, Kosh był jedynym niezamordowanym obywatelem. Arogancki i próżny, Bomoor rozkazał żołnierzom, aby oszczędzili chłopca, by ten mógł podziwiać jego "wielkość".

Kurp nigdy nie zapomniał imienia potwora odpowiedzialnego za masakrę jego rodziny i spędził następne dwadzieścia lat na tropieniu Sonopa Bomoora, przysięgając, że ten będzie umierał długo i w agonii. W tym czasie nauczył się ile mógł o różnych typach broni, aby możliwe było zadanie Bomoorowi jak największej ilości obrażeń bez zabijania go, dopóki nie nadszedłby właściwy czas. Ostatecznie, po przejściu na emeryturę ze stanowiska gubernatora w celu rozbudowy przestępczego imperium, Gaar powrócił do swojego prawdziwego nazwiska, Suppoon, a Kosh nigdzie nie mógł go znaleźć. W końcu Bah’r Kilidów było niewielu w galaktyce. Kurp ostatecznie zaczął służyć Imperium, nauczywszy się tyle o broniach, że był w stanie rozpocząć karierę specjalisty od uzbrojenia. Lecz nadal nie miał szczęścia w tropieniu swego przeciwnika - nie aż do chwili, gdy w tajemnicy interweniował Jabba.

Grożąc podłożeniem bomby w pałacu Suppoona, Jabba wiedział, że Kurp zostanie wezwany w celu poradzenia sobie z sytuacją, ponieważ Gaar wciąż miał wiele powiązań w Imperium, dzięki czemu zasługiwał na specjalne traktowanie. Po dwóch dniach spędzonych na poszukiwaniu bomby, Kurp oznajmił, że żadnej bomby nie ma. Zadowolony z faktu, że jego stary rywal jedynie blefował, Gaar zaprosił Jabbę na bah’r kilidańską ceremonię jubjub i rozpoczął z nim negocjacje, aby wymienić samicę tromonida na hipergruczoł Pontaka. Produkt uboczny jednego z ambitnych marzeń dra Pineasa Pontaka, mających na celu wskazanie dokładnego miejsca, w którym umysły i ciała łączą się z mózgami istot inteligentnych, prototypowy organ zwany jako hipergruczoł został zsyntetyzowany z wydzielin wielu gatunków i potencjalnie mógł zrewolucjonizować medycynę międzygatunkową.



Jabba osłodził układ, oferując Suppoonowi samego dra Pontaka, którego pochwycił i odurzył, wiedząc, że Gaar jest zafascynowany jego pracą. Wszystko, czego Hutt żądał w zamian, to samiec tromonida. Sprzedawanie przedstawicieli obu płci było wysoce nielegalne - po tym, jak naukowcy odkryli je podczas ekspedycji na Rywina, gatunek ten rozprzestrzenił się na pięciu światach w przeciągu kilku miesięcy dzięki niezwykle skutecznemu cyklowi rozrodczemu, przez co powstał surowy regulamin dotyczący ich przewozu. Bez względu na wszystko, perspektywa posiadania Pontaka oraz jego hipergruczołu była zbyt kusząca i Suppoon złagodniał. Jednakże obaj przestępcy przechytrzyli jeden drugiego, bowiem samiec tromonida był wysterylizowany, a Pontaka pozbawiono mózgu, choć jego ciało funkcjonowało (i było zdalnie sterowane) za pomocą portu w czaszce, ukrytego za lewym uchem mężczyzny. Gdy śmiercionośny tromonid ugryzł Suppoona, Jabba zaoferował mu antidotum w zamian za zwrócenie mózgu, hipergruczołu, tromonidów i przyprawę. Mając niewielki wybór, Gaar zaakceptował ofertę, lecz wkrótce sprawił, że plan Hutta obrócił się wniwecz, aresztując go i jego świtę.

W tym momencie Jabba zagrał swoją najlepszą kartą, aktywując "bombę", poprzez nazwanie Gaara jego dawnym przydomkiem w obecności Kurpa. Oszołomiony faktem, że jego pracodawca był tak naprawdę ofiarą, na którą polował całe życie, Kosh zwrócił się przeciwko zaskoczonemu Bar’h Kilidowi, który próbował zestrzelić go w swojej obronie. Bolt odbił się rykoszetem od zbroi Kurpa, zestrzeliwując głowę Suppoona. Wywołało to frustrację u eksperta od broni, który wyczekiwał szansy na torturowanie Bomoora, tak jak on kiedyś torturował jego rodzinę.

Aby wynagrodzić mu straty, Jabba zwrócił się do zebranych członków organizacji przestępczej Suppoona i ogłosił Kosha ich nowym panem. Wiedząc, że lepiej nie zadzierać z Huttem, natychmiast zaakceptowali zmianę dowództwa, a pantorański konsultant zrezygnował z pozycji w Imperium, nareszcie honorując pamięć o swojej rodzinie. Mimo że przełożeni Kurpa cenili jego umiejętności eksperta od broni, to przyjęli rezygnację... w zamian za duży procent z zysków organizacji, których użyli do finansowania wojska.

Część druga

Pytanie: czy Jeźdźcy Tusken to pewien rodzaj zwierząt, minerału czy warzywa? Odpowiedź: nikt w Imperium nie daje za to ogona szczura womp.

Dyskryminacja obcych szerzyła się wśród imperialnych rang i społeczeństwa. W niektórych przypadkach, jak u wielkiego generała Malcora Brashina, którego rodzina została zabita przez rodiańskich bandytów, to uprzedzenie było zrozumiałe, choć niewłaściwe. Ale wśród większości był to irracjonalny, ludzki strach przez nieznanym, połączony z kultywującym władzę wpływem Palpatine'a, który zmieniał instynkt w niekontrolowaną ksenofobię. Niemniej jednak, podczas gdy Imperialni uwielbiali ustanawiać swój fanatyzm prawem, to jedna maksyma przemawiała za nimi: dobrą pomoc ciężko znaleźć.

Mimo swej nietolerancji Imperium Galaktyczne nie obawiało się prosić o pomoc obcych, jeśli wymagały tego okoliczności. Rzeczoznawstwo to cenny towar, a jeśli chodziło o spełnianie własnych potrzeb i założeń, przebiegli Imperialni z radością zatrudniali wszelkiego typu specjalistów z ras nieludzkich. Pantorański specjalista od materiałów wybuchowych Kosh Kurp był takim wyjątkiem; regularnie widziano jak twi'lekańskie tancerki i zeltrońskie kurtyzany dzieliły prywatną kwaterę - i ubrania - z wielkim admirałem Takelem na pokładzie gwiezdnego niszczyciela "Magic Dragon".



Z imperialnego punktu widzenia zaufanie zawsze było problemem podczas zadawania się z obcymi, z ich nieprzewidywalnymi zachowaniami, niepojętą kulturą i tępą religią. Lecz zagrożenie nielojalnością nie było niczym nowym w rządzie, gdzie zasługi, a nawet nepotyzm były podrzędne wobec egomanii. Zorientowana na tą metodologię, imperialna tyrania często dziesiątkowała obce istoty tylko po to, aby potem sprezentować im środki potrzebne do przeprowadzenia zemsty.

Biorąc pod uwagę te okoliczności, rekrutacja obcych dawała Imperialnym dwie znaczne korzyści: możliwość zaprzeczenia wszystkiemu i nie przejmowanie się stratami. W końcu, kto uwierzyłby, że nieczłowiekowi powierzono zadanie o wielkiej wadze dla Imperium? A kto by się przejmował, gdyby on lub ona zniknął? Jednakże, niektórzy obcy wykorzystywani w ten sposób, argumentowali to tym, że w tej hologrze jest miejsce dla dwojga.

KkH’Oar’Rrhr lub Hoar, Wirujący Derwisz

Osierocony Jeździec Tusken znany jako KkH’Oar’Rrhr lub Hoar ["Siwy" lub "Sędziwy" - przyp. tłum.] był tylko chłopcem, gdy zakradł się do pustej, tajemniczej rudery znajdującej się na Morzu Wydm na Tatooine. Mówiono, że dom należał do czarodzieja, a Hoar planował ukraść jedno z jego magicznych urządzeń. Prócz różnych technologicznych rzeczy, odkrył również obiekt w kształcie cylindra, a po zaciśnięciu na nim rąk, ogarnęła go wstrząsająca wizja. W swoim umyśle zobaczył prawdopodobnego konstruktora broni - młodego mężczyznę, niewiele starszego od niego samego - który nakrył swą nagą, ludzką twarz najstraszliwszą, czarna tuskeńską maską, jaką Hoar kiedykolwiek widział. Mężczyzna następnie włączył broń, jak podpalone gaderffii i ruszył, aby zgładzić Hoara.

Przebudził się ze swojej wizji, odkrywając, że czarodziej Ben Kenobi wrócił do swojej rudery. Obawiając się, że zostanie przemieniony w szczura womp, Hoar wrócił do swoich przyjaciół... zostawiając miecz świetlny tam, gdzie go znalazł. Po opowiedzeniu jak "śmiało stanął przeciwko czarodziejowi", Hoar wysłuchał słów swoich towarzyszy, Slivena i Borda, którzy wyjaśnili, że w jego wizji musiał się pojawić "Demoniczny Pozaświatowiec" - dziecko czarownicy i potworna znanego jako Wielki Jawenko - który lata temu zamordował grupę Tuskena Rrhra i rodzinę Hoara. Tylko chłopiec, który wówczas odszedł daleko, aby zająć się swoim banthą, uniknął masakry.



Wkrótce po wizji Hoara, jego wrażliwość na Moc została odkryta przez plemiennego dowódcę, A’Sharada Hetta. Jako człowiek wychowany przez Tuskenów, opuścił ich, aby dołączyć do Zakonu Jedi i zostać mistrzem, a następnie powrócił rozgoryczony, ledwo uniknąwszy rozkazu 66 Palpatine'a. Hett zaczął kształcić Hoara na swojego następcę, ucząc go prymitywnej wersji basicu i tego, jak przekierować jego agresję w opartej na Mocy sztuce walki, Teräs Käsi. Jako mistrz pojedynków, A'Sharad zrobił mu również dwudzielne gaderfffi i poinstruował jak walczyć dwiema broniami naraz. Hoar okazał się pojętnym uczniem i chociaż Hett był dowódcą plemienia, to młodzi Jeźdźcy idealizowali Hoara.

Potem, podczas próby napadu na domostwo Larsów - ten sam teren, na którym kiedyś Tuskeni porwali wiedźmią matkę Demonicznego Pozaświatowca - czarodziej Kenobi stanął naprzeciw Hettowi i jego plemieniu i pokonał wodza w zaciekłym pojedynku. Ponieważ A'Sharad został w trakcie pozbawiony maski - co było wielkim grzechem u Tuskenów - został wzgardzony przez Jeźdźców i musiał opuścić Tatooine w niełasce. Hoar nadal jednak go czcił, więc również opuścił planetę, ciągnąc za sobą wielu podziwiających go współplemieńców. Lecz po bezowocnych poszukiwaniach swojego bohatera w Zewnętrznych Rubieżach, od Portug do Dromund Kaas, Hoar i jego nomadowie zaczęli żyć w nędzy, strachu i głodzie.

Właśnie na Dromund Kaas znalazł ich sługa Imperatora, Maw. Były Jedi przekształcił Tuskenów Hoara w gang jeżdżący na śmigach. Następnie przetransportował ich na Tythona, aby mogli tam rabować starożytne grobowce z artefaktami Mocy i nazwał ich Grobowymi Tuskenami. Natomiast Hoar i jego towarzysze odrzucili tradycję noszenia masek i obnosili się dumie z nagimi twarzami, aby uczcić A'Sharada Hetta. Jednakże, ich kradzieże wkrótce przyciągnęły znacznie potężniejszą imperialną użytkowniczkę ciemnej strony: cyborga Arden Lyn, Rękę Imperatora.

Lyn była wręcz nieprawdopodobnie starożytną kobietą - mówiło się, że walczyła na Tythonie w najwcześniejszych wojnach, jakie stoczyli Jedi. Po przerwaniu jednego z napadów Hoara, rozpoczęła z nim walkę i onieśmieliła swym mistrzostwem w Teräs Käsi. Tusken był zaskoczony jej umiejętnościami w stylu walki swego mistrza, a Lyn oniemiała, zobaczywszy jaką wiedzę na temat tej rzadkiej sztuki posiada niby prymitywny nomad. Ale nie była niezadowolona. Obiecała Hoarowi, że uczyni go potężniejszym, niż będzie mógł to sobie wyobrazić i przymusiła go do dołączenia do jej misji, polegającej na wyeliminowaniu ważnych osobistości w Rebelii. Nie namyślawszy się długo, Hoar zostawił Grobowych Tuskenów do dyspozycji Mawa i dołączył do Lyn. Nie zdawał sobie sprawy jakie skutki przyniesie jego decyzja.



Przekierowując swoje umiejętności w Mocy do udoskonalenia Teräs Käsi i sprawdzając się w walce przeciwko szturmowcom i Gamorreanom - podopiecznym Lyn - Hoar stał się śmiercionośnym wirującym derwiszem. A potem nadszedł nieoczekiwany dar: gdy pokazano mu hologram młodego Rebelianta znajdującego się na liście Arden, Tusken skojarzył jego twarz z tą, która pojawiła się w przerażającej wizji z dzieciństwa. Rebeliant miał na imię Luke Skywalker, a na pasie wisiał miecz energetyczny, na który Hoar natrafił w chacie czarownika Kenobiego. Nareszcie poczuł, że znalazł mordercę swojej rodziny, Demonicznego Pozaświatowca. Zaczął na niego polować z nieustającym zapałem, lecz widmowa aura Obi-Wana przylgnęła do Rebelianta, chroniąc go. Sfrustrowany lecz zdeterminowany, użył instrukcji znalezionych w grobowcu na Tythonie i wykorzystał oba gaffi od A'Sharada Hetta, aby stworzyć z nich działające miecze świetlne.

Jego poszukiwania zemsty sięgnęły punktu krytycznego, gdy podczas podróży z Lyn w końcu mógł zobaczyć Mrocznego Lorda Sithów, Dartha Vadera - który nosił przerażającą, czarną, "tuskeńską" maskę z jego wizji. Hoar był oszołomiony. Czy tak naprawdę istniało dwóch Demonicznych Pozaświatowców, a może Vader i Luke to jeden i ten sam morderca? A może po prostu oszalał, przez lata wiedziony za nos przez dziecięce przekonanie oparte na pogłoskach i halucynacjach?

Nie jest jasne do jakiego wniosku ostatecznie doszedł Hoar. Wiadomo tylko, że podczas zaciekłego pojedynku ze Skywalkerem Jeździec Tusken pokonał go i przyłożył gaderffii do jego gardła. Lecz w tym momencie doznał kolejnej wizji... I oszczędził życie Rebelianta. Po odrzuceniu bezpośredniego rozkazu Arden Lyn, Jeździec porzucił swoją imperialną przełożoną, lecz zmierzył się z nią po raz ostatni w śmiertelnym pojedynku.

Ostatnie wieści o Hoarze donoszą, że wznowił polowanie zarówno na starego wodza, A'Sharada Hetta, jak i na zamaskowanego Dartha Vadera, podróżując aż na znajdującą się w Zewnętrznych Rubieżach zdewastowaną planetę Shumari - miejsce podobne do jego legowiska na Tythonie, pełne kości, grobów, a nawet duchów Jedi. Tam, Hoar nabrał pewności, że w końcu znajdzie Hetta, zabije demona... lub spotka się ze swoim przeznaczeniem.

Thok, gamorreański podwójny agent

Dwa najwredniejsze prosięta po tej stronie Większego Javinu, Thok i jego brat Gorc byli na wiele sposobów typowi dla swojej rasy: uwielbiali walczyć i nienawidzili droidów. Gamorreanie na uwikłanym w wojnę Pzobie czuli jednak, że jest coś dziwnego w tej parze. Limonkowa skóra braci z klanu Skunnt uzyskiwała czerwonawy odcień za każdym razem, gdy wpadali w złość, ale jeszcze bardziej niesamowity pokaz ich "magicznej mocy" miał miejsce podczas improwizowanych rękoczynów po skończeniu przez Thoka szczególnie ciężkich przekąsek i beczki gamorreańskiego bimbru. Gdy dosłownie wyzionął kulę ognia na twarz swojego klanowego rywala, Scumba, przypalając jego ryj, wiedział, że nie ma większego wieprza na Pzobie.

Thok może nie był najmądrzejszym Gamorreaninem, ale gdy przychodziło do bójek, to znał każdą nieczystą sztuczkę, jaka istniała. Nabył więc uniwersalny transliterator i wziął swojego większego, jeszcze głupszego młodszego brata Gorca, aby ruszyć w świat i zarobić fortunę. Rodzeństwo szybko znalazło pracę na Zlarbvie IV jako króliki doświadczalne dra Pineasa Pontaka w jego pracy nad hipergruczołem Pontaka. Podanie im obcych wydzielin miało niecodzienne efekty uboczne w postaci pęcznienia ich mięśni, jeśli odpowiednio ich się zezłościło. Eksperymenty były jednak bolesne, więc Thok i Gorc ostatecznie przenieśli się na Tatooine. Tam przyłączyli się do Ortugg, Gamorreanina, który rekrutował dobry tuzin przedstawicieli swojej rasy, aby zaciągnąć się do pracy u gangstera Jabby Hutta. Jabba wiedział, że Thok i reszta to jego typ świni - nieustraszeni i tępi.



Thok przeżył wiele przygód podczas pracy u Hutta. Jedną z najbardziej niezapomnianych było osadzenie rankora w pałacu. Gdy jego współpracownik Ortugg wrzeszczał "rankur!" na widok bestii, Thok uciekł, rozpoznając "pająkokraba", który stał się częścią gamorreańskiej mitologii od czasu, gdy Imperium Rakatańskie wprowadziło jednego do ekosystemu Gamorra. Thokowi wypsnęła się również informacja o miejscu pobytu dra Pontaka, gdy Jabba potrzebował obecności naukowca, aby rozpocząć negocjacje ze swoim rywalem Gaarem Suppoonem. Thok pomógł porwać doktora, czym zaimponował Jabbie, który uczynił go swoim osobistym strażnikiem podczas negocjacji.

Jednakże, najbardziej pamiętliwy incydent nastąpił pewnej dzikiej nocy w salonie "Czerwony Księżyc" w Mos Eisley, w którym wzięli udział Thok, Gorc, siedem baryłek zelosiańskiego wina, róg kloo, trzech pobitych na śmierć Gungan i pięciu Ugnaughtów w potrawce. Gdy bracia skończyli jako więźniowie lokalnej imperialnej użytkowniczki ciemnej strony, Prorokini, szybko myślący Thok wykwiczał słowa o "magicznej mocy" płomieni Gorca, aby ocalić własną skórę. Ostatecznie jednak to tylko rozdzieliło braci: Groc został zaciągnięty do imperialnego laboratorium, a Thok został wtrącony do więzienia prefekta Oruna Deppa, aby tam zgnił.

Przeznaczenie wkrótce się odezwało. W zamian za informacje o panthańskim baronie minerałów, Ręka Imperatora Arden Lyn wykupiła go od Prorokini. Jak obiecano, Thok był silny w Mocy. Lecz powołując się na gamorreańską tradycję, powiedział jej, że prędzej umrze, niż będzie służył komuś, kto nie potrafi go pokonać w walce jeden na jednego... zwłaszcza ktoś, kto był po części droidem. Mistrzyni Teräs Käsi stanęła do walki z nieortodoksyjnym awanturnikiem, zdumiona faktem, że Thok dosłownie powiększył się trzykrotnie i walczył z okrutnym instynktem. Ostatecznie dobrze wymierzone rąbnięcie z cybernetycznej ręki znokautowało wielkiego pięściarza.

Lyn tak zaimponował wzmocniony refleks Thoka, że kazała mu się przyłączyć do swoich uczniów Teräs Käsi - Hoara, byłego dowódcę Grobowych Tuskenów i szturmowca 17786, dziecko imperialnego użytkownika Mocy, Niala Declanna. Używając wzmocnionej mocy Teräs Käsi, Thok znacznie poprawił swoje umiejętności w walce, aby przygotować się do misji Lyn, polegającej na wyeliminowaniu "bohaterów z Yavina" - Luke'a Skywalkera, księżniczki Leię, Hana Solo i Wookieego Chewbaccę. Ostatni z nich stał się wielkim nemesis Thoka i stoczył z nim wiele epickich walk. Tak naprawdę jednak Lyn zbierała żołnierzy, aby obalić Palpatine'a i zakończyć jego plan rządzenia galaktyką przez eony. Na jej nieszczęście inna tak zwana Ręka Imperatora, Mara Jade, zaczęła szpiegować Arden i wyjawiła jej zdradę swojemu mistrzowi. W tej chwili Lyn i Thok zniknęli, lecz kilka miesięcy po bitwie o Hoth para znów się pojawili, tym razem w zmowie ze zdradzieckim wielkim admirałem Demetriusem Zaarinem. Biorąc przykład z ostatniej bitwy wojen klonów, żołnierz 17786 pomógł Arden i Thokowi porwać Palpatine'a na pokładzie promu "Haven 3". Wyczyn jednakże się nie powiódł, a Lyn w konsekwencji zwolniła Gamorreanina ze służby.



Wielki Thok wrócił do punktu wyjścia, tylko nie miał brata. Nie mając dokąd pójść, znowu zwrócił się do Jabby. Po pracy jako agent imperialny, podwójny agent i porywacz galaktycznych dyktatorów, robota u Hutta wydawała się nudna. Nadal była tam stara, gamorreańska klika: Oetugg, Thug... i jego stary rywal z klanu Skunnt na Pzobie, Scumbo, który najwyraźniej zajął miejsce Gorca. Nie wydawało się, aby mogło być jeszcze gorzej - choć Thok poczuł pewną satysfakcję po zobaczeniu ludzkiego towarzysza jego wroga, Chewbaccy, zamrożonego w karbonicie w sali tronowej Jabby.

Zrobiło się goręcej, gdy na miejsce przybyła tancerka "Arica", a Gamorreanin poczuł, że z pewnością widział ją wcześniej... Potem przybył również nemesis Thoka, Chewbacca, pochwycony przez wychudzonego łowcę nagród, Boushha. Gamorreanin ledwo mógł w to uwierzyć. Wtedy zdał sobie sprawę, ze Arica była w rzeczywistości imperialną zabójczynią, Marą Jade. Miał już poinformować Jabbę o obecności szpiega w ich otoczeniu, gdy rozpętało się piekło: Han Solo został rozmrożony przez "Boushha", który okazał się księżniczką Leią w przebraniu, a Thok patrzył z otwartymi ustami jak Luke Skywalker wkroczył do akcji i zabił rancora.

Bohaterowie z Yavina i zabójczyni na usługach Palpatine'a byli w jednym miejscu, więc Thok poczuł, że przybyli, aby go zgładzić. Umysł Gamorreanina wciąż się motał, gdy dołączył do innych przedstawicieli swojej rasy na barce żaglowej, aby obserwować Rebeliantów pożeranych przez sarlacca. Ale gdy Skywalker nagle zaatakował pojazd, wycinając jego załogę za pomocą świecącego miecza, stary instynkt Thoka wziął górę. Wziął szturmem pokład barki, sprawdzając C-3PO, który próbował uruchomić wadliwy podprogram gravik-nezu, starożytnej affańskiej sztuki walki, polegającej głównie na walce wręcz. Z blasterem w dłoni, Thok natarł na Skywalkera wraz z Niktem Kadas’sa', Wooofem, mając nadzieję na wzięcie rebelianta z zaskoczenia. Lecz siły Jedi wzrosły ogromnie od ich ostatniego spotkania. Gamorreanin miał zamiar przypiec Skywalkera swoim opatentowanym płomieniem Teräs Käsi, gdy niespodziewanie dzierżący miecz przeciwnik zakręcił się i zadał mu cios.

Przed śmiercią wieprz, który marzył o wielkiej przyszłości poza Pzobem, zobaczył swojego nemezis, Scumba, stojącego nad nim - z wibrotoporem w dłoni i złym błyskiem nad wilgotnym ryjem. Thok wiedział, że jest skończony. A jednak, zamiast go dobić, Scumbo wykwiczał okrzyk wojenny ich plemienia, życząc mu bezpiecznej podróży do Wielkiego Koryta w Gwiazdach w chwili, gdy barka wybuchła. Klan Skunnt zapamiętał Thoka, organizując coroczny konkurs bekania w dniu jego urodzin.

Część trzecia

Choć wielu obcych pracowało z Palpatine'em podczas jego dojścia do władzy (między innymi Sly Moore z Umbary, Mas Amedda z Champali, Onaconda Farr z Rodii i Yarua z Kashyyyka), to tylko kilku mogło przewidzieć zmiany ideologiczne towarzyszące przejęciu przez niego imperialnego tronu. Jego prawdziwe wierzenia stały się jasne dopiero, gdy było już za późno, aby powstrzymać jego złowrogie plany.

W odczuciu Palpatine'a każdy obcy istniał tylko po to, aby służyć ludziom z Imperium, czy to dobrowolnie, czy to pod presją. Zniewolenie Wookieech, Kalamarian i innych podczas jego rządów było szokiem dla galaktyki, lecz takie tendencje, choć subtelne, zawsze były obecne. Jako senator z Naboo, dzielił ze swoim ludem nieufność do współmieszkańców swojego świata, Gungan. Pomimo porozumienia z nimi, zawartego w czasie inwazji Federacji Handlowej, to bezlitośnie wziął podstępem Jar-Jara Binksa, aby namówił Senat do dania Kanclerzowi specjalnych uprawnień w czasie wojny. Jego manipulacja Federacją i w konsekwencji opuszczenie jej, zachwiało siłami Neimoidian, choć ci pomagali mu budować własne - a skoro Geonosianie w sekrecie pomogli mu zaprojektować Gwiazdę Śmierci i inną technologię wojskową, Palpatine zachował iluzję, że sam jest pokojowym, życzliwym przywódcą.



Jako Imperator, Palpatine poparł koncept Wysokiej Kultury Ludzkiej, twierdząc, że ludzie są dziedzicznie nadrzędni w stosunku do innych ras. Choć nie wszyscy wyznawali ten pogląd, to było ich na tyle wielu, że obcy wkrótce odczuli ograniczenie swoich praw i wolności przez imperialny edykt. Powszechne uprzedzenia, wspierane dodatkowo przez dyktaty Nowego Ładu, tylko sprawiały, że sytuacja dla nieludzi wszędzie robiła się coraz gorsza.

Mimo tego, Palpatine nie był głupi. Poznawał cenne źródło, gdy na nie spojrzał i wykorzystywał obce rasy do swoich celów. I tak, małej ich liczbie udało się osiągnąć wysokie pozycje we śnie o Nowym Ładzie Sidiousa.

Sly Moore, imperialna doradczyni

Imię doradczyni Palpatine'a, Sly Moore, było rzadko wypowiadane w czasach Rebelii. Ale najstarsi imperialni dworzanie dobrze ją pamiętali, zwłaszcza pod innym przydomkiem: Królowej Imperium.

Ambitna Umbaranka z niepokojącym spojrzeniem, Moore była chłodno kalkulująca i bezwzględna. Ubierała się w skomplikowany i obscenicznie drogi cieniopłaszcz, który mógł ukryć ją przed nagim okiem, a wśród jego obszernych fałd znajdował się sztylet znany jako vooktar. Plotka głosiła, że Umbaranka zmusiła groźbami do emerytury swoją poprzedniczkę, Sei Tarię, i że stała się równie bliska Kanclerzowi, co jego powiernicy, Sate Pestage i Kinman Doriana - niektórzy szeptali, że byli ze sobą jeszcze bliżej. Wykorzystując zdolności jej rasy do zaciemniania umysłu, Palpatine czasami kazał jej udawać swoją sithową osobowość, Dartha Sidiousa, dzięki czemu mógł być w dwóch miejscach na raz. I choć nikt nie miał żadnych dowodów, to po powstaniu Imperium vidy z plotkami oraz historie z brukowców twierdziły, że między tą dwójką było coś więcej, niż tylko profesjonalna relacja.



Pomimo niezdolności brukowców do potwierdzenia tych niesamowitych wieści, to apetyt Palpatine'a na konkubiny - takie jak jego kurtyzana/zabójczyni Roganda Ismaren - był dobrze znany, a imperialna opinia publiczna podchwyciła sensacyjny tytuł "Królowej Imperium", której nadały Moore "Galaktyczne Plotki". W konsekwencji stoicka Umbaranka stała się obiektem adoracji i czci, a przejaskrawianie jej wizerunku i roli w państwie tylko się zwiększyło, gdy jej występy publiczne robiły się coraz rzadsze i rzadsze.

Częścią przyczyn, które usprawiedliwiały jej nieobecność, nawet za czasów Starej Republiki, był fakt, że ona i "Ręka Kanclerza", Sarcev Quest, byli zajęci na planecie Byss, służąc jako opiekunowie osób szkolących się w ciemnej stronie, których pozyskano z członków Korpusów Rolniczych. Gdy Quest zajmował się ich formalnym treningiem w Mocy, to Moore nakłaniała ich umysły do ciemnej strony. Umbaranka użyła również swoich specyficznych talentów do wykorzenienia ocalałych z rozkazu 66 i przez pewien czas nadzorowała naukowców rasy Shi’ido, Mammona Hoole'a i Borborygmusa Goga, gdy ci przeprowadzali badania nad abiogenezą - spontanicznym tworzeniem życia. Aby mogło się to udać, Moore dostarczyła im kobietę z Bordali jako obiekt doświadczalny. Jednakże, sama Umbaranka zdobyła DNA osoby władającej Mocą z nieznanych źródeł i była głęboko zainteresowana techniką, którą kiedyś udoskonalił Darth Plagueis: nakłonienie midichlorianów, aby utworzyły zygotę w płodnej kobiecie.

Wedle ostatnich raportów, Moore nagle zniknęła z imperialnego dworu wkrótce po publicznym wystąpieniu podczas uroczystości Nowego Roku, gdzie zaczęły krążyć bezpodstawne pogłoski o jej "błogosławionym" stanie. Mówiło się, że odizolowała się w Mgławicy Duchów, domu jej rasy, gdzie odeszła podczas porodu bezimiennego mutanta, który został natychmiast porwany przez jej dawnego towarzysza, Questa.

Mimo że wspomnienia o chwale Moore ostatecznie przeminęły, to szepty o "trójokim synu" Palpatine'a sięgały daleko w galaktyce, a wrażliwy, trójoki niewolnik z Kessel o imieniu Trioculus nigdy nie zapomniał o chwale umbarańskiej damy, ani o jej nieoficjalnym tytule.

Mas Amdedda, Wicekanclerz

Historia o niegdyś szlachetnym mężu stanu, Masie Ameddzie, jest smutną, lecz zbędną polityczną opowieścią o kompromisie moralnym oraz tym, jak władza korumpuje. Chagrianin z wodnej planety Champala, mówca i wicekanclerz służący w rządzie swojego przyjaciela, Kanclerza Valoruma, Amedda kiedyś pomógł odkryć próbę zabójstwa przywódcy Republiki. Kilka krótkich lat potem sam dał sekretny rozkaz, aby go zamordować.

Głęboki głos Ameddy często rezonował w sali Senatu, gdy prosił o spokój w chwilach, podczas których rząd Republiki wdawał się w bezsensowne kłótnie. Aby pokazać swoją władzę nad obszerną komnatą, często pozwalał, aby jego długi, rozwidlony język zatrzepotał. Promieniowanie słońca Champali było odpowiedzialne za ewolucję jego jasnoniebieskiej skóry, lecz to brutalna polityka Senatu uczyniła go gruboskórnym.



Wicekanclerz nie był wyjątkiem od charakterystycznej dla swojego ludu skłonności ku działaniom pokojowym. Przestrzegał prawa z natury i miał niemal obsesję na punkcie procedur i porządku. Pośród biurokratów równie skorumpowanych, co w Republice, Amedda uważał siebie za uczciwego polityka. Ale z tego samego powodu nie cieszył się wielką popularnością. Jego rola w kontrolowaniu - lub, mówiąc prosto, uciszaniu - krzykliwego ciała rządzącego zyskała mu kilku przyjaciół. Mas niechętnie przyznał, ze za Hoth nie ma szansy na zostanie Kanclerzem i przeprowadzenie zmian, których Republika tak dramatycznie potrzebowała.

Potem, gdy do władzy doszedł Palpatine, Amedda dostrzegł szansę. Jak wielu innych polityków myślał, że nowy przywódca będzie tylko figurantem, którym łatwo będzie manipulować. Ale w przeciwieństwie do skorumpowanych senatorów, którzy chcieli zmanipulować Palpatine'a, aby ten robił to, co im służyło, Chagrianin dostrzegł, że ma niecodzienną możliwość zmanipulowania go tak, aby zrobił to, co dobre. I w istocie, na początku swoich rządów Kanclerz wydawał się niezwykle podatny na sugestie Ameddy dotyczące tego, co jest dobre dla Republiki. Lecz wicekanclerz miał wkrótce obudzić się w nieprzyjemny sposób.

Wkrótce po zniweczeniu projektu "Lotu Pozagalaktycznego", misji Jedi, którą Amedda z pasją lobbował, Palpatine ujawnił nie tylko, że to on stoi za jej unicestwieniem, lecz także to, że był lordem Sithów, zaprzysięgłym wrogiem rycerzy i Republiki. Palaptine wyjaśnił, że cały czas wiedział, iż Amedda i inni próbowali go manipulować i tak naprawdę to on manipulował nimi, nasyłając ich nawzajem na siebie niczym pionki, spełniające jego wolę. Chagrianin był zdruzgotany. Był przekonany, że będzie mógł użyć swojej pozycji, aby zwieść Palpatine'a i w tajemnicy wyprowadzić Republikę z cienia prosto w chwalebny nowy porządek. Zamiast tego, był odpowiedzialny za wygnanie wrogów Sidiousa i śmierć niezliczonych niewinnych.



Ale Paplatine zaapelował do natury Chagrianina. Zamiast go zabić, wyjaśnił, że obaj byli ledwo trybami w maszynie transcendentnego "Wielkiego Planu". Jedi, Republika, a nawet zemsta Sithów były ledwo składnikami największego eksperymentu, jaki kiedykolwiek przeprowadzono, którego początki sięgały czasów przez Ximem Despotą i Bezkresnym Imperium. Palpatine dzielił z Masem wizję Nowego ładu - lecz ów Nowy Ład nie był taki sam jak Republika lub nawet przyszłe Imperium, bo to były jedynie praktyczne manifestacje ich wspólnego marzenia w granicach czasu i przestrzeni. Prawdą było to, co dawno temu zrozumieli Sithowie.

A potem Amedda też zrozumiał. Absoluty były iluzją. Przez 25 tys. lat demokracja miała swoją szansę. Poza Republiką, Sithami, poza "tak" i "nie" w Senacie, które były tylko przeciwnymi końcami tej iluzji, istniał niewzruszony sen o idealnej procedurze - i pokoju.To było wieczne. Mas i Palpatine powzięli sobie za cel spełnienie go. Amedda zaakceptował swoje przeznaczenie i przysiągł Kanclerzowi lojalność aż do śmierci. I jednym z jego pierwszych obowiązków było zaplanowanie zabójstwa przyjaciela, Valoruma.

A zatem, mimo szlachetnych idei, które kiedyś były mu tak drogie, Amedda poddał się Wielkiemu Planowi, polując na relikty Sithów na planetach takich jak Yavin IV i stojąc przy swoim mistrzu, gdy ten ogłosił się władcą Imperium, które przetrwa 10 tys. lat. Ale gdy imperialne prawo stawało się coraz bardziej skupione na ludziach i przeciwne obcym, Amedda powoli wycofał się z polityki. Z sekretnej cytadeli na planecie Byss w samym sercu galaktyki, Amedda pilnie czynił przygotowania konieczne do podłożenia podwalin pod Nowy Ład na tysiąc lat, 10 tysięcy lat... i jeszcze dalej.


KOMENTARZE (4)

Kolejne sieciowe dodatki

2007-09-27 19:41:00

The Dawn of Defiance Campaign

The Dawn of Defiance Campaign to nowy, sieciowy dodatek do RPG Saga Edition, będący pierwszą z 10 częściowej serii przygód do Star Wars RPG, poczynając od poziomu 1 do 20. Autorami są Rodney Thompson, Gary Sarli, Owen K.C. Stephens, Sterling Hershey oraz Abel G. Peña.
Całość można ściągnąć tutaj

Saga Edition Web Enhancement: The Pau'ans
Wizardzi cały czas rozwijają w internecie nową wersję RPGa, tym razem pojawiął się nowa rasa, której brakuje w podstawowym przewodniku, to Pau'anie. Dodatek o nich można ściągnąć: stąd.
KOMENTARZE (0)

Nadawanie imion Darth, część II

2006-11-12 18:52:00

Dawno temu Abel Gustavo Lopez Peńa IV napisał pierwszy artykuł o nadawaniu imion Darth, na przykładzie Dartha Ruina (więcej). Teraz, niejako przy okazji konkursu „DarthWho” wziął się za wyjaśnienie imienia Darth Mullennial.

Darth Millennial po raz pierwszy pojawił się w „Gwiezdnych Wojnach” w piątej części opowieści o Kyle’u Katarnie (Dark Forces Saga), acz sam pomysł tej postaci jest starszy, pojawił się jeszcze w roku 2001, gdy Abel pisał po raz pierwszy „Evil Never Dies”. Millennial żył gdzieś pomiędzy Darthem Bane’em a Darhem Sidiousem. Był to trójoki munant, którego szkolił niejaki Darth Cognus, który był zakorzeniony w filozofii Bane’a, w tym także regule dwóch. Millennial natomiast był bardziej przychylny ideologii rywala Bane’a, Lorda Kaana, która mówiła, że to naturalne, by silni rządzili słabszymi. To doprowadziło do konfliktu z nauczycielem, w rezultacie, Millennial odłączył się od nurtu Bane’a i założył własny zakon Sithów, nazwany Prorokami Ciemnej Strony, tworząc twór przypominający raczej religię Ciemnej Strony, niż zakon w wizji Cognusa.

Ważne jest to, że Prorocy pojawili się jako czarne charaktery (wraz z ich przyjacielem i wrogiem zarazem, trójokim mutantem Triculusem) w niesławnej serii Glove of Darth Vader, przez wielu najchętniej by usuniętej z kanonu, ze względu na ich dziecinność. Jednak, sam Pena przyznaje, że lubi je w ten sam sposób co Jar Jara. Jego zdaniem książeczki dla dzieci jak „Czarnoksiężnik z Krainy Oz” czy baśnie braci Grimm są fascynujące. Wszystko jest uproszczone i choć nie jest prawdziwe, ma zdumiewającą siłę prezentowania prawdy, a w przeciwieństwie do tekstów religijnych są przede wszystkim czystą zabawą.

A wracając do nazwy Millennial, jej źródłosłów jest oczywisty. Ale dlaczego „millennium”?, bo Darth Eternal był zbyt prosty, a poza tym Pena użył już tego słowa przy Mandalorianach.

Ci, którzy widzieli jego stronę, widzieli pewnie też zdanie „Jest koncepcja, która korumpuje i zasmuca wszystkie inne. I nie mówię tu o Źle, które jest ograniczone pojmowaniem etyki, mówię o Nieskończoności”. Wśród teologów, żaden paradygmat nie jest tak ważny dla monoteistycznej wiary, jak nieskończoność, która jest kojarzona z perfekcją Boga. Dziś by określić nieskończoność często używamy tak zwanej śpiącej 8, znanej powszechnie pod znaczkiem ∞. Ale warto zauważyć, że w innych kulturach, choćby w Chińskiej, tradycyjnie nieskończonością było 10.000 lub jak kiedyś dla Arabów 1000 (Opowieści Tysiąca i Jednej Nocy, czyli ludowe historie Arabskie).

Tysiąc ma też swoje znaczenie w Gwiezdnej Sadze. W ANH Obi-Wan mówi, że Jedi byli strażnikami prawa i sprawiedliwości (dobra w oryginale było pokoju i sprawiedliwości) przez tysiąc pokoleń. W AOTC Palpatine mówi, że Republika przetrwała przez tysiąc lat. W Dark Empire mówi się, że Palpatine zamierzał rządzić przez tysiąc lat (to pewne echo planu tysiącletniej III Rzeszy). Oczywiście w mowie proklamującej Imperium Galaktyczne, mówi o 10 tysiącach lat, ale z punktu widzenia życia 10000 czy 1000 to praktycznie ∞. Nawet w TPM jest mowa, że Sithowie zostali wybici przed millennium.

Dlatego Pena chciał, by Millennial stał się Sithem, w okresie w którym wierzono, że Sithowie wyginęli. Dzięki temu jego imie nabiera pewnej symboliki, być może nawet był wybrany przez Moc na jej proroka. Chciał też nawiązać koncepcją nieskończoności do jego imienia. Tym razem chciał też stworzyć imię pokroju Sidiousa czy Plagueisa, a nie Maula czy Bane’a. Zastanawiał się także nad „Darth Infinitude” czy „Darth Perfectus”.
KOMENTARZE (0)

Imiona Darthów, część I

2006-05-17 19:37:00

Z pamiętnika Abela G. Peny… A raczej wpis z bloga, bez komentarza.

Czasem jest się szczęściarzem będąc autorem powieści Gwiezdnych Wojen. Ja sam miałem tę niecodzienną przyjemność nazwania trzech spośród dziesiątków czy coś koło tego, tak zwanych Darthów, a wydarzyło się to dość szybko. Takie różne możliwości pojawiły się podczas tworzenia Dark Forces Saga czy mojego wkładu w Vader: The Ultimate Guide. Stworzyłem moje własne trio Darthów – Dartha Zannaha, Dartha Ruina i Dartha Millenniala.

Nazywanie Darthów to pewien rodzaj sztuki. Nie to, żebym był w tym dobry. Nie ma tu jakiejś gwiezdnej nauki, ale jak pewnie zauważyliście wzorowałem się na kilku tematycznych strukturach jakie zastosował George Lucas. Pomijając fakt, że imiona te niosą ze sobą pewną złośliwą konotację, i że nie są prawdziwym imieniem Sitha, określenie Dartha składa się generalnie z dwóch lub trzech sylab (jak Vader, Tyranus czy Sidious), rzadziej jednej (Maul, Bane), a gdy mamy więcej sylab, pojawia się tendencja kończenia nazwy na –is (jak Sidious, Plagueis). Bardzo często występuje też w nazwie literka „u”, zarówno w formie pisanej, jak fonetycznej. Oczywiście tu wyjątkiem jest Vader, ale przecież on jest wybrańcem.

Literatura Expanded Universe zazwyczaj podążała za tym modelem, choć znalazły się interesujące wyjątki, które starałem się uwypuklić z Zannah czy Millennialem. W przypadku Dartha Ruina starałem się trzymać, prostej konwencji . W końcu, przecież jest on ojcem wszystkich Mrocznych Lordów Sithów, jakich zna większość fanów Gwiezdnych Wojen.

Proste, ale to nie musi oznaczać, nie oryginalne. Starałem się tu użyć wariacji związanej z imieniem Maula. Po pierwsze jest to rzadko używana reguła nazywania, a po drugie jedna sylaba i cztery litery potrafią w olbrzymi sposób zbudować postać i nasze wyobrażenie o niej, no a po trzecie różnił się zdecydowanie od pozostałych Darthów, których stworzyłem.

Warto przyjrzeć się historii tego Dartha Ruina. Postać po raz pierwszy pojawiła się w nowelizacji Terry’ego Brooksa Mrocznego Widma. Tam był wspomniany mężczyzna, rycerz Jedi, który opuścił zakon jakieś 2000 lat przed Epizodem I, zabierając 50 lub coś koło tego Jedi ze sobą. Wraz z nimi, ten bezimienny Jedi założył zakon Sithów, ale jego naśladowcy w końcu zdradzili go i zamordowali, wprowadzając Sithów w trwającą tysiąc lat wojnę domową. Pozostał anonimowy, w pierwszej edycji przewodnika po chronologii, mimo, że było zaznaczone, iż zakon Sithów był otworzony na nowo, zostawiało to miejsce na rozwijanie historii starożytnych Sithów.

Poza jego imieniem w „The Path of Evil” w Vader: The Ultimate Guie, dodałem dwa interesujące fakty z jego historii. Po pierwsze uniknąłem archetypu młodego, głupiego Jedi, który upada i przechodzi na Ciemną Stronę, w zamian wprowadzając kogoś pokroju Dooku, myślącego Mistrza Jedi, którego wiedza doprowadza do szaleństwa i zła. W tym momencie uznałem, że najlepiej byłoby podciągnąć Ruina pod Zaginioną Dwudziestkę – dwudziestu Mistrzów Jedi, którzy opuści zakon wybierając alternatywne przeznaczenia. Postanowiłem także nie ujawniać prawdziwego imienia Ruina. W moim mniemaniu, jeśli Jedi uznaliby go za jednego z Zaginionej Dwudziestki, znaczyłoby to tyle, że prawdopodobnie nie wiedzieliby oni, że stał się on pierwszym Czarnym Lordem nowych Sithów.

Oczywiście po drodze miałem kilka innych pomysłów imienia wypisanych na kartce, ale ostatecznie Ruin wskoczył na sam szczyt.

A były to:

Darth

Reaper

Fatalis

Necro

Mortalis

Eradicus

Ruin

Execute

Solopsis

Ważne były dla mnie też “profesje” odpowiednie dla Sitha

Nekromanta
Czarnoksiężnik
Czarownik
Arcymag

„Ruin” to także czysty przekaz, losu jaki spotkał zarówno Mrocznego Lodra, jak i zakon Sithów, po jego śmierci, który pogrążył się w destrukcyjnej, chaotycznej walce. Nie myślałem więcej, zapisałem to imię, zgadzało się z kryteriami Darthowymi, Lucasfilm zatwierdził I spoczywa w historii Holokronu.


KOMENTARZE (0)

Przewodnik po Lordzie Vaderze

2005-06-18 15:44:00 Resztki Imperium za TF.N

W przyszłym miesiącu, nakładem wydawnictwa IDG Entertainment, specjalizującego się we wszelakiej maści przewodnikach po grach ukaże się pozycja pt. "Official Vader Guide". Będzie to przewodnik po Vaderze, a jego cenę ustalono na około 10 USD.

Nie jest to typowy materiał promocyjny. Zobaczymy tu kilka nowych rzeczy, wcześniej nigdzie nie publikowanych. W tym parę szkiców Joe Corroneya, artykuły Daniela Wallace'a i Abel Pena oraz nowe opowiadanie o Vaderze autorstwa Karen Traviss, którego akcja dzieje się tuż po ROTS.
KOMENTARZE (16)
Loading..