Spis newsów (Irvin Kershner)

Siedem mało znanych ciekawostek o „Imperium kontratakuje”

oficjalna
13

V Epizodowi, przez wielu powszechnie uznawanego za najlepszy, niebawem stuknie czterdziestka. Z okazji rychłych urodzin, StarWars.com postanowiło uraczyć nas kilkoma mało znanymi ciekawostkami z produkcji.

Kobiety w okopach


Choć tego nie widać w filmie, to według scenografa, Alana Tomkinsa (nominowanego do Oskara właśnie za „Imperium”), w okopach rebeliantów podczas bitwy o Hoth znajdowało się kilka kobiet. Zdjęcia na lodowcu Hardangerjøkulen przy Finse (Norwegia) wymagały udziału statystów. Stąd do ekipy zaciągano kogo tylko się dało, w tym obsługę hotelu w Finse (z którego swoją drogą nagrywano część ujęć).



Luke miał więcej ćwiczyć szermierkę


Zanim zmierzył się z Darthem Vaderem, Luke miał podszkolić się więcej w szermierce. Pierwotnie, wg scenopisów narysowanych przez Ivora Beddoesa, miały być nakręcone dwie sceny. W pierwszej Yoda miał rzucać w Luke’a jakimiś kawałkami metalu. Zadaniem Skywalkera było je przeciąć w powietrzu mieczem, za pierwszym razem miało mu się nie udać, ale za kolejnym już tak. Ponadto Luke miał ćwiczyć z kilkoma zdalniakami na raz i to także miało sprawiać mu kłopot. W jeszcze wcześniejszej wersji rozważano droidy treningowe w chatce Yody.

Inny dźwięk AT-ATów


Ben Burtt przyznał, że początkowo dźwięk maszyn kroczących na Hoth miał być trochę inny. Nagrał go w przetwórniach metalu w Oakland, wykorzystując choćby dźwięk cięcia metalu lub uderzeń. Nie podobało mu się to do końca, więc dopiero jakiś czas później nagrał w domu inny dźwięk, wykorzystując pokrywę od śmietnika, która przewróciła się pod jego domem. Z tego dopiero zmontował finalny dźwięk.

Nazewnictwo planet


W wersji scenariusza napisanej jeszcze przez Leight Brackett, lodowa planeta nie nazywała się Hoth. Nazwa ta była związana z planetą w chmurach. Han nawet o Hoth miał powiedzieć, że nazwa znaczy „chmura”. Na Hoth Han i Leia (ukrywająca się pod pseudonimem Ethania Eredith), mieli spotkać przyjaciela Hana, a był nim Lando Kadar. Lando z kolei przedstawił ich swojemu przyjacielowi, przywódcy klanu Białych Ptaków należących do Ludzi Chmur. Bahiri (tak nazywał się ten przyjaciel) miał zostać zabity przez Vadera, a Lando miał zmienić strony. Bohaterowie mieli uciec na planetę Bespin Kaalida, która przypominała klejnot. Nazwy Hoth, Bespin czy Lando Calrissian wprowadził George Lucas tworząc kolejną wersję scenariusza.

Zamieszanie z Zuckussem


O ile to dość znany fakt, że imiona łowców – Zuckussa i 4-LOMa zostały zamienione w figurkach Kennera z 1980, to jednak nie jest to koniec historii. Zuckuss miał się nazywać Tuckuss. Co brzmiało jak Tuchus w jidisz, a to oznacza tyłek. Oczywiście podczas kręcenia nazywano go po prostu homarogłowym. Inna ciekawostka to fakt, że oczy Zuckussa są zrobione z materiału popularnego do pakowania wielu rzeczy od lat 60., czyli z folii bąbelkowej.



Kręcili u Lucasa w ogródku


Większość filmu, przede wszystkim scen na Dagobah, powstało w Elstree Studios, gdzie zbudowano cała dekorację. Ale scena ze smokowężem powstała w miejscu, gdzie budowano przydomowy basen dla George’a Lucasa. Kolejnym problemem było słońce i pogoda w Kalifornii, więc wszystko musieli opatulić ekranem rozpraszającym z góry, a dwie osoby manipulowały stworem w mulistej wodzie.

Więcej kukiełek


Wszyscy wiemy o tym, że w V Epizodzie zobaczyliśmy kukiełkę na ekranie. Yodą operował Frank Oz, ale na planie musieli zaimprowizować jeszcze jedną. Początkowo w scenach z rozwalonym C-3PO mieli używać automatycznego sterowania. Irvin Kershner nie chciał mieć martwego droida w kadrze. C-3PO miał żyć. Tyle, że automatyzacja sprawiła, iż ruchy droida wyglądały jakby był pijany. Całość naprawili ludzie od kukiełek, a droidem operował Peter Mayhew. Koszt tego rozwiązania okazał się dużo mniejszy niż tej automatyzacji, a przy tym wyglądało to dużo lepiej.

„Imperium kontratakuje” weszło do kin w Stanach 25 maja 1980.

„Gwiezdne Wojny: Imperium kontratakuje” jutro w TV Puls

7



Jutro, czyli w niedzielę, 8 grudnia 2019, o godzinie 17:40 na TV Puls zobaczymy piątą część „Gwiezdnych Wojen”, czyli „Imperium kontratakuje”. Film można także oglądać na TV Puls HD. Powtórka – w środę 11 grudnia o 21:55, w obu wspomnianych kanałach.



Po zniszczeniu Gwiazdy Śmierci, Luke Skywalker (Mark Hamill) i pozostali Rebelianci uciekają przed Imperium. Udaje im się założyć bazę na niedostępnej, lodowej planecie Hoth. Jednak wrogom udaje się ich namierzyć i zniszczyć ich kryjówkę. Rebelianci muszą więc ponownie uciekać. Luke udaje się na bagnistą planetę Dagobah, żeby spotkać się z Mistrzem Jedi – Yodą (Frank Oz) – i pobrać od niego nauki. Natomiast Han Solo (Harrison Ford), księżniczka Leia (Carrie Fisher), Chewie (Peter Mayhew) i roboty trafiają na planetę Bespin, do dawnego przyjaciela Hana - Lando Calrissiana (Billy Dee Williams). Darth Vader próbuje przeciągnąć Luke’a na swoją stronę i zapędza go w pułapkę. Podczas pojedynku z Lordem Sithem, Skywalker poznaje zaskakującą prawdę o swym dziedzictwie.

„Imperium kontratakuje” dziś uchodzi za sequel wszech czasów. To pierwszy film z cyklu niewyreżyserowany przez George’a Lucasa, który jest tu producentem i współscenarzystą. Reżyseruje Irvin Kershner. Za ostateczny scenariusz odpowiada Lawrence Kasdan, pierwotną wersję napisała Leigh Brackett. Występują: Mark Hamill, Harrison Ford, Carrie Fisher, Alec Guinness, Billy Dee Williams, Frank Oz, Anthony Daniels, Kenny Baker i Peter Mayhew, oraz Ian McDiarmid, a także David Prowse i James Earl Jones jako Vader. Zdjęcia: Peter Suschitzky, muzyka: John Williams. Produkcja: Gary Kurtz i Rick McCallum („Wersja specjalna”)

W kolejną środę finał klasycznej trylogii.

Trzy wersje, katastrofa i inne plotki o „Skywalker. Odrodzenie”.

45

Zaczynamy od ploty, która krąży ostatnio po sieci. Trudno ją traktować poważnie, gdyż poza stwierdzeniem, że wiadomość pochodzi z zaufanego źródła, jest to tylko historyjka, której brakuje dowodów. Niemniej jednak warto o niej chwilę napisać, choćby dlatego, że z powodu małej ilościinnych newsów, na ten można się natknąć w wielu miejscach.



O co chodzi? Otóż, cały czas o to, że są pokazy testowe i różne wersje. Plotki o różnych wersjach filmu i pokazach, krążą od miesięcy. I to akurat prawdopodobnie jest najbardziej prawdziwa część obecnej informacji. Pokazy testowe i testowanie różnych wersji w Hollywood to nic nowego. Prawdę mówiąc jedna z najsłynniejszych scen z „Imperium kontratakuje”, w której Han odpowiada Lei „wiem”, nie była preferowana przez George’a Lucasa, ale podobała się Irvinowi Kershnerowi. Kersh przemycił ją do jednej z wersji testowych i spodobała się publiczności, to przekonało Lucasa, by ją zostawić. Zresztą w „Powrocie Jedi” nawet odwrócono ten dialog. Tak więc kwestia tego, że pokazy były i że nie wszystkim się spodobało jest tu pewnie prawdziwa. Zresztą J.J. Abrams sam sugerował, że nie zadowoli wszystkich fanów. Wypowiedź pochodzi z czasu w którym mówiono po raz pierwszy o tych pokazach testowych.

Obecna plotka cały czas bazuje na tych samych przesłankach, ale twierdzi, że powstały trzy wersje filmu. Pierwsza, oryginalna Abramsa, w której pierwszy akt został przyjęty bardzo dobrze, drugi ogólnie mówiąc średnio lub słabo, zaś trzeci tragicznie. Starcie Rey z Palpatinem wywoływało śmiech i politowanie na pokazach testowych. Więc nie spodobało się to Bobowi Igerowi. Ten podobno kazał przygotować inna wersję pod swoje dyktando. Ta została oceniona lepiej, ale wciąż jej czegoś brakowało. Więc w geście rozpaczy zwrócono się do George’a Lucasa i ten kazał poprawić końcówkę, dodając tam choćby sekretnego Skywalkera. I podobno ta wersja z wszystkich trzech jest zdecydowanie najlepsza.



Tu przede wszystkim gryzą się dwie rzeczy. Dziwi fakt, jakoby Iger miał osobiście nadzorować którąś z wersji filmu. Bob jest świetnym biznesmenem, ale jego twórcza filmografia jest dotychczas zerowa. IX Epizod po tym wszystkim, co przeszły „Gwiezdne Wojny” to raczej dość ciężki temat na debiut, więc prawdopodobnie za domniemaną wersją Igera musiałby stać jeszcze ktoś, ale tu żadnej takiej informacji nie ma.

Druga sprawa. O tym, że Lucas był konsultantem przy dokrętkach, pisaliśmy tutaj. Natomiast to, że twórca sagi był zaangażowany, jako konsultant, w powstawanie „Skywalker. Odrodzenie” wiemy już od zeszłego roku. Abrams konsultował się z nim zanim zaczęły się zdjęcia.

Zresztą dokładnie to samo potwierdził Abrams w jednym z najnowszych wywiadów. Gdy pisał scenariusz z Chrisem Terrio to słuchali Lucasa. On miał im wiele do powiedzenia o naturze Mocy i tematach poruszanych w tych filmach. George oczywiście wspomniał o midi-chlorianach, bo lubi ten koncept. J.J. podkreśla, że bez wkładu Lucasa trudno było zrobić zwieńczenie trylogii trylogii, no a słuchanie go mówiącego o sadze to coś niesamowitego. Po raz kolejny potwierdza, iż George współpracował przy tym filmie właściwie jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć.

Jednocześnie Abrams porównuje pracę nad „Skywalker. Odrodzenie” z „Przebudzeniem Mocy”. W dużej mierze dzięki Rianowi Johnsonowi, reżyser i scenarzysta IX Epizodu poczuł się wolny. Nie musiał tak kurczowo trzymać się tego, co wiedzieliśmy w poprzednich filmach. Dzięki temu czuł, że ma dużo większą wolność. I mógł spróbować rzeczy, których bał się w VII Epizodzie, gdzie miał przeświadczenie, że wszystko musi być zgodne i spójne z oryginalną trylogią jak to tylko możliwe. Teraz mógł wrócić do pewnych pomysłów, które wówczas wydawały się zbyt ekstrawaganckie. Jednocześnie przyznaje, że wcześniej koncentrował się na „Przebudzeniu Mocy”, więc nie miał czasu na VIII i IX Epizody. Jego wpływ na nie był minimalny, lub wręcz zerowy. Abrams potwierdza też, że część krytyki „Ostatniego Jedi” dotyczy tego, że zniknął zakon Jedi (wraz Lukiem) oraz, że Kylo pozostał po Ciemnej Stronie. J.J. zauważa, że te rzeczy i tak podążyłby w tym samym kierunku pod jego kierownictwem. Dodaje, że nie ma zamiaru odkręcać rzeczy zrobionych przez Johnsona. To ma być kontynuacja. Ale też w jak każdej dobrej historii, czekają nas zwroty akcji, w tym także te zaskakujące.

Nie tylko Abrams zaczyna promować medialnie film. Robią to także aktorzy. John Boyega potwierdził, że Finn będzie miał większy wpływ na to, co dzieje się w „Skywalker. Odrodzenie”.

Adam Driver za to przyznał, że zdaje sobie sprawę z tego, że ludzie będą go przez wiele lat pytać o „Gwiezdne Wojny”. Cieszy się jednak, że już nie długo, po raz pierwszy od 6 lat, będzie spokojnie mógł mówić o tych filmach, bez żadnych zakazów w umowie. Kto wie, może w końcu najbliższe panele na Celebration w Anaheim będą w końcu obfitowały w smaczki o nowej trylogii?



Daisy Ridley mówiła o Darth Rey, którą widzieliśmy w zwiastunie. Nie powiedziała o co chodzi, ale granie tej innej postaci było dla niej bardzo przyjemna odmianą. Całość jest szokująca, ale nie powinna być, bowiem „Gwiezdne Wojny” to historia zmagania dobra ze złem. Robi to każdy z bohaterów na swój własny sposób. Jednocześnie to ujęcie w zwiastunie ją bardzo zaskoczyło. Sama scena została nagrana w listopadzie 2018, w Anglii. Na planie było bardzo zimno, co jedynie wyolbrzymiło to reakcję na tych, którzy widzieli tę scenę. Byli poruszeni.
Zaś opisując film użyła czterech określeń: mroczny, przerażający, smutny i sprawiający radość. Zobaczymy już za trochę ponad miesiąc.
Aktorka mówiła także o scenie walki z Kylo Renem. Z Driverem pracuje się bardzo dobrze, więc oboje się o siebie troszczą. Pojedynki były przerywane pytaniami, czy wszystko w porządku.
Ridley przywołała też jedną ze scen w Jordanii. Bardzo krótką, kręconą już na sam koniec, w dodatku przy zachodzącym słońcu. To ponoć niezwykła i wzruszająca scena, która poruszyła aktorkę i wiele osób na planie. Daisy jest ciekawa jak widzowie na nią zareagują, zwłaszcza gdy zostanie wzbogacona o muzykę Johna Williamsa.

Oscar Isaac mówiąc o IX Epizodzie porównał zmagania Jedi i Sithów do bardzo długiej gry. Jego zdaniem, w „Skywalker. Odrodzenie” zobaczymy finalny szach i mat, cała reszta została już rozegrana.

Anthony Daniels przyznał, że na planie „Skywalker. Odrodzenie” było wiele zmian, sceny były kręcone w różnych wersjach, scenariusz poprawiany, a nakręcone rzeczy trafiały do kosza. Jedna z takich scen, która wyleciała z filmu to była scena między C-3PO a Poe Dameronem, która bardzo się Danielsowi podobała. Podoba mu się też ostania scena, którą zagrał, z dwojgiem jego ulubionych ludzkich bohaterów. Nie powiedział jednak o kogo chodzi.



Wygląda na to, że plotka o tym, iż „The Mandalorian” może w pewien sposób wprowadzić nas w Epizod IX może być prawdziwa. Podobno tam mamy się dowiedzieć o tym jak Imperator przeżył, lub raczej jaki właściwie los go spotkał. Prawdopodobnie to może być ten spoiler w serialu o którym pisaliśmy.

Przypominamy, że „Skywalker. Odrodzenie” w naszych kinach będzie już od 18 grudnia. Bilety już są w przedsprzedaży.

„Gwiezdne Wojny: Imperium kontratakuje” jutro w TV Puls

16



Jutro, czyli w środę, 17 września 2019, o godzinie 21:45 na TV Puls zobaczymy piątą część „Gwiezdnych Wojen”, czyli „Imperium kontratakuje”. Film można także oglądać na TV Puls HD. Powtórka – w niedzielę 22 września o 17:30, w obu wspomnianych kanałach.



Po zniszczeniu Gwiazdy Śmierci, Luke Skywalker (Mark Hamill) i pozostali Rebelianci uciekają przed Imperium. Udaje im się założyć bazę na niedostępnej, lodowej planecie Hoth. Jednak wrogom udaje się ich namierzyć i zniszczyć ich kryjówkę. Rebelianci muszą więc ponownie uciekać. Luke udaje się na bagnistą planetę Dagobah, żeby spotkać się z Mistrzem Jedi – Yodą (Frank Oz) – i pobrać od niego nauki. Natomiast Han Solo (Harrison Ford), księżniczka Leia (Carrie Fisher), Chewie (Peter Mayhew) i roboty trafiają na planetę Bespin, do dawnego przyjaciela Hana - Lando Calrissiana (Billy Dee Williams). Darth Vader próbuje przeciągnąć Luke’a na swoją stronę i zapędza go w pułapkę. Podczas pojedynku z Lordem Sithem, Skywalker poznaje zaskakującą prawdę o swym dziedzictwie.

„Imperium kontratakuje” dziś uchodzi za sequel wszech czasów. To pierwszy film z cyklu niewyreżyserowany przez George’a Lucasa, który jest tu producentem i współscenarzystą. Reżyseruje Irvin Kershner. Za ostateczny scenariusz odpowiada Lawrence Kasdan, pierwotną wersję napisała Leigh Brackett. Ponadto występują: Alec Guinness, Billy Dee Williams, Frank Oz, Anthony Daniels, Kenny Baker i Peter Mayhew, a także David Prowse i James Earl Jones jako Vader. Zdjęcia: Peter Suschitzky, muzyka: John Williams. Produkcja: Gary Kurtz i Rick McCallum („Wersja specjalna”)

W kolejną środę finał klasycznej trylogii.

Markowi wraca pamięć i wspomina klasyczną trylogię

1

Fani na Twitterze pytają Marka Hamilla o różne rzeczy, a ten ostatnio zrobił się gadatliwy. Jedno z pytań dotyczy zdjęcia Marka i Carrie Fisher z planu „Powrotu Jedi”. Fan zapytał, czy pamięta jak zostało zrobione to zdjęcie. Okazuje się, że Mark lubił się przebierać w dziwne stroje, co niezmiennie bawiło Fisher. Przy tym konkretnym, namówiła go by paradował w tym stroju po pustyni, w końcu kto mógł ich zobaczyć. No i złapał ich fotograf z zoomem.



W innym twicie zapytano Marka by wytłumaczył o to zdjęcie, na którym Ivrin Kershner poprawia Stuarta Freeborna, mniej więcej opisał to co widać, a przy okazji wspomniał jedną historyjkę. Okazuje się, że Mark mógł odwiedzać warsztat Freeborna kiedy chciał i mógł wylewać piankę do formy głowy Yody. Nie napisał jednak, czy użyto tych dzieł w ostatecznej wersji filmu.

Zaginiony „Making of The Empire Strikes Back” w sieci

8

Na YouTubie pojawiła się ciekawostka, film dokumentalny, którego autorem jest Francuz Michel Parbot. „Making of The Empire Strikes Back”, bo o nim mowa, ukazuje proces tworzenia „Imperium kontratakuje”. Są tu wypowiedzi i zdjęcia aktorów – w tym Marka Hamilla, Harrisona Forda, Carrie Fisher, Anthony’ego Danielsa, a także innych twórców - Ivrina Kershnera, Gary’ego Kurtza, Normana Reynoldsa, Bena Burrta twórców efektów i wielu innych osób. Można zobaczyć Stuarta Freeborna pracującego nad Yodą, dyrygującego Johna Williamsa, czy zdjęcia w norweskim Finse. Film przez lata był schowany w czeluściach, obecnie jego kopia trafiła do sieci.

„Imperium kontratakuje” jutro w Polsacie

39



Jutro, czyli w piątek, 3 sierpnia 2018, o godzinie 20:05 na Polsat zobaczymy piątą część „Gwiezdnych Wojen”, czyli „Imperium kontratakuje”. Film można także oglądać na Polsat HD. Powtórka – w niedzielę 5 sierpnia o 9:50, w obu wspomnianych kanałach.



Po zniszczeniu Gwiazdy Śmierci, walka o Galaktykę nasila się. Siły Imperium zapędzają Rebeliantów na lodową planetę Hoth. Po zakończonej klęską, wyniszczającej walce, Luke Skywalker (Mark Hamill) przybywa na bagienną planetę Dagobah, by trenować pod okiem mistrza Jedi - Yody. Tymczasem Han Solo (Harrison Ford) i księżniczka Leia (Carrie Fisher) trafiają do Podniebnego Miasta Bespin, gdzie zostają pochwyceni przez Datha Vadera. Kiedy Luke rusza im z pomocą, musi stoczyć okrutny pojedynek na miecze świetlne z samym Darthem Vaderem i stawić czoła rewelacji, która zmieni na zawsze jego życie i przeznaczenie.

„Imperium kontratakuje” dziś uchodzi za sequel wszech czasów. To pierwszy film z cyklu niewyreżyserowany przez George’a Lucasa, który jest tu producentem i współscenarzystą. Reżyseruje Irvin Kershner. Za ostateczny scenariusz odpowiada Lawrence Kasdan, pierwotną wersję napisała Leigh Brackett. Ponadto występują: Alec Guinness, Billy Dee Williams, Frank Oz, Anthony Daniels, Kenny Baker i Peter Mayhew, a także David Prowse i James Earl Jones jako Vader. Zdjęcia: Peter Suschitzky, muzyka: John Williams.

W kolejny piątek finał klasycznej trylogii.

Oscarów nie ma, ale są polskie okładki wydania blu-ray

48

Nie poszczęściło „Ostatniemu Jedi” podczas ceremonii rozdania Oscarów. Film dostał dokładnie 0 nagród. Wśród motywów gwiezdno-wojennych warto wspomnieć występ Marka Hamilla, Oscara Isaaca i Kelly Marie Tran oraz BB-8, a także specjalne podziękowania dla Johna Williamsa za skomponowanie muzyki do nagrodzonej, krótkometrażowej animacji „Dear Basketball”, której twórcą jest słynny koszykarz Kobe Bryant.

Ale nie samymi Oscarami człowiek żyje. W sieci pojawiły się już okładki polskiego wydania blu-ray. Dwóch wersji – standardowej i 3D. Pierwsza powinna kosztować około 100 PLN, druga około 115-120 PLN. Premiera to 25 kwietnia. Wciąż czekamy na oficjalną zapowiedź od Galapagos, która powinna się pojawić na dniach. Zobaczymy, czy potwierdzi to plotki o braku wersji Ultra HD w naszym kraju.



Warto dodać, że najnowsze przecieki sugerują, iż dodatki na płytach sumarycznie powinny trwać godzinę i trzydzieści pięć minut.

Rian Johnson nie raz twierdził, że nie kopiuje „Imperium kontratakuje”. Jednak na świat wyszła bardzo ciekawa inspiracja. Może nie wprost V Epizodem, ale jednak. Otóż jeden ze znajomych Riana podrzucił mu książkę o kręceniu „Imperium kontratakuję” (tę z lat 80., nie tę Rinzlera). Jest tam zdanie, które wypowiada Irvin Kershener o tym, że różnica między Rebelią a Imperium polega na tym, że ci pierwsi walczą dlatego, że kogoś kochają, a nie nienawidzą. Ewidentnie zainspirowało to Johnsona, z czym zresztą się nie kryje. Zmienił walkę na zwycięstwo, zaś sentencję tą wypowiada Rose Tico.



Daisy Ridley zaś zdradziła, że w oryginale J.J. Abrams i jego ekipa przygotowali wstępny zarys epizodów VIII i IX, włącznie z całym losem Rey. Ale jak twierdzi aktorka, jej zdaniem, Rian wszystko napisał samodzielnie, niewiele zostawiając z oryginalnego pomysłu.

„Imperium kontratakuje” jutro w TVN

29





Jutro, czyli w niedzielę, 14 stycznia 2018, o godzinie 20:10 na TVN zobaczymy piątą część „Gwiezdnych Wojen”, czyli „Imperium kontratakuje”. Film można także oglądać na TVN HD oraz HBO2.



Po zniszczeniu Gwiazdy Śmierci, walka o Galaktykę nasila się. Siły Imperium zapędzają Rebeliantów na lodową planetę Hoth. Po zakończonej klęską, wyniszczającej walce, Luke Skywalker (Mark Hamill) przybywa na bagienną planetę Dagobah, by trenować pod okiem mistrza Jedi - Yody. Tymczasem Han Solo (Harrison Ford) i księżniczka Leia (Carrie Fisher) trafiają do Podniebnego Miasta Bespin, gdzie zostają pochwyceni przez Datha Vadera. Kiedy Luke rusza im z pomocą, musi stoczyć okrutny pojedynek na miecze świetlne z samym Darthem Vaderem i stawić czoła rewelacji, która zmieni na zawsze jego życie i przeznaczenie.

„Imperium kontratakuje” dziś uchodzi za sequel wszech czasów. To pierwszy film z cyklu niewyreżyserowany przez George’a Lucasa, który jest tu producentem i współscenarzystą. Reżyseruje Irvin Kershner. Za ostateczny scenariusz odpowiada Lawrence Kasdan, pierwotną wersję napisała Leigh Brackett. Ponadto występują: Alec Guinness, Billy Dee Williams, Frank Oz, Anthony Daniels, Kenny Baker i Peter Mayhew, a także David Prowse i James Earl Jones jako Vader. Zdjęcia: Peter Suschitzky, muzyka: John Williams.

W kolejną niedzielę finał klasycznej trylogii.

Weekend 40-lecia – „Powrót Jedi”

15



Z całej oryginalnej trylogii ten film powstawał zdecydowanie najłatwiej. George’owi Lucasowi w końcu udało się znaleźć złoty środek, w postaci reżysera Richarda Marquanda. Ten wziął film na swoje barki, ale jednocześnie, gdy tylko Flanelowiec tego zapragnął, usuwał się w cień i pozwalał mu realizować wizję. W identyczny sposób powstawał scenariusz nad którym pracował Lawrence Kasdan, czyli ktoś pisał a Lucas wskazywał, co trzeba zmienić, dodać lub wyciąć. Ale prawda była też taka, że cała saga za wiele kosztowała Lucasa i to wcale nie chodzi o pieniądze. Zdrowie, małżeństwo, masa nerwów i użerania się z producentami, problemami na planie tak niezawinionymi przez nikogo jak pogoda, jak i z ludźmi. Ćpająca Carrie Fisher, gwiazdorzący Billy Dee Williams, mający na wszystko czas Irvin Kershner, producent, który dawał sobie wejść na głowę - Gary Kurtz. Te dwie ostatnie osoby musiały pożegnać się z sagą. Lucas nie chciał już z nimi współpracować. Kurza zastąpił Howard Kazanjian. Aktorów nie dało się zmienić, ale ktoś inny nimi teraz zarządzał. Carrie Fisher wspominając swoje stany z tego okresu mówiła, że czasami nie była nawet świadoma, gdzie jest i kogo gra. Zaś karły wydawały się jej jakimiś halucynacjami. George tym razem miał od tego wszystkiego innych ludzi, większość problemów była więc poza nim.



Nie tylko Lucas był zmęczony sagą. Harrison Ford już wcześniej chciał skończyć z Hanem Solo. Alec Guinness był zły, że rola Obi-Wana go zaszufladkowała. Mark Hamill także zaczynał tego doświadczać. Choć „Gwiezdne Wojny” stały się fenomenalnym sukcesem, ważnym dla wielu osób, to jednak sami twórcy mieli już ich dość. „Powrót Jedi” stanowił bardziej obowiązek niż zabawę. Jednocześnie to czas w którym George budował swoje ranczo, nakręcił „Poszukiwaczy zaginionej arki”. Inne filmy i projekty wciąż sprawiały mu radość. Zaś z sagą doszedł do punktu, w którym mógł ją tylko ciągnąć, czego nie chciał. Technologia nie pozawalała mu na przekroczenie kolejnych barier. Dobrym przykładem jest tu Had Abbadon, czy raczej późniejsza Coruscant (więcej). Planeta miasto, stolica Galaktyki, obecna w pierwotnych scenariuszach „Powrotu Jedi”. Dałoby się ją zrobić, ale to co Lucasfilm mógł wówczas stworzyć nie satysfakcjonowało Lucasa. Zamiast szukać półśrodków w ogóle zrezygnowano z pomysłu ukazania jej.

Jedno było pewne, film miał jednocześnie zamknąć wątki, skończyć trylogię, ale zostawić pewną furtkę. Ostatecznie ekipa George’a zrezygnowała z bardziej autorskich rozwiązań, wróciła do pierwotnego scenariusza, podzielonego wówczas na trzy filmy i wykorzystano z niego niektóre elementy. Choćby Kashyyyk, czyli planetę Wookiech. Bitwa w lesie miała się pojawić jeszcze w „Nowej nadziei”, tam nie dało się tego zrealizować, więc można było ją wepchnąć w trzeci film. W „Powrocie Jedi” pojawił się tylko jeden istotny problem. Kashyyyk zostało użyte w „Star Wars Holiday Special”, czymś o czym Lucas chciał zapomnieć. Zatem nie było szans, by ta planeta pojawiła się w kinie (ostatecznie Lucas ukazał ją w „Zemście Sithów”, która w podobny sposób zbierała różne pomysły Lucasa). Zamiast Kashyyyku i Wookiech wymyślono Endor i Ewoki. A te od razu dało się przerobić na maskotki. Dziś Ewoki nie wywołują już kontrowersji, ale w latach 80. milutkie stworki w „Gwiezdnych Wojnach” to już było przegięcie, nie do zaakceptowania przez fanów strzegących prawdziwej wersji.
Pojawiła się też kolejna Gwiazda Śmierci. Znów bardziej jako powrót sprawdzonego pomysłu. Zresztą to samo Lucas zrobił w „Mrocznym widmie”, tam to był okręt Federacji Handlowej.



„Powrót Jedi” wymagał też zamknięcia losów postaci, których praktycznie nie widzieliśmy na ekranie. Imperator został ukazany jako hologram w „Imperium kontratakuje”, teraz pojawił się jako postać. W rolę wcielił się Ian McDiarmid. Trzeba było też zbudować Jabbę o którym wspominał Han Solo. Wyjaśnić co się stało z Hanem Solo, oraz z Anakinem.

Zdjęcia dalej kręcono w Wielkiej Brytanii, ale tym razem lokacje znajdują się w praktycznie na obrzeżach Kalifornii (Redwood, pustyna Yuma i Dolina Śmierci). Rozpoczęto je 11 stycznia 1982. Do swoich ról wrócili Mark Hamill, Carri Fisher, Harrison Ford, Billy Dee Williams, Peter Mayhew, Anthony Daniels, Kenny Baker oraz David Prowse i James Earl Jones a także Frank Oz jako Yoda. Alec Guinness także pojawił się na planie

Po premierze „Jedi” nadszedł czas by skończyć z sagą. Każdy rozszedł się w swoją stronę. Lucas zaś mając dość swego najważniejszego dziecka wiedział jednak, że pewnego dnia powróci do sagi. Musiał do tego dojrzeć, odpocząć i zatęsknić. Co pewien czas mówił o możliwych sequelach, jak i prequelach, lecz przez lata właściwie nic z tego nie wynikało. Choć opowiadał aktorom, że na starość wrócą do swoich ról, nikt mu w to nie wierzył. Wydawało się, że ogień sagi powoli gaśnie. „Powrót Jedi” zaś stanowił satysfakcjonujące zamknięcie.

Lucas zaś potrzebował przerwy i rozwoju technologii. Gdy zaś już się zabrał za nowe filmy, jedną ze zmian były modyfikacje samego „Powrotu Jedi” i reszty klasycznej trylogii, o czym pisaliśmy parę razy, choćby tutaj.

W ten weekend zajmiemy się znów VI Epizodem. Ale na początek jeszcze przypominamy o naszych dwóch tygodniach poświęconych temu filmowi.

Drugi Tydzień Powrotu Jedi:



Tydzień "Powrotu Jedi" z okazji 25 lecia filmu:



To kolejny z naszych weekendów z okazji 40-lecia sagi, tradycyjnie zapraszamy też do specjalnego quizu.

Zaś wszystkie atrakcje weekendu znajdziecie tutaj.

Weekend 40-lecia – „Imperium kontratakuje”: Premiera

Oficjalna, Washington Post
7



W 1980 roku, po raz pierwszy w historii Gwiezdnych Wojen, fani cieszyli się na koniec długiego oczekiwania na kolejny film z serii.
Premiera „Imperium kontratakuje” odbyła się 17 maja 1980 r. w Kennedy Center w Waszyngtonie. Wydarzenie to nazwano „Dziecięcą światową premierą” (Children's World Premiere), a dochód z pokazu został przekazany na rzecz organizacji Special Olympics (Olimpiady Specjalne – organizacja wspomagająca rozwój osób z niepełnosprawnością intelektualną). W imprezie uczestniczyło około 600 dzieci (w tym 300 podopiecznych organizacji). Dzieci gorąco powitały aktorów i członków ekipy, którzy stawili się w Kennedy Center by spędzić z nimi czas podczas lunchu (zaserwowano m.in. hot dogi), rozmów i podpisywania autografów przed seansem.
Wśród przybyłych znaleźli się: Mark Hamill, Carrie Fisher, Harrison Ford, Billy Dee Williams, David Prowse (Darth Vader), Peter Mayhew (Chewbacca), Kenny Baker (R2-D2) i Frank Oz (Yoda), Irving Kershner (reżyser), Gary Kurtz (producent), a także Arnold Schwarzenegger i znani sportowcy. Impreza ominęła rozczarowanego Anthony’ego Danielsa (C-3PO), który leżał wtedy w szpitalu. Pomimo jego próśb, lekarze nie zgodzili się wypuścić go na przepustkę.
Przed spotkaniem z dziennikarzami spięty Ford stwierdził, że nie jest w tym dobry, na co rozluźniony Hamill zaproponował „Zrób to jak Magic Johnson. ‘Cześć mamo. Cześć tato. Jestem po prostu dumny, że mogę pomóc drużynie’.”
Podczas spotkania z najmłodszymi, dzieci miały okazję zadać pytania (Pytanie do Fisher: „Dlaczego kochasz Hana Solo, a nie Luke’a Skywalkera?” Fisher: „Ponieważ ma taki duży… samochód”.) i otrzymać autografy. Na koniec imprezy pokazano film, który został przyjęty bardzo entuzjastycznie, widownia co chwilę wiwatowała (podobno najbardziej jak Han Solo pocałował księżniczkę Leię). „Słyszałeś je? Słyszałeś je? Rany, Kersh, czy słyszałeś jak te dzieciaki się cieszyły?” spytał po seansie ktoś z ekipy Irvinga Kershnera, na co reżyser odpowiedział uśmiechem.
Jeśli chcecie przeczytać więcej na temat tej premiery, to w tym miejscu znajdziecie artykuł z 19 maja 1980 r. z gazety Washington Post.

Następnie 20 maja odbyła się charytatywna królewska premiera w Londynie, w kinie Odeon, w której uczestniczyła Księżniczka Małgorzata. Z tej okazji do Londynu przylecieli m.in.: Carrie Fisher, Mark Hamill, Harrison Ford i Billy Dee Williams. Aktorzy wręczyli pilotowi samolotu, który odbyli podróż ze Stanów, miniaturę Sokoła Millenium.
Brytyjska premiera była reklamowana jako Empire Day czyli Dzień Imperium. Było to nawiązanie do święta obchodzonego w latach 1902 - 1958 na część urodzin Królowej Wiktorii, w dniu 24 maja. Nazwa tego święta została z czasem zmieniona na British Commonwealth Day, a w 1966 roku na Commonwealth Day (czyli Dzień Wspólnoty Narodów), jednak jego pierwotna nazwa była idealna do promocji nowej odsłony Gwiezdnych Wojen. Na ulicach pojawili się szturmowcy rozdający przypinki z hasłem „Happy Empire Day”, a także aktorzy pozujący dla prasy. Więcej na ten temat przeczytacie na StarWars.com.

W dniach 19 i 20 maja odbyła się seria charytatywnych pokazów, natomiast 21 maja film trafił do regularnej dystrybucji w Ameryce Północnej i Wielkiej Brytanii. W czerwcu rozszerzono zakres dystrybucji i zaczęto wyświetlać „Imperium kontratakuje” w Irlandii, Izraelu oraz Japonii, a w następnych miesiącach film miał swoje premiery w kolejnych państwach. Do Polski V Epizod trafił w 1982 r.

Poniżej możecie obejrzeć zdjęcia związane z premierą „Imperium kontratakuje” i opisanymi powyżej wydarzeniami.



Czy wielu z Was pamięta polską premierę „Imperium kontratakuje”? A może byliście w kinie na premierze Wersji Specjalnej V Epizodu, która w naszym kraju miała miejsce 4 kwietnia 1997 r.?

Wszystkie atrakcje weekendu znajdziecie tutaj.

Weekend 40-lecia – „Imperium kontratakuje”

11



Choć w kontrakcie George’a Lucasa na „Nową nadzieję” była mowa o ewentualnych sequelach, tak naprawdę nikt o nich specjalnie nie myślał. Z Flanelowcem włącznie. George miał zaledwie zarys tego, co się będzie działo dalej i nic więcej. Z drugiej strony praca nad „Nową nadzieją” kosztowała go tyle, że miał wszystkie dość. Gdy się jednak okazało, iż pierwszy film osiągnął nie tylko gigantyczny sukces, ale stał się fenomenem, powstanie sequela było nieuniknione. Zwłaszcza z powodu jednego z zapisów w kontrakcie, który zobowiązał Lucasa do nakręcenia filmu w określonym terminie inaczej prawa przeszłyby na Foxa. Przed premierą „Nowej nadziei” ten zapis właściwie nie był istotny, ale po niej stał się kluczowy, gdy włodarze 20th Century zwietrzyli pieniądze.



Zmęczony „Nową nadzieją” Lucas stanął przed trudnym zadaniem. Znów musiał walczyć z korporacją o swoją niezależność, tyle, że teraz nie miał już w sobie, aż tyle siły i samozaparcia. Dodatkowo druga (jak i kolejna) część zawsze stanowi problem, bo ludzie mają już wobec niej pewne oczekiwania, które niekoniecznie twórcy mogą i chcą spełnić. To coś, z czym „Mroczne widmo” czy „Przebudzenie Mocy” także miały duże problemy. Ostatecznie „Imperium kontratakuje” wyszło ze starcia z oczekiwaniami obronną ręką, ale do tego była potrzebna długa droga.

Reżyser nauczył się jeszcze jednej rzeczy. Nie chciał mieć wiele wspólnego ze studiem, więc tym razem finansował wszystko samodzielnie. Fox miał zająć się jedynie dystrybucją. Lucas wiedział, że nie da rady napisać scenariusza sam. Czuł także, że nie podoła reżyserii. Potrzebował pomocy, musiał oddać swoje dziecko komuś innemu, jednocześnie nadzorując i pilnując swojej wizji. To wciąż był ryzykowny projekt. Sequele w tamtych czasach nie zarabiały tyle, co oryginały, w dodatku najczęściej były gorsze.

Do pisania scenariusza zatrudnił Leigh Brakett, ponad sześćdziesięcioletnią już wtedy panią, która na swoim koncie miała kilka skryptów do słynnych westernów („Rio Bravo”, „Rio Lobo”, czy „El Dorado”) i kilku innych filmów, które święciły tryumfy dwie lub trzy dekady wcześniej. Brackett jednak nie sprostała oczekiwaniom Lucasa. Jej scenariusz w większości nadawał się jego zdaniem do wyrzucenia. Lucas był gotów w ogóle ją zastąpić kimś innym, jednak wyszło na jaw, że scenarzystka jest umierająca. Zmarła na raka 17 marca 1978, krótko po skończeniu prac nad pierwszą wersją scenariusza. Lucas zatrudnił nowego scenarzystę, Lawrence’a Kasdana. Ostatecznie wycięto praktycznie cały wkład własny Leigh, jednak George chciał uhonorować w pewien sposób jej pracę, więc w napisach to ona i Kasdan są wymienieni jako scenarzyści, Lucas tylko jako osoba, która wymyśliła historię. Faktycznie wkład George’a w scenariusz jest dużo większy niż Leigh. Z Kasdanem zaś współpraca układała się Lucasowi bardzo dobrze, nic dziwnego, że zaproponował mu potem pracę przy „Powrocie Jedi” oraz „Poszukiwaczach Zaginionej Arki”.

Inaczej sprawa miała się z reżyserem. Lucas zaproponował tę funkcję swojemu dawnemu nauczycielowi ze szkoły filmowej, Irvinowi Kershnerowi. Mimo, że Kersh był starszy od George’a, nie mógł się pochwalić takimi sukcesami jak jego uczeń. Zresztą właśnie dlatego początkowo odrzucił propozycję Lucasa. Nie chciał się mierzyć z sukcesem „Gwiezdnych wojen”. Do zmiany zdania nakłonił go dopiero agent, sugerując, że w ten sposób zapisze się w historii kina. Irvin od razu powiedział też Lucasowi, że w ogóle nie interesują go sprawy techniczne, efektów i całej tej reszty, woli zająć się postaciami i mistyką. To było dokładnie to, czego Lucas potrzebował. Reżysera, który zajmie się aktorami, zaś da się poprowadzić tam, gdzie Flanelowiec radził sobie dobrze jak nikt inny.

Ivrin praktykując zen, wpłynął także na wizję Mocy i nauczania Yody. Zresztą kukiełka stworzona przez Stuarta Freeborn operowana przez Franka Oza to było jedno z większych wyzwań, nie tyle technicznych. Trzeba było przekonać widzów, że Yoda wygląda i zachowuje się prawdziwie.

Zdjęcia rozpoczęły się 5 marca 1979 w Norwegii. Na plan wrócili Harrison Ford (choć miał problem z dotarciem na lokację), Carrie Fishier oraz Mark Hamill, który na krótko przed rozpoczęciem zdjęć miał wypadek, co wymagało pewnych zmian w scenariuszu. Do głównej obsady dołączył też Billy Dee Williams.


Jednak, to wyglądało tak dobrze na początku, wcale takie nie było. Lucas musiał liczyć się z ograniczonym budżetem, Kersh zaś kręcił bardzo powoli. Zmieniał scenariusz bez konsultacji, próbował wielu ujęć, szukał. To doprowadzało George’a do białej gorączki. Film się ślimaczył. No a producent Gary Kurtz nie potrafił nad Irvinem zapanować. Zresztą problemy były także z aktorami, w szczególności z Carrie Fisher, której stan nie raz utrudniał kręcenie ujęć.

Problemy na planie „Nowej nadziei” nadwyrężyły małżeństwo Lucasa i Marcii Lucas. George usiłował spędzać z nią więcej czasu, naprawić pewne rzeczy, ale materiał jaki został nakręcony wymagał od niego bardzo dużo uwagi. Pierwszy montaż był wręcz fatalny. Wymagało to dokrętek i to bardzo intensywnych. Ostatecznie to właśnie „Imperium” pogrzebało związek Marcii i George’a. Jednocześnie kosztowało też stanowisko Gary’ego Kurtza, który już nie wrócił do prac przy „Powrocie Jedi”. Irvin także dostał od Lucasa wilczy bilet.

Jednocześnie George’a czekała kolejna batalia, tym razem ze związkami filmowców. Te wcześniej, nie licząc na sukces „Nowej nadziei”, pozwoliły Lucasowi przenieść napisy na sam koniec filmu. Teraz powiedziały nie. Film miał się zacząć od informacji o scenarzystach, reżyserze i tak dalej. Tego Lucas zaakceptować nie mógł. Nałożono więc na niego grzywnę, podobnie jak na Kershnera. Lucas zapłacił obie, ale też wypisał się ze związków. Zresztą miał z nimi problemy jeszcze przy kolejnych filmach, nie zapomniały mu tego.

Potem przyszła premiera. Pierwsze recenzje były raczej chłodne, ale stosunkowo szybko zaczęło się to zmieniać. Z czasem film okrzyknięto najlepszym sequelem wszech czasów. Lucas w końcu mógł wybić się na niezależność, ale cena jaką zapłacił była spora. Wkrótce „Imperium” stało się ikoną, najsłynniejszym i najlepszym sequelem wszechczasów i filmem z jednym z największych zwrotów akcji. Film dostał cztery nominacje do Oskara, w tym za muzykę Johna Williamsa. Dostał dwie statuetki, za najlepszy dźwięk i efekty specjalne. Nagrodzono także Oskarem honorowym Aleca Guinnessa.

„Imperium” zresztą jak wszystkie inne filmy, przeszło też wiele zmian. Do kin wróciło z okazji 20-lecia sagi, wraz z „Wersją specjalną”. Konwersja 3D prawdopodobnie nie doszła do skutku.



„Imperium” poświęciliśmy też cały tydzień.

Tydzień Imperium kontratakuje:




Dziś zaś zaczynamy weekend poświęcony temu Epizodowi. To kolejny z naszych weekendów z okazji 40-lecia sagi. Zapraszamy też do specjalnego quizu.

Zaś wszystkie atrakcje weekendu znajdziecie tutaj.

„Imperium kontratakuje” jutro w HBO

11



Jutro, czyli w czwartek, 24 sierpnia 2017, o godzinie 20:10 na HBO zobaczymy piątą część „Gwiezdnych Wojen”, czyli „Imperium kontratakuje”. Powtórkę zobaczymy w piątek (25 sierpnia) o 11:40, a także kolejny czwartek (31 sierpnia) o 18:00, piątek (1 września) o 9:40 i niedzielę (3 września) o 17:30. W obu przypadkach film będzie także wyświetlany w HBO HD.

Przed seansami w czwartek i piątek, będzie też można zobaczyć powtórkę „Nowej nadziei” (o 18:05 - 23 sierpnia i o 9:35 - 25 sierpnia).

Po zniszczeniu Gwiazdy Śmierci, walka o Galaktykę nasila się. Siły Imperium zapędzają Rebeliantów na lodową planetę Hoth. Po zakończonej klęską, wyniszczającej walce, Luke Skywalker (Mark Hamill) przybywa na bagienną planetę Dagobah, by trenować pod okiem mistrza Jedi - Yody. Tymczasem Han Solo (Harrison Ford) i księżniczka Leia (Carrie Fisher) trafiają do Podniebnego Miasta Bespin, gdzie zostają pochwyceni przez Datha Vadera. Kiedy Luke rusza im z pomocą, musi stoczyć okrutny pojedynek na miecze świetlne z samym Darthem Vaderem i stawić czoła rewelacji, która zmieni na zawsze jego życie i przeznaczenie.

„Imperium kontratakuje” dziś uchodzi za sequel wszech czasów. To pierwszy film z cyklu niewyreżyserowany przez George’a Lucasa, który jest tu producentem i współscenarzystą. Reżyseruje Irvin Kershner. Za ostateczny scenariusz odpowiada Lawrence Kasdan, pierwotną wersję napisała Leigh Brackett. Ponadto występują: Alec Guinness, Billy Dee Williams, Frank Oz, Anthony Daniels, Kenny Baker i Peter Mayhew, a także David Prowse i James Earl Jones jako Vader.

W kolejny czwartek finał klasycznej trylogii.

„Imperium kontratakuje” jutro w TVN

21



Jutro, czyli w sobotę 11 marca, o godzinie 20:00 na TVN zobaczymy piątą część „Gwiezdnych Wojen”, czyli „Imperium kontratakuje”. Powtórkę zobaczymy w poniedziałek (13 marca) o 23:35. W obu przypadkach film będzie także wyświetlany w TVN HD.

Po zniszczeniu Gwiazdy Śmierci, walka o Galaktykę nasila się. Siły Imperium zapędzają Rebeliantów na lodową planetę Hoth. Po zakończonej klęską, wyniszczającej walce, Luke Skywalker (Mark Hamill) przybywa na bagienną planetę Dagobah, by trenować pod okiem mistrza Jedi - Yody. Tymczasem Han Solo (Harrison Ford) i księżniczka Leia (Carrie Fisher) trafiają do Podniebnego Miasta Bespin, gdzie zostają pochwyceni przez Datha Vadera. Kiedy Luke rusza im z pomocą, musi stoczyć okrutny pojedynek na miecze świetlne z samym Darthem Vaderem i stawić czoła rewelacji, która zmieni na zawsze jego życie i przeznaczenie.

„Imperium kontratakuje” dziś uchodzi za sequel wszech czasów. To pierwszy film z cyklu niewyreżyserowany przez George’a Lucasa, który jest tu producentem i współscenarzystą. Reżyseruje Irvin Kershner. Za ostateczny scenariusz odpowiada Lawrence Kasdan, pierwotną wersję napisała Leigh Brackett. Ponadto występują: Alec Guinness, Billy Dee Williams, Frank Oz, Anthony Daniels, Kenny Baker i Peter Mayhew, a także David Prowse i James Earl Jones jako Vader.

W kolejną sobotę finał klasycznej trylogii.

„Imperium kontratakuje” w TVN

15



31 stycznia, czyli w tę niedzielę, o 20:00 na TVN zobaczymy piątą część „Gwiezdnych Wojen”, czyli „Imperium kontratakuje”. Powtórkę zobaczymy tydzień później (7 lutego) o 11:40. W obu przypadkach film będzie także wyświetlany w TVN HD.

Po zniszczeniu Gwiazdy Śmierci, walka o Galaktykę nasila się. Siły Imperium zapędzają Rebeliantów na lodową planetę Hoth. Po zakończonej klęską, wyniszczającej walce, Luke Skywalker (Mark Hamill) przybywa na bagienną planetę Dagobah, by trenować pod okiem mistrza Jedi - Yody. Tymczasem Han Solo (Harrison Ford) i księżniczka Leia (Carrie Fisher) trafiają do Podniebnego Miasta Bespin, gdzie zostają pochwyceni przez Datha Vadera. Kiedy Luke rusza im z pomocą, musi stoczyć okrutny pojedynek na miecze świetlne z samym Darthem Vaderem i stawić czoła rewelacji, która zmieni na zawsze jego życie i przeznaczenie.

„Imperium kontratakuje” dziś uchodzi za sequel wszech czasów. To pierwszy film z cyklu niewyreżyserowany przez George’a Lucasa, który jest tu producentem i współscenarzystą. Reżyseruje Irvin Kershner. Za ostateczny scenariusz odpowiada Lawrence Kasdan, pierwotną wersję napisała Leigh Brackett. Ponadto występują: Alec Guinness, Billy Dee Williams, Frank Oz, Anthony Daniels, Kenny Baker i Peter Mayhew, a także David Prowse i James Earl Jones jako Vader.

Wyniki konkursu „Gwiezdne Wojny: Jak podbiły wszechświat?”

5



Niedawno wraz z wydawnictwem Znak zorganizowaliśmy konkurs promujący książkę Chrisa Taylora Gwiezdne Wojny. Jak podbiły wszechświat. Tę właśnie pozycję można było wygrać w tym konkursie. Waszym zadaniem było wskazanie najbardziej cenionego przez Was twórcy sagi, no i uzasadnienie tego.

Odpowiedzi dostaliśmy sporo. Mieliśmy z czego wybierać, co wcale nie było łatwym zadaniem. Wybraliśmy dwie.

Nagrody otrzymują: Rethinker i Orsino26.
Rethinker wskazał Irvina Kershnera:
Najbardziej cenię Irvina Kershnera wśród twórców Gwiezdnych Wojen. Dlaczego? Oczywista odpowiedź to za stworzenie takiego arcydzieła do którego można wracać i wracać jak Imperium Kontratakuje. Perełka sagi i to perełka w której o dziwo nie pojawia się kultowa Gwiazda Śmierci. Za to pojawia się więcej Dartha Vadera i lepsze spojrzenie na faktyczną potęgę imperium. Wcześniej nie było jej widać po tym jak największa stacja bojowa została zestrzelona przez mały myśliwiec. Teraz w pełnej krasie mamy klucze floty imperialnej, jedyną filmowo zwycięską bitwę z rebelią i to w jakim stylu oraz te strach jaki imperium rozsiewa. Paniczną ewakuację Bespin po ostrzeżeniu ludności przez Landa. Film bez którego całe Gwiezdne Wojny miałyby o wiele mniejszy zasięg i głębię.

Orsino26 zaś Johna Williamsa:
Ciężko wybrać tylko jedną osobę, którą ceni się najbardziej, z całego grona, które pracowało przy Gwiezdnych Wojnach na przestrzeni dekad. Oczywistymi nazwiskami, które trzeba wymienić są oczywiście George Lucas, Lawrence Kasdan czy też aktorzy, którzy wcielili się w ukochane postacie. Moim osobistym faworytem jest jednak kto inny, twórca ścieżki dźwiękowej, John Williams.
Uważam, że miał on ogromny wkład w budowanie fenomenu Star Wars. Jego kompozycje znają wszyscy, nawet osoby, które nigdy nie obejrzały żadnego epizodu Gwiezdnej Sagi. Posunąłbym się do stwierdzenia, że jego Marsz Imperialny jest jednym z trzech najszerzej znanych marszy na świecie, tuż obok Marszu Żałobnego i Marszu Mendelsona, co jest nie lada osiągnięciem, jeśli spojrzy się na kompozytorów tych dzieł. Któż z nas, fanów, nie miał ciarek na całym ciele słuchając Force Theme? Jeśli myślimy o Gwiezdnych Wojnach, widzimy przesuwające się powoli w przestrzeni kosmicznej napisy, a w głowie mimowolnie rozbrzmiewa Main Theme. Ukochana saga nie byłaby tym samym bez udziału tego kompozytora. Nawet jeśli niektórzy uważają, że Nowa Trylogia odbiega znacząco od starej poziomem, to soundtrack i tak nie zawodził. Gdy w melancholijnym nastroju zacznę słuchać Across the Stars, w moich oczach pojawiają się łzy, a Duel of Fates jest jednym z najlepiej budujących klimat utworów w historii kina. Może przesadą byłoby stwierdzenie, że John Williams odcisnął na Star Wars takie samo piętno jak George Lucas, w odróżnieniu jednak od reżysera kompozytor nigdy nie utracił formy i nie mogę się doczekać, aż zasiądę w kinie na Przebudzeniu Mocy i usłyszę nowe muzyczne motywy, które zostaną w mojej głowie na zawsze.


Większość z Was wskazywało przede wszystkim trzy osoby. Johna Williamsa, Irvina Kershnera i George’a Lucasa. Owszem pojawili się też inni twórcy, ale to właśnie ta trójka zdobyła Wasze największe uznanie.

Poza konkursem warto wspomnieć jeszcze o tym co napisał Bartthew:
Najbardziej cenię Georga Lucasa, mimo, że trylogia prequeli nie jest zbytnio udana, oraz jest zmiany w starej trylogii są okropne, to gdyby nie On nie było by Star Wars. Właśnie dlatego cenię go najbardziej.

Zwycięzcom gratulujemy. Za przesłanie nagród odpowiada sponsor, czyli wydawnictwo Znak.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.