Spis newsów (Simon Kinberg)

Boba Fett wiecznie żywy, czyli plotki o kolejnych filmach

21

Na razie żyjemy oficjalną zapowiedzią filmu Taiki Waititiego, choć o samym projekcie właściwie nic nie wiadomo. Niedawno „The Guardian” zastanawiał się na ile zobaczymy komediowego stylu Taiki w jego filmie, a na ile w ogóle powinniśmy. Disney chciał stworzyć „Gwiezdne Wojny” by były galaktycznym odpowiednikiem Marvela. To nie wyszło. Dziś widzimy, że saga jest lepiej odbierana w formie bardziej klasycznej, spójnej opowieści, do której wraca się po wielu latach i wciąż pozostaje uniwersalna. Brytyjski dziennik stawia tu na piedestale „The Mandalorian”, nad którym także pracował Waititi, właśnie jako wzór. Zobaczymy na ile nowozelandzki reżyser wyciągnie z tego lekcje, a na ile pójdzie własną drogą.



„The Mandalorian” jest tu przywołany nie bez powodu, bowiem jest duchowym spadkobiercą skasowanego filmu o Bobie Fetcie. Zresztą nie tylko duchowym, wykorzystano tam część projektów. Natomiast niedawno pojawiły się plotki o powrocie innego obywatela Nowej Zelandii Temuery Morisona do „Gwiezdnych Wojen”. Ma pojawić się w drugim sezonie „The Mandalorian” jako kapitan Rex albo Boba Fett. Wygląda jednak na to, że „The Mandalorian” będzie punktem wyjścia do rozpoczęcia innych seriali. Jeden miałby być o Ahsoce Tano, drugi i tu właśnie dochodzimy do sedna, o Boba Fetcie, w którego wcieliłby się Maorys. W przypadku Tano słyszeliśmy już dość, by uwierzyć, że serial jest rozważany. W przypadku Boby, FandomWire donosi, że projekt z nim w roli głównej faktycznie jest w fazie rozwoju. Nie jest zatwierdzony (a co za tym idzie ogłoszony), ale opracowywany i rozważany.

Obecnie nie zdecydowano, czy będzie to samodzielny film kinowy, czy może kolejny serial na Disney+ (lub może film na Disney+ jeśli się kiedyś zdecydują na to rozwiązanie). Materiał był rozwijany od lat, więc obecna ekipa ma nad czym pracować. Pierwotnie film rozwijał Simon Kinberg, a reżyserować miał Josh Trank. Ten składał się z trzech aktów, co podkreśla niedoszły reżyser. Potem wraz z odejściem Tranka, film został zawieszony. Miał zostać ogłoszony wraz z filmem o Kenobim po sukcesie „Hana Solo”. Wówczas projektem zajmował się John Mangold. Niestety brak sukcesu komercyjnego filmu o przemytniku sprawił, że dwa kolejne filmy zostały skasowane. Kenobi jak wiemy jest rozwijany jako serial, wygląda na to, że Boba Fett też nie został ostatecznie pogrzebany.

Tu warto jeszcze dodać, że niedawno Josh Trank także w jednym z wywiadów, promując swój najnowszy film „Capone”, wspomniał o „Gwiezdnych Wojnach” i opowiedział swoją wersję wydarzeń. Przyznał, że na planie „Fantastycznej czwórki” działo się źle i spodziewał się, iż film będzie finansową katastrofą. Co więcej spodziewał się, że Kathleen Kennedy go wyrzuci i sam rzucił papierami. Trank dodał, że wydawało mu się, iż „Gwiezdne Wojny” to praca marzeń, coś czego się nie rzuca, ale jednak wolał odejść na własnych warunkach. Potwierdził, że jego nieobecność z powodu „grypy” na Celebration, gdy mieli ogłosić film o Fetcie, była oczywiście wymówką. Jednak z perspektywy czasu Trank nie żałuje swojej decyzji i twierdzi, że naprawdę woli mówić o swoich filmach, otwarcie to co chce, a nie musieć zachować milczenie.

Kolejna z opcji filmowych, którą prawie Kennedy ogłosiła, to oczywiście film o Lando. Według plotek, tym razem Disney nie chciałby tylko w nim mieć Donalda Glovera, ale również Billy’ego Dee Williamsa. Zaś jednym z elementów fabularnych mogła by być historia Jannah. Naomie Ackie wspomniała kiedyś, że chętnie by zagrała w spin-offie. Dee Williams także jest chętny. Zaś o potencjalnej kontynuacji wątków z „Hana Solo” (w szczególności Maula czy Qi’ry), czy to w formie serialu na Disney+, czy właśnie filmu, też już słyszeliśmy. Choć niestety nic nie wskazuje na to, by „Solo 2” szybko się wydarzył (jeśli w ogóle).

Coś jest na rzeczy z tymi starszymi aktorami. Co prawda doniesienia WeGotItCovered należy traktować jedynie jako plotę, to jednak ich „źródła” (lub wymysły), twierdzą, iż Disney chciałby zobaczyć jeszcze spin-off o Hanie i Chewbacce, ale z Harrisonem Fordem. Ford niby skończył z „Gwiezdnymi Wojnami”, jednak do IX Epizodu wrócił.

Za to definitywnie z sagą skończył Mark Hamill. Powiedział niedawno, że jest bardzo wdzięczny George’owi Lucasowi, za tę przygodę i te filmy. Miał swój początek, środek i koniec, który dla Marka pozostaje słodko-gorzki. Ale jest wdzięczny Lucasowi za tę szansę i nie jest chciwy. Chce by inni aktorzy mogli z tego skorzystać. Mark przyznał również, że bardzo podoba mu się „The Mandalorian”, bo jest bliższy temu, co czuł na planie oryginalnych „Gwiezdnych Wojen”. Serial Jona Favreau to western w kosmosie, trochę w stylu Sergio Leone. Łatwiej się tu skupić na historii i bohaterach, a to zdaniem aktorka jest dużo ciekawsze niż starcia superbohaterów w kosmosie.

Myśleliśmy, że oficjalne plany poznamy na Celebration, ale coraz więcej wskazuje na to, że się ono w tym roku nie odbędzie. Zobaczymy, kiedy Lucasfilm postanowi zatwierdzić i zdradzić plany kolejnych projektów.

Daty kolejnych filmów bez zmian, a plany tajne

42

Zaczynamy od najważniejszej informacji. „Gwiezdne Wojny” wchodzą w stan uśpienia, ale Disney właśnie ogłosił zweryfikowane plany premier na kolejne lata i... zmian dotyczących Lucasfilmu nie ma. Kolejny film z cyklu zobaczymy 16 grudnia 2022. Co ciekawe planowana data premiery kolejnego „Indiany Jonesa” (na 2021) także się nie zmieniła. Wygląda na to, że trzy lata to dość czasu by poskładać produkcję. Czyj zatem będzie kolejny film?

Rian Johnson i jego „skasowana” trylogia?


Wygląda na to, że nie Riana Johnsona. Co prawda on sam ostatnio zasugerował, że może nie mieć filmu, potem to zdementował. Rian prawdopodobnie użył zamieszania ze „skasowaną” trylogią, by promować swoje dwa projekty. Pierwszy to oczywiście film „Na noże”, który niebawem będzie można oglądać także i u nas. Zresztą przy jego okazji, Johnson wprost sugerował, że część dialogów pomogli mu pisać fani „Gwiezdnych Wojen” jadowicie atakujący „Ostatniego Jedi”. Ten projekt jest na ukończeniu i w teorii Johnson mógłby zabrać się za „Gwiezdne Wojny”, ale jest jeszcze jedna rzecz, która zabierze mu teraz czas. Rian otwiera studio filmowe – T-Street. Jego głównym partnerem jest oczywiście Ram Bergman, czyli wieloletni producent Johnsona. Co ciekawe, jedną z osób zatrudnionych od razu jako producentka w T-Street jest... Kiri Hart, była szefowa StoryGroup w Lucasfilmie. Tak więc to jest zapewne coś, czym Rian zajmie się w najbliższym czasie.



Kevin Feige i jego film?


Kevin Feige niedawno zasugerował jedną rzecz. Powiedział, że kocha ten świat, i uwielbia odkrywać nowych bohaterów i nowe miejsca w tym uniwersum. Więcej zdradzić nie chciał. Pytaniem otwartym jest to, czy ma zamysł na własną historię, czy przejmie tę opowieść o początkach zakonu Jedi, nad którą pracowali twórcy „Gry o tron”.

Feige powiedział również, że jest pod wrażeniem tego, co zrobił Lucasfilm. Wypuścili pięć filmów w wpięć lat i zarobili pięć miliardów dolarów, to jest naprawdę duże osiągnięcie. Zaś „Skywalker. Odrodzenie” jego zdaniem wygląda niesamowicie.

Kiedy Feige będzie mógł się zająć „Gwiezdnymi Wojnami” i czy zdąży do 2022? Zobaczymy. Na razie musi ogarnąć kolejne Marvele, w tym także produkcje telewizyjne dla Disney+. Jeśli jednak byłby tylko nadzorcą, jest szansa, że dałby radę w tym czasie.

Inne filmy i powroty


Alan Horn, szef Disney Studios, patrząc na to jak rusza Disney+ i jak odbierany jest „The Mandalorian” powiedział, że na razie serial szykuje się na dużą rzecz. Ale jeśli dalej będzie tak lśnił, to może trzeba będzie pomyśleć o dwugodzinnym filmie kinowym z Pedro Pascalem w roli głównej.

Z innych wieści, podobno Disney chciałby zabezpieczyć sobie powrót J.J. Abramsa w dalszej przyszłości. Wygląda na to, że są raczej pewni IX Epizodu, słychać to zresztą w wypowiedziach Feige’ego. Więc, kto wie, może za parę lat Abrams powróci.

Przypominamy, że w Lucasfilmie drzwi otwarte także mają David Benioff i D.B. Weiss, choć w ich przypadku nie wiadomo, czy oni by chcieli wrócić pod tym kierownictwem. Raczej na razie można by ich wykluczyć. Za to warto wspomnieć o dwóch plotkach, dotyczących jakoby ich filmów. Są raczej wymyślone, przede wszystkim bazują, że miała to być adaptacja gry „Knights of the Old Republic”, podczas gdy wiemy, że ich film działby się wcześniej. Pierwsza plotka sugeruje, że Lucasfilm próbował ściągnąć do tego filmu Keanu Reevesa. Trudno o potwierdzenie. Druga jest jeszcze ciekawsza, zapewne nastawiona na burzę w komentarzach. Otóż zdaniem anonimowego źródła Revenem miała by być kobieta, w dodatku możliwe, że kolorowa. Podobno w grze można wybrać kolor skóry i rasę postaci, więc byłoby to zgodne z zamysłem gry. Kto wie, może z tych wszystkich plotek przebija się jedno, ze gdyby faktycznie robili adaptację gry, to Benioff i Weiss doskonale sprawdziliby się w tej roli.

Natomiast ostatnim pytaniem pozostaje, co zobaczymy w 2022? Liczmy się z tym, że każą nam czekać przynajmniej do sierpnia 2020 i dopiero na Celebration w Anaheim ogłoszą, co dalej. Poza wspomnianymi projektami, jeszcze dwa inne były rozgrzebane. „Solo 2”, który z pewnością ucieszyłby wielu fanów (acz był to raczej zamysł, niż sprecyzowana kontynuacja), oraz film Simona Kinberga o Bobie Fetcie. Jeszcze przed premierą „Hana Solo” Kinberg wrócił do scenariusza, potem jednak słuch o tym zaginął. Jak wiemy kolejna planowana antologia – o Kenobim została przerobiona na serial. Cóż, na razie chyba zostaje poczekać na wyniki „Skywalker. Odrodzenie” i finał „The Mandalorian”.

Scenariusze odejścia Benioffa i Weissa oraz przyszłość „Gwiezdnych Wojen”

30

W związku z odejściem Davida Benioffa i D.B. Weissa po sieci krążą różne wersje tego wydarzenia. Znając życie w każdej z nich jest zarówno trochę prawdy, jak i oczywiście sporo interpretacji. Poniżej są trzy, które są w miarę wewnętrznie spójne.



To co jest wspólne dla wszystkich trzech wersji, to fakt, że decyzja zapadła kilka miesięcy temu. Niektóre źródła podają, że miało to miejsce w maju. Już po tym jak ogłoszono daty ich filmów oraz wyświetlono ostatni odcinek „Gry o tron”. Ósmy sezon serialu nie został dobrze przyjęty, zaś obaj autorzy, ewidentnie nie mieli na niego czasu, gdyż zajmowali się już „Gwiezdnymi Wojnami”. To rozczarowanie czy wręcz rozgoryczenie zostało dostrzeżone przez Disneya. Po „Ostatnim Jedi” raczej nie chcą kolejnych kontrowersji. Stąd decyzja taka a nie inna. Wg tej wersji podziękowano im, ale w taki sposób, by mogli sobie znaleźć inną robotę, zanim zostanie to ogłoszone. Ich kontrakt z Nefliksem został podpisany, a ostatnie popisy, gdzie kpiąco wypowiadali się o „Grze o tron” i pracy na planie, na jednym z konwentów przelały czarę goryczy. I można było puścić w eter wieść, że to nie są ludzie z „Gwiezdnych Wojen”. Tu za sprzątnięcie ich bardziej odpowiadałby Bob Iger, który ewidentnie boi się, powtórki po VIII Epizodzie i chce mieć zyskowne i mało ryzykowne przedsięwzięcie.

Druga wersja bardziej koncentruje się na Netfliksie, z którym obaj panowie D. podpisali umowę na 250 milionów USD. Z nią jest związany news z sierpnia, w którym ich trylogia miała być jednym filmem. Mieli go tylko przygotować. Wraz z podpisaniem kontraktu z Netfliksem zaczęła się powtórka z rozrywki. Panowie bardziej koncentrowali się na nowym projekcie, wycofywali też z „Gwiezdnych Wojen”. Katlheen Kennedy zaczęła się bać, czy oni podołają nadzorować dwa projekty równocześnie, Netflix był spokojniejszy. Ale z drugiej strony Netflix obecnie idzie z Disney+ na noże, to będą najwięksi konkurenci, więc dla niektórych ta umowa to takie naplucie w twarz, zwłaszcza w momencie, gdy Disney+ rusza. Tak więc w grę zaczął wchodzić konflikt interesów i niechęć i wątpliwość czy dadzą radę. Zresztą o tym też mówiono przy ich odejściu, doba ma 24 godziny i ciężko jest oddać się w pełni dwóm różnym projektom. Wg tej wersji uznano, że lepiej jak się skoncentrują na serialu Netflixa. Ta decyzja wyklarowała się pod koniec sierpnia, już po ogłoszeniu o tym jednym filmie. Panowie D. rozstali się w dobrych stosunkach z Bobem Igerem i Kathleen Kennedy, złość wyładowano na Netflixie. Zaś obaj panowie D. mają bilet powrotny do „Gwiezdnych Wojen”. Tu jeszcze jeden komentarz sugeruje, że zależało na tym szczególnie Kathleen Kennedy, by nie było, że straciła mimo wszystko uznany duet, któremu nie wyszła końcówka serialu, na rzecz największego konkurenta. Tak więc ich ewentualny powrót ma być próbą przekucia porażki w sukces, że coś się udało zapewnić.

Z kolei trzecia wersja sugeruje, że za ich odejście odpowiada w dużej mierze... Kathleen Kennedy. Trylogia Benioffa i Weissa faktycznie działa się w Starej Republice, a nawet w bardzo starej. Opowiadała właściwie o powstaniu zakonu Jedi. I właśnie, wszystko szło dobrze na początku. Obaj odseparowali się od reszty sagi, mogli tworzyć co chcieli, jedynie jakoś zgrywać się z Rianem Johnsonem, by były jakieś powiązania między filmami. Benioff i Weiss jednocześnie chcieli wykorzystać tę odległość od sagi, by stworzyć własną wersję „Gwiezdnych Wojen”. Niestety ta wersja nie współgrała z wersją Kathleen Kennedy i zarządu Lucasfilmu, więc zaczęły się przepychanki i popsuła się atmosfera. Gdy „Gra o tron” została odebrana tak, a nie inaczej, to zaczęła się powtórka z rozrywki, czyli to co było z Colinem Trevorrowem, czyli próba podporządkowania, która się nie udała. Efekt jest taki, że wg tej wersji faktycznie odeszli ze względu na różnice twórcze. Zwłaszcza, że Netflix płacił lepiej i dał im swobodę.

Jak widać trzy wersje różnią się dość znacznie jeśli chodzi o szczegóły. Jeszcze pojawia się sugestia, że Weiss i Benioff po tym jak fani ich potraktowali po ostatniej „Grze o tron”, chcieli także odpocząć od kolejnego, określanego raczej jako toksyczny, fandomu.

I tu pojawiają się kolejne ciekawostki. Otóż nagle Johnson kilka dni temu zaczął prostować ostatnią wypowiedź, gdzie już zastrzegał, że może nie zrobić filmu. Teraz znów twierdzi, że jego trylogia jest w toku.

Natomiast zostaje jeszcze kwestia Kevina Feige'a. On podobno ma odpowiadać bezpośrednio pod Boba Igera. Jego film nie będzie nadzorowany przez Kathleen Kennedy. Tak twierdzą jedne źródła, choć pozostaje to w sprzeczności z tym, co mówił Alan Horn, że Kennedy i Feige mają współpracować. Dodatkowo pojawiła się sugestia, że Feige chciałby obsadzić Brie Larson w roli Ahsoki Tano. Zresztą w tej kwestii wygrzebano nawet wpis Ashley Eckstein, która się już spotkała z Larson. Natomiast patrząc na to, że Feige obecne poza kinowym MCU przejmuje też telewizyjne i musi zrobić tam porządek, jego film chyba nie pojawi się w 2022.

Wyświetl ten post na Instagramie.

You never know who you’re going to run into at Oga’s Cantina... As I walked into the Cantina at Star Wars Galaxy’s Edge, I looked to my right and there was @brielarson I’ve long followed Brie and I greatly admire and respect how she has taken on the role and responsibility of being Captain Marvel. She lives the part both on and off the screen. I’ve long thought about what I would say to her if I ever crossed paths and right there in Batuu, I had my chance. Nervously I walked up and introduced myself and let me tell you, I did not kick things off well. I fumbled over my words and I barely formed a sentence. As a fellow actress, woman in business and advocate for women and girls, I wanted to thank her for everything she’s doing. She was so kind and gracious, even as I completely geeked out and probably made no sense. I told her that I was the voice of a Star Wars character and it was cool to see that she was clearly a big Star Wars fan! Although our Universes would never collide, I’ll continue to dream of the fan fiction in my head where Ahsoka Tano and Captain Marvel team up to save the Universe. Although, a bit embarrassing, thank you to my friend for capturing this moment and thank you Brie for being our real life Captain Marvel. #captainmarvel #starwars #galaxysedge #disneyland #disneyparks #marvel #higherfurtherfaster

Post udostępniony przez Ashley Eckstein (@ashleyeckstein)



Kwestią otwartą zostaje to, jaka przyszłość czeka „Gwiezdne Wojny” w kinie. Prawdę mówiąc może sukces „The Mandalorian” sprawi, że odłożony na półkę film Jamesa Mangolda i Simona Kinberga o Bobie mógłby zostać zrealizowany. Prawdopodobnie jest to obecnie najlepiej przygotowany film z potencjalnych do zrealizowania.

Za to kolejna plotka mówi, że Lucasfilm myśli jeszcze o filmach telewizyjnych, na platformę Disney+. Tam zaś miałby wrócić Andy Serkis jako Snoke. Tak więc wygląda na to, że planowanie filmów „Star Wars” na cała kolejną dekadę, właśnie się rozsypało, jak kostki domino.

Tolkien: Mroczny Rocketman

4

Dziś do naszych kin wszedł film „X-Men: Mroczna Phoenix” (X-Men: Dark Phoenix) w reżyserii Simona Kinberga (jeden z autorów serialu „Rebelianci”). Jest to kolejna odsłona komiksowej serii Foxa bazującej na „X-Menach” Marvela. Kinberg jest także scenarzystą filmu. W rolach głównych występują: James McAvoy, Michael Fassbender, Jennifer Lawrence, Nicholas Hoult, Sophie Turner i Jessica Chastain. Muzykę skomponował Hans Zimmer.

Jean Grey odkrywa w sobie niesamowite moce, które przemieniają ją w Mroczną Phoenix. Pozostali członkowie ekipy X-Menów muszą zdecydować, co jest ważniejsze, życie jednego z nich, czy całej ludzkości.



Alternatywą jest kolejna biografia słynnego muzyka. „Rocketman” w reżyserii Dextera Fletchera i scenariusza Lee Halla to fabularyzowana biografia Eltona Johna. Występują: Taron Egerton, Jamie Bell, Richard Madden, Bryce Dallas Howard (reżyserka jednego z odcinków “The Mandalorian”), Gemma Jones i Jimmy Vee (R2-D2).



Film ukazuje życie Eltona Johna od jego najmłodszych lat, po karierę piosenkarską.



Natomiast warto wspomnieć jeszcze o jednym filmie, który właściwie już znika z naszych ekranów. „Tolkien” Dome’a Karukoskiego z Nicholasem Hoult, Lilly Collins i Genevieve O’Reilly (Mon Mothma). To oczywiście biografia słynnego pisarza fantasy, ukazująca pewne z jego inspiracji.



Kolejne plotki o następnych serialach

13

Właściwie można by to opisać bardzo skrótowo, dwie następne Antologie powinny w jakiejś formie stać się serialami aktorskimi na Disney+. Jeszcze przed premierą „Hana Solo” huczało na temat filmu o Kenobim i filmu o Bobie Fetcie (który nawet miał scenarzystę i producenta - Simona Kinberga, a przez pewien czas oficjalnie reżysera - Josha Tranka). Film o Bobie, choć bez wskazania postaci, został ogłoszony wkrótce po nowej trylogii. Z powodu różnych perturbacji nie doczekał się realizacji.



Plotki o serialu o Bobie Fetcie są dość nieprecyzyjne. Mówią tylko, że Disney chce by słynny łowca nagród pojawił się w serialu dla Disney+ i na tym koniec. Ponieważ nie ma żadnych innych informacji, możliwe, że ktoś pomylił serial o Bobie z „The Mandalorian”. Prawdopodobnie „The Mandalorian” faktycznie mógł wykorzystać coś z pomysłów na spin-off o Bobie. A jeśli to dwa osobne projekty, to raczej trudno wierzyć, by Disney śpieszył się z tym tematem, przynajmniej póki ciągnie Mandalorianina, chyba, że w jakiś sposób będą chcieli wiązać tych bohaterów. Na razie jedynie warto odnotować tę informację i się do niej nie przywiązywać.

Druga plotka mówi o serialu o Kenobim. Tu podobno włodarze Disneya już zabezpieczają powrót Ewana McGregora do roli. Właściwie było to do przewidzenia, bo zarówno fani jak i sam aktor tego oczekiwali, ale dobrze, że sprawy idą we właściwym kierunku. Tu także już wcześniej pojawiały się podobne plotki i mówiono, że faktycznie jest to adaptacja niezrealizowanego scenariusza do spin-offa. Serial miałby liczyć sobie sześć odcinków.

Jak wiemy, prace nad oboma spin-offami były prawdopodobnie zaawansowane. Nic dziwnego, że Lucasfilm nie wyrzuca wszystkiego do kosza, a stara się wykorzystać tamte projekty. Ale to na razie gdybanie.

Na tegorocznym D23 Expo możemy się spodziewać prezentacji oferty Disney+. Zobaczymy, czy Bob Iger i jego ekipa zdecydują się ujawnić także plany bardziej długoterminowe. Na razie oprócz wspomnianego „The Mandalorian” zapowiedziano jeszcze serial o Cassianie Andorze.

Była sobie Mary Poppins...

5

Dziś do kin wchodzi „Kursk” Thomasa Vinterberga. W jednej z ról zobaczymy Maxa Von Sydowa (Lor San Tekka) oraz Pernilla August (Shmi Skywalker). Ponadto występują Léa Seydoux, Colin Firth, Matthias Schoenaerts i Michael Nyqvist. Scenariusz napisał Robert Rodat. Muzykę skomponował: Alexandre Desplat.

Film opowiada historię tragedii okrętu podwodnego „Kursk”, która się wydarzyła 10 sierpnia 2000 i trwała kolejne 9 dni. Ukazuje przede wszystkim prób wsparcia ze strony brytyjskiego rządu i walce o życie marynarzy także w związku z różnymi, politycznymi przeszkodami.



Dodatkowo na naszych ekranach zagościł już film „Był sobie Deadpool”, którego jednym z producentów jest Simon Kinberg. Jest to przemontowana wersja „Deadpoola 2”, z lekko zmienioną narracją. Film wywołał kontrowersje, ze względu na jeden plakat, który zdaniem Mormonów obraża ich uczucia religijne. Z drugiej strony część dochodu z tej wersji zostanie przekazana na cele charytatywne. Występują: Ryan Reynolds, Josh Brolin, Morena Baccarin oraz Fred Savage.



W przyszłym tygodniu premierę będzie miał „Aquaman” Jamesa Wana. W jednej z ról wystąpił Temuera Morrison (Jango Fett). Ponadto występują: Jason Momoa, Amber Heard, William Dafoe, Patrick Wilson, Nicole Kidman i Dolph Lundgren.



Arthur Curry odkrywa swoje dziedzictwo w podwodnym królestwie na Atlantydzie. Będzie musiał poprowadzić swoich ludzi i stać się bohaterem.



Ostatnia powiązana ze Starwarsówkiem pozycja to ostatni w tym roku przebój Disneya – „Mary Poppins powraca” (Mary Poppins Returns) Roba Marshalla. W roli głównej występuje Emily Blunt. Partnerują jej Lin-Manuel Miranda (muzyka w zamku Maz), Ben Whishaw, Emily Mortimer, Meryl Streep, Colin Firth i Dick Van Dyke. Oryginalna „Mary Poppins” była bardzo ważnym filmem w historii Disneya i wywarła olbrzymi wpływ na amerykańską publiczność. Zobaczymy, czy sequelowi uda zmierzyć się z legendą. Premiera także w następnym tygodniu.

Wiele lat po swojej pierwszej wizycie, magiczna niania powraca by pomóc rodzeństwu Banksów i dzieciom Michaela w trudnym dla nich okresie.

Boba Fett skasowany (prawdopodobnie)

26

Wygląda na to, że spin-off o Bobie Fetcie został skasowany. Tak przynajmniej twierdzi dziennikarz Eric Weber, który miał okazję rozmawiać z Kathleen Kennedy przy okazji specjalnego pokazu „Czarnej Pantery” dwa dni temu.



Projekt został zamknięty (prawdopodobnie, bo poza tym twittem nie ma na ten temat żadnych innych wieści), by nie konkurować z serialem „The Mandalorian”. Tu niestety podobieństwo będzie bardzo zauważalne. Wynik „Hana Solo” to oczywiście druga przyczyna.



Zresztą, co tu dużo mówić, film o Fetcie nie miał szczęścia od początku. Gdy ogłoszono spin-offy jeden przygotowywał Lawrence Kasdan (jak się okazało o Hanie Solo), drugi Simon Kinberg (o Fetcie). Pierwotnie zakładano premierę filmu o Bobie na 2018, ale w związku z odejściem reżysera - Josha Tranka z projektu odłożono ten obraz w czasie. Tuż przed premierą „Hana Solo” pojawiły się informacje, że nowym reżyserem i scenarzystą filmu o Bobie będzie James Mangold. Wyniki „Hana Solo” jednak doprowadziły do wstrzymania projektu spin-offów na jakiś czas.

Na razie nie wiadomo jak wygląda sprawa z filmem o „Kenobim”. Prawdopodobnie jest zawieszony (w najlepszym wypadku). Pewną szansą dla obu projektów jest platforma Disneya (film o mniejszym budżecie). Poza Epizodem IX wiemy, że nad swoja serią pracują David Benioff i D.B. Weiss, a także Rian Johnson.

Temat na forum

Plotki o zawieszonym spin-offie

14

Dość interesująca informacja dotycząca kolejnego spin-offa wypłynęła niedawno w wywiadzie jaki udzielił CinemaBlend scenograf Neil Lamont.

Lamont był scenografem przy „Łotrze 1” i „Hanie Solo”, więc po skończeniu tego ostatniego zajął się kolejną planowaną antologią. Tyle, że obecnie przy niej nie pracuje. Film został zawieszony. Choć sam Lamont przyznaje, że ma jeszcze nadzieję wrócić do projektu. Więc nie wierzy w to, że spin-off został ostatecznie skasowany.

Druga rzecz, którą zdradził to fakt, iż na potrzeby tego filmu pracował nad... Tatooine. Swoją własną wersją tej planety. Scenograf bardzo chciał odbić na niej swoje piętno.



Swoją drogą o wstrzymaniu prac nad filmem o Tatooine pisaliśmy już wcześniej, przy okazji podając wątpliwość, czy to faktycznie był film o Tatooine. Lamont tego nie potwierdza, zaś CinemaBlend raczej sugeruje, iż był to kolejny spin-off, ale czy o Bobie (wg plotek spółki – Kinberg & Mangold), czy o Kenobim, nie wiadomo. Oba miały szansę liznąć Tatooine.

A skoro już przy „Kenobim” jesteśmy, to Ewan McGregor odniósł się do plotek o tym filmie, jak również sugestii, że pojawi się w Epizodzie IX. Aktor przyznał, że obecnie nie ma żadnych planów by wrócił do roli Bena, choć on sam czuje się czasem jak nagabywacz stojący pod drzwiami Disneya. McGregor dodał, że gdyby pojawiła się taka opcja to chętnie wróciłby do tej roli. No i przydałby się dobry scenariusz, który umieściłby Kenobiego jeszcze bardziej między tym, którego znaliśmy z prequeli, a tym, którego zagrał Alec Guinness.

Natomiast nie tylko McGregor chce wrócić. Raz na jakiś czas Samuel L. Jackson przypomina, że wciąż mógłby pomachać mieczem świetlnym i tym, że jak wymęczył Lucasa, to ten mu w końcu przyznał, iż Mace Windu przeżył upadek. Materiał w sam raz na spin-off.

Najbliższe ogłoszenia powinny dotyczyć seriali, zarówno animowanego „Resistance” jak i aktorskiego. Emisja pierwszego rozpocznie się jesienią, podobnie jak zdjęcia do drugiego. Zaś w sprawie kolejnych filmów jest szansa, że usłyszymy coś w ich sprawie dopiero przy okazji Celebration.

Han w filmie o Bobie? A Legendy znów inspirują

43

Choć na oficjalną zapowiedź filmu „(Boba) Fett – A Star Wars Story” wciąż czekamy, zaczynają się pojawiać bardzo intrygujące plotki na jego temat. I choć jest w nich trochę prawdy, to nie wiemy na ile jest to obecnie aktualne.





Boba Fett i Han Solo razem?

Najpierw małe przypomnienie. Na początku 2015 pojawiła się plotka, iż spin-off może ukazać historię Boby i Hana (więcej). Prawie pół roku później, ta plota wróciła, ale już wiedzieliśmy, że będzie to film o Bobie, a Han może w nim odegrać pewną rolę. Dziś ta plotka powraca, w nowej formie.

Otóż pojawiają się sugestie, że Alden Ehrenreich, który posiada kontrakt na trzy filmy, mógłby pojawić się w filmie o Bobie. Prawdopodobnie także Donald Glover mógłby liczyć na cameo, w końcu jego Lando bardo się spodobał widzom. W sieci można znaleźć takie spekulacje. Ale nie o tym. W każdym razie, dziś źródłem inspiracji plotek jest Daniel Keys Moran, autor opowiadania: „Ostatni łowca: opowieść o Bobie, Fetcie” (The Last One Standing: The Tale of Boba Fett). Znalazło się ono w antologii Opowieści Łowców Nagród pod redakcją Kevina J. Andersona. Opowiadania te pierwotnie wydano w 1996 (w Polsce w 2001).

Daniel Keys Moran oznajmił jakiś czas temu, że przed premierą „Hana Solo” zgłosili się do niego ludzie z Disneya i Lucasfilmu, twierdząc, że chcą wykorzystać częściowo to opowiadanie przy powstającym filmie o Bobie. Pełnię praw do tekstu oczywiście ma Lucasfilm, więc była to informacja grzecznościowa. Potem już kontakt e-mailowy Moranowi się urwał.


Ostatni łowca


Bezpośrednia adaptacja opowiadania nie wchodzi w grę z kilku powodów. Po pierwsze, zostało ono retconowane jeszcze w starym kanonie. Czyli jest legendą w Legendach. Chodzi głównie o tożsamość Boby Fetta jako Jestera Mereela, co zostało zmienione przy okazji „Ataku klonów”. Druga sprawa to fakt, iż opowiadanie składa się z kilku fragmentów dziejących na przestrzeni wielu lat. Więc prawdopodobnie nie obyłoby się bez angażu Harrisona Forda. Natomiast jednym z tematów poruszanych przez Morana są wzajemne relacje Boby i Hana. To jest właśnie to, co prawdopodobnie wpłynie na obecny proces twórczy.

Dziś jedynie wiemy, że jeśli film o Bobie powstanie to jego producentem i współscenarzystą będzie Simon Kinberg. Niepotwierdzone plotki mówią, iż reżyserem i drugim scenarzystą ma być James Mangold, co ten ostatni powoli zaczyna chyba potwierdzać, np. wypowiadając się o fandomie. Z drugiej zaś oficjalnie odżegnuje się od Mandalorian, zwłaszcza, że obecnie pracuje nad innym filmem.



Lucasfilm obecnie myśli nad kolejnymi filmami, po innym niż oczekiwane przyjęciu dwóch poprzednich. Zobaczymy kiedy podejmą jakieś decyzję i się nimi z fanami podzielą.

Plotkowa jazda bez trzymanki w natarciu

25



W „Ostatnim Jedi” wiceadmirał Holdo postanowiła trzymać swój plan w tajemnicy. Spowodowało to bunt, któremu przewodził Poe. Niedomówienia i brak klarownej informacji na temat planu Lucasfilmu prowadzi zaś do wysypu przeróżnych plotek. Dziś kolejna porcja o tym, co planują i co się tam dzieje, jakoby oczywiście.

Przy okazji informacji o hejterach i Kelly Marie Tran, wspominaliśmy o plotkach mówiących o potencjalnym odejściu Kathleen Kennedy. Plotki żyją własnym życiem. W tych najnowszych, Kennedy zrujnowała całkowicie markę „Gwiezdnych Wojen” do tego stopnia, że Disney nie może znaleźć nikogo na jej miejsce, bo saga jest praktycznie nie do uratowania (no chyba, że przerobi się Ostatniego Jedi). Teraz nastąpił zwrot w akcji. Skoro Kennedy chciała uratować „Hana Solo” utopionego przez Disneya i Marvela, to ma teraz na pieńku z Bobem Igerem. Iger podobno nie traktuje jej dobrze, poważnie, a przede wszystkim zrzuca na nią swoje błędy. Przez to stała się obiektem ataków ze strony niektórych fanów.



Taki tweet powędrował na konto Franka Marshalla, męża Kathleen. A ten go polubił. Nie ważne jaki miał ku temu powód, od razu cześć osób podchwyciło, że poparł tę wersję, bo jest ona prawdziwa. Jaka przyszłość czeka Lucasfilm, Kennedy i kolejne filmy, nie wiemy. Im dłużej trzymają nas w niepewności, tym więcej plotek się pojawi.

Tymczasem kolejne, bardziej filmowe mówią o tym, iż Lucasfilm dostosuje budżety przyszłych filmów do mniejszych wyników. Zarówno „Boba Fett” duetu Kinsberg-Mangold, jak i „Kenobi” (nie wiadomo kogo), mają być dużo skromniejszymi obrazami, zakładającymi stopę zwrotu na poziomie wyników „Hana Solo” lub nawet jeszcze niższym. Wygląda na to, że „Boba Fett” byłby faktycznie następny w kolejce po Epizodzie IX, ale potwierdzeń nie ma.

Co się tyczy „Kenobiego” to plotki sugerują, że film może zostać zdegradowany z widowiska kinowego, do obrazu, który od razu pojawi się na platformie streamingowej Disneya. W tej informacji jest ciekawe to, że dotychczas chyba jeszcze nie mówiono głośno o pełnometrażowych filmach, które mogłyby tam trafić. Patrząc na ogólną sytuację sagi, mógłby to być ciekawy eksperyment, który nie kolidował by z wizją by kinowe premiery były raczej wydarzeniami.

A ponieważ w przyszłym roku Ewan McGregor będzie zajęty, obecnie ma w planach trzy kolejne filmy, w tym kontynuację „Lśnienia”, to zdjęcia nie ruszą raczej przed 2020.

Natomiast ten skasowany film o Mos Eisley podobno faktycznie miał być dedykowany na platformę streamingową Disneya. O ile w ogóle istniał, bo obecnie dość łatwo rzucić w eter informację, że Lucasfilm planuje/pracuje nad kolejnym filmem. Najnowsza taka wieść sugeruje, że bezsprzecznie pracują nad obrazem o Vaderze. Podobnie jak w przypadku Mos Eisley, poza jednym źródłem, całkowicie brakuje jakichkolwiek innych plotek w temacie.

Z całego tego zamieszania warto jednak faktycznie zwrócić uwagę na platformę Disneya. Możliwe, że poza „Resistence” i serialem aktorskim doczekamy się tam także filmów stworzonych na potrzebę tego medium.

9 filmów w produkcji?

23



Bardzo ciekawą informację zamieścił na twitterze Aaron Goins, który prowadzi kilka podcastów. Otóż wygląda na to, że rozmawiał on z Tomem Kanem, który podkładał głos Yody, narratora lub Yularena w animacjach „Wojny klonów”, „Siły Przeznaczenia”, „Detours” oraz „Rebelianci”. Ma też swój wkład w „Przebudzenie Mocy” (głos obywatela na Hosnian Prime i technika na Starkillerze) i „Ostatniego Jedi” (głos Ackbara). W każdym razie Kane twierdzi, że obecnie w Lucasfilmie jest dziewięć różnych filmów z cyklu „Gwiezdne Wojny” na różnych etapach produkcji. Na ile Tom Kane jest wiarygodnym źródłem trudno stwierdzić, zresztą wypowiedź i tak jest cytatem. Ale kto wie, może w jest w tym ziarno prawdy?



Kane stwierdził natomiast, że obecnie nie ma planów na temat filmu o Yodzie. Może się dopytywał i stąd dostał taką odpowiedź. Nie zdradził natomiast o czym mogą być te filmy.

Na razie lista potencjalnych filmów wygląda tak:

  1. Epizod IX – reż. J.J. Abrams, status – potwierdzony, zdjęcia ruszą w lipcu, premiera: grudzień 2019
  2. Nowa trylogia część 1 – reż. Rian Johnson, status – potwierdzony, zdjęcia/premiera – nieznane, wstępna preprodukcja
  3. Nowa trylogia część 2 – pomysł Rian Johnson, status – potwierdzony, zdjęcia/premiera – nieznane
  4. Nowa trylogia część 3 – pomysł Rian Johnson, status – potwierdzony, zdjęcia/premiera – nieznane
  5. Nowa seria część 1 – pomysł David Benioff i D.B. Weiss, status – potwierdzony, zdjęcia/premiera – nieznane
  6. Nowa seria część 2 – pomysł David Benioff i D.B. Weiss, status – potwierdzony, zdjęcia/premiera – nieznane (zakładamy, że seria będzie mieć min. 2 części, choć może być ich więcej)
  7. Obi-Wan Kenobi – status – niepotwierdzony, zdjęcia/premiera – nieznane, podobno za projekt ma odpowiadać Stephen Daldry
  8. Boba Fett – status – potwierdzony ale niezapowiedziany jako film o Bobie, produkcja – Simon Kinberg, zdjęcia/premiera – nieznane, podobno reżyserem ma być James Mangold


Wygląda na to, że o dziewiątym filmie na razie nie mamy pojęcia. Może to być zarówno kolejna Antologia jak i trzecia część serii Davida Benioffa i D.B. Weissa. Może też film o Lando czy dalsze losy Hana Solo? Warto też zaznaczyć, że Boba Fett i Kenobi to wciąż nie są potwierdzeni bohaterowie, choć przyjęło się już tak zakładać.

Obecnie nie wiemy też który film będzie następny w kolejce po Epizodzie IX. Tu chodzą różne wieści. Albo będzie to pierwszy film z trylogii Riana, albo Boba Fett, albo Kenobi. Newsy się tu trochę wykluczają. Zdjęcia do kolejnego obrazu powinny zacząć się w 2019. Czy Rian zdąży do tego czasu? Nie wiemy. Sugerowano, że może będzie to Kenobi, ale podobno wciąż Daldry nie ma podpisanego kontraktu, więc raczej nie zaczął pisać scenariusza. Simon Kinberg i James Mangold niby mają scenariusz (jeszcze z czasów Josha Tranka), więc niby mogliby się tym zająć, ale jednocześnie Mangold ruszy niebawem ze zdjęciami do filmu „Ford vs. Ferrari”, zatem byłby wolny zdecydowanie bliżej 2020 (chyba, że robiłby dwa filmy na raz).

Liczyliśmy, że Lucasfilm zapowie oficjalnie coś więcej przy okazji CineEurope, które miało miejsce w tym miesiącu w Barcelonie. Disney się tam wystawiał, ale o „Gwiezdnych Wojnach” czy „Indiana Jonesie” nic nie powiedział. Może przy okazji San Diego Comic-Con coś zdradzą? W każdym razie wysypu zapowiedzi należy spodziewać się w kwietniu 2019 podczas Star Wars Celebration w Chicago.

Status kolejnych filmów i nowe plotki

40



Doszliśmy do momentu, w którym czekamy na Lucasfilm i ich decyzję. Ci pewnie mieli pewne odpowiedzi już gotowe, ale ponieważ „Han Solo” nie radzi sobie w kinach tak jak tego oczekiwano, LFL i Disney muszą przemyśleć strategię. Jeszcze przed premierą, Kathleen Kennedy sugerowała, że zobaczymy jeszcze ekipę „Hana Solo” w filmie o Lando. Jon Kasdan także wyrażał chęć powrotu. No i jeszcze wprowadzenie przywódcy Szkarłatnego Świtu oraz częściowo otwarte zakończenie aż się prosi o kolejny film.

Jakby tego było mało, grupa fanów już zaczęła się skrzykiwać w internecie i oznajmiać, że chcą spin-offa (lub co najmniej powrotu) Efnys Nest.

Na razie jedynym filmem z sagi, który ma zapowiedzianą datę premiery jest Epizod IX. Tu musimy poczekać do 20 grudnia 2019. Zdjęcia ruszą najprawdopodobniej w lipcu, za kamerą stoi J.J. Abrams.

Dalej w kolejce są dwa dłuższe projekty. Pierwszy z nich to trylogia Riana Johnsona. Twórca „Ostatniego Jedi” ma teraz dostać wolną rękę w kreowaniu świata i fabuły i obecnie stara się to ogarnąć. Ram Bergman potwierdza, że preprodukcja ruszyła, ale jak daleko jesteśmy do zdjęć, tego nie wie nikt. Nie wiadomo też o czym ma być ta trylogia.

Kolejny projekt, który może być dłuższy niż trylogia to seria filmów Davida Benioffa i D.B. Weissa. Obaj zasłynęli „Grą o tron”. Jej finalny sezon właściwie jest już w postprodukcji, potem panowie mają wolne przeroby. Emilia Clarke stwierdziła, że jej zdaniem ich film to będą „Gwiezdne Wojny” na sterydach. Ostatnio pojawiają się plotki, jakoby seria tych filmów miała się dziać w Starej Republice. Niestety w tym wypadku mamy bardziej do czynienia z pobożnym życzeniem, niż faktami. Bowiem koronnym dowodem są materiały z „Hana Solo” sugerujące, że Dryden Vos miał stolik na którym znajdował się kawałek obsydianu zrabowany ze świątyni Sithów poświęconej Exarowi Kunowi. Po co go kanonizują? Tu właśnie narodziła się interpretacja, że Story Group ma za tym jakiś większy plan. Zobaczymy. David Benioff i D.B. Weiss na poważnie do „Gwiezdnych Wojen” usiądą w przyszłym roku, jak zamkną swój serial.

We wczesnych planach Lucasfilmu / Disneya była mowa o trzech „Antologiach”. Dwie już dostaliśmy, trzecia pewnie jest w produkcji. Miał za nią odpowiadać Simon Kinberg i jak zdradził Bob Iger miała koncentrować się na przygodach Boby Fetta. Ostatnie doniesienia, choć wciąż nie potwierdzone, sugerują, że ten film faktycznie będzie następny w kolejce i zobaczymy go w 2020 (zapewne w grudniu). Jakoby dołączył do niego James Mangold (więcej). Zobaczymy kiedy to potwierdzą i ogłoszą. W tym roku nie ma D23 Expo w USA, a San Diego Comic Con zaczyna się 19 lipca. W najgorszym przypadku o filmie oficjalnie usłyszymy na Celebration w Chicago w kwietniu 2019. Warto przypomnieć, że film o Bobie miał mieć premierę w 2018, ale z powodów problemów z Joshem Trankiem został odłożony na półkę.

Co dalej ze spin-offami? Ciągle przewija się też temat Kenobiego. Miałby za nim stanąć Stephen Daldry, no i wróciłby bardzo zadowolony z tego faktu Ewan McGregor. Choć „Kenobi” to plotka, która powraca, wciąż nie ma potwierdzenia. W sieci zaś pojawiają się informacje, że Ray Park zapewnia fanów, iż film o Kenobim powstaje. Czyżby coś wiedział? Raczej mała szansa, by szybko nakręcili na nowo finałowe starcie Maula i Kenobiego, jak w „Rebeliantach”, ale kto ich tam wie.

I ostatnie pytanie, kiedy powstaną Epizody X-XII? Tu chyba nikt nie ma wątpliwości, że to nastąpi, ale z pewnością jeszcze nie w tym, planowanym cyklu.

Kolejny jednak Boba Fett?

39

„The Hollywood Reporter” dotarło do informacji, że trzeci spin-off jednak, zgodnie z wcześniejszym planem będzie poświęcony Fettowi. Film podobno ma wyreżyserować James Mangold, który napisze scenariusz do spółki z Simonem Kinbergiem, głównym producentem obrazu.



Spin-off Kinberga początkowo był planowany na rok 2018, jednak poprzedni reżyser - Josh Trank - odszedł z projektu w nieciekawych okolicznościach.

James Mangold odpowiedzialny jest za reżyserię takich filmów jak „Logan: Wolverine”, „Wolverine”, „Kate i Leopold” czy „3:10 do Yumy”.

Szczegóły filmu o Fetcie są trzymane w tajemnicy.

THR informuje ponadto, że film o Obi-Wan Kenobim także jest w planach i trwają tam negocjacje z twórcami, ale scenariusz jeszcze nie powstaje. Ciekawe, czy sequel „Solo” lub film o Lando także jest w planach, ale o tym na razie nie ma żadnych informacji.

Pozostaje czekać na oficjalne potwierdzenie. Miejmy nadzieję, że nastąpi niebawem.

Kolejny spot, plakaty i możliwe sequele

30

Zaczynamy od kolejnego telewizyjnego telewizyjnego. „Criminal Life” bo tak się nazywa to 30 sekund z „Hana Solo”, w tym kilka nowych ujęć.



Ale dużo ciekawsza jest jedna z wypowiedzi Aldena Ehrenreicha. Otóż zapytano go, o to na ile filmów podpisał kontrakt. Ten odpowiedział bez namysłu – trzy. Od razu zrobiła się z tego plotka o ewentualnych sequelach „Hana Solo”. Tym razem jednak nie do końca bezpodstawna. Już wcześniej chodziły słuchy, że Lucasfilm zostawia sobie furtkę na takie rozwiązanie. Choćby w czerwcu ubiegłego roku, gdy na światło dzienne wypływały różne tajemnice związane z produkcją Hantologii, wyszło na jaw, iż Kathleen Kennedy chciałby mieć możliwość ściągnąć całą ekipę ponownie na plan, jeśli film się sprawdzi. Zapisy o kontynuacjach w Hollywood to standard i robi się je nawet, gdy właściwie kontynuacja nie wchodzi w grę – jak w przypadku Felicity Jones i „Łotra 1” (więcej). Warto dodać, że nie zawsze chodzi także o bezpośrednią kontynuację. Może właśnie z takiego zapisu skorzystano ściągając Diego Lunę na plan „Hana Solo” (więcej). Warto zauważyć, że miało to miejsce zanim Ron Howard przejął ster, więc zobaczymy, czy tamte sceny trafią ostatecznie do filmu. W przypadku Aldena i Hana Solo trzeba też przypomnieć inną plotkę, otóż w filmie Simona Kinberga oprócz Boby Fetta miał się także pojawić Han (więcej. W jakiej roli, oczywiście nie wiadomo. W każdym razie taki zapis w w kontrakcie Aldena (i pewnie innych członków obsady) daje mnóstwo możliwości. Sukces „Hana Solo” zapewne podpowie wytwórni jak to wykorzystać.

Po dwóch aferach z poprzednimi plakatami pojawiły się nowe. W dwóch wersjach, amerykańskiej oraz międzynarodowej – brytyjskiej. Pierwsze nadal nawiązują do stylistyki westernów.





Thandie Newton sugeruje, że jej postać Val, będzie dość ważna w filmie. Mało tego, jej zdaniem to będzie najbardziej eksponowana kolorowa kobieta w całej filmowej sadze „Gwiezdnych Wojen”. Lupita Nyong’o czyli Maz się nie liczy, bo bohaterka była generowana komputerowo.

Chodzi też plotka, że sprzedaż biletów na „Hana Solo” ruszy 4 maja.

Zmarła Allison Shearmur

14

W wieku 54 lat zmarła Allison Shearmur, producentka „Łotra 1” i „Hana Solo”. Zmarła wczoraj niespodziewanie w szpitalu UCLA Medical Center, gdzie leczyła się na raka płuc.

Przez lata należała do zarządu wytwórni Paramount i Lionsgate, później została producentką filmową. Najbardziej zasłynęła z ekranizacji „Igrzysk śmierci”. Wyprodukowała także między innymi „Opowieść o miłości i mroku” (razem z Ramem Bergmanem, to debiut reżyserski Natalie Portman), „Kopciuszka” (razem z Simonem Kinbergiem, w reżyserii Chrisa Weitza), „Nerve”, „Power Rangers” czy „Duma i uprzedzenie i zombie” (razem z Natalie Portman). Odpowiada także za telewizyjną wersję „Dirty Dancing”.

Będąc członkiem managmentu nadzorowała powstanie takich serii filmowych jak „Bourne”, „American Pie”.

Pozostawiła po sobie męża, dwoje dzieci – córkę Imogen i syna Anthony’ego, oraz rodziców i rodzeństwo.

Zapytana o to, co by zrobiła, gdyby miała jeszcze jeden wolny dzień w życiu, powiedziała, że usiadłaby na plaży nad oceanem w Kauai i razem z mężem oglądała jak ich dzieci surfują i są nieustraszone.

Kolejne plotki o przyszłych filmach

67



Wciąż czekamy aż Lucasfilm odsłoni karty, co zobaczymy po IX Epizodzie, poza trylogią Riana Johnsona. Ta ostatnia raczej nie będzie się dziać w czasach Starej Republiki. Rian potwierdził, że je fanem KOTORa, ma dobre wspomnienie o tej grze, ale nie po to prosił o możliwość samodzielnego kreowania całej trylogii, by coś kopiować. Ważna jest dla niego wolność twórcza. Jednocześnie Johnson przyznał, że nie wyklucza obecnie niczego. Dopiero zaczyna pisać scenariusz, więc osadzenie go w tym okresie wcale nie jest takie niemożliwe. Niemniej jednak byłby to inny KOTOR niż ten, który znamy. W każdym razie pierwszego filmu nie powinniśmy spodziewać się przed rokiem 2021.

No i w grze podobno wciąż jest film Simona Kinberga o Bobie. „Tin Can” jak podobno miał się nazywać, nie został skreślony, tylko odłożony na jakiś czas, po odejściu Josha Tranka. To parę razy podkreślał osobiście Bob Iger. Słynny portal z dziwnymi, newsami, czyli OmegaUnderground twierdzi, że drugim producentem filmu ma być Lawrence Kasdan, zaś jego syn Jon Kasdan współscenarzystą. Jest to o tyle dziwne, iż Larry Kasdan zapowiadał, że po „Hanie Solo” kończy z „Gwiezdnymi Wojnami”. Podobno kandydatem do stołka reżyserskiego jest Taika Waititi („Thor: Ragnarok”). Cóż, zobaczymy.

Drugi film w grze to oczywiście „Kenobi”, który wbrew powszechnym opiniom wciąż nie został oficjalnie potwierdzony. Zresztą zauważył to sam Ewan McGregor. Przy okazji gali Złotych Globów (Ewan odebrał nagrodę za rolę w serialu „Fargo”) powiedział, że dużo się mówi w mediach o „Kenobim”, ale on osobiście nie wie o tym nic więcej, niż dziennikarze. McGregor nie raz zgłaszał chęć powrotu do sagi, zresztą nagrał jedną kwestię do „Przebudzenia Mocy”.

Pytania o „Kenobiego” zadano także Liamowi Neesonowi. Liam był trochę zdziwiony tymi pogłoskami. Powiedział, że jeszcze nic nie słyszał o tym filmie, właśnie się dowiedział od dziennikarzy. A na pewno nikt się z nim nie kontaktował. Dodał też, że choć w „Mrocznym widmie” jego postać zginęła, to Jedi wracali zza grobu, więc jak by była możliwość, Liam też pewnie chętnie wróci.

Ostatnie plotki mówiły, że filmem o Kenobim miał się zająć Stephen Daldry. Na razie czekamy na jakiekolwiek zapowiedzi i potwierdzenia.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.