Spis newsów (Troy Denning)

P&O 315: Jaki był dalszy los Kitstera?

15



Dziś pytanie o dalsze losy postaci z „Mrocznego widma”. W nowym kanonie nie ma na nie odpowiedzi, ale w starym znalazła się w książce Troya Denninga.

P: Jaki był los Kitstera? Czy żył jeszcze w czasach Galaktycznej Wojny Domowej?

O: Kitster Chanchani Banai przeżył Galaktyczną Wojnę Domową i czasy po niej. Pojawił się nawet w powieści Zjawa z Tatooine osadzonej jakieś osiem lat po wydarzeniach „Nowej nadziei”. Z tej książki dowiedzieliśmy się, że udało mu się uwolnić z niewoli, ale tylko po to by popaść w kłopoty w kolejnych ciężkich czasach. Został uwolniony z rąk Tuskenów przez Hana Solo i księżniczkę Leię, która jak pamiętamy jest córką jego przyjaciela z dzieciństwa. Kitser odegrał istotną rolę w tym by Leia dowiedziała się więcej na temat młodości Anakina.

Listopadowe wieści

Club Jade i inne
8

W listopadzie pojawiło się kilka newsów książkowych. Jedne są ważne, drugie trochę mniej. Warto przyjrzeć się co tam słychać u naszych ulubionych autorów. Na początku miesiąca swoją premierę miała długo oczekiwana książka pt. Tarkin Jamesa Luceno, który jest jednym z ulubionych autorów wielu fanów. Co ciekawe w swojej powieści odnosi się nie tylko do technologii i lokalizacji ze skasowanego EU, ale też do wydarzeń. Znany z "Maski Kłamstw" i "Dartha Plagueisa" szczyt handlowy na Eriadu pojawia się również i w nowej powieści pana Luceno. Cena 28 USD, okładka twarda, 288 stron.




Dawno, dawno temu w odległej galaktyce...

Weteran Gwiezdnych Wojen, James Luceno, przedstawia Wielkiego Moffa Tarkina, na sposób Dartha Plagueisa, przedstawiając całe, fascynujące, życie legendarnej postaci z "Nowej Nadziei".

Potomek honorowej i znanej rodziny, odznaczony żołnierz i legislator. Zaufany przyjaciel Jedi i Republiki, prowadzony przez bezwzględnego polityka i Lorda Sithów, który został Imperatorem. Gubernator Wilhuff Tarkin brnie przez imperialne stopnie wojskowe, bezwzględnie odciskając swoje piętno gdzie się da, dążąc do jego przeznaczenia jako architekt władzy absolutnej..

Władza poprzez strach przed siłą, niż przed samą siłą to cenna uwaga dla jego Imperatora. Pod przewodnictwem Tarkina, broń ostateczna o niewyobrażalnej sile, zbliża się do przerażającej realizacji. Kiedy tak zwana Gwiazda Śmierci zostaje skończona, Tarkin jest pewien że powstające komórki rebelianckie separatystów nie wyjdą na światło dzienne. Z powodu zastraszenia, bądź... zniszczenia.

Jednak do tego czasu insurekcja pozostaje faktycznym zagrożeniem. Narastające ataki partyzanckie i nowo odnalezione dowody konspiracji Separatystów muszą zostać szybko zniszczone, tak jak każde zagrożenie dla Imperium. By tego dokonać, Imperator zwraca się do swoich najważniejszych agentów: Dartha Vadera, złowieszczego Lorda Sithów, zarówno bezwzględnego jak i tajemniczego, oraz Tarkina, którego taktyczny spryt i zimnokrwista efektowność zapewnią Imperialną supremację, oraz zniszczenie wszystkich wrogów państwa.


Czy w kolejnych powieściach możemy oczekiwać kolejnych odniesień do skasowanego EU? Niektórzy szczęśliwszy nie muszą czekać tak długo na odpowiedź. 24 listopada mieszkańcy Stanów Zjednoczonych mogli dostać pierwszą wersję nowej powieści "Heir to the Jedi". Już np. wiadomo, że Luke Skywalker odwiedzi planetę Llanic i jej gubernator, którzy pojawiają się w podręcznikach RPG z lat 90. Sama planeta pojawia się również w MMO The Old Republic.




Małym zaskoczeniem jest to, że tworzona jest adaptacja książkowa "The Force Awakens", jednak na tę chwilę nie wiadomo kto ją pisze, kiedy zostanie wydana i ile będzie miała stron. Wiemy jedynie, że jest w trakcie pisania i na pewno się pojawi. Patrząc na historię poprzednich adaptacji powinna pojawić się tygodnie przed premierą samego filmu, jednak tym razem może być inaczej. Młodzieżowa adaptacja filmu, która również została zapowiedziana, ma wstępną premierę 22 grudnia w Stanach, czyli kilka dni po premierze filmu. Prawdopodobnie chodzi o ewentualne spoilery, jednak adaptacja dla starszych odbiorców może pokazać się wcześniej.

Z innych książek dla młodzieży pojawiły się zapowiedzi powieści dziejących się pomiędzy Starą Trylogią a Trylogią Sequeli. Są to następujące tytuły:

Journey to Episode VII: Princess Leia Middle Grade Novel (September 2015, Hardcover, Disney-Lucasfilm Press, $12,99 USD, 9781484724972)

Journey to Episode VII: Han Solo Middle Grade Novel (September 2015, Hardcover, Disney-Lucasfilm Press, $12,99 USD, 9781484724958)

Journey to Episode VII: Luke Skywalker Middle Grade Novel (September 2015, Hardcover, Disney-Lucasfilm Press, $12,99 USD, 9781484724965)

Journey to Episode VII: The Fall of the Empire/The Rise of the Rebellion (September 2015, Hardcover, Disney-Lucasfilm Press, $17,99 USD, 9781484724989)


Claudia Gray napisze ostatnią z podanych wyżej książek. Jest to nowa autorka w uniwersum. Znana jest z serii powieści o wampirach "Evernight". Określa się jako wielką fankę Gwiezdnych Wojen. Co ważne powieść, jako jedyna, ma już swój ogólny opis:

Star Wars spotyka Romeo i Julię w tej epickiej książce, opowiadającej o losach dwóch najlepszych przyjaciół. Para ta znajdzie się po dwóch stronach frontu w wojnie między Imperium a Rebelią.

Ta niesamowita książka daje czytelnikom ogólny wgląd na niektóre z ważniejszych wydarzeń wszechświata Star War. Od czystki Jedi w Epizodzie III, poprzez początku rebelii w Star Wars Rebels, kończąc na upadku Imperium w częściach IV - VI. Czytelnik przeżyje te momenty, oczami dwóch najlepszych przyjaciół dorastających w tych ciężkich czasach.

Tak jak i w innych książkach z serii Journey to Episode VII, pojawią się wskazówki co do fabuły kolejnego filmu, jak i oryginalna zawartość opowiadająca o wydarzeniach po Epizodzie VI.


Ponad to w grudniu 2015 ma pojawić się coś o roboczym tytule Star Wars Episode VII Character Novel. Będzie to zapewne powieść z perspektywy któregoś z głównych bohaterów nowego filmu. Niestety poza samą datą nie ma więcej informacji.

W Internecie znaleźć można też pojedyncze tytuły które mogą, bądź też nie, być kolejnymi powieściami Star Wars w 2015 roku. Christie Golden i jej trylogia "The Duelist", "Roundtable Trilogy" Troya Denninga, oraz trzy inne książki z niepodanymi autorami i tytułami. Club Jade pisze, że mogą to być stare dane, niezaktualizowane przez zmiany powiązane z Disneyem. Dlatego też należy te zapowiedzi traktować jako plotki.

Rebelianci nadchodzą

5

Zaczęło się. Kolejna operacja D-Day właśnie się rozpoczęła, ale na zmasowany atak należy poczekać jeszcze do sierpnia. Na razie na rynku amerykańskim pojawiły się trzy pozycje związane z serialem „Rebelianci”.

Pierwsza z nich to „Star Wars Rebels The Visual Guide”, czyli słownik obrazkowy po serialu, przewodnik, który będzie doskonałym wprowadzeniem do nowej odsłony „Gwiezdnych Wojen”, przedstawi tak bohaterów jak i lepiej ukaże realia w okresie między częścią III i IV. Formę słownika obrazkowego doskonale znamy, w tej materii nic się nie zmieni. Znów za wydanie odpowiada Dorling Kinderslay, a autorem tym razem jest Adam Bray. Całość jest przeznaczona dla dzieci od 8 do 12 lat (no i starszych), ma 128 stron, twardą oprawę i kosztuje 16,99 USD.

Kolejna pozycja to „Ultimate Sticker Collection: Star Wars Rebels”, czyli naklejki. Ponownie za wydanie tego odpowiada DK. Tym razem album ma 96 stron I masę naklejek z Rebeliantami. Kosztuje 12,99 USD.

Następna pozycja to „Star Wars Rebels: Meet the Rebels” pierwsza z serii książeczek dla najmłodszych. Zawiera 32 strony i kosztuje 3,99 USD. Znów za wydanie odpowiada DK. Jest to książeczka poziomu 2 i napisała ją Sadie Smith.



Zadowoleni powinni też być fani Jeffreya Browna. „Goodnight Darth Vader” to trzeci tom z serii w której wyszły dotychczas Darth Vader and son i Vader’s Little Princess. Książeczka ukazała się nakładem Chronicle Books i będzie miała 64 strony, kosztuje14,95 USD. Jednocześnie Scholastic przygotował drugą część „Star Wars: Jedi Academy, Return of the Padawan” tegoż autora. Opisuje ona drugi rok przygód Roana w akademii, podobnie jak poprzednia pozycja, tak i ta znajduje się poza kanonem. Kosztuje za to 12,99 USD i ma mieć 176 stron, znów będzie tu więcej tekstu niż rysunków.



Dodatkowo w USA ukazały się dwa wznowienia w miękkiej okładce. Pierwsze z nich to Crucible Troya Denninga, drugie to Kenobi Johna Jacksona Millera. Obie wydane nakładem Del Rey po cenie 7,99 USD. Ta druga pozycja powinna ukazać się w Polsce w sierpniu, chyba, że znów będą jakieś opóźnienia. Swoją drogą powieść „Kenobi” została nagrodzona The Scribe Awards, którą rozdaje International Association of Media Tie-In Writers. Rozdają oni nagrody autorom, którzy piszą powieści będące dodatkami do filmów, gier czy innych dzieł. Jackson dostał nagrodę w kategorii oryginalna powieść spekulacyjna. Jest to pierwsza książka „Star Wars”, która dostała taką nagrodę. Ale laureatami The Scribe Awards byli już między innymi Kevin J. Anderson, Tim Lebbon i w tym roku także Alex Irvine (ostatecznie nie napisał żadnej powieści Star Wars), nominację zaś dostawali Jeff Grubb, Karen Miller, Sean Williams, Michael A. Stackpole, Tracy West i William C. Dietz. Nagrody te są przyznawane od 2007.

Przy okazji warto dodać, że nakładem Del Reya ukazał się też darmowy sampler, zawierający początki czterech najbliższych powieści. W formie Ebooka można go ściągnąć za darmo np. z Amazonu.

Ponadto ukazała się finalna część klasycznej trylogii widzianej oczyma Szekspira, a właściwie to Iana Doeschera „The Jedi Doth Return” w nakładzie Quirk Books ma 168 stron i kosztuje 14,95 USD.

DK próbuje z naklejkami jeszcze jednej nowej rzeczy. „Ultimate Factiviy Collection” to nie typowy album z naklejkami, ale taki w którym można sobie wykleić własną historyjkę. Zawiera 500 naklejek, ma 96 stron i kosztuje 12,99 USD.

Ostatnia nowość zagraniczna to nowa seria podręczników z serii Star Wars Workbooks, przygotowana przez wydawnictwo Workman Publishing. Są to ćwiczenia z różnych przedmiotów, z matematyki, literek, kolorów, cyferek, pisania czy czytania. Na razie jest ich dwanaście, podzielone często na poziomy pierwszy i drugi, pewnie będzie więcej. Są przewidziane dla dzieci w wieku przedszkolnym lub starszym. Pojedynczy zeszyt ćwiczeń kosztuje 8,95 USD.



Na koniec jeszcze jedna ciekawostka. Gary Whitta, scenarzysta pierwszego spin-offa wpadł na pomysł, że mógłby zostać autorem książki Star Wars. Wysłał publicznie info do Del Reya w tej sprawie (za pomocą Twittera oczywiście), następnie zaś dostał odpowiedź, by się z nimi skontaktował. Zobaczymy, czy coś kiedyś z tego wyniknie.

Czerwcowe wieści książkowe

22

Zaczynamy od Polski. Amber opublikował nowe daty premier z dawna zapowiadanych powieści. Kenobi Johna Jacksona Millera miałby się ukazać się 24 lipca, a Świt Jedi: W nicość Tima Lebbona 29 lipca. Czy tym razem uda się dotrzymać tych dat, zobaczymy.

Powody do zadowolenia ma natomiast wydawnictwo Egmont. Zamknęło niedawno rok 2013 i może się pochwalić 13,8% wzrostem przychodów ze sprzedaży książek. Wdali łącznie 650 tytułów z tego 515 to nowości, w sumie sprzedano 5265082 egzemplarzy, w cenie średniej 7,10 PLN. Przychody wyniosły 37,43 mln PLN.

W USA natomiast Del Rey zapowiedział małe przesunięcia. „Heir to the Jedi” Kevina Hearne’go ukaże się dopiero 17 lutego 2015, a „Lords of the Sith” Paula Kempa 21 kwietnia 2015. Sam czerwiec okazał się miesiącem mało ciekawym w premiery, nie licząc tych związanych z LEGO, ale już 1 lipca to się zmieni. Wtedy wyjdzie Crucible Troya Denninga już w legendarnej okładce. Pierwsze kopie już są w wydawnictwie.



Tymczasem Del Rey ujawniło jak będzie wyglądać tył okładki powieści „Tarkin” Jamesa Luceno, która ukaże się 4 października 2014.



Swoją drogą Del Rey szykuje się także do Comic Conu, gdzie będzie rozdawana powieść „A New Dawn” Johna Jacksona Millera, pierwsza powiązana z serialem „Rebelianci”. Gdzie jest kruczek? Ano taki, że to nie jest jeszcze finalna wersja książki, tylko bardziej testowa. Oznacza to, że jest ona napisana i zredagowana, ale nie uwzględniono jeszcze wszystkich poprawek w łamaniu i składzie, przez to zawiera dużo więcej literówek. Wydano ograniczoną liczbę egzemplarzy by właśnie móc ocenić skład, więc kiedyś będą to z pewnością białe kruki, zwłaszcza ze względu na specjalną okładkę. Książki będzie też podpisywał Miller.



U nas tymczasem ukazało się „Star Wars. Niech moc będzie z tobą!” wydawnictwa Ameet.

Witaj w niesamowitym świecie Gwiezdnych wojen! Ruszaj do walki o wolność wraz z rycerzami Jedi i pomóż ocalić galaktykę przed podstępnymi Sithami. Rozwiązuj zadania, koloruj fantastyczne obrazki, a dołączone naklejki wykorzystaj na stronach książki lub w inny wymyślony przez siebie sposób.

Całość kosztuje 7,99 PLN i jest to kolejna książeczka dla dzieci.



Nie ukazał się natomiast „Zagadkowy Wookie” ukaże się w późniejszym terminie.

Książkowy prezent na Dzień Ojca?

3



Tym razem Jennifer Heddle postanowiła połączyć dwie rzeczy. Napisać o nowych produktach, które pojawiają się w USA, a jednocześnie podpiąć wszystko pod Dzień Ojca.



Na ten uroczy czerwcowy tydzień pomyślałam sobie, że zrobię małe rozeznanie na temat tego co wyszło i co ma wyjść w świecie wydawniczym Star Wars. No i oczywiście wszystko o czym wspomnę może służyć za prezent zakupiony w ostatniej chwili z okazji Dnia Ojca.

Zacznę od fikcji dla dorosłych, bo to moja działka. Mamy kilka wydań wychodzących właśnie w paperbackach, więc jeśli powstrzymywało was coś przed czytaniem książek w twardej okładce, teraz jest dobry moment by dać im szansę. Crucible Troya Denninga wyszło kilka tygodni temu, a Kenobi Johna Jacksona Millera wychodzi 24 czerwca. Mogliście też przegapić wydanie w miękkiej okładce Dawn of the Jedi: Into the Void Tima Lebbona, które wyszło 1 kwietnia. Wszystkie te trzy książki były wspaniałe, a osobiście polecam „Kenobiego” jako doskonały prezent z okazji Dnia Ojca.

W świecie komiksów z wybuchem rozpoczęła się seria „Darth Maul: Son of Dathomir”. Ta miniseria bazująca na niewyprodukowanych odcinkach „Wojen klonów” została zaadaptowana przez Jeremy’ego Barlowa i Juana Frigeri. Warto też wspomnieć o innej wspaniałej mini serii, „Rebel Heist” napisanej przez Matta Kindta, narysowanej przez Marco Castiello z niesamowitymi okładkami Adama Hudgesa. Okładki z Hanem i Leią już wyszły, w tym miesiącu gwiazdą jest Chewbacca! Z serii warto też wspomnieć, o końcówce sagi Arrochara w „Star Wars” Briana Wooda, narysowanym przez Stephane’a Crety oraz o trwających przygodach Ani Solo w „Star Wars: Legacy” autorstwa Corinna Bechko i Gabriela Hardmana. (Wybiegając na przód, w lipcu warto skierować swoje oczy ku wspaniałemu wydanemu w twardej okładce „The Star Wars”, bazującym na roboczym scenariuszu George’a Lucasa, a stworzonym przez J.W. Rinzlera i Mkie’a Mayhew).

Jest też coś dla fanów gier RPG, Fantasy Flight Games właśnie w tym miesiącu wydaje swoją drugą główną grę „Star Wars” – „Age f Rebellion”. Zwalczaj Imperium jako szpieg, pilot, żołnierz lub jeszcze ktoś inny! W pełni przygotowany system gry jest teraz dostępny we wspaniałej książce w twardej okładce wypełnionej oryginalnymi obrazkami i wszystkim, czego potrzeba by grać.

Mamy też coś dla młodszych czytelników. „Gwiezdne Wojny” są teraz dostępne w serii Workbooks przygotowanej przez wydawnictwo Workman Publishing. Do rozruszania tej serii przygotowano dwanaście tytułów, które łączą zabawę z „Gwiezdnymi Wojnami” ze standardowymi umysłowymi przygodami i ćwiczeniami Workmana. Są po trzy tytuły dla każdego poziomu przed przedszkola, przedszkolnego, pierwszej i drugiej klasy. Są tam zarówno zabawy z liczbami dla dzieci które jeszcze nie chodzą do szkoły, jak i ćwiczenia z pisania dla drugiej klasy, wszystko zgodne z nowymi głównymi zasadami, to doskonałe źródło by rozszerzać swoje umiejętności w czytaniu czy matematyce. (Nie wspomnę, że też to dobry sposób by Tata był bardziej związany ze swymi dziećmi!).

Jeśli chcielibyście dać Tacie (lub sobie samym) wspaniała książkę, do pooglądania, spróbujcie Star Wars Storybards: The Orginal Trilogy J.W. Rinzlera, która wyszła w zeszłym miesiącu. Znajdziecie tam ponad 300 stron scenopisów z oryginalnej trylogii, nigdy wcześniej nie opublikowanych szkiców, wczesnych konceptów i skasowanych scen. (A jeśli jesteście bardziej zainteresowani wersją o trylogii prequeli, to wyszła ona w zeszłym roku, więc możecie ją mieć). Ten wspaniały tom ukazuje tworzenie „Gwiezdnych Wojen” w nowym świetle.

Oczywiście jeśli myślicie o tacie w tym tygodniu, zawsze jest Jeffrey Brown i jego klasyczne już Darth Vader and Son oraz Vader’s Little Princess. Wydano także dzienniczek oraz pocztówki z „Vader’s Little Princess”. Notatnik „Vader and Family” ukaże się w sierpniu. Pamiętajcie, że nigdy nie jesteście ani za młodzi ani za starzy, by wysłać komuś odręczną laurkę!

Z cyfrowego świata, jeśli podobała wam się aplikacja „Star Wars Journeys: Episode I”, będziecie zadowoleni, że Epizod II ukaże się w tym miesiącu. Każda aplikacja „Star Wars Journey” pozwala bawić się interaktywnymi możliwościami, niekończącymi się przybliżeniami, możliwością obracania sceny o 180 stopni, przeglądania profilów postaci, nowych rysunków i znajdowania ukrytej zawartości.

Na koniec, dla tych, którzy zastanawiają się kiedy pojawi się kolejny Szekspir Star Wars, to „The Jedi Doth Return” trafi do sklepów 1 lipca! Może możecie dać swojemu Tacie coś z tego.



Swoją drogą to dość ciekawe, bo wpis jest w miarę świeży, a daty wydań kilku książek dość mocno się rozjechały. „Crucible” w miękkiej okładce zostanie wydane w USA 1 lipca 2014, a „Kenobi” 29 lipca.

Wieści, plotki i zapowiedzi książkowe

10

Niestety, wciąż niewiele wiemy na temat dalszych planów Del Reya na rok 2014. Część fanów już zaczęła się niepokoić, brakiem jakichkolwiek wieści. Jennifer Heddle przyznała ostatnio, że znaleźliśmy się w jakiejś informacyjnej otchłani, ale by się nie martwić. W 2014 będzie więcej nowych książek niż dotychczas zapowiedziano, po prostu na razie nie są w stanie o nich mówić.





Zresztą Shelly Shapiro znów niedawno pojechała do San Francisco, by dyskutować o przyszłości w najbardziej istotnym dla EU gronie – Leland Chee, Jen Heddle, Pablo Hidalgo oraz wspomniana Shelly. Jak zwykle jednak nie ujawniono nad czym rozmawiano.

Póki co mamy dwa ochłapy, pierwszy to przesunięcie powieści Darth Maul: Lockdown Joe Shreibera na 28 stycznia 2014. Drugi to data wydania Crucible Troya Denninga w miękkiej okładce – 27 maja 2014.

Ucieszą się też fani „William Shakespeare’s Star Wars” Iana Doeschera. Zapowiedziano już dwa kolejne tomy tej serii. „William Shakespeare’s The Empire Striketh Back” ukaże się 25 marca 2014, a „William Shakespeare’s The Jedi Doth Return” 1 lipca. Obie ponownie napisze Doescher. Obie pozycje także zostaną wydane przez Del Rey.



Ucieszą się też fani albumów Jonathana W. Rinzlera. Po fenomenalnym Star Wars Storyboards: The Prequel Trilogy autor zabrał się za drugi tom. „Star Wars Storyboards: The Original Trilogy” ukaże się 13 maja 2014. Według Amazonu cena tego albumu będzie wynosić 40 USD, będzie on miał 352 strony i zostanie wydany przez Abrams. W środku znajdzie się między innymi klika nigdzie nie prezentowanych wcześniej scenopisów Ralpha McQuarriego.



Na koniec warto wspomnieć o dwóch wydarzeniach. Pierwsze to Star Wars Reads Day II, czyli druga edycja promocji książek z cyklu „Gwiezdne Wojny” w Stanach. Co prawa już się skończyła ale warto odnotować, że tym razem była zdecydowanie większa niż ostatnio. Pełną listę miejsc w których odbywały się imprezy znajdziecie tutaj. Tymczasem w tym roku wydawcy z Del Rey zaczęli też świętować jeszcze jedną rzecz, rocznicę telefonu do Timothy’ego Zahna. Otóż 6 listopada 1989 Tim dostał telefon z Lucasfilmu, w którym potwierdzono że został wynajęty by napisać książkę i tym samym zainicjował trwający aż do dziś cykl wydawniczy, który tak rozbudował nam wszechświat sagi. Jakby ktoś nie pamiętał, ta książka to oczywiście Dziedzic Imperium.

Troy Denning o czerpaniu inspiracji

oficjalny blog
4



Tym razem na oficjalnej zagościł Troy Denning, który postanowił spróbować swoich sił w blogowaniu, niejako promując tym samym swoją najnowszą książkę Crucible.

Gdy nowi przyjaciele dowiadują się, że piszę powieści z cyklu „Gwiezdne Wojny” ich pierwszym pytaniem jakie zadają jest prawie zawsze:
- Skąd bierzesz na to pomysły?
A ja nigdy nie wiem jak na to odpowiedzieć.
Gdy po raz pierwszy poproszono mnie o napisanie powieści „Star Wars”, wypaplałem:
- Świetnie. Mam kilka genialnych pomysłów na powieść „Star Wars”!
Odpowiedzią była bardzo uprzejma wersja czegoś w stylu „to miło, skarbie”.
Gdy już podpisałem umowę o warunkach poufności, dowiedziałem się, że grupa redaktorów i pisarzy spędziła cały poprzedni rok sekretnie planując główną oś fabularną czegoś co nazwali „Nową Erą Jedi” – dużej serii książek, z zarysowanymi wątkami fabularnymi i wieloma różnymi autorami. Opracowali już główny pomysł oraz listę głównych punktów zwrotnych do książki, która chcieli, bym im napisał. Moim zadaniem było ukształtować te pomysły w zarys fabuły, a następnie napisać powieść, która ostatecznie stała się Gwiazdą po gwieździe.
Więc kiedy zaoferowano mi możliwość napisania mojej drugiej powieści gwiezdno-wojennej, myślałem, że wiem jak to działa. Wszystko czego potrzebowałem, by móc zacząć pracować nad opowieścią, było powiedzenie tak.
Byłem głupcem.
Tym razem ekipa redaktorów w Lucas Licensing i Del Rey potrzebowała pojedynczej książki. Szukali opowieści, która eksplorowałaby by jak Leia dochodzi do wniosku, że jej ojciec nie zawsze był bezwzględnym sk...em, Sithem... Darthem Vaderem. Chcieli ukazać jak się dowiaduje, że kiedyś był uroczym, dobrym dzieckiem imieniem Anakin Skywalker i chcieli, by ujrzała go oczyma swojej babki, Shmi. Wymyślili, że dobrym sposobem do tego byłoby aby Leia znalazła pamiętnik Shmi. Myślę, że to prawdopodobnie był jedyny sposób by to zrobić, bo w „Gwiezdnych Wojnach” nie ma zbyt wielu duchów nie należących do osób czułych na Moc.
Na szczęście, właśnie czytałem Ilustrowany wszechświat Gwiezdnych Wojen Kevina J. Andersona i Ralpha McQuarriego. Zachwycałem się dawno zagubioną kolonią Killików z Alderaanu, stąd też wziął się pomysł na obraz „Killicki zmierzch”, który zrodził się gdzieś w mojej głowie. (Tak, przyznaję, lubię robaki). Mając ten pomysł jako początek, budowanie historii poszło stosunkowo łatwo. To, co musiałem, to zbudować historię krążącą wokół zagubionego dzieciństwa Anakina Skywalkera, pamiętniku Shmi oraz arcydzieła alderaańskiej mcho-sztuki. Rezultatem była Zjawa z Tatooine, którą się pisało równie dobrze, jak się ją wymyślało. (Znaczy ja się dobrze bawiłem. Czy wspominałem, że lubię sztukę robali?) Następnym przydziałem była seria książek w miękkiej okładce. Tym razem Shelly i Sue (moje redaktorki) wiedziały dokładnie czego chcą – książek.
- Napiszesz trzy z nich – mówiły. – Będą o czym chcesz, tylko mają mieć coś wspólnego z „Gwiezdnymi Wojnami”.
- Naprawdę? – zapytałem. – Mogą być o czymkolwiek?
- Cóż, dobrze by było gdybyś wymienił blastery, miecze świetlne czy Moc i trochę takich rzeczy. Ale oczywiście, że tak. Jesteśmy otwarte na wszelkie propozycje.
- Czy to mogą być historie o robakach? – zapytałem.
- Uh... – odpowiedziały.
- To świetnie – odparłem. – Mam mnóstwo wspaniałych pomysłów na dawno zagubioną kolonię Killików.
- Oh... – odparły. – Myślisz, że mógłbyś popracować też nad jakimś Jedi?
- Jasne – rzuciłem. – A co powiedzie na to, by Jedi stali się kimś w rodzaju robali?
I tak powstało „Mroczne gniazdo”.
Następnym razem moje redaktorki bardziej uważały, by eksterminować moje zainteresowanie robactwem. Kończyłem trzeci tom trylogii „Mrocznego gniazda”, gdy otrzymałem e-mail w niedzielę wieczorem, w którym przedstawiono pomysł na serię dziewięciu książek bez robali. (Tak, pisarze i redaktorzy pracują w niedzielę. Dzień jak każdy inny?)
Widziałem w tym rękę Mocy. Pracowałem wówczas nad Jacenem Solo przez te trzy książki, zastanawiając się, co dokładnie się z nim stało przez tą pięcioletnią podróż, którą przedsięwziął, by nauczyć się różnych ścieżek Mocy. I dochodziłem do dość ponurych wniosków.
Potem przyszedł e-mail, zawierający pomysły, a w mojej głowie odpowiedź stała się jasna. Vergere musi być Sithem. (Cóż już wcześniej zacząłem to potajemnie podejrzewać, pewnie jeszcze w czasach NEJ, ale teraz nie mogłem już temu zaprzeczać.) Vergere była Sithem. Dlatego tak skorumpowała Jacena swoimi nonsensami o „wstydliwych sekretach Jedi” czy „nie ma ciemnej strony”. Dlatego, że wszystko, co powiedziała Jacenowi było kłamstwem.
Vergere była Sithem.
Poza głupim wyobrażeniem, że Boba Fett jest najlepszy jako bezwzględny zabójca, to właśnie ten pomysł, żeby dla pewnej dość głośnej grupy czytelników stworzyć niekwestionowanego arcyszwarccharaktera Expanded Universe, mnie przekonał. Więc, żeby wyjaśnić sprawę mojej pozycji, jeśli nie czytaliście książek „Star Wars” Matta Stovera, tracicie część najlepszej, najbardziej prowokującej i przemyślanej space opery jaką wydano. W mojej wcale nie tak skromnej opinii, wszyscy studenci literatury powinni czytać Zdrajcę i Zemstę Sithów obok „Obcego” [Alberta Camusa, przyp. red.], „Jądra ciemności” czy „Nowego wspaniałego światu”.
Ale mimo to, wciąż nie kupuję tego, jak przedstawiano Moc w „Zdrajcy”. Wierzę, że Moc jest bardziej mitycznym, niż psychologicznym aspektem, jest bardziej kolektywna niż osobista. Jednak dwóch autorów „Gwiezdnych Wojen” ma swoje własne, różne wizje Mocy. Weźcie to pod uwagę.
(Tak, zdaję sobie sprawę z tego, że ci, którzy znają Junga dobrze, mogliby się kłócić, że mityczny to znaczy psychologiczny i kolektywnie personalny. Ale ci którzy znają Junga dobrze, mogą się kłócić w sumie na każdy temat).
Jednak najważniejsze jest to, że pomysł „Vergere była Sithem” nie pochodził od filozofii Mocy. Dlatego tak spodobał się redaktorkom.
Bardzo im się podobał. (Pewnie dlatego, że nie wspomniałem o robakach).
W każdym razie, w ciągu tygodnia pomysł, by uczynić z Jacena Sitha został zaakceptowany jako główny wątek dziewięcioczęściowej serii, która stała się „Dziedzictwem Mocy”. Kilka miesięcy później (po tym jak przeprowadziłem dochodzenie i napisałem dwudziestosiedmiostronicowe „Vergere Compendium”, o którym wspominał Pablo Hidalgo w „Reader’s Companion”), mieliśmy pierwsze spotkanie twarzą w twarz w Big Rock Ranch, i zaczęliśmy – pisarze, redaktorzy i wielu innych ludzi – rozwijać wątki fabularne serii.
Więc tak powstało „Dziedzictwo Mocy”. Nie jestem pewien jak to dokładnie było z kolejną dziewięcio-książkową serią – „Przeznaczeniem Jedi”. Dostałem zwyczajnie e-mail, w którym pisano, że Del Rey i Lucas Licensing chcą kolejnej dziewięcioczęściowej serii, w której tym razem punktem wyjścia była odyseja Luke’a i Bena. Chcieli żebym napisał trzy książki, zupełnie tak jak przy „Dziedzictwie Mocy”. Aaron Allston już był zaangażowany, a Christie Golden została trzecią pisarką.
W tym miejscu ważne jest, by zrozumieć coś o pisarzach. Zazwyczaj pracujemy sami, w ciemnych gabinetach, a kiedy wyruszamy po zimną wodę, tam zazwyczaj nie ma z kim pogadać. Więc kiedy redaktor zbiera nas i proponuje nam darmową wycieczkę do Kalifornii, oraz możliwość pogadania z kilkoma innymi pisarzami, zakładam czystą koszulę i łapię transport na lotnisko.
Więc kiedy już się znalazłem w hotelu w San Francisco, z moimi przyjaciółmi autorami – Aaronem Allstonem i Christie Golden, nie było śladu redaktorów. Zebraliśmy się w pubie – jak autorzy robią to często, gdy dorośli nie patrzą – i rozmawialiśmy o tym co nowego jesteśmy w stanie wnieść do serii. Aaron tylko się uśmiechnął z błyskiem w oku, rozejrzał i zaproponował by przedyskutować to w spokojniejszym miejscu.
Po tym jak wymieniliśmy ze sobą kilka uwag przy drinkach, mieliśmy jedną z najbardziej produktywnych burzy mózgów w jakiej uczestniczyłem. Ale do dziś pozostaję przekonany, że Aaron miał pomysł na całą serię zanim w ogóle wsiadł do samolotu – zwłaszcza tajemniczy byt Mocy, który potem stał się Abeloth. W każdym razie, jego pomysły były genialne, i gdy spotkaliśmy się z redaktorkami rankiem następnego dnia, łatwo było nam sprzedać koncept Aarona jako fundament tego, czym się stało „Przeznaczenie Jedi”. Najważniejsze co dodaliśmy następnego dnia to był wspaniały pomysł Christie, by pierwszą młodzieńczą miłość Bena uczynić nastoletnią Sithankę.
Tak właśnie narodziło się „Przeznaczenie Jedi”.
To nas prowadzi wprost do dnia dzisiejszego, ponieważ następnym moim projektem był ten najnowszy „Star Wars: Crucible”. I przyznaję, że ten mnie przeraził.
Może nie od razu. Gdy przeczytałem e-mail opisujący czego chcą moje redaktorki – czegoś w stylu „ostatniej wyprawy/przekazania pałeczki” – w pierwszej chwili schlebiło mi to. To miała być bez wątpienia bardzo ważna książka dla Expanded Universe, ale też trudna do napisania. Uznałem to za komplement, że mnie o to poproszono.
Potem zacząłem układać całość. „Ostatnia wyprawa” Wielkiej Trójki? Nikt z redaktorów nie chciał uśmiercić żadnej z tych głównych postaci – zresztą ja też nie. Już mnie i tak wyznaczono, by opisać śmierci zarówno Anakina, jak i Jacena Solo, co dało mi reputację „mordercy do wynającia na EU”. Więc dołożenie kolejnej osoby do listy jedynie by to potwierdziło. Ja tego nie chciałem. Na szczęście nikt o to nie prosił.
Ale historia wciąż potrzebowała kręgosłupa. Ponieważ wiedzieliśmy dokąd zmierza EU, podczas naszej sesji burzy mózgów, wiedzieliśmy, że książka ta musi być mniej lub bardziej permanentna. „Mniej lub bardziej” zawsze jest jakieś rozmyte. Ale było jasne, że cokolwiek stanie się w tej książce, nie będzie mogło łatwo się odstać.
- Spraw, by to była duża odprawa – mówiły moje redaktorki.
Więc pomyślałem o czym wielkim. Skutkiem tego myślenia, starałem się jak najlepiej, był pomysł który nazwałem „mityczną fasadą”.
Moje redaktorki zasugerowały jednak coś mniej „fasadowego”. No i z pewnością nie tak szalonego. By przyciągnąć nowych czytelników opowieść musi uderzać w znane tony dla fanów trzech pierwszych filmów, znane, ale jednocześnie nowe – w końcu to ostatnia przygoda dziejąca się czterdzieści lat po „Powrocie Jedi”. Po kilku kolejnych próbach, w końcu uzyskaliśmy koncept uznany za „wystarczająco blisko”.
Dotychczas widziałem, że to ja straszę je, więc zabrałem opowieść i uciekłem. „Crucible” to dokładnie ten typ książki, który chciałem pisać, szybkie tempo, trochę hulanki, wypełniona akcją, spektakularna. Ale jednocześnie powołuje się na objawienia i introspekcję ciągnącą nas do punktu kulminacyjnego, a finał jest tak zaprojektowany by był zarówno ciosem fizycznym jak i duchowym.
Gdy kończyłem pierwszą wersję, zacząłem się martwić, że zabrnąłem z elementami duchowymi za daleko. Moja klatka zaczęła się zacieśniać, kiszki skręcać, więc zacząłem się wycofywać.
Na szczęście zawsze mogłem liczyć na niesamowitych redaktorów prowadzących moje książki „Star Wars”. Ekipa w Lucas Licensing zmieniła się trochę w ciągu kilku ostatnich lat, ale nadal pozostaje niesamowita, tak jak wcześniej. Po przeczytaniu pierwszej wersji, Shelly (w Del Rey) łagodnie nalegała, bym porzucił niektóre nudne sceny, oraz kazała mi wyciąć trochę makabrycznych rzeczy (sabacc w którym stawkami są ciała, szybko wymyka się spod kontroli). Tymczasem Jennifer (w Lucasfilm) kierowała mnie w kierunku granic streszczenia, zauważając gdzie należy zwiększyć emocjonalne natężenie, a gdzie wyostrzyć opisy, wskazywała też gdzie byłem zbyt ostrożny, zachęcała bym był bardziej wyrazisty. Shelly i Jennifer to niezwykły zespół i jestem bardzo wdzięczny za ich wkład.
A teraz, jestem tu gdzie zaczynałem, zdumiony, że miałem możliwość napisać o ostatniej przygodzie Wielkiej Trójki, która może być ich ostatnim wspólnym „hura”. Uwielbiam pisać te postaci, - jak zawsze – i jest to dla mnie wielki zaszczyt, że mogę ciągnąć dalej ich historię. Mam nadzieję, że fani „Gwiezdnych Wojen” będą mieć tyle zabawy czytając „Crucible” ile ja miałem pisząc to.

Premiera "Crucible"

TFN
13

Za oceanem swoją premierę miała najnowsza powieść Star Wars. "Crucible" to książka tocząca się tuż po zakończeniu serii "Przeznaczenie Jedi" i skupia się na przygodzie znanej nam filmowej trójki bohaterów. Pozycję napisał Troy Denning i jest to póki co najdalej osadzoną w chronologii książkowej. Nie wiadomo, czy zapowiedziana w sierpniu trylogia "Sword of the Jedi" będzie wydana z racji ogłoszenia jej przed rewelacją o nowych filmach.




Han Solo, Leia Organa Solo i Luke Skywalker powracają w nowej przygodzie, która stawia im wyzwanie w sposób, którego się nie spodziewali i na zawsze zmieni ich postrzeganie życia i Mocy.

Kiedy Han i Leia Solo przybywają do kopalni Lando Calrissiana w Zewnętrznych Rubieżach aby zapobiec jej przejęciu przez wrogów, ich celem jest wyrównanie szans i załatwienie wszystkiego poza prawem. Jednak potężni obcy przybywają z wiadomością, a zwykłe groźby przeistaczają się w sabotaż z konsekwencjami na szeroką skalę. Kiedy pył bitewny opadnie, okaże się, że to co zaczęło się jak wojna korporacji, stanie się bitwą, w której chodzi o coś więcej, a jej konsekwencje będą dużo poważniejsze.

Han, Leia i Luke wyruszają po raz kolejny na wyprawę mającą pokonać wrogów pragnących władzy nad galaktyką. Jednak już nie jest to Imperium. Tym razem to para bezwzględnych geniuszy sprzymierzonych z niebezpiecznym wrogiem i przez wiele lat pragnąca zemsty na Hanie Solo. Nie cofną się przed niczym aby przejąć handel w kopalniach na Zewnętrznych Rubieżach a przez to galaktyczną ekonomię. A kiedy zabójczy duet wpada na trop Hana, okazuje się on bezbronny w walce o swoje życie. Aby ocalić jego i galaktykę, Luke i Leia muszą sprostać sieci zdrad, terroryzmu oraz ogromnej potędze artefaktu mogącego zaginać czas, przestrzeń a nawet Moc aby doprowadzić do niewyobrażalnych koszmarów.


Temat na forum.



Przy okazji warto wspomnieć o niedawno opublikowanym opisie książki należącej do nowej serii "Empire and Rebellion". "Razor's Edge" to pierwszy tom, napisany przez Marthę Wells, który ma mieć swoją premierę już w październiku tego roku.



Nastały ciężkie czasy dla Sojuszu Rebeliantów. Prześladowania ze strony Imperium i kurczące się zapasy żywności opóźniają budowę nowej sekretnej bazy na Hoth. Kiedy kupcy ze Środkowych Rubieży oferują na sprzedaż niezbędne materiały księżniczka Leia Organa i Han Solo wyruszają na czele delegacji Sojuszu by negocjować warunki.

Ale kiedy zdrajcy zmuszają Rebeliantów do lotu na kontrolowane przez piratów terytorium, Leia dokonuje szokującego odkrycia: bandyci pochodzą z jej rodzinnej planety, niedawno zniszczonego przez Gwiazdę Śmierci Alderaanu. Ci uchodźcy stali się piratami, którzy kradną i napadają żeby przeżyć - mają też dług wobec pirackiej armady, która chętnie sprzeda księżniczkę Imperium, jeśli oczywiście odkryje jej prawdziwą tożsamość.

Zmagając się z poczuciem winy, lojalnością i zdradą, Leia pragnie pomóc swoim krajanom, nawet kiedy wokół jej niemal zniszczonego statku zaciska się pięść Imperium. Schwytani między śmiertelnie groźnymi bandytami a brutalnymi ciemiężycielami Leia, Han, Luke, Chewbacca i gotowa na wszystko załoga muszą przechytrzyć śmierć albo przyjąć ją dla ocalenia Rebelii...

Temat na forum.



Pogromcy mitów: Kto zabił Anakina Solo?

http://tosche-station.net
21

Morderstwo Anakina Solo zostało dokonane z zimną krwią. Zdecydowano o nim w ciepłych gabinetach decydentów Lucasfilmu i Del Rey. Przez wiele lat krążyły ploty, że głównym winowajcą jest George Lucas, który stwierdził, że nie chce mieć dwóch bohaterów imieniem Anakin, jednego w filmach, drugiego w EU. Zwłaszcza jeśli ich historia miałaby wyglądać podobnie. Wynajęto więc skrytobójcę Troya Denninga, by pozbył się młodego Solo. Troy oczywiście wykonał swoje zadanie, zainkasował honorarium i siedział cicho, licząc że za jakiś czas będzie mógł jeszcze kogoś sprzątnąć.

Sprawa jednak nie dawała spokoju fanom. Jedna z fanek, Nanci Schwartz postanowiła przeprowadzić fanowskie śledztwo w celu zbadania domniemanej zbrodni George’a Lucasa i ew. pociągnięcia go do odpowiedzialności. Użyła do tego metody śledczej zwanej Twitteroswerą. Przesłuchała tam świadka Pablo Hidalgo, który nieoczekiwanie zaczął sypać.

Okazuje się, że jak w każdej plotce, tak i w tej było całkiem sporo prawdy. Podobieństwo książkowego i filmowego Anakina z pewnością przeszkadzało twórcom, ale nie tym na najwyższym szczeblu. Raczej tym, którzy bezpośrednio zajmowali się produkcją książek z cyklu „Nowa Era Jedi” i planowali wówczas już kolejną serię. Teraz wiemy, że wśród podejrzanych znajdują się z pewnością Sue Rostoni (odeszła z Lucasfilmu zanim Disney zdążył ją wywalić), Shelly Shapiro a także autorzy powieści cyklu. Nie można również wykluczyć roli samego świadka, ale niestety niezbitych dowodów brak.

Jedno natomiast jest pewne, George Lucas w tej sprawie zostaje uniewinniony. Oczyszczono go z zarzutów, jednak wciąż nie znamy prawdziwego winnego. Najgorsze jest to, że wszystko wskazuje, że nikt z tej sitwy nie będzie już sypał. Śmierć Anakina została przedstawiona w powieści Gwiazda po gwieździe.

Wściekłe nowości 2013 na zachodzie

5

Ten rok zaczął się dużo spokojniej niż poprzedni jeśli chodzi o nowości wydawnicze. Pomijając premierę powieści The Last Jedi, o której pisaliśmy, z powieści ukazała się jedynie Apokalipsa w miękkiej okładce. Powieść Troya Denninga to zwieńczenie serii „Przeznaczenie Jedi”, w tamtym roku wydano to także w Polsce.

Skoro przy reedycjach jesteśmy to warto wspomnieć o The Jedi Path, w tym kwartale ukazała się trzecia edycja tego przewodnika, tym razem w wersji Kindle, iPad i Nook. Jest to wersja rozszerzona przewodnika, głównie jednak o to, na co pozwala technologia, a czego nie dało się uzyskać w klasycznie drukowanej książce. Znajdziemy tu zatem kilka interaktywnych dodatków, jak mapę galaktyki, schematy pojazdów, czy animowane lekcje posługiwania się mieczem.



Wielkie szaleństwo wydawnicze związane jest z grą „Angry Birds Star Wars”, a ta podąża trochę śladami LEGO. Wiąże się to z masą książeczek przeznaczonych dla najmłodszych odbiorców. Nie wszystkie jednak pojawiły się na rynku amerykańskim, kilka na razie zawitało jedynie w Wielkiej Brytanii. Kosztująca 12,99 USD „Ultimate Sticker Collection: Angry Birds Star Wars” wydawnictwa DK, to kolejny zestaw naklejek, będący mini-przewodnikiem po świecie gry. Tu dowiemy się więcej o Redzie Skywalkerze, Lardzie Vaderze, C-3PYolku, Hamie Solo i wielu innych wściekłych ptakach i głodnych świniakach. Zestaw składa się z ponad tysiąca naklejek. Ostatnio podobne rzeczy związane z LEGO wydało u nas wydawnictwo Ameet. W Wielkiej Brytanii ukazały się też dwie książeczki o nauce czytania związane z grą, acz DK zapowiedziało ich amerykańską premierę na czerwiec. Chodzi o „Angry Birds Star Wars: Lard Vader’s Villains” oraz „Angry Birds Star Wars: Yoda Bird’s Heroes”. Obie napisała Ruth Amos, powinny kosztować 3,99 USD. Obie te pozycje ukazały się już na rynku brytyjskim.

„Angry Birds Star Wars Sticker & Poster Activity Annual 2013”, to już produkt, który pojawił się jedynie na rynku brytyjskim. Wydawca – Pedigree, kosztuje to 5,99 GBP. W środku znajdziemy plakaty i naklejki oraz wiele innych zabaw dla najmłodszych.

Bardzo podobnym produktem jest też „Angry Birds Star Wars Super Doodle Activity Annual”, także wydawnictwa Pedigree, także kosztujący 5,99 GBP. W środku znajdziemy wiele rebusów i zabaw dla najmłodszych, wszystko okraszone gwiezdnymi, wściekłymi ptakami. Na razie nie ma planów amerykańskiego wydania.

Ruszyło się w temacie książek

11

Po kilku miesiącach marazmu, znów zaczęło się dziać w temacie książek. Oczywiście cały czas coś się dzieje, tylko twórcy niewiele nam zdradzają. Tym razem zaczęła puszczać parę Jennifer Heddle, która zaaprobowała okładkę do nowej książki Del Reya o której jeszcze nie wiemy. Potwierdzają to Frank Parisi i Erich Scheoneweiss, niebawem mają ogłosić, co to. Na razie tylko nakręcają atmosferę. Z pewnością nie będą to dwie tajemnicze książki Paula S. Kempa, choć w sieci można znaleźć też sugestię, że niebawem dowiemy się czegoś więcej także i o tej dylogii. Pozostaje nam czekać na zapowiedzi.

Tymczasem Jonathan W. Rinzler nadal pracuje nad albumem o powstawaniu „Powrotu Jedi”. Wiemy tylko, że znów coś szpera po archiwach, oraz, że zobaczymy tam zupełnie nowe wywiady z Lucasem, Fisher i Hamillem.

Po „Star Wars and History” czeka nas kolejny album, który zajmie się innym spojrzeniem na „Gwiezdne Wojny”. Będzie to „How Star Wars Conquered the Universe”, którą napisze Chris Taylor. Pozycja ta skoncentruje się tym razem na sadze i jej biznesowych oraz kulturowych wpływach. Pozycja powinna ukazać się w pierwszej połowie przyszłego roku nakładem wydawnictwa Basic Books. Autor jednak zapewnia, że będzie chciał oddać właściwą cześć wszystkim twórcom uniwersum, w tym artystom, projektantom gier, ekipie technicznej, ale też i pisarzom i innym osobom tworzącym Expanded Universe. Sam autor stwierdził, że zamierza przeczytać wszystkie książki i komiksy, jakie wyszły z logiem „Gwiezdne Wojny”.

John Jackson Miller ogłosił, że niedawno skończył pisać powieść „Kenobi”. Wysłał ją do wydawnictwa i czeka na uwagi. Podobno pierwszy pomysł na nią przyszedł mu siedem lat temu.

Również Martha Wells skończyła swoją książkę o Lei (pierwszą wersję) i wysłała ją do wydawnictwa, w dodatku jakieś 2 tygodnie przed terminem. Na razie nie wiadomo jaki będzie tytuł powieści, autorka zasugerowała redaktorom kilka. Powieść z serii „Rebels” może ukazać się jeszcze w tym roku, choć bliżej jego końca, ale na razie nie zostało to jeszcze określone. Wiemy tylko, że akcja książki dzieje się jakieś 2 lata po „Nowej nadziei” i że w 75-80% jest pisana z perspektywy księżniczki Lei. Więcej autorka nie chciała ujawnić.

O swojej książce, także z serii „Rebels”, pisze też Ty Franck, czyli połowa Jamesa S.A. Coreya. Według pisarza, plan powieści został zaakceptowany i zaczęli już pisać pierwsze rozdziały. Autor zastanawiał się też nad tym jak sobie poradzić z Chewbaccą i jego sposobem mówienia, tym, że Han zawsze ma głupie pomysły, a Leia jest mózgiem operacji. Jednak najbardziej zdziwił go odzew fanów, nie wiedział, że ludziom może tak zależeć na tej książce. Ty Franck chyba najbardziej znany jest z tego, że jest asystentem George’a R.R. Martina. Dla przypomnienia, drugą połową Jamesa S.A. Coreya jest Daniel Abraham, inny bliski współpracownik Martina.



Na koniec jeszcze informacja z Polskiego rynku, tym razem niezbyt pomyślna. Otóż okazuje się, że Kolekcja Książkowa Star Wars prawdopodobnie nie będzie kontynuowana. Amber zapytany dlaczego, odsyła nas do Edipresse, ci zaś zwalają winę na Amber. Na pocieszenie tym razem wieści z Empiku, w którym 22 stycznia 2013 powinien się ukazać pakiet pierwszych czterech powieści z cyklu „Przeznaczenie Jedi” w cenie 90,99 PLN (promocja z 99,90 PLN). Pakiet można zamówić tutaj. Dla przypomnienia, składa się on z powieści: Wygnaniec Aarona Allstona, Omen Christie Golden, Otchłań Troya Denninga oraz Odwet Aarona Allstona.

Książkowo listopadowo

14

W tym miesiącu niewiele się działo, jeśli chodzi o plotki książkowe. Wszyscy także w Del Rey i LFL byli podekscytowani wieściami o nowych epizodach. Dodatkowo „pusty” okres spowodował huragan Sandy, który wstrzymał pracę w Del Rey na parę dni, święto dziękczynienia i koniec sezonu konwentowego. Niestety najbardziej nurtujące nas pytanie, jak nowa trylogia wpłynie na EU nadal pozostaje otwarte. Jennifer Heddle na twitterze sama przyznała, że nawet w Lucasfilmie jeszcze tego nie wiedzą. Jak będą coś wiedzieli, dadzą znać. Na razie pracują jakby nic się nie zmieniło. Jennifer przyznała tylko, że świetnie będzie pracować nad adaptacjami powieściowymi nowej trylogii.

Za to mamy małą ciekawostkę z Polski. Otóż Amber nadal nie wie czy i w jaki sposób będzie kontynuowana Kolekcja książkowa, ale już teraz wiadomo, że w na przełomie lutego-marca pojawi się pakiet pierwszych 10 tytułów z tej kolekcji w cenie 49,90 PLN.

„Vader’s Little Princess” to książeczka Jeffreya Browna, autora Darth Vader and son. Jak łatwo się domyśleć będzie to sequel ukazujący w niecodzienny sposób relację Lorda Sithów i jego córki. Forma bardzo podobna do oryginału, cena pewnie też – koło 15 USD. Pozycja ta ukaże się w kwietniu 2013 nakładem wydawnictwa Chronicle Books.

Crucible Troya Denninga zmienia tylko swoją datę premiery. Raz jest 2 lipca 2013, raz 16, a ostatnio stanęło na 9, rok i miesiąc pozostały bez zmian.

„Winner Lose All” to kolejny e-book, tym razem Timothy Zahn promuje w ten sposób swoją najnowszą powieść Scoundrels, zapowiedzianą na początek 2013. E-book będzie dostępny od 10 grudnia w cenie 1,99 USD, a jego główną postacią będzie Lando.
Lando Calrissian jest za pan brat z turniejami karcianymi, ale ten ma naprawdę elektryzującą atmosferę. Głównie ze względu na nagrodę, którą jest rzadka rzeźba warta 50 milionów kredytów. Jeśli Lando nie będzie ostrożny, zbankrutuje, zwłaszcza po spotkaniu z dwiema identycznymi bliźniaczkami, Bink i Tavią Kitik, doskonałymi złodziejkami, które mają powody wierzyć, że rzeźba jest falsyfikatem. Siostry Kitik są przepiękne, groźne i zdeterminowane by dowieść swego, no i przekonały Ladna by pomógł im ujawnić oszustwo. A co jeśli intryga jest o wiele bardziej skomplikowana, jeśli ktoś z ukrycia rozdaje wszystkie karty, a jego jedynym rozwiązaniem na każdy nieoczekiwany problem jest morderstwo?
Poza Landem zobaczymy jeszcze Hana Solo i Chewbaccę, wszyscy oni będą zamieszani w tę niebezpieczną grę.

Tyle jeśli chodzi o plan wydawniczy, druga sprawa to premiery. Zdecydowanie najważniejsza książkowa premiera miesiąca to TOR: Annihilation Drew Karpyshana (o którym pisaliśmy tutaj).

W tym miesiącu ukazała się w USA także Hegemonia Christie Golden z serii „Przeznaczenie Jedi”, tym razem w miękkiej okładce. Cena przedruku to 7,99 USD. Obie pozycje w USA wydało wydawnictwo Del Rey.

Nakładem wydawnictwa Wiley ukazał się album „Star Wars and History” pod redakcją Nancy Reagin i Janice Liedl, a ze strony LucasBooks Jonathana W. Rinzlera. Album koncentruje się na pewnych inspiracjach i podobieństwach sagi do historii. Od starożytnego Egiptu, przez Cesarstwo Rzymskie czy Rewolucję Francuską, aż po wojnę w Wietnamie. Poznamy historyczne wydarzenia, postaci, które zapisały się w historii, zarówno bohaterskimi czynami jak i zbrodniami, ale spojrzymy na nie przede wszystkim ze względu na ich wpływ na proces kształtowania się sagi. Album pokaże jak bomby atomowe i wodorowe doprowadziły do powstania Gwiazdy Śmierci, jaki wpływ na postępowanie księżniczki Lei miały kobiety z francuskiego ruchu oporu podczas II wojny światowej, czy rewolucji meksykańskiej. Przeanalizowane zostały podobieństwa między kodeksem Jedi a Bushido, a także o niewolnictwie, nastoletnich królowych, międzynarodowych kompaniach i o tym jakie to wszystko ma odzwierciedlenie w sadze.
Całość ma 344 strony i kosztuje 29,95 USD. Zgodnie z tym, co pisał Jon Rinzler, to dopiero pierwszy tom tej naukowej serii.


„Star Wars: Obi-Wan Kenobi, Jedi Knight” to kolejna pozycja wydawnictwa Dorling Kindersley przeznaczona dla najmłodszego czytelnika, tym razem umiejącego już czytać samodzielnie. Książeczka Catharine Saunders koncentruje się na postaci Obi-Wana. Ma aż 48 stron i kosztuje standardowo 3,99 USD.


Na koniec jeszcze jeden album „Star Wars: The Ultimate Action Figure Collection: 35 Years of Characters” autorstwa Steve’a Sansweeta. Wydany przez Chronicle Books ma 352 strony i kosztuje 40 USD. Jak łatwo się domyślić to obowiązkowa pozycja dla kolekcjonerów, a jej zapowiedź znajduje się tutaj.

Książkowe wieści zza oceanu

17

W październiku mieliśmy kilka mocnych informacji książkowych przy okazji New York Comic Con. Ale o książkach cały czas się plotkuje, zapowiada i podpowiada. Działo się, także poza konwentami. Zwłaszcza ze względu na Star Wars Reads Day, o którym pisaliśmy w zeszłym miesiącu.

Matt Stover wraca do „Gwiezdnych Wojen”? Na razie to nic pewnego, ale plotki chodzą i kto wie, czy jest w nich jakieś ziarnko prawdy. Podobno Stover miałby wrócić do EU i dokończyć „Komandosów Imperium”, których porzuciła Karen Traviss. Sam Stover się na ten temat nie wypowiadał, podobnie jak Del Rey. Erich Schoeneweiss (z Del Rey) powiedział tylko, że nie będzie komentował pogłosek, ale przypomniał, że na Celebration VI Shelly zapowiedziała, że będziemy zadowoleni z tego jak zostanie skończona ta seria. Wieści podobno pochodzą od jednego z bliskich współpracowników Stovera, więc pewnie zobaczymy. Pewni możemy być jednego, że w Del Rey myślą jeszcze o „Komandosach”.

Trwają pracę nad trylogią „Sword of the Jedi” Christie Golden, zapowiedzianą na 2014. Na razie jesteśmy na etapie telekonferencji, jak widać na załączonym obrazku. Frank Parisi, Jennifer Heddle i Shelly Shapiro siedzą w siedzibie Del Rey, a Christie wisi na telefonie i nabija rachunki. Prawdopodobnie jeszcze nie ma skończonego i zatwierdzonego streszczenia tych książek.

„Scoundrels” Timothy’ego Zahna zostało przesunięte na rok 2013. Na szczęście na 1 stycznia, więc pewnie pojawi się jeszcze w tym roku. Zahn sam się zastanawiał skąd wzięło się to przesunięcie/opóźnienie, ale jego śledztwo wykazało jedynie, że Del Rey przesunął wszystkie pozycje planowane na okres między świętami a nowym rokiem, na styczeń 2013. Na osłodę wiadomo, że powieść będzie zawierać także fragmenty „Dawn of the Jedi: Into the Void” Tima Lebbona (planowana na 7 maja, w twardej okładce) oraz „Crucible” Troya Denninga (planowana na 2 lipca, także w twardej okładce).

Skoro już przy „Dawn of the Jedi: Into the Void” jesteśmy, to pojawił się pierwszy blurb tej książki.
Tysiące lat przed czasami Luke’a Skywalkera i Dartha Vadera. Na odległym świecie Tython starożytni filozofowie i naukowcy dzielą się swoją mistyczną wiedzą i studiują ścieżki Mocy. Utworzyli zakon Je’daii, który z czasem przemieni się w Jedi. Ale na razie ci pierwsi odkrywcy z wielu różnych światów muszą skolonizować nowy dom, rozwiązywać społeczne spory, podczas gdy rosnące w siłę Imperium Rakatan szykuje się do podboju znanej galaktyki.

Pojawił się także nowy opis „The Last Jedi” Michaela Reavesa i Mayi Kaathryn Bohnhoff.
Bezlitosny rozkaz 66 wydany przez Imperatora doprowadził do eksterminacji Jedi. Tych niewielu, którzy nadal czynią dobro dzierżąc Moc, musiało się ukryć bądź udać na wygnanie. Ale nie Jax Pavan, który nieustannie atakuje Imperium, zarówno prowadząc samotną walkę partyzancką, ale też jako cenny współpracownik Whiplash, tajnego ruchu oporu na Coruscant. Teraz podejmuje swoją najbardziej kluczową misję, przetransportowania przywódcy Whiplash, na którego wydano wyrok śmierci, z Coruscant na bezpieczną, odległą planetę. To ryzykowne posunięcie, niezależnie od okoliczności, ale Jax i jego zaufana załoga okrętu „Far Ranger”, w której skład wchodzi niemilknący droid I-Five, są gotowi sprawdzić swoje umiejętności w walce i siłę ognia okrętu przeciw imperialnemu zagrożeniu, z wyjątkiem tego, którego Jax obawia się najbardziej. Po całej galaktyce roznoszą się pogłoski, że Czarny Lord Sithów zginął w walce z zbuntowanym bojownikiem o wolność. Ale Jax dzięki Mocy odkrywa straszliwą prawdę... obecność żywego Dartha Vadera. Jax wie, że nic nie powstrzyma Vadera aż ostatni Jedi nie zginie...

Jonathan W. Rinzler bloguje, o czym stale informujemy w ramach Holo z oficjalnej. Ale zdarza mu się też twittować o tym, o czym będzie blogować. I tak zapowiedział, że jednym z projektów, których do nie dawna nie mógł ogłosić będzie książka o storyboardach (scenopisach) z prequeli. Już napisał o niej kilka słów na blogu, więc niebawem pojawi się odpowiednie „Holo”. Jedyne, co trzeba dodać, że właśnie albumu o storyboardach od dawna się spodziewano, a skoro ten będzie poświęcony prequelom, to może powstać jeszcze drugi o klasycznej trylogii. Dla tych, którym ta informacja umknęła, Rinzler potwierdził, że pracuje jeszcze nad dwoma kolejnymi tomami serii Star Wars Art.

John Jackson Miller zdradził też kilka kolejnych szczegółów na temat książki „Kenobi”. Powieść zostanie wydana w drugiej połowie 2013 (bliżej końca), w twardej okładce. Określił ją jako częściowo western, częściowo romans, a częściowo dramat dziejący się we wczesnym etapie pustelniczego życia Bena na Tatooine. To będzie pierwszy hardcover Millera, więc ten jest tym bardziej podekscytowany.

Paul S. Kemp nadal nie może nic ujawnić o swoim nowym projekcie (dylogii). Stwierdził tylko, że wszystko idzie do przodu, ale nadal ma zakaz by mógł cokolwiek ujawnić. No i podkreśla, że ten projekt jest bardzo ambitny i że sam się nim trochę stresuje.

Kevin Hearne jest na razie na etapie planowania swojej powieści, co bardzo go motywuje. Zwłaszcza to, jakimi postaciami się zajmuje. Pisze książkę o Luke’u Skywalkerze z serii „Rebels”, która zacznie ukazywać się w drugiej połowie 2013.

James S.A. Corey, a właściwie jego połowa, czyli Daniel Abraham potwierdził, że będzie pisać książkę o Hanie Solo osadzoną między „Nową nadzieją”, a „Imperium kontratakuje”. Ty Franck, czyli druga połowa Coreya się jeszcze nie wypowiedział. Natomiast Abraham poza tym, że wspomniał iż kontrakt zakazuje mu powiedzieć więcej, wyraził swoje zadowolenie z tego, że będzie pisał o najwspanialszej postaci, w najlepszym okresie w największym uniwersum SF! Na razie stan prac jest jeszcze bardzo wczesny, więc autorzy sami pewnie jeszcze nie znają wielu szczegółów.

Na facebookowej stronie Del Reya poświęconej książkom Star Wars zaczynają pojawiać się pierwsze zapowiedzi „The Essential Characters”, czyli kolejnego wydania przewodnika po postaciach. Tym razem autorem będzie Daniel Wallace (podobnie zresztą jak i drugiej wersji przewodnika, która wyszła przy okazji „Ataku klonów” - więcej). Tym razem wszystkie ilustracje w środku wykona tylko jeden artysta – Douglas Wheatley. Przewodnik jest zapowiedziany na sierpień 2013.



Zmiany szykują się także w samym Del Rey. Firma, podobnie zresztą jak Bantam jest jednym z imprintów wydawnictwa Random House. Imprint to takie wewnętrzne wydawnictwo w wydawnictwie, specjalizujące się w jakiejś dziedzinie i działające pod własną marką. Natomiast z drugiej strony Random House należy do niemieckiej grupy wydawniczej Bertelsmann. Obecnie trwają rozmowy nad fuzją Random House i innej grupy wydawniczej – Penguin Group, należącej do brytyjskiego konglomeratu medialnego Pearson. W skład grupy Penguin wchodzą między innymi imprinty: Berkley Books czy Grosset & Dunlap. Natomiast w grupie Pearson znajdzie się jeszcze Dorling Kindersley. Jeśli fuzja się powiedzie nowe wydawnictwo powinno zgarnąć około 20% amerykańskiego rynku wydawniczego. Natomiast jak to bywa przy fuzjach, z pewnością mogą być jakieś przetasowania w samym Random Housie, zobaczymy czy będzie to miało wpływ na grupę zajmującą się książkami w Del Rey.

Na koniec jeszcze jedna wiadomość dla fanów Drew Karpyshyna. Cała trylogia Dartha Bane’a zostanie 5 listopada wydana w wersji ebooka. Całość będzie kosztować 18,99 USD.

A na sam koniec jeszcze coś na poprawę humoru. Plotki i wymysły fanowskie, względnie wymysły fanów teorii spiskowych. Co spoileruje okładka „Crucible”? Otóż to, że Borsk Fey’lya wróci zza światów. W końcu widać go na okładce, przynajmniej jak się ją trochę poprawi. Jak kogoś to nie przekonuje to jedno pytanie do zastanowienia. Dlaczego Del Rey zmienił okładkę „Crucible”? Pewnie, by coś ukryć. Nowa okładka znajduje się tutaj.

Wywiad z Troyem Denningiem

15

Kolejny z serii wywiadów po Celebration VI. Tym razem z Troyem Denningiem.

P: Najważniejsza wiadomość to zdecydowanie Crucible. Co możesz nam powiedzieć o tej książce?
O: Występują w niej Han, Leia i Luke. Zaczyna się w barze, a Han strzela pierwszy.

P: A czy zobaczymy Squibów?
O: Nie sądzę. A przynajmniej nie ma planów. Ze Squibami jest tak, że pojawiają się wtedy kiedy chcą.

P: A jak zaawansowany jest proces pisania?
O: Niedawno zacząłem na dobre, ale to dość trudne pytanie, ze względu na sposób w jaki pracuję. Zaczynam od czegoś w stylu eksplorowania wchodząc w książkę, a to się toczy bardzo wolno, zwłaszcza w początkowej fazie. Potem jest taki punkt, który się pojawia gdzieś jak już trochę popracuję, gdzie coś we mnie przeskakuje i wszystko zaczyna się dziać bardzo szybko. Teraz właśnie jestem w punkcie, gdzie coś we mnie przeskoczyło. Wszystko się ułożyło w mojej głowie, znam postaci, kim są i czego chcą, oraz co próbują uzyskać. Teraz jestem na etapie na którym mogę wszystko z siebie wyrzucić, zamiast dalej rozwijać i eksplorować to, co chcę osiągnąć.

P: Piszesz w kolejności, sekwencjami czy...?
O: Tak, zawsze piszę sekwencyjnie. Chociaż, nie chcę powiedzieć zawsze, prawie zawsze piszę sekwencyjnie.

P: Paul Kemp twierdzi, że pisze po kolei, a to dla mnie trochę dziwne, bo nie słyszałem o nikim, kto by tak robił.
O: Kiedy nie piszę po kolei, co mi się zdarza, skaczę koncentrując się wokół jednego wątku, mam dwa lub trzy główne wątki i staram się przeskakiwać między nimi, by powstawały mniej więcej w tym samym czasie. Czasem jednak jest tak, że napiszę jeden cały wątek, a dopiero potem kolejny, a następnie dzielę je i mieszam, wsadzając jeden między drugi. To jedyny przypadek, gdy zdarza mi się nie pisać po kolei.

P: Teraz piszesz swoją dwunastą powieść Star Wars, czy spróbujesz z nią poeksperymentować, by była inna niż poprzednie powieści?
O: Nie mam zamiaru tworzyć jej tak by się specjalnie wyróżniała od innych. Kiedy piszę książkę, jakąkolwiek książkę, to co robię to staram się by była dopasowana do tego czego potrzebuje opowieść. Więc nie myślę w kategoriach, o to moja dwunasta książka, muszę ją napisać tak by się różniła od pozostałych. Raczej myślę tak, że to będzie książka o Hanie, Lei i Luke’u i ich wielkiej przygodzie, a to co muszę zrobić to zapewnić, by ta przygoda była ekscytująca i fajna, dziejąca się szybko i wciągająca.

P: A myślałeś kiedyś by pisać komiksy?
O: Kiedyś bawiłem się takim pomysłem, ale nigdy nie podszedłem do niego na serio. Właściwie nie wiem jak pisać komiksy.

P: A nie byłoby to interesujące?
O: Cóż, może i zainteresowałbym się pewnego dnia pisaniem komiksów. Jakbym znalazł cierpliwego wydawcę, który pokaże mi jak pociągać za sznurki pisząc komisy. Jestem pewien, że większość ludzi doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nie można przejść z jednego medium do drugiego, dokonać zmiany. Są pewne małe sztuczki, których się trzeba nauczyć, a ja nie znam tych sztuczek dla komiksów.

P: A teraz takie podchwytliwe pytanie. Ty, Aaron Allston i Jeff Grubb zawsze nosicie tropikalne koszule. To jakiś tajny klub?
O: (śmiech) Może i jest. To pochodzi z czasów pracy w TSR. Co prawda Aaron nigdy nie pracował w TSR, ale pracował dla TSR w dawnych czasach. Dziś trudno mi sobie przypomnieć jak ta tradycja się zaczęła, ale projektanci gier w TSR nosili tropikalne koszule. Myślę, że ’Zeb’ Cook mógł zacząć je pierwszy nosić, potem Jeff podchwycił temat, a potem ja. W końcu Aaron. Od tamtego czasu stało się to taką tradycją, moim konwentowym mundurem. Prawdę mówiąc mam kilka tropikalnych koszul, które noszę na konwentach i poza nimi ich nie zakładam.

P: Kolejną dużą zapowiedzą ostatnich tygodni była twoja nowa powieść z Forgotten Realms - „The Sentinel”. Co możesz nam o niej powiedzieć?
O: O to będzie coś fajnego, mamy świetny pomysł. Wizards of the Coast poprosiło mnie w listopadzie zeszłego roku o rozmowę na temat nowej książki z „Forgotten Realms”, a ja głupio im odpowiedziałem „Jasne, załatwcie darmowy przelot do Seattle bym mógł się spotkać ze starymi znajomymi i pogadać z WOTC, firmą z którą nie współpracowałem od dziesięciu lat. Zawsze mogę pojechać i pogadać”. No i pojechałem. Mieliśmy trzydniowe spotkanie i pod koniec trzeciego dnia mieliśmy już fabułę nie tylko do mojej powieści, ale też do pięciu innych w serii. Byłem tym tak podekscytowany, że nie mogłem się doczekać kiedy zacznę to pisać. Jak ustaliliśmy, to będzie powieść w świecie „Forgotten Realms”, część serii „Sundering”. Bob Salvatore zacznie ją z „The Companions”, a Ed Greenwood skończy z „The Herald”. Moja „The Sentinel” będzie przedostatnią. Cała seria „The Sundering” ma opowiedzieć o wielkich wydarzeniach w krainach, to będzie ważna opowieść dla całej historii. Każdy z nas opowie część tej historii z perspektywy grupy postaci, które pojawiają się w serii. Będziemy mieć sześć takich grup, więc i sześć perspektyw, bo wszystkie postaci są różne. Książka będzie samodzielną opowieścią. Więc jeśli będziesz chciał czytać trzecią część, nie będziesz musiał znać pierwszej i drugiej, ale jeśli będziesz chciał poznać całą historię tego co się dzieje na świecie, będzie trzeba zacząć czytać od książki pierwszej – „The Companions” i przejść aż do samego końca.
Będzie zabawnie. Wśród moich postaci jest zgorzkniały paladyn, który przez całe życie wyznaje martwego boga Helma. Oczywiście, skoro jego bóg jest martwy, to mu szczęśnie nie sprzyjało. Zestawiam go z księżniczką, która jest bardzo szlachetną księżniczką, ale mającą o sobie zbyt duże mniemanie. Wydaje jej się, że jest bardzo ważna na świecie. Kolejną postacią jest mój wieloletni, stary bohater z Zapomnianych krain, Cyric, książę kłamstw. W końcu wrzucam go w wir przygody razem ze zgorzkniałym paladynem i księżniczce z urojeniami. To będzie bardzo zabawne. To opowieść o zakazanej miłości, wielu różnych rodzajach zakazanej miłości, która napędza akcję.

P: A kiedy to wyjdzie?
O: W kwietniu 2014. Nie wiem na ile sobie zdajecie sprawę, ale WOTC poprawia D&D. Dlatego też zmieniają trochę „Forgotten Realms”, spędzają dużo czasu by zrobić to dobrze. Zbierają dużo informacji zwrotnej, pozwalają też odbiorcą by sugerowali pewne elementy gry. To samo dzieje się w przypadku „Forgotten Realms”, to ludzie decydują o kierunku w jakim zmierzają krainy. To ekscytujący projekt. To była jedna z tych rzeczy, że pod koniec byłem tak podekscytowany, że nie mogłem powiedzieć nie.

P: Wracając do „Gwiezdnych Wojen”, z której postaci jesteś najbardziej dumny, jeśli chodzi o rozwój.
O: O rany, dobre pytanie. Jeśli spojrzę z perspektywy na wszystkie te postaci, podoba mi się to, co zrobiliśmy z Jainą w ciągu tych wszystkich lat. Gdy zacząłem ją pisać, była jeszcze nastolatką, potem przeszła przez bardzo trudne chwile, zwłaszcza dla nastolatki. Potem oczywiście musiała zabić swojego brata, Jacena w Niezwyciężonym, co dość mocno ją dotknęło. Ale myślę też, że to wszystko była próba by stała się kimś super kompetentnym, bardzo poważanym Jedi jakim jest teraz. Jestem naprawdę zadowolony z prowadzenia jej tak, że dorosła do tego by stać się mistrzem Zakonu Jedi. Tak więc to z niej jestem najbardziej dumny.
Jestem dumny także z wielu innych postaci, które wprowadziłem, Saby, Tarfanga, ale one nie mają za sobą takiej długiej drogi jaką przeszła Jaina. Rozwój Jainy trwał przez prawie 40 książek. I mówię tu tylko o tym, co jej dotyczyło, gdy stała się młodą kobietą w Nowej Erze Jedi, młodą wojowniczką. Potem stała się tym kim jest teraz, jednym z przywódców Zakonu. To trwało 40 książek, ale jestem zadowolony z tego jak się to skończyło, nawet jeśli miała po drodze bardzo ciężko.

P: A jak myślisz, co się z nią stanie w przyszłości?
O: Cóż, mam wspaniały pomysł (śmiech), ale nie wolno mi o tym mówić. To będzie ekscytujące. Wiatr zmian niesie wielkie rzeczy dla Jainy.

P: Jaka jest twoja opinia o nowym pokoleniu Jedi. Wielu z nich zostało wprowadzonych w Przeznaczeniu Jedi. Czy twoim zdaniem będą oni mogli przykuć do siebie zainteresowanie czytelników?
O: Mam taką nadzieję. Te postaci przeszły przez coś, co nazwałbym erą Jacena Solo, od Nowej Ery Jedi, przez Dziedzictwo Mocy aż do Przeznaczenia Jedi, okres, który był poszukiwaniem duszy całego Zakonu Jedi, nie byli pewni komu powinni służyć i co jest ich celem. Jedną z rzeczy, którą chciałem osiągnąć w Apokalipsie było to, by w końcu zakon Jedi się skrystalizował, by wiedzieli kim są i dlaczego są tym kim są. Myślę, że przyszłość EU, o ile pójdzie tam gdzie myślę, zacznie się właśnie od tego miejsca, że Jedi będą mieli wspaniałe możliwości by rozwijać się w super-interesujących opowieściach. Stać się prawdziwymi herosami uniwersum, bez zbytnich historyjek o szarości, która prowadzi do ich upadku. Myślę, że Jedi wiedzą teraz kim i mogą się z tym mierzyć.

P: Dużo odcieni szarości prowadzi nas do tego, że bohaterowie wchodzą w politykę.
O: Racja, a myślę, że od tego odejdą. to był jeden z celów „Apokalipsy”, by przesunąć nas w okres Jedi w typie bardziej wojowników-zakoników.

P: Czy dowiemy się czegoś więcej o Lorelliańskim Dworze?
O: Dobre pytanie. Myślę, że jest to bardzo prawdopodobne, ale nie wiem jaką formę to przybierze. Oczywiście Hapes, Tenel Ka i Allana będą dużą częścią zakonu Jedi, zwłaszcza że Jedi teraz żyją w konsorcjum Hapes. Więc zgaduję, że jeszcze o tym coś usłyszymy. Myślę, że będą częścią przyszłych historii o Hapes, ale nie wiem w którym kierunku to pójdzie. Hapes na pewno będzie odgrywać rolę tła.

P: Który szwarccharakter pisało ci się najlepiej? Pisałeś Yuuzhan Vongów, Killików, Dartha Caedusa i Abeloth.
O: Wiesz, kocham moje czarne charaktery równo. Trudno jest wybrać jeden, bo jak piszesz o takim przeciwniku w danym czasie to się najbardziej w niego angażujesz.

P: A czy któryś z nich był trudniejszy niż inny?
O: Abeloth była dość trudnym czarnym charakterem do pisania ze względu na poziom jej mocy, a także to kim była, a tego nie chcieliśmy ujawniać w serii zbyt wcześnie. Trzeba to dobrze ustalić, a ponieważ pisze się z dwojgiem innych autorów, zawsze pozostaje jakaś szara strefa w interpretacji tego, co właściwie ustaliliśmy w danym czasie. Więc była trudniejsza niż większość innych.
Jednym z czarnych charakterów, które najbardziej lubiłem pisać była Alema Rar, ale dlatego, że ona nie była szwarccharakterem, ale raczej ofiarą. No i świetnie się ją pisało.
Jacen to także było wyzwanie. Lubiłem pisać Jacena, bo był dla mnie dość trudny, zwłaszcza, że czasem trzeba było pamiętać, że on jest czarnym charakterem, bo robi te wszystkie rzeczy. Tyle, że w jego umyśle, wszystko się tłumaczyło i czyściło. Robił to wszystko by ocalić galaktykę, a z pewnego punktu widzenia, ocalił ją. Lubię w nim to, że to taki czarny charakter, przy którym dość trudno powiedzieć w stu procentach i absolutnie, że on się mylił, zwłaszcza, że ze swojego punktu widzenia nie mylił się.

P: Abeloth w pewien sposób przypomina mi Panią Cierpienia (z twojej powieści „Strony Bólu”), czy te podobieństwa są zamierzone?
O: Wiesz, świadomie nie łączyłem tych pomysłów, ale jak to mi uświadomiłeś, to coś w tym jest, obie te postaci są bardzo mistyczne, w całości są zanurzone w micie. Jest wiele podobieństw tak w samych istotach, jak i ich funkcji, idea istoty bólu i walki stającej się częścią galaktyki, istoty która musi się odradzać z pokolenia na pokolenie to faktycznie dobre porównanie podobieństw.

P: A skąd wziąłeś pomysł na Tarfanga i Jae Juuna?
O: Szczerze mówiąc nie pamiętam, ale myślę, że to była jedna z tych spontanicznych rzeczy, które przychodzą podczas pisania, potrzebowałem pary bohaterów by odegrali pewną rolę. Jak dobrze pamiętam, potrzebowałem kogoś kto wziąłby Hana i Leię gdzieś lub powiedział im jak się gdzieś dotrzeć. Nie pamiętam jaką mieli mieć funkcję, ale potrzebowałem postaci, by ją odegrali, i jakoś tak powiedziałem „Dobra, co by tu fajnie pasowało?”. Zdecydowałem się na trochę zabawniejszą wersję Hana i Chewbaccy, więc to był swego rodzaju wzór. Oczywiście z wyjątkiem tego, że Jae Juun był przeciwieństwem Hana, gdy chodzi o rozkazy i właściwe robienie rzeczy. Pomyślałem sobie, że fajnie byłoby wziąć Hana i Chewbaccę, zmniejszyć ich o połowę i puścić w obieg.

P: Pierwszy raz pisałeś o Squibach w „Alien Races Guide” wydanej przez West End Games. Wspomniałeś tam też powiązaną rasę - Ugorów, obcych którzy czcili śmieci. Jest jakiś powód, dla których ich jeszcze nie widzieliśmy?
O: Myślę, że głównie dlatego, że Ugorowie nie mieli być zabawnymi postaciami. Ugorowie zwłaszcza jeśli chodzi o język, mieli być bezczelni. Trochę ciężko jest napisać ciekawą historię o tych pseudopudłach wyznających śmietniki. Myślę, że to nie byłby zbytnio interesujący bohater.

P: Wybrałeś Squibów, a nie czegoś w stylu Jawów, którzy są trochę bardziej rozpoznawalni wśród fanów.
O: Racja. Próbuję sobie przypomnieć kiedy użyłem Squibów po raz pierwszy. Zjawa z Tatooine, chyba wtedy. A czemu użyłem Squibów zamiast Jawów? Jeśli dobrze pamiętam, to Jawowie mają jeden feler, nie mówią we wspólnym... czy Basicu. Słowa mi się czasem mieszają. Nie sądzę by one mówiły w Basicu, a postaci muszą mieć zdolność komunikowania się. Jawowie nie mieli w moim odbiorze wystarczającej osobowości, której potrzebowałem. Potrzebowałem postaci, które naprawdę były prawdziwym utrapieniem, a Squibowie dobrze się do tego nadawali.

P: Co robisz, by opowiadana przez ciebie historia była fajna?
O: Staram się mieć frajdę pisząc. Patrzę na strukturę opowieści i bardzo dużo o niej myślę, więc dla mnie bardzo dużo pracy jest przy budowaniu struktury, to żeby struktura powodowała pytania w umyśle czytelnika i pchała opowieść z koniecznym suspensem. Dla mnie to jest najważniejsza rzecz, kiedy siedzę nad streszczeniem i planuję każdy rozdział. Kiedy osiągnę satysfakcjonujący poziomom, pozwalam sobie pójść dalej. Najlepiej to się sprawdza, gdy postaci żyją własnym życiem, gdy już mam tę strukturę.

P: Z jakim autorem chciałbyś pracować w jakimś przyszłym projekcie?
O: Z jakimkolwiek autorem?

P: Tak. Z dowolnym.
O: O rany.

P: Albo ze starwarsowym.
O: Cóż, William Goldman to mój ulubiony autor, ale nie sądzę by się to wydarzyło. Natomiast wszystko zależy od projektu. Jest wielu wspaniałych autorów, których lubię i gdybyśmy pracowali we wspólnym projekcie książkowym, z pewnością byśmy się zmieniali, więc wszystko zależałoby od serii. Niektórzy autorzy świetnie nadają się do serii, inni nie. I choć nadal pozostaliby wspaniałymi autorami, mogliby być nieodpowiednią osobą do tego typu projektów.

P: Czy w „Gwiezdnych Wojnach” twoim zdaniem, istnieje potrzeba robienia czarnych charakterów, których nie widzieliśmy, pomijając oczywiście kwestię opowiadania historii?
O: „Crucible”. W „Crucible” będę miał szwarccharaktery, których chyba jeszcze nie widzieliśmy. Myślę, że to jedna z rzeczy, które nas czekają w świecie post-Apokaliptycznego EU, gdzie będziemy mieć dużo większy wybór czarnych charakterów. Strzelam, ale to tylko mój strzał, że wciąż gdzieś tam będą Sithowie, ale nie tylko oni. Nie każda opowieść będzie o Sithach, będzie wiele różnych opowieści, a to znaczy różnych rodzajów przeciwników. Z pewnością „Crucible” będzie miało innych czarnych charakter.

P: Która część pisania jest dla ciebie najłatwiejsza?
O: W sumie przepisywanie. Kiedy mam już pierwszą wersję, mam jasność, co muszę wypolerować i naprawić, i gdzie trzeba ukrócić ostre krawędzie. Więc to jest najłatwiejsza część. Gdybym tylko i wyłącznie musiał pisać drugą wersję, byłbym szczęśliwym człowiekiem.

P: A najtrudniejsza część?
O: Najtrudniej jest sprawić, by historia zaskoczyła. Gdy kończę plan, zawsze jest dla mnie jasne, dokąd opowieść zmierza i o czym jest, wtedy zaczynam pisać. Ale kiedy zaczynam pisać, opowieść zaczyna żyć własnym życiem. Postaci chcą iść w swoim kierunku, odkrywam pewną interakcję między opowieścią a planem, daję wolność postaciom by poszły gdzie chcą i robiły co chcą, co w pewien sposób ograniczam planem, a to jest dość trudne. To proces odkrywania, bez wątpienia jeden z najtrudniejsza części książki, przynajmniej dla mnie, powiedzmy pierwsze sto stron, choć ta ilość jest dość ulotna. Czasem może być to dwieście stron, czasem tylko pięćdziesiąt. To część która idzie mi bardzo powoli, bo poznaję postaci które są w tej książce. Nawet jeśli piszą te same postaci którąś książkę z kolei z tymi postaciami, to i tak mam problem z miejscem od którego rozpoczynam w każdej książce.

P: A co ci się najbardziej podobało na Celebration VI z tego, co już zobaczyłeś?
O: Cóż, to że tu jestem. Dopiero tu dotarłem.

P: Ostatnie pytanie. Stephen King wspomniał kiedyś, że lubi używać pewnych słów, tylko po to by zapewnić im życie. Czy ty też tak masz?
O: Emanacja*. Wiem, że są fani, którzy tylko czekają kiedy użyję emanacji. Staram się jej używać przynajmniej jeden raz w książce.

* w oryginale to Efflux, które może być tłumaczone jako wyciek, odcieczenie, emanacja czy nawet odpływ/upływ.

Nowe okładki

SWBooks
11

W Internecie zaprezentowano nowe okładki do nadchodzących premier Star Wars. Na zdjęciu poniżej prezentujemy wystawkę zapowiedzianych książek, które zostaną zaprezentowane na zbliżającym się ComicConie w Nowym Jorku. Uwagę powinna przykuć wstępna okładka do podręcznika po postaciach "The Essential Characters" należącego do trzeciej generacji przewodników, który zapowiedziany jest na lipiec 2013 r..





Poniżej można lepiej się przyjrzeć nowej okładce powieści "Crucible", dziejącej się po zakończeniu serii "Przeznaczenie Jedi".




Han Solo, Luke Skywalker i księżniczka Leia powracają - starsi i mądrzejsi ale zawsze gotowi rzucić się w wir przygody!

Spędzili całe życie walcząc, ocalając Jedi przed wyginięciem, zakładając rodziny i ratując galaktykę więcej razy niż mogliby zliczyć. Zasłużyli na to by spocząć na laurach i pozwolić by młodsze pokolenie przejęło ich obowiążki - ale przeznaczenie ma dla nich kolejną przygodę, taką, której tylko oni mogą się podjąć i mieć nadzieję, że przeżyją...


Temat na forum.

Celebration VI: przyszłość książek Star Wars w wydawnictwie Del Rey

CVI
18

Drugi dzień trwającego właśnie w Orlando konwentu Celebration VI rozpoczął się pod znakiem książek Star Wars, a dokładnie tego, co w najbliższych miesiącach zamierza zaprezentować nam wydawnictwo Del Rey. W panelu książkowym udział wzięła mocna ekipa, związana z tworzeniem Expanded Universe, w składzie: Timothy Zahn, Troy Denning, Drew Karpyshyn, James Luceno, Aaron Allston, Pablo Hidalgo (jako autor i gospodarz panelu), oraz Shelly Shapiro (Del Rey) i Jennifer Heddle (LucasBooks).



Według opisu w programie konwentu, panel miał przedstawić nam zapowiedzi książkowe na lata 2013 i 2014 - jednak ostatecznie ujawnione zostały tylko powieści, których możemy spodziewać się w najbliższym czasie bez konkretnych dat ich wydania. Wszystkie zostały pokrótce opisane przez Shelly Shapiro.

Jako pierwsza ujrzała światło dzienne informacja o opowiadaniu będącym prequelem dla najnowszej powieści Timothy'ego Zahna - "Scoundrels". "Winner Lose All" skupi się na postaci Lando Calrissiana i pojawi się tylko w formie eBooka. Ma to być pierwszy z nowej linii eBooków, które nie tylko będą dodatkami do normalnych powieści, ale z czasem mają się także pojawić samodzielne historie, które nie zostaną wydrukowane w tradycyjny sposób.



Shelly Shapiro wspomniała także o nadchodzącej książce Troya Denninga - "Crucible" - nazywając ją "najwspanialszą powieścią". Według niej czytelnicy nie będą musieli być na bieżąco z serią "Przeznaczenie Jedi", aby polubić "Crucible". Shapiro opisała ją jako "jedną wielką przygodę, z którą poradzić sobie może tylko Wielka Trójka". Według niej, wydarzenia zawarte w powieści będą dla bohaterów skrajnym przeżyciem, które zmieni ich na zawsze. Pojawi się ona w sprzedaży latem 2013 roku.



Kolejną planowaną przez Del Reya serią będzie mająca miejsce pomiędzy "Nową nadzieją" i "Imperium kontratakuje" seria trzech powieści o roboczej nazwie "Rebels". Pierwsza z książek opowiedziana będzie z punktu widzenia Leii, a jej autorką będzie Martha Wells. Drugą z nich napisze Kevin Hearne, a opowiedziana będzie z punktu widzenia Luke'a. Obydwoje autorzy zadebiutują tym samym w EU. Na panelu podano informację tylko o tych dwóch książkach, o kolejnej (lub kolejnych) nie wiadomo nic. W każdej z książek będzie pojawiać się wielka trójka, choć oczywiście będą koncentrować się najbardziej na jednym bohaterze. Mają to też być kolejne pozycje będące dobrym początkiem poznawania EU.

Na samym końcu panelu ogłoszono to, na co czekała większość z miłośników klasycznych bohaterów - serię post-FOTJ. Serią tą będzie trylogia "Sword of the Jedi", której autorką jest Christie Golden, a akcja skupi się (jak łatwo można się domyślić) na postaci Jainy Solo.



* Powyższy banner jest autorstwa Johna VanFleeta, który prawdopodobnie będzie autorem okładek do serii.

Drugą połowę panelu zajęły pytania fanów do autorów i przedstawicieli wydawcy. Ciekawsze informacje to:
  • Del Rey nie zamierza wydawać typowo młodzieżowych książek w stylu tych Scholastica.
  • W najbliższym czasie nie ma się co spodziewać śmierci kogoś z Wielkiej Trójki. Zastanawiają się wręcz czy konieczne jest pokazywanie wprost ich śmierci, czy też nie można przejść bezpośrednio do czasów po tym wydarzeniu.
  • Dylogia autorstwa Paula S. Kempa to wciąż tajemnica i nadal nie mogą o tym mówić.
  • Nie zdradzono planów dotyczących zamknięcia serii Komandosi Republiki, jednakże Shelly Shapiro stwierdziła, że pracują nad czymś co zadowoli fanów.

    Ponadto na panelu z Ryderem Windhamem dotyczącym serii „Tajne misje” ujawniono kilka informacji z innych wydawnictw.

  • Grosset & Dunlap traci licencję na „The Clone Wars” i ogólnie Gwiezdne Wojny na rzecz Scholastica. Tak więc ewentualna kontynuacja „Tajnych misji”, która nie jest póki co planowana, miałaby innego wydawcę.
  • Ryder Windham pracuje nad powieścią o Bobie Fetcie dla Scholastica. Na razie jeszcze nie ma podpisanego kontraktu, ale podobno to formalność. Ma już napisane 2/3. Nie powiedział tylko, czy będzie to kolejna biografia, czy coś innego.
  • Ryder Windham pracuje nad kolejnym przewodnikiem dla brytyjskiego wydawnictwa Haynes. Wcześniej wydał podręcznik użytkownika
  • Loading..

    Ustawienia


    Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
    Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.