Spis newsów (Star Wars: Rebelianci (Star Wars: Rebels))

Analiza teasera „Resistance”

Różne
69

Emocje po przedwczorajszej zajawce „Resistance” jeszcze nie opadły, a choć mamy tylko minutę materiału, to wielu fanów wypatrzyło tam całkiem sporo ciekawostek i smaczków. Poniżej przedstawiamy zatem naszą analizę. Korzystaliśmy z artykułów i postów na Krypton Radio, Making Star Wars, Star Wars Explained, mediów społecznościowych wszelakich oraz oczywiście naszego forum.



Zacznijmy oczywiście od naszego głównego bohatera. Na powyższym obrazku znajduje się całkiem niezła podpowiedź skąd w ogóle Poe go weźmie: na jego lewym ramieniu widnieje symbol Nowej Republiki. Kto wie, może nawet znali się dużo wcześniej? W tej samej scenie Dameron ma kostium pilota z logiem Ruchu Oporu, więc akcja dzieje się już po jego dołączeniu (wcześniej latał jako pilot Nowej Republiki). Drogą komentarza warto dodać, że bohaterowie mają różne stroje w jednym odcinku, co w animacji (a zwłaszcza 3D) nie zdarza się często.



Jarek Yeager, właściciel warsztatu na Colossusie i zapewne ojcowska figura dla Kazudy. Ciekawe wydaje się tu jego imię, bo oprócz polskiego („Jarosław” w prasłowiańskim to dosłownie „ten, który ma silną sławę”) mamy tu niemiecki, „Jäger” to „łowca”. Niektórzy widzą tu inspirację Erenem Jeagerem z mangi/anime „Atak tytanów”, a nawet... Mickiem Jaggerem.



Fani zidentyfikowali tę dziewczynę jako Torrę Dozę, graną przez Myrnę Velasco. Z kontekstu trailera można wywnioskować, że będzie współzawodniczką Kazudy w wyścigu, ale najprawdopodobniej jej rola na tym się nie skończy - jest wymieniona zaraz po nim w spisie aktorów, co zazwyczaj świadczy o tym, że postać jest ważna. Torra ma dobranego pod kolor astromecha, a na jej prawym naramienniku widnieje aurebeshowa piątka - dokładnie taka sama, jak ta u Sabine od drugiego sezonu „Rebeliantów”. No i oczywiście w tym miejscu pojawia się wiele teorii. Najprostsza jest oczywiście taka, że to tylko i wyłącznie easter egg twórców. Druga, że Torra była fanką Sabine - z „Propagandy” Hidalga wiemy, że Wren rysowała plakaty dla rebelii, może więc stała się tak popularna jak Jaynor z Bith. Najdalej idące tezy mówią, że obie kobiety są jakoś spokrewnione, zwłaszcza że Doza ma w sobie coś z „kosmicznej Azjatki”.



Tu mamy kolejną dwójkę głównych bohaterów - po głosach można poznać, że Neeku to mężczyzna grany przez Josha Brenera, natomiast Tam to ciemnoskóra kobieta, która przemówi głosem Suzie McGrath. Większość jest zdania, że Neeku to przedstawiciel rasy Kadas'sa'Nikto, czyli zielonych Nikto, trochę mniej popularnych od swoich czerwonych kuzynów. Warto zwrócić uwagę na baner po prawej; jest to symbol z długą historią, bo najpierw pojawia się w pracach koncepcyjnych Boby Fetta, potem u jednego z pilotów ARC z „Wojen klonów” Tartakovsky'ego, aż wreszcie u mandaloriańskich Protektorów, do których należał Fenn Rau. I znowu: może być to tylko easter egg, ale Mandalorian zapewne w serialu prędzej czy później ujrzymy. Zwłaszcza że nie wiemy o nich za wiele w tym okresie.



Bucket, czyli dosłownie „wiadro”. Obowiązkowy droid w ekipie, który - jak określiłby Artoo - jest „nagi”.



Theelinka po lewej bardzo przypomina Gooti Terez, znaną z „Rebeliantów” członkinię Żelaznej Eskadry. Tamta co prawda miała różowe kropki na ciele, ale może to kwestia oświetlenia. Mamy także jakiegoś starszego mężczyznę i Rodianina przy kości, który zyskał w Internecie ksywkę „Shrek”.



Piloci wyścigu, w tym kolejny Rodianin i Torra. Pojawiły się głosy, że kobieta w czerwieni to popleczniczka Najwyższego Porządku, bo jej hełm dziwnie przypomina ten należący do imperialnych szturmowców. No a w warstwie symbolicznej czerwony to krew i agresja, opozycja niebieskiego kostiumu Torry czy zielonego Kazudy.



Napisy na zwiastunie zidentyfikowały tę postać jako Ciocię Z. Jej osoba od razu powinna skojarzyć się z Unkarem Pluttem z „Przebudzenia Mocy”, istnieje jednak mały zgrzyt z jej rasą. Unkar jest Crolutem, ale w opowiadaniu „True Love” sam mówi, że nie ma czegoś takiego jak croluckie kobiety - ten gatunek to wyłącznie mężczyźni, którzy rozmnażali się z Gilliandkami. Ale z kolei przewodnik „Aliens of the Galaxy” twierdzi już, że Croltki istniały. Więc serial rozwiąże tę nieścisłość w jeden czy drugi sposób i najprawdopodobniej przyzna rację przewodnikowi. Za Ciocią Z stoi Gotal, a sama kobieta ma na ramieniu tatuaż... z kosmicznym gofrem, którym niegdyś zajadał się Zeb.



Tu nie ma konsensusu czy jest to nowy, złoty szturmowiec, czy po prostu Phasma stojąca w takim oświetleniu. Raczej ta pierwsza opcja, bo podobno blaster się nie zgadza, a już na pewno kształt hełmu. Tak czy siak, żołnierz Najwyższego Porządku strzela w kogoś promieniem ogłuszającym.



W zwiastunie występuje bardzo duża liczba obcych. Na pierwszym obrazku mamy Ithorianina i jakiś niezidentyfikowanych osobników. Na drugim Kazuda spotyka się pod osłoną nocy z Aleeną. A na trzecim ma starcie z wyglądającym mało przyjaźnie Klatooinianinem (bardzo wiele osób błędnie bierze go za Dowutina, ale brak mu charakterystycznych rogów na brodzie), a przygląda im się Snivvianin. Swoją drogą, bardzo łatwo to przegapić, ale Klatooininianin ma na ręku jakiś ciemny tatuaż. Z takiej odległości ciężko powiedzieć co to, ale pojawiają się głosy, że to logo Szkarłatnego Świtu lub Czarnego Słońca.



Przyjrzyjmy się statkom. Jak można się domyślić ze zwiastuna, Kazuda odziedziczy swój z warsztatu Yeagera. I nie będzie to sprzęt pierwszej klasy, bo nawali w wyścigu, co jest bardzo częstym tropem - by daleko nie szukać, wystarczy przypomnieć sobie „Mroczne widmo”. Maszynę Torry przyrównuje się do porshe, ale najprawdopodobniej jest to R-41 Starchaser.



Tu błędnie bierze się ten statek za ten należący do Kazudy, ale nie zgadza się ani kolor, ani wygląd skrzydeł. Jeśli barwa ma być jakąś podpowiedzią, to zapewne jest to okręt Rodianina widzianego wyżej. Mamy tu dwie ciekawe naklejki. Jedna przypomina myśliwiec N-1 z Naboo, druga „Sokoła”. A wiemy, że Han mniej więcej w tym czasie sponsorował młodych pilotów w wyścigach, więc może to jeden z jego podopiecznych? Mamy jeszcze żółto-czarny statek należący zapewne do żółtego pilota powyżej oraz szaro-biały, który drogą eliminacji powinien trafić do czerwonej pilotki, no chyba że jest jeszcze ktoś, kogo nie widzieliśmy. Co ciekawe, właśnie takie barwy stosowali na swoich maszynach partyzanci Sawa Gerrery. Z drugiej strony przypomina on nieco mandaloriański myśliwiec typu Fang. Na maszynie widać coś, co wygląda jak - wedle słów jednego z fanów - „mały, zły droid”.



Tu z kolei są maszyny szwarccharakterów, które atakują Kazudę i Aleenę pod osłoną nocy. Ciężko określić czy na pewno należą do Najwyższego Porządku, ale zapewne tak. Gdy strzelają, brzmią dokładnie jak TIE, więc to zapewne kolejna iteracja tego myśliwca.



Przyszedł czas na ostatnie drobniejsze ciekawostki. Tu po lewej widzimy droida podobnego do HURID-a-327, który kręcił się pod zamkiem Maz Kanaty. Napis po prawej zaś informuje: „ATTENTION. NO...” i symbol przekreślonego blastera oraz czegoś jeszcze.

A co Wy zauważyliście? Zapraszamy do dzielenia się spostrzeżeniami na forum.

Garść wywiadów o animacjach

Różne
16

Za nami kolejna porcja wywiadów i pogłosek, a ich źródłem w przeważającej części był ponownie Filoni. Ale zacznijmy od innych spraw: na razie najważniejszym newsem ostatnich dni jest niewątpliwie wczorajsza rewelacja serwisu Making Star Wars. Jason Ward pisze bowiem, że spotkał się z kimś pracującym w telewizji i ta osoba twierdzi, że „Resistance” ma zadebiutować na amerykańskim Disney Channel 7 października o godzinie 22. Pasowałoby to do doniesień z Niemiec - serial debiutuje w Stanach, a tydzień później w Europie, pytanie tylko czemu w różne dni tygodnia i czemu o tak późnej godzinie. Jeśli doniesienia są prawdziwe, to na promocję (której nadal nie widać) zostało naprawdę mało czasu.

Na Oficjalnej ukazał się artykuł prezentujący zmiany w wizerunku Ahsoki Tano na przestrzeni lat. A na IMDb ukazała się (na razie nieoficjalna) informacja, że muzykę w „Resistance” napisze niejaki Dylan McGill. Chwilowo nie można o nim za wiele powiedzieć - będzie się zajmować muzyką do „Captain Marvel” i animacji „Spider-Man: Into the Spiderverse”, ale to przyszłe projekty.

Przejdźmy zatem do Filoniego. W rozmowie z IGN-em powiedział, że pod koniec tworzenia „Rebeliantów” nie miał dylematu czy żałować, że serial się kończy, czy cieszyć się, że to koniec pracy, bo zawsze było dużo roboty. Najważniejsze dla ekipy było wylądowanie samolotem linii „Rebels”. Pod koniec sporo zmieniał w dwóch ostatnich odcinkach, bo serial miał się skończyć z przytupem. Tak było na przykład w przypadku pojedynku Rukha z Zebem, który w pierwotnej wersji „prowadził donikąd” i nie był wyjątkowy. Scena rozmowy Ezry z Imperatorem też była wielokrotnie przerabiana.

W kwestii Mocy Dave uważa, że nie należy za bardzo jej objaśniać, bo wówczas traci swą magię. Ale odważył się pokazać jej inną stronę, trochę inną niż klasyczna ciemna i jasna - Moc natury.

Po finale nadal pozostało jedno pytanie: wiemy, że Rex walczył podczas bitwy o lesisty księżyc, lecz czy to on jest „dziadkiem z Endora”? Odpowiedź nie jest oczywista, bo Filoni nie chce niczego narzucać. To wszystko zależy od interpretacji fanów, a zresztą nie jest to istotne dla historii. Może był przy imperialnej bazie wraz z bohaterami OT, a może walczył gdzie indziej. Reżyser sam na to nie wpadł, bo prostu ktoś z ekipy przyszedł do niego i powiedział, że fani w Internecie tworzą takie teorie. Sam jest miłośnikiem takiego kombinowania - porównał to do chwili, gdy w „Predatorze 2” okazuje się, że tytułowy bohater ma w swej kolekcji czaszkę Obcego. Wówczas fani zaczęli teoretyzować, czy oba filmy dzieją się w tym samym uniwersum, czy to tylko easter egg. Zresztą takie nawiązania to nagroda dla widzów - w „Łotrze” widzimy Choppera i „Ghosta”, kto się nie zna, ten nawet nie zwróci uwagi, ale miłośnicy serialu będą zachwyceni.

Co niesie przyszłość? Dave zaczął od stwierdzenia, że teraz musi myśleć nie tylko o swojej działce, lecz także o tym, co dzieje się w innych mediach SW. Dlatego cały czas jest w kontakcie z Grupą Opowieści. Zdradził, że jeśli chodzi o „Resistance”, to nie jest tak zaangażowany jak w dwa poprzednie seriale. Właściwie odgrywa taką rolę, jaką miał Lucas w TCW - codziennie przychodzi do twórców i przekazuje im swoje notatki, czuwa nad wszystkim, ale resztę zostawia innym. Jego słowa nie powinny dziwić, bo dość mocno dawał to do zrozumienia w październiku zeszłego roku.

Jeśli zaś chodzi o TCW, to po zmianach okresów historycznych (wojny klonów - wczesna rebelia - znowu wojny klonów) trochę wszystko zaczęło mu się mieszać, bo nagle nie wiedział gdzie kto jest. Więc ponownie obejrzał „Atak klonów” i „Zemstę Sithów”, porobił sobie rozpiski, także wszystko jest teraz dobrze. Zresztą sam przyznał, że dziesięcioletnie dzieciaki potrafiły go czymś zagiąć - a te dzieciaki mają teraz 15-16 lat, więc będzie musiał się dla nich postarać. Zapytany o to, czy pozmieniał coś w pierwotnej wersji scenariusza, odparł, że z jednej strony szkoda byłoby zmarnować wszystko to, co zrobili, z drugiej - zawsze można wszystko ulepszyć. Zdradził, że w zwiastunie są cztery ujęcia, w których zawarł wiele wskazówek dotyczących przyszłości. Naszym zadaniem jest je odszyfrować.



Cinemablend zadał mu pytanie czemu Kanan musiał umrzeć. Dla ekipy było to oczywiste od samego początku, a i Freddie Prinze się z nią zgadzał - ale nie dlatego, że Jarrus był mentorem (który w Campbellowskim monomicie zawsze musi zginąć, by bohater mógł skończyć swą podróż). Lucas nauczył go, że śmierć postaci ma nieść ze sobą znaczenie, a Kanan poświęcił się dla swoich ukochanych osób, które to spędziły sporo czasu na żałobie, a nie od razu ruszyły na kolejną przygodę. Przywrócenie go do życia w Świecie pomiędzy Światami sprawiłoby, że jego ofiara poszłaby na marne.

Tym, którym marzy się opowieść o przygodach Ahsoki i Sabine po ROTJ, może zaświtać światełko nadziei: Filoni przyznał, że ciężko byłoby mu pogodzić się z myślą, by ktoś inny się nimi zajął. Ma bardzo dużo pomysłów co robiły. Kończąc „Rebeliantów” nie chciał, by serial zamykał się kompletnie; pragnął, aby istniało swoiste poczucie, że przygoda toczy się dalej. Zdaje sobie sprawę, że fani są bardzo ciekawi ich losów i jeszcze nie wie czy w ogóle zostaną one opowiedziane, ale cały czas o tym myśli. I to nie tylko ze względu na widzów, lecz także innych twórców, którzy chcą wiedzieć co się z nimi działo.

Jeśli jesteście nadal ciekawi czym jest Świat pomiędzy Światami, to będziecie jeszcze musieli poczekać, bo reżyser nie chce zdradzić czy jest to miejsce istniejące fizycznie, czy tylko w głowie Ezry. Chłopak był tam parokrotnie w trakcie trwania serii, ale dopiero w czwartym sezonie jest w stanie w pełni go pojąć. Dave dodał też, że aby uratowanie Ahsoki było prawdopodobne, trzeba było czegoś nieprawdopodobnego.

Parę słów o powrocie TCW powiedział też Matthew Wood, dźwiękowiec i głos generała Grievousa. Bardzo cieszy się z nowych odcinków, bo kocha tworzyć Sagę, a robi to już 28 lat. Gdy zaczynał pracować nad TCW, to Lucas powiedział: „Zróbmy sześć odcinków i zobaczmy co z tego wyjdzie”, a dorobili się ponad stu. Gdy zobaczył reakcję fanów na zwiastun z Comic Conu, to się popłakał. Niestety w wywiadzie brak informacji, czy Grievous pokaże się w nowych odcinkach.

Zapraszamy do dyskusji na forum o „Resistance”, „Rebeliantach” i „The Clone Wars”.

Filoni o możliwym filmie animowanym

Różne
13

Dave Filoni ewidentnie wyszedł ostatnio z ukrycia i ponownie zaczął udzielać wywiadów. W rozmowie z Comicbook poruszył temat możliwego kolejnego filmu animowanego - choć jakichkolwiek szczegółów brak. Reżyser zaznaczył, że dla większości fanów tak naprawdę nie liczy się medium, w jakim opowiadana jest historia; ważna jest opowieść, a nie to, czy jest ona w filmie, książce czy komiksie. Lucas zwykł mawiać, że animacja to malowanie obrazu innym pędzlem.

Z jednej strony może tu chodzić po prostu o odcinek „Resistance” pod tytułem „The Recruit”, który wedle przecieków ma być podwójny (to jest czterdziestominutowy), coś na kształt tego, co było na początku każdego sezonu „Rebeliantów”. Możliwe też, że ten wywiad jest nieśmiałym wstępem do kampanii marketingowej serialu, która powinna była ruszyć już dawno temu. Z drugiej - Disney na pewno będzie potrzebował materiału do swojej platformy streamingowej. A stworzenie animowanego spin-offa nie byłoby niemożliwe. Tym bardziej, że Filoni - jak wyznał w „The Star Wars Show” - jest teraz bardzo zajęty, tak, że nawet nie widuje się z Andi Gutierrez, mimo że pracują w tym samym budynku. Może ma na głowie więcej, niż tylko dwa seriale.

W rozmowie z Cinemablend zadano mu pytanie jak „Rebelianci” wpłyną na TCW. Dave uznał, że to interesujący temat, bo do tej pory było odwrotnie - TCW było wcześniej, więc logiczne, że wpływało na „Rebels”. Teraz, gdy wiemy, co się stanie (reżyser wymienił tu konkretnie Ahsokę i Reksa), Filoni będzie musiał pomyśleć co zrobić w serialu, by ten zapowiadał to, co się zdarzy w przyszłości. Obiecał, że to „rozwiąże”. Jego słowa mogą wskazywać na fakt, że nowe odcinki TCW tak naprawdę są dopiero w powijakach, ale nie ma się co martwić - każdy kolejny sezon poszczególnych serii zaczynał powstawać mniej więcej rok przed premierą. A wedle plotek platforma streamingowa Disneya ma zadebiutować jesienią przyszłego roku.

Zapraszamy do dyskusji na forum o „Resistance” i „The Clone Wars”.

Trochę wieści o animacjach

Różne
13

Lato w pełni, a oficjalnych wieści o „Resistance” jak nie było, tak nie ma. Co prawda Tracy Cannobbio napisała, że newsy zaczną pojawiać się „bardzo szybko”, lecz było to 28 lipca, niemal dwa tygodnie temu. Za to przy okazji potwierdziła, że serial jest robiony przy pomocy grafiki komputerowej, co ostatecznie kończy domniemania, jakoby miał być ręcznie rysowany. Niektórzy sądzą, że coś pokaże się dzisiaj w „The Star Wars Show”, bo nie ma w tym tygodniu żadnych dużych premier (choć zaczęły się pojawiać wieści o serialu aktorskim), ewentualnie jutro (bo Lucasfilm przepada za czwartkami).



Jakiś czas temu japońskie studio Polygon Pictures ogłosiło, że będzie pracować nad nowym serialem. Firma ta robiła także „The Clone Wars” (na spółkę z CGCG), ale w „Rebeliantach” nie miała udziału. Na jej oficjalnej stronie czytamy, że jeszcze wiele detali dotyczących nowego serialu ma zostać ujawnionych. W ostatnich latach Polygon robi sporo anime i innych animacji w technologii cell-shading, takich jak „Godzilla”, „Ajin”, „Transformers”, „Blame!” czy „Rycerze Sidonii”. Poniżej możecie zobaczyć kilka przykładów - to prawdopodobny kierunek, w którym pójdzie „Resistance”.







Filoni powrócił do wywiadów i jednego z nich udzielił serwisowi ComicBook. Wyznał, że czuje ogromną presję ze strony fanów w związku z powrotem TCW, dlatego przykazał sobie w żadnym wypadku nie iść na łatwiznę. Tak jak widzowie wychowani na „Wojnach klonów” dorośli, tak zmienił się również Dave. Zdradził zatem, że gdy po tylu latach powrócił do tego, co zostało stworzone wcześniej - zapewne szkiców i scenariuszy - to postanowił ulepszyć to i owo. Nowe odcinki TCW nie będą zatem czystym odtworzeniem tego, co było. Drogą komentarza można dodać, że widać to nawet na zwiastunie - strój Ahsoki przypomina nieco ten, który nosiła w „Rebeliantach”.

Jego zdaniem trudno znaleźć równowagę pomiędzy tym, co fanom się podoba, a tym, co jego zdaniem należy zrobić, bo sam nadal czuje się zwykłym miłośnikiem Sagi. Zresztą tworzenie historii SW nie polega na wzięciu jakiś danych statystycznych ukazujących to, co się cieszy największym powodzeniem i zrobieniu z tego opowieści, bo nie każdy ma do tego dar. Wedle swoich słów, sam tego daru nie posiada, więc tak nie robi, tylko wierzy w to, co tworzy.

Może nie wiemy dokładnie co przyniesie nam przyszłość w animacjach, ale Vanessa Marshall ma bardzo określone gusta. Chciałaby bowiem obejrzeć serial o poszukiwaniach Ezry i Thrawna. A jeśli Hera zajmowałaby się wychowywaniem Jacena, to aktorka pragnęłaby zobaczyć jak by wyglądał, gdy dorośnie.



Serwis Toonzone przeprowadził także wywiad z Vanessą. Jest tam sporo tego, co już wiemy, także przedstawimy tylko nowości. Powiedziała, że jej ulubiony aktor gościny w „Rebeliantach” to Billy Dee Williams, bo choć nie byli razem w studiu (w tym samym czasie nagrywał odcinek „Tańca z gwiazdami”), to i tak zaczęła piszczeć z zachwytu. Jest dumna, że Hera uderzyła Landa w czułe miejsce, a do tego razem z Freddiem ustaliła, że fakt, iż Carlissian miał dług wobec rebelii, miał wpływ na jego decyzję o ostatecznym jej wsparciu w Mieście w Chmurach. Marshall jest bardzo zdziwiona, że ludzie zaczepiają ją na konwentach - bo kojarzą nie tylko jej twarz, ale i głos. No i najważniejsze na koniec: choć nie może jeszcze mówić o wielu rzeczach, to zdradziła, że pojawi się więcej odcinków „Sił przeznaczenia”.

Steve Blum wykorzystał z kolei wywiad do małej reklamy, bo prowadzi teraz lekcje dla aspirujących aktorów dubbingowych. Jego zdaniem postać Zeba przekazuje ważną naukę o stawianiu czoła swoim demonom. A z listy aktorów gościnnych w „Rebels” nie jest w stanie wskazać konkretnej osoby, bo tak wiele osób mu zaimponowało.

Zapraszamy do dyskusji na forum o „Resistance”, „Siłach przeznaczenia”, „Rebeliantach” i „The Clone Wars”.

Premiera czwartego sezonu „Rebeliantów” na blu-ray i DVD

Różne
9



Od dzisiaj na półkach sklepowych w Stanach Zjednoczonych można szukać czwartego sezonu „Rebeliantów” na blu-ray i DVD. Za pierwsze przyjdzie zapłacić 45,99$, za drugie 34,99$. Niestety na razie nie ma w planach boksu ze wszystkimi sezonami, ale może się doczekamy. Poniżej opis i specyfikacja techniczna wydania.

Dodatki - DVD:

  • „Rebels Recon” - czyli znane nam z YouTube'a podsumowania odcinków z prowadzącą Andi Gutierrez. Będzie ich osiem, bo większość odcinków leciała w telewizji podwójnie.

Dodatki - blu-ray:

  • „Rebels Recon”.

  • Sześć komentarzy audio w wykonaniu producenta wykonawczego Dave'a Filoniego.

  • „Ghost of Legend” - film o podróży rebelianckiej załogi, zwłaszcza o jej końcowym etapie. Opowiedzą nam o niej twórcy i aktorzy.

  • „Force of Rebellion” - Filoni zdradzi tutaj szczegóły o naturze Mocy w serialu i jej istotności w całej Sadze.

  • „Kevin Kiner: The Rebel Symphony” - jak głosi tytuł, film będzie dotyczył kompozytora „Rebeliantów”. Dowiemy się z niego zwłaszcza co inspirowało artystę przy tworzeniu muzyki.

Specyfikacja techniczna:

  • Liczba dysków: 3 (DVD), 2 (blu-ray).

  • Czas trwania: około 353 minut.

  • Format obrazu: 1:78:1 szerokoekranowy.

  • Język: angielski i francuski 5.1 Dolby Digital, hiszpański 2.0 Dolby Digital.

  • Napisy: angielskie, francuskie i hiszpańskie.

Ponadto brytyjski sklep Zavvi ma coś dla kolekcjonerów: wydanie drugiego sezonu na blu-ray w wersji steelbox. Jeśli ktoś się skusi, będzie musiał zapłacić za nie 19,99 funtów. W sklepie pojawi się 10 września, ale już można składać zamówienia wstępne.



Zapraszamy do dyskusji na forum.

Lucasfilm w ruinie: Znikające wpisy i sprawdzone TCW

37

Prawdopodobnie temat upadku Lucasfilmu i franczyzy możnaby już zamknąć, zwłaszcza, że ruszają zdjęcia do Epizodu IX, lada moment czeka nas wysyp informacji o „Resistance”, a dodatkowo zapowiedziano 7 sezon Wojen klonów. Niestety sam Rian Johnson znów dolał oliwy do ognia, ale na początek o „Wojnach klonów”.

„Wojny klonów” – sprawdzona recepta na gorsze czasy?


Jak odczytywać powrót „Wojen klonów”? Są dwa sposoby. Pierwszy, który można znaleźć choćby tutaj, sugeruje, że Disney po „Ostatnim Jedi” i wtopie finansowej „Solo” (swoją drogą w USA ten film sprzedaje się lepiej niż np. „Antman i Osa”), stracił wiarę w Kathleen Kennedy i stawia na sprawdzone metody. Wpierw J.J. Abrams naprawi sequele, a teraz Dave Filoni pojedna się z fanami za pomocą swego opus magnum, czyli 7 sezonu „Wojen klonów”. Może i jest w tym cześć racji.

Ale z drugiej strony, mamy jeszcze dwa aspekty. Pierwszy to cyfrowa platforma streamingowa Disneya. Ona potrzebuje mocnego tytułu. Patrząc po dwóch ostatnich filmach, Disney może odczuwać, że same logo „Star Wars” trochę się sfatygowało i niekoniecznie wystarczy, by uzyskać efekt WOW. W tym aspekcie zwolennicy teorii upadku LFL mogą akurat mieć rację. Dziś na najsilniejszą markę globalnie wyrasta Marvel. „Wojny klonów” w tym momencie są raz uznane i rozpoznawalne, dwa mają ładunek sentymentalny, którego nie będzie posiadać nowy serial animowany.

Druga sprawa to sam Dave Filoni. Ahsoka i „Wojny klonów” to jego ukochane dziecko. Nigdy nie pałał już taką miłością do „Rebeliantów”, a w sprawie „Resistance” raczej milczy. Zapewne sam wiercił dziurę w brzuchu Katlheen Kennedy, by móc wrócić do tego serialu. Na pewno chciał go skończyć, albo wejść znów do tego świata na dłużej.

Hype i zadowolenie, które się pojawiło po tym ogłoszeniu właśnie działa na emocjach. Ludzie zapamiętują te dobre. Przypomnijmy, pierwszy i drugi sezon były odbierane różnie. W drugim serialem zaczął się interesować sam George Lucas, ale jego realny wpływ jest zauważalny dopiero od trzeciego sezonu. To też czas, w którym „Wojny klonów” zaczęły się rozwijać i tworzyć interesujące, dłuższe historie. Jednak nawet potem zdarzały się odcinki gorzej przyjęte. Tam pojawiali się pacyfiści z Mandalory, rozjazdy z ówczesnym kanonem itp. Trudno zatem spodziewać się, by Filoni i TCW byli nagle zbawieniem dla franczyzy. Choć na pewno to bardzo dobry krok.

Rian „Ruin” Johnson i kolejne ekscesy


Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie Rian Johnson i jego kolejne problematyczne zachowanie na twitterze. Po aferze z Jamesem Gunnem, Rian skasował 20 tysięcy tweetów z 9 lat. Zapytany, czy boi się, że coś tam jest, odpisał, że nie sądzi, aby były tam jakieś złe czy obraźliwe treści. Ale jednocześnie nie chce zostawiać trollom amunicji, do wyciągania go w dyskusje sprzed lat. Sama decyzja wydaje się świetna, ale... Rian praktycznie błyskawicznie sam ją zrujnował, tym tweetem.


Gdzie niepochlebnie wyraził się o wchodzącym z nim w dyskusję fanach, niejednokrotnie odbierającymi film inaczej niż on. Znów, nie ważne, czy myślał o tych, którzy szkalowali Kelly Marie Tran czy innej grupie, zostawił pewne pole do domysłu. Tym samym dał amunicję swoim adwersarzom.

Jedno jest pewne. Lucasfilm ma problem, z mediami społecznościowymi, których nie potrafi kontrolować. Zaś powrót „Wojen klonów” to z pewnością bardzo dobra informacja.

SDCC 2018: Panel o dziesięcioleciu „The Clone Wars” [Aktualizacja]

Twitter
18

Najważniejszym newsem dnia jest bez wątpienia zapowiedź nowych odcinków „The Clone Wars", ale przed tym twórcy opowiedzieli na panelu to i owo o serialu, który w tym roku kończy już 10 lat. W spotkaniu brali udział: Dave Filoni, Athena Portillo, Kevin Kiner, Ahsley Eckstein i Matt Lanter, moderowała Amy Radcliffe. Niestety panel był dość chaotyczny, bo ekipa raz po raz przeskakiwała z tematu na temat.

Wszystko rozpoczęło się od pokazania pierwszego zwiastuna z Celebration IV z 2007 roku. Twórcy nie chcieli nic ujawniać na konwencie, ale wtem przyszedł Lucas i powiedział: „Ale jak to nic nie będziecie pokazywać?” Zatem Dave, rad nie rad, usiadł z edytorem i weekend złożyli zajawkę. Athena dodała, że początkowo pracowała nad „Strange Magic”, ale przyszedł Filoni i zapytał się jej, czemu robi to, skoro może brać udział w tworzeniu SW.



Potem przyszła pora na prace koncepcyjne. Reżyser jakiś czas temu odnalazł swój dawno zaginiony notatnik ze szkicami i zeskanował je do wersji elektronicznej. Powyżej mamy zatem pierwotną wersję załogi - pracę tę można zresztą oglądać w albumie „The Art of Star Wars: The Clone Wars". Miała być to grupa przemytników, której towarzyszył Gunganin Lunker (pojawił się ostatecznie w tle w jednym z odcinków). Lucas odrzucił jednak ten pomysł, bo wolał skupić się na Anakinie, ale Filoni ostatecznie zrealizował swój pomysł na taki model głównej grupy bohaterów w „Rebeliantach”. Reżyser następnie podziękował grupie z Tajpeju (studio CGCG), która była odpowiedzialna za większą część animacji. Wyjawił też jak odbywało się pisanie scenariusza: spotykali się ze scenarzystami na dwa tygodnie na ranczu i codziennie wymyślali jakieś trzy odcinki.



Tu mamy szkice z aktu o młodzikach - w tym małego Kel Dora, o którym kiedyś mówił Filoni. Bardzo lubi tę rasę, więc koniecznie chciał, by wystąpił ktoś jeszcze prócz Plo Koona, ale Lucas stwierdził, że są za brzydcy. Obok rysunki z epizodów o Onderonie.



Dalej temat przeszedł na Ventress. Zdaniem Dave'a jako łowczyni nagród stała się bardzo niezależna. Lanter dodał, że grająca ją Nika Futterman jest najsłodsza na świecie, ale w jednej chwili potrafi przeistoczyć się w czyste zło.



Akt o drużynie D, który jest raczej przez fanów nielubiany. Dave bronił go, mówiąc, że ludzie mogą myśleć, że to tylko droidy, ale tak naprawdę jest w nim wiele ważnych momentów. Wyznał, że unika internetu, bo odcinki i tak są robione dużo wcześniej, także i tak nie ma jak odnosić się do reakcji widzów. Kiner wtrącił się i powiedział, że ta historia pozwoliła mu stworzyć nowy typ muzyki do Sagi.



Postać Clovisa została wprowadzona do serialu, by pokazać, że Anakin i Padme nie byli idealną parą i mieli swoje wzloty i upadki. Lanter dodał, że Skywalker był tak wściekły na konkurenta, że w scenie pobicia go nawet nie użył Mocy, tylko od razu rzucił się na niego z pięściami. Jego zdaniem ta chwila jako pierwsza pokazuje, że Anakin był zdolny do naprawdę złych czynów. Filoni wtrącił, że to takie z pozoru drobne czyny prowadzą do upadku. Powiedział też, że podczas szukania aktora do roli młodzieńca był wymóg, by był to ktoś, kogo od razu da się polubić, by tym bardziej zaakcentować upadek bohatera - a Matt tylko wszedł i od razu zrobił wrażenie na wszystkich.



Ekipa wspomniała też zmarłego Iana Abercrombiego, który podkładał głos Palpatine'owi. Jego utrata była dla wszystkich twórców ciosem. Lanter powiedział, że był to bardzo ciepły człowiek.



Gdy nagrywano odcinki o odejściu Ahsoki, ekipa nie wiedziała, że będą one symbolicznym końcem serialu. Dave jednakże powiedział Ahsley, że panny Tano nie będzie przez dłuższy czas, więc dla niej i tak było to jak pożegnanie. Eckstein skorzystała z okazji i nazwała Filoniego najlepszym reżyserem na świecie, na co on schował się wstydliwie pod kapeluszem i podziękował całej ekipie. No i są też szkice z Mandalory, ale tę historię zobaczymy w wersji animowanej. To tu po raz pierwszy Maul powie do Ahsoki: „Lady Tano”.



To szkice lasu, który bardzo chciał ukazać George w akcie o Yodzie. Ta historia ma nam uświadomić dwie rzeczy: po pierwsze, że to właśnie podczas konfliktu z Separatystami mistrz uświadomił sobie, że wojna nikogo wielkim nie czyni. Po drugie, że każdy ma ciemną stronę. Nawet on. Na spotkaniach twórcy rysowali też śmieszne rysunki, takie jak ten powyżej, z Maulem, któremu odpadły kółka, czy Yaddle. Gdy Filoni zapytał się Lucasa o co mu chodziło z mistrzynią, ten odparł tylko: „Nie chcę o tym mówić”.





Potem zaczęły się kolejne prace z niewyświetlonych odcinków. Na dobry początek akt o łowcach nagród, w tym statki, które nigdy nie ujrzały światła dziennego. Jest też parę rysunków z historii o Kasyyyku, która działaby się bliżej „Zemsty Sithów”. Tarfull modliłby się do drzewa (co wzbudziłoby wielką konsternację klonów), czy Wookiee mogą zaatakować droidy. No i pojawiliby się żołnierze z oddziału Bad Batch. I tak, na czołgu jest zawieszona skóra Wookieego.



A tu akt o Ventress i Quinlanie Vosie, zaadaptowany w powieści „Mroczny uczeń”.

Na koniec, po ujawnieniu zwiastuna, ekipa jeszcze raz podziękowała wszystkim fanom, którzy sprawili, że marzenie wszystkich się spełniło.

AKTUALIZACJA

Na YouTubie jest już dostępny pełen film z panelu.



Zapraszamy do dyskusji na forum.

Pierwszy obrazek z bohaterami „Resistance” [UPDATE]

Różne
23

Od paru miesięcy czekamy na konkretniejsze wieści o serialu „Resistance”. Choć jeszcze nie jest to oficjalnie zapowiedziane, to z całą pewnością możemy się spodziewać panelu na SDCC. Lecz tym razem newsy napłynęły do nas z Francji, gdzie Disney przeprowadził spotkanie dla swoich partnerów biznesowych. W jego trakcie pokazano grafikę przedstawiającą bohaterów Ruchu Oporu i Najwyższego Porządku (tu jest najbliżej jak się tylko da). Dodatkowo poinformowano, że serial nad Sekwaną zadebiutuje w październiku, co może oznaczać, że w Stanach trochę wcześniej. Podobno nacisk ma być w nim położony na akcję i humor, a BB-8 ma pojawiać się bardzo często.



Po lewej widoczni są szturmowcy, myśliwce TIE, kapitan Phasma i żołnierz w czerwonej zbroi, który może przywodzić na myśl powieściowego Kardynała lub gwardzistę. Po prawej zaś na pierwszym planie widnieje zapewne Kazuda Xiono, nasza główna postać. Z tyłu można wypatrzeć Poego, BB-8 i nowych bohaterów. Zapewne niedługo poznamy ich imiona.

W ostatnich dniach pojawiła się plotka z gatunku tych cięższych do uwierzenia. Na Reddicie ktoś wypatrzył post z 4chana (gdzie zasadniczo każdy ma jakiegoś wujka w Lucasfilmie), który ktoś wstawił miesiąc przed pierwszą zapowiedzią, czyli w marcu. Do poniższych rewelacji należy podchodzić ostrożnie, ale kto wie, może okażą się prawdziwe.

  • Tytuł serialu miał wedle użytkownika brzmieć „Star Wars: Black Squadron”, a jego głównym bohaterem miał być Poe. Historia ma się dziać przed komiksowym „Dameronem”. To pierwsze to oczywiście bzdura, natomiast drugiego łatwo się domyśleć. Podobno brano pod uwagę innego aktora do roli pilota, ale wiemy już, że przemówi głosem Isaaca. Seria nie odpowie na pytanie czy Poe jest gejem, ale podobno scenarzyści dostali szczególną wytyczną, by nie angażować go w żaden romantyczny związek.

  • Disney chce, by była to animacja 3D, Lucasfilm wolałby 2D. Podobno powstały obie wersje. Jest to dość ciekawe, bo wśród fanów nie ma konsensusu co właściwie zaprezentuje nam serial.

  • Głównym celem serii będzie sprzedawanie rzeczy z BB-8. Co zgadza się z doniesieniami z Francji.

  • Kylo Ren ma się pojawić, ale w roli podobnej, jaką miał Vader w „Rebeliantach”, to znaczy niezbyt dużej. W kwestii aktora bierze się pod uwagę tylko Adama Drivera.

  • Podobno jeden z aktów ma dotyczyć (Spoiler):eksperymentu związanego z namierzaniem w nadprzestrzeni, co ma wyjaśnić nieco „Ostatniego Jedi”.(Koniec Spoilera)

Panel o dziesięcioleciu „The Clone Wars” ma się pojawić na SDCC we czwartek 19 lipca i niektórzy mają nadzieję, że Filoni ogłosi na nim jakąś niespodziankę, na przykład adaptację jednego z niedokończonych aktów w formie książki lub komiksu. Tymczasem Tracy Cannobbio umieszcza na swoim Twitterze obrazki źródłowe dla cosplayerów, przedstawiające bohaterów „Rebeliantów”. Na razie mamy Herę, Jacena, Ezrę i Mandalorian, jeśli chcecie kogoś konkretnego, wystarczy do niej napisać.







I na koniec krótki filmik z nadania tytułu honorowej członkini 501 Legionu Tiyi Sircar, czyli serialowej Sabine.



UPDATE - 06.07.18

Najnowszy numer „Insidera” potwierdził, że w rolę Kazudy wcieli się Christopher Sean, co wiele osób podejrzewało od dłuższego czasu.

Zapraszamy do dyskusji na forum o „Resitance”, „Rebeliantach” i dziesięcioleciu TCW.

Zapowiedź czwartego sezonu „Rebeliantów” na blu-ray i DVD

Oficjalna
4



„Rebelianci” niedawno się skończyli, ale to nie znaczy, że nie będziemy mogli jeszcze raz wrócić do przygód załogi „Ghosta”. Na Oficjalnej ukazała się zapowiedź czwartego sezonu serialu, który trafi na półki sklepowe w Stanach już 31 lipca (Tracy Cannobbio wspominała początkowo, że miał być to koniec sierpnia). Cena na razie nie jest znana, dlatego jeśli ktoś jest zainteresowany, to warto śledzić sklepy internetowe. Ci, którzy chcieliby zakupić boks ze wszystkimi sezonami, będą musieli uzbroić się w cierpliwość, bo wedle Cannobbio chwilowo nie ma go w planach. Poniżej opis i specyfikacja techniczna wydania.

Dodatki - DVD:

  • „Rebels Recon” - czyli znane nam z YouTube'a podsumowania odcinków z prowadzącą Andi Gutierrez. Będzie ich osiem, bo większość odcinków leciała w telewizji podwójnie.

Dodatki - blu-ray:

  • „Rebels Recon”.

  • Sześć komentarzy audio w wykonaniu producenta wykonawczego Dave'a Filoniego.

  • „Ghost of Legend” - film o podróży rebelianckiej załogi, zwłaszcza o jej końcowym etapie. Opowiedzą nam o niej twórcy i aktorzy.

  • „Force of Rebellion” - Filoni zdradzi tutaj szczegóły o naturze Mocy w serialu i jej istotności w całej Sadze.

  • „Kevin Kiner: The Rebel Symphony” - jak głosi tytuł, film będzie dotyczył kompozytora „Rebeliantów”. Dowiemy się z niego zwłaszcza co inspirowało artystę przy tworzeniu muzyki.

Specyfikacja techniczna:

  • Liczba dysków: 3 (DVD), 2 (blu-ray).

  • Czas trwania: około 353 minut.

  • Format obrazu: 1:78:1 szerokoekranowy.

  • Język: angielski i francuski 5.1 Dolby Digital, hiszpański 2.0 Dolby Digital.

  • Napisy: angielskie, francuskie i hiszpańskie.

Zapraszamy do dyskusji na forum.

Więcej szczegółów o „Galaxy's Edge”

Oficjalna
2



O „Galaxy's Edge”, czyli starwarsowej atrakcji powstającej w parkach rozrywki Disneya, wiemy już od jakiegoś czasu. Niedawno odbyła się impreza „Galactic Nights” w Orlando, podczas której zdradzono na co takiego natrafimy podczas zwiedzania stworzonej w parkach „planety” Baatu.

Po pierwsze, zobaczymy tam dwa ogromne AT-AT, z którymi walczyć będą goście. Obecnie są budowane w Japonii. Inną atrakcją w tym stylu będzie „Sokół”. Do pojazdów dołączy też transportowiec Ruchu Oporu z „Przebudzenia Mocy”. Goście będą mogli wejść na jego pokład i wyruszyć do walki z Najwyższym Porządkiem. Statek został podobno odwzorowany bardzo dokładnie, będą tam nawet ślady po zniszczeniach.

Po drugie, Doug Chiang pracuje z innymi artystami, by stworzyć zagrodę ze zwierzętami, spośród których wiele pojawiło się do tej pory tylko w animowanej formie. Jednymi z nich będą loth-koty z „Rebeliantów”, z którymi będzie można wchodzić w interakcję. Goście „Galactic Nights” uznali je za bardzo słodkie.

Kolejnym obiektem do zwiedzenia będzie placówka Black Spire, ale o tym już wiemy; miejsce to wspomina L3 w „Solo”, gdy mówi pogardliwie, że Lando nie mógłby bez jej pomocy go znaleźć. Na początku newsa mamy pracę koncepcyjną przedstawiającą Black Spire.

Wreszcie, wśród postaci, na które natrafią goście, znajdą się Nien Nunb i Hondo Ohnaka. Głosu temu pierwszemu użyczy jego oryginalny aktor, Kipsang Rotich. Ludzie z Disneya pojechali aż do Kenii, by go zaangażować. Podczas „Galactic Nights” pokazano film, w którym Rotich wyraził radość z powrotu do roli. Nie wiadomo natomiast czyim głosem przemówi Ohnaka, ale po imprezie uczestnicy dostali karty przedstawiające go razem z Chewbaccą na rampie „Sokoła”. Oficjalna pisze, że nie wiadomo, co takiego sprawi, że ich ścieżki się skrzyżują, ale możemy się domyślać, że dowiemy się tego z książki „Pirate's Price”.

Otwarcie „Galaxy's Edge” nastąpi w przyszłym roku.

Trzy złote Saturny dla „Ostatniego Jedi”

58

Wczorajszego wieczoru po raz 44 rozdano Złote Saturny. To doroczna nagroda przyznawana przez Akademię Filmów Science Fiction, Fantasy i Horror. „Ostatni Jedi” dostał aż trzy nagrody.

  • Najlepszy aktor - Mark Hamill
  • Najlepszy scenariusz - Rian Johnson
  • Najlepszy montaż - Bob Ducsay


Najlepszym filmem SF został nowy „Blade Runner” zaś fantasy „Kształt wody” a horror – „Uciekaj”. Za muzykę nagrodzono Michaela Giacchino za film „Coco”.

Najlepszy serial animowany to ponownie „Star Wars: Rebelianci”.


Warto dodać, że w Stanach Epizod VIII trafił już na Netflixa.

9 filmów w produkcji?

23



Bardzo ciekawą informację zamieścił na twitterze Aaron Goins, który prowadzi kilka podcastów. Otóż wygląda na to, że rozmawiał on z Tomem Kanem, który podkładał głos Yody, narratora lub Yularena w animacjach „Wojny klonów”, „Siły Przeznaczenia”, „Detours” oraz „Rebelianci”. Ma też swój wkład w „Przebudzenie Mocy” (głos obywatela na Hosnian Prime i technika na Starkillerze) i „Ostatniego Jedi” (głos Ackbara). W każdym razie Kane twierdzi, że obecnie w Lucasfilmie jest dziewięć różnych filmów z cyklu „Gwiezdne Wojny” na różnych etapach produkcji. Na ile Tom Kane jest wiarygodnym źródłem trudno stwierdzić, zresztą wypowiedź i tak jest cytatem. Ale kto wie, może w jest w tym ziarno prawdy?



Kane stwierdził natomiast, że obecnie nie ma planów na temat filmu o Yodzie. Może się dopytywał i stąd dostał taką odpowiedź. Nie zdradził natomiast o czym mogą być te filmy.

Na razie lista potencjalnych filmów wygląda tak:

  1. Epizod IX – reż. J.J. Abrams, status – potwierdzony, zdjęcia ruszą w lipcu, premiera: grudzień 2019
  2. Nowa trylogia część 1 – reż. Rian Johnson, status – potwierdzony, zdjęcia/premiera – nieznane, wstępna preprodukcja
  3. Nowa trylogia część 2 – pomysł Rian Johnson, status – potwierdzony, zdjęcia/premiera – nieznane
  4. Nowa trylogia część 3 – pomysł Rian Johnson, status – potwierdzony, zdjęcia/premiera – nieznane
  5. Nowa seria część 1 – pomysł David Benioff i D.B. Weiss, status – potwierdzony, zdjęcia/premiera – nieznane
  6. Nowa seria część 2 – pomysł David Benioff i D.B. Weiss, status – potwierdzony, zdjęcia/premiera – nieznane (zakładamy, że seria będzie mieć min. 2 części, choć może być ich więcej)
  7. Obi-Wan Kenobi – status – niepotwierdzony, zdjęcia/premiera – nieznane, podobno za projekt ma odpowiadać Stephen Daldry
  8. Boba Fett – status – potwierdzony ale niezapowiedziany jako film o Bobie, produkcja – Simon Kinberg, zdjęcia/premiera – nieznane, podobno reżyserem ma być James Mangold


Wygląda na to, że o dziewiątym filmie na razie nie mamy pojęcia. Może to być zarówno kolejna Antologia jak i trzecia część serii Davida Benioffa i D.B. Weissa. Może też film o Lando czy dalsze losy Hana Solo? Warto też zaznaczyć, że Boba Fett i Kenobi to wciąż nie są potwierdzeni bohaterowie, choć przyjęło się już tak zakładać.

Obecnie nie wiemy też który film będzie następny w kolejce po Epizodzie IX. Tu chodzą różne wieści. Albo będzie to pierwszy film z trylogii Riana, albo Boba Fett, albo Kenobi. Newsy się tu trochę wykluczają. Zdjęcia do kolejnego obrazu powinny zacząć się w 2019. Czy Rian zdąży do tego czasu? Nie wiemy. Sugerowano, że może będzie to Kenobi, ale podobno wciąż Daldry nie ma podpisanego kontraktu, więc raczej nie zaczął pisać scenariusza. Simon Kinberg i James Mangold niby mają scenariusz (jeszcze z czasów Josha Tranka), więc niby mogliby się tym zająć, ale jednocześnie Mangold ruszy niebawem ze zdjęciami do filmu „Ford vs. Ferrari”, zatem byłby wolny zdecydowanie bliżej 2020 (chyba, że robiłby dwa filmy na raz).

Liczyliśmy, że Lucasfilm zapowie oficjalnie coś więcej przy okazji CineEurope, które miało miejsce w tym miesiącu w Barcelonie. Disney się tam wystawiał, ale o „Gwiezdnych Wojnach” czy „Indiana Jonesie” nic nie powiedział. Może przy okazji San Diego Comic-Con coś zdradzą? W każdym razie wysypu zapowiedzi należy spodziewać się w kwietniu 2019 podczas Star Wars Celebration w Chicago.

Ciekawostki o „Hanie Solo” od Rona Howarda

38

Trzeci weekend „Hana Solo” za nami. Niestety niespodzianki nie ma. Tym razem w USA było drugie miejsce i 15,78 miliona USD. Poza Stanami, trzecie miejsce i 11,3 miliona USD. W USA film już ma 176,7 milionów USD, zaś poza Stanami 136,7 milionów USD.

Ron Howard jest dumny z tego filmu o czym napisał na tweeterze. Cieszy go również to, że ludzie, którzy zobaczyli ten obraz najczęściej są zadowoleni. Chciałby by ci, którzy nie widzieli, a mógłby im się „Solo” spodobać, zobaczyli go w kinie.



Ron Howard udzielił magazynowi „Empire” kilku odpowiedzi na temat „Hana Solo”. Po pierwsze, twórcy są świadomi, że w filmie nie było wszystkiego. Kwestii Qi’ry pozostaje nierozwiązana, Chewbacca nie ma kuszy, nie spotkaliśmy też Jabby, nie mówiąc już o Karmazynowym Świcie. To wszystko wskazuje na to, że planowany był sequel. Natomiast Ron mówi wprost, że nie było prawdziwego planu na sequel. Raczej luźne pomysły, bardziej na zasadzie jak dana sytuacja może się rozwinąć. Dotyczy to także sequela o Lando. Oczywiście sytuacja finansowa „Hana Solo” raczej nie rokuje dobrze, ale możliwości są. W Lucasfilm cały czas trwają intensywne dyskusje, co z tym wszystkim zrobić. W przypadku filmu o Lando i jego dalszych losów, Howard zasugerował, że L3-37 może nie zniknęła na zawsze. Może Lando będzie chciał ją odtworzyć? Niemniej jednak dziś nie ma żadnych, realnych planów by kontynuować te wątki. Tylko możliwości.



Gdy Howard został reżyserem, nie wszystkie rzeczy w scenariuszu były ustalone. Choćby to, kto faktycznie dowodzi Karmazynowym Świtem. Było pięciu kandydatów, w tym Jabba. Tego jednak odrzucili, gdyż ten wspomniany wielki gangster z Tatooine, za bardzo sugerowałby bezpośredni sequel. To Ron w rozmowie zapytał, co się stało z Maulem. Choć nie oglądał „Wojen klonów” czy „Rebeliantów”, to wiedział, że ta postać przeżyła i coś się z nią działo. Podpowiadał mu to jego 30-letni syn, który jest wielkim fanem Dartha Maula. Gdy okazało się, że Maul faktycznie ma związki ze światem przestępczym, nagle stało się jasne, że to jest właśnie ten poszukiwany tajemniczy szef. Zwłaszcza, że to dość nieoczekiwany zwrot akcji w filmie.

Ludzie widzą w Qi’rze zimną femme fatale, która zostawiła Hana i zajęła swoje miejsce w Karmazynowym Świcie. Howard sugeruje, że może istnieć jeszcze inne wytłumaczenie. Tam Qi’ra jest bardziej altruistyczna, ale też tragiczna. Wiedziała, że jeśli uciekną oboje z Hanem najpewniej zginą, więc odesłała go, a sama chciała posprzątać sytuację. Tyle, że okazało się, iż zamieniła jednego opresyjnego szefa na kolejnego.



Howard twierdzi, że w tym czasie w galaktyce rządziło pięć głównych syndykatów przestępczych. Sugeruje też, że walki między nimi byłby bardzo interesującym tematem do eksplorowania. Zresztą nie raz reżyser sugerował, że jest otwarty na powrót do „Gwiezdnych Wojen”.

W przypadku Drydena Vosa twórcy chcieli pokazać jego dwa oblicza. Stąd, te znaki na twarzy, gdy się wścieka stają się zdecydowanie bardziej widoczne. Jednocześnie Dryden bywa czarujący, jak i niebezpieczny. Scenę z zabiciem gubernatora dodano do scenariusza tylko po to, by lepiej ukazać tę drugą twarz Vosa.

Pomysł na spin-off o Hanie Solo pojawił się bardzo wcześnie, jeszcze wtedy gdy za wszystkim stał George Lucas. Lawrence Kasdan i Kathleen Kennedy z jednej strony chcieli eksplorować tę historię, z drugiej trochę mieli wątpliwości. Lucas był bardzo za. Bo choć wiemy, że główny bohater nie zginie, to w kinie przygodowym raczej głównym postaciom nie grozi nic nieodwracalnego.



Warwick Davis zagrał w „Hanie Solo” kilka ról. Oczywiście widzimy go jako Weazela, którego już raz grał w „Mrocznym widmie”. Teraz ta postać jest członkiem gangu Enfys Nest. Ale Davis ma większy wkład. Jest jednym z obcych przy partyjce sabacca, inna z jego postaci ma też znaczący udział w buncie droidów, pomagał też ludziom zajmującym się kukiełkami. Skoro przy Warwicku jesteśmy to Howard stwierdził, że coś się dzieje w temacie „Willow” i obecnie liczą, że może uda im się ruszyć z serialem telewizyjnym.

Według Rona wbrew obiegowym opiniom u niego na planie było całkiem sporo improwizacji. Królowali w tym przede wszystkim Donald Glover i Phoebe Waller-Bridge. Natomiast nie jest tak, ze Jon i Lawrence Kasdan każą się trzymać swojego scenariusza. Oni bardzo dobrze przyjęli zmiany, które zaproponowała ta para. Howard nie wspomina jednak nic o improwizacjach u Chrisa Millera i Phila Lorda. Swoją drogą podobno przed zwolnieniem mieli już gotowy pierwszy zwiastun.

Ron twierdzi także, że część scen humorystycznych to jego pomysł. Scena między Qi’rą a L3 to jedna z nich. Howard jest bardzo dumny ze sposobu jaki zagrała ją Emilia Clarke. Inna scena, którą dodał Ron to scena pod prysznicem. Bardzo mu zależało, by pokazać specyficzny związek Hana i Chewbaccy, zwłaszcza na początku filmu.



Reżyser mówi, że rozmawiał też z Harrisonem Fordem o filmie i Aldenie Ehrenreichu. Ford raczej jest miłym człowiekiem, nawet jeśli mu się nie podoba to powie, że jest wszystko dobrze. W tym wypadku jednak Harrison był bardziej wylewny. Ludzie, którzy (jak Ron) znają go lepiej, wiedzą, że nowy film musiał mu autentycznie podpasować. Zdaniem Howarda, Alden doskonale zrozumiał czym jest dusza Hana Solo.

Scena trasy na Kessel (lub z Kessel) była wiele razy modyfikowana i poprawiana. Nawet już po przybyciu Howarda. Wówczas nie było ani stwora, ani użycia coaxium jako katalizatora. To wszystko trzeba było poskładać. Ron zaś jest zaskoczony ile z tym wszystkim było zabawy. Zresztą nawet kapsuła ratunkowa z „Sokoła Millennium” miała odegrać inną rolę w tej sekwencji. Planowano ją wykorzystać przy ucieczce przed TIE Fighterami. Zresztą to właśnie tamta scena stała za tym, by zmodyfikować „Sokoła”.

Plotki o „Resitance” #1

Różne
15

W temacie „Resistance” panuje na razie cisza, ale jesteśmy już po premierze „Solo” i targach E3, także należy się spodziewać, że firma zacznie w najbliższych tygodniach coraz bardziej promować swoje nowe dzieło. Tymczasem jesteśmy zdani na plotki, a ponieważ jest to pierwszy news z tejże serii, przypominamy: do pogłosek należy podchodzić z dużą dozą ostrożności, bo bardzo często okazuje się, że aktorzy i twórcy albo coś przekręcają, albo celowo wprowadzają nas w błąd. Wystarczy wspomnieć pierwsze wieści o „Rebeliantach”, wedle których w serialu miało nie być żadnych Jedi.

Niewątpliwie najwięcej informacji w ostatnich dniach przyniósł Jim Rash, jeden z aktorów, którzy wezmą udział w projekcie. W wywiadzie dla Entertainment Tonight zdradził parę szczegółów o serialu. Transkrypcja wypowiedzi jest dostępna na Rebels Report.



Aktor nie może jeszcze za bardzo się wypowiadać, zresztą z samego serialu widział jedynie wczesną wersję animacji, także nie może się doczekać, gdy zobaczy ją ukończoną. Nie będzie za bardzo modulował głosu, dostaniemy mniej więcej jego naturalny ton. On i Bobby Moynihan będą grali kosmitów, którzy będą odpowiedzialni za sprzęt w Ruchu Oporu. Ich relacja wygląda trochę tak jak ta pomiędzy Oscarem i Feliksem ze sztuki „The Odd Couple” - ten pierwszy jest wyluzowanym leniem, drugi nieśmiałym maniakiem porządku. Zresztą jeden z kosmitów ma na imię Flex (pisownia?) jako aluzja do tegoż.

Tracy potwierdziła z kolei, że w „Resistance” nie dostaniemy krótkich odcinków wprowadzających, jak to było w przypadku „Rebeliantów”. Możemy za to liczyć na zajawki.



Z braku większych wiadomości fani zaczęli analizować na tysiąc sposobów grafikę z zapowiedzi serialu. Jeden z nich spytał się Matta Martina jaki model myśliwca widnieje na obrazku, a ten potwierdził, że to zupełnie nowa maszyna.



Warto też nadmienić, że profile bohaterek z „Resistance” znajdą się w zapowiedzianej na październik książce „Women of the Galaxy”. Na koniec wspomnijmy jeszcze o „Rebeliantach”. Steve Blum pojawił się na Phoenix Comic Feście, gdzie podpisał kalluzebowy fanfik jednemu z fanów. Zdradził też, że gdy na Celebration mówił, że Zeb i Kallus powinni polecieć na Lira San i założyć rodzinę, to nie miał pojęcia, że faktycznie tak to się skończy. Filoni dodał tę scenę specjalnie dla niego, choć Dave oczywiście temu zaprzecza.

Zapraszamy do dyskusji na forum.

O wynikach raz jeszcze i inne ploty

93

Na początek ponownie o wynikach „Hana Solo”. Czterodniowy weekend film Rona Howarda prawdopodobnie skończy z 103 milionami USD. Po trzech dniach film miał 84,75 milionów USD. W Polsce również otwarcie rewelacyjne nie jest. Film w weekend obejrzało u nas 136,4 tysiąca osób. To obecnie 8 otwarcie w tym roku, lepsze niż np. „Czarna pantera”, ale najsłabszy film z disneyowskiej sagi (w kontekście widowni), czyli „Łotr 1” ściągnął do kin 384,2 tysiące osób, Epizody jeszcze więcej.

Ron Howard na twitterze skomentował wynik. Nie spełniły się prognozy, ale to i tak najlepszy wynik w jego karierze. Przy okazji zachęca do obejrzenia filmu i samodzielnego wyrobienia sobie opinii.



Jak podaje CNBC akcje Disneya spadły o 1% ze względu na wyniki „Hana Solo”. Choć pewnie niebawem i tak pójdą do góry. Natomiast zdaniem „The Hollywood Reporter” Disney i Lucasfilm już podjęły jedną istotną decyzję. Otóż o ile dalej zamierzają wypuszczać nowe filmy, raczej pozostaną przy jednym rocznie. Szybko (o ile w ogóle) nie będzie sytuacji takiej jak teraz, by filmy pojawiały się na ekranie w odstępie 5 miesięcy.

W dalszej części znajdują się spoilery, więc jeśli jeszcze nie widzieliście w kinie nowego spin-offa, to czytacie na własne ryzyko.

Trochę zmieniając temat. W „Hanie Solo” pojawia się Anthony Daniels, to wiemy. Należy go szukać na Kessel, to on krzyczy „Sagwaaa! Tędy”. Daniels tym razem gra człowieka ubranego w ponczo. Inne ciekawe nawiązanie to L3 wspominająca „Black Spire”. Disney ujawnił, że w „Galaxy’s Edge”, czyli parku tematycznym o sadze, odwiedzimy Black Spire Outpost.

Ron Howard zdradził, że niewiele brakowało, a w „Hanie Solo” mielibyśmy jeszcze jednego znanego szturmowca (jak Daniel Craig w „Przebudzeniu Mocy”, czy książęta Harry i William oraz Tom Hardy w „Ostatnim Jedi”). Taką rolą zainteresowany był Tom Hanks, niestety nie udało się dopasować terminów.

Początek relacji Hana i Chewiego pierwotnie miał wyglądać inaczej. W czasie walk na Mimban, Chewbacca miał uratować Hana Solo, ten zaś miał mieć u niego dług życia. Taki zamysł znajdował się w pierwotnym scenariuszu, jeszcze gdzieś koło 2012. Potem oczywiście zmieniono.

Lawrence i Jon Kasdan wypowiedzieli się też o powrocie Dartha Maula. Z jednej strony chcieli pokazać, że ktoś kontroluje Drydena Vosa, z drugiej Maul dzięki temu jak jest portretowany w „Wojnach klonów” i „Rebeliantach” stał się najbardziej oczywistym wyborem, by stać na szczycie gangsterskiej drabiny. Zresztą w serialach ta postać bardzo zyskuje i zostaje zmieniony jej odbiór. Pewnie dlatego głosu podłożył mu Sam Witwer jak w serialach, a nie Peter Serafinowicz, ciałem oczywiście nadal jest Ray Park. Kasdanowie przyznają, że problemem było utrzymanie w tajemnicy powrotu Maula, więc ta część scenariusza znajdowała się pod kluczem i mało kto o niej wiedział. Larry przyznaje, że przy VII Epizodzie wycięli scenę otwarcia, która wyciekła, tylko dlatego, że wyciekła i nie byłoby potem już zaskoczenia (chodziło o rękę Luke’a w kosmosie). Warto zauważyć, że zarówno pojawienie się Dartha Maula jak i pewne inne elementy końcówki zostawiają otwarte pole tak do kontynuacji wprost, jak i innych spin-offów.

Powstaje kolejny serial animowany?

Różne
26

Świat „Star Wars” żyje obecnie oczekiwaniem na „Hana Solo”, więc na razie nie ma większej dawki informacji na temat seriali animowanych. Prawdopodobnie na konkretniejsze newsy będziemy musieli poczekać aż do premiery Hantologii, a tegorocznym pewniakiem, jeśli chodzi o duże wieści, wydaje się SDCC w lipcu. Niemniej coś zawsze się pojawia.

Chyba najważniejszą wiadomość ostatnich dni podał serwis We got this covered. Jego redaktorzy dokopali się do oferty pracy w Lucasfilm Animation na stanowisko starszego księgowego produkcji (senior production accountant). Jego praca polegałaby na dbaniu o finanse i budżet „wielu produkcji o wielu sezonach”. Sporo fanów interpretuje to jako wskazówkę dotyczącą jeszcze jednego serialu animowanego poza „Resistance”. Oczywiście zawsze może chodzić o „Siły przeznaczenia”, kolejne wariacje z użyciem LEGO, a nawet animowanego „Indianę Jonesa”, ale warto zwrócić uwagę, że w zapowiedzi „Resistance” Filoni był wymieniony jedynie jako „twórca”, a nie jako reżyser, producent czy choćby scenarzysta. Może to oznaczać, że zajęty jest czymś jeszcze.

Niektórzy z fanów zastanawiali się czemu w ostatniej dawce odcinków FoD było ich tylko siedem, a nie zwyczajowo osiem. Z odpowiedzią przyszła Tracy Cannobio: ósmy będzie miał swą premierę 25 maja. Z jednej strony jest to 41 rocznica Sagi, ale z drugiej dzień, w którym wychodzi „Solo”, więc najprawdopodobniej będzie on jakoś powiązany z Hantologią, może postacią Qi'ry.



O „Resistance” nie ma na razie nic ponad jedną grafikę i listę aktorów, więc ludzie starają się wyciągnąć z tego tyle, ile tylko się da. Entertainment Weekly spekuluje, że główny bohater, Kazuda Xiono, którego płci jeszcze nie znamy, będzie mężczyzną. Zdaniem redakcji imię postaci brzmi azjatycko, a pierwszy na liście aktorów Christopher Sean ma japońskie korzenie, stąd łatwo wszystko ze sobą powiązać. Nie zapominajmy, że EW bardzo często publikuje ekskluzywne zdjęcia czy filmy z Sagi, więc pewnie jego redaktorzy wiedzą więcej, niż mogą napisać. Zresztą sam Sean wydaje się bardzo szczęśliwy z powodu dołączenia do Starwarsówka, czemu daje wyraz na swym Instagramie. Na koniec artykułu EW spekuluje się, czy w serialu nie ujrzymy opowieści o Snoke'u.





Serial zwrócił też uwagę Michaela Stackpole'a, który napisał obecnie legendarną serię „X-wing” opowiadającą o przygodach pilotów Nowej Republiki po bitwie o Endor - czyli w gruncie rzeczy książkową wersję tego, co najprawdopodobniej dostaniemy w serialu.



Przy serialu będzie pracował niejaki Sterling Sheehy, który tworzył storyboardy do „Rebeliantów”. A skoro o nich mowa, to Freddie w końcu się odezwał i zdradził parę szczegółów na temat Kanana. Okazuje się, że był plan, by zabić go już pod koniec sezonu trzeciego, bo Prinze miał trochę problemów osobistych, no ale ostatecznie wszystko się ułożyło, a poza tym nie zostało tak dużo do nagrania. Jego zdaniem w momencie, w którym Ezra spotkał wilka Dume'a, to dusza Jarrusa była połączona ze zwierzęciem, bo tak dyktowała Moc. Gdy stworzenie wykonało swe zadanie, to odeszło wolno, podobnie jak duch Kanana. Aktor chciał wyraźnie dać do zrozumienia, że Jedi nie przyjął jakiejś nowej formy, odszedł na dobre. W kwestii pochodzenia Jarrusa - co nam kiedyś obiecał, a co ostatecznie się nie wyjaśniło - poradził spojrzeć na malunki pokrywające jaskinie na Lothalu. Zdradził, że nie są takie stare, na jakie wyglądają.

Zapraszamy do dyskusji na forum o „Resistance”, „Siłach przeznaczenia” i „Rebeliantach”.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.