Spis newsów (Tydzień KotORa)

Tydzień KotORa: News zamykający

9



To już koniec Tygodnia Rycerzy Starej Republiki. Dzisiejszy news o gadżetach stworzonych przez fanów zamknął temat wydarzeń rozgrywających się 4000 lat wcześniej niż „Dawno dawno temu…”. W tym miejscu kończymy wycieczkę po tej części galaktyki i czekamy na więcej, bo przecież podróż nigdy się nie kończy, a kwestia licencji pod wodzą Electronic Arts pozostaje sprawą otwartą.

Tydzień powstał we współpracy z Adakusem –Dzięki ;)

Dziękujemy także wszystkim, którzy przez tydzień byli z nami, mamy nadzieje że się wam podobało.

Tydzień KotORa: Gadżety "Fan made"

4



W poprzednim wpisie o gadżetach i zabawkach inspirowanych KotORem , przedstawiłem wam produkty które zostały stworzone na licencji przez profesjonalne firmy specjalizujące się w tej gałęzi przemysłu. Tym razem chciałbym jednak pokazać wam do czego są zdolni kreatywni fani w tworzeniu fanowskich perełek kolekcjonerskich.

Pewien fan używający nicku Sith_Fire30 tworzy fanowskie figurki jak i scenki rodzajowe pochodzące z różnych fantastycznych uniwersów. Wśród jego prac można znaleźć kilkanaście dzieł wzorowanych na postaciach bohaterów serii "Knights of the Old Republic". Poniżej możecie zobaczyć efekty jego pracy, a jeśli ciekawią was pozostałe prace twórcy, to odwiedźcie jego blog.



Inne fanowskie produkcje:



Fani również wykorzystują produktów znanych marek to tworzenia autorskich projektów. Na przykład budują Ebon Hawka z klocków LEGO lub krążownik Hammerhead.




Popularne też jest tworzenie ludzików LEGO na wzór postaci które nigdy wcześniej nie pojawiły się w oficjalnych zestawach.




Tydzień KotORa: Nawiązania w EU

1



Wcześniej pisaliśmy o nawiązaniach do EU w KotORze, a także tym jak „Knights of the Old Republic” wpłynęło na Wojny klonów oraz grę The Old Republic. Jednak to nie koniec nawiązań, KotOR zmienił uniwersum sagi, rozwinął je, nic dziwnego, że potem do niego nawiązywano w wielu źródłach.

Chyba najważniejszym z nich jest seria komiksowa „Rycerze Starej Republiki” autorstwa Johna Jacksona Millera. O historii tej serii pisaliśmy przy okazji KotORowych komiksów, tym razem zajmiemy się tylko i wyłącznie nawiązaniami. Akcja dzieje się co prawda przed wydarzeniami KotORa, ale na tyle krótko, że czuje się już jego oddech, to sprawia, że seria jest wręcz kopalnią nawiązań, także dlatego, że pojawiają się tam postaci z gry jak i lokację. Chyba najbardziej ikoniczna postać KotORa, czyli Revan co prawda nie przewija się bezpośrednio przez serię, ale obserwujemy go w mediach czy rozmowach. Jest postrzegany jako bohater, który walczy gdzieś tam na odległych frontach, ale dowiadujemy się też trochę o jego masce. Czasem tylko pojawia się na krótko w serii, raczej gościnnie niż na stałe. Za to dużo lepiej poznajemy przeszłość niejakiego Aleka „Squinta” Squinquargesimusa, który pewnego dnia stanie się Darthem Malakiem. Z postaci, które się przewijają przez serię należy wymienić Saula Karatha, Cartha Onasiego, Vandara Tokare, Zhara Lestina, czy w końcu Grifa i Mission Vao. Przez pewien czas seria ląduje także na Taris, gdzie tych nawiązań jest jeszcze więcej. Widzimy Podmiasto, wspomniana jest Wioska Wygnańców, a także wyścigi śmigów, dodatkowo ukazano też genezę zarazy Rakghuli. Przewijają się także organizacje przestępcze, Czarni Vulkarzy, Ukryci Bekowie (z Gadonem Thekiem) no i Kantor. Niektóre nawiązania są dość nie wprost, jak choćby pojawienie się okrętu, który wygląda jak „Mroczny Jastrząb”, możliwe że to on, ale takiej wiedzy nie mamy. W komiksie mamy także retrospekcje masakry na Catharze, pojawia się Cassus Fett (wspomniany w grze), spotykamy robota zabójcę HK-24, odwiedzamy Enklawę Jedi na Dantooine, czy w końcu jesteśmy świadkami wizji, że jeden z Jedi stanie się Lordem Sithów i będzie toczył wojnę o galaktykę, mowa oczywiście o Malaku.

Istotnym nawiązaniem jest też inna, wciąż tworzona seria – „Dawn of the Jedi”, która dzieje się na tysiące lat przed KotORem, ba nawet przed powstaniem Republiki. Tam znajdziemy wiele nawiązań, głównie związanych z Bezkresnym Imperium i poniekąd Gwiezdną Mapą. Bezkresne Imperium i Rakatanie (czy też Budowniczy), to dość istotny wkład KotORa w EU. To imperium, które rozciągało się po galaktyce jeszcze przed Republiką, stąd pozostały po nim pewne pozostałości, które czasem są odkrywane, jak choćby w powieści Odpływ.

Wraz z Rakatanami pojawiają się też ich światy, w tym Lehon (w grze znany jeszcze jako Nieznany świat). Ponownie przemyka on gdzieś przez „Dawn of the Jedi”, ale też odgrywa istotną rolę w powieści Darth Bane: Droga zagłady Drew Karpyshyna. Tam Bane szuka wsparcia w wiedzy starożytnych Sithów i podąża ścieżką Dartha Revana.

Innym światem, który przewija się przez „Dawn of the Jedi” jest Manaan, oczywiście wprowadzony w KotORze. Planeta ta nie jest zbyt mocno wykorzystywana w EU, za to pojawiła się jeszcze w grze Empire at War. Z planetą powiązane jest też kolto, to zostaje wspomniane na przykład w Szturmowcach śmierci.

Kolejna planeta to Taris, poniekąd ikona KotORa, ze względu na to co się z nią stało. Ale kilka tysięcy lat później funkcjonuje już całkiem normalnie, przede wszystkim w Braterstwie krwi, choć wspomniana jest też w innych miejscach.

Dość istotną lokacją KotORa też Korriban, z jednej strony planeta uznana w uniwersum, z drugiej dość mocno rozwinięta. Tu wprowadzono osadę Dreshdae, do której przybył Darth Bane (w „Drodze zagłady”), ale też pojawiła się w Jedi Quest #10: The Final Showdown. Tu także pojawiają się grobowce Sithów, w szczególności dwóch nowych, a są to Ajunta Pall i Tulak Hord. Zresztą tu także po raz pierwszy zdefiniowano kodeks Sithów, ten zaś pojawił się potem w dużej liczbie kolejnych źródeł.

Canderous Ordo staje się później Mandalorem i jest wspominany jako postać historyczna, choćby w „Komandosach Republiki”. Ba w grze „Force of Corruption” pojawiają się czołgi klasy Canderous, zresztą potem wspomniane także w „Przeznaczeniu Jedi”.

KotOR rozwija także faunę. Terentateki, które zalęgły się w grobowcu Nagi Sadowa, potem pojawiły się w EU, przede wszystkim w komiksie „Cienie i światło”. Zresztą ów komiks jest dość mocno powiązany z grą, główne postaci – Durona i Sheelę, do których nawiązania spotykamy w grze na Korriban, a szczątki Saresh znajdujemy na Kashyyyku. Duron natomiast ma wizję zniewolenia Wookieech, która ostatecznie ma spełnia się w grze.

Nawiązań oczywiście przybywa, czasem tylko trudno już odróżnić czy to nawiązanie do KotORa, czy może źródła, które do niego nawiązało.

Wszystkie atrakcje tygodnia KotORowego znajdziecie tutaj.

Tydzień KotORa: Konkurs świąteczny

5



Z uwagi na to, że Tydzień KotORa odbywa się w okresie poprzedzającym święta, to chcielibyśmy z tej okazji zaprosić Was do wzięcia udziału w świątecznym konkursie KotORowym. Tematem konkursu będzie przedstawienie dowolnej postaci z KotORa w motywie świątecznym. Jaka to będzie postać, jak ją dokładnie zmienicie czy też jaką techniką pracę wykonacie zależeć będzie tylko i wyłącznie od Was. Prace należy nadsyłać do 04.01.2014 na adres redakcja@gwiezdne-wojny.pl.

Sponsorem nagród jest firma Taniejniema - Sklep i Aukcje Internetowe, która od kilku lat zajmuje się sprzedażą książek, filmów i muzyki w serwisie Allegro : Tu i Tu.

Dla zwycięzców przewidziano nagrody w postaci anglojęzycznych książek. Zostaną one przyznane trzem osobom których prace jury uzna za najlepsze. Nagrody kształtują się następująco:

I miejsce – Star Wars - The Ultimate Visual Guide
II miejsce – Star Wars - Ascension (twarda oprawa)
III miejsce – Star Wars - Death Star


Wszystkie szczegóły znajdziecie w regulaminie.
W razie pytań piszcie do członków redakcji.


Serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie wszystkich fanów! Powodzenia i miłej zabawy!

Tydzień KotORa: Star Wars Miniatures

4



Świat “Knights of the Old Republic” bardzo mocno odcisnął swoje piętno na Star Wars Miniatures. Bitewniak dzięki temu tytułowi zyskał wiele i dodatkowo dostał impuls do dalszego rozwoju w nowych, nieeksplorowanych dotąd, kierunkach.

Wszystko zaczęło się od, naszym zdaniem, najlepszego dodatku do Star Wars Miniatures, czyli „Champions of the Force”, gdzie wprowadzono dwie nowe frakcje: Old Republic i Sith, na temat których więcej dowiecie się z następnego akapitu. Wśród postaci związanych z „Knights of the Old Republic” pojawili się członkowie drużyny Revana (Bastila Shan, HK-47) oraz jego wielki przeciwnik – Darth Malak i gro nienazwanych postaci (żołnierze Sithów, Jedi i wojskowi Stare Republiki). Dodatek skupiał się przede wszystkim na silnych Mocą, a sporo miejsca pozostawiono także dla innych frakcji i bohaterów jeszcze niewydanych. Jednak „Champions of the Force” był dopiero początkiem rozwoju w nowym kierunku, który potem przez lata kontynuowano. Kolejna rewolucja nadeszła w kolejnym dodatku jakim okazał się „Bounty Hunters”, gdzie wprowadzono frakcję Mandalorian wzorowanych na tych z KotORa 2.



Później nastąpił bardzo spokojny okres, bo w kolejnych trzech dodatkach pojawiły się zaledwie dwie postaci związane z „Knights of the Old Republic”. Byli to Darth Revan (będący jedną z najpotężniejszych miniaturek w grze) oraz Canderous Ordo. Prawdziwym ukoronowaniem „Knights of the Old Republic” stało się wydanie w 2008 roku dodatku pod tym samym tytułem. Tutaj czerpano całymi garściami już zarówno z KotORa 1 jak i 2, a nawet tego komiksowego. Niejako dokończono to co zostało rozpoczęte w „Champions of the Force” i pozwolono graczom złożyć całą drużynę Revana do kupy oraz na dobre rozpoczęto kompletowanie drużyny Wygnanej Jedi. A także dodano mandaloriańskich Neo-Konkwistadorów.



Po wielkiej rewolucji jaką wywołał dodatek „The Clone Wars” kolejną porcję interesujących nas minisów dostaliśmy dopiero w „Jedi Academy” w 2009 roku. Tutaj pojawiła się miniaturka The Jedi Exile oraz pomniejsi Jedi z ery KotORa. Potem była znowu dwu dodatkowa przerwa i finałowy sithański rodzynek w postaci Elite Sith Assasin. Pojawili się także inni nienazwani Jedi, ale nie można jednoznacznie stwierdzić, że ich pochodzenie jest związane z „Knights of the Old Republic”.



Niestety postaci ze świata “Knights of the Old Republic”nie dostały do obsadzenia zbyt wielu okładek boosterów. Przy 54 wolnych pudełkach umieszczono je zaledwie na trzech (w tym jedna postać komiksowa)... Mowa o „Champions of the Force”, który firmował swoim wizerunkiem Darth Nihilus, tytułowym „Knights of the Old Republic” z Malakiem oraz Mandalorem Ostatecznym (on jest właśnie wymienianą postacią komiksową). Dodajmy, że z erą KotORa związany jest jeszcze mandalorianin na bazyliszku z dodatku „Bounty Hunters”. To jednak wszystko, a „nasi milusińscy” przegrali batalię o dominację na boosterach z kretesem. Ustąpili praktycznie wszystkim gałęziom Star Wars poza „The Force Unleashed”, które de facto dostało własny dodatek.

Jednak najważniejszy wkład ery KotORa w Star Wars Miniatures to pojawienie się aż trzech nowych frakcji: Old Republic, Sith oraz Mandalorian, a także kilkunastu Fringe. Początki były bardzo nieśmiałe i ciężko było cokolwiek sensownego, i tematycznego jednocześnie, poskładać do bitwy na 150 czy 200 punktów. Z czasem temat się rozwijał a gracze mieli do dyspozycji coraz więcej kart. Przy wsparciu różnorodnych Fringe'ów można było budować bardzo klimatyczne składy. Z ram KotORowych wyrwani zostali Sithowie, bo w tą frakcję zrzucono Sithów ze wszystkich er – od starożytnych, po imperialne, a skończywszy na „legajsowej”. To samo tyczy się Mandalorian, choć w znacznie mniejszej skali. Jedyną frakcją wierną swoim czasom (o ile za takie bierzemy przedział 4000-1000 BBY) była Stara Republika. I przy tworzeniu jej zachowano się fantastycznie, bo zachowała się pewna równowaga między postaciami władającymi mocą a tymi „z mieczykami”. I tutaj bardzo mocno pomogli bohaterowie „Knights of the Old Republic” właśnie.

Największą gratką i wyzwaniem z kolei mogło stać się skompletowanie całej drużyny Revana. Patrząc ściśle na ograniczenia gry, nie było by to możliwe, bo wspólnie pochodzili z trzech przeciwstawnych frakcji (Old Republic, Sith i Mandaorian) oraz fringów. Problemem była przynależność Revana, który doczekał się tylko swojego mrocznego wcielenia w Star Wars Minaitures i Canderousa do Mandalorian. Ale nie jest to chyba zbyt wielka przeszkoda dla koneserów, którzy musieli się troszkę nagimnastykować, bo niektóre miniaturki osiągały wysokie ceny na aukcjach, a ich duża rzadkość utrudniała zdobycie ich prosto z boosteru.

Dzięki dobrodziejstwu zasobów węgierskiej strony StarWarsKlub.hu, gdzie przerabiano podobny temat, mamy fantastyczne grafiki miniaturek, kart oraz renderu postaci „Knights of the Old Republic”. Poniżej prezentujemy drużynę całą Revana.

Darth Revan VR – The Force Unleashed 1/60
Bastila Shan VR – Champions of the Force 1/60
Carth Onasi VR – Knights of the Old Republic 3/60
Canderous Ordo R – Legacy of the Force 54/60
HK-47 VR - Champions of the Force 57/60
Jolee Bindo VR - Knights of the Old Republic 43/60
Juhani VR - Knights of the Old Republic 44/60
Mission Vao R - Knights of the Old Republic 47/60
T3-M4 R - Knights of the Old Republic 51/60
Zaalbar R - Knights of the Old Republic 53/60



Ale główni bohaterowie to nie wszystko, nie zapominajmy o pomniejszych i epizodycznych postaciach z „Knights of the Old Republic” oraz o tych złych, bez których ta gra nie była by tą samą. Z postaci niezależnych w Star Wars Miniatures pojawia się Calo Nord (Calo Nord R – Bounty Hunters 23/60) oraz Darth Malak (w dwóch wcieleniach: Darth Malak VR – Champions of the Force 11/60 i Darth Malak, Dark Lord of the Sith – Knights of the Old Republic 13/60). Pojawiło się duże grono osób, które dostały własną miniaturkę, ale nie zostały one nazwane. Nasza selekcja wyłowiła z całego morza commonów i uncommonów takie tuzy jak: Darth Bandon (Sith Apperentice UC – Jedi Academy 10/40), Saul Karath (Sith Trooper Commander UC – Champions of the Force 18/60) oraz całą gromadkę żołnierzy Republiki i Sithów. Na wzmiankę zasługują też bestie, z którymi gracz ma styczność czyli Rakghoule (Rakghoul UC – Knights of the Old Republic 48/60) i Shyracki (Shyrack UC – Knights of the Old Republic 49/60). Były jeszcze dwie panie związane z armią Republiki (Old Republic Scout C – Legacy of the Force 3/60 oraz Old Republic Recruit C – Legacy of the Force 2/60) a także naukowiec Czerki, którą spotykamy w KotORze (Czerka Scientist C – Knights of the Old Republic 38/60), jest też zabójca z klanu Genoharadan (Genoharadan Assasin C - Knights of the Old Republic 40/60). Nie zapominajmy o Mandalorianach w zbrojach Neo-Konkwistadorów, bez których gra nie miała by rumieńców. Zdjęcia większości z nich zamieszczamy poniżej.



Z ekipą Wygnanej Jedi z „Knights of the Old Republic II: Sith Lords” nie ma już tak różowo, bo nie każdy z tego składu pojawił się w Star Wars Miniatures. Wypadli Wookie Hanharr, droid G0-T0 i niestety ku wielkiemu smutkowi Canderous Mandalor, zaś Echani Handmaiden i Mical dostali tylko commony. Dziwna sytuacja dotyczy natomiast Visas Marr, ponieważ ona początkowo firmowała swoją twarzą miniaturkę Jedi Sentinel U – Champions of the Force 4/60, natomiast potem dostała pełnoprawnego rare'a. Poniżej prezentujemy dostępną w Star Wars Miniatures drużynę Wygnanej Jedi.

Jedi Exile VR – Jedi Academy 3/40
Atton Rand VR - Knights of the Old Republic 1/40
Bao-Dur R – Knights of the Old Republic 2/60
Mira VR - Knights of the Old Republic 6/60
Visas Marr R - Knights of the Old Republic 10/60
Kreia VR - Knights of the Old Republic 45/60
Echani Handmaiden UC - Knights of the Old Republic 39/60
Jedi Consular UC – Champions of the Force 2/60
T3-M4 R - Knights of the Old Republic 51/60
HK-47 VR - Champions of the Force 57/60



Inną postacią, która nie dostała własnej „erki: jest Atris. Jej fani muszą się zadowolić miniaturką Jedi Guardian UC – Champions of the Force 3/60. Najlepsze kawałki tortu zgarniają zawsze ci źli i tutaj fajnymi kąskami są Sithowie z KotORa 2: Darth Nihilus R – Champions of the Force 12/60 i Darth Sion VR – Knights of the Old Republic 14/60. I co ciekawe do gry wpadli inni Sithowie z mieczami świetlnymi, których był pewien niedobór: Sith Assasin UC – Knights of the Old Republic 16/60, Elite Sith Assasin C – Dark Times 2/40 i Sith Marauder UC - Knights of the Old Republic 19/60. Są też kolejni Mandies (w nowych zbrojach) i przepiękny bazyliszek z jeźdźcem. A miłosnicy zwierzątek Star Wars mogą sobie do kolekcji dobrać bestię Boma (Boma UC - Knights of the Old Republic 37/60).



Bez głosu w Star Wars Miniatures nie zostali komiksowi „Rycerze Starej Republiki”. Oni w tej całej zbieraninie są zdecydowaną mniejszością, ale na pewno nie stanowią marginesu. Nasze poszukiwania doprowadziły do odkrycia takich oto miniaturek:

Master Lucien Draay VR - Knights of the Old Republic 5/60
Squint VR – Knights of the Old Republic 9/60
Jarael R - Knights of the Old Republic 41/60
Zayne Carrick R - Knights of the Old Republic 54/60
Mandalore the Ultimate VR - Knights of the Old Republic 55/60
HK-50 Assasin Droid UC – Jedi Academy 33/40

Star Wars Miniatures i „Knights of the Old Republic” potrafiły dać sobie nawzajem bardzo wiele. Dziś kierunek obrany lata temu, kontynuuje fanowski komitet z SWMGamers.com i często sięga po niewykorzystane „twarze” KotORa. Oby Rycerze Starej Republiki żyli w naszej pamięci jak najdłużej, bo ta gra na to po prostu zasługuje.

Tydzień KotORa: Komiksy

4



Pisaliśmy już o książkach w jakiś sposób związanych z grą „Knights of the Old Republic”, teraz pora na komiksy. Tu znów jest identyczny problem, bowiem nie ma żadnej serii, która byłaby bezpośrednio związana z grą, ale istnieją twory, które nie tylko dzieją się bardzo blisko, ale nawet współdzielą tytuł. Knights of the Old Republic to tytuł pierwszego tomu zbiorczego serii „Tales of the Jedi”, o której już pisaliśmy. Cała seria „Tales of the Jedi” była niejako czynnikiem, który tworzył realia przedKotORowe w sadze. Ale dziś chyba istotniejsza jest seria „Rycerze Starej Republiki” (w oryginale „Knights of the Old Republic”), która choć powstała już po obu grach, jest z nimi dość mocno związana. O szczegółach nawiązań wspomnimy innym razem, dziś zajmiemy się głównie historią tej serii.

Rok 2005 to okres wielkich zmian w sadze. „Zemsta Sithów” kończyła, jak się okazało nie definitywnie, czas filmów. „Gwiezdne Wojny” musiały zacząć żyć inaczej, w innych mediach. Przez kilka wcześniejszych lat sztandarowym produktem Dark Horse Comics była seria „Republic”, która toczyła się niejako przy okazji nowych filmów (potem dołączyła do niej druga „Empire”). Redaktorzy i twórcy musieli znaleźć coś nowego i postanowili, że rok 2006, w którym wydawnictwo obchodziło 20-lecie swojego istnienia, będzie rokiem nowych serii. Jedną z nich stali się właśnie „Rycerze Starej Republiki”. Nim jednak takie decyzje zapadły, Randy Stradley, Jeremy Barlow i John Jackson Miller zaczęli zastanawiać się nad pomysłem, szukając kierunku w którym mogliby pójść. Wpierw ponownie usiedli do filmów i tego, co z nimi związane. Podobno mottem, które ich zainspirowało jest fragment wypowiedzi księżniczki Lei z adaptacji Nowej nadziei – „Znaleźli się w niewłaściwym miejscu, o niewłaściwym czasie. Oczywiście zostali bohaterami”. Potem zaczęli rozwijać ten pomysł, a także pomysły około filmowe. W tym to, że Han proponuje Luke’owi zostać przemytnikiem. Co by było gdyby ten się zgodził? Nikt nie miał zamiaru pisać kolejnych Infinities, bardziej chodziło o to by wykorzystać sam pomysł jako pretekst do budowania w pewien sposób analogicznej historii, która dalej potoczyłaby się swoim torem. Miało to zapewnić bliskość filmom. Rozwijając dalej scenariusz, twórcy doszli do wniosku, że fajnie by było skonfliktować młodego Jedi ze swoim mistrzem. Pomysł polegał na tym, by pokazać Jedi nie tyle jako superbohaterów, ale takich, którzy popełniają błędy i ponoszą porażki. A zdrada w relacji mistrz – uczeń to coś co bardziej kojarzy się raczej z Sithami. Na tej podstawie powstał zarys scenariusza, z bohaterami, który jednak nie został nigdzie osadzony czasowo. Dopiero potem zapadłą decyzja, by serię umiejscowić w czasach „KotORa”. Wówczas to Miller usiadł do gier i zaczął zbierać informacje na temat ówczesnego świata. Pomysł polegał na tym, by stworzyć swoistą kontynuację „Opowieści Jedi”, a jednocześnie prequel gier, ale tak by nie zatracić głównej historii. Ten pomysł o prequelu był raczej dość ogólny, dotyczył bardziej realiów i ram czasowych, niż samej akcji, acz część fanów potraktowała tę zapowiedź bardzo dosłownie i oczekiwała dojścia do KotORa.

Akcja rozpoczyna się w roku 3964 przed bitwą o Yavin, w tle zaś mamy wojny mandaloriańskie, o których słyszeliśmy w KotORze. Głównym bohaterem jest Zayne Carrick, uczeń Jedi, wrobiony w masakrę padawanów. Trochę naiwny Jedi z problemami, musi jakoś się w tym odnaleźć, zwłaszcza, że to jego mistrz staje się najzacieklejszym wrogiem. Zayne szybko zdobywa nowych przyjaciół, przede wszystkim Hierogrypha i Jarael, i rozpoczynają swoją przygodę, w której tle faktycznie są wydarzenia, o których słyszeliśmy z KotORa.

Seria zadebiutowała 25 stycznia 2006, potem ukazywała się średnio raz na miesiąc aż do 17 lutego 2010. Skończyła się po 50 zeszytach, acz w 2012 wróciła z jeszcze jedną miniserią. „Rycerze” także zapoczątkowali cross-over między seriami Dark Horse’a tak zwany Wektor. Była dobrze przyjęta przez fanów i całkiem nieźle się sprzedawała. W dodatku w całości została wydana przez Egmont w Polsce.

Składa się z następujących historii:
Zetknięcie
Początek
Flashpoint
Powrót do domu
Spotkanie
Dni strachu
Noce gniewu
Zaślepieni nienawiścią
Rycerze cierpienia
Wektor
Wychwalany
Zwrot
Oczyszczenie
Handel przeszłością
Wierne wykonanie
Starcie ambicji
Maski
Zbiory
Niszczycielka
Demon
Wojna

Ale komiksowy KotOR nie kończy się na tych dwóch seriach. Warto wspomnieć o dwóch komiksach, które znalazły się w serii „Star Wars Tales”. Cienie i Światło oraz Niewidzialni, niesłyszani, które jednak bardziej związane są z sequelem gry. Nie można też zapominać o nowej serii „Dawn of the Jedi”, która dzieje się jeszcze w czasach przed Republiką, ale znajdziemy tam sporo nawiązań do KotORa, ale o tym już kolejnym razem.

Wszystkie atrakcje tygodnia KotORa znajdziecie tutaj.

Tydzień KotORa: Niedokończona trylogia - KotOR III

12



Po umiarkowanym sukcesie jaki okazał się The Sith Lords, podjęto decyzję o rozpoczęciu prac nad trzecią odsłoną serii. Z początku pracowano nad projektem Proteus, który miał być grą opartą na rozgrywce sieciowej na wzór Star Wars Galaxies. Z czasem jednak projekt upadł, a materiały utworzone na jego potrzeby miały zostać wykorzystane w pracach nad KotORem III. Również zespół pracujący nad Proteusem został przesunięty do prac na trzecią odsłoną. Głównym projektantem gry został John Stafford, który już wcześniej pracował nad kilkoma gwiezdnowojennymi grami. Poza Staffordem, do zespołu należały też dwie artystki Molly Denmark i Cory Allemeier. Gdy etap pre-produkcji chylił się ku końcowi, LucasArts nagle podjęło decyzję o anulacji projektu, tłumacząc się problemami finansowymi. Jak twierdził sam Stafford; większość fabuły została napisana, wykreowano też odwiedzane światy, bohaterów jak i questy. Jedną z bohaterek gry miała zostać nieznana z rasy kobieta o imieniu Naresha, a wśród odwiedzanych planet miały pojawić się Coruscant, Mandalora, Rodia, Taloraan i Dashaad.

W marcu 2007 roku poszła w świat nowina o pracach nad kontynuacją serii, co w maju potwierdziło samo studio BioWare, zatrudniając zespół ludzi mających się zając tworzeniem gry sieciowej. W lipcu 2008 roku studio potwierdziło ze pracuje nad nową grą MMO w uniwersum Star Wars, a w październiku tego samego roku okazało się że tą grą jest The Old Republic.

W 2008 roku wydana została książka Rogue Leaders: The Story of LucasArts, w której mogliśmy znaleźć informację na temat wielu anulowanych projektów od studia LucasArts. Wtedy też oficjalnie zostało potwierdzone że prace na grą KotOR III zostały zaprzestane, na rzecz produkcji online The Old Republic.

Pięć lat później, pod koniec lipca 2013 roku, serwis Eurogamer przeprowadził wywiad z Chrisem Avellonem ze studia Obsidian Entertainment. Avellon wyjawił wówczas że to właśnie jego studio maiło zając się produkcją trzeciej odsłony serii. Przy okazji podzielił się kilkoma koncepcjami, jakie miały szanse pojawić się w grze. Miał powrócić Revan który miał spotkać się Wygnaną Jedi. Poza tym miały wrócić znane motywy serii, jak frachtowiec Ebon Hawk oraz droidy T3-M4 i HK-47. Sam Avellon twierdził też że nie znał prawdziwych powodów, dlaczego LucasArts nie dało zielonego światła grze. Podejrzewał że powodem mógłby być chęć stworzenia produkcji samodzielnie.



Obsidian Entertainment wielokrotnie też, przed jak i po udzielonym wywiadzie, zgłaszało chęć stworzenia gry, której fani nadal wyczekują, pomimo opinii LucasArts, że TOR jest jedną dużą i niekończącą się kontynuacją serii KotOR.

Tydzień KotORa: Fanowskie modyfikacje gry

9



Gdy gra odnosi sukces, cenni ją wielu graczy, jednak z biegiem czasu pozostają tylko wierni fani, którzy urozmaicają sobie rozgrywkę tworząc modyfikacje i dodatki. Większość owych modów ma przeważnie za zadanie upiększenia niektórych elementów graficznych, dodanie nowych przedmiotów i usprawnienia rozwiązań stworzonych przez oryginalnych twórców czy też umożliwienie przejścia nowych questów. KotOR także doczekał się ogromnej bazy różnorakich modyfikacji. Przedstawię kilka tych najbardziej popularnych i wprowadzających interesujące zmiany.

Największą na świecie baza modów do gry "Knights of the Old Republic" był przez jakiś czas knightsoftheoldrepublic.filefront.com, jednak z czasem strona ta miała problemy z legalnością jak i dostępnością na cały świat. Chwilowo można jedynie sugerować się odnośnikami do innych serwisów m.in: GameFront.

Poniżej przedstawię kilka modów fabularnych:

Project Yavin 4th


Jeden z pierwszych dużych modów fabularnych. Umożliwiał on przeżycia nowego questu na księżycu Yavin 4, na który mogliśmy się dostać ze stacji należącej do znanego nam Rodianina-sprzedawcy Suvama Tana. Wszystkie lokacje występujące w grze oparte są na mapach które odwiedzaliśmy w oryginalnej grze. Moda można pobrać z stąd.


Brotherhood of Shadow: Solomon's Revenge


Mod przedstawiający nowa historie i wprowadzający nowych bohaterów. W tym dodatku odwiedzamy znane miejsca z pierwszego KotORa, jak i zmodyfikowane lokacje oparte na oryginalnych. Moda można pobrać z stąd.


The Sith Lords Restored Content Mod


Ten mod to potężna praca grupy Deadly Stream, która podjęła się zadania przywrócenia wyciętego materiału z gry Knights of the Old Republic II: The Sith Lords. Jeśli chcecie sprawdzić jak mogłaby wyglądać pełna wersja sequela, to moda można pobrać ze strony grupy deadlystream.com. Na stronie udostępniona jest długa lista zmian jakie mod wprowadza do gry.


M4-78 Enhancement Project


Kolejny projekt grupy Dealdy Stream, który skupia się na odtworzeniu usuniętej z sequela planety robotów M4-78. Modyfikacja ma być kompatybilna z modem TSLRCM i można go pobrać tutaj.


M4-78EP Release Trailer - Mod DB


Polacy też mają swój wkład z modding na rzecz serii "Knights of the Old Republic". Gdy 18 grudnia nastąpiła polska premiera gry, fani niedługo później przygotowali patch polonizujący grę. Jednak z biegiem czasu, gdy powstała oficjalna polonizacja, patch raczej odgrywa rolę ciekawostki dla fanów.

Jednak w przypadku premiery sequelu, polski dystrybutor nie zdecydował się stworzenia rodzimej lokalizacji. Z odsieczą przybyli fani, którzy w liczbie około 50 osób, przez okres roku pracowali nad tłumaczeniem tekstów i dialogów o długości 2000 stron formatu A4. Za tę tytaniczna pracę odpowiadał zespół KotOR2.pl oraz fani wolontariusze. Patch polonizujący grę można nadal pobierać, za opłata kosztu jednego sms.

Fanowscy programiści nie ograniczyli się jednak tylko do modyfikacji gier KotORowych. Także nawiązania do tej serii można znaleźć w modach do takich gier jak "Empire at War" czy "Battlefront".

Star Wars Battlefront Conversion Pack


Mod który poza poprawianiem bugów dodaje nowe skiny dla postaci i nowych bohaterów. Zamiast wojsk Imperium i klonów, mamy żołnierzy Sithów, republikańskich piechurów z okresu wojny domowej Jedi, jak i Mandaloriańskich Neo-konkwistadorów.. A bohaterami zostały takie postacie jak Darth Sion, Kreia, Atton Rand, Bao-Dur, Bastila Shan i HK-47. Moda można pobrać tutaj.


Old Republic at war


Tak samo powstał mod oparty na strategii ''Empire at War'' w którym możemy być uczestnikami kosmicznych batalii pomiędzy Mandalorianami, Sithami i Republiką. Mod jest do ściągnięcia tutaj.

Tydzień KotORa: The Sith Lords - niedorobiony sequel

21



Sukces jakim okazał się Knights of the Old Republic, przerósł nawet samych twórców. Ilość nagród i tytułów jakie gra otrzymała, starczyłoby do obdarzenia kilku innych produkcji. I ten sukces potwierdził słuszność decyzji o rozpoczęciu prac na kontynuacją przygód w czasach Starej Republiki. Ty razem jednak to nie BioWare zajął się produkcją sequela, który chcąc zając się innym projektem, zaproponowało LucasArts współprace z Obsidian Entertainment. Ta amerykańska firma to aktualnie doświadczone studio na rynku gier cRPG, które swoją renomę zaczęło tworzyć właśnie od podjęcia się produkcji kontynuacji KotORa. Prace nad The Sith Lords rozpoczęły się w czasie gry pierwsza część trafiła do sprzedaży na konsole Xbox. W strukturach tego studia pracują osoby odpowiedzialne za takie serie jak Fallout, Baldur's Gate czy Icewind Dale, mowa tu m.in. o Feargusie Urquhartcie, Darrenie Monahanie czy Chrisie Parkerze, a kierownikiem projektu został Chris Avellone jeden z twórców Planescape: Torment. Gra została wydana 6 grudnia 2004 roku na platformę Xbox, a dwa miesiące później - 8 lutego 2005 produkcja zawitała na PCety w systemie Windows.

Fabuła gry rozpoczyna się 5 lat po wydarzeniach z jedynki. Mimo starań Revana, w Republice nadal źle się dzieje, a Jedi stali się zwierzyną łowną. Nasz bohaterka (lub bohater, w zależności od wyboru gracza) jest jednym z ostatnich Jedi, która po zakończeniu wojen mandaloriańskich udała się na banicje. Teraz jako Wygnana Jedi musi powrócić i zmierzyć się z niebezpieczeństwami oraz zaprowadzić porządek w galaktyce. Mimo że jesteśmy Jedi, to z powodu wygnania i traumatycznych przeżyć na wojnie, nasze połączenie z Mocą uległo osłabieniu. W trakcie gry jednak na nowo uczymy się poznawać Moc i budujemy swój nowy miecz świetlny. Historia sequela nie jest bezpośrednią kontynuacją fabuły KotORa, mimo to wykorzystano sporo nawiązań i postaci znanych z oryginalnej części. Poza nowymi planetami jak Telos IV, Onderon, księżyc Nar Shaddaa i Dxun, ponownie odwiedzamy Dantooine i Korriban. A w czasie rozgrywki towarzyszyć nam będą droidy HK-47 i T3-M4, galaktykę natomiast będziemy zwiedzać na pokładzie znanego nam frachtowca Ebon Hawk.

W grze wykorzystano ten sam engine Odyssey co poprzednio, tak samo poczyniono z pozostałymi rozwiązaniami technologicznymi. Tak naprawdę zmieniono nie wiele z tego, co sprawdziło się poprzednio. Zmodyfikowano nieznacznie interfejs, gdzie dodano możliwość doboru dodatkowej broni w razie potrzeby zmiany taktyki walki. Nie zmieniona też została eksploracja świata za pomocą towarzyszy, których nadal możemy mieć jednoczenie dwóch przy sobie. Jedną z istotnych zmian jakie dodano, jest możliwość konstrukcji przedmiotów jak i części potrzebnych do modyfikacji broni i pancerzy. Daję to graczowi niejednokrotnie możliwość podrasowania bohatera o kilka punków w atrybutach czy umiejętnościach.

Urozmaicono również system klasowy, do którego dodano klasy prestiżowe, odpowiednio dla jasnej strony: Mistrz Jedi, Strażnik Jedi i Mistrz Broni, oraz Lord Sithów, Maruder i Zabójca Sithów dla ciemnej strony. Poszerzona została też paleta Mocy, do której dodano m.in. Force Crush - zgniecenie przeciwnika Mocą czy Force Sight - widzenia przez ściany. Jak już jesteśmy w temacie tej tajemniczej siły, warto wspomnieć że twórcy umożliwili nam opcje trenowania własnych uczniów na użytkowników Mocy, rekrutując ich pośród załogantów Ebon Hawka. Wszystko oczywiście zależy od relacji jakie łączą nas z danym bohaterem i naszego wpływu na niego. Tak samo też nasze postępowanie w zależności od wybranej ścieżki (jasnej lub ciemnej), będzie miało wpływ na naszych towarzyszy. Poprawiono również system awansowania, na który gracze narzekali w poprzedniej osłonie, gdzie kilka godzin przed finałową walką gracz osiągał maksymalny 20 level.

Po premierze gry chwalono ją za niebagatelną fabułę oraz zachowanie klimatu i udanych rozwiązań poprzedniczki. Fabuła była przeprowadzona w bardziej mrocznej tonacji niż wcześniejsza odsłona, co wielu graczom przypadło do gustu. Graficznie jednak gra wypadła blado, niewielkie ulepszenia nie zatarły wrażenia kanciatych, pustych i nieciekawych przestrzeni. Tak samo jest z płynnością animacji, z którą program gry sobie nie radzi. Gra osiągnęła podobny sukces jak oryginalna część, mimo to nie jest to produkcja tak dopracowana i innowacyjna, na dodatek posiada jedną poważaną wadę o czym wspomnę poniżej.

Jak się później okazało, terminy goniły Obsidian, który by wyrobić się na czas, zmuszony został przez LucasArts do cięć. I to właśnie te ciecia spowodowały że otrzymaliśmy produkt nieukończony. Można to dość łatwo zauważyć po niektórych wątkach rozpoczętych w czasie rozgrywki, jednak rozwiązania ich w grze nie uraczymy. Takim przykładem jest wątek planety droidów M4-78, o którym wspominał nam HK-47. Innym bardzo istotnym cięciem jest całkowicie zmienione zakończenie fabularne gry, gdzie głównym antagonistą zostaje inna osoba. Fani jednak byli na tyle dociekliwi i wytrwali, że opracowali modyfikacje, która przywróciła większość wyciętego materiału z gry. Moda można pobrać z sieci i cieszyć się grą, odkrywając ją na nowo.

Polski dystrybutor stworzył polską lokalizację do pierwszej części serii, jednak w przypadku The Sith Lords nie uraczono nas tym. I tutaj na scenę ponownie wkraczają fani, którzy w przeciągu roku od premiery opracowali pełne polskie spolszczenie gry w wersji kinowej. Spolszczenie można pobrać z sieci ze strony KotOR2.pl.

Gdy LucasArts zaczął naciskać na twórców "dwójki", polityka prowadzona przez oryginalnego dystrybutora powoli zapowiadała problemy z jakimi ta seria musiała się w przyszłości zmierzyć, ale o tym w następnym artykule.

Tydzień KotORa: KotOR w TORze

3



„The Old Republic” jest niejako następcą „Knights of the Old Republic”. Czasem nawet bardziej niż oryginalny sequel tej drugiej, pewnie dlatego, że tak TORa, jak i KotORa tworzyło to samo studio, czyli BioWare. Nic dziwnego, że w TORze znajduje się wiele nawiązań do KotORa. Właściwie można je podzielić na trzy podstawowe rodzaje. Pierwszy jest taki, że wydarzenia z KotORa są przedstawiane jako fakty historyczne. Są wspominane czasem w rozmowach, czy w innych miejscach. Drugi to już zabawki dla graczy, w postaci różnej maści strojów, broni czy innych przedmiotów, w które można się zaopatrzyć, takich jak chociażby maska Revana. Tego jest całkiem sporo, a z czasem przybywają kolejne. Jednak dla nas najistotniejsze w tym zestawieniu są elementy KotORa, które funkcjonują fabularnie w TORze. I na nich się skoncentrujemy.

Chyba najbardziej interesującym wszystkich fanów KotORa są dalsze losy Revana. Te nie zostają definitywnie rozwiązane, więc jest szansa że jeszcze będą kontynuowane, ale póki co w grze istnieją cztery tak zwane flashpointy (fabularne przygody dla grupy graczy), które koncentrują się na Revanie. Dwa pierwsze – „Taral V” oraz „Maelstrom Prison” są dostępne jedynie dla graczy republikańskich. Tam postać gracza i jego sojusznicy wyruszają w misję, której celem jest uwolnienie Revana z więzienia, a w pewien sposób w tych zmaganiach pomaga graczom duch Wygnanej Jedi, czyli Meetry Surik. Oba flashpointy są dostępne dla graczy mniej więcej na 30-35 poziomie. Osoby grające po stronie Imperium Sithów mają swoje dwa własne flashpointy – „Boarding Party” i „The Foundry”, które koncentrują się na walce z Revanem, który po swoim uwolnieniu nie próżnuje i zaczyna się szykować do walki w tak zwanej Odlewni. Ostateczny los Revana jednak nie został jeszcze potwierdzony.

W flashpoincie „The Foundry” jednym z przeciwników graczy imperialnych jest HK-47. Droid oczywiście zostaje pokonany, ale to nie znaczy, że nie pojawia się już później w grze. Darth Malgus odbudowuje go, a potem gracze obu stron mają szansę zmierzyć się ponownie z HK-47 w flashpoincie „The False Emperor” (dostępny koło poziomu 50).

Dodatkowo gracz ma szansę zdobyć własnego HK, co prawda nie w wersji 47, a 51. Po skończeniu fabuły klasowej (poziom 50), gracz może udać się do sekcji X na planecie Belsavis, gdzie produkowano HK-51. Niestety, zamiast wziąć sobie normalnie droida z taśmy, trzeba polatać po galaktyce, znaleźć części i złożyć własnego. Najważniejsze, że jeśli chodzi o zachowanie i głos, to HK-51 bardzo przypomina HK-47. HK-51 jest pierwszym, dodatkowym towarzyszem gracza, który jest dostępny dla obu frakcji i wszystkich klas.

Innym, dość istotnym nawiązaniem jest planeta Taris i krążownik „Endar Spire”. Na Taris najpierw przybywają gracze republikańscy, mniej więcej na 16 poziomie, a dopiero potem imperialni (poziom 32). Taris została zniszczona przez Dartha Malaka, pomimo lat nie udało się jej odbudować. W TORze widzimy tę ruinę. Republika próbuje na nowo się tu osiedlić i sprawić, by planeta odzyskała dawny blask. Ma to być symbol. Imperium zaś również potrzebuje symbolu i chce, by pozostało nim pustkowie. Zwiedzając tę planetę, można natknąć się na rozbity „Endar Spire”. Nie zabraknie także panoszących się po planecie rakghouli, acz w TORze pojawiają się one także poza Taris z powodu plagi. W tym flashpoint „Kaon Under Siege” dostępny dla graczy od 50 poziomu, którego akcja dzieje się w Hegemonii Tion. Część plagi rakghouli ma jednak charakter okresowy i jest związana z okresowym wydarzeniem.



Dość istotnym elementem są też potomkowie znanych postaci. Najbardziej w oczy rzuca się Bastila Shan i jej potomkini Satele Shan, która jest obecnie wielką mistrzynią Jedi. Ma też syna Theona Shana, znanego głównie z książek i komiksów. Ale to nie jedyne nawiązanie tego typu. Na „Endar Spire” przewinął się w KotORze Trask Ulgo z Alderaanu, tym razem poznajemy jego rodzinę. Cały ród Ulgo jest dość znaczący na tej planecie, a Bouris Ulgo jest jej królem.

Nie może zabraknąć także Rakatan, czyli Budowniczych. Wprowadzeni przy okazji KotORa do uniwersum, tu wciąż przewijają się w wielu miejscach. Najistotniejsze z nich to z pewnością planeta Belsavis, która niegdyś do nich należała. W czasie przygód, gracze mogą się nie tylko natknąć na pozostałości z ich Bezkresnego Imperium, ale też czasem spotkać jakieś pojedyncze osobniki tej rasy, w różnej formie. Poniekąd wątek Rakatan i tego, co zapoczątkował jest potem kontynuowany czy to w operacjach, czy na planecie Oricon, ale to już bardziej TOR niż KotOR.

Na Tatooine można spotkać działający gang zwany Kantor, który przewijał się także w KotORze.

Będąc na Nar Shaddaa gracz imperialny może wykonać misje, która polega na znalezieniu dawnego magazynu Revana, w którym jest ukryty silnik nieskończoności.

Również na Dromund Kaas, gracz imperialny ma okazję zmierzyć się z legendą Revana i kultem jego naśladowców - Revanitów. Infiltrując ich mamy przez chwilę maskę Revana, jednak nie można jej używać i trzeba potem ją oddać.

Khem Val, towarzysz Inkwizytora Sithów, to jeden z podwładnych Tulaka Horda, Lorda Sithów wprowadzonego w KotORze (w grobowcach na Korriban). Tulak Hord nie pojawia się ani w TORze, ani w KOTORze, ale w tym drugim dowiadujemy się o nim trochę więcej, także wsłuchując się w opowieści Khema.

Główną zajęciem Negocjatora na Coruscant jest poszukiwanie tak zwanych noetikonów - starożytnych, interaktywnych holokronów, do których swą osobowość wgrali różni mistrzowie (część z nich to bohaterowie serii komiksowej „Opowieści Jedi”). Po odszukaniu jednego z tych urządzeń, można odbyć rozmowę z Bastilą i innymi Jedi, którzy kiedyś zeszli ze ścieżki światła. Dodajmy jeszcze, że w całej historii Negocjatora przewija się mroczna planeta Malachor III.

Za to dość istotnym elementem klasy przemytnika jest dostarczenie na Alderaan zmumifikowanej głowy Dartha Bandona, która trafia do muzeum. Gracz grający łowcą nagród trafia do tego muzeum, głowa jest wystawiona i pełni tu już rolę takiego wewnętrznego żartu.

Żartów jest więcej. Na Korelii gracz republikański ma za zadanie uruchomić hologramy, które wyświetlają podobizny bohaterów z KotORa. Na Balmorrze zaś, także gracz republikański, ma za zadanie włamać się do kantyny w mieście Sobrik i podmienić muzykę, oczywiście na tą z KotORa. Zresztą jakby ktoś chciał posłuchać jej w kantynie, to może polecieć na Ord Mantell (dostępna tylko dla graczy republikańskich) i tam poklikać w szafę grającą.

Z czasem pewnie dojdą kolejne elementy. Zresztą w grze znajdzie się też kilka nawiązań do „The Sith Lords”, ale że nie jest to dzieło BioWare i Drew Karpyshyna, to ewidentnie jest ich mniej.

Wszystkie atrakcje tygodnia KotORa znajdziecie tutaj.

Tydzień KotORa: Polonizacje

4



Knights of the Old Republic to gra, w której dialogi i fabuła mają pierwszorzędne znaczenie, dla rodzimego odbiorcy ważne było więc aby została wydana w naszym języku.

Pierwsza część KotOR-a została przez rodzimego wydawcę zlokalizowana. Doczekaliśmy się polskiego menu i napisów w grze. Zawirowania wokół drugiej gry spowodowały, że LEM wydał grę wyłącznie po angielsku, spolszczona została tylko okładka. Jednak co nie udało się wydawcy, udało się fanom. Zapał i determinacja wielu osób skupionych wokół strony kotor2.pl zaowocowały stworzeniem bardzo dobrej wersji polskiej dla drugiej części Rycerzy Starej Republiki. Udało nam się dotrzeć do kilku osób zaangażowanych w oba projekty, zobaczcie co mieli do powiedzenia.



Lorn: Witam, mógłbyś powiedzieć przy, której z polonizacji pracowałeś?
Darek Kozera: Zajmowałem się wspieraniem lokalizacji pierwszego KOTORa ale podczas tłumaczenia powstał specjalny słownik nazw i pojęć ze świata Star Wars który posłużył jako trzon do zlokalizowania 2 części KOTORa. Co prawda gra nie posiadała oficjalnej, polskiej wersji ale patch lokalizacyjny zostały wypuszczony przy współpracy z wydawcą gry – firmy LEM.

Lorn:W jaki sposób trafiłeś do zespołu zajmującego się tłumaczeniem gry?
Darek: To dość długa historia. Od 1997 roku współpracowałem handlowo z firmą LEM i po wielu latach zaprzyjaźniłem się z założycielami i pracownikami LEMa. Oczywiście moja znajomość Świata Star Wars była w tej firmie powszechnie znana. Podczas którejś ze służbowych rozmów telefonicznych z Maciejem Turskim, kiedy to żartobliwie naśmiewał się z „Lorda z wiadrem na głowie i chroniczną astmą” oraz „gnoma Jogurta” a ja oczywiście uzupełniałem jest „braki” wiedzy na temat Gwiezdnych Wojen, usłyszałem że „jak nadejdzie taki dzień że Lucas zgodzi się na lokalizację którejś swojej gry to się do Ciebie zgłoszę”. Po kilku miesiącach Maciej Turski zadzwonił do mnie z propozycją zebrania zespołu fanów do pracy nad tłumaczeniem gry. Jakiej? Tego na początku nie powiedział.

Lorn: Na czym dokładnie polegało twoje zadanie?
Darek: Nie było to de facto tłumaczenie setek stron tekstu. Wraz z zespołem fanów (Hania Członka, Piotr Bereza i Adam Chodorowski) mieliśmy wspierać tłumaczy i dopilnować aby tłumaczenie zadowalało znawców tematyki Star Wars ale również było zrozumiałe dla graczy nie zaznajomionych ze światem Gwiezdnych Wojen a nawet takich którzy nie oglądali filmu a mimo to utrzymać klimat świata StarWars. Zadanie nie było łatwe ponieważ konieczne było wypracowanie wielu kompromisów: przykładem może być słowo „droid” – dla fanów sagi ta nazwa jest „oczywistą oczywistością” jednak na potrzeby gry zdecydowaliśmy się finalnie na tłumaczenie „robot”.
Moim dodatkowym zadaniem, wcześniej nieplanowanym była funkcja rozjemcy pomiędzy moim zespołem a tłumaczami. Różnica zdań doprowadzała często do sporów a nawet kłótni i awantur. Jednak dzięki uporowi który musiał być towarzyszem naszej pracy, oraz wypracowywania kompromisów lokalizacja wyszła idealnie.

Lorn: Czy pamiętasz jakieś szczególne przypadki, które trudno było przełożyć na nasz język?
Darek: Oczywiście! Mimo że tłumacze nie mili większych problemów z dosłownym tłumaczeniem nazw własnych to często ich znaczenie było pozbawione większego sensu. Co więcej nie mieliśmy możliwości zapoznania się z samą grą dlatego często trzeba było domyślać się kontekstu. Doprowadzało to do długich dyskusji i wertowania wielu stron dialogów aby ustalić do autor scenariusza mógł mieć na myśli.
Pamiętam sytuację z 2 słowami które doprowadziły do gigantycznej kłótni zespołu tłumaczy z moim zespołem. Było to „Bantha meat”. Tłumaczenie na wprost to „przeklęte / zakazane mięso”. Po wytłumaczeniu że Bantha to nazwa własna futrzastego zwierzaka i tłumaczenie powinno brzmieć „mięso Banthy” doszło niemal do awantury ponieważ dział lokalizacyjny stwierdził że nie możemy mieć racji ponieważ futrzastym zwierzakom byłoby zbyt ciepło na pustynnej planecie…. Po pokazaniu zdjęć banty na wydmach, tłumacze przekonali się do naszej wersji jednak z „uporem Banthy” chcieli zaimplementować do gry tłumaczenia „mięso dla banty”. Na pomoc przyszłą nam encyklopedia StarWars w której było wyjaśnione że banta to duża, futrzasta, roślinożerna krowa i finalnie zgodzili się na naszą wersję. Co prawda zakończyło się to komentarzem że zamiast roślin to na tej pustyni muszą zjadać piach ale tłumaczenie pozostało poprawne. Za każdym razem kiedy pojawiał się kolejny „problem” związany z tym zwierzakiem, zostawało nam zadawane pytanie „z serii – kochamy Banthy”. To chyba najbardziej utkwiło mi w pamięci po pracy nad KOTORem.
Inny przykład to „datapad”. Wszyscy wiedzą o co chodzi ale przetłumaczenie tego na język polski stworzyło nie lada problem. Teraz to po prostu „tablet” ale 10 lat temu nikomu nawet się nie śniło że takie urządzenie będzie istniało. Wtedy narodził się „cyfro notes”. Przyznam że do dzisiaj mówię tak na swojego smartfona.

Lorn: Czy jakaś z nazw powstałych podczas procesu polonizacji weszła do twojego słownika codziennego? Może sławny już piaskoczołg?
Darek: Piaskoczołg to bardzo dobry przykład. Nie mam okazji często używać tego słowa ale z dumą obserwowałem jak ta nazwa zagnieździła się w oficjalnej terminologii fanów oraz występuje w tłumaczeniach książek czy polskiej encyklopedii Gwiezdnych Wojen.

Lorn: Czy praca przy Kotorze była twoją jedyną przygodą z polonizacją gier? Jeśli nie, to jak wypada na tle pozostałych? Czy specyfika Sagi powodowała większe trudności w tłumaczeniu niż w innych przypadkach?
Darek: KOTOR to nie jedyna produkcja przy której pracowałem jednak inne w niczym nie przypominały pracy na grą Lucasa. Były to tłumaczenia bardziej przypominające rzemieślniczą pracę. Przy KOTORe pracowałem z dużym zaangażowaniem, wkładałem w to dużo serca i czasu. Można powiedzieć że związałem się emocjonalnie z tą produkcją.

Lorn: Miałeś możliwość zagrać w owoc swojej pracy? Zdarzyło Ci się zwrócić uwagę na jakiś szczegół i pomyśleć „to moja zasługa!” ?
Darek: Oczywiście! Jestem graczem i pracuję w branży gier od kilkunastu lat. W KOTORa grałem nie raz, zawsze z wielką satysfakcją. Pamiętam że grając w nią pierwszy raz nie mogłem się doczekać aż znajdę w grze „mięso banty”.

Lorn: Podjąłbyś się ponownie podobnego przedsięwzięcia? Gdyby do tłumaczenia trafiło na przykład Star Wars: The Old Republic?
Darek: Współpraca przy tłumaczeniu gier to bardzo ciekawe doświadczenie, dające dużo satysfakcji. Nad KOTORem spędziliśmy 3 miesiące, podejrzewam że przy innych produkcjach ten czas byłby dużo krótszy. Przyznam że ponownie chciałbym uczestniczyć w projekcie który miałby szansę otrzymania nagrody z najlepszą lokalizację roku – tak jak było w przypadku KOTORa.

Lorn: Dziękuję za rozmowę.





Lorn: Witam, mógłbyś powiedzieć przy, której z polonizacji pracowałeś?
NLoriel: Brałem udział w dwóch polonizacjach - oficjalnej pierwszego KOTORa(przygotowanej przez Licomp Empik Multimedia) i nieoficjalnej KOTORa 2, nad którą pracowała grupa entuzjastów skupionych wokół strony kotor2.pl

Lorn: W jaki sposób trafiłeś do zespołu zajmującego się tłumaczeniem gry?
NLoriel: Jak to w Polsce, po znajomości. A tak poważnie, to nie pamiętam już dokładnie szczegółów, ale w przypadku pracy dla LEM odezwał się do mnie któregoś dnia Rif (obecnie znany głównie jako koordynator StarForce) i zaproponował udział w swoistym "Task force" - chodziło nie tyle o przygotowanie całego tłumaczenia KOTORa, co o weryfikację tekstu już stworzonego albo właśnie powstającego. Dobraliśmy do drużyny jeszcze Miagiego (pisał magisterkę o klubowych tłumaczeniach "Gwiezdnych wojen") i Lorda Sidiousa (obecnie znany głównie jako Ojciec Założyciel Bastionu) i... mieliśmy, o ile pamiętam, trzy czy cztery dni na zrobienie korekty całości. Tak naprawdę wyszły z tego cztery baaardzo długie noce spędzone nad Wordem i Gadu-Gadu...
Przy K2 wyglądało to trochę inaczej: dowiedziałem się, że tłumaczenie takie powstaje, odezwałem się do szefa zespołu, przedstawiłem swoje referencje (poza K1 są to dodatkowo lata Projektu Nerfherder - pochodzącej sprzed wieków inicjatywy mającej na celu ujednolicenie terminologii starwarsowych tłumaczeń w książkach, komiksach, grach itd) i moja propozycja współpracy została przyjęta.

Lorn: Na czym dokładnie polegało twoje zadanie?
NLoriel: W przypadku K1 chodziło przede wszystkim o przejrzenie tego, co dotychczasowi tłumacze i konsultanci (w tym fani z ówczesnych warszawskich spotkań "Outlandera") już stworzyli, rozwiązanie kilku problemów, zasugerowanie rozwiązań... A także posłużenie doświadczeniem, bo chyba każdy z nas miał już wtedy zaliczone dziesiątki, jeśli nie setki godzin gry w anglojęzyczną wersję KOTORa. Niektóre rzeczy poprawialiśmy od razu i jednomyślnie, nad innymi toczyliśmy długie nocne dyskusje, opierając się o słowniki z jednej, literaturę z drugiej, i znajomość świata SW z trzeciej strony. Owocem tej był liczący kilkadziesiąt stron dokument z sugestiami, zaleceniami i przynajmniej trzema protestami przeciw jakimś wyjątkowo idiotycznym rozwiązaniom, forsowanym przez któregoś z tłumaczy czy redaktorów.
Przy KOTOR2 załapałem się na fuchę jednego z czterech "głównych tłumaczy". Moją działką było przede wszystkim propagowanie właściwej i spójnej terminologii, odpowiadanie na pytania i wątpliwości tłumaczy oraz konsultacja kwestii zgłoszonych podczas korekty. Większość z tego odbywała się bezpośrednio na specjalnym podforum dla tłumaczy na kotor2.pl.

Lorn: Czy pamiętasz jakieś szczególne przypadki, które trudno było przełożyć na nasz język?
NLoriel: W K1 mieliśmy duży problem z... płcią postaci o imieniu Revan. Jak wszyscy chyba wiedzą, zależy ona od wyboru podjętego przez gracza na początku gry. O ile po angielsku łatwo jest sformułować zdanie tak,żeby nie wskazywało na konkretną płeć, w języku polskim trzeba się nad tym mocno namęczyć (czego ślady widać nawet w opisach statków na Sluis Van - tych, które zostały napisane przed "ukanonicznieniem" męskiego Revana) i zabiegi takie szybko zaczynają wyglądać sztucznie. Ale to jeszcze pół biedy, prawdziwy kryzys objawił się pod postacią jednego drobiazgu: szaty, którą można znaleźć na Gwiezdnej Kuźni, i która w oryginale nazywała się "Darth Revan's Robe". Nazw przedmiotów absolutnie nie dało się sparametryzować w zależności płci... Kombinowaliśmy długo, ale nie wymyśliliśmy niczego lepszego od zaproponowanej już wcześniej "Szaty Mrocznego Lorda". Mieliśmy też problem z płcią Garrum/Garruma. Naszukaliśmy się strasznie, nic nie mogliśmy znaleźć, a w końcu okazało się, że postać ta została wycięta z gry.
Z innych przypadków nie można zapomnieć o nieustającej dyskusji na temat przymiotnika pochodzącego od słowa Sith: sithijski, sithański, sithiański, sithowy... A mieliśmy do zgryzienia na przykład zacną profesję "Sith Assassin" - Zabójca Sithów? Chwila moment, ktoś zakrzyknął, to przecież on jest Sithem, a nie jego ofiary... Po drugiej stronie Mocy problem był natomiast z "Jedi Guardianem". Strażnik nie brzmiało najlepiej, kojarzyło się z więzieniem czy gościem z halabardą... Wojownik - to z kolei jaskrawie kolidowało ze słowami Yody z ESB... Ostatecznie stanęło na Obrońcy Jedi (i konsekwentnie krysztale "Serce Obrońcy"), co dość dobrze przyjęło się w dalszej "literaturze przedmiotu"... No i dało dużo większe pole do manewru w momencie pojawienia się "Jedi Watchmana".
No i ostatni przykład: "Fringer". Ktoś humorystycznie zaproponował przetłumaczenie tego na "pogranicznik", ale ostatecznie stanęło na... czymś innym. Nie pamiętam niestety, na czym.

Lorn: Czy jakaś z nazw powstałych podczas procesu polonizacji weszła do twojego słownika codziennego? Może sławny już piaskoczołg?
NLoriel: Z neologizmami zawsze było dużo problemów, i nie jest to tylko problem tylko z podwórka starwarsowego - wystarczy spojrzeć na tłumaczenia Diuny czy Tolkiena, o które regularnie idzie na noże. Duży problem mieliśmy na przykład z "cyfrnotesem" - ja byłem jego przeciwnikiem i do dziś używam oryginalnego "datapad", chociaż z czasem zacząłem się przekonywać do wersji spolszczonej... Ale wymówić jej do dziś nie jestem w stanie. W ogóle w takich przypadkach staraliśmy się podejmować decyzję nie na podstawie osobistych przekonań, ale w oparciu o to, które z tłumaczeń jest powszechniejsze w przetłumaczonych już źródłach, oraz - które jest bardziej poprawne merytorycznie (chociaż o tę poprawność też były oczywiście spory). Ale wracając do kreowania słownika, przyjął się na przykład fakt odmieniania słowa Sith, który w pewnym momencie nie był wcale oczywistością. No i przede wszystkim - droidy(TM)! Kampania na rzecz tego słowa trwała chyba ponad dekadę, przetoczyła się przez wszelkie możliwe media i rodzaje źródeł, walka z korektą bywała krwawa, czasem powstawały takie kurioza, jak "androidy-sępy"... Ale w końcu, przy wielkich zasługach FaultFett i Błażeja, udało się do "droidów"(TM) przekonać nawet Amber.
A mój faworyt, z którego czasem korzystam, to wyzwisko rzucone w kierunku jakiegoś Rodianina: "greenie", czyli... "zieleniaku!"
Dużo prywatnej frajdy miałem poza tym z wykrywania różnych smaczków w grze i wynajdywania dla nich odpowiednich tłumaczeń. W grze jest na przykład pewna zagadka, która została bez pardonu zerżnięta z Tolkiena, pojawiają się też lekko przerobione cytaty z samych "Gwiezdnych wojen" ("Alderaan! Są na Alderaanie!"), o wierność którym też trzeba zadbać.

Lorn: Czy praca przy Kotorze była twoją jedyną przygodą z polonizacją gier? Jeśli nie, to jak wypada na tle pozostałych? Czy specyfika Sagi powodowała większe trudności w tłumaczeniu niż w innych przypadkach?
NLoriel: Jeśli chodzi o gry komputerowe, to w czasach nowożytnych pracowałem tylko nad oboma KOTORami. Nie była to jednak taka zupełnie pierwsza przygoda - w wieku lat kilkunastu na moim domowym IBM PC AT 286 (40 MB twardego dysku!) osobiście przetłumaczyłem na polski m.in. "Cywilizację" i parę innych gier - tylko i wyłącznie dlatego, że mogłem. W "Civilization" podmieniłem dodatkowo nację wrażego Niemca na Polaków, co było o tyle trudne, że trzeba było w tym celu edytować skompilowany kod samej gry. W związku z tym trzeba było wszystkie nazwy (przywódca, domyślne nazwy miast) podmieniać na takie, które miały dokładnie taką samą ilość liter. Dużo czasu spędziłem wtedy nad indeksem w atlasie Polski...
Brałem też udział w nieoficjalnym projekcie tłumaczenia dwóch książek do SW RPG: GG10: Bounty Hunters (konsultacje i tłumaczenie wstępu) oraz podręcznika podstawowego do edycji 2.1 (konsultacje). Obie te rzeczy nie doczekały się niestety wyjścia na światło dzienne. Przez chwilę byłem również nieoficjalnym konsultantem do figurkowego "X-winga", ale kontakt ze strony wydawcy niestety szybko się urwał... Na szczęście mamy tam teraz naszego człowieka, ale niestety trochę mleka się rozlało, a kaszanka trafiła do druku.

Lorn: Miałeś możliwość zagrać w owoc swojej pracy? Zdarzyło Ci się zwrócić uwagę na jakiś szczegół i pomyśleć "to moja zasługa!" ?
NLoriel: Przyznam, może ze wstydem, że nie miałem okazji. Pierwszego KOTORa przeszedłem na wszystkie strony i znałem na pamięć zanim jeszcze spolszczenie zostało wydane, i już jakoś nie ciągnęło mnie do przechodzenia tego samego ponownie. Dziś trochę żałuję, bo przez to nie jestem do końca pewien, które z naszych pomniejszych uwag zostały uwzględnione, a które nie... Ale może to i lepiej Podobnie było z K2 - w momencie udostępnienia pakietu z tłumaczeniem grę miałem już dawno odinstalowaną i nie za bardzo dysponowałem czasem, żeby grać w nią jeszcze raz.

Lorn: Podjąłbyś się ponownie podobnego przedsięwzięcia? Gdyby do tłumaczenia trafiło na przykład Star Wars: The Old Republic?
NLoriel: Bardzo by mnie to kusiło, więc gdyby tylko było to do pogodzenia z życiem osobistym, pracą zawodową i harówką w stoczniach, to... chętnie.

Lorn: Dziękuję za rozmowę.
NLoriel: Ja również. Pozdrawiam wszystkich czytelników Bastionu i ciocię spod Anchorhead.



Lorn: Witam, mógłbyś powiedzieć przy, której z polonizacji pracowałeś?
Łukasz Trykowski (Lord Sidious): Brałem udział przy polonizacji KOTORa. Tam działy dwie grupy fanowskie, pierwsza, która pomagała stworzyć słownik, druga, która go zrecenzowała. Byłem w tej drugiej.

Lorn:W jaki sposób trafiłeś do zespołu zajmującego się tłumaczeniem gry?
Lord Sidious: Z tego co pamiętam to chyba N’Loriel mnie w to wciągnął z Rifem, albo jakoś na odwrót. W naszym zespole był jeszcze Miagi. W każdym razie po znajomościach...

Lorn: Na czym dokładnie polegało twoje zadanie?
Lord Sidious: Tłumacze wraz z pierwszą grupą fanów przygotowali słownik. Myśmy dostali go do weryfikacji, czyli wpisania swoich uwag i sugestii. Pozornie zadanie łatwe, gorzej gdy się pracuje/studiuje, a ma na to zaledwie kilka dni. Dobrze, że wtedy działało już Gadu-Gadu, bez tego byłoby trudno się zgadać. Przy wielu spornych kwestiach musieliśmy sięgnąć do innych polskich tłumaczeń, by zobaczyć jak co funkcjonuje już. Tak więc część roboty, to było wertowanie ksiąg. Część to też szukanie w Internecie jakiś nazw, które przez KOTORa się przewijają, ale właściwie nikt z nas nie wie, co to. Jasne, zdarzały się wpadki, z wyciętymi rzeczami, które pojawiły się w tłumaczeniach, ale nawet jeśli ktoś grał w grę, raczej nie zapamięta płci jakiś nieistotnych postaci z tła. Wówczas Wookieepedia była jeszcze w powijakach, więc było to dużo trudniejsze zadanie. I jeszcze jedno, w tym słowniku czasem nie tylko były same nazwy, ale i jakieś całe zadania czy kwestie, ale dokładnie nie pamiętam już.

Lorn: Czy pamiętasz jakieś szczególne przypadki, które trudno było przełożyć na nasz język?
Lord Sidious: Trudności przede wszystkim były tam, gdzie nie wiedzieliśmy za bardzo o czym mowa, lub gdy w grę wchodzi specyfika języka. Angielski jest neutralny jeśli chodzi o płeć, polski już nie do końca. Te różnice trzeba było wyłapać. Jednak największe problemy to były tam, gdzie tłumaczenie wydawało się oczywiste, choćby „droid”. Z tego co pamiętam to obie grupy fanowskie były za tym słowem, a w grze i tak został „robot”. To chyba bardzo dobry przykład, bo tam gdzie brakowało wiedzy, to jak już ktoś się dokopał do źródła, proces dalej przechodził szybko. Gorzej było natomiast z terminami podstawowymi, które w różnych tłumaczeniach miały inne brzmienia. Chodzi choćby o „Mrocznych Jedi” czy jeszcze lepiej „Sithów”. W tym drugim przypadku nawet w starych komiksach Egmontu używano nieodmiennego terminu „Lord Sith”, wyprostowanie tego, stworzenie reguł odmiany i znalezienie kompromisu między zwolennikami jednej i drugiej wersji to były całkiem spore dyskusje. Trudne, ale udało się osiągnąć konsensus.

Lorn: Czy jakaś z nazw powstałych podczas procesu polonizacji weszła do twojego słownika codziennego? Może sławny już piaskoczołg?
Lord Sidious: „Mroczny Jastrząb”. A poważnie, to nie zastanawiałem się nad tym, natomiast nasze prace posłużyły do stworzenia Projektu Nerfherder, który gdzieś tam potem stał się podstawą do stworzenia słownika używanego na Ossusie. Myślę, że to był jeden z tych kroków, który szedł w stronę ujednolicenia tłumaczeń. Nie pierwszy i nie ostatni.

Lorn: Czy praca przy Kotorze była twoją jedyną przygodą z polonizacją gier? Jeśli nie, to jak wypada na tle pozostałych? Czy specyfika Sagi powodowała większe trudności w tłumaczeniu niż w innych przypadkach?
Lord Sidious: U mnie to była jedyna przygoda z polonizacją, więc porównania nie mam. Saga sprawiła, że brałem w tym udział, właśnie dlatego, że coś tam wiem o jej specyfice.

Lorn: Miałeś możliwość zagrać w owoc swojej pracy? Zdarzyło Ci się zwrócić uwagę na jakiś szczegół i pomyśleć „to moja zasługa!” ?
Lord Sidious: Tak, miałem możliwość zagrania. Właściwie nawet to mnie jeszcze bardziej zmotywowało do przejścia KOTORa w całości, by zobaczyć wszystko na własne oczy. Za pierwszym razem z pewnością więcej było patrzenia na słowa, w stylu, eh został „robot”, o jest „Lord Sithów”. Potem jednak to się już trochę zlało,

Lorn: Podjąłbyś się ponownie podobnego przedsięwzięcia? Gdyby do tłumaczenia trafiło na przykład Star Wars: The Old Republic?
Lord Sidious: To zależy jak by to miało wyglądać. Specyfika pracy przy KOTORze była taka, że zajmowaliśmy się istotą tłumaczenia, a nie częścią rzemieślniczą. Przetłumaczenie całego TORa, wszystkich dialogów, to praca na pełny etat, nie da się tego zrobić z doskoku. Niemniej jednak cała konsultacja byłaby bardzo ciekawą sprawą, no i moim zdaniem potrzebną, zwłaszcza jak się patrzy na ilość makaronizmów w wątkach TORowych na forum.

Lorn: Dziękuję za rozmowę.

Tydzień KotORa: Cosplay'e inspirowane KotORem

10



Fani od zawsze pragnęli upodabniać się do postaci z filmowych epizodów. W większości przebierańcy skupiają się na postaciach najbardziej kojarzonych z filmową sagą, jednak popularne są też kostiumy oparte na bohaterach znanych tylko z Expend Universe. KotOR i jego wszelakie rozwinięcia dały nam szeroki wachlarz nowych postaci, którzy stali się celem fanowskich cosplay'ów.

Kostiumy oparte na antagonistach z obu części KotORa:


Stroje oparte na protagonistach:




Wartym osobnej adnotacji są kostiumy tworzone przez Roberta Rodgersa, którego prace oparte na różnych postaciach fantastycznych. Rodgers stworzył też trzy cosplay'e inspirowane bohaterami z serii gier KotOR. Oprócz Revana którego strój został zaakceptowany przez 501 Legion, stworzył kostiumy Dartha Nihilusa i Mandalora Ostatecznego. Ze szczegółami i materiałami wideo prezentujące stroje można zapoznać się na jego stronie MyWickedArmor.

Żeby nie było, że Polacy nie potrafią, to nasi rodzimi fani również przebierają się za bohaterów obu KotORów. Wśród nich można wymienić Przemysława "Pepcoka" Kwiatkowskiego ze strojem Dartha Nihilusa i Izabelę "Taraissu" Rutkowską-Dobosz w stroju Visas Marr, którzy zasilają Polski Garnizon 501 Legionu. Taraissu również należy do Rebel Legionu i niedawno zarejestrowała strój mistrzyni Atris, bohaterki "The Sith Lords".

Tydzień KotORa: Epika

Adakus
3

Dział literatury powiązanej z marką KotOR, jest przeciętnie rozwinięty na tle pozostałych. Na potrzeby promocji sequela, czyli The Sith Lords (TSL), na łamach strony StarWars.com, LucasArts upublicznił serię dwunastu artykułów, które poszerzały i odkrywały nam losy galaktyki na przestrzeni 2000 lat, kończąc się w miejscu gdzie zaczynała się fabuła gry TSL. W tym przypadku nie obyło się bez wpadek, które wprowadzały czytelnika w błąd, podając błędne lub sprzeczne informacje z kanonem. Kroniki te w wersji polskiej możecie przeczytać tutaj:

Część I: Złota Era
Część II: Cień Freedona Nadda
Część III: Bunt Naddystów
Część IV: Atak Krathów
Część V: Deprawacja pośród Jedi
Część VI: Wojna Sithów
Część VII: Piętno Yavina 4
Część VIII: Odkupienie Ulica Qel-Dromy
Część IX: Powstanie Dartha Revana
Część X: Umacnianie Ziemi
Część XI: Rycerze Starej Republiki
Część XII: Karmienie Malachora V
Część XIII: Wzrost potęgi Sithów

Znany z współtworzenia scenariusza do KotORa, Drew Karpyshyn, po zakończeniu prac w BioWare, wziął się za pisanie powieści w EU. Jego pierwsza gwiezdnowojenna pozycja to Darth Bane: Droga zagłady, traktująca o powstaniu Lorda Sithów, Darth Bane’a, który dał początek nowego zakonowi działającego wg zasady dwóch. Akcja powieści działa się niecałe 3000 lat po wydarzeniach w grach, jednak Drew przemycił do swojej prozy elementy powiązane z nimi, jak holokron Dartha Revana ukryty w Świątyni Przodków na Lehonie czy akademię Sithów i Dolinę Mrocznych Lordów na Korribanie. W drugim tomie można była natomiast zwiedzić z Bane’em grobowiec Freedona Nadda na księżycu Dxun, którego eksploracja był jednym z etapów sequela. Pojawiła się też planeta Onderon i wątek z Jeźdźcami bestii.

Kolejne utwory pojawiły się dopiero przy okazji wydawania serii komiksowej „Rycerze Starej Republiki”. Jej twórca, J.J. Miller, napisał dwa opowiadania i artykuł, powiązane z fabułą serii i wydane w 2008 roku. Opowiadania „Labor Pains”, „Interference” i artykuł „The Secret Journal of Doctor Demagol” zostały opublikowane na StarWars.com, a aktualnie są dostępne na stronie wydawnictwa Del Rey.

Również na łamach serii „Rycerze Starej Republiki”, amerykański wydawca opublikował fikcyjne artykuły (Taris Holofeed , The Admiral's List, The Adjudicator Special Report) ze świata Star Wars, będące porcją newsów opisujących aktualne wydarzenia.

Kilka lat później była szansa na interesującą pozycję, czyli powieść której roboczy tytuł brzmiał „Mandorla”, którą miał napisać Alex Irvine i wydana miała zostać w 2012 roku. Opowiadać miała losy Nomi Sunrider i dziać się przed wydarzeniami z gry KotOR. Pozycja jednak została anulowana z powodu zmian w planowaniu i koncepcji nowych książek. Okres pomiędzy wojnami Sithów a wojną domowa Jedi nadal zieje pustką.

Przy okazji promocji gry MMO „The Old Republic” wydano serię książek, które miały wprowadzać do fabuły tej gry. Jako trzecia w tej serii została wydana w listopadzie 2011 roku, powieść pt. Revan, która napisał stary znajomy, Drew Karpyshyn. Fabuła powieści jest łącznikiem pomiędzy trzema grami, ukazując co robił Revan po zakończeniu wydarzeń z KotORa, jak i losy Wygnanej Jedi po TSL, którą zyskała też oficjalnie imię i nazwisko, Meetra Surik. A samo zwieńczenie losów Revana zostało ukazane w grze TOR.

Zarówno gra „Knights of the Old Republic”, jak i jej sequel czyli „The Sith Lords” odbiły także swoje piętno na albumach. I to dwojakie.

Po pierwsze, mamy przewodniki i inne encyklopedie, które traktują bezpośrednio o EU. Tutaj może jakoś dało się zminimalizować Revana, Malaka i ich następców, ale temat Wojen Mandaloriańskich i to co się z nim wiąże nie mógł zostać pominięty. Prawdopodobnie pierwszą osobą, która poważnie zajęła się tymi wydarzeniami był Daniel Wallace i jego The New Essential Chronology. Później w podobny sposób, acz uwzględniając specyfikę pozycji, jak i dodatkowo ustanowiony kanon wyczyn ten powtórzył Jason Fry w The Essential Guide to Warfare. Obaj panowie są też autorami innego dzieła – The Essential Atlas, które także zawiera informacje z obu gier. Nie można też zapomnieć o The Old Republic Encyclopedia, która choć wprost nie nawiązuje do starszych gier, koncentrując się na samym „The Old Republic”, ale to właśnie w tej grze są kontynuowane pewne wątki ze starych KotORów. Zatem fani KotORa znajdą tam kilka smaczków dla siebie.

Oba KotORy zostały też wspomniane w albumach opisujących zjawisko „Gwiezdnych Wojen”. Czasem są to jedynie wspomnienia jak w przypadku pozycji Świat Gwiezdnych Wojen. Kronika ilustrowana czy Wielkiego ilustrowanego przewodnika. Wydanie specjalne. W przypadku The Essential Reader’s Companion o KotORach nie pisano wprost, ale opisując także wspomniane wyżej powieści napomknięto o nawiązaniu. Jednak z pozycji albumowych chyba najciekawsza dla nas jest Rogue Leaders: The story of LucasArts. Owszem tam opisano trochę historii obu KotORów, ale niewiele nowego się na ich temat dowiemy z tego źródła, ale wspomniano zarówno o skasowanej grze MMO o nazwie „Proteus”, z której wiele pomysłów trafiło potem do niezrealizowanego KotORa III. To jedyna pozycja, w której można zobaczyć koncepty z obu tych gier. Na koniec warto wspomnieć „Star Wars: Knights of the Old Republic (Prima`s Official Strategy Guide)”, czyli specjalnym przewodniku po samej grze, to była taka dodatkowa, rozszerzona instrukcja.

Seria komiksowa „Rycerze Starej Republiki” i powieści „The Old Republic: Revan” i trylogia „Dartha Bane’a” zostały wydane w Polsce, komiksy przez Egmont Polska i książki przez wydawnictwo Amber.

Wszystkie atrakcje tygodnia KotORa znajdziecie tutaj.

Tydzień KotORa: Gadżety i kolekcjonerski vintage

3



Żadna popularna marka rozrywkowa nie obędzie się bez gadżetów i kolekcjonerskiego stuffu.
Jedną z pierwszy zabawek nawiązujących do gry, była figurka 3¾ z serii The 30th Anniversary Collection wydana w 2007 roku przez Hasbro. Figurka przedstawiała postać Lorda Sithów Dartha Revana, która wygrała w głosowaniu Fan's Choice Poll przeprowadzonym w 2006 roku. Jako ciekawostkę można dodać fakt, że maska figurki nie pokrywa się z kanonicznym wyglądem maski z gry, co była prawdopodobnie niedopatrzeniem producenta zabawek. W ramach tej samej serii wydano również inną figurkę przedstawiająca ucznia Revana, Dartha Malaka. Obie zabawki posiadają w opakowaniu kolekcjonerską monetę przedstawiającą daną postać, które zostały dodane do wszystkich zestawów tej serii z okazji 30-lecia premiery filmu ''Star Wars''.



Ta sama firma wydała też zabawkę z serii Mighty Muggs która trafiła do sprzedaży w 2008 roku i przedstawiającą ponownie Revana. W tym samym roku ukazał się też zestaw figurek 3¾ , Star Wars Evolutions - The Sith Legacy, która zawierała zabawki ukazujące trzech Lordów Sithów z różnych okresów Expend Universe. Po za Darth Banem i Darh Maulem, jako trzecia dodana była postać Dartha Nihilusa, jednego z głównych antagonistów występujących w sequelu KotORa. Również w tym roku w siódmej fali serii The Legacy Collection związanej z filmem Atak klonów można było dzięki dodatkowi Build-A-Droid uzbierać figurkę postaci droida HK-47, którego poszczególne elementy znajdowały się w poszczególnych blisterach tej fali.



Firma Gentle Giant, specjalizująca się w tworzeniu statuetek i popiersi, wyprodukowała w 2007 roku popiersie Dartha Malaka, który został oficjalnie zaprezentowany na konwencie Celebration IV w Los Angeles. Na kolejne produkty tej firmy, przedstawiające postacie z KotORa, trzeba było czekać do 2011 roku, kiedy to wydano dwa popiersia, jedno przedstawiało Revana, który jest dzierży dwa miecze świetlne, podobnie jak w wizji Wygnanej Jedi w KotOR II. Trzecia postacią został Darth Nihilus, którego wersja jest dostępna w limitowanej ilości 1800 sztuk. Wszystkie statuetki maja wysokość okołu 15/16 centymetrów. Kolejną ciekawostką jest fakt, że postacie Revana, Malaka i Nihilusa jako jedyne doczekały się po jednym produkcie od Hasbro, jak i Gentle Giant.



Gdy seria komiksowa "Rycerze Starej Republiki" odniosła sukces, Hasbro oraz wydawnictwo Dark Horse Comics (oryginalny wydawca komiksów Star Wars) połączyły siły i wyprodukowały wspólną serię specjalnie dla sklepu zabawkarskiego Entertainment Earth. W jej ramach wydano w 2010 roku zestaw figurek 3¾ przedstawiające Mandalorianina Rohlana Dyre i Arkaniankę Jareal. Do zestawu dołączony został komiks, 6 zeszyt pierwszej mini-serii "Początek".



W 2011 roku, również powróciło Hasbro z nową figurką, która okazała się Bastila Shan, której kandydatura wygrała w Fans' Choice Figure poll w 2009 roku.

Również w 2011 na Comic-Conie w Nowym Jorku, w czasie promocji książki "The Old Republic: Revan" w której brał udział autor powieści Drew Karpyshyn, można była za darmo otrzymać papierową maskę ukazującą maskę Revana.

W sierpniu 2013 roku, Gentle Giant powróciło do marki KotOR i wydało tym razem statuetkę przedstawiającą postać Dartha Malaka. Figurka mierzy niecałe 18 cm i waży około 2 kg, nadal jest dostępna w sprzedaży na witrynie producenta w cenie 135 USD. Statuetka została zaprezentowana na konwencie Celebration VI w Orlando.



Wszystkie powyższe gadżety poza ostatnią są kolekcjonerskimi rarytasami i osiągają niebotyczne ceny na serwisach aukcyjnych. Aktualnie przemysł zbieractwa kręci się wokół gry MMO "The Old Republic", spadkobiercy sukcesu "Knights of the old Republic".

Tydzień KotORa: Fanarty

deviantArt
5



Fani KotORa posiadający artystyczne zdolności przez dziesięć lat zdołali stworzyć pokaźną ilość wszelkiej maści fanartów. Poniżej znajdziecie przegląd prac zainspirowanych obiema częściami gry "Knights of the Old Republic". Fanarty te powstały z użyciem różnych technik oraz w różnych stylach i są zaledwie małą reprezentacją wszystkich, które można odnaleźć w sieci. Ich mnogość to kolejny dowód na to, że KotOR jest wciąż dla wielu fanów istotnym elementem Gwiezdnych Wojen, do którego lubią powracać. Na stronach wielu z poniższych artystów znajdziecie więcej starwarsowych artów, więc zachęcamy do zapoznania się z nimi.


www.Isriana.deviantart.com


www.clarkspark.deviantart.com




www.Callista1981.deviantart.com


www.AshleyKayley.deviantart.com

www.ChrisOzFulton.deviantart.com



www.kokomiko.deviantart.com


www.Grotesk-Victor.deviantart.com


www.misao-chan.deviantart.com


www.k-do2.deviantart.com


www.kyla79.deviantart.com

www.DancinFox.deviantart.com

www.Jinzali.deviantart.com



www.MinioN2.deviantart.com

www.defcombeta.deviantart.com

www.HeavyMouse.deviantart.com



www.IcedWingsArt.deviantart.com

www.Eji.deviantart.com

www.Rinter.deviantart.com



www.hattonslayden.deviantart.com

www.ElectroCereal.deviantart.com

www.XAVERIVS.deviantart.com



www.DarthFar.deviantart.com

www.TyrineCarver.deviantart.com

www.mizzillan.deviantart.com



www.kathrynlayno.deviantart.com

www.Jinzali.deviantart.com



www.Halteclayre.deviantart.com




www.hello-ground.deviantart.com




www.Zimeta.deviantart.com

www.DanaeOP.deviantart.com


Oczywiście jest to jedynie jeden z przejawów twórczości fanów inspirowanej KotORem, a więcej przykładów zaprezentujemy w kolejnych dniach tego tygodnia.

Wszystkie atrakcje tygodnia KotORa znajdziecie tutaj.

Tydzień KotORa: Aktorzy głosowi

7



KotOR wciąż jeszcze nie był grą w pełni zdubbingowaną. Obchodzono w różny sposób, wiele postaci mamrotało coś w językach galaktycznych, a gracz wszystkiego dowiadywał się z napisów. Zawsze jednak wydawały jakieś dźwięki, które trzeba było nagrać. Zresztą podobnie było z wypowiedziami gracza, jednak główne i najważniejsze postaci miały swoje unikalne głosy. Tak samo jak cała masa postaci drugoplanowych i jeszcze mniej ważnych, acz tam czasem zdarzały się współdzielone głosy lub aktorzy. Choć może właśnie nie tak unikalne, niektórych z tych aktorów słyszeliśmy (i nadal słyszymy) w różnych produkcjach. Także gwiezdno-wojennych. Oto kilka najważniejszych postaci i aktorów. Niektórych nie tylko słyszeliśmy w innych produkcjach, ale mieliśmy okazję zobaczyć ich grę.

Jennifer Hale, czyli Bastila Shan. To znana aktorka głosowa, o której już pisaliśmy tutaj. Miała się pojawić w roli Major Steel w „Detours”, niestety serial został zawieszony na czas nieokreślony. Nie jest ona jedyną aktorką związaną z „Detours”, więc warto również zajrzeć do tamtego newsa, by poznać ich inne dokonania.
Hale podkładała głos Satele Shan oraz kobiecej wersji żołnierza Republiki w „The Old Republic”. Była także Aaylą Securą (i nie tylko) w „The Clone Wars”, ale i Arweną w niektórych grach opartych na „Władcy Pierścieni”. Jej głos kojarzą również fani „Mass Effect”, gdzie była kobiecą wersją komandora Sheparda.



Jennifer Hale


Raphael Sbarge


John Cygan


Raphael Sbarge, czyli Carth Onasi. Nowojorczyk urodzony 12 lutego 1964. Aktor nie tylko głosowy, ale także telewizyjny i teatralny. Gościnnie pojawiał się w serialach takich jak „Bill Cosby Show”, „Zagubiony w czasie”, „Prawnicy z miasta Aniołów”, „SeaQuest DSV”, „Star Trek: Voyager”, „Siódme niebo”, „Ally McBeal”, „Ostry dyżur”, „Dollhouse”, „Herosi”, „Dexter” czy „Nash Bridges”.
Może też poszczycić się ogonami w kinowych hitach takich jak „Dzień niepodległości” czy „Pearl Harbour”.
Na swoim koncie ma też głosowe role w grach. Oczywiście warto wspomnieć o „Mass Effect” (dwie pierwsze części). Z LucasArtsem współpracował kilkukrotnie, najpierw w „Grim Fandango”, potem już przy bardziej gwiezdnych tytułach. W „Rogue Squadron” był Dackiem Ralterem, w „Force Commanderze” Dellisem Tantorem, a w „Republic Commando” Scorchem. No i oczywiście powrócił do roli Onasiego w drugiej części KotORa.

Rafael Ferrer, czyli Darth Malak. Urodzony 23 marca 1960 w Los Angeles artysta próbował swojego szczęścia w filmach, ale z niewielkim skutkiem. Darth Malak to prawdopodobnie jego życiowa rola, choć pojawił się epizodycznie w kilku serialach w tym w „Policjantach z Miami”, „Prawu i bezprawiu” czy „Brygadzie ratunkowej”. Próbował też własnych sił jako reżyser i scenarzysta, z mizernym skutkiem.

John Cygan, czyli Canderous Ordo. Kolejny nowojorczyk, tym razem zdecydowanie bardziej aktor głosowy, acz zwłaszcza na początku kariery zdarzały mu się epizody w serialach. Choćby w „Z archiwum X”. Współpracuje między innymi z Pixarem, podkładał głosy choćby do „Odlotu”, „Toy Story 3”, „Wall-E”, a ostatnio także w „Minionki rozrabiają”. Dubbinguje także gry, w tym także polskie produkcje jak „Dead Island” czy „Call of Juarez”. Pojawia się czasem w także w serialach animowanych. Ma też duży udział w kształtowaniu się sagi. W „Shadows of the Empire”, „X-Wing Alliance”, „Galactic Battlegrounds” podkładał głosu Dashowi Rendarowi. W dwóch ostatnich także dubbingował inne postaci.

Kristoffer Tabori, czyli HK-47. Urodzony w Malibu 3 sierpnia 1952. Reżyser telewizyjny i aktor.
Wystąpił między innymi w „Brudnym Harrym”, „Gliniarzu i prokuratorze”, „T.J. Hookerze”, „Matlocku”, „Sequeście DSV”. W „Forces of Corruption” podkładał głosu generałowi Garmowi Bel Iblisowi. Jest też głosem nie tylko HK-47, ale też HK-50 i HK-51 (w TORze)

Kevin Michael Richardson, czyli Jolee Bindo. Urodzony 25 października 1964 na Bronxie, aktor i muzyk.
Wystąpił między innymi w „Szklanką po łapkach”, „Pinky i Mózg”, „Atomówki”, „Animatrix”, „Samuraj Jack”, „Clerks: Sprzedawcy II”, „Pingwiny z Madagaskaru”, a ostatnio też „W ciemność. Star Trek” (tylko głosy).
Z sagą związany głównie przez gry. „Episode I The Phantom Menace”, „Rogue Squadron II” czy „Force Commander” – wiele głosów. W „Jedi Power Battles”, „Jedi Starfighter”, „ Obi-wan” jako Mace Windu. „Super Bombad Racing” jako Boss Nass. „ Obi-Wan” także jako Eeth Koth.
Ma też swój udział w „The Clone Wars” między innymi jako Jabba the Hutt, czy Gorga the Hutt. Jabbie głos podkładał już w pilocie.





Kevin Michael Richardson


Courtenay Taylor


Carthine Taber


Courtenay Taylor czyli Juhani. Urodzona w San Francisco 19 lipca 1969, głównie aktorka głosowa. Podkłada głosy w grach, często na podstawach filmów jak „Ironman” czy „Niesamowity Hulk”, ale pojawia się też w oryginalnych pozycjach jak „Mass Effect” 2 i 3, „Diablo III”. Podkłada też głosy choćby w „Zwyczajnym serialu”. Z sagą związana także przez „The Old Republic”, gdzie pojawiła się jako Netula Pahn/Lady Aitalla/Kalda Biss/Casey Rix.

Carthine Taber, Amerykanka urodzona 30 grudnia 1979. Dla nas przede wszystkim Mission Vao, ale też Vette (TOR) i Padme Amidala z „Wojen klonów” (pilot, serial i powiązane gry). Dodatkowo także Leia Organia w „The Force Unleashed”. Leią miała też być w „Deatours”, wtedy też o niej pisaliśmy więcej.

Grey DeLisle to kolejna weteranka uniwersum „Gwiezdnych Wojen”. W KotORze udzieliła głosu postaciom takim jak Sarna, Lena czy Cassandra Mateil, ale miała swój udział także w wielu innych projektach związanych z sagą. Obecnie chyba najlepiej jest kojarzona z „The Old Republic”, gdzie podkładała głos kobiecej wersji łowcy nagród.



Grey DeLisle


Robin Sachs


Tom Kane


Lloyd Sher, który wcielił się w postać Calo Norda oraz Tanis Venn, to jednocześnie Ojciec z „Wojen klonów” (z trylogii Mortis). To także aktor głosowy, który występuje głównie w grach, czasem w filmach i serialach animowanych jak np. „Auta” Pixara.

Neil Kaplan kojarzony jest z kilku istotnych ról. To Darth Bandon, Bendak Starkiller, Holdan, Jergen i gubernator Sithów. Aktor urodził się 9 marca 1967 w Bayonne w New Jersey i cały czas pracuje głosem. W swoim dorobku ma gry oparte na serialu „Power Ranges”, ostatnio także gry oparte na uniwersum Marvela gdzie wciela się w Sabretootha. W TORze wcielił się w Skadge’a (towarzysz łowcy nagród). Słyszeliśmy go także w Kinect Star Wars czy Galactic Battlegrounds.

Rino Romaro to Revan. To kanadyjski aktor głosowy, urodzony w 1969. Najbardziej znany jest z roli Batmana/Bruce’a Wayne’a z serialu „The Batman” z lat 2004-2008. Wystąpił także w „Spaceballs: The Animated Series” w roli Lone Starra.

Robin Sachs, czyli admirał Saul Karath. Urodzony 5 lutego 1951 w Londynie aktor, bardziej kojarzony jest ze swojej twarzy, niż głosu. Gościnnie występował w wielu popularnych serialach, w tym „Strażniku Teksasu”, „Gliniarzu i prokuratorze”, „Nocnym patrolu”, „Star Trek: Voyager”, „Torchwood”, „Babylon 5” czy „Buffy: Postrach wampirów” a także w epilogu serialu „Dynastia”. Może poszczycić się także ogonami w filmach w tym „Zaginiony świat: Jurassic Park” (jako Pan Bowman), „Kosmiczna załoga” (Sarris), „Ocean’s Eleven: Ryzykowna gra” (Seller). Związany jest też z serią „Mass Effect”.

Tom Kane czyli Vandar Tokare, ale też mistrz Kavar i major. Tom Kane to właściwie osobna kategoria, aktor bardzo dobrze nam znany ze swoich ról w uniwersum. Właściwie to nazywa się Thomas Roberts i urodził się 15 kwietnia 1962 w Overland Park w Kansas. Zdecydowanie najbardziej znany jest z ról admirała Yuralena, narratora oraz mistrza Yody w „Wojnach klonów”. Przygodę z sagą zaczął jeszcze przy „Shadows of the Empire” jako Leebo, potem przyszły X-Wing vs. TIE Fighter, „Episode I – The Phantom Menace” (W tym także jako C-3PO), „X-Wing Alliance” (w tym jako Nien Nunb), „Episode I- Racer”, „Star Wars: Demolition”, „Force Commanders”, „Jedi Power Battles”, „Starfighter”. Ma też na swoim koncie wiele innych, nie gwiezdnych produkcji zarówno w świcie gier, filmów jak i seriali, w tym: „Curse of Monkey Island”, “Escape from Monkey Island”, „Return to Krondor”, „Grim Fandango”, „9”, „Smerfy” czy „Johny Bravo”. Występuje także w „Kronikach Yody” i brał udział w nagrywaniu „Detours”.



Edward Asner


Ethan Phillips


Phil LaMarr


Edward Asner, kolejna wielka legenda, w KotORze mistrz Vrook Lamar. Urodzony 15 listopada 1929 w Kasnas City aktor jest laureatem aż 7 nagród Emmy, do których zresztą był nominowany aż 20 razy. Zaczął swoją pracę pod koniec lat 50. przy serialach telewizyjnych, zresztą przez wiele lat pracy był głównie związany z tym medium. Ilość seriali w których gościnnie się pojawił jest olbrzymia, do Polski jednak większość z nich nigdy nie dotarła. Mogliśmy zobaczyć Asnera w „Pogodzie dla bogaczy”, „Autostradzie do Nieba”, „Ostry dyżur” czy nawet w „Z archiwum X”. Od lat 80. zajmuje się zawodowo także podkładaniem głosów, początkowo w serialach animowanych takich jak choćby „Kapitan Planeta” czy „Batman”, potem też w grach, w tym oczywiście w obu KotORach. Ma też swoje role w filmach, jak choćby w „JFK”, ale też głosowe, to on wcielił się w rolę Carla Fredricksena w „Odlocie”. Poza KotORem z sagą związany jest też przez adaptację radiową „Powrotu Jedi”, gdzie podkładał głos Jabby.
Pomimo swojego wieku pracuje aktywnie do dziś. Przez lata był też aktywistą politycznym i związkowym. Pełnił między innymi rolę przewodniczącego związku aktorów telewizyjnych.

Ethan Phillips, czyli Galon Lor czy Tamlen. Ten urodzony 5 lutego 1955 w Nowym Jorku aktor zdecydowanie najbardziej kojarzony jest z rolą pana Neelixa w „Star Trek: Voyager”. Jednak od lat występuje także na Broadwayu. To aktor który zdecydowanie rzadziej pracuje głosowo. Poza „Star Trekiem” grał między innymi w „Bensonie”, oraz gościnnie w wielu popularnych serialach jak „Detektyw w sutannie”, „Murphy Brown”, „Prawnicy z Miasta Aniołów”, „Dotyk anioła” czy „Chuck”. Ma też na swoim koncie mniejsze lub ciut większe role filmowe w tym w „Wyspie”, „Cieniu” czy „Chwale”. Z sagą związany był przed KotORem podkładając głos w „Star Wars: Galactic Battlegrouds”.

Phil LaMarr urodzony 24 stycznia 1967 w Los Angeles, w grze Gadon Thek. Komik i aktor, także głosowy. Niektórzy mogą go kojarzyć jako Marvina z „Pulp Fiction”. Występował w serialach i filmach, najczęściej jednak podkładał głos. Najbardziej kojarzone produkcje to „Kumba”, „Głowa rodziny”, „Futurama”, „Samuraj Jack”, „Atomówki” czy „Liga Sprawiedliwych”. Podkłada także głos w grach, w tym kilku odsłonach „Dead Island” czy „Doomie 3”. Fani „Wojen klonów” mogą rozpoznać w jego głosie Baila Organę, Kita Fisto czy Orn Free Taę. Fani „Padawańskiego widma” słyszeli go jako Jar Jara, Baila Organę i Dartha Vadera. Słyszeli go także fani „The Old Republic”. Z Lucasfilmem związany jeszcze od czasów „Monkey Island 2: LeChuck’s Revenge”, gdzie podłożył głos pod jednego strażników gubernatora Phatta.

Oczywiście to nie są wszyscy aktorzy zaangażowani w tworzenie tej gry. Za część dodatkowych głosów odpowiadają także osoby zajmujące się technikaliami gry. Ale to właśnie głosy tych aktorów prawdopodobnie gdzieś słyszeliśmy.

Wszystkie atrakcje tygodnia KotORa znajdziecie tutaj.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.