Spis newsów (Pixar)

„Imperium kontratakuje” w amerykańskich kinach od 10 lipca

12



Rozruch amerykańskich kin, podobnie jak i naszych, dopiero się zaczyna. Ostatnimi czasy w Stanach królowały kina samochodowe, a w nich klasyki z „Jurassic Park” na czele. Wiele wskazuje na to, że nowości jak „Mulan” i „Tenet” zostaną przesunięte. W Stanach w kinach jest obowiązek blokowania 50% miejsc, by zachować dystans. Stąd amerykańskie kina sięgają po klasyki. Disney przygotował ofertę dla kin, w niej znajdują się dwa interesujące nas filmy, czyli „Imperium kontratakuje” i „Przebudzenie Mocy”. W jaki sposób będą one dostępne i gdzie, nie do końca wiadomo. Wygląda na to, że w tym wypadku umowy będą zawierane z każdą siecią kin osobno, więc repertuar będzie zdecydowanie bardziej zróżnicowany niż zwykle.

Natomiast jedna z sieci kin, Regal, zdążyła już potwierdzić, co znajdzie się w ich ofercie 10 lipca.



Widzowie będą mogli wybierać, między innymi pixarowe “W głowie się nie mieści”, Nolanową trylogią Batmana, „Rockym”, „Bez przebaczenia” oraz oczywiście „Imperium kontratakuje” Irvina Kershnera. Nie zabraknie też największego hitu ostatnich tygodni z kin samochodów, czyli „Jurassic Park” Stevena Spielberga.

W kolejnych tygodniach Regal planuje wprowadzić między innymi: „Incepcję” i „Interstellar” Nolana, „Iron Mana” Jona Favreau a także „Władcę Pierścieni” oraz nowość, hit z lutego – „Sonic. Szybki jak błyskawica”.

W przypadku filmu Kershnera najpewniej będzie to najnowsza wersja, ta, która pojawiła się na Disney+.

Swoją drogą ciekawe, czy jest szansa na „Imperium” w polskich kinach. Wcześniej pisaliśmy o tym, że V Epizod będzie wyświetlany w Wielkiej Brytanii.

Bob Iger rezygnuje ze stanowiska szefa Disneya

18

Dziś rano świat obiegła dość sensacyjna wiadomość. Bob Iger, CEO Disneya, najważniejsza osoba całego holdingu zrezygnował ze stanowiska. Jego miejsce, w trybie natychmiastowym, zajmie Bob Chapek. To dość niespodziewana wiadomość. Spowodowała spadek kursów akcji Disneya.

Bob Iger ma podpisany, wydłużony zresztą, kontrakt do końca 2021. Obecnie zajmie nowe stanowisko, prezesa wykonawczego i będzie wdrażał Chapeka, który będzie podlegał Igerowi. Jednocześnie Iger wciąż będzie nadzorował toczące się projekty, jak fuzja z 21 Century Fox, uruchomienie Disney+ i tak dalej.



Chapek dotychczas był szefem parków Disneya. Zasłynął tam z oszczędności. Będzie ósmym CEO Disneya w historii. Uchodzi też za człowieka Igera i raczej będzie kontynuatorem jego polityki. Chapek może poszczycić się otwarciem parków w Szanghaju (pierwszy park w Chinach) i rozbudową obecnych parków. Jedną z nich było „Galaxy’s Edge”, acz w tym wypadku Chapek nadzorował tę atrakcję dopiero przy okazji uruchomienia. Swoją drogą jest mikrobiologiem z wykształcenia.

Dlaczego akurat teraz Bob Iger zrezygnował ze stanowiska akurat teraz? Po sieci można znaleźć wiele teorii. Oczywiście jedna z nich dotyczy tego, że „Gwiezdne Wojny” sprzedały się poniżej oczekiwań. Ale to chyba nie to. Druga mówi o dochodzeniu przeciw Disneyowi, które prowadzone jest w Stanach. Była księgowa Disneya, Sandra Kuba twierdzi, że przychody firmy są zawyżane od 18 lat. Podobno księgowano pieniądze za usługi, które dawano klientom za darmo. Dochodzenie prowadzi Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd.

Jest jeszcze trzecia sugestia, związana z dalszymi planami Boba Igera. Wydana w zeszłym roku autobiografia i częstsze, acz wciąż ostrożne, komentarze polityczne mogą sugerować, że Bob poważnie rozważa start w wyborach prezydenckich w Stanach w 2024. Jednocześnie jeśli chodzi o przychody, rok 2019 dla Disneya był rekordowy. W roku 2018 tylko 3 filmy Disneya przyniosły przychód powyżej miliarda USD globalnie (2 pozostały nie były Disneya). W 2019 było ich 7 z 9 (z tym, że jeden z tych dwóch pozostałych jest związany z Marvelem). Takim wynikiem Disney raczej nie będzie w stanie się pochwalić w 2020. W harmonogramie premier brakuje aż tak dużych hitów. Jednocześnie uruchomienie Disney+, przejęcie Foxa, Pixara, Lucasfilmu i Marvela stawiają Igera w pozycji cudotwórcy. Tą trudno byłoby utrzymać w ciągu następnych dwóch lat. Obecny harmonogram premier kinowych Disneya nie ma aż tylu potencjalnych hitów. Jednocześnie potencjalne przejęcie MGM może być trudniejsze, ze względu na konkurencję żywo zainteresowaną zakupem firmy. Dodatkowo brak wielkich wyzwań na horyzoncie. Natomiast zmiana ściąga z niego odpowiedzialność, a przy tym gwarantuje większość przywilejów, przy tym pozwalając mu odejść w momencie, gdy jego osiągnięcia lśnią najlepiej.

Temat na forum.

Bob Iger przyznaje się do błędu w sprawie „Gwiezdnych Wojen”

18

Bardzo ciekawy artykuł można przeczytać na New York Times. To mała biografia i częściowo wywiad z Bobem Igerem. Można prześledzić wczesne lata obecnego szefa Disneya, jak jeszcze pracował w pizzerii Pizza Hut, lub jak stawiał swoje pierwsze kroki w szerokim biznesie.

Nas przede wszystkim interesują dwie rzeczy. Historia czterech wielkich umów (kupno Pixara, Marvela, Lucasfilmu i Foxa), za które odpowiada Iger, oraz to co sądzi o „Gwiezdnych Wojnach”.



W przypadku Lucasfilmu, Iger szczyci się dwiema rzeczami. Przede wszystkim tym, że namówił George’a Lucasa do sprzedaży firmy, w dodatku za cenę niższą niż zapłacił za Pixara. Druga to kwestia tego, że największy ówczesny konkurent, czyli Fox Rupperta Murdocha, nawet się nie zorientował, co się dzieje, zanim było za późno. Podobno Murdoch potem wyrzucał swoim ludziom, że mogli przewidzieć taki obrót sytuacji. Ostatecznie sam jednak uległ czarowi Igera.

Natomiast w kwestii „Gwiezdnych Wojen” Iger przyznaje, że mogli przeładować rynek. Jeśli chodzi o możliwości tworzenia historii, to Disney jako całość nie musi się niczym ograniczać. Mają mnóstwo utalentowanych ludzi. Ale rynek działa trochę inaczej. Zapytany o to, czy zobaczymy kobietę reżyserującą „Gwiezdne Wojny”, Bob przyznał, że Kathleen Kennedy robi bardzo dużo w tym temacie.

Saga Skywalkerów na Blu-ray 4K szybciej niż myślimy?

6



Jak donosi TheDigitalBits.com premiera „Gwiezdnych Wojen” na nośniku 4K Ultra HD może mieć miejsce szybciej niż myślimy. Według ich informatorów, „Gwiezdne Wojny” to ostatnia po Pixarze i Marvelu marka, która jeszcze nie trafiła na nowego Blu-raya. Disney zamierza to naprawić już w w przyszłym roku, i to jeszcze w pierwszej połowie 2020. Powody są wg TheDigitalBits dwa, pierwszy to „Skywalker. Przebudzenie”. Wraz z premierą tego filmu na Blu-Ray/BD 4K, ew. DVD, można wydać pełny pakiet „Star Wars Saga 4K Collection”. Druga to 40 rocznica premiery „Imperium kontratakuje”.

Nie wiadomo tylko jaką wersję filmów wyda Disney / Lucasfilm na nowym nośniku. Czy będzie to oryginalna kinowa, czy może któraś z poprawionych, a może jeszcze bardziej zmieniona?

Zgodnie z tymi samymi zapowiedziami, oprócz Sagi Skywalkerów w podobnych opakowaniach powinny się pojawić także „Łotr 1” i „Han Solo”.

Nie ma zgody na nabijanie się z Kylo Rena

34

Już od premiery zwiastuna filmu „Ralph Demolka w internecie” widzowie wiedzą, że w kolejnej produkcji Pixara pojawią się liczne nawiązania do innych franczyz, w tym do Gwiezdnych Wojen.

Okazało się jednak, że nie wszystkie pomysły twórców mogą znaleźć się w ostatecznym filmie. W jednym z wywiadów reżyser Rich Moore podzielił się ciekawą informacją. W pewnej scenie mieliśmy ujrzeć bowiem Kylo Rena, który zachowuje się jak rozpieszczone dziecko. Gdy twórcy filmu podzielili się pomysłem z ludźmi z Lucasfilmu, ci nie zgodzili się na taki obrót rzeczy, ponieważ, jak argumentowali - Kylo Ren jest głównym antagonistą trylogii sequeli, dlatego nie powinien być przedstawiany w prześmiewczy sposób.



Fani Star Wars doskonale zdają sobie sprawę, że po zamordowaniu Snoke'a i objęciu stanowiska Naczelnego Wodza, Kylo w Epizodzie IX nie będzie już „rozdmuchanym płaczkiem”. Niektórzy na pewno byliby także oburzeni tym, że przedmiotem żartów miało być dzieciństwo Bena Solo, biorąc pod uwagę piekło, jakie zgotował mu wujaszek w świątyni Jedi.

"


Film „Ralph Demolka w internecie” zawita do kin w styczniu.

Tydzień animacji: Inne animacje Lucasa i Lucasfilmu

4



George Lucas był zainteresowany animacją praktycznie od zawsze. W końcu był dzieckiem sobotnich poranków, komiksów, starych filmów i oczywiście kreskówek. Nic dziwnego, że próbował swoich sił w tej materii. Część prac w ILM i Lucasfilmie doprowadziło do powstania Pixara, o czym pisaliśmy przy okazji artykułu cyfrowej rewolucji Lucasa. Wczesny Pixar to nic innego jak pół drogi między efektami specjalnymi, a animacją. Jednak to wcale nie były jedne animacje Lucasfilmu (oczywiście pomijając „Gwiezdne Wojny”). Dziś zajmiemy się tymi, które weszły na rynek.

Twice Upon a Time



Początek lat 80. to dla Lucasa okres szukania swojego miejsca poza „Gwiezdnymi Wojnami”. Te powoli kończył, w serii „Indiana Jones” miał już inną rolę. Próbował swoich sił jako producent, czasem jak to miało miejsce w przypadku nasączonego erotyzmem thrillera „Żar ciała” Lawrence’a Kasdana, czy „Sobowtóra” Akiro Kurosawy, a czasem podpinając to pod Lucasfilm i nie angażując się mocno w projekt. „Twice Upon a Time” to pierwszy film wyprodukowany przez Lucasfilm, nie będący w żadnym stopniu dziełem Lucasa, a zarazem pierwsza ich animacja.



Film stworzył John Korty (późniejszy reżyser „Przygody wśród Ewoków”). Całość została wykonana w animacji typu cut-out, czyli wycinano modele, nakładano je na tło, kręcono, przesuwano, a następnie kręcono kolejny fragment, w ten sposób uzyskując płynny ruch.



„Twice Upon a Time” miał być uroczą baśnią / satyrą o dwóch samozwańczych bohaterach, którzy muszą powstrzymać szaleńca. Film jednak nie miał szczęścia. Raz z powodu problemów dystrybutora, The Ladd Company była na skraju bankructwa, więc wypuszczono film w bardzo ograniczonej ilości kin. Nie przebił się. Stał się jedną z przyczyn upadku tej firmy. Druga sprawa to kwestia odbiorcy docelowego. Na ile miała to być baśń, na ile satyra. W efekcie powstały dwie różne wersje filmu, przede wszystkim z innymi dialogami. Jeden pełen wulgaryzmów dla dorosłych i drugi ugrzeczniony (PG-13). Cóż, to nie jest dobra strategia marketingowa. Obecnie film znajduje się w czeluściach Lucasfilmu, kto wie, może trafi kiedyś na platformę Disneya? Może w dwóch wersjach?

Pradawny ląd



Pracę nad trzecim i przez lata ostatnim „Indianą Jonesem” trwały. Ale w 1988 George Lucas, Steven Spielberg, Kathleen Kennedy i Frank Marshall po raz pierwszy pokazali światu swoje dinozaury. Jeszcze na długo przed „Parkiem jurajskim”. Była to kolejna animacja – „Pradawny ląd” (The Land Before Time). Tym razem jednak to nie Lucas był pomysłodawcą a Spielberg. Chciał wyprodukować film animowany w stylu „Bambi” tylko z dinozaurami. Szybko wciągnął Lucasa do projektu. W dodatku obaj myśleli, by był to film bez kwestii mówionych. Jednak dzieci w latach 80. raczej tego by nie kupiły, więc zrezygnowano z tego pomysłu. Choć tak Amblin jak i Lucasfilm odpowiadają za produkcję pierwszego filmu z serii, LFL jest tu tylko i wyłącznie podwykonawcą. Często nawet jest pomijany ich wkład w ten obraz.



Pierwszy film opowiadał o młodym, osieroconym brontozaurze, który razem z innymi małymi dinozaurami stara się odnaleźć swoje rodziny. Ostatni film z cyklu – XIV trafił na rynek DVD w 2016. Zresztą te filmy nigdy nie trafiały do dystrybucji kinowej, tylko do telewizyjnej lub na rynek wideo. Jednak przy kolejnych produkcjach Lucas, ani Lucasfilm nie byli w żaden sposób zaangażowani. Swoją drogą Lucasfilm udźwiękowiając ten obraz korzystał z biblioteki stworzonej na potrzeby „Gwiezdnych Wojen”, więc można tam się wsłuchać w kilka ciekawych nawiązań.

Dziwna magia



Ostatnią animacją Lucasfilmu jest „Dziwna magia” (Strange Magic), czyli słynny, lub niesławny, musical o wróżkach George’a Lucasa. Jeszcze przed sprzedażą Lucasfilmu George rzucił pomysł, a inni zaczęli go rozwijać. Za sterem animacji stanął Gary Rydstrom, doświadczony montażysta dźwięku od lat współpracujący z firmami George’a. Animacja zaś powstawała swoim trybem i tu ciekawe, bowiem stała się pierwszym nowym filmem Lucasfilmu dystrybuowanym już przez Disneya. Jak łatwo jest się domyślić, Lucas po raz kolejny zabrał się za robienie filmu po swojemu, nie zastanawiając się, kto go wpuści do kin. „Dziwna magia” trafiła na ekrany w ograniczonej ilości, niestety, podobnie jak w przypadku pierwszej animacji, tak i ta nie odniosła sukcesu. Zaś dystrybutor – w oryginale była to firma Touchstone, należąca do Disneya, praktycznie zniknęła z rynku. Choć oczywiście przyczyn takiego stanu rzeczy jest więcej niż tylko ten obraz.



Film jest luźną interpretacją „Snu nocy letniej”, gdzie księżniczka wróżek – Marianne musi stanąć do walki z potężnym wrogiem. Muzycznie zaś usłyszymy tu covery Marleya, Presleya, Deep Purple czy Whitney Houston. Można go u nas było oglądać w serwisach streamingowych. Miejmy nadzieję, że także trafi na disneyowską platformę.

Pozostałe atrakcje tygodnia animacji znajdziecie tutaj.

Bob Iger o błędach i przyszłości sagi

117



W Hollywood Reporter pojawił się wywiad z Bobem Igerem, prezesem Disneya. Bob chwalił się sukcesami, jak przejęcie Foxa, czy uruchomienie platformy streamingowej, ale też nie zabrakło pytań o problemy z #MeToo w Pixarze, zbyt ciętym językiem niektórych twórców (James Gunn w Marvel, czy Roseanne Barr), no i wspomniał też o „Gwiezdnych Wojnach”.

Iger odpowiada za porażkę Solo



Iger przyznał się do winy, jeśli chodzi o „Hana Solo” i jego wynik finansowy. Uznał, że niepotrzebnie nalegał na tyle filmów w tak krótkim czasie. Rynek widać nie był na to gotowy. Jednocześnie Bob przyznał, iż obecnie znana jest data premiery tylko i wyłącznie IX Epizodu w reżyserii J.J. Abramsa. Jaka będzie kolejna produkcja Lucasfilmu, tu Disney i LFL dochodzą do momentu, w którym podejmą taką decyzję. Tyle, że ze zdecydowanie większą rozwagą. Filmów może być mniej. Będą starannie dobierane zarówno jeśli chodzi o temat, ilość jak i czas premier. Innymi słowy filmów pewnie będzie mniej, ale kto wie, może część spin-offów trafi do platformy Disneya w trochę zmienionej formie?

Iger jednocześnie stwierdził, że prace trwają, choćby nad nową serią, którą tworzą David Benioff i D.B. Weiss, twórcy „Gry o tron”. Zatem potwierdził ten projekt i pewnie żywią wobec niego spore nadzieje.

Co dalej z Rianem?



Wnikliwi obserwatorzy zauważą, iż nie wspomniał trylogii Riana Johnsona. Prawdę mówiąc nie musiał, nie wymieniał też innych projektów. Czy to znaczy, że „skasowana” trylogia jest już skasowana? Zwłaszcza, że Johnson zabiera się obecnie za nisko-budżetowy kryminał „Knives Out” z Danielem Craigiem. Pewnie o tym będziemy niebawem czytać w sieci, ale prawda jest taka, że na razie to nic nie znaczy. Rian zaś przed kolejnymi „Gwiezdnymi Wojnami” potrzebuje odpocząć robiąc coś zupełnie innego.

Solo 2?



Natomiast raczej nie ma co liczyć na sequel „Hana Solo”. I napisał o tym wprost Jon Kasdan, mówiąc, że przyczyną przede wszystkim jest słaby wynik filmu, nie tylko w USA. Bardzo chciałby jeszcze współpracować z Aldenem Ehrenreichem, Joonasem Suotamo, Donaldem Gloverem czy Emilią Clarke, no i Ronem Howardem w jakiś sposób w „Gwiezdnych Wojnach”, ale na razie raczej nic takiego się nie szykuje. Jon Kasdan jednak będzie się trzymał Lucasfilmu i obecnie przepisuje scenariusz piątego Indiany Jonesa.

W tej materii nie tracą nadziei Sam Witwer i Ray Park. Obaj wiedzą, że nie należy się żegnać z Maulem, co pokazał „Han Solo”. Obaj wierzą, że jeszcze kiedyś zagrają razem tę postać. Sam Ray zaś wspominał, że chciałby zobaczyć film z Maulem i Boba Fettem, o czym podobno rozmawiał nawet z Danielem Loganem, ale to tylko aktorskie pogawędki.

Nam zaś pozostało czekać na decyzje LFL i Disneya.

Disney stworzy serial aktorski osadzony w świecie Star Wars [Aktualizacja]

Variety
63

Oprócz nowej trylogii firma Disney zapowiedziała powstanie serialu aktorskiego, który będzie dostępny na powstającej platformie streamingowej. Platforma ma zostać uruchomiona do końca 2019 roku (więcej na ten temat).



Informacja ta została ogłoszona dzisiaj przez Boba Igera - CEO Disney’a podczas kwartalnej konferencji dotyczącej wyników finansowych. Oprócz serialu „Star Wars”, mają powstać także seriale oparte na „High School Musical”, czy też pixarowych „Potworach i Spółce”.


Aktualizacja:

Bob Iger ogłosił także, że abonament disney'owskiej platformy streamingowej będzie dużo tańszy od tego w konkurencyjnym Netflixie. Częściowo będzie to wynikać ze skromniejszej oferty.
Platforma już na starcie będzie oferować materiały w bardzo wysokiej jakości, a cena abonamentu ma rosnąć z czasem, jak będą do niej dodawane kolejne filmy.

Temat na forum

Disney tworzy własną platformę streamingową

Różne
32



Na początku 2016 roku Disney podpisał umowę z Netfliksem na streamowanie starwarsowych filmów i seriali na platformie, a w kwietniu oferta pojawiła się również w Polsce. Okazuje się jednak, że długo tam nie nabędzie.

Wczoraj, podczas kwartalnego spotkania z udziałowcami, szef Disneya, Bob Iger, poinformował, że firma kończy współpracę z Netliksem w 2019 roku i jednocześnie nabędzie (za kwotę 1,58 miliarda dolarów) udziały w kompanii BAMTech. Zajmuje się ona opracowywaniem technologii streamingu VOD i ma pomóc Disneyowi utworzyć dwie własne platformy. Pierwszą z nich będzie kanał sportowy ESPN z opcją na żądanie, który ma się ukazać już w przyszłym roku. Druga, którą będzie można zasubskrybować za dwa lata, stanie się domem dla filmów Disneya i Pixara i tylko tam (w wersji VOD oczywiście) będzie można zobaczyć na przykład "Toy Story 4", "Krainę lodu 2" czy aktorskiego "Króla lwa". Dodatkowo znajdą się tam animacje i programy z Disney Channel i XD.

Iger powiedział jednocześnie, że nie jest pewny w jaki sposób będzie się to wszystko miało do "Gwiezdnych Wojen" i Marvela. Rozważano, by każda marka miała własną platformę, ale to jeszcze nic pewnego. Jak to się połączy z Disney Digital Network, tego też nie wiadomo. Tutaj wchodzimy w obszar spekulacji, ale jeśli faktycznie powstałaby platforma "Star Wars", to byłaby idealnym miejscem na dystrybucję nowego serialu - czy to animowanego, czy aktorskiego. Firma musi bowiem pomyśleć jak przyciągnąć subskrybentów, zważywszy na fakt, że większość z nas ma filmy na płytach, a jeśli ktoś preferuje wersję cyfrową, to może ją bez problemu kupić na przykład na Amazonie, Google Play czy iTunes. Seria dystrybuowana na wyłączność mogłaby pomóc to osiągnąć.

Mumia w kinach

8

Dziś nasze ekrany wchodzi film „Mumia” (The Mummy) w reżyserii Alexa Kurzmana. Jest on także współscenarzystą tego widowiska razem z Davidem Koeppem („Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki”), Christopherem McQuarriem („Mission Impossible: Rogue Nation”) i Dylanem Kussmanem. Kurzman i Robertem Orci, którzy odpowiadali za „Star Treki” J.J. Abramsa, są również współproducentami tego filmu (i rodzącego się uniwersum). Tym razem postanowili reaktywować Mumię. Po części jest to remake/nowa wersja/pseudokontynuacja filmu z 1932, ale też zaczątek nowego, mrocznego uniwersum, w którym jak film się sprawdzi zobaczymy Frankensteina, Drakulę i wiele innych potworów. Za montaż filmu odpowiada Paul Hirsh („Nowa nadzieja”, „Imperium kontratakuje”) oraz Gina Hirsh, dobrzy znajomi George’a Lucasa.

W rolach głównych występują: Tom Cruise, Russell Crowe (jako doktor Henry Jekyll), Annabelle Wallis i Sofia Boutella. Muzykę skomponował Brian Tyler.

Komandos Nick Morton wraz ze swoim zespołem stara się odnaleźć grupę terrorystów działających w Iraku. Jednak w trakcie poszukiwań natrafiają na starożytny grobowiec z jeszcze większym niebezpieczeństwem…



Gwoli odnotowania. W przyszłym tygodniu natomiast w kinach pojawi się film „Auta 3” (Cars 3). To kolejna produkcja Disney/Pixar. Jak w poprzednich odsłonach cyklu, tak i tym razem, w jednej ról w wersji oryginalnej usłyszymy Johna Ratzenbergera, czyli majora Derlina z „Imperium kontratakuje”.

Zygzak McQueen weźmie udział w kolejnym wyścigu, z nowym pokoleniem…

Zwiastun "Przebudzenia Mocy" widziany oczami...

Twitter
4

W jednej z najnowszych animacji wytwórni Pixar "W głowie się nie mieści" mogliśmy podziwiać przygody małej Riley, której życiem kieruje 5 emocji: Radość, Strach, Gniew, Odraza i Smutek.

Studio Pixar postanowiło przygotować krótki filmik, w którym widzimy reakcję owej piątki na najnowszy zwiastun Epizodu VII, który prezentujemy poniżej:

Samuel L. Jackson prezydentem Stanów Zjednoczonych

9

Dziś na nasze ekrany wchodzi film „Polowanie na prezydenta” (Big Game) Jalmari Helandera. W roli prezydenta Stanów Zjednoczonych, Williama Alana Moore’a wcielił się Samuel L. Jackson. To dość ciekawa rola w karierze Jacksona, gdyż jego prezydent nie będzie typowym twardzielem. Przynajmniej przez jakiś czas.

W filmie występują Onni Tommila, Ray Stevenson, Victor Garber, Jim Broadbent i Felicity Huffman.

Film opowiada historię nastolatka, który pojechał na kamping do lasu, niestety w okolicy zestrzelono Air Force One. Młodzieńcowi udaje się uratować prezydenta, ale to dopiero początek gry.



Ale nie jest to jedyny film, który pojawi się na naszych ekranach niebawem, wart wspomnienia. W środę do naszych kin wejdą dwa filmy, o których także warto wspomnieć. Wchodzą oczywiście w ograniczonej dystrybucji, normalnie będą wyświetlane od przyszłego piątku. Pierwszy z nich to „W głowie się nie mieści” (Inside Out) Pete’a Doctera i Ronaldo Del Carmen, czyli nowa animacja Pixara. W oryginale głosów podkładają między innymi Frank Oz i John Ratzenberger. Za muzykę zaś odpowiada Michael Giacchino. Niestety w Polsce film będzie można zobaczyć raczej tylko z dubbingiem.

Życiem Riley kieruje 5 emocji: Radość, Strach, Gniew, Odraza i Smutek. Gdy będzie musiała przeprowadzić się z ojcem do San Francisco, górę nad Radością wezmą inne emocje.




Drugi film, który zadebiutuje w środę, nie tylko na polskich, ale i światowych ekranach to „Terminator: Genisys” Alana Taylora. Tam też nie zabraknie udziału Starwarsówka. Za montaż filmu odpowiada Roger Barton (montażysta „Zemsty Sithów”). W nowym „Terminatorze” występują Arnold Schwarzenegger, Jason Clarke, Emily Clarke, Jai Courtney, J.K. Simmons, Dayo Okeniyi i Matt Smith.

Kolejny film z cyklu koncentruje się między innymi na ponownym wysłaniu Terminatora w przeszłość, na tyle odległą, że może ona zmienić wydarzenia znane nam z poprzednich odsłon cyklu. Niezmienne pozostaje to, że ludzkość walczy ze Skynetem, a Sarah Connor będzie mieć pomoc, która przybędzie z przyszłości…

Pixar stworzy film Star Wars?

28



Internet obiega informacja wypuszczona przez portal Latino Review o firmie Pixar dołączającej do uniwersum Star Wars i mającej odegrać jakąś rolę w jego przyszłości. Jako, że nie ma oficjalnego potwierdzenia tej informacji, to nie wiadomo tak na prawdę czym Pixar miałby się przy Gwiezdnych Wojnach zająć, ani czy jest to informacja prawdziwa. Latino Review potrafi zamieszczać równie często bowiem sprawdzone informacje, jak i plotki, które później okazują się nieprawdziwe. O tym jak było tym razem przekonamy się pewnie w ciągu najbliższych dni. Zgodnie z tą plotką jednak Pixar stworzy film animowany ze świata Gwiezdnych Wojen.

Pixar powstał w 1979 roku, jako część Lucasfilmu, przejęty i rozwijany następnie przez Steve'a Jobsa, jest obecnie własnością Disneya. Tak samo jak marka Star Wars. Wydaje się zatem, że jeśli miałby powstać animowany film Star Wars, to Pixar byłby naturalnym wyborem do tego. Tym bardziej, że jego produkcje cieszą się dużą popularnością. Proces produkcyjny Pixara jest jednak dosyć długi, więc jeśli mieliby stworzyć film animowany to całkiem możliwe, że otrzymalibyśmy go już po trylogii sequeli.

Temat na forum

Uniwersytet potworny

4

Początkowo miały być „Potwory i szkółka”, ale ostateczny polski tytuł filmu, który dziś wchodzi na nasze ekrany to „Uniwersytet potworny”. Jest to prequel „Potworów i spółki”. Film u nas będzie wyświetlany tylko w wersji dubbingowanej, a szkoda, bowiem w oryginale można posłuchać kilku aktorów o dość charakterystycznych głosach jak Billy Crystal, John Goodman ale też John Ratzenberger wystąpi w roli Yeti, a Frank Oz ponownie wcieli się w postać Fąflaka (Fungus w oryginale), ale tym razem na dość krótko. Ratzenbergera pamiętamy przede wszystkim z „Imperium kontratakuje”, gdzie grał majora Derlina, Franka Oza chyba nie trzeba nikomu przypominać, to Yoda.

Sam film jest produkcją Pixara, studia poniekąd wydzielonego z Lucasfilmu, a dystrybuuje Disney. Film dzieje się przed akcją „Potworów i spółki” kiedy to Mike Wazowski po raz pierwszy styka się z Jamesem P. Sullivanem, ale nie są przyjaciółmi, wręcz przeciwnie. Przyjaźń dopiero się narodzi w wyniku tej historii. W Stanach film póki co radzi sobie bardzo dobrze.

Gdyby Pixar robił Star Wars

17

Historia Pixara zaczęła się w Lucasfilmie, dziś toczy się dalej, podobnie zresztą jak Lucasfilmu, w ramach The Walt Disney Company. I kto wie, czy kiedyś szefowie z Disneya nie wpadną na pomysł, by studia te wyprodukowały coś wspólnie. Tymczasem pewien fan-artysta Greg Staples postanowił ukazać jak mógłby wyglądać remake „Gwiezdnych wojen”, gdyby za to zabrał się Pixar.



To ostatnie to już raczej „Powrót Jedi”. Na stronie Minion Factory znajdziecie też inne przeróbki na pixarową modłę, choćby Star Treka.

Starwarsowcy w kinach

0

Od piątku w naszych kinach wyświetlany jest film "Abraham Lincoln: Pogromca wampirów" Timura Bekmambetova z Benjaminem Walkerem w roli tytułowej. W filmie gra też Marton Csokas (Poggle Mniejszy), a całość wyprodukował Tim Burton.



Akcja opowieści rozpoczyna się w Indianie w 1818 roku kiedy to dziewięcioletni Abraham Lincoln klęka przy łóżku swojej cierpiącej matki. Lekarze zdiagnozowali jej dolegliwość jako "Chorobę Mleka"... Z czasem Lincoln dowie się, że śmiertelna choroba jego matki miała związek z wampirami, a młody Abe poprzysięga zemstę krwiożerczym bestiom i wyrusza na ścieżkę zemsty, która doprowadzi go do Białego Domu. Prawda o życiu Abrahama Lincolna, jednego z najważniejszych Prezydentów w historii USA, ujrzała światło dzienne po opublikowaniu jego "Tajnego dziennika", to z niego czytelnicy dowiedzieli się jak wyglądała naprawdę wojna secesyjna i jaką rolę odegrały w niej wampiry.

Ponadto w kinach wyświetlany jest także film "Merida Waleczna" w reżyserii Brendy Chapman (nowy nabytek Lucasfilmu). Jak to bywa przy produkcjach Pixara i tym razem nie zabrakło starwarsowców, przynajmniej w wersji oryginalnej. Za dźwięk odpowiada Gary Rhysom, oraz John Ratzenberger, który podłożył głos Gordonowi. Johna widzieliśmy w TESB jako majora Derlina.



Merida jest doskonałą łuczniczką a zarazem porywczą córką króla Fergusa i królowej Elinor. Niezależna i zdecydowana iść własną drogą, Merida postępuje wbrew prastarym zwyczajom, uświęcanym przez władców krainy. Jej czyny przypadkowo sprowadzają na królestwo chaos i zniszczenie, a kiedy dziewczyna szuka pomocy u tajemniczej staruszki, ta spełnia jej niefortunne życzenie. Niebezpieczeństwo zmusza Meridę do odkrycia znaczenia prawdziwej odwagi, by cofnąć straszliwą klątwę, zanim będzie za późno.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.