Spis newsów (Łotr 1 (spin-off))

Czwarty aktorski serial w produkcji

oficjalna
36

Kolejne potwierdzenie plotki o której już słyszeliśmy. Lucasfilm pracuje nad czwartym serialem aktorskim dla Disney+, a za jego sterami stanie Leslye Headland. Na razie nic więcej nie wiadomo na temat projektu, ani czego ma dotyczyć, ani kiedy go zobaczymy. O angażu Leslye pisaliśmy już dwa tygodnie temu.



Pierwszy serial aktorski, to jest „The Mandalorian” doczekał się właśnie drugiego sezonu. Obecnie trwają też prace nad serialem o Cassianie Andorze osadzonym na 5 lat przed „Łotrem 1”, oraz serialu o Kenobim, który będzie umiejscowiony między III i IV Epizodem.

Łotrowe ciekawostki od scenarzystów

14

Ostatnio pisaliśmy o Livestreamie „Łotra 1” na IGN z scenarzystami - Garym Whittą i Chrisem Weitze, którzy przy okazji ujawnili alternatywne tytuły tego filmu. Obecnie w sieci można zobaczyć „streszczenie” tego wydarzenia, w którym zebrane zostały najważniejsze ciekawostki. Niektóre z nich są nowe, inne już znaliśmy.



Napisy początkowe były w planach, przynajmniej w czasach gdy zajmował się tym Gary Whitta i Gareth Edwards. Whitta twierdzi, że powstało ich kilka wersji, więcej o nich przeczytacie tutaj. Natomiast idea była taka, by trochę poeksperymentować z formą, stąd tytuł dwu wyrazowy i brak napisów.

Gary Whitta mówił też o wpływie Quentina Tarantino i początku „Bękartów Wojny”. Tam wszystko zaczyna się na farmie i przybywa Landa, który przesłuchuje bohaterów. To ma swoje odbicie w „Łotrze 1”.

Lyra Erso była Jedi ukrywającą się wg pomysłu Gary’ego. Stąd też ten kryształ i tak dalej. Miał być nawet miecz świetlny, ale Gareth i Doug Chiang bardzo chcieli mieć film bez Jedi i mieczy świetlnych. Wycięto ten wątek, choć jak się okazało później miecz powrócił, w trochę innej formie.

Gary Whita mówił też, że Cassian Andor początkowo był podwójnym agentem i szpiegował dla Orsona Krennica. Dopiero Jyn i cała tamta wyprawa odmieniła jego serce, ale wpierw został ujawniony jako szpieg. Coś z tego zostało w finalnej wersji filmu, ale Andor nie jest szpiegiem Imperium, tylko jego akcje mogą budzić pewien dysonans.

Chris Weitz mówił, że Bor Gullet początkowo był handlarzem pamięci i żywił się wspomnieniami, zwłaszcza tych gorszymi. Była scena, w której chciał uzyskać traumatyczne wspomnienia od Jyn, w zamian za udzielenie jej informacji. To było inspirowane Hannibalem Lecterem.

Mustafar nie została nazwana ze względu na to by zachować pewną tajemniczość. Chcieli ukazać Vadera w scenie podobnej do tej, gdy w Imperium widzimy jak zakładany jest jego hełm. To jedna z ulubionych scen Garetha. Stąd sekwencja na Mustafar, gdzie widzieliśmy go w bactcie.

Chris Weitz chciał mieć Tuskena wśród bojowników, ale Pablo Hidalgo się nie zgodził. Powiedział kategorycznie, że Tuskeni nie latają w kosmos.

Weitz mówi, że zastanawiali się nad romansem Jyn i Cassiana, zresztą nie tylko on. Taki zamysł był też w czasach Whitty. Ostatecznie obaj są zadowoleni, że zamiast hollywoodzkiego klasyka w tej materii mamy tylko romantyczny fragment pod koniec.

Wspominali też alternatywną końcówkę z Vaderem, ale o tym Whitta już donosił wcześniej.

Alternatywne tytuły „Łotra 1”

8



W niedawno udzielonym wywiadzie dla IGN scenarzyści „Łotra 1” (Gary Whitta i Chris Weitz) zdradzili jak mógłby brzmieć tytuł filmu, gdyby zarząd Disneya podjął inną decyzję. W pewnym momencie posiadali całą listę możliwych tytułów, które rozważali, a nawet głosowali nad tym, który im się bardziej podoba. Wśród propozycji znalazł się między innymi „Star Wars: Rebellion”, „Dark Times” i „Shadow of the Death Star”. Gary Whitta przyznał, że o ostatecznym tytule dowiedział się z przemówienia jakie Bob Iger wygłosił na spotkaniu dla akcjonariuszy - decyzja zapadła więc na dużo wyższym poziomie, ale została wybrana z ich propozycji.

Andrew Jack zmarł z powodu koronawirusa

8

Smutna wiadomość dotarła do nas z Wielkiej Brytanii. Zmarł Andrew Jack, trener wymowy i dialektu brytyjskiego i amerykańskiego, który pracował przy czterech pierwszych filmach Disneya. W „Łotrze 1” szlifował wymowę aktorów, w pozostałych filmach miał też dodatkowo większy udział. To on podkładał głos Molochowi w „Hanie Solo”. W „Przebudzeniu Mocy” pojawił się na ekranie jako major Caluan Ematt, zaś w „Ostatnim Jedi” wrócił do tej roli, acz jego bohater został już awansowany do stopnia generała. Dużo pracował z Daisy Ridley i Johnem Boyegą.



Andrew urodził się 28 stycznia 1944 Londynie. Naprawdę nazywał się Andrew Hutchinson. Pracował w ponad 100 filmach i serialach. W roli trenera debiutował w serialu „Nancy Astor” (1982), a następnie w „Indiana Jones i ostatnia krucjata” (1989). Jego biografia jest imponująca, można tam znaleźć takie filmy jak „Robin Hood: Książę złodziei”, „Ostatni Mohikanin”, „Chaplin”, „Obywatel X”, „Vaterland”, „Goldeneye”, „Jutro nie umiera nigdy”, „Śmierć nadejdzie jutro”, trylogia „Władca pierścieni”, „Batman – początek”, „Sherlock Holmes”, „Troja” i czy kilka filmów Marvela z „Avengers: Koniec gry”. Obecnie pracował na planie „The Batman”.

Anderw zmarł dziś rano w szpitalu pod Londynem, z powodu komplikacji związanych z rozwojem COVID-19. Jego żona obecnie jest uziemiona w Australii, gdzie odbywa kwarantannę z powodu koronawirusa. Z tego powodu nie będzie mogła uczestniczyć w pogrzebie męża.

Tytuły robocze Cassiana i Kenobiego

7

Podczas, gdy oba następne seriale aktorskie o których wiemy – ten o Cassianie Andorze i Obi-Wanie Kenobim – mają pewne problemy, a prace nad nimi się przeciągają, pojawiają się nowe plotki. Po pierwsze znamy robocze tytuły kodowe obu produkcji. W przypadku Cassiana to „White Snake”, zaś w przypadku Kenobiego – „Pilgrim”.





Według innych plotek, do produkcji „White Snake” dołączył operator - Jonathan Freeman. Ma on w swoim dorobku odcinki „Rzymu”, „Gry o tron”, czy „Zakazanego Imperium”. Podobno zdjęcia ruszą w czerwcu, choć tę informację trochę ciężko zweryfikować, gdyż informacje o obu serialach w mediach często się nakładają. Czerwiec był pierwotną datą zdjęć do „Pilgirma”. Można spokojnie założyć, że zdjęcia do „White Snake” ruszą w tym roku.



Tymczasem w przypadku „Pilgrima” pojawiły się sugestie, że tytuł jest znaczący. A jednym z elementów fabuły będzie pielgrzymka Obi-Wana na Jedhę, do Świętego Miasta, w którym obecni są wyznawcy różnych wyznań Mocy. Tu wciąż nie mamy pewności, czy na pewno skończy się na serialu (i na ilu odcinkach), a nie filmie. Oficjalnie wiemy, że cokolwiek powstanie, wyreżyseruje to Deborah Chow. Zaś do niej niedawno dołączył scenograf - Neil Lamont, który pracował przy „Hanie Solo”, „Łotrze 1” i „Przebudzeniu Mocy”. Zdjęcia ruszą w styczniu.

Premiery obu seriali nie zostały jeszcze zapowiedziane, możemy oczekiwać, że zobaczymy je najwcześniej w 2021.

„Skywalker. Odrodzenie” na Blu-ray

40

Już 17 marca w USA „Skywalker. Odrodzenie” zadebiutuje na serwisie Movie Anywhere. Wersja cyfrowa zostanie wydana w formatach HD i 4K Ultra HD. Dwa tygodnie później film zadebiutuje na nośnikach fizycznych – DVD, Blu-ray i Blu-ray 4K Ultra HD.



Na dodatkach zobaczymy:

  • The Skywalker Legacy - dokument o tworzeniu „Skywalker. Odrodzenie”
  • Pasaana Pursuit: Creating the Speeder Chase - o tworzeniu tej spektakularnej sekwencji
  • Aliens in the Desert - jak tworzono sceny pustynne na Pasaanie.
  • D-O: Key to the Past - więcej o okręcie, który łączy Rey z jej zaginionymi rodzicami i nowym droidzie w sadze.
  • Warwick & Son - Warwick Davis, czyli Wicket ponownie w kostiumie z „Powrotu Jedi”, tym razem w towarzystwie syna Harrisona
  • Cast of Creatures - dokument o tworzeniu obcych.


Cyfrowe wydanie będzie posiadać jeszcze dodatkowo - The Maestro’s Finale, czyli dokument o pracy Johna Williamsa. Będą też oczywiście wydania specjalne. Poniżej okładka z Walmart. Natomiast Best Buy i Target możecie zobaczyć tutaj.



Dodatkowo jest też zwiastun.





Dodatkowo 31 marca pojawi się także zbiorcze wydanie sagi na Blu-ray 4K Ultra HD. Także „Łotr 1” pojawi się w tym formacie („Han Solo” już był wydany wcześniej). Więcej o pakiecie pisaliśmy tutaj.



Znając życie polska wersja powinna się pojawić najpóźniej na początku kwietnia.

Zdjęcia do serialu o Cassianie Andorze ruszą w tym roku

22

Diego Luna w rozmowie z ET potwierdził, że serial o Cassianie Andorze powstaje, on zaś jest już gotów. Zdjęcia mają ruszyć w tym roku (nie zdradził jednak miesiąca). Aktor dodał, że nie wie za dużo na temat samego serialu, ale czytał już część scenariuszy i jest nimi podekscytowany.



Mówił też, że to trochę inne podejście do „Gwiezdnych Wojen”, ale jednocześnie sprawa wygląda tu jak z „Łotrem 1”. W obu przypadkach znamy zakończenie, ale nie wiemy w jaki sposób wszystko się wydarzyło.

Przypominamy, zdjęcia do serialu o Cassianie miały się rozpocząć w zeszłym roku, ale zostały przesunięte. Do ekipy dołączył Tony Gilroy i przejął projekt. Wygląda na to, że groźba skasowania serialu została zażegnana. Przygody Cassiana i K-2SO (w tej roli Alan Tudyk) zobaczymy na Disney+ w 2021.

Przypominamy, że pojawiła się też plotka o zaangażowaniu George’a Lucasa, ale szybko została zdementowana.

Z plotek o kolejnych serialach wraca ta o kontynuacji „Hana Solo”. Wpisuje się ona w wypowiedź Boba Igera o możliwych spin-offach seriali. Więc, jeden mógłby być kontynuacją „Hana” w jakiś sposób (możliwe że koncentrowałby się na Szkarłatnym Świcie), zaś kolejny serial mógłby być o Lando. Tu przypominamy, że przed premierą „Hana Solo” Kathleen Kennedy mówiła, że kontynuacja tego filmu może właśnie koncentrować się na Lando.

Oskarowa prezentacja Industrial Light and Magic

15

W weekend rozdanie Oskarów. Wcześniej mieliśmy okazję zobaczyć prezentację scenografii dla Gildii Scenografów, a teraz Industrial Light and Magic udostępniło swoją oskarową prezentację. Krótki filmik o efektach specjalnych w „Skywalker. Odrodzenie”.



W siódmy weekend Epizod IX w USA zarobił kolejne 3 miliony USD, na razie ma na swoim koncie 507 milionów USD w Stanach i kolejne 550 milionów USD poza Stanami. Sumarycznie to 1058 milionów USD. W USA to 14 film w historii, na miejscu 13 znajduje się „Łotr 1” z 532 milionami (raczej nie do pobicia). Natomiast globalnie „Łotr 1” został już zrzucony na 36 pozycję. „Skywalker. Odrodzenie” znajduje się na 35 i wciąż ma szansę jeszcze trochę podskoczyć. Do „Toy Story 3” i „Piratów z Karaibów: Skrzyni Umarlaka” brakuje mu 8 milionów. Zobaczymy, czy tyle jeszcze uda się wyciągnąć.

Pół miliarda USD w Stanach

28

Minął szósty weekend od premiery „Skywalker. Odrodzenie”. Film J.J. Abramsa pokonał właśnie kolejna granicę, 500 milionów USD w Stanach. Jest piętnastym filmem w historii, któremu się udała ta sztuka. Na 14 pozycji obecnie znajduje się „Piękna i Bestia”, do której TROS brakuje niecałych 3 milionów. Na 13 mamy „Łotra 1” z 532 milionami USD i obecnie pierwszy spin-off wydaje się być bezpieczny.

Dokładnie odwrotnie wygląda sytuacja na rynku światowym. Tam IX Epizod ma już 1,047 miliarda USD i znajduje się na 37 pozycji. Do „Alladyna” brakuje mu jakiś 3 milionów USD, zaś do „Łotra 1” 9 milionów USD i wszystko na to wskazuje, że tu spin-off będzie musiał ustąpić miejsca filmowi Abramsa. „Skywalker. Odrodzenie” jeszcze nie skończył walki, może nawet uda mu się wskoczyć do pierwszej 30 (na jakiś czas, dużo zależy od tego jak Oskary pomogą choćby „Jokerowi”). Obecnie do „Ostatniego Jedi” brakuje jakiś 300 milionów USD, a do „Przebudzenia Mocy” ponad miliarda USD..

W Polsce film obejrzało już prawie 1,6 miliona widzów.

O alternatywnej scenie z Darthem Vaderem w „Łotrze 1”

15

Jakieś dwa lata temu, Gary Whitta, pierwszy scenarzysta „Łotra 1”, wspomniał o swoim pomyśle na udział Dartha Vadera w filmie (więcej). Jak wiemy, z tamtych wypowiedzi, scena nie znalazła się w ostatecznym scenariuszu, nad którym pracował Whitta. Podobnie zresztą jak i Darth Vader. Kultowa wręcz sekwencja z końca filmu, która dzieje się nad Scarif, została dołożona dopiero podczas finalnych poprawek Tony’ego Gilroya, co więcej prawdopodobnie została nakręcona dopiero w sierpniu 2016, czyli jakieś 4 miesiące przed premierą filmu.



Whitta wspominał, że w jego wersji, Vader miał dokonywać podobnej rzezi. Teraz scenarzysta zdradził trochę więcej szczegółów. Rebelianci mieli blokować dostęp do wieży komunikacyjnej, a szturmowcy nie mogli się przebić. Vader miał osobiście powiedzieć, aby umieścili go plaży i wtedy zaczęła się rzeź. Podobna do tego, co widzieliśmy w korytarzu.



Miejmy nadzieję, że teraz po zakończeniu trylogii i filmów, Disney pozwoli nam lepiej poznać ich kulisy powstawania.

Taika Waititi reżyserem kolejnego filmu?

11

Kilka dni temu, przy okazji sześciu nominacji do Oskara dla „Jojo Rabit”, zapytano Taikę Waititiego o „Gwiezdne Wojny”. Pierwsze z pytań dotyczyło możliwości wyreżyserowania przez niego takiego filmu. Odparł tylko, że na razie nic nie słyszał o tym, ale jednocześnie „The Mandalorian” było jego szansą by móc pracować na planie z szturmowcami. Drugie pytanie dotyczyło chęci nakręcenia takiego filmu, tu Taika odparł, że oczywiście, że by chciał, ale na razie woli się skoncentrować na tym by IG-11 był bohaterem przez cały kolejny sezon.

Wydawało się, że ta rozmowa nie ma większego znaczenia. Ale dziś w nocy Hollywood Reporter ogłosił, że trwają negocjację z Waititim, by przejął ster kolejnego filmu. Źródła jednak nie potrafiły sprecyzować na jakim etapie są te negocjacje, oraz co to za projekt. Czy to w ramach filmu, którym ma się zająć Kevin Feige, czy może coś osobnego. Nie wspominając już o tym jak to się ma do „High Republic” czy „Old Republic”.

Warto zauważyć, że w chwili obecnej „The Mandalorian” staje się jakby testem kwalifikacyjnym dla filmowców. Debrah Chow dostała do reżyserii serial o Obi-Wanie, zaś jeśli te plotki okażą się prawdziwe, to reżyser dobrze odebranego finałowego odcinka pierwszego sezonu, dostałby swój film.

Natomiast Taika musiałby też jakoś zgrać swoje terminy. Obecnie w planach ma „Thor: Love and Thuner”, którego premiera zapowiedziana jest na listopad 2021. Miał też robić nową wersję „Akiry” (słynnej anime, która inspirowała „Atak klonów” i „Wojny klonów” - więcej). Wśród innych projektów są też nowy „Flash Gordon” oraz serial „Bandyci czasu”. Tak więc, nawet jeśli plotka z Taiką zostałaby potwierdzona, a on sam podpisałby kontrakt, to raczej niekoniecznie musiałby to być film z 2022. Może z 2024 lub jeszcze późniejszy?

Sam Taika oczywiście skomentował te plotki, wymownym twittem.



Zobaczymy, kiedy Lucasfilm i Disney postanowią coś nam potwierdzić. To już zdecydowanie czas, w którym prace nad filmem na grudzień 2020 powinny ruszyć. Ale jak pamiętamy, w przypadku „Łotra 1”, Gareth Edwards czy Gary Whitta pracowali prawie przez pół roku nie mogąc nikomu zdradzić, że podpisali umowę z Lucasfilmem. Więc, kto wie, może faktycznie listopadzowe plotki o tym, że reżyser kolejnego filmu został wybrany, są prawdziwe. Wtedy faktycznie Taika mógłby być na celowniku na jeszcze kolejną produkcję.

„Skywalker. Odrodzenie” z miliardem USD

23

Epizod IX w końcu przebił magiczną barierę miliarda USD na świecie. Potrzebował na to jakieś 26 dni. Obecnie w USA „Skywalker. Odrodzenie” zgromadziło już 481 milionów USD. Film J.J. Abramsa zrównał się tym samym z „Łotrem 1”, który miał tę samą kwotę w analogicznym okresie (26 dni). „Łotr” jednak potrzebował więcej czasu by dołączyć do grona miliarderów, głównie za sprawą wyników zza granicy. Ostatecznie pierwszy spin-off poza Stanami zarobił 523,8 miliona USD, podczas gdy „Skywalker. Odrodzenie” już ma 519 milionów USD. Epizod IX wyprzedził „Łotra 1” w takich krajach jak Polska, Meksyk, Czechy, Niemcy, Japonia, Rosja, Indie, Hiszpania czy Szwajcaria. Zdecydowanie słabo film sprzedaje się w Chinach (na razie 20 milionów USD, czyli trochę lepiej niż „Han Solo”).



Z ciekawostek warto chwilę poświęcić masce Kylo Rena. Jak pewnie wszyscy pamiętamy, gdy Ralph McQuarrie zajmował się projektowaniem „Nowej nadziei”, jedną z inspiracji na Vadera i jego maskę była Japonia. Jeszcze przy „Przebudzeniu Mocy” Abramsowi bardzo zależało, by tą maską nawiązać trochę do Vadera, ale przy IX Epizodzie sięgnięto po kolejną japońską inspirację. W filmie widzimy, jak ekscentryczny Albrekh, będący alchemikiem Sithów i kowalem, wykorzystuje sarrassiańskie żelazo, by na nowo przekuć maskę Kylo Rena. Pozostają na niej czerwone, widoczne ślady.



To właśnie jest inspiracja Japonią. W Kraju Kwitnącej Wiśni istnieje sztuka zwana kintsugi lub kintsukuroi, czyli tak zwane naprawianie złotem. Polega to na łączeniu zniszczonych, połamanych wyrobów ceramicznych, spoiwem, wzbogaconym o metale szlachetne, np. złoto, srebro czy platynę. W efekcie przedmiot zostaje naprawiony, ale łączenia są nie tylko widoczne, ale nie dość, że bardzo rzucają się w oczy, to jeszcze mocno się wyróżniają, tworząc nową jakość. W IX Epizodzie w ten sposób dostaliśmy twarzową maskę Kylo Rena. Abrams potwierdził w jednym z wywiadów, że to japońskie nawiązanie było zamierzone.

High Republic czy Old Republic?

18

Czekamy, aż Lucasfilm wywiąże się z nieformalnie danej obietnicy i w styczniu oznajmi nam, kto zajmie się następnym filmem. No i może przy okazji zdradzą o czym może on być. Na razie pojawiły się tylko i wyłącznie plotki o tym, że film może być powiązany z projektem Luminos i dziać się w nowej erze zwanej High Republic (więcej). Ale teraz pojawiły się kolejne plotki, mówiące o Starej Republice. Więc, po kolei.

W obu przypadkach fani jak i dziennikarze starają się znaleźć ukryte zapowiedzi w obecnych książkach, czy komiksach. Stąd właśnie pomysł na erę szczytu rozwoju Republiki (jakieś 400 lat przed „Mrocznym widmem”). Tu nawiązania przede wszystkim pojawiają się w komiksach i książkach.



Wg plotek, nad filmem mieli czuwać David Benioff i D.B. Weiss. Zaś główną osią akcji miało by być eksplorowanie odległych rubieży, czyli jakaś wyprawa odkrywcza. Przypomina trochę „Lot pozagalaktyczny”. Jednak nie to jest najważniejsze. Obaj twórcy „Gry o tron” mieli przygotować ten film, rozpocząć nim erę, natomiast kolejne odsłony nie miały być bezpośrednimi kontynuacjami, a jedynie innymi filmami osadzonymi w tym samym okresie. Generalnie chodzi o to, że Lucasfilm po raz drugi próbuje zrobić, to co zamierzali osiągnąć z projektem Antologii. Tam, pomijając „Łotra 1”, który był dodatkowym i oryginalnym pomysłem Johna Knolla, próbowano zaadaptować model Marvela, w którym powstają osobne filmy, z różnymi bohaterami, jednak ich drogi czasem się łączą, a filmy do siebie nawiązują.

Tego modelu nie udało się wdrożyć w Lucasfilmie. Warto przypomnieć, że jeszcze przed premierą „Hana Solo”, Kathleen Kennedy mówiła, że jeśli film odniesie sukces, to zamiast sequela wpierw dostalibyśmy solowi film o Lando. Do tego w planach były filmy o Bobie Fetcie i Benie Kenobim. Niestety to nie wyszło, a jedyny w miarę satysfakcjonujący model filmowy w Lucasfilmie to trylogie. Te też miały problemy i na razie chcemy od nich odejść. Stąd podejście numer dwa do luźno powiązanych ze sobą filmów.

Tu jeszcze jedna ciekawostka. Podobno jedne z filmów dziejące się w szczecie potęgi Republiki, miały koncentrować się na Jedi, kolejne właśnie nie. Zaś w miarę niezależne produkcje miały dać możliwość reakcji Lucasfilmu na odbiór. I tu warto wspomnieć, że za tymi plotkami przemawia jeszcze jedna rzecz. Poza Benioffem i Weissem, nad swoją niezależną trylogią miał pracować Rian Johnson, natomiast oba projekty miały być w jakiś sposób powiązane. Ten sam okres brzmi całkiem prawdopodobnie. Natomiast jeśli chodzi o Johnsona, to przy okazji nominacji do Oskara, zapytano go o stan jego trylogii. Przyznał, że nadal próbuje się dowiedzieć w Lucasfilmie, co właściwie zamierzają i obecnie nie wie nic.



Inne plotki twierdzą, że Benioff i Weiss pracowali jednak nad filmem osadzonym w Starej Republice, i że mimo ich odejścia, projekt nie pozostał porzucony. Pamiętamy, że tam była mowa zarówno o filmie o genezie zakonu Jedi, jak i jakiejś luźnej inspiracji Rycerzami Starej Republiki. Nowa plotka stawia właśnie na ten drugi temat, źródła zauważają, że Ilustrowany słownik związany ze „Skywalker. Odrodzenie” kanonizuje starożytnych Sithów. Dalej jest mowa, że Weiss i Benioff szykowali jeden film, natomiast Lucasfilm chciał zobaczyć jak on się sprzeda i jaki będzie mieć odbiór, a dopiero wtedy ruszyć z produkcją kolejnego. Jednak jeden film o Starej Republice to trochę mało, więc okres miałby być także eksplorowany w formie serialu telewizyjnego na Disney+.

Obie plotki sugerują, że lepiej poznamy czasy Republiki. Zobaczymy, tylko które. Miejmy nadzieję, że Lucasfilm nie będzie długo trzymać nas w niepewności.

Trzy nominacje do Oskara dla „Skywalker. Odrodzenie”

68

Dzisiaj amerykańska akademia filmowa ogłosiła nominacje do najbardziej słynnych nagród filmowych, czyli Oskarów. „Gwiezdne Wojny” ponownie zostały dostrzeżone, a „Skywalker. Odrodzenie” nominowano w trzech kategoriach.

  • Za muzykę po raz kolejny został nominowany John Williams.
  • Za efekty specjalne: Neal Scanlan, Roger Guyett, Dominic Tuohy oraz Patrick Tubach.
  • Montaż dźwięków: Matthew Wood, David Arnold.
Ceremonia wręczenia nagród odbędzie się 9 lutego. To 52 nominacja do tej nagrody dla Johna Williamsa.

Przedstawiciele Starwarsówka powalczą też w innych kategoriach.

  • Taika Waititi („The Mandalorian”) otrzymał nominację za „Jojo Rabit” w kategorii najlepszy film, najlepszy scenariusz adaptowany.
  • Adam Driver (Ben Solo) został nominowany w kategorii najlepszy aktor za „Historię małżeńską”.
  • Laura Dern (Holdo) została nominowana w kategorii najlepsza aktorka drugoplanowa za „Historię małżeńską”.
  • Rian Johnson dostał nominację za najlepszy scenariusz oryginalny do filmu „Na noże”.
  • Gary Rydstrom dostał nominację w kategorii miksowanie dźwięków za film „Ad Astra”.
  • Dominic Tuohy jest też w ekipie nominowanej za efekty specjalne do „1917”.


Warto wspomnieć o nominacji polskiego „Boże ciało” w kategorii najlepszy film zagraniczny.

Można zauważyć, że „Przebudzenie Mocy” dostało 5 nominacji, „Ostatni Jedi” 4, zaś „Skywalker. Odrodzenie” zaledwie 3. „Łotr 1” 2, a „Han Solo” 1.

A teraz przechodzimy do innych tematów, czyli wyników finansowych. „Skywalker. Odrodzenie” jest w drodze do miliarda USD. Obecnie film ma już 989 milionów USD, z tego 478 milionów USD w Stanach i 511 milionów USD poza nimi. Niestety czwarty weekend to kolejny spory spadek. W USA to 56%, film zarobił trochę ponad 15 milionów USD. Obecny wynik sytuuje IX Epizod w granicach „Łotra 1” w analogicznym czasie, tyle, że „Łotr 1” miał mniejsze spadki.

Maz Kanata, Babu Frik i Leia, czyli efekty specjalne w „Skywalker. Odrodzenie”

17

Jeśli nie oglądaliście dość dokładnie filmu, mogliście zgubić jedną rzecz. Nien Nunb zginął podczas bitwy o Exegol. Potwierdziła to także Rae Carson, która jest autorką powieściowej adaptacji IX Epizodu.



Dziś kilka ciekawostek o efektach specjalnych. Maz Kanata w „Skywalker. Odrodzenie” nie jest komputerowa. Przy „Przebudzeniu Mocy”, grała ją Lupita Nyong’o, w technologii motion-capture. Na ruchy aktorki nałożono cyfrowy „makijaż”, w ten sposób powstała Maz. W przypadku IX Epizodu zastosowano inną technologię. Maz tym razem została zaprojektowana przez zespół Neala Scanlana, czyli jest pewną formą kukiełki. Oczywiście ta Maz z VII Epizodu była podstawą do tego, co chcieli osiągnąć, ale tym razem postać ta w całości jest animatroniczna. Co więcej użyto dokładnie tej samej technologii, którą próbowało w „Łotrze 1”. Tam Bistan, czyli kosmiczna małpa w gwarze twórców, był operowany za pomocą tak zwanego data suit. Maz obsługiwały dwie osoby, które stały obok J.J. Abramsa, zaś sama kukiełka znajdowała się na planie. Cała trójka mogła widzieć ruchy Maz i korygować je zdalnie.



Neal Scanlan odpowiedział na pytanie dlaczego w ogóle zmienili komputerową Maz, która w końcu była dość dobrze przyjęta. Nikt się nie czepiał sztuczności. Zdaniem twórcy chodziło tu o coś więcej, także o to, by dodać scenom z Leią innego wymiaru, czegoś bardziej rzeczywistego, intymnie wciągającego. Skończyło się na animatronice.

Maz została komputerowo poprawiona, acz w niewielkim stopniu. Z kukiełki usunięto kable.

Specjalista od efektów specjalnych, Patrick Tubach, zdradził, że Billie Lourd zagrała Leię w jednym ujęciu. We wspomnieniach widzimy Leię szkoloną przez Luke’a. Lourd, córka Carrie Fisher ze względu na fizyczne podobieństwo, zagrała w tej scenie Leię. Tylko twarz została poprawiona komputerowo. Roger Guyett zauważa, że stroje Lei, a nawet fryzura czy biżuteria zostały komputerowo zmodyfikowane. Wykorzystano tak naprawdę głównie twarz Carrie z nagrań z „Przebudzenia Mocy”. Reszta miała wyglądać inaczej, tak byśmy nie mieli wrażenia, że to jakieś odrzuty z VII Epizodu. Roger wspomniał, że na pierwszych spotkaniach z Abramsem ludzie z ILM mieli obawy wobec tego, że chcą wykorzystać ujęcia z VII Epizodu. J.J. uspokoił ich mówiąc, że tak naprawdę zależy mu tylko na czterech, może pięciu scenach z Leią. Wówczas Guyett przyznał, że ekstrakcja twarzy Fisher z nagranego materiału i wykorzystanie go jest jak najbardziej możliwa. Roger mówi też, że w scenach, w których widzimy całą postać Lei, to są to odrzucone ujęcia z „Przebudzenia Mocy”, natomiast jeśli w scenie widać głównie jej twarz, to reszta postaci została stworzona komputerowo. Zaś i tak olbrzymim wyzwaniem było dopasowanie sceny, scenariusza i filmu, do tych ujęć, które pozostały. Nawet dla ILM to nie było łatwe zadanie, wymagające bardzo starannego planowania i pilnowania szczegółów. To nie było tylko skopiowanie jej twarzy. Nawet jeśli tworzyli coś cyfrowo, to bardzo starannie starali się wpierw zbadać jej posturę z „Przebudzenia Mocy”, by móc ją komputerowo odtworzyć.



Dodatkowym problemem jest to, że klisza czy nagranie cyfrowe jest płaskie. Tym samym łatwo zgubić perspektywę, sprawić, że Leia nagle stałaby się wyższa lub niższa. Do tego dochodzi jeszcze kwestia świateł, dopasowania się do nich.

Bardzo trudną do nakręcenia sceną okazała się ta, w której Leia mówi: „Nigdy nie lekceważ droidów”. W ujęciu, które się zachowało, Carrie odwraca się i zmierza ku kamerze. Trzeba było zgrać to z ruchami Daisy Ridley. Wymagało to co najmniej kilku podejść i prób. Roger przyznaje, że zawsze w takim momencie, jest pokusa by skorzystać z grafiki komputerowej, ale starali się przede wszystkim zachować nagrania Carrie tam gdzie mogli, w takiej formie jakie po niej pozostały.

Babu Frik to z kolei kolejna postać, która powstała dzięki animatronice i wytężonej pracy zespołu Neala Scanlana. Babu oczywiście jest operowaną kukiełką. Sceny z nim nagrywano na zielonym ekranie, a następnie poprawiano komputerowo. Głosem Babu jest Shirley Henderson (Jęcząca Marta z serii o Harrym Potterze). Abrams wpadł na pomysł, by ona także operowała twarz Babu. Aktorka dołączyła do zespołu zajmującego się kukiełkami.



Scanlan przyznaje, że rola Babu, a tym samym także jego wygląd, zmieniały się w różnych wersjach filmu. Początkowo miał być bardziej mistyczny, trochę w klimatach zen. Ale przy tym wszystkim jego wielkość i mniej więcej wygląd się nie zmieniły znacząco. Scanlan dodaje, że warto też rozglądać się po warsztacie Babu. Tam powinien być gdzieś mały robot z logo Bad Robot (firma Abramsa). Neal nie wie, gdzie dokładnie, bo nie dostrzegł go jeszcze na filmie, ale jest przekonany, że on tam gdzieś jest. W końcu go przecież zrobili.

Natomiast z innych ciekawostek, w filmie możemy usłyszeć zarówno Abramsa jak i Chrisa Terrio. Reżyser podkłada głos D-O, zaś współscenarzysta z kolei mówi głosem pułkownika Aftaba Akbara.

Chris Terrio o „Skywalker. Odrodzenie”

30

Zgodnie z oczekiwaniami, po Świętach „Skywalker. Odrodzenie” J.J. Abramsa traci tempo, a tym samym traci do zysków zgromadzonych przez film Riana Johnsona. Jednak wciąż mu bliżej do VIII Epizodu niż do wyniku „Łotra 1”. Czy uda się odrobić straty do „Ostatniego Jedi”? Zobaczymy.

W Polsce film obejrzało już ponad 1,15 miliona widzów (wpływy wyniosły ponad 25,3 milionów PLN), są to dane wykorzystywane do podsumowań rocznych (2019 był zdecydowanie najlepszym rokiem jeśli chodzi o frekwencję w polskich kinach, sprzedano ponad 60 milionów biletów), acz podane jeszcze bez ostatnich dni.



Za odpowiedź na krytykę IX Epizodu zabrał się współscenarzysta Chris Terrio, szczęśliwie nie wchodzi w pyskówki z fanami w sieci, a raczej odpowiada (mniej lub bardziej) przekonywująco dziennikarzom, także na trudne pytania.

Terrio mówił o tym jak dołączył do ekipy Epizodu IX. Miało to miejsce jesienią 2017, a w sierpniu 2018 mieli rozpocząć zdjęcia. Zatem nie mieli wiele czasu, by przygotować scenografię. Zresztą pierwszą rzeczą, którą Terrio zrobił, to było zapoznanie się z sagą. Znał bardzo dobrze klasyczną trylogię, słabiej prequele, ale na tym jego wiedza się kończyła. Postanowił także zaznajomić się z Expanded Universe, tak by przemycić do filmu nawiązania zrozumiałe tylko dla oddanych fanów serii. Musiał więc mocno skoncentrować się na poznawaniu sagi.

Poe, Rey i Finn razem


Pierwszym pomysłem jaki mieli na scenariusz Epizodu IX było to, aby Poe, Rey i Finn byli razem, by zobaczyć ich wspólne przygody i interakcje. Ich rozdzielenie na pewien czas było konieczne, ale po Epizodzie VIII można było wrócić do klasycznego ducha przygody.

Rodzina Palpatine


W kwestii Rey Palpatine, Terrio mówi, że wciąż punktem wyjścia była historia Rey ukazana w „Przebudzeniu Mocy”. Dziewczyna przez wiele lat czekała na Jakku na swoich rodziców, miała wręcz pewną traumę i obsesję na tym punkcie, jednocześnie wiązała się z tym pewna tajemnica. Decyzja Riana wiązała się z ukazaniem strachu dziewczyny. Czego ona mogła się bać najbardziej? Że nie jest Skywalkerem? Terrio mówi, że choć to ważny moment, to jednak nie czuć, by kończył ten wątek. A skoro tamtą decyzję oparto na obawach, to co może być straszniejsze niż fakt, że jej rodzice są nikim? Tu doszli do wniosku, że może lepiej pokazać, że Rey pochodzi z rodziny, która była wrogiem jej nowej rodziny. W tym momencie nadal nie wiemy, kim jest jej matka, może być nikim, może handlować złomem. Wiemy tylko, że gra ją Jodie Comer. Tym samym wersja Riana może nadal być w pewnym sensie prawdziwa.

Więzy krwi a demokratyzacja Mocy


W kwestii demokratyzacji Mocy, to Terrio mówi, że musieli znaleźć równowagę między tym, co pokazał Rian, a tym, co wynika z sagi Lucasa. Luke Skywalker w „Powrocie Jedi” mówi wprost, że Moc jest silna w jego rodzinie. Jednocześnie mówiąc o Lei wciąż sugerowano, że jest jeszcze jedna nadzieja (to także pokazano w tym filmie). Zatem jest jakiś element jej dziedziczenia. A ponieważ poza Skywalkerami najważniejszym bohaterem tych dziewięciu filmów jest Palpatine, więc postanowili pójść tropem rodzinnym. Jednocześnie nie zaprzecza to w żaden sposób temu, że Moc może się ujawnić w każdym, jeśli takie jest jej zrządzenie. Czy to w chłopaku z miotłą, czy w Finnie. Zresztą tak też to było z dziewczyną, którą odnaleźliśmy na Jakku w „Przebudzeniu Mocy”, jednak z powodu tego, że wciąż opieramy się na strukturze baśni, okazuje się ona być księżniczką Ciemnej Strony, księżniczką, która jest wychowywana jako sierota. Zresztą takie rozwiązanie powoduje, że również jej finalny wybór, dziedzictwa i prawdziwej rodziny, nie wynikającej z więzów krwi, ma inny wydźwięk.

W przypadku wyznania Finna, które nie zostaje wypowiedziane na ekranie, Terrio mówi, że możemy to rozumieć i interpretować na wiele sposobów. Chcieli, by faktycznie powiedział jej, że jest czuły na Moc. To jest zasugerowane w filmie, ale nie jest powiedziane. Jeśli ktoś chce interpretować tę scenę jako wyznanie skrywanej miłości. Natomiast warto zwrócić uwagę na scenę skomplikowanej śmierci Rey i reakcji Finna. On ją wyczuwa, widać, że korzysta z Mocy. Jannah czy Chewie tego nie czują.

Naprawianie wyborów Johnsona


Terrio odparł też zarzuty, o to, że w filmie jest dużo elementów, sugerujących konflikt między Abrasmem a Johnsonem. Choćby scena, w której Luke łapiąc miecz mówi, że broń Jedi wymaga więcej szacunku. Scenarzysta tłumaczy, że skoncentrowali się na tym, by pokazać jak ci bohaterowie się zmienili, jak zrozumieli swoje błędy, jak dorośli. Jednocześnie w tej scenie widzimy, że Luke próbuje uczyć Rey na swoich błędach, dzięki czemu historia się nie powtórzy.

W przypadku sceny z poświęceniem Luke’a podczas bitwy o Crait, Terrio nie chce za bardzo tłumaczyć tego, co widać na ekranie, czyli braku reakcji galaktyki. Ta reakcja nastąpiła tylko później. Widzowie chyba to widzą. Reszta jest kwestią interpretacyjną. Może jedynie dzieci tamto poświęcenie potraktowały poważnie, a dorośli musieli to przeanalizować i czekali na lepszy moment.



Spotkanie z ojcem


Scena między Hanem Solo (Harrison Ford) a Benem Solo (Adam Driver) mocno przypomina spotkanie Clarka Kenta i Jonathana Kenta z „Batman vs Superman”. Terrio mówi, że to było bardzo ważne tak dla samej opowieści, jak i mocno osadzone w „Gwiezdnych Wojnach”, bo wynika wprost z monomitu Josepha Campbella. Tam jest moment stania naprzeciw swemu ojcu. W tym wypadku jest to pewna forma pokuty, kolejne spotkanie. Han nie jest duchem Mocy, jest tylko wspomnieniem. Ren bardzo potrzebował wybaczenia. We wcześniejszym fragmencie filmu, gdy Rey mówi do Kylo, że ten wciąż nie może pogodzić się z tym, co zrobił swemu ojcu, ten ma krótką wizję tamtej sceny. Wspomnienie. Tu jest oczywiście pewne nawiązanie do Clarke’a i jego ojca, ale w „Skywalker. Przebudzenie” poszli bardziej w kierunku mistyki. Może nawet jest tu coś z „Hamleta”. Po tej rozmowie Ben podąża drogą odkupienia, przynajmniej w jego głowie następuje ta zmiana. Zwłaszcza, że okazuje się, że to nie tylko Snoke nim manipulował, ale wróg z dawnych wojen, wróg jego rodziców.

Współpraca z Lucasfilm


Jeśli chodzi o leczenie Mocą, które także jest widoczne w jednym z odcinków serialu „The Mandalorian”, Terrio przyznaje, że początkowo była to koincydencja. Ale rozmawiali o tym sporo w Lucasfilmie, także z Jonem Favreau i Davem Filonim, tak by można było pokazać, iż Moc działa tak samo w różnych okresach, w różnych częściach galaktyki.

Przywócenie Lei do życia


W przypadku Carrie Fisher używali ujęć z „Przebudzenia Mocy”, ale jeśli chodzi o jej głos, to różne opcje były rozważane. Chcieli go poskładać z wszystkich filmów z sagi, które mieli, włączając to klasyczną trylogię, oraz materiały z wyciętych scen, dubli i tak dalej. Głos Fisher jednak się zmienił przez te lata, więc Terrio nie jest pewien, czy ostatecznie coś z klasycznej trylogii zostało użyte.

Tu odchodząc na chwilę od samego Terrio, w tej materii wypowiadali się także inni twórcy IX Epizodu. Choćby Maryann Brandon, współmontażystka „Przebudzenia Mocy” i „Skywalker. Odrodzenie”. Wspomina ona Carrie Fisher, która patrząc na to, co było nagrane, powiedziała Maryann, że źle wypadła na planie. Montażyska odparła, że to jej zadaniem jest sprawić, by te fragmenty filmu wyglądały dobrze. Więc, gdy Abrams poprosił ją o wykorzystanie tych ujęć w IX Epizodzie, pamiętając na czym zależało Fisher, Brandon robiła wszystko, by Leia wypadła w nim dobrze.

Roger Guyett, twórca efektów specjalnych mówi, że każda scena wymagała bardzo dużo szczegółów do opracowania. Włącznie z tym pod jakim kątem należy kręcić dane ujęcie z innymi aktorami. Mocno współpracował przy tym z Danem Mindelem, operatorem.

Abrams dodaje, że te sceny były trudne także dla aktorów, choćby dla Daisy Ridley, która musiała wejść w interakcję z nieobecną Carrie.

Ostatnia scena filmu


Wracając do wypowiedzi Chrisa. Twórcy zastanawiali się też nad ostatnią sceną, czy miało być tam więcej Jedi. Ben i Anakin chociażby, w końcu to Skywalkerowie. Ale to odebrałoby siłę pojawieniu się Lei w formie ducha. Druga sprawa to lokalizacja, po zniszczeniu Alderaanu, domostwo Larsów to jedyne miejsce, w którym dorastali Skywalkerowie. Choć na ścieżce dźwiękowej Johna Williamsa utwór nazywa się „A New Home”, zdaniem Chrisa film nie sugeruje, że Rey Skywalker została na Tatooine.

Marginalizacja Rose


Niektórzy zarzucają filmowi marginalizację Rose i wręcz pojawił się pomysł serialu o niej. W przypadku Rose Terrio mówi, że bardzo chcieli, by ktoś z głównych bohaterów został przy Lei w bazie. Padło na Rose. Sparowanie jej z Leią wiązało się z większą ilością scen, niż to co widzimy na ekranie. Ale ostatecznie nie udało się ich z różnych przyczyn zrealizować, cześć scen zwyczajnie wyglądała źle lub sztucznie, dwa czas, więc to wszystko ograniczono. J.J. bardzo ceni Kelly Marie Tran, jednocześnie pokazał jak bardzo Rose się zmieniła. Obecnie jest prawą ręką Lei.

Podzielenie filmu na dwie części


Chris Terrio przyznaje także, że bardzo żałuje, iż mieli do zrobienia tylko jeden film. Cały ten scenariusz, który przygotowali dałoby się rozłożyć na dwie części i jeszcze je rozwinąć. Zwłaszcza, że jako scenarzysta chciałby w wielu miejscach dołożyć sceny, w których można złapać oddech. Jeśli dałoby się film podzielić na dwa, to spełniłoby się marzenie Chrisa. Niestety wygląda na to, że kierownictwo Lucasfilmu / Disneya za bardzo chciało mieć dziewięcioczęściową sagę, trylogię trylogii.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.