Spis newsów (Greg Grunberg)

Jessica Henwick miała wrócić w „Skywalker. Odrodzenie”

7

Jessica Henwick, która rolą Nymerii Sand w „Grze o tron” otworzyła sobie karierę, jak pamiętamy była jedną z kandydatek do roli Rey. Odpadła, ale J.J. Abrams mimo wszystko pozostawił ją w obsadzie „Przebudzenia Mocy”. Zagrała Jess Pavę, jedną z członkiń eskadry atakującej stację Starkiller. W kolejnym filmie została pominięta.



J.J. Abrams jednak chciał, by wróciła, podobnie jak inny pilot z tej eskadry – Snap Wexley (którego zagrał Greg Grunberg). W niedawno opublikowanym wywiadzie aktorka przyznała, że miała propozycję by powrócić do roli Jessiky Pavy. Bardzo chciała, podobał się jej ten pomysł, tylko nie mogli się dopasować z terminami zdjęć, więc zmuszona była odpuścić.

Natomiast Henwick podkreśla, że cieszy się, iż Jessika Pava żyje w komiksach i książkach.

Montażystki „Przebudzenia Mocy” o „Ostatnim Jedi”

32

Montażystki „Przebudzenia Mocy”, czyli Maryann Brandon i Mary Jo Markey, wzięły niedawno udział w podcaście Light The Fuse: A Mission: Impossible Podcast. Oczywiście nie obeszło się o pytań o „Gwiezdne Wojny”, zwłaszcza, że zarówno „Ostatni Jedi” jak i „Skywalker. Odrodzenie” podzieliły fanów i nie spotkały się z ogólnym zachwytem mówiąc delikatnie. Maryann Brandon była też montażystką IX Epizodu, może właśnie dlatego zapytano je o film, przy którym nie pracowały, czyli dzieło Riana Johnsona.

Maryann powiedziała, że z perspektywy czasu widzi, iż ta trylogia potrzebowała jednej, spójnej wizji. Markey dodała, że się z tym zgadza, zwłaszcza, że dla niej dziwne jest to iż drugi film w wielu momentach wycofuje się z tego, co próbowało budować „Przebudzenie Mocy”. Markey przyznała, że właśnie takie ma odczucia, gdy ogląda „Ostatniego Jedi”.

Oczywiście potem w IX Epizodzie widać, że wracamy do pomysłów z VII Epizodu, wycofując się z pewnych rzeczy ustalonych w VIII.

Z interpretacją nie zgadza się Greg Grunberg, czyli aktor wcielający się w Snapa Wexleya. Aktor prywatnie przyjaźni się z J.J. Abramsem i grywa małe rólki w jego filmach. Greg powiedział, że nigdy nie słyszał, by Abrams narzekał na to, co zrobił Rian Johnson.

Warto dodać, że sam Johnson ostatnio zdradził, iż przy produkcji VIII Epizodu zabrakło choćby pokazów testowych.

Kolejny odcinek „The Star Wars Show"

0

W dzisiejszym odcinku oprócz wieści z mijających dni zobaczymy m. in. wywiad z Gregiem Grunbergiem grającym Snapa Wexleya w trylogii sequeli, a także Daisy Ridley, Kelly Marie Tran, Oscarem Isaacsem i Johnem Boyegą o tym, czego będzie im brakować po zakończeniu zdjęć.

Matt Smith w Epizodzie IX

45

Jak donosi Variety, do obsady Epizodu IX dołączył Matt Smith, aktor znany z serial „Doctor Who”, „The Crown” oraz filmów np. „Duma i uprzedzenie i zombie” (wyprodukowany między innymi przez Natalie Portman i Allison Shearmur) oraz „Terminator: Genisys” (z Emilią Clarke). Aktor podobno ma zagrać ważną rolę, ale na razie nie wiadomo kogo.


Matt Smith

Aktorzy na planie

Tymczasem w tym tygodniu na planie pojawiła się już Keri Russell. Zdążyła już nakręcić sceny i wrócić z Londynu do Stanów (pytanie tylko, czy to już wszystkie sceny z jej udziałem? To raczej wątpliwe). Do Wielkiej Brytanii udał się także Greg Grunberg (Snap Wexley). Ale to nie jest nic zaskakującego. O jego powrocie pisaliśmy wcześniej.

Fani i media zauważyli jedną rzecz. Otóż zarówno Joonas Suotamo jak i Billy Dee Williams odwoływali jakiś czas temu swoje zapowiedziane obecności na konwentach w niedalekiej przyszłości, gdyż koliduje to ze zdjęciami. Tylko oni dwaj, reszta aktorów wiedziała, że będą w Epizodzie IX, więc nic nie planowała. Wszystko wskazuje na to, że zarówno rola Chewiego jak i Landa została zmieniona względem pierwotnej wersji, rozszerzona. Mogło to wynikać z negocjacji z Williamsem.

Nowe wieści sugerują także, że sceny z Carrie Fisher zostaną dość mocno przerobione. Fisher ma zostać wycięta całkowicie z tła i doklejona do dowolnego nowego. Czyli tak, jakby grała w całości na niebieskim bądź zielonym ekranie.

Ostatnio wspominaliśmy o tym, że do filmu dołączył Dominic Monaghan (więcej). Czasem można spotkać się z informacją, że będzie grał Jedi. Jest to tylko plotka, która wynika ze starej plotki z czasów „Przebudzenia Mocy”. Tam Dominic bardzo chciał zagrać w „Gwiezdnych Wojnach” i błagał o to J.J. Abramsa, a w końcu poszło w świat info, że zagra Jedi. Nie zagrał, lub został wycięty. W każdym razie niektórzy odgrzebywali tę plotkę i łączyli ją z nowymi wieściami.

Zdjęcia do Epizodu IX trwają, premiera w grudniu przyszłego roku.

Twitterowe plotki o Epizodzie IX

88

Na początek zaczynamy od plotki, która pojawiła się w okolicach Comic-Conu. Otóż podobno zaczęły się już zdjęcia do Epizodu IX. Informację oczywiście zdementowano, była wymysłem zniecierpliwionych fanów/dziennikarzy. Ale to już jest ten czas, w którym faktycznie kamera pójdzie w ruch. My zaś czekamy na oficjalne potwierdzenie od Lucasfilmu, a także ogłoszenie obsady.

Billy Dee Williams w Epizodzie IX?

Lando wróci? Ostatnio o tym pisaliśmy. W międzyczasie kilka poważnych serwisów filmowych podało, że to już potwierdzona, oficjalna informacja. Wszyscy zakładają, że tak jest, ale dopóki LFL tego nie ogłosi, to wciąż jeszcze nie jest oficjalne.

Sam Billy Dee Williams także sprawia wrażenie, jakby nie mógł już utrzymać języka za zębami. Ostatnio podobno wrzucił w sieć tweet – „You’ve been seeing a big reaction”. Potem skasował tego tweeta. Niektóre źródła sugerują, że wcześniej wrzucił też „Hello, what we have here?”. Na jego koncie nie ma obecnie żadnych nowych wpisów, czasem trudno screeny odróżnić od fake’ów. Pewnie te screeny niebawem będą pełnić rolę kolejnych potwierdzeń, póki nie dostaniemy czegoś oficjalnego.

Tweety Marka Hamilla

Mark za to nie kasuje swoich tweetów, ale również się bawi z fanami. Z jednej strony pokazuje zdjęcia kostiumu Luke’a (bez Luke’a, bo przecież zginął i go nie będzie). Z drugiej umieszcza swoje zdjęcie bez brody, by zaraz potem pokazać, że tę brodę na nowo zapuszcza. Cały Mark. Czekamy jeszcze na przyczepę (to jest trailer) z Epizodu IX.







Greg Grunberg wraca?

Kolejny aktor, który puszcza parę z ust to Greg Grunberg (Snap Wexley z „Przebudzenia Mocy”). Zapytany przez jednego z dziennikarza Yahoo Enterainment, czy będzie w IX Epizodzie, odparł tylko, że nie może niczego oficjalnie nic powiedzieć, ale coś go świerzbi, by tam pojechać i to nakręcić.

Zakładamy, że to potwierdzenie. Grunberg jest dobrym przyjacielem J.J. Abramsa i występuje w małych rolach w praktycznie wszystkich jego filmach. Dziwne byłoby, gdyby nie pojawił się w IX Epizodzie.

Z innych wieści. Hasbro zaczęło już pracę nad figurkami i zabawkami związanymi z Epizodem IX. Z innych źródeł dochodzą zaś wieści, że casting do filmu Abramsa jeszcze się nie zakończył, dalej jakoby szukają kogoś do roli kobiecej. Są też szalone plotki – o tym, że w filmie może pojawić się duch Anakina, Obi-Wana, a Snoke okazać Plagueisem. Podobno wszystkie te rzeczy wcześniej były rozważane w Lucasfilmie, ale to jeszcze przed „Ostatnim Jedi”. Czy do czegoś z tych rzeczy wróci J.J.? Zobaczymy. Wcześniejsze informacje sugerowały, że zdjęcia ruszą w lipcu, więc zostało jeszcze trochę ponad tydzień.

Żegnając Carrie Fisher

16

Była księżniczką Leią, ale jej wpływ na „Gwiezdne Wojny” był dużo większy. Choć jej aktorska kariera się załamała, to Carrie się nie poddała. Zajęła się pisaniem, tak książek jak i scenariuszy filmowych. Była cenionym script-doctorem, czyli osobą, poprawiającą filmy. Swój wkład miała też w „Mroczne widmo”. Scena w której C-3PO się dziwi, co to znaczy, że jest nagi, to właśnie humor Carrie. Odcisnęła swoje piętno na oryginalnej trylogii, sequelach, prequelach, a ostatnio też „Historiach”. Jej śmierć z bólem przejęli nie tylko bliscy i fani, ale także środowisko filmowe.

Pogrzeb Carrie Fisher i jej matki Debbie Reynolds będzie łączony, a może już był. Tak przynajmniej twierdzi Todd Fisher, brat Carrie. Jednocześnie zaznaczył, że będzie to tylko dla bliskich i rodziny, nie chciał podać daty. Zrezygnowano z jakiegoś oficjalnego pożegnania.

Gary, pies-terapeuta, który towarzyszył Carrie przez ostatnie lata jej życia, znalazł nową opiekunkę, córkę Carrie – Billie Lourd.


Nie ma słów by wyrazić jak bardzo tęsknię za moją Abadabą i moją jedną i jedyną Mombą. Wasza miłość i wsparcie znaczą dla mnie tyle co świat.

Billie Lourd, córka Carrie




To przepiękna historia miłosna, którą doświadczałem przez 58 lat. Brakuje mi ich obu bardzo mocno. Miłość jest wieczna.

Todd Fisher, brat Carrie

Carrie zajmuje wyjątkowe miejsce w sercu każdego w Lucasfilm. Trudno wyobrazić nam sobie świat bez niej. Dla świata była księżniczką Leią, dla nas wyjątkową przyjaciółką. Była niezwykle mądrą osobą o niezłomnej duszy i wielkim sercu. Carrie już wiele lat temu zdefiniowała postać kobiecej bohaterki naszych czasów. Jej przełomowa rola księżniczki Lei inspirowała młode kobiety na całym świecie dając im siłę i pewność siebie. Będzie nam Jej bardzo brakowało.

Kathleen Kennedy, prezes Lucasfilm

Carrie była wyjątkowa, bardzo prawdziwa, dzieliła się z nami swoim talentem i swoimi prawdami, a jej znakami rozpoznawczymi były dowcip i pewne lekceważenie. Miliony zakochały się w niej, gdy wcieliła się w nieposkromioną księżniczkę Leię. Ona na zawsze będzie mieć specjalne miejsce w sercach fanów „Gwiezdnych Wojen”, a także wszystkich nas, którzy mieli tyle szczęścia by poznać ją osobiście. Będzie nam jej bardzo brakować i łączymy się w bólu z milionami jej fanów i przyjaciół na całym świecie, pogrążonych w żałobie.

Bob Iger, prezes Disneya

Moje secre jest z członkami rodziny Carrie, jej przyjaciółmi i legionami fanów. Była wyjątkową kobietą, bardzo inteligentną i śmieszną. Będzie nam jej brakować.

Alan Horn, szef Disney Studios

Zasze zachwycałem się Carrie. Jej obserwacje zawsze mnie rozśmieszały i jednocześnie dziwiły. Nie potrzebowała Mocy. Była mocą natury, lojalności i przyjaźni. Będzie mi jej bardzo brakować.

Steven Spielberg

Carrie była wyjątkowa... błyskotliwa, oryginalna. Śmieszna i emocjonalnie nieustraszona. Żyła swoim życiem, dzielnie... Moje myśli są przy jej córce Billie, jej matce Debbie i jej bracie Toddowi, oraz jej wielu przyjaciołach. Wszystkim nam będzie jej brakowało.

Harrison Ford

Carrie i ja byliśmy przyjaciółmi przez większość naszego dorosłego życia. Była wyjątkowo bystra; utalentowana aktorka, pisarka, komediantka z bardzo kolorową osobowością którą wszyscy kochali. W „Gwiezdnych Wojnach” była naszą wspaniałą i silną księżniczką, zadziorną, mądrą i pełną nadziei w roli która była dużo trudniejsza niż większość osób się spodziewa.

George Lucas

Księżniczka Leia, Carrie Fisher teraz jest jednym z Mocą. Będziemy tęsknić za twoją wątrobą i ciętym humorem. Spoczywaj w pokoju. Dziękuję za mleko i ciasteczka.

Warwick Davis

Nie trzeba było spotkać Carrie Fisher by zrozumieć jej siłę. Ona była równie inteligentna, co piękna, twarda i wspaniała, zjadliwa i śmieszna jak można sobie wyobrazić. Co za niesprawiedliwość ją stracić. Jakie szczęście, że w ogóle zostaliśmy pobłogosławieni jej obecnością.

J.J. Abrams

Nigdy nie jest łatwo tracić takiego istotnego, niezastąpionego członka rodziny, ale to szczerze łamie serce. Carrie była wyjątkowa, należała do nas wszystkich, niezależnie czy się ją lubiło czy nie. Ona była NASZĄ księżniczką do jasnej cholery i aktorką, która zagrała jej rozmycie przemieniając to wspaniale w jedną zaciekle niezależną, wściekle zabawną i pewną siebie, przejmującą kontrolę kobietę, która odbierała nam oddech. Zdeterminowana i pewna siebie, ale z wrażliwością, która sprawiała że się za nią trzymało kciuki i chciało by odniosła sukces i była szczęśliwa. Odegrała bardzo istotną rolę w moim życiu osobistym i zawodowym, oba były dużo bardziej puste bez niej. Jestem wdzięczny za ten śmiech, mądrość, uprzejmość, a nawet rozwydrzenie, samopobłażliwe bzdury które moja ukochana kosmiczna bliźniaczka dała mi przez te lata. Dziękuję Carrie. Kocham cię.

Mark Hamill

Przygnieciona przez tą olbrzymią stratę. Mieliśmy dużo szczęścia, że ją znaliśmy, i bardzo ciężko teraz jej powiedzieć żegnaj.

Daisy Ridley

Nie miała cierpliwości na udawanie czy pogawędki. Spoglądała na rzeczy pod innym kątem, z niełatwą mądrością, która pochodziła z ciężkich lekcji. No i potrafiła mnie rozśmieszyć.

Oscar Isaac

Ciężko mi na sercu, ale jestem wdzięczny, że ją poznałem. Będę kochał wspomnienia rozmów z nią i jej nieustannego wsparcia. Odpoczywaj dobrze.

John Boyega




Nie ma słów dla tej straty. Carrie była najjaśniejszym światłem w każdym pokoju do którego weszła. Bardzo będę za nią tęsknił.

Peter Mayhew

Jestem głęboko zasmucony informacją o odejściu Carrie. Była wspaniałym przyjacielem, kimś kogo wielce podziwiałem i respektowałem. Moc dziś jest ciemna!

Billy Dee Williams

Myślałem, że dostałem pod choinkę to co chciałem. Ale nie. Pomimo tak wielu myśli i modlitw od tak wielu. Jestem bardzo, bardzo smutny.

Anthony Daniels

Światło w galaktyce zostało przyćmione stratą naszej księżniczki Lei. Niech Moc będzie z Nią. RIP.

Samuel L. Jackson

Jestem zaszczycona tym, że w ogóle mogłam być na tej samej orbicie co przewspaniała Carrie Fisher. Dała nam iskrzącą odwagę do bycia bez wstydu sobą.

Gwendoline Christie

Carrie była wyjątkową osobą. Czuję się szczęśliwy, że mogłem ją poznać, a teraz mam złamane serce.

Rian Johnson

Na zawsze.

Colin Trevorrow

Według mnie, jeśli królewskość naprawdę istniała w Hollywood, to była w Carrie. Smutno tęsknię.

Roger Christian

Jest mi wyjątkowo smutno na wieść o odejściu Carrie. Świetnie się z nią pracowało. Wyrazy współczucia dla jej przyiacół, rodziny i fanów na całym świecie

David Prowse

Najdroższa Carrie, to tak niesamowicie smutne powiedzieć żegnaj tak wcześnie, tak pięknie szczerej i unikalnej istocie ludzkiej - do zobaczenia w innym świecie.

Andy Serkis

Mam złamane serce! Taka wspaniała osoba odeszła tak wcześnie. Będę tęsknił na zawsze. Spoczywaj w pokoju.

Greg Grunberg

Zawsze będziemy cię pamiętać, a także nadzieję, którą zainspirowałaś całe pokolenie. Dziękujemy Carrie

Dave Filoni

Nasza piękna, bystra, śmieszna, mądra i hojna Blues Siostra. Bardzo ironiczne, Boże Narodzenie było jedną z ulubionych rzeczy Carrie, zaraz obok dzieci.

Dan Aykroyd, aktor, muzyk, komik i były narzeczony Carrie

Jestem głęboko poruszony wieścią o śmierci Carrie Fisher. Będzie mi brakowało naszych przekomarzań. Zgasło światło i wspaniały talent.

William Shatner, aktor (James Kirk ze „Star Treka”)

Gdy byłem młody, Carrie Fisher była najpiękniejszą istotą, jaką kiedykolwiek widziałem. Potem okazała się też dowcipna i błyskotliwa.

Steve Martin, komik i aktor o Carrie na Twitterze. Oryginalny wpis usunięty, po nieprzychylnej reakcji zwolenników politycznej poprawności.



Fani próbowali uczcić pamięć o Carrie Fisher na kilka sposobów. Jedni organizowali specjalne spotkania na Alderaanie w pałacu Organów w grze „The Old Republic”. Inni składali kwiaty w Hollywood czy w San Francisco w siedzibie Lucasfilmu. Jeszcze inni organizowali spotkania w miejscach publicznych, gdzie zapalano miecze świetlne. W innych miejscach fanki spotykały się w przebraniu Lei. Takie spotkania odbyły się w kilku miastach.










Wielu artystów postanowiło również pożegnać na swój sposób Carrie, poświęcając jej swoje prace. Grafiki, które stworzyli, możecie zobaczyć w tym miejscu.



Carrie Fisher odeszła od nas 27 grudnia. Kilkanaście godzin później zmarła jej matka, Debbie Reynolds.

Temat na forum

Premiera „Star Trek: W nieznane”

25

Dziś na nasze ekrany wchodzi film Justina Lina pt. „Star Trek: W nieznane” (Star Trek Beyond). To oczywiście kontynuacja miękkiego rebootu serii jaki zaserwował nam J.J. Abrams. On, podobnie jak Bryan Burk i Tommy Harper są też producentami tego obrazu. Ostateczną wersję scenariusza napisali Simon Pegg i Doug Jung. W rolach głównych występują: Chris Pine, Zachary Quinto, Karl Urban, Zoe Saldana, Simon Pegg, zmarły niedawno tragicznie Anton Yelchin, John Cho, Idris Elba i Sofia Boutella. W filmie pojawi się także Greg Grunberg. Za muzykę odpowiada Michael Giacchino.

Akcja nowego filmu dzieje się podczas pięcioletniej misji Enterprise. Tym razem załoga kapitana Kirka spotyka nieznaną dotychczas złowrogą rasę dowodzą przez tajemniczego Kralla.



Temat na forum

Trevorrow o pracach nad IX Epizodem

35

Nie wszystkim podoba się Colin Trevorrow jako reżyser Epizodu IX. W sieci powstała nawet petycja do Kathleen Kennedy by Trevorrowa wymienić na... George’a Lucasa. Fani odpowiedzialni za petycję twierdzą, że tylko George Lucas gwarantuje naprawdę epickie zakończenie nowej trylogii, a jednocześnie byłoby to jego wielkie pożegnanie z sagą.

Petycję można podpisać tutaj. Obecnie podpisało się pod nią prawie 25 tysięcy fanów.



Problemem jednak może być to, że pewne decyzje są już podjęte. Nawet nie wiadomo, czy sam Lucas byłby zainteresowany powrotem, zwłaszcza, że musiałby wpisać się rygory studia filmowego. Coś przed czym całe życie uciekał.

Tymczasem Trevorrow pracuje nad scenariuszem. Nie sam. Pisze go wspólnie z Derekiem Connollym. Connolly jest współautorem scenariusza do „Jurassic World” oraz „Na własne ryzyko”.

Sam Trevorrow wypowiedział się ostatnio o pracy nad Epizodem IX. Odniósł się też do wspomnianej petycji. Mówił, że najzabawniejsze jest to, że wiadomość o niej dotarła do niego, gdy w Lucasfilmie Colin miał przemowę chwalącą Lucasa. Przede wszystkim jego nowatorstwo i pewne szaleństwo, dzięki któremu stworzył sagę.

Trevorrow zdradził też kilka informacji na temat scenariusza nad którym pracuje. Jego zadaniem jest pokazanie nowych światów, szerszego ujęcia galaktyki, ale też nowych postaci. Jednak tam gdzie można, nie będą tworzyć nowych bohaterów, a wykorzystywać już istniejące, zwłaszcza te, które ludzie kochają. Powroty mają być, ale z głową.

Na razie Trevorrow potwierdził też udział Daisy Ridley i Marka Hamilla w swoim filmie. Wcześniej sami potwierdzili się Anthony Daniels i Greg Grunberg.

Abrams już żałuje

24

J.J. Abrams przeczytał już scenariusz do kolejnego epizodu. To akurat nie powinno być dziwne, jest on producentem wykonawczym tego filmu, a także pracował nad treatmentem całej trylogii. Jednak dopiero teraz, po premierze coś w Abramsie drgnęło. Wspomniał o tym jego przyjaciel Greg Grunberg, który w „Przebudzeniu Mocy” gra pilota Snapa Wexleya. Abrams przyznał przyjacielowi, że scenariusz jest tak dobry, że chciałby go wyreżyserować. Co ciekawe Greg pamięta jak J.J. wspominał już przy poprzednich projektach, choćby przy serialu „Lost – Zagubieni”. Wtedy jednak nie było po nim widać takiego żalu.



Na razie jednak nic nie wskazuje na to, by reżyser Epizodu VIII miał się zmienić. Rian Johnson nie tylko napisał scenariusz, ale też już ma za sobą zdjęcia na Skellig Michael, w których wzięli udział Mark Hamill i Daisy Ridley. Właściwe zdjęcia ruszą w styczniu.

Co w prasie piszczy

11

Disney ma powody do radości. W samych tylko Stanach sprzedano już bilety na „Przebudzenie Mocy” o wartości 54 milionów USD. I to wciąż na niecały miesiąc przed premierą. Jedna trzecia tej sumy pochodzi z IMAXów. Szacuje się, że liczba ta może dojść do 100 milionów USD. Poprzedni rekord w tej dziedzinie należał do filmu „Mroczny Rycerz powstaje”, ale tam wynosił zaledwie 25 milionów USD. Warto pamiętać, że bilety na premierowy weekend wciąż są dostępne i pewnie długo będą. Nawet przy takich filmach jak „Avengers”, które zarabiają po 200 milionów USD w pierwszy weekend, sprzedane zostaje jakieś 65% procent biletów.

Magazyn „Empire” z okazji „Przebudzenia Mocy” również przygotował serię artykułów o filmie. Niestety nie są aż tak rozbudowane jak te w „Entertainment Weekly”, przynajmniej to co do tej pory ujawniono. Gazeta trafi do sprzedaży 26 listopada, więc może wtedy dowiemy się czegoś więcej. Ale i tak jest parę rzeczy na które warto zwrócić uwagę.

Pierwszy artykuł dotyczy Kylo Rena, w którego wciela się Adam Driver. Jak wiemy nie jest Lordem Sithów, raczej kimś, kto jest sojusznikiem Snoke’a i Najwyższego Porządku. No i ma obsesję na temat Dartha Vadera. Adam Driver twierdzi, że jego postać jest kimś w stylu fanatyka religijnego. On nie postrzega tej postaci jako złej osoby. Ren i mu podobni szczerze wierzą w słuszność swojej sprawy i to, że ich działania są moralnie uzasadnione. Dlatego są tak niebezpieczni i nieprzewidywalni.

Kolejnym bohaterem przedstawianym przez „Empire” jest konstabl Zuvio. Pojawił się już wcześniej przy okazji figurek i kolorowanek, ale dopiero teraz widzimy jak będzie naprawdę wyglądać w filmie. Wiemy, że jest pozbawiony humoru, twardy i pilnuje porządku na jednym ze światów granicznych, czyli na Jakku. „Empire” nie mówi o nim wiele więcej, ale mają dość dobre zdjęcie.



Kolejny artykuł koncentruje się na Andym Serkisie, który wciela się w Snoke’a . Aktor wspomniał, że podczas pierwszego dnia na planie stał na podium wysokości 25 stóp (7,62 metra) i udawał postać, o której niewiele wiedział i zupełnie nie ma pojęcia jak ona wygląda. W scenie towarzyszyli mu Adam Driver i Domhnall Gleeson, których prawie nie widział, ale musiał z nimi grać. Użyto tam także metody „Kongolizera” jak to określa Andy. Chodzi o to, że głos Serkisa wydobywał się z olbrzymich głośników, dzięki czemu wszyscy mieli wrażenie dystansu. Aktor zaś starał się go obniżyć na tyle na ile mógł. Andy używał tej metody na planie „King Konga” stąd nazwa.
I tu ciekawostka, bo we wcześniejszym wywiadzie Serkis mówił, iż Snoke jest wielki i wysoki. Niektórzy uznali, że z pewnością będzie miał ponad 7 metrów wysokości. Ale to nie jedyna możliwość. Być może znów sięgnięto po niewykorzystane projekty Ralpha McQuarriego. Jak choćby ten, który dobrze oddaje dystans. Oczywiście na razie nie ma żadnych wskazówek, która z wersji mogłaby być prawdziwa. Być może żadna.



Niewiele dowiedzieliśmy się też z artykułu o Johnie Boyedze. Młody aktor wspomina, że jak przyszedł do niego człowiek z mieczem świetlnym, to John trzymał ten miecz cały dzień. Ściskał, bawił się nim, cieszył i nie pozwolił nikomu go dotknąć.

Ale nie tylko w „Empire” są nowe artykuły. Greg Grunberg udzielił z kolei krótkiego wywiadu Entertainment Weekly. Wspomniał, o swojej pracy na planie. Gdy J.J. Abrams wciąż krzyczał „ciecie, cięcie”, Greg zaczął sobie oglądać to co już nakręcono. Abrams podszedł do niego i zapytał, co robi i dlaczego ogląda film, jak go dopiero kręcą. Tak nie wolno, powiedział reżyser.
Aktor wspomniał też ,że gra w scenie, gdy przy stole stoi razem z Carrie Fisher i Harrisonem Fordem. Dla Grunberga było to jak spełnienie marzeń i dodał, że Carrie jest wspaniała, a i Fordowi nic nie brakuje. Mówił też, że razem z Abramsem oglądali „Nową nadzieję” w kinie AVCO. Dla przypomnienia taki też kod miał Epizod VII, ale to już wiemy.

Tak w nawiązaniu do nie pokazywania „Przebudzenia Mocy” na różnych ceremoniach wręczenia nagród. Disney dopiął swego, przynajmniej częściowo. AFI przeniosło swoją ceremonię z 7 na 16 grudnia. Wtedy już będzie można pokazać VII Epizod. Oficjalny powód, pod koniec roku wchodzi wiele ciekawych filmów.

Są też artykuły w „Wired”. Również zapowiedzi, bo magazyn się ukaże dopiero 10 grudnia. Pierwszy z nich jest poświęcony kostiumologowi nowego filmu. Michael Kaplan przyznał, że dużą inspiracją był dla niego John Ivy i jego produkty Apple’a. Szturmowcy są biało czarni, są też plastikowi. Jednocześnie trzeba było ukazać, że minęły trzy dekady, tak w naszym świecie jak i w „Gwiezdnych Wojnach”. Technologia się zmieniła. Kostiumy (a jest ich 1500) są prostsze. W szczególności szturmowcy, przy czym ich zbroje mają lepiej być przygotowane do walki niż te z lat 70. Zresztą technologia wyrobu jest inna. Dziś też używa się dużo cieńszego plastyku. Maska Kylo Rena powstała po prośbie Abramsa, by dzieci chciały zobaczyć ten film. Ren natomiast dość mocno emuluje strój Vadera. Kostium kapitan Phasmy początkowo w ogóle nie miał być użyty. Powstał tylko dlatego, że Kaplan miał taki kaprys. Podobało mu się to by połączyć szturmowca z bardziej klasyczną zbroją. Narysował coś takiego. Powiesił na ścianie. Zostało. Aż pewnego dnia zauważyła to Kathleen Kennedy. Stwierdziła, że to jest fantastyczne, pokazała Abramsowi, któremu też się to spodobało, więc stworzył rolę kapitan Phasmy. Co prawda metal, który odbija światło to problem dla filmowców, ale jak Michael zauważa, to nie jego działka. Ważne by kostium wyglądał wspaniale.



Innym wielkim twórcą nowych „Gwiezdnych Wojen” jest Neal Scanlan, właśnie mu poświęcono kolejny artykuł. Neal jak sam twierdzi, był już na emeryturze. Dostał Oskara za „Babe – świnkę z klasą”, stworzył też „Prometeusza” i wiódł sobie spokojne życie, gdy dostał telefon. Tym sposobem odpowiada za stworzenie ponad stu droidów i obcych, zarówno nowych ras jak i tych znanych. 4 lub 5 to całkowicie protetyka, natomiast większość powstało dzięki kombinowaniu metod, w szczególności z animatroniką. Są zarówno stwory proste, gdzie mamy kogoś w kostiumie z animatroniczną głową, ale też duże, obsługiwane przez 5-6 osób.
Scanlan wspomina, że Abrams chciał znaleźć DNA oryginalnej trylogii, dlatego zwrócił się ku fizycznym efektom i ku pracom Ralpha McQuarriego czy Joe Johnstona. Chodziło też o to, by ludzie automatycznie patrząc na nowe postaci czuli, że to są „Gwiezdne Wojny”.
Luggabeast, którego już widzieliśmy na zdjęciach, powstał w dużej mierze pod wpływem filmu Stevena Spielberga „Czas wojny”. W rozmowie między Abramsem a Scanlanem, twórca stworów powiedział, że jest w stanie osiągnąć nawet coś więcej niż tam stworzono (nie we wszystkich scenach konia gra tam koń).
Chociaż efekty w filmie są praktyczne, tym razem Abrams dał wolną rękę Scanlanowi. Niektórym współtwórcom, jak choćby scenografom, zalecał korzystanie z technik z lat 70. Tutaj, przy tej skali, zespół Neala używa nowocześniejszych metod, w tym drukarek 3D. Dzięki temu praca idzie dużo szybciej. Dodatkowo wszystko jest w komputerze, zarówno projekt jak i skan. W sumie jest nawet dużo więcej, ponieważ zespół Scanlana przygotował też makietę głowy Maz Kanaty, która jak wiemy jest postacią cyfrową (w dodatku motion-capture i wciela się w nią Lupita Nyong’o). Praktyczne efekty to także łączenie różnych technik. Dlatego więc najpierw stworzono makietę Maz Kanaty w naturalnej wielkości, a dopiero potem, razem z ruchami Lupity wykorzystano to do animacji.
Efekty cyfrowe pozwalają też na pewne oszustwa. BB-8 w niektórych scenach jest kukiełką, ale to wszystko można ładnie wymazać. ILM dodaje też głębi, poprawia oczy stworów, czy czasem coś domaluje. Dlatego też J.J. nalegał, by wszystko co zostanie zanimowane nie różniło się od stworów animatronicznych.
Scanlan na razie nie ma szans by wrócić na emeryturę. Pracował przy „Rogue One” a teraz intensywnie pracuje nad Epizodem VIII.

Magazyn „Wired” ma też sporą listę zdjęć rekwizytów, można ją obejrzeć tutaj.



Na sam koniec jeszcze jedna informacja. „Przebudzenie Mocy” zostało przygotowane tak, by nie tylko oglądanie w kinach IMAX było wyjątkowym przeżyciem. Warto zwrócić też uwagę na kina w systemie Dolby – zarówno Dolby Vision (obraz) jak i Dolby Atmos (dźwięk).

Kolejne szkice koncepcyjne oraz plotki o muzyce

12

Zostało już niecałe pół roku do premiery „Przebudzenia Mocy”.

Zaczynamy od kolejnego wycieku, który pochodzi z francuskiej edycji „Vanity Fair”. Otóż znalazły się tam szkice koncepcyjne strojów trzech postaci. Hana Solo, Poe Damerona i Finna. Nic nowego, gdyż większość z nich albo znamy ze zwiastuna, albo zostały już wystawione na Celebration lub nawet widzieliśmy podobne wersje konceptów. Za wszystkie trzy odpowiada Glyn Dillon.



Nagrywanie muzyki trwa, więc to nie koniec wieści od ekipy Johna Williamsa. Sprawa z Billem Rossem jako dyrygentem wygląda prawdopodobnie następująco. John jest obecny, lub prawie zawsze obecny na nagraniach, napisał i zorkiestrował większość muzyki samodzielnie, jednak jako dyrygent zostawił sobie tylko kilka kawałków, które uznał za najważniejsze. Resztę dyryguje Bill.
Ścieżki na razie nie mają jeszcze nazw czy tytułów, ale od tych którzy słyszeli co zostało nagrane wiemy, że będzie to bardzo różnorodna muzyka, czyli coś więcej niż to czego można było się spodziewać po filmie „Gwiezdnych Wojen”. Jeden z utworów przypomina trochę coś w stylu utworu jazzowego, swingowego, big bandowego, który w dodatku wpada w ucho. Podobno jest on w jakiś sposób związany z postacią Maz (Lupita Nyong’o).
Nagrano także już marsz, ale nie ma marszu imperialnego. Jest coś, co zapewne będzie się z czasem określać jako „First Order March”, znów podobno udany utwór, który występuje w filmie wszędzie tam gdzie pojawia się First Order. Na pocieszenie źródła sugerują, iż jakaś wersja marszu Imperialnego także ma zostać nagrana. Znów można jedynie przypuszczać, że utwór będzie powiązany zapewne z Kylo Renem.
Jest też jeden utwór, które różne źródła określają mianem kantyleny, czyli bardziej operowy utwór z tekstem śpiewanym, melodyjny. Informatorzy twierdzą, że to podobno jeden z najpiękniejszych i najbardziej emocjonalnych utworów jakie Williams kiedykolwiek napisał dla „Gwiezdnych Wojen”. Podobno ma być powiązany ze śniegową planetą i tym, co się tam stanie.
Temat Rey podobno przypomina skrzyżowanie tematu Anakina z „Mrocznego widma” z tematem Lei z „Nowej nadziei”.
Podobno muzyka Williamsa jest bardzo dobra, zwłaszcza, że udało mu się dogadać z J.J. Abramsem, który dokładnie wiedział czego oczekuje od ścieżki dźwiękowej.

Zmieniamy temat. Wygląda na to, że zaczynamy odgadywać kolejne obsadowe niespodzianki Abramsa. Jedną z nich jest podobno Ken Leung, aktor znany chyba najbardziej jako Miles z „Lost – Zagubieni”. Ma na swoim koncie trochę więcej ról, w tym choćby w „A.I. – sztucznej inteligencji” Stevena Spielberga czy „Czerwonym smoku” lub „Godzinach szczytu”. Najważniejsze jest to, że prawdopodobnie wiemy, kogo gra. Ma być jakoby generałem Oporu, a jego strój ma mocno przypominać stroje dowództwa Rebeliantów z „Powrotu Jedi”, lub jeszcze bardziej strój Ackbara prezentowany tutaj.

Greg Grunberg o którym już wiemy, że wystąpił w „Gwiezdnych Wojnach” znów zaczął sugerować i opowiadać pewne rzeczy. Co prawda na wstępie zaznaczył, że dużo powiedzieć nie może. Wspomniał za to sytuację w której zadzwonił do niego jego przyjaciel J.J. Abrams i potwierdził mu, że będzie robił „Przebudzenie Mocy”. Dodał także, że Greg nie musi go błagać, bo reżyser chcę go w tym filmie. Drugim takim ekscytującym momentem dla Grega było, gdy usłyszał po raz pierwszy na planie słowo „Cięcie” wypowiedziane przez Abramsa. Tamte siedem tygodni na planie to jak bycie w niebie. Grunberg dodał także, że w filmie są bardzo ważne praktyczne efekty, kto wie czy nie bardziej niż specjalne, ale naprawdę chodzi tam o historię i rodzinę. Chwalił przy tym nowych aktorów. Jednak Greg nie czytał całego scenariusza. Często aktorom zdarzało się, że nie wiedzieli jaką scenę dokładnie kręcą lub o co w niej chodzi. Mieli tylko swoją kwestię, wszystko inne było bardzo tajemnicze. Prawdopodobnie jednymi z nielicznych osób, które miały okazję przeczytać cały scenariusz byli Harrison Ford i Carrie Fisher. Codziennie rano zaś odbywały się dyskusje o filmie, ale Grunberg w nich nie uczestniczył.

Swoją drogą okazało się, że tajemnicze pudełko Abramsa po części zemściło się także na Alanie Deanie Fosterze, który pracuje nad adaptacją powieściową „Przebudzenia Mocy”. Ma on dostęp do scenariusza, oraz wybranych szkiców koncepcyjnych i wizualizacji produkcyjnych. Zobaczymy, czy to wystarczy by nie porobił zbyt dużo błędów i przeinaczeń.

Zdjęcia bohaterów "Przebudzenia Mocy"

20



Na portalu MakingStarWars opublikowano dziś zdjęcia z dwóch scen z Epizodu VII. W pierwszej z nich Han Solo pilotuje Sokoła, a w kokpicie poza nim znajduje się Finn i Rey. Druga scena przedstawia postać graną przez Domhnalla Gleesona (robocza nazwa "Generał") rozmawiającą z kapitan Phasmą.



Portal StarWars7News opublikował natomiast zdjęcia trzech postaci z "Przebudzenia Mocy", które powstały prawdopodobnie podczas specjalnej sesji i miały być wykorzystane jako elementy promocji filmu. Na pierwszym z nich widzimy aktora, Grega Grunberga w stroju pilota X-Winga, pozostałe dwa przedstawiają naszych dwóch znanych przyjaciół: postacie Niena Nunba i admirała Ackbara. Warto pamiętać, że o ile poprzednie zdjęcia pochodzą z planu o tyle te można w łatwy sposób samemu sfabrykować i wcale nie muszą być prawdziwe.



Nowe plotki i stare koncepty

11

Właściwie to już o tym wspominaliśmy, przy okazji drugiej Antologii, ale przypomnimy też tutaj. Disney oficjalnie zapowiedział, że na ich konwencie – D 23 Expo, które odbędzie się w połowie sierpnia w Anaheim, odbędzie się prezentacja Marvela i Lucasfilmu. Na pewno będą już mówić o „Antologiach”. Niektórzy sugerują też, że wtedy zobaczymy kolejne ujęcia z „Przebudzenia Mocy”, inni, że może nawet zwiastun lub plakat. Na razie spodziewaliśmy się plakatu z okazji 4 maja, ale marketingowcy postanowili inaczej. Przed D 23 w lipcu jest jeszcze San Diego Comic Con, jedna z najważniejszych imprez popkulturowych w Stanach. Trudno sobie wyobrazić, by tam nie było „Gwiezdnych Wojen”. Nie będzie ich tam dużo, ale może też coś ogłoszą, pokażą. Na więcej fajerwerków, chyba faktycznie trzeba czekać na D 23. A potem na 4 września, kiedy zaczną pojawiać się produkty okołofilmowe.

Z pogłosek przechodzimy do plotek. Billie Lourd, córka Carrie Fisher, która ma jakąś rolę w Epizodzie VII, o czym mówiła zarówno jej mama (Carrie) jak i babcia (Debbie Reynolds), puściła ostatnio trochę pary z ust. Oczywiście niewiele powiedziała, ale coś się ruszyło. Po pierwsze zdementowała pogłoski, jakoby miałaby grać młodszą wersję księżniczki Lei w jakiś retrospekcjach. Po drugie powiedziała i tu szybko ucięła dyskusję, że nie może mówić o swojej postaci lub jej braku. Jak można grać brak postaci? Ano można, jeśli się jest statystą w tle i nawet nie wie, jak się ten bohater nazywa. Może zatem Lourd ma jedynie bardzo małą rólkę do odegrania? Cóż za jakiś czas się przekonamy o tym.

Jedni grają mniej niż przypuszczaliśmy, inni więcej. Greg Grunberg, przyjaciel J.J. Abramsa jeszcze z czasów przedszkolnych, także zaczął sugerować pewne rzeczy. Po pierwsze podpisał kontrakt na cała trylogię, więc jego postać wróci w kolejnych filmach. Po drugie na planie w Pinewood spędził 7 tygodni. Zdecydowanie nie jest statystą. No i w dodatku będzie miał swoją własną figurkę. Dodał też, iż nie jest postacią komputerową, a na jego twarzy jest zarost. Nie będzie nosił żadnych masek czy protez. Pochwalił się dodatkowo, że dane mu było przeczytać cały scenariusz filmu, wydrukowany na czerwonym papierze. W tym wypadku jednak chyba nie wynikało to z ważności jego postaci, a ze znajomości. Wspominał także o tym, iż aktorzy musieli chodzić w czarnych płaszczach, by nikt niepowołany nie zobaczył ich kostiumów. O tym jednak już wiemy.

Oscar Isaac znów plecie o „Gwiezdnych Wojnach”, tylko nie wiemy, czy to są jego tylko wymysły, czy raczej coś nam sugeruje. Otóż aktor twierdzi, że jego zdaniem Poe Dameron pochodzi z Yavinu. A dlaczego akurat z tej planety, którą widzimy pod koniec „Nowej nadziei”? Otóż dlatego, iż Isaac pochodzi z Gwatemali, a tam właśnie kręcono te sceny, w świątyni Tikal.

Powoli wychodzą na jaw pewne szczegóły oryginalnego pomysłu George’a Lucasa na sequele. Otóż zdaniem J.J. Abramsa, Flanelowiec bardzo chciał znów osadzić w rolach głównych młodszych aktorów. Mówiąc wprost nastolatków i to raczej tych młodszych. Niektórym decydentom w Disneyu za bardzo przypominało to „Mroczne widmo” z 9-letnim Anakinem i 13-letnią Padme. Kathleen Kennedy przyznała, że odeszli trochę od tej koncepcji, ale jest to naturalny proces twórczy. Obecnie główni aktorzy przypominają wiekiem odtwórców klasycznej trylogii z lat 70., czyli mają gdzieś po dwadzieścia parę lat, więc są trochę starsi, acz niewiele.

Na koniec mamy dwa wczesne koncepty z „Przebudzenia Mocy”. Pierwszy z nich przedstawia postać Lupity Nyong’o nazywającej się Maz Kanata, drugi zaś ukazuje bardzo wczesny pomysł na Kylo Rena. W obu przypadkach widać różnicę, choć Maz Kanaty jeszcze nie zobaczyliśmy w ostatecznej wersji.

Plotki już po Celebration

6

Zgodnie z tym, co mówił Pablo Hidalgo jeszcze na Celebration, w ciągu pierwszych 24 godzin drugi zwiastun został odtworzony w sieci jakieś 88 milionów razy.



Na podstawie zwiastuna znaleziono jeszcze jedną lokację wykorzystaną w VII Epizodzie. Jest nią Kraina Jezior, czyli Lake District, obszar w północno-zachodniej Anglii. Pojawiła się tam tylko ekipa od efektów specjalnych, filmowano głównie z helikoptera. Zdjęcia odbyły się między 22 a 25 lipca 2014. Obecność filmowców potwierdził dyrektor hotelu, w którym się zatrzymali.

Na Celebration pojawiło się też kilku gości incognito. Jednym z nich to Chris Weitz, który siedział na panelu o „Antologiach” razem z publicznością, ale zdecydowanie ważniejszym był Bob Iger. Wziął on udział w panelu otwierającym Celebration, także po to by zobaczyć jak publiczność reaguje na zwiastun. Sam przyznał, że widział go przed premierą jakieś kilkadziesiąt razy, w różnych wersjach.

Kathleen Kennedy zaś opowiedziała, że gdy wychodziła z J.J. Abramsem na scenę, Abrams tylko zapytał, czy kiedykolwiek z czymś takim się spotkała. Z tak wielką oczekującą na nich publicznością. Stwierdziła, że nie. Natomiast obserwowanie dla niej jak widownia reaguje na zwiastun to coś oszałamiającego. Spodziewali się, że kwestia „Chewie, jesteśmy w domu” wywoła spory entuzjazm, ale to uczucie narastało w trakcie projekcji i pod koniec prawie wszyscy stali. Dodała także, że to co na razie pokazali to dopiero początek i mają jeszcze wiele rzeczy do ujawnienia.

J.J. Abrams natomiast przyznał, iż moment w którym usłyszał reakcję fanów na zwiastun, był niesamowity. Miał wrażenie, że radość docierająca na scenę jest wręcz namacalna. Wspomniał także, iż bardzo im zależało na tym, by pokazać zarówno coś nowego, jak i trzymać się fundamentów sagi. Na koniec potwierdził udział Grega Grunberga w filmie, z tym, że jak dodał to mała rola. Greg jego zdaniem dobrze się prezentuje w filmach, ale niekoniecznie jest dobrym aktorem, za to zdecydowanie przyjacielem i to od czasów przedszkola.

Z nowych twarzy potwierdzono udział Roberta Lindsella. Jest on raczej bardziej statystą niż aktorem. W „Przebudzeniu Mocy” zagra postać, którą określono jako generała Sithów. Sam Robert Lindsell ma na swoim koncie kilka drobnych ról w tym ostatnio w „Kingsman: Tajne służby”. Nadal jednak czekamy na zapowiedziane niespodzianki w obsadzie, których jeszcze nie ujawniono.

Miltos Yerolemou, aktor znany z roli Syrio Forela z „Gry o tron” potwierdził niedawno w jednym z wywiadów swój udział w „Przebudzeniu Mocy”. Okazuje się, że będzie grał on jakiegoś kosmitę. Żartował sobie nawet, iż prawie w każdym filmie zawsze gra kogoś obcego. Jedyne co jeszcze podpowiedział to drobny fakt, iż nie pojechał na lokację do Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Oscar Isaac przyznał, że jego zdaniem BB-8 jest niesamowity. Teraz kiedy już go widzieliśmy w akcji, może o tym mówić. To niesamowity projekt, a jeszcze udało się jego twórcom uzyskać unikalny sposób wyrazu. Zdaniem aktora, BB-8 skradnie serca fanów. Aktor ponownie potwierdził, iż Poe Dameron jest najlepszym pilotem w galaktyce, lepszym niż Han Solo. Wspominał także o atmosferze na planie. Entuzjazm Abramsa udzielał się wszystkim, przez to widać, w zwiastunie, iż Dameron jest raczej zadowolony. Aktor wie, że toczy się tam wojna, jednak gdy czytał historię o prawdziwych pilotach, zrozumiał trochę ich emocje. Oni także zmagali się z zagrożeniem i potwornościami, a jednak walcząc potrafili znajdywać w tym radość, zwłaszcza gdy udało im się wykonać jakieś zadanie. Ma nadzieję, iż uda mu się trochę oddać te uczucia.

Skoro już jesteśmy przy BB-8, to pewnie wiele osób jest zainteresowanych tym, jak go zbudowano. W sieci można przejrzeć patent, który wykorzystano przy tworzeniu tego droida. Oryginalnym właścicielem jest Disney. Patent można przejrzeć tutaj.

Domhnall Gleeson w jednym z wywiadów promujących „Ex Machinę” nawiązał także do „Przebudzenia Mocy”. Żartował sobie, że podpisał umowę poufności z Lucasfilmem prawie taką samą jak jego bohater w „Ex Machinie”. Sam aktor nie może się już doczekać premiery. Jego zdaniem film jest w dobrych rękach, a fani powinni być zadowoleni.

George Lucas ponownie wypowiedział się o „Gwiezdnych Wojnach”. Twórca wciąż ma nadzieję, że nowe filmy okażą się sukcesem, tak jak poprzednie i wierzy, że nowi filmowcy przyłożą się do swojej pracy. Sugerował także, iż jego filmy były o ojcu, dzieciach i wnukach (tu chyba chodzi o jego zarys scenariusza na sequele), ale liczy, że nowe filmy pójdą w innym kierunku (prawdopodobnie chodziło mu o „Antologię”). No i Lucas nie może doczekać się kiedy zobaczy „Przebudzenie Mocy” na wielkim ekranie.

Apple i kolejne plotki o Epizodzie VII

8

Chyba najważniejsza wiadomość ostatnich dni to oczywiście obecność J.J. Abramsa i Kathleen Kennedy na Star Wars Celebration Anaheim. To właśnie z nimi będzie pierwszy panel na konwencie (16 kwietnia). Oficjalna przypomniała, że ostatnio (to jest na Celebration Europe II Kennedy ogłosiła udział Johna Williamsa w „Przebudzeniu Mocy”, teraz też ten dzień ma się zapisać w pamięci pokoleń. O tym, że może być tam zwiastun pisaliśmy w grudniu. Natomiast będzie to jedna z czterech ważnych imprez w tym roku, na których mogą pojawić się nowe informacje o kolejnych filmach (pozostałe to 4 maja, San Diego Comic Con i D 23). W sieci nie brakuje też złośliwych komentarzy, niektórzy twierdzą, że jedyne co zdradzą Abrams i Kennedy to plakat. Bardziej pozytywnie nastawieni komentatorzy liczą natomiast nie tyle na zwiastun, co na jakieś krótkie, ale już ukończone fragmenty filmu. Zwiastun oczywiście swoją drogą także. Do Celebration pozostały już niecałe 2 miesiące, więc szybko się przekonamy, kto miał rację.

Inna ciekawostka dotyczy firmy Apple, a dokładniej Jony’ego Ive’ego, czyli legendarnego już projektanta i twórcy wzornictwa Maców, iPodów, iPadów i całej rodziny produktów Apple’a. Otóż jakiś czas temu, jeszcze przed zdjęciami Jonathan Ive poszedł sobie z J.J. Abramsem na obiad i rozmawiali o wzornictwie w „Gwiezdnych Wojnach”. Nowych. Ive twierdzi, że sugerował Abramsowi, że miecze świetlne powinny być bardziej prymitywne i „analogowe”. Być może był jednym z tych, którzy zasugerowali wygląd miecza z jelcem Kylo Rena.

Jeśli komuś nie podoba się to, że polska premiera „Przebudzenia Mocy” jest przesunięta o tydzień, to niech spróbuje postawić się w sytuacji Włochów. Im kazano czekać aż do 5 stycznia 2016. Oczywiście protestują, ich petycję można podpisać tutaj. Widać George Lucas rozpieścił fanów swoimi ogólnoświatowymi premierami. Dla przypomnienia, „Atak klonów” był pierwszym dużym filmem, który miał tak szeroką dystrybucję na całym świecie. No i to Lucasfilm w polskim przypadku nalegał na to, by premiera II Epizodu odbyła się w maju jak w większości świata, a nie w sierpniu jak początkowo chciał polski dystrybutor.

Harrison Ford natomiast okazał się być jasnowidzem z pewnego punktu widzenia. Otóż w sieci znaleziono fragment programu BBC z 1980 pt. „The Risk Business”, w którym Ford opowiada o zdjęciach do „Imperium kontratakuje” i mówi, że największym ryzykiem jest uszkodzenie sobie kostki. W klasycznej trylogii jak widać nic takiego nie miało miejsca, za to przewidział swój wypadek w sequelach. Fragment programu można zobaczyć tutaj.

Na MakingStarWars pojawiły się opisy strojów głównych postaci, przede wszystkim klasycznych. Nie wiadomo na ile można wierzyć w te rewelacje, bo różnie z nimi bywało. Natomiast ktoś pokusił się o to, by w oparciu o ich opisy zrobić zarys stroju Lei. Rysunek poniżej, dla poglądu.



Inna rewelacja tego serwisu to podobno na jednej z inskrypcji które tłumaczono z Aurebesh była informacja, że jedna z postaci to Tarkin. Dokładniej major Tarkin. Czy to tylko gra słów, nawiązanie, czy coś więcej, oczywiście na razie nie wiadomo. Raczej założono, że to postać. Pojawiły się trzy teorie, kto mógłby grać nowego Tarkina. Jedna to Gwendoline Christie, druga i tu jest ciekawie Domhnall Gleeson. Poprzednie wieści sugerowały, że może być on potomkiem jednej ze znanych postaci. Być może trochę innej niż się wszyscy spodziewali. Poniżej porównanie Domhnalla i Petera Cushinga.



Trzecia teoria mówi, że potomek Tarkina pojawi się w filmie, ale bardziej na zasadzie smaczku i nie jest to żaden z głównych aktorów.

O tym, że w filmie występuje Greg Grunberg, wiemy już od września, a spodziewaliśmy się od lutego 2013. Jednak okazuje się, że znajomy Abramsa, który grywa ogony w jego filmach, tym razem miał trochę większą rolę. To co istotne to fakt, że Grunberg spędził na planie „Przebudzenia Mocy” aż 6 tygodni o czym sam poinformował w jednym z wywiadów. Zatem jest szansa, że tym razem więcej osób zauważy go w kinie, a może nawet usłyszy.

Mark Hamill natomiast w jednym wywiadów porównał sposób reżyserii George’a Lucasa i J.J. Abramsa. Wcześniej powiedział kiedyś, że Lucas nie jest reżyserem aktorów, teraz był trochę łagodniejszy. Twierdził, że George działa jako reżyser bardzo instynktownie i stara się dobrać aktorów tak, by rozumieli rolę. Dobrze to było widać choćby w „Amerykańskim graffiti”, gdzie jedną z ról grał Ron Howard, który kariery aktorskiej nie zrobił, został reżyserem. Ale idealnie pasował do tamtej roli i doskonale wiedział jak ją grać, był w niej bardzo autentyczny, pomimo braku wsparcia ze strony Lucasa. George wierzy, że aktorzy sami wiedzą jak odnaleźć się w danej roli, więc niewiele im mówi. J.J. natomiast to pierwsze pokolenie filmowców, którzy dorastali na „Gwiezdnych Wojnach”. Patrzy też na filmy z innej perspektywy, jest przez to jakby bardziej obecny i zaangażowany na planie. Za to Abrams, przynajmniej w przypadku Hamilla nie użył ulubionego zwrotu Lucasa, którym ten pouczał aktorów – „szybciej i bardziej intensywnie”.

Nowe zdjęcia, nowe plotki

5

Zaczynamy od plotek. Otóż niejaki Sheamus, wrestler o którym pisaliśmy tutaj, przyznał, że nie ma żadnego kontraktu w sprawie Epizodu VII, nie jest w żaden sposób zaangażowany, choćby oczywiście chciał. Powiedział, że właściwie to pojechał do domu do Irlandii i akurat w tym samym czasie była tam ekipa filmowa, stąd ta cała masa różnych plotek.

Za to zaczynają się odzywać statyści i odtwórcy zdecydowanie mniejszych ról. Greg Grunberg, który grał ogony u Abramsa, zarówno w serialach jak i w „Star Treku”, „Super 8” czy „Mission: Impossible 3”, a prywatnie przyjaciel J.J. Abramsa z dzieciństwa, znów dostał małą rólkę u reżysera. Na razie szczegółów nie znamy, ale jak zwykle może być ciężko wypatrzeć Grega. W każdym razie o możliwości jego pojawienia się w filmie pisaliśmy w lutym 2013.

Simon Kinberg natomiast znów poruszył temat powiązania serialu „Rebelianci” oraz Epizodu VII. Przyznał, że istnieje dość dobra komunikacja między twórcami i są postaci, pojazdy czy nawet pewne pejzaże, które zobaczymy wpierw w serialu, a dopiero potem w filmie.

W dość podobnym tonie wypowiadał się ostatnio szef finansowy Disneya, Jay Rasulo. To on pierwszy określił spin-offy jako origin movies. Tym razem przyznał, że Disney ma bardzo dobry rok jeśli chodzi o zarobki filmów w kinach i to, co z tym jest związane, czyli wszelkie zabawki i inne produkty. Chodzi o model Marvela, nie tylko samej produkcji filmów, ale też umiejętnego kontrolowania całego marketingu. Twierdzi, że to efekt dobrego zarządzania marką i pchania ją ku nowym kierunkom, tak, by przyciągnąć do niej także kobiecą część publiczności, czy wejść w inne kultury. Przyznał, że ten model będzie też widoczny w „Gwiezdnych Wojnach” bo się sprawdza. Pewnie dlatego główne role grają Daisy Ridley i John Boyega, zobaczymy, co będzie dalej. Na razie wygląda na to, że Hasbro powoli zaczyna szykować swój atak figurek.

Adam Driver tymczasem opowiedział jak wyglądało jego pierwsze spotkanie z Abramsem. Podobno wtedy chodziło już o historię i postacie, co wciągnęło aktora w wir, z którego jest bardzo zadowolony. Mówi, że choć akcja osadzona jest bardzo dawno temu w odległej galaktyce, wciąż jest ludzka.

Zaczynaliśmy od statystów, więc do nich wracamy. Ci zaczynają się chwalić tym, że występują w filmie. Czy to sami, czy przez twittery swoich dziewczyn. W każdym razie dzięki temu wiemy, że w poniedziałek będą kręcone sceny z Harrisonem Fordem i pilotami rebelii (jak ich określono). Na razie mamy kolejne zdjęcia i filmiki z Greenham Common, gdzie są dwa X-Wingi (w tym jeden czarny) i część „Sokoła Millennium” (druga połowa nie będzie potrzebna w ujęciach). No i na pewno też jest John Boyega. Jakie szczęście, że fani mają teraz do dyspozycji drony. Filmy pochodzą ze stron MakingStarWars.Net oraz StarWars7News.







Niektórzy doszukują się na dwóch ostatnich zdjęciach Adama Drivera i Gwendoline Christie.

Na sam koniec plotka z „The Sun”, brytyjskiego tabloida. Otóż podobno małą rólkę, w filmie ma mieć Daniel Craig, który podobno jest dobrym znajomym Abramsa. Ponoć scena została nakręcona, Craig nie będzie wymieniony pewnie nawet w napisach końcowych, ba prawdopodobnie nawet nie zobaczymy jego twarzy w filmie.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.