Spis newsów (Derek Connolly)

Abrams odpowiada na krytykę „Skywalker. Odrodzenie”

20

Po ósmym weekendzie „Skywalker. Odrodzenie” ma już na swoim koncie 510 milionów USD w Stanach (plus 2,3 miliona USD w ten weekend) i 553,9 miliona USD poza Stanami. Razem 1064 milionów USD. W ciągu tygodnia powinno pokonać „Piratów z Karaibów: Skrzynkę Umarlaka” i „Toy Story 3”, potem zaczną się schody.

Tymczasem J.J. Abrams odpowiedział na krytykę IX Epizodu. W skrócie, mówiąc o tym, którym się nie podobało, przyznał, że to rozumie i szanuje, zaś osobiście jest wdzięczny tym, którzy pokochali ten film. Wspomniał też o ilości pracy wielu ludzi, którą weń włożono.



Pablo Hidalgo wspomniał coś o innych końcówkach IX Epizodu. Jedna z nich istniała w momencie, gdy Epizod VIII był dopiero w powijakach. Tam Ben Solo skończył samotnie na Ahch-To zastępując Luke’a Skywalkera. Był to jeden z pomysłów, który potem zarzucono. Natomiast najwięcej zmian jeśli chodzi o „Skywalker. Odrodzenie” miało miejsce w pierwszym akcie filmu.

W sieci pojawiły się pełny scenariusz wersji Colina Trevorrowa (ma 128 stron). Można go przeczytać w linku w tym twittcie.



A na koniec jeszcze kolejne szkice do scenariusza Trevorrowa i Dereka Connolly’ego. Część z nich jest sygnowana przez Douga Chianga i Christiana Alzmanna. Skrótową wersję scenariusza możecie przeczytać tutaj, zaś inne szkice znajdziecie tutaj.

„Duel of the Fates” czyli alternatywny Epizod IX wg Colina Trevorrowa

30

W zeszłym tygodniu pojawiła się ciekawostka. W sieci można było przeczytać jedną z wcześniejszych wersji scenariusza Epizodu IX, jeszcze autorstwa Dereka Connolly’ego i Colina Trevorrowa. Ten scenariusz był potem poprawiany przez Jacka Thorne’a, a następnie wyrzucony. Chris Terrio i J.J. Abrams napisali kolejną wersję, która ma z tekstem Trevorrowa kilka punktów stycznych. Watro pamiętać, że Colin zabrał się za scenariusz jeszcze przed premierą „Ostatniego Jedi”, gdy jego „Jurassic World” święcił tryumfy w kinach.

I tu dochodzimy do największej ciekawostki, bowiem pod tym scenariuszem podpisał się Colin Trevorrow wprost. Like’ował, czasem coś komentował, generalnie przyznał się, że to jest to. Potwierdził, także potwierdził późniejsze szkice i koncepty, które wyciekły i które dotyczyły tego scenariusza (wykorzystane w tekście poniżej). Choć mamy tu jasne potwierdzenie, nie znaczy, że wszystko jest dokładnie jak było. Większość doniesień pochodzi ze scenariusza dostarczonego Robertowi Meyerowi Burnettowi (RMB). Burnett rozprawia na jego temat na YouTubie (część I i część II). Ta wersja ma datę 16 grudnia 2016. Powstała jeszcze przed śmiercią Carrie Fisher ale i premierą „Ostatniego Jedi”. Jednocześnie MakingStarWars (MSW) dotarło do innej wersji tego scenariusza, która różni się w szczegółach. Patrząc na mniejszą rolę Lei ta zapewne jest późniejsza. Trudno ocenić na ile pewne różnice wynikają ze szczegółowości opisów obu źródeł (tak domyślnie to zostało poniżej potraktowane, jako jedno), a na ile z wersji scenariusza. Pewne sceny występują tylko w jednej wersji. W takim przypadku różnice poniżej są wskazane. Bardzo prawdopodobne, że faktycznie obie wersje to scenariusze z różnego etapu pisania.



Ten scenariusz nosił tytuł „Duel of the Fates”.

W napisach początkowych mieliśmy się dowiedzieć, że Najwyższy Porządek jest już wszędzie. Kylo Ren szuka starożytnych artefaktów Ciemnej Strony, Rycerze Ren szukają Rey, zaś Ruch Oporu planuje z iskry wywołać ogień rewolucji. Nie jest łatwo, bowiem Najwyższy Porządek zakłóca transmisje w galaktyce, tak by Ruch Oporu nie mógł się komunikować.


Ten szkic pochodzi z „Łotra 1”.


Film zaczął się akcją nad orbitą Kuat. Oczywiście jest tu starokanoniczny sztuczny pierścień wokół planety, do którego są przydokowane niszczyciele. (To pomysł, który pojawił się na konceptach z „Łotra 1”, zaś pierścień na Kuat to jeszcze stare EU). Rose i BB-8 w tajniej misji próbują wyłączyć punkty kontrolne, zanim przybędą ich przyjaciele. Finn i Poe są na księżycu Kuat w innym miejscu, przebrani za obcych, którzy są wykorzystywani do ciężkich robót. Rose się z nimi kontaktuje i mówi, jak zniszczyć pierścień, przy którym konstruowane są niszczyciele, a przy okazji pociągnąć kilka ze sobą. Plan jednak spala na panewce, szturmowcy mieli już zabić naszych bohaterów. Nowy bohater, admirał Vaughn (lub Vonn, też taka pisownia się pojawiła), nabija się, że używają starej taktyki.



Wśród obcych pojawia się Rey przebrana za Tuskena z podwójnym mieczem świetlnym (przekuty miecz Skywalkerów) i ratuje sytuacje. Reszta nawet nie miała pojęcia, że Rey poleciała za nimi. Rey chciała uwolnić emirgrantów, ale kończy się tym, że musi uciekać z przyjaciółmi w bezpieczne rejony galaktyki. Wśród emigrantów jest też dziecko, które wydaje się Rey istotne dla upadłego zakonu (tak jest w wersji MSW), lub wśród emigrantów sa dzieci, które rozpoznają w Rey Jedi (RMB).

Bohaterowie chcą uciec na porwanym niszczycielu, w końcu Poe lata wszystkim. Zdobywają go jadąc w windzie dla droidów. W międzyczasie admirał Vaughn odkrywa, że intruzi próbują wedrzeć się na niszczyciel. Rey używa Mocy na ekipie niszczyciela i każe im się zawieźć na Niruaun (MSW). Tymczasem przylatuje okręt o nazwie „Nóż 9” (Knife 9) należący do rycerzy Ren. Poznajemy ich bliżej. Vaughn mówi im, że w BB-8 jest ukryty nadajnik, dzięki któremu mogą śledzić rebeliantów. Rycerze Ren zabijają Vaughna, bo nie udało mu się pojmać szpiegów Ruchu Oporu. Tymczasem Rey udaje się wyrwać niszczycielem z pierścienia i odlecieć.



W wersji RMB przenosimy się na Coruscant, która jest obecnie stolicą Najwyższego Porządku. Znajduje się tu duża cytadela. Kanclerz Hux przemawia do ludu podczas egzekucji pojmanego zdrajcy imieniem Bis Cova (lub Bisc Kova), który swoimi działaniami pomógł ukraść niszczyciel. Zostaje o zgilotynowany – ostrze przypomina miecz świetlny. Następnie Hux razem z komandorem Selleckiem spotyka się z dowódcami i sojusznikami Najwyższego Porządku i musi się tłumaczyć z poczynań nieobecnego Najwyższego Wodza.

W wersji MSW przenosimy się na planetę Remicore (lub Remincore), gdzie spotykamy 11-letniego chłopca imieniem Dade. Unika on patroli na świecie pełniącym rolę stolicy Najwyższego Porządku. Z góry na miasto spogląda kanclerz Hux. Mówi on Lordowi Gherlidowi, że Ruch Oporu praktycznie zanikł. Gherlid jest obcym, wierzy też, że młodzi są skorzy by się buntować. Wspomina też, że trzeba zabić Rey, która jest ostatnią nadzieją. Tym ma zająć się przypominający Dartha Maula stwór imieniem Sollony Ren (płeć żeńska). Pod nieobecność Kylo to ona jest faktycznym zastępcą Wodza.


Tor Valum


W wersji RMB Kylo Ren dociera na Mustafar, do zamku Vadera. Poszukiwania prowadzone przez Kylo trwają, więc ma on nawet widoczną brodę (nie golił się). Towarzyszy mu droid inspirowany Darthem Maulem. Duch Luke’a nawiedza Rena i próbuje go namówić do powrotu do domu, zauważa również, że obietnice Snoke’a nie zostały zrealizowane. Kylo odpowiada mu, że jest silniejszy niż Luke sobie to wyobraża. Kylo tymczasem znajduje holokron Sithów, a w nim wiadomość od Palpatine’a do Vadera, by zabrać Luke’a na planetę Remincore, gdzie spotkają istotę imieniem Tor Valum. To mistrz Sithów, który uczył Palpatine’a. Nie Lord Sithów, tylko jakaś inna istota z wielką wiedzą. Holokron w tym czasie odkrywa, że Kylo nie jest Vaderem i rani go piorunami.



W wersji MSW Kylo dociera na Moraband, do starożytnej świątyni Sithów pełnej wielkich posągów i nagrobków. Snoke kiedyś kazał mu tu znaleźć hologram Dartha Plagueisa. Tu Kylo spotyka ducha Luke’a, który przestrzega go przed otwieraniem grobu, w którym znajduje się holkorn. Ren nie słucha, otwiera holokron i zostaje porażony błyskawicą Mocy, w efekcie ma zniszczoną twarz.

Znów zostajemy przy wersji MSW. Rey ma sen, w którym łączy się z Kylo Renem. Wątpi w swoje siły. Poe ląduje niszczycielem na księżycu, a Rose ma wątpliwości. Poe przegląda niszczyciel, jest na nim dość broni by zająć stolicę. Reszta próbuje skontaktować się z Leią, ta mówi im, że baza jest pod ostrzałem, ale nikt im nie może pomóc. Rey decyduje za resztę, muszą wrócić, nie mają wyboru. Przylatują na Korilev, gdzie trwa bitwa. Ledwo udaje się ściągnąć na pokład Leię, oczywiście Chewbaccę i C-3PO. Leia przekazuje Rey wiadomość, a następnie umiera, jednocząc się z Mocą. Za „Sokołem” w pościg rusza „Nóż 9”. Ostatecznie „Sokół” rozbija się na zamarzniętym oceanie i zaczyna tonąć. Rey tymczasem ratuje teksty Jedi. Wycina sobie mieczem drogę wyjścia i uciekają z Finnem.



Natomiast to samo w wersji RMB wygląda trochę inaczej. Na Koralev znajduje się baza Ruchu Oporu, gdzie ku zdumieniu Lei, Chewiego i Connix ląduje niszczyciel. Ruch Oporu uważnie go przegląda i odkrywa tam broń. Leia zostaje wprowadzona w szczegóły akcji. Rey zaś rozmawia z Finnem, wątpi w swoje siły, zwłaszcza w kontekście tego, czego oczekują po niej inni. Próbuje też nawrócić Kylo Rena.

Wracając do wersji MSW. Kylo Ren został uratowany przez istoty zwane wommel. W tym momencie, jest poruszony ich dobrocią. Ren wyczuwa śmierć matki, ale wommele potrafią go uspokoić. Kylo wraca na Remincore, gdzie rozmawia z Solloną. Ta mówi mu, że musi się oddać Ciemnej Stronie. Kylo tworzy nową maskę, która bardziej przypomina hełm Vadera. Kylo grozi Huxowi i rycerzom Ren, chce śmierci Rey.

Wersja RMB ukazuje powrót Kylo Rena na Coruscant. Jego twarz jest zdeformowana, prawie jak w przypadku Palpatine’a. Ren wtapia w swoja twarz mandaloriańską zbroję, tworząc nową maskę. Informuje też Huxa, że nie potrzebuje już tytułów. Okazuje mu również pogardę. Hux dopytuje o to, czy Renowi udało się odnaleźć starożytne teksty Sithów. Ten odpowiada, że pracuje nad tym, a jak już to osiągnie, zdolność niszczenia planet będzie niczym wobec jego potęgi. Rozkazuje Huxowi znaleźć Ruch Oporu i wytrzebić, ale dziewczynę zostawić dla Rena.

Wersja MSW. Na lodowym oceanie planety Wavett nasi bohaterowie próbują przetrwać. Chewie zerwał talerz z „Sokoła” i próbuje nawiązać łączność, by wezwać pomoc. Tymczasem Poe i Finn plotkują sobie o Rey. Ta próbuje coś zrobić z „Sokołem”, ale jej nie wychodzi. Pojawia się duch Luke’a, który boi się, że ją straci, bo to ona jest teraz ostatnim Jedi. Nie zgadzają się co do Kylo, ona twierdzi, że ciągnie go do dobra, a Luke mówi, że Ren jest już poza odkupieniem. Rey wspomina, że Leia poprosiła, aby zakończyła cierpienia Kylo. Luke zaś mówi, że dziewczyna nie będzie Jedi, dopóki nie zmierzy się z Renem. BB-8 tymczasem odkrył na podstawie bazy danych z niszczyciela, że Najwyższy Porządek zna wszystkie lokacje baz Ruchu Oporu i niszczy je jedna po drugiej. Trzeba ich ostrzec, ale transmisje są zakłócane. Rey zaś odkrywa w starych księgach Jedi, że przed Starą Republiką istniał inny sposób komunikacji, Iglica Izydy. Tajne miejsce, do którego nie może wejść żaden Sith, jedynie Jedi. Tylko trzeba znaleźć lokalizację tej Iglicy, tu Poe mówi, że zna jedną astronawigatorkę, która może pomóc. Ostatecznie Poe, Rey i Chewie lecą szukać Iglicy, a Finn i Rose zaatakować stolicę Porządku.

Wersja RMB. Akcja wciąż dzieje się na Koralev. Rey studiując starożytne księgi, które zabrała z Ahch-To odkrywa, że w świątyni Jedi na Coruscant działał starorepublikański, niezależny system komunikacyjny. Powinien wystarczyć, by móc przesłać sygnał do 50 światów. Finn wątpi, czy tamto zadziała. Poe natomiast mówi, że system pewnie jest o wiele lepszy niż to, co używają obecnie i co ważniejsze Najwyższy Porządek nie będzie w stanie go zablokować. Jednocześnie Rey trenuje a Luke pojawia się, by ją do tego zachęcać i ćwiczyć. Ale ciężko mu to idzie, trochę się kłócą o równowagę Mocy. Rey jest zła, że Luke mówi jej, co ma robić i jak ma żyć, a on argumentuje to poprzednimi, nieżyjącymi mistrzami. Rey mówi, że ma teraz rodzinę i że jest nikim. Luke mówi, że to Moc ją wzywa. Ostatecznie Luke zastanawia się, czy przypadkiem Ostatni Jedi nie umarł, Rey patrząc na niego mówi, że chyba umarł. Potem bohaterowie szykują się do opuszczenia Koralev. Rey żegna się z Leią, mówi księżniczce, że wieży iż da się nawrócić Bena. Leia mówi jej, że straciła wiarę w taką możliwość. Dodaje też, że całe życie słyszała bełkot o równowadze Mocy, ale Moc nie wybrała już ani Anakina, ani Luke’a. Rey ma żyć własnym życiem i znaleźć własną ścieżkę.


Bonadan


Od tego momentu wersje MSW i RMB już zaczynają dość mocno różnić się od siebie. Wciąż widać podobieństwa, wiele scen jest podobnych, ale ogólna kompozycja i akcja niekoniecznie się pokrywają. Więc najpierw zostaniemy przy wersji MSW.

Poe kupuje nowy okręt „Phantom Hawk”, właściwie dostaje go za darmo, bo właściciel (Fobis) rozpoznał Rey. Finn żegna się z Rey i bierze „Hawka” i leci do stolicy. Poe i Rey lecą na planetę Bonadan, gdzie Poe dorastał u boku dziadka. Rey bierze udział w lokalnym turnieju picia. Tymczasem Poe i Rey spotykają Nomi, maleńką obcą astronawigatorkę. Nomi mówi, że do planety, której szuka Rey, Jedi znają drogę. To miejsce, gdzie spotykają się Światło z Ciemnością.

Finn, Rose i R2-D2 na „Hawku” docierają do stolicy. Tam kontaktują się z Ruchem Oporu i Dade, a następnie walczą ze szturmowcami. Finn mówi jednemu, by znalazł imię i coś o co jest warto walczyć.

Hux mówi Sollony, że Finn był widziany w stolicy. Następnie Kylo Ren próbuje wydobyć z Finna informacje o tym, gdzie jest Rey. Finn jednak ucieka gdzieś w ciemnych zaułkach. Rey wyczuwa, że Finn i inni potrzebują jej pomocy. Razem z Poe Rey ucieka na Londo Cart, przez miejską zabudowę, a potem odpływają łodzią, ostatecznie jednak natrafiają na „Nóż 9”. Poe zostaje ranny, Rey zaś wyczuwa Rycerzy Ren dzięki Mocy. Ostatecznie niszczy ich różowymi piorunami, które wylatują z jej palców. Poe i Chewie zostają odrzuceni podczas tego ataku. Rey każe aby Poe i Chewie polecieli ratować Finna i Rose. Całuje Poe na pożegnanie. Sama szykuje się na starcie z Kylo Renem. Ma już pełny strój Jedi. Rozmawia też z duchem Luke’a o tym, kim ona jest. Ten jej mówi, że ten atak złości dużo o niej powiedział (ale nie ma nic o tym, iż jest wnuczką Palpatine’a). Luke tłumaczy też, ze Rycerze Ren byli szkoleni przez Kylo i że Kylo chciał ją uczyć. Rey jest wściekła. Tymczasem Kylo już wie, że musi ją zabić. Nie może dopuścić, aby Rey dotarła do Iglicy.

Finn podczas ucieczki napotyka potwora w kanałach, od śmierci ratuje go mały chłopiec – Dade. Chłopak prowadzi go też do innych ukrywających się. Finn ich wszystkich inspiruje by powstali i zawalczyli o swoje.

Chewie sugeruje Poe, że powinni poszukać dodatkowej pomocy. Lecą do klubu z kabaretem, gdzie mają się spotkać z Lando. Chewie wcześniej instruuje Damerona, gdy Lando odmawia pomocy, Poe mówi, że jego matka miała rację.

Hux tymczasem torturuje Rose, by wydobyć z niej wiedzę o kodach do pancerników, które są w posiadaniu Ruchu Oporu. Ponieważ Rose nie chce współpracować, Hux wydaje rozkaz zlikwidowania jej.

Tymczasem Rey lecąc „Nożem 9” rozbija się na Osis. Udało się jej dotrzeć do Iglicy. W międzyczasie ląduje tam też Kylo Ren.

Poe pomaga skontaktować się Finnowi z Connix. Finn ma dowodzić walką na powierzchni, podczas gdy pancerniki i reszta floty zaatakują. Zaś Rey wezwie posiłki, jak tylko dotrze do Iglicy.

Rey ma wizję, widzi w niej swoich rodziców, którzy ją porzucają. Wściekła traci kontrolę i niszczy drzewo. Kylo też ma wizję. Wchodzi do domu i widzi Hana Solo, ten mu mówi, że ma wszystko, czego potrzeba by wrócić do domu, do matki, która na niego czeka. Tu też jest retrospekcja z zabicia Hana.


Podziemne miasto i przygotowania do buntu


Na Reminicore trwa bunt dowodzony przez Finna i Dade. Pomagają im C-3PO i R2-D2, oraz Rafe, szturmowiec, z którym Finn rozmawiał jakiś czas temu. On jednak porzucił Porządek i dołączył się do buntowników. Poe przekazuje swoje rozkazy Dade, mówi też, że mają za mało pilotów. Hux każe wciągnąć do walki nawet niezdyscyplinowanych najemników, byle zachować spokój w mieście. Sollony tymczasem dociera do holokronu, otwiera go, ten jednak nie razi jej tak jak poraził Kylo.

Dochodzi do spotkania Kylo i Rey. Rey jest wściekła, twierdzi, że to Ren zabił jej rodziców, ale Kylo mówi, że to był Snoke. Kylo mówi też, że Rey była chroniona, ona jednak uruchamia swój podwójny miecz. Ren liczy, że jak zabije Rey, to już nie będzie Jedi, a on będzie niepodzielnym władcą Mocy. Walka jednak nie idzie po jego myśli, Rey tnie go po twarzy i jego masce.

Walki w stolicy, dzięki pancernikom, idą nie pomyśli Porządku. Chewie z BB-8 rozbijają się X-wingiem, Rose ucieka i spotyka się z Finnem. Zdradza mu, że stolica jest jednym wielkim okrętem, który trzeba powstrzymać zanim wskoczy w nadprzestrzeń. C-3PO tymczasem nie chce zostawić R2-D2. Connix miała już podjąć decyzję o tym, by wycofać okręty, gdy pojawił się Lando z posiłkami.



Ren prawie pokonuje Rey, zrzuca ją i zostawia na pewną śmierć. Sam zajmuje się niszczeniem świątyni Jedi. Pojawia się Luke. Jednocześnie Rey słyszy głos Luke’a, który sugeruje jak wszyscy są połączeni Mocą, i jak jej przyjaciele mogą wyczuć nadzieję. Rey wraca do walki, Kylo nazywa ją nikim, ale ona się nie daje sprowokować. Tym razem to Rey zdobywa przewagę, ale nie chce zabić Kylo. Chce przywrócić Bena. Chce by to on dokonał wyboru. Nie idzie to jednak jak chciała, bowiem pojawia się Sollony. Rey nie jest w stanie jej sprostać, ale Ren próbuje ratować Rey. Zabija Sollony, ale przepłaca to życiem. Umierając mówi tylko, że prawdziwe nazwisko Rey to Solana.



Barykada zostaje przełamana, Poe i Finn wymachują flagą Ruchu Oporu. Rey dociera do wieży Iglicy Jedi, tam może nadać transmisję. Mówi wszystkim, że nadzieja nie umarła. Jedną z osób, które je odebrała i postanawia się dołączyć jest Bossk. Hux wie, że nie mają szans i nie mają gdzie uciec. Rose udaje się opuścić stolicę, zanim ta rozbija się o słońce. Luke mówi Rey, że jest ona Jedi, ale nie jedyną, on jej nigdy nie opuści.

Na koniec mamy ceremonię, na której Chewbacca dostał medal. Reszta cieczy się i zastanawia gdzie jest Rey. Natomiast na koniec widzimy jak Rey szkoli młodych Jedi.

Wersja RMB. Kylo Ren przed opuszczeniem Coruscant rozmawia jeszcze z maską Vadera, mówi, że rozumie jego problemy i wątpliwości, ale potem wyrzuca maskę przez balkon. Następnie dolatuje na Remnicore (który wyglądem przypomina to co widzieliśmy na Exegol. Znajduje tam dziwną fortecę, którą otacza śmierć, umarłych Jedi którzy stali się jednością z Mocą. Wewnątrz wygląda to jak cmentarzysko okrętów. Tu czeka na niego Tor Valum. Tor ma jakieś 7000 lat, jest obcym nieznanego pochodzenia. Kylo pyta czy uczył Dartha Plagueisa, a ten odpowiada, że to imię nie ma dla niego znaczenia. Mówi też Renowi, że nie jest Sithem, ale powinien zająć miejsce pośród Bogów Mortis. Każe też Renowi wyprzeć się przeszłości, uczy go też umiejętności wysysania sił życiowych z przeciwników.


Coruscant i cytadela Najwyższego Porządku


Ruch Oporu dociera na Coruscant, ale pod okupacją Najwyższego Porządku jest to inna planeta. Docieramy też do niższych poziomów planety. Świątynia Jedi także została mocno zrujnowana.


Ren walczący z Vaderem w jaskini


Kylo ćwiczy swoje nowe wampiryczne umiejętności na bestiach na Remnicore. Potem wraca do Tora Valuma. Ten poddaje go kolejnemu testowi. Ren wchodzi do jaskini, gdzie walczy z Vaderem. Scena przypomina trochę to, co widzieliśmy w „Imperium kontratakuje”. Ren przegrywa, wściekły domaga się od Valuma by zdradził mu jak dotrzeć do Mortis. Ten mówi, że Kylo jeszcze nie jest gotowy. Ren używa umiejętności wyssania mocy życiowych i zabija tym samym Tora.

Rey dociera na Bonadan. Dzięki pomocy jasnowidza jest w stanie określić dokąd ma polecieć na podstawie wizji, których doświadczała. Tymczasem Najwyższy Porządek wytropił niszczyciel na Koralev i atakuje planetę. Leia i inni organizują pośpieszna ewakuację.


Rose i Finn uruchamiają nadajnik


Na Coruscant udaje się uruchomić nadajnik, który wykorzystuje potężny kryształ Kyber. Wiadomość od Lei zostaje wysłana, przypomina to trochę to co widzieliśmy w „Powrocie Króla”. Przesłanie dociera między innymi do mnichów Bendu na Tatooine, Bosska, który obecnie żyje sobie jak król na emeryturze, oraz chłopaka z miotłą w Canto Bight. Finn, Rose i droidy uciekają do podmiasta. Wiadomość zostaje dalej zatrzymana.



Na Bonadan, docierają Rycerze Ren. Poe, Rey i Chewie uciekają, część pościgu ma miejsce na wodzie (jakieś pojazdy pływające / żeglujące), a potem mamy starcie Rey z Renami. Przypomina to jej to, co widziała w wizji. Pokonuje ich. Po walce Rey wie, że musi sama odnaleźć Kylo Rena. Chce odesłać Poe, ale on – tu jest też element ich romansu – nie chce. Rey próbuje użyć na nim sztuczki myślowej, ale to nie działa. Ale ostatecznie dogadują się, że Poe, BB-8 i Chewie lecą „Sokołem” do Ruchu Oporu, a Rey bierze „Nóż 9” i leci do miejsca, które wskazał jej jasnowidz.

Ren opuszcza Remnicore, ale kontaktuje się z nim Hux mówiąc o tym, co się stało. Kylo sugeruje, że to on przerwał nadawanie sygnału. Hux sugeruje, że powinno odpowiedzieć siłą i że Kylo mógłby pokazać swoje umiejętności. Ten jednak przerywa rozmowę i leci na Mortis.

W podziemiach Coruscant Finn i Rose odkrywają istoty zniewolone przez Najwyższy Porządek, w tym także szturmowców, którzy się zbuntowali. Razem rozpoczynają wzniecać ogień powstania.

Na planecie Alaforn znajduje się klub z kabaretem. Tam Leia spotyka się z Lando. Lando mówi, że obiecał Hanowi, że w razie czego się nią zaopiekuje. Leia namawia, go by dołączył do walki. Lando odmawia. Mówi, że zrobi wszystko, ale nie to. Jedną wojnę już wygrał.

Na Coruscant Rose i Finn doprowadzają do powstania. Okrążają cytadelę Najwyższego Porządku. Przybywa też niszczyciel i Ruch Oporu. Poe i Chewie lecą w X-wingach, walka trwa na wszystkich frontach.


Rey walczy z potworem na Mortis


Mortis przypomina to co widzieliśmy w serialach animowanych. Czyli widzimy jakiś monolit w przestrzeni, gdzie nie ma światła gwiazd w tle. Rey i Ren docierają tu prawie jednocześnie. Oboje muszą zmierzyć się z wizjami swoich przeszłości. Rey widzi swoich rodziców, niebezpieczeństwo i to, że ją zostawiają, by ją chronić. Obiecują wrócić. Ren tymczasem ma wizję z dzieciństwa, gdy Han Solo próbował go zatrzymać. To moment w którym Ben przybrał imię Kylo Ren, jeszcze jako dzieciak, i mówi o wielkim przeznaczeniu. Ostatecznie Han próbuje zabrać mu miecz świetlny, wtedy wizja się zmienia i widzimy moment, w którym Han zginął w „Przebudzeniu Mocy”. Potem spotykają się już na górze i rozmawiają. Kylo chce by Rey razem z nim rządziła galaktyką, jak za dawnych czasów – Ciemna i Jasna strona. Mówi też, że zabił jej rodziców, że jest silniejszy niż Luke, Anakin i tak dalej. Ostatecznie dochodzi do pojedynku między nimi. Gdzieś w trakcie Kylo nawiązuje do tego, że chciał ją szkolić.


Bitwa o Coruscant


W czasie bitwy o Coruscant przybywa Lando z pomocą i sojusznikami. Wśród nich jest Bossk. Na powierzchni walczą nawet droidy, ale głowa R2-D2 eksploduje. C-3PO zbiera części swojego przyjaciela i niosąc je na plecach zabiera z pola bitwy.


R2 z rozwaloną głową


W pojedynku Kylo okazuje się górą. Rey spada ze schodów, opuszczając miecz. Ren zaś wchodzi do środka Świątyni Mortis. Wewnątrz nie znajduje nic, czego się spodziewał, za to widzi tam ducha Luke’a Skywalkera. Luke mówi, że Anakina uratowała miłość, a Ben już nawet nie jest Skywalkerem. Słowa Luke’a słyszy też Rey, która wstaje i idzie dalej walczyć z Kylo. Luke znika w momencie, gdy stoi za nim Rey. Rey mówi, że jest w niej zarówno ciemność jak i jasność, a Kylo mówi jej, że ona jest nikim. Nikt nie jest nikim, odpowiada Rey. Ponownie zaczyna się starcie.



Hux widząc co się dzieje rozumie, że Najwyższy Porządek przegrał. Hux potajemnie chciał używać Mocy, ale nic z tego nie wyszło. Nie ma takich umiejętności jak Kylo, ale ma własną kolekcję mieczy świetlnych. Wykorzystuje jeden by popełnić samobójstwo.



Pojedynek między Rey a Kylo początkowo wydaje się być nierozstrzygnięty. Potem Rey odcina palce Renowi, a ten wściekły wykorzystuje na niej wysysanie energii życiowej. Maska opada z niego, jest uzdrowiony i dalej wysysa energię z Rey. Ona leży na ziemi i jak Luke w „Powrocie Jedi” błaga o pomoc, wzywa też Luke’a. Ale głos usłyszała Leia. Myślą wysyła Benowi prośbę by wrócił do domu. Kylo wówczas zrozumiał, że to co brał za słabość Vadera było jego siłą. Dokonuje więc transferu siły życiowej w drugą stronę ratując Rey. Zaś umierając wyjawia jej prawdziwe nazwisko – Rey Solana. Potem Rey widzi duchy Yody, Luke’a i Obi-Wana. Zastanawia się, czy już umarła, ale oni mówią jej, że musi zdecydować. Czy wrócić, czy zostać. I mówią, że udało się jej znaleźć równowagę między jasnością a ciemnością, tam gdzie oni wszyscy zawiedli.

Cytadela na Coruscant startuje i ucieka. Ale ponieważ torturowana Rose podczas ucieczki namieszała im w koordynatach, skok w nadprzestrzeń okrętu Najwyższego Porządku kończy się jego zniszczeniem. Na planecie zaś Chewbacca naprawia R2-D2. Potem z jego pamięci widzimy fragmenty całej sagi, w tym moment w którym Luke kupił C-3PO, zniszczył Gwiazdę Śmierci i wiele innych.



Na koniec widzimy planetę Modesta, gdzie Finn prowadzi grupę dzieci, które Rey będzie szkolić by stały się kolejnym pokoleniem Jedi.

Jak widać obie wersje scenariusza mają wciąż wiele wspólnych elementów z ostatecznym „Skywalker. Przebudzenie”. Nic dziwnego, że zarówno Trevorrow jak i Connolly zostali wymienieni jako współautorzy scenariusza. Wiele istotnych elementów ich pracy widzimy w finalnym produkcie. Niemniej jednak byłby to inny film. Lepszy, czy gorszy, trudno stwierdzić, bez zobaczenia realizacji.

Plotki o zamieszaniu podczas produkcji „Skywalker. Odrodzenie”

39

Na początek zaczynamy od garści plakatów, prosto z oficjalnego facebooka. Przypominamy, profil StarWars publikuje specjalne plakaty przygotowane przez artystów do promowania „Skywalker. Odrodzenie”. Wcześniejsze znajdziecie w archiwum naszych newsów.

Doaly Design Services Adam Stothard Adam Cockerton Bella Grace Adam Stothard Chris Skinner Chris Skinner Chris Skinner chiński plakat Andy Fairhurst 17thandOak  Turksworks


Uzupełniając poprzedniego newsa w którym pisaliśmy o ekskluzywnych pakietach blu-ray 4K z IX Epizodem. Mamy też wersję steelbox sklepu Zavvi.



I to dobry moment by przejść do plotek, na temat wersji, wyciętych scen i tym podobnych rzeczy. Po pierwsze scen wyciętych z filmu jest wiele, ale tego się spodziewaliśmy, zwłaszcza widząc tempo „Skywalker. Odrodzenie”. Richard E. Grant i Domhnall Gleeson w jednym z wywiadów powiedzieli, że ich postaci brały udział w czasie walk na Mustafar na samym początku filmu. Jednak zostali wycięci.




Hux miał mieć też krótką rozmowę z Kylo Renem w towarzystwie rycerzy Ren. W jednej z publikacji jest zdjęcie tej sceny, ale o czym dokładnie była, nie wiemy. Niestety wątek Huxa został mocno pocięty w ostatecznej wersji filmu.



Natomiast skoro jesteśmy przy rycerzach Ren to w końcu otrzymaliśmy ich imiona. Są to: Vicrul, Ap’lek, Kuruk, Trudgen, Cardo i Ushar. Zaś ich okręt nazywa się „Night Buzzard”.



W Singapurze natomiast wycięto jedno z ujęć z samej końcówki. Chodzi o ten moment, w którym widać pocałunek dwóch lesbijek w bazie Ruchu Oporu już po zwycięstwie. Disney uznał, że lepiej nie drażnić władz i wyciąć tę scenę.

Jak pamiętacie, pisaliśmy jakiś czas temu o wersji filmu, którą miał przygotować Colin Trevorrow. On sam to zdementował, ale MSW twierdzi nadal, że tamta wersja miała powstać. Tyle, że to była kolejna wersja scenariusza, za którą miał odpowiadać Jack Thorne. Ten żadnego dementi nie umieścił.

I to dobry moment, by przejść do plotki, którą ostatnio żyje internet. Otóż ktoś, kto na reddicie zarejestrował się pod ksywką Lucasfilm_Insider (nie dodaje to wiarygodności), wrzucił tam kilka postów o tym, jak podobno miała wyglądać produkcja IX Epizodu. Trudno dziś stwierdzić na ile jest to wiarygodne. Ciężko jest w takich wypadkach oddzielić zasłyszane fakty od domysłów i interpretacji. Podobnie było w przypadku plotek za którymi stał Overlord DVD Doomcock. Tam Doomcock mówił o pokazach testowych filmów, podczas gdy okazało się, że w tym czasie odbywały się pokazy dla licencjonobiorców. Zresztą nie da się zauważyć, że część jego plotek dalej żyje w tym, co pisze Lucasfilm_Insider. Ale na ile jest to prawda, a na ile nadinterpretacja, trudno stwierdzić. Niemniej jednak jako historyjka brzmi ciekawie i całkiem przekonywująco. Może kiedyś dowiemy się jak było naprawdę. Jak wiemy, Colinowi Trevorrowowi nie było po drodze z Rianem Johnsonem. Wg Lucasfilm_Insidera było jeszcze gorzej niż myślimy, mówiąc wprost obaj panowie się nie znosili. Jednym z problemów był Luke Skywalker. Zarówno Abrams wcześniej, jak i Colin bardzo chcieli mieć go w IX Epizodzie. Rian, Kathleen Kennedy i Kiri Hart chcieli go zabić. I tak się stało. Colin nie mógł wykorzystać Luke’a jak chciał, zmarła mu też Carrie Fisher niszcząc cały wątek Lei, skończyło się tym, że odszedł z „Gwiezdnych Wojen” (lub wyleciał). W Lucasfilmie uznano, że jego miejsce powinien zająć Rian Johnson. Zresztą takie też były wówczas plotki. Pamiętajmy jednak, że to było jeszcze przed premierą „Ostatniego Jedi”. Zgodnie z doniesieniami Lucasfilm_Insidera, Bob Iger i Alan Horn już wówczas nie byli zadowoleni z VIII Epizodu i obawiali się reakcji. To oni nalegali na to, by wrócił J.J. Abrams. Choć Abrams inaczej wypowiadał się publicznie (przynajmniej do niedawna), to nie trawił ani „Ostatniego Jedi”, ani Riana Johnsona. Jego warunkiem było to, że miał zyskać pełną kontrolę twórczą nad IX filmem. Bez żadnego Johnsona, Lucasfilmu czy Kathleen Kennedy. Nic dziwnego, że główną producentką została protegowana Abramsa i jego była asystentka - Michelle Rejwan. Iger sprawił, by tak to właśnie się odbyło. Wciąż mówimy o okresie przed premierą VIII Epizodu.

Natomiast jeśli chodzi o wzajemne animozje to ani Rian, ani Kiri, ani całe Story Group nie lubiły pomysłów Lucasa, Trevorrowa i Abramsa. Do tego dochodziła jeszcze niechęć personalna i z wzajemnością w drugą stronę.

Abrams momentalnie zabrał się do pracy. Pierwszą rzeczą, którą zrobił to umówił się z Georgem Lucasem, tak by z nim skonsultować zamysł IX Epizodu, połączyć dawne pomysły Lucasa (wyrzucone przez Lucasfilm), z nowymi, oraz z wizją Abramsa. Nowa wizja Lucasa była mocno powiązana z „Wojnami klonów” i trylogią Mortis. W filmie miały się pojawić sztylet Mortis oraz Syn Mortis, który miał być głównym szwarccharakterem filmu. W jego rolę miał się wcielić Matt Smith. George nalegał również, by wiele z jego pomysłów na sequele zostało tu w jakiś sposób wykorzystane. Pierwszy scenariusz wylądował na biurku Boba Igera przy okazji premiery „Ostatniego Jedi”. Wówczas wszystko było fajnie. Iger z Hornem liczyli już pieniądze, jakie zyskają na drugim „Przebudzeniu Mocy”, ale... wówczas wszystko się posypało. „Ostatni Jedi” wywołał spore niezadowolenie i wzbudził dużo negatywnych emocji. Przy tym całym zamieszaniu oberwało się „Hanowi Solo”, ale również „Galaxy’s Edge”. Warto tu pamiętać, że w przypadku pierwszego doszedł dodatkowy chaos ze zmianami reżyserów i słaby marketing, zaś w przypadku tego drugiego nieskończony produkt i słaby marketing. Efekt tych wszystkich zdarzeń doprowadził do zmniejszenia zainteresowania sagą, sprzedaży zabawek i tak dalej. Disney zaś potrzebował filmu, który rozbudzi nadzieje jak „Przebudzenie Mocy”, i nie będzie dalej alienować fanów (bądź ich części).

To wszystko na razie mniej lub bardziej zgadza się z faktami o których wiemy. Tu zaczynają się wieści, które trudno jest dziś potwierdzić. Otóż podobno w trakcie produkcji, gdzieś w połowie zdjęć, J.J. Abrams powiedział włodarzom z Disneya, że ich nadzieje są płonne. Film nie zjednoczy fanów, nie zaspokoi oczekiwań wszystkich. Zresztą trudno zjednoczyć tych, którzy kochają i nienawidzą „Ostatniego Jedi”. Zawsze komuś będzie to odpowiadało mnie. Disney wówczas uznał, że należy zająć się mocniej IX Epizodem i zaczęli na niego wpływać. Pierwszą rzeczą, którą zrobili to usunięcie pomysłów George’a Lucasa (po raz drugi). To wymagało przepisania scenariusza, nakręcenia nowych rzeczy i tak dalej. Palpatine, choć był obecny w tym filmie, nagle stał się głównym złym. Powiązania z „Wojnami klonów” zostały zredukowane do głosu Ahsoki. Disney bał się, że szeroka publiczność nie wie kim jest Syn Mortis, więc Palpatine był bezpieczniejszy. Podobno dokrętki trwały aż do października 2019. Abrams zaś jakoby nie jest zadowolony z ostatecznej wersji filmu. Stracił ostatecznie nad nim kontrolę, bo musiał go dopasować do wizji Disneya. J.J. jest jakoby bardzo zły, bo mnóstwo ważnych dla niego scen wyleciało, nie zmieściło się w filmie.

Na koniec jeszcze Lucasfilm_Insider pisał o wersjach filmu. Jego zdaniem istniały dwie. Pierwsza bazująca na scenariuszu Abramsa i Chrisa Terrio, razem z pomysłami Lucasa, Trevorrowa i Dereka Connolly’ego. Ta jednak nigdy nie została skończona, była tylko i wyłącznie nagrana. Druga wersja to wersja Igera, czyli taką, którą zobaczyliśmy w kinach. Wszystkie plotki o 9 i więcej wersji, dotyczą małych szczegółów, czyli bardziej różnic w montażu. Insider twierdzi, że Kathleen niebawem odejdzie z Lucasfilm, ale nie wie, co będzie następnym filmem. Może produkcja Kevina Feige’ego.

Niestety obecnie ani Lucasfilm, ani Disney nie kwapią się z tym, by pokazać nam jak wyglądała produkcja. Tu warto jedynie przypomnieć to, o czym mówił Jonathan W. Rinzler przy okazji „Przebudzenia Mocy”. W pewnym momencie zrozumiał, że jeśli napisze „Making of” porządnie, zgodnie z tym jak był produkowany, to książka ta nie zostanie nigdy wydana. Wybrał pozostanie wiernym prawdzie i „Making of” jest szczelnie zamknięty w sejfie Lucasfilmu. Reszta to domysły bazujące na przeciekach.

Mnóstwo nowych wieści i nowy spot „Skywalker. Odrodzenie”

23

Nowy dzień i kolejny spot, tym razem zatytułowany „Dagger”. Zawiera nowe sceny.



Wczoraj odbyło się spotkanie w „Galaxy’s Edge” z obsadą, na którym zadano kilka pytań. Większość z nich to niestety niewiele wnoszące zabawy w stylu pokazania miną co się sądzi o zakończeniu (można to zobaczyć po 21 minucie), lub zdecydowanie gorsze i niewiele wnoszące rozmowy. Choć nawet z tego, da się wyciągnąć kilka ciekawostek.



Daisy Ridley twierdzi, że słabo pamięta to, co się działo na planie „Przebudzenia Mocy”, bo to wszystko ją oszałamiało. Teraz chciała być bardziej obecna i lepiej poczuć to, co ją otacza.

Keri Russell żartowała sobie, że „Gwiezdne Wojny” zmieniły jej życie. Wszystkie dzieciaki na osiedlu próbują coś z niej wycisnąć, a ona nie może nic powiedzieć.

Oscar Isaac mówi, że dla niego najważniejszą i najlepszą rzeczą na planie „Gwiezdnych Wojen” były przyjaźnie, z Johnem Boyegą, Daisy, Anthonym Danielsem i resztą. Praca z nimi to prawdziwa przyjemność.



Naomie Ackie stwierdziła, że gry oglądała „Przebudzenie Mocy”, John i Daisy wydawali się jej tacy wspaniali i nieosiągalni. Nigdy nie myślała, że to będzie tego częścią. To dla niej dalej jest oszałamiające.

Daniels wspominał, że na planie Daisy, John i Oscar wiele razy powstrzymali go przed upadkiem. Było tam sporo nierówności, więc w kostiumie C-3PO łatwo się przewrócić, szczęśliwie łapali go zanim to się wydarzyło.

J.J. Abramsowi podobało się to, że skoro akcja przeskoczyła o rok, to był to czas w którym postaci, w szczególności Rey i Poe mieli szansę się zaprzyjaźnić i poznać. On to już wykorzystuje w filmie.

Zdecydowanie ciekawszy filmik zaprezentowano na PeopleTV.



Najważniejsze nowe wiadomości z tego dokumentu. Wg Daisy „Skywalker. Odrodzenie” to bardziej dorosłe podejście do sagi i drogi bohatera, także dlatego, że bohaterowie dorośli i się zmienili.

John Boyega mówi, że Finn przeszedł pełną przemianę. Wie gdzie jest jego miejsce i jest całkowicie oddany Ruchowi Oporu. I dla niego to bardzo ważne.

Oscar Isaac uważa, że ten film to satysfakcjonujące zakończenie sagi. Mówi też, że poznamy trochę historię Poe (ale to już słyszeliśmy). Poniekąd potwierdza to Keri Russell, która twierdzi, że jak poznamy Zorii Bliss to jej związek z Poe rzuca pewne światło na przeszłość Damerona.



Joonas Suotamo twierdzi, że jest najbardziej epickie jakie można było sobie wyobrazić.

Anthony Daniels wspomina, że wszyscy mu mówili, jak świetną rolę ma C-3PO, tylko, że Abrams nie dał mu całego scenariusza. Jedynie jakieś fragmenty. Te właściwe strony dostał na 3-4 dni przed kręceniem i przyznaje, to było magiczne. C-3PO powraca, bo nie był obecny w dwóch poprzednich filmach.

Billy Dee Williams mówi, że praca z J.J. Abramsem to jedno z najlepszych doświadczeń jego życia.

Odbył się już też pierwszy pokaz dla ekipy i aktorów. To szczególnie ważne dla tych, którzy wątpią, w to, że film jest skończony. Richard E. Grant jest zachwycony efektem końcowym, o czym dał znać na twitterze. Potem przyznał się, że Disney wścieknie się za tą reakcję.



Dziś odbyła się też konferencja z twórcami. Więcej na jej temat jeszcze napiszemy, jak pojawią się nowe informacje.


J.J. Abrams mówiąc o pierwszym dniu, stwierdził, że była to zmiana. Przy pierwszym filmie nie wiedział, czy chemia między aktorami zadziała, teraz robili dobry film. Wierzy też, że Carrie Fisher byłaby zadowolona z tego, co zrobili z Leią.

Kathleen Kennedy twierdzi, że Abrams był jej pierwszym wyborem, także dlatego, że umiejętnie łączy godność z humorem, a tego wymagali od Epizodu IX. Powiedziała także, że razem ze scenarzystami mieli problem z trzecim aktem, do momentu, aż ktoś im uświadomił jedną rzecz. Robili wszystko, by nie skończyć sagi.

Chris Terrio przyznał, że zupełnie przeoczył pierwszy telefon od Abramsa. Nie miał go w liście kontaktów, to nie odebrał. Potem dopiero odczytał wiadomość i tak oto wylądował w „Gwiezdnych Wojnach”.

Kerri Russell na planie nie zdejmowała hełmu przez trzy dni, nawet w czasie przerw. Tak bardzo pokochała swoją postać.

Kelly Marie Tran najbardziej podobało się łączenie nowych i starych członków ekipy.

Adam Driver powiedział, że Kylo Ren jest również Benem Solo. On gra ich obu.

Z innych plotek, J.J. Abrams odniósł się do kwestii pokazów testowych, które niedawno jakoby miały być przeprowadzone. Powiedział, że w ogóle nie organizowali pokazów testowych w takim tradycyjnym sensie, jedynie pokazy dla znajomych. Przypominamy, że ostatnio pisaliśmy, że te najnowsze wieści raczej bazowały na pokazach dla licencjonobiorców, niż pokazach testowych.



Na koniec jeszcze ciekawostka. MakingStarWars dotarł do fragmentów scenariusza przygotowanego przez Dereka Connolly’ego i Colina Trevorrowa. Obaj dążyli do tego, by była to saga rodzinna, a finalny pojedynek miał mieć miejsce w domu Solo. Co ważniejsze chcieli powiązać Rey z rodziną Solo. Jej matką miałaby być służąca Lei, zaś mała Rey miała się przez pewien czas wychowywać z Benem. Kylo miał ścigać Rey przez galaktykę, oboje chcieli przeciągnąć się wzajemnie na swoją stronę, ale nie było między nimi żadnego romansu. Raczej relacje jak w rodzeństwie. W filmie miał też pojawić się Lando, ale nie miało być Palpatine’a. Za to miała być lodowa planeta i czerwoni szturmowcy. To w pewnej formie zostało w Epizodzie IX.

A na sam koniec jeszcze jedno zdjęcie, zapewne fake’owe, ale może być spoilerem. Klikacie na własną odpowiedzialność - tutaj.

Do premiery zostały już nam zaledwie 2 tygodnie.

„Skywalker. Odrodzenie” jeszcze nie skończony

41

Zaczynamy od plotek. Za tymi poprzednimi, o katastrofie i tak dalej stoi niejako Overlord DVD Doomcock. Jak to z plotkami bywa, w jakiejś części okazało się, że ma rację.



Po pierwsze kwestia pokazów testowych. Choć MakingStarWars bardzo szybko zdementowało tę informację, to jednak koniec końców bliższy prawdy był właśnie Doomcock. Tyle, że to nie były pokazy testowe z publicznością, a pokazy dla licencjonobriorców. Właśnie one odbywały się w zeszłym tygodniu.

Druga rewelacje Doomcocka potwierdził sam J.J. Abrams, twierdząc, że obecnie trwa wyścig z czasem, gdyż „Skywalker. Odrodzenie” nie jest jeszcze skończony. Co oczywiście nie oznacza, że film jest rozgrzebany. Pewne prace jeszcze trwają i trwają nadal. Abrams ma jeszcze niecałe trzy tygodnie do oficjalnych premier. Czego zatem brakuje w filmie? Wygląda na to, że pełnej muzyki. John Williams podobno ukończył jej nagrywanie w tym tygodniu.



Tak więc, mając muzykę, pewnie jeszcze trwają poprawki nad montażem i znając życie nad efektami specjalnymi. Całość filmu jednak, czego dowodzą pokazy dla licencjonobiorców, jest już na takim etapie, że można to pokazać. Co więcej w USA już zaczęto wysyłać zaproszenia na pokazy prasowe. Zatem to poprawianie szczegółów. Natomiast magazyn RollingStone potwierdza, że pewne dokrętki robiono jeszcze w studiu Bad Robot jakiś miesiąc temu.

Zdaniem Abramsa ten film jest jednak zdecydowanie bardziej ambitny niż „Przebudzenie Mocy”. To przede wszystkim zwieńczenie nie jednej trylogii, a trzech. Skala tego filmu jest zdecydowanie większa. J.J. powiedział, że kiedy zrekrutowano go do Epizodu VII odniósł wrażenie, że będzie to ostatnia trylogia. I teraz do tego w ten sposób podszedł. Co będzie dalej z „Gwiezdnymi Wojnami”, co dalej z bohaterami? Abrams tego nie wie, na razie nie ma w planach powrotów do sagi. Abrams także komplementuje swojego współscenarzystę, Chrisa Terrio. Twierdzi, że jego znajomość kanonu jest prawie tak duża jaką ma Pablo Hidalgo. Obaj też bardzo uważnie wsłuchali się w krytykę poprzednich filmów starając się wyciągnąć z tego wnioski.




Abrams mówiąc o zarysie trylogii stwierdził, że owszem miała to być historia nowego bohatera, ale od pierwszych rozmów z Kathleen Kennedy wiedzieli, że chcą by tym razem była to młoda kobieta. Silna, obdarzona własną moralnością.

Swoją drogą Derek Connolly i Colin Trevorrow będą wymienieni w napisach „Skywalker. Odrodzenie” jako współscenarzyści. Początkowo mówiono o tym, że wymusiły to związki, ale obecnie nawet Trevorrow wypowiedział się w tym temacie, twierdząc, że cieszy się, iż Abrams wykorzystał choć część z jego pomysłów. Jednocześnie dodał, że Imperator w „Skywalker. Odrodzenie” to pomysł Abramsa i Terrio. Tego nie było w scenariuszu Trevorrowa.

Lupita Nyong’o powiedziała, że na planie było więcej Maz, ale jak to będzie wyglądało w ostatecznej wersji filmu nie wie. Nie pokazują jej aktorom.

My czekamy na oficjalnie potwierdzenie, kiedy prace nad filmem zostaną zakończone. No i na kolejne spoty, a potem premierę.

O roli Lei w pierwotnej i obecnej wersji Epizodu IX

22

Dziś zaczynamy od szalonej plotki. Po sieci chodzą wieści, że za wynikami sprzedaży „Skywalker. Odrodzenie” stoi Disney, który podobno sam wykupuje część biletów. Dowodem jest to, że w iluś kinach w Stanach zostały wykupione te same miejsca. Chyba należy to potraktować jako ciekawostkę, gdyż trudno wyobrazić sobie po co Disney miałby kupować bilety, a potem tymi pieniędzmi dzielić się z urzędem skarbowym i pośrednikami. Tymczasem Bob Iger ponownie zapowiedział, że po „Skywalker. Odrodzenie” czeka nas przerwa w kinowym uniwersum „Gwiezdnych Wojen”. Lucasfilm skoncentruje się na serialach i Iger potwierdził, że trzy zostały już zapowiedziane, ale to nie wszystko nad czym pracuje Lucasfilm.



Dużo ciekawsza jest inna informacja. Todd Fisher, brat zmarłej Carrie Fisher przyznał, że J.J. Abrams stał przed bardzo trudnym zadaniem. Ilość materiału, jaki mógł wykorzystać, z „Przebudzenia Mocy” była ograniczona. W sumie mieli zaledwie osiem minut nagrań (tu prawdopodobnie chodzi o te osiem minut, które postanowili użyć). Przejrzeli je klatka po klatce i zdecydowali, co z nich można wyciągnąć. Todd mówi, że to co zrobił Abrams i jego ekipa to magia. Jego zdaniem to wygląda tak, jakby to co zobaczymy na ekranie było zamierzone od początku. Brat Carrie twierdzi, że to co zrobił Abrams to godne uhonorowanie tak jego siostry, jak i księżniczki Lei. Zresztą jak potwierdza Todd, J.J. przyjaźnił się z Carrie i równie mocno, jak wielu jej przyjaciół odczuwa jej brak.

Todd płynnie przeszedł do tematu, który zaczął, czyli pierwotnych zamierzeń. Czyli wracamy do tego, co pisali Colin Trevorrow i Derek Connolly. Wiemy, że tam księżniczka Leia miała odegrać centralną rolę i to właśnie potwierdza brat Carrie. Co więcej sugeruje, że to ona tak naprawdę miała być ostatnim Jedi, a nawet miała używać miecza świetlnego.

Do premiery zostało trochę ponad miesiąc.

Rok do premiery Epizodu IX

29

Już za dokładnie rok, czyli 20 grudnia 2019 do kin oficjalnie wejdzie Epizod IX „Gwiezdnych Wojen” w reżyserii J.J. Abramsa. W Polsce możemy śmiało założyć, że zobaczymy go co najmniej dzień wcześniej. Rok przed premierą to dobry czas na małe podsumowanie, tego co wiemy o nadchodzącym filmie.

Pierwszą osobą, która publicznie określiła Epizod IX jako finalną odsłonę sagi był zmarły producent dwóch pierwszych zrealizowanych części, czyli Gary Kurtz. Producent czasem przy okazji konwentów czy wywiadów opowiadał o danych, niezrealizowanych pomysłach George’a Lucasa. Jednym z nich było to, że w finałowej części w końcu mieliśmy zobaczyć Imperatora. To wykorzystano już w „Powrocie Jedi”, bo zmieniła się koncepcja. Kurtz opowiadał te historie w czasach, gdy Lucasfilm zarzekał się, że nie będzie już kolejnych filmów po „Zemście Sithów”. Jak wiemy sam Lucas wrócił do sequeli, gdzieś koło 2011, szkicując wstępnie nową trylogii. Ta początkowo powstawała przy współpracy z Michaelem Arndtem. Wszystko jednak się zmieniło, gdy Lucasfilm został przejęty przez Disneya. Wtedy, nowy szkic trylogii sequeli nadali J.J. Abrams i Lawrence Kasdan. Epizod IX jednak pozostał tylko szkicem i przez lata nikt się nim nie zajmował.

Gdy ogłoszono, że „Ostatniego Jedi” wyreżyseruje Rian Johnson pierwsze plotki (z czerwca 2014) sugerowały także, że napisze on i wyreżyseruje IX część. Jednak już oficjalne potwierdzenie (z marca 2015) mówiło, że Johnson zajmie się tylko VIII Epizodem. Film ten miał mieć premierę w maju 2017, a IX Epizod dwa lata później. Lucasfilm/Disney chciały mieć zapewnioną premierę w ciągu dwóch lat, więc z ich punktu widzenia Rian nie wchodził w grę. Choć jak twierdzi Ram Bergman wówczas Rian chętnie by wziął na siebie oba filmy.

W marcu zaczął się okres plotek na temat tego, kto stanie za sterami kolejnego Epizodu. Wśród często wymienianych osób pojawiał się J.J. Abrams, ale nie tylko on. Około lipca 2015 zaczęto w kuluarach wymieniać nazwisko - Colin Trevorrow i faktycznie w sierpniu 2015 został on oficjalnie ogłoszony reżyserem i scenarzystą. Szybko dołączył do niego Derek Connolly, z którym Colin tworzy praktycznie wszystkie scenariusze. Panowie bazowali na nowej wersji szkicu przygotowanej przez Riana Johnsona, ale mieli wolną rękę, a co ważniejsze własną wizję.



Czego by nie mówić o Colinie, to potrafi on dobrze wykorzystać media społecznościowe i bawić się z fanami, ale też mediami. Trochę w stylu, który potem widzieliśmy u Rona Howarda. Trevorrow miał swoją wizję Epizodu IX. Po pierwsze chciał, by główną postacią z klasycznej trójki, która zagra tu pierwsze skrzypce była Leia. Po drugie chciał też, by NASA pomogło w powstawaniu filmu. Chciał wysłać w kosmos kamerę by nagrać sceny, które potem posłużą jako tło przestrzeni kosmicznej. Zastanawiał się też, czy nie wykorzystać do tego kamer IMAX. Resztę filmu chciał kręcić na taśmie filmowej wysokiej jakości.

Colin jednak miał też grupę antyfanów, którym nie podobało się to, co zrobił z „Jurassic World”, ale jeszcze bardziej przerażało ich jego eksperymentalne kino, czyli „Powieść Henry’ego”. Tym filmem sobie nagrabił i zraził dość sporo ludzi. Co prawda, po drugiej części „Jurassic World” większość krytykujących, ale też producentów czy recenzentów, chciała by to jednak Trevorrow nakręcił trzecią część cyklu, to jednak warto pamiętać, że działo się to później. Wprost wynika to także z umiejętnego korzystania z mediów społecznościowych, gdzie potrafił przyznać się do błędów i nawiązać pozytywny dialog z zawiedzionymi widzami. Bez antagonizowania ich.

Trevorrow był jednak odwrotnością Riana Johnsona. Ten jak wiemy, szaleje w internecie, natomiast na planie, czy w relacjach z producentami jest spokojny i zrównoważony. Trevorrow obrósł w piórka po sukcesie „Jurassic World” i różne plotki twierdzą, że był trudnym współpracownikiem. Apodyktyczny, zadufany w sobie i nie dający się przekonać do niczego, jednocześnie bezkompromisowo broniący swojej wizji filmu.

Aż dziw, że prace nad Epizodem IX trwały spokojnie przez cały rok 2016. Carrie Fisher próbowała na Celebration Europe namawiać fanów, by domagali się występu jej psa, Gary’ego w filmie, powołując się na zwiększenie reprezentacji zwierząt w sadze. Johnson zaś zdradził, że zakończył swoje sesje z Trevorrowem i ten już samodzielnie pracuje nad kolejną częścią, raczej nie prosząc o jakieś zmiany, tylko o jedną krótką scenę. Ta ostatnia kwestia potem została poruszona przez tak Trevorrowa jak i Marka Hamilla, którzy nie chcieli jej poruszać przed premierą Epizodu VIII. Chodziło wprost o kwestię śmierci Luke’a Skywlakera. Mark i Colin podzielali wizję, by Luke zginął dopiero w Epizodzie IX i pewnie w inny sposób.



Problemy z Epizodem IX zaczęły się wraz ze śmiercią Carrie Fisher. Szybko wydano oświadczenie, że nie będzie tworzona w sposób cyfrowy, jak to miało miejsce w „Łotrze 1”. Ostatecznie uznano, że wykorzystane zostaną niewykorzystane sceny z Epizodów VII i trochę VIII. Po drodze pojawiły się plotki, że Leię mogłaby zagrać Meryl Streep. Pierwotnie założono, że śmierć Fisher spowoduje zmiany w scenariuszu, ale nie zmieni harmonogramu produkcji. Ogłoszono nawet datę premiery – 24 maja 2019. Niestety cały pomysł nad którym pracowali Trevorrow i Connolly zaczął się bez Lei sypać. Prace nad scenariuszem się przedłużały, Kathleen Kennedy i Bob Iger zaczynali się niecierpliwić. Współpraca z Trevorrowem robiła się coraz cięższa. W tym samym czasie Kathleen musiała gasić pożar na planie „Hana Solo” wyrzucając Phila Lorda i Chrisa Millera. Colin czuł już wtedy, że może go spotkać coś podobnego i komentował sprawę, kadząc publicznie Kennedy jak również rozumiejąc motywy Lorda i Millera. Scenariusz jednak nie był skończony, Kathleen dokoptowała kolejnego scenarzystę, Jacka Thorne’a. Wszystko wskazuje na to, że Trevorrow zareagował emocjonalnie i zamiast skorzystać z szansy eskalował konflikt, broniąc swojej wizji. Efekt był taki, że cała trójka scenarzystów wyleciała z Lucasfilmu, choć bez wielkiego huku. Także dlatego, że Thorne nawet nie został jeszcze oficjalnie ogłoszony współscenarzystą.

Kto miał zastąpić Trevorrowa? Właściwie wybory były dwa. Promowany przez Kathleen Kennedy – Rian Johnson, oraz przez Boba Igera – J.J. Abrams. Rian w tym czasie wiedział, że woli własną trylogię. Stanęło więc na Abramsie. J.J. wziął sobie współscenarzystę - Chrisa Terrio i zaczęli na nowo pisać cały scenariusz, niewiele bazując na tym, co już powstało. Epizod IX wówczas już miał zmienioną datę premiery, na 20 grudnia 2019. Abrams zapowiedział wprost, że chce także nawiązywać do prequeli. Później pojawiły się sugestie, że będzie raczej kontynuował swój pomysł z VII Epizodu, co będzie wymagało odkręcenie pewnych wyborów Johnsona. Pierwsza wersja scenariusza wylądowała na biurku Igera niecałe trzy miesiące po zatrudnieniu Abramsa i Terrio, w okolicach premiery „Ostatniego Jedi”. To też okres w którym zaczęto zdradzać, kto wróci. Daisy Ridley, John Boyega, Mark Hamill, Oscar Isaac oraz Adam Driver, czyli wszyscy zgodnie z przewidywaniami. Szybko ogłoszono również, że John Williams skomponuje muzykę do finalnej odsłony trylogii. Zdjęcia zaplanowano na lipiec 2018. Scenariusz był gotowy w kolejnej wersji w lutym, ale wciąż potem Abrams nad nim jeszcze pracował.

W międzyczasie Colin dawał o sobie znać, zachwalając swój scenariusz i swoje pomysły, które kłóciły się z wizją Riana, czyli przede wszystkim kwestię Luke’a Skywalkera. Trevorrow ewidentnie miał problem z pogodzeniem się, że nie zrobi tego filmu.

Zaczęły się także pojawiać plotki o udziale Billy’ego Dee Williamsa (potem potwierdzone) oraz nowej postaci kobiecej, która mogłaby być matką Rey lub Marą Jade. Inne plotki sugerowały pojawienie się Ewana McGregora (niepotwierdzona). W szalonych plotkach pojawiał się też Thrawn.

W lipcu ogłoszono obsadę. Do ekipy dołączyli: Matt Smith, Naomi Ackie, Richard E. Grant i Keri Russell. Potwierdzono także udział Lupity Nyong’o, Kelly Marie Tran, Joonasa Suatamo, Anthony’ego Danielsa i Billie Lourd, oraz wymienionych wcześniej osób.



W międzyczasie zaczęły pojawiać się zdjęcia z planu, oczywiście przecieki. Cześć z nich pochodzi z Pinewood i okolic, gdzie także zawitała nasza ekipa. Inne pochodzą z Jordanii (dokładniej z Wadi Rum). Jak widać na planie pojawiły się zwierzęta, zgodnie z życzeniem Carrie.

Wg przecieków tym razem J.J. Abrams jest bardziej wyluzowany i bardziej improwizuje. Kręci dużo materiału, ale jednocześnie dalej walczy z przeciekami. Zdjęcia w Jordanii zakończyły się już. Czy ekipa jeszcze gdzieś poleci? Zobaczymy. Wcześniej pojawiały się plotki o Laosie, obecnie mówią o ewentualnych zdjęciach gdzieś w Afryce. No i oczywiście o zamkach.

To na co czekamy teraz to jakiś materiał, zwiastun albo dokument zza kulis, który według przecieków może pojawić się przed końcem roku. Oby, umili czekanie.

„Upadłe królestwo” w kinach

12

Dziś do naszych kin wszedł film „Jurassic World: Upadłe królestwo”. To oczywiście sequel dobrze przyjętego miękkiego rebootu „Jurassic Park”. Scenariusz ponownie napisali twórcy poprzedniej części, a przy tym niedoszli scenarzyści Epizodu IX, czyli Derek Connolly i Colin Trevorrow. Obaj pracują już nad trzecią odsłoną cyklu. Obaj także są producentami tego obrazu, podobnie jak Steven Spielberg. To nie koniec powiązań z sagą, muzykę ponownie napisał: Michael Giacchino („Łotr 1”). W rolach głównych występują: Bryce Dallas Howard (córka Rona Howarda), Chris Pratt, Ted Levine, Jeff Goldblum, Toby Jones i James Cromwell. Film wyreżyserował J.A. Bayona.

Wyspie na której żyją dinozaury zagraża wybuch wulkanu. By prehistoryczne gady ponownie nie wyginęły, Owen i Claire ruszają im z pomocą. Ale ktoś ma inne plany wobec dinozaurów...

Żarty Hamilla i o Trevorrowie raz jeszcze

28

Zaczynamy od Marka Hamilla. Otóż zaczął on twittować i trollować IX Epizod. Wszyscy spodziewamy się, że Mark wróci jako Luke, choć pewnie w formie ducha. Co na to Mark? Ano wrzucił coś takiego. Podobno wrzucił coś więcej, ale szybko usunął.



Tymczasem chodzą słuchy, że scenografem filmu został Kevin Jerkins. Będzie to jego debiut w tej roli. Pracował w dziale artystycznym przy „Przebudzeniu Mocy” oraz „Ostatnim Jedi”, a także „Strażnikach Galaktyki”, „Na skraju jutra” czy „Lincolnie”. Pracował też przy efektach specjalnych.

„Wall Street Journal” dotarło do informacji na temat wymiany reżysera Epizodu IX. Początkowo wszyscy byli zadowoleni z Colina Trevorrowa. Ten do współpracy nad scenariuszem ściągnął swojego stałego współpracownika - Dereka Connolly’ego. To wiemy. Prace nad scenariuszem się przedłużały, a Kathleen Kennedy nie była zadowolona z rezultatu. W końcu zadecydowała dać Trevorrowowi pomoc w postaci Jacka Thorne’a. To była jeszcze większa pomyłka. Z nowego scenariusza nie był ani zadowolony Colin, ani Kennedy. Trevorrow nalegał, by wywalić Thorne’a i zacząć wszystko od nowa. Kathleen podjęła jednak decyzję, że pozbędzie się ich obu. Zadaniem WSJ Lucasfilm od razu w tym momencie chciał powrotu J.J. Abramsa, choć sugerowano inaczej, nikt nie rozważał powrotu Riana Johnsona. Zapewne ze względu na jego własną trylogię. Abrams początkowo nie chciał wracać do „Gwiezdnych Wojen”, bo rodzina i inne zobowiązania, ale po przerwie nie tylko zmienił zdanie, ale uznał, że będzie to dobry powód, by kontynuować pewne rzeczy, które miał w głowie przy „Przebudzeniu Mocy”, a których wówczas nie udało się zrealizować. Teraz ma na to szansę.

Zapewne po premierze „Hana Solo” usłyszymy trochę więcej o nowych filmach, kto wie, może Mark Hamill nie będzie musiał dalej nas zwodzić i zostanie potwierdzony.

Bez Riana, ale za to z prequelami

45

Rian Johnson potwierdził, że nie jest w żaden sposób zaangażowany w powstawanie Epizodu IX. Owszem nowy film będzie kontynuacją „Ostatniego Jedi”, ale nad scenariuszem samodzielnie pracują J.J. Abrams i Chris Terrio. Scenariusze Dereka Connolly’ego, Colina Trevorrowa i Jacka Thorne’a wylądowały w koszu. Może Abrams i Terrio coś z nich wezmą, ale szansa jest raczej niewielka.

Warto tu dodać, że pierwotnie Johnson dostarczył zarys Epizodu IX, w podobny sposób w jaki Abrams, Lawrence Kasdan i Michael Arndt zasugerowali „Ostatniego Jedi”. Jednak z powodu całego zamieszania z Epizodem IX, ten pierwotny treatment nie ma już większego znaczenia. Z prostego powodu, Terrio i Abrams mogą już bazować na skończonym filmie i rozwinąć go według własnego pomysłu.

To nie znaczy, że nie będzie wpływu Johnsona na IX Epizod. Choć nie jest członkiem ekipy twórczej tego obrazu, to jednak pewne decyzje, dotyczące także tego, co można pokazać w „Gwiezdnych Wojnach” i w jakim kierunku pójść, z pewnością wpłyną na scenarzystów kolejnej części. Zwłaszcza, że Abrams mówiąc o scenariuszu „Ostatniego Jedi” żałował, że go sam nie wyreżyseruje.



J.J. Abrams natomiast jest świadom także tego, jak odbierane są jego film. Jako bezpieczna kopia, bardziej nawet dla dzieci. Sam niedawno powiedział, że dokładnie takie były zamierzenia. Chcieli odtworzyć „Gwiezdne Wojny” w najlepszy sposób jaki się dało, wspominając przede wszystkim swoje dzieciństwo i tamte doświadczenia. Teraz również chce wrócić z tą samym entuzjazmem, ale pójść w trochę innym kierunku. Przy tym mają być odważniejsi i skierować sagę na zupełnie nowe tory. Szykują kilka niespodzianek i co najważniejsze, ani Kathleen Kennedy, ani Pablo Hidalgo, ani Story Group nie wtrącają się w scenariusz. Abrams i Terrio mają całkowicie wolną rękę.

Jedną rzecz w porównaniu do „Przebudzenia Mocy” zdecydowanie zmienią. Stosunek do prequeli. Epizod IX ma sprawić, że cała saga, trzy trylogie mają wyglądać jakby się działy w jednym świecie, no i by poruszały podobne tematy. Możemy zatem liczyć na nawiązania do prequeli. Prawdę mówiąc to chyba coś, co także zostawił po sobie Colin Trevorrow. On chciał, by wraz IX Epizodem, można było spokojnie oglądać sobie całą trylogię jako całość, albo sześć i dziewięć filmów, widząc, że są one spójne.

Zdjęcia do Epizodu IX powinny ruszyć w przyszłym roku.

Rian Johnson czy J.J. Abrams, oto jest pytanie?

56



Tym razem niewiele wiemy na temat kulis zwolnienia Colina Trevorrowa, ale to nie znaczy, że nic. Prawdopodobnie wynika to wprost z tego, że obeszło się bez skandalu, wpadek, dziwnych sytuacji, a zwyczajnie współpraca się nie układała. Colin Trevorrow nakręcił dobrze przyjęty, niezależny film „Na własne ryzyko”, średnio przyjęty „Jurassic World”, który jednak okazał się wielkim sukcesem kasowym. To przemawiało na jego korzyść. W międzyczasie zdarzyła mu się wpadka z „The Book of Henry”, zaś „Jurassic World” owszem zarobił, ale nie przysporzył Trevorrowi sympatii wśród fanów tak serii, jak i sagi. Dotychczas jednak to wszystko było bez większego znaczenia. Colin i jego bliski współpracownik Derek Connolly pracowali od dłuższego czasu nad scenariuszem IX Epizodu. Do grudnia zeszłego roku wszystko wyglądało dobrze. Trevorrow wiele razy sugerował, że w jego filmie istotna będzie Leia, czyli Carrie Fisher. „Przebudzenie Mocy” to film o Hanie (Harrison Ford), „Ostatni Jedi” o Luke’u (Mark Hamill), więc zamysł wyglądał świetnie. Owszem to przede wszystkim też filmy o nowych bohaterach, ale każdy z nich miał mieć szczególne miejsce dla trzech ikon klasycznej trylogii. Problem w tym, że w grudniu Carrie Fisher zmarła i wtedy Trevorrowi i Connolly’emu zaczął się usuwać grunt spod stóp.

Scenarzyści musieli znaleźć nowy pomysł i nową wizję na IX Epizod. To, co wcześniej szło jak po maśle, teraz okazało się problemowe. Kathleen Kennedy nie była w stanie zaakceptować nowych wersji scenariusza, który się rozłaził. Ciągłe nawrotki i poprawki powodowały zwiększenie napięcia na linii Trevorrow – Kennedy. Zresztą wygląda na to, iż reżyser miał swój pomysł, który nie zgadzał się z wizją włodarzy Lucasfilmu. Początkowo Kennedy nie chciała wymiany reżysera, nie po tym jak wyrzuciła Chrisa Millera i Phila Lorda. Próbowała tego uniknąć. Odsunęła więc w pierwszym kroku Connolly’ego i Trevorrowa od pisania scenariusza. W ich miejsce wszedł Jack Thorne. Tyle, że Trevorrow nie akceptował zmian wizji i nadal zgłaszał swoje uwagi. Był zaangażowany w film, a w nowym układzie miał zostać jedynie reżyserem, co powodowało pewne problemy z zarządzaniem produkcją. Stało się jasne, że nawet jeśli Thorne napisze scenariusz pod dyktando Kennedy, Colin nie będzie z tego powodu zadowolony i nie wiadomo jak potoczyłoby się dalej losy projektu. Można było spodziewać się eskalacji konfliktu. W tym momencie rozejście się było najlepszym, co dało się zrobić.


Liga niezwykłych niereżyserów – Edwards, Miller, Lord i Trevorrow.


Cieniem rzucają się oczywiście problemy z kilkoma poprzednimi reżyserami. Poza Millerem i Lordem, przecież zwolniono też Josha Tranka, no a Gareth Edwards również nie poradził sobie z filmem. Choć firmował „Łotra 1”, to jednak potrzebował wsparcia Tony’ego Gilroya. Nie licząc Riana Johnsona, polityka dawania szans młodym twórcom się nie sprawdziła. Widać to także po wyborze nowego reżysera Hantologii, gdzie Kennedy postawiła na sprawdzonego rzemieślnika Rona Howarda. Tego podejścia należy się spodziewać przy kolejnych filmach.

Colin odszedł z projektu, ale bardzo długo walczył o to by zostać. W mediach temat jego ew. odejścia przewijał się wielokrotnie. Zresztą Trevorrow planował już między innymi powrót do Emiratów Arabskich, by nakręcić tam sceny na Jakku.

Pytaniem otwartym jest to, kto zajmie miejsce Colina? Na razie jeszcze nie wiemy, ba być może jeszcze nawet nie ma kandydatów, ale w Lucasfilmie jest krótka lista osób, które najchętniej widzianoby w tej roli. Ogranicza się do dwóch osób, Riana Johnsona i J.J. Abramsa. Niektóre źródła sugerują, że właściwie to Johnson jest numerem jeden.

Rian może się poszczycić tym, że z wszystkich młodych twórców jego obraz został nakręcony bez większych problemów. Zobaczymy jeszcze jak zostanie przyjęty. Zresztą film obecnie jest prawie skończony, trwają już małe poprawki, więc Johnson mógłby już zająć się Epizodem IX, zwłaszcza, że nie ma innych zobowiązań. On sam kilka miesięcy temu przyznał, że bardzo chętnie wyreżyserowałby jeszcze jeden film z „Gwiezdnych Wojen”.

Inaczej sprawa ma się z J.J. Abramsem. Z nim również Kennedy wiąże dobre wspomnienia, współpraca się układała, zyski były, a reżyser jest doświadczonym twórcą. Tyle, że J.J. nie lubi presji czasowej, a także woli pracować blisko domu i swojej rodziny. Choć z drugiej strony nie zamyka sobie drogi do powrotu do sagi, sugerował nawet, że chciałby wyreżyserować jeszcze jeden film, choć niekoniecznie epizod. No i co ważniejsze, jest też producentem wykonawczym Epizodu VII i IX. Siedzi w tym dość dobrze, zna realia Lucasfilmu, zresztą podobnie jak Rian Johnson, no i także nie ma w chwili obecnej żadnego projektu reżyserskiego.

Warto tu też przypomnieć, że J.J. Abrams w pewnym momencie był bliski odejścia z „Gwiezdnych Wojen”. Wówczas jednak poszło o czas i trochę o wizję. Ostatecznie Kennedy poszła mu wtedy na rękę, czyli przesunięto premierę na grudzień, zaś scenariusz Arndta został przepisany przez Abramsa i Lawrence’a Kasdana.

Wygląda na to, że po pożarze na planie Hantologii Kennedy ma wiele do przemyślenia, zanim ogłosi decyzje dotyczące kolejnych filmów. Nie wiadomo, czy wpłynie to na ew. przesunięcie premiery Epizodu IX. Planowo zdjęcia powinny się zacząć po nowym roku.

Colin Trevorrow odchodzi z Epizodu IX

oficjalna
71



Lucasfilm na oficjalnej podało krótką, acz treściwą informację. Colin Trevorrow i Lucasfilm postanowili się rozejść, Colin nie będzie reżyserem Epizodu IX. Podobno proces prac nad filmem szedł dobrze, ale jednak reżyser/scenarzysta i producenci mieli inne wizję projektu.

Lucasfilm obiecuje, że niebawem poda więcej informacji na temat kolejnego Epizodu.

Trevorrow był nie tylko reżyserem, ale też scenarzystą (wraz z Derekiem Connollym) Epizodu IX. Na tę chwilę nie ma informacji, na ile scenariusz na którym pracowali zostanie wykorzystany. Wcześniej pojawiły się informację, że za poprawki nad tekstem (nie wiemy w jakim zakresie) będzie odpowiadał Jack Thorne.

Nowy scenarzysta Epizodu IX

48

To jeszcze nie jest oficjalna informacja, ale potwierdziło ją już Hoollywood Reporter. Otóż Epizod IX czeka przepisanie scenariusza, co akurat szczególnie zaskakujące nie jest, bo tak ten proces wygląda. Zmiana polega na tym, że Colin Trevorrow i jego partner Derek Connolly ustąpią miejsca innemu scenarzyście. Został nim Jack Thorne.

Thorne nie ma dużego doświadczenia filmowego, jest przede wszystkim scenarzystą teatralnym i telewizyjnym. Zdecydowanie najbardziej zasłynął napisaniem scenicznej wersji „Harry Potter i przeklęte dziecko”.

Na razie nie wiemy również jak duże będą poprawki. Podobno scenariuszowi Trevorrowa i Connolly’ego czegoś brakuje. Ale czy chodzi tu o lekkość, czy inne problemy, to nie zostało ujawnione. Na problemy z tekstem miała z pewnością wpływ śmierć Carrie Fisher, o czym Trevorrow już nas informował.

Colin zostaje reżyserem. Data premiery również bez zmian, czyli 24 maja 2019. Zdjęcia powinny się rozpocząć w styczniu.

Trevorrow o swojej pracy nad Epizodem IX

24



Gdy w zeszłym miesiącu pisaliśmy o słabym przyjęciu filmu „The Book of Henry” oraz fanach sugerujących, by Kathleen Kennedy wymieniła Colina Trevorrowa na kogoś innego, byliśmy jeszcze przed trzęsieniem ziemi na planie Hantologii. Nic dziwnego, że reżyser i współscenarzysta Epizodu IX sam poruszył temat. W skrócie, nie odchodzi.

Po pierwsze stwierdził, że obecnie w Stanach trudno tworzyć sztukę, w ten sposób broni swojej autorskiej wizji, którą urzeczywistnił w „The Book of Henry”. Film na Rotten Tomatoes ma obecnie wskaźnik 23%, czyli dość słabo. Po drugie Colin publicznie przekonywał rozmówców, jak i fanów, że jest dobrym człowiekiem do tej roboty. Niezależnie jak oceniany jest „The Book of Henry”. Jak sam twierdzi, dorastał na „Gwiezdnych Wojnach” i bardzo ceni te historie. Mówił też, że nauki Mocy, czyli szacunek wobec innych, jak i sposób na życie, również są mu bardzo bliskie. Ale dodaje, że to nie wszystko, bo wyzwaniem będzie tu to, że każdy z odbiorców ma swoją własną, indywidualną relację z tymi filmami. Musi więc stworzyć film, który ludzie polubią i będą się nim bawić, nawet jeśli cenią sagę z zupełnie innych powodów niż Terovorrow . Trudność polega na tym, by stworzyć film, który będzie poruszający i satysfakcjonujący dla wielu różnych ludzi na całym świecie. Tego reżyser jest absolutnie świadomy.

Jednocześnie bardzo chwalił sobie współpracę z Lucasfilmem. Gdzie on, producenci i współscenarzysta (Derek Connolly) siedzą razem i szukają rozwiązań, wybierając te najlepsze. Z jednej strony jest wiele wolności, z drugiej istotna jest współpraca. No i jak mówi, póki co nie mieli żadnych wewnętrznych konfliktów, wszystko dobrze się zgrywa.

Dodał także, że Kennedy jest dla niego kimś w rodzaju mentora, że ją podziwia i może się od niej wiele nauczyć. Oraz to, że podróżując stara się słuchać ludzi, by wyłapać ich oczekiwania co do IX Epizodu.

Trevorrow odniósł się też do zwolnienia Millera i Lorda wprost. Skomentował to, że każdy z twórców jest głęboko zaangażowany w powstawanie tych filmów i stara się je stworzyć w swój własny sposób. Natomiast cała ta nagonka w tabloidach jego zdaniem jest krzywdząca.

Zdjęcia do filmu ruszą w styczniu.

Trevorrow wpłynął na Epizod VIII

41

Kilka ciekawych rzeczy dzieje się z Epizodem IX. Otóż Colin Trevorrow obecnie promuje swój najnowszy film – „The Book of Henry”, który pojawił się w amerykańskich kinach w ostatni weekend. Promocja daje możliwość pociągnięcia reżysera (i współscenarzysty zarazem) za język. Gorsze reakcje budzi najnowsze dzieło Trevorrowa. O ile film był dość dobrze przyjęty na festiwalach w zeszłym roku, o tyle nie spodobał się szerokiej publiczności. Na twitterze pojawiają się nawet głosy, by odebrać Trevorrowowi stanowisko reżysera, lub jeszcze mocniej, wyrzucić go z „Gwiezdnych Wojen”. Wiele osób liczy, że Disney naprawdę przemyśli tę sprawę. Na razie oficjalnego stanowiska nie ma i prawdopodobnie szybko nie będzie.



Sam reżyser twierdzi, że „The Book of Henry” jest innym filmem, bardziej kameralnym, a przede wszystkim to kino niezależne, bliższe dobrze przyjętemu „Na własne ryzyko”, a nie blockbusterom. Choć jak sam przyznaje, „The Book of Henry” będąc dramatem rodzinnym, ma też pewne styczne elementy z „Gwiezdnymi Wojnami”. Trevorrow wspomina też swoje inne dzieło, czyli „Jurassic World”, które jest jeszcze inne od pozostałych, a jednocześnie odmienne od najnowszego. Jak sam twierdzi, obecnie musi się dostroić do „Gwiezdnych Wojen”, znaleźć w tym projekcie coś wyjątkowego, co będzie chciał eksplorować. Przede wszystkim patrzy na ten film przez pryzmat rodzica. On dorastał na takich bohaterach jak Luke, Han czy Leia. Teraz w to miejsce wchodzi Rey i to jest klucz, za którym podąża Colin. Zaś mając własne dzieci, ma też możliwość wsłuchania się w ich odbiór nowej trylogii. To co jest ważne dla nich, znajdzie się w nowym filmie.

Zapytany o inspiracje filmowe, przyznał, że przyjdzie czas, kiedy je zdradzi. Natomiast im bliżej jest kręcenia nowego filmu, tym mniej stara się oglądać dzieła podobne, po to by czym się nie zainspirować zbytnio, nie skopiować.

No i najważniejsze, zapytany o współpracę z Rianem Johnsonem powiedział, że poprosił go o jedną rzecz. Gdy kręcono jeszcze „Ostatniego Jedi”, chciał by nakręcono jedną dodatkową, krótką scenę, gdy aktorzy byli w odpowiedniej lokacji. Scena najprawdopodobniej zostanie wmontowana w Epizod VIII.

Zdjęcia do filmu rozpoczną się w styczniu. Premiera w maju 2019. Trevorrow obecnie wciąż pracuje nad scenariuszem razem z Derekiem Connollym.

Colin o odejściu Carrie

21

Colin Trevorrow, reżyser i współscenarzysta Epizodu IX (wraz z Derekiem Connollym) odniósł się do kwestii śmierci Carrie Fisher.

Ona była główną postacią, to żaden sekret. Naprawdę była. Więc było to wyjątkowo przykre dla nas wszystkich, także dlatego, że była tak kochana przez rodzinę Gwiezdnych Wojen i wszystkich z którymi współpracowała. Czuję, że nasze opcje zostały mocno ograniczone, więc można zrobić z tym tylko kilka rzeczy. Ale gwarantuję, ona zostanie potraktowana z miłością i respektem, takim na jaki Carrie Fisher zasługuje.



Wypowiedź ta bardzo dobrze współgra ze słowami Kathleen Kennedy, która mówiła, iż Leia nie wróci w wersji CGI oraz, że Colin musiał od nowa zacząć pracę nad scenariuszem. Leia miała w nim faktycznie odegrać istotną rolę.

Na razie wiemy tylko, że zdjęcia do Epizodu IX ruszą w styczniu. O tym także mówiła Kathleen Kennedy przy okazji artykułów w Vanity Fair.

My zaś musimy czekać na gotowy film do maja 2019.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.