TWÓJ KOKPIT
0

Epizod I: Mroczne widmo :: Newsy

NEWSY (614) TEKSTY (57)

NASTĘPNA >>

Jak „Atak klonów” zmienił kino

2022-05-17 22:55:14 oficjalna

Przez pierwsze stulecie technologia tworzenia filmów w gruncie rzeczy obeszła się bez większych zmian. Kamery nagrywały zdjęcia na fizycznej kliszy filmowej, a mikrofony dźwięk. Obrazy i dźwięk montowano, a efekt końcowy wyświetlał projektor w kinie. Rok po roku, projekt po projekcie George Lucas pchał Lucasfilm by zmienić ten proces. Wizjoner był przekonany, że po latach pracy tradycyjnymi metodami, każdy aspekt da się uczynić łatwiejszym. Śmiało podążać w innowację, zmienić proces od preprodukcji, przez zdjęcia i postprodukcje aż do dystrybucji. „Gwiezdne Wojny” pozwoliły mu testować i eksperymentować. W latach 90. Lucasfilm pomógł rozwinąć cyfrowy, nieliniowy montaż dźwięku i obrazu, grafikę komputerową, efekty, czy prewizualizację. Wracając do sagi w prequelach, George chciał stworzyć film w całości korzystając z technik cyfrowych. „Mroczne widmo” przybliżyło go to celu, ale dopiero „Atak klonów” go osiągnął. Epizod II pomógł zmienić kinematografię u świtu XXI wieku.


Kamera cyfrowa

By stworzyć film bez taśmy filmowej, Lucasfilm potrzebował czułych kamer mogących nagrywać i przechowywać obraz w wysokiej rozdzielczości. Rozdzielczość miała przynajmniej dorównać, a preferowane było przewyższać, jakość standardowej 35mm kliszy. Możliwość nagrania filmu cyfrowo, transferowania go, montownia zwiększyła w sposób zauważalny efektywność i elastyczność filmowców. To coś, co się Lucasowi bardzo podobało. Już przy pracach przy “Mrocznym widmie” Lucasfilm użył kamer Sony “digi-beta” by nakręcić materiał zza kulis. Przy „Ataku klonów” Lucasfilm przekonał Sony by rozwinąć kinowe kamery, które nagrywały cyfrowy obraz w 24 klatkach na sekundę, tak samo jak to jest w przypadku tradycyjnego filmu. To wspólne osiągnięcie inżynierów z różnych kontynentów, współpracujących z Lucasfilmem, w szczególności kierownikiem odpowiedzialnym za nagrywanie w wysokiej rozdzielczości – Fredem Meyersem, kierownikiem postprodukcji – Mikem Blanchardem, oraz operatorem Davidem Tattersallem. Nowe kamery były prototypami. Lucasfilm dał zaledwie rok firmie Sony, by doprowadziła swój projekt do końca, wliczając to nowe soczewki zbudowane przez Panavision. Cztery kamery (o numerach seryjnych 00001 do 00004) przybyły na kilka dni przed rozpoczęciem zdjęć. Ekipa musiała nauczyć się swojej sztuki na nowo, plan był obłożony kablami. Ale zadziałało. Nawet na pustyni w Tunezji.


Rezultaty widoczne na planie

Użycie cyfrowych kamer oznaczało też możliwość oglądania nagranego materiału właściwie chwilę później na dużych, plazmowych ekranach na planie. W przeszłości reżyserzy musieli posiłkować się niewielkimi monitorami z czarno białymi ekranami, zaś George mógł oglądać szczegóły swojej pracy. To pozwoliło wszystkim, od charakteryzatorów, po kostiumologów dokonywać bardzo szybko poprawek. Montaż mógł zacząć się tego samego dnia, a następnie Lucas i jego ekipa mogli przejrzeć nagrane sceny i zdecydować, co się udało co nie. W standardowym procesie trzeba było czekać cały dzień na „dniówki”. To oznaczało także brak nocnej zmiany. “Atak klonów” był najdroższym, niezależnym filmem jaki kiedykolwiek nakręcono, ale cyfrowe zmiany sprawiły, że Lucasfilm był w stanie przeprowadzić ten proces tak wydajnie jak to tylko możliwe. Technologia ta, tak zwana Video Village była jeszcze bardziej rozwijana przy „Zemście Sithów”.


Wolność i elastyczność

2000 ujęć z efektami wizualnymi w „Ataku klonów” to było spore wyzwanie dla Industrial Light & Magic. ILM było jednak przygotowane, dzięki oprogramowaniu bazujacym na workflowach i procedurach określanych jako „pipeline”. ILM już wcześniej wiele się nauczyło jeśli chodzi o narzędzia komputerowe. Teraz wraz z wielkimi osiągnięciami jak w pełni cyfrowy mistrz Yoda, czy epicka bitwa, która rozpoczęła Wojny Klonów, ILM używało kamer cyfrowych Sony by nagrywać miniaturowe plany. Przy „Nowej nadziei” ILM zbudowało komputer by wspomagać ruch kamery. Teraz wszystko było, zarówno sama kamera jak i jej mocowanie było sterowane cyfrowo. Zaś wysoka rozdzielczość wymagała od modelarzy zwracania uwagi na szczegóły. Podobnie jak ekipa Lucasa, także i ILM był w stanie oglądać swoje dzieła praktycznie od razu. To zwiększyło wydajność procesu. Dodatkowo nowe oprogramowanie sprawiło, że ILM mogło zająć się synchronizacją kolorów, czymś co zazwyczaj robili podwykonawcy.


Cyfrowa dystrybucja

Ale jaki jest pożytek z cyfrowej rewolucji, jeśli nie można tego nigdzie pokazać. Trzy lata wcześniej „Mroczne widmo” zadebiutowało w USA na zaledwie czterech ekranach cyfrowych. Był to raczej eksperyment. Przy “Ataku klonów” Lucasfilm starał się namawiać filmowców do przejścia na cyfrowe projektory, gdzie film byłby puszczany z twardego dysku i za każdym razem mógł być prezentowany w tej samej jakości. Takiej jaką wymarzył sobie reżyser. Lucasfilm już wcześniej próbował wywrzeć presję na kina, choćby implementując standard dźwiękowy THX. Choć udało się uczynić krok naprzód, to jednak większość kin, które prezentowały Epizod II wciąż działa na tradycyjnej technologii. Ale nawet to postanowiono ulepszyć. Kopie filmu tworzono z cyfrowej matrycy, przez co nie traciła ona na jakości. Starano się przedłużyć żywotność taśm i w jakimś stopniu się to też udało.


Nowe metody robienia tego samego

George Lucas w wywiadzie dla „American Cinematographer” w 2002 powiedział:
Jestem tylko kimś, kto stara się opowiadać historie, a w celu opowiedzenia historii, które chciałem opowiadać, musiałem rozwinąć medium. Ale wszyscy reżyserzy i operatorzy, których znam, starają się je rozwijać. Zawsze starają się próbować nowych rzeczy, znaleźć inny wygląd, lub pchnąć coś choć o drobinę do przodu używając nowych sztuczek, bądź technologii. Taka jest natura tego biznesu. Każdy to robi, ale ja zwracam na to więcej uwagi.


„Atak klonów” skończył właśnie 20 lat.
KOMENTARZE (2)

20 lat „Ataku klonów” – wspomnienia Haydena Christensena

2022-05-16 21:26:38 oficjalna



Dokładnie 20 lat temu, 16 maja 2002 zadebiutował w kinach na całym świecie Epizod II, czyli „Atak klonów”. To film, który na stałe zmienił kino. Z jednej strony rozpoczął cyfrową rewolucję, minimalizując użycie taśmy filmowej, z drugiej kompletnie przeorał dystrybucję kinową. Przed „Atakiem klonów” na premiery w Europie trzeba było czekać kilka miesięcy (w Polsce „Mroczne widmo” weszło dopiero we wrześniu). George Lucas doprowadził do globalizacji kina. Dziś prawie jednoczesne premiery są normą. Z okazji 20-lecia „Ataku klonów” oficjalna opublikowała szereg artykułów. Dziś jeden z nich, zapis wspomnień Haydena Christensena, który zagrał centralną rolę w trylogii prequeli, jeśli nie całej sadze „Gwiezdnych Wojen”, czyli Anakina Skywalkera / Dartha Vadera.

Pamiętam jak dostałem telefon, który mówił, że dostałem tę rolę. Byłem wciąż w łóżku, w moim apartamencie w Vancouver. Pamiętam, że wyszedłem, po tym telefonie, byłem tak zdumiony i nie mogłem uwierzyć w te wieści, wszedłem do salonu, gdzie przebywał mój współlokator. Wiedział, że czekam na ten telefon i gdy zobaczył mój uśmiech, od razu wiedział, że otrzymałem dobre wieści. Moją odpowiedzią było uruchomienie udawanego miecza świetlnego. On też był wielkim fanem „Gwiezdnych Wojen”, włączył ścieżkę dźwiękową z Epizodu I. Gdy ona leciała, mieliśmy udawany pojedynek na miecze świetlne w naszym apartamencie, skacząc po meblach i krzycząc jak zwariowane małe dzieci.

Dla mnie próba rozwoju charakteru Anakina, dawała wiele możliwości, po które mogłem sięgnąć. Było sporo materiału źródłowego. Grałem rolę, którą grano przede mną, ale po mnie. To bohater, który miał rodzinę, dzieci, które dorosły. Masz te wszystkie elementy, gdzie on był w swoim życiu, i co to za życie było, oraz jak to na niego wpłynęło. Było wiele fragmentów, które musiały do siebie przystawać. A dla mnie, jednym z aspektów „Gwiezdnych Wojen”, który jest naprawdę przekonywujący jest pokoleniowość. Chciałem, by odczuwało się autentyczność, ale jednocześnie, żeby to było tyle ciągłości ile jest możliwe. Byłem bardzo świadomy sposobu gry Jake’a Llodya (w Epizodzie I), i chciałem by było czuć, że to starsza wersja tego dzieciaka, pewne niuanse, manieryzm Dartha Vadera, pragnienie pewnej przemiany, ale też sam kontekst, jego dzieci – Luke’a i Lei, rodu, musiał być przekonywujący. Więc miałem wiele rzeczy, z których czerpałem, no i oczywiście musiał jeszcze przejść przez tą historię.



Hayden wspomina też scenę, po masakrze Tuskenów, gdy rozkleja się przed Padme.

Wszyscy rozumieliśmy znaczenie tej sceny dla postaci i jego historii. Gdy ją powtarzaliśmy, próbowałem kilku różnych wersji. Rozmawiałem z Georgem (Lucasem) o stopniu złości i stanu emocjonalnego, by starać się to znaleźć. Próbowaliśmy w jeden sposób, nie wyglądało jakbym się w tym odnajdywał. George podszedł do mnie i mieliśmy naprawdę otwartą rozmowę. Myślę, że to było kluczowe w naszej relacji, to w jaki sposób rozmawialiśmy o pracy i postaci. Rozpoczęliśmy nasz dialog, który kontynuowaliśmy w Epizodzie III. Ale tak, ta scena była wielka.

Odniósł się także do oceny prequeli, która zmieniła się z czasem.

Wygląda jakby te filmy miały okres donoszenia, w którym musiały mieć czas, by odpowiednio sfermentować w psychice publiczności. Obecnie odbiór tych filmów jest bardzo pokrzepiający.

Oglądając je (prequele) ponownie jako całość, byłem zdumiony jakością i głębią historii opowiadanej i wizji George’a. Tam jest tyle niuansów, złożoności i poziomów. To naprawdę coś niezwykłego.

Dla Haydena „Atak klonów” był też przełomem. Wybił go jako aktora. Christensen nigdy wcześniej nie był poza Ameryką Północną, a zdjęcia ściągnęły go do Tunezji, Australii, Włoch czy Hiszpanii. Teraz Hayden wraca do roli Vadera w serialu „Obi-Wan Kenobi”.
KOMENTARZE (14)

P&O 484: Czy osobiście robiłeś popisy kaskaderskie?

2022-04-17 10:21:41



Tym razem pytanie do Nicka Gillarda, koordynatora kaskaderów i twórcy choreografii, o jego osobisty wkład w filmy.



P: Czy osobiście wykonywałeś jakiś numer kaskaderski przed kamerą na potrzeby Epizodu I lub II?

O: No, nie wykonywałem kaskaderki w żadnym z tych filmów. Ale byłem dworką w „Mrocznym widmie”.
KOMENTARZE (0)

Plotki o Ahsoce #1

2022-04-15 10:32:58 Różne

Choć na razie czekamy na „Kenobiego”, to być może w najbliższych dniach - może 4 maja, a może na Celebration - dowiemy się czegoś o „Ahsoce”, chociażby daty premiery. Tymczasem pozostają nam plotki.



Po pierwsze, mamy nieco informacji zza kulis. Wedle Hollywood Reportera produkcja rozpocznie się pod koniec kwietnia w Los Angeles. Jednym z reżyserów zostanie Peter Ramsey - pierwszy czarnoskóry mężczyzna, który dostał Oskara za animację, konkretnie za „Spider-Mana: Uniwersum”. Ma reżyserować co najmniej jeden odcinek.

Tymczasem reżyser Bryce Dallas Howard uczestniczyła w imprezie... promującej czekoladowego zajączka Lindta, więc dziennikarka serwisu Romper zadawała pytania razem ze swoimi dziećmi, co wiązało się z lekkim chaosem.

Czego zatem udało jej się dowiedzieć? Ze starwarsowej półki - ojciec Bryce, czyli reżyser Ron Howard, jest bliskim przyjacielem Lucasa. A ponieważ dzieci obu panów są w podobnym wieku, to naturalne jest, że ich to jeszcze bardziej zbliżyło. Gdy Bryce ostatnio widziała George'a, ten mówił, że ma zdjęcia jej i reszty dzieciarni podczas kąpieli w wannie. Do Sagi wciągnęły ją figurki, które dostawała na święta - nie miała pojęcia kim są te postaci, ale zaczęła się interesować. Potem obejrzała filmy, a w wieku 15 lat pojechała na letni obóz... na którym była też dziewczynka imieniem Natalie Portman, która tuż po wyjeździe poleciała kręcić „Mroczne widmo”. Aktorka pozwoliła młodej Howard przyjechać na plan.



Bryce bardzo sobie chwali Filoniego, który jej zdaniem zna Sagę jak własną kieszeń, a dodatkowo jest uczniem Lucasa. Henry, syn dziennikarki, powiedział, że najbardziej lubi „Wojny klonów”, na co reżyser odparła, że fani TCW będą bardzo zadowoleni po zobaczeniu „Ahsoki”.

Przechodząc do seriali mandaloriańskich - czy beskar jest odpowiedzią na wszystko i czyni bohaterów nieśmiertelnymi? Oczywiście, że nie, wystarczy popatrzeć chociażby jak długo Boba musiał się leczyć po wydostaniu się z sarlacca czy jak Din został ranny w nogę mrocznym mieczem. I dlaczego w „Gwiezdnych Wojnach” nie ma żadnych poręczy przy schodach? Podobno musimy poczekać i uważnie wypatrywać.

U Howardów to mama Bryce dowodzi wielkanocnym polowaniem na jajka w ogrodzie. Sam Ron świetnie sprawdza się w roli dziadka, bardzo lubi rozmawiać z wnuczkami o emocjach.

Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (2)

P&O 479: Czemu Anakin nie zwiotczał?

2022-03-13 09:50:04



Dziś pytanie o ciągłość wydarzeń w prequelach.

P: Jak to jest, że złącza zasilania w „Ataku klonów” nie zwiotczyły ciał Anakina i Obi-Wana, gdy oni przez nie przelatywali. W „Mrocznym widmie”, gdy Jar Jar dotknął złącza podracera Anakina zwiotczał mu język.



O: Tu porównanie do porażenia prądem w rzeczywistym świecie może pomóc. Efekt porażenia elektrycznego zależy od napięcia i czasu wystawienia na porażenie. Potencjalny efekt porażenia przez złącza w podracerze może trwać kilka godzin. Z drugiej strony łącza w „Ataku klonów” są dużo bardziej efektywne, więc i efekt powinien być poważniejszy i spowodować choćby zawał serca u osób niewyszkolonych we władaniu Mocą. Dlatego właśnie Jar Jar doświadczył zwiotczenia, podczas gdy Anakin i Obi-Wan jedynie konwulsji.
KOMENTARZE (3)

P&O 476: Czy rośnie zapotrzebowanie na animatykę?

2022-02-20 09:10:39



Wracamy do kwestii animatyki”.

P: Czy rośnie zapotrzebowanie na animatykę i artystów animatycznych w przemyśle, skoro technika ta była wykorzystywana w takich filmach jak „Mroczne widmo” czy „Mission: Impossible”?

O: Jest zdecydowanie większe zapotrzebowanie na prewizualizację obecnie i ono wciąż rośnie. Firmy takie jak Persistence of Vision Digital Entertainment powstają w różnych miejscach, by umożliwić filmowcom usługi związane z prewizualicacją, a Hollywood to chętnie przyjmuje. Epizod I był naprawdę przełomowy jeśli chodzi o wielkość i rozszerzenie użycia, w których animatyka była wykorzystana.
KOMENTARZE (3)

P&O 475: Dlaczego Anakin był zbyt stary na szkolenie?

2022-02-13 09:53:59



Wracamy do kwestii szkolenia Jedi przedstawionego w „Mrocznym widmie”.

P: Dlaczego Anakin był za stary by szkolić go na Jedi?



O: Podczas gdy na główne pytanie odpowiedź padła jakiś czas temu, George Lucas w komentarzach do DVD „Mrocznego widma” wyraził swoją opinię na ten temat.

W scenariuszu mamy do czynienia z uporem Obi-Wana Kenobiego, biorącego te młode dziecko by je szkolić, nawet jeśli w teorii to dziecko powinno wpierw być szkolone przez Yodę aż do wieku siedmiu – ośmiu lat. Dopiero wówczas ten siedmio-ośmiolatek byłby oddany jakiemuś Jedi. Stałby się uczniem padawanem jakiegoś Jedi.

Mamy tu więc sytuację w której Qui-Gon che pominąć wczesne szkolenie i wziąć od razu go na swojego padawana, co jest kontrowersyjne i ostatecznie jest źródłem wielu problemów, które narosną później.

KOMENTARZE (4)

P&O 474: Kto wymyślił by użyć pałeczek do uszu na arenie w Mos Espie?

2022-02-06 08:31:50



Dziś pytanie o sekrety techniczne I Epizodu. Odpowiada Michael Lynch z ILM.

P: Czyim pomysłem było używanie kolorowych pałeczek do uszu w „Mrocznym Widmie” w scenach na arenie podracerów?

O: Pomysł by użyć bawełnianych pałeczek jako widzów wyścigów był mój. Kierowałem pracami nad modelem areny w Mos Espa i potrzebowaliśmy czegoś szybko i tanio, by ją wypełnić. Próbowałem kilku innych metod w tym wycinanych laserowo falistych sylwetek, ale te nie sprawdzały się w niektórych ujęciach z kamery, zwłaszcza z góry. Zrobiliśmy więc test kamery z różnych perspektyw z pałeczkami i one się sprawdziły jako fani w tle. Użyliśmy przeszło 390 tysięcy wacików w tym modelu.





Michael Lynch pracował w ILM jako twórca modeli i minaturowych budynków w filmie „Ognisty podmuch”. Jako kierownik działu projektów modeli, Lynch był odpowiedzialny za metodologię i nadzorowanie ich powstawania.
KOMENTARZE (4)

Coruscant miało być zniszczone w „Przebudzeniu Mocy”?

2022-01-17 20:58:21

The Direct znalazł ciekawą informację na temat rozwoju „Przebudzenia Mocy”. Okazuje się, że Bad Robot (czyli studio J.J. Abramsa) chciało by w VII Epizodzie pojawiło się Coruscant.



Jak wiemy, ostatecznie w filmie widzimy Hosnian Prime, która pełni rolę stolicy Republiki i zostaje zniszczona przez Starkillera. Dokładnie tę rolę dla Coruscant przewidziało studio Bad Robot. To jak twierdzi Pablo Hidalgo nie spodobało się w Lucasfilmie i stąd ostatecznie, po negocjacjach powstało Hosnian Prime. Generalnie tylko po to by je zniszczyć.

Hidalgo sugeruje, że Lucasfilm miało inne plany wobec Coruscant. Chcieli je jeszcze wykorzystać. Prawdę mówiąc zarówno w scenariuszu Colina Trevorrowa jak i pierwotnych wersjach Abramsowego IX Epizodu, Coruscant miało się pojawić.

Warto dodać, że nazwa planety stolicy jest jednym z elementów, które George Lucas przejął z dawnego EU. Po raz pierwszy użył jej Timothy Zahn. Na ekranie zobaczyliśmy ją wraz z „Wersją specjalną” oraz później „Mrocznym widmem”, gdzie użyto nazwy wprowadzonej przez Zahna. Cała dyskusja z Hidalgo była prowadzona na twitterze, obecnie niestety została skasowana.
KOMENTARZE (19)

Knajpa na wyspie Funzi prowadzona przez aktora z „Mrocznego widma”

2022-01-01 07:55:05

Przywykliśmy do tego, że aktorzy z „Gwiezdnych Wojen”, którzy odgrywali mniejsze role, najczęściej wciąż związani są dalej z kinem i często marką, na konwentach. Niektórym z czasem nawet udaje się wybić, ale są też tacy, którzy odnieśli sukces w zupełnie innych dziedzinach. Jednym z nich jest Hassani Shapi.



Zagrał on niewielką rólkę, mistrza z Rady Jedi, Eetha Kotha w „Mrocznym widmie” George’a Lucasa. Później, gdy Lucas przeniósł się z „Gwiezdnymi Wojnami” do Australii, ich drogi się rozeszły. Hassan Shapi (bo tak przedstawia się w Kenii), cały czas grywa jakieś niewielkie rólki. Może poszczycić się nawet występem w przygodach Jamesa Bonda, dokładniej w „Świat to za mało”, ale aktorstwo nie jest jego głównym źródłem dochodu. Prawdę mówiąc nawet nie mieszka najczęściej w Wielkiej Brytanii, a w Kenii.

Shapi zajął się turystyką. Założył firmę Funzi Kinazini Day Safari, która organizuje wycieczki na wyspę Funzi w Kenii. Co więcej, prowadzi tam restaurację i właśnie w niej można go czasem spotkać, gdy pilnuje, by turyści się najedli.

Wyspa Funzi znajduje się na południowym krańcu Kenii, tuż przy granicy z Tanzanią, na wybrzeżu Oceanu Indyjskiego. Jest to jedna z bardziej popularnych destynacji wycieczkowych z Mombasy i kurortów na południe od niej. Ludzie przybywają tam, by zobaczyć las namorzynowy, jak Moc da to krokodyle, a także lokalną wioskę. Wycieczka tu jest oferowana przez wiele agencji i często można ją zamówić bezpośrednio w hotelu. Bardziej szczegółowy opis atrakcji znajdziecie tutaj.

Wizyta w restauracji „Funzi Kinazini” jest w programie (i jest wliczona w cenę). Sam Hassan nie tylko chętnie rozmawia z gośćmi, pilnuje by byli zadowoleni, ale zagadnięty o „Gwiezdne Wojny” potrafi coś powspominać. Nam udało się zamienić z nim kilka zdań.



Jeśli planujecie wypoczynek na kenijskim wybrzeżu, może warto pomyśleć o wycieczce na wyspę Funzi. Można tam wesprzeć i zobaczyć aktora z „Gwiezdnych Wojen”, który zajął się turystką.
KOMENTARZE (13)

P&O 463: Czy historia Maula była zaplanowana od początku?

2021-11-21 08:06:17



Dziś pytanie o „Wojny klonów” i decyzje twórcze.

P: Czy wszystko o uniwersum „Gwiezdnych Wojen” jest zapisane w Holokronie? A może scenarzyści mają nowe pomysły jak w „Wojnach klonów” takie jak Savage Opress/Maul/Siostry Nocy i ich historia? Czy w którymś momencie, ktoś przyszedł i powiedział: „Pobawmy się Maulem”, czy może pracowano nad tym od lat, w momencie, gdy Maul umarł?



O: Czy był jakiś wymyślony plan, by wskrzesić Dartha Maula przeciętego na pół w „Mrocznym widmie”, wie jedynie George Lucas. Wówczas nic takiego nie sugerował. Bawiliśmy się pomysłem ożywienia Maula w EU przez komiksy „Star Wars Tales” i „Visionaries”, ale zawsze byliśmy dalecy od tego, by twierdzić, że to prawdziwy Maul. Przez moment był pomysł, by przywrócić Dartha Maula w grze „The Force Unleased”, ale został on porzucony. A jeśli chodzi o kogoś, przychodzącego z pomysłem, to niejednokrotnie był nim sam George Lucas, który był zaangażowany w proces twórczy „Wojen klonów”. Podczas gdy producenci „Wojen klonów” mają materiał w postaci EU do swojej dyspozycji jako inspirację lub element do wykorzystania, George dość luźno podchodzi do tego, co i w jaki sposób można wykorzystać w serialu.
KOMENTARZE (4)

P&O 461: Czemu trzeba czekać trzy lata na kolejny film?

2021-11-07 08:28:05



Dziś pytanie z czasów produkcji „Zemsty Sithów”, w których Rick McCallum tłumaczy harmonogram produkcji.


P: Czemu potrzeba trzech lat pomiędzy premierami kolejnych filmów „Gwiezdne z cyklu Wojny”?

O: Bo tyle zajmuje nam stworzenie filmu. Epizod I zajął nam 5 lat, wliczając to rok na prace koncepcyjne i projektowanie, które nie tylko wpłynęło na Epizod I, ale także II i nawet III w jakimś stopniu. Drugi zajął trzy lata, rok mniej na preprodukcję niż w przypadku Epizodu I.

Dla Epizodu III staramy się pisać scenariusz obecnie i wykorzystać w sumie cztery lata. Wszystko jest bardzo skomplikowane.

18 miesięcy zajmuje jedynie stworzenie efektów, sześć miesięcy ich przygotowanie, więc to są dwa lata. Siedem miesięcy potrzebujemy na przygotowania a cztery na kręcenie, czyli kolejny rok. A jeszcze jeden rok potrzeba na stworzenie konceptów i złożenie wszystkiego razem, załatwienie lokacji... Nie kręcimy tylko w studio, załatwiamy sprawy w pięciu krajach, by mieć pozwolenia, harmonogram i ustalone wszystkie potrzebne rzeczy.
KOMENTARZE (25)

Marcia Lucas o nowej trylogii

2021-10-06 16:09:08

Po sieci krążą fragmenty ostatniej książki J.W. Rinzlera pt. „Howard Kazanjian: A Producer’s Life”. Poświęcona producentowi „Powrotu Jedi” publikacja zawiera także kilka mniej związanym z nim elementów. Jeden z takich przykładów to rozmowa z Marcią Lucas, byłą żoną George’a Lucasa a także montażystką „Nowej nadziei” (otrzymała za to Oskara). W rozmowie tej Marcia wyraziła swoją opinię o sequelach, nie zostawiając suchej nitki. Warto dodać, że wywiad był przeprowadzony jeszcze przed premierą „Skywalker. Odrodzenie”, więc pani Lucas odwołuje się jedynie do dwóch pierwszych filmów.

Jej zdaniem ani J.J. Abrams, ani Kathleen Kennedy nie mieli pojęcia czym są „Gwiezdne Wojny”. Skrytykowała decyzję zabicia Hana Solo. Zauważyła, że nie dostajemy historii Jedi, nie ma magii „Gwiezdnych Wojen”, a potem dezintegrują Luke’a Skywalkera. Nie mają Hana, nie mają Luke’a i jak się okazało nie mieli już też księżniczki Lei.

Zauważyła, że postacią Rey próbują dotrzeć do żeńskiej publiczności, robiąc z nią Jedi, ale nie tłumacząc jej pochodzenia, czy umiejętności. Zdaniem Marcii cała ta historia przedstawiona w sequelach jest zwyczajnie okropna. Co więcej montażystka jest gotowa powtórzyć to co powiedziała Abramsowi i Kennedy.



Warto dodać, że Marcii nie podpasowała też trylogia prequeli. Tam nawet popłakała się po „Mrocznym widmie” widząc, że nie jest ono bardzo dobre jej zdaniem. Tam docenia bogactwo historii, ale niekoniecznie pasowały jej niektóre wyboru George’a w tym te dotyczące obsady.

Warto przypomnieć, że Macia nie jest jedyną montażystką, która wypowiada się krytycznie o późniejszych filmach. W ten sposób montażystki „Przebudzenia Mocy” oceniły negatywnie „Ostatniego Jedi”.
KOMENTARZE (23)

P&O 455: Czy George naciska na ILM?

2021-09-26 06:48:07



Tym razem znów pytanie do sekcji technicznej, z czasów, gdy szykowała się do prac nad „Atakiem klonów”. Odpowiada David Dozoretz.



P: Czy czujesz, żeby George naciskał ciebie i ILM by zrobić coś więcej przy Epizodzie II, czy raczej zostajecie przy technikach, które rozwinęliście podczas produkcji I Epizodu?

O: Nigdy nie trzymamy się żadnych technik użytych wcześniej, ponieważ zawsze szukamy czegoś lepszego i szybszego, by osiągnąć cel. Owszem, ustanowiliśmy wiele fantastycznych technik i procedur przy Epizodzie I. Powiedziałbym, że bazujemy na tych technikach.

Natomiast bez cienia wątpliwości, George mocno naciska na nas i ILM by osiągnąć kolejny poziom. On jest naprawdę niesamowity w tym, za każdym razem, gdy myślimy, że nie da się już wycisnąć więcej on podnosi poprzeczkę na nowy poziom. To bardzo rozwijające pracować w takim środowisku.
KOMENTARZE (5)

Poznajmy bohaterów „Star Wars: Visions”

2021-09-14 21:59:52 Różne



Premiera „Visions” już za tydzień (22 września), mamy zatem coraz więcej informacji na temat miniserii. W ostatnich dniach ukazał się widoczny powyżej plakat przedstawiający głównych bohaterów z różnych odcinków.

A skoro o odcinkach mowa - informacje o nich zostały dodane do kont subskrybentów Disney+ na stronie Digital Screeners. Filmy mają mieć od 13 do 22 minut, całość to około 2,5 godziny. Jeśli unikacie spoilerów - 17 września zostanie zniesione embargo na media społecznościowe, a 21 na recenzje, także trzeba będzie się mieć na baczności.



Przechodząc do meritum: Oficjalna opublikowała dwa artykuły przybliżające nam bohaterów serii. W pierwszym przyjrzała się dobrym postaciom, natomiast w drugim spojrzała na czarne charaktery. Są one dość ogólne, ale zarazem nieco spoilerowe, dlatego czytajcie na własne ryzyko.

Bohaterowie



Kara, „The Ninth Jedi”

W czasach „Dziewiątego Jedi” zakonu dawno już nie ma, ale pewien tajemniczy mistrz imieniem Juro ma nadzieję go odnowić. Postacią kluczową dla tego procesu jest Kara, dziewczyna, która nigdy nie była trenowana w Mocy, ale która nadal ma z nią niezwykłą łączność. Jej ojciec jest kowalem mieczy świetlnych. Jego bronie różnią się od tego, co znaliśmy do tej pory, ale wedle reżysera/scenarzysty Kenjiego Kamiyamy odzwierciedlają one ducha właściciela. Dziewczyna jest zafascynowana rodzicem i czuje, że pewnego dnia będzie godna dzierżyć miecz i zgłębiać tajniki nauk Jedi.

Kara ma typowe marzenia mieszkańca odległej galaktyki: wyrwać się ze swojej pokrytą tundrą planety, na której mieszkańcy wydobywają kryształy kyber z asteroid powyżej za pomocą ogromnych harpunów. Nowością jest jednak jej relacja z ojcem - stabilna i pełna miłości. Pod względem inspiracji wizualnych dziewczyna ma przypominać Leię (lecz bez koczków), a zwłaszcza tą z Endora. Podsumowując, mamy podobno dostać odcinek równie epicki co film fabularny, a Kara wplącze się w sytuację, która zadecyduje o jej przyszłości.



Karre, „The Twins”

Karre i jego siostra Am to niemalże odwrócona wersja Luke'a i Lei, przy czym nie uświadczymy tu Campbellowskiej podróży bohatera - gdy ich poznamy, oboje będą już dzierżyć ogromną moc. Zostali stworzeni przez ciemne siły, by wspólnie zawładnąć galaktyką i razem zasiadają na swoich tronach na pokładzie niszczyciela. Jednakże zawsze w ruchu przyszłość jest, a Karre postanawia wyzwolić się spod życia, które zaplanowali dla niego wszyscy dookoła. Robi to głównie z miłości do siostry, która to z kolei opiera się jego wysiłkom każdą cząstką swojego ciała. Jego chęć ochrony ukochanej osoby można porównać z tą, którą czuli Anakin do Padme czy Luke do przyjaciół.

Pod względem dizajnu „Bliźnięta” sięgają do starwarsowej tradycji, zgodnie z którą czarne charaktery wyglądają bardzo fajnie. Karre nosi podobna do Vaderowej zbroję, ale pod nią kryje się postać, która nawiązuje do wcześniejszego anime Studia Trigger - „Promare”, a konkretnie bohatera imieniem Lio. Chłopak chce się uwolnić od wszystkiego, co reprezentuje ów pancerz i silnie wierzy, że każdy jest kowalem własnego losu.



Dan, „The Elder”

W tym filmie zobaczymy klasyczną relację mistrz-uczeń, a jego bohater - padawan znany po prostu jako Dan - musi się jeszcze wiele nauczyć. Jest impulsywny i sarkastyczny, a ponadto pragnie walki. Jego mistrz, Tajin, to osoba mądra i ostrożna, lecz także ufająca. Chłopak w bolesny sposób przekona się czym może się kończyć niedocenianie przeciwnika czy też prowokowanie walki. Mimo tego ma serce Jedi i ciężko go nie polubić.

Padawani w prequelach nosili podobne szaty, jednak u Dana widać pewien indywidualizm, jak choćby w podgolonej po bokach głowie (prócz standardowego warkoczyka). Cały filmik przedstawi nam problem relacji starsi-młodsi, a sam reżyser Otsuka-san uważa, że dzieło to jest jego przesłaniem dla młodszego pokolenia.



F, „The Village Bride”

Ubrana w płaszcz, maskę i posiadająca tylko jedną literę w imieniu - F to bardzo tajemnicza upadła Jedi, która obserwuje ceremonię zaślubin na planecie Keelia. Niegdyś była bohaterką w zakonie, a podczas wesela będzie musiała podjąć decyzję czy pozostać w cieniu, czy się ujawnić i znowu podjąć się działania. Filmik przedstawi nam też jak różne kultury pojmują Moc, co będzie dla F stanowiło okazję do nauki. Mieszkańcy Keelii nazywają ją „Maginą” i używają, by łączyć się z naturą dookoła.

Cały odcinek będzie trochę jak F - cichy, spokojny, skłaniający do medytacji, ale też niepozbawiony akcji. Była Jedi będzie rozważała o teraźniejszości i swej tragicznej przeszłości, a w kulminacyjnym momencie podejmie decyzję, która przyniesie jej oczyszczenie i pozwoli się uwolnić od traum. Kobieta nosi tradycyjne japońskie buty i hakamę (szerokie spodnie).



Ronin, „The Duel”

To film inspirowany Kurosawą (np. „Strażą przyboczną”) i tradycjami samurajskimi, a jego główną postacią będzie Jedi znany jedynie jako Ronin. To antybohater żyjący w świecie, gdzie wszędzie pałętają się niedobitki szturmowców i gangi obcych, a jego pomocnikiem jest zabójczy droid w słomkowym kapeluszu. Mężczyzna nic o sobie nie mówi, podobnie jak jego robot, a zatem widz ma nikłe pojęcie skąd przychodzi. Wkrótce jednak bohater będzie musiał przestać się tułać i stawić czoła przeznaczeniu. Dalsze losy Ronina poznamy w powieści pod tym samym tytułem.

Projekty Ronina i droida były jednymi z pierwszych, które powstały dla „Visions” i twórcy od razu byli zachwyceni czarno-białą kolorystyką (jedynie miecze będą czerwone).

Czarne charaktery



Starzec, „The Elder”

Tytułowy bohater to postać o mrocznym pochodzeniu, a zarazem mistrz miecza szukający coraz to nowych wyzwań. Mimo podeszłego wieku porusza się z gracją, lecz będzie musiał stawić czoła czemuś, co niewielu udało się pokonać - upływowi czasu. Choć mężczyzna wygląda bardzo sithańsko, to bardziej zależy mu na ćwiczeniu swych umiejętności, a nie wyznawaniu ideologii, dzięki czemu postać ta zyskuje nową głębię.

Projektant Kamome Shirahama nie jest nowy w świecie Sagi, bo wcześniej tworzył rzeźby Kyla i Rey dla Kotobukiyi. Ponadto jest znanym mangaką i stąd na przykład miecze Starca w kształcie katany. Jego zdaniem zmarszczki i przenikliwe żółte oczy bohatera nadają mu przerażającego wyglądu.



Am, „The Twins”

O ile Karre patrzy na siostrę z miłością, o tyle ją zaślepia dążenie do władzy, przez co jest niepomna na rozmaite niebezpieczeństwa. Dziewczyna nosi specjalną zbroję, która sama w sobie jest bronią (oczywiście już powstały memy, w których zawstydza ona generała Grievousa swoimi sześcioma ostrzami); do tego niezwykły kryształ kyber daje jej niecodzienne moce (między innymi przełączenie w tryb bicza). Mimo zachęt brata, Am ciężko znaleźć w życiu równowagę. Jej ambicja, zdolności i oddanie są tak wielkie, że można wyrazić je tylko poprzez specyficzne medium, jakim jest anime.



Masago, „Akakiri”

Przeznaczenie jest niezmienne - w to wierzą wyznawcy ciemnej strony, a Masago jest wśród nich. Bohaterka ta emanuje siłą i żądzą władzy - od szerokich ramion, aż po czerwone oczy. Chce koniecznie wypełnić swój los, lecz do tego potrzebuje pomocników i będzie próbowała ich zrekrutować, powołując się na Vaderowe motto: „To twoje przeznaczenie”.



Sithańska przywódczyni bandytów, „The Duel”

Jej postać to nawiązanie do samurajek z okresu feudalej Japonii, zwanych „Onna-Musha”, a także bohaterki tamtejszego kina lat 70., Krwawej Pani Śniegu. Jej projekt łączy w sobie tradycje kraju kwitnącej wiśni i „Gwiezdnych Wojen”.

Sam „Pojedynek” będzie bardzo nawiązywał do „Siedmiu samurajów” - Ronin natrafi na bandytkę i jej ludzi w obozie, przez co będzie musiał stanąć do walki w obronie ludzi z wioski. Kobieta ma unikalny parasol świetlny - co widać na zwiastunie - który pozwala jej na szeroki wachlarz ruchów ofensywnych i defensywnych. Cała postać jest inspirowana Darthem Maulem, a tytułowy pojedynek ma sięgać do tego, co widzieliśmy w „Mrocznym widmie”.



Inkwizytor, „T0-B1”

Prosty droid udający Jedi ściągnie na siebie gniew inkwizytora ścigającego niedobitki zakonu po rozkazie 66. Podobnie jak inni słudzy Imperatora, tak i ten będzie potężny i bezwzględny w próbie zgaszenia światła rycerzy. Postać ma być stylowa i pełna wyrazu, w pewnym sensie przypomina średniowiecznego czarnego rycerza z nowoczesnymi dodatkami. Bohater ten ma zarazem w sobie coś pierwotnego, co też widać w stylu animacji - gdy walczy, obnaża zęby jak drapieżnik i krzyczy ze złości.

Zapraszamy do dyskusji na forum.
KOMENTARZE (8)

P&O 452: Jakie dźwięki mogą być ponownie użyte w Epizodzie II?

2021-09-05 10:06:22



Dziś pytanie do Bena Burtta sprzed premiery „Ataku klonów”. O powiązania między filmami, ale tym razem techniczne.



P: Jakie dźwięki, jeśli jakiekolwiek, z klasycznej trylogii mogą być użyte w Epizodach I i II?

O: Oczywiście te, związane z powracającymi postaciami takimi jak Jawowie, Jeźdźcy Tusken czy Artoo, mogą być użyte, a wręcz konieczne w nowych Epizodach. Miecze świetlne, lasery i wiele dźwięków środowiskowych jak Tatooine może być użytych jeśli zachodzi potrzeba. Jednakże zawse staram się dodać nowe dźwięki i nowe pomysły. Każdy film dodaje setki nowych efektów dźwiękowych. I mam nadzieję rozbudować swój dźwiękowy leksykon, który budowałem już od ponad 25 lat dla tych filmów.
KOMENTARZE (4)
Loading..