TWÓJ KOKPIT
0

Pablo Hidalgo :: Newsy

NEWSY (326) TEKSTY (22)

NASTĘPNA >>

Kolejne zmiany w Disneyu, Susan Arnold odchodzi

2023-01-18 16:20:57



Jak pamiętamy pod koniec roku z dnia na dzień z Disneya odszedł Bob Chapek. Ale wygląda na to, że sezon zmian w Disneyu wciąż trwa. Zaczynamy od oficjalnej wiadomości, Susan Arnold, będąca prezesem rady nadzorczej odchodzi z Disneya. Jej miejsce zajmie Mark Parker, który jest w radzie od 2016. Zmiana nastąpi podczas dorocznego spotkania akcjonariuszy.

Co ważniejsze, na razie nikt nie zajmie miejsca zwolnionego przez Susan Arnold. Od grudnia 2021 kierowała ona radą i była tym samym najważniejszą osobą w Disneyu. Oficjalny powód jej odejścia to fakt, że w radzie przepracowała już 15 lat i zgodnie z polityką wewnętrzną Disneya jej kadencja wygasła. Są głosy, że to tylko oficjalny powód, a przyczyną jest czyszczenie Disneya przez Boba Igera. Warto wspomnieć, że z radą nadzorczą Iger jest związany znacznie dłużej niż 15 lat, ale z pewnymi przerwami.

Mark Parker przez 7 lat zarządzał firmą NIKE, Inc, gdzie obecnie jest szefem rady nadzorczej. Iger sugeruje, że ma on duże doświadczenie w czasie transformacji, a to się przyda Disneyowi.

Tyle, jeśli chodzi o oficjalne wieści. Za to pojawiają się plotki, których źródłem jest Karman Pasha. Był on gościem podcastu Valliant Renegade, gdzie omawiał informacje, które umieścił na swoim Patronite. Pasha jak twierdzi, ma źródło w Disneyu... więc właściwie po tym mogłaby się od razu zapalić czerwona lampka jeśli chodzi o wiarygodność. Ale tym razem może być inaczej. Karman Pasha bowiem jest producentem w Hollywood. Z niewielkimi sukcesami i dorobkiem, ale jednak. Odpowiadał za kilka odcinków seriali takich jak „Uśpiona komórka”, czy „Nikita” lub „Nastoletnia Maria Stuart”. Może zatem faktycznie mieć jakieś źródła i znajomości, albo próbuje wykorzystać czas do promocji samego siebie. Powinniśmy móc zweryfikować jego doniesienia w ciągu najbliższych miesięcy.

Zdaniem Pashy, Kathleen Kennedy odejdzie w tym roku. Nic nowego, bo donosił o tym już John Campea. Oczekujemy, że faktycznie nastąpi to gdzieś w okolicach premiery „Indiany Jonesa i artefaktu przeznaczenia”. Ale dalej, Karman twierdzi, że w Lucasfilm czeka nas czystka i odejdą między innymi Pablo Hidalgo, Carrie Beck i jeszcze kilka innych osób związanych ze Story Group. I chyba to będzie najlepszy test wiarygodności tych doniesień.

Zdaniem Pashy, Kennedy prosiła Igera, by pozwolił jej zostać, do czasu aż skończy film Damena Lindelofa. Bob się nie zgodził, bo podobno film nawet nie dostał zielonego światła. Co jest o tyle ciekawym doniesieniem, że wszystko wskazywało, iż zdjęcia do tej produkcji ruszą w tym roku. Niektóre źródła mówiły nawet o kwietniu, co wydawało się być mało wiarygodne.

Karman dodatkowo twierdzi, że Lindelof wykorzystał patent Leslye Headland i sam się wygadał ze swoim filmem, w momencie, gdy dopiero trwały rozmowy, a nie było jeszcze żadnej decyzji. Kennedy z jednej strony by zachować twarz, z drugiej pokazać, że ma coś w produkcji podchwyciła to.

Ile w tym wszystkim prawdy, nie wiadomo. Przekonamy się w najbliższych miesiącach, w szczególności na Celebration. Jedno pozostaje pewne, obecny kontrakt Igera mówi o dwóch latach, w których ma znaleźć swojego następcę i przeprowadzić restrukturyzację. Przede wszystkim by zabezpieczyć swoje dziedzictwo. Prawdopodobnie będzie to także dotyczyć Lucasfilmu i przyszłego zarządu.
KOMENTARZE (9)

Kronika mniejszego zła

2022-11-09 07:01:13 Olesiejuk

Od dziś w całej Polsce można zakupić dwie nowe pozycje od wydawnictwa Olesiejuk. Pierwszą jest premierą trzeciego tomu trylogii Dynastia ThrawnaMniejsze zło” pióra Timothy'ego Zahna w przekładzie Marty Dudy-Gryc. Książka kosztuje 54,99 PLN w cenie okładkowej, natomiast w promocji można ją zakupić tutaj.
Drugą premierą jest album „Świat Gwiezdnych Wojen: Kronika ilustrowana - Nowa edycja” opracowany przez Kristin Baver i Pablo Hidalgo w tłumaczeniu Anna Hikiert w cenie 249,00 PLN (w niższej cenie do kupienia tu). Przewodnik trafił do sprzedaży w oryginalne w 2021 roku i jest zaktualizowanym wydaniem poprzedniej edycji z 2012 roku wydanego przez Egmont Polska.



W dramatycznym finale trylogii "Dynastia Trawna" zagłada grozi całej dynastii Chissów.

Od tysięcy lat Dynastia Chissów stanowi wyspę spokoju w kosmosie. Jest ośrodkiem władzy i ostoją prawości. Dziewięć Rodzin Rządzących zapewnia jej stabilność polityczną w Chaosie Nieznanych Regionów. Równowagę tę naruszył jednak podstępny wróg, za sprawą którego wzajemne zaufanie pośród Chissów powoli zaczyna maleć. Wskutek rosnących napięć między rodzinami więzy lojalności zaczynają słabnąć. Pomimo starań Ekspansyjnej Floty Obronnej Dynastia coraz szybciej zmierza ku wojnie domowej.

Chissom nieobca jest wojna. W Chaosie stali się legendą w związku z prowadzonymi przez siebie walkami i straszliwymi wydarzeniami, z których część popadła w zapomnienie - aż do tej pory. Aby chronić przyszłość Dynastii, Thrawn drąży głęboko w jej historii, odkrywając mroczne tajemnice związane z pierwszą Rodziną Rządzącą. Prawda o dziedzictwie rodziny ma jednak tylko taką moc, jak legenda, która ją otacza. Nawet jeśli legenda ta okaże się kłamstwem.

Czy dla ocalenia Dynastii Thrawn jest gotów poświęcić wszystko – w tym swój jedyny dom?

Temat do dyskusji na forum.


Książka Star Wars. Świat Gwiezdnych Wojen pokazuje powstawanie Gwiezdnej Sagi w układzie chronologicznym na tle współczesnych jej wydarzeń. Kliknij i kup na stronie księgarni internetowej Świat Książki już teraz.

„Dawno, dawno temu w odległej Galaktyce..." – witajcie w świecie Star Wars

Album Star Wars Świat Gwiezdnych Wojen to bogato ilustrowana, kompletna gwiezdnowojenna kronika. Znajdziecie tu wszystko o twórcach sagi, produktach, najważniejsze wydarzenia z historii uniwersum Star Wars, anegdoty, cytaty, tysiące fotografii, ilustracji, kadrów z filmów, zdjęcia plakatów, kolekcjonerskich przedmiotów, a także unikalne materiały z archiwum Lucasfilm. Są tutaj wszystkie premiery – kinowe, wideo, DVD, Blu-rey, 3D, serialowe, adaptacje i kontynuacje książkowe, komiksy, gry wideo i komputerowe. To również opowieść o ludziach, bez których potęga Star Wars byłaby niemożliwa.

Gwiezdne Wojny można „jeść, pić, czytać, bawić się nimi, a nawet się w nich kąpać”

Z tej książki dowiecie się o tym, jak wyglądał świat przed Star Wars, o oryginalnej trylogii (1973–1983) i rozrastającym się później uniwersum Gwiezdnych Wojen, o prequelach i sequelach Star Wars, o Wojnach klonów. To prawdziwa kopalnia wiedzy o Star Wars – od inspiracji, które pomogły Lucasowi stworzyć Gwiezdną Sagę, przez szczegółową historię jej powstania, po wszelkie gwiezdnowojenne produkty: T-shirty, biżuteria, piżamy, kapcie, stroje dla psów… Star Wars wywarły wpływ na każdą dziedzinę życia – nawet kulinarną. Czy wiedzieliście, że we Francji powstały czarny burger inspirowany postacią Dartha Vadera?

Książka Star Wars Świat Gwiezdnych Wojen to obowiązkowa pozycja dla każdego fana Star Wars

Pierwsze wydanie książki „Star Wars Świat Gwiezdnych Wojen. Kronika ilustrowana” po raz pierwszy ukazało się w 2010 r., a 6 lat zostało uzupełnione o nowe informacje. Najnowsze wydanie zamyka 2021 rok, ale „wszyscy fani mają nadzieję, że życie (i George Lucas oraz jego artystyczni spadkobiercy) dopiszą kolejne rozdziały”.

KOMENTARZE (3)

O mieczach Inkwizytorów

2022-10-07 05:18:24 oficjalna

Rekwizytor Brad Elliott ponownie mówi o swojej pracy na planie „Obi-Wana Kenobiego”. Jak twierdzi, „Gwiezdne Wojny” obejrzał po raz pierwszy w wieku 6 lat i zrobiły na nim olbrzymie wrażenie. Teraz pracując nad serialem, wrócił, by szczegółowo obejrzeć prequele, a także razem z Pablo Hidalgo i ekipą, przeglądali dokumentację, jak również projekty Ralpha McQuarriego.

Elliot zapewnia, że starał się też korzystać z tych samych technik tworzenia rekwizytów, jak w latach 70. Choćby korzystał z pistoletów pneumatycznych czy części kamer z lat 20. – 60. XX wieku, uzyskując bardzo podobne efekty. Dzięki temu wygląda to bardziej na uniwersum „Gwiezdnych Wojen”. O tym jednak głównie było w pierwszej odsłonie, druga to animacja.

W przypadku Wielkiego Inkwizytora i Piątego Brata, zadebiutowali oni w „Rebeliantach”, a wraz z nimi ich specyficzne miecze świetlne, z obracającym się kołem, które można było zmienić jednym przyciskiem w śmiertelną, wirującą broń. Trzeba było przetłumaczyć język animacji na serial aktorski. Razem z Deborą Chow i Davem Filonim mieli spotkania i zastanawiali się jak to zrobić. Najlepszym wyjściem okazało się uznanie, że tworzą prototyp, który potem w odtworzono w animacji i rozbudowano go i przedstawiono w typowym dla animacji przerysowaniu. Dzięki temu mogli trzymać się wyglądu oryginalnych projektów, ale dostosować szczegóły, w tym wielkość poszczególnych elementów, do wielkości ludzkich rąk.


Miecz Piątego Brata


I choć w teorii miecze Wielkiego Inkwizytora i Piątego Brata powinny wyglądać tak samo, to różnią się średnicą, tak by dopasować ją do dłoni Ruperta Frienda czy Sunga Kanga. Dlatego miecz Piątego Brata jest zauważalnie większy niż miecz Czwartej Siostry, mimo, że to ten sam projekt. Zminimalizowano też kruche elementy z projektu znanego z animacji.


Miecz Czwartej Siostry


Rękojeść stworzona dla Trzeciej Siostry, czyli Revy, to z kolei własna, unikalna wariacja miecza inkwizytorów. Nad jej projektem pracował Doug Chiang. Cześć zmian wymagała akcja, Reva może podzielić swój miecz na dwa, więc koło musiało się dzielić. Ostatecznie zrobiono półokrąg, natomiast kwestie dzielenia wspomogli specjaliści z ILM, tak więc jest to nie tylko praktyczny rekwizyt.


Miecz Trzeciej Siostry - Revy

KOMENTARZE (10)

Ilustrowana kronika mistrza i ucznia

2022-08-31 18:15:07 Olesiejuk

Wydawnictwo Olesiejuk konsekwentnie realizuję swój plan wydawniczy na ten rok, bowiem w ofercie sklepu księgarskiego Świat książki ukazały się kolejne zapowiedzi na nadchodzącą jesień. 26 października do sprzedaży ma trafić powieść „Mistrz i uczeń” pióra Claudii Gray w przekładzie Marty Dudy-Gryc w cenie 39,99 PLN, oraz album „Świat Gwiezdnych Wojen: Kronika ilustrowana - Nowa edycja” opracowany przez Kristin Baver i Pablo Hidalgo w tłumaczeniu Anna Hikiert w cenie 249,00 PLN. Przewodnik trafił do sprzedaży w oryginalne w 2021 roku jest zaktualizowanym wydaniem poprzedniej edycji z 2012 roku wydanego przez Egmont Polska.
Na książki można już składać zamówienia tutaj i tu.


Nowa powieść uwielbianej przez fanów Claudii Gray koncentruje się na pierwszych padawańskich latach Kenobiego

Claudia Gray (ur. 1970) jest znaną pisarką fantasy dla młodzieży, najbardziej znaną z książek o Star Wars i przez fanów uważaną za jedną z lepszych współtwórczyń gwiezdnowojennego uniwersum. Sięgnij po książkę i przekonaj się już teraz, dlaczego fani Star Wars kochają autorkę „Mistrza i ucznia”.

Świat Gwiezdnych wojen jest regularnie rozbudowywany na kartach wielu książek i komiksów, jednak od czasów Expanded Universe niewiele dodatków poświęcono relacji Obi-Wana Kenobiego i jego mistrza Qui-Gon Jinna. W swojej nowej powieści Claudia Gray wypełnia tę lukę, koncentrując się na wczesnym okresie ich współpracy, pierwszych padawańskich latach Kenobiego.

Dwaj Jedi zostają wysłani na planetę Pijal, by wesprzeć Raela Averrossa, rycerza, a zarazem lorda protektora młodej władczyni. Wkrótce odbędzie się uroczystość podpisania konstytucji, co ma wprowadzić nowy ustrój polityczny i sprawić, by świat ten zaczął pełnić istotną rolę gospodarczą w tym zakątku galaktyki. Jednak nie wszyscy poddani księżniczki Fanry wydają się być zachwyceni zmianami, czemu dają wyraz w brutalny sposób. Czy Obi-Wanowi i Qui-Gonowi uda się rozwikłać zagadkę i naprawić psujące się między nimi relacje?

Mistrz i uczeń to ciekawa próba przedstawienia postaci i historii Obi-Wana Kenobiego i Qui-Gon Jinna w nieco innym świetle, niż widzimy ją w Mrocznym widmie

Tutaj Jedi nie są kryształowi, bez skazy, poznajemy ich wady, a także pewne słabości i braki. Jak zawsze u Gray, bohaterowie są prawdziwi, z krwi i kości. Czytelnik kibicuje tym, którzy powinni wygrać, choć nie zawsze jest to jednoznaczne...

Książka skupia się nie tylko na wartko toczącej się akcji, ale także na bohaterach, do głównego duetu dołączają kolejne interesujące postaci, m.in. inny dawny padawan Dooku oraz międzygwiezdni podróżnicy, Pax Maripher i Rahara Wick. Długoletni fani uniwersum rozpoznają zapewne Korporację Czerka, a jej przedstawiciele odegrają ważną rolę w opowieści. Czytelnicy poznają również korzenie nietypowego zainteresowania Qui-Gona przepowiedniami (które – jak wiadomo – doprowadzi do zaakceptowania przez zakon Anakina Skywalkera), przy okazji starając się odgadnąć znaczenia przytoczonych proroctw.

Temat do dyskusji na forum.


Książka Star Wars. Świat Gwiezdnych Wojen pokazuje powstawanie Gwiezdnej Sagi w układzie chronologicznym na tle współczesnych jej wydarzeń. Kliknij i kup na stronie księgarni internetowej Świat Książki już teraz.

„Dawno, dawno temu w odległej Galaktyce..." – witajcie w świecie Star Wars

Album Star Wars Świat Gwiezdnych Wojen to bogato ilustrowana, kompletna gwiezdnowojenna kronika. Znajdziecie tu wszystko o twórcach sagi, produktach, najważniejsze wydarzenia z historii uniwersum Star Wars, anegdoty, cytaty, tysiące fotografii, ilustracji, kadrów z filmów, zdjęcia plakatów, kolekcjonerskich przedmiotów, a także unikalne materiały z archiwum Lucasfilm. Są tutaj wszystkie premiery – kinowe, wideo, DVD, Blu-rey, 3D, serialowe, adaptacje i kontynuacje książkowe, komiksy, gry wideo i komputerowe. To również opowieść o ludziach, bez których potęga Star Wars byłaby niemożliwa.

Gwiezdne Wojny można „jeść, pić, czytać, bawić się nimi, a nawet się w nich kąpać”

Z tej książki dowiecie się o tym, jak wyglądał świat przed Star Wars, o oryginalnej trylogii (1973–1983) i rozrastającym się później uniwersum Gwiezdnych Wojen, o prequelach i sequelach Star Wars, o Wojnach klonów. To prawdziwa kopalnia wiedzy o Star Wars – od inspiracji, które pomogły Lucasowi stworzyć Gwiezdną Sagę, przez szczegółową historię jej powstania, po wszelkie gwiezdnowojenne produkty: T-shirty, biżuteria, piżamy, kapcie, stroje dla psów… Star Wars wywarły wpływ na każdą dziedzinę życia – nawet kulinarną. Czy wiedzieliście, że we Francji powstały czarny burger inspirowany postacią Dartha Vadera?

Książka Star Wars Świat Gwiezdnych Wojen to obowiązkowa pozycja dla każdego fana Star Wars

Pierwsze wydanie książki „Star Wars Świat Gwiezdnych Wojen. Kronika ilustrowana” po raz pierwszy ukazało się w 2010 r., a 6 lat zostało uzupełnione o nowe informacje. Najnowsze wydanie zamyka 2021 rok, ale „wszyscy fani mają nadzieję, że życie (i George Lucas oraz jego artystyczni spadkobiercy) dopiszą kolejne rozdziały”.

KOMENTARZE (4)

O lornetce, mieczu, monetach i innych rekwizytach

2022-08-17 21:00:42

Serial „Obi-Wan Kenobi” już jest za nami, przynajmniej pierwszy sezon. I choć zebrał on mieszane recenzje, warto jednak zwrócić uwagę na kilka szczegółów. Przede wszystkim rekwizytów, o których na oficjalne pisał Brad Elliott, zajmujący się rekwizytami na planie.

W serialu chciano by przedmioty ukazywały pewną historię, by nie tylko nawiązywały do filmów, ale by przeszły podobną przygodę. Stad na przykład holoprojektor to coś, co Jedi mógł mieć na Coruscant. W serialu był konieczny, by rozmawiać z Bailem Organą.



Ciekawszą historię ma lornetka. Bazuje na projekcie, który powstał na potrzeby „Ataku klonów”. Miała być użyta w scenie na Geonosis, ale scenę ostatecznie wycięto. Projekt lornetki trafił do „Wojen klonów”.



Datapad widzieliśmy krótko w „Zemście Sithów”. Trzyma go Anakin Skywlaker, gdy pyta Padme o to, czy Obi-Wan był w ich apartamentach. Przewodniki sugerują, że datapad należał do Kenobiego, ale dopiero w serialu trzyma go w ręku po raz pierszy.



Miecz świetlny Obi-Wana Kenobiego był jedną z najcięższych rzeczy do zbudowania przez rekwizytorów. Głównie dlatego, że choć w oryginalnej trylogii i prequelach jest on podobny, różni się jednak w szczegółach. Zatem zdecydowali się połączyć oba projekty w jeden, tworząc coś nowego, ale z historią. Bardziej jednak trzymali się projektu z prequeli Ewana McGregora, który był bardziej lśniący. Emiter przypomina ten, którym walczył Alec Guinness.



Sporo wysiłku wymagał od rekwizytorów także model T-16, który Kenobi kupił od Jawy imieniem Teeka. Niestety mieli do dyspozycji jedynie nienajlepszej jakości zdjęcia z lat 70. Więc musieli improwizować. Wymagane też były zmiany, choćby złamanie.



Ciekawą historię mają też monety wupiupi. Elliot twierdzi, że w „Mrocznym widmie” były one oparte na tureckim Yuzluku. Yuzluk to moneta z czasów Imperium Ottomańskiego. Jednak Deborah Chow uznała, że są one za duże do prowadzenia szybkich transakcji. Zmniejszono je, zachowując przy tym wszystkie ozdobniki. Razem z Pablo Hidalgo rozmawiali nie tylko na temat wielkości i wyglądu tych monet, ale również o ich kursach, porównując z kredytami czy trugutami. Wyliczyli też ile wynosi płaca minimalna w rzeźni wielorybów na Tatooine.



Poszczególne odcinki serialu możecie ocenić tutaj.
KOMENTARZE (1)

„Obi-Wan Kenobi” trafi do kin?

2022-06-13 22:09:32

Wygląda na to, że „Obi-Wan Kenobi” trafi jednak do kin. Niestety w dość ograniczonej ilości. W dniu finału (22 czerwiec) serial zostanie puszczony w kanadyjskim kinie Cineplex. Po pokazie na pytania publiczności odpowiedzą twórcy serialu. Obecnie serial po czterech odcinkach, jak się wytnie napisy końcowe, czołówkę itp. ma około 2 godzin i 15 minut. Na razie nie zdradzono ile będzie ten pokaz trwał w całości.

Po trzech odcinkach, zdaniem analizy wpisów w sieci, Parrot Analytics twierdzi, że „Obi-Wan Kenobi” to najbardziej poszukiwany nowy serial. Wyprzedza on między innymi „Star Trek: Strange New Worlds”. „Stranger Things” nie było brane pod uwagę, bo to nowy sezon, nie serial.

Pojawił się też krótki filmik ukazujący kulisy powstawania sekwencji z pierwszego odcinka.



Rupert Friend był w programie Jimmy’ego Kimmela. Oczywiście oprócz wspomnień aktora, jak wielkim szczęściem dla niego jest dołączenie do ekipy, miała tam miejsce ciekawa dyskusja. Kimmel powiedział, że postać Frienda, czyli Wielki Inkwizytor została ugodzona w brzuch. Friend odparł szybko, że w jeden z brzuchów. Kimmel zaczął to ciągnąć, na co Friend zapytał, o to czy Kimmel wie, czy Inkwizytor to przetrwał. Prowadzący potwierdził. Zdziwiony aktor zapytał: w jaki sposób? Kimmel odparł, że tylko go testuje, na co gość przyznał, że była to dobra próba. Zobaczymy, czy w ten sposób zapowiedzieli jakoś powrót Wielkiego Inkwizytora do serialu.

Kompozytorka Natalie Holt wspomniała krótko o używaniu tematów Johna Williamsa. Im dalej, tym będzie ich więcej, bo serial ma prowadzić do „Nowej nadziei”, także muzycznie. No i wspominała o temacie, który specjalnie napisał Williams, czyli temacie Kenobiego. Dla niej praca z nim to wielkie przeżycie.



Joby Harold mówił o wykorzystaniu księżycu Nur i fortecy Inkwizytorów. Z jednej strony chcieli połączyć to z kanonem, wykorzystać coś. Z drugiej to takie miejsce, do którego ciężko było się Kenobiemu wybrać. Jedno z tych miejsc w galaktyce, które go przerażają i wolałby się od nich trzymać z daleka. W ten sposób wizyta w fortecy wpływa również na Obi-Wana. On musi się obudzić, zrozumieć, co się dzieje w galaktyce, którą zostawił osiadając na Tatooine. To istotny element jego drogi.

Mówił też, że to historia składająca się z sześciu rozdziałów. Obecnie dochodzimy do miejsca, które jest przebudzeniem Kenobiego, w którym odnajduje siebie ponownie. Cała ta struktura to coś, nad czym twórcy pracowali wspólnie, pod nadzorem Debory Chow. Trochę się też powtarzał, czasem używając innych słów. Ostatnio mówił o Lei, teraz dodał, że decyzja o dołączeniu jej do serialu była kontrowersyjna wśród samych twórców.

Scenarzysta wspominał też o momencie, w którym Obi-Wan dowiaduje się o Vaderze. Mieli sporo rozmów z Pablo Hidalgo na temat tego, jak bardzo Kenobi był odcięty od wydarzeń galaktyki.

Dobra wiadomość dla fanów cioci Beru. Bonnie Piesse twierdzi, że zobaczymy jej więcej w ostatnich odcinkach. Na razie raczej jej nie było.

Mamy też nowe plakaty.



Już od jutra będzie można oglądać serial „Obi-Wan Kenobi” także i w Polsce. Rusza bowiem polski Disney+.
KOMENTARZE (9)

Krótka historia gwiezdno-wojennego retconu

2022-05-19 12:50:28

Mamy rok 2022 i Gwiezdne Wojny chwilowo (bądź na dłużej) zniknęły z kinowych ekranów, a większość historii zostało przeniesionych na domowe wyświetlacze w ramach seriali takich jak „The Mandalorian”, „The Book of Boba Fett” czy nadchodzące „Obi-Wan Kenobi” i „Andor”. W ramach powstających produkcji postawionon na zacieśnianie więzi pomiędzy światem filmów i seriali, a historiami książkowo-komiksowymi. Taka decyzja to swoista nagroda dla tych, którzy latami angażowali się w poznawanie uniwersum Star Wars opisywanego w powieściach i komiksach. Niestety każdy kij ma dwa końce również w tym przypadku — twórcy muszą uważać, by nowa historia nie stała w sprzeczności z tą już istniejącą, bo w przeciwnym razie dojdzie do czegoś co wśród fanów nazywane jest retconem. To zaś w fandomie uchodzi za czyn z gruntu zły, twórcy zaś niejednokrotnie inaczej patrzą na sprawę. Żeby jednak dosadnie zbadać ten temat, musimy zacząć od początku. Uwaga, jeśli ktoś nie jest na bieżąco z nowymi produkcjami serialowymi, powinien czuć się ostrzeżony, że artykuł ujawnia fabułę niektórych odcinków.

Czym jest retcon?

Retcon to skrót od retroactive continuity i oznacza informację, która zmienia lub przedstawia inny sposób interpretacji czegoś, co zostało opisane lub przedstawione wcześniej. To określenie, w przypadku świata Star Wars, towarzyszy nam od czasów starego kanonu. Pewne nieścisłości miały miejsce w przypadku opisu Mandalorian już przed pojawieniem się serialu „Wojny Klonów”, lecz to właśnie ta produkcja nieraz podnosiła temat ewentualnych retconów wcześniejszych historii, nie tylko w związku ze wspomnianą grupą wojowników, ale innymi wydarzeniami fabularnymi. Mianem retconu można również określić niektóre zmiany wprowadzone przez George'a Lucasa w swoich filmach, chociażby słynne „Han strzelił pierwszy”, które samo w sobie zasługiwałoby na osobny artykuł. Zresztą, dziesięć lat temu na łamach Bastionu pojawił się news na ten temat (tutaj).


Jak sprawa wygląda w aktualnym kanonie powstałym po przejęciu marki przez korporację Disney? Pierwsze lata rzeczywiście były pozbawione niespójności (poza mało istotnymi błędami w ramach samych książek i komiksów), lecz ostatnie dwa lata przyniosły parę fundamentalnych zmian, które podniosły na nowo w fandomie temat retconu. Szerokim echem odbiła się obecność Caleba Dume'a (znanego później jako Kanan Jarrus) w premierowym epizodzie „Parszywej Zgrai”, w którym przedstawiony został los bohatera po próbie wykonania Rozkazu 66 przez otaczających go klonów. Zapewne większość fanów, którzy czytali wcześniej komiks o Kananie zauważyła, że owa historia nieco się różni od tej, którą znają. Do sprawy odniósł się nawet członek Lucasfilm Story Group, Pablo Hidalgo na portalu Twitter.


Jego słowa sugerują, że w postrzeganiu szeroko pojętej grupy twórców za kanon powinno się uznawać bardzo ogólne stwierdzenia w stylu „osoby X i Y spotkały się na planecie B i wydarzyło się A”. Cała reszta to już interpretacja autora, który dopasowuje owe ramy do swojej własnej wizji artystycznej, uzależnionej również od typu produkcji. Przykładając ten opis do wspomnianego Rozkazu 66 można wnioskować, że przedstawiona w serialu planeta może wyglądać inaczej, postacie mogą się różnić wyglądem, zachowaniem czy wypowiadanymi kwestiami, a sama historia może kłaść nacisk na pewne elementy fabuły, a inne pomijać. Czy takie wyjaśnienie jest przekonujące to już pytanie do każdego z osobna. Tego typu wypowiedzi zwykle są odbierane przez fanów niezbyt przychylnie, gdyż sugerują, że Lucasfilm Story Group nie przykłada wagi do spójności uniwersum. Jak jest w rzeczywistości i jakie właściwie zadanie stoi przed tą grupą?

Co robi Lucasfilm Story Group?

W 2016 roku podczas jednego z odcinków „The Star Wars Show” Pablo Hidalgo podjął się próby wyjaśnienia roli Lucasfilm Story Group (w skrócie LSG). Parafrazując, owa grupa współpracuje z autorami, którzy chcą opowiedzieć historię w świecie Star Wars. Pomagają sprawić, by historia wpasowała się w ramy Star Wars. Jak tłumaczy Hidalgo, nie chodzi o to czy ilość księżyców nad planetą jest poprawna, a raczej o to, czy tematycznie jest to najlepsza droga w ramach tego świata. Także o to, czy historia, którą pragną stworzyć nie została już wcześniej opowiedziana. LSG staje się elementem, który koordynuje storytelling tak, by ktoś nieumyślnie nie wprowadził czegoś, co jest sprzeczne z istniejącą już historią — nie tylko pod kątem spójności, ale i tematu. A jeśli z jakiegoś powodu wybierają tematycznie inną drogę to dlatego, że rozumieją decyzję artystyczną za tym stojącą, a nie dlatego, że twórca wybrał opcję X, bo nie wiedział o istnieniu Y.

Wypowiedź wydaje się być jasna. Lucasfilm Story Group ma dbać o spójność uniwersum. Jednakże najbardziej interesujący fragment to ostatnie zdanie, które sugeruje, że czasem twórcy we współpracy z LSG decydują się naruszyć ową spójność, poprzekładać niektóre klocki w gwiezdno-wojennej budowli. Wszystko po to, żeby z artystycznego punktu widzenia efekt końcowy był bardziej satysfakcjonujący. W ten sposób rodzą się retcony, takie jak te z serialu „Parszywa Zgraja” czy „The Mandalorian”, gdzie historia Cobba Vantha jest podobna do tej z trylogii „Koniec i początek”, lecz różni się sposobem jej przedstawienia i pomniejszymi detalami. Jak to rokuje na przyszłość? Wydaje się, że nie ma żadnych przesłanek ku temu, by wierzyć, że na przypadkach Caleba Dume'a i Cobba Vantha się skończy. Przed nami wiele produkcji serialowych dziejących się w czasach, które były wielokrotnie opisywane na łamach książek i komiksów. Tym razem możemy zobaczyć inną historię Cassiana Andora niż ta z komiksu „Cassian & K-2SO” lub spodziewać się zawirowań związanych z Inkwizytorami przedstawionymi w serialu o Benie Kenobim. Owa organizacja została już dogłębnie przedstawiona w serialu animowanym o Rebeliantach, w komiksie Charlesa Soule'a „Darth Vader: Mroczny Lord Sithów”, grze Jedi: Upadły Zakon czy nawet książce E.K. Johnston o Ahsoce. Możemy więc wypatrywać możliwych nieścisłości lub zaakceptować obecny stan rzeczy i doświadczać „artystycznej wizji” twórców. Koniec końców, czym by był fandom Star Wars bez nieustających dyskusji na tematy wszelakie? Już teraz powinniśmy szykować się na czerwcowe debaty o zmianach dotyczących poszczególnych Inkwizytorów czy nawet samego Obi-Wana Kenobiego.
KOMENTARZE (12)

Sporo plotek o serialu „Obi-Wan Kenobi”

2022-03-16 17:06:16

Zaczynamy od plotek, których źródłem tym razem jest The Hollywood Reporter. Twierdzili oni, że „Obi-Wan Kenobi” pierwotnie miał mieć inny charakter. Głównym złym miał być Darth Maul, Vadera miało nie być w ogóle, zaś główna akcja miała koncentrować się na pilnowaniu Luke’a. Ray Park jakoby szykował się do roli, co oczywiście mogłoby spowodować retconowanie „Rebeliantów”. Podobno Jon Favreau i Dave Filoni stwierdzili, że to za bardzo przypomina „The Mandalorian” (o tym słyszeliśmy wielokrotnie), więc za zgodą decydentów w Lucasfilmie całość przerobiono. Potwierdzili ponadto, że Luke’a gra Grant Feely. Czy te wieści są prawdziwe? Tu robi się naprawdę ciekawie. Star Wars News Net wrzucił zdjęcie tweeta, na którym Pablo Hidalgo dementuje całą sprawę. Nie można było sprawdzić, bo to był tweet prywatny. Tymczasem Hidalgo stwierdził, że gdyby chciał coś skomentować w tej sprawie, to zrobiłby publicznie, zaprzeczając sprawie.

Jeszce kilka ciekawostek z artykułów z „Entertainment Weekly”. Tam Kathleen Kennedy, Joby Harold oraz Deborah Chow mówią wprost, że serial został mocno przemodelowany, względem oryginalnych założeń. Kto wie, może do nich (i do Maula) wrócą w drugim sezonie. Na razie o tym nikt nie mówi, ale Kennedy sugeruje, że wszystkim na planie dobrze się pracowało i nie chcieliby, aby to się skończyło. Tylko najpierw musieliby odpowiedzieć na pytanie, po co dalej ruszać Kenobiego.

Hayden Christensen wspominał, że zobaczenie Ewana McGregora w kostiumie, po tylu latach, to było coś surrealistycznego. Wyjątkowy moment, który będzie pamiętał bardzo długo. Hayden opowiadał też o prequelach, mówiąc, że gdy pierwszy raz zobaczył Ewana, ten rzucił się na niego i uściskał, jakby byli starymi znajomymi. Za to zobaczenie Christensena w kostiumie Vadera to było coś specjalnego dla pani reżyser Debory Chow. Hayden był większy, a ona bardzo szczęśliwa, że może to reżyserować.

Za to w sieci pojawiają się spekulacje, że forteca Inkwizytorów, którą widzieliśmy, znajduje się na księżycu Nur. Podobno wcześniej widzieliśmy ją w grze Jedi: Upadły zakon. Jeszcze nie ma oficjalnego potwierdzenia, ale wiele wskazuje na to, że tak właśnie jest.



I garść spoilerów. Jak donosi Star Wars News Net w „Obi-Wanie Kenobim” w końcu zobaczymy miejsce, o którym słyszeliśmy od bardzo dawna. Anchorhead, było wspominane w „Nowej nadziei”, stację Tosche na przedmieściach widzieliśmy w „Księdze Boby Fetta”, ale w Kenobim zobaczymy całą infrastrukturę transportową. W końcu Luke mówił Obi-Wanowi, że w Anchorhead będzie mógł znaleźć transport w praktyce dowolne miejsce. Co więcej, Anchorhead prawdopodobnie widzieliśmy w tle w zwiastunie.



Swoje przecieki ma też Making Star Wars. Sugerują oni, że zobaczymy, gdzieś na początku scenę rozkazu 66 i szturmu na świątynię Jedi. Tam klony zabiją mistrzów, a dwóch młodych uczniów Jedi (w okolicach 20 lat) umknie z życiem. Jeden mógłby się stać Inkwizytorem, drugi potem szukać Obi-Wana? Na razie plotka, której sami raczej nie rozwijają. Za to mają przecieki na temat bohaterów. O’Shea Jackson Jr ma zagrać kogoś, kto prowadzi akcje humanitarne. Co prawda Rebelia jeszcze nie jest rozkręcona, ale ma on być przedstawicielem grupy, która nie zamierza walczyć zbrojnie, a jedynie pomagać. Choćby koordynując akcje pomocowe na Jabiim, tym dotkniętym przez Imperium. Indira Varma ma z kolei grać imperialną oficer, ale jest postać ma być dobra. Będzie ona stała w opozycji do Sithów. Kumail Nanjiani czyli informator, ma trochę przypominać Hana Solo. Najpierw będzie pomagał dobrym, a potem wręcz przeciwnie.

Za to Bespin Bulletin sugeruje, że rewanż stulecia będzie mieć miejsce na... księżycu Mustafar. W czasie tej walki mamy usłyszeć Qui-Gona. Zobaczymy go jednak jako ducha dopiero pod koniec serialu, gdy Kenobi wróci do swojej pustelni na Tatooine.

Serial zadebiutuje na Disney+ 25 maja.
KOMENTARZE (8)

Coruscant miało być zniszczone w „Przebudzeniu Mocy”?

2022-01-17 20:58:21

The Direct znalazł ciekawą informację na temat rozwoju „Przebudzenia Mocy”. Okazuje się, że Bad Robot (czyli studio J.J. Abramsa) chciało by w VII Epizodzie pojawiło się Coruscant.



Jak wiemy, ostatecznie w filmie widzimy Hosnian Prime, która pełni rolę stolicy Republiki i zostaje zniszczona przez Starkillera. Dokładnie tę rolę dla Coruscant przewidziało studio Bad Robot. To jak twierdzi Pablo Hidalgo nie spodobało się w Lucasfilmie i stąd ostatecznie, po negocjacjach powstało Hosnian Prime. Generalnie tylko po to by je zniszczyć.

Hidalgo sugeruje, że Lucasfilm miało inne plany wobec Coruscant. Chcieli je jeszcze wykorzystać. Prawdę mówiąc zarówno w scenariuszu Colina Trevorrowa jak i pierwotnych wersjach Abramsowego IX Epizodu, Coruscant miało się pojawić.

Warto dodać, że nazwa planety stolicy jest jednym z elementów, które George Lucas przejął z dawnego EU. Po raz pierwszy użył jej Timothy Zahn. Na ekranie zobaczyliśmy ją wraz z „Wersją specjalną” oraz później „Mrocznym widmem”, gdzie użyto nazwy wprowadzonej przez Zahna. Cała dyskusja z Hidalgo była prowadzona na twitterze, obecnie niestety została skasowana.
KOMENTARZE (19)

Nowe albumy w sprzedaży

2021-11-02 10:55:09 DK Publishing

Z początkiem listopada do sprzedaży w Stanach Zjednoczonych trafiły trzy albumy od wydawnictwa Dorling Kindersley. Dwa z nich to nowe wydania pozycji już znanych, ale poszerzonych i zaktualizowanych o nowe materiały z ostatnich lat. Publikacja „Character Encyclopedia - Updated and Expanded Edition” to standardowa odsłona encyklopedii postaci, która ostania odsłona pojawiła się w 2019 roku. Wedle podanych informacji od wydawcy, nowa encyklopedia przytyła aż o 64 strony, taki przyrost może być prawdopodobnie związany z przywróceniem materiału wyciętego z edycji z 2016 roku. Album kosztuje 19,99 USD został wydany w twardej oprawie. Autorzy odpowiedzialni za opracowanie pozycji to Amy Richau, Dan Zehr, Elizabeth Dowsett, Pablo Hidalgo i Simon Beecroft.
Drugą pozycją od Dorling Kindersley jest kolejny zaktualizowany album wydany wcześniej w Polsce. Nowa odsłona „Year by Year - A Visual History” opracowana przez Kristin Baver i Pablo Hidalgo została poszerzona o 16 stron względem wydania z 2016 roku. Cena książki to 40,00 USD.
Ostatnim albumem jest przewodnik po bitwach galaktycznych konfliktów w uniwersum. „Battles that Changed the Galaxy” został napisany przez Amy Ratcliffe, Chrisa Kempshalla, Cole'a Hortona i Jasona Fry'a. Książka ma być napisana w formie historycznego przewodnika po taktykach starć, z nowymi ilustracjami oraz nieznanymi detalami. Cena książki to 40,00 USD.


KOMENTARZE (5)

Asajj Venterss miała pojawić się w „Ruchu Oporu”

2021-10-25 21:02:07

O „Ruchu Oporu” już chyba mało kto pamięta, natomiast serial ten ma jeszcze kilka niespodzianek, które z czasem zostaną ujawnione. O nich można posłuchać w podcaście „Friends of the Force”.

Dla nas najciekawsze są następujące wieści. Po pierwsze Asajj Ventress miała się pojawić w serialu. Początkowo zakładano, że Mika Grey będzie starszą Asajj Ventress, która przetrwała i dożyła czasów sequeli. Co więcej były też plany, by Asajj pojedynkowała się z Kylo Renem. O tym możecie posłuchać we wspomnianym podcaście.



Natomiast Pablo Hidalgo zdradził kulisy drugiego sezonu i zamknięcia serii oraz powiązania jej ze „Skywalker. Odrodzenie”. Nawet jeśli były takie plany, nie dało się tego zrobić fizycznie. J.J. Abrams i Chris Terrio zaczęli pracować nad scenariuszem we wrześniu 2017. Niby mieli scenariusz Trevorrowa, ale w większości rozpoczęli pracę od nowa. Tymczasem ekipa „Ruchu Oporu” również zaczęła pracę nad scenariuszami do drugiego sezonu we wrześniu 2017 i mieli czas do lata 2018. Wówczas było jasne, że od Bad Robot wiele się nie dowiedzą. Więc okazało się, że nie ma sensu wiązać projektu Colossus z czymkolwiek większym.

Jednak większy wpływ na zakończenie serialu wraz z drugim sezonem miał Disney+. Platforma stała się dla Lucasfilmu priorytetem, więc po drugim sezonie przeniesiono większość ekipy do pracy nad finalnym sezonem „Wojen klonów”.




KOMENTARZE (11)

Ciekawostki #1: „Światło Jedi”

2021-05-24 13:57:43

Powieść Charlesa Soule'a „Światło Jedi” na początku roku debiutowała w oryginalnym wydaniu, niedawno miała również swoją premierę w Polsce. Nowa era jest najbardziej oddalona czasowo wstecz względem sagi, więc i szansa na wszelkiej maści nawiązania jest pokaźna. Poniżej przedstawiamy ciekawostki z lektury, nawiązania do Starej Republiki, kultowych gier czy planet odgrywających istotną rolę w starym kanonie zwanym Legendami. UWAGA! Opracowanie nie zdradza żadnych szczegółów fabuły, ale ujawnia pomniejsze fakty dotyczące ery Wielkiej Republiki i czasów przeszłych.


Bacta to substancja lecznicza, która w czasach sagi osiągnęła apogeum swojej popularności. Była równie często wykorzystywana fabularnie, np. w książkowej serii „X-Wing” w czasach Ery Nowej Republiki. W „Świetle Jedi” jest jednak nowinką, a wszelkiego rodzaju uszkodzenia leczy się za pomocą substancji zwanej juvanem. Wygląda jednak na to, że wraz z rozwojem fabuły, powinniśmy obserwować rozwój bacty w galaktyce.



Mariaż Republiki i Jedi, który znamy z czasów filmowych prequeli, nie wygląda tak samo w czasach Wielkiej Republiki. Republika nie posiada własnego wojska, ale w książce istotną rolę odgrywa Koalicja Obrony Republiki, organizacja powołana do życia ze wspólnych środków różnych światów w celu rozwiązywania konfliktów regionalnych. Jedi są w pewnym stopniu jej częścią, stojąc na straży sprawiedliwości i wykorzystując swoje zdolności do rozwiązywania problemów.



W książce wspomniana jest Wielka Wojna Sithów, która niegdyś została wygrana przez Jedi. Według słów jednego z bohaterów, Jedi mieli swego czasu regularną armię. Teraz (w czasach Wielkiej Republiki) taka armia nie istnieje. Wspomniane są również czasy, kiedy Jedi zostali zredukowani do zaledwie garstki. Najprawdopodobniej jest to nawiązanie do Pierwszej Czystki Jedi znanej fanom z czasów Starej Republiki.


Łatwo przeoczyć obecność Anzellanina, przedstawiciela tej samej rasy co Babu Frik ze „Skywalker: Odrodzenie”. W jednej ze scen pojawia się jeden z przedstawicieli owej rasy, którą jedna z postaci myli z dzieckiem. „A cóż to za urocze maleństwo? - Niech Cię szlag, Peeples, to nie dziecko!" To nie jedyna z interesujących ras, o których można przeczytać w książce Soule'a. Mamy tu również Dowutina czy Koorivara albinosa, będącego głównym doradcą kanclerz Liny Soh.



Jedna z Jedi wspomina o antycznej broni Sithów, która w książce zostaje nazwana świetlną włócznią Sithów (ang. lightspear). Wydaje się, że tego typu broń nie była nigdy częścią wcześniej obowiązującego kanonu Star Wars, jednakże może kojarzyć się z lancą (piką) świetlną z gry „Star Wars: The Old Republic” lub „The Force Unleashed”.



W książce pojawiają się również nazwy wielu planet, które w Legendach miały bardzo istotne znaczenie fabularne. W czasach Wielkiej Republiki istotną planetą wydaje się być Dantooine, które wspominane jest dwukrotnie. Ponadto, w różnym kontekście, padają takie nazwy jak Bastion (planeta, na której ulokowały się Szczątki Imperium w czasach Nowej Ery Jedi), Byss (znane m.in. ze słynnej serii komiksowej „Mroczne Imperium”), Belsavis czy Ilezja.



Na koniec Pablo Hidalgo, a właściwie Palo Hidalla, którego Charles Soule umieścił w fabule pod koniec książki. Postać ta została określona jako architekt Jedi, stojący za stworzeniem świątyni Jedi w Latarni Świetlny Blask. To nie pierwszy raz, kiedy twórcy nawiązują w swoich dziełach do członka Lucasfilm Story Group. Warto również wspomnieć, że Pablo Hidalgo pojawił się również w „Zemście Sithów” jako Janu Godalhi.


To oczywiście nie koniec ciekawostek znajdujących się w „Świetle Jedi”. W fabule znalazło się też miejsce dla lommitu, surowca wydobywanego na Eriadu, znanego między innymi z „Ucznia Ciemnej Strony” czy „Star Wars: The Old Republic”. Selkathowie z gry „Knights of the Old Republic” wciąż prowadzą lukratywny biznes, a mieszczący się na Coruscant szczyt Umate dostał dodatkowe tło fabularne. Dotychczas, każda pozycja z ery Wielkiej Republiki stara się subtelnie nawiązywać do tego co wydarzyło się wcześniej, a nawiązania te zaskakująco dobrze pasują do wydarzeń opisanych w starym kanonie. Czy to znak, że historie z kultowych gier Bioware i Obsidianu doczekają się w końcu wstąpienia w szeregi kanonicznych opowieści? Czas pokaże. Może to tylko indywidualne marzenia twórców takich jak Charles Soule czy Claudia Gray, jednakże w ostatnich miesiącach kilka różnych plotek i faktów zdaje się sugerować, że na rzeczy może być coś konkretnego związanego ze Starą Republiką.

KOMENTARZE (15)

#JJCut miało mieć 4 godziny

2021-04-30 20:52:51

Słyszeliśmy już różne historie o Epizodzie IX, jakiś czas temu pojawił się kolejny przeciek ukazujący proces twórczy finału sagi w innym świetle. Nie zawsze zgadza się z tym, co słyszeliśmy wcześniej. Jak zawsze w takich przypadkach trudno zweryfikować to źródło, jego wiarygodność i powody publikacji akurat teraz. Więc jak zwykle należy to traktować jedynie jako plotki i pogłoski, zaś elementy prawdy trzeba dopiero z tego wyłowić. My niestety możemy tylko zgadywać które to.




Sytuacja w Lucasfilm

Źródłem przecieku jest jakoby pracownik Lucasfilmu, który brał udział w tworzeniu całej trylogii sequeli. Pełen zapis jest dostępny na Reddit. Natomiast zaczniemy od jego opisu Lucasfilmu. Wg źródła nie ma tam wojny kulturowej, ale nie oznacza to, że wszyscy mają wspólną wizję. Uwaga w tej wersji Kathleen Kennedy nie stoi po żadnej stronie konfliktu. Natomiast wizje są dwie, jedną reprezentują Dave Filoni i Jon Favreau, którzy chcieliby widzieć „Gwiezdne Wojny” jako bardziej tradycyjną opowieść. Za drugą odpowiada część Story Group z Pablo Hidalgo na czele. Ci chcieliby widzieć sagę bliższą klimatom do sesji RPG Dungeons & Dragons, bardziej miłe dla oka, mniej narracyjne.

Wg źródła relacje Kennedy i Faverau są dobre, a ona sama chciałaby, aby Faverau przejął ster Lucasfilmu, gdy ona odejdzie (promocja lub emerytura). Nie wiadomo, czy Jon przyjmie tę ofertę. Natomiast na pewno nie będzie to Filoni, który jest bardziej zainteresowany pracą nad historiami, niż zarządzaniem studiem.

Zamysł Abramsa na trylogię

Przechodząc do trylogii. Wg źródła każdy z reżyserów widział filmy inaczej. Rian Johnson interesował się motywami, Colin Trevorrow spektakularnością, zaś konceptami. Te różne podejścia skutkowały brakiem jednomyślności, choćby w przypadku Rey.

Abrams miał nadzieję pracować blisko z Georgem Lucasem, ale gdy to nie wyszło, J.J. rozważał swoje odejście. Powstrzymał go Bob Iger. W Lucasfilmie chciano by nowa trylogia była odejściem od klasycznej, przejściem w nową erę. Stąd rozważano, by Rey była wnuczką Obi-Wana, zanim pojawił się pomysł z nikim. Abrams natomiast chciał, by Rey była wnuczką Anakina, z czasem doszedł do tego by była córką Luke’a. Matką zaś jakaś rebeliantka.

Historia Rey się zmieniała. Początkowo miała zostać na Jakku pod okiem Lor San Tekki, który miał być wrażliwy na Moc. Wg innej wersji Kylo Ren zostawił ją na Jakku w akcie współczucia. Ten koncept był wykorzystany w „Duel of the Fates” oraz początkowej wersji „Skywalker. Odrodzenie”. Abrams widział też los Kylo Rena zawsze jednoznacznie. Miał się odkupić, ale zginąć. To miała być wariacja na temat losu Anakina.

Finn wzbudzał jeszcze większe kontrowersje. Abrams chciał by grał go John Boyega, ale to nie podobało się producentom w Disneyu w szczególności z Alanem Hornem na czele. Horn widział w tej roli kogoś w stylu Ansela Elgorta. To spowodowało, że rola Finna została ograniczona. Abrams chciał by był on Jedi, ale ostatecznie ten wątek musiał usunąć z „Przebudzenia Mocy”. Co więcej usunięto też wątek romantyczny między Rey a Finnem, gdyż Horn uznał go za zbyt ryzykowny. W odpowiedzi Abrams chciał wstawić wątek romansu Finna i Poe, ale to też spotkało się z odmową.

O ile relacje Abramsa z producentami były średnie, o tyle Rian Johnson robił wszystko, czego Lucasfilm od niego chciał. Liczył na dalszą współpracę, ale jego podejście okazało się błędne, gdyż Lucasfilm był bardzo niezdecydowany. To powodowało nieustanne zmiany historii.

Abrams chciał by trylogia skończyła się w bardziej klasyczny sposób. Luke miał przeżyć trylogię i szkolić nowych Jedi oraz swoją córkę. Lucasfilm chciało by odejść od Skywalkerów. Rian natomiast nie był zainteresowany ani początkiem, ani końcem historii, jedynie swoim filmem, biorąc pod uwagę to, o co prosił go Lucasfilm. Jego film też został zmieniony. Bitwę o Crait przeniesiono z początku filmu na koniec, Holdo stała się Rebeliantem, była senatorem, a romans Rey i Kylo został stonowany.

Colin wziął to, co ostało się z pomysłów Abramsa oraz samodzielnego filmu jaki stworzył Rian. Próbował to połączyć, ale po wielu wersjach jego drogi rozeszły się z Lucasfilmem. Jack Thorne napisał dodatkowy scenariusz do Epizodu IX, ale ten nie nadawał się do użycia.

Powrót J.J. Abramsa

Była jedna wersja w której Kylo przeżywał. Pojawiła się po odejściu Colina a przed powrotem Abramsa. Zaś powrót J.J. oznaczał odgrzebanie tych samych konfliktów, które istniały w latach 2014 – 2015. Abrams zaproponował scenariusz który składał się z dwóch filmów. Pierwszy naprawiał to, co zostało zrobione w „Ostatnim Jedi”, wchodząc w dalszą narrację bliską oryginalnemu planowi, drugi zaś miał być zwieńczeniem sagi. Disney powiedział nie. Tym samym „Skywalker. Odrodzenie” było bałaganem różnych wersji pisanych przez różne osoby, podobnie jak to miało miejsce z „Łotrem 1”. Wersja upubliczniona przez Jedipaxis była jedną z wielu, ani początkową, ani finalną.

We wczesnej wersji Abramsa i Chrisa Terrio film nosił nazwę „Hiers to the Force” i wciąż miał w sobie dużo z „Duel of the Fates”. Rose miała mieć tam większą rolę, miała też uratować wszystkich umożliwiając wysyłanie komunikatu Lei, który był blokowany przez Najwyższy Porządek. Rey miała być córką Luke’a i wnuczką Vadera i miała pogodzić się ze swoim ojcem. Poe miał stać się przywódcą Ruchu Oporu, a Hux Wielkim Marszałkiem Najwyższego Porządku. Finn zaś miał zapoczątkować rebelię szturmowców znajdując swoje rodzeństwo. Kylo miał próbować reformować galaktykę, ale ostatecznie miał odejść w pokoju. Historię odrzucono przed rozpoczęciem zdjęć.

Lucasfilm i Disney byli niezadowoleni z finału zaproponowanego przez Abramsa. Brakowało im dużego czarnego charakteru. Uznali nawet zabicie Snoke’a za błąd, ale nie chcieli go przywracać. Abrams ręczył za Domhnalla Gleesona i Adama Drivera twierdząc, że oni pociągną ten film. Ale w Disneyu nie chcieli o tym słyszeć. Przekonali Kathleen Kennedy by wymusiła na Abramsie powrót Imperatora. Abramsowi się to nie spodobało, więc podobno nakręcił dwa filmy. Jeden według swojej wersji, drugi wg wskazań Lucasfilmu i Disenya. W tym pierwszym był Matt Smith, ten drugi trafił do kin.

Ostateczna wersja rozczarowała też aktorów. Adam Driver i John Boyega czekali od „Przebudzenia Mocy” na swoja wspólną scenę. Poczuli się z niej obrabowani. Kelly Marie Tran i Naomie Ackie zostały wbrew intencjom Abramsa i Kennedy zmarginalizownae.

„Skywalker. Odrodzenie” wersja reżyserska, czyli JJCut

Czy zatem istnieje „J.J. cut”, czyli wersja Abramsa? Tak i nie. Nie ma wersji skończonej, więc do tego materiału pewnie trzeba by przygotować montaż i oczywiście dokrętki. Natomiast nie ma wersji Lucasa.

Co było w wersji Abramsa?
Matt Smith. Czas – 4 godziny. Rola Palpatine’a się zmieniała, od wizji, ducha po klona. To już się zaczęło w „Duel of the Fates”. Matką Rey miała być jakaś archeolog Mocy, która znalazła miecz Anakina. Nie mieliśmy poznać jej imienia, czy historii. Ojcem miał być Luke. Relacje Kylo i Rey miały być bardziej skomplikowane, Rey chciała go podźwignąć, a on chciał być po prostu wolny. Była scena pożegnania Kylo i Lei. Jannah była siostrą Finna. Rose miała zajmować się tym jak przechytrzyć Najwyższy Porządek. Pryde miał być szpiegiem, a Hux i Kylo mieli go wytropić. Kluczowym miejscem bitwy miało być Coruscant, tam też miała być finalna bitwa. Mieliśmy dzięki retrospekcjom poznać przeszłość Luke’a, w tym jego poszukiwania Mortis, gdzie miał walczyć z Kylo Renem. Poe miał być zainteresowany Finnem, ale miał dać zielone światło związkowi Finna i Rey. Za to miał potem nawiązać związek z Zorii. Szturmowcy Sithów mieli być klonami z elementami DNA Phasmy. Mieli też walczyć przeciw rebelii szturmowców rozpoczętej przez Finna. Rey miała podać rękę Kylo i zaoferować mu odkupienie jako nawiązanie do „Ostatniego Jedi”, ale on miał to odrzucić. Rey i Kylo mieli mieć swoją ostatnią walkę, rycerze Ren mieli mu pomóc, a Finn pomagać Rey. Rycerze mieli polec, a Kylo zaakceptować swoją porażkę. Ben miał się pojawić jako duch pod koniec filmu. Mieliśmy też zobaczyć duchy Anakina, Luke’a i Lei. Finalne świętowanie miało mieć miejsc w domostwie Larsów na Tatooine.

Pytanie o wersję Abramsa, czy kiedyś ją zobaczymy? Trudno stwierdzić. Precedens w kinie niedawno się pojawił („Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera”), więc jeśli fani będą prosić wystarczająco głośno, to kto wie. Może Bob Chapek się zdecyduje. Koszty nie będą aż takie duże. Na razie jednak, bez wsparcia fanów nie ma na co liczyć. Zwłaszcza, że sam Abrams też nie wyglądał na chętnego do dalszej współpracy z Disneyem.
KOMENTARZE (49)

Spekulacje o trzecim sezonie, ciekawostki oraz kolejne nominacje dla „The Mandalorian”

2021-03-13 22:35:04



Sezon na nominacje do różnych nagród dla „The Mandalorian” trwa w najlepsze. Więc mamy kolejną aktualizację. Po pierwsze Jon Favreau został nominowany za najlepszą reżyserię odcinka The Marshal przez Gildię reżyserów. Rozdanie nagród 10 kwietnia. Gildia operatorów nominowała aż trzy odcinki i ich twórców. O nagrodę najlepszego twórcy zdjęć w serialu z odcinkami do 30 minut konkurują Greig Fraser (odcinek The Mandalorian), Baz Idoine (odcinek The Jedi) oraz Matt Jensen (odcinek The Believer). Tu nagrody będą rozdawane 18 kwietnia.

24 marca wręczone zostaną nagrody Gildii Producentów. Tu w kategorii najlepszy dramat – serial telewizyjny nominowano „The Mandalorian”, a co za tym idzie jego producentów. Są nimi: Jon Favreau, Dave Filoni, Kathleen Kennedy, Colin Wilson, Karen Gilchrist, John Bartnicki, i Carrie Beck.

17 kwietnia natomiast odbędzie się rozdanie nagród amerykańskich montażystów. Tu nominację dostała Dana Glauberman za odcinek Sanctuary. Warto to zauważyć, że ze względu na COVID-19 część nominacji jest przyznawana także odcinkom z 2019.

Zanim przejdziemy do plotek związanych wprost z serialem, to w sieci pojawiła się ciekawostka. Mark Hamill przyznał, że chciałby spotkać się kiedyś z Katee Sackhoff, z którą niby dzieli scenę w ostatnim odcinku drugiej serii. Jak pamiętamy Mark nagrywając tę scenę był obecny na planie i pomagał w odgrywaniu roli Luke’a. A jednak, jak złożymy to z wypowiedzią Katee, gdzie mówi ona, iż nie wiedziała kogo gra aktor z kropkami na twarzy, to dostajemy intrygujący obraz produkcji. Bo ewidentnie udało się „oszukać” aktorów i ukryć obecność Marka.

A tak przy okazji pozycje książkowe – powieść Adama Christophera i słownik obrazkowy Pablo Hidalgo zostały skasowane. Książkę miał wydać Del Rey, słownik DK Books. Oba wydawnictwa oświadczyły, że decyzja jest związana z rozwijającym się światem „The Mandalorian”. Możemy spekulować, co to znaczy.

Natomiast przy okazji rozwijającego się świata pojawiła się plotka, że niebawem otrzymamy informację o kolejnym serialu. Tym razem główne role mieliby tam zagrać Thrawn i Ezra Bridger. Źródło – Kessel Radio Transmissions. Swoją drogą niedawno zapytano Benedicta Cumberbatcha czy zagra Wielkiego Admirała. Wprost odparł, że nie jest zainteresowany, zwłaszcza rolą w której musiałby spędzić długie godziny w charakteryzacji.

Natomiast na koniec zostają spekulacje dotyczące trzeciego sezonu. Po pierwsze bez Grogu Din zostaje sam. Podobno szukają odtwórców dwóch ról określonych roboczo – Drash i Skad. Mieli to by być nastolatkowie, ewentualnie osoby, które ledwo przekroczyły dwadzieścia lat. Kobieta i mężczyzna, którzy mieliby by być członkami gangu. Postacie te pojawiałyby się w trzecim sezonie i wchodziły w dłuższe interakcje z Dinem. Tu ciekawostka jest taka, że podobno o tych postaciach myślano wcześniej, szukano nawet aktorów do nich, ale póki co nic z tego nie wyszło. Pomysłu jednak nie zarzucono, zaś bohaterowie ewoluowali. Jeśli te plotki są prawdzie, to prawdopodobnie mowa była o postaciach do których szykowano Jordana Bolgera i Sophie Thatcher. Tu warto pamiętać, że przygotowując kilka seriali na raz informacje mogą zwyczajnie się nakładać. W każdym razie twórcy pewnie szukają motywu przewodniego na trzeci i może kolejne sezony.

Za drugą fanowską rozkminą stoi Katee Sackhoff, która przypomniała niedawno, że przeszłość Bo-Katan nie jest jednoznaczna. Tu widzieliśmy ją jako tę dobrą, ale kto pamięta „Wojny klonów” to mógłby niejedno tej postaci wyciągnąć. Stąd pytanie jaką rolę będzie miała Bo-Katan w trzecim sezonie. Protagonisty, czy może antagonisty? Może czarnego charakteru, a może tylko kogoś, kto będzie Dinowi trochę utrudniał życie. To też piękny temat do spekulacji.
KOMENTARZE (12)

Fani kontra Lucasfilm: Kolejna odsłona

2021-01-01 13:48:24

Wojenki w mediach społecznościowych między fanami a twórcami nie są niczym nowym. W przypadku „Gwiezdnych Wojen” widzieliśmy wiele po „Ostatnim Jedi”, gdzie zło było po obu stronach. Tym razem nowa odsłona jest tak inna, że aż Variety postanowiło o niej napisać. Bowiem oberwało się fanom za to, że podoba im się produkt który dostali...

Wszystko za sprawą ostatniego odcinka „The Mandalorian”. The Rescue wzbudził powszechnie uznanie wśród fanów i wyzwolił bardzo dobre emocje. Ci, którym się nie podobał, są w mniejszości, ale obyło się teraz bez szykan i wyzywania od hejterów, trolli itp. Większość osób cieszyła się z tego, co zobaczyła na Disney+. Wiele osób nagrało filmiki ukazujące emocje towarzyszące im podczas oglądania tego odcinka i umieściło je na przykład na YouTubie. Podkreślmy to pozytywne emocje, często nawet wzruszenie. Dla producentów sytuacja wręcz idealna, wydawać by się mogło, że w końcu fani zaczynają wracać do marki.



Skończyło się jednak kolejną aferą, która wywołał Pablo Hidalgo, wysoko postawiony pracownik Lucasfilmu, członek Story Group oraz Intellectual Property Development Group. Otóż wziął on sobie na celownik twórcę kanału „The Star Wars Theory” znanego jako Toos. Toos oglądając ten odcinek wzruszył się i popłakał, co można było obejrzeć na jego popularnym kanale. Toos podziękował Lucafilmowi za ten wspaniały odcinek, coś na co czekał przez wiele lat. Kilka dni później Pablo Hidalgo podlinkował reakcję Toosa podpisując ją, że „Emocje nie są po to by się nimi dzielić”. Wywołało to burzę. Czy Pablo nabijał się z Toosa, czy raczej sugerował, że filmik mógł być reżyserowany? Trudno stwierdzić. Pablo zamiast skasować twitta umieścił go na banerze swojego twittera. Potem oczywiście skasował wszystko i przeprosił twierdząc, że nabijał się z samego siebie i nie miał intencji nikogo obrazić.

Toos za to nagrał kilka filmików, w których mierzy się z hejtem ze strony Lucasfilmu. Są one bardzo popularne. Natomiast jak zauważa Variety przede wszystkim nie służą PRowi Lucasfilmu. Po „Ostatnim Jedi” nie udało się filmu ochronić przed Rianem Johnsonem i jego twitterowymi wojnami, teraz Pablo rozpętał kolejną, zupełnie niepotrzebną. Co gorsza rozgrzebującą na nowo podziały.

W przypadku Toosa warto wspomnieć, że jego kanał jest jednym z najpopularniejszych fanowskich kanałów. Toos jest twórcą fanfilmu Vader: Shards of the Past. Zaś jakieś dwa lata temu był bohaterem afery związanej z monetyzacją za muzykę w tym filmiku (więcej). Wówczas Lucasfilm stanął po jego stronie. W każdym razie Toos bardzo dobrze odnajduje się będąc ofiarą, ale i beneficjentem sytuacji. Natomiast Lucasfilm zyskał miano firmy, która nabija się z fanów, bo tym podobają się ich produkty. Obecnie trwają poszukiwania nowego menadżera mediów społecznościowych, który ma się zajmować „Gwiezdnymi Wojnami”. Ta osoba będzie miała sporo do zrobienia.
KOMENTARZE (55)

„The High Republic”: prezentacja myśliwców i nowe fragmenty

2020-12-12 13:43:47

Dobra wiadomość dla wszystkich czekających na start „The High Republic”: Disney udostępnił darmową publikację cyfrową, w której zawarto osiem rozdziałów „Light of the Jedi”, po trzy z „Into the Dark” i „A Test of Courage”, a także parę stron z pierwszych zeszytów obu serii komiksowych. Może to dobra okazja, by rozwiać swoje wątpliwości i po lekturze fragmentów zastanowić się nad zakupem samych książek.



Prezentowanie świata Wysokiej Republiki kontynuuje też dalej starwars.com, tym razem pokazując nam nowe statki kosmiczne. Są to wykopane z archiwów projekty, których nie wykorzystano przy produkcji filmów, a z których dział artystyczny nie chciał całkowicie rezygnować. Zresztą taki recykling stosowany jest też przy produkcji kinowych i telewizyjnych, a szczególnie dobrze widać to w „Skywalker. Odrodzenie”, pełnym niewykorzystanych projektów z czasów prac nad Epizodem VII.



I tak kolejno zaprezentowano: krążownik Legacy Run (pomysł na transportowiec Hana z TFA), myśliwiec Wektor Jedi (miał służyć klonom w Epizodzie III), liniowiec Republiki (mógł być bombowcem Ruchu Oporu w TLJ), a także dwa pojazdy Najeźdźców Nihil i kilka ilustracji Starlight, zaprojektowanej już specjalnie na potrzeby „The High Republic” stacji-świątyni Jedi.



Na stacji znajdują się różne rośliny i inne organizmy z całej galaktyki, na przykład Felucii czy Glee Ansalm. Chodzi o to, by Starlight była możliwie samowystarczalna. Jej czubek jest za to podświetlany, aby przekazywać światło Jedi wszystkim, którzy są wstanie ją dostrzec. Jak zauważa Pablo Hidalgo, dla niektórych stacja jest symbolem nadziei w trudnych czasach po Wielkiej Katastrofie, ale inni odbierają ją jako dowód rozwarstwionego społeczeństwa, w którym stan duchowny pławi w dostatku, podczas gdy niektórzy liczyć muszą każdą kredytkę.

W ostatnich dniach pojawiło się też kilka komiksowych okładek. W większości są to przeróżne warianty pierwszego zeszytu głównej serii, ale jest także finalna wersja okładki „The High Republic Adventures”.



Na koniec dobra informacja z Del Rey - przesunięto o tydzień dwie premiery. I tak szybciej pojawią się „Thrawn Ascendancy: Greater GoodTimothy'ego Zahna (27.04.2021) oraz „The High Republic: The Rising StormCavana Scotta - początek drugiej fazy serii (29.06.2021).
KOMENTARZE (8)
Loading..