Spis newsów (Plotki)

Enfys Nest w serialu o Cassianie Andorze?

6

Parę dni temu przez sieć przeszła spekulacja, co do serialu o Cassianie Andorze. Aktorka Erin Kellyman, która zagrała w „Hanie Solo” Enfys Nest. Jakiś czas temu wrzuciła kolejną swoją fotkę ze spotkania z fanami na Instagrama. Tam jedna z osób komentujących zapytała aktorkę, czy jest szansa by Enfys pojawiła się w serialu o Cassianie. W końcu ma coaxium i pewnie należałoby je dostarczyć Sawowi Gerrerze. Aktorka odparła krótko – „bez spoilerów”.

Co prawda zrobiła to prawie 4 tygodnie temu, ale post wykopano przed weekendem i zaczęła się dyskusja. Skoro nie powiedziała „Nie”, to może znaczyć, że ma jakiś kontrakt podpisany i nie może nic mówić. A skoro ma kontrakt to na pewno pojawi się w „Cassianie”, a w najgorszym przypadku to w „Kenobim”. Sama aktorka jednak nie skomentowała tej rewelacji, choć informacja poszła już w świat.



Jedną ze stron, która podała tę informację był Bespin Bulletin. Nie są oni zbyt wiarygodnym źródłem. Czasem wymyślają newsy (jak np. przy zdjęciach w Black Park obok Pinewood mówili, że to dokrętki do „Skywalker. Odrodzenie”, podczas gdy się potem okazało, że była to produkcja Marvela). Być może na podobnej zasadzie podali swojego innego newsa dotyczącego obsady serialu o Cassianie. Według nich mają w nim zagrać Jimmy Smits (Bail Organa) i Alistair Petrie (generał Draven). Inne źródła nic o tym nie wspominają, choć w obu przypadkach pojawienie się tych dwóch postaci i aktorów jest zwyczajnie bardzo prawdopodobne.



Nam pozostaje poczekać na oficjalne zapowiedzi. W przypadku Enfys, o ile nie dołączy do głównej obsady, pewnie nawet jeśli zagra w serialu, będą to dość długo trzymać w tajemnicy, tak jak to miało miejsce w przypadku Ahsoki czy Rexa/Boby w „The Mandalorian”.

Tragedia, Samuel L. Jackson mniej przeklina!

12

Samuel L. Jackson, czyli nasz prequelowy Mace Windu, dotychczas był aktorem, który najwięcej przeklinał w filmach. Prawdę mówiąc nie tylko w filmach używa barwnego języka, ale akurat tego nikt mu nie wyliczył. Redakcja Buzz Bingo przygotowała nowe zestawienie, na którym podliczono ilość wypowiadanych „bluzg” w różnych filmach przez różnych aktorów. SLJ od lat królował w takich zestawieniach, niestety dużo zmienił „Wilk z Wallstreet” Martina Scorsese. To film, którego nie zawstydził nawet Quentina Tarantino. W „Wilku” mamy 715 wulgaryzmów, a w takich „Wściekłych psach” (najbardziej intensywny jeśli chodzi o bluzgi film Tarantino) zaledwie 418. Jeśli chodzi o przeklinanie w filmach to obecnie możemy podzielić je na ery przed i po „Wilku”, który wprowadził zdecydowanie nową jakość w kinie.

Co gorsza, w „Wilku” klną jak szewcy przede wszystkim dwaj aktorzy - Leonardo DiCaprio (czyli niedoszły Anakin) oraz jego ekranowy partner Jonah Hill. Dotychczasowy król bluzg, czyli SLJ dotychczas na ekranie w całej swojej karierze wypowiedział zaledwie 301 wulgaryzmów. Więc w obecnym zestawieniu spadł na trzecie miejsce. Tu warto dodać, że 183 z tych 301 padają tylko w „Jackie Brown” Quentina, gdzie SLJ zagrał Ordella. Najczęściej Jackson przeklinał w „Pulp Fiction”, jakieś 50,5 razu na 1000 wypowiedzianych słów. Zdecydowaną plagą na honorze, w dodatku zaniżające statystki, są takie szmiry jak „Węże w samolocie”, gdzie przez dużą część filmu widzowie musieli czekać na wyraziste dialogi.

Na drugim miejscu znalazł się Leonardo DiCaprio – 361 przekleństw (z tego 332 w samym tylko „Wilku”), zaś na pierwszym Jonah Hill – 376 przekleństw (z tego 153 w „Supersamcu”). W filmie Scorese Donnie, czyli postać, którą grał Hill uzyskała też największy wskaźnik w ilości przekleństw na 1000 wypowiedzianych słów. Choć nie jest on aż tak imponujący jak mogłoby się wydawać, bo to zaledwie 74 słowna. Warto zauważyć, że inne osoby ze Starwarsówka nie znalazły się na wzmiankowanej top liście. Obecny lider jest bardzo dumny ze swojego, wręcz życiowego osiągnięcia, o czym poinformował na twitterze. Pewnie łatwo nie odda palmy pierwszeństwa i dalej będzie się starać wypowiadać brzydkie słowa w dużej ilości, próbując tym samym deklasować rywali.



Co więcej, patrząc na listę, Samuel L. Jackson powinien chyba zmienić reżysera, z Quentina na Martina, to raz. Po drugie można zaobserwować niepokojący trend zmniejszania się ilości wulgaryzmów w kinie, tym samym dochodzi do potencjalnego zubożenia języka. Na szczęście prywatnie aktor nie zamierza przestawać przeklinać, co więcej przy okazji COVID-19 postanowił wziąć udział w akcji gwiazdy czytają dzieciom – o której pisaliśmy. Niestety efekt, z powodu wulgaryzmów już w samym tytule czytanki, prawdopodobnie nie nadaje się dla dzieci. Należy go potraktować jako apel, by pozostać do *** w domu.



Miejmy nadzieję, że niebawem ktoś w Hollywood pójdzie po rozum do głowy i Jackson dostanie jakąś rolę, w której będzie mógł się naprawdę wykazać. W przypadku ilości niestety przegrywa, ale jeśli chodzi o jakość przekleństw, wciąż pozostaje bezapelacyjnym mistrzem.

Boba Fett wiecznie żywy, czyli plotki o kolejnych filmach

21

Na razie żyjemy oficjalną zapowiedzią filmu Taiki Waititiego, choć o samym projekcie właściwie nic nie wiadomo. Niedawno „The Guardian” zastanawiał się na ile zobaczymy komediowego stylu Taiki w jego filmie, a na ile w ogóle powinniśmy. Disney chciał stworzyć „Gwiezdne Wojny” by były galaktycznym odpowiednikiem Marvela. To nie wyszło. Dziś widzimy, że saga jest lepiej odbierana w formie bardziej klasycznej, spójnej opowieści, do której wraca się po wielu latach i wciąż pozostaje uniwersalna. Brytyjski dziennik stawia tu na piedestale „The Mandalorian”, nad którym także pracował Waititi, właśnie jako wzór. Zobaczymy na ile nowozelandzki reżyser wyciągnie z tego lekcje, a na ile pójdzie własną drogą.



„The Mandalorian” jest tu przywołany nie bez powodu, bowiem jest duchowym spadkobiercą skasowanego filmu o Bobie Fetcie. Zresztą nie tylko duchowym, wykorzystano tam część projektów. Natomiast niedawno pojawiły się plotki o powrocie innego obywatela Nowej Zelandii Temuery Morisona do „Gwiezdnych Wojen”. Ma pojawić się w drugim sezonie „The Mandalorian” jako kapitan Rex albo Boba Fett. Wygląda jednak na to, że „The Mandalorian” będzie punktem wyjścia do rozpoczęcia innych seriali. Jeden miałby być o Ahsoce Tano, drugi i tu właśnie dochodzimy do sedna, o Boba Fetcie, w którego wcieliłby się Maorys. W przypadku Tano słyszeliśmy już dość, by uwierzyć, że serial jest rozważany. W przypadku Boby, FandomWire donosi, że projekt z nim w roli głównej faktycznie jest w fazie rozwoju. Nie jest zatwierdzony (a co za tym idzie ogłoszony), ale opracowywany i rozważany.

Obecnie nie zdecydowano, czy będzie to samodzielny film kinowy, czy może kolejny serial na Disney+ (lub może film na Disney+ jeśli się kiedyś zdecydują na to rozwiązanie). Materiał był rozwijany od lat, więc obecna ekipa ma nad czym pracować. Pierwotnie film rozwijał Simon Kinberg, a reżyserować miał Josh Trank. Ten składał się z trzech aktów, co podkreśla niedoszły reżyser. Potem wraz z odejściem Tranka, film został zawieszony. Miał zostać ogłoszony wraz z filmem o Kenobim po sukcesie „Hana Solo”. Wówczas projektem zajmował się John Mangold. Niestety brak sukcesu komercyjnego filmu o przemytniku sprawił, że dwa kolejne filmy zostały skasowane. Kenobi jak wiemy jest rozwijany jako serial, wygląda na to, że Boba Fett też nie został ostatecznie pogrzebany.

Tu warto jeszcze dodać, że niedawno Josh Trank także w jednym z wywiadów, promując swój najnowszy film „Capone”, wspomniał o „Gwiezdnych Wojnach” i opowiedział swoją wersję wydarzeń. Przyznał, że na planie „Fantastycznej czwórki” działo się źle i spodziewał się, iż film będzie finansową katastrofą. Co więcej spodziewał się, że Kathleen Kennedy go wyrzuci i sam rzucił papierami. Trank dodał, że wydawało mu się, iż „Gwiezdne Wojny” to praca marzeń, coś czego się nie rzuca, ale jednak wolał odejść na własnych warunkach. Potwierdził, że jego nieobecność z powodu „grypy” na Celebration, gdy mieli ogłosić film o Fetcie, była oczywiście wymówką. Jednak z perspektywy czasu Trank nie żałuje swojej decyzji i twierdzi, że naprawdę woli mówić o swoich filmach, otwarcie to co chce, a nie musieć zachować milczenie.

Kolejna z opcji filmowych, którą prawie Kennedy ogłosiła, to oczywiście film o Lando. Według plotek, tym razem Disney nie chciałby tylko w nim mieć Donalda Glovera, ale również Billy’ego Dee Williamsa. Zaś jednym z elementów fabularnych mogła by być historia Jannah. Naomie Ackie wspomniała kiedyś, że chętnie by zagrała w spin-offie. Dee Williams także jest chętny. Zaś o potencjalnej kontynuacji wątków z „Hana Solo” (w szczególności Maula czy Qi’ry), czy to w formie serialu na Disney+, czy właśnie filmu, też już słyszeliśmy. Choć niestety nic nie wskazuje na to, by „Solo 2” szybko się wydarzył (jeśli w ogóle).

Coś jest na rzeczy z tymi starszymi aktorami. Co prawda doniesienia WeGotItCovered należy traktować jedynie jako plotę, to jednak ich „źródła” (lub wymysły), twierdzą, iż Disney chciałby zobaczyć jeszcze spin-off o Hanie i Chewbacce, ale z Harrisonem Fordem. Ford niby skończył z „Gwiezdnymi Wojnami”, jednak do IX Epizodu wrócił.

Za to definitywnie z sagą skończył Mark Hamill. Powiedział niedawno, że jest bardzo wdzięczny George’owi Lucasowi, za tę przygodę i te filmy. Miał swój początek, środek i koniec, który dla Marka pozostaje słodko-gorzki. Ale jest wdzięczny Lucasowi za tę szansę i nie jest chciwy. Chce by inni aktorzy mogli z tego skorzystać. Mark przyznał również, że bardzo podoba mu się „The Mandalorian”, bo jest bliższy temu, co czuł na planie oryginalnych „Gwiezdnych Wojen”. Serial Jona Favreau to western w kosmosie, trochę w stylu Sergio Leone. Łatwiej się tu skupić na historii i bohaterach, a to zdaniem aktorka jest dużo ciekawsze niż starcia superbohaterów w kosmosie.

Myśleliśmy, że oficjalne plany poznamy na Celebration, ale coraz więcej wskazuje na to, że się ono w tym roku nie odbędzie. Zobaczymy, kiedy Lucasfilm postanowi zatwierdzić i zdradzić plany kolejnych projektów.

Obsada „Mandalorianina” powiększa się

THR
9

W ostatnich dniach mamy wysyp newsów dotyczących obsady drugiego sezonu „Mandalorianina”. Tym razem portal THR donosi, że kolejnym aktorem, który dołączył do ekipy jest Timothy Olyphant. Aktor znany jest m.in. z seriali: Deadwood, Santa Clarita Diet czy Justified: Bez przebaczenia. Na ekranach kin mogliśmy go oglądać m.in. w głównej roli w filmie Hitman. Nie jest wiadome jaką rolę miałby odegrać Timothy w „Mandalorianinie”.



Pojawiają się również plotki o kolejnej postaci, która miałaby pojawić się w drugim sezonie serialu. Po ogłoszeniach związanych z Ahsoką Tano i Bo-Katan Kryze wg plotek mielibyśmy na ekranie zobaczyć również Herę Syndullę. Za jakiś czas dowiemy się czy to się potwierdzi oraz jeśli tak, to kto miałby ją zagrać.

Temuera Morrison zagra w drugim sezonie

THR
33

Temuera Morrison to aktor doskonale znany fanom Gwiezdnych Wojen. W „Ataku klonów” wcielił się w postać Jango Fetta, natomiast w „Zemście Sithów” zagrał komandora Cody. Tym razem urodzony w Nowej Zelandii aktor powróci wg THR do uniwersum Gwiezdnych Wojen w drugim sezonie serialu „Mandalorianin”. Ma w nim zagrać małą rolę, jednakże jeśli się to potwierdzi to fani na pewno ją doskonale zapamiętają. Na ekrany miałby bowiem powrócić jako Boba Fett.

Pamiętać należy, że akcja serialu dzieje się już po wydarzeniach z „Powrotu Jedi”. Pojawienie się w nim Boby Fetta oznaczałoby potwierdzenie, że przeżył on upadek do jamy Sarlacca - tak jak to było w Legendach.

Darth Maul w „The Mandalorian”?

21

Na początek zaczynamy od małego przypomnienia. Już w poniedziałek, czyli w Dzień Gwiezdnych Wojen, na Disney+ wyląduje pierwszy odcinek dokumentalnego serialu „Disney Gallery: The Mandalorian”. Od kilku dni jest dostępny zwiastun tej produkcji.



Zdaniem Jordana Maisona, który widział już pierwszy odcinek, będzie to coś więcej niż tylko kolejny dokument z planu. Są tu ciekawostki tak o powstawaniu „The Mandalorian”, jak również „Gwiezdnych Wojen” w ogóle. Jego refleksje na temat tego, co zobaczył znajdziecie na Cinelinx.

Natomiast jeśli chodzi o drugi sezon, to wciąż oficjalnie nie wiemy zbyt wiele. Dave Filoni w wywiadzie dla Entertainment Weekly, przyznał, że praca nad drugim sezonem „The Mandalorian” to była świetna zabawa. W „Wojnach klonów” znajdziemy frazę, który mówi, że doświadczenie przewyższa wszystko i obecnie Filoni stara się zbierać to doświadczenie pracując pod okiem Jona Favreau i innych utalentowanych twórców. Mówił też, że ekipę mocno podbudowało ciepłe przyjęcie pierwszego sezonu, drugi powinien być lepszy.

Oficjalnie to tyle, ale szczęśliwie mamy jeszcze plotki. Plotkarz Ray Park wrzucił na swojego Instagrama logo Sithów z krótkim opisem – „This is the way”.

Wyświetl ten post na Instagramie.

“THIS IS THE WAY”.

Post udostępniony przez Actor Ray Park (@iamraypark)



I tu można zadać sobie pytanie, czy ma to cokolwiek wspólnego z serialem? Może jakaś koincydencja, albo wkręt. Jak ktoś widział „The Mandalorian” to z pewnością tę frazę powinien kojarzyć. Dla przypomnienia filmik poniżej. Natomiast czy Park pojawi się w serialu w jakiejś innej roli, czy znów zobaczymy go jako Dartha Maula? Tego nie wiemy. Formalnie rzecz biorąc, wg kanonu Maul został zabity przez Obi-Wana w „Rebeliantach”. No Kenobi już drugi raz chyba by tak nie spudłował. Ale z drugiej strony możemy dostać też jakąś retrospekcję, zwłaszcza gdyby twórcy chcieli pokazać historię mrocznego miecza. Może też być w jakiś sposób powiązany z Ahsoką. Poczekamy, zobaczymy.



Zaś z plotek to jeszcze jedna. Po sieci krąży lista potencjalnych tytułów drugiego sezonu. Podajemy na wszelki wypadek.
  • #1: The Search
  • #2: The Confrontation
  • #3: The Bounty
  • #4: The Republic
  • #5: The Loyalist
  • #6: The Sorcerer
  • #7: The Return
  • #8: The Empire

Drugi sezon pojawi się jesienią na Disney+

Śledztwo przeciw piratowi powietrznemu - Harrisonowi F.

9

Harrisona F., znanego aktora z pewnej kosmicznej sagi, ciągnie do latania nie od dziś. Niestety, nie raz dowiódł, że latać może umie, ale z lądowaniem bywają pewne problemy, co nawet potwierdził w dialogu w jednym ze swoich filmów. 24 kwietnia 2020 ów mężczyzna spowodował kolejny incydent. Otóż latał sobie spokojnie Aviat Husky, no i zdecydował przeciąć sobie pas startowy. Pech chciał, że na nim akurat ćwiczył manewry inny pilot. Samoloty minęły się w odległości ciut mniejszej niż 1000 metrów.



Jakoby Harrison Ford źle zrozumiał komunikat z wieży kontrolnej, no i najważniejsze przyznał się do winy i przeprosił za to co się stało. Nikt nie został poszkodowany, ba nawet przez chwilę nikomu nie groziło niebezpieczeństwo. Więc sprawę można by zamknąć, bo jak to mówił jego kolega z planu, przecież nikt nie zginął.

Niestety sprawą zainteresowali się już federalni i ci tak łatwo nie odpuszczą. Federalna Agencja Lotnictwa postanowiła rozpocząć dochodzenie w sprawie „przestępstw” lotniczych Harrisona Forda. Próbę storpedowania Boeinga 737 udało się wyciszyć, podobnie jak dewastację zabytkowego samolotu. O rozbiciu helikoptera w 1999 nie będziemy wspominać, bo to był tylko lot treningowy. Może okolicznością łagodzącą będzie to, że jako pilot Harrison Ford zasłynął udziałem w kilku akcjach ratowniczych.

Kobiecocentryczny serial Star Wars na Disney+?

16

Nie wiemy co z Cassianem i Obi-Wanem, a Disney+ i Lucasfilm szykują już kolejną produkcję serialową. Ma go napisać i poprowadzić Leslye Headland, serial zaś jak donosi Variety i Hollywood Reporter ma być kobietocentryczny. Co więcej umowa z Headland została już podpisana kilka miesięcy temu. Ona sama nawet pojawiła się na premierze „Skywalker. Odrodzenie”, ale wówczas wzięto ją za kolejną celebrytkę z Hollywood, a nie kogoś ze Starwarsówka.



Headland zasłynęła ostatnio produkcją dla Netflixa serialu „Russian Doll”. Podobno nowy serial gwiezdno-wojenny ma się dziać w innym okresie w historii niż pozostałe. Co to oznacza, nie wiemy. Nie wiadomo także, czy ma to być jeden z seriali o których słyszeliśmy (także z kobietami w rolach głównych), czyli o doktor Aphrze czy serialu o Ahsoce z Rosario Dawson. Na razie musimy poczekać na oficjalne potwierdzenie, może wówczas pojawią się szczegóły.

„The High Republic” anulowane?

15

W mediach społecznościowych w ostatnich dniach można było natrafić na wiadomość, jakoby program wydawniczy „The High Republic” został anulowany decyzją CEO Disenya Boba Chapka.

Nie ma jednak powodu do obaw, gdyż nie tylko Chapek stracił dużą część wpływów na rzecz powracającego Boba Igera, ale trzeba wziąć pod uwagę, że oryginalnym źródłem tych plotek jest YouTuber Mike Zeroh. Jego działalność od kilku lat polega na wrzucaniu dziennie kilku filmików, które rzekomo pochodzą od źródeł w Lucasfilmie. Jeszcze przed „The Last Jedi” zdarzało się mu coś trafnie powtórzyć za wiarygodnymi reporterami, jednak jego aktywność jeszcze przed Epizodem IX wymknęła się spod wszelkiej kontroli. Praktycznie codziennie widzowie raczeni byli nowym opisem trailera, z którego chwilę później Disney miał się wycofywać; parę razy w tygodniu Zeroh rozpowszechniał też fałszywe informacje m.in. o zwolnieniu Kathleen Kennedy, wskrzeszeniu Luke'a, powrocie Lucasa do zarządu studia czy bardzo dużej roli Haydena Christensena (Anakin) w „The Rise of Skywalker”. Sprawę skomentował kiedyś Rian Johnson. W Lucasfilmie są specjalni ludzie, obserwujący informacje, które wyciekają do sieci. Wspomnianego YouTubera nigdy nie brano poważnie pod uwagę, a słowa „Zeroh" zaczęto używać na planie Epizodu VIII jako wyrazu przyjacielskiej krytyki. Z innych fajnych historii: Mike zaczął niedawno wrzucać nowego typu filmiki, zatytułowane na przykład: „Mike Zeroh wreszcie wyznaje prawdę! Jego myśli ujawnione (Star Wars Explained)”. Końcówka to oczywiście próba zagarnięcia widowni innemu słynnemu kanałowi.



Nie, „The High Republic” ma się dobrze i dalej jest rozwijane. Niemiecki wydawca ogłosił niedawno, że książki z pierwszej fazy u nich pojawiać się będą już od jesieni. Nasz Uroboros tylko odpowiada na Facebooku, że planują wydawanie kolejnych powieści, ale informacje o datach premier będą pojawiały się dopiero, gdy będą mieli stuprocentową pewność, że książka rzeczywiście się ukaże. Na razie ostatni tytuł to „Thrawn: Sojusze”, który już jest dostępny na stronie Empiku.

„Disney Gallery: The Mandalorian” zadebiutuje 4 maja

12

Disney i Lucasfilm postanowiły uczcić tegoroczny 4 maj niecodzienną premierą. Po pierwsze na Disney+ zobaczymy nowy serial – „Disney Gallery: The Mandalorian”, który będzie ukazywał kulisy produkcji pierwszego sezonu. Jon Favreau zaprosił do udziału w tym przedsięwzięciu obsadę i ekipę. Będzie on gospodarzem serii, poprowadzi dyskusję z uczestnikami.



Serial będzie składać się z ośmiu odcinków, pierwszy zobaczymy w poniedziałek (4 maja), kolejne co piątek. Każdy z odcinków ukaże inny aspekt produkcji.

Czwartego maja, także na Disney+ zobaczymy finał siódmego sezonu „Wojen klonów”. Tym razem to prawdopodobnie już ostateczne zakończenie serii.

Zaś przechodząc do plotek, Rosario Dawson zapytana o rolę Ahsoki w „The Mandalorian” powiedziała, że to nie jest potwierdzone, ale gdy zostanie będzie bardzo szczęśliwa. Już jest podekscytowana, że to może nastąpić w przyszłości. A właściwie jest pewna na milion i jeden procent dzięki fanom. Można zatem założyć, że aktorka sama potwierdziła nie tylko swój udział, ale i rolę, w której ją zobaczymy. Na oficjalne potwierdzenie pewnie sobie trochę poczekamy. Poza Rosario, do obsady powinni dołączyć też: Jamie Lee Curtis i Michael Biehn.

Dodatkowo wygląda, że wróci też Ming-Na Wen, czyli Fennec Shand. Mogliśmy ją zobaczyć w piątym odcinku. Wydawać by się mogło, że zginęła, ale w końcówce odcinka można było dostrzec kogoś przy jej ciele. Kim jest ten, który ją uratował, nie wiadomo. Można spekulować. Podobno mamy też zobaczyć szturmowców pustynnych i imperialnych artylerzystów.

Natomiast Taika Watiti potwierdził, że nie wyreżyserował ani jednego odcinka drugiego sezonu. Bardzo nad tym boleje, ale pracował nad filmem „Next Goal Wins” i ciężko było to połączyć. Na razie oficjalnie wiemy, że reżyserią odcinków zajęli się: Dave Filoni, Jon Favreau, Rick Famuyiwa oraz Carl Weathers. Krążą plotki o tym, że wróci także Bryce Dallas Howard oraz zadebiutuje Robert Rodriguez.

Drugi sezon pojawi się na Disney+ jesienią.

Obi-Wan dopiero w 2022

39

Właściwie powinniśmy się tego spodziewać. W prezentacji Disneya ukazującej plany wobec Disney+ we Francji znalazły się ciekawostki a propos przyszłych seriali. Otóż o ile serial o Cassianie został wpisany w części przyszłość (rok 2020-2021), to znajduje się tam też fragment o odleglejszych planach – 2022. Piszą tylko, że wróci Ewan McGregor. Nic więcej.



Właściwie ta informacja nie powinna nikogo szokować, ostatnie wieści o nowym scenarzyście tylko potwierdzają, że czeka nas daleka droga. Zdjęcia do Obi-wana ruszą dopiero w przyszłym roku, zobaczymy, czy faktycznie będzie to styczeń.

Natomiast ciekawą informację podał serwis TheDirect. Wg ich informacji, Rosario Dawson podpisała umowę na kilka seriali. Ahoska nie tylko pojawi się w „The Mandalorian”, a także być może własnym serialu, ale może pojawiać się gościnnie w innych. W przypadku Kenobiego pewnie miałoby to więcej sensu, w końcu się znają. Na razie to oczywiście tylko niepotwierdzona plotka.

Reżyserzy chcą robić „Gwiezdne Wojny”

24

Kolejny film z serii „Gwiezdne Wojny” mamy zobaczyć w grudniu 2022. Na razie chyba nie jest zagrożony, ale wciąż nic o nim nie wiemy. I miejmy nadzieję, że dowiemy się przed sierpniowym Celebration. Natomiast twórcy filmowi czasem mówią głośno, że chcieliby dostać swoją szansę. Tylko mówią swoje „ale”, tak jak niedawno zrobił to Taika Waititi.

Pierwszy zgłosił się Scott Derrickson. Wyreżyserował: „Egzorcyzmy Emily Rose”, nową wersję „Dnia, w którym zatrzymała się Ziemia” czy „Doktora Strange’a”. On ma bardzo specyficzny pomysł na „Gwiezdne Wojny”. Chciałby nakręcić tam horror, w dodatku o ratingu R (czyli od 18 lat). Jego akcja działaby się na Hoth i byłby mocno inspirowany filmem „Coś” z 1982 z Kurtem Russellem w roli głównej. Sam jednak nie wierzy, by Lucasfilm zgodził się na coś takiego. Horror, bez Mocy i jeszcze w dodatku rating R.

Drugi filmowiec, który wyraził zainteresowanie sagą to Damon Lindelof. Pamiętamy go, był scenarzystą „Prometeusza”, „Kowbojów i obcych” w reżyserii Jona Favreau, a przy „Star Trekach” współpracował z J.J. Abramsem. Były plotki, że miał być scenarzystą „Przebudzenia Mocy”, ale na plotkach się skończyło. Teraz Damon powiedział, że bardzo chętnie wyreżyserowałby jakiś film z „Gwiezdnych Wojen”, ale dopiero za dziesięć lat. Obecnie bałby się, że ludzie krzyczeliby iż to on zrujnował sagę. Na razie Lindelof zadowoliłbym się Marvelem.

Nam pozostaje czekać na Lucasfilm, który ewidentnie myśli, co poszło nie tak z pięcioma pierwszymi filmami.

Praca na planie drugiego sezonu „The Mandalorian” dobiega końca

7

Na początek małe sprostowanie. James Mangold jednak nie pomógł nakręcić fragmentu odcinka „The Mandalorian”. Zostało to sprostowane przez reżysera osobiście. Kiedy Ron Howard gratulował swojej córce - Bryce Dallas Howard i Mangoldowi, że będą reżyserować coś z drugiego sezonu, James odpisał mu, że w jego przypadku to tylko plotka.



O tej ploce pisaliśmy w zeszłym tygodniu. Wspominaliśmy wówczas też wypowiedzi Giancarlo Esposito, czyli Moffa Gideona. Do nich doszło jeszcze jedno, bardzo istotne zdanie. W drugim sezonie powinniśmy się spodziewać wielkiej, epickiej sceny akcji z mieczami świetlnymi. Niekoniecznie musi to być pojedynek.

Natomiast jeśli chodzi o plotki i potencjalne powroty, to można znaleźć informacje o trzech powrotach. Nie są oczywiście potwierdzone. Pierwsza plotka mówi o powrocie Taiki Waititiego na plan. Czy zatem powróci IG-11? A jeśli tak, to czy zostanie on w jakiś sposób odtworzony (mała szansa, podobno Jon Favreau lubi finał pierwszego sezonu z poświęceniem tego bohatera), retrospekcja, czy może będzie to inny model?

Dwie pozostałe plotki są jeszcze bardziej wątpliwe. Podobno mielibyśmy zobaczyć zarówno Yodę jak i Dartha Maula. Zgodnie z kanonem obaj już powinni nie żyć, więc być może pojawią się w jakiś retrospekcjach. Maul był w „Wojnach klonów” mocno związany z Mandalorianami, a Yoda w naturalny sposób jest powiązany z brzdącem, choćby przez przynależność gatunkową. Zobaczymy, co z tego wyniknie.

Kończąc sesję plotkową, wracamy jeszcze raz do reżyserów. Podobno dwa odcinki drugiego sezonu wyreżyserował Peyton Reed, chyba najbardziej znany jako reżyser obu filmów o Ant-Manie.

Tymczasem zdjęcia do drugiego sezonu dobiegają już ku końcowi. Gina Carano zakończyła już swoją pracę na planie, podzieliła się też zdjęciem na Instagramie.



Na drugi sezon poczekamy sobie do jesieni. Ciekawe, czy do tego czasu ruszy już Disney+ w Polsce. Na przyszły tydzień planowane jest posiedzenie akcjonariuszy Disneya, zobaczymy jakie pierwsze zmiany czekają nas wraz z erą Boba Chapeka. Być może dowiemy się też czegoś więcej o drugim sezonie (choćby potwierdzenia niektórych plotek), a także innych projektach serialowych i kinowych.

Niespodzianki na planie „The Mandalorian”

10

Zdjęcia na planie drugiego sezonu „The Mandalorian” powoli zbliżają się do końca. Przy okazji wyszło na światło dziennie kilka ciekawostek. Otóż plan odwiedzili Robert Rodriguez („Od zmierzchu do świtu”, „El Mariachi”, „Desperado”) i nominowany do Oskara James Mangold („3:10 do Yumy”, „Logan”, „Le Mance’66”). Wygląda na to, że obaj nie tylko odwiedzili plan, ale również wyreżyserowali jakieś sekwencje jednego z odcinków.

Jak wiemy, obaj dobrze czują się w westernach. Rodriguez jeszcze nie miał styczności ze Starwarsówkiem, ale Mangold miał być reżyserem filmu o Bobie Fetcie, który rozważano przed „The Mandalorian”. Podobno rozmawia też z Lucasfilmem w sprawie przejęcia reżyserii piątego „Indiany Jonesa” (Kathleen Kennedy nawet tam ma problem ze scenarzystami a teraz reżyserem, Steven Spielberg zrezygnował z projektu, George Lucas także został skierowany na boczny tor). Favreau podobno był bardzo zadowolony z tego, co zrobił Rodriguez (o Mangolda go nie zapytano).



Wygląda też na to, że Bryce Dallas Howard w drugim sezonie wróci jako pani reżyser. To nie koniec ciekawostek, podobno w gościnnych występach w drugim sezonie mamy zobaczyć jakieś znane nazwiska. Niestety nie zdradzono o kogo chodzi.

Tymczasem Giancarlo Esposito czyli moff Gideon, zdradził, że w drugim sezonie zobaczymy epicką walkę z wykorzystaniem mrocznego miecza. Zasugerował też, że mały „Yoda” może być zainteresowany tą bronią, to także jakaś podpowiedź do tego, co zobaczymy w drugim sezonie. Giancarlo przyznał także, że inspirował się Peterem Cushingiem starając się zagrać imperialnego moffa.

Na koniec plotka za którą stoi Doomcock Overlord DVD, ten sam który opowiadał o wielu wersjach „Skywalker. Odrodzenie”. Twierdzi on tym razem, że Jon Favreau i Dave Filoni zakazali wstępu Kathleen Kenedy na plan „The Mandalorian”. Ma im nie przeszkadzać i nie mieszać się. Plotka nie została ani potwierdzona, ani zdementowana, piszemy o niej jako swoistej ciekawostce.

Za kilka godzin odkryte zostaną sekrety Projektu Luminous

+ ShaakTi1138
7

To już najprawdopodobniej ostatni raz, kiedy o Projekcie Luminous mówimy właściwie pozbawieni jakichkolwiek szczegółów. Jeden z kilkudziesięciu dziennikarzy, którzy dostali zaproszenia na wydarzenie, podczas którego ujawnione zostaną założenia Projektu, poinformował wczoraj, że konferencja ta będzie miała miejsce o 19:00 w Los Angeles. U nas będzie to 4 nad ranem. Oczywiście wszystko przetłumaczymy możliwie szybko, ale musicie liczyć się z krótkim opóźnieniem. Niecierpliwi powinni śledzić oficjalne profile Star Wars w mediach społecznościowych oraz stronę StarWars.com. Tak radzi Michael Siglain z Lucasfilmu. Zanim jednak wszystko to będzie miało miejsce, ostatnie plotki.



Wspominaliśmy dwa dni temu o mangowej adaptacji „The Legends of Luke Skywalker” i jej potencjalnych powiązań z Luminous. Wygląda na to, że może być ich więcej. W ciele kosmicznego ślimaka Luke znajduje statuy trzech tajemniczych postaci. Te okazują się być starożytnymi mistrzami Luminous Mist, zapomnianej sztuki, która pozwala użytkownikom Mocy przetrwać wiele lat w stanie hibernacji.

Zaskakująca wydawała się decyzja, o wydaniu akurat tej książki w formie mangi, ale może Siglain nawiązania do nowego Projektu umieścił już wtedy, a że nikt ich pierwotnie nie wyłapał, to Lucasfilm postanowił pokusić się o nową formę teraz?

Scenarzysta komiksowy Cavan Scott chętnie udziela się na Twitterze, a jego profil to istna kopalnia nieoczywistych szczegółów, na temat minionych i nadchodzących projektów. Jakiś czas temu ogłosił tam, że jednym z jego celów jest wprowadzenie do kanonu możliwie dużej ilości pojazdów, które dotychczas funkcjonowały tylko jako modele LEGO. Jeden już mu się udało - to ścigacz 4-LOMa w Star Wars Adventures. Zależy mu, aby pojawił się również taki ścigacz dla Imperium, wspominał też coś o pewnym statku Jedi. Niestety polegać musimy teraz na własnej pamięci, bowiem jak to często w takich sytuacjach bywa, część tweetów zniknęła. Ciekawe dlaczego...

Statek, o którym mowa, to myśliwiec rozpoznawczy Jedi z „Kronik Yody”. Widać go na obrazku poniżej. Jest to rzecz o tyle ciekawa, że jak możemy kojarzyć z poprzednich wycieków, Projekt Luminous ma opowiadać o Jedi eksplorujących nieodkryte strefy galaktyki. Statek rozpoznawczy mógłby się do tego przydać. Być może Lucasfilm stwierdził, że nawet jeżeli przy wyznaniu miłości do myśliwca, Cavan o Luminous nie wspomniał, to jednak nie był jeszcze czas, aby pozwalać sobie na nawet najmniejsze sugestie. Przekonamy się wkrótce, może już dziś, może na takie szczegóły wciąż za wcześnie.



Na koniec chyba najważniejsza informacja. W internetowych katalogach pojawiły się daty premier konkretnych tytułów. Powieści dla dorosłych zadebiutują 25.08 i 13.10, a powieść młodzieżowa 08.09. W kwestii komiksów - na razie nie wiadomo.

Pojutrze zapowiedź Luminous

23

Przypominamy: w poniedziałek po południu w Los Angeles odbędzie się wydarzenie, mające na celu zapowiedź książek i komiksów, wchodzących w skład Projektu Luminous. Będzie to początek nowej ery Gwiezdnych Wojen. Przypomniała o tym ostatnio Kristin Baver w „This Week! In Star Wars”. Przy okazji pokazano nowe logo i zdjęcia ze spotkania autorów z członkami Lucasfilm Story Group.



Wygląda na to, że rzeczywiście jest na co czekać. Cavan Scott wstawił zdjęcie koszulki, a Justina Ireland zmieniła na Twitterze nick. Tweetuje także fanpage wydawnictwa Del Rey. Napięcie związane z oczekiwaniem, które budowane jest od kwietnia, teraz osiąga swoją ostateczną formę.






Wygląda na to, że prace nad Projektem zakończył już Charles Soule, tak przynajmniej sugeruje. Nie wie, co ze sobą zrobić, więc porusza się po domu jak duch, tak napisał. Jeden z fanów zapytał, czy chodzi o Ducha Mocy, na co pisarz odpowiedział po prostu "nice" (dobrze). Przypomnijmy, że teraz już raczej zapomniane plotki sugerowały, że Projekt Luminous może ujawnić nam w jaki sposób użytkownicy Mocy mogli zachować po śmierci swoją świadomość. Być może tematyka ta zostanie poruszona w jakiś sposób.




Mimo, że Luminous owiany jest sporą tajemnicą, to chyba nikt nie mia wątpliwości, że w jakiś sposób będzie on powiązany z Jedi. W subtelny sposób zdaje się to potwierdzać mangowa adaptacja książki "The Legends of Luke Skywalker", która ukazała się za oceanem w styczniu.



Zachęcamy do śledzenia informacji na temat Projektu Luminous oraz dyskusji na forum na jego temat.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.