Spis newsów (George Lucas)

Ciekawostki z livestreamu z twórcami efektów do „Imperium kontratakuje”

2



Z okazji 40-lecia Imperium kontratakuje, ILM zorganizowało livestream z twórcami efektów specjalnych. Panel prowadził Bill George a jego gośćmi byli Dennis Muren, Joe Johnston, Phil Tippett oraz Lorne Peterson. Livestream możecie obejrzeć niżej. Kilka ciekawostek zostało wynotowanych przez oficjaną.



Jak twierdzi Phil Tippet to Muren i Johnston przekonali Lucasa by AT-AT i tauntauny na Hoth zostały nagrane z wykorzystaniem techniki stop motion. To nie był oryginalny pomysł. Jednym z nich było zbudowanie miniatur, które faktycznie chodzą. Jak wspomina Muren, przy tym budżecie było to nie wykonalne. Więcej czasu zajęłoby im przygotowanie wszystkiego niż ukończenie ujęć. Z stop motion także wiążą się problemy z tym jak to wygląda. O ile w przypadku AT-AT widzimy ten mechaniczny ruch, o tyle takie decyzje nie były łatwe już w przypadku tauntuaunów. Murren wspomniał też o tym, że planowani kręcić zdjęcia z pełnowymiarowym tauntaunem w Norwegii.

Industrial Light & Magic zastosował ciekawe podejście do innowacji. Zatrudniając ludzi, którzy mieli się zająć czymś, czego jeszcze nie pokazano na ekranie, szukali takich osób, które nie miały nic wspólnego z kinem. Przykład to jakiś mieszkający nieopodal studia mężczyzna w łódce, którzy kiedyś pracował w Operze. Albo Mcihael Fulmer, który w wolnym czasie konstruował sobie bardzo szczegółowe modele. Zaś Nilo Rodis-Jamero pracował nad projektowaniem ciężkiego sprzętu. Wykorzystywali ludzi, ich talenty i pasje, dając szansę im się rozwinąć.

George Lucas podkładał głos pod R2-D2, starając się piszczeć oddawał różne emocje droida. Ben Burtt nagrywał wszystko i dopiero potem starał się przetłumaczyć na właściwe dźwięki.

Joe Johnston przyznał, że dopiero teraz obejrzał „Imperium kontratakuje” po raz pierwszy od 30 lat, starając się przygotować do czatu. Wspominał też scenę sekwencji w polu asteroidów, jego ulubioną kompozycję w tym filmie. Ale też pamiętał o latających ziemniakach dołożonych tam przez znudzonych członków ekipy odpowiedzialnej za efekty specjalne.

Lorne Peterson wspominał o zmianach w filmie, gdy ten już był w kinach. Pisaliśmy o tym w zeszłym tygodniu.

Tippet wspomina, że ekipa nieźle bawiła się jak już film skończono. Musieli coś zrobić z niepotrzebnymi materiałami. Choćby twarz Harrisona Forda, stworzona na potrzeby karbonitu. Była giętka i miała otwór na usta. Na święta nagrywali wiele filmików, w tym wykorzystujący twarz Hana Solo by śpiewała piosenkę „Thank Heaven for Little Girls” Maurice’a Chavaliera.

„Disney Gallery: The Mandalorian” #104

Disney+
19

Kolejny majowy piątek oznacza emisję następnego odcinka dokumentu „Disney Gallery: The Mandalorian” na platformie Disney+. Jego tytuł to Technology, a w nim ujawnione zostają postępy w sztuce kręcenia serialu.

Dowiadujemy się dlaczego 'zielone ekrany' to już przeszłość, za sprawą technologii "Volume". Jest to bańka zbudowana z wyświetlaczy LED o wysokości ~6.5 metra i średnicy ~23 metrów na których wyświetlane są tła i postacie przygotowane przy użyciu Unreal Engine (może słyszeliście, że prognoza pogody emitowana po Dzienniku Telewizyjnym również będzie korzystała z tego silnika). Dzięki temu kamera może ująć scenę niejako kompletną, gdzie w postprodukcji dodane zostanie jedynie odpowiednie oświetlenie, co skraca czas tworzenia, jak również przybliża realizm sytuacji.

Jon Favreau tłumaczy ten proces wspominając doświadczenia jakie nabierał, gdy Disney zabrał się za nowe wersje 'Księgi dżungli' i 'Króla lwa'. Poza tym mówi o wykorzystywaniu animatroniki (m.in. przy bobasie Yody), czy kostiumów aktorskich z kamerami, a to wszystko spaja sam George Lucas, który odwiedził plan osobiście i wspominał jak pracowało się przy 'Gwiezdnych wojnach' z niebieskimi i zielonymi ekranami.

O poprawkach do „Imperium kontratakuje” w ostatniej chwili

oficjalna
17



Dziś świętujemy 40 rocznicę premiery „Imperium kontratakuje”. Film zadebiutował w USA 21 maja 1980, kilka dni później Tom Smith, ówczesny szef ILM otrzymał bardzo dziwny telefon od George’a Lucasa.

– Nie chcę ci tego mówić – zaczął George – ale potrzebujemy kilku dodatkowych ujęć do „Imperium”.
Smith nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał. Myślał, że to żart. W końcu przecież film właśnie wszedł na ekrany kin.
– Nie, nie, nie – tłumaczył Lucas. – Nie na wszystkie.

Smith potem opowiedział tę historię J.W. Rinzlerowi. Otóż zagadka polega na tym, że wówczas w Stanach kina grały film w różnych systemach. W maju „Imperium” zadebiutowało na przeszło 100 ekranach obsługujących format 70mm, ale 18 czerwca miało się pojawić w formacie 35mm. Mieli trzy tygodnie, w sam raz by zrobić trzy nowe ujęcia.




szkice Joe Johnstona do nowych ujęć


Lucasowi bardzo nie podobała się końcówka, uważał że jest nie jasna. Tam mieliśmy ujęcia Lei, Luke’a, Landa i Chewiego w flocie rebelianckiej. Tyle, że ujęcia były trochę inaczej poprowadzone i George uznał, że mogą być dla widzów niejasne. Na którym okręcie siedzą bohaterowie?


Lucas, Richard Edlund (nadzorujący efekty) i Steve Gawley (modelarz)


Ken Ralston, który pracował w ILM jako operator kamery do ujęć z efektami także był zszokowany tym, co usłyszał. Ken, wraz z premierą „Imperium” liczył na zasłużone wakacje. Pracował miesiącami na nocnej zmianie, więc gdy go poproszono o dodatkowe ujęcia do filmu, który właśnie wszedł do kin uznał to za dobry żart. Ale niebawem musiał pojechać na spotkanie z Georgem Lucasem i Joe Johnstonem. Zdjęcia miały być kręcone w San Rafael, w ówczesnej siedzibie ILM.


Pierwsze nowe ujęcie


Pierwsze nowe ujęcie to ujęcie floty Rebeliantów. W oryginalnym montażu po ukazaniu fregaty medycznej i przydokowanego do niej „Sokoła”, przeskakiwaliśmy na „Sokoła” by zobaczyć Chewiego i Lando. Teraz te dwa ujęcia są przerwane jeszcze jednym, w którym widzimy lecącą flotę Rebeliantów – X-wingi, Y-winga, fregatę i transportowiec jaki widzieliśmy na Hoth.


Drugie nowe ujęcie


Chwilę później widzimy drugie dodane ujęcie. To „Sokoł Millennium” wraz z podświetlonym kokpitem, w którym jest Lando. Potem płynnie przechodzimy do ujęcia z oryginalnego montażu, w którym Lando mówił – „Luke, jesteśmy gotowi do odlotu”.


Ujęcie wyjściowe z bohaterami w tle

Trzecie nowe ujęcie następuje chwilę później i wymagało najwięcej pracy z kamerą. To ruch kamery od „Sokoła” aż po ekran widokowy fregaty. Zdecydowano by unikać ukazywania bohaterów przez luk, więc kamera musi się tak poruszać, by wyglądało to naturalnie. Dopiero potem widzimy, już oryginalne ujęcie, z wewnątrz, gdzie Luke odpowiada przez komlink, jest Leia i droidy. W oryginale po ujęciu wewnątrz „Sokoła” mieliśmy ujęcie wewnątrz fregaty i to zdaniem Lucasa mogło wprowadzić pewne zamieszanie w odbiorze filmu.




Nowe ujęcie


Przygotowanie tych ujęć wymagało podjęcia pewnych prac. Owszem ILM mogło wykorzystać część modeli, nie musiało też tworzyć zupełnie nowych efektów, ale mimo to pewne modele musieli zbudować. Musieli też zmodyfikować (wydłużyć) muzykę, a także zmienić trochę dialog) i montaż. Widzowie nie zostali poinformowani o zmianie, a ją udało się przygotować przed przygotowaniem ostatecznych kopii do kin z projektorami 35mm.

Wg The Making of The Empire Strikes Back, Tom Smith dostał potem jeszcze jeden telefon od Lucasa. Tym razem George zapytał, że skoro udało im się te ujęcia zrobić w trzy tygodnie, to dlaczego reszta trwała tak długo.

Gdyby ktoś chciał szybko samemu zobaczyć sobie końcówkę V Epizodu, to znajduje się ona poniżej.

Boba Fett wiecznie żywy, czyli plotki o kolejnych filmach

21

Na razie żyjemy oficjalną zapowiedzią filmu Taiki Waititiego, choć o samym projekcie właściwie nic nie wiadomo. Niedawno „The Guardian” zastanawiał się na ile zobaczymy komediowego stylu Taiki w jego filmie, a na ile w ogóle powinniśmy. Disney chciał stworzyć „Gwiezdne Wojny” by były galaktycznym odpowiednikiem Marvela. To nie wyszło. Dziś widzimy, że saga jest lepiej odbierana w formie bardziej klasycznej, spójnej opowieści, do której wraca się po wielu latach i wciąż pozostaje uniwersalna. Brytyjski dziennik stawia tu na piedestale „The Mandalorian”, nad którym także pracował Waititi, właśnie jako wzór. Zobaczymy na ile nowozelandzki reżyser wyciągnie z tego lekcje, a na ile pójdzie własną drogą.



„The Mandalorian” jest tu przywołany nie bez powodu, bowiem jest duchowym spadkobiercą skasowanego filmu o Bobie Fetcie. Zresztą nie tylko duchowym, wykorzystano tam część projektów. Natomiast niedawno pojawiły się plotki o powrocie innego obywatela Nowej Zelandii Temuery Morisona do „Gwiezdnych Wojen”. Ma pojawić się w drugim sezonie „The Mandalorian” jako kapitan Rex albo Boba Fett. Wygląda jednak na to, że „The Mandalorian” będzie punktem wyjścia do rozpoczęcia innych seriali. Jeden miałby być o Ahsoce Tano, drugi i tu właśnie dochodzimy do sedna, o Boba Fetcie, w którego wcieliłby się Maorys. W przypadku Tano słyszeliśmy już dość, by uwierzyć, że serial jest rozważany. W przypadku Boby, FandomWire donosi, że projekt z nim w roli głównej faktycznie jest w fazie rozwoju. Nie jest zatwierdzony (a co za tym idzie ogłoszony), ale opracowywany i rozważany.

Obecnie nie zdecydowano, czy będzie to samodzielny film kinowy, czy może kolejny serial na Disney+ (lub może film na Disney+ jeśli się kiedyś zdecydują na to rozwiązanie). Materiał był rozwijany od lat, więc obecna ekipa ma nad czym pracować. Pierwotnie film rozwijał Simon Kinberg, a reżyserować miał Josh Trank. Ten składał się z trzech aktów, co podkreśla niedoszły reżyser. Potem wraz z odejściem Tranka, film został zawieszony. Miał zostać ogłoszony wraz z filmem o Kenobim po sukcesie „Hana Solo”. Wówczas projektem zajmował się John Mangold. Niestety brak sukcesu komercyjnego filmu o przemytniku sprawił, że dwa kolejne filmy zostały skasowane. Kenobi jak wiemy jest rozwijany jako serial, wygląda na to, że Boba Fett też nie został ostatecznie pogrzebany.

Tu warto jeszcze dodać, że niedawno Josh Trank także w jednym z wywiadów, promując swój najnowszy film „Capone”, wspomniał o „Gwiezdnych Wojnach” i opowiedział swoją wersję wydarzeń. Przyznał, że na planie „Fantastycznej czwórki” działo się źle i spodziewał się, iż film będzie finansową katastrofą. Co więcej spodziewał się, że Kathleen Kennedy go wyrzuci i sam rzucił papierami. Trank dodał, że wydawało mu się, iż „Gwiezdne Wojny” to praca marzeń, coś czego się nie rzuca, ale jednak wolał odejść na własnych warunkach. Potwierdził, że jego nieobecność z powodu „grypy” na Celebration, gdy mieli ogłosić film o Fetcie, była oczywiście wymówką. Jednak z perspektywy czasu Trank nie żałuje swojej decyzji i twierdzi, że naprawdę woli mówić o swoich filmach, otwarcie to co chce, a nie musieć zachować milczenie.

Kolejna z opcji filmowych, którą prawie Kennedy ogłosiła, to oczywiście film o Lando. Według plotek, tym razem Disney nie chciałby tylko w nim mieć Donalda Glovera, ale również Billy’ego Dee Williamsa. Zaś jednym z elementów fabularnych mogła by być historia Jannah. Naomie Ackie wspomniała kiedyś, że chętnie by zagrała w spin-offie. Dee Williams także jest chętny. Zaś o potencjalnej kontynuacji wątków z „Hana Solo” (w szczególności Maula czy Qi’ry), czy to w formie serialu na Disney+, czy właśnie filmu, też już słyszeliśmy. Choć niestety nic nie wskazuje na to, by „Solo 2” szybko się wydarzył (jeśli w ogóle).

Coś jest na rzeczy z tymi starszymi aktorami. Co prawda doniesienia WeGotItCovered należy traktować jedynie jako plotę, to jednak ich „źródła” (lub wymysły), twierdzą, iż Disney chciałby zobaczyć jeszcze spin-off o Hanie i Chewbacce, ale z Harrisonem Fordem. Ford niby skończył z „Gwiezdnymi Wojnami”, jednak do IX Epizodu wrócił.

Za to definitywnie z sagą skończył Mark Hamill. Powiedział niedawno, że jest bardzo wdzięczny George’owi Lucasowi, za tę przygodę i te filmy. Miał swój początek, środek i koniec, który dla Marka pozostaje słodko-gorzki. Ale jest wdzięczny Lucasowi za tę szansę i nie jest chciwy. Chce by inni aktorzy mogli z tego skorzystać. Mark przyznał również, że bardzo podoba mu się „The Mandalorian”, bo jest bliższy temu, co czuł na planie oryginalnych „Gwiezdnych Wojen”. Serial Jona Favreau to western w kosmosie, trochę w stylu Sergio Leone. Łatwiej się tu skupić na historii i bohaterach, a to zdaniem aktorka jest dużo ciekawsze niż starcia superbohaterów w kosmosie.

Myśleliśmy, że oficjalne plany poznamy na Celebration, ale coraz więcej wskazuje na to, że się ono w tym roku nie odbędzie. Zobaczymy, kiedy Lucasfilm postanowi zatwierdzić i zdradzić plany kolejnych projektów.

Siedem mało znanych ciekawostek o „Imperium kontratakuje”

oficjalna
13

V Epizodowi, przez wielu powszechnie uznawanego za najlepszy, niebawem stuknie czterdziestka. Z okazji rychłych urodzin, StarWars.com postanowiło uraczyć nas kilkoma mało znanymi ciekawostkami z produkcji.

Kobiety w okopach


Choć tego nie widać w filmie, to według scenografa, Alana Tomkinsa (nominowanego do Oskara właśnie za „Imperium”), w okopach rebeliantów podczas bitwy o Hoth znajdowało się kilka kobiet. Zdjęcia na lodowcu Hardangerjøkulen przy Finse (Norwegia) wymagały udziału statystów. Stąd do ekipy zaciągano kogo tylko się dało, w tym obsługę hotelu w Finse (z którego swoją drogą nagrywano część ujęć).



Luke miał więcej ćwiczyć szermierkę


Zanim zmierzył się z Darthem Vaderem, Luke miał podszkolić się więcej w szermierce. Pierwotnie, wg scenopisów narysowanych przez Ivora Beddoesa, miały być nakręcone dwie sceny. W pierwszej Yoda miał rzucać w Luke’a jakimiś kawałkami metalu. Zadaniem Skywalkera było je przeciąć w powietrzu mieczem, za pierwszym razem miało mu się nie udać, ale za kolejnym już tak. Ponadto Luke miał ćwiczyć z kilkoma zdalniakami na raz i to także miało sprawiać mu kłopot. W jeszcze wcześniejszej wersji rozważano droidy treningowe w chatce Yody.

Inny dźwięk AT-ATów


Ben Burtt przyznał, że początkowo dźwięk maszyn kroczących na Hoth miał być trochę inny. Nagrał go w przetwórniach metalu w Oakland, wykorzystując choćby dźwięk cięcia metalu lub uderzeń. Nie podobało mu się to do końca, więc dopiero jakiś czas później nagrał w domu inny dźwięk, wykorzystując pokrywę od śmietnika, która przewróciła się pod jego domem. Z tego dopiero zmontował finalny dźwięk.

Nazewnictwo planet


W wersji scenariusza napisanej jeszcze przez Leight Brackett, lodowa planeta nie nazywała się Hoth. Nazwa ta była związana z planetą w chmurach. Han nawet o Hoth miał powiedzieć, że nazwa znaczy „chmura”. Na Hoth Han i Leia (ukrywająca się pod pseudonimem Ethania Eredith), mieli spotkać przyjaciela Hana, a był nim Lando Kadar. Lando z kolei przedstawił ich swojemu przyjacielowi, przywódcy klanu Białych Ptaków należących do Ludzi Chmur. Bahiri (tak nazywał się ten przyjaciel) miał zostać zabity przez Vadera, a Lando miał zmienić strony. Bohaterowie mieli uciec na planetę Bespin Kaalida, która przypominała klejnot. Nazwy Hoth, Bespin czy Lando Calrissian wprowadził George Lucas tworząc kolejną wersję scenariusza.

Zamieszanie z Zuckussem


O ile to dość znany fakt, że imiona łowców – Zuckussa i 4-LOMa zostały zamienione w figurkach Kennera z 1980, to jednak nie jest to koniec historii. Zuckuss miał się nazywać Tuckuss. Co brzmiało jak Tuchus w jidisz, a to oznacza tyłek. Oczywiście podczas kręcenia nazywano go po prostu homarogłowym. Inna ciekawostka to fakt, że oczy Zuckussa są zrobione z materiału popularnego do pakowania wielu rzeczy od lat 60., czyli z folii bąbelkowej.



Kręcili u Lucasa w ogródku


Większość filmu, przede wszystkim scen na Dagobah, powstało w Elstree Studios, gdzie zbudowano cała dekorację. Ale scena ze smokowężem powstała w miejscu, gdzie budowano przydomowy basen dla George’a Lucasa. Kolejnym problemem było słońce i pogoda w Kalifornii, więc wszystko musieli opatulić ekranem rozpraszającym z góry, a dwie osoby manipulowały stworem w mulistej wodzie.

Więcej kukiełek


Wszyscy wiemy o tym, że w V Epizodzie zobaczyliśmy kukiełkę na ekranie. Yodą operował Frank Oz, ale na planie musieli zaimprowizować jeszcze jedną. Początkowo w scenach z rozwalonym C-3PO mieli używać automatycznego sterowania. Irvin Kershner nie chciał mieć martwego droida w kadrze. C-3PO miał żyć. Tyle, że automatyzacja sprawiła, iż ruchy droida wyglądały jakby był pijany. Całość naprawili ludzie od kukiełek, a droidem operował Peter Mayhew. Koszt tego rozwiązania okazał się dużo mniejszy niż tej automatyzacji, a przy tym wyglądało to dużo lepiej.

„Imperium kontratakuje” weszło do kin w Stanach 25 maja 1980.

„Disney Gallery: The Mandalorian” #102

Disney+
4

Dzisiaj, w godzinach porannych polskiego czasu, miała miejsce premiera drugiego odcinka dokumentu „Disney Gallery: The Mandalorian”. Pierwszy, pod tytułem Directing, dotyczył szczegółów i easter eggsów produkcji serialu. W dzisiejszym, z tytułem Legacy, aktorzy, reżyserzy i producenci dzielą się swoimi przemyśleniami na temat tego co jest dla nich ważne w Gwiezdnych Wojnach.

Między innymi możemy obejrzeć jak George Lucas flirtował i zwodził ekipę Industrial Light and Magic w temacie nowych Epizodów po 'Powrocie Jedi', Jon Favreau zdradza jak mało CGI wykorzystano w Epizodzie I w stosunku do użycia realnych modeli w różnej skali, czy w końcu poznać głębię relacji między Mando a IG-11, co okazuje się być serduszkiem serialu.

Robert Rodriguez i Peyton Reed reżyserami odcinków „The Mandalorian”

14

Zaczynamy od oficjalnego (prawie) potwierdzenia. Otóż 4 maja, dwóch reżyserów wrzuciło na twittera jakieś nawiązanie do „The Mandalorian”. Robert Rodriguez („Od zmierzchu do świtu”, „Mali agenci”, „Desperado”) napisał, że ma przywilej reżyserować „Gwiezdne Wojny”, no i umieścił swoje zdjęcie z małym „Yodą”. Trochę bardziej powściągliwy był Peyton Reed („Sztuka zrywania”, „Dziewczyny z drużyny”, „Ant-Man”). Oba twitty znalazły się na oficjalnej w sekcji twittów ekipy „The Mandalorian”. Możemy założyć, że będą reżyserami odcinków.





Kolejna ciekawostka to zapowiedź jakiegoś Jedi w drugim sezonie. Możemy chyba założyć, że chodzi o Ahsokę, wszystko na to by wskazywało. Sama zapowiedź jest też wielce interesująca, pojawia się na prezentach dla ekipy. Warto zauważyć logo z skrzyżowanymi mieczami. Czyli pewnie mroczny miecz i coś jeszcze. Znów musimy poczekać na bardziej oficjalne potwierdzenie angażu Rosario Dawson.



Dave Filoni zapytany o Ahsokę, nie odpowiedział wprost, czy pojawi się ona w serialu. Dopiero, gdy zapytano go o serial z Ahsoką lub film o niej, odparł, że nie może na ten temat nic mówić, choć oczywiście ma mnóstwo pomysłów. A w dodatku może pracować zarówno nad animacjami jak i serialami aktorskimi w Lucasfilmie. Więc jakby już doszedł do takiego etapu by rozważać serial o Ahsoce, wpierw musiałby zdecydować o medium i mieć historie na to. Póki, co uczy się na planie „The Mandalorian” i w drugim sezonie wyreżyserował tylko jeden odcinek. Ale bardzo cieszą go takie pytania, bo widać jak bardzo Ahoska stała się ważna dla fanów.

Dave przyznał też, że COVID-19 nie wpłynął specjalnie na pracę nad drugim sezonem. Filoni jest bardzo zadowolony z pracy nad „The Mandalorian”.

Jon Favreau opowiedział też trochę o brzdącu „Yodzie”. Dziecko już na szkicach było bardzo milutkie, a ludzie odpowiedzialni za zabawki mają tendencję, by jeszcze bardziej to „wygładzić”. Więc musieli na planie pogorszyć, trochę nawet oszpecić małego. Razem z Davem Filonim rozumieli to, co chciał osiągnąć George Lucas. Niezależnie jak postać wygląda, powinna być pełnoprawnym członkiem społeczeństwa, a nie tylko jakimś punktem do żartów, czy marketingu. Zobaczymy jak bardzo pogorszony będzie ten Dzieciak w drugim sezonie.

Dave Filoni chciał zretconować „Atak klonów” i wstawić tam Ahsokę

18

Wraz z zbliżającą się premierą ostatniego odcinka „Wojen klonów”, Dave Filoni aktywnie promuje swój serial, zdradzając pewne ciekawostki. Jak wiemy Filoni jest bardzo przywiązany do swoich postaci, wiele z nich przemycił do „Rebeliantów”, a teraz wygląda na to, że „The Mandalorian” to przymiarka przed samodzielnym serialem o Ahsoce. Najprawdopodobniej zagra ją Rosario Dawson. Ale istotne jest to, że Filoni próbował przenieść Ahsokę Tano także na duży ekran. Dokładniej poprawiając pewne fakty w „Ataku klonów”.



W II Epizodzie Yoda szkolił młodzików z Klanu Niedźwiedzi. Wśród nich znajdowała się mała dziewczynka z rasy Togruta. To właśnie niedoszła ofiara Dave’a Filoniego. Ashla, bo tak się nazywała, znalazła się na celowniku twórcy „Wojen klonów”. Chciał przemianować ją na Ahoskę i co ważniejsze, w Lucasfilmie trwały poważne dyskusje na ten temat. Problemem był właściwie kanon. Bo Ashla to mała dziewczynka, a Ahsoka to nastolatka. Jeśli już Filoni z Georgem Lucasem ustalili, że Anakin będzie mieć padawankę praktycznie od początku „Wojen klonów”, zostało za mało czasu, by Ashla mogła urosnąć i stać się Ahsoką. Tym samym zostały dwie Togrutanki będące padawankami w tym samym czasie.

Sam Witwer o kulisach Dartha Maula w „Hanie Solo”

40

Sam Witwer promując ostatni sezon „Wojen klonów” opowiedział też kilka ciekawostek dotyczących „Hana Solo” i kwestii Dartha Maula w tym filmie.

Witwer wspomniał, że gdy zapytano go o Dartha Maula, to od razu zadzwonił do Lucasfilmu. Zazwyczaj w takich przypadkach mówi, że zgadza się na to, by ktoś inny przejął rolę, ale nie w przypadku Maula. Powiedział im: „zróbcie co uważacie za słuszne, ale popełnicie wielki błąd, jeśli mnie nie zatrudnicie”. Dodał, że liczą na fanów. Owszem, wielu fanów powie, że tego nie kupuje, bowiem Maul zginął w „Mrocznym widmie” Ale wielu innych fanów powie, że z „Wojen klonów” wiedzą o co chodzi i interesuje ich Kolektyw Cienia. Dlatego zależało mu na tym, by skonstruować tę scenę tak, by fani wpierw usłyszeli głos, a dopiero potem zobaczyli postać. A tak się składa, że Witwer podkłada głos Maulowi od dekady, więc zdecydowanie łatwiej tym fanom, którzy wiedzą, że Darth wrócił, rozpoznać głos Sama.



Witwer przyznał, że początkowo głos Maula nagrał Peter Serafinowicz, który podkładał go w Epizodzie I. Ale to była decyzja kogoś spoza Lucasfilmu. Tam ktoś sprawdził, listę aktorów z „Mrocznego widma” i ściągnięto Petera. Witwer robił tu śledztwo, okazało się nawet, że jeden z producentów „Hana Solo” nie miał świadomości, że coś takiego jak „Wojny klonów” istniało. Natomiast ludzie, którzy pracowali od dawna w Lucasfilmie, zachęcali Sama, by spróbował zawalczyć o tę rolę. Wspierali go choćby pracownicy ILM.

Przy okazji tych zorganizowanych nacisków, pracownicy Lucasfilmu wiedzieli, że poza Witwerem należy na pokład ściągnąć Dave’a Filoniego. W końcu to on od lat, początkowo pod czujnym okiem George’a Lucasa, rozwijał postać Maula. Kto mógłby ją lepiej rozumieć?

Jak już zaczęły się rozmowy, producenci byli bardzo otwarci na sugestie. Słuchali dlaczego Maul się śmieje, jak powinien siedzieć, jak ma wyglądać jego miecz. Ron Howard był szczęśliwy, gdy dowiedział się, że „Wojny klonów” to dziecko George’a Lucasa i może kontynuować jego wizję rozwoju tej postaci.

Jedną z takich ciekawostek było nakręcenie ponownie scen z Maulem. Po zatrudnieniu do projektu Dave’a Filoniego (i Sama Witwera), okazało się, że scena z Maulem wymaga poprawy, gdyż nie jest zgodna z ustanowionym kanonem. Sam tłumaczy twórców, którzy musieli przygotowywać wszystko w szaleńczym tempie, ale skoro zatrudnili specjalistów, to byli otwarci na poprawki. Witwer tłumaczy, że to co robił Serafinowicz i inni nie było złe, ale bardziej pasowało do „Mrocznego widma”. Natomiast od tamtego czasu postać Maula mocno się zmieniła w „Wojnach klonów” i to pominięto. Niestety nie zdradził szczegółów.

Na koniec jeszcze jedna ciekawostka o „Hanie Solo”. Raczej to potwierdzenie tego, co wiemy. Od „Przebudzenia Mocy” filmy Disneya miały pojawiać się tradycyjnie w maju. VII Epizod przesunięto. Potem nowym początkiem miał być „Ostatni Jedi”, ale tam także trzeba było przesunąć premierę na grudzień. To właśnie „Han Solo” miał być pierwszym filmem (z wielu), które ponownie miały mieć premierę w maju, zgodnie z tradycją. Wiedzieliśmy o tym, ale teraz potwierdza to także „The Art of Star Wars: The Rise of Skywalker”. „Skywalker. Odrodzenie” miało być drugim, ale wraz z zastąpieniem Colina Trevorrowa przez J.J. Abramsa, wrócono do grudniowej premiery, by dać twórcom trochę więcej czasu.

„The Clone Wars” #135 w USA

Różne
8

Już dzisiaj na Disney+ będzie można obejrzeć dziesiąty odcinek siódmego sezonu „The Clone Wars”, czyli „The Phantom Apprentice” Poniżej opis i fragment odcinka, a obrazki można pooglądać na Oficjalnej.

Ahsoka i siły Republiki ścierają się z Maulem na Mandalorze.



Przed nami także nowa „Bucket List”...





... oraz „Clone Wars Download”, to jest krótki film o powstawaniu odcinka. Tym razem częściowo w wersji kwarantannowej - Dave nagrywał ze swojej tajnej kryjówki. Zawsze chciał skończyć serial tak, by zazębiał się z „Zemstą Sithów”, ale jednocześnie pragnął uniknąć ponownego opowiadania historii o upadku Anakina. Zamiast tego zidentyfikował głównych bohaterów serii, to jest Ahsokę i Reksa. Dee Bradley Baker zauważa jak kapitan zmienił swoje postrzeganie dziewczyny: od wygadanej smarkuli bez doświadczenia po moment, w którym namalował jej wzór na hełmie. Dla Ashley i Keitha istotna jest chwila, w której Togrutanka otrzymuje z powrotem swoje miecze - choć Skywalker musiał je „ulepszyć” i zmienić kryształy na niebieskie. James Arnold Taylor podkreśla z kolei dynamizm pomiędzy postaciami Anakina i Obi-Wana.

Pytanie od społeczności brzmi: dlaczego twórcy zdecydowali się na wprowadzenie do ostatniego odcinka o siostrach rasy Toongów (których przedstawicielem był Ben Quadrinaros)? I tu prawdziwa ciekawostka: mieli oni się pojawić w akcie o łowcach nagród, ale gdy w historii o Martezównach pojawił się trandoshański nadzorca w doku, to twórcy chcieli go trochę skontrastować z niepozornymi Toongami. Pamiętajcie, że możecie zadać własne pytanie na Twitterze, wystarczy opatrzeć je hasztagiem #CloneWarsDownload.

W tym tygodniu zdecydowanie zaowocowało nam newsami. Przede wszystkim mamy opisy dwóch ostatnich odcinków:
  • „Shattered” - Po pochwyceniu Maula na Mandalorze, Ahsoka podróżuje do Rady Jedi, lecz wyprawa zostaje przerwana przez rozkaz 66, który przewraca świat dziewczyny do góry nogami.

  • „Victory and Death” - Ahsoka i Rex muszą użyć sprytu i umiejętności, by przetrwać niespokojny koniec wojen klonów.



Wiele osób z branży twierdzi, że czeka nas najlepszy odcinek całych „Wojen klonów”. Sam twierdzi, że ten najbliższy sprawi, że oniemiejemy, w kolejnym pojawią się „rzeczy, których nie było w SW”, a ostatni jest po prostu „szalony”. Jordan Maison zachwala stronę wizualną i akcję, a także radzi wypatrywać „pewnych rzeczy”.





Co do finału serii, to w sieci pojawił się spory spoiler - a konkretnie jest to... koszulka. (Spoiler):„The Clone Wars” Darth Vader mówi całkiem sporo, ale jeszcze ciekawszy jest opis: Darth Vader wygłasza oświadczenie w TCW, tak samo jak zrobi to ta koszulka w twojej szafie.(Koniec Spoilera)

Jeden z ciekawszych tweetów z ostatnich dni to ten Gianniego Aliottiego, jednego ze specjalistów od oświetlenia i efektów specjalnych. Napisał: Miło znowu widzieć tyle miłości dla naszej pracy nad TCW. Kochajcie je dalej, a będziemy robić więcej :). I nie bójcie, się, my w Lucasfilm Animation nadal pracujemy, mimo epidemii COVID19.



Wiadomość jest tak napisana, że z jednej strony można podejrzewać, że w planach jest ósmy sezon serialu. Jeśli myślicie, że to niemożliwe z powodu osi czasu (Mandalora trwa w tym samym czasie co „Zemsta”), to przypomnijcie sobie jak bardzo serial skakał po chronologii w odległej przeszłości - a robił to i teraz, bo na przykład „Bad Batch” dzieje się po akcie o Martezównach. Wszystko więc możliwe. No i jest ewidentne, że coś dzieje się właśnie w tej chwili. Czyżby prace nad rzekomym sequelem „Rebeliantów” jednak trwały? Skoro jesteśmy w temacie, to Taylor Gray rzekł w wywiadzie dla Bespin Bulletin, że „prawdopodobnie nie może nic powiedzieć”, ale potem zreflektował się i stwierdził, że nic nie wie poza tym, co słychać w Internecie.

Rozgadał się Sam Witwer. Po pierwsze, potwierdził, że Lucas kontaktował się z Filonim na temat odcinków siódmego sezonu i przekazywał swoje komentarze. Po drugie, wyjawił, że początkowo w „Rebeliantach” miał grać... Kanana. W Lucasfilmie nazywali serial nawet „The Sam Show”, ale potem pojawił się Freddie i Witwer musiał szczerze przyznać, że wersja przyjaciela brzmiała lepiej. Uparł się za to, by zostać Maulem w „Hanie Solo”, bo chciał, by fani animacji rozpoznali głos też w kinie. W scenariuszu było wiele momentów, które ostatecznie wycięto, an przykład fakt, że Zabrak warczał. Ponadto podobno z Darthem działo się tyle w Lucasfilmie, że Sam będzie miał co nam opowiadać, ale dopiero za 20 lat, gdy nie będzie się przejmował NDA.

Zapraszamy do dyskusji na forum.

Nawiązanie do „Labiryntu” w „Skywalker. Odrodzenie”

11

Kiedy George Lucas zabrał się za „Imperium kontratakuje” skontaktował się z twórcą Muppetów, Jimem Hensonem. Chciał, by Jim pomógł mu stworzyć Yodę. Ostatecznie kukiełką zajął się wieloletni współpracownik Hensona, Frank Oz. Ale współpraca George’a i Jima doszła do skutku. Sześć lat po premierze V Epizodu do kin weszła koprodukcja Lucasa i Hensona, „Labirynt” z Davidem Bowie, Jennifer Connolly, a także Warwickiem Davisem, Kenny Baker, Jack Purvis i Frankiem Ozem w mniejszych rolach. Co ciekawe, jednego ze stworów stworzył tam Neal Scanlan. Był to Sir Didymus.


Ludo w IX Epizodzie i wersja oryginalna

W „Skywalker. Odrodzenie” Scanlan tworząc stwory pozwolił sobie na małe nawiązanie do „Labiryntu”. Jeden ze stworów, wielki i kudłaty Ludo został w pewien sposób odtworzony. Jego gwiezdno-wojenna wersja pojawiała się na Kijimi. Sam Scanlan mówi, że według jego wiedzy został on wycięty z filmu, niestety. Pojawił się w barze i może jak się będzie oglądać tamtą scenę klatka po klatce, to się go zobaczy. Natomiast my trzymamy Scanlana za słowo i liczymy, na występ gwiezdno-wojennego Ludo w serialu o Cassianie.


Gwiezdno-wojenny Ludo

Zdjęcia na planie sezonu 2 „The Mandalorian” zakończono

6

Ostatnio pisaliśmy, że Gina Caranno ogłosiła swój koniec pracy na planie drugiego sezonu „The Mandalorian”. Teraz zakończenie zdjęć potwierdził też operator Baz Idoine, który kręcił odcinek wyreżyserowany przez Dave’a Filoniego.

Wyświetl ten post na Instagramie.

That’s a wrap on season 2!

Post udostępniony przez Baz Idoine (@bazidoine)



Tymczasem Giancarlo Esposito ponownie wraca do tematu mrocznego miecza i jego użycia na planie. Okazało się, że na planie Giancarlo rozwalił kilka takich mieczy. Aktor, chwalił też drugi sezon. To wciąż kosmiczny western, ale odnajdziemy w nim to co było w oryginalnych „Gwiezdnych Wojnach”. Esposito wspomina o tym, że mentorem George’a Lucasa w pewnym sensie był Joseph Campbell i że filmy George’a są odbiciem drogi bohatera. Ta nie jest tak mocno eksploatowana w drugim sezonie, ale jest tam mityczność, a zawarty monomit służy pewnym celom. Giancarlo mówi, że kocha ten wizjonerski serial i cieszy się, że może być jego częścią.

Drugi sezon ma mieć premierę w październiku. Miejmy nadzieję, że do tego czasu ruszy już Disney+ w Polsce i będziemy mogli legalnie śledzić nowe odcinki na bieżąco.

„The Clone Wars” #128 w USA

Różne
8

Już dzisiaj na Disney+ będzie można obejrzeć trzeci odcinek siódmego sezonu „The Clone Wars”, czyli „On the Wings of Keeradaks”. Poniżej opis i fragment epizodu, a obrazki można pooglądać na Oficjalnej.

Jedi Anakin Skywalker oraz klony uciekają z pułapki Wata Tambora i udają się do lokalnej wioski, by pomóc obronić miejscową ludność przed atakiem droidów dowodzonym przez admirała Trencha.



Są też tradycyjne dokumenty o odcinku - „Bucket List”, czyli spis ciekawostek...





... oraz „Clone Wars Download”, to jest krótki film o powstawaniu odcinka. Filoni mówi, że pierwotnie akt o Złej Partii nie znajdował się tak daleko na osi czasu, dlatego musiał zawrzeć pewne zmiany. Ot choćby taką: w ostatnich 12 epizodach serii nie było ani jednej sceny z Padme, a przecież jest ona ważną bohaterką prequeli, stąd nowa scena rozmowy z Anakinem. Nawiasem, jeśli ktoś się zastanawia czy nie doszło do zgrzytu w kanonie - w końcu po Amidali widać już ciążę - to nie; przewodnik po odcinku tłumaczy, że Skywalker... był po prostu gapą i nie zauważył, że małżonka spodziewa się potomstwa. Scena podoba się też Dee Bakerowi - Rex nigdy nie stawał w roli strażnika sekretów Anakina, a i dobrze się dowiedzieć, że Obi-Wan domyślał się z kim tak konwersuje przyjaciel. James Arnold Taylor opowiada przede wszystkim o uczuciach bohaterów związanych z tym momentem. Słowa Kenobiego skierowane do byłego padawana - „Mam nadzieję, że chociaż powiesz cześć Padme” - są swoistą wisienką na torcie. Dave podkreśla, że Obi-Wan nie jest głupi - doskonale zdaje sobie sprawę, że młodzieniec kocha Padme, choć pewnie się nie domyśla, że się pobrali. Przecież mistrz również darzył uczuciem Satine, lecz dla niego ważniejsza była przysięga złożona zakonowi, a tym samym pójście drogą altruizmu. Po pewnym czasie jednak dotrze do niego, że faktycznie sprawy zaszły bardzo daleko - pamiętamy jak w „Zemście” pyta się Amidali czy to Anakin jest ojcem.

Innym ważnym wątkiem w tym odcinku było ponowne spotkanie Echa i Reksa. Dla Bakera wracanie do roli klonów, o których myślano, że są martwe, jest bardzo ważne. Keith Kellog podkreśla jak bardzo chciano podkreślić strach towarzyszący scenie odkrycia żołnierza uwięzionego w maszynie - z jego kręgosłupa zwisają kable, oczy poruszają się bardzo szybko w różne strony, a cały jest bardzo wiotki, bo od dawna nie używał mięśni. Joel Aron dzięki światłu podkreślił, że miejsce to wygląda jak „pokój zabaw jakiejś chorej, pokrętnej, oszalałej osoby”.

A pierwsze pytanie od społeczności brzmi: jakie nowe sztuczki kinematograficzne zastosowano w porównaniu z poprzednimi sezonami? Aron poza oczywistościami w rodzaju „wszystko jest lepsze” mówi, że zastosowano nowe obiektywy, które wzorowano na tych z „Nowej nadziei”, a których użyto w „Rebeliantach” i „Ruchu Oporu”. Widać to na przykład w rozmyciach tła. Pamiętajcie, że możecie zadać własne pytanie na Twitterze, wystarczy opatrzeć je hasztagiem #CloneWarsDownload.



W tym tygodniu było już spokojniej z wywiadami. Filoni udzielił jednego dla Entertainment Weekly. Dla niego z jednej strony minęło dużo czasu, bo 11 lat od czasu premiery serialu, a z drugiej wszystko zleciało jak z bicza strzelił. Jeśli chodzi o pierwszy odcinek, to postanowiono skrócić nieco briefing klonów i Windu, bo w pierwotnej wersji Dave miał wrażenie, że bohaterowie za długo mówią o robieniu czegoś, zamiast to po prostu robić. W zamian dostaliśmy chwilę, w której Rex wspomina poległych towarzyszy - służy ona nie tylko refleksji, lecz także przypomnieniu kim był Echo.

Zła Partia to pomysł Lucasa - chciał on, by byli oni unikalni, lecz nie wszechpotężni. Wrecker to nie Hulk, choć ekipa kocha Hulka. Ich oficjalna nazwa - oddział klonów 99 - to oczywiście aluzja do innego zmutowanego żołnierza, który mimo ułomności okazał wiele serca i odwagi w walce. To pokazuje Kaminoanom, że powinni się zastanowić, gdy uznają kogoś za niedoskonałego. Baker po sesjach nagraniowych jest dość zmęczony - trudno jest wejść do głowy jednej postaci, a co dopiero tylu. On i Filoni mają swoiste słowa-klucze, które mają im przypominać o konkretnym klonie i jego głosie.

W kwestii kinematografii - TCW nie korzysta ze storyboardów, zamiast tego twórcy używają programu stworzonego pod patronatem Lucasa, Zviza, który pozwala na wirtualne planowanie scen. Na planie „Mando” Favreau stał się jego kolejnym ważnym mentorem, zaraz po George'u.

Powrót Echa nie był planowany podczas tworzenia aktu o Cytadeli, pomysł przyszedł dużo później. Natomiast część wywiadu dotycząca Padme jest niemal identyczna z tym, co mówił w „Download”.

Przy okazji kilka wieści ze świata animacji. Dwa miniseriale, które widzieliśmy w ostatnich miesiącach - „Galaktyka przygód” i „Roll Out” - powrócą. Ten pierwszy potwierdzono w jednym z ostatnich Insiderów, a nowe odcinki mają się skupiać na sequelach. Drugi, wedle Matta Martina, „nie jest skasowany” i ma się w nim w końcu pojawić widoczny w trailerze młody Ben.



Wczoraj miała się odbyć prezentacja Disney+ w Londynie, na której być może padłyby nazwy nowych projektów. Niestety imprezę odwołano z powodu zagrożenia koronawirusem. Zamiast tego zdecydowano się na transmisję na żywo przez Internet z udziałem brytyjskich dziennikarzy w przyszłym tygodniu. Może wówczas potwierdzone zostaną plotki o nowych serialach.

Zapraszamy do dyskusji na forum.

„The Clone Wars” #127 w USA

Różne
9

Już dzisiaj na Disney+ będzie można obejrzeć drugi odcinek siódmego sezonu „The Clone Wars”, czyli „A Distant Echo”. Poniżej opis i fragment epizodu, a obrazki można pooglądać na Jedi News. Warto na nie spojrzeć, bo znalazł się tam screen ze sceną spotkania ciężarnej Padme z Anakinem. Albo się tam po prostu przypadkiem zaplątał, albo serial znów będzie miał sporo do wyjaśnienia.

Tajemniczy sygnał sprowadza generała Jedi Anakina Skywalkera, kapitana Reksa i Złą Partię do placówki Unii Technokratycznej, w której dokonują szokującego odkrycia! Dostają więcej niż to, na co się pisali, gdy siły Separatystów chwytają ich w pułapkę.



Wraz z poprzednim odcinkiem dostaliśmy także dwa filmowe dokumenty jego dotyczące. „Bucket List” to wzorowany na „Ruchu Oporu” spis ciekawostek.



Natomiast „Clone Wars Download” to nie hasło dla kolegów Honda Ohnaki, lecz krótki dokument w stylu dawnego „Rebels Recon”. Na dobry początek ekipa opowiada jak wracało się do serialu. Dla Filoniego „Bad Batch” jest aktem bardzo dobrze oddającym to, czym były wojny klonów. Dee Bradlay Baker nie mógł uwierzyć, że jeszcze raz udało się zebrać ludzi, podobnie jak Sam Witwer, który cieszy się zwłaszcza z opowieści o oblężeniu Mandalory. James Arnold Taylor chciał wrócić dla fanów, którzy wierzyli w projekt. Dla Keitha Kelloga TCW było pierwszą pracą w Lucasfilmie, dlatego zajmują one specjalne miejsce w jego sercu. Joel Aron opowiada jak „Rebelianci” i „Ruch Oporu” podniosły poprzeczkę dla serialu - są zmiany w scenariuszach, modelach czy oświetleniu.

I najważniejsze - tak jak przy „Rebeliantach”, tak i tutaj można wysyłać swoje pytania do twórców, wystarczy je opatrzyć hasztagiem #CloneWarsDownload.



Tradycyjnie Dave udzielił kilku wywiadów po premierze w zeszłym tygodniu. Indie Wire powiedział, że technologia animacji przez te wszystkie lata posunęła się bardzo do przodu, ale to wcale nie oznacza, że było łatwo, po prostu jest więcej możliwości. Jeśli chodzi o sama historię, to dla Filoniego serial był mniej o eponimicznym konflikcie, a bardziej o tym, jak coś się stało w świecie SW, na przykład jak Darth Maul przetrwał. Skoro o tym mowa, to w sezonie siódmym będziemy mieć okazję przyjrzeć się lepiej ciemnej stronie Mocy na zasadzie skontrastowania postaci Zabraka z jego mistrzem, Sidiousem. Reżyser nie chciał natomiast zdradzić kogo jeszcze możemy zobaczyć w przyszłych odicnkach. Ale podobno zakończenie ma być „właściwym zwieńczeniem” całego serialu.

Dave wciąż rozmawia z Lucasem i pyta się go o rady, a siódmy sezon to hołd dla jego twórczości. Między innymi dlatego TCW to nadal serial dla dzieci, choć oglądać go może każdy.



Skoro o Lucasie mowa, to podobne zdanie ma Dee Bradley Baker. George dał klonom osobowość i uczynił z nich po prostu istoty ludzkie, a „Bad Batch” to akt, nad którym nadal pracował lata temu. To jedna z ulubionych historii aktora, gdyż ma ona posmak „Drużyny A”, a członkowie Złej Partii mają bardzo unikalne osobowości, lecz pięknie współpracują jako drużyna. Ich problemem jest nieumiejętność pracy ze „zwyklakami”, lecz i tego się nauczą.

Dla io9 Dee zdradził, że choć jako aktor dubbingowy nie zabiera pracy do domu, to niektóre odcinki mocno przeżywał nawet po wyjściu ze studia nagrań. Klony ginęły często, ale właśnie to - fakt, że nie są superbohaterami - czyni z nich bardzo ludzkie postaci. W kolejnych odcinkach bardzo ważna będzie relacja Rex-Ahsoka, która ewoluowała przez te wszystkie lata. Uczucia, które towarzyszą aktorowi w związku z odejściem z serialu są słodko-gorzkie. Nie sądzi, by kiedykolwiek trafił na lepszą produkcję, bo jest ona po pierwsze unikalna, po drugie ważna na poziomie osobistym, bo Baker jest fanem.

Wróćmy do Filoniego, który w rozmowie z io9 znów mówił o tym jak długa przerwa pozwoliła serialowi stać się lepszym. Prócz nowych technologii na pewno pomogła tu praca nad „The Mandalorian” - jego zdaniem nowe odcinki TCW są lepiej zedytowane, poprawiło się też tempo. A dlaczego na ostatni sezon wybrano akurat te 12 epizodów? Bo gdy Dave spojrzał z perspektywy czasu na cały serial, to zdał sobie sprawę, że jego sercem są Ahsoka i Rex. Owszem, mamy takie postaci jak Ventresss, ale jej historia to po prostu jeden z aktów. Zatem w ostatnich odcinkach mamy akt o kapitanie, akt o Ahsoce i akt, w którym ich ścieżki się zejdą.

Nie wszyscy jednak myślą jak Filoni - na Twitterze jest mnóstwo pozytywnych reakcji na powrót TCW, niemniej są fani, którym dwanaście odcinków nie wystarczy. Sporo domaga się animowanych wersji tych historii, które były wydane w mediach papierowych, inni woleliby „Crystal Crisis” zamiast „Bad Batch”, a jeszcze inni chcą wiedzieć więcej o innych aktach, z których mamy tylko szczątkowe informacje i/lub prace koncepcyjne. Mówi się, że powstanie nowy ruch, podobny do #SaveTheCloneWars. Czy wywrze taki nacisk na twórców jak ostatnio? Wątpliwe, Filoni wedle plotek już jego zaangażowany w nową animację (prócz oczywiście prac nad drugim sezonem „Mando”), a sam zresztą dał do zrozumienia, że czas iść dalej.

Zostańmy jeszcze chwilę na Twitterze - pojawiły się tam nowe emotki powiązane z serialowymi hasztagami. Konto Disney+ zdradziło, że jest jeszcze jedna, którą fani muszą znaleźć. Nie zajęło to dużo czasu i kilka osób niezależnie od siebie odkryło, że jest to #TheMauldalorian lub po prostu #Mauldalorian. Niektórzy zaczęli tworzyć teorie spiskowe na temat powiązania TCW i „Mando”, ale prawda jest o wiele prostsza - tak swego czasu fani przezwali Mandalorian popierających Maula, ze względu na to, że wojownicy ci ozdobili swoje zbroje na wzór Zabraka. A o tym, że Mauldalorianie się pojawią, wiemy choćby ze zwiastuna.



Zapraszamy do dyskusji na forum.

Niespodzianki na planie „The Mandalorian”

10

Zdjęcia na planie drugiego sezonu „The Mandalorian” powoli zbliżają się do końca. Przy okazji wyszło na światło dziennie kilka ciekawostek. Otóż plan odwiedzili Robert Rodriguez („Od zmierzchu do świtu”, „El Mariachi”, „Desperado”) i nominowany do Oskara James Mangold („3:10 do Yumy”, „Logan”, „Le Mance’66”). Wygląda na to, że obaj nie tylko odwiedzili plan, ale również wyreżyserowali jakieś sekwencje jednego z odcinków.

Jak wiemy, obaj dobrze czują się w westernach. Rodriguez jeszcze nie miał styczności ze Starwarsówkiem, ale Mangold miał być reżyserem filmu o Bobie Fetcie, który rozważano przed „The Mandalorian”. Podobno rozmawia też z Lucasfilmem w sprawie przejęcia reżyserii piątego „Indiany Jonesa” (Kathleen Kennedy nawet tam ma problem ze scenarzystami a teraz reżyserem, Steven Spielberg zrezygnował z projektu, George Lucas także został skierowany na boczny tor). Favreau podobno był bardzo zadowolony z tego, co zrobił Rodriguez (o Mangolda go nie zapytano).



Wygląda też na to, że Bryce Dallas Howard w drugim sezonie wróci jako pani reżyser. To nie koniec ciekawostek, podobno w gościnnych występach w drugim sezonie mamy zobaczyć jakieś znane nazwiska. Niestety nie zdradzono o kogo chodzi.

Tymczasem Giancarlo Esposito czyli moff Gideon, zdradził, że w drugim sezonie zobaczymy epicką walkę z wykorzystaniem mrocznego miecza. Zasugerował też, że mały „Yoda” może być zainteresowany tą bronią, to także jakaś podpowiedź do tego, co zobaczymy w drugim sezonie. Giancarlo przyznał także, że inspirował się Peterem Cushingiem starając się zagrać imperialnego moffa.

Na koniec plotka za którą stoi Doomcock Overlord DVD, ten sam który opowiadał o wielu wersjach „Skywalker. Odrodzenie”. Twierdzi on tym razem, że Jon Favreau i Dave Filoni zakazali wstępu Kathleen Kenedy na plan „The Mandalorian”. Ma im nie przeszkadzać i nie mieszać się. Plotka nie została ani potwierdzona, ani zdementowana, piszemy o niej jako swoistej ciekawostce.

Plotki o „The Clone Wars” #42

Różne
9

Premiera siódmego sezonu „The Clone Wars” już w ten piątek. I wygląda na to, że - w przeciwieństwie choćby do „The Mandalorian” - będziemy odpowiednio wcześniej dostawać fragmenty odcinków. Dziś możemy zatem zobaczyć fragment epizodu „Bad Batch”, a konkretnie scenę przybycia tytułowego oddziału na Anaxes.



Jeśli zaś macie sporo na głowie, możecie ustawić sobie twitterową przypominajkę, która powiadomi Was kiedy nowe odcinki pojawią się na Disney+ - wystarczy polubić poniższego tweeta. Jest tam też krótka reklama i ostateczne potwierdzenie, że nowe epizody będziemy dostawać co piątek.



W zeszłym tygodniu dostaliśmy kilka oficjalnych filmików podsumowujących serial, a na YouTubie pojawiło się sporo tych niezależnych. Tu macie dwa, wersja w pigułce od IGN-u i dłuższa Screen Crusha.





Na koniec bardzo ciekawa informacja - okazuje się, że nawet po tylu latach twórcy serialu zdradzają coś, o czym nie mieliśmy pojęcia. Jason Ward z MSW skontaktował się z Corey'm z Kessel Run (tym, który ostatnio dostarcza nam plotek o rzekomym sequelu „Rebeliantów”) i wydobył od niego trochę informacji. We czwartek twórcy podcastu wypuszczą specjalny odcinek przygotowujący nas na powrót serialu, ale już teraz zdradzili mały szczegół z wywiadów z aktorami. Barbara Goodson, która grała Matkę Talzin, powiedziała, że Filoni swego czasu napomknął, że chciałby pokazać w serialu przeszłość Siostry Nocy. Podobno też miał swój pomysł przedstawić Lucasowi. Ale prawdopodobnie skończyło się tylko na owej idei, bo niedługo potem Disney kupił firmę.

Na razie o historii kobiety wiemy niewiele, większość informacji pochodzi z komiksu „Son of Dathomir”, który to adaptuje nieskończone odcinki, więc może zawarte tam informacje są właśnie owym pomysłem Dave'a. Z opowieści dowiadujemy się, że Sidious przyleciał na Dathomirę, by powymieniać się wiedzą z Talzin. Ta liczyła, że zostanie jego uczennicą/współpracownicą, lecz Sheev wyczuł potencjał nie w niej, a w jej synu, Maulu. Wizyta ta pojawiła się również w „Darthcie Plagueisie” Lucena, lecz tam matką Zabraka była niejaka Kycina.

Zapraszamy do dyskusji na forum.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.