Robert Rodriguez :: Newsy

Temuera Morrison ćwiczy i kręci Bobę Fetta

4



Temuera Morrison przebywa obecnie w Los Angeles, gdzie trwają zdjęcia do serialu „The Book of Boba Fett”. To pierwszy spin-off „The Mandalorian”. Morrison siedząc na siłowni, w której normalnie ćwiczy, udzielił wywiadu nowozelandzkiej telewizji. (Morrison pochodzi z kraju Kiwi).

Wywiad nie zdradza nam wiele nowego. Przede wszystkim Morrison opisywał jak wyglądają procedury związane z COVID-19 na planie, kiedy ludzie mogą ściągać maski, albo że codziennie rano mierzona jest im temperatura. Nawet broń, którą pokazał w siłowni nie ma gwiezdno-wojennego charakteru.

Za to pokazał koszulkę z napisem Boba Fret and the Strumtroopers. Jak twierdzi Morrison, wraz z Robertem Rodrugiezem założyli kapelę o takiej nazwie. Zobaczymy, czy w serialu będzie szansa usłyszeć ich śpiew.



„The Book of Boba Fett” zadebiutuje na Disney+ w grudniu. Dopiero po nim zobaczymy kolejny sezon „The Mandalorian”.

Córka Boby Fetta pojawi się w serialu?

23

Ostatnio Lucasfilm nie rozpieszcza nas nowymi informacjami, które nie dotyczą „Wysokiej Republiki”. Cóż to dobry moment by stworzyć plotki i puścić w sieć. Jedna z najnowszych dotyczy serialu „The Book of Boba Fett” i sugeruje, że Ailyn Vel, córka Boby mogłaby się pojawić w serialu.

Wszystko zaczęło się od wpisu na stronie Inverse. Tam autor artykułu zaczął sobie spekulować, że w nowym serialu mogłaby się pojawić Ailyn Vel.

Vel pojawiła się w pozycjach z Legend, dokładniej w komiksach Boba Fett is Dead, Przelicytowany, lecz niepokonany (z serii „Star Wars Tales”) oraz w powieści Braterstwo krwi. W dawnym kanonie uradziła się jakieś 15 lat przed „Nową nadzieją”, więc w nowym serialu mogłaby mieć gdzieś 25-30 lat, w zależności jak będzie im to pasowało. Artykuł na Inverse raczej skupia się na możliwości wprowadzenia jej w nowym kanonie i tyle.

Natomiast na bazie tego artykułu zdążyły już pojawić się plotki, iż Ailyn Vel pojawi się w serialu, lub w lepszym przypadku, że może się pojawić. Owszem może, jeśli Dave Filoni, Jon Favreau i Robert Rodriguez zdecydują pójść w tym kierunku. Jeśli będą mieli zupełnie inne pomysły, to raczej Ailyn nie zobaczymy. To będzie limitowany serial, więc mała szansa na wielowątkową produkcję z jakimiś pobocznymi nawiązaniami.

„The Book of Boba Fett” pojawi się w grudniu na Disney+. Zdjęcia podobno trwają już obecnie. Na razie wiemy, że zagrają tam Ming-Na Wen i Temuera Morrison.

Trzeci sezon „The Mandalorian” trochę później?

12

W piątek na Disney+ pojawił się dokument „Disney Gallery: The Mandalorian”. Tym razem jest to pojedynczy odcinek specjalny, związany z drugim sezonem. Pojawiło się kilka ciekawostek, niektóre można zobaczyć także poza Disney+. Choćby na zdjęciach poniżej. Na planie był George Lucas, który obserwował jak Rosario Dawson wciela się w rolę Ahsoki. Pokazano też miecze Ahsoki, oraz jak Rosario była instruowana przez największego specjalistę od Ahsoki Tano w galaktyce - Dave’a Filoniego. Inna ciekawostka to nowozelandzka haka w wykonaniu Temuery Morrisona jako źródło inspiracji. A także pracę reżyserów: Peytona Reeda, Roberta Rodrigueza, Jona Favreau, Bryce Dallas Howard, Ricka Famuyiwy i Carla Weatersa z aktorami Pedro Pascalem czy Giną Carano.



Obecnie czekamy na trzeci sezon „The Mandalorian”. Choć pierwotnie zapowiadano go na gwiazdkę 2021, pojawiły się pogłoski, iż ten termin może być przesunięty. Wszystko za sprawą serialu „The book of Boba Fett”, który także ma się pojawić w grudniu 2021. Wiemy, że zdjęcia do trzeciego sezonu ruszą po skończeniu prac nad nowym serialem. Jak Disney zamierza potem je puszczać, na razie nie wiadomo. Plotki sugerują, iż trzeci sezon byłby przesunięty na początek 2022, zaś termin gwiazdkowy dotrzymany byłby powiązanym serialem.

W sieci zaś pojawiło się kilka ciekawostek o obecnym sezonie. Industrial Light and Magic pokazało jak wyglądała makieta okrętu moffa Gideona, zaś Robert Rodriguez wrzucił do sieci filmik z planu na którym śpiewa sobie z Grogu.



Zapowiedź „The Book of Boba Fett” [Aktualizacja]

31

Wraz z premierą finałowego odcinka drugiego sezonu „The Mandalorian” zapowiedziano nową produkcję z Gwiezdnych Wojen, która swoją premierę będzie miała w grudniu 2021 roku. Jej tytuł to „The Book of Boba Fett”. Oficjalnie nie jest wiadome nic więcej na ten temat - nawet nie jest potwierdzony format. Jak donosi jednakże portal Variety, który zazwyczaj podaje potwierdzone informacje będzie to kolejny serial stworzony z myślą o platformie Disney+.



Variety w tym samym artykule porusza temat kierunku w którym będą zmierzać Gwiezdne Wojny. Włodarze Disneya chcieliby zrealizować swego rodzaju „marvelizację” marki Star Wars - w ramach której różne produkcje mogłyby być od siebie odmienne, a jednocześnie łącząc się dawałyby szansę na większe wydarzenia. Nie udało się to w przypadku filmów, tym razem więc próba odbędzie się za pośrednictwem seriali. Do „The Mandalorian” dołączają trzy nowe produkcje: „The Book of Boba Fett”, „Ahsoka” oraz „Rangers of the New Republic”, które będą ze sobą powiązane. Daje to możliwość zbudowania świata i wykreowania bohaterów, których historia może mieć swoje rozwiązanie w produkcji łączącej ich wszystkich. Wg Variety za wszystkie te cztery seriale odpowiadać będą wspólnie Jon Favreau oraz Dave Filoni.



Aktualizacja (2020-12-21). Dziś Lucasfilm oficjalnie zapowiedział nowy serial wraz z logo. Produkcja ruszyła i poprzedza zdjęcia do serialu „The Mandalorian”. Ogłoszono także, że za produkcję będzie odpowiadało trio: Robert Rodriguez, Jon Favreau oraz Dave Filoni.

Temat na forum.

Pierwszy spot, nowy plakaty i daty odcinków drugiego sezonu „The Mandalorian”

9

Na początek zaczynamy od nowego, pierwszego spotu telewizyjnego do drugiego sezonu „The Mandalorian”. Jest kilka nowych ujęć.



Tymczasem znamy już harmonogram premier drugiego sezonu. Tym razem w tygodniowych odstępach, co piątek, bez jakiś specjalnych zmian, łączonych odcinków i tak dalej. Oczywiście na Disney+.

  • Odcinek 1 – 30 październik 2020
  • Odcinek 2 – 6 listopada 2020
  • Odcinek 3 – 13 listopada 2020
  • Odcinek 4 – 20 listopada 2020
  • Odcinek 5 – 27 listopada 2020
  • Odcinek 6 – 6 grudnia 2020
  • Odcinek 7 – 11 grudnia 2020
  • Odcinek 8 – 18 grudnia 2020


Na koniec jeszcze plakaty z głównymi bohaterami.



I jeszcze oficjalna lista płac:
W roli głównej: Pedro Pascal
Gościnnie występują: Gina Carano, Carl Weathers, Giancarlo Esposito
Showrunner: Jon Favreau
Producenci: Jon Favreau, Dave Filoni, Kathleen Kennedy, Colin Wilson, Karen Gilchrist
Reżyserzy: Jon Favreau, Dave Filoni, Bryce Dallas Howard, Rick Famuyiwa, Carl Weathers, Peyton Reed, Robert Rodriguez
Scenarzyści: Jon Favreau, Dave Filoni, Rick Famuyiwa

Robert Rodriguez i Peyton Reed reżyserami odcinków „The Mandalorian”

14

Zaczynamy od oficjalnego (prawie) potwierdzenia. Otóż 4 maja, dwóch reżyserów wrzuciło na twittera jakieś nawiązanie do „The Mandalorian”. Robert Rodriguez („Od zmierzchu do świtu”, „Mali agenci”, „Desperado”) napisał, że ma przywilej reżyserować „Gwiezdne Wojny”, no i umieścił swoje zdjęcie z małym „Yodą”. Trochę bardziej powściągliwy był Peyton Reed („Sztuka zrywania”, „Dziewczyny z drużyny”, „Ant-Man”). Oba twitty znalazły się na oficjalnej w sekcji twittów ekipy „The Mandalorian”. Możemy założyć, że będą reżyserami odcinków.





Kolejna ciekawostka to zapowiedź jakiegoś Jedi w drugim sezonie. Możemy chyba założyć, że chodzi o Ahsokę, wszystko na to by wskazywało. Sama zapowiedź jest też wielce interesująca, pojawia się na prezentach dla ekipy. Warto zauważyć logo z skrzyżowanymi mieczami. Czyli pewnie mroczny miecz i coś jeszcze. Znów musimy poczekać na bardziej oficjalne potwierdzenie angażu Rosario Dawson.



Dave Filoni zapytany o Ahsokę, nie odpowiedział wprost, czy pojawi się ona w serialu. Dopiero, gdy zapytano go o serial z Ahsoką lub film o niej, odparł, że nie może na ten temat nic mówić, choć oczywiście ma mnóstwo pomysłów. A w dodatku może pracować zarówno nad animacjami jak i serialami aktorskimi w Lucasfilmie. Więc jakby już doszedł do takiego etapu by rozważać serial o Ahsoce, wpierw musiałby zdecydować o medium i mieć historie na to. Póki, co uczy się na planie „The Mandalorian” i w drugim sezonie wyreżyserował tylko jeden odcinek. Ale bardzo cieszą go takie pytania, bo widać jak bardzo Ahoska stała się ważna dla fanów.

Dave przyznał też, że COVID-19 nie wpłynął specjalnie na pracę nad drugim sezonem. Filoni jest bardzo zadowolony z pracy nad „The Mandalorian”.

Jon Favreau opowiedział też trochę o brzdącu „Yodzie”. Dziecko już na szkicach było bardzo milutkie, a ludzie odpowiedzialni za zabawki mają tendencję, by jeszcze bardziej to „wygładzić”. Więc musieli na planie pogorszyć, trochę nawet oszpecić małego. Razem z Davem Filonim rozumieli to, co chciał osiągnąć George Lucas. Niezależnie jak postać wygląda, powinna być pełnoprawnym członkiem społeczeństwa, a nie tylko jakimś punktem do żartów, czy marketingu. Zobaczymy jak bardzo pogorszony będzie ten Dzieciak w drugim sezonie.

„Disney Gallery: The Mandalorian” zadebiutuje 4 maja

12

Disney i Lucasfilm postanowiły uczcić tegoroczny 4 maj niecodzienną premierą. Po pierwsze na Disney+ zobaczymy nowy serial – „Disney Gallery: The Mandalorian”, który będzie ukazywał kulisy produkcji pierwszego sezonu. Jon Favreau zaprosił do udziału w tym przedsięwzięciu obsadę i ekipę. Będzie on gospodarzem serii, poprowadzi dyskusję z uczestnikami.



Serial będzie składać się z ośmiu odcinków, pierwszy zobaczymy w poniedziałek (4 maja), kolejne co piątek. Każdy z odcinków ukaże inny aspekt produkcji.

Czwartego maja, także na Disney+ zobaczymy finał siódmego sezonu „Wojen klonów”. Tym razem to prawdopodobnie już ostateczne zakończenie serii.

Zaś przechodząc do plotek, Rosario Dawson zapytana o rolę Ahsoki w „The Mandalorian” powiedziała, że to nie jest potwierdzone, ale gdy zostanie będzie bardzo szczęśliwa. Już jest podekscytowana, że to może nastąpić w przyszłości. A właściwie jest pewna na milion i jeden procent dzięki fanom. Można zatem założyć, że aktorka sama potwierdziła nie tylko swój udział, ale i rolę, w której ją zobaczymy. Na oficjalne potwierdzenie pewnie sobie trochę poczekamy. Poza Rosario, do obsady powinni dołączyć też: Jamie Lee Curtis i Michael Biehn.

Dodatkowo wygląda, że wróci też Ming-Na Wen, czyli Fennec Shand. Mogliśmy ją zobaczyć w piątym odcinku. Wydawać by się mogło, że zginęła, ale w końcówce odcinka można było dostrzec kogoś przy jej ciele. Kim jest ten, który ją uratował, nie wiadomo. Można spekulować. Podobno mamy też zobaczyć szturmowców pustynnych i imperialnych artylerzystów.

Natomiast Taika Watiti potwierdził, że nie wyreżyserował ani jednego odcinka drugiego sezonu. Bardzo nad tym boleje, ale pracował nad filmem „Next Goal Wins” i ciężko było to połączyć. Na razie oficjalnie wiemy, że reżyserią odcinków zajęli się: Dave Filoni, Jon Favreau, Rick Famuyiwa oraz Carl Weathers. Krążą plotki o tym, że wróci także Bryce Dallas Howard oraz zadebiutuje Robert Rodriguez.

Drugi sezon pojawi się na Disney+ jesienią.

Jamie Lee Curtis w „The Mandalorian”? [Update]

3

Jak donosi MakingStarWars, gwiazda „Halloween”, a także „Prawdziwych kłamstw”, Jamie Lee Curtis podobno dołączyła do ekipy „The Mandalorian”. Co prawda Jason Ward nie jest do końca pewien, widziano ją w pobliżu lokacji, gdzie kręcono serial, więc wiele wskazuje na to, że zobaczymy ją w produkcji Disneya. Owszem mogła ją tylko odwiedzać, będąc na planie „Avatara 2”, który kręcono obok. W końcu w „Prawdziwych kłamstwach” grała u Jamesa Camerona. Ward jednak wskazuje na to, że Jamie Lee była widziana na planie kilkukrotnie i jego zdaniem jest duża szansa, że zobaczymy ją jesienią na Disney+.


Jamie Lee Curtis

Kogo mogłaby zagrać? Na razie w sieci można znaleźć spekulację o tym, że zagra Herę Syndullę z „Rebeliantów”. Spekulacja ta jest pochodną dwóch innych plotek. Pierwsza to efekt działania Dave’a Filoniego, który w sieci cieszy się z Ahsoki w serialu. Zaczął wrzucać do sieci różne grafiki z nią i fani zauważyli, że na większości z nich Tano nie jest sama, a towarzyszy jej Rex. Wcześniej od dłuższego czasu sugerował, że z Ahsoką jest coś na rzeczy. Teraz wiemy co. Co do kapitana Rexa, to warto wrócić do informacji, że jest on obecny w „Powrocie Jedi” , o czym kiedyś pisaliśmy. Choć nie było to oficjalnie potwierdzone jako retcon, Filoni był wielkim zwolennikiem tego rozwiązania. W starym kanonie bohater ten nazywał się Nik Sant. Zatem czy poza Ahoską pojawi się Rex? Jeśli twitty Filoniego mają znaczenie podobne jak z Tano, to z pewnością go zobaczymy.





Kolejny na liście jest Ezra Bridger z „Rebeliantów”. Pierwsi o tym, że ten bohater pojawi się w drugim sezonie „The Mandalorian” pisali na We got this covered. To źródło wielu plotek, w większości niepotwierdzonych, ale nie raz udało im się coś przemycić. Pisali, że aktor został wybrany i to znane nazwisko, ale miał być Azjatą. Nowsze informacje wskazują, że wygląda to podobnie jak w przypadku Jamie Lee Curtis czy Micheala Biehna i odtwórca Ezry ma już najlepszy moment swojej kariery za sobą. Według ostatnich plotek ma go zagrać Taylor Lautner. Aktor ostatnio grywał w serialach, wcześniej zasłynął występem w sadze „Zmierzch”. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z tymi doniesieniami, to w drugim sezonie zobaczymy inwazję serialowych bohaterów Dave’a Filoniego. I tu wracamy do kolejnej plotki sprzed miesięcy, gdzie sugerowano, iż sequel „Rebeliantów” jest w jakiś planach. Wygląda na to, że będzie aktorski, o czym pisaliśmy też ostatnio, zaś drugi sezon „The Mandalorian” posłuży do wprowadzenia bohaterów.


Taylor Lautner

Wracając jednak do wspomnianego dziś Michaela Biehna. Na pewno nie będzie grał Cada Bane’a, choć Jason Ward myślał, że strój tej postaci będzie Banem inspirowany. Ale na MSW pojawił się szkic koncepcyjny stroju łowcy, w którego wciela się Biehn. Łowca ten ma być znajomym Mandalorianina. Natomiast tutaj pojawiają się sprzeczne informacje, kto reżyserował Biehna. Jedne źródła sugerują, że wystąpi on w odcinku Filoniego, drugie, że w Roberta Rodrigueza (wciąż nie został oficjalnie potwierdzony). Możliwe, że ta postać pojawi się w większej ilości odcinków. Zaś przy okazji Rodrigueza, to podobno zdjęcia do jego odcinka robił David Klein.



Zaś kończąc kwestię powracających bohaterów, tym razem mała ulga od animków. Podobno ma wrócić Mayfield, w którego wcielił się Bill Burr .

Giancarlo Esposito po raz kolejny wrócił do tematu moffa Gideona. Wcześniej mówił, że inspirował się grą Petera Cushinga, a teraz dodał, że jak zastanawiał się nad tą rolą, to jedną z inspiracji był też Vader, w szczególności głos Jamesa Earla Jonesa.

Obecnie serial znajduje się na etapie post-produkcji i tworzenia efektów specjalnych. Miejmy nadzieję, że COVID-19 nie wpłynie na opóźnienie premiery, która jest planowana na październik

Update, Prima Aprilis. W przypadku większości plotek zawsze trzeba brać poprawkę. Sami nie wiemy jaka jest ich wiarygodność, to dopiero pokaże czas. Czasem spekulacje na jednej stronie stają się potwierdzonymi informacjami na innej. Innymi słowy, nie wiemy ile z tego newsa jest prawdą. Ale trzy rzeczy zostały tu podkoloryzowane. Na razie nie było mowy, żeby Jamie Lee Curtis grała Herę. Nikt nie sugerował, że Erzę zagra Taylor Lautner i to już chyba się nie pojawi. Zostajemy przy plotce, że będzie to aktor azjatycki. No i jeszcze nikt nie mówił, że kontynuacja „Rebeliantów” może być aktorska. Na razie była tylko plotka o serialu z Ahsoką.

Michael Biehn dołącza do obsady „The Mandalorian”

14

Wygląda na to, że twórcy serialu „The Mandalorian” już po skończeniu zdjęć zaczynają ujawniać kolejne niespodzianki obsadowe. W tamtym tygodniu przeczytaliśmy o Rosario Dawson. Dziś kolejne znane nazwisko. Michael Biehn, którego z pewnością kojarzą fani twórczości Jamesa Camerona. To oryginalny Kyle Reese (z „Terminatora” z 1984) oraz kapral Hicks z „Obcy – decydujące starcie”.

Na razie nie wiadomo kogo miałby zagrać. Chodzą słuchy, że będzie łowcą nagród. Wczoraj o jego angażu pisało MSW, a dziś potwierdził to Hollywood Reporter. Zobaczymy kiedy Lucasfilm coś piśnie w tym temacie.



Co więcej, Biehn występował w „Grindhouse” nad którym pracował Robert Rodriguez. Tu wciąż nie mamy potwierdzenia, ale chodzą plotki o tym, że jednak reżyseruje on cały odcinek. Wcześniej były plotki, iż wyreżyserował tylko jakąś sekwencję. Podobnie było z Jamesem Mangoldem, ten jednak zdementował swój udział w „The Mandalorian”.

Ashley Eckstein skomentowała powrót Ahsoki w serialu. W przeciwieństwie do autorek książkowych, Ashley jest zadowolona. Co prawda, od czternastu lat marzy by móc dalej grać Ahsokę w różnej formie, ale cieszy się, że jej dziedzictwo będzie kontynuowane. Przyznała, że jest tylko jedną z osób, która odpowiada za kreację Ahsoki Tano, więc to nie jest jej decyzja kto i jak powinien ją zagrać. Eckstein pewnie by chciała, ale jak widać rozumie swoją pozycję i cieszy się z decyzji Dave’a Filoniego. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że to on w dużej mierze stoi za pojawieniem się bohaterki w serialu aktorskim.

Natomiast tu warto wspomnieć o jeszcze jednej plotce. Otóż, to podobno początek i ponoć Lucasfilm rozważa serial aktorski o Ahsoce.

Niespodzianki na planie „The Mandalorian”

10

Zdjęcia na planie drugiego sezonu „The Mandalorian” powoli zbliżają się do końca. Przy okazji wyszło na światło dziennie kilka ciekawostek. Otóż plan odwiedzili Robert Rodriguez („Od zmierzchu do świtu”, „El Mariachi”, „Desperado”) i nominowany do Oskara James Mangold („3:10 do Yumy”, „Logan”, „Le Mance’66”). Wygląda na to, że obaj nie tylko odwiedzili plan, ale również wyreżyserowali jakieś sekwencje jednego z odcinków.

Jak wiemy, obaj dobrze czują się w westernach. Rodriguez jeszcze nie miał styczności ze Starwarsówkiem, ale Mangold miał być reżyserem filmu o Bobie Fetcie, który rozważano przed „The Mandalorian”. Podobno rozmawia też z Lucasfilmem w sprawie przejęcia reżyserii piątego „Indiany Jonesa” (Kathleen Kennedy nawet tam ma problem ze scenarzystami a teraz reżyserem, Steven Spielberg zrezygnował z projektu, George Lucas także został skierowany na boczny tor). Favreau podobno był bardzo zadowolony z tego, co zrobił Rodriguez (o Mangolda go nie zapytano).



Wygląda też na to, że Bryce Dallas Howard w drugim sezonie wróci jako pani reżyser. To nie koniec ciekawostek, podobno w gościnnych występach w drugim sezonie mamy zobaczyć jakieś znane nazwiska. Niestety nie zdradzono o kogo chodzi.

Tymczasem Giancarlo Esposito czyli moff Gideon, zdradził, że w drugim sezonie zobaczymy epicką walkę z wykorzystaniem mrocznego miecza. Zasugerował też, że mały „Yoda” może być zainteresowany tą bronią, to także jakaś podpowiedź do tego, co zobaczymy w drugim sezonie. Giancarlo przyznał także, że inspirował się Peterem Cushingiem starając się zagrać imperialnego moffa.

Na koniec plotka za którą stoi Doomcock Overlord DVD, ten sam który opowiadał o wielu wersjach „Skywalker. Odrodzenie”. Twierdzi on tym razem, że Jon Favreau i Dave Filoni zakazali wstępu Kathleen Kenedy na plan „The Mandalorian”. Ma im nie przeszkadzać i nie mieszać się. Plotka nie została ani potwierdzona, ani zdementowana, piszemy o niej jako swoistej ciekawostce.

Obsada „Ostatniego Jedi”: Benicio Monserrate Rafael del Toro Sánchez

1

Obok Laury Dern to zdecydowanie nowa, największa gwiazda „Ostatniego Jedi”. Dziś przyjrzymy się kim jest odtwórca tajemniczego DJa.

Del Toro urodził się 19 lutego 1967 w San Germán, (Puerto Rico). Jego rodzice (Gustavo Adolfo Del Toro Bermúdez i Fausta Genoveva Sánchez Rivera) byli prawnikami, zaś wielu innych członków jego rodziny związanych było z systemem prawnym Peutro Rico. Sędziowie, prokuratorzy, adwokaci, czyli prawnicza klika. Przyszły aktor większość dzieciństwa spędził w Santurce. Przezywano go wówczas chudym Bennym albo Beno. Dorastał w katolickiej rodzinie, chodził też do katolickich szkół. Gdy miał 9 lat, jego matka zmarła na zapalenie wątroby. Trzy lata później z ojcem i bratem przenieśli się do Stanów Zjednoczonych, dokładniej do Mercersburga. Początkowo zamierzał iść w ślady ojca i zająć się biznesem. Miał nawet złożyć papiery na Uniwersytet Kalifornijski, ale sukces w wybieralnym kursie aktorstwa sprawił, że opuścił college i zajął się uczeniem aktorstwa pod okiem Artuhra Mendozy i Stelli Adler w Circle in the Square Theatre School w Nowym Jorku.

Pod koniec lat 80. zagrał kilka rólek w serialach telewizyjnych. Najczęściej grał zbirów, bandziorów czy handlarzy narkotyków. Wystąpił choćby w „Policjantach z Miami” czy „Wojny narkotykowe – Camarena”. Ma też na swojej liście występ w teledysku Madonny („La Isla Bonita”), gdzie siedzi w jakimś samochodzie w tle.

Przełomem były dla niego role filmowe. W 1988 zadebiutował w „Wielkim Pee-wee”, ale większą i pierwszą rozpoznawalną rolę zagrał w „Licencji na zabijanie” z 1989. Jego postać, czyli Dario wpisała się w historii kina jako najmłodszy przeciwnik Jamesa Bonda (Del Toro miał wówczas 21-lat).

W następnych latach pojawiał się w filmach takich jak „Indiański biegacz” (1991), „China Moon” (1994), „Kolumb odkrywca” (1992), „Bez lęku” (1993) czy „Wśród rekinów” (1994). Przełomem był film „Podejrzani” (1995) Bryana Singera. Głośny obraz z gwiazdorską obsadą, który został dobrze przyjęty, zaś rola Del Toro doceniona, choćby nagrodą Independent Spirit Award za rolę drugoplanową. Benicio uznano za aktora charakterystycznego, który może grać silne role.

Nie musiał czekać długo na kolejne sukcesy. Rok później zagrał Gaspare’a w „Pogrzebie” Abela Ferrary, a potem w „Basquiat – taniec ze śmiercią” po raz drugi zdobywając nagrodę Independent Spirit. W 1996 zagrał także w innym głośnym filmie – „Fan”. Główna rola w dużej produkcji pojawiła się już rok później w „Nadbagażu” wyprodukowanym przez Alicię Silverstone, która mu w tym filmie partnerowała.

Następnie trafiły mu się role w dwóch głośnych i później kultowych filmach. „Las Vegas Parano” (1998) Terry’ego Gilliama, a także „Przekręcie” (2000) Guya Ritchiego. Christopher McQuarrie, scenarzysta „Podejrzanych” obsadził go w swoim debiucie reżyserskim „Desperaci”. W 2000 zagrał też w głośnym, ale i kasowym filmie Stevena Soderbergha „Traffic”. Ta rola to prawdziwy przełom w karierze. Dostał za nią Oskara (jako aktor drugoplanowy), ale też w końcu dał się poznać szerokiej publiczności.

W 2001 wystąpił w filmie Seana Penna „Obietnica”, a w 2003 w „Nożowniku”. Potem przyszedł czas na pracę u kolejnego głośnego (obecnie) reżysera. Alejandro González Iñárritu i słynne „21 gramów” (2003), za które Del Toro dostał kolejną oskarową nominację.

Powoli zaczął też zmieniać repertuar. W 2005 zagrał w „Sin City” Roberta Rodrigueza, a w 2007 w „Drugiej szansie” Susanne Bier”. Doceniono też jego wkład aktorski jak i charakteryzację, w filmach biograficznych o Che Guevarze („Che – Rewolucja” i „Che – Boliwia”).

W 2010 zagrał u Joe Johnstona w „Wilkołaku”, a także pojawił się w małej roli u Sofii Coppoli w „Somewhere. Między miejscami”. W 2012 dodał do swojej listy kolejnego głośnego reżysera – Oliviera Stone’a i jego „Savages: ponad prawem”. Zaś w 2013 zadebiutował jako Kolekcjoner w „Thor: Mroczny świat”. Rolę tę rozwinął dopiero w późniejszych o rok „Strażnikach galaktyki” (oba filmy z MCU). Zresztą pojawi się w kolejnych „Avengersach”.

W 2014 widzieliśmy go także w „Escobar: Paradise Lost” i „Wadzie ukrytej”. Kolejny rok to „Cudowny dzień”, „Mały książę” (tu podkładał jedynie głos) oraz głośny „Sicario” Denisa Villeneuve.

Reklamował też alkohol. W 2016 wystąpił w kampanii telewizyjnej Heinekena, zaś w 2011 był modelem kalendarza włoskiej firmy produkującej wina Campari. Brał także udział w kampanii promującej ochronę raf koralowych.

Prywatnie jeszcze w 2010 był wolny, żartując sobie, że po co miałby się w ogóle wiązać, chyba tylko po to by móc się rozwieść. W 2011 jednak wszystko się zmieniło za sprawą córki Roda Stewarta – Kimberley. Choć Del Toro twierdzi, że nie są związani, to jednak mają córkę, którą nawet ochrzcili w Peurto Rico.

Na koniec kilka zdjęć Benicio:


W „Sicario” jako Alejandro


W „Licencji na zabijanie” jako Dario


W „Wilkołaku” jako Lawrence Talbot


W „Strażnikach Galaktyki” jako Kolekcjoner


W „Traffic” jako Javier Rodriguez

Grzechy Poggle’a Mniejszego

5

Dziś na nasze ekrany wchodzi film „Sin City 2: Damulka warta grzechu” (Sin City: A Dame to Die For) Roberta Rodrigueza na podstawie komiksu i scenariusza Franka Millera (jest on także współreżyserem). W filmie występuje aż dwoje aktorów, którzy mieli swoje epizody w „Gwiezdnych Wojnach”. Pierwszy z nich to Marton Csokas, czyli Poggle Mniejszy z „Ataku klonów” (bardziej nawet jego głos), oraz Jamie King, czyli Aurra Sing z „Wojen klonów” (oraz kilka innych głosów). Tym razem dwójkę będzie można zobaczyć na ekranie, a nie tylko usłyszeć. Marton wcieli się w rolę Damiena Lorda, a Jaime w Goldie / Wendy, w obie postaci wcielała się już w pierwszym filmie.

To drugi film z cyklu „Sin City”, z pierwszym bardziej powiązany klimatem, niż fabułą. Dwight (w tej roli Josh Brolin) jest detektywem-fotografem, specjalizującym się w zdjęciach kompromitujących zdeprawowanych bogaczy. Pewnego dnia na jego drodze pojawia się dawna miłość, kobieta grzechu warta – Ava (Eva Green). Szybko okazuje się, że Dwight znalazł się w samym środku olbrzymiej intrygi...

W filmie występują ponadto Mickey Rourke, Jessica Alba, Joseph Gordon-Levitt, Rosario Dawson, Bruce Willis, Power Boothe, Ray Liotta, Christopher Lloyd i Lady Gaga.

Spin-off opóźniony?

12

Ali Arikan postanowił podzielić się ze światem kolejnymi swoimi rewelacjami, tym razem dotyczącymi spin-offów. Otóż jego zdaniem pierwszy taki film został przesunięty na rok 2017, natomiast Epizod VIII na 2018, ale zdaniem dziennikarza może wyjść nawet w maju 2019. Dziennikarz ten niestety póki co jest źródłem raczej nietrafionych rewelacji, więc do informacji tych należy podchodzić sceptycznie.

Trochę w innym tonie o spin-offach pisze serwis/magazyn „The Inquisitr”. Według niego pierwszy spin-off będzie dotyczył Hana Solo. Redakcja wspomina, że jakiś czas temu wyreżyserowaniem takiego filmu był zainteresowany Robert Rodriguez („Desperado”, „Maczeta”). Film miałby dotyczyć wczesnej młodości Hana z możliwym ukazaniem jego pierwszego spotkania z Chewbaccą. Drugi z filmów miałby faktycznie opowiadać o Bobie Fetcie, jak donoszą źródła. Trzeci obecnie rozważany natomiast miałby skoncentrować się na Yodzie. Nie podano dat ewentualnych premier.

Na razie wiemy tylko, że Disney ocenia żywotność marki „Star Wars” na jakieś 40 lat. Jeśli nadal będą chcieli mieć jeden film rocznie, czeka nas dużo spin-offów.

O spin-offach wypowiedziała się też niedawno Kathleen Kennedy, niejako przy okazji Epizodu VII. Dla przypomnienia, według szefowej Lucasfilmu, spin-offy nie będą dotyczyć postaci z nowej trylogii. Czy to zatem wyklucza Hana Solo? Zobaczymy.

Jeśli pierwotne założenia się sprawdzą to pierwszy spin-off powinien pojawić się w 2016, drugi w 2018 a trzeci w 2020.

Gwiezdne Wojny na wielkim ekranie

0

W tym dziale zazwyczaj za sprawą Bryana Younga najczęściej piszemy o hołdach, nawiązaniach i inspiracjach w „Gwiezdnych Wojnach”. Dziś jednak zajmiemy się czymś dokładnie odwrotnym, czyli sagą w innych filmach. Tak się składa, że z naszych ekranów właśnie schodzi film „Maczeta zabija” Roberta Rodrigueza z Danym Trejo i Melem Gibsonem. W filmie tym znajdziemy co najmniej kilka nawiązań do sagi, niektóre są bardzo wprost. Jak choćby pojazd Mela Gibsona, którego postać od razu się przyznaje, że jest fanem „Gwiezdnych Wojen”. Inne jak zdjęcia, karbonit, czy pewne elementy scenografii, fani sagi bez wątpienia rozpoznają.









Jednak dość mocnym, specjalnym nawiązaniem jest fałszywy zwiastun, który pojawia się przed samym filmem. Jest to zapowiedź filmu „Machette Kills Again... In Space!”, w którym to twórcy już zupełnie nie ukrywają swoich odniesień do sagi, włącznie z walkami na świetlne maczety (czy jak to nazwać). Sam fałszywy zwiastun można już obejrzeć poniżej, natomiast czy powstanie taki film? To się jeszcze okaże. Robert Rodriguez zapowiadał go już dość dawno temu, więc, kto wie.



Ale nie tylko „Maczetą” saga w kinie żyje. Już w lutym w Stanach zadebiutuje animacja „Lego The Movie”, film o ludzikach LEGO z Liamem Neesonem w jednej z ról. Ale okazuje się, że nie będzie to jedyne gwiezdne powiązanie. W filmie tym pojawiają się różne postaci z LEGO, w tym także te licencjonowane, jak Superman czy Batman. Niedawno sugerowano, że możemy się tu także spodziewać jakiś figurek z „Gwiezdnych Wojen”. Na razie są typy, między innymi podobno Michael Daingerfield miałby wcielić się w Hana Solo. Choć niestety pojawiają się tu także pewne problemy, gdyż na użycie postaci z sagi muszą wyrazić zgodę przedstawiciele Disneya. Rzecznik Warnera na razie nie chciał wypowiadać się na ten temat, pewnie przy okazji premiery wyjdzie, czy i tam znajdziemy gwiezdne nawiązanie.

Dobre czarne charaktery

16

Wizerunek Sithów w filmowej sadze jest dosyć jednoznaczny. Nie oznacza to jednak, że nie można tego zmienić. Grupa fanów w USA założyła organizację The Sith Shadow Council of Texas (SSCOT), która chyba postawiła to sobie za cel. Pomysłodawcą projektu jest Robert Rodriguez i to on w 2008 roku powołał fanklub Sithów do życia. Od tego czasu uczestniczą oni w wydarzeniach związanych z Gwiezdnymi Wojnami, prezentują swoje umiejętności i tworzą nowe stroje. Stale zwiększając liczbę członków.
Nie to jednak czyni ten właśnie fanklub niezwykłym. Poza czynnościami typowymi dla takiej organizacji fani z Texasu mają zajęcia stojące w jawnym konflikcie z naturą Sithów, niosą bowiem bezinteresowną pomoc. Oprócz występów i pokazów, SSCOT chętnie bierze udział w akcjach charytatywnych i udzielaniu pomocy w swojej okolicy. Fani uczestniczą w wielu zbiórkach na cele dobroczynne organizowanych przez fundacje takie jak Juvenile Diabetes Research Foundation, American Diabetes Association czy National Kidney Foundation. Grupa zajmuje się także akcją "niesienia uśmiechu", członkowie klubu w pełnych kostiumach odwiedzają chore dzieci w szpitalach i domach opieki. Dzięki swojej działalności Rodriguez i jego Sithowie stali się dobrze rozpoznawalni i są stale zapraszaniu do udziału w tego typu akcjach.





Tydzień kina 3D: przyszłość technologii trójwymiarowej

Lord Sidious i Burzol
4


Technologie ciągle się zmieniają, w pewnej mierze sterowane przez naukowców i specjalistów, opracowujących nowe zastosowania w oparciu o nowe materiały. Jednak w pewnej mierze technologie zmieniają się też poprzez działaniu rynku i liczne decyzje podejmowane na wysokich piętrach - w działach marketingowych różnych potężnych korporacji. Już od kilku lat, zarówno wśród producentów sprzętu jak i twórców materiałów rozrywkowych, nacisk w rozwoju nowoczesnych wynalazków kładziony jest na wyświetlanie obrazu tak, żeby sprawiał wrażenie trójwymiarowego, żeby filmy i seriale nabrały głębi nie tylko w treści, ale i w obrazie. Cały tydzień poświęciliśmy prezentowaniu współczesnej twarzy kina 3D, teraz pora spojrzeć w przyszłość. Oto co może stać się kinematograficznym standardem w ciągu najbliższych lat.

Kina 3D

Obecnie w salach kinowych 3D wyświetlane może przy wykorzystaniu kilku różnych, konkurujących ze sobą technologii: IMAX, Dolby 3D, RealD, XPAND. W zależności od wybranej metody, do wyświetlania wymagane są różnego rodzaju okulary, potrzebne są zupełnie inne projektory i specjalne ekrany kinowe. Różne technologie skutkują różnymi kosztami, na przykład okulary Dolby są skomplikowane, przez co dużo droższe, a RealD łatwe w produkcji, więc tanie. Są też różni promotorzy kolejnych formatów, i tak na przykład w Hollywood, za zawołaniem Jamesa Camerona, który ze swoim „Avatarem” jest wielkim propagatorem zarówno wśród twórców, jak i widzów, największym powodzeniem cieszy się trójwymiarowa technologia RealD, która w Polsce...jest w ogóle niedostępna. Na dzień dzisiejszy bardzo trudno powiedzieć która z obowiązujących współcześnie technologii stanie się tą jedyną, standardową.

W jakimś stopniu zmieniać się będą również produkowane filmy, zgodnie z naszym artykułem opisującym historię 3D, ostatni boom na trójwymiar spowodował wprost wysyp amerykańskich produkcji trójwymiarowych tworzonych poprzez konwersję ze zwykłego filmu na trójwymiar, często w bardzo krótkim czasie, przez co finalny produkt jest nieudany. Na szczęście coraz więcej produkcji to filmy kręcone specjalnie pod 3D, przy użyciu specjalnych kamer. Do formatu przekonują się kolejni twórcy, tacy jak Martin Scorsese, Werner Herzog, czy Peter Jackson, a wkrótce ujrzymy ich filmy, po raz pierwszy nakręcone w całości w 3D, jak chociażby obydwie części „Hobbita” w reżyserii tego ostatniego. Jak wypowiedział się Ridley Scott przy okazji prac nad swoim nowym filmem „Prometeusz”: "Już nigdy nie będę pracował bez 3D, nawet przy małych scenach dialogowych. Kocham cały ten proces."



Z drugiej strony cały czas rodzi się pytanie, na ile technologia, która jest tylko i wyłącznie iluzją trójwymiarowości przyjmie się na stałe. Pełny trójwymiar uzyskamy dopiero wtedy, gdy w kinie z różnych miejsc inaczej będziemy widzieć obraz. Kino stanie się wtedy bliższe teatrowi. Jednak żadna z dzisiejszych technologii nawet nie próbuje udawać pełnej trójwymiarowości. Obecna technologia ma przed sobą dwa podstawowe problemy do rozwiązania. Okulary, które niejednokrotnie utrudniają widzom odbiór oraz kolor, który nie jest tak intensywny jak bywa w 2D, choć w dużej mierze to znów wina okularów.

Kina 5D

Tradycyjne kina to jednak tylko jedna ze stref rozwoju 3D, jednym z ciekawych kierunków rozrywki są specjalne sale kinowe, nazywane marketingowo 5D, które usiłują prezentować w więcej niż trzech wymiarach. Częstym elementem takich seansów są sztuczne generatory mgły, zraszacze uruchamiane podczas scen, w który pojawia się woda lub ogień, a często również ruchome fotele. Takie sale 5D pojawiają się w multipleksach kinowych, ale też w popularnych atrakcjach turystycznych, na przykład jako element zwiedzania London Eye. Dobrym przykładem kina 5D jest też Star Tours. Ale chyba najprostszym przykładem kin 5D, są takie, które określano ongiś jako 4D. Ekran był półkulisty (np. w dużym namiocie), a człowiek stał w środku, oko nie miało punktu zaczepienia, przez to pomimo obrazu 2D, reagował podświadomie na szybkie ruchy kamery.

Jedną z częstych prób poszerzenia wrażeń podczas seansów jest dodawanie...zapachu. Powstało kilka takich systemów, najpopularniejszym był Smell-O-Vision, który został wykorzystany po raz pierwszy w 1960 roku przy filmie "Scient of Mystery". Podczas seansu specjalne pompy emitowały około trzydziestu różnych rodzajów zapachów, uruchomianych zgodnie z upływem ścieżki dźwiękowej. Technologia ta nie przyjęła się jednak na dobre, również dlatego, że zawodziła na poziomie technicznym: widzom przeszkadzały nie tylko głośne dźwięki syczenia wydawane przez maszynerię, ale też nieodpowiednie zapachowe zgranie w czasie, dla wszystkich widzów, którzy byli oddaleni zbyt daleko od ekranu. Jednocześnie pomysł na dodawanie zapachu powraca regularnie, w ostatnich latach najpopularniejsze są seanse ze ze specjalnymi kartkami, które widzowie muszą w odpowiednim czasie rozdrapać i powąchać. Jednym z ostatnich filmów, który korzystał z takich wynalazków są „Mali agenci 4D: Wyścig z czasem” w reżyserii Roberta Rodrigueza. Cała ta technologia bazuje przede wszystkim na uruchomieniu innych bodźców niż wzrok. Mało tego, czasem łączy się ją z klasycznym 3D. Choćby w Disneyworldzie znajduje się atrakcja związana z Muppetami. To generalnie film 3D, oglądany za pomocą okularów, który kończy się puszczeniem baniek mydlanych na widza. Widz podświadomie próbuje je łapać i w tym momencie okazuje się, że cześć z nich jest prawdziwa, puszczona z góry.



Telewizja 3D

Już od kilkunastu lat zwykłe telewizory przemieniają się w centrum kina domowego, z dużymi monitorami jakości HD, wysokiej jakości systemami głośników, amplitunerami dźwięku i technologią DVD, a ostatnio Blu-ray. Kolejnym rozdziałem są telewizory obsługujące 3D, których już teraz jest kilkanaście rodzajów w ofertach rożnych najpopularniejszych producentów. Kolejne platformy cyfrowe uruchamiają swoje własne kanały 3D, wiele wskazuje na to, że trójwymiar ma stać się standardem zarówno w telewizji, jak i w świecie gier wideo. Wiele telewizorów próbuje też w trybie rzeczywistym konwertować obraz do 3D, choć nie zawsze wychodzi to tak jak powinno. Telewizory sprawiają, że wady współczesnej technologii stają się jeszcze bardziej widoczne. Przede wszystkim okulary, ale też i wywoływanie u niektórych bólu głowy. No i producenci ostrzegają by nie umieszczać telewizorów blisko barierek i schodów, gdyż mogą zaburzyć naszą orientację. To problemy, które trzeba rozwiązać.

Jest i druga strona medalu, bardziej biznesowa. Dziś wierzy się powszechnie, że telewizja 3D to przyszłość. Bo telewizor to także najczęściej kino domowe i domowe centrum rozrywki. W 3D mocno inwestują tak wytwórcy telewizorów, jak także producenci filmów, programów czy seriali, jak i podwykonawcy - np. Prime Focus. Jeszcze większy wydaje się być rynek Blu-Ray 3D, który może pozwolić sprzedać jeszcze więcej płyt, także tych tytułów, które już się sprzedały. Telewizja 3D od tej strony to marketing i należy przekonać ludzi, że jest im to potrzebne i normalne.

3D bez okularów

Jedną z najczęstszych wad, jakie widzowie wymieniają na temat wyświetlania 3D, jest konieczność noszenia podczas seansu specjalnych okularów, na pewno niewygodnych, a w przypadku sieci kinowych również często zużytych i zwyczajnie brudnych. Dlatego teraz podstawową ambicją wielkich korporacji technologicznych jest jak najlepsze i najtańsze opracowanie technologi wyświetlania obrazu 3D bez konieczności noszenia okularów. Podstawowym problemem jest to, że obecnie 3D generowane jest przez wyświetlanie jednocześnie dwóch obrazów, które dzięki noszonym okularom rozdzielają się między dwoje oczu, żeby sam mózg widza, niejako oszukany, tworzy wrażenie trójwymiarowości. Współczesne wynalazki 3D bez okularów kontynuują ten pomysł, tworząc sposoby, żeby widz mógł widzieć dobrze jednocześnie dwa różne obrazy bez okularów. Jednym z takich przykładów jest zwyczajny panel na standardowy telewizor, dzięki któremu widz siedząc w jednym konkretnym miejscu, widzi jednym okiem jeden, a drugim drugi obraz. Najnowszy panel pozwalający na takie widzenie umożliwia oglądanie trójwymiaru z 64 różnych pozycji. Innym sposobem jest taki ekran, który porusza się za widzem, żeby ten zawsze widział 3D, jeszcze inny wynalazca skomplikował nieco tę technologię tworząc kamerę która pomaga śledzić ruch widzów, pojawiają się systemy opierające się o zwykłe monitory, kamery i dodatkowy ekran, ale też bardziej rozbudowane, w którym dwie kamery śledzę oczy widza, żeby prawidłowo wyświetlać trójwymiar.

Bardzo prawdopodobne, że następnym krokiem w takim rozwoju będzie przeniesienie technologii opracowywanych obecnie na potrzeby telewizorów w znacznie większej skali, tak żeby pasowały do sal kinowych.





Hologramy

I choć technologię hologramów, choćby na legalnych płytach CD, znamy powszechnie, chyba najważniejsze jest to, że naukowców bardzo często inspirują tu także Gwiezdne Wojny (i Star Trek). I chyba właśnie stamtąd pochodzą pomysły, by wpierw wykorzystać hologramy do komunikacji, dopiero potem można to wykorzystać w mediach. Ale dla wielu naukowców jednym z najbardziej wymarzonych zadań jest stworzenie w pełni trójwymiarowych hologramów, wyświetlanych nie na ekranach, ale bez nich, w oparciu o lasery i światłoczułe substancje polimerowe. Prowadzone są różne prace nad kilkoma rozwiązaniami na ten temat. Najprostszy chwyt zastosowała telewizja CNN, która na żywo zaprezentowała transmisję holograficzną nagrywając osobę jednocześnie z kilku kamer i na bieżąco łącząc w jeden obraz, napisaliśmy o takim wydarzeniu w tym miejscu. Są jednak liczne inne eksperymentalne projekty, na przykład takie hologramy, które sprawiają wrażenie, że można je dotknąć. Wysoce prawdopodobne, że za kilkanaście lat standardem staną się hologramy, które będą wyglądać dokładnie tak samo jak te prezentowane w Gwiezdnych Wojnach, bo choć obecne rozwiązania są jeszcze zbyt drogie, jednak dowody na działanie takiej technologii są bardzo widowiskowe. Tylko czas pokaże co nas czeka.

Jeszcze inne podejście

To, że fantastyka coraz bardziej miesza się z rzeczywistością wiemy. Tak samo jak i to, że nawet fantastyka nie jest w stanie przewidzieć w pełni rozwoju technologii. I być może to nie hologramy, czy rozwój technologii telewizyjnych najbardziej przysłużą się 3D, a technologie wojskowe. Metamateriały, które próbuje się wykorzystać do stworzenia "czapek niewidek", czyli praktycznie pola maskującego. Zabawa z załamaniem światła może sprawić, że uzyskamy ciekawy efekt 3D. I być może pewnego dnia będziemy w stanie wykorzystać metamateriały do dowolnego kształtowania/wyświetlania obrazu zapisanego cyfrowo. No i jeszcze dochodzi jedna mała rzecz, połączenie wszystkich powyższych technologii, albo coś o czym jeszcze nie wiemy. Koniec końców, prawdziwa rewolucja 3D nastąpi wtedy, gdy obraz będzie odbierany w sposób naturalny, bez uciążliwych okularów, bólów głowy, przekłamań kolorów, rozmazanego obrazu i jeszcze najlepiej, by można było oglądać obiekt z różnych perspektyw. Kiedy to osiągniemy, z pewnością czeka nas kolejna konwersja sagi na 3D, tym razem zdecydowanie bardziej pracochłonna.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.