Spis newsów (Kosmiczne Jaja)

Tydzień 40-lecia „Nowej nadziei”: Epizod IV w popkulturze

9



O wpływie „Gwiezdnych Wojen” na popkulturę można by napisać niejedną książkę. Trochę więc trudno ogarnąć temat, zwłaszcza, że postaci tak ikoniczne jak Vader, Luke, Han, Leia, organizacje jak Jedi czy Imperium albo Rebelia, nie mówiąc już o cytacie „Niech Moc będzie z Tobą”, stały się częścią fenomenu i kultury popularnej. Także napisy początkowe potem pojawiły się w wielu filmach. Dlatego tym razem zajmiemy się tylko kilkoma, subiektywnie wybranymi przykładami inspiracji kulturowych, głównie bazujących na „Nowej nadziei”.

Chyba najbardziej widocznymi nawiązaniami, czy nawet kopiami są parodie sagi, w szczególności IV Epizodu. Parodiowanie scen ma miejsce w wielu filmach, ale tylko kilka poświęca temu całą fabułę. Najważniejszy z nich to oczywiście „Kosmiczne jaja” Mela Brooksa z 1987. Film nabija się nie tylko z trylogii, ale też „Obcego” czy „Star Treka”. Święcił też tryumfy kinowe. To właśnie w tym obrazie możemy zobaczyć jak szturmowcy przeczesywali pustynię, czy przydługie ujęcia okrętów kosmicznych. Nie zapomniano o całym merchidisingu, ten również zostaje wyśmiany w tym filmie. Swoją drogą warto zauważyć, że wykorzystano tu tarczę wokół planety, która trochę przypomina tę z „Łotra 1”. Ale to raczej kwestia wspólnego pomysłu bazowego. Przez lata Mel Brooks próbował wskrzesić temat sequela, bez skutku. Ale jest nowa nadzieja. Na dniach reżyser ogłosił, że MGM jest zainteresowane sequelem.



Kosmiczne jaja to oczywiście kwintesencja gatunku i film dedykowany sadze. Ale parodie scen pojawiają się w różnych komediach. Choćby w „Hot Shots 2”, gdzie walka z Saddamem Husseinem w jego pałacu jest parodią pojedynku Vadera z Benem Kenobim. Późniejszy to choćby „Paul” Simona Pegga, ponownie zawierający wiele żartów z sagi, w tym kantynę w Mos Eisley z jej charakterystyczną muzyką.

Trzy późniejsze parodie powstały już dla telewizji. To „Family Guy: Blue Harvest” i „Robot Chicken: Star Wars” Setha Greena, a także „Phineas and Freb”. Są to odcinki specjalne, które przelatują przez fabułę IV Epizodu wybierając pewne sceny i na ich podstawie budując gagi. Zostały także wydane na DVD.

Telewizyjne parodie to nie nowość. Warto tu choćby wspomnieć o specjalnym odcinku z gośćmi z „Gwiezdnych Wojen” nagranym w serii Jima Hensona „Muppet Show”. To jedno z pierwszych naprawdę istotnych pojawień się kulturowych sagi. U Hensona sagę wspomniano też w serialu „Muppeciątka” i to nie raz. Prawda jest taka, że współpraca między ludźmi Lucasa i Hensona to całkiem długa historia, która zaowocowała choćby „Ciemnym kryształem” czy „Labiryntem”, zatem te nawiązania nie zaskakują.



Mówiąc o parodiach nie w sposób pominąć także pornograficznych wersji. Tu znów powstało wiele filmów, które w luźny sposób inspirują się sagą (także gejowskich). Jednak jeden jest szczególny, „Star Wars XXX Parody”, gdzie znów mamy odtworzoną fabułę „Nowej nadziei” przerywaną charakterystycznymi dla tego gatunku produkcji akcjami. Temat ten jest o tyle ciekawy, że pojawił się także w filmie Kevina Smitha „Zack and Mini kręcą porno”. Jednym z pomysłów głównych bohaterów jest właśnie parodia sagi nazwana „Star Whores”. Film Smitha powstał jeszcze w 2008, czyli na kilka lat zanim Alex Braun zabrał się za swoją wersję.

U Smitha „Gwiezdne Wojny” pojawiają się w wielu filmach, często w rozmowach bohaterów. W „Sprzedawcach 2” pojawia się dyskusja związano dość mocno z „Wersją specjalną” „Nowej nadziei”, czyli kłótnia o to, kto strzelał pierwszy, Han czy Greedo.



Przyjaciel Lucasa Steven Spielberg nie raz robił sobie żarty z nawiązaniami. W „E.T.” widzimy nie tylko Yodę, ale i R2-D2. Zaś oba droidy pojawiają się zarówno w czwartym Indym jak i pierwszym.



Popkulturowo istnieją bardzo fajne nawiązania ukazujące zarówno Lucasa, jak i obecność „Gwiezdnych Wojen” w kulturze. „Poltergeist” wyprodukowany przez Stevena Spielberga ma piękną scenę, w której widzimy zabawki z „Nowej nadziei”, zaś w „Odlocie” Pixara jest scena w której widzimy kino wyświetlające „Gwiezdne wojny”. Podobne miejsce sagi jest w Kapitanie Ameryce. W „Arturze i Mimikach 3: Dwóch światach” Luca Bessona młody George Lucas widzi postać przypominającą Vadera i zapamiętuje to. Darth Vader z planety Vulcan z kolei zostaje wspomniany w „Powrocie do przyszłości”. Osadzając akcję w latach 70. i 80. właściwie trudno nie odwoływać się do sagi. Widać to dobrze w serialu „Stranger Things”, gdzie odwołań jest mnóstwo, a figurki Kennera zdobią półki. Jedna z bohaterek nawet lewituje „Sokoła”.





Jednak bez wątpienia jednym z najciekawszych kulturowo wizji jest film „Władcy ognia”, gdzie widzimy upadek ludzkości, która cofnęła się w rozwoju. Nie jest w stanie oglądać filmów, ale „Gwiezdne Wojny” przetrwały przekazywane ustnie, stanowią ważny element dziedzictwa i tradycji ludzkości.

„Nowa nadzieja” to także punkt przełomowy w życiu filmowców. Nie tylko tych młodszego pokolenia, jak choćby Gareth Edwards czy J.J. Abrams, ale także James Cameron czy Ridley Scott. Ten pierwszy, będąc kierowcą ciężarówki, tak bardzo poczuł się poruszony „Nową nadzieją”, że zdecydował zmienić zawód i został filmowcem. Ridley natomiast pozwolił, by używany, brudny wszechświat naznaczył dwa jego najważniejsze dzieła z początku kariery, czyli „Obcego” i „Łowcę androidów”.

Zaś jeśli chodzi o starwarsówek, to plakaty z „Nowej nadziei” pojawiają się w „Super 8” J.J. Abramsa. Nie mówiąc już o R2-D2 w Star Treku i jego kontynuacji. Nawiązania do szturmowców w dialogach mamy w „Na własne ryzyko” Colina Trevorrowa.

Jeśli chodzi o gry komputerowe, tam również widać wpływ „Nowej nadziei”. Dwa przykłady. W „Dreamfall Chapters” - przygodówce, której część dzieje się na futurystycznej Ziemi - trwają wybory w ogromnym Europolis. Jedną z kandydatek (którą popiera też główna bohaterka, Zoe), jest Polka, Lea Umińska. Jej zwolennicy malują na ścianach graffiti przedstawiające Leię:





W „LISIE"” postapokaliptycznym RPG, w którym wcielamy się w mężczyznę chroniącego ostatnią dziewczynkę na Ziemi, można odnaleźć jedną, drobną aluzję. Chodzi o słynną kłótnię kto strzelił pierwszy. Wedle gry był to niejaki Chiffon Solo. Może imię zgubiło się w mrokach niepamięci przez te wszystkie lata?

Prawdopodobnie największą obecność w szeroko rozumianej kulturze „Gwiezdne Wojny” miały podczas rządów Ronalda Reagana w USA. Wykorzystał on analogię Zimnej Wojny do sagi. Nazywał ZSRR mianem złowrogiego Imperium, ale uruchomił też program nazywany powszechnie Gwiezdnymi Wojnami. Miała to być kosmiczna tarcza rakietowa. Poniekąd ten kierunek stał się kanwą filmu „Gry wojenne”, w którym także w dialogach pojawiają się nawiązania do sagi.



Ta mania na punkcie sagi, ale też kosmosu, za którą odpowiada premiera „Nowej nadziei” oraz w mniejszym stopniu „Bliskie spotkania trzeciego stopnia” Stevena Spielberga, miały też wpływ na Bonda. Ekranizacja „Moonrakera” pewnie była w dalszych planach, przyśpieszono ją, w dodatku pominięto cały oryginalny wątek z powieści o rakiecie z ładunkiem atomowym, tworząc bazę kosmiczną i wysyłając Jamesa Bonda na orbitę. Dodatkowo dostaliśmy scenę w której strzelają się z laserów. Bardziej to kino SF niż klasyczny Bond.

„Nowa nadzieja” miała też wpływ na „Star Trek”. Tam był pomysł na sequel, plus presja fanów, która nagle urosła. Studio zaś zobaczyło, że może coś na tym zarobić. Miał być film telewizyjny, nowy sezon serialu, ostatecznie skończyło się na filmie pełnometrażowym w kinie. Choć dopiero od „Gniewu Khana” „Star Trek” zaczął odkrywać swoje kinowe tory.



Jednym z bardzo ciekawych nawiązań do genezy „Nowej nadziei” jest fanfilm George Lucas in Love, który w świetny sposób portretuje pewne klasyczne motywy, jednocześnie nawiązuje do „Zakochanego Szekspira”. Jednak warto wspomnieć o jeszcze jednym filmie, który wyprodukował Gary Kurtz (producent IV i V epizodu). „’77” czy też pierwotnie „5-25-77” to autobiograficzna opowieść Pata Johnsona (scenarzysta „Ostatniego smoka”), w której istotną rolę odgrywa premiera „Gwiezdnych wojen” i tego jak „Nowa nadzieja” oraz to co przyszło po niej zmieniła świat przyszłego filmowca. Film ukończono przy okazji 30-lecia sagi. Pierwsze pokazy miały miejsce na Celebration IV, jednak nigdy nie wszedł do szerokiej dystrybucji. Za to ponownie pojawił się w kilku kinach w zeszły czwartek.

Podobnie jak to było w wielu innych przypadkach, ilość nawiązań jest ogromna, więc jest to jedynie mały ułamek tematu.

Wszystkie atrakcje tygodnia znajdziecie tutaj.

Pojazd z "Kosmicznych Jaj" w LEGO Ideas

LEGO Ideas
14

Jednym z projektów w LEGO Ideas, które ostatnimi czasy zdobył 10 000 głosów poparcia jest statek "Orzeł 5" z filmu "Kosmiczne Jaja" należący do Lone Starra. Autorem tego projektu jest użytkownik NvdK, który chciał w ten sposób uczcić 30-lecie premiery. Zestaw ma także zawierać minifigurkę kapitana Lone Starra oraz.. małą niespodziankę w schowku statku znaną z końcówki filmu.

Dodatkowo warto zwrócić uwagę na fakt, że ewentualne wydanie tego zestawu wcale nie musi być takie trudne o czym poinformowali ludzie z LEGO twierdząc, że na pewno nie ma żadnych przeciwwskazań związanych w kwestiami licencyjnymi. Oczywiście wspomniany zestaw musi jeszcze przejść przez etap recenzji, który rozpoczyna się we wrześniu i może potrwać kilka miesięcy. Poniżej prezentujemy kilka przykładowych grafik, więcej możecie znaleźć na stronie projektu w tym miejscu.

Przypominamy, że LEGO Ideas (dawniej LEGO CUUSOO) to inicjatywa grupy LEGO wspierająca projekty autorskie. Jeżeli dany pomysł zyska sobie 10 000 zwolenników w ciągu 365 dni i przejdzie pomyślnie etap recenzji, stanie się on (po przeprojektowaniu) regularnym zestawem LEGO, a jego autor otrzyma 1% z całkowitych zysków ze sprzedaży oraz 5 kopii samego zestawu.

Co się kręci w Starwarsówku?

0

Zaczynamy od małego podsumowania na temat „Strange Magic” Gary’ego Rydsotrma. Mówiąc wprost animacja nie radzi sobie najlepiej. Dotychczas w USA zarobiła jakieś 12 milionów USD i właściwie na tym się skończy. W kinach w USA właściwie już dogorywa, choć ten weekend i tak był lepszy niż ostatni. Niestety nie wiemy ile tak naprawdę kosztował ten film, przez to trudno stwierdzić na ile to jest to zadawalający wynik. Niestety zainteresowanie filmem było niewielkie, więc nie wiadomo jak będą wyglądać jego dalsze losy w kontekście premier międzynarodowych.

George Lucas i Mellody Hobson, a także Sir Elton John zostali nagrodzeni na 13 corocznej „Backstage at the Geffen”. Impreza ta jest organizowana w charytatywnym teatrze Geffena, który utrzymuje się z dotacji darczyńców, a gdzie młodzi artyści nie tylko mogą stawiać swoje pierwsze kroki, ale też uczyć się zawodu. Lucas zgodnie z tym co obiecał, wciąż pompuje pieniądze w edukację.

Z końcem roku 2014 rozpoczęła się promocja filmu „Angels in Notting Hill” Michaela Pakleppy z Christopherem Lee. Nie wiadomo właściwie czy i kiedy ten film trafi do szerokiej dystrybucji, zwłaszcza, że powstawał od dawna. Zdjęcia kręcono w 2012 i 2013 w restauracjach i kafejkach w Notting Hill. Odpowiada za niego ekipa, która normalnie zajmuje się filmami dokumentalnymi. Aktorzy poza Lee w większości są amatorami bądź początkującymi, ale w rolach drugoplanowych występują też bardziej doświadczeni twórcy. To historia o ludziach, aniołach i aniołach w ludziach. Lee gra szefa wszechświata, który wysyła jedną młodą niedoświadczoną anielicę do pracy w Notting Hill.

Billy Dee Williams znów zagrał w filmie. Niestety rola nie jest duża. Chodzi o film „The Man in 3B” Treya Haleya. Daryl Graham wprowadza się do mieszkania na Jamaice (dzielnica Nowego Jorku, znana głównie dlatego, że mieszkają tam Afroamerykanie). Początkowo wszystko mu się układa z sąsiadami do momentu, w którym zostaje popełnione morderstwo.

Na Berlinale w lutym miał swą premierę film „Knight of Cups” Terrence’a Mallicka, w którym jedną z ról gra Natalie Portman. Film był jedną z najbardziej oczekiwanych premier festiwalu, ale podzielił publiczność. Podobno, część widzów nie dotrwała o końca filmu. Ci, którzy zostali po projekcji byli podzieleni na tych, co klaskali i na tych, co wybuczeli obraz. Jedni zarzucają mu nadmierny patetyzm z marnymi dialogami, drudzy uznają go za arcydzieło egzystencjalnej wagi. Amerykańska premiera jest zapowiedziana na 11 grudnia 2015, więc z pewnością o filmie jeszcze usłyszymy.

Jakiś czas temu pojawiła się plotka, że nowym Indianą Jonesem zostanie Chris Pratt. Steven Spielberg bardzo szybko zareagował i oznajmił, że jest gotów wyreżyserować 5 film z serii lub reboot, w zależności co tam decydenci w Lucasfilm i Disneyu sobie wymyślą. Oczywiście na razie kolejny „Indiana Jones” ma dokładnie ten sam problem co wcześniej, czyli brak scenariusza. Inną sprawą jest to, że Chris Pratt przyznał niedawno, że plotka plotką, ale nikt się z nim w tej sprawie nie skontaktował. Kto wie, może faktycznie wróci jeszcze Harrison Ford?
Znamy już oficjalny tytuł filmu Spielberga o zimnej wojnie, który był kręcony między innymi we Wrocławiu. Brzmi on „Bridge of Spies”. Potwierdzono też coś, co właściwie było praktycznie pewnikiem, John Williams skomponuje do niego muzykę. Będzie to 27 wspólne dzieło Spielberga i Williamsa.
Steven zaś znów zaczyna szukanie nowego projektu i znając życie pewnie trochę to potrwa. Jak zwykle na horyzoncie widać nowe. Tym razem jest to „It’s What I Do: A Photographer’s Life of Love and War”, który ma być ekranizacją wspomnień cenionej fotoreporterki Lynsey Addario. Rozpoczęła ona swoją karierę po 11 września 2001, gdy otrzymała zlecenie by relacjonować amerykańską interwencję w Afganistanie. Potem robiła zdjęcia w Iraku, Darfurze, Kongo i Haiti. W 2011 została porwana wraz z czteroma innymi dziennikarzami przez libańską armię, ostatecznie wszystkich uwolniono. W rolę Lynsey miałaby się wcielić Jennifer Lawrance („Igrzyska śmierci”).

Harrison Ford jednak wraca do roli Ricka Deckarda. Zdjęcia do sequela „Łowcy androidów” ruszą latem 2016. Scenariusz bazuje na pomyśle Ridleya Scotta, a napisali go Hampton Fancher (współscenarzysta oryginału) i Michael Green. Reżyserią zajmie się Denis Villenueve („Labirynt”). Akcja ma się dziać kilkadziesiąt lat po oryginale, ale nie wiadomo które z zakończeń filmu zostanie uznane za kanoniczne. Samego Forda zobaczymy w maju w „Wieku Adaline”. Niedawny wypadek Forda nie powinien mieć wpływu na jego pracę.

Trwają zdjęcia do filmu „A Monster Calls” z Liamem Neesonem w roli potwora. Premiera filmu jest zaplanowana na drugą połowę 2016. Według obecnych informacji będzie to historia o tym jak chłopiec prosi trzy potwory o pomoc, gdyż jego mama jest śmiertelnie chora. W roli mamy wystąpi Felicity Jones (być może zobaczymy ją w spin-offie). W pozostałych rolach zobaczymy Sigourney Weaver, Geraldine Chaplin, Toby’ego Kebbella.
Obecnie pojawiają się w sieci zdjęcia do filmu „Nocny pościg” (Run All Night), który w polskich kinach będziemy mogli oglądać już 17 kwietnia.

Gary Whitta dostał zielone światło na napisanie kolejnego scenariusza. Zobaczymy, czy tym razem coś z tego wyniknie, bo projektów ostatnio miał sporo, ale są problemy z ich domknięciem. Tym razem ma to być remake filmu SF „Ostatni gwiezdny wojownik” z 1984.

Simon Pegg dołączy do grona scenarzystów „Star Trek 3”. Scenariusz będzie pisany praktycznie od początku, Pegg podobno dostał wskazówki od J.J. Abramsa. Na razie dowiedzieliśmy się za to, że Pegg miał jeszcze większą rolę w piątym „Mission: Impossible” i tym razem brał udział też w scenach akcji. Zwiastun i promocja filmu powinna rozpocząć się niebawem.

J.J. Abrams natomiast został producentem biografii Thomasa Edisona dla Paramountu. Temat na Edisona jest ostatnio modny, więc nie jest to jedyne podejście do tematu. Na razie nie wiadomo, czym będzie się on różnił od innych. Poza Abramsem prawdopodobnie udział w projekcie będzie brać Bryan Burk i Bad Robot. Zresztą projektów wspólnych będzie więcej Paramount przedłużyło umowę o współpracy z Bad Robot.

Domhnall Gleeson pracuje na planie „The Revenant” nagrodzonego w tym roku Oskarem Alejandro González Iñárritu. Jest to luźna adaptacja powieści Michaela Punke’a, której akcja rozgrywa się w XIX wieku. Hugh Glass (w tej roli Leonardo DiCaprio) podczas polowania zostaje zaatakowany i poważnie raniony przez niedźwiedzia. Wynajmuje dwóch mężczyzn by mu pomogli wrócić do domu, ci jednak widząc, że Glass niedługo umrze, okradają go i zostawiają na pastwę losu. Tyle, że Glass nie umarł i potem się mści. W filmie występują też Tom Hardy i Will Poulter.

Joel Edgerton natomiast był brany pod uwagę do roli Ricka Flagga w „Suicide Squad”, ostatecznie jednak rola ta przypadła Joelowi Kinnamonowi.

Rose Byrne dołączyła do obsady „X-Men: Apocalypse” z Oscarem Isaaciem w tytułowej roli. Byrne wcieli się w rolę Moiry MacTaggert, którą grała już wcześniej w „X-Men: Pierwsza klasa”. Za scenariusz i produkcję odpowiada między innymi Simon Kinberg. Rose powróci też w sequelu „Sąsiadów”, których premiera została zapowiedziana na 13 maja 2016.

Kinberg wraz Joshem Trankiem zaczyna też promować „Fantastyczną czwórkę”. Otóż obaj przyznali, że mocno zainspirowała ich twórczość Davida Cronenberga (niedoszły reżyser „Powrotu Jedi”).

Los uśmiechnął się też do Sama Witwera (Galen Marek, Darth Maul w „Wojnach klonów”). Jest obecnie jednym z kandydatów do głównej roli w nowej wersji „Kruka”.

Ruszyły zdjęcia do filmu „90 Minutes in Heaven” z Haydenem Christensenem w roli głównej. Film napisał i reżyseruje Michael Polish, jest to adaptacja książki Dona Pipera, który miał wypadek samochodowy. Stwierdzono zgon, jednak po półtorej godziny Don wrócił do życia mając wspomnienia życia pozagrobowego, Nieba. Hayden wcieli się w rolę Pipera.

Kiedyś pisaliśmy o tym, że Ewan McGregor ma zagrać w Amerykańskiej sielance (American Pastoral) w reżyserii Philipa Noyce’a. Okazuje się, że Noyce wypadł z projektu, a jego miejsce zajął McGregor. Będzie to jego debiut reżyserski. Poza McGregorem w filmie grają Dakota Fanning i Jennifer Connelly.
Póki co mamy pierwsze zdjęcia z filmu „Last Days In the Desert”, gdzie Ewan grać będzie zarówno Szatana jak i Jezusa.

Samuel L. Jackson natomiast negocjuje rolę w filmie Tima Burtona „Osobliwy dom pani Peregrine”. Spekuluje się też, co dalej z rolą Nicka Fury’ego w filmach Marvela. Podobno Jacksonowi zostały jeszcze dwa zakontraktowane występy. Czy będzie nowy kontrakt z Jacksonem, czy wymiana aktora, czy śmierć postaci, póki co nie wiadomo. Obecnie trwają zaś zdjęcia do „The Hateful Eight” Quentina Tarantino, w którym Jackson gra jedną z ról.

Mel Brooks w „Kosmicznych jajach” żartował sobie, ze nakręci kiedyś sequel „Spaceballs 2: The Search For More Money”. Reżyser próbował potem choćby serialu, ale w końcu po latach wygląda na to, że na poważnie myśli o drugiej części serii. Na razie brak szczegółów, ale podobno zależy mu na ściągnięciu jak największej ilości osób z oryginalnej obsady. Czy projekt wyjdzie poza spekulacje, nie wiadomo?

Raczej nie piszemy tu o serialach, zwłaszcza animowanych, tym razem jednak chyba trzeba zrobić wyjątek. Otóż Disney tym razem postanowił nie przerabiać Lucasfilmu na modłę Marvela, ale zrobić dokładnie na odwrót. Po sukcesie oglądalności „Rebeliantów” zdecydowano zrobić serial animowany „Guardians of the Galaxy”, w formie oczywiście podobnej do „Rebeliantów”. Jeszcze ciekawsza jest obsada bo to Kevin Michael Richardson (Jabba i kilka innych ról w „Wojnach klonów”) jako Grot, Vanessa Marshall (Hera) jako Gamora oraz James Arnold Taylor jako Yondu i Cosmo.

Drugi Tydzień Powrótu Jedi: Lokacje

2



„Powrót Jedi” miał być filmem zrobionym z największym rozmachem, ale jednocześnie chciano tym razem zmieścić się w budżecie. Nic dziwnego, że ostatecznie postanowiono przyoszczędzić trochę na lokacjach. Te oczywiście są w filmie, ba są bardzo rozpoznawalne, ale praktycznie wszystkie znajdują się w USA.

Jedną z najbardziej rozpoznawalnych lokacji „Powrotu Jedi” jest pustynia Tatooine, która tym razem nie była kręcona w Tunezji, a w Stanach. Większa część Tatooine została nakręcona na pustyni Sonora, rozciągającej się w Arizonie i Kalifornii. Pustynia dzieli się na kilka mniejszych w tym pustynię Kolorado, Altar i Yuma. Ta ostatnia jest dla nas najważniejsza. W Arizonie znajduje się też miasteczko Yuma (w hrabstwie Yuma), które stało się niejako centrum wypadowym. Zresztą akurat miejscowość ta znajduje się bardzo blisko granicy między wspomnianymi stanami, więc jest stosunkowo łatwo dostępna. Zdjęcia na pustyni Yuma kręcono w kwietniu 1982, najważniejsze z nich to oczywiście scena z jamą Carcoon. Tę nakręcono dokładnie w Buttercup Valley (już Kalifornia), jednak zbudowanie barki żaglowej i całej infrastruktury trwało pięć miesięcy. Dziś te lokacje są całkiem ładnie oznaczone i nazywane czasem „Imperial Sand Dunes”.

Pustynia ta była także wykorzystywana w wielu innych filmach, w tym najbardziej znane to „Skazani na Shawshank”, „Kosmiczne jaja”, „Gwiezdne wrota”, „Król Skorpion” i „Rambo 3”.



Jednak nie całe Tatooine było kręcone w nowych lokacjach. Do jednej sceny powrócono do starych. „Nowa nadzieja” choć w większości była kręcona w Tunezji, to jednak dokrętki i sceny do efektów specjalnych kręcono w Dolinie Śmierci w Sierra Nevada w Kalifornii. Znajduje się tam bezodpływowa depresja na pustyni Movaje. Najniżej położony punkt znajduje się 86 metrów pod poziomem morza. Miejsce jest jednak jeszcze ciekawsze, bo jest wyjątkowo gorące i suche. To właśnie tam 10 lipca 1913 zanotowano rekord temperaturowy powietrza wynoszący 56,7 °C. No i znajduje się tam pak narodowy. Nakręcono tam dokładnie jedną scenę, w miejscu zwanym Twenty Mule Team Canyon. To scena z początku filmu, kiedy to R2-D2 i C-3PO idą do pałacu Jabby.

Poza „Nową nadzieją” kręcono tam także między innymi „Kill Bill 2”, „Blade – wieczny łowca”, „Spartakusa”, „Sumę wszystkich strachów”, „The Doors” czy „Bonanzę”. Obecnie znajduje się tam Park Narodowy.





Ale „Powrót Jedi” to nie tylko Tatooine, to także Endor. Tu znów wykorzystano lokację z Kalifornii czyli Park Narodowy Redwood. Redwood to angielska nazwa sekwoi wiecznie zielonej, dość charakterystycznego, ogromnego drzewa. Tuż przy parku znajduje się miejscowość Crescent City, która stała się bazą wypadową. Niedaleko znajduje się też ujście rzeki Smith River, a w samym lesie miejsce zwane Grizzly Creak. Pojawiły się one w różnych ujęciach Endoru.

Innym najbardziej znanym filmem, który tu kręcono jest „E.T.” Stevena Spielberga.



Do ujęć do efektów specjalnych wykorzystywano też lokację z hrabstwa Marin w Kalifornii, tam właśnie jest zlokalizowane ranczo Skywalkera, więc znów wystarczyło tylko trochę się rozejrzeć. To samo miejsce wykorzystywano później przy produkcji prequeli.

No i na koniec warto wspomnieć o studiu. Tym razem było to wiekowe Elstree, tam właśnie powstała cała reszta magii „Powrotu Jedi”.

Wszystkie atrakcje Drugiego Tygodnia Powrotu Jedi znajdziecie w tym miejscu.

25 lat „Kosmicznych jaj”

10

„Niech Szmoc będzie z Tobą”, ten cytat chyba jest najbardziej znaną parafrazą cytatu z Gwiezdnych Wojen, a chyba jednocześnie jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów „Kosmicznych jaj”. Dziś, po 25 latach od swojej premiery, ten film, jakkolwiek by go nie oceniać, jest klasyką parodii i jednym z najważniejszych i najgłośniejszych dzieł inspirowanych sagą. To film, który potrafił bawić swoimi gagami, które niekonieczne należą do mądrych, ale jednocześnie idealnie wpisały się w popkulturę Gwiezdnych Wojen, przy okazji ją opisując. Pizza the Hutt (zamiast Jabby), Yogurt zamiast Yody, czy przeczesywanie pustyni grzebieniami to jedne z najbardziej rozpoznawalnych elementów tego filmu. I dla wielu nadal są bardziej zabawne nić np. Jar Jar Binks.

Z okazji 25-lecia „Kosmicznych jaj”, Twentieth Century Fox Home Entertainment wydał ten film na Blu-ray. Nie obyło się oczywiście bez jaj, bowiem premiera oryginału miała miejsce 28 czerwca 1987, a wydanie BD pojawiło się w Stanach dopiero w sierpniu tego roku. Jednak na to wszyscy przymykają oko, w końcu to i tak rocznicowa edycja.

Choć sam Mel Brooks stwierdził kiedyś, że „Smród życia” z 1991 był jego ostatnim, udanym filmem, to jednak właśnie „Kosmiczne jaja” (1987) uważa za swą ostatnią, śmieszną i naprawdę zainspirowaną parodię. Podobnie jak w wielu wcześniejszych filmach, tak i tu wziął na muszkę cały gatunek, który postanowił sparodiować. W tym wypadku było to science fiction oraz fantasy, a w szczególności „Gwiezdne Wojny”, które w latach 80. stanowiły swoistą ikonę, jak i piękny miraż obu gatunków.

Po 25 latach od kinowej premiery, po „Kosmicznych latach” widać ich wiek. Choćby sposób narracji, czy struktury nie mówiąc już o pewnych dłużyznach i powtórzeniach, które mogą bić po oczach młodszego widza. Dziś wiele nawiązań do innych filmów pojawia się niejako przy okazji, choćby w animacjach Pixara, u Brooksa jednak grają one wciąż pierwsze skrzypce, przez to może to wyglądać blado. Z drugiej strony mamy jednak mnóstwo absurdalnego humoru i niesamowitą obsadę. Rick Moranis („Pogromcy duchów”), który swą aparycją nijak nie przypomina postawnego Dartha Vadera, tu wciela się w postać konusa Dark Helmeta. John Candy („Blues Brothers”, „Kevin sam w domu”), ikona komedii odgrywa zaś rolę Wookiego skrzyżowanego z jakimś psem - Barfa. Jest też Michael Winslow, czarnoskóry artysta, którego przede wszystkim pamiętamy z wokalnych popisów w „Akademii Policyjnej”. Nie mogło też zabraknąć i samego Brooksa, który pojawia się tu aż w dwóch rolach - prezydenta Skrooba (trochę ala Imperator) oraz mistrza Yogurta (Yoda). Towarzyszą im Daphne Zuniga jako księżniczka Vespra oraz Bill Pulman jako odpowiednik Hana Solo (Lone Starr) i Joan Rivers, która podkłada głos pod Dot Matrix, czyli poniekąd kobiecą wersję C-3PO.

Brooks nie tylko wyżywa się na „Gwiezdnych Wojnach”, bawi się wieloma klasykami SF, od „Obcego”, przez „Planetę małp”. Uderza także w to, co zrobiła saga ze światem. Cały merchandising, zabawki i gadżety, dzięki którym Lucas zarobił więcej niż na samych filmach.

Przy okazji wydania Blu-ray nagrano nowe wywiady z twórcami. Choć sam Brooks żartuje sobie, żeby nie traktować ich poważnie, gdyż szukał nowego gatunku do zniszczenia. Fanów powinna też zadowolić lista błędów i wpadek, które można zobaczyć na filmie. Gorzej jest niestety z obrazem. Film nie został odnowiony od czasu wydania DVD z 2005. Widać zatem wiele niedoróbek, błędów w kompozycji, czy nawet słabą kompresję obrazu. W dodatku pakiet składa się z płyty DVD i BD, na tej pierwszej znajduje się znaczna część dodatków. Niestety w ich przypadku nie obyło się bez kosmicznych jaj, przynajmniej jeśli chodzi o jakość wydania.

Dodatki:
- komentarz Mela Brooksa do filmu, w którym tłumaczy żarty i opowiada o filmie.
- „Spaceballs: The Documentary” (30 minut) - dokument o filmie i ekipie.
- „In Conversation: Mel Brooks and Thomas Meehan” (20 minut) - autorzy opowiadają o swoich inspiracjach.
- „John Candy: Comic Spirit” (10 minut) - film wspominający Johna Candy'ego.
- „Ludicrous Speed” (1 minuta, dodatek w HD) - cały film w ekstremalnej prędkości.
- Zdjęcia z filmu i planu.
- Zwiastuny (4 minuty).
- Wpadki filmowe.
- Żartobliwe ścieżki (dodatek w HD).

Sam film był całkiem udanym sukcesem kasowym, oczywiście w porównaniu z innymi produkcjami Mela Brooksa, a sam twórca wielokrotnie starał się od niego odcinać kupony. Przez wiele lat próbował nakręcić sequel lub serial. Skończyło się na tym drugim, który wydano także na DVD. Jednak odgrzewany kotlet nie odniósł sukcesu kasowego i nie został ciepło przyjęty. Zresztą to samo prawdopodobnie czeka to wydanie BD (zapowiadane tutaj), początkowo wg Amazona miała kosztować 19,99 USD, dziś (kilka tygodni po premierze) można je kupić za około 7,88 USD.

''Kosmiczne jaja'' na Blu-ray

Stopklatka
5

Mija 25 lat od premiery kultowego filmu ''Kosmiczne jaja'', który parodiuje silnie Gwiezdne Wojny, ale też wiele pozostałych filmów z gatunku SF, bo jak stwierdził reżyser filmu: "Szukałem kolejnego gatunku, który mógłbym zrujnować". Wkrótce w sprzedaży na Zachodzie pojawi się druga, tym razem specjalna edycja tego filmu na Blu-ray. Jak zapowiada stopklatka: "Poza wspaniałym obrazem, dla fanów czeka ponad 5 godzin materiałów dodatkowych, specjalny film dokumentalny "Spaceball and the Skroobing of Sci-Fi", komentarz Mela Brooksa, galerie kostiumów i szkiców koncepcyjnych i gagi z planu. Cena wydania będzie wynosić 19,99 dolarów.

Poniżej przedstawiamy zapowiedź wideo tego wydania:



W Polsce "Kosmiczne Jaja" dostąd zostały wydane jedynie na DVD, którego nakład już się wyczerpał.

Temat na forum

W telewizji pokażą ''Kosmiczne Jaja''

TVP
19

W dniu jutrzejszym, to jest środę 14 marca 2012, drugi kanał Telewizji Polskiej nada film „Kosmiczne Jaja” ( Spaceballs, 1987) – jedną z najbardziej popularnych parodii Gwiezdnych Wojen. Reżyserem i scenarzystą filmu jest legendarny Mel Brooks, autor parodii znanych dzieł i gatunków kinowych. Emisja „Kosmicznych Jaj” rozpocznie się o godzinie 21:50 w ramach cyklu Kino na maksa w TVP2. Równocześnie film „poleci” na kanale TVP HD.



Poniżej prezentujemy opis pochodzący ze strony TVP:

Mel Brooks, znany producent, reżyser, scenarzysta i aktor, a przede wszystkim wielki prześmiewca amerykańskiego kina, ma tyluż przeciwników co zwolenników swych zwariowanych komedii. Realizował pastisze westernów, kryminałów, dreszczowców, nie zawahał się szydzić z mistrza Alfreda Hitchcocka. Tym razem rozprawia się z mitem "Gwiezdnych wojen", których zabawną parodię nakręcił dziesięć lat po premierze słynnego filmu science fiction George'a Lucasa.

Krytyka dopatrywała się tam kpin także z innych sztandarowych dzieł tego gatunku, jak "Obcy - 8 pasażer Nostromo", "Planeta małp", "2001: Odyseja kosmiczna", "Star Trek". Znakomitą oprawę prostej fabuły filmu stanowi cała kolekcja wybornych żartów, zarówno słownych, jak i wizualnych oraz zwracający uwagę wystrój plastyczno-scenograficzny. Mel Brooks wystąpił w "Kosmicznych jajach" w podwójnej roli jako prezydent i Jogurt. Prace nad scenariuszem trwały ponad dwa lata, ale złośliwcy docinali autorowi, że całość sprawia wrażenie żartu skleconego naprędce podczas koktajlu. Niemniej dowcip spodobał się publiczności, co zagwarantowało zwrot kosztów produkcji filmu, którego budżet wyniósł około 22 milionów dolarów.

Źli mieszkańcy planety Kosmojajo zamierzają zaatakować miłujących pokój Druidyjczyków. Aby zmusić do posłuszeństwa władcę Druidii, króla Rolanda (Dick Van Patten), chcą porwać jego ukochaną córkę, księżniczkę Vespę (Daphne Zuniga). Prezydent (Mel Brooks) wysyła na Druidię statek kosmiczny ze swymi ludźmi, dowodzony przez okrutnego lorda (Rick Moranis). Tymczasem ma odbyć się ślub Vespy z księciem, którego piękna dziewczyna nie darzy sympatią. Ucieka więc sprzed ołtarza i wraz ze swym wiernym robotem odlatuje z rodzinnej planety pojazdem kosmicznym. Ojciec, zaniepokojony nagłym zniknięciem córki, prosi o pomoc Starra ( Bill Pullman), który wraz zw swym kumplem (John Candy), pół psem pół człowiekiem, podejmuje się misji uratowania księżniczki. Ich tropem podąża Lord Hełm.

Animowane ''Kosmiczne Jaja'' na DVD

TheForce.Net
15

Jak pisaliśmy już kiedyś, animowany serial "Kosmiczne Jaja", będący swego rodzaju kontynuacją dawnego filmu Mela Brooksa, po wielu latach problemów dystrybucyjnych trafił wreszcie do telewizji w zeszłym roku, na kanał G4. Teraz serial wydany pod tytułem "Spaceballs: The Animated Series - The Totally-Warped Adventures" ukaże się na DVD, 29 grudnia tego roku. Okładkę tego wydania możecie podziwiać obok.

Tymczasem w prasie serial ten spotkał się dotąd z niezbyt przychylnymi opiniami. Recenzenci nazywali go "niepotrzebnym przypomnieniem starego filmu", serwis ComicMix ostrzega nawet, że serialu należy "Unikać za wszelką cenę!". Z kolei magazyn Wired nie potrafi zrozumieć dla kogo przeznaczony jest serial pisząc, że "zawiera humor na poziomie małego dziecka" i nadawałby się może jako krótkie komediowe filmy na kanale dziecięcym, gdyby nie bardzo mocne żarty seksualne, które zmroziłyby niejednego dorosłego.

Jednakże miłośników starego filmów zapewne dużo bardziej ucieszy wiadomość, iż w lipcu tego roku "Kosmiczne Jaja" zostały wydane na Blu-ray, więc każdy wyznawca Szmocy będzie teraz mógł cieszyć się nią w wersji HD.

Animowane ''Kosmiczne Jaja'' nadlatują

Yoda`as News
12

Być może już niewiele osób o tym pamięta, ale jakieś dwa lata temu sieć obiegły szokujące informacje o nowym animowanym serialu, który miał być oparty na słynnej parodii Mela Brooksa pod ciekawym tytułem Kosmiczne Jaja. Okazuje się, że choć nieco spóźniony jednak serial pojawi się w telewizji.

Serial zostanie wyemitowany w stacji G4, a premiera nastąpi już w najbliższą niedzielę 21 września. Wtedy to na G4 zostanie wyemitowany oryginalny film z 1987 roku, a po nim będzie można obejrzeć godzinny pilot serialu.
W serialu animowanym powrócą również aktorki znane z filmu, głosy podłożą Daphne Zuniga (Księżniczka Vespa) i Joan Rivers (Dot Matrix). Powróci też oczywiście Mel Brooks, który jest producentem i współtwórcą serialu. Według zapowiedzi parodia ma skupiać się nie tylko na "Gwiezdnych Wojnach", ale też na innych tworach popkultury, na przykład "Władcy Pierścieni”, "Jurassic Park", czy serii gier GTA. Jak mówi sam Brooks: "Spaceballs: The Animated Series" będzie nabijać się ze współczesnego stylu życia. Czekam z niecierpliwością, aby usatysfakcjonować starych fanów filmu, jednocześnie wprowadzając zupełnie nowe pokolenie w fenomen "Kosmicznych jaj" za pomocą serialu animowanego".

W sieci można znaleźć dwa zwiastuny serialu: jeden dostępny jest tutaj>>, a drugi w tym miejscu>>.

Kosmiczne jaja - będzie serial

comingsoon.net
13

Reżyser - Mel Brooks jako Prezydent Skroob, oraz Rick Moranis w roli Lorda Helmeta Jakieś dwa lata temu w sieci pojawiła się informacja, że Mel Brooks planuje stworzenie sequelu parodii filmów science fiction - w tym przede wszystkim SW - filmu "Kosmiczne jaja". Okazuje się, że faktycznie powstaje kontynuacja przygód kapitana Lone Starra, tyle, że w formie 13-odcinkowego serialu animowanego. Podobnie jak film, serial ma być parodią najpopularniejszych tytułów filmowych, ale będzie też nawiązywać do innych seriali, czy aktualnych wydarzeń politycznych. Animacją zajmie się studio Berliner Film Companie, zaś producentem jest MGM Studio.

Premierę serialu zaplanowano na jesień 2007. Brooks, który będzie podkładał głos dwóm postaciom w serialu, zajął się również pisaniem scenariusza do godzinnego pilota serialu. Pisze go wraz z Thomasem Meehanem, który współtworzył wiele filmów Brooksa, w tym pierwsze "Kosmiczne Jaja". Meehan będzie nadzorował powstawanie wszystkich 13 odcinków.

Mel Brooks „robi sobie kosmiczne jaja”

Onet.pl
11


Nie potwierdziły się plotki sprzed kilku miesięcy, mówiące, iż Mel Brooks pracuje nad sequelem swojej przebojowej komedii "Kosmiczne jaja" z 1987 roku. Nie oznacza to jednak, iż popularny reżyser nie ma dla nas innej niespodzianki.

- Zastanawiamy się nad serialem animowanym na podstawie "Kosmicznych jaj" - mówi reżyser w jednym z ostatnich wywiadów. - Nie miałbym nic przeciwko temu, żeby powrócić do roli tamtych postaci i podłożyć pod nie głos. Jeżeli tylko by mnie chcieli. Mam nadzieję, że ten projekt dojdzie do realizacji - deklaruje Brooks.

Przypomnijmy, iż Peter Segal pracuje obecnie nad pełnometrażowym filmem na podstawie popularnego w latach 60. serialu Mela Brooksa - "Get Smart". W roli głównej pojawi się komik Steve Carell.

- Producenci popełnili duży błąd, że się ze mną nie skontaktowali - komentuje produkcję twórca oryginału. - Nikt tego ze mną nie konsultował, chociaż razem z Buckiem Henrym stworzyłem postać Maxwella Smarta. Jednocześnie muszę powiedzieć, że bardzo sobie cenię Steve'a Carella. Jest przezabawny. Jeżeli tylko uda się im napisać dobry scenariusz i znajdą utalentowanego reżysera, może wyjść z tego coś sensownego - dodaje, podkreślając, iż, zanim ruszą zdjęcia, chciałby zobaczyć nowy scenariusz. - Mógłbym coś od siebie dodać - mówi. - Niezależnie od wszystkiego życzę im szczęścia - podkreśla Brooks, uznawany za jednego z najzabawniejszych ludzi XX wieku.

Sukcesy filmów fanowskich w internecie

Marsite
0

W internetowym serwisie Gazety Wyborczej pojawił się ciekawy artykuł o filmach fanowskich (informacja za Marsite.pl):

Konrad Godlewski 05-08-2005

"Star Wars: Revelations" wygląda jak kolejna część sagi Lucasa - są statki kosmiczne na tle planet, hologramy i pojedynki na miecze świetlne. 40-minutowy film, którego akcja rozgrywa się między jedną a drugą trylogią Lucasa, obejrzało już przeszło trzy miliony osób. Obejrzało tym chętniej, że to nic nie kosztuje, bo "Rewelacje" można ściągnąć w internecie, podobnie zresztą jak wiele innych filmów kręconych przez fanów "Gwiezdnych wojen", Batmana, pogromców duchów, "Matriksa" i innych dzieł popkultury. Badacze kultury mówią o narodzinach nowego fenomenu.

Fan film jest prawdopodobnie tak stary jak amatorskie kamery filmowe, od typowej amatorszczyzny odróżniają go jednak liczne i wyraźne nawiązania do największych kinowych hitów. Wśród prekursorów fan filmu niektórzy chcą widzieć papieża pop-artu Andy'ego Warhola, który w 1964 roku nakręcił "Batmana Draculę" - obraz inspirowany serialem "Batman i Robin" (Warhol był ponoć jego fanem). Inni wskazują na Dona Gulta, studenta filmoznawstwa, który dwa lata wcześniej zaczął kręcić amatorskie filmy o Kapitanie Marvelu, Batmanie i Supermanie. Sam robił kostiumy, pisał scenariusz i wcielał się w komiksowe postaci.

Za pierwszy rasowy fan film uchodzą "Hardware Wars", kuchenna parodia "Gwiezdnych wojen" z 1977 roku. Ernie Fosselius i Michael Wiese nakręcili film, który nie był ani artystycznym eksperymentem, ani studencką wprawką - toster i waflownica odegrały role kosmicznych statków, piłka do koszykówki zamieniła się w pokojową planetę Basketball, a zaprzyjaźnieni naturszczycy wcielili się w role takie jak rycerz Fluck Starburker czy międzygwiezdny podróżnik Ham Salad.

Zdaniem wielu parodia była bardziej udana niż późniejsze o dekadę hollywoodzkie "Kosmiczne jaja" Mela Brooksa, a do tego wyznaczyła kierunek rozwoju fan filmów, które do dziś przesycone są elementami parodystycznymi i często osadzone w galaktyce Lucasa.

Złota era fan filmu nastała w drugiej połowie lat 90. wraz z pojawieniem się tanich kamer cyfrowych. Nowe narzędzie umożliwiło amatorom nie tylko kręcenie dobrego jakościowo materiału, ale także montowanie i obrabianie go na domowym komputerze. Wprawdzie trwa to czasem miesiącami, ale przy odrobinie wysiłku nakręcenie sceny pojedynku na miecze świetlne jest osiągalne dla amatora. A internet pozwala na propagowanie dzieła w każdym zakątku globu.

Jednym z pierwszych filmów, które powiązały te możliwości, był "Troops" (1998) Kevina Rubio. Dysponując kilkoma kostiumami szturmowców imperium, Rubio nakręcił parodię "Gwiezdnych wojen" i "Cops", popularnego programu o policjantach (jego polski odpowiednik to "Gliny"). Film pokazujący trud szturmowców w utrzymaniu ładu na Tatooine zyskał milionową widownię, wywołując falę naśladownictwa, która obiegła Ziemię i do dziś zbiera żniwo w postaci filmów takich jak właśnie "Star Wars: Revelations". O ile Rubio kręcił z pomocą kilkunastu osób, to nad "Revelations" pracowały już dwie setki, w tym 30 profesjonalistów od efektów komputerowych. Wszyscy za darmo, a nakłady na film wyniosły zaledwie 20 tys. dol. - Jeszcze pięć lat temu nie moglibyśmy nakręcić takiego filmu, w każdym razie nie za takie pieniądze - mówi w rozmowie dla BBC reżyser Shane Felux.

Fanfilmowcy wcześniej od zawodowców ośmielają się stawiać naprzeciw siebie postaci zapożyczone z różnych źródeł - w "Batman: Dead End" (2003) oglądamy, jak Batman walczy z Obcym i Predatorem, a "Freddy vs. Ghostbusters" (2004) pokazuje starcie Freddiego Kruegera z pogromcami duchów. Zdaniem Grzegorzaka chociaż fan filmy ciągle pozostają w tyle za wytworami Hollywoodu pod względem technicznym, to niektóre z nich przewyższają dzieła Fabryki Snów ciekawymi pomysłami i świeżym spojrzeniem na popularne postaci i historie. Przykładem może być zabawny 8-minutowy "George Lucas in Love" (1999), w którym oglądamy jak młody reżyser czerpie inspiracje do "Gwiezdnych wojen" na studenckim campusie, kiedy to jego muzą staje się dziewczyna o wyglądzie księżniczki Lei. Film spodobał się samemu Lucasowi i od 2000 roku fani walczą o oficjalne nagrody Star Wars Fan Film Awards, które obejmują obecnie dziewięć kategorii, w tym Wybór Georga Lucasa. Zwycięzcy mogą liczyć na kontrakt z firmą idola, dzięki któremu ich dzieło będzie dystrybuowane m.in. na witrynie atomfilms.com. Ku zachwytowi twórców, kilka fan filmów trafiło nawet tej wiosny na przegląd filmów krótkometrażowych w Cannes!

- Organizatorzy gwiezdnowojennego festiwalu chcieli włączyć do konkursu mój film "Stars in Black". Jednak kiedy wyszło na jaw, że jestem z Polski, to mi podziękowano - mówi Staszek Mąderek, jeden z najbardziej znanych polskich fanfilmowców. - Dopuszczają tylko filmy z USA, Wielkiej Brytanii i Japonii. A przecież nie tylko tam powstają ciekawe rzeczy. W Polsce istnieje kilkanaście grup produkujących fan filmy, a za uznane tytuły uchodzą m.in. "Szmatriks" i "Epizod 13". W sieci znajdziemy takie cuda jak "Rolnik Kombat" czy "Holocron" - nakręcone na serio nawiązanie do "Gwiezdnych wojen", w którym rycerz Jedi zatyka, wyglądający jak chińska latarka, świetlny miecz za oficerski pas z demobilu.

- Ludzie chcą kręcić, a fan film w Polsce nabiera rozpędu - uważa Mąderek, który zarabia na życie, reżyserując filmy reklamowe, ale tajemnicami warsztatu chętnie dzieli się z innymi także w internecie. Razem z uczestnikami jednego z konwentów nakręcił "Star Wars: Imladris", przezabawną parodię "Gwiezdnych wojen" z polskimi akcentami - Pałac Kultury udaje akademię Jedi, nauczyciel dostaje w skórę od uczniów tak jak w czasie niesławnego przypadku toruńskiego, a ciemna i jasna strona mocy ramię w ramię pierzchają przed łódzkim pogotowiem.

Staszek Mąderek również marzy, żeby przekształcić swoją pasję w coś poważniejszego. Uważa, że jest w stanie nakręcić film akcji z efektami, jakich polskie kino jeszcze nie widziało. Nie udała mu się współpraca z Telewizją Polską, więc szuka teraz inwestorów, którzy wesprą jego pomysł. Nie tylko dla żartu nakręcił swego czasu primaaprilisowy materiał dla regionalnego programu informacyjnego "Teleskop" opowiadający o tym, że w poznańskich Nagradowicach powstaje plan filmowy pod kolejną część "Gwiezdnych wojen". - Zdjęcia powstaną tutaj, ale cała obróbka komputerowa będzie miała miejsce w Ameryce, bo nasi zleceniodawcy uznali, że w Polsce nie da się zrobić efektów specjalnych - ironizował Mąderek na tle własnoręcznie sprokurowanych kosmicznych konstrukcji.

Jego żart wywołał niezamierzony efekt - po obejrzeniu primaaprilisowego "Teleskopu" ludzie z Poznania jeździli do Nagradowic, żeby szukać ekipy Lucasa.


Cały artykuł znajdziecie na Gazecie, dotyczy nie tylko Gwiezdnych Wojen.

"Kosmiczne jaja"

Nowa Gildia
16

Nowa Gildia donosi:

MGM Home Entertainment ogłosiło w R1 wydanie specjalnej kolekcjonerskiej edycji znakomitej komedii Space Balls CE (Kosmiczne jaja). To dwupłytowe wydanie pojawi się 3 maja 2005, cena oscylowała będzie w granicach 30 dolarów. Wszyscy miłośnicy zapewne ucieszą się z wielu dodatków i dźwięku DTS...

W oparach parodii, mknąc z prędkością niedorzeczną pośród gagów i efektów specjalnych, Mel Brooks śmiało podąża tam, gdzie nie dotarł jaszcze żaden geniusz komedii. Kosmojajarze, plemię kosmicznych niegodziwców, rządzonych przez podstępnego Prezydenta Tumana (Mel Brooks) zamierza ograbić z zasobów powietrza pobliską planetę Druidię. W samą porę jednak, międzygalaktycznym pojazdem typu Bajzel nadlatują pół-pies pół-człowiek Paw (John Candy) i Samotny Gwiazdor (Bill Pullman) nieziemsko przystojny awanturnik do wynajęcia. Czy zdołają ocalić Druidię i wyrwą rozkapryszoną księżniczkę Vespę z rąk mazgajowatego nieudacznika zwanego Posępnym Hełmem (Rick Moranis)? Zwłaszcza, że tylko królewskie honorarium pozwoli im spłacić dług wobec gigantycznej góry mozarelli, znanej jako Pizza The Hut. Wszystko zależy od tego, czy wierzycie szczerze w Jogurta (jeszcze raz Mel Brooks) i w siłę Sztorcu!

Posmakujcie Kosmicznych jaj i niech Sztorc będzie z Wami!

DVD Info:
Płyty: 2
Obraz: 1.85:1 anamorficzny transfer koloru
Dźwięk: DD 5.1 Surround i DTS 5.1 Surround w języku angielskim / DD2.0 w języku francuskim i mono w hiszpańskim
Napisy: angielskie / francuskie / hiszpańskie
Dodatki:
- Kosmiczne jaja: materiały dokumentalne
- John Candy: Kosmiczny duch
- Komentarz audio Mela Brooksa
- Od szkicu do filmu
- Rozmówki: Mel Brooks i Thomas Meehan
- Filmowe przedrzeźnianie
- Kosmiczne cytaty
- Kosmiczne jaja: Zdjęcia z poza planu
- Kosmiczne jaja: Galeria kostiumów
- Kosmiczne jaja: Galeria obrazów
- Trailer filmu z komentarzem Mela Brooksa
- Trailer kinowy

"Kosmiczne jaja". Powstanie serial animowany

Stopklatka
0

Jak donosi Stopklatka, powstanie kolejna część/wersja najsłynniejszej komercyjnej parodii Gwiezdnej Sagi - "Kosmicznych Jaj" (i przy okazji jednego z najbardziej pamiętnych filmów Mela Brooksa)

Mel Brooks oraz studia MGM TV i niemieckie BFC połączą siły w czasie realizacji animowanego serialu telewizyjnego, którego fabuła powstanie w oparciu o "Kosmiczne jaja", film Brooksa z 1987 roku.

Według oficjalnych informacji powstanie godzinny pilot serialu oraz jego 13 półgodzinnych odcinków. W pracach nad scenariuszem poszczególnych odcinków uczestniczyli będą sam Brooks oraz Thomas Meehan, jeden ze scenarzystów kinowego obrazu. Brooks użyczy głosu dwóm bohaterom cyklu: prezydentowi planety Kosmiczne Jaja - Skroobowi oraz Jogurtowi.

Oryginalne "Kosmiczne jaja" powstały w 1987 roku. Jest to opowieść o dzielnym gwiezdnym podróżniku znanym jako Lone Starr, który przeciwstawia się Lordowi Mrocznemu Hełmowi zamierzającemu wykraść z planety Druidia zapasy świeżego powietrza. Zleceniodawcą kradzieży jest prezydent planety Kosmiczne Jaja - Skroob (w tej roli sam Brooks).


Warto przypomnieć, że Brooks odgraża się też, że zrealizuje sequel Kosmicznych Jaj.

Temat na Forum

"Kosmiczne jaja" - ciąg dalszy nastąpi

Przemas i Wp.pl
15

Jak poinformował serwis Ain't-It-Cool-News, Mel Brooks przygotowuje się do realizacji sequela komedii Kosmiczne jaja.

Oryginalny film powstał w 1987 roku. Jego akcja koncentrowała się na Kosmojajarzach - plemieniu kosmicznych niegodziwców, rządzonych przez podstępnego Prezydenta Tumana (Brooks), którzy zamierzają ograbić z zasobów powietrza planetę Druidię.

W samą porę jednak, międzygalaktycznym pojazdem typu Bajzel, nadlatują pół-pies pół-człowiek Paw (John Candy) oraz przystojny awanturnik do wynajęcia Samotny Gwiazdor (Bill Pullman)...

W wywiadzie udzielonym magazynowi "Playbill" Brooks przyznał, że pracuje nad scenariuszem kontynuacji obrazu. Twórca zamierza także w niej zagrać. Premiera projektu planowana jest na tydzień przed debiutem trzeciej części nowej trylogii "Gwiezdnych wojen". - W najgorszym wypadku, rok później - oświadczył twórca.

Przypomnijmy, że obecnie Mel Brooks pracuje przy nowej wersji komedii "Producenci".

Kosmiczne Jaja!

1

Przypominamy, że dziś o 21.15 w Polsacie można będzie zobaczyć parodię SW w reżyserii Mela Brooksa - "Kosmiczne Jaja". W filmie obok samego Mela Brooksa będzie można zobaczyć Ricka Moranisa, Johna Candy i innych. Większe info w Programie Fana. Jest u nas równierz dostępna recenzja tegoż filmu.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.