Spis newsów (Disney)

Dziwne plotki o serialu Leslye Headland

19

O serialu Leslye Headland, wiemy niewiele, poza tym, że ma to być serial w jakiś sposób kobietocentryczny. Nic więcej nie zdradzono. Ale o serialu krążą ciekawe plotki, w których oczywiście pewnie jest trochę prawdy.



Zacznijmy jednak od tego, co w sieci niektórzy traktują jako zarzut wobec Headland. Scenarzystka pracowała w przez pięć lat w wytwórni Miramax, należącej do braci Weinsteinów. Co więcej przez rok, była osobistą asystentką Harveya Weinsteina. Tego samego, który molestował Lupitę Nyong’o i wiele innych kobiet. Owszem jego zachowanie jest karalne i wymiar sprawiedliwości się tym zajął, ale warto jednak pamiętać także o jego dorobku filmowym. To ten miał wpływ na przebieg kariery Leslye. Harvey osobiście wyprodukował takie filmy jak „Gandahar”, „Mój tydzień z Marilyn”, „Gangi Nowego Jorku”, „Pan i władca: Na krańcu świata”, „Zakochany Szekspir”, „Dziewięć” czy „Malena”. W przypadku Headland wspominając o jej pracy, zapomina się na czym ona polegała. Na pomocy w zarządzaniu firmą i produkcją filmów. Innymi słowy, Leslye mogła uczyć się od jednego z najlepszych w branży. No i została zatrudniona przez była asystentkę Stevena Spielberga, która potem stała się słynną producentką, czyli Kathleen Kennedy. Swoją drogą przyłapano Leslye na tym, że pousuwała niedawno swoje stare tweety, więc jak to w takich przypadkach bywa, ludzie drążą.

Na tym kontrowersje się nie kończą. Otóż podobno CEO Disneya Bob Chapek, a także Bob Iger, który miał przejść na emeryturę, ale z powodu COVID-19 pozostaje w filmie jako uber-CEO, byli bardzo zaskoczeni ogłoszeniem tej informacji. Ukazała się ona w Variety, nie jako przeciek, ale jako ogłoszenie. Prezesi Disneya jakoby nic o niej nie wiedzieli i nie spodobało im się to. Jedni twierdza, że poszło o kobiecocentryczność i politykę, inni o grę o wpływy w Lucasfilmie i kontrolę nad „Gwiezdnymi Wojnami” (różne doniesienia o starciach na linii Kennedy - Jon Favreau). Ale chyba podstawowy problem znajduje się właśnie w poprzednim paragrafie. Choć Headland osobiście raczej nie miała nic wspólnego z zachowaniem Weinsteina, to jednak część osób reaguje dziś na jego nazwisko alergicznie. Skojarzenie to nie łatwo wyplenić. Dział prawny i PR Disneya są tym zaniepokojone, nie chcą mieć jakiś kolejnych kontrowersji przy „Gwiezdnych Wojnach” czy innych produktach Disneya. Niektóre doniesienia sugerują, że umowa z Headland została podpisana bez konsultacji z tymi działami i obaj panowie są zaskoczeni, no i tym samym niezbyt zadowoleni.

A wygląda na to, że w Disneyu jakiekolwiek zbędne kontrowersje są obecnie niemile widziane. Zarząd robi wszystko by firma stanęła na nogi i znów była zyskowna. Iger został w firmie, by ją ratować, ale w obliczu COVID-19 ma trochę małe pole do manewru. Parki są zamknięte (choć w Orlando obecnie wiceprezydent USA Mike Pence, rozważał w jakim rygorze powinny działać po otwarciu), kina są zamknięte, produkty licencjonowane też nie przynoszą tyle zysku (bo ludzie zajmują się innymi rzeczami). Najlepszą metodą jest przeczekać ten czas i to właśnie robi Disney, jednocześnie zabezpieczając się na przyszłość, choćby przesuwając premiery filmów. Niestety nikt nie wie, ile jeszcze ta sytuacja potrwa. Obecnie Disney podpisał umowy z bankami, na mocy których ma otwartą linię kredytową na 13 miliardów USD. 5 miliardów to kredyt który wygaśnie za rok (o ile nie zostanie przedłużony), 4 miliardy USD to kwota z którą Disney musi się rozliczyć w 2023. Cześć zadłużenia rozłożone nawet do lat 60. Holding wydaje się być gotowy na dużo gorszy scenariusz niż obecny. Natomiast w obliczu takich wyzwań, faktycznie mogli być zaskoczeni tym, że o nowym serialu dowiedzieli się z mediów. A czy jest tam coś więcej, tego na razie nie jesteśmy w stanie zweryfikować.

„Skywalker. Odrodzenie” od dziś na Disney+

9

Dziś celebrujemy Dzień Gwiezdnych Wojen, międzynarodowy, czyli 4 maja. Z tej okazji Disney przygotował kilka atrakcji. Jedną z nich jest „Skywalker. Odrodzenie”, które od dzisiaj jest dostępne dla subskrybentów Disney+.

By uczcić to, że cała saga będzie dostępna do zobaczenia w jednym miejscu, Disney i Lucasfilm przygotowały specjalny plakat okolicznościowy.



U nas oczywiście nie ma Disney+ i jeszcze sobie na niego poczekamy. Ale na pocieszenie warto dodać, że w tym tygodniu IX Epizod pojawi się u nas na DVD i Blu-ray.

Gwiazdy czytają dzieciom #2

1

Odkąd wg zaleceń powinniśmy ograniczać pobyt na zewnątrz powstało kilka różnych inicjatyw, które mają umilić pobyt w domu. W zeszłym miesiącu prezentowaliśmy pierwsze filmiki na których gwiazdy czytają dzieciom opowieści ze świata Gwiezdnych Wojen. Dzisiaj mamy dla Was kolejną porcję takich filmików. Na pierwszym z nich Anthony Daniels (C-3PO) czyta opowieść z Biblioteki Bajek, a na drugim Alex Honnold (amerykański wspinacz) czyta jedną z historii z Myths & Fables .



„Disney Gallery: The Mandalorian” zadebiutuje 4 maja

12

Disney i Lucasfilm postanowiły uczcić tegoroczny 4 maj niecodzienną premierą. Po pierwsze na Disney+ zobaczymy nowy serial – „Disney Gallery: The Mandalorian”, który będzie ukazywał kulisy produkcji pierwszego sezonu. Jon Favreau zaprosił do udziału w tym przedsięwzięciu obsadę i ekipę. Będzie on gospodarzem serii, poprowadzi dyskusję z uczestnikami.



Serial będzie składać się z ośmiu odcinków, pierwszy zobaczymy w poniedziałek (4 maja), kolejne co piątek. Każdy z odcinków ukaże inny aspekt produkcji.

Czwartego maja, także na Disney+ zobaczymy finał siódmego sezonu „Wojen klonów”. Tym razem to prawdopodobnie już ostateczne zakończenie serii.

Zaś przechodząc do plotek, Rosario Dawson zapytana o rolę Ahsoki w „The Mandalorian” powiedziała, że to nie jest potwierdzone, ale gdy zostanie będzie bardzo szczęśliwa. Już jest podekscytowana, że to może nastąpić w przyszłości. A właściwie jest pewna na milion i jeden procent dzięki fanom. Można zatem założyć, że aktorka sama potwierdziła nie tylko swój udział, ale i rolę, w której ją zobaczymy. Na oficjalne potwierdzenie pewnie sobie trochę poczekamy. Poza Rosario, do obsady powinni dołączyć też: Jamie Lee Curtis i Michael Biehn.

Dodatkowo wygląda, że wróci też Ming-Na Wen, czyli Fennec Shand. Mogliśmy ją zobaczyć w piątym odcinku. Wydawać by się mogło, że zginęła, ale w końcówce odcinka można było dostrzec kogoś przy jej ciele. Kim jest ten, który ją uratował, nie wiadomo. Można spekulować. Podobno mamy też zobaczyć szturmowców pustynnych i imperialnych artylerzystów.

Natomiast Taika Watiti potwierdził, że nie wyreżyserował ani jednego odcinka drugiego sezonu. Bardzo nad tym boleje, ale pracował nad filmem „Next Goal Wins” i ciężko było to połączyć. Na razie oficjalnie wiemy, że reżyserią odcinków zajęli się: Dave Filoni, Jon Favreau, Rick Famuyiwa oraz Carl Weathers. Krążą plotki o tym, że wróci także Bryce Dallas Howard oraz zadebiutuje Robert Rodriguez.

Drugi sezon pojawi się na Disney+ jesienią.

Gwiazdy czytają dzieciom

2

Od 2 tygodni Disney publikuje na swoim kanale youtube filmiki z gwiazdami czytającymi dzieciom różne opowieści. Wśród nich znalazły się jak na razie trzy historie z Gwiezdnych Wojen. Ashley Eckstein czytała „The Galaxy Needs You”, Daisy Ridley wybrała „BB-8 On The Run”, a Joonas Suotamo przeczytał „Chewie & The Porgs”. Wszystkie trzy historie możecie przesłuchać poniżej.







Jeszcze kilka dni przed tym jak pierwszy z powyższych filmików został zamieszczony na YT przez Disneya w naszym języku zaczął publikować słuchowisko Star Wars Cezary „Sizar” Żołyński - aktor, reżyser i fan Gwiezdnych Wojen. Poniżej zamieściliśmy jego „Opowieści Bena Rycerza Jedi”. Zachęcamy wszystkich, nie tylko dzieci, do jego przesłuchania!

Serial o Cassianie Andorze wstrzymany

12



Mamy kolejną ofiarę koronawirusa. Jak zdradził Neal Scanlan, po sześciu tygodniach pracy nad serialem o Cassianie Andorze ekipa została rozesłana do domu, a prace wstrzymane. Obecnie nie wiadomo na jak długo produkcja została zawieszona i czy wpłynie to na datę premiery. Ta co prawda została na razie ogłoszona na rok 2021 bez wskazania miesiąca, więc Disney ma szansę ją utrzymać. Przynajmniej tym razem w Lucasfilmie nikogo chyba nie zwolnili.

Inna ciekawostka mówi, że do ekipy dołączył Luke Hall, który ma zostać głównym scenografem serialu. Wcześniej odpowiadał za „Czarnobyl” oraz za pilota skasowanego już spin-offa „Gry o tron”. Pracował także przy „Królu Arturze: Legendzie miecza”.

Diego Luna natomiast przyznał, że ma trochę problemów z tym serialem, bowiem wszyscy wiemy jak to się skończy. Cokolwiek, by się nie działo, „Łotr 1” ukazuje nam definitywny koniec Cassiana. Z drugiej strony z „Łotrem 1” jest bardzo podobnie, bowiem tam też z góry znaliśmy już zakończenie. Tyle, że tam nie znaliśmy bohaterów. Teraz będziemy dobrze wiedzieć do czego Andor jest zdolny, a do czego nie. Tak więc najtrudniej będzie to zacząć.

Na koniec warto wspomnieć jeszcze o tym, co pisaliśmy przy okazji serialu o Obi-Wanie, jakby ktoś przeczył. Rosario Dawson podobno podpisała kontrakt, by zagrać Ahsokę w kilku serialach. Pierwszy to „The Mandalorian”, drugi to zapewne ten domniemany serial o Tano. A co z pozostałymi? Czy wystąpi w Kenobim, czy także w Cassianie? Zobaczymy.

Obi-Wan dopiero w 2022

39

Właściwie powinniśmy się tego spodziewać. W prezentacji Disneya ukazującej plany wobec Disney+ we Francji znalazły się ciekawostki a propos przyszłych seriali. Otóż o ile serial o Cassianie został wpisany w części przyszłość (rok 2020-2021), to znajduje się tam też fragment o odleglejszych planach – 2022. Piszą tylko, że wróci Ewan McGregor. Nic więcej.



Właściwie ta informacja nie powinna nikogo szokować, ostatnie wieści o nowym scenarzyście tylko potwierdzają, że czeka nas daleka droga. Zdjęcia do Obi-wana ruszą dopiero w przyszłym roku, zobaczymy, czy faktycznie będzie to styczeń.

Natomiast ciekawą informację podał serwis TheDirect. Wg ich informacji, Rosario Dawson podpisała umowę na kilka seriali. Ahoska nie tylko pojawi się w „The Mandalorian”, a także być może własnym serialu, ale może pojawiać się gościnnie w innych. W przypadku Kenobiego pewnie miałoby to więcej sensu, w końcu się znają. Na razie to oczywiście tylko niepotwierdzona plotka.

Neal Scanlan o pracy nad serialem o Cassianie Andorze

8

To akurat nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, Neal Scanlan, który w Lucasfilmie odpowiada za efekty specjalne, a dokładniej za tworzenie wszelkiej maści stworów i obcych, potwierdził, że pracuje obecnie nad serialem o Cassianie Andorze.



Odpowiedział na kilka pytań dla Movieweb. Przyznał, że dla niego praca nad serialem właściwie nie różni się od pracy przy filmach. Ale jednocześnie dodał, że nie muszą tu osiągać kompromisów. Z punktu widzenia osób tworzących stwory sposób pracy pozostaje bez zmian. Ale jest jeden plus, mogą wyciągać i wykorzystywać stwory, które stworzyli do filmów Disneya, a które nie załapały się z różnych względów w finalnym produkcie. Wiele takich istot wycięto, teraz wrócą w trochę zmienionej formie (głównie w innym celu fabularnym, z nową historią).

Scanlan zapytany o kolejne projekty (filmowe), odparł, że zarówno uczestniczy w dyskusjach w pewnym sensie, jak i nie uczestniczy w nich. Mówi, że w Lucasfilmie dużo się rozmawia, dużo się zastanawiają nad kolejnymi krokami. Ale w tej materii, co to będą za projekty Neal nie jest decyzyjną osobą.

Rosario Dawson jako Ahsoka Tano w drugim sezonie „The Mandalorian”

49

Jak donosi /film w drugim sezonie „The Mandalorian” czeka nas nie lada niespodzianka. Otóż Dave Filoni dopiął swego i sprawił, że Ahoska Tano pojawi się w serialu. Co więcej ma ją zagrać Rosario Dawson. Na razie nie podano żadnych dodatkowych szczegółów, w tym w ilu odcinkach wystąpi, czy jaka ma być jej rola.



Rosario Dawson zabłysnęła na początku obecnego stulecia. Zagrała choćby w „Sin City. Miasto Grzechu”, „Facetach w Czerni II”, czy w drugiej części „Sprzedawców” Kevina Smitha. Grała u Quentina Tarantino („Grindhouse: Death Proof”), ostatnio jednak częściej występowała w serialach telewizyjnych.

Ahsoka Tano pojawiła się po raz pierwszy w kinowym pilocie serialu „Wojny klonów”. Początkowo idea padawanki Anakina Skywalkera wzbudzała spore kontrowersje, jednak rozwój tej postaci w serialu sprawił, że stała się jedną z ulubionych bohaterek „Gwiezdnych Wojen” i ma rzeszę oddanych fanów.

Zobaczymy, kiedy Lucasfilm / Disney lub twórcy serialu potwierdzą tę wiadomość.

Praca na planie drugiego sezonu „The Mandalorian” dobiega końca

7

Na początek małe sprostowanie. James Mangold jednak nie pomógł nakręcić fragmentu odcinka „The Mandalorian”. Zostało to sprostowane przez reżysera osobiście. Kiedy Ron Howard gratulował swojej córce - Bryce Dallas Howard i Mangoldowi, że będą reżyserować coś z drugiego sezonu, James odpisał mu, że w jego przypadku to tylko plotka.



O tej ploce pisaliśmy w zeszłym tygodniu. Wspominaliśmy wówczas też wypowiedzi Giancarlo Esposito, czyli Moffa Gideona. Do nich doszło jeszcze jedno, bardzo istotne zdanie. W drugim sezonie powinniśmy się spodziewać wielkiej, epickiej sceny akcji z mieczami świetlnymi. Niekoniecznie musi to być pojedynek.

Natomiast jeśli chodzi o plotki i potencjalne powroty, to można znaleźć informacje o trzech powrotach. Nie są oczywiście potwierdzone. Pierwsza plotka mówi o powrocie Taiki Waititiego na plan. Czy zatem powróci IG-11? A jeśli tak, to czy zostanie on w jakiś sposób odtworzony (mała szansa, podobno Jon Favreau lubi finał pierwszego sezonu z poświęceniem tego bohatera), retrospekcja, czy może będzie to inny model?

Dwie pozostałe plotki są jeszcze bardziej wątpliwe. Podobno mielibyśmy zobaczyć zarówno Yodę jak i Dartha Maula. Zgodnie z kanonem obaj już powinni nie żyć, więc być może pojawią się w jakiś retrospekcjach. Maul był w „Wojnach klonów” mocno związany z Mandalorianami, a Yoda w naturalny sposób jest powiązany z brzdącem, choćby przez przynależność gatunkową. Zobaczymy, co z tego wyniknie.

Kończąc sesję plotkową, wracamy jeszcze raz do reżyserów. Podobno dwa odcinki drugiego sezonu wyreżyserował Peyton Reed, chyba najbardziej znany jako reżyser obu filmów o Ant-Manie.

Tymczasem zdjęcia do drugiego sezonu dobiegają już ku końcowi. Gina Carano zakończyła już swoją pracę na planie, podzieliła się też zdjęciem na Instagramie.



Na drugi sezon poczekamy sobie do jesieni. Ciekawe, czy do tego czasu ruszy już Disney+ w Polsce. Na przyszły tydzień planowane jest posiedzenie akcjonariuszy Disneya, zobaczymy jakie pierwsze zmiany czekają nas wraz z erą Boba Chapeka. Być może dowiemy się też czegoś więcej o drugim sezonie (choćby potwierdzenia niektórych plotek), a także innych projektach serialowych i kinowych.

Bob Iger rezygnuje ze stanowiska szefa Disneya

18

Dziś rano świat obiegła dość sensacyjna wiadomość. Bob Iger, CEO Disneya, najważniejsza osoba całego holdingu zrezygnował ze stanowiska. Jego miejsce, w trybie natychmiastowym, zajmie Bob Chapek. To dość niespodziewana wiadomość. Spowodowała spadek kursów akcji Disneya.

Bob Iger ma podpisany, wydłużony zresztą, kontrakt do końca 2021. Obecnie zajmie nowe stanowisko, prezesa wykonawczego i będzie wdrażał Chapeka, który będzie podlegał Igerowi. Jednocześnie Iger wciąż będzie nadzorował toczące się projekty, jak fuzja z 21 Century Fox, uruchomienie Disney+ i tak dalej.



Chapek dotychczas był szefem parków Disneya. Zasłynął tam z oszczędności. Będzie ósmym CEO Disneya w historii. Uchodzi też za człowieka Igera i raczej będzie kontynuatorem jego polityki. Chapek może poszczycić się otwarciem parków w Szanghaju (pierwszy park w Chinach) i rozbudową obecnych parków. Jedną z nich było „Galaxy’s Edge”, acz w tym wypadku Chapek nadzorował tę atrakcję dopiero przy okazji uruchomienia. Swoją drogą jest mikrobiologiem z wykształcenia.

Dlaczego akurat teraz Bob Iger zrezygnował ze stanowiska akurat teraz? Po sieci można znaleźć wiele teorii. Oczywiście jedna z nich dotyczy tego, że „Gwiezdne Wojny” sprzedały się poniżej oczekiwań. Ale to chyba nie to. Druga mówi o dochodzeniu przeciw Disneyowi, które prowadzone jest w Stanach. Była księgowa Disneya, Sandra Kuba twierdzi, że przychody firmy są zawyżane od 18 lat. Podobno księgowano pieniądze za usługi, które dawano klientom za darmo. Dochodzenie prowadzi Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd.

Jest jeszcze trzecia sugestia, związana z dalszymi planami Boba Igera. Wydana w zeszłym roku autobiografia i częstsze, acz wciąż ostrożne, komentarze polityczne mogą sugerować, że Bob poważnie rozważa start w wyborach prezydenckich w Stanach w 2024. Jednocześnie jeśli chodzi o przychody, rok 2019 dla Disneya był rekordowy. W roku 2018 tylko 3 filmy Disneya przyniosły przychód powyżej miliarda USD globalnie (2 pozostały nie były Disneya). W 2019 było ich 7 z 9 (z tym, że jeden z tych dwóch pozostałych jest związany z Marvelem). Takim wynikiem Disney raczej nie będzie w stanie się pochwalić w 2020. W harmonogramie premier brakuje aż tak dużych hitów. Jednocześnie uruchomienie Disney+, przejęcie Foxa, Pixara, Lucasfilmu i Marvela stawiają Igera w pozycji cudotwórcy. Tą trudno byłoby utrzymać w ciągu następnych dwóch lat. Obecny harmonogram premier kinowych Disneya nie ma aż tylu potencjalnych hitów. Jednocześnie potencjalne przejęcie MGM może być trudniejsze, ze względu na konkurencję żywo zainteresowaną zakupem firmy. Dodatkowo brak wielkich wyzwań na horyzoncie. Natomiast zmiana ściąga z niego odpowiedzialność, a przy tym gwarantuje większość przywilejów, przy tym pozwalając mu odejść w momencie, gdy jego osiągnięcia lśnią najlepiej.

Temat na forum.

Kreacje na gali oskarowej

22

Dziś w nocy odbyła się 92. gala wręczenia nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej, zwanych skrótowo Oskarami. Choć „Gwiezdne Wojny: Skywalker. Odrodzenie” było nominowane w trzech kategoriach, dzielnie kontynuuje disneyowską tradycję nie zgarniania statuetek. Starwarsówek jednak miał na gali swoich reprezentantów. Wśród zapowiadających pojawili się Oscar Isaac i Kelly Marie Tran oraz Steven Spielberg. Laura Dern zdobyła nagrodę w kategorii najlepsza drugoplanowa rola kobieca, zaś Taika Waititi został nagrodzony za najlepszy scenariusz adaptowany. Zaś wśród laureatów za efekty specjalne (za „1917”) znalazł się Dominic Tuohy (miał też nominację za efekty do IX Epizodu). Natomiast w montażu dźwięków nagrodzono między innymi Stuarta Wilsona (który pracował przy wszystkich Disneyowskich Star Warsach).

Dość tego wyliczania, czas przejść do konkretów, czyli ploteczek z gali i drobnych, acz interesujących kontrowersji. Po pierwsze Lupita Nyong’o nie pojawiła się na gali. Jak donoszą niektóre media, mógł to być bojkot, gdyż nie dostała nominacji za „To my” (tym samym wyszło, że Oskary wciąż są białe). Lupita za tę rolę dostała kilka pomniejszych nominacji oraz nagrodę Afro-Amerykańskiego Stowarzyszenia Krytyków Filmowych (w kategorii najlepsza aktorka). Jaka jest prawdziwa przyczyna jej nieobecności, niestety nie wiadomo.



Za to Natalie Portman po raz kolejny pokazała jak kobiety są marginalizowane w Hollywood. Zamówiła sobie kreację z Diora, na której wyszyto nazwiska kobiet, pominiętych w nominacjach np. w kategorii najlepszy reżyser. Jej strój i jego wymowa były szeroko komentowane w mediach.

Natomiast Rian Johnson postanowił wykorzystać strój do autopromocji i przypomnieć o swoim wkładzie w ubogacanie fauny odległej galaktyki. Pochwalił się na twitterze spineczkami do mankietów w kształcie porgów.



Miejmy nadzieję, że kolejna fala filmów przynajmniej zacznie odbijać kategorie techniczne. Twórcy, jak zresztą widać, i tak te Oskary dostają, czemu więc nie za „Gwiezdne Wojny”?

Kathleen Kennedy nagrodzona przez BAFTA

21

Wczoraj odbyło się wręczenie nagród BAFTA. Warto wspomnieć, że za najlepszą aktorkę drugoplanową uznano Laurę Dern („Historia małżeńska”). Za najlepszy scenariusz adaptowany uznano „Jojo Rabbit” Taiki Waititiego. Za efekty nagrodzono „1917”, jednym z trzech głównych twórców jest Dominic Tuohoy (nominowany także za „Skywalker. Odrodzenie”).

Ciekawe są też nagrody za całokształt. Za swój wkład w kino brytyjskie nagrodzono Andy’ego Serkisa. Zaś za sprzyjanie akademii - Kathleen Kennedy. Jeszcze ciekawsze jest to, co Kathleen powiedziała po rozdaniu nagród. Przypominamy, że chodziły słuchy iż w styczniu zostanie zapowiedziany kolejny film wraz z wybranym już reżyserem. Styczeń minął, jedyne czego się dowiedzieliśmy, to że film nie będzie powiązany z projektem Luminous, tym samym raczej nie zobaczymy High Republic w kinie. Przynajmniej na razie. Co zatem powiedziała Kathleen? Otóż oznajmiła, że kobieta będzie reżyserem filmu „Gwiezdne Wojny”, a kilka z nich już pracowało nad „The Mandalorian”.



Jeśli chodzi o reżyserię to pracowały dwie. Deborah Chow i Bryce Dallas Howard. Pytanie tylko, czy Kathleen Kennedy nie mając nic do oznajmienia mówi o jakiejś nieokreślonej kobiecie w przyszłości, czy właśnie w ten sposób podpowiada kim jest wybrany reżyser? Swego czasu chodziła plotka, że za adaptację „Knights of the Old Republic” odpowiada Laeta Kalogridis. Może dalej jest coś na rzeczy? No a my czekamy na zapowiedź kolejnego filmu. I tu pytanie otwarte, czy zdradzą coś przed 11 marca 2020, kiedy jest coroczne spotkanie akcjonariuszy Disneya? Jutro (4 lutego) z kolei jest prezentacja dla akcjonariuszy o wynikach za pierwszy kwartał fiskalny 2020, ale nie ma co się nastawiać na zapowiedzi.

Baby Yoda dalej święci tryumfy

12

O małym Yodzie już pisaliśmy nie raz, ale w temacie wciąż się dziele. Jon Favreau zamieścił twitta, na którym George Lucas na planie „The Mandalorian” zapoznaje się z kukiełką.



Bob Iger tymczasem wspomógł na twitterze drużynę NFL - Green Bay Packers.



Ale nie jest tak różowo. Disney zawalił sprawę związaną z zabawkami i figurkami z dzieckiem Yodą, a na zainteresowanie odpowiedzieli rzemieślnicy. Ich dzieła, które nie mają licencji i często są robione ręcznie, można znaleźć na takich portalach jak Etsy. Owszem, strategia Lucasfilmu i Disneya była zrozumiała, chcieli zachować w tajemnicy tego bohatera, ale potem nie potrafili zareagować. Teraz ścigają rzemieślników za to, że wypełniają niszę na rynku. Disney wysłał do nich wezwanie do usunięcia wszelkich produktów nawiązujących do „The Mandalorian”, w szczególności pluszowych Baby Yoda. W dodatku wygląda na to, że działania Disneya okazały się być połowiczne. Nastraszono część rzemieślników, ale nie wszystkich. Część sprzedawców nadal oferuje tego typu produkty, niektórzy wręcz wciąż trzymają się nazwy Baby Yoda.

O bohaterze, którego rasy nie znamy, mamy problem z jego określeniem, oraz wątpliwości co do płci (takie też pojawiają się plotki w sieci), wypowiedział się Giancarlo Esposito czyli Moff Gideon. Stwierdził, że za zainteresowaniem jego postaci dzieckiem Yodą stoi bardzo czysty motyw. Gideon pragnie władzy, która potrafi osiągnąć w jeden sposób, ale nie w każdy, więc zależy mu na tym by przypodobać się komuś innemu z kim można współpracować. Czy to mały Yoda, czy może inny użytkownik Mocy, na razie trudno stwierdzić. Może w drugim sezonie.

Taika Waititi reżyserem kolejnego filmu?

11

Kilka dni temu, przy okazji sześciu nominacji do Oskara dla „Jojo Rabit”, zapytano Taikę Waititiego o „Gwiezdne Wojny”. Pierwsze z pytań dotyczyło możliwości wyreżyserowania przez niego takiego filmu. Odparł tylko, że na razie nic nie słyszał o tym, ale jednocześnie „The Mandalorian” było jego szansą by móc pracować na planie z szturmowcami. Drugie pytanie dotyczyło chęci nakręcenia takiego filmu, tu Taika odparł, że oczywiście, że by chciał, ale na razie woli się skoncentrować na tym by IG-11 był bohaterem przez cały kolejny sezon.

Wydawało się, że ta rozmowa nie ma większego znaczenia. Ale dziś w nocy Hollywood Reporter ogłosił, że trwają negocjację z Waititim, by przejął ster kolejnego filmu. Źródła jednak nie potrafiły sprecyzować na jakim etapie są te negocjacje, oraz co to za projekt. Czy to w ramach filmu, którym ma się zająć Kevin Feige, czy może coś osobnego. Nie wspominając już o tym jak to się ma do „High Republic” czy „Old Republic”.

Warto zauważyć, że w chwili obecnej „The Mandalorian” staje się jakby testem kwalifikacyjnym dla filmowców. Debrah Chow dostała do reżyserii serial o Obi-Wanie, zaś jeśli te plotki okażą się prawdziwe, to reżyser dobrze odebranego finałowego odcinka pierwszego sezonu, dostałby swój film.

Natomiast Taika musiałby też jakoś zgrać swoje terminy. Obecnie w planach ma „Thor: Love and Thuner”, którego premiera zapowiedziana jest na listopad 2021. Miał też robić nową wersję „Akiry” (słynnej anime, która inspirowała „Atak klonów” i „Wojny klonów” - więcej). Wśród innych projektów są też nowy „Flash Gordon” oraz serial „Bandyci czasu”. Tak więc, nawet jeśli plotka z Taiką zostałaby potwierdzona, a on sam podpisałby kontrakt, to raczej niekoniecznie musiałby to być film z 2022. Może z 2024 lub jeszcze późniejszy?

Sam Taika oczywiście skomentował te plotki, wymownym twittem.



Zobaczymy, kiedy Lucasfilm i Disney postanowią coś nam potwierdzić. To już zdecydowanie czas, w którym prace nad filmem na grudzień 2020 powinny ruszyć. Ale jak pamiętamy, w przypadku „Łotra 1”, Gareth Edwards czy Gary Whitta pracowali prawie przez pół roku nie mogąc nikomu zdradzić, że podpisali umowę z Lucasfilmem. Więc, kto wie, może faktycznie listopadzowe plotki o tym, że reżyser kolejnego filmu został wybrany, są prawdziwe. Wtedy faktycznie Taika mógłby być na celowniku na jeszcze kolejną produkcję.

Nowe przecieki o zamieszaniu z „Skywalker. Odrodzenie”

65

Wygląda na to, że więcej się działo z zamieszaniem wokół Epizodu IX niż producenci chcą przyznać. Na reddicie pojawiły się nowe przecieki. Tak jak w przypadku poprzednich należy je potraktować jako historyjkę, zawierającą pewne fakty (trudno określić które), a nie jako prawdziwą wersję wydarzeń. Zwłaszcza, że ta potwierdza niektóre elementy, o których czytaliśmy wcześniej. Publikujący podobno rozmawiał z kimś blisko powiązanym z produkcją „Skywalker. Odrodzenie”.

Disneyowi bardzo zależało na tym filmie, ale problem polegał na tym, że Disney miał wobec niego własne plany. I jak to bywa w korporacji, plan nie musi być zrealizowany, ważne by dało się udowodnić sukces przed akcjonariuszami. Wg źródła przecieku, J.J. był bardzo w porządku wobec wszystkich na planie i bardzo mu zależało, by tego filmu nie „schrzanić”. Ale ostateczna wersja i to jak Abrams został potraktowany przez Disneya, jest dokładnie tym, czego J.J. nie chciał. Tu podobno doszedł jeszcze jeden problem. Abrams podpisał kontrakt z Warner Bros, na mocy którego ma się zająć postawieniem uniwersum DC na nogi. Disney licytował się z Warnerem w sprawie kontraktu z Bad Robot, ale zależało im tylko na Abramsie. By nie dotykał DC. Dziś perłą w koronie Disneya jest Marvel, który jest także silny słabością swojego konkurenta. Tak więc Abrams u sterów DC byłby dużym zagrożeniem dla Disneya.

Natomiast wracając do Epizodu IX. Wielu członków ekipy było zdziwionych tym, co zobaczyło na ekranie, to nie był film nad którym pracowali. J.J. podobno jest załamany tym, co zobaczył. Wynika to wprost z tego, że przez ostatnie 6 miesięcy Disney coraz bardziej wtrącał się w film, żądając zmian i wprowadzając je. Wiele rzeczy zmieniono w post-produkcji, nawet wypowiedzi aktorów były zmienione. Zaś Abrams jako reżyser nawet nie zdawał sobie sprawy, z wszystkich zmian jakie wprowadzono za jego plecami. Co więcej, czuł się zagrożony i zdominowany przez Disneya (nie fizycznie).

Źródło podaje, że Disney nigdy nie chciał by Rian Johnson robił Epizod IX. Nawet jeśli Rian takie rzeczy opowiada, to nigdy nie było prawdziwej dyskusji na ten temat. Ale Abrams wrócił do Epizodu IX za sprawą Boba Igera, nie Kathleen Kennedy. Disney chciał, by „Skywalker. Odrodzenie” było mniej kontrowersyjne i żeby było więcej fan-service’u. J.J. się zgodził, w zamian za uzyskanie większego wpływu na decyzje kreatywne. Nie chciał, by znów wyglądało to jak w przypadku „Przebudzenia Mocy” (gdzie Disney wciąż miał duży wpływ). Początkowo umowa wyglądała dobrze, zaczęła się psuć podczas kręcenia filmu. Abrams chciał nakręcić pewne sceny, ale Disney się nie zgadzał, tłumacząc to cięciami budżetu. W maju 2019 Abrams dalej walczył z Disneyem nad kluczowymi dla niego scenami w filmie. Jedną odpuścił. Inne kręcił w końcu w lipcu 2019 a nawet w październiku 2019 w studiach Bad Robot.

Jedną z tych ważnych scen dla Abramsa było to, co Kevin Smith określił jako roztopienie mózgu. Nie chodziło o głowę Imperatora. W filmie mieli pojawić się Samuel L. Jackson, Hayden Christensen, czy Ewan McGregor ale nie jako głosy, tylko jako duchy Mocy. Aktorzy w kostiumach mieli wspierać Rey w finalnej walce. Disney zdecydował to wyciąć, ponieważ w Chinach źle są widziane duchy (choć źródło nie potwierdza tego w 100%). By nie denerwować chińskich cenzorów, nawet kolor poświaty Marka Hamilla był zrobiony tak, by był w miarę neutralny. Spece od efektów mieli opisany kolor, którego mieli używać. Wycięcie tej i wielu innych scen, było ciosem dla Abramsa, bo on nie potrafił już dostrzec w tym filmu, który chciał zrobić i nad którym pracował. Podobno nawet na jednym ze spotkań stracił panowanie nad sobą i zapytał, dlaczego nie powiedzą, że film został napisany i wyreżyserowany przez Lucasfilm. A J.J. jest raczej człowiekiem spokojnym, który nie wybucha. Źródło jednak nie wie, jak skończyła się ta wymiana zdań.

Disney poza wycinaniem domagał się nagrywania specjalnych scen. Jedna z nich, to scena, której w filmie J.J. nie lubi najbardziej. Miała ona pomóc w sprzedaży zabawek. To scena z „oni teraz latają”. Jak ją Abrams zobaczył, to podobno ją wyśmiał.

J.J. pytany o krytyczne uwagi wobec „Skywalker. Odrodzenie” często przyznaje im rację i robi to szczerze, by nie powiedzieć nic więcej.

W styczniu J.J. gdy jeszcze miał nadzieję, że coś z tego wyjdzie, poszedł do Disneya i poprosił, aby film podzielić na dwie części. Zrobić z tego dwa Epizody lub coś w ten deseń. Dokładnie to samo mówił niedawno Chris Terrio. Disney powiedział „Nie”. Krakowskim targiem, ustalono, że film będzie trwał koło trzech godzin. (To się pokrywa z informacjami o których pisaliśmy w sierpniu). Wersja Abramsa z początku listopada miała 3 godziny i 2 minuty. Walka trwała i ostatecznie stanęło na filmie, który miał mieć 2 godziny i 37 minut. I tu źródło podaje, że ta wersja była obowiązująca jeszcze na początku grudnia. Tyle, że zobaczyliśmy wersję o długości 2 godzin i 22 minut, zaś informacje o tej długości pochodzi jeszcze z końca listopada. Wersja kinowa nie jest więc zaaprobowaną przez Abramsa. Poza duchami brakowało tam kilku istotnych, emocjonalnych scen. Abrams jakoby określił to, co zobaczył mianem dziwnych przeskoków posklejanych taśmą klejącą słabej jakości.

Inne przykłady wyciętych scen, to rozmowa Rose z Rey o tym, ze Poe wkurzy się, gdy zobaczy, co się stało z BB-8, zresztą Rose miała mieć większą rolę, oraz dłuższa scena pocałunku komandor D'Acy z jej dziewczyną. Miały się trzymać za rękę i być bardziej widoczne. Disney wyciął, ponieważ to co zostało na ekranie łatwiej dało się wyciąć z wersji w Singapurze, Emiratach i kilku innych krajach. Zresztą podobnie było z ewentualnym romansem Finna i Poe, co chciał zobaczyć Oscar Isaac. Disney powiedział twarto – „Niet”. Również scena na Mustafar z Kylo Renem miała być dłuższa. W skakaniu przez przestrzeń kosmiczną mieliśmy zobaczyć Kashyyyk, Naboo czy Kamino. Zaś scena z górą lodową była inspirowana grą Rebel Assault II: Hidden Empire w którą Abrams grywał wiele lat temu. Mieliśmy też dowiedzieć się, że Jannah to córka Lando. Finn miał w końcu przyznać, że jest czuły na Moc, zresztą mieliśmy to zobaczyć podczas walki na niszczycielu, gdzie udałoby mu się tej Mocy użyć. Wycięto, zastąpiono BB-8. Abrams musiał walczyć też o zostawienie Babu Frika. Zostało go niewiele. Włodarze Disneya bali się, że to kolejny Jar Jar Binks, a okazało się, że sympatyczny kosmita stał się ulubieńcem internetu. Wszystkie ocalałe sceny z Babu Frikiem możecie zobaczyć poniżej. Popularność Babu zaskoczyła dział marketingu Disneya (podobnie jak było z Baby Yodą). Za Babu odpowiada J.J. Abrams osobiście. Poświęcił dużo czasu i energii by stworzyć tę wspaniałą postać.



Wycięto też sceny ukazujące zamęt w głowie Kylo Rena. J.J. nie chciał by Ren i Rey pocałowali się na koniec, w ogóle nie podobał mu się pomysł Reylo, ale w Disneyu uważali, że to musi koniecznie znaleźć się w filmie i zadowoli fanów. Efekt był taki, że gdy Abrams oglądał ostateczną wersję i zobaczył jaką muzykę podłożono do walki Kylo Rena z rycerzami Ren rzucił tylko „what the fuck”. Podobno ekipa stoi za Abramsem, wersja Abramsa nadal istnieje, ale to nie jest film, który Disney chciałby upublicznić. Choć kto wie, może kiedyś wycieknie.

W sieci zaś już się pojawił hasztag #ReleaseTheJJCut. Ludzie chcą zobaczyć wersję nad którą podobno pracował Abrams.

Z innych wieści Maryann Brandon, montażystka filmu, która od lat współpracuje z Abramsem, przyznaje, że mieli za mało czasu na montaż. Podobno chcieli przesunąć premierę o trzy miesiące, ale Disney powiedział „nie”. Wszystko było robione w pośpiechu, co się odbiło jej zdaniem na finalnym efekcie. J.J. pracował ponad swoje siły, próbując wszystko dopiąć. W przypadku „Przebudzenia Mocy” mieli te trzy miesiące więcej i dało to radę. Maryann wspomina, że montowała praktycznie na planie, a J.J. patrzył na to w przerwie między ujęciami.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.