Spis newsów (Disney)

Disney przejął Foxa

28

O tym, że Disney zamierza przejąć 21st Century Fox wiemy już od dawna. W końcu jednak doszło do sfinalizowania umowy. Formalnie rzecz biorąc, Fox stanie się częścią grupy Disneya dopiero jutro, ale to już nie ma znaczenia.



Co to oznacza? Przede wszystkim to, że platforma Disney+ będzie mieć bogatszą ofertę, a także to, że sam Disney zdobył właśnie prawa do największego hitu wszechczasów, czyli „Avatara”, a także jego sequeli. Możemy być pewni, że te już nie będą bezpośrednią konkurencją dla „Gwiezdnych Wojen”. Alan Horn i jego zespół zadbają, by premiery się nie nakładały.

Druga rzecz, jeszcze ważniejsza, jest taka, że grupa Disneya kontroluję pełnię praw nad „Gwiezdnymi Wojnami”. Jednym z powodów, dla których wstrzymano dystrybucję przekonwertowanych na 3D „Ataku klonów” i „Zemsty Sithów” były właśnie prawa, które przez jakiś czas miały jeszcze pozostać w Foxie. Dodatkowym problemem było to, że Lucasfilm nie posiadał pełni praw do „Nowej nadziei”. Teraz nie ma to już znaczenia. Wszystko jest pod kontrolą Disneya.

Co z Epizodu IX pokazano akcjonariuszom?

49

Najważniejsza źródło informacji z tego tygodnia to oczywiście tak zwany Igercon, czyli spotkanie akcjonariuszy Disneya. Jeśli chodzi o „Gwiezdne Wojny” to najwięcej czasu poświęcono otwarciu „Galaxy’s Edge”, ale nie zabrakło czegoś o Epizodzie IX. Bob Iger zapowiedział, że Epizod IX, zresztą jak wszystkie nowe premiery Disneya, w ciągu roku będą dostępne w Disney+. Wciąż nie zdradzono tytułu, ale pokazano fragmenty filmu, a także filmiki z planu. Nie było zwiastuna. Na tytuł i zwiastun czekamy do Celebration.



I tu zaczynają się spoilery. Część akcjonariuszy podzieliła się, tym co widziała w mediach społecznościowych. Widzieli to raz, więc nie wszystko mogli wyłapać i zapamiętać.
  • Widzieli łamacza blokady w opuszczonym hangarze. Eksplozja wyrzuciła szturmowców do hangaru.
  • Kylo Ren w jakimś białym pokoju patrzył na hełm Vadera. Kylo nie miał maski w tej scenie. Pomieszczenie było w stylu designu łamacza blokady. Otworzył jakiś pojemnik i tam właśnie znajdował się hełm. Czy to komora medytacyjna, czy nowy okręt Kylo, nie wiadomo. Ren podobno nie wygląda na smutnego, ale raczej na obolałego. Jakby miał zły dzień. Wygląda prawie tak samo jak w poprzednich filmach.
  • Rey, Fin i Poe byli w kokpicie „Sokoła”. Poza nimi jest tu jeszcze ktoś (Chewie albo Lando?). Rey siedzi na miejscu pilota.
  • Był też krótko pokazany Lando. Wyglądał jakby po latach wrócił na pokład „Sokoła” i dotykał ściany.
  • Rey miała kuszę Chewiego. Dziewczyna ma przez większość czasu związane włosy. Jej miecz był niebieski.
  • Finn był w jakiś opuszczonych wnętrzach okrętu.
  • Pokazano Rey chodzącą po jakimś targu pełnym obcych.
  • Pokazano też ujęcia jak Daisy Ridley ćwiczy z mieczem w ręku i skacze, robiąc sztuczki w powietrzu (oczywiście jest wspomagana różnymi linkami, które zostaną wymazane).
  • Pokazano też jakąś nową postać, prawdopodobnie graną przez Naomi Ackie, która jeździła na jakimś stworze. Trochę się kojarzyły z banthami, z Jakku lub z Tatooine.
  • Był krótko BB-8 i jego mały megafonowy kompan.
  • Jedyna kwestia dialogowa należy do Rey. Ona mówi – „To zbyt niebezpieczne. Pójdę sama.” A Poe odpowiada „Idziemy razem”.




Z innych plotek, Matt Smith udzielił niedawno wywiadu „The LA Times”. Zapytany o to czy pojawi się w Epizodzie IX, powiedział: „Na tyle ile mogę powiedzieć, z pewnością nie”. Nie może mówić, został wycięty, czy coś się stało z kontraktem? Zobaczymy. Warto dodać, że o jego angażu pisało Variety. Nigdy nie był oficjalnie podany w obsadzie przez Disney/Lucasfilm.

Za to Oscar Isaac chwalił produkcję Epizodu IX. Była to świetna zabawa, było podniecenie, dużo energii. To zwieńczenie nie tylko tej trylogii, ale też wszystkich dziewięciu filmów sagi Skywalkerów. To niesamowite i myśli, że widzowie po prostu odlecą.

Na koniec coś o czym już pisaliśmy. Mark Hamill potwierdza, że J.J. Abrams znalazł sposób by Leia i Carrie Fisher były obecne w Epizodzie IX. I aktor jest zadowolony z tego, co wyszło.

Hondo Ohnaka w „Galaxy Edge”

8

Disney powoli odkrywa karty jeśli chodzi o „Galaxy Edge”. Dziś przedstawiamy kolejną. W parku tematycznym o „Gwiezdnych Wojnach” bedzie można zobaczyć Hondo Ohnakę, czyli słynnego pirata z „Sił przeznaczenia”, „Rebeliantów” i oczywiście „Wojen klonów” Dave’a Filoniego.

Hondo nie będzie aktorem, tylko robotem, stworzonym przez firmę Popular Mechanics. Jak został zbudowany animatroniczny Hondo można zobaczyć na filmiku.



“Galaxy Edge” zostanie otwarte jesienią tego roku.

Rusza się coś w sprawie kolejnego filmu?

17



Zbliża się Celebration a wraz z nim odpowiedzi na pytanie, co dalej z filmami. Póki jednak nie ma oficjalnych wieści pojawiają się plotki. Dziś kolejna porcja.



Serwis FantraThracks zauważył, że oprócz filmy do produkcji trzeciego serialu, Disney i Lucasfilm zarejestrowały w Wielkiej Brytanii jeszcze firmę E&E INDUSTRIES (UK) LIMITED. FanthaTracks wierzy, że to spółka, która ma odpowiadać za produkcję pierwszego filmu z cyklu Riana Johnsona. Wygląda na to, że jest to ich strzał. Jeśli mają ku temu stwierdzeniu jakie przesłanki, to nie zdradzają ich.

Opcje właściwie są dwie. Albo jest to film Johnsona, tak jak twierdzi FanthaTracks, albo film Benioffa i Weissa. W pierwszym przypadku może to oznaczać, że powoli rusza pre-produkcja lub jakieś koncepty, albo planowane są pewne prace. Nie oznacza to jednak, że coś się wydarzy szybko. W przypadku trzeciego spin-offa również zarejestrowano firmę - PLT PRODUCTIONS (UK) LIMITED. W 2016 strzelano, że to firma, która zajmie się produkcją Epizodu IX, dwa lata później sugerowano Obi-Wana. W każdym razie PLT nic na razie nie wyprodukowało i chyba już tego nie zrobi. Czy zatem E&E może być odpowiedzialna za trylogię Riana, czy Benioffa i Weissa? Zobaczymy.



MSW w swoim podcaście twierdzi, że trylogia Riana została przełożona w czasie. Ich zdaniem Disney zajmie się teraz filmami Benioffa i Weissa, więc pierwsza część ich trylogii będzie kolejnym filmem w kinie. Zresztą byłoby to zgodne z zapowiedziami Boba Igera. „Skasowana” trylogia Johnsona nie jest jeszcze skasowana, dalej jest w planach, natomiast ma być przeznaczona dla młodszej widowni. Filmy Johnsona mają mieć rating G, czyli mają być odpowiednie dla dzieci. Dotychczasowe filmy z cyklu miały rating albo PG (czyli do oglądania pod kontrolą rodziców), albo PG-13 (z scenami, które mogą być nieodpowiednie dla młodszych dzieci).

Zamiana trylogii miejscami jest też możliwa ze względu na inne projekty. David Benioff i D.B. Weiss kończą właśnie promocję finalnego sezonu „Gry o tron”, podczas gry Rian Johnson z końcem grudnia zszedł z planu filmu „Kinves Out”, obecnie wraz z Ramem Bergmanem są zajęci mocno postprodukcją. Premiera jest planowana na koniec listopada, więc Johnson chwilowo jest jeszcze zajęty. Warto jednak pamiętać, że kolejne części obu trylogii najprawdopodobniej będą pojawiać się w kinach naprzemiennie.

Nam pozostaje czekać na Celebration.

Rian rezygnuje z „Gwiezdnych Wojen”?

40

Dziś w nocy w sieci pojawiły się informacje o tym, że Rian Johnson odchodzi z „Gwiezdnych Wojen”. Podobno za jego decyzją stał negatywny odbiór „Ostatniego Jedi”.

Plotki te są łączone z faktem, że o trylogii Johnsona nic nie słychać, dodatkowo Bob Iger nie wymienił tego projektu gdy mówił o przyszłości, a w ogóle to powstaje inna trylogia. Spekulacje na ten temat uciął sam Rian Johnson.



Jak widać „skasowana” trylogia wciąż powstaje. W sierpniu pojawiły się plotki za które odpowiadał „Express” i Mike Zeroh, że została ona skasowana. Dziś też często się na nie powoływano. Owszem powstały petycje by skasować filmy Johnsona, ale na tym się skończyło. O przyszłości tych filmów z pewnością dowiemy się na Celebration. Na razie Johnson był zajęty innym projektem.

Tymczasem pojawiły się jeszcze szalone plotki, jakoby Disney i Lucasfilm rozważały możliwość stworzenia filmów bazujących na grach czy książkach z Expanded Universe.

Więcej o przyszłych projektach dowiemy się już na Celebration w kwietniu. Może ogłoszą wtedy datę premiery tak filmów Benioffa i Weissa jak i „skasowanej” trylogii.

Benioff i Weiss nakręcą trzy filmy „Star Wars”

72

Nową serię filmów, którą stworzą David Benioff i D.B. Weiss Lucasfilm zapowiedział trochę ponad rok temu. Nadal nie znamy szczegółów kontraktu twórców „Gry o tron”, z wyjątkiem tego, że w ten projekt wierzy Bob Iger oraz że wraz z zakończeniem „Gry o tron” nadchodzi jego czas.



Finałowy sezon „Gry o tron” pojawi się już w kwietniu, obecnie jest już skończony i trwa promocja. Przy tej okazji o swoich współpracownikach powiedział Casey Bloys, szef HBO. Bloys wierzy, że jak Benioff i Weiss skończą swoje „Gwiezdne Wojny” to wrócą do HBO. Zwłaszcza, że odpowiadają oni za produkcję serialu „Confederate”, a tu pojawiło się pewne opóźnienie. Casey mówi wprost, że wynika ono z tego, iż twórcy „Gry o tron” dostali ofertę zrobienia trzech filmów z serii „Gwiezdne Wojny”. Szef HBO rozumie, że to jest oferta, której się nie odrzuca, zwłaszcza jak się kocha tę serię i jest to realizacja pewnego marzenia. Poczeka.

To co jest istotne dla nas to fakt, że Bloys mówi o trzech filmach. Dotychczas Lucasfilm i Disney byli bardziej tajemniczy mówiąc o serii. Czyli mogłyby to być zarówno dwa filmy, pięć, jak i siedem. Z jednej strony nie należy się przywiązywać zbytnio do słów Bloysa, z drugiej nie można też ich bagatelizować. Może się pomylił, może myśli, że to trzy filmy, bo tak mu powiedzieli. Być może też Lucasfilm i Disney zostawiły sobie otwartą furtkę, czy wyjdzie z tego trylogia czy dłuższa seria, okaże się w trakcie, w zależności od tego jak nowe filmy zostaną przyjęte.

David Benioff i D.B. Weiss wyprodukują nowa serię, a także napiszą do niej scenariusz, bądź jego zarys. Nie znamy żadnych szczegółów jeśli chodzi o fabułę, czy nawet okres akcji. Wiemy za to, że te filmy nie będą one związane w żaden sposób z IX Epizodami, ani trylogią Riana Johnsona (której wielu wieści skasowanie, ale nie ma na to żadnych dowodów). W każdym razie o nowych filmach na pewno dowiemy się czegoś na Celebration.

Jako ciekawostkę można dodać, że „Gwiezdne Wojny” wpłynęły już na finał „Gry o tron”. Benioff i Weiss byli obecni na planie „Ostatniego Jedi” i dowiedzieli się jak Rian Johnson i Kathleen Kennedy walczą z przeciekami. Podobno część pomysłów wykorzystali u siebie.

Wyniki sprzedażowe produktów Star Wars

6

Od czasu do czasu prezentujemy Wam różne podsumowania i porównania. Tym razem chcielibyśmy zająć się tematem, który był dyskutowany w internecie w ciągu ostatniego miesiąca, przy okazji publikacji kolejnych wyników finansowych przez różne firmy. Chodzi mianowicie o to jak sprzedawały się produkty Star Wars w 2018 roku.

Na początku tego roku New York Post podał informację, że gadżety z Gwiezdnych Wojen należały do grupy najczęściej zwracanych prezentów świątecznych. Z punkty widzenia sprzedaży problematyczny był fakt, że pierwszy raz od 2015 roku w grudniu nie doczekaliśmy się nowej produkcji Star Wars. Ostatni film zadebiutował w maju, a gadżety z nim związane już od dawna znajdowały się na rynku. Spora część osób już je nabyła, a u pozostałych zainteresowanie do świąt zdążyło wygasnąć. Stąd też produkty Star Wars były często nietrafionymi prezentami.



Przyglądając się sprzedaży warto zerknąć na obraz jaki wynika z całorocznych danych. Pierwszą firmą, która dostarczyła informacje na ten temat był Disney. W opublikowanym niedawno raporcie zawarli wyniki z ostatniego roku finansowego. Analizując je trzeba zwrócić uwagę, że w przypadku Disneya rok finansowy 2018 obejmuje czwarty kwartał roku 2017 i pierwsze trzy kwartały 2018 - a co za tym idzie premiery dwóch filmów Star Wars. Porównując do poprzedniego roku Disney jako firma osiągnął zarówno większy przychód (59,4 mld $, wzrost o 8%) jak i zysk (12,6 mld $, wzrost o 40%). Gorzej sytuacja wygląda jednak w przypadku przychodu i zysków z licencji na produkty. W tej grupie mieszczą się właśnie wszystkie wydawane książki, komiksy, gadżety i inne produkty wytwarzane przez licencjobiorców. Przychód z licencji rok do roku spadł o 4% (do 4,6 mld $), a zysk o 6% (do 1,6 mld $). Wg raportu mniejsza sprzedaż produktów licencjonowanych wynika głównie ze spadku sprzedaży gadżetów związanych z Gwiezdnymi Wojnami, Frozen, Autami i Moaną. Zwiększyła się natomiast sprzedaż gadżetów z Myszką Mickey & Minnie oraz Avengersami. Nie znamy jednak dokładnych danych dotyczących poszczególnych marek.



Kolejną firmą, ważną z punktu widzenia fanów StarWars, która opublikowała swoje wyniki finansowe był największy licencjobiorca - Hasbro (znaleźć je można tutaj). W przypadku Disneya 4% spadek przychodu z licencji nie odbił się gorszym wynikiem finansowym biorąc pod uwagę całość firmy. W przypadku Hasbro jest to firma, która żyje ze sprzedaży m.in. licencjonowanych produktów. Przychody Hasbro za 2018 rok w porównaniu do 2017 spadły o 12%, zyski natomiast zanurkowały o 44%. Tym samym Hasbro zarobiła w 2018 roku najmniej pieniędzy w tej dekadzie. Porównując dokładniej rok do roku wyniki 22% spadek zaliczyły przychody z marek partnerskich. Pod tym określeniem kryją się m.in. Gwiezdne Wojny. To właśnie one wraz z Frozen, księżniczkami Disneya i Trollami miały największy udział w tym spadku. Wzrosła natomiast sprzedaż produktów wytwarzanych na licencji Marvela i Beyblade. Patrząc się na wyniki kwartalne największy spadek Hasbro zaliczyło w trzecim kwartale 2018 roku. Przez ostatnich kilka lat to właśnie trzeci kwartał był momentem w którym debiutowały w sprzedaży gadżety związane z nadchodzącą produkcją Star Wars - tym razem tego zabrakło. Dużo większa różnica procentowa w przypadku Hasbro i Disneya wynika również z problemów z jakimi mierzy się ta firma. Fani, szczególnie w USA, od dawna narzekają na słabą dostępność produktów Hasbro. Do tego dochodzi fakt, że wiele ich linii produktowych jest w ostatnich czasach niedopracowanych lub jest wznowieniami (z niewielkimi zmianami) gadżetów, które już trafiły wcześniej do sprzedaży.

Biorąc pod uwagę te wyniki można stwierdzić, że nie był to dobry rok dla produktów z Gwiezdnych Wojen. Warto jednak pamiętać, że spadek sprzedaży zaliczyła nie tylko marka Star Wars ale cała branża zabawkarska - w USA było to w ujęciu rocznym 2%. Na rynku gadżetów też dosyć mocno odbiło się bankructwo Toys'R'Us, które w USA miało ponad 800 sklepów. Wg prognoz rok 2019 ma być pod względem sprzedaży produktów licencjonowanych lepszy od poprzedniego.

Oficjalna zapowiedź „The Mandalorian” w kwietniu

26


Wygląda na to, że pierwsze zdjęcia i filmiki, a może nawet jakiś zwiastun serialu „The Mandalorian” zobaczymy 11 kwietnia. Składają się na to dwie rzeczy. Pierwsza to oczywiście Celebration, tam spodziewamy się panelu o nowym serialu aktorskim, a może nawet obu serialach (także tym o Cassianie). Druga rzecz to Disney zapowiedział prezentację platformy Disney+ dla inwestorów właśnie na 11 kwietnia. Mają wówczas pokazać też zajawki nowych produkcji.

MakingStarWars publikuje nowe plotki o serialu Jona Favreau. Teraz podobno jest mowa o tym, że serial został osadzony jakieś pięć lat po „Powrocie Jedi”. Okręt głównego bohatera ma się podobno nazywać „The Razorcrest”, choć tu nie ma pewności czy to nazwa statku, czy raczej nazwa typu, podobnie nie wiadomo, czy to „The” na pewno występuje w nazwie. Sam okręt jakoby pochodzi z czasów „Wojen klonów”, zobaczymy na ile będzie stylizowany.

Jednym z elementów tego statku będzie komora do zamrażania w karbonicie. Sugerują też, że odcinki będą trwały około 40-45 minut (a ma być ich w sumie 8).

Inne zebrane plotki sugerują, że być może droid, którego pokazał nam Jon to nie jest IG-88, a IG-11. Podobno w serialu pojawi się Zuckuss, a także wiele obcych ras z klasycznej trylogii jak devaronianie, nikto, trandoszanie, ugnaughci czy nawet jawowie. Zbroja Mandalorianina będzie się zmieniać w trakcie serialu, zobaczymy jak ją ulepsza. Końcowa ma być srebrna.

Premiera oczywiście jesienią, na Disney+.

J.W. Rinzler o skasowanych „Making of”

7

Jonathan W. Riznler udzielił krótkiego wywiadu portalowi Hero Collector. Artytkuł dotyczył skasowanych pozycji książkowych, głównie niefabularnych. Nie tylko z „Gwiezdnych Wojen”, wspominano jeszcze Indianę Jonesa, czy Star Trek.

Rinzler, autor Makingów z Zemsty Sithów, Nowej nadziei, Imperium kontratakuje i Powrotu Jedi, a także twórca i redaktor wielu innych niefabularnych pozycji, pracował nad książką o tworzeniu „Przebudzenia Mocy”. Została ona jednak skasowana przez wydawnictwo Abrams i Lucasfilm. Rinzler przy jej skasowaniu zapowiedział, że może powie kiedyś coś więcej na ten temat. Właśnie w końcu tu zrobił.

Jego zdaniem, nie było szans, by ta książka została wydana. On to doskonale wiedział, w momencie, gdy ją pisał. Był przekonany, że ją skasują. Głównie dlatego, że zarówno Disney jak i Kathleen Kennedy nie chcieli wracać do wielu spraw publicznie. Wydarzyły się, było o nich głośno, ale potem lepiej o nich zapomnieć. Rinzler podkreśla, że to jest spekulacja z jego strony, ale te problemy jak kwestia zmiany daty premiery, zatrudnienie Brada Birda, czy wypadek w którym Harrison Ford omal nie zginął, to nie są rzeczy z którymi kierownictwo Lucasfilmu czułoby się komfortowo. A z książką na ten temat poczucia komfortu nie polepsza.

Tu warto zwrócić uwagę na to, że Rinzler w samej tej wypowiedzi rzuca nowe światło na historie, które znamy. O Bradzie Birdzie wiedzieliśmy, ale z jakiegoś powodu wygląda na to, że był dużo poważniejszym kandydatem niż wszyscy myśleli. Wypadek Harrisona Forda jak widać to nie był tylko problem z kostką (o tym, że był naprawdę poważny później mówili też sami twórcy). Zaś grudniowa premiera nie była pierwszą datą na którą szykował się Disney. Tu jeszcze pamiętajmy o plotkach mówiących, że w pewnym momencie J.J. Abrams rozważał zrezygnowanie ze stanowiska reżysera. Wówczas mówiło się o napięciach na linii Abrams – Iger, zaś Kennedy ponoć stała murem za Abramsem. Przy okazji powrotu Abramsa przy Epizodzie IX, z kolei sugerowano, że konflikt już przy „Przebudzeniu Mocy” przebiegał raczej na linii Kennedy – Abrams, zaś to Iger raczej wspierał bardziej reżysera. Rinzler jak widać ma dużo lepszą wiedzę na ten temat i wie, że nie są to rzeczy, które ktokolwiek chciałby teraz upubliczniać.

Drugą ciekawostką jest to, że pierwotnie „Making” z „Przebudzenia Mocy” miał pisać Mark Cotta Vaz. Przygotował on pierwszą wersję, z której nikt nie był zadowolony. Podziękowano Markowi i na tym pracował Rinzler. On oczywiście poukładał treść po swojemu (chronologicznie), dopisał początek i koniec. Widząc zaś problemy książki i jej treść Rinzler właściwie od razu wiedział, że tego nikt nie wyda. Dlaczego przyjął tę pracę? Także dla pieniędzy. Jak wiemy Rinzler to pewna marka, więc nie było szans, by poukrywał przykre sprawy.

Jonathan wspomina także, że był zaangażowany w proces zatrudnienia autora - Josha Kushinsa, który z kolei pisał książkę o powstawaniu „Łotra 1”. Również skasowaną, bo Lucasfilm nie był z niej zadowolony. O ile „Przebudzenie Mocy” pomijając kwestię wypadku Forda to głównie tarcia na górze, o tyle jak wiemy doskonale, „Łotr 1” miał dużo więcej problemów, włącznie z tym, że reżyser Gareth Edwards został odsunięty od filmu, a za jego finalną wersję odpowiada Tony Gilroy (który sam nie jest zadowolony z efektu końcowego, co nie raz podkreśla). Dodatkowo Rinzler przez lata próbował stworzyć książkę z szkicami dotyczącymi „Indiany Jonesa”, bo w archiwach Lucasfilmu jest olbrzymia ilość interesującego materiału. Niestety ani Disney, ani Lucasfilm nie są w ogóle zainteresowani tego typu publikacjami. Nawet tymi, które nie są kontrowersyjne.

Na kwiecień jest zapowiedziany (na razie jeszcze) „Making of” z „Hana Solo”. Autorem tego albumu jest Rob Bredow, wiceprezes Lucasfilmu i obecny szef ILM. Miejmy nadzieję, że choć jemu uda się przebić przez ścianę i doprowadzić do wydania tej pozycji. Poniekąd także opisującej olbrzymie problemy przy powstawaniu filmu. Zobaczymy w jaki sposób zostaną przedstawione.

Problemy twórcy „Vader: Shards of the Past” [Aktualizacja]

39

Pod koniec tamtego roku pisaliśmy o nowym fanfilmie Vader: Shards of the Past stworzonym przez youtubera prowadzącego kanał Star Wars Theory. Sam fanfilm był nie lada przedsięwzięciem, włącznie z tym, że jego premiera odbyła się w kinie. Twórca podszedł do tego bardzo poważnie. Był w Lucasfilmie, zapewnił sobie możliwość zrobienia fanfilmu. Oczywiście warunki były takie, by na tym nie zarabiał. Proponował przekazać pieniądze LFL, ale oni także nie chcą brać udziału w takich projektach.

Fanfilm został dość dobrze przyjęty, przez dużą część środowiska fanowskiego i czekaliśmy na drugi epizod. Ale wczoraj świat obiegła wiadomość, że twórca ma problemy z Disneyem, że grożą mu pozwami, usunięciem filmiku i tak dalej. Zrobiła się nerwowa atmosfera, oczywiście od razu pojawiły się głosy sprzeciwu. Szczęśliwie dziś już mniej więcej wiadomo o co chodzi. Źródłem problemu nie jest ani Lucasfilm, ani nawet Disney, a firma Warner/Chappell zajmująca się sprzedażą muzyki i egzekwowaniem praw autorskich. Ponieważ wiele lat temu podpisała z Disneyem umowę, na mocy której może korzystać z muzyki Disneya (i zarabiać na niej), jak tylko ich algorytmy wyłapały, że fanfilm ma dużą oglądalność, a przy tym wykorzystuje tematy muzyczne z „Gwiezdnych Wojen”, zdecydowali to spieniężyć. Disney nie ma z tym nic wspólnego. Jak twierdzi twórca filmu, dałoby się z reklam wyciągnąć jakieś 80 tysięcy USD. Dla Disneya czy Lucasfilmu to mała kwota, ale widać Warner/Chappell się połasiły. Na Youtubie podpięły się pod reklamy dołączone do filmu i czerpią z niego zyski. Oczywiście, do tego dochodziły żądania, dość standardowe. Spraowadzają się one do tego, że jeśli twórca nie podporządkuje się temu, że Warner/Chappell będzie pobierać za to pieniądze, to grozi mu usunięcie z YouTube’a i tak dalej. Choć do „Shards of the Past” skomponowano specjalnie nową muzykę, która jednak wykorzystuje tematy Johna Williamsa, żądania Warner/Chappell nie są tak zupełnie bezpodstawne. Wszystko odbywa się zgodnie z prawami obowiązującymi na YouTubie. Dziś już wiadomo, że w druga część fanfilmu nie będzie mieć gwiezdno-wojennych tematów.

Na kanele Star Wars Theory jest już odpowiedź na żądania Warner/Chappell, próbująca studzić emocje.



Kanał nie zniknie, fanfilm nie zniknie, a Warner/Chappell nie będzie miało jak czerpać zysków z kolejnych części.

Aktualizacja

Lucasfilm zainteresował się sprawą i interweniował. Warner/Chappell już nie pobiera pieniędzy za reklamy na filmie. Nikt obecnie na nim nie zarabia, zgodnie z umową między LFL a autorem.

Redakcyjne podsumowanie roku 2018

12



Jak co roku mamy dla Was podsumowanie minionych 12 miesięcy. Oto nasze opinie na temat wydarzeń związanych ze Star Wars w 2018.

12. Powstaje Star Wars Jedi: Fallen Order, ale jak na razie posucha na rynku gier

Lord Sidious: Nie, no jeszcze Ossus dodali w TORze, ładne widoczki, zupełnie jakby na Jedhie się wzorowali.

Burzol: Nie mogę uwierzyć, że minął rok, a ja mogę napisać dokładnie taki sam komentarz o marnym stanie gier wideo spod znaku Star Wars, jak ostatnio. Od roku nic się nie zmieniło?! Chcemy więcej gier SW!



11. Premiera „Resistance"

Lord Sidious: Wciąż czekam na „Ruch Oporu przerobiony”.

adam: Wciąż nie rozumiem, o co ludzie mają problem. To fajna, kolorowa bajka o pilotach. Mam drobne problemy z dynamiką, ale da się oglądać. Nie wszystko w Star Wars musi być mhroczne. Bardzo cieszę się, że Lucasfilm nie zmienia strategii i będzie drugi sezon.

Burzol: Cieszy, że już w następnym sezonie po zakończeniu „Rebels”, Lucasfilm gotowy był pokazać nowy serial animowany. „Resistance” to całkiem niezła animacja, z potężnym potencjałem na przyszłość. A także ciekawe łączenie z resztą opowieści dziejących się w tamtym czasie. Choć faktycznie dynamika narracji jest tu dużo bardziej spokojna, niż pozostałe seriale Star Wars. Ale żarty z Kazudy mnie śmieszą!


10. Posucha na rynku książkowym

Adakus: Błędem Lucasfilm Story Group jest rezygnacja z tworzenia serii powieściowych. Kiedyś każdy fan czytelnik nie mógł się doczekać kolejnego tomu „Dziedzictwa Mocy” czy „Przeznaczenia Jedi”, teraz brakuje tego uczucia niecierpliwości, jakim było wyczekiwanie na dalsze losy ich bohaterów. Aktualnie dostajemy powieści niespodzianki i tyle.

adam: Uroboros drugi rok z rzędu robił sobie jaja, w dodatku nie tylko nie wyciągnął do niedawna wniosków, a jeszcze niesympatycznie odpowiadał na krytykę. Za granicą też bieda, ale 2019 już teraz zapowiada się o wiele lepiej.


9. „Kolekcja Komiksy Star Wars" w Polsce

Adakus: Przyznam że nie kupuje tej serii, ale cieszy mnie fakt, że wielu młodych stażem fanów ma okazję poznać legendarne komiksy. A i weterani mają szansę, by poznać to, co nie było jeszcze wydane w naszym języku.


8. Rozpoczęcie prac nad Epizodem IX

Lord Sidious: Najgorsze w przypadku Abramsa jest to, że nie potrafi się bawić z fanami. Niby jest dużo tych przecieków, ale to wszystko jest takie tajemnicze. Za to film będzie dobry, Abrams poniżej pewnego poziomu nie schodzi, więc czekam. No i liczę na rycerzy/rycerki Ren.

adam: Sequele nie przebiją Oryginalnej Trylogii, ale wygląda na to, że Star Wars w kinie może prezentować jakiś poziom, a nie tylko bezmyślne akrobacje z mieczami świetlnymi i “skomplikowaną” fabułę, z której rozumienia cieszą się dziesięciolatki.

Adakus: Pójdę do kina z obowiązku fana… na Moc, jak to brzmi.

Burzol: No właśnie, jak słusznie LS zauważa, nie ma żadnej zabawy z Jeffrey Jacobem, same sekrety i tajemnice, ani książek i komiksów wprowadzających do nowego filmu, ani nawet jednego zdjęcia z planu. Nie mogę się doczekać tego kwietnia, żeby zaczęli nam sprzedawać ten nowy film. Ale JJ ma wyczucie, robi zazwyczaj dobre filmy, więc nadzieję można mieć.

Rusis: Jest Abrams jest szansa na udane zwieńczenie trylogii. Jestem dobrze nastawiony do tego filmu, choć chciałbym aby sposób jego promowania podczas prac był inny. Za dużo tajemnic wokół produkcji, za mało zabawy z fanami. Lepiej to wychodziło w przypadku spin-offów.


7. Koniec „Rebels”

Lord Sidious: Ufff. Teraz czekam na Disney+ i łyknę serial w całości, żadnego czekania na sezony.

Adakus: Nie zainteresował mnie, więc lepiej dla mnie.

adam: Na początku nie przekonało mnie zakończenie ale rozumiem że sprawy typowo rebelianckie rozwiązano w sezonie trzecim. Teraz trzeba było pokazać jak skończą się losy głównych bohaterów - i co robili podczas Oryginalnej Trylogii.

Burzol: Finał Rebels był epicki, ale niestety niewystarczający. Niby całkiem ładne zakończenie serialu, z drugiej strony parę wątków zakończyło się dziwnie...albo się nie zakończyło w ogóle. Ostatecznie w mojej opinii „Rebels” to niezły serial animowany, który nigdy nie dotarł do wybitności “The Clone Wars”.


6. Zapowiedź nowej serii filmów Star Wars (David Benioff i D.B. Weiss)

Lord Sidious: To jest taka zapowiedź WOW. Abrams wraca, a teraz to. Wierzę w ten projekt i myślę, że panowie przygotują nam naprawdę niezłą rozrywkę. Błagam zróbcie jeszcze spin-offa wg Tarantino. On się pomylił, chciał robić Star Wars, nie Star Trek.

Adakus: Trudno mi tutaj cokolwiek wyrokować, bowiem obaj panowie przyzwoicie adaptują materiał już znany, ale czy będę w stanie stworzyć coś naprawdę świeżego, czego jeszcze nie widzieliśmy w kinie z logiem Star Wars. Zobaczymy, to moja pierwsza nadzieja.

Burzol: Będzie mi łatwiej się podekscytować nowym projektem Star Wars gdy dowiemy się o czym on ma być. Czy to jakieś opowieści ze Starej Republiki? Kroniki Akademii Jedi? Remake Starej Trylogii? Niech powiedzą to wtedy zadecyduję czy warto się ekscytować.

Rusis: Dwóch twórców, którzy się świetnie sprawdzili przy ekranizacji prozy Martina. Liczę na to, że i z SW podołają.


5. Ruskie trolle, hejterzy i Kelly Marie Tran.

adam: Nie podobał Ci się film, a nie jesteś ruskim botem, to nie znaczy, że takie nie istnieją. I dajcie sobie już spokój. Każdy wyraził swoją opinię, więc skończcie gdzie się da pisać, jaki The Last Jedi jest badziewny, tylko po to, by uniemożliwić innym cieszenie się filmem.

Lord Sidious: Problem chyba jest nie to, że ktoś wyraża opinie o filmie, czy częstotliwość tego, co robi, a kwestia agresji, braku tolerancji innego zdania i wojowanie na komenty. Tego nie da się niestety zaszufladkować tylko do grupy hejterów czy rosyjskich trolli. Zakazywanie komukolwiek wyrażania opinii tylko dlatego, że nie podoba się ona innym i przez to nie mogą się tym cieszyć to już jest jakieś kuriozum. Ludziom nie podoba się „Han Solo” bo to randomowa przygoda i nie czują tego, ok. to nie powód, bym miał z tymi ludźmi nie rozmawiać, także o „Hanie Solo”. Ich opinia nie ma praktycznie żadnego wpływu to, czy kolejny seans filmu Howarda będzie podobać mi się mniej czy bardziej. Niestety z jakiegoś powodu w przypadku „Ostatniego Jedi” tak to nie działa i jeśli komuś się coś nie podoba to jest z automatu hejterem. W tym widzę problem. Podobnie jak w tym, co ludzie wyprawiali z Kelly Marie Tran. Myślę, że cały ten syf sprawił, że z mieszanej oceny (nieobiektywnej wg wielu komentujących bo nie zjechałem filmu do końca, a jednocześnie dostrzegam jego duże wady) przeszedłem do negatywnej.

Burzol: Tak jak mam niesmak po „Ostatnim Jedi”, tak samo mam niesmak po internetowych dyskusjach o „Ostatnim Jedi” (na szczęście rozmowy na żywo o tym filmie były całkiem udane). Najbardziej jestem ciekaw czy Epizod 9 zrobi cokolwiek, żeby ukoić ból tych, którym Epizod 8 sprawił przykrość.

Rusis: Każdemu może się film nie podobać lub podobać, kwestia gustu. Natomiast brak tolerancji dla odmiennego zdania stał się mam wrażenie nowym standardem w wielu okołofilmowych dyskusjach i nad tym ubolewam. A już całkowicie niedopuszczalne jest atakowanie ludzi, którzy po prostu robili swoje na planie - jak Kelly Marie Tran.


4. „The Clone Wars" wraca

Adakus: No i fajnie, może znowu obejrzę jakąś animację Star Wars.

adam: Czekam z sentymentu. Fajnie, że będą nowe odcinki TCW, ale czas aby niektórzy dorośli i zrozumieli, że to wcale nie jest specjalnie wybitne. Dobre, nawet bardzo, ale nie bez wad.

Burzol: Bardzo się cieszę na powrót Wojen Klonów. Uważam, że momentami to BYŁ wybitny serial, dużo ciekawszy niż to co oferowały nam prequele. W nowym powrocie klonów nie liczę jednak na jakieś szczególnie rewolucyjne opowieści, chciałbym raczej fajnego wprowadzenia do wydarzeń z „Zemsty Sithów”.


3. Zapowiedź serialu o Cassianie Andorze

Adakus: Akurat ta postać w „Łotrze” była niejednoznaczna, dobrze rozpisana, co daję mi drugą nadzieję na ujrzenie wartościowego i wyróżniającego się materiału.

Lord Sidious: Poczekamy zobaczymy.

Burzol: Jeżeli wraca Diego Luna do tej roli to ja się cieszę. Nawet jeśli to opowieść, której zakończenie i tak znamy.


2. „The Mandalorian" - start pracy nad pierwszym serialem aktorskim

Lord Sidious: Jestem pod wrażeniem jak fajnie Favreau bawi się mediami społecznościowymi. Podobnie jak to robił Ron Howard. Mnie to kupuje. Czasem coś wrzucą, przypominają się. Chciałbym więcej, ale kupuję takie akcje jak to z Willrowem Hoodem. Niby ukrywają główny kontent, ale jednocześnie dają coś w zamian, co wymaga prześledzenia zasobów i łączenia pewnych faktów.

Adakus: Seriale live-action to w końcu jakaś forma świeżości w uniwersum, przynajmniej jako medium odbioru. Jak zwykle mam nadzieję na dojrzalszą i wciągającą historię. To ta moja trzecia nadzieja, bo więcej nadziei już nie pamiętam... a nie była... ta w 1977 roku ;).

Burzol: Skoro już o czymś muszą kręcić serial aktorski, to może i dobrze, że o jakimś nowym mando. Ciekawi mnie obsada i ekipa tego filmu, cieszy “awans społeczny” Dave’a Filoniego. Dobrze, że to nie serial o Bobie.

Rusis: To jest dla mnie najważniejsza informacja roku. Na serial aktorski Star Wars czekałem od wielu lat, w końcu coś w tym temacie się ruszyło.


1. Premiera „Hana Solo".

Lord Sidious: Bardzo żałuję, że „Han Solo” nie miał premiery w grudniu. Pewnie utopiłby Mary Poppins Aquamanem, a tak niestety zbyt dużo negatywnych rzeczy skupiło się wokół tamtego filmu i nie zaistniał w świadomości szerokiej publiczności. Randomowa przygoda “Hana Solo” nie jest czymś, co koniecznie trzeba oglądać w kinie. Rozumiem to, i boleję nad tym, bo wiele osób nie dało temu obrazowi szansy. Ja byłem kilkanaście razy i pewnie poszedłbym jeszcze raz, bo mnie film Howarda się super podobał. A to co najbardziej mi się podoba to umiejętność wprowadzenia nowych, postaci, świetnie nakreślonych i jeszcze lepiej zagranych. Dryden Vos, Tobias Beckett, Qi’ra czy L3 niesamowicie rozszerzyli gwiezdny światek. Tych dwóch pierwszych panów chętnie bym zobaczył w jakimś spin-offie albo ew. serialu.

Adakus: Jak zwykle coś musiało się zepsuć. Tak jak połowa czasu filmu jest wyśmienita, tak ta druga zalatuje modnymi aktualnie trendami w kinie i na dodatek źle rozwiązanymi pomysłami. Mam jednak nadzieję, że ujrzymy przygody młodego Solo i Chewiego w formie serialu, bo to aż prosi się o kontynuację.

Burzol: „Han Solo" to mój ulubiony film Star Wars ze studia Disneya. To powrót do Nowej przygody, kinowego wesołego rollercoastera, przepełnionego fascynującymi postaciami i brawurowymi scenami pościgów. Film, który choć u podstaw swojego istnienia nie był szczególnie potrzebny fanom, ani masowym widzom, ale dzięki fantastycznej formie, czyli idealnemu połączeniu humoru i akcji, potrafił zawładnąć moim sercem. „Han Solo" to jest też film, który pewnie już na zawsze będzie mi się kojarzył z porażką marki Star Wars. Jestem przekonany, że słabe wyniki finansowe zatrzymały kilka nowych projektów w Lucasfilm. Na koniec, „Han Solo” to film, który przełamał tabu, udowodnił, że można wziąć tak klasyczną rolę jak Han Solo, dać ją nowemu aktorowi i ten zagra ją w zupełnie nowy świeży sposób, który wcale nie odstaje mocno od klasycznej wielbionej kreacji Harrisona Forda. Moim zdaniem Alden Ehrenreich jest fantastyczny w "Hanie Solo" i mam nadzieję, że wróci jeszcze do tej roli w przyszłości.

Rusis: „Han Solo" jako film mi się bardzo podobał. Natomiast brakowało mi wokół niego celebracji premiery takiej jaka związana była z poprzednimi produkcjami. Premiera filmu wyglądała jakby Disney sam się go lekko wstydził i chciał jak najszybciej o nim zapomnieć. Bez większej reklamy, bez zaangażowania.

Disneyowskie medale

12

Nowa atrakcja w Walt Disney World na Florydzie. Tym razem będzie to „Star Wars Rival Run Weekend”, czyli bieganie weekendowe w parku Disneya. Żeby nie było, że to nie związane z sagą, będą medale z gwiezdno-wojennymi elementami. Medale poniżej.



Bieganie w parku Disneya odbędzie się w dniach 4-7 kwietnia 2019. Wejściówki można kupić na RunDisney.

Nowe zdjęcia z Epizodu IX i nowe ploty

67

Na początek zdjęcia z Black Park koło Pinewood. MakingStarWars regularnie skanuje okolice. Wygląda na to, że filmowcy używają teraz śniegu, soli i jakiegoś popiołu starając się stworzyć coś, co nam najbardziej kojarzy się z Starkillerem. Czy to będzie nowa lokacja, czy może twórcy zaserwują nam jakieś retrospekcje? Zobaczymy.





Z podobnych plotek, pojawiają się różne sugestie, iż w Epizodzie IX zobaczymy planetę Batuu, czyli lokację parku Disneya – „Galaxy’s Edge”. Co ciekawe rok temu źródłem tej informacji był arcytroll Mike Zeroh. Tym razem jednak źródłem spekulacji jest książeczka Flight of the Falcon: Pirate’s Price Lou Anders. Tam znajduje się mapka galaktyki pokazująca trasę „Sokoła Millennium”, gdzie po Crait kolejną odwiedzoną planetą jest Batuu. Przypominamy, że Batuu a dokładniej Black Spire zostało wspomniane już w „Hanie Solo”. Więc kto wie, może i Mike coś w końcu trafnie przewidzi.

Według branżowych przewidywań, Epizod IX będzie jednym z najważniejszych wydarzeń filmowych roku, a tym samym jednym z głównych hitów. Dziennikarze jednak dość jednogłośnie wskazują tegorocznego lidera. Będzie nim prawdopodobnie inny film Disneya, a dokładniej „Avengers: Endgame”. Równie jednogłośnie wskazują, że film J.J. Abramsa poradzi sobie dość dobrze z konkurencją nie disneyową, zwłaszcza w bezpośrednim starciu z trzecim „Jumanji”. Przypominamy, drugie „Jumanji” miało być zaorane przez „Ostatniego Jedi”, ale nie wyszło. Film poradził sobie świetnie. Może trudno mówić, że deptał Epizodowi VIII po piętach, ale jego producenci mają nadzieję, na wywiązanie równej walki z finalną odsłoną trylogii sequeli. Dziennikarze nie podzielają tej opinii.

Podzielone są też głosy, czy Epizod IX będzie drugim najbardziej dochodowym filmem roku. Są trzy inne produkcje Disneya, które mogą prześcignąć film Abramsa w starciu w box office. Najmniejsze szanse, acz niezerowe ma „Toy Story 4” Pixara. Jeszcze groźniejsza wydaje się być „Kraina lodu 2”, jednak filmem, który może nieoczekiwanie najwięcej namieszać w przyszłorocznym box office będzie „Król Lew” w wersji Jona Favreau. Jak wyniki będą wyglądać naprawdę zobaczymy, dziś to trochę wróżenie z fusów, ale jedno jest pewne. Disneya czeka kolejny, bardzo dochodowy rok. Natomiast analitycy liczą, że Epizod IX zgarnie miliard, a także sugerują, że może mieć lepszy wynik niż Epizod VIII (choć tu już są ostrożniejsi).

Tymczasem my czekamy na jakieś oficjalne wieści, przede wszystkim tytuł. W przypadku „Przebudzenia Mocy” poznaliśmy go w listopadzie rok wcześniej, „Ostatni Jedi” został ujawniony w styczniu i na to właśnie teraz liczy wiele osób. Oczywiście jest kilka nowych tytułów w fanowskiej grze. Choćby: „The Knights of Ren”, „The Ashes of the Empire”, “The Rising Tyrany”, czy “A Spark of Hope”. Zaś jeśli chodzi o zwiastun (lub choć zwiastun zajawkowy), to źródła sugerują, że został on już zmontowany i pojawi się raczej wcześniej niż później. Kiedy? Niestety nie wiemy.

Ostatnio Todd Fisher wspominał o udziale Carrie Fisher w IX Epizodzie. Dodał do tego jeszcze jedną rzecz. Podobno jest zdziwiony tym ile jej jest w tej wersji filmu, którą widział. Nie będzie jej mniej niż w Epizodzie VII czy VIII. Zobaczymy.

Za to prawdopodobnie w filmie ponownie pojawi się Andrew Jack. Zagrał on członka Ruchu Oporu imieniem Caluan Ematt w obu częściach trylogii sequeli. Na planie jest obecny, bo jest trenerem wymowy dla aktorów, więc w tle bardzo łatwo można go wykorzystać.

Na koniec jeszcze jedna szalona plotka. Pisaliśmy już o „przekuciu” miecza przez Rey. Podobno nie wyjdzie jej to dokładnie, w efekcie miecz może być wzmocniony i jego ostrze bardziej będzie przypominać to, które ma Kylo Ren. Zwiastun na pewno pokaże nam miecze i będzie można to zweryfikować.

„The Mandalorian” będzie rodzinną rozrywką

52

Tym razem mały update odnośnie „The Mandalorian”. Po pierwsze Jason Ward z MakingStarWars na twitterze umieścił taki obrazek, twierdząc, że widział takiego, zmodyfikowanego droida na planie. Jednocześnie nie wrzucili o tym newsa. Czy droid będzie coś robił w serialu, czy tylko przewinie się w tle, nie wiadomo. Pewnie próbują to wyklarować.



Powracają informacje, które właściwie znamy. Serial Jona Favreau ma się pojawić jesienią wraz z premierą platformy. Na razie nie ma żadnych wieści o potencjalnym drugim sezonie.

Druga informacja zasmuci wszystkich tych, którzy po Disney+ oczekują poważnych, mrocznych pozycji pełnych seksu i nieskrępowanej przemocy. Disney jest właścicielem innej platformy – Hulu (częściowo kontrolowanej także przez wykupionego przez Disneya Foxa). Disney na razie nie będzie łączył tych serwisów streamingowych (na tę chwilę w ogóle nie ma takich planów). Będą działać niezależnie, ale jednocześnie firma Boba Igera nie chce, by ze sobą konkurowały. Mają być inaczej stargetowane. Disney+ ma być nastawiona na rozrywkę rodzinną, zaś Hulu na poważniejszą i bardziej dorosłą / ogólną. Na Disney+ nie będzie nic, co miałoby rating R.

„LEGO Star Wars Days” skasowane

10

Pozornie informacja nas raczej nie dotyczy. Otóż w LEGOLANDach organizowane są co jakiś czas cykliczne imprezy „LEGO Star Wars Days”. Nie są organizowane w jednym czasie, tylko w różnych parkach należących do grupy LEGO. Jak donosi RebelScum ostatnia taka impreza odbyła się w LEGOLAND: Discovery Center Westchester niedaleko Nowego Jorku. Następna, która miała mieć miejsce w Kalifornii została skasowana.

Wg informacji RebelScum, rok 2018 będzie ostatnim rokiem ich organizacji. Ich informatorzy w Disneyu tłumaczą, że motywacją jest to, by ograniczyć ekspozycję „Gwiezdnych Wojen” i pozwolić się marce zresetować i wyleczyć.



Nie oznacza to także, że tego typu imprezy nie wrócą za jakiś czas. Co więcej wszystko wskazuje na to, że także firmie LEGO jest to na rękę, gdyż łatwiej będzie im się skoncentrować na promocji filmu „LEGO 2” (Phil Lord i Chris Miller są współautorami scenariusza, i wraz z Willem Allegrą współproducentami). Premiera w USA 8 lutego.

Problemem w komunikacie, który podało RebelScum było słówko „zresetować”. Internety od razu to wychwyciły i jak to zwykle bywa rozdmuchały. Od razu zaczęto to łączyć z wypowiedzią Boba Igera z września, gdzie mówiąc o przyszłych projektach związanych z marką pominął trylogię Riana Jonhsona. Niektórzy łącząc słówko „reset” z tym pominięciem już ogłaszają, że trylogia Johnsona została skasowana. Na razie jednak status „skasowanej” jest taki, że Rian powoli nad nią pracuje, ale wcześniej zajmuje się innym filmem. Dziś jedyne czego nie wiemy, to jak rozwinie się sprawa z kolejnymi, wstrzymanymi i skasowanymi spin-offami.

Natomiast jedno jest pewne. Przed Epizodem IX i startem platformy Disney+, Lucasfilm i Disney zamierzają dobrze rozegrać to marketingowo. Mniej znaczące imprezy w tym momencie to faktycznie zbędne rozdrobnienie. Alan Horn już sugerował, że „Gwiezdne Wojny” lepiej sprawdzają się jako wydarzenie, a nie kolejny film w kinie. Skasowanie „LEGO Star Wars Days” bardzo dobrze wpisuje się w tę strategię.

Rok do premiery Epizodu IX

29

Już za dokładnie rok, czyli 20 grudnia 2019 do kin oficjalnie wejdzie Epizod IX „Gwiezdnych Wojen” w reżyserii J.J. Abramsa. W Polsce możemy śmiało założyć, że zobaczymy go co najmniej dzień wcześniej. Rok przed premierą to dobry czas na małe podsumowanie, tego co wiemy o nadchodzącym filmie.

Pierwszą osobą, która publicznie określiła Epizod IX jako finalną odsłonę sagi był zmarły producent dwóch pierwszych zrealizowanych części, czyli Gary Kurtz. Producent czasem przy okazji konwentów czy wywiadów opowiadał o danych, niezrealizowanych pomysłach George’a Lucasa. Jednym z nich było to, że w finałowej części w końcu mieliśmy zobaczyć Imperatora. To wykorzystano już w „Powrocie Jedi”, bo zmieniła się koncepcja. Kurtz opowiadał te historie w czasach, gdy Lucasfilm zarzekał się, że nie będzie już kolejnych filmów po „Zemście Sithów”. Jak wiemy sam Lucas wrócił do sequeli, gdzieś koło 2011, szkicując wstępnie nową trylogii. Ta początkowo powstawała przy współpracy z Michaelem Arndtem. Wszystko jednak się zmieniło, gdy Lucasfilm został przejęty przez Disneya. Wtedy, nowy szkic trylogii sequeli nadali J.J. Abrams i Lawrence Kasdan. Epizod IX jednak pozostał tylko szkicem i przez lata nikt się nim nie zajmował.

Gdy ogłoszono, że „Ostatniego Jedi” wyreżyseruje Rian Johnson pierwsze plotki (z czerwca 2014) sugerowały także, że napisze on i wyreżyseruje IX część. Jednak już oficjalne potwierdzenie (z marca 2015) mówiło, że Johnson zajmie się tylko VIII Epizodem. Film ten miał mieć premierę w maju 2017, a IX Epizod dwa lata później. Lucasfilm/Disney chciały mieć zapewnioną premierę w ciągu dwóch lat, więc z ich punktu widzenia Rian nie wchodził w grę. Choć jak twierdzi Ram Bergman wówczas Rian chętnie by wziął na siebie oba filmy.

W marcu zaczął się okres plotek na temat tego, kto stanie za sterami kolejnego Epizodu. Wśród często wymienianych osób pojawiał się J.J. Abrams, ale nie tylko on. Około lipca 2015 zaczęto w kuluarach wymieniać nazwisko - Colin Trevorrow i faktycznie w sierpniu 2015 został on oficjalnie ogłoszony reżyserem i scenarzystą. Szybko dołączył do niego Derek Connolly, z którym Colin tworzy praktycznie wszystkie scenariusze. Panowie bazowali na nowej wersji szkicu przygotowanej przez Riana Johnsona, ale mieli wolną rękę, a co ważniejsze własną wizję.



Czego by nie mówić o Colinie, to potrafi on dobrze wykorzystać media społecznościowe i bawić się z fanami, ale też mediami. Trochę w stylu, który potem widzieliśmy u Rona Howarda. Trevorrow miał swoją wizję Epizodu IX. Po pierwsze chciał, by główną postacią z klasycznej trójki, która zagra tu pierwsze skrzypce była Leia. Po drugie chciał też, by NASA pomogło w powstawaniu filmu. Chciał wysłać w kosmos kamerę by nagrać sceny, które potem posłużą jako tło przestrzeni kosmicznej. Zastanawiał się też, czy nie wykorzystać do tego kamer IMAX. Resztę filmu chciał kręcić na taśmie filmowej wysokiej jakości.

Colin jednak miał też grupę antyfanów, którym nie podobało się to, co zrobił z „Jurassic World”, ale jeszcze bardziej przerażało ich jego eksperymentalne kino, czyli „Powieść Henry’ego”. Tym filmem sobie nagrabił i zraził dość sporo ludzi. Co prawda, po drugiej części „Jurassic World” większość krytykujących, ale też producentów czy recenzentów, chciała by to jednak Trevorrow nakręcił trzecią część cyklu, to jednak warto pamiętać, że działo się to później. Wprost wynika to także z umiejętnego korzystania z mediów społecznościowych, gdzie potrafił przyznać się do błędów i nawiązać pozytywny dialog z zawiedzionymi widzami. Bez antagonizowania ich.

Trevorrow był jednak odwrotnością Riana Johnsona. Ten jak wiemy, szaleje w internecie, natomiast na planie, czy w relacjach z producentami jest spokojny i zrównoważony. Trevorrow obrósł w piórka po sukcesie „Jurassic World” i różne plotki twierdzą, że był trudnym współpracownikiem. Apodyktyczny, zadufany w sobie i nie dający się przekonać do niczego, jednocześnie bezkompromisowo broniący swojej wizji filmu.

Aż dziw, że prace nad Epizodem IX trwały spokojnie przez cały rok 2016. Carrie Fisher próbowała na Celebration Europe namawiać fanów, by domagali się występu jej psa, Gary’ego w filmie, powołując się na zwiększenie reprezentacji zwierząt w sadze. Johnson zaś zdradził, że zakończył swoje sesje z Trevorrowem i ten już samodzielnie pracuje nad kolejną częścią, raczej nie prosząc o jakieś zmiany, tylko o jedną krótką scenę. Ta ostatnia kwestia potem została poruszona przez tak Trevorrowa jak i Marka Hamilla, którzy nie chcieli jej poruszać przed premierą Epizodu VIII. Chodziło wprost o kwestię śmierci Luke’a Skywlakera. Mark i Colin podzielali wizję, by Luke zginął dopiero w Epizodzie IX i pewnie w inny sposób.



Problemy z Epizodem IX zaczęły się wraz ze śmiercią Carrie Fisher. Szybko wydano oświadczenie, że nie będzie tworzona w sposób cyfrowy, jak to miało miejsce w „Łotrze 1”. Ostatecznie uznano, że wykorzystane zostaną niewykorzystane sceny z Epizodów VII i trochę VIII. Po drodze pojawiły się plotki, że Leię mogłaby zagrać Meryl Streep. Pierwotnie założono, że śmierć Fisher spowoduje zmiany w scenariuszu, ale nie zmieni harmonogramu produkcji. Ogłoszono nawet datę premiery – 24 maja 2019. Niestety cały pomysł nad którym pracowali Trevorrow i Connolly zaczął się bez Lei sypać. Prace nad scenariuszem się przedłużały, Kathleen Kennedy i Bob Iger zaczynali się niecierpliwić. Współpraca z Trevorrowem robiła się coraz cięższa. W tym samym czasie Kathleen musiała gasić pożar na planie „Hana Solo” wyrzucając Phila Lorda i Chrisa Millera. Colin czuł już wtedy, że może go spotkać coś podobnego i komentował sprawę, kadząc publicznie Kennedy jak również rozumiejąc motywy Lorda i Millera. Scenariusz jednak nie był skończony, Kathleen dokoptowała kolejnego scenarzystę, Jacka Thorne’a. Wszystko wskazuje na to, że Trevorrow zareagował emocjonalnie i zamiast skorzystać z szansy eskalował konflikt, broniąc swojej wizji. Efekt był taki, że cała trójka scenarzystów wyleciała z Lucasfilmu, choć bez wielkiego huku. Także dlatego, że Thorne nawet nie został jeszcze oficjalnie ogłoszony współscenarzystą.

Kto miał zastąpić Trevorrowa? Właściwie wybory były dwa. Promowany przez Kathleen Kennedy – Rian Johnson, oraz przez Boba Igera – J.J. Abrams. Rian w tym czasie wiedział, że woli własną trylogię. Stanęło więc na Abramsie. J.J. wziął sobie współscenarzystę - Chrisa Terrio i zaczęli na nowo pisać cały scenariusz, niewiele bazując na tym, co już powstało. Epizod IX wówczas już miał zmienioną datę premiery, na 20 grudnia 2019. Abrams zapowiedział wprost, że chce także nawiązywać do prequeli. Później pojawiły się sugestie, że będzie raczej kontynuował swój pomysł z VII Epizodu, co będzie wymagało odkręcenie pewnych wyborów Johnsona. Pierwsza wersja scenariusza wylądowała na biurku Igera niecałe trzy miesiące po zatrudnieniu Abramsa i Terrio, w okolicach premiery „Ostatniego Jedi”. To też okres w którym zaczęto zdradzać, kto wróci. Daisy Ridley, John Boyega, Mark Hamill, Oscar Isaac oraz Adam Driver, czyli wszyscy zgodnie z przewidywaniami. Szybko ogłoszono również, że John Williams skomponuje muzykę do finalnej odsłony trylogii. Zdjęcia zaplanowano na lipiec 2018. Scenariusz był gotowy w kolejnej wersji w lutym, ale wciąż potem Abrams nad nim jeszcze pracował.

W międzyczasie Colin dawał o sobie znać, zachwalając swój scenariusz i swoje pomysły, które kłóciły się z wizją Riana, czyli przede wszystkim kwestię Luke’a Skywalkera. Trevorrow ewidentnie miał problem z pogodzeniem się, że nie zrobi tego filmu.

Zaczęły się także pojawiać plotki o udziale Billy’ego Dee Williamsa (potem potwierdzone) oraz nowej postaci kobiecej, która mogłaby być matką Rey lub Marą Jade. Inne plotki sugerowały pojawienie się Ewana McGregora (niepotwierdzona). W szalonych plotkach pojawiał się też Thrawn.

W lipcu ogłoszono obsadę. Do ekipy dołączyli: Matt Smith, Naomi Ackie, Richard E. Grant i Keri Russell. Potwierdzono także udział Lupity Nyong’o, Kelly Marie Tran, Joonasa Suatamo, Anthony’ego Danielsa i Billie Lourd, oraz wymienionych wcześniej osób.



W międzyczasie zaczęły pojawiać się zdjęcia z planu, oczywiście przecieki. Cześć z nich pochodzi z Pinewood i okolic, gdzie także zawitała nasza ekipa. Inne pochodzą z Jordanii (dokładniej z Wadi Rum). Jak widać na planie pojawiły się zwierzęta, zgodnie z życzeniem Carrie.

Wg przecieków tym razem J.J. Abrams jest bardziej wyluzowany i bardziej improwizuje. Kręci dużo materiału, ale jednocześnie dalej walczy z przeciekami. Zdjęcia w Jordanii zakończyły się już. Czy ekipa jeszcze gdzieś poleci? Zobaczymy. Wcześniej pojawiały się plotki o Laosie, obecnie mówią o ewentualnych zdjęciach gdzieś w Afryce. No i oczywiście o zamkach.

To na co czekamy teraz to jakiś materiał, zwiastun albo dokument zza kulis, który według przecieków może pojawić się przed końcem roku. Oby, umili czekanie.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.