Spis newsów (Kilian Plunkett)

Celebration Chicago 2019: Panel „Rebels Remembered”

Twitter
13

Niedawno zakończył się panel „Rebels Remembered”, na którym Dave Filoni, Vanessa Marshall, Tiya Sircar i Taylor Gray wspominali ostatni sezon serialu. Niestety większych sensacji tu nie było - sporo fanów po cichu liczyło, że reżyser sypnie jakimś kolejnym sekretem dotyczącym poszukiwań Ezry, niestety nic takiego się nie stało.

Na początku jak zwykle przed panelem pokazali się cosplayerzy, którzy pokazali swoje stroje inspirowane serią. Na wszystkich czekał też powitalny wygaszacz z loth-kotem.



Pierwszym tematem poruszanym na panelu były loth-wilki. Filoni powiedział, że za każdym razem, gdy się pojawiały, musiały mieć w tym swój cel. Ekipa chciała, by były powiązane nie tylko z Mocą natury, lecz także jej jasną i ciemną stroną. Odcinki z ich udziałem Dave storyboardował osobiście.



Kolejnym tematem był pairing „Kanera”. Istotne jest to, że relacja z Kananem nie definiuje Hery, jest ona postacią samą w sobie. Vanessa uważa, że jej bohaterka pod koniec serialu nieco zmiękła, jej serce stało się łagodniejsze. W scenie śmierci Jarrusa Filoni celowo narysował oczy na storyboardzie, gdyż - była o tym kiedyś mowa - chciał pokazać, że Jedi w tym właśnie momencie znowu widzi. Freddie Prinze koniecznie chciał, by jego bohater zginął, no to się doczekał. Marshall była zupełnie zaskoczona wystąpieniem Jacena pod koniec, bo nie dostała ostatniej części scenariusza, ale Sircar wiedziała, bo to ona przecież czytała epilog. Był on napisany ręcznie, bo Dave stworzył go podczas podróży samolotem. A poza tym nie chciał pozostawić żadnego dowodu w komputerze.



Następnie pokazano zdjęcie notatek Filoniego na temat Świata pomiędzy Światami, które niestety zostały w większej części zamazane. Jak już wiemy, inspiracją tutaj była głównie „Narnia”. Reżyser stwierdził, że fani bardzo chcą się dowiedzieć czegoś więcej na ten temat i że to dobrze, ale nie zdradził za wiele. Wydaje mu się, że mało kto w Lucasfilmie zrozumiał go, gdy mówił o Świecie, ale nie za bardzo się tym przejął. Poczuł się jak Indiana mówiący czym jest Arka Przymierza. Osobiście nie wierzy, że to miesce pozwala stricte na podróże w czasie, bo pojawiły się wśród fanów takie teorie. Czy to prawdziwe miejsce czy istniało tylko w umyśle Ezry? Dave stwierdził, że czas i miejsce to konstrukty naszych umysłów, więc czy ma to jakiekolwiek znaczenie? Ktoś zapytał o to, czy Świata można by użyć, by przywrócić Palpatine'a do życia (pytanie zapewne padło w kontekście wczorajszego zwiastuna), a reżyser odparł „cóż to się rodzi w młodych umysłach”; dodał też, że trzeba uważać kogo wpuszcza się za próg. Przy okazji mówienia o Ezrze dodał też, że bitwy z ciemną stroną nigdy nie można uznać za wygraną, bo ona toczy się całe życie. Pokazano krótki filmik o podróży Bridgera i jego dojrzewaniu.



Powiedziano też słówko o Sabine: Tiya dopiero po wielu nagranych epizodach zdała sobie sprawę z wad i obaw panny Wren. Gdy Mandalorianka oddała mroczny miecz Bo-Katan, był to z jej strony ostateczny akt dojrzałości - stwierdzenie, że jest ktoś bardziej odpowiedni do wykonania zadania od niej samej. Sam Filoni doszedł do wniosku, że Sabine powoli stała się bohaterką na równi z Ezrą i naturalnym było, że to ona przejęła pałeczkę na końcu. Celowo w ostatnim odcinku ukazano paralelne ujęcie do tego z Ezrą stojącym w wieży.



Zdradzono, że Zeb poręczył za Kallusa w rebelii, dzięki czemu mógł się on stać agentem wywiadu. Zresztą wedle Filoniego każdy może odkupić swoje winy.

Jak reżyser utrzymuje sekrety? Ma rozpisane (w formie drzewka) kto wie co i komu można zaufać. Dla nowych odcinków TCW „posadził” kolejne drzewko, ale nikogo w nim nie ma. Lecz o tym więcej dowiemy się jutro.

Na koniec ujawniono okładkę albumu „The Art of Star Wars Rebels”, którego premiera nastąpi w październiku. Okładkę rysował Kilian Plunkett, a każdy uczestnik panelu dostał plakat z grafiką. A Dave dostał od fanki figurkę przedstawiającą pewnego kapelusznika. Stwierdził, że osiągnięcie takiej sylwetki będzie od teraz jego celem (bo i przyznać trzeba, że sporo przybrał na wadze, odkąd ostatnio pokazał się publicznie).



Zapraszamy do dyskusji na forum.

Tydzień animacji: Już 139 tysięcy dislike’ów „Ruchu Oporu”

30



Będzie klapa? Tak przynajmniej wygląda na pierwszy rzut oka, zwłaszcza jak poczyta się w sieci, czy wejdzie na YouTube’a. Zwiastun „Ruchu Oporu” nie porywa to fakt. Animacja miejscami jest dziwna, ale interesującym pytaniem jest to, dlaczego tak wielu oglądających (ponad 139 tys. osób) negatywnie oceniło ten film na YouTubie? Podobał się zaledwie 13 tysiącom. Czy faktycznie jest aż tak źle, że nawet Dave Filoni publicznie zdystansowałął się od serialu, tuż przed premierą zwiastuna? Z okazji tygodnia animacji poprzedzającego premierę nowego serialu, postaramy się przyjrzeć trochę szerzej temu zjawisku, zwłaszcza w kontekście poprzednich seriali animowanych.

Teorie o atakach hejterów od razu odrzucamy. Za mała siła rażenia. Błędy, niestety, popełniono gdzieś indziej.

Po pierwsze należy zadać sobie pytanie, co jest celem zwiastuna? Przedstawienie serialu, czy raczej intensyfikacja marketingu. Normalnie powinno to być to drugie, a za zwiastunem powinny zacząć pojawiać się zdjęcia, informacje i wiele innych rzeczy. W przypadku „Ruchu Oporu” mamy ewidentnie duży problem marketingowy, prawdopodobnie wynikający z tego, że Lucasfilm obecnie cały czas próbuje znaleźć miejsce sagi we współczesnym świecie, a premiera nowego serialu wypadając w tym momencie jest z ich punktu widzenia ni w pięć, ni w dziewięć. Z jednej strony podważają stary model marketingowy, z drugiej pracują nad nowym, więc mamy to co mamy, czyli wrażenie dyletanckiego marketingu robionego na kolanie.



Czy problemem jest animacja?


Problem „Ruchu Oporu” to nie tylko kwestia animacji, ale jest bezpośrednio z marketingiem i umiejętnością sprzedaży tego, co stworzono. Zauważymy, że wcześniejsze seriale Lucasfilmu od czasu „Wojen klonów” Tartakovsky’ego były dość starannie przedstawiane. Wykorzystywano do tego konwenty, gdzie najpierw zapowiadano nowy serial i albo jak w przypadku „Rebeliantów” pokazywano szkice, projekty i zamysły, albo jak w przypadku „Wojen klonów” na koniec panelu pojawił się zwiastun. Dokładnie w ten sposób zbudowano marketing do 7 sezonu „Wojen klonów”. Wpierw zapowiadamy panel nostalgicznie traktujący serial, a pod koniec zapowiadamy kolejny sezon i zwiastun. Momentalnie pierwsze reakcje były pozytywne, a to już ciągnie za sobą resztę. To umiejętność budowania napięcia. W przypadku „Ruchu Oporu” dostaliśmy średnio zmontowany zwiastun, od którego odciął się nawet Filoni i tyle. Jeśli jest to nasz pierwszy kontakt z serialem, a widzimy, że to będzie kolejna bajeczka, wiele osób od razu to skreśla. Potem sytuacja się nakręca.

Należy sobie zadać jednak inne pytanie, czy animacja „Wojen klonów” Filoniego czy „Rebeliantów” była porywająca, rzucająca na kolana? Otóż nie. „Wojny klonów” wyglądały jak drewniane klocki. Czy to się podobało fanom? Niekoniecznie, ale zanim zobaczyli obraz, byli na to przygotowani. Ba nawet w pewien sposób zachęceni. Pierwsze obrazki postaci pojawiły się przed zwiastunem. Pierwszy zwiastun pojawił się na ponad rok przed serialem, a w międzyczasie dostawaliśmy artykuły o tym, dlaczego coś wygląda jak wygląda. Np. Kilian Plunkett o projektowaniu postaci. W Dooku ukazywano tym samym nawiązania do dobrze przyjętego serialu Tartakovsky’ego.

Analogicznie było z „Rebeliantami”, tam zanim pokazano zarys postaci wpierw pokazano fanom świętość, czyli szkice Ralpha McQuarriego. Pierwsze odcinki „Rebeliantów” wyglądają wręcz tragicznie w porównaniu z ostatnimi sezonami „Wojen klonów” Filoniego, ale jednocześnie fani byli już trochę do tego przygotowani i nie doznali „szoku”, więc koncentrują się na akcji. W przypadku „Ruchu Oporu” niby próbowano coś wspominać o anime, ale poza pojedynczymi wypowiedziami na tym się skończyło.

Zły czas dla „Gwiezdnych Wojen”


Drugi problem, którego nie wolno bagatelizować to czas. „Ostatni Jedi” podzielił fanów i spowodował, że ruch niezadowolonych przybrał znacząco na sile. Istniał on w fandomie (choćby po skasowaniu dawnego EU), nagle przestał być marginalny. Nie mówimy tu o tak zwanych toksycznych fanach, którzy atakują twórców, tylko o ludziach niezadowolonych z tego, co dostaliśmy i jednocześnie wątpiących w markę oraz coraz bardziej się od niej dystansujących. Przy słabym marketingu „Hana Solo”, jedna z zasad marketingowych, mówiących, iż jeden niezadowolony klient zniechęci 3-4 kolejne osoby, tu okazała się prawdziwa. Można się łudzić, że to efekt bojkotu, ale bardziej mamy problem z rozgrzanym, konkurencyjnym rynkiem, na którym trzeba uważać co się sprzedaje i jak.

Lucasfilm nie potrafił zareklamować swojego produktu, ani tym bardziej przekonać negatywnie nastawionych odbiorców do „Gwiezdnych Wojen”. „Ruch Oporu” cierpi dokładnie z tego samego powodu, co „Solo”. Dostajemy znów jakiś niedorobiony i dla szerokiego odbiorcy niechciany produkt, w dodatku kolejny i... łapki w dół. Zamiast przerywać złą passę, nowy serial wpisuje się w nią. Kolejni ludzie, którzy to widzą, chcąc nie chcąc, często już mają wyrobione zdanie i koło się zamyka.

Czy „Ruch Oporu” jest więc skazany na porażkę? Nie. Warto przypomnieć, że wciąż nie widzieliśmy serialu i niewiele o nim wiemy. Po prostu marketingowcy w LFL zafundowali mu ciężki start. Pozostaje mieć nadzieję, że finalny produkt będzie lepszy niż to, co pokazują nam ludzie zajmujący się jego sprzedażą i będzie możliwość cieszenia się z niego przez kilka sezonów.

Pozostałe atrakcje tygodnia animacji znajdziecie tutaj.

„Rebels” #66-68 w USA

Rózne
18

Już dziś na stacji Disney XD w USA zadebiutują dwa nowe i zarazem ostatnie odcinki czwartego sezonu serialu „Star Wars: Rebelianci”, czyli „A Fool's Hope” i „Family Reunion - and Farewell”. Poniżej opisy i fragmenty, a obrazki można pooglądać na Jedi News.

W newsie pod filmami znajdą się nieoznakowane spoilery z ostatnich odcinków, także czytacie na własną odpowiedzialność. W ostatnich dniach odbył się również specjalny pokaz finału dla wybranych blogerów, więc w sieci oczywiście dość łatwo znaleźć przecieki. Zdjęcia z imprezy możecie pooglądać tutaj.

„A Fool's Hope”: Ezra powołuje się na wszystkie dawne przysługi, by zebrać różnorodną grupę do z pozoru niemożliwej walki z gubernator Pryce i jej imperialnymi siłami.

„Family Reunion - and Farewell”: Ezrze i jego rebeliantom udaje się wejść do imperialnej kwatery głównej, jednakże powstrzymuje ich Thrawn. Bridger zmuszony jest się poddać i stawić czoła jeszcze większemu złu.







Ostatnie dwa odcinki na pewno zmieniły sposób, w jaki postrzegamy Sagę. Widzieliśmy w nich między innymi wykopaliska prowadzone na terenie świątyni Jedi na Lothalu. Hidalgo uważa, że takie rzeczy nie były powszechne, ale dobrze oddają zainteresowanie Imperatora wiedzą tajemną. Sheev zdawał sobie sprawę z istnienia świata pomiędzy światami i chciał go wykorzystać do kontroli wydarzeń. Gdy Ian McDiarmid pojawił się w studiu, to był bardzo uprzejmy i czarujący, lecz gdy tylko zaczął nagrywać, natychmiast zmienił się w Imperatora. Dla Filoniego niecodziennym doświadczeniem było usłyszenie z jego ust imion Ezry i Ahsoki. Z punktu widzenia artystycznego zaprojektowanie Sheeva było zdaniem Plunketta dość łatwe, bo McDiarmid ma charakterystyczny wygląd.

Mural z bogami z Mortis to, zdaniem „Reconu”, pierwsze użycie animacji 2D, choć ekipa chyba zapomniała o animowanej historii mrocznego miecza. Hidalgo mówi też, że Moc może zabierać bohaterów w różne miejsca i jest o wiele głębsza, niż ktokolwiek ma pojęcie. Filoni był bardzo zafascynowany światem pomiędzy światami i chciał, by widzowie czuli, że to miejsce bezkresne, choć z punktu widzenia animacji powstał jedynie relatywnie mały model pomieszczenia. Dla Dave'a stanowi ono połączenie wszystkich filmów i animacji. Tak naprawdę pojawiło się ono już w sezonie pierwszym, gdy Ezra w świątyni Jedi trafił do miejsca pełnego gwiazd. Potem zjawił się tam Yoda (który wiedział o świecie pomiędzy światami), choć może nie do końca fizycznie.

Ostateczny (?) los Ahsoki był planowany od samego początku. Carrie Beck jest ponadto zdania, że dzięki jej powrotowi Ezra nauczył się lekcji o poświęceniu, którą próbował przekazać mu Kanan. Ashley Eckstein nie wiedziała niemal do samego końca o losie swej bohaterki. Teraz wiemy już, że pod koniec drugiego sezonu nie upadała, lecz schodziła po schodach świątyni na Malachorze. Cóż niesie jej przyszłość? Nikt nic nie wie, a Filoni tego nie zdradzi. Ale zapewne zobaczymy ją jeszcze nieraz.

Choper bawi się w zmienianie rzeczywistości, a Andi ściga Pabla z kolejnym pytaniem: dlaczego Mart nazywa Herę "panią generał", skoro odcinek wcześniej Organa zwraca się do niej "pani kapitan"? Odpowiedź jest prosta: dostała awans, ale tego nie widzieliśmy. Prawdopodobnie tak zdecydowało dowództwo, by mogła przeprowadzić atak na Lothal. W podobnym duchu awansowali Han i Lando w „Powrocie Jedi”. Na koniec jak zwykle mamy zajawkę.

Po wyświetleniu przedostatnich odcinków w Lucasfilmie odbyła się sesja Q&A z Filonim, który zdradził co nieco na temat świata pomiędzy światami. Jego zdaniem to miejsce jest bardzo niebezpieczne, bo czas jest w nim płynny i wszystko dzieje się jednocześnie, dlatego wśród głosów słychać echa praktycznie każdego starwarsowego filmu czy serialu. Sam pomysł Dave wziął z „Siostrzeńca czarodzieja”, czyli szóstego tomu „Opowieści z Narnii”. Tam młody jeszcze Digory Kirke (czyli profesor z pierwszej części) wraz ze swoją przyjaciółką Polly trafia do lasu pomiędzy światami, w którym pojawiają się i znikają przejścia do coraz to nowych wymiarów - między innymi nowo narodzonej Narnii. Ta opowieść wywarła wielkie wrażenie na Filonim w dzieciństwie. Poruszanie się w świecie pomiędzy światami stanowiło dla Ezry wielkie niebezpieczeństwo i gdy chłopak wygłaszał pewne zdania, w tle słychać było ostrzegawczy grzmot - to znak, że coś jeszcze go słuchało.

Z historią Ahsoki tak naprawdę wróciliśmy do punktu wyjścia i na razie nie dowiemy się co było dalej, bo zdaniem producenta wszystko, co Tano robi w „Rebels”, ma służyć historii „Rebels”. Jeśli byłoby inaczej, to byłoby to „fałszywe”. Ratunek Togrutanki z rąk Vadera został poniekąd wymyślony przez Kanana - na Malachorze Jedi powinni byli odejść, ale tego nie zrobili, dlatego Jarrus zapłacił wysoką cenę. Za to już po śmierci poprzez usta wilka Dume'a przekazał Ezrze słowa: „Odtwórz przeszłość, ocal przyszłość”, które miały Bridgerowi podpowiedzieć, że ma uratować Ahsokę. A gdybyście się zastanawiali, to Kanan, którego widzi Hera w „Wolves and a Door” to nie duch Mocy, raczej jej wspomnienie o nim.

Polski kanał Disney XD wstawił na YouTubie zajawkę czwartego sezonu po polsku, który startuje już w najbliższą sobotę.



Zapraszamy do dyskusji na forum o „A Fool's Hope” i „Family Reunion - and Farewell”

„Rebels” #64-65 w USA

Rózne
18

Już dziś na stacji Disney XD w USA zadebiutują dwa nowe odcinki czwartego i zarazem ostatniego sezonu serialu „Star Wars: Rebelianci”, czyli „Wolves and a Door” i „A World Between Worlds”. Poniżej opisy i fragmenty, a obrazki można pooglądać na Jedi News.

W newsie pod filmami znajdą się nieoznakowane spoilery z ostatnich odcinków, także czytacie na własną odpowiedzialność.

„Wolves and a Door”: Ezra i załoga „Ghosta” dowiadują się, że Imperium ma plany wobec świątyni Jedi na Lothalu.

„A World Between Worlds”: Podczas gdy reszta rebeliantów potyka się z siłami Imperium na zewnątrz świątyni Jedi, Ezrze udaje się dostać do środka, gdzie doznaje oświecenia.





Wraz z nowymi odcinkami powróciły też „Recony”. Obcięcie włosów przez Kanana to zdaniem Filoniego z jednej strony oznaka poddania się chwili, z drugiej moment przemiany. Plunkett dodaje, że miał przypominać samego siebie, gdy poznał Herę, no a do tego ta scena przywodzi na myśl samuraja gotującego się do bitwy. Jarrus zdawał sobie sprawę, że może umrzeć, że będzie musiał poświęcić samego siebie dla innych. Carrie Beck bardzo nie chciała, by Jedi poniósł śmierć, ale wiedziała, że tego wymaga historia. Freddie Prinze od samego początku mówił, że jego postać musi odejść, ale Filoni zaznacza, że to nie dlatego, iż wedle słów Yody nie ma innych przedstawicieli Zakonu, a raczej z powodu decyzji Kanana o byciu bezinteresownym. Aktorzy nie mieli pojęcia o śmierci bohatera, dowiedzieli się dopiero na sesji nagraniowej.

Zarówno Steve'a Bluma, jak i Zeba dotknęła strata Kanana, lecz zdaniem aktora Lasat kieruje się głównie honorem, dlatego jest dumny, że jego przyjaciel oddał życie w sposób heroiczny. Vanessa Marshall podkreśla z kolei, że to jedyny przypadek, w którym Hera jest kompletnie załamana i nie umie zaplanować kolejnego ruchu.

Wydaje się, że w swych ostatnich chwilach Jarrus odzyskuje wzrok, ale czy na pewno? Joel Aron twierdzi, że tak naprawdę nie widział ukochanej, lecz wszystko się „połączyło” i „jest okej”. Filoni jednak uważa, że Jedi znajdował się w takim stanie, że mógł ją widzieć, choć „wzrok fizyczny nie ma tu znaczenia”.

W „DUME” członkowie załogi radzą sobie na różny sposób ze stratą. Hidalgowi najbardziej podoba się Chopper, bo pokazuje, że jednak ma serce. Zeb i Sabine reagują gniewem, a następnie działaniem, Hera zaś jest kompletnie zagubiona i obwinia się za to, że wciągnęła ukochanego w Sojusz. Ezra poddaje się strachowi i niemalże skupia się wyłącznie na sobie - „O biada mi”, parafrazuje Filoni.

Lucasfilmowy Chopper jest równie smutny jak ten serialowy, ale Andi udało się dorwać Pabla wraz z kolejnym pytaniem: dlaczego Hera była w stanie strzelać w X-wingu, skoro skrzydła maszyny były złożone? Okazuje się, że nie stoi to na przeszkodzie, by oddać strzały - rozłożenie ich powoduje po prostu większe rozproszenie ognia, co jest bardziej efektywne. Na końcu jak zwykle mamy zajawkę.



Jeśli macie jeszcze sporo pytań po ostatnich odcinkach, może odpowie na nie wywiad, którego Filoni udzielił serwisowi Syfy. Na początku „Jedi Night” Kanan słyszy głosy, które są zapowiedzią jego przyszłego losu i producent podkreśla, że dla niego dźwięk jest bardzo ważny. Jeśli się go nie słyszy, to w porządku, ale dzięki niemu zyskuje się dodatkową głębię w odbiorze historii. Przed końcem sezonu pojawi się jeszcze wiele głosów. Dave wierzy w ideę „możliwej przyszłości” w wizjach Mocy. Innymi słowy, obrazy zsyłane przez widzenia mogą być prawdziwe lub nie i to od Jedi zależy co zrobi. Producent podaje tu przykład Luke'a, który dostrzegł na Dagobah swoich cierpiących przyjaciół, ale już nie to, co się z nimi ostatecznie stało. Przez podjęcie działań ograbił ich z samodzielnej decyzji. Kanan brał też pod uwagę fakt, że uczucia mogą zniekształcać mu osąd, dlatego wyznaczył Ezrę na dowódcę. Ale w galaktyce są jeszcze inne siły, które próbują wpływać na przyszłość i zobaczymy to w kolejnych odcinkach.

Obcięcie włosów ma charakter zarówno oczyszczenia, jak i swego rodzaju rytualistycznej transformacji. W pewnym momencie odcinka Jarrus chciał coś Syndulli powiedzieć, ale tego ostatecznie nie zrobił. Filoni przyznał, że dodał ten tekst późno. Kanan pragnął ostrzec ukochaną, że może zdarzyć się coś złego, bo przeczuwał swoją śmierć. Chwila, w której Chopper chwyta dłoń Twi'lekanki, była bardzo ważna dla Dave'a, bo pokazuje, że nawet droid czuje. Niektóre osoby okazują uczucia poprzez kłócenie się i zaczepianie kogoś i tak właśnie jest w przypadku C1. Hera, która niemalże całkowicie się załamuje, miała powiedzieć coś w guście: „Nie wiem co teraz robić”, ale producent to wyrzucił, bo stwierdził, że pani kapitan jest na to zbyt dumna, a do tego dobra z niej przywódczyni.

Filoni nie chciał potwierdzić, czy Dume-wilk to Dume-Kanan, ale odparł, że zwierzę nie może istnieć, dopóki nie zniknie Jedi o imieniu Caleb Dume. Wilk jest podobny do Bendu na „zasadzie tego, kim obaj są”. Szare wilki są jego zdaniem najbardziej realne, biały zaś to przewodnik (o czym przekonamy się później). Już od pierwszego sezonu Dave chciał, by Ezra obudził się w dziczy obok duchowego przewodnika, którym był początkowo wielki loth-kot. Na koniec producent poprosił, by mu zaufać, bo wszystko jest dokładnie zaplanowane i nic nie jest robione bez namysłu.

W drugiej części wywiadu Filoni, zapytany o to, czy zobaczymy jeszcze Kanana, przypomniał, że stanie się duchem nie jest takie proste, czego przykład mieliśmy w TCW. Jedi ery prequeli nie wierzyli w życie po śmierci, a raczej w to, że za życia są częścią Żywej Mocy, a po odejściu łączą się z Mocą Kosmiczną, która spaja cały wszechświat. W ten sposób można powiedzieć, że Dume-wilk nie jest indywidualną świadomością Kanana, ale częścią całości. Jakaś część Jarrusa w nim żyje, ale nie na tyle, by powiedzieć: „Cześć, Ezra”. Dave jest przekonany, że słowa Yody o ostatnim Jedi są subiektywne i niekoniecznie muszą być prawdziwe. Dodał też, że czasem fani mają tendencję do dramatyzowania, gdy jakiś bohater umiera, co jest dobre, bo dowodzi, że się z nim zżyli, ale czasem trzeba odpuścić i pozwolić komuś odejść. Przywołał tu choćby przykład Gandalfa w kopalniach Morii czy Froda w Górze Przeznaczenia. Gdy czytał „Powrót króla”, to zdał sobie sprawę, że Baggins nie znał ludzi z Gondoru czy Rohanu, a jednak był gotowy się za nich poświęcić. Ta świadomość mocno wpłynęła na niego jako twórcę.

W rozmowie z Animation Magazine Filoni powiedział, że jest dość zadowolony z zakończenia „Rebeliantów”, bo przede wszystkim dane było mu ten serial dokończyć. Gdy pracował nad TCW, to wraz z ekipą opracowywał wiele sposobów, na które mogłoby się skończyć, ale zadziałała siła wyższa, no i serial nie doczekał się właściwej końcówki. Dave chciałby poprawić co nieco przy ostatnich sześciu epizodach „Wojen klonów”, ale i tak uważa, że to jedne z najlepszych, jakie kiedykolwiek powstały. Jeśli chodzi o zakończenie „Rebels”, to początkowo myślano, aby ekipa z Lothalu zdobyła plany Gwiazdy Śmierci, ale ten wątek podjął „Łotr”. Zdecydowano więc, że historia skupi się na Ezrze, dlatego też końcówka nie pokryje się z żadnym z filmów kinowych. Stworzenie odcinka to kwestia 8-9 miesięcy, maksymalnie roku.



Zapytano go również o Mandalorian - Filoni odparł, że ci, których widzimy w „Rebels” są niejako ciągiem dalszym tych z TCW, nad którymi pracował wraz z Lucasem, który miał swoją wizję. Co prawda Mando z TCW byli pacyfistami, ale Dave sięgnął do EU i przemycił co nieco z ich trwającej wiele tysiącleci historii, na przykład wojny mandaloriańskie. Zresztą zaznaczył, że kultura się zmienia i to, że setki lat temu Mandalorianie byli wojownikami nie oznacza, że miałoby tak być i w okresie wojen klonów. Cywilizacje ewoluują, wystarczy spojrzeć na Ziemię.

Jednym z głównych pytań, które zadają „Rebelianci”, jest sposób prowadzenia walki. Producent porównał to do całej Sagi: tak jak w oryginalnej trylogii jest to głównie walka dobra ze złem, tak w okresie prequeli nie jest to już takie jasne, wkracza tam wiele odcieni szarości. Republika była jak drzewo, którego korzenie zaczęły gnić i tak jak wiele ziemskich demokracji powoli gniło i stało się rządami dyktatorskimi, tak samo stało się w SW.

Dzięki Jedi Bibliothek poznaliśmy opis ostatniego odcinka serialu, „Family Reunion - and Farewell”:

Ezrze i jego rebeliantom udaje się wejść do imperialnej kwatery głównej, jednakże powstrzymuje ich Thrawn. Bridger zmuszony jest się poddać i stawić czoła jeszcze większemu złu.

W najbliższych odcinkach zobaczymy po raz kolejny convory i okazuje się, że jeden z nich przyleciał też do Filoniego na Ranczu Skywalkera. A Tracy Cannobio wstawiła zdjęcie tortu Mortis z pożegnalnej imprezy „Rebels”. Oczywiście nie obyło się bez łez.





Na koniec mamy dość ważną plotkę, która być może ze światem animacji nie jest związana, ale sporo na to wskazuje. Ekipa z Yakface zauważyła, że Lucasfilm zarejestrował nową markę - „Star Wars Resistance”, a wraz z nią produkty w czterech kategoriach: gry i zabawki, ubrania, artykuły papiernicze oraz produkty elektroniczne takie jak audiobooki, aplikacje i gry komputerowe. Nazwa brzmi jak kolejna gra mobilna, ale biorąc pod uwagę jakie towary mają być powiązane z marką (a są to towary głównie dla dzieci), nasuwa się wniosek, że być może "Resistance" będzie kolejnym serialem animowanym. Takiego zdania jest Jordan Maison z serwisu Cinelinx, który zauważył dodatkowo, że towary zarejestrowane pod nową marką są niemal takie same jak przy „Rebeliantach” czy „Siłach przeznaczenia”. Wielu fanów uważa, że tytuły „Star Wars: Rebels” i „Star Wars: Resistance” brzmią bardzo podobnie i sugerują, że nowa seria mogłaby być duchowym spadkobiercą obecnego serialu. Nie dostaniemy żadnego potwierdzenia zapewne jeszcze przez kilka miesięcy, ale czas pokaże.



Zapraszamy do dyskusji na forum o „Wolves and a Door”, „A World Between Worlds” i nowym serialu.

„Rebels” #61 w USA

Rózne
17

Jutro na stacji Disney XD w USA zadebiutuje ostatni odcinek pierwszej połowy czwartego sezonu serialu „Star Wars: Rebelianci”, czyli „Rebel Assault”. Poniżej opisy i fragmenty, a obrazki można pooglądać na SWNN.

To ostatni epizod w tym roku. Nowe pojawią się w styczniu 2018 („Niedługo po świętach”, jak napisała Cannobbio) i wedle Fernsehserien trzy z nich będą nosiły tytuły „Allegiance” („Wierność”, „Posłuszeństwo”), „One Giant Step Ahead” („Jeden wielki krok naprzód”) i „Call of the Spectre” („Wezwanie Widma”).

Hera dowodzi atakiem przeciwko siłom Wielkiego Admirała Thrawna, ale kiedy sytuacja rozwija się nie po jej myśli, zmuszona jest uciekać, jeśli chce przeżyć.





W kolejnym „Reconie” dowiadujemy się, że wprowadzenie do serialu postaci Thrawna było niejako pierwszym klockiem w domino i pociągnęło za sobą szereg zmian. Dzięki temu, gdy pojawiła się potrzeba wprowadzenia kolejnego czarnego charakteru, który nie byłby wrażliwy na Moc, wybór padł na Rukha. Ciężko było przedstawić go na ekranie, bo w legendarnych źródłach ma wiele iteracji. Początkowo w serialu był bardziej zielony i wyglądał jak T-rex, ale Filoni zdecydował, że powinien być bardziej obrzydliwy i kościsty. Kelloggowi sen z powiek spędzał sposób poruszania się Noghriego, aż w końcu podjęto decyzję, by chodził jak goryl. We wczesnej wersji jego nos był jasny, co w połączeniu z okrągłym kształtem nadawało mu słodziutki wygląd. Wystarczyło jednak przyciemnić go, by uzyskać lepszy efekt. Hidalgo dodał parę słów o rasie: Noghri są bardzo honorowi i mimo że są wzrostu Jawów, to nadrabiają zwinnością i niesamowitym węchem - w Legendach potrafili wyczuć nawet czyiś przodków tylko i wyłącznie po zapachu. Wcielający się w Rukha Warwick Davis gra nie tylko głosem, lecz także ciałem, co bardzo pomogło animatorom.

W drugim epizodzie Zeb nareszcie wszedł na scenę i miał bardzo brutalną walkę. Steve Blum zdradza, że jego pierwsza rola polegała na nagrywaniu nieartykułowanych okrzyków potwora, a kluczem do dobrego nagrania odgłosów podczas bitwy jest chęć wyglądania brzydko. Pojawiająca się w odcinku Gildia Górnicza jest jedną z niewielu spółek, której Imperium nie znacjonalizowało. Została sprowadzona na Lothal, aby ogołocić planetę do cna. Korporacja nie widzi w tym nic złego, po prostu zarabia pieniądze. Plunkett opowiada również o kapitanie Seevorze: gdy już się pozbędzie myśli, że każdy Trandoshanin musi być kopią Bosska, można zrobić z tą rasą naprawdę wiele w kwestii wyglądu. Zresztą to samo można powiedzieć o każdym gatunku w Sadze: artyści potrafią zaprojektować bardzo wiele różnych postaci, które są inne od wzorca, lecz jednocześnie „nie łamią zasad”.

I wreszcie po tylu latach czekania dostaliśmy pocałunek pomiędzy Kananem a Herą. Czemu nie wcześniej? Hera była zbyt skupiona na rebelii i zdaniem Vanessy w innych czasach ich romans rozwijałby się intensywniej. Choć teraz, gdy rośnie stawka, wzrasta też ich wzajemne przywiązanie. Filoni dodaje, że nie chciał, aby romans wchodził w drogę rozwojowi postaci - były sugestie tu i tam, ale nic poważniejszego aż do tej pory. Mamy się przekonać co w przyszłości z tego wyniknie.

R3 podrywa pracownicę Lucasfilmu, ku ogromnej zazdrości Choppera, a Andi ma kolejne pytania do Pabla. Pierwsze: skoro Yavin IV był starożytnym światem Sithów, to czy Imperium nie miałoby na niego oka? Owszem, było tak, ale w Legendach. W lucasowskiej wersji historii ten wątek nie jest za bardzo eksplorowany, także w chwili obecnej nie wiemy za bardzo czy to kanon, czy nie. Drugie: Co się stało z dwoma gigantycznymi kryształami, które zniszczyli rebelianci? Cóż, wybuchły i to bardzo. Na koniec kolejna zajawka.

W tym tygodniu nie działo się za wiele poza rysunkami Filoniego i redditowym czatem z Grayem. Oto najciekawsze informacje od aktora:
  • Jego ulubiony epizod to „Nowa nadzieja”, a odcinek serialu - finał drugiego sezonu oraz ten, który będzie niedługo wyświetlany. Pisał to tydzień temu, więc może chodziło mu właśnie o „Rebel Assault”. Natomiast najlepsza scena też ma miejsce w sezonie czwartym - nagrywali ją wiele razy i za każdym razem zmieniali coś drobnego. Osobiście jest zadowolony jak kończy się historia Ezry, choć nie wie jak ludzie zareagują „na różne momenty sezonu czwartego”.

  • Chłopak nadal czuje i będzie czuł pociąg do ciemnej strony. Po prostu uważa ją za dobry zasób do wykorzystania.

  • Rex odegra dużą rolę w rebelii w przyszłości.

  • Bridger zbudował swój zielony miecz pomiędzy sezonami, bo niebieski zniszczył mu Vader. Taylor uważa jedna, że pierwsza broń chłopaka była lepsza, bo wszechstronniejsza.

  • Nie jest całkiem pewien, czy Ezra umie pływać, ale Jedi powinni, więc zakłada, że tak.

  • Chciałby, by Bridger znów nosił długie włosy.

  • Gdyby jego bohater zaadoptowałby kota lothalskiego, nazwałby go Imperator.

  • Ezra najbardziej lubi lody o smaku meiloorunowym.

  • Gdyby mógł, to zagrałby swojego bohatera w wersji aktorskiej (dla niego nawet przefarbowałby włosy), ale oddałby też rolę Johnny'emu Deppowi. Pragnie też wcielić się w niego w „Battlefroncie II”, jeśli tylko EA zrobi serialowe DLC.

  • Filoni i w ogóle ludzie z Lucasfilmu uwielbiają oglądać starwarsowe memy.





Zapraszamy do dyskusji na forum.

„Rebels” #59-60 w USA

Rózne
9

Jutro na stacji Disney XD w USA zadebiutują dwa kolejne odcinki serialu „Star Wars: Rebelianci”, czyli „Kindred” i „Crawler Commanders”. Poniżej opisy i fragmenty, a obrazki można pooglądać tu i tutaj.

„Kindred” - Po tym, jak rebelianci zostają wyśledzeni w drodze do ukrytej bazy przez tajemniczego imperialnego agenta, muszą zaufać rzekomo niebezpiecznym stworzeniom, za którymi kryje się coś więcej, niż widać na pierwszy rzut oka.





„Crawler Commanders” - Załoga "Ghosta" desperacko stara się skontaktować z dowództwem rebelii i z tego powodu przejmuje pojazd górniczy wyposażony w system komunikacji długodystansowej. Imperium jednakże pojawia się, by ruszyć za nimi w pościg.

Poniższy klip pochodzi z Nerdista. Artykuł zdradza też, że w tym epizodzie usłyszymy Setha Greena (grał droida Toda 360 w TCW, jest też jednym z twórców anulowanego serialu „Detours”), którego głosem przemówi trandoshański kapitan Seevor.





W „Reconie” Taylor Gray zdradza, że zobaczymy do czego zdolny jest Lothal i jak glob łączy się z Mocą. Na planecie panuje obecnie stan wojenny, a każdy obywatel jest zobowiązany do pracy na rzecz projektu Thrawna. Ludzie zaczynają w końcu dostrzegać, że Imperium wcale nie przyniosło pokoju i stabilizacji. Jednym ze skutków ubocznych jego bytności jest katastrofa naturalna - Plunkett mówi, że fajnie czyta się fanowskie teorie po zwiastunach, bo wszyscy myśleli, że ta planeta to nie Lothal (my też), a jednak. Dla wszystkich członków załogi to miejsce reprezentuje coś bardzo ważnego, nawet jeśli nie jest ono ich ojczyzną.

Nowy TIE Defender Elite ma przewagę nad innymi maszynami przede wszystkim dzięki szybkości i polom. Zdaniem Keitha Kellogga wojna potoczyłaby się inaczej, gdyby Imperium zamiast w Gwiazdę Śmierci zainwestowało w te myśliwce. Thrawn jest bowiem reprezentantem innej filozofii niż Imperator, Tarkin czy Krennic: nie chce zniszczyć wroga, pragnie go jedynie zmusić do poddania się. Kellog opowiada też o wilkach - to samo, co było tutaj. Filoni dodaje, że jeszcze nie odkryliśmy o nich wszystkiego - na pewno mają związek z czymś mistycznym, z równowagą natury Lothalu.

Rywalizacji pomiędzy R3 a Chopperem ciąg dalszy, a Andi spieszy z pytaniami do Hidalga. Pierwsze: czemu szturmowcy śmierci mówią w basicu, skoro w „Łotrze” słyszymy tylko mamrotanie? Odpowiedź jest prosta: my, widzowie, musimy rozumieć ich mowę, ale można to również wytłumaczyć tak, że gdy żołnierze rozmawiali między sobą, to ich hełmy wydawały jedynie niezrozumiałe odgłosy. Drugie pytanie (od osoby z polsko brzmiącym nazwiskiem) to: dlaczego deathtrooperzy nie mają czegoś, co pozwalałoby im na widzenie przez zasłonę dymną? Bo prawdopodobnie Sabine dodała do swoich granatów coś, co zakłóca pracę sensorów. Na koniec jak zwykle mamy zajawkę.

Zastanawiacie się już jak skończy się serial? Filoni rozmawiał o tym z CNN. To, że „Rebelianci” się już kończą, nie jest kwestią coraz bardziej zatłoczonej historii w tym okresie, lecz po prostu „naturalnej śmierci” serialu. Jego zdaniem cztery lata to i tak długo. No to co z tym ostatnim odcinkiem? Technicznie rzecz biorąc seria skończy się, gdy Imperium będzie w pełni sił, ale Dave korzystał z nauk Lucasa i zdradził, że zakończenie będzie pełne nadziei. Znów powtórzył to, co ostatnio: że z nowym serialem chcą „pójść w różne obszary i opowiadać różne historie”.



A co z aluzjami do „Solo”? Nie spodziewajcie się. W serialu jest już Lando, a Filoni boi się syndromu małej galaktyki. Z drugiej strony przyznaje, że pewna twi'lekańska pilotka zapewne znała przemytnika z Korelii - z „Sił przeznaczenia” wiemy, że faktycznie się spotkali na Endorze, ale z kontekstu wynika, że nie widzieli się po raz pierwszy. Kto wie, może Syndullę zobaczymy choć w tle filmu Rona Howarda?

„Ostatni Jedi” tuż-tuż, więc Comicbook zapytał się co ze słynną teorią „Ezra to Snoke”. Filoni oczywiście niczego zdradzić nie chciał - powiedział tylko, że lubi czytać fanowskie teorie i nie zaprzecza, że mogłaby być ona prawdziwa, ale po prostu taka nie jest.

Zapraszamy do dyskusji na forum o „Kindred” i „Crawler Commanders”.

"Rebels Recon" - "Zero Hour"

YouTube
18

Za nami już finał trzeciego sezonu "Rebeliantów", czyli epizod "Zero Hour". Ponieważ to ostatni odcinek, poniżej umieszczamy powiązany z nim "Rebels Recon". Oczywiście jeśli jeszcze nie oglądaliście, liczcie się ze spoilerami.



Jedną z gwiazd tego odcinka jest niewątpliwie Bendu - zdaniem Carrie Beck on tak naprawdę nie reprezentuje tego, co pomiędzy cieniem a światłem, on "po prostu istnieje". Jest siłą natury, a więc nie musi opowiadać się po żadnej ze stron, bo to ludzkie wymysły. Filoni dodaje, że ostatecznym celem stworzenia jest sen, a ciągle ktoś mu w tym przeszkadza. Problemy naszych bohaterów są dla niego błahostką i nie chce o nich słuchać. Ale w serialu potrzebna była taka postać, bo popycha wszystkich do przodu, w tym też Thrawna. Wielkim wyzwaniem dla animatora Joela Arona było stworzenie jego burzowej formy. Dave pokazał mu zdjęcie słońca przebijającego się przez chmury, stąd też wziął się pomysł na to, by oczy istoty je przypominały. Kilian Plunkett dodaje, że Bendu ma nawiązywać do lat osiemdziesiątych, stąd burzowa forma powinna budzić skojarzenia z filmami o potworach, na przykład z "Pogromcami duchów", "Duchem" czy "Bliskimi spotkaniami". Aron wziął się do zadania swą starą metodą malowania, a potem ożywiania obrazów w animacji.

Andi pyta jakie wyzwania stawia pisanie postaci Thrawna, skoro mamy wśród widzów sporo dzieci. Zdaniem Filoniego najmłodsi mogą nie zrozumieć wszystkiego, co mówi admirał, ale pojmują jego intencje dzięki grze aktorskiej Larsa Mikkelsena. A Gilroy twierdzi, że serial nie jest dla dzieci, tylko dla wszystkich. Podczas tworzenia Chissa ekipa starała się odtworzyć jego książkowy pierwowzór, co zdaniem Henry'ego może skłonić młodziki do sięgnięcia po powieści. Hidalgo dodaje, że wedle Timonthy'ego Zahna "Thrawn gra po obu stronach szachownicy", toteż starali się wcielić słowa pisarza w życie w serialu - a ten odcinek jest zakończeniem konkretnej partii szachów. Bendu, umierając (?), mówi słowa: "widzę twą porażkę niczym wiele ramion sięgających ku tobie w zimnych objęciach". Zdaniem Gilroya stworzenie instynktownie wyczuwa jaki koniec spotka admirała, a Filoni zadaje pytanie czy te słowa należy rozumieć dosłownie czy nie. Może i Chiss wygrał, ale pokazał swą słabość - Dave nie jest pewien, czy jest ona widoczna, czy nie, lecz nie chce podpowiedzieć co to może być, zatem to my musimy się pozastanawiać.

"Rebelianci" i "Łotr" byli w produkcji mniej więcej w tym samym czasie, a więc dlatego mamy w serialu szturmowców śmierci. W filmie jednak można sobie pozwalać na szybkie i częste wprowadzanie zmian, w animacji niekoniecznie, dlatego oba wcielenia tych żołnierzy nieco się różnią. Filoni dyskutował z Grupą Opowieści, która doszła do wniosku, że Thrawn byłby typem oficera, który zabierałby ich ze sobą na pole bitwy. W sezonie czwartym będzie więcej nawiązań do "Łotra".

Podczas tworzenia największej jak do tej pory sceny walki w kosmosie załoga wykorzystała wiele sztuczek - na ekranie widać wiele, choć tak naprawdę jednostek nie ma dużo. Eksplozje są wzorowane oczywiście na tych z oryginalnej trylogii.

Chopper ma pomysł na - a jakże - spinoff o nim samym, a Andi zadaje Pablowi pytanie, które brzmi: kogo miał na myśli Obi-Wan, gdy była mowa o Wybrańcu? Kenobi mówił o Luke'u, ale to jego zdanie. Jeśli obejrzy się filmy, to widać, że Jedi pokłada całą wiarę w młodym Skywalkerze. Anakina zostawił na Mustafarze i nie sądził, że pewnego dnia zostanie odkupiony. Młodzieniec sądzi inaczej i to "czyni Luke'a Lukiem".

No to czego wyczekiwać w sezonie czwartym? Będzie epicko - animatorzy wypróbowują nowe techniki, które mają pięknie wyglądać. Zobaczymy wiele nowych twarzy oraz ukochanych starych. Lothal jest nadal ważny dla naszych bohaterów, dlatego ten wątek jeszcze się nie skończył. Po porażce z finału będziemy świadkami jak nasza ekipa podnosi się z kolan i dalej walczy. Dowiemy się więcej o spięciach na linii Mon Mothma - Saw Gerrera. "Może, może, może zobaczycie X-winga", mówi Filoni (a "może" znaczy "na pewno", bo producent już o tym wspominał). Polecimy na Mandalorę i w jakiś sposób serial dokończy "The Clone Wars".

Na koniec nie mamy co prawda klipu promocyjnego, ale jedną pracę koncepcyjną przedstawiającą porozrzucane mandaloriańskie hełmy należące do zwolenników klanu Wren, w tym ten, który nosił Fenn Rau. Co to może oznaczać? Mamy kilka miesięcy na spekulacje.

Zapraszamy do dyskusji na forum.

"Rebels" #49 w USA

Rózne
13

Jutro wieczorem na stacji Disney XD w USA zadebiutuje kolejny odcinek serialu "Star Wars: Rebelianci", czyli "Secret Cargo". Poniżej opis i fragmenty, a obrazki można pooglądać na rebelsowej wiki. Jest też nowa, krótka reklama.

Gdy nie udaje się rutynowa misja polegająca na tankowaniu paliwa, załoga "Ghosta", śledzona przez imperialne okręty wojenne, przypadkowo transportuje ważną przywódczynię rebelii przez galaktykę.







W nowym "Reconie" możemy się dowiedzieć, że pomysł na odcinek z imperialnej perspektywy krążył od dawna, bo wielu jest fanów przeciwników rebelii. Ekipa chciała pokazać jak sprytnymi ludźmi są oficerowie - zwalnia ich jedynie biurokracja. Początkowo Filoni pragnął nakręcić cały odcinek z punktu widzenia Kallusa, ale byłoby to dość problematyczne. Niestety nie udało im się stworzyć mu piżamy - Dooku miał ją w TCW, a Ezrę jeszcze w niej zobaczymy - więc można to wytłumaczyć w ten sposób, że agent był zawsze gotowy do ewentualnej nagłej pobudki i nie zdejmował pancerza nawet do łóżka.

Yularen powraca, tylko tym razem nie jest już admirałem floty, a dowódcą IBB (które twórcy opisują jako "połączenie FBI i CIA"). Ekipa wyjaśnia, że po zakończeniu wojny Wulf wolał oddalić się od konfliktów zbrojnych. Thrawn z kolei, wedle słów Gilroya, sam z siebie uczynił broń, dlatego nie tylko zajmuje się strategią, lecz także ciężko trenuje. Plunkett zdradza, że hełm klona w biurze admirała początkowo był biały, ale potem zmienili go na ten należący do Gree (klona, który próbował zabić Yodę na Kashyyyku) - tylko że nie należy brać jego słów za "kanoniczne". W pomieszczeniu znajduje się jeszcze malowidło McQuarriego.

Filoni nie ma ochoty zdradzić jak długo Thrawn podejrzewał Kallusa - oznajmia wyłącznie, że Chiss jest ostrożny w rzucaniu oskarżeń. Hidalgo dodaje, że admirał nie chce jedynie, by agent wpadł, on pragnie wykorzystać tę sytuację na swoją korzyść. Freddie zadaje pytanie retoryczne: jak długo właściwie Kallus pociągnie i co takiego będzie musiał poświęcić?

Chopper doczekał się filmowej roli, a smutny Pablo odpowiada na kolejne pytanie (nawiasem mówiąc, scenka ta już stała się memem). Brzmi ono: czy Bendu komunikował się z Sabine, gdy uciekła w odcinku "Trials of the Darksaber"? Nie, bo to jest zbyt ważne, aby stało się "poza ekranem". Na koniec jak zwykle jest zapowiedź nowego odcinka.

ComicBook ma ciekawy artykuł, w którym redakcja przedstawia swoje przewidywania dotyczące możliwej śmierci którejś z postaci. I tak Thrawn praktycznie odpada z owego wyścigu (sam Filoni powiedział, że skanonizowanie go wówczas nie miałoby sensu), Kanan ma większe szanse (bo jego śmierć na pewno zmieniłaby Ezrę), Maul stoi już praktycznie jedną nogą w grobie (bo wiemy, że Obi-Wan przetrwa pojedynek), Rex być może (gdyż jest, zdaniem redakcji, "mało potrzebny" i nie ma już więzi łączącej go z Ahsoką), podobnie Zeb (bo czemu nie), a nad Kallusem zbierają się coraz ciemniejsze chmury. A jakie jest Wasze zdanie?

Zapraszamy do dyskusji na forum.

"Rebels Recon" - "Visions and Voices"

YouTube
4

Wczorajszy odcinek "Rebeliantów" pod tytułem "Visions and Voices" był ostatnim w tym roku, więc nowy "Recon" wstawiamy od razu. Uwaga na dość duże spoilery, jeśli jeszcze nie oglądaliście.



Jest jasne, że pomiędzy Ezrą a Maulem istnieje więź dzięki połączeniu holokronów. Zabrak to wykorzystał i to właśnie on wywołał wizje u chłopaka. A poza tym były Sith reprezentuje w umyśle Bridgera to, co straszne i przerażające, co niejako wychodzi na zewnątrz, gdy młodzieniec jest zmęczony. Maul powrócił na Dathomirę, gdzie zastał ją wyludnioną. Jego kolekcja odzwierciedla obsesję na punkcie Kenobiego, który "nawiedza" go od chwili pierwszego spotkania w "Mrocznym widmie". I najważniejsze: teraz zarówno rebelianci, jak i Zabrak wiedzą o (Spoiler):Obi-Wanie. Ezra ma bardzo proste spojrzenie na to, dlaczego mistrz jest częścią jego wizji; dla Zabraka jest to bardziej skomplikowane.(Koniec Spoilera)

Podczas tworzenia (Spoiler):duchów Sióstr Nocy Plunkett wymyślił, aby nie były one jedynie mgłą; miały się poruszać jak żywe istoty. Patrząc na nie, musieliśmy od razu wiedzieć, że magia wiedźm to rodzaj anty-Mocy, coś przeciwnego to tego, w co wierzą Jedi.(Koniec Spoilera)

Sabine w końcu zdobywa mroczny miecz. Wedle Hidalga przedmiot ten łączy historię Jedi i Mandalorian. A dla panny Wren jest to symbol władzy - to właśnie nim posługiwał się Pre Vizsla, gdy zdobywał Mandalorę. Teraz ma coś, dzięki czemu mogłaby zjednoczyć klany Mandalorian.

Andi postanawia w końcu uciąć sobie pogawędkę na temat nieuprzejmego zachowania Choppera, ale na ciąg dalszy tej historii będziemy musieli poczekać. W tym tygodniu mamy dwa pytania: czemu rebelianci nie użyli wyrzutni rakiet przeciwko maszynom kroczącym na Hoth, skoro tak dobrze sprawiły się w "Rebeliantach"? Odpowiedź jest prosta: bo to inny model. Te w serialu są wyższe i bardziej wrażliwe na pociski, niż te filmowe. I drugie: w tym odcinku widzimy, że Imperium produkuje AT-DP, ale gdzie są AT-ST z trailerów "Łotra"? AT-ST nie zastąpiły AT-DP, obie maszyny produkowano mniej więcej w tym samym czasie.

Na koniec Andi rozmawia z ekipą, która zdradza co znajdzie się w drugiej połowie sezonu... tylko część wypowiedzi zostaje ocenzurowana. Ale oto, co można usłyszeć: dowiemy się więcej co planuje Thrawn. Gdy wystartuje druga połowa, będzie już można robić mniej subtelne aluzje do świata "Łotra", o czym zresztą niedawno pisaliśmy. I pojawi się coś z "The Clone Wars".

Zapraszamy do dyskusji na forum.

"Rebels" #42 w USA i 3x03 w Polsce

Rózne
12

Jutro wieczorem na stacji Disney XD w USA zostanie wyemitowany kolejny odcinek serialu "Star Wars: Rebelianci", zatytułowany "Visions and Voices". Jest to ostatni epizod w tym roku. Poniżej opis i fragmenty, a obrazki można pooglądać na rebelsowej wiki, a reklama jest tutaj.

Nawiedzany przez wizje z udziałem Maula, Ezra podejmuje wędrówkę przez galaktykę. Po dotarciu do celu musi wziąć udział w dziwnym rytualne, aby zerwać połączenie z Zabrakiem.







Jednym z tematów poruszanych w ostatnim "Reconie" jest zwiększająca się imperialna kontrola. Widać ją na Lothalu, który zmienił się od ostatniego razu, gdy go widzieliśmy. W tej chwili rząd już nawet nie próbuje udawać, że planeta stała się jedną wielką fabryką broni. Powrócił również pan Sumar, który musi pracować z Imperium, aby mieć za co żyć - innej opcji nie ma. Tutaj jedną z inspiracji dla niego i innych pracowników fabryki był "THS 1138", gdzie ludzie zostali zredukowani jedynie do numerów. Ryder Azadi również nie próżnował i zaczął tworzyć lothalnie podziemie antyrządowe. Zajmuje się głównie dostarczaniem informacji na temat poczynań wroga.

Co zatem z Kallusem? Ekipa domyśliła się, że fani szybko połączą go z Fulcrumem 2.0, ale Pablo zaznacza, że jeśli coś jest oczywiste, to często może mieć drugie dno. Pomysł na szpiega w szeregach Imperium istniał od zawsze, ale w postaci agenta widać bardzo ładnie jego przemianę.

Plunkett zdradza, że podczas tworzenia fabryki miał na uwadze nie tylko jej estetykę, lecz także prawdopodobieństwo działania. Na górze są pasy transmisyjne, ale w odcinku praktycznie ich nie widać, bo większa część akcji dzieje się na dole. Nowy model myśliwca to w istocie TIE Defender, a plany jego wprowadzenia istniały już od jakiegoś czasu. Pablo zachwycał się nim w grze, bo miał pola, hipernapęd, a do tego był szybki. To odpowiednia maszyna dla kogoś, kto myśli strategicznie, jak Thrawn. Myśliwce są drogie, ale admirał wie, że będą stanowić zagrożenie dla rebelii, bo wyrównają szanse. Nie trzeba ich setek, aby zniszczyć rebelianckie X-wingi.

Zemsty Choppera ciąg dalszy, a Pablo najwyraźniej schudł. Tak czy siak, pytanie brzmi: dlaczego Kanan nie sprawił sobie cybernetycznych oczu, skoro sporo postaci (również w nowym kanonie i TCW) je ma? Jeden z powodów jest bardzo prosty: wszelkie sztuczne części ciała są bardzo drogie, więc rebelii na to nie stać. A poza tym Jarrus chce bardziej polegać na Mocy. Na koniec tradycyjny fragment odcinka.



A w Polsce jutro o 9:30 debiutuje kolejny odcinek, czyli "Hera's Heroes" Poniżej opis oraz fragment.

Gdy Imperium rozpoczyna okupację domu Hery, postanawia ona osobiście odzyskać rodzinną pamiątkę. Lecz czeka na nią nowy imperialny dowódca, wielki admirał Thrawn.



A tymczasem ekipa z Jedi Bibliothek dotarła do opisów odcinków, które powrócą w nowym roku. Choć nie jest to potwierdzone w stu procentach, to prawdopodobnie oba zostaną wyemitowane 7 stycznia. I to prawdopodobnie one zostały wyemitowane w piątek na Ranczu Skywalkera dla grupy dziennikarzy, którzy zobaczyli też 28 minut "Łotra", o czym niedawno pisaliśmy. Szczegółów w Internecie nie ma, bo zapewne zabroniono o nich pisać, ale podobno epizody łączą się tematycznie z "Łotrem". Co zresztą można wywnioskować z samych opisów:

  • Odc. 3x10 - "Ghosts of Geonosis, część 1" - Załoga powraca na Geonosis w poszukiwaniu zaginionego członka rebelii, który został wysłany, by zbadać podejrzaną aktywność na planecie. Buntownicy dokonują zaskakującego odkrycia.

  • Odc. 3x11 - "Ghosts of Geonosis, część 2" - Po odnalezieniu zaginionego rebelianta załoga odkrywa kolejną niespodziankę i pracuje razem, by ukryć ją przed siłami Imperium.

A skoro przy nawiązaniach do "Łotra" jesteśmy, to pewnie większość z Was wie o easter eggu z "Rebels", który pokazał się w jednym z ostatnich spotów. Obecnie trwają spekulacje, czy będzie to jedynie ciekawostka, czy może jednak zobaczymy coś więcej. Za kilka dni się dowiemy.

Odezwał się też Freddie, który powiedział parę słów dla Coffee with Kenobi. Zaczął przede wszystkim od postaci Kanana. Jeśli myślicie, że Jedi uporał się z wspomnieniami z wojny czy ślepotą, to nic bardziej mylnego. Będziemy jeszcze wracać do tych wątków. Jarrus celowo ma teraz mniejszą rolę, między innymi z powodu kalectwa.

Sabine za to zacznie powoli zajmować centralne miejsce. Od "tego sezonu i dalej" stanie się "bardzo specjalna". Okaże się, że sowy będą bardzo ważne w jej twórczości. Podczas jej szkolenia w walce mieczem Kanan zacznie rozmyślać nad błędami, które popełnił jako nauczyciel. Ezra z kolei już dawno przeszedł etap kuszenia, przekroczył linię. Od teraz jego potęga będzie rosła. Miał swój "moment Rey" w wizji z holokronu.

Zdecydowanie najwięcej zdradził o Bendu. Określił go jako "Yodę na sterydach", bo to właśnie nie ciemna ani jasna strona reprezentują potęgę, ale środek. Imperator może był silny, ale nie widział całego obrazu, a Bendu owszem. Aktor zasugerował, że gdyby istota się znudziła, mogłaby zrobić coś rebeliantom, na przykład zniszczyć ich bazę i przegonić z planety. Tak naprawdę byliśmy świadkami jedynie jego dobrej strony, bo przecież pomógł Kananowi, ale nie możemy zapominać, że jest "środkiem". Logika podpowiada, że szykuje się burza. Zresztą, twórcy chcą pokazać taki "środek" również w historiach bohaterów, bo tak jest też w filmach. W "Imperium" Luke niby ucieka przed Vaderem, ale jednocześnie dowiaduje się, że jego ojciec jest "Hitlerem". Jedynie w baśniach miłość zwycięża nienawiść. Wracając jednak do Bendu, Prinze wyznał, że to jego ulubiony bohater, nawet po wszystkich nowych w sezonie czwartym.



Nie omieszkał powiedzieć też paru słów o czarnych charakterach. Wedle niego Vader reprezentuje lojalność, a Inkwizytor był jak Terminator, miał misję, ale nie umiał improwizować. Tarkin posiada źródła, ale gubi go arogancja. Thrawn to z kolei reprezentant osobowości omega: myśli perspektywicznie, ale nie potrzebuje wianuszka wielbicieli jak typowy alfa. Czasem traci cierpliwość, ale nic dziwnego, skoro otaczają go durnie. Zresztą, jakby był cały czas opanowany, to stałoby się nudne. Freddie porównał go do Churchilla, który przed drugą wojną światową ostrzegał przed zbrojącymi się Niemcami. Podobno mamy poznać dlaczego pozwala sobie na przegrane.

Co ciekawe, po raz kolejny powiedział, że nie zdziwiłby się, gdyby Filoni dostałby spin-offa do reżyserii. Czyżby coś się szykowało? Zdradził też ciekawostkę niezwiązaną z SW: czyta obecnie córce "Harry'ego Pottera" i musi oczywiście udawać wszystkie głosy. Snape w jego wersji to rebelsowy droid AP-5, a Voldemort to "dziwna wersja Żelaznego Byka" z "Dragon Age: Inquisition".
Zapraszamy do dyskusji na forum.

"Rebels" #39 w USA i 3x00 w Polsce

Rózne
11

Jutro wieczorem na stacji Disney XD w USA po kolejnej przerwie zostanie wyemitowany kolejny odcinek serialu "Star Wars: Rebelianci", zatytułowany "Iron Squadron". Poniżej opis i fragmenty epizodu. Obrazki można pooglądać na Facebooku.

Tracy Cannobio potwierdziła, że kolejne odcinki będziemy już oglądać bez przerw przez najbliższe tygodnie. Ostatni w tym roku zostanie wyświetlony 10 grudnia (zapewne abyśmy mogli w pełni skupić się na "Łotrze"), a serial powróci w styczniu.

Ezra i Sabine łączą siły, aby pochwycić młodego asa pilotażu i jego załogę, którzy w głupi sposób ryzykują życie. To jedyny sposób, w jaki mogą obronić swój dom.





http://kimbachan.tumblr.com/post/152789805978/a-ship-full-of-ezras-sign-me-up-sorry-i


A z najnowszego "Reconu" dowiadujemy się, że załoga "Ghosta" zacznie uważać Sabine za jeszcze wartościowszą sojuszniczkę po ostatnim odcinku. Będziemy stopniowo odkrywać jej mandaloriańskie korzenie, a Rau stanie się czynnikiem przypominającym jej o przeszłości. Wren jest indywidualistką, dlatego łatwo porzuciła niemalże wszystkie związki z dawną kulturą. Fenn to z kolei tradycjonalista. Mimo tego nastolatka poczuje więź z mężczyzną, który stanie się dla niej niemal jak rodzina. On również okaże się cennym nabytkiem, bo sama Wren potrafi nieźle walczyć, a co dopiero w pełni wyszkolony Mando. Pablo sugeruje, że może do sprawy rebeliantów dołączą się kolejni mieszkańcy Mandalory.

Gar Saxon to z kolei modelowy przykład sprzedawczyka: może nosić beskar'gam, ale bardziej od własnej planety interesuje go władza. Wedle Gilroya po usunięciu Maula Saxon najprawdopodobniej osunął się w cień, ale gdy tylko Imperium ustanowiło marionetkowego władcę, od razu z owego cienia wyszedł. Jego wierność wobec rządu widać nawet po zbroi, bo w komiksie "Son of Dathomir" była ona o wiele bardziej indywidualna. Zdaniem Plunketta superkomandosi mają w sobie więcej z Imperium niż z Mandalorian, co będzie jeszcze pokazane w nadchodzących odcinkach.

Imperium przyniosło Mandalorze stabilność po chaosie, jakim były rządy Maula, dlatego superkomandosi są wierni nowemu rządowi. Plunkett zdradza, że ich główną inspiracją wizualną był oczywiście wczesny Boba (sam jeszcze jako superkomandos) autorstwa Joe Johnsona. Dave chciał wszakże czegoś bardziej indywidualnego, agresywnego i imperialnego.

Chopper po raz kolejny mści się na Andi, a Pablo odpowiada na pytanie, które brzmi: jakim cudem Rex walczy po trafieniu z blastera? Tak naprawdę odpowiedź dał nam sam odcinek, wystarczy posłuchać co mówią bohaterowie: sprzęt droidów bojowych był już mocno zużyty. Gdyby nie to, już pożegnalibyśmy się z kapitanem. I pytanie bonusowe, które zadaje wiele osób, ale które również było wielokrotnie poruszane w przeszłości: wojna czy wojny klonów? Obie wersje są poprawne, to kwestia gustu. Na koniec mamy jak zwykle mamy fragment odcinka.



A w Polsce premiera trzeciego sezonu również jutro o 9:30 na kanale Disney XD. Pierwszym odcinkiem będzie pilot "Steps into Shadow". Poniżej opis oraz polskie klipy promocyjne.

Rebeliancka misja, dowodzona przez potężniejszego Ezrę, idzie mocno nie tak; Kanan powraca, aby pomóc załodze Ghosta; pojawia się nowe zagrożenie w postaci admirała Thrawna.







I jeszcze dość spoilerowa ciekawostka na koniec: w niedawno wydanym albumie "Star Wars Propaganda" znalazło się sporo informacji na temat Sabine. Dziewczyna jest jedną z autorek tamtejszych plakatów, między innymi tego poniżej, który w prawdziwym świecie stworzył Chris Trevas (modelką dla Hery była odtwórczyni jej roli, Vanessa Marshall). Okazuje się, że (Spoiler):dzieło bardzo spodobało się Mon Mothmie, która poprosiła, aby mogła użyć go większa rebelia, a potem mianowała Mandaloriankę główną artystką propagandową. Oznacza to, że dziewczyna przeżyje dość długo, by się z przyszłą panią kanclerz zobaczyć. Czy będzie to jeszcze w serialu? Filoni wspominał parę razy, że Mothma jest zbyt dużym graczem, aby na razie się pojawiła, ale było to już jakiś czas temu. W pewnym miejscu w albumie używa się wobec Wren określenia "wówczas nastoletnia". Sabine ma w chwili obecnej około 19 lat, co oznacza, że do spotkania z Mon jeszcze co najmniej rok. Czyli czwarty sezon.(Koniec Spoilera)



Zapraszamy do dyskusji na forum.

Cienie Imperium ponownie w sprzedaży

Egmont Polska
22

W tym tygodniu odbyła się premiera pierwszego tomu Star Wars Legend, nowego komiksowego cyklu Egmontu, którego kolejne odsłony mają ukazywać się co miesiąc. Na początek wydawnictwo postanowiło przedstawić historię zatytułowaną "Cienie Imperium", która miała już okazję pojawić się w naszym kraju w 2001 roku.

Legendy: Cienie Imperium

Komiks powstał na podstawie cieszącej się wielką popularnością powieści Stevea Perryego pod tym samym tytułem, a jego akcja rozgrywa się pomiędzy Imperium kontratakuje a Powrotem Jedi. Całkowite zwycięstwo imperatora wydaje się kwestią czasu. Niedobitki rebeliantów rozproszyły się, a Luke Skywalker powoli dochodzi do siebie po utracie ręki, poszukiwany nie tylko przez Dartha Vadera, ale i nową mroczną postać...
Komiks pierwotnie został wydany jako Shadows of the Empire #1-6 przez Dark Horse Comics.
Scenariusz John Wagner, rysunki Kilian Plunkett i John Nadeau, tusz P. Craig Russell, kolory Cary Porter, okładka Christopher Moeller. Tłumaczenie: Maciej Drewnowski. Cena 49,99 zł, 152 strony, oprawa miękka ze skrzydełkami. Przykładowe plansze dostępne poniżej.


Temat na forum.

Cienie Imperium ponownie w Polsce

Egmont Polska
45

Od czasu gdy ostatnie komiksy Star Wars ukazujące się nakładem Egmontu trafiły na nasz rynek minął już blisko rok. Oczywiście, jak zapewne pamiętacie, wydawca informował, że nie zamierza rezygnować z graficznych historii i nawet w pewnym momencie przedstawił swoje plany, jednak premiery kolejnych pozycji nadal były odkładane na później. Na szczęście koniec z czekaniem, ponieważ w przyszłym miesiącu komiks z logiem Star Wars ponownie zagości w naszym kraju.

Pierwszym tytułem od którego Egmont kolejny raz rozpocznie publikację komiksów Star Wars będzie wznowienie "Cieni Imperium", które dzięki temu samemu wydawcy pojawiło się już nad Wisłą przed wieloma laty.

Szczegóły dotyczące zapowiadanej publikacji znajdziecie niżej. Warto zwrócić uwagę, że zgodnie z nowym standardem, na okładce widnieje oznaczenie kwalifikujące tą opowieść do legend.

Legendy: Cienie Imperium

Komiks powstał na podstawie cieszącej się wielką popularnością powieści Stevea Perryego pod tym samym tytułem, a jego akcja rozgrywa się pomiędzy Imperium kontratakuje a Powrotem Jedi. Całkowite zwycięstwo imperatora wydaje się kwestią czasu. Niedobitki rebeliantów rozproszyły się, a Luke Skywalker powoli dochodzi do siebie po utracie ręki, poszukiwany nie tylko przez Dartha Vadera, ale i nową mroczną postać...
Komiks pierwotnie został wydany jako Shadows of the Empire #1-6 przez Dark Horse Comics.
Scenariusz John Wagner, rysunki Kilian Plunkett i John Nadeau, tusz P. Craig Russell, kolory Cary Porter, okładka Christopher Moeller. Tłumaczenie: Maciej Drewnowski. Cena 49,99 zł, 152 strony, oprawa miękka ze skrzydełkami. Premiera: 12 sierpnia 2015 r. Przykładowe plansze dostępne poniżej.


Temat na forum.

Bestiariusz "The Clone Wars": sezon 5

Starwars.com
2



Jakiś czas temu Adam Bray wstawił kolejny artykuł dotyczący stworzeń z serialu "The Clone Wars". Tym razem dotyczy on zwierzaków z sezonu piątego, choć znalazło się tam kilka pochodzących między innymi z serii trzeciej (która nie dostała własnego artykułu). Spojrzenie na stwory z pierwszego sezonu znajduje się tutaj, z drugiego - tu, a w tym miejscu z czwartego.

Sezon piąty "The Clone Wars" to prawdziwy zwierzyniec! W historii otwierającej serię zostaje nam przedstawiona żyzna planeta Onderon, gdzie odnajdujemy nowe bestie, jak dalgi czy rupingi oraz znane stwory w nowym otoczeniu, jak fambyy czy falumpasety. W pirackiej kryjówce na Florrum podróżujemy z groteskową trupą cyrkową, szczycącą się zwierzętami z całej galaktyki. W każdym kolejnym świecie, który odwiedzamy, znajdujemy coś nowego, od dziwacznych wędrowców pustki z Abafaru, do uroczych took z podziemi Coruscant. Poniżej naszych dziesięcioro ulubieńców.



Dalgi

Oto stworzenie urodzone do jazdy pełnej przygód! Dalgi to gadopodobne wierzchowce pochodzące z Onderonu, używane przez mieszkańców do jazdy oraz do ciągnięcia dużych skrzyń. Nieustraszone dalgi są również używane przez bojowników o wolność, gdy ci nacierają w bitwie przeciwko armiom droidów Separatystów.

Dalgo utrzymuje wysoką temperaturę ciała i wydziela dodatkowe ciepło wzdłuż grzebienia grzbietowego, który biegnie wzdłuż całego jego ciała. Trzy nozdrza na szczycie głowy wentylują potężne płuca stworzenia. Dziki dalgo jest potencjalnie niebezpieczny, gdyż ma ostre siekacze, kły wyrastające z dolnej szczęki oraz długi, podobny do bicza ogon, wyposażony w kościstą, ostrą jak brzytwa płytę. Te okazałe bestie mierzą 3 metry (prawie 10 stóp) w kłębie i potrafią kopnąć wroga potężnymi kopytami.

Po swoim debiucie w "A War on Two Fronts", dalgi często pojawiały się później w "Front Runners", "The Soft War", "Tipping Points", "Bound for Rescue" oraz w sezonie szóstym.



Fambyy

Pokojowe fambyy to najwięksi roślinożercy zamieszkujący bagna Naboo. Choć są płazami, ich skóra jest twarda i pokryta łuskami, przypomina bardziej gadzią. Zwierzęta te wykluwają się z jaj i przechodzą przez stadium larwalne, po którym tracą ogony, gdy wychodzą na ląd. Gunganie hodują je w stadach, trenując je do ciągnięcia wozów i ciężkich towarów w przemyśle rolniczym i militarnym. Z powodu ich lojalności i przyjacielskości w pracy fambyy są sprzedawane i transportowane na światy takie jak Onderon i Florrum.

Fambyy zadebiutowały w "Mrocznym widmie", gdzie w parach niosą emitery tarcz ochronnych armii gungańskiej. Zostały pierwotnie zaprojektowane przez artystę Douga Chianga jako dwunożne wierzchowce dla ludzkiej kawalerii z Naboo. Gdy ich projekt się rozwijał, zmieniły się w stworzenia używane przez Gungan do przenoszenia dział sonicznych i personelu. Ostatecznie fambyy zyskały parę przednich odnóży i urosły do gigantycznych rozmiarów. W tym momencie artystka Terryl Whitlatch zaprojektowała ruchy stworzenia przed oddaniem go do ILM-u. Lata później ludzie z Lucasfilm Animation, David Le Merrer i Kilian Plunkett, pomogli zaadaptować stworzenie na potrzeby "The Clone Wars".

Fambyy widać po raz pierwszy w TCW w odcinku "Shadow Warrior", a potem znowu w piątym sezonie na Onderonie w “A War on Two Fronts”, “Front Runners”, “The Soft War” i “Tipping Points” oraz na Florrum w “Bound for Rescue”.



Rupingi

Rupingi to pełne gracji latające gadoptaki pochodzące z Onderonu. Ich skórzaste skrzydła mają imponującą rozpiętość 15 metrów (49 stóp), gdy szybują wzdłuż lesistych dolin położonych pomiędzy skalistymi wyżynami, gdzie gniazdują w stadach. Dwie pary szmaragdowych oczu zwiększają postrzeganie głębi i zasięg wzroku. Jaskrawa pomarańczowo-płowa skóra pomaga zarówno w kamuflażu, jak i zalotach. Ich skrzydła kończą się dużymi, gibkimi palcami przystosowanymi do chwytania drzew i skalistych klifów. Onderonianie udomowili te zwierzęta, aby używać ich w transporcie. Okazują się również kluczowe dla rebeliantów, którzy odważnie lecą na nich w serce bitwy.

Ruping został zaprojektowany przez artystkę Tarę Reuping, po której otrzymał nazwę. Projektanci dźwięku Matthew Wood i David Acord stworzyli jego unikalny głos, mieszając odgłosy wydawane przez lwa i sępa oraz dodając dźwięk metalu ocierającego się o szkło. Rupingi pojawiają się w “A War on Two Fronts”, “The Soft War” i “Tipping Points".



Falumpasety

Falumpasety pochodzą z Naboo i są eksportowane na inne światy, takie jak Onderon, jako godne zaufania, choć czasem trochę uparte zwierzęta do pracy. W gospodarstwach ciągną wozy, ale były też pomocne w bitwach na obu światach. Te ssaki mają długie nogi, użyteczne podczas chodzenia w wysokich trawach, ale falumpasety są również wyśmienitymi pływakami.

Zwierzęta te zostały zaprojektowane przez Terryl Whitlatch na potrzeby "Mrocznego widma". Opisuje je jako kombinację ciała wymarłego nosorożca bez rogu z nogami clydesdale'a, maścią konia appaloosa i inteligencją słonia. Zostały zaadaptowane do TCW wraz z nowym umaszczeniem przez Andrew Kirka.

Falumpasesty pojawiły się na Onderonie w w “A War on Two Fronts”, "Front Runners" i “The Soft War”.



Skaldery

Skaldery to gruboskórne roślinożerne pochodzące z Florrum. Te stadne zwierzęta są zbudowane jak pochodzące z prawdziwego świata nosorożce (lub prehistoryczne stworzenia znane jako placeriasy) z dodatkową parą kłów. Zaprojektował je Sergio Paez i pojawiają się one po raz pierwszy w sezonie pierwszym, a teraz powracają w wędrownym cyrku w "Bound for Rescue".



Narglatche

Narglatche to dzikie niebieskie koty pochodzące z lodowego świata Orto Plutonii. Z grzywą piór, potężnymi kończynami i pazurami oraz zębami ostrymi jak nóż, zwierzęta te są śmiercionośnymi myśliwymi szybkimi biegaczami i znaczącym zagrożeniem dla żołnierzy-klonów. Narglatche są dla Talzów święte, którzy jeżdżą na nich i je jedzą (przypuszczalnie nie w tym samym czasie).

W sezonie piątym znajdujemy bardzo przyjaznego narglatcha należącego do Duga o imieniu Preigo. Zwierzak jest jedynym z artystów w objazdowym cyrku zwanym "Wędrownym Światem Cudów Preiga". Podczas przedstawienia dla Honda Ohnaki i pratów rasy Weequay, padawan-Wookiee, Gungi, zdaje się również nosić maskę narglatcha.

Narglatche po raz pierwszy pojawiły się w 1999 w grze od Lucas Learning, "The Gungan Frontier". Oparto je na niewykorzystanym koncepcie Terryl Whitlatch z epizodu I, który później pojawił się w książce "The Wildlife of Star Wars: A Field Guide". Są również częstymi gośćmi w "The Clone Wars" i występują w sezonach pierwszym, czwartym i w "Bound for Rescue". Często widać je również jako malunek na republikańskich kanonierkach. Alternatywna wersja narglatcha z dżungli została stworzona na potrzeby odcinków dziejących się na Onderonie, ale projekt został ostatecznie odrzucony.



Wędrowcy pustki

Wędrowcy pustki to zwierzęta stadne pochodzące z Abafaru. Posiadają cechy zarówno gadów, jak i ptaków, z pomarańczową, łuskowatą skórą, krótkim ogonem, długimi nogami zakończonymi pazurami oraz dziobem. Stworzenia biegną przez nieskończone płaszczyzny mineralne Abafaru w poszukiwaniu rzadkich źródeł wody. W odcinku "A Sunny Day in the Void" zwierzęta ocaliły porucznika Meebura Gascona i WAC-a 47 dzięki przeniesieniu ich z bezkresnego pustkowia Abafaru do miasta-oazy, Pons Ora.



Anooby

Anooby to najbardziej psowate zwierzęta w "Gwiezdnych Wojnach" i udowodniły, ze są najlepszym przyjacielem łowcy nagród. Choć pochodziły z Tatooine, anooby były łapane i transportowane również na inne światy, gdzie używano ich do polowania i patrolowania. Niesławny łowca nagród Embo zaadaptował anoobę o imieniu Marrok. W przeciwieństwie do dzikich anoob, które polują w stadach, srebrny zwierzak łowcy nagród był lojalny i chronił swojego pana. Marroka i Emba po raz pierwszy zobaczyliśmy w sezonie czwartym, a teraz powracają w "Eminence".

Anooby zostały zaprojektowane przez Terryl Whitlatch jako potencjalne stwory w Epizodzie I, choć później porzucono je w filmie. Po raz pierwszy pojawiły się publicznie w książce artystki, "The Wildlife of Star Wars". Dodatkowo widzieliśmy już artystyczną wersję anooby na lewym naramienniku Sabine w "Rebeliantach" (nie wspominając o szkicu Emba w jej pokoju na pokładzie "Ghosta").



Momongi z Wasskah

Momongi to kolorowe, inteligentne stworzenia pochodzące z trandoshańskiego księżyca Wasskah. Polują na convory i inne małe zwierzęta, nasłuchując ich pośród drzew swoimi dużymi, pomarańczowymi uszami i chwytając je jedną z trójpalczastych łap. Z sześcioma kończynami i chwytnym ogonem momongi świetnie się wspinają. Ich popularność jako zwierząt domowych pozwoliła przedstawić je reszcie galaktyki.

Tara Reuping zaprojektowała te małpowate stworzenia i po raz pierwszy pojawiły się w sezonach trzecim i czwartym, a teraz wracają w "Eminence".



Tooki

Po słodkiej stronie straszliwych bestii (straszliwych, jeśli jesteście pyszną nuną lub smakowitym pikobim) stoi tooka. Te komiczne kotowate można znaleźć w całej galaktyce i są szczególnie rozpowszechnione w podziemiach Coruscant, gdzie polują na małe szkodniki w systemach wentylacyjnych. Tooki są popularne jako zwierzęta domowe i transportuje się je na niezliczone światy na pokładach frachtowców, gdzie utrzymują populację gryzoni pod kontrolą.

Tooki wzięły swą nazwę od zmarłego kota Dave'a Filoniego, Tuuka, a stworzyła je Tara Rueping. Pojawiły się w "To Catch a Jedi" i "The Wrong Jedi" oraz w sezonie szóstym. Dzikie koty lothalskie z "Rebeliantów" są bardzo podobne do took. Jeszcze trzeba ustalić czy są w jakikolwiek sposób spokrewnione.

Bestiariusz "The Clone Wars": sezon 2

Starwars.com
6

Adam Bray wstawił kolejny wpis z serii traktującej o zwierzętach z serialu "The Clone Wars". Tym razem przypatruje się stworzeniom z sezonu drugiego. Jeśli chcecie sobie przypomnieć poprzedni wpis, kliknijcie tutaj.

W drugim sezonie "The Clone Wars" rozmiar stworzeń waha się od tych wielkości robali, do behemotów wielkości statków kosmicznych. Twórcy ponownie przedstawiają nam wariacje na temat starych przeciwników i zaskakują pomocnymi bestiami, które są naprawdę dziwaczne. Poniższe potwory są dodatkiem do tych z sezonu pierwszego i występują we wszelkich rozmiarach, kształtach, oraz mają różnorakie nawyki żywieniowe.



Robak mózgowy

Robaki mózgowe są jednymi z najbardziej makabrycznych organizmów, które wślizgnęły się do "Gwiezdnych Wojen". Gargantuiczna geonosiańska królowa Karina Wielka (głosu użycza jej Dee Bradley Baker) używa ich, by zarządzać swoimi podwładnymi. Żółte robaki wślizgują się do organizmu nosiciela poprzez nos, usta, trąbę lub inny dostępny otwór twarzowy, przez co przejmują kontrolę nad systemem nerwowym w imieniu złej królowej. Co gorsza, Karina kontroluje armie nieumarłych Geonosian przy pomocy robaków (albo "dzieci", jak je zwie), dzięki którym atakuje żołnierzy-klonów. Gdy w końcu czoła stawiają jej nasi bohaterowie, królowa wymyśla plan, by zainfekować diabolicznymi robakami nie tylko armię klonów, lecz także zakon Jedi.

Robaki mózgowe pojawiają się w dwóch odcinkach, "Legacy of Terror" oraz "Brain Invaders". Podwójna dawka katakumb, insektoidalnych zombie, robaków mózgowych i należącej do królowej torby na jaja czynią z nich jedne z najobrzydliwszych odcinków "The Clone Wars".



Reek

Pojedynczy reek pojawił się w "Ataku klonów". Podobnie jak skaldery z sezonu pierwszego, inspiracją dla reeków było prehistoryczne stworzenie z prawdziwego świata, znane jako placerias, choć ten konkretny placerias jest również krzyżówką z kosmicznym bykiem. Rzeźbiarz-konceptualista Michael Patrick Murnane zaprojektował mierzące siedem stóp unikalne rogi zwierzęcia, aby sprostać wymaganiom historii dziejącej się na geonosiańskiej arenie, którą wymyślił George Lucas. Artysta z Lucasfilm Animation, Pat Presley, później przerobił reeka, aby pasował do stylu "The Clone Wars".

W odcinku "The Deserter" generał Grevous rozbija się na planecie Saleucami i z braku lepszego środka transportu, dosiada reeka. W przeciwieństwie do geonosiańskiej areny, tu widzimy posłuszną stronę tych stworzeń. Wydaje się, że reeki są naprawdę całkiem przyjazne - nawet droidy bojowe narzekają, że nie mogą się na nim przejechać!



Kowakiańska małpojaszczurka

Czasami czynnik, który czyni z czegoś potwora, zależy od punktu widzenia. Choć były niewielkich rozmiarów, R2-D2 i C-3PO na pewno pomyśleli, że kowakiańskie małpojaszczurki to małe, okropnei bestie. Zwierzak Jabby, Salacious Crumb, był pierwszą i jedyną małpojaszczurką, jaką widzieliśmy w "Gwiezdnych Wojnach". Bezlitośnie dręczył dwa droidy, gdy były w niewoli u Hutta.

Dopiero później poznaliśmy pirata Honda Ohnakę i jego małpojaszczurki, braci Pilfa i Pikka. Wówczas zobaczyliśmy, że te stworzenia są nie tylko brudnobrązowe, lecz także czerwono-zielone i żółto-niebieskie. Małpojaszczurki wywodzą się z planety Kowak, aczkolwiek dzięki handlowi rozprzestrzeniły się na innych światach. Są całkiem sprytne i można wytrenować je tak, by wiernie służyły panom jako złodzieje, szpiedzy i aby przeszkadzały wrogom podczas walki. To czyni z tych figlarnych istot obiekt szczególnie pożądany w półświatku.

Pikk - żółto-niebieski i przemawiający głosem Matta Lantera - pojawia się w odcinkach "Bounty Hunters", "Bound for Rescue" i "A Necessary Bond".

Pilf, który jest czerwono-zielony i w którego wciela się Dee Bradley Baker, pojawia się w "Dooku Captured", "The Gungan General", "Bound for Rescue" i "Revival".

Bezimienne małpojaszczurki występują też w "Lightsaber Lost", "Lethal Trackdown", "Slaves of the Republic" i "Escape from Kadavo".



Rankor leśny

Choć różne typy rankorów pojawiły się w powieściach, komiksach i grach wideo, to dzięki "The Clone Wars" ponownie zobaczyliśmy tę istotę na ekranie od czasów ikonicznej sceny w pałacu Jabby w Epizodzie VI.

Rankory leśne rozpoczęły życie jako kreskówkowa wersja klasycznej bestii z "Powrotu Jedi". Zgodnie z sugestią Dave'a Filoniego, artysta Kilian Plunkett dał temu niebieskiemu stworzeniu pokrytą rogami skorupę, przez co stało się ono nowym gatunkiem przypominającym Gamerę ze starych filmów o Godzilli. Pierwotnie rankor leśny pojawił się w scenie na Teth w filmie pełnometrażowym. Na grzbiecie zwierzęcia toczyła się dramatyczna walka na miecze świetlne, choć ostatecznie została wycięta (ale jest dostępna w wersji blu-ray).

Choć wskrzeszone w sezonie drugim, te niesamowite stworzenia widać tylko przez chwilę, gdy przechodzą koło Anakina, Obi-Wana i Ahsoki w "Bounty Hunters". Godny uwagi jest fakt, że widzimy tu dzikie rankory wędrujące w rodzinnej grupie w ich naturalnym środowisku. Wiodąc swoje życie z dala od ograniczeń gangsterskich pałaców, prawdopodobnie nigdy nie skosztowały tłustego gamorreańskiego strażnika.



Tee-mus

Tee-musy to wysokie zwierzęta stadne po raz pierwszy widziane w "Bounty Hunters". Felucjańscy farmerzy używają ich na plantacjach nysillinu w cieniu weequayańskich piratów. Tee-musy to unikalna mieszanka cech ziemskich stworzeń: mają długie nogi jak konie, szeroką głowę i rogi jak bawół oraz mały, chwytny ryjek jak tapir. Ich okrzyki słychać na długich dystansach, co czyni z nich idealnych przekaźników ostrzeżeń i innych sygnałów.

Tee-musy są znane jako wierne i pracowite zwierzęta, dzięki czemu przewieziono je na wiele planet. Można je łatwo zauważyć na Balnabie, Florrum i Onderonie, co widać w "Nomad Droids", "A War on Two Fronts", "Front Runners", "The Soft War", "Tipping Points" i "A Necessary Bond".



Bestia zillo

Bestie zillo niegdyś przemierzały planetę Malastare, gdzie te mierzące 300 stóp [ok. 90 metrów - przyp. tłum.] potwory siały spustoszenie na Dugach. Myśleli oni, że zillo wyginęły, ale podczas testu republikańskiej broni ukazała się podziemna jaskinia, gdzie ostatnia bestia leżała uśpiona... aż do teraz.

Pomysł na bestię zillo pochodzi bezpośrednio od George'a Lucasa. Ponownie czerpiąc inspirację z filmów o Godzilli, Dave Filoni narysował pierwszy szkic, który został później udoskonalony przez artystów z Lucasfilm Animation, Randy'ego Bantoga i Le Tanga. Bestia ma unikalną anatomię, z trzema kończynami z tyłu i trzema z przodu, które są umieszczone wokół grzbietu i ogona. Potwór posiada cechy zarówno jaszczurki, jak i robaka. Nie ma kości, dzięki czemu może wyginać kończyny i ogon w każdym kierunku. Jego łuski są nie do przebicia - nawet przez miecz świetlny. W połączeniu z ogromnym rozmiarem, ta kombinacja czyni z bestii zillo jedną z najstraszliwszych istot we wszechświecie "Gwiezdnych Wojen".

Potężna zillo była bohaterką tylko dwóch odcinków: "The Zillo Beast" i "The Zillo Beast Strikes Back". Czy pewnego dnia zobaczymy "The Return of the Zillo Beast"? Wszystkie oczy są zwrócone na Dave'a Filoniego...



Insektomorf

W "The Zillo Beast" Dugowie na Malastare dosiadają dziwnych stworzeń zwanych insektomorfami. Dziwaczne stworzenia wyglądają jak skrzyżowanie pomiędzy śpieszką a żabą drzewną, chociaż ich pozornie "odwrócona" anatomia w pewnych aspektach jest podobna do tej Dugów. Mają długie, potężne kończyny tylne, znad których wystaje ich tułów, a także wrzecionowate kończyny przednie umieszczone po obu stronach oczu i ust. Insektomorfy chodzą na dwóch długich palcach, które znajdują się na każdej stopie, dzięki czemu posiadają umiejętność skakania na długie dystanse. Kolor ich skóry jest podobny do tej Dugów, fioletowy i brązowy, choć posiadają również czerwone, fasetkowe oczy. Insektomorfy to rzadkie stworzenia, które jeszcze muszą pojawić się na innych planetach galaktyki - ale zawsze możemy mieć nadzieję...



Massiff

Zaprojektowane na potrzeby Epizodu II, massiffy pierwotnie miały być orrayami (zwierzętami, których dosiadają geonosiańscy pikadorzy). Taka zamiana miejsc często się zdarza w procesie produkcji filmu. George Lucas pomyślał, że massiffy były zbyt okazałe, aby nadawały się do jazdy, więc zmieniono je, by użyć w innym miejscu filmu. A więc artyści Michael Patrick Murnane i Robert E. Barnes zmniejszyli je do rozmiarów wilka, dali grzywę kolców, większe oczy i umieścili na Tatooine.

Z perspektywy in-universe, massiffy są dzikimi zwierzętami, które polują w stadach, ale można je również wytresować, by były lojalnymi stróżami i tropicielami. Udomowili je przedstawiciele wielu kultur, od Jeźdźców Tusken po geonosiańskich trutni, a nawet żołnierzy-klonów. Można je zobaczyć w "Lethal Trackdown", "Tipping Points", "A Necessary Bond" i "The Jedi Who Knew Too Much".

Rebeliancka ekipa

5

Serial „Rebelianci” rusza niebawem z kopyta, pierwsze książki pojawiły się już w sklepach, a premiera telewizyjna już niedługo. To dobry moment by przyjrzeć się sylwetkom twórców, których już nam przedstawiono.

Mózgiem serii jest Simon Kinberg, który też jest jej producentem i jednym ze scenarzystów. To Kinerg jest oficjalnie twórcą tego serialu, chwali się także tym, że jest autorem finału pierwszego sezonu. Więcej o Kinbergu pisaliśmy tutaj. Warto dodać, że obecnie jest jedną z ważniejszych osób zaangażowanych w przyszłość sagi, bowiem jest także konsultantem Epizodu VII, choć sam przyznaje, że nie ma z tym dużo do roboty, a także scenarzystą (i prawdopodobnie producentem) jednego ze spin-offów.

Producentów serialu jest jednak więcej. Jednym z nich jest oczywiście Kathleen Kennedy ale jej wkład w serial jest ograniczony, ona bardziej pełni rolę nadzorcy całego Lucasfilmu i osoby zatwierdzającej wydatki. Jej filmowy dorobek prezentowaliśmy tutaj.

Drugim filarem serialu jest Greg Weisman (właściwie to Gregory David Weisman urodzony 28 września 1963 w Los Angeles). Greg jeszcze od czasów szkolnych bardzo lubił historię, stąd nie raz wykorzystywał ją w swojej pracy. Po studiach przeniósł się do Nowego Jorku, ale nie udało mu się znaleźć pracy w zawodzie. Następnie wrócił do Los Angeles, gdzie dostał pracę w D.C. Comics nad „Capton Atom”. Pracował także nad serią komiksową „Black Canary”, która jednak nie ujrzała światłą dziennego. W 1991 został zauważony przez ludzi w Disneyu i zaczął u nich pracować. Początkowo robił drobne rzeczy, ale potem przyszedł czas na serial „Gargoyles” którego był współtwórcą (choć nieoficjalnie), a także „The Spectacular Spider-Man”, którego był producentem. Znany jest też z seriali „Young Justice” oraz scenariusza dla „DC Showcase: green Arrow” oraz filmu na DVD „Superman/Batman: Apocalypse”. W grudniu 2013 zadebiutował jako pisarz powieścią „Rain of the Ghosts”, jej sequel „Spirits of Ash and Foam” się ukazał w Stanach w wakacje. Tworzył także komiksy będące dodatkami do jego seriali („Gargoyles” i „Young Justice”), a nawet próbował swoich sił z parodią swoich dzieł.
Weisman znany jest z tego, że lubi posiedzieć na forach i online rozmawiać z fanami o serialach nad którymi pracuje. Jest też wielkim miłośnikiem dzieł Williama Szekspira, do którego często nawiązuje. Właściwie wszystkie postacie „Gargoyles” w sposób luźny bazują na bohaterach szekspirowskich. Swoją drogą zauważono, że lubi także w swoich dziełach obsadzać aktorów ze „Star Treka” (Nichelle Nichols, Jonathan Frakes, Marina Sirtis, Brent Spiner czy Bruce Greenwood). W 1991 ożenił się z Beth z którą ma dwoje dzieci, córkę Erin (1995) i syna Bennyego (1997).

Trzeci filar serialu to znany fanom Dave Filoni, twórca „Wojen klonów”. Również będzie tym razem bardziej producentem, choć pewnie napisze parę scenariuszy i wyreżyseruje czasem jakiś odcinek. Producentami wykonawczymi pozostaną Cary Silver i Athena Yvette Portillo (producentka liniowa), także weterani „Wojen klonów”.

Na razie nie znamy za bardzo reżyserów poszczególnych odcinków, póki co zdradzono dwóch. Są to Steward Lee, Steven G. Lee. Steven zadebiutuje w „Rebeliantach” jako reżyser, ale od lat jest związany z Lucasfilm (i Industrial Light and Magic). Jako animator i spec od efektów pracował przy „Mrocznym widmie”, „Raporcie mniejszości” Stevena Spielberga, „Mission: Impossible II: czy „Sky Kapitan i świat jutra”. Miał też swój wkład w obie części „The Force Unleashed”. Steward Lee natomiast pracował już przy „Wojnach klonów” jako animator, ale też i reżyser. Ma też na koncie udziały w kilku innych serialach animowanych w tym „Batmanie” z lat 2005-2006, czy „Powrocie do przyszłości”.

Scenarzyści o których wiemy to Kinberg, Filoni oraz Katie Lucas, która debiutowała w tej roli w „Wojnach klonów”. Krążą plotki, że jeszcze jednym ze scenarzystów będzie Kevin Hopps, twórca komiksów, który kiedyś współpracował z Weismanem.

Za koncept strony wizualnej odpowiada cały zespół, któremu przewodniczy Kilian Plunkett, który odpowiadał między innymi za koncepcje podstawowe „Wojen klonów”. Poza filmami znamy go przede wszystkim jako rysownika komiksowego (w tym z Cieni Imperium). Wśród osób w jego zespole znajdziemy Amy Beth Christenson, która również od lat współpracuje z Lucasfilmem, zarówno przy grach („The Force Unleashed”) jak i „Wojnach klonów”. Z ekipy „Wojen klonów” ponadto powrócą Chris Glenn, Andre Kirk i Phattrapun C. Presley. Wspomagać ich będzie Darren Marshall, który wykona także rzeźby postaci. Oczywiście wspierać ich będzie także Dave Filoni, oraz podobno Chris Henderson (który także pracuje przy Epizodzie VII – info nie zweryfikowane). Wielkim nieobecnym natomiast jest Ralph McQuarrie, który choć nie żyje wciąż będzie miał wielki wpływ na serial.

Za animację odpowiada zespół, któremu przewodzi kolejny weteran nie tylko „Wojen klonów” ale i ILM - Joel Aron. Zadebiutował on jeszcze w 1991 przy filmie „Hook” Stevena Spielberga. Pracował przy wielu filmach takich jak „Park jurajski”, „Lista Schindlera”, „Star Trek: Pokolenia”, „Jumanji” Joe Johnstona, „Zemsta Sithów”, „Piraci z Karaibów” (2 i 3 część) czy „Indiana Jones i królestwo kryształowej czaszki”. Pomagać mu będą Keith Kellogg („Wojny klonów”, „Patriota”, „Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i stara szafa”, „Matrix” (2 i 3)) i Paul Zinnes ( Star Wars Racer”, „Wojny klonów”, „Pajęczyna Charlotty”), obaj związani też z ILM.

Za dźwięk będzie odpowiadał Matthew Wood, który pracuje przy Epizodzie VII, ale na swoim koncie ma „Wojny klonów”, „Zemstę Sithów” (dodatkowo podkładał głos generałowi Grievousowi), „Super 8” czy „W ciemność. Star Trek” J.J. Abramsa, „Red Tails” czy „Kroniki Młodego Indiany Jonesa”. Od lat związany z Lucasfilmem.

Muzykę skomponuje ponownie Kevin Kinner, czyli kolejny weteran „Wojen klonów”, choć z pewnością usłyszymy też wariacje utworów Johna Williamsa, co już zresztą zapowiadają pierwsze fragmenty.

Ze strony Lucasfilm Story Group za serial odpowiada na pewno Pablo Hidalgo. Reszta na razie się nie ujawniła.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.