Spis newsów (Ian McDiarmid)

Analiza nowego zwiastuna „Rebeliantów”

Różne
15



Wczoraj mogliśmy się nacieszyć nowym zwiastunem czwartego sezonu „Rebeliantów”, przyszedł zatem czas na jego analizę. Zacznijmy jednak od oficjalnej rozpiski nadchodzących odcinków, bo faktycznie wśród informacji z ostatnich dni znalazło się trochę błędów. Wygląda na to, że Lucasfilm chce jak najszybciej załatwić sprawę, bo będziemy dostawać po dwa, a w trzecim tygodniu aż trzy epizody na raz. Wszystkie będą dostępne w aplikacjach VOD dzień po premierze, bo firma chce uniknąć spoilerów. Artykuł na Oficjalnej potwierdza też, że w rolę Palpatine'a wcieli się sam Ian McDiarmid. A oto rozpiska:

  • 19 lutego - „Jedi Night” i „DUME”.

  • 26 lutego - „Wolves and a Door” i „A World Between Worlds”

  • 5 marca - „A Fool's Hope” („Nadzieja głupca”) i „Family Reunion - and Farewell” („Zjazd rodzinny - i pożegnanie”). Ostatni odcinek będzie podwójny.


W tweecie na samej górze znajduje się nowy plakat sezonu oraz zaproszenie do podsyłania pytań aktorom - zapewne Oficjalna szykuje wywiad. Przejdźmy zatem do analizy. Kilka słów komentarza dodał Filoni w rozmowie z EW, także wpleciemy jego wypowiedzi w nasze spostrzeżenia. Ponad połowa trailera to wspomnienia z poprzednich sezonów i podróży Ezry. Dave chciał, by z jednej strony zajawka nie była zanadto spoilerowa, z drugiej, by dawała ludziom poczucie, że jednak coś się kończy.



O ile opisy odcinków nadal są aktualne, to najbliższa historia będzie opowiadała o uwolnieniu Hery z imperialnego więzienia. Filoni zdradza, że dla buntowników będzie to spory problem, bo to właśnie ona jest żeńską przywódczynią „rodu”, a do tego najbardziej doświadczoną rebeliantką. Na jej stroju więziennym widnieje napis "218 - 2010", co, znając ekipę, pewnie jest jakimś easter eggiem. Może odnosi się to do 18 lutego 2010 roku, ale tego dnia nic w historii Sagi się nie wydarzyło. Przyjdzie nam pewnie poczekać na przewodnik po odcinku.



Kanan zetnie włosy i zgoli brodę, prawdopodobnie aby uniknąć rozpoznania przez siły imperialne podczas ratunku Hery. Dave wyznał, że choć animacja obiektów „powiewających”, takich jak kucyki czy peleryny jest kosztowna, to nie zrobiono tego, by ratować budżet. Ścięcie czupryny będzie dla rycerza Jedi „znaczącym momentem przejścia”. W wielu kulturach istnieje szereg przesądów związanych z włosami. Wśród Słowian obcięcie ich oznaczało wejście chłopca w dorosłość, lecz na przykład biblijny Samson stracił swą nadludzką siłę, gdy mu je ścięto. Jak to zostanie ujęte w serialu, zobaczymy - wielu fanów teoretyzuje, że nowy wygląd ma go przybliżyć do persony Caleba Dume'a, co by oznaczało, że nasz Jedi nareszcie pogodził się z przeszłością. Przynajmniej Syndulla jest szczera do bólu w kwestii nowego stylu ukochanego.



Jeśli wierzyć Star Wars Explained, to Timonthy Zahn bardzo chciał zobaczyć walkę Zeba z Rukhem - a więc jego marzenie się spełniło. Jarrus również stanie z Noghrim w szranki podczas ratowania ukochanej z więzienia.



Czeka nas bitwa przy jaskiniach, co prawdopodobnie stanie się w najbliższych odcinkach (to właśnie w grocie Jarrus obcina kucyk). Filoni zaznaczył, że finał serialu będzie „bardziej tajemniczy aniżeli wybuchowy”. Jego zdaniem ludzie męczą go, by było więcej eksplozji czy wojska na ekranie, lecz powinno się przykładać większą wagę do tego, jakie emocje wzbudzają walki. Takich ma nam dostarczyć na przykład Sabine z mieczem (czyżby pożyczyła od Ezry?), ale należy pamiętać, że pierwsze ważne zwycięstwo Sojuszu nastąpiło na Scarif. W serialu rebelianci mogą co najwyżej ocalić własną skórę.



Załoga nie będzie jednak sama - pokaże się Mart Mattin, Gregor i Wolffe wrócą z emerytury, Rex z kolei założy zbroję, w związku z którą było wiele plotek. Kallus dorobi się nowego munduru (imperialnego z wyglądu), po dłuższym czasie powróci też Ketsu, a do Honda dołączy jego ugnaughcki „przyjaciel” Melch (widać go bardzo słabo na jednym z ujęć). Wygląda też na to, że gubernator Pryce zostanie schwytana, choć niektórzy już zaczynają snuć teorie o jej „nawróceniu” w związku z wydanym przez Thrawna rozkazem zbombardowania miasta. Jeśli jednak Arihnda będzie miała podobny stosunek do własnej planety jak w książkowym „Thrawnie”, to nie ma co na to liczyć.



Serial będzie miał nowego „głównego złego”, o czym Filoni wspomina poniżej. I może to dlatego admirał Thrawn pojawia się w zwiastunie tylko raz - ale za to w jakiej roli. To właśnie on wyda rozkaz do bombardowania Capital City, co fani podejrzewali od bardzo dawna. Zwiastun zdradza też, że wielki budynek w centrum miasta to w istocie pojazd latający czy też stacja kosmiczna - zdradza wielkie podobieństwo do sfer konstrukcyjnych Gwiazdy Śmierci, a biorąc pod uwagę domniemywany związek Lothalu z jej budową, bliskość wyglądu na pewno nie jest przypadkowa.



Dave wielokrotnie napominał o swojej fascynacji „Księżniczką Mononoke”, w której to ogromne wilki, uosabiające japońskie bóstwa natury, przeciwstawiają się ludziom i ich postępowi technicznemu. Tutaj widać, że ruszą do boju razem z załogą. Na drugim obrazku dosiadają ich po kolei Ezra, Hera, Sabine i Zeb. Kanan jest dziwnie nieobecny w zwiastunie (widać go jedynie w scenach ratunku Syndulli), co wiele mówi. Zwłaszcza, jeśli wierzyć jednemu z opisów odcinków.



W „Mononoke” również istniało wiele wilczych szczeniąt i jedna ogromna matka (tak to wygląda w filmie). Być może Bridger doświadczy tu wizji, na co wskazuje niecodzienne otoczenie. Fani zwrócili uwagę, że największy wilk jako jedyny ma niebieskie oczy (pozostałe posiadają żółte), więc już powstały teorie, że być może nie jest to zwierzę, ale ktoś, kogo znamy, reinkarnowany w nową formę. Warto też zauważyć, że w trailerze na dosłownie kilka klatek stworzenie rozdziawia pysk i atakuje. Może więc nie będzie miało do końca dobrych zamiarów.



Wedle artykułu z EW, gdy Bridger będzie na misji podczas której założy zbroję szturmowca, doświadczy wizji Mocy. W miejscu (przypuszczalnie z odcinka „A World Between Worlds”), do którego zabierze go widzenie, można dostrzec litery alfabetu, który wymyślił McQuarrie, a który to pojawił się już w świątyni Jedi na Lothalu. Chłopak spotka tam convora, który frapuje fanów już od dłuższego czasu - wielokrotnie przytaczaliśmy już teorie na temat jego związku z Ahsoką. Pewne jest, że ma te same barwy, co Córka z Mortis, zasiada również na jej ramieniu na malowidle przedstawiającym ją oraz Ojca i Syna znanych z „The Clone Wars”. To pierwsze tak wyraźne powiązanie obu seriali w kwestii Mocy. Najprawdopodobniej poznamy odpowiedzi na pytania, które pozostawił nam trzeci sezon TCW - albo, co bardziej prawdopodobne, dostaniemy jeszcze więcej zagadek do rozwiązania.



Na drodze chłopaka w „świecie pomiędzy światami” stanie jednak Imperator. Prawdopodobnie jedynie w formie wizji, na co wskazuje zarówno dziwaczne miejsce, jak i niebieskie płomienie, które pojawiły się w TCW w odcinku „Sacrifice”, podczas którego Sidious wykonał skomplikowany rytuał, dzięki któremu chciał przeszkodzić Yodzie w jego wędrówce. Co ciekawe, aby ceremonia zadziałała, potrzebny był ktoś, kto miał jakiś związek z mistrzem, w tym przypadku hrabia Dooku. Jak to będzie z Ezrą? - pewnie się przekonamy, aczkolwiek o trudnościach Sheeva mogą świadczyć słowa:„Ezra Bridger... nareszcie mój”. Tak czy siak, tak jak podczas wojen klonów Sith chciał wykorzystać słabości Yody, tak teraz będzie robił to samo z Bridgerem. W przypadku chłopaka będzie to rozdźwięk pomiędzy tym, czego pragnie on sam, a tym, co jest dobre dla ogółu. Reżyser chciał czegoś bardziej złowrogiego aniżeli zwykła walka na miecze. Zaznaczył też, że Palpatine jest „ostatnim bossem” i w owych czasach głównym źródłem ciemności w galaktyce, choć czasem może wydawać się wręcz kruchy. Do tej pory mieliśmy do czynienia z jego pomagierami - nawet Vader, choć potężny, jest tylko i wyłącznie podwładnym. A to oznacza, że powinniśmy się bać o Ezrę.



Jedna z bardziej tajemniczych scen na zwiastunie, bo choć widać wyraźnie, że postać, z którą rozmawia chłopak nie jest duchem, lecz hologramem, to ciężko jednoznacznie określić kto to jest. Na zbliżeniu przypomina Sidiousa, a jeśli to prawda, to albo Bridger natrafi na jego holokron, albo Imperator znajdzie sposób, by się z nim skontaktować. Zawsze są oczywiście inne opcje, od starożytnych Sithów począwszy, a na Obi-Wanie skończywszy.



Trailery lubią nas zwodzić, dlatego słowa młodzieńca o „ostatniej lekcji” pewnie nie padają w konkretnie tym momencie. Ale być może jest to nawiązanie do lekcji, jakich udzielił Rey w epizodzie ósmym Luke - miały być trzy, a zobaczyliśmy tylko dwie. To ostatnia szansa, by serial jakoś połączył się z nową trylogią i może dowiemy się, co takiego Skywalker chciał przekazać młodej uczennicy.

Co z samą końcówką? Filoni postawił sprawę jasno: nie należy się spodziewać idealnego połączenia z „Łotrem” mimo że w filmie występuje Chopper, a Hera jest wywoływana przez interkom. Producent rozumie, że fani chcieliby, aby luki pomiędzy poszczególnymi mediami zostały powypełniane, natomiast on pragnie, by jego historia była bardziej samodzielna.

Zapraszamy do dyskusji na forum.

„Powrót Jedi” jutro w TVN

47





Już jutro, czyli w niedzielę 21 stycznia o 20:00 na TVN zobaczymy szóstą część „Gwiezdnych Wojen”, czyli „Powrót Jedi”. Powtórka w sobotę 27 stycznia o 15:10. W obu przypadkach film będzie także wyświetlany w TVN HD. Jakby ktoś nie mógł się doczekać to dziś w HBO2 o 21:00 także będzie wyświetlany ten film. No a na TVN o 15:20 dziś zobaczymy powtórkę „Imperium kontratakuje”.

Rebelianci przygotowują się do ostatecznego ataku na Dartha Vadera i jego jeszcze potężniejszą Gwiazdę Śmierci. Luke Skywalker (Mark Hamill) razem robotami R2-D2 i C-3PO, i z księżniczką Leią (Carrie Fisher) ratują swego przyjaciela Hana Solo (Harrison Ford), którego uwięził podły Jabba the Hutt. Wszyscy razem, wraz z Rebeliantami oraz plemieniem Ewoków, na księżycu planety Endor podejmują desperacki atak na gwiezdną flotę Imperium. Teraz losy całej Galaktyki zależą od krytycznej rozgrywki ojca z synem - Luke staje bowiem twarzą w twarz z Lordem Darthem Vaderem...

„Powrót Jedi” zakończył zarówno klasyczną trylogię jak i przez wiele lat był finałem filmowej sagi. Richard Marquand formalnie był reżyserem tego filmu, tym razem jednak Lucas miał na ten obraz dużo większy wpływ i osobiście reżyserował część scen, zwłaszcza tych trudnych logistycznie. Scenariusz w dużej mierze jest dziełem Lawrence’a Kasdana. Ponadto występują: Ian McDiarmid, Alec Guinness, Billy Dee Williams, Frank Oz, Anthony Daniels, Kenny Baker i Peter Mayhew, a także David Prowse i James Earl Jones jako Vader. Muzyka: John Williams, zdjęcia: Alan Hume.

Plotki o „Rebels” #64

Rózne
12

Minął już ponad miesiąc od ostatnich wieści o „Rebeliantach”, ale szał na „Ostatniego Jedi” powoli już mija. Nadal nie ma oficjalnych wieści kiedy serial powraca, ale Tracy Cannobbio napisała, że dostaniemy je wkrótce. Wiadomo natomiast, że w Niemczech maraton drugiej połowy zostanie wyświetlony 19 marca, co pewnie oznacza, że do tego czasu „Rebelianci” w Stanach już się skończą.



Freddie nareszcie powiedział parę słów dla The ForceCast. Jak to ma w zwyczaju, nie szczędził słów pochwały Filoniemu. Gdy Disney przejął interes, to zaczął wysyłać Dave'owi notki z instrukcjami, ale ten nie zawsze się do nich stosował, no to firma dała sobie spokój. Prinze jest zdania, że za jakieś dziesięć lat ludzie dopiero ogarną „jakie odciski palców Filoni pozostawiał na nowych filmach” i będą za to wdzięczni. Aktor chce, by Disney dał Dave'owi serial aktorski, bo byłby to mądry ruch.

W kwestii wilków: nie martwcie się, wyjaśni się o co z nimi chodzi. Są „naturalnie związane z początkiem, środkiem i końcem”, ale po wszystkim będzie jeszcze pole do debaty, zwłaszcza filozoficznej. Freddie zdradził, że tak naprawdę odpowiedź na to, czym są loth-wilki, jest już ukryta w odcinkach. Trzeba posłuchać co się mówi o tych zwierzętach, co one same mówią, jakich słów używa się o zabranym dziecku, popatrzeć na to, na co spogląda Ezra w jaskini, na co zwracają uwagę wilki i kogo uwagę przyciągają. Dzieckiem, o którym wspomniał Prinze, nie jest Bridger, ale mamy się dowiedzieć jak się ono łączy z sezonem czwartym. Aktor jest też w gronie tych, którzy twierdzą, że biały wilk mówi „Dume” (dawne nazwisko Kanana), a nie „doom” („zagłada”). Zdradził też, że zrobi się bardzo dziwnie, ale jeśli przetrawiliście wilczy „teleport”, to będzie okej. Oczywiście będą jeszcze odcinki o Sabine, Kananie i Herze, ale to serial o Ezrze i to właśnie o nim będzie opowiadał finał, który zrobiono w duchu „Twilight of the Apprentice”. Tam właśnie Jarrus miał swój kluczowy moment, w którym mógł się albo załamać, albo przełamać (dla jasności: Prinze nazwał to „make/break moment”). Chodzi oczywiście o oślepienie, po którym się podniósł, w przeciwieństwie na przykład do Rahma Koty z „The Force Unleashed”. Teraz zobaczymy coś podobnego w wykonaniu Ezry - tylko tutaj będzie chodziło o strach o (nową) rodzinę, podobnie jak to było w przypadku Batmana.

Trochę ciekawostek: w ekipie jest jeden specjalista od sztuk walki i to on wymyślił pojedynek Hery z Rukhem. Pewnego razu Freddie zaś chciał się podroczyć z Dave'em i powiedział, że nagra najgorszy głos, jaki tylko może, coś w stylu sceny „This pen is blue”. Ten mu odparł, by tego nie robił, bo w przeciwnym razie na poważnie umieści nagranie w serialu. „No i sukinkot to zrobił” - tekst można usłyszeć w odcinku „Crawler Commandeers” w chwili, gdy uwolnieni niewolnicy krzyczą, że będą walczyć z rebelią.

Freddie zaczął nową aktorską pracę, ale na razie nie może o niej mówić. Można go łapać na Twitterze i Twitchu, gdzie jakiś czas temu wstawił film z sesji ze starwarsowego RPG-a „Edge of the Empire”, w którego grał z główną ekipą z serialu oraz ze swym przyjacielem Samem Witwerem. Możemy się jeszcze spodziewać transmisji z gier w planszówki.



Nowszy, bo z przed paru dni, jest wywiad z podcastu BOOM (odcinek „The Last Jedi Review”). Freddie wypowiedział się tam przede wszystkim o swojej postaci: dowiemy się, że Kanan „nie pochodzi stamtąd, skąd myślimy, że pochodzi” i czym właściwie był dla Zakonu. Część jego historii została opowiedziana przez hieroglify w jaskini, jak zresztą zasugerował wyżej. Odkryjemy jego powiązanie z Lothalem i dlaczego właściwie go tak ciągnie do tej planety. Wątek romansu z Herą zostanie zakończony „nie fanfikowo, ale naturalnie”. Dowiemy się też „gdzie jego podróż zabierze go po serialu”. Aktor chciał, by Jarrus zginął z ręki Maula pod koniec drugiego sezonu, bo ludzie by płakali. Prinze pozwolił też sobie na chwilę spekulacji: gdyby Kanan umarł, to powróciłby jako duch i miał nadal wpływ na świat, gdyby zaś żył, to dalej uczyłby Ezrę. Skoro o uczeniu Ezry mowa, to nie myślcie, że jego przygoda z ciemną stroną się zakończyła - wręcz przeciwnie, będziemy świadkami „głębokiego zanurzenia się” chłopaka w mrok. Maul nie był jedynym nauczycielem w galaktyce - „nie zapominajcie kto tam jeszcze jest”.

Co z resztą? Zapytany o Zeba odparł, że „Wookiee zawsze żyje” (bo w końcu Lasatów oparto na wczesnych projektach Chewiego), a pod koniec przyznał wprost, że pan Orrelios przeżyje. Historia Sabine nie jest jeszcze zakończona. Końcówka sezonu ma być szalona, bo nad Filonim wzięły górę jego obsesje na punkcie anime i drugiej wojny światowej. Z jednej strony ma być klaustrofobicznie jak w filmie „Okręt” (o załodze niemieckiego U-boota), z drugiej epicko jak podczas największych stać tego konfliktu.

Sam Witwer też sporo powiedział. Na początek zaczął wspominać swoje dzieciństwo i początek fanowstwa. A było ono dość niezwykłe, bo pewnego razu ojciec przyniósł mu nagrane na VHS 20 minut „Nowej nadziei”, z czego główną część stanowiła walka Obi-Wana z Vaderem. Aktor oglądał fragment setki razy i zna tam dosłownie każdy szczegół. Ale jego ulubioną postacią z tła jest Wickett.

Za projekt Strakillera z TFU jest odpowiedzialna Amy Beth Christenson (pracowała też przy obu serialach), która narysowała go na podobieństwo Witwera. Gdy aktor zjawił się na przesłuchaniu do tej roli, to trwało ono rekordowe 45 minut, bo powiedział Blackmanowi, że może zrobić 50 głosów. Miał zagrać scenę medytacji, podczas której Haden zarzucił mu, że jest zbyt niespokojny. Sam odparł mu, że przecież Galen szkoli się na Sitha, medytacja nie służy mu więc do uspokojenia. Blackman zaniemówił na chwilę, po czym wydusił krótkie: „Jesteś nerdem”. Sam bardzo się też uparł na Imperatora, mimo że mieli już aktora, który miał go grać. Jego zdaniem tamten w ogóle nie rozumiał postaci - a kluczem jest tu... humor. Witwer nie chce, by źle go zrozumiano: Palpatine nie jest osobą, która śmieje się często, ale jeśli już, to znaczy to, że właśnie przeżywa swoje najlepsze dni. Jak wtedy, gdy rechocze podczas walki z Yodą, bo wojny klonów nareszcie przyniosły owoce; gdy mówi załamanemu Luke'owi o tym, że plan zaatakowania generatora pola na Endorze nie wypali; wreszcie, gdy w TFU oznajmia przywódcom rebelii, że zostaną straceni. Mimo własnej interpretacji tej postaci Sam stara się inspirować Ianem McDiarmidem - sam siebie nazywa „jego tańszą wersją”.

Zapytano go też o Maula, więc poruszył temat jego pajęczych nóg. Sithowie są bardzo skupieni na sobie, co powoduje u nich utratę kontaktu z rzeczywistością, a jednocześnie uwielbiają gromadzić wszelakie dobra. Żałosną wersją tego było gromadzenie złomu przez Zabraka. Gdyby Jedi został przecięty na pół, to by odpuścił, ale wyznawcy ciemnej strony kurczowo trzymają się życia. Z tego też powodu Revan nie mógł trafić do odcinków o Mortis, bo to by znaczyło, że Sithowie mogą manifestować się po śmierci, a Lucas tego nie chciał. Za rolę Maula dostał nominację do Emmy, a wówczas napisał do niego sam Maker. Sam jest zdania, że George zmienił kino, bo choć nie umiał pracować z aktorami, to paradoksalnie jego lakoniczne instrukcje („Mów szybciej, intensywniej”) sprawiły, że bohaterowie nie mówią z dykcją rodem z lat czterdziestych.

Witwer tęskni za TCW, bo ten serial rósł razem z fanami - bo owszem, pierwszy sezon był dla dzieciaków, ale te dzieciaki stały się nastolatkami, gdy nadeszła ostatnia seria. Ludzie mają szczęście, że tyle przechodzi do nowego kanonu, bo w „Star Treku” w pewnym momencie wywalili wszystko.

Co niesie przyszłość? Witwer nie sądzi, by dostał jakąś ciągle pojawiającą się postać, bo swoje pięć minut w SW już miał. Podobnie jak Freddie jest zdania, że Filoni powinien dostać coś aktorskiego, najlepiej film. Zapytano go też o jego teorię na temat Snoke'a (było to jeszcze przed premierą ósmego epizodu), a ten odparł, że nie powie, bo wie trochę więcej niż przeciętny fan. „Wasza teoria ssie”, podsumował tylko, a ci, którzy widzieli TLJ chyba powinni się z nim zgodzić.



Vanessa Marshall pogawędziła z kolei z Fangirls Going Rogue. Podobnie jak większość z nas, nie ma pojęcia co się stanie w ostatnich chwilach serialu, bo nie dostała wszystkich stron scenariusza. Ma wrażenie, że Tiya (Sabine) może mieć nieco większą wiedzę. Pożegnanie z ekipą było słodko-gorzkie. Są oczywiście jeszcze „Siły przeznaczenia”, ale rzecz jasna nagrywanie ich trwa bardzo krótko, a poza tym aktorzy nie robią tego razem, więc to nie do końca to samo. Zanim Lupita pojawiła się w studiu, to Vanessa robiła Maz, by pomóc animatorom.

Aktorka chciałaby wiedzieć, gdzie ostatecznie Hera „wyląduje” i gdzie przebywała w czasach „Przebudzenia Mocy”, o ile jeszcze żyła. Ale raczej wątpliwe, by odeszła na emeryturę. Marshall usłyszymy jeszcze w kilku grach komputerowych, nad którymi obecnie pracuje.

Kevin Kiner wypowiedział się dla Game of Nerds. Jeśli się zastanawialiście - nie, nie dostał angażu przy serialu aktorskim, nawet nie wiedział, że coś takiego powstaje. Jego zdaniem ważne jest, by w filmach były momenty bez muzyki, bo jeśli leci cały czas, to traci swą moc. Na początku grudnia jeszcze nie nagrał ostatnich dwóch odcinków (które będą połączone w jeden), ale do dzisiaj pewnie już to zrobił. Podobnie jak Vanessa, on też nie dostał pełnego scenariusza - a konkretnie, ostatnich dwóch minut. No ale Dave będzie musiał mu pokazać, bo bez tego nie wykona swojej roboty. To pierwszy raz, gdy przytrafiło mu się coś takiego.

Końcówka naprawdę trzymana jest w ścisłej tajemnicy, bo nawet Taylor Gray nie wie wszystkiego. Owszem, występuje w finale, ale dostał tylko kwestie Ezry, więc nie wie do końca co się tam dzieje. Filoni powiedział mu jak ma je zagrać, bo ciężko było bez pełnego kontekstu. Nagrania skończyły się kilka tygodni temu. Aktor chciałby jeszcze w przyszłości zobaczyć Bridgera, no ale najpierw musi się dowiedzieć w jaki sposób skończy się jego historia w serialu. W pierwszym sezonie starał się nieco podnosić swój głos, by pokazać, że chłopak jest młody, teraz już właściwie go nie moduluje.

W drugiej połowie sezonu zobaczymy o wiele więcej wilków i Lothalu, a większość otwartych wątków zostanie zamknięta. „Może” zobaczymy znów Mandalorę i/lub Wrenów. Gray jest otwarty na propozycję roli w serialu aktorskim.

Zapraszamy do dyskusji na forum.

„Zemsta Sithów” jutro w TVN

37



W TVN dalej „Gwiezdne Wojny”, w tym tygodniu „Zemsta Sithów”. Trzeci Epizod zobaczymy już jutro, czyli w niedzielę 17 grudnia 2017 o godzinie 20:10 (uwaga zmiana godziny względem poprzednich emisji). Powtórka w kolejną niedzielę (w Wigilię) o 12:45. Jednocześnie w tym samym czasie film można oglądać też na TVN HD.

Lata po rozpoczęciu wojen klonów Sithowie ujawniają tysiącletni spisek, Republika rozpada się, a z popiołów wyrasta złowrogie galaktyczne Imperium. Potwierdzają się najgorsze obawy mistrza Jedi, Mace Windu (Samuel L. Jackson) - skuszony mocą Sithów Anakin Skywalker (Hayden Christensen) przechodzi na ciemną stronę, by przeobrazić się w rezultacie w Dartha Vadera - nowego ucznia Imperatora. Jedi zostają zdziesiątkowani, a Obi-Wan Kenobi (Ewan McGregor) i Mistrz Jedi, Yoda, muszą się ukrywać. Jedyną nadzieją dla Galaktyki są dzieci Anakina - bliźnięta, chłopiec i dziewczynka...

Trzeci chronologicznie film z 2005 to ostatni obraz w cyklu wyreżyserowany przez George’a Lucasa, kończący jego dzieło nad sagą. W pozostałych rolach występują: Natalie Portman, Frank Oz, Ian McDiarmid, Anthony Daniels, Ahmed Best, Kenny Baker, Bruce Spence, Silas Carson, Jimmy Smits i Christopher Lee. Muzykę skomponował John Williams, a zdjęcia David Tattersall.

Na kolejne „Gwiezdne Wojny” w TVN musimy poczekać do przyszłego roku.

„Atak klonów” jutro w TVN

31



Kontynuujemy sagę w TVN, teraz wraca „Atak klonów”. Drugi Epizod zobaczymy już jutro, czyli w niedzielę 10 grudnia 2017 o godzinie 21:35. Powtórkę zaś w poniedziałek, 11 grudnia o 23:30. Jednocześnie w tym samym czasie film można oglądać też na TVN HD.

Minęło dziesięć lat od ataku na Naboo. Anakin Skywalker (Hayden Christensen), teraz dwudziestoletni, jest uczniem rycerza Jedi, Obi-Wan Kenobiego (Ewan McGregor). Galaktyka stoi na skraju wojny domowej. Senator Padmé Amidali (Natalie Portman), byłej królowej Naboo, grozi śmierć. Anakin zostaje przydzielony do jej ochrony. Młody Jedi zakochuje się w Padmé i jednocześnie odkrywa swoją mroczną stronę. Anakin, Padmé i Obi-Wan Kenobi zostają wciągnięci w sam środek narastającego galaktycznego konfliktu, zapoczątkowującego Wojny Klonów.

Drugi chronologicznie film z 2002, który ponownie wyreżyserował George Lucas. Scenariusz pomagał mu pisać Jonathan Hales. W pozostałych rolach występują: Frank Oz, Ian McDiarmid, Samuel L. Jackson, Anthony Daniels, Ahmed Best, Kenny Baker, Temuera Morrison, Daniel Logan, Pernilla August, Silas Carson, Andy Secombe, Jimmy Smits i Christopher Lee. Muzykę skomponował John Williams, a zdjęcia David Tattersall.

Kolejny epizod zobaczymy tydzień później.

„Mroczne widmo” jutro w TVN

47



Przed premierą VIII Epizodu „Gwiezdne Wojny” ponownie lądują w TVN. Do końca roku zobaczymy prequele, a na początku przyszłego klasyczną trylogię. Zaczynamy oczywiście od I Epizodu, czyli „Mrocznego widma”. Emisja planowana jest na niedziele, 3 grudnia 2017 o godzinie 21:35 a jej powtórka na poniedziałek, 4 grudnia 2017 o 23:35. Jednocześnie film będzie można oglądać także w TVN HD.

Po uratowaniu królowej Naboo, Amidali (Natalie Portman), uczeń Jedi, Obi-Wan Kenobi (Ewan McGregor) i jego Mistrz Jedi, Qui-Gon Jinn (Liam Neeson), unieruchomieni na planecie Tatooine, poznają młodego niewolnika, dziewięcioletniego Anakina Skywalkera. Obdarzony Mocą Anakin (Jake Lloyd), wygrywa swoją wolność w wyścigu i opuszcza dom, by szkolić się na rycerza Jedi. Po powrocie na Naboo, Anakin i królowa Amidala stawiają czoła groźnej inwazji, a dwaj Jedi walczą ze śmiertelnym wrogiem znanym jako Darth Maul. Wkrótce zdają sobie sprawę, że atak jest częścią złowrogiego planu przygotowanego przez Sithów i siły ciemnej strony mocy.

„Mroczne widmo” to pierwszy chronologicznie film otwierający sagę. Wyreżyserowany przez George’a Lucasa miał premierę w 1999. W pozostałych rolach występują: Keira Knightley, Frank Oz, Samuel L. Jackson, Pernilla August, Anthony Daniels, Kenny Baker, Ahmed Best, Andy Secombe, Silas Carson, Ray Park i Ian McDiardmid. Muzykę skomponował John Williams, a zdjęcia David Tattersall.

Kolejny epizod zobaczymy tydzień później.

P&O 250: Jak wyglądał młody Ian McDiarmid?

3



Dziś dość intrygujące pytanie o wygląd Iana McDiarmida w „Powrocie Jedi”. Odpowiada Steve Sansweet. Pytanie pochodzi jeszcze sprzed premiery „Zemsty Sithów”.



P: Czy możecie dostarczyć jakieś zdjęcie Iana McDiarmida z czasów kręcenia „Powrotu Jedi”, byle bez makijażu? Bo nie mogę uwierzyć, że on był wtedy tak młody!

O: Co? Wątpisz w talent tego wspaniałego aktora, że mógłby zagrać postać starszą lub młodszą, kiedy miał mniej więcej 37-38 lat!? Ian urodził się 17 kwietnia 1944 w Carnoustie w Szkocji. Kiedy został wybrany do roli Imperatora w „Powrocie Jedi” żartował, że to przez jego nos. Miał wtedy dużo jasno brązowych włosów, które próżno można szukać, podobnie jak wiele innych rzeczy na filmie.

Sesja makijażu trwała cztery godziny dziennie, choć z czasem udało się zbić ten czas do dwóch i pół. W jednym z wywiadów w „Star Wars Insider”, stwierdził, że jak oglądał „Powrót Jedi” na wideo nie mógł uwierzyć, że pod spodem był tak młody. W Epizodzie I Senator Palpatinie miał lekki makijaż, trochę go postarzono dopiero w Epizodzie II. No a cała zabawa zacznie się dopiero w III.

Weekend 40-lecia – "Powrót Jedi": Nawiązania do epizodu szóstego w animacjach

Rózne
7



„Powrót Jedi” to dość istotne źródło inspiracji dla pracowników Lucasfilm Animation. Może to dlatego, że film łączy w sobie różne tony. Z jednej strony mamy powagę Luke'a, teraz już wyszkolonego Jedi, napięcie pomiędzy trójką naszych bohaterów, pojedynek Skywalkera z ojcem i Imperatorem, do którego szczególnie lubi nawiązywać Filoni, gdy mówi o filozofii selfish-selfless. Z drugiej Epizod szósty jest o wiele jaśniejszy, mniej mroczny od „Imperium”. Przyjaciele znów są razem, mamy Ewoki, a wszystko kończy się wielkim świętowaniem. Oczywiście do czasu, ale to już w nowym EU. Seriale animowane zdają się łączyć te dwa porządki - przodowało w tym właśnie TCW, gdzie tragizm mieszał się z komizmem czasem wyjątkowo swobodnie.

Postacie



„Powrót Jedi” wprowadził całkiem sporo postaci, w tym kilka naprawdę istotnych, które na trwałe zapisały się w historii Sagi. Poznaliśmy przede wszystkim przywódców obu stron konfliktu. Mon Mothma ma i może dość marginalną rolę w filmu, ale w obu kanonach przywiązuje się do tej bohaterki sporą wagę. Pani senator zadebiutowała w rólce pobocznej w „Duchess of Mandalore”, choć stworzono ją specjalnie dla późniejszego „Senate Murders”. Tam miała już większą rolę, gdyż pomagała Padme w śledztwie w sprawie zabójstwa Onacondy Farra. W „Rebeliantach” byliśmy świadkami dość ważnego momentu - ucieczki Mothmy z Senatu po publicznej obrazie Imperatora i oficjalnego zawiązania Sojuszu. Jej rola będzie o wiele większa w nadchodzących odcinkach (choćby w tym poniedziałkowym), więc zobaczymy jak jeszcze twórcy postanowią rozwinąć postać pani kanclerz. Na pewno będziemy świadkami konfliktu ideowego pomiędzy nią a Sawem Gerrerą, co doprowadzi do rozłamu w rebelii, o którym mowa w „Łotrze”. Imperator to druga strona medalu i bohater, który nie jest jakoś szczególnie pokazywany. Owszem,w TCW Sidious wyskakuje co jakiś czas, a chyba najistotniejszy moment z nim to odcinek „Sacrifice”, w którym wraz z Dooku odprawia mroczny rytuał, a Yoda jest bardzo bliski odkrycia prawdy o nim. W „Rebels” - a konkretnie w „Empire Day” - na ekranie baru Jho widać propagandowe wideo, w którym Imperator jest przedstawiony jako straszy, lecz przystojny mężczyzna. Opinia publiczna miała w nim bowiem widzieć opiekuńczego ojca, a nie tyrana. W „The Siege of Lothal” Vader konsultuje się z nim przez hologram i słyszymy jego głos (gra go Sam Witwer)... ale kamera nigdy go nie pokazuje. Krążyły plotki, że Sheev ma się nie tylko pojawić w czwartym sezonie, lecz także, że ma przemówić głosem samego Iana McDiarmida, ale ostatnio zostały zdementowane. Niemniej wydaje się, że nadszedł już najwyższy czas, aby przywódca wrogiej frakcji się w serialu pokazał.

Jabba pojawia się co prawda w „Nowej nadziei”, ale jego faktyczny debiut w formie, jaką znamy, nastąpił w „Powrocie Jedi”. Już wówczas wiedzieliśmy, że jest groźnym i wpływowym władcą przestępczym, ale dopiero później rozwinięto ten wątek. W filmie kinowym TCW okazuje się, że Hutt jest na tyle potężny, że Republika i Separatyści walczą o jego pozwolenie na przelot przez przestrzeń kosmosu należącą do jego rasy. Ale to jest może nie tak ważne, co inna informacja wyniesiona z serialu: otóż Jabba miał... syna o imieniu Rotta. Koncept był wówczas dość szokujący - przed skasowaniem Legend Huttowie byli hermafrodytami, czyli mogli sami się zapłodnić, acz, jeśli wierzyć Wookieepedii, nie wykluczało to posiadania dziecka z partnerem. Dziejów Rotty niestety jeszcze nie poznaliśmy, choć Filoni pierwotnie planował, by występował częściej obok ojca. Choć sam Jabba nie pojawia się w „Rebeliantach” (ale kto wie?), to w pewnym sensie jego dziedzictwo żyje. Mowa oczywiście o Azmoriganie, który powstał na podstawie wczesnych konceptów Hutta do „Powrotu Jedi”. Twórcy serialu postanowili wykorzystać to połączenie i w epizodzie „Brothers of the Broken Horn” wybrzmiewa motyw muzyczny Jabby w chwilach, gdy przestępca pojawia się na ekranie.

Ackbar zyskał sobie popularność po „Powrocie Jedi” może ze względu na fakt, że był pierwszym obcym dowódcą rebelii. A może ze względu na legendarne „It's a trap!”. TCW postanowiło pokazać go sporo lat przed przyłączeniem do rebelii, gdy nie był admirałem, lecz jedynie kapitanem, i pracował w wojsku swej rodzimej planety. Podczas wojen klonów wspierał swojego księcia, Lee-Chara i połączył siły z Republiką. O ironio, poznał wówczas jednego ze swoich przyszłych wrogów, którego jednak nigdy nie spotkał - Vadera. Twórcy serialu postanowili zrobić w TCW drobną aluzję do jego figurki Kennera. Miała ona w zestawie mały kijek, coś jakby wskaźnik, ale jeden z członków ekipy, niejaki Danny Keller, bawił się tą zabawką w dzieciństwie i udawał, że kijek jest blasterem. Tak też się stało w epizodzie. Czy zobaczymy Ackbara w „Rebeliantach”? Na razie się nie zapowiada, no i zostało dość mało odcinków, ale ekipa lubi wrzucać znane postaci choćby jako cameo. Równie prawdopodobny jest też Raddus.

Jest też jedno małe nawiązanie do Vadera z „Powrotu Jedi”; wszyscy pamiętamy, że mroczny lord bez hełmu miał bladą, zniszczoną skórę i rzecz jasna nie posiadał brwi, bo te spaliły mu się na Mustafarze. To nie przeszkodziło twórcom "Rebeliantów" zrobić mu ich w epizodzie „Twilight of the Apprentice”. Oficjalne tłumaczenie brzmi: brwi są, aby lepiej „czytać animację”, innymi słowy, by oddawały one mimikę twarzy. Na potrzeby logiczniejszego wytłumaczenia można uznać, że to po prostu licentia poetica serialu. Z kolei w TCW, w „Shadow Warriorze” odbywa się pojedynek pomiędzy Skywalkerem a Dooku. Gdy lord Sithów zaczyna razić go błyskawicą Mocy, młodzieńcowi widać czaszkę - zupełnie jak w chwili, w której zostaje wystawiony na atak Imperatora.

Rasy i zwierzęta



W „Powrocie Jedi” przedstawiono nam całkiem sporo nowych ras - dotyczy to zwłaszcza pałacu i barki Jabby. Huttowie mają przebogatą historię zwłaszcza w Legendach, ale nowy kanon zaczyna powoli nadrabiać. Najważniejszą zmianą dokonaną przez TCW było zmienienie sposobu ich rozmnażania. Jak pisaliśmy wyżej, w Legendach byli hermafrodytami i tak było aż do odcinka „Hunt for Ziro”, w którym to tytułowy bohater odwiedza swoją matkę, a potem wędruje do grobu ojca. Fani spekulowali, czy może to byli tylko „duchowi” rodzice, ale Hidalgo bardzo szybko po ustaleniu nowego kanonu orzekł, że Huttowie już hermafrodytami nie są. Swoją drogą, skoro o Ziro mowa, to ten bohater też początkowo sprowokował nieco pytań. Ze swoim sposobem bycia, mówienia i ubierania fani szybko uznali go za stereotypowego homoseksualistę. Filoni początkowo (tzn. gdy jeszcze obowiązywał stary kanon) mówił, że jego orientacja jest nieokreślona, bo przecież jest hermafrodytą. A potem przyszedł epizod „Hunt for Ziro”, w którym okazało się, ze Hutt miał romans z Sy Snootles, notabene postacią z epizodu VI, co ostatecznie ugruntowało, że Ziro interesował się paniami, choć niekoniecznie swojego gatunku. Inną ciekawą rzeczą jest powołanie w TCW Rady Huttów, którą twórcy wzorowali na filmach o mafii, przede wszystkim „Ojcu chrzestnym”. Składała się ona z głów pięciu najważniejszych huttańskich rodów. Niestety nie jest ona za bardzo rozwijana w obecnym kanonie, ale jeśli wierzyć plotkom, to w przyszłych filmach może jeszcze ją zobaczymy - może w „Solo” lub antologii o Jabbie? No i nie należy zapominać o zróżnicowaniu wyglądu Huttów, z Mamą na czele, przy której Jabba wygląda na wysportowanego.

Jedną z ras na barce byli Niktowie. Choć w szóstym epizodzie są oni ukazani jako słudzy Hutta (zresztą, zarówno w nowym kanonie, jak i Legendach jest mowa o zniewoleniu Niktów przez nich), to w „Ataku klonów” paru z nich było Jedi. I właśnie jeden z ważniejszych przedstawicieli tej rasy to rycerz. Mowa oczywiście o mistrzu Ima-Gun Di, który pomagał Chamowi Syndulli odeprzeć Separatystów z Ryloth. Jego imię to dość mało subtelna zapowiedź losu, który go spotkał - jest bowiem bardzo podobne do „I'm gonna die”, czyli „Umrę”. Ciekawe, czy posługujący się na co dzień basikiem koledzy nie żartowali z niego.

Na potrzeby epizodu szóstego powstały dwie podwodne rasy - Kalamarianie i Quarrenowie. Tych pierwszych zaprojektował Phill Tippet, których nazwał po sałatce z kalmarów, którą zjadł pewnego dnia. Quarrenowie, w osobie Tesseka na barce Jabby, zostali stworzeni przez Chrisa Walasa i Nila Rodisa Jamerę. Później EU dorobiło obu rasom wspólną historię - zamieszkiwały tę samą planetę, Kalamar, ale agresywniejsi Quarrenowie nieraz atakowali swoich sąsiadów. Ich konflikt został pokazany w „Wojnach klonów” Tartakovsky'ego i w podobnej wersji ukazał się w TCW. W drugim serialu do konfliktu Republiki z Separatystami dołożono walkę o sukcesję. Quarrenowie nie chcieli bowiem zaakceptować młodego Kalamarianina, księcia Lee-Chara, jednakże dzięki Jedi oraz Padme udało się pokonać Separatystów. Później Kalamrianie stali się jedną z głównych sił wspierających rebelię - ich charakterystyczne okręty można zobaczyć już w „Water War” pod powierzchnią wody. Przypominają wieże w mieście, ale naprawdę nimi nie są. Na razie w „Rebeliantach” widzieliśmy jedynie Quarriego - nieco gburowatego, ale genialnego konstruktora statków, który stworzył B-wingi. Co ciekawe, w animowanej wersji macki Quarrenów są bardziej oklapłe, niż na filmowych maskach. Quarrie z kolei ma... wąsy i brodę. Wąsata ryba? Tego jeszcze nikt w Lucasfilmie nie wyjaśnił.

Jednak rasą, która stała się jedną z ikon "Gwiezdnych Wojen", są rzecz jasna Twi'lekowie. W "Powrocie Jedi" widzieliśmy paru: wyglądającego mało sympatycznie Biba Fortunę i pełne gracji niewolnice Jabby. Badanie przeprowadzone przez Eleven Thirty Eight (sprzed ładnych paru lat, ale najprawdopodobniej niewiele się zmieniło w tej materii) wykazało, że jest to najpopularniejsza rasa obca. W związku z tym nie sposób napisać o każdym animowanym Twi'leku, także skupimy się wyłącznie na najciekawszych momentach z tą rasą. Pierwszym z nich - i chyba najbardziej brzemiennym w skutkach - była trylogia Ryloth pod koniec pierwszego sezonu TCW. Bitwa o ojczyznę Twi'leków może i jest jedną z wielu potyczek przedstawionych w serialu, ale jakoś zapadła w pamięć twórcom materiałów z nowego EU. Może stało się to za sprawą przywódcy powstania przeciwko Separatystom, Chamowi Syndulli, a może dopiero za sprawą Hery, gdyż córka dodała ojcu zdecydowanie więcej głębi. Tak czy siak, o skutkach bitwy o Ryloth możemy poczytać choćby w „Lordach Sithów”, „Więzach krwi”, a wkrótce będziemy mogli nad planetą polatać w „Battlefroncie II”.

Ciekawy problem dotyczący Twi'leków powstał po odcinku „The Deserter”, w którym poznaliśmy klona-dezertera Cuta Lawquane'a i jego żonę - Twi'lekankę Suu. Miała ona dwójkę dzieci, które wyglądały na hybrydy. Jak jednak, pytali fani, mogły być one potomkami Cuta, skoro wojna zaczęła się niedawno? Nie byłoby to możliwe nawet jeśli odziedziczyłyby po ojcu geny szybszego wzrostu. Poza tym, wedle powieści Karen Traviss ludzie i Twi'lekowie nie mogli mieć potomstwa. Ta druga kwestia została bardzo szybko zdekanonizowana, a pierwszą wyjaśniono bardzo prosto: owszem, Shaeeah i Jek, byli hybrydami i mieli ludzkiego ojca... ale nie był nim Cut. Suu po prostu wcześniej była z innym mężczyzną.

Yakoranie, znani pod pseudonimem „Yak Face”, mieli być mieszkańcami planety Carlac, znanej z odcinka „A Friend in Need”. Potem jednak stwierdzono, że w kontraście do bojowo nastawionej Straży Śmierci lepiej będzie pokazać potulne istoty, tak więc narodzili się Ming Po. W serialu pojawiło się też paru Ishi Tibów, którzy łączą w sobie cechy rybie i ptasie. Pewnie dlatego w epizodzie „A Test of Strenght” jeden z nich odgrywa rolę zarówno pirata, jak i papugi. Parę nowych ras pojawiło się dzięki edycji specjalnej filmu - między innymi kolorowi Theelinowie. W pałacu Jabby ich przedstawicielką była Rystall Sant, piosenkarka, z którą flirtował Fett (acz ona akurat była półkrwi Theelinką). W serialach pojawili się najpierw w osobie łowczyni nagród Latts Razzi, która pomagała Bobie Fettowi i Asajj Ventress w misji na planecie Quarzite („Bounty”), a potem wystąpiła kilka razy w tle. W „Rebeliantach” pojawia się zaś Gooti Terez, młoda i zbuntowana członkini Żelaznej Eskadry. Imię otrzymała po Andi Gutierrez, znanej z „Rebels Reconu”, „The Star Wars Show” i innych.

Epizod szósty przedstawił nam też całkiem ciekawe stworzenie, jakim jest kowakiańska małpojaszczurka. Ciekawe, bo wedle legendarnego przewodnika po rasach „The New Essential Guide to Alien Species” naukowcy nie byli do końca pewni w kwestii jego inteligencji - niektórzy twierdzili, że należy w pełni do istot inteligentnych, inni, że tylko do półinteligentnych (czyli potrafiło w pewnym stopniu posługiwać się narzędziami, ale nie miało systemu mowy). Serialowe wcielenia małpojaszczurek, w osobie Pilfa, zwierzaka Honda, raczej idą w tym drugim kierunku. Pilf pomaga piratowi w różnych rzeczach i wydaje się, że sporo rozumie, ale zachowuje się raczej jak wierny piesek. Początkowo jego brat Pikk miał się pojawić w „Dooku Captured”, potem z niego zrezygnowano, aż wreszcie zadebiutował w „Bounty Hunters”.

Miejsca



„Powrót Jedi” nie obfituje za wiele w nowe miejsca. Owszem, mamy Endor i drugą Gwiazdę Śmierci, ale poza tym nie ma nic nowego. Niemniej istnieje parę ciekawych nawiązań w serialach. Maridun, ojczyzna pokojowo nastawionych Lurmenów, ma bardzo interesującą historię. Jej początki sięgają bowiem do planety znanej jako Scimeon, która miała pojawić się właśnie w „Powrocie Jedi”. McQuarrie narysował ją jako pokrytą równinami z ogromnymi kopcami. Ostatecznie glob nie znalazł się w filmie, ale projekt został wykorzystany do stworzenia Alderaana wraz ze słynnymi kopcami Killików. Na te struktury i przedstawicieli insektoidalnej rasy można natrafić choćby w „The Old Republic”. Potem co prawda Hidalgo zaczął mówić, że to niekanoniczne, bo kopców na filmowym Alderaanie nie ma. Tak czy siak, trafiły one na Maridun. W Lucasfilmie nic nie ginie.

Kolejnym miejscem, które nie w pełni trafiło do kanonu, jest pałac imperialny. To właśnie tam miał się stoczyć pojedynek Luke'a i Imperatora. Ostatecznie stało się to na drugiej Gwieździe Śmierci, ale pomysł zamku skąpanego w lawie nigdy jakoś nie przepadł. Jego echo najlepiej widać w posiadłości Vadera na Mustafarze, ale ideę wykorzystano także przy Studni Ciemnej Strony na Mortis w odcinku „Ghosts of Mortis”.

Jak o pałacach mowa, to nie możemy zapominać o tym należącym do Jabby. Pokazał się najpierw w pilocie TCW, ale nic dziwnego, skoro jest to opowieść o porwaniu syna Hutta. Nie mieliśmy jednak okazji poznać sekretów tego miejsca. W „Rebeliantach” nie ma go, lecz pojawia się mały easter egg - w porcie kosmicznym na planecie Takobo (z odcinka „Future of the Force” znajduje się łuk, który początkowo miał się znajdować w posiadłości Jabby. Możemy go też zobaczyć w osadzie Niima w „Przebudzeniu Mocy”.

Technologia



Wszyscy na pewno pamiętają ikoniczne „Tydirium”, wahadłowiec, dzięki któremu rebelianci dotarli na powierzchnię Endoru. Był to model klasy Lambda, ale zanim uzyskał on swą ostateczną wersję, przechodził wiele modyfikacji. Na podstawie jednego z odrzuconych pomysłów powstał wahadłowiec klasy Eta - wcześniejsza literka w greckim alfabecie oznacza wcześniejszy model, bo ten akurat możemy ujrzeć wielokrotnie w TCW. Inny niewykorzystany rysunek posłużył jako baza do zygerriańskiego HH-87 Starhoppera.

Druga Gwiazda Śmierci w „Powrocie Jedi” miała początkowo nie być jedynie niedokończoną kopią pierwszej. Pierwotny pomysł był taki, by nowa broń Imperium była pasem małych stacji bojowych. Ostatecznie to nie przeszło, ale dzięki temu mamy strefy konstrukcyjne, które są widoczne w "Rebeliantach" nad Geonosis. I które pojawią się w najbliższych odcinkach.

W drugim sezonie w rebelianckiej flocie pokazały się A-wingi. Te należące do eskadry Feniksów mają na kadłubie biały trójkąt i niebieskie pasy, bo właśnie w takiej wersji pierwotnie zaprojektował je McQuarrie. W sezonie trzecim zaś zobaczyliśmy historię B-wingów, które swój żywot zaczęły jako „Prototyp B6” Quarriego, który zwał je też Blade Wingami. Na dodatek astromech Quarriego, BG-81, to nawiązanie do Billa George'a, dzięki szkicom którego mogliśmy zobaczyć B-wingi na ekranie. Droid jest tak pomalowany, aby pasować do koszulki George'a, którą widać na zdjęciach z archiwum Lucasfilmu. Na Mortis Jedi posługiwali się pojazdem przypominającym składaną wersję śmigacza z Endora. To jego bardzo wczesna wersja.

Epizod szósty to także parę nowych droidów, między innymi 8D8, który w pałacu Jabby torturował inne maszyny. Podobnego używał Bane, aby siłą wyciągnąć informacje od Artoo i Threepio na temat Senatu.

Szturmowcy z "Rebeliantów" posługują się swoimi zaufanymi E-11, tylko że w serialu blastery te są nieco bardziej "pulchne". I nigdy właściwie nie wyjaśniono dlaczego. Inny typ, a może po prostu stylistyka serii? W odcinku "Bounty Hunters" zadebiutowała zabrakańska łowczyni nagród Sugi. Używała ona blastera EE-3 - tego samego, który miał na wyposażeniu Fett w epizodzie szóstym. Widać dobra technologia się nie starzeje. Kanan, gdy jeszcze bardziej ufał pistoletowi niż mieczowi, posługiwał się modelem DL-18, tym samym, który mieli na wyposażeniu strażnicy Jabby.

Ciekawym aspektem bitwy o Endor są nowe rebelianckie uniformy, między innymi charakterystyczne hełmy. Powstało sporo wersji koncepcyjnych. Jedna odrzucona stała się ostatecznie częścią pancerza łowcy nagród Rako Hardeena, którego tożsamość przyjął Obi-Wan podczas misji uratowania kanclerza przed porwaniem. Identyczne hełmy nosili również partyznaci Sawa Gerrery w odcinkach o Geonosis. Co prawda żadnego nie spotkaliśmy, bo wszyscy skończyli martwi i pozostał po nich jedynie pancerz.

Cytaty i varia



  • „It's a trap” - cytat, mem, symbol. W serialach było tyle tego, że nie sposób zliczyć. Warto wszak wspomnieć, że używał go Meebur Gascon, postać nieco podobna do Ackbara. Ale tylko z wyglądu.

  • Pościg na Endorze na trwałe wprowadził do Sagi pomysł na gonitwy "lądowe", a nie tylko kosmiczne. Bezpośrednie nawiązanie do niego nastąpiło w "Shadow Warriorze", gdzie Anakin goni za umykającym Rishem Loo na Naboo.

  • Zarówno Luke, jak i Anakin umówili się z Artoo, że sygnałem do rozpoczęcia akcji będzie salut. Syn wykorzystał go na barce żaglowej Jabby, ojciec podczas ratowania niewolników od Zygerrian w „Slaves of the Republic”. Zresztą, ten odcinek pełen jest podobnych nawiązań: Rex pełni tu taką samą funkcję jak Lano (w podobny sposób kiwa głową), Ahsoka atakuje Miraj Scintel jak Leia Jabbę, a Anakin mówi do niej: "Nie pozostawiasz mi wyboru" niczym Luke do Hutta.

  • Jest wiele ikonicznych strojów z Sagi, ale jeśli rzuci się hasło "strój kobiecy", to bez wątpienia pierwsze przychodzi na myśl niesławne metalowe bikini. W legendach podobne nosiło wiele niewolnic i ten pomysł podchwyciło TCW. W trylogii o Zygerrianach można dostrzec wiele Twi'lekanek ubranych właśnie w ten kostium.

  • Zamiłowanie Jabby do używania wrogów jako dekoracji znalazło swoją drogę i do memów, i do easter eggów. Przykład tego drugiego możemy znaleźć w odcinku „Missing in Action”, w którym na plakacie widać biednego Snivvianina zamrożonego w karbonicie. Ogłoszeniodawca szuka dekoratora wnętrz i prosi o skontaktowanie się z Jabbą.

  • Artoo nie zwykł się cackać i jeśli ktoś (zazwyczaj Threepio) marudził, to ten i tak robił swoje. W „Powrocie Jedi” po prostu zepchnął protestującego protokolarnego z barki. Aluzję do tego mamy w „Ataku klonów” oraz w „A Necessary Bond”, tylko tym razem z Huyangiem, instruktorem budowy mieczy świetlnych.

„Powrót Jedi” to przebogate źródło inspiracji nie tylko dla animatorów, lecz także dla wszystkich twórców nowego EU. Jest przede wszystkim punktem, do którego ma się odwoływać nowa trylogia, ale pomiędzy nią a szóstym epizodem minęło trzydzieści lat. Luka do uzupełnienia nadal jest ogromna. Wielu fanów liczy, że kolejny serial skupi się właśnie na tym okresie historycznym.

Weekend 40-lecia – „Powrót Jedi”

15



Z całej oryginalnej trylogii ten film powstawał zdecydowanie najłatwiej. George’owi Lucasowi w końcu udało się znaleźć złoty środek, w postaci reżysera Richarda Marquanda. Ten wziął film na swoje barki, ale jednocześnie, gdy tylko Flanelowiec tego zapragnął, usuwał się w cień i pozwalał mu realizować wizję. W identyczny sposób powstawał scenariusz nad którym pracował Lawrence Kasdan, czyli ktoś pisał a Lucas wskazywał, co trzeba zmienić, dodać lub wyciąć. Ale prawda była też taka, że cała saga za wiele kosztowała Lucasa i to wcale nie chodzi o pieniądze. Zdrowie, małżeństwo, masa nerwów i użerania się z producentami, problemami na planie tak niezawinionymi przez nikogo jak pogoda, jak i z ludźmi. Ćpająca Carrie Fisher, gwiazdorzący Billy Dee Williams, mający na wszystko czas Irvin Kershner, producent, który dawał sobie wejść na głowę - Gary Kurtz. Te dwie ostatnie osoby musiały pożegnać się z sagą. Lucas nie chciał już z nimi współpracować. Kurza zastąpił Howard Kazanjian. Aktorów nie dało się zmienić, ale ktoś inny nimi teraz zarządzał. Carrie Fisher wspominając swoje stany z tego okresu mówiła, że czasami nie była nawet świadoma, gdzie jest i kogo gra. Zaś karły wydawały się jej jakimiś halucynacjami. George tym razem miał od tego wszystkiego innych ludzi, większość problemów była więc poza nim.



Nie tylko Lucas był zmęczony sagą. Harrison Ford już wcześniej chciał skończyć z Hanem Solo. Alec Guinness był zły, że rola Obi-Wana go zaszufladkowała. Mark Hamill także zaczynał tego doświadczać. Choć „Gwiezdne Wojny” stały się fenomenalnym sukcesem, ważnym dla wielu osób, to jednak sami twórcy mieli już ich dość. „Powrót Jedi” stanowił bardziej obowiązek niż zabawę. Jednocześnie to czas w którym George budował swoje ranczo, nakręcił „Poszukiwaczy zaginionej arki”. Inne filmy i projekty wciąż sprawiały mu radość. Zaś z sagą doszedł do punktu, w którym mógł ją tylko ciągnąć, czego nie chciał. Technologia nie pozawalała mu na przekroczenie kolejnych barier. Dobrym przykładem jest tu Had Abbadon, czy raczej późniejsza Coruscant (więcej). Planeta miasto, stolica Galaktyki, obecna w pierwotnych scenariuszach „Powrotu Jedi”. Dałoby się ją zrobić, ale to co Lucasfilm mógł wówczas stworzyć nie satysfakcjonowało Lucasa. Zamiast szukać półśrodków w ogóle zrezygnowano z pomysłu ukazania jej.

Jedno było pewne, film miał jednocześnie zamknąć wątki, skończyć trylogię, ale zostawić pewną furtkę. Ostatecznie ekipa George’a zrezygnowała z bardziej autorskich rozwiązań, wróciła do pierwotnego scenariusza, podzielonego wówczas na trzy filmy i wykorzystano z niego niektóre elementy. Choćby Kashyyyk, czyli planetę Wookiech. Bitwa w lesie miała się pojawić jeszcze w „Nowej nadziei”, tam nie dało się tego zrealizować, więc można było ją wepchnąć w trzeci film. W „Powrocie Jedi” pojawił się tylko jeden istotny problem. Kashyyyk zostało użyte w „Star Wars Holiday Special”, czymś o czym Lucas chciał zapomnieć. Zatem nie było szans, by ta planeta pojawiła się w kinie (ostatecznie Lucas ukazał ją w „Zemście Sithów”, która w podobny sposób zbierała różne pomysły Lucasa). Zamiast Kashyyyku i Wookiech wymyślono Endor i Ewoki. A te od razu dało się przerobić na maskotki. Dziś Ewoki nie wywołują już kontrowersji, ale w latach 80. milutkie stworki w „Gwiezdnych Wojnach” to już było przegięcie, nie do zaakceptowania przez fanów strzegących prawdziwej wersji.
Pojawiła się też kolejna Gwiazda Śmierci. Znów bardziej jako powrót sprawdzonego pomysłu. Zresztą to samo Lucas zrobił w „Mrocznym widmie”, tam to był okręt Federacji Handlowej.



„Powrót Jedi” wymagał też zamknięcia losów postaci, których praktycznie nie widzieliśmy na ekranie. Imperator został ukazany jako hologram w „Imperium kontratakuje”, teraz pojawił się jako postać. W rolę wcielił się Ian McDiarmid. Trzeba było też zbudować Jabbę o którym wspominał Han Solo. Wyjaśnić co się stało z Hanem Solo, oraz z Anakinem.

Zdjęcia dalej kręcono w Wielkiej Brytanii, ale tym razem lokacje znajdują się w praktycznie na obrzeżach Kalifornii (Redwood, pustyna Yuma i Dolina Śmierci). Rozpoczęto je 11 stycznia 1982. Do swoich ról wrócili Mark Hamill, Carri Fisher, Harrison Ford, Billy Dee Williams, Peter Mayhew, Anthony Daniels, Kenny Baker oraz David Prowse i James Earl Jones a także Frank Oz jako Yoda. Alec Guinness także pojawił się na planie

Po premierze „Jedi” nadszedł czas by skończyć z sagą. Każdy rozszedł się w swoją stronę. Lucas zaś mając dość swego najważniejszego dziecka wiedział jednak, że pewnego dnia powróci do sagi. Musiał do tego dojrzeć, odpocząć i zatęsknić. Co pewien czas mówił o możliwych sequelach, jak i prequelach, lecz przez lata właściwie nic z tego nie wynikało. Choć opowiadał aktorom, że na starość wrócą do swoich ról, nikt mu w to nie wierzył. Wydawało się, że ogień sagi powoli gaśnie. „Powrót Jedi” zaś stanowił satysfakcjonujące zamknięcie.

Lucas zaś potrzebował przerwy i rozwoju technologii. Gdy zaś już się zabrał za nowe filmy, jedną ze zmian były modyfikacje samego „Powrotu Jedi” i reszty klasycznej trylogii, o czym pisaliśmy parę razy, choćby tutaj.

W ten weekend zajmiemy się znów VI Epizodem. Ale na początek jeszcze przypominamy o naszych dwóch tygodniach poświęconych temu filmowi.

Drugi Tydzień Powrotu Jedi:



Tydzień "Powrotu Jedi" z okazji 25 lecia filmu:



To kolejny z naszych weekendów z okazji 40-lecia sagi, tradycyjnie zapraszamy też do specjalnego quizu.

Zaś wszystkie atrakcje weekendu znajdziecie tutaj.

McDiarmid i Morrison chcą wrócić do sagi

11

Jak dobrze pamiętamy decyzja w sprawie trzeciego spin-offa miała zapaść w Lucasfilmie w czerwcu. Czy zapadła? Nie wiemy. Nawet jeśli to problemy z kolejnymi filmami ostudziły trochę zapał. Pojawiły się jedynie plotki, iż trzeci obraz skoncentruje się na Obi-Wanie Kenobim. Do dziś tego nie potwierdzono. Niemniej jednak można zaobserwować pewne ruchy aktorów, którzy chcieliby wrócić do sagi. Obaj mogliby się wpasować gdzieś w film o Kenobim.

Ian McDiarmid mówiąc o nowych filmach wspomniał, że jeśli chodzi o sagę, to z tego co pamięta to jego postać jest martwa. Inaczej sprawa ma się w antologiach. W takim „Łotrze 1” pojawił się Vader. McDiarmid liczy, że w pewnym momencie na scenę wkroczy także Imperator, ale pewnie Lucasfilm trzyma to jako niespodziankę. No i dodał, że nie chciałby aby grał go ktokolwiek inny. Warto zwrócić uwagę na kwestię z niespodzianką, może McDiarmid coś nam chce zdradzić o Hantologii? A może raczej zasugerować twórcom. Zobaczymy.



Ian ma jedną rolę. Temuera Morrison ma ich kilka do wyboru. Od lat krążą słuchy o filmie z Bobą Fettem w roli głównej, ale na razie nic z tego nie wynika. Morrison chyba nawet nie liczy na tę rolę. Swoją szansę widzi w kimś innym, w kapitanie Rexie. Aktor wspomniał o wcielaniu się w Jango, czy podkładaniu głosu pod klony, Bobę, a także Rexa. Potem dodał, że bardzo by chciał, by ktoś z Lucasfilmu zadzwonił do niego i zaproponował, by wcielił się w starszą wersję Rexa. Potem zaapelował do fanów, by próbowali ten pomysł zaszczepić w Lucasfilmie.

Thandie Newton wraca na plan

12

Na początek mamy kolejne zdjęcie od Rona Howarda. Tym razem jednak nie informuje nas o tym, kto kończy pracę na planie, ale kto na niego wraca. Wróciła Thandie Newton, by dograć kilka scen. Wygląda na to, że prace na planie Hantologii jeszcze trochę potrwają, co właściwie świadczy o tym, że film jest w większości kręcony od nowa.



Zdjęcie, jak zdjęcie, ale ostatnio Ron zaczął na nich więcej zdradzać. Tym tropem poszli sieciowi śledczy fani. Ich zdaniem Thandie gra kogoś w imperialnej kurtce.



Śledczy znaleźli też nawiązanie do Ralpha McQuarriego, które zasugerował Ron.



Ale to jeszcze nie koniec wieści. Podobno Warwick Davis ma zagrać w tym filmie GONKa, czyli droida. Ale jest jeszcze ciekawsza informacja, otóż kilka miesięcy temu Ian McDiarmid nagrał kilka kwestii imperatora. Podejrzewano, że może chodzić o „Rebeliantów”, ale Dave Filoni ostatnio temu zaprzeczył. Więc jeśli to nie „Siły przeznaczenia” to kto wie, może usłyszymy go niebawem w aktorskim projekcie? Może właśnie w Hantologii?

„Powrót Jedi” jutro w HBO

17



Już jutro, czyli w czwartek 31 sierpnia o 20:10 na HBO zobaczymy szóstą część „Gwiezdnych Wojen”, czyli „Powrót Jedi”. Powtórki zobaczymy w piątek (1 września) o 11:45 oraz niedzielę (3 września) o 19:35. W obu przypadkach film będzie także wyświetlany w HBO HD. Tuż przed seansami „Powrotu Jedi” zobaczymy powtórkę „Imperium kontratakuje” (w czwartek o 18:00, piątek o 9:40 i niedzielę o 17:30).

Rebelianci przygotowują się do ostatecznego ataku na Dartha Vadera i jego jeszcze potężniejszą Gwiazdę Śmierci. Luke Skywalker (Mark Hamill) razem robotami R2-D2 i C-3PO, i z księżniczką Leią (Carrie Fisher) ratują swego przyjaciela Hana Solo (Harrison Ford), którego uwięził podły Jabba the Hutt. Wszyscy razem, wraz z Rebeliantami oraz plemieniem Ewoków, na księżycu planety Endor podejmują desperacki atak na gwiezdną flotę Imperium. Teraz losy całej Galaktyki zależą od krytycznej rozgrywki ojca z synem - Luke staje bowiem twarzą w twarz z Lordem Darthem Vaderem...

„Powrót Jedi” zakończył zarówno klasyczną trylogię jak i przez wiele lat był finałem filmowej sagi. Richard Marquand formalnie był reżyserem tego filmu, tym razem jednak Lucas miał na ten obraz dużo większy wpływ i osobiście reżyserował część scen, zwłaszcza tych trudnych logistycznie. Scenariusz w dużej mierze jest dziełem Lawrence’a Kasdana. Ponadto występują: Ian McDiarmid, Alec Guinness, Billy Dee Williams, Frank Oz, Anthony Daniels, Kenny Baker i Peter Mayhew, a także David Prowse i James Earl Jones jako Vader.

W kolejnym tygodniu spodziewaliśmy się „Przebudzenia Mocy”, ale HBO nie ma go obecnie w planach.

„Zemsta Sithów” jutro w HBO

11



HBO kontynuuje projekcje „Gwiezdnych Wojen”, w tym tygodniu „Zemsta Sithów”. Trzeci Epizod zobaczymy już jutro, czyli w czwartek 10 sierpnia 2017 o godzinie 20:10. Powtórki kolejno w piątek (11 sierpnia) o 11:30. Jednocześnie w tym samym czasie film można oglądać też na HBO HD. Dodatkowo przed seansami „Zemsty Sithów” w tym tygodniu będzie szansa jeszcze raz zobaczyć „Atak klonów” (w czwartek o 17:45 i w piątek o 09:10).

Lata po rozpoczęciu wojen klonów Sithowie ujawniają tysiącletni spisek, Republika rozpada się, a z popiołów wyrasta złowrogie galaktyczne Imperium. Potwierdzają się najgorsze obawy mistrza Jedi, Mace Windu (Samuel L. Jackson) - skuszony mocą Sithów Anakin Skywalker (Hayden Christensen) przechodzi na ciemną stronę, by przeobrazić się w rezultacie w Dartha Vadera - nowego ucznia Imperatora. Jedi zostają zdziesiątkowani, a Obi-Wan Kenobi (Ewan McGregor) i Mistrz Jedi, Yoda, muszą się ukrywać. Jedyną nadzieją dla Galaktyki są dzieci Anakina - bliźnięta, chłopiec i dziewczynka...

Trzeci chronologicznie film z 2005 to ostatni obraz w cyklu wyreżyserowany przez George’a Lucasa, kończący jego dzieło nad sagą. W pozostałych rolach występują: Natalie Portman, Frank Oz, Ian McDiarmid, Anthony Daniels, Ahmed Best, Kenny Baker, Bruce Spence, Silas Carson, Jimmy Smits i Christopher Lee.

Za tydzień kolejny Epizod, ale już w niedzielę zobaczymy „Łotra 1”.

„Atak klonów” jutro w HBO

30



„Atak klonów” wraca do HBO. Drugi Epizod zobaczymy już jutro, czyli w czwartek 3 sierpnia 2017 o godzinie 20:10.. Powtórki kolejno w piątek (4 sierpnia) o 12:15, czwartek (10 sierpnia) o 17:45 i piątek (11 sierpnia) o 9:10. Jednocześnie w tym samym czasie film można oglądać też na HBO HD. Dodatkowo przed seansami „Ataku klonów” w tym tygodniu będzie szansa jeszcze raz zobaczyć „Mroczne widmo” (w czwartek o 17:55 i w piątek o 10:00).

Minęło dziesięć lat od ataku na Naboo. Anakin Skywalker (Hayden Christensen), teraz dwudziestoletni, jest uczniem rycerza Jedi, Obi-Wan Kenobiego (Ewan McGregor). Galaktyka stoi na skraju wojny domowej. Senator Padmé Amidali (Natalie Portman), byłej królowej Naboo, grozi śmierć. Anakin zostaje przydzielony do jej ochrony. Młody Jedi zakochuje się w Padmé i jednocześnie odkrywa swoją mroczną stronę. Anakin, Padmé i Obi-Wan Kenobi zostają wciągnięci w sam środek narastającego galaktycznego konfliktu, zapoczątkowującego Wojny Klonów.

Drugi chronologicznie film z 2002, który ponownie wyreżyserował George Lucas. Scenariusz pomagał mu pisać Jonathan Hales. W pozostałych rolach występują: Frank Oz, Ian McDiarmid, Samuel L. Jackson, Anthony Daniels, Ahmed Best, Kenny Baker, Temuera Morrison, Daniel Logan, Pernilla August, Silas Carson, Andy Secombe, Jimmy Smits i Christopher Lee.

Kolejny epizod zobaczymy tydzień później.

„Mroczne widmo” jutro w HBO

18



Od jutra „Gwiezdne Wojny” w HBO, o czym już pisaliśmy. Zaczynamy od I Epizodu, czyli „Mrocznego widma”. Emisja planowana jest na czwartek, 27 lipca 2017 o godzinie 20:10 a jej powtórka na piątek, 28 lipca 2017 o 11:10. Jednocześnie film będzie można oglądać w HBO i HBO HD.

Po uratowaniu królowej Naboo, Amidali (Natalie Portman), uczeń Jedi, Obi-Wan Kenobi (Ewan McGregor) i jego Mistrz Jedi, Qui-Gon Jinn (Liam Neeson), unieruchomieni na planecie Tatooine, poznają młodego niewolnika, dziewięcioletniego Anakina Skywalkera. Obdarzony Mocą Anakin (Jake Lloyd), wygrywa swoją wolność w wyścigu i opuszcza dom, by szkolić się na rycerza Jedi. Po powrocie na Naboo, Anakin i królowa Amidala stawiają czoła groźnej inwazji, a dwaj Jedi walczą ze śmiertelnym wrogiem znanym jako Darth Maul. Wkrótce zdają sobie sprawę, że atak jest częścią złowrogiego planu przygotowanego przez Sithów i siły ciemnej strony mocy.

„Mroczne widmo” to pierwszy chronologicznie film otwierający sagę. Wyreżyserowany przez George’a Lucasa miał premierę w 1999. W pozostałych rolach występują: Keira Knightley, Frank Oz, Samuel L. Jackson, Pernilla August, Anthony Daniels, Kenny Baker, Ahmed Best, Andy Secombe, Silas Carson, Ray Park i Ian McDiardmid. Muzykę skomponował John Williams.

Kolejny epizod zobaczymy tydzień później.

Kulisy zdjęć z planu „Ostatniego Jedi”

12

Na początek zaczynamy od zdjęć z planu. Tym razem ukazują one kulisy sesji „Vanity Fair” i Annie Leibovitz. Pierwsze zdjęcie zrobiła Meghan Marshall, zaś trzy pozostałe Kathleen Kennedy. Oryginalne zdjęcia Leibovitz możecie zobaczyć tutaj. Zdjęcia zza kulis zostały zostały opublikowane niedawno na Vanity Fair.



Jeśli chodzi o oficjalne newsy, nie tylko o „Ostatnim Jedi”, ale też pewnie i Antologiach, to trzeba czekać na D23 Expo. W sobotę 15 lipca o godzinie 10:30 czasu lokalnego, czyli 19:30 polskiego, odbędzie się panel „Disney, Marvel Studios & Lucasfilm – Live Action at The Walt Disney Studios”. Pojawią się tam unikalne zapowiedzi, nie publikowane wcześniej fragmenty filmów oraz goście. Co prawda będą starali się ograniczyć przecieki, ale na pewno coś interesującego pojawi się w sieci.

Od jakiegoś czasu krążą po sieci przecieki z figurek LEGO. Np. Snoke’a możecie zobaczyć tutaj. Będzie to ludzik mniej więcej zwykłej wielkości, co sugeruje, że Najwyższy Przywódca wcale nie będzie taki wielki jak w „Przebudzeniu Mocy”. No i będzie chodził w złocie, czyli dokładnie tak jak Ian McDiardmid wyobrażał sobie postać Imperatora zanim przeczytał scenariusz. Ale jest ciekawostka. Otóż na podstawie tych zdjęć niektórzy fani wysnuli teorię, iż Snoke będzie niewidomy, a skoro niewidomy to jak byk to Kanan Jarrus z „Rebeliantów”. Tak więc warto mieć się na baczności, gdy pojawi się ta plota.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.