Spis newsów (Kevin J. Anderson)

Han w filmie o Bobie? A Legendy znów inspirują

43

Choć na oficjalną zapowiedź filmu „(Boba) Fett – A Star Wars Story” wciąż czekamy, zaczynają się pojawiać bardzo intrygujące plotki na jego temat. I choć jest w nich trochę prawdy, to nie wiemy na ile jest to obecnie aktualne.





Boba Fett i Han Solo razem?

Najpierw małe przypomnienie. Na początku 2015 pojawiła się plotka, iż spin-off może ukazać historię Boby i Hana (więcej). Prawie pół roku później, ta plota wróciła, ale już wiedzieliśmy, że będzie to film o Bobie, a Han może w nim odegrać pewną rolę. Dziś ta plotka powraca, w nowej formie.

Otóż pojawiają się sugestie, że Alden Ehrenreich, który posiada kontrakt na trzy filmy, mógłby pojawić się w filmie o Bobie. Prawdopodobnie także Donald Glover mógłby liczyć na cameo, w końcu jego Lando bardo się spodobał widzom. W sieci można znaleźć takie spekulacje. Ale nie o tym. W każdym razie, dziś źródłem inspiracji plotek jest Daniel Keys Moran, autor opowiadania: „Ostatni łowca: opowieść o Bobie, Fetcie” (The Last One Standing: The Tale of Boba Fett). Znalazło się ono w antologii Opowieści Łowców Nagród pod redakcją Kevina J. Andersona. Opowiadania te pierwotnie wydano w 1996 (w Polsce w 2001).

Daniel Keys Moran oznajmił jakiś czas temu, że przed premierą „Hana Solo” zgłosili się do niego ludzie z Disneya i Lucasfilmu, twierdząc, że chcą wykorzystać częściowo to opowiadanie przy powstającym filmie o Bobie. Pełnię praw do tekstu oczywiście ma Lucasfilm, więc była to informacja grzecznościowa. Potem już kontakt e-mailowy Moranowi się urwał.


Ostatni łowca


Bezpośrednia adaptacja opowiadania nie wchodzi w grę z kilku powodów. Po pierwsze, zostało ono retconowane jeszcze w starym kanonie. Czyli jest legendą w Legendach. Chodzi głównie o tożsamość Boby Fetta jako Jestera Mereela, co zostało zmienione przy okazji „Ataku klonów”. Druga sprawa to fakt, iż opowiadanie składa się z kilku fragmentów dziejących na przestrzeni wielu lat. Więc prawdopodobnie nie obyłoby się bez angażu Harrisona Forda. Natomiast jednym z tematów poruszanych przez Morana są wzajemne relacje Boby i Hana. To jest właśnie to, co prawdopodobnie wpłynie na obecny proces twórczy.

Dziś jedynie wiemy, że jeśli film o Bobie powstanie to jego producentem i współscenarzystą będzie Simon Kinberg. Niepotwierdzone plotki mówią, iż reżyserem i drugim scenarzystą ma być James Mangold, co ten ostatni powoli zaczyna chyba potwierdzać, np. wypowiadając się o fandomie. Z drugiej zaś oficjalnie odżegnuje się od Mandalorian, zwłaszcza, że obecnie pracuje nad innym filmem.



Lucasfilm obecnie myśli nad kolejnymi filmami, po innym niż oczekiwane przyjęciu dwóch poprzednich. Zobaczymy kiedy podejmą jakieś decyzję i się nimi z fanami podzielą.

P&O 215: Czy Boba Fett nie powinien być przypadkiem Jasterem Mereelem?

7



Przy opowiadaniu historii przez wiele lat, czasem może się zdarzyć tak, że różni autorzy wejdą sobie w drogę i powstaną pewne nieścisłości. Dziś pytanie dotyczące jednej z nich, usuniętej wraz ze skasowaniem kanonu legend.

P: Ilustrowany przewodnik po postaciach Gwiezdnych Wojen podaje, że Boba Fett to Jaster Mereel, podczas gdy „The New Essential Guide to Characters” (nowa i poprawiona wersja przewodnika) donosi, że Jango Fett był szkolony przez Jastera Mereela. O co w tym wszystkim chodzi?

O: Takie perełki zawsze wychodzą przy „prawdach” absolutnych w rozwijającym się uniwersum. Wróćmy jednak do roku 1995 kiedy powstawał pierwszy przewodnik. Uniwersum Gwiezdnych Wojen rozwijało się, wychodziły nowe książki wydawnictwa Bantam, a zajmujący się światem i ciągłością Gwiezdnych Wojen mieli wrażenie, że będą mogli sobie rozwinąć historię Boby Fetta bez żadnych konsekwencji. Jego rola w trylogii prequeli nie była dotąd znana, podczas gdy Opowieści Łowców Nagród (pod red. Kevina J. Andersona) naświetliły jego przeszłość, nazywając go właśnie protektorem Jasterem Mereelem z Concord Dawn. A ta fascynująca opowieść została natychmiast pokochana przez umierających z braku informacji fanów tego łowcy nagród.

Tyle, że Concord Dawn nigdy nie był rozważany przez Lucasa jako fragment historii Fetta. Tuż po Pierwszym Epizodzie, Lucas zabrał się za układanie swoich kart w historii Wojen Klonów, i tylko niewielu potrafiło przewidzieć, że w II Epizodzie, klony będą walczyły po stronie dobrych, ramię w ramię z Rycerzami Jedi. A jeszcze mniej osób przewidziało, że dawcą DNA będzie nie kto inny jak ojciec Boby – Jango Fett. Tak więc Boba stał się małym chłopcem dorastającym w sterylnych korytarzach Tipoca City, miast stać się straszliwym protektorem.

Ale czy to oznacza, że poprzednia historia trafiła na śmietnik? W żadnym wypadku. Powróciła ona w komiksie Jango Fett: Łowy, wydanym przez Dark Horse Comics, w którym opisywano losy starszego z Fettów. I tam dowiadujemy się, że Jango urodził się na planecie Concord Dawn, a jednym z jego kompanów Mandalorian był protektor imieniem Jaster Mereel, którego strój z pewnością bardziej przypominał klasyczną zbroję Boby Fetta, niż ta, którą nosił Jango. Zatem Nowa wersja przewodnika zawiera poprawioną wersję historii Fetta.

Trzeba pamiętać, by mieć trochę umiejętności elastycznego łączenia faktów, gdy czyta się starsze pozycje, zwłaszcza te, które dotykają niejako prequeli. Takich niedoróbek jest niestety więcej i powodują one nieustanne debaty na temat kanonu i ciągłości na setkach for internetowych, ale nie powinny zbyt długo być trzymane w pamięci. To, że Boba Fett był kiedyś Jasterem Mereelem, to mit, który krąży po galaktyce, a sam Fett robi bardzo mało, by go rozwiać. Z pewnością uznaje, że im mniej znana jest jego przeszłość tym lepiej.

K: Na bardzo podobne pytanie, ale zadane jeszcze przed zdjęciami do „Ataku klonów” odpowiadał już Steve Sansweet. Warto wspomnieć jeszcze o oryginalnych pomysłach Lucasa na tę postać. Dają one inny pogląd na zmiany związane z Bobą.

P&O 150: Dlaczego w serii „Młodzi Rycerze Jedi” nie wspomniano o ślubie Luke’a?

1



Pytanie dość stare, ale w ciekawy sposób pokazuje jak kiedyś radzono sobie z problemem ciągłości kanonu.

P: Luke i Mara pobrali się siedem lat przed inwazją Yuuzhan, dlaczego nie wspomina się o tym małżeństwie w serii „Młodych Rycerzy Jedi” i „Najmłodszych Rycerzy Jedi”?

O: Zrobiono to, by zachować niespodziankę w książce, w której Luke i Mara ostatecznie zdecydowali związać swe losy. Mowa oczywiście o dylogii „Ręką Thrawna” Timothy’ego Zahna. Kiedy pisano powieści z serii „Młodzi Rycerze Jedi”, autorzy Kevin J. Anderson i Rebecca Moesta, jak również redaktorzy z LucasBooks wiedzieli, że Mara i Luke są sobie przeznaczeni, ale plan wydawniczy i tak był napięty, wiec nie było jak tego wcześniej wsadzić. W przeciwieństwie do wydawanej później „Nowej Ery Jedi”, książki we wcześniejszym okresie nie zawsze wydawano chronologicznie. To pozwalało na bardziej zróżnicowane ustawienia ich w czasie, ale mogło też psuć zabawę, jak właśnie wspomniany przykład Mary i Luke’a.
Seria „Młodych Rycerzy Jedi” nie zaczęła wychodzić przed 1995. Natomiast „Ręka Thrawna” to dopiero rok 1997 i 1998. I choć opowieści nie są powiązane bezpośrednio, nie było tam żadnej sprzeczności, by ktokolwiek musiał wspominać o małżeństwie Luke’a i Mary. W praktyce Mara ciągle była zabiegana na krańcach galaktyki, co pozwalało zmniejszyć prawdopodobieństwo wyjaśnienia sytuacji. A to, że nikt w „Młodych Rycerzach Jedi” nie próbował mówić o ślubie, znaczy tylko tyle, że nie zaistniała taka potrzeba. A co ciekawe samą ceremonię przedstawiono dopiero w 1999 w komiksie Związek.

K: Wśród fanów zaś był to jeden z koronnych dowodów, że Zahn i Anderson się nie znoszą, gdyż tworząc własne piaskownice nie nawiązują do siebie.

Pisarze i śpiewacy, czyli filmowcy po godzinach

0

Dziś zaczniemy nietypowo. Zazwyczaj nie informujemy o tym, co się dzieje na rynku wydawniczym okołostarwarsowym w USA, ale czasem warto zrobić wyjątek. Gdyż niedawno pojawiły się tam książki dwóch autorów, którzy nie są kojarzeni jako pisarze. To dwaj scenarzyści „Rogue One”.

„Abomination” to debiutancka powieść Gary’ego Whitty. Została jednocześnie wydana zarówno w miękkiej jak i twardej okładce. Jest to fantasy, połączona trochę z romansem.

On jest najwspanialszym rycerzem Anglii, tym który ocalił Alfreda Wielkiego i całe królestwo przed inwazją Wikingów. Tym razem musi walczyć z plagą potworów zwanych abominacjami, ale spotyka go los gorszy niż śmierć. Życie w cierpieniu, samotności i pełne wyrzutów sumienia.
Ona jest młodą i zadziorną wojowniczką, wychowaną przez elitę rycerstwa. Kierowana mrocznym sekretem z przeszłości, sprzeciwia się ojcu i wyrusza w niebezpieczną przygodę, by znaleźć i zbić abominacje. Samotnie.
Ale gdy zrządzenie losu sprawi, że się spotkają, będą mogli odnaleźć siłę odkupienia, miłości i przebaczenia…

Żeby było ciekawiej, to drugi scenarzysta, Chris Weitz wydał na dniach swoją drugą powieść. „The New Order” to środkowy tom trylogii Young World. W zeszłym roku debiutował „The Young World”. Cały cykl wpisuje się w popularną ostatnio młodzieżową postapokalispę. Drugi tom jest dostępny obecnie tylko w twardej okładce.

„The Young World” wprowadza nas w świat opowieści. Po tym jak tajemnicza choroba zebrała ponure żniwo, resztki ludzkości, głównie młodzi ocaleni zebrali się w małe koczujące plemiona. Jefferson, to zdolny przywódca plemienia z Washington Square, a Donna to dziewczyna w której potajemnie się kocha. Daje to nadzieję, na jakąś egzystencję w tym chaosie. Jednak gdy inny członek plemienia odkrywa coś, co mogłoby pokonać tajemniczą chorobę, pięcioro nastolatków wyrusza w niebezpieczną drogę, walcząc z wrogimi gangami, uciekając przed milicją czy jakimiś kultystami, mierząc się z niebezpieczeństwami ukrytymi w metrze, wszystko po to by ocalić ludzkość.



Drugi tom, „The New Order”, opowiada o dalszych losach Jeffersona i Donny, którzy zostali rozdzieleni. Jefferson powraca do Nowego Jorku z lekarstwem na chorobę, a tymczasem Donna ląduje w Anglii, gdzie odkrywa nowy świat jakiego nawet sobie nie wyobrażała. Tym razem dwójka bohaterów będzie musiała nie tylko znaleźć sposób by do siebie powrócić, ale też muszą powstrzymać niebezpieczeństwo dużo większe niż tajemnicza choroba…

Skoro już przy książkach i filmowcach jesteśmy, warto wspomnieć jeszcze o jednej powieści. J.J. Abrams wydał ich całkiem sporo, choć raczej są one firmowane jego nazwiskiem niż pisane. Bazują głównie na filmach i serialach, które współtworzył. Ale jest jedna szczególna, również nie napisana do końca przez Abramsa, jednak przede wszystkim nie jest filmowa. Wraz Dougiem Dorstem J.J. przygotował powieść o intrygującym tytule „S.”.

Jest to historia młodej kobiety, która podnosi książkę zostawioną przez nieznajomego. W środku znajduje jego notatki na marginesach, na które odpowiada, a następnie pozostawia książkę nieznajomemu. Tak rozpoczyna się przedziwna konwersacja.

Całość jest zrobiona w formacie przypominającym choćby The Jedi Path. W środku znajdziemy fikcyjną powieść „Ship of Theseus”, na marginesach której zapisano inną historię. Póki co wydano to także tylko i wyłącznie w twardej oprawie.

Zróbmy sobie chwilę odpoczynku od literatury. Ewan McGregor postanowił ponownie spróbować swoich sił w śpiewaniu. Słyszeliśmy go w „Moulin Rouge”, teraz aktor nagrał cover zespołu „Catfish And The Bottleman”. Teledysk do utworu „Hourglass” można obejrzeć poniżej.



Przechodzimy do wieści wydawniczych z Polski. Ci, którzy czekają na drugi tom „Mongoliady”, której jednym ze współautorów jest Greg Bear muszą uzbroić się w cierpliwość. MAG przesunął ją na przyszły rok. Na razie nie wiadomo dokładnie na kiedy.

Za to Rebis wydał kolejną pozycję około Diunową. „Droga do Diuny” (The Road to Dune) to wspólne dzieło Briana Herberta, Kevina J. Andersona i Franka Herberta. Zawiera notatki i uwagi oryginalnego autora i ukazuje proces powstawania cyklu. Nie jest to pozycja nowa, w Stanach wyszła w 2005, ale jest to pierwsze polskie wydanie. Podobnie jak pozostałe książki z tego cyklu wydane przez Rebis, tak i tu mamy ilustracje Wojciecha Siudymaka. Tłumaczył Marek Michowski. Cena to 54,90 PLN.

"Diuna" Franka Herberta jest bestsellerową fantastyczno – naukową powieścią wszechczasów. Ten oto fascynujący tom rzuca światło na godny uwagi rozwój owego przełomowego dzieła.

Miliony fanów Diuny na całym świecie mogą teraz przeczytać niepublikowane rozdziały i sceny z Diuny i z Mesjasza Diuny, a także korespondencję Franka Herberta ze sławnym wydawcą Johnem Campbellem Młodszym.

"Droga do Diuny" przedstawia także nowoodkryte dokumenty i rękopisy Franka Herberta, artykuł, który był inspiracją do napisania Diuny oraz Planetę Przyprawy, powieść Briana Herberta i Kevina J. Andersona opartą na szczegółowym zarysie pozostawionym przez Franka Herberta. Ta kolekcja istnych skarbów: esejów, artykułów i utworów beletrystycznych powinna się znaleźć na każdej półce z książkami.


Na sam koniec jeszcze jedna ciekawostka. Na Comic-Conie w San Diego pojawił się zwiastun serialu „The Shannara Chronicles”, który wyprodukuje MTV na podstawie cyklu powieści Terry’ego Brooksa. Czyli powieściopisarz wchodzący w telewizję.

Garstka nowości spoza galaktyki

1

Zaczynamy od kolejnego sukcesu Kevina J. Andersona. Jego powieść „The Dark Between the Stars” została nominowana do nagrody Hugo. Zwycięzcę poznamy w sierpniu na WorldConie. Sama powieść to pierwsza część trylogii „The Saga of Shadow”, która jest kontynuacją autorskiej serii Andersona „The Saga of Seven Suns” .

Tymczasem w naszych księgarniach pojawiło się kilka pozycji autorów piszących „Gwiezdne Wojny”. Na początek wznowienie. „Kamienie Elfów Shannary” Terry’ego Brooksa (The Elfstones of Shannara) w tłumaczeniu Piotra Hermanowskiego wydawnictwa Replika. Całość liczy sobie 480 stron i kosztuje 39,90 PLN. Jest to drugi tom cyklu o pierwszym pisaliśmy tutaj.

Pięćdziesiąt lat po tym, jak młody Shea Ohmsford odnalazł mityczny Miecz Shannary i pokonał przerażającego lorda Warlocka, zło znowu znajduje sposób, by powrócić na ziemię. Ellcrys, starożytne drzewo, stworzone przed wiekami przez elfich czarowników, przez lata chroniło cztery krainy przed powrotem demonów. Teraz jednak drzewo umiera, a utrzymywana przez nie Ściana Zakazu słabnie, przepuszczając demony do świata ludzi, elfów, trolli i gnomów.

Jedyną nadzieją dla sił dobra pozostaje młoda elfka Amberle, której misją jest ożywienie nasionka Ellcrys i doprowadzenie do odrodzenia. Na jej opiekuna i obrońcę wybrany zostaje wnuk Shei, młody Wil Ohmsford, władający magią Kamieni Elfów. Wil i Amberle mają jednak niewiele czasu, a ich tropem nieubłaganie podąża najgroźniejszy z demonów, potwór nazywany Kosiarzem.


Nie jest to jedyne wznowienie. Wydawnictwo Znak zabrało się za nową polską edycję „Kronik Spiderwick” Tony’ego DiTerlizzi i Holly Black. Na razie na naszym rynku pojawiły się dwa pierwsze tomy. Oba przetłumaczyła Zuzanna Naczyńska.

Księga pierwsza (The Field Guide, wydana przez Egmont jako „Przewodnik terenowy”) ma 368 stron i kosztuje 34,90 PLN.

Uwaga na fantastyczne stwory!
Kroniki Spiderwick to opowieść, którą zna każdy fan magicznych stworów, niesamowitych zdarzeń i nieoczekiwanych przygód. Na jej podstawie powstał film, który ogląda się z wypiekami na twarzy.
Simon, Mallory i Jared przeprowadzają się do starego domu na odludziu. W tajemniczym pokoju rodzeństwo natyka się na tajemniczą księgę napisaną przez niejakiego Artura Spiderwicka. Autor twierdzi, że fantastyczne stwory istnieją naprawdę. Niedługo potem dzieci spotykają domowego skrzata i muszą stawić czoła złośliwym goblinom. I zaczynają się zastanawiać, co jeszcze może czaić się pod łóżkiem…


Księga druga („The Seeing Stone” – w Egmoncie znana jako „Kamienne oko”) ma 384 strony i kosztuje 36,90 PLN.

Uwaga na fantastyczne stwory!
Kroniki Spiderwick to opowieść, którą zna każdy fan magicznych stworów, niesamowitych zdarzeń i nieoczekiwanych przygód. Na jej podstawie powstał film, który ogląda się z wypiekami na twarzy
. Rodzeństwo Simon, Mallory i Jared razem z domowym skrzatem Naparstkiem cudem uciekli przed bandą groźnych goblinów, które chciały im ukraść Przewodnik terenowy. Dzieci odwiedzają w końcu ciotkę Lucindę, która jako jedyna wierzy w trolle, gryfy i boggarty. Może ona zdoła im wyjaśnić, dlaczego książka Artura Spiderwicka jest tak niebezpieczna.


O serii pisaliśmy też tutaj.

Z nowości ukazał się drugi tom antologii „Dzikie karty” (o pierwszym pisaliśmy tutaj. Podobnie jak w przypadku poprzedniego tomu tak i tu za redakcję odpowiada George R.R. Martin, autor „Gry o tron”, a jednym z autorów opowiadań jest Walter Jon Williams.
„Wieża asów” (Aces High) została wydana przez Zysk i S-ka, w tłumaczeniu Michała Jakuszewskiego. Pozycja liczy sobie 560 stron i kosztuje 39,90 PLN.

Gdy po II wojnie światowej obcy wirus zaatakował ludzkość, garstka ocalonych zdobyła nadnaturalne moce. Wieża asów opowiada ich historię.

Wszystko zaczęło się w roku 1946, gdy nad nowojorskim niebem uwolniono niezwykłego wirusa dzikiej karty, zdolnego do przekształcania genów. Stworzył on obdarzonych potężnymi mocami asów oraz dziwacznych, zniekształconych dżokerów. Po trzydziestu latach przed ocalonych dotknął nowy koszmar Z otchłani kosmosu przybywa Rój - śmiertelne zagrożenie zdolne zniszczyć całą planetę. Asowie i dżokerzy muszą zapomnieć o wzajemnej nienawiści, by stanąć do bitwy, której nie mogą przegrać…

Wśród autorów Wieży asów znajdziemy prawdziwych „gigantów” literatury science fiction i fantasy: George’a R. R. Martina, Rogera Zelazny’ego, Pat Cadigan czy Waltera Jona Williamsa.

Rebelianci nadchodzą

5

Zaczęło się. Kolejna operacja D-Day właśnie się rozpoczęła, ale na zmasowany atak należy poczekać jeszcze do sierpnia. Na razie na rynku amerykańskim pojawiły się trzy pozycje związane z serialem „Rebelianci”.

Pierwsza z nich to „Star Wars Rebels The Visual Guide”, czyli słownik obrazkowy po serialu, przewodnik, który będzie doskonałym wprowadzeniem do nowej odsłony „Gwiezdnych Wojen”, przedstawi tak bohaterów jak i lepiej ukaże realia w okresie między częścią III i IV. Formę słownika obrazkowego doskonale znamy, w tej materii nic się nie zmieni. Znów za wydanie odpowiada Dorling Kinderslay, a autorem tym razem jest Adam Bray. Całość jest przeznaczona dla dzieci od 8 do 12 lat (no i starszych), ma 128 stron, twardą oprawę i kosztuje 16,99 USD.

Kolejna pozycja to „Ultimate Sticker Collection: Star Wars Rebels”, czyli naklejki. Ponownie za wydanie tego odpowiada DK. Tym razem album ma 96 stron I masę naklejek z Rebeliantami. Kosztuje 12,99 USD.

Następna pozycja to „Star Wars Rebels: Meet the Rebels” pierwsza z serii książeczek dla najmłodszych. Zawiera 32 strony i kosztuje 3,99 USD. Znów za wydanie odpowiada DK. Jest to książeczka poziomu 2 i napisała ją Sadie Smith.



Zadowoleni powinni też być fani Jeffreya Browna. „Goodnight Darth Vader” to trzeci tom z serii w której wyszły dotychczas Darth Vader and son i Vader’s Little Princess. Książeczka ukazała się nakładem Chronicle Books i będzie miała 64 strony, kosztuje14,95 USD. Jednocześnie Scholastic przygotował drugą część „Star Wars: Jedi Academy, Return of the Padawan” tegoż autora. Opisuje ona drugi rok przygód Roana w akademii, podobnie jak poprzednia pozycja, tak i ta znajduje się poza kanonem. Kosztuje za to 12,99 USD i ma mieć 176 stron, znów będzie tu więcej tekstu niż rysunków.



Dodatkowo w USA ukazały się dwa wznowienia w miękkiej okładce. Pierwsze z nich to Crucible Troya Denninga, drugie to Kenobi Johna Jacksona Millera. Obie wydane nakładem Del Rey po cenie 7,99 USD. Ta druga pozycja powinna ukazać się w Polsce w sierpniu, chyba, że znów będą jakieś opóźnienia. Swoją drogą powieść „Kenobi” została nagrodzona The Scribe Awards, którą rozdaje International Association of Media Tie-In Writers. Rozdają oni nagrody autorom, którzy piszą powieści będące dodatkami do filmów, gier czy innych dzieł. Jackson dostał nagrodę w kategorii oryginalna powieść spekulacyjna. Jest to pierwsza książka „Star Wars”, która dostała taką nagrodę. Ale laureatami The Scribe Awards byli już między innymi Kevin J. Anderson, Tim Lebbon i w tym roku także Alex Irvine (ostatecznie nie napisał żadnej powieści Star Wars), nominację zaś dostawali Jeff Grubb, Karen Miller, Sean Williams, Michael A. Stackpole, Tracy West i William C. Dietz. Nagrody te są przyznawane od 2007.

Przy okazji warto dodać, że nakładem Del Reya ukazał się też darmowy sampler, zawierający początki czterech najbliższych powieści. W formie Ebooka można go ściągnąć za darmo np. z Amazonu.

Ponadto ukazała się finalna część klasycznej trylogii widzianej oczyma Szekspira, a właściwie to Iana Doeschera „The Jedi Doth Return” w nakładzie Quirk Books ma 168 stron i kosztuje 14,95 USD.

DK próbuje z naklejkami jeszcze jednej nowej rzeczy. „Ultimate Factiviy Collection” to nie typowy album z naklejkami, ale taki w którym można sobie wykleić własną historyjkę. Zawiera 500 naklejek, ma 96 stron i kosztuje 12,99 USD.

Ostatnia nowość zagraniczna to nowa seria podręczników z serii Star Wars Workbooks, przygotowana przez wydawnictwo Workman Publishing. Są to ćwiczenia z różnych przedmiotów, z matematyki, literek, kolorów, cyferek, pisania czy czytania. Na razie jest ich dwanaście, podzielone często na poziomy pierwszy i drugi, pewnie będzie więcej. Są przewidziane dla dzieci w wieku przedszkolnym lub starszym. Pojedynczy zeszyt ćwiczeń kosztuje 8,95 USD.



Na koniec jeszcze jedna ciekawostka. Gary Whitta, scenarzysta pierwszego spin-offa wpadł na pomysł, że mógłby zostać autorem książki Star Wars. Wysłał publicznie info do Del Reya w tej sprawie (za pomocą Twittera oczywiście), następnie zaś dostał odpowiedź, by się z nimi skontaktował. Zobaczymy, czy coś kiedyś z tego wyniknie.

Garstka świeżynek spoza galaktyki

4

Ostatnie tygodnie to spory wysyp nowości książkowych, autorów którzy dotychczas wsławili się pisząc legendy, lub dopiero się wsławią swoimi kanonicznymi powieściami. Zaczynamy od Kevina Hearne’ego i jego „Kroniki żelaznego druida”. Wczesną wiosną ukazał się w Polsce szósty tom z tegoż cyklu zatytułowany „Kronika wykrakanej śmierci”. (Hunted).

Szósta księga cyklu KRONIKI ŻELAZNEGO DRUIDA - serii o Atticusie O'Sullivanie, ostatnim druidzie i najśmieszniejszym, najbardziej zwariowanym i najbardziej zapadającym w pamięć bohaterze urban fantasy od czasów Harry'ego Dresdena!

Jak na dwutysiącletniego druida Atticus O'Sullivan całkiem szybko biega. I dobrze się składa, bo musi uciekać przed dwiema boginiami łowów - Artemidą i Dianą, wspomaganymi przez Olimpijczyków. Umykając przed ich ostrzałem, Atticus, Granuaile i wilczarz Oberon pędzą jak szaleni od Rumunii przez Polskę po Francję, by prosić o pomoc przyjaciela Tuatha Dé Danann. Cały ten radosny maraton panteonów psuje nordycki bóg Loki. Wystarczy przecież, że zabije w końcu tego uprzykrzonego druida, a będzie mógł rozpętać wreszcie swoją małą apokalipsę - Ragnarök....

Kevin Hearne urodził się w Arizonie. Uczy angielskiego, a kiedy nie sprawdza stosów prac domowych i nie pisze powieści, hoduje bazylię i maluje pejzaże z córką. Ponadto lubi robić piesze wycieczki, czytać komiksy i mieszkać sobie z rodziną w tycim, acz przytulnym domku.


Powieść na język polski przetłumaczyła Maria Anna Smulewska-Dziadosz, ukazała się nakładem wydawnictwa Rebis, ma 496 stron i kosztuje 36 PLN. Debiutancka powieść w „Star Wars” Kevine’a Herne ukaże się w Stanach w styczniu 2015.

To nie koniec nowości z Rebisu. Na dniach ukazał się kolejny tom z serii „Diuna”, której współautorem jest Kevin J. Anderson, twórca legendarnych już postaci jak Exar Kun czy admirał Daala. „Mentaci Diuny” (Mentats of Dune) to druga część trylogii „Wielkie Szkoły Diuny”, napisanej wspólnie z synem twórcy uniwersum, czyli Brianem Herbertem. Akcja dzieje się na tysiące lat przed wydarzeniami z oryginalnej serii.

Wygrana wojna z myślącymi maszynami uratowała ludzkość, ale też postawiła ją w trudnej sytuacji - kuleją wszystkie dziedziny, w których dużą rolę odgrywały komputery.

Na niechęci do zaawansowanej technologii zyskuje Szkoła Mentatów, w której ludzie uczą się technik mentalnych dawniej zarezerwowanych dla maszyn. Gilbertus Albans, założyciel szkoły, balansuje jednak na cienkiej linie - przeciwnicy technologii nie przebaczyliby mu przywiązania do robota Erazma, którego pamięć wciąż przechowuje.

Przywódca tych fanatyków, Manford Torondo, zagraża - jak wcześniej maszyny - wszystkim. I wszyscy muszą podjąć wyzwanie, bo inaczej ludzkość na zawsze pogrąży się w mrokach niewiedzy...

Powieść została wydana w twardej okładce, w pięknym wydaniu ilustrowanym przez Wojciecha Siudymaka. Za tłumaczenie odpowiada Andrzej Jankowski, całość liczy sobie 584 strony i kosztuje...
Temat o Diunie na forum.

Terry Brooks to twórca przynajmniej w części kanonicznego dzieła, jakim jest adaptacja powieściowa „Mrocznego widma”. Ale to też uznany twórca fantastyki z całkiem sporym dorobkiem, choć dziś trochę zapomnianym. Wydawnictwo Replika postanowiło to zmienić i ponownie na naszym rynku ukazała się powieść „Miecz Shannary” (The Sword of Shannara), czyli opus magnum tego autora.

Setki lat temu Wielkie Wojny Ludów położyły kres wznoszonej przez wieki wspaniałej cywilizacji. Zło, jak się wydaje, bezpowrotnie podzieliło ocalałych ludzi oraz inne rozumne rasy – krasnoludy, elfy, trolle i gnomy. Pozornie uśpione mroczne siły teraz przymierzają się do kolejnego ataku.

Dla Flicka i Shei Ohmsfordów spokojna dolina Shady Vale jeszcze do niedawna była niemal całym światem. Teraz jednak, kiedy na progu karczmy ich ojca staje najpierw tajemniczy druid, potem zaś małomówny książę, a na niebie pojawiają się istoty, o jakich nie śnili w najgorszych koszmarach, zostają wciągnięci w wyprawę, której sensu z początku nie są w stanie pojąć...

Zło zbliża się wielkimi krokami, a powstrzymać je jest w stanie jedynie legendarny Miecz Shannary. Ten zaś może zadziałać tylko w rękach prawowitego spadkobiercy...


Za przekład odpowiada Jacek Gałązka oraz Magdalena i Piotr Hermanowscy. Wydanie liczy sobie 444 strony i kosztuje 39,99 PLN. Warto dodać, że w Hollywood trwają wczesne prace nad realizacją filmu/cyklu filmowego na podstawie tej serii. Za pierwszy miałby odpowiadać Jon Favreau, reżyser dwóch pierwszych Iron Manów czy filmu „Kowboje i obcy”.

Niewielu fanów kojarzy Ari Marmell, autora legendarnego opowiadania Reputacja z Cadem Banem w roli głównej. Na naszym rynku pojawiła się właśnie powieść „Pakt złodziejski” (Thief’s Covenant).

Poznać przeszłość. Zrozumieć siebie.

W jedną noc Adrienne Satti straciła w powodzi krwi wszystko, co kochała. Od tej chwili przestała wieść normalne życie i przemieniwszy się w Złodziejkę, przemierza świat, torując sobie drogę przy pomocy ulubionego rapiera. W ten sposób pojmuje sprawiedliwość. Razem ze swoim bóstwem, Olgunem, próbuje zrozumieć, co i dlaczego stało się dawno temu w jej życiu.


Za polskie wydanie odpowiada Fabryka Słów. Książka ma376 stron i kosztuje 37,90 PLN.

Kolejna nowość na rynku to powieść Christie Golden, współautorki legendarnej serii „Przeznaczenie Jedi”. Tym razem osadzona jest w innym uniwersum związanym z grami. To powieść „World of Warcraft: Zbrodnie wojenne” (War crimes).

KRWAWE OBLĘŻENIE ORGRIMMARU DOBIEGŁO KRESU

Zjednoczone siły Przymierza i Hordy pozbawiły Garrosha Hellscreama, jednego z najbardziej znienawidzonych mieszkańców Azeroth, tytułu wodza. Jego żądza podbojów obróciła miasta w ruinę, niemal podzieliła Hordę i unicestwiła niezliczone istnienia.

Teraz w legendarnej Pandarii Garrosh jest sądzony za swe czyny.

Zgromadzili się tam sławni przywódcy z całego świata, by być świadkami tej historycznej chwili. W trakcie procesu wysłannicy spiżowych smoków przywołują wstrząsające obrazy zbrodni Garrosha. Te urywki historii zmuszają wielu z obecnych do ujawnienia własnych bolesnych wspomnień, a nawet do kwestionowania swojej niewinności lub winy. U innych mrożące krew w żyłach wizje podsycają tylko nienawiść.

Nikt nie wie, że mroczne siły z Azeroth pragną nie tylko udaremnić trybunałowi wymierzenie sprawiedliwości, lecz także zagrażają życiu wszystkich zebranych na procesie.


Książka u nas ukazała się za sprawą wydawnictwa Insignis, za przekład odpowiada Przemysław Bielecki. Wydanie liczy sobie 432 strony i kosztuje 34,99 PLN.

Na koniec jeszcze dwie informacje. Pierwsza jest taka, że James S.A. Corey, dwuosobowy autor „Honor Among Thieves” został nominowany do nagrody Locusa za powieść „Abaddon’s Gate”. Wyniki powinny być pod koniec czerwca, jeśli autorowi się powiedzie, z pewnością o tym napiszemy. Druga informacja to polskie wydanie „Mongoliady”, której współautorem jest Greg Bear. Niestety wydawnictwo Mag przesunęło wydanie tej książki na lipiec, więc miejmy nadzieję, że będzie o niej okazja napisać następnym razem.

Garstka nowinek spoza galaktyki

różne
2

Zbliża się koniec roku, nadchodzi więc czas na przeróżnej maści podsumowania, w tym również te Spoza Galaktyki. W 2013 roku w Polsce ukazały się następujące pozycje stworzone przez autorów powiązanych z uniwersum Gwiezdnych Wojen:

Greg Bear - Prom kosmiczny 03

Akcja powieści "Prom kosmiczny 03" rozgrywa się w nieokreślonej przyszłości, na olbrzymim, lecącym przez przestrzeń kosmiczną statku. Jej bohaterowie są ludźmi albo istotami podobnymi do ludzi wytworzonymi w wylęgarniach statku. Początkowo nie wiedzą, gdzie się znajdują ani kim są. Budzą się do życia w dramatycznych okolicznościach, osamotnieni, zmierzają przed siebie ciągnącymi się setkami metrów pustymi korytarzami. Muszą uciekać przed zabójczym zimnem, napotykając przerażające potwory, które starają się ich zabić. Spotykają się co jakiś czas, ale znacznie częściej widzą porozrywane przez potwory ciała innych ludzi, rozmaitych gatunków, kolorów, rozmiarów i budowy fizycznej. Głodują i marzną, znajdując tylko resztki skromnego pożywienia, są zmuszeni przyodziewać się resztkami ubrań zdartymi z ciał zabitych. Nie wiedzą, dlaczego zostali powołani do życia, skoro wokół szaleje tylko śmierć i zniszczenie.

Ilość stron: 400, cena: 33,90 zł, Wydawnictwo Albatros.

Kelvin Hearne - Kijem i mieczem

Po dwunastu latach nauki Granuaile jest wreszcie gotowa. Ma podwoić światową populację druidów. Wystarczy tylko, że Atticus splecie ją z ziemią! Tymczasem jednak nie wszyscy są z tego powodu uradowani. Mimo że niektórzy bogowie szykują z tej okazji cenne podarunki i wyprawiają wielkie uczty, inni nie cofną się przed niczym, by druidzi stali się gatunkiem wymarłym... Atticus, Oberon i Granuaile lądują u podnóża góry Olimp, po czym z przerażeniem stwierdzają, że ich wrogowie, nie wiadomo kiedy, zmienili się w wymagających przyjaciół! Nie wszystkie psy są kochane, bywają nawet koty współpracujące z psami, nie wszystkie wiewiórki bezużyteczne, lepiej żeby klauny nie chodziły do sklepów sportowych, a krasnoludy nie goliły brody... Czas rozpocząć walkę kijem i mieczem!

Piąty tom Kronik Żelaznego Druida. Ilość stron: 368, cena: 35,90 zł, Dom Wydawniczy Rebis

Christie Golden - Starcraft 2: Punkt krytyczny

Powieść ukazuje nieznane dotąd fragmenty przeszłości Jima Raynora i Sary Kerrigan. Otwiera okno na świat namiętności, akcji i przygody. „StarCraft II: Punkt krytyczny” opisuje zdarzenia rozgrywające się między tym, co zaszło w „StarCraft II: Wings of Liberty”, a co dopiero się zdarzy w „StarCraft II: Heart of the Swarm”. I choć nie ma już Królowej Ostrzy, to Sara Kerrigan żyje. Kobieta, która niegdyś władała niezliczonymi umysłami obcych i wiodła zergów do gwiazd, została zdetronizowana przez tego samego człowieka. Teraz flota Dominium Arcturusa Mengska depcze jej po piętach i żąda krwi. Dla Jima Raynora będzie to sprawdzian jego siły, sprytu i lojalności, skoro wbrew wszystkiemu pragnie chronić kobietę, którą kocha.

Ilość stron: 416, cena: 37,90 zł, Fabryka Słów

James S. A. Corey - Przebudzenie Lewiatana (tom 2)

Ludzkość skolonizowała planety ale podróże międzygwiezdne są jeszcze poza naszym zasięgiem. System słoneczny stał się gęstą sieią kolonii. Niestety bogate w surowce zewnętrzne planety mają dość zależności od Ziemi i Marsa oraz polityczną i wojskową siłę przebicia, by władać w pasie asteroid i dalej. Jeden mały statek może zmienić losy Wszechświata… Jim Holden w obliczu tajemnicy, której nikt nie chciałby poznać, bo zabija swoich demaskatorów. Na domiar złego w Systemie dojrzewa wojna. Na szczęście pojawia się dziewczyna, która może stać się kluczem do zrozumienia logicznych powiązań pomiędzy wszystkimi, pozornie odległymi od siebie wydarzeniami. Wielka powieść pełna kosmicznych bitew i walk godnych kina akcji.

Pierwszy tom trylogii The Expanse. "James S. A. Corey" to wspólny pseudonim Daniela Abrahama oraz Ty Francka. Ilość stron: 368, cena: 34,90 zł, Fabryka Słów

Michael A. Stackpole - Vol'Jin: Cienie hordy

Nadchodzi wojna! Vol'jin, odważny przywódca plemienia Darkspear. Jego siła i spryt nie mają sobie równych nawet wśród mistrzów Hordy. Vol' jin zostaje raniony przez zabójców Garrosha i pozostawiony na pewną śmierć. Ale uśmiecha się do niego szczęście. Pomocy udziela mu piwowar Chen Stormstout,, który przewozi go do leżącego na uboczu górskiego klasztoru. Tam Vol'jin zmaga się z odwieczną nienawiścią tlącą się między Przymierzem a Hordą… Jest to jednak dopiero początek zmartwień Vol'jina. Wkrótce zostaje uwikłany w inwazję na Pandarię zainicjowaną przez Zandalari. To starożytne plemię trolli oferuje Vol'jinowi szansę zdobycia chwały, przynależnej wszystkim trollom... Vol'jin wie, że albo ocali swoich ludzi, albo zostawi ich na pastwę Garrosha w. .. CIENIACH HORDY!

Powieść osadzona w uniwersum World of Warcraft. Ilość stron: 320, cena: 37,90 zł, Fabryka Słów

Karen Miller - Odzyskana magia

Upłynęło wiele miesięcy, odkąd Rafel wyprawił się przez Barlskie Góry w desperackiej próbie znalezienia pomocy. Gdy magia pogody jego ojca wyczerpała się, a Lur pustoszyły zatruwające je zaklęcia, wydawało się, że to jedyna nadzieja. Teraz i ona umarła. Tylko Deenie wierzy, że Rafel wciąż żyje, wyczuwając brata w swoich koszmarnych snach. Wie również, że musi spróbować go odnaleźć, ponieważ jedynie zdolności Rafela mogłyby uleczyć ich krainę. Podczas wyprawy Deenie i towarzysząca jej Charis dowiadują się o istnieniu groźnej, nowej potęgi. Deenie nabiera podejrzeń, że nie tylko ma to związek z jej jedynym bratem, lecz również że zło, które zniszczył ich ojciec, odrodziło się. A jeżeli ona nie zdoła ocalić Rafela, to poprzez niego ogromna moc Morga może jeszcze raz zawładnąć ich światem.

Powieść osadzona w uniwersum Królotwórca, Królobójca, drugi tom serii Dzieci Rybaka. Ilość stron: 576, cena: 39,90 zł, Galeria Książki

Brian Herbert, Kelvin J. Anderson – Ród Harkonnenów

Kilkanaście lat po objęciu tronu Szaddam IV Corrino nadal umacnia swą władzę. Pełnymi garściami czerpie melanż z zarządzanej przez Harkonnenów Arrakis, a zarazem naciska na Tleilaxan, którzy na opanowanym Ixie starają się wyprodukować sztuczną przyprawę. Do największych graczy w galaktyce – Imperatora, Gildii Kosmicznej i KHOAM – dołączają niepostrzeżenie Bene Gesserit. Podsuwając siostry członkom wysokich rodów, w tym samemu Padyszachowi Imperatorowi, gromadzą bezcenne informacje i wpływają na politykę, same zaś kontynuują z uporem swój tajny plan eugeniczny. Im wszystkim jednak – w tym Leto Atrydzie na spokojnym Kaladanie – zagraża coraz bardziej hrabia Vladimir Harkonnen, chorobliwie ambitny i pragnący zemsty przywódca rodu Harkonnenów.

Powieść osadzona w uniwersum Diuny, drugi tom cyklu Rody. Ilość stron: 728, cena: 59,90 zł, Dom Wydawniczy Rebis

Brian Herbert, Kelvin J. Anderson – Ród Corrinów

Na Ixie mistrz badań Hidar Fen Adżidika zbliża się do końca prac nad sztuczną przyprawą. Szaddam IV, nieświadomy jego podstępnych planów, chce uzależnić wszystkich od amalu. Atakowane są kolejne planety, w końcu zagłada grozi pustynnej Arrakis – jedynemu we wszechświecie źródłu melanżu. Podczas gdy w Imperium ścierają się najwięksi gracze sceny politycznej, na Kaitainie, pod bokiem Imperatora, zgromadzenie żeńskie jest blisko kulminacji swego planu eugenicznego. Jessika lada moment ma urodzić matkę Kwisatz Haderach, tajnej broni zgromadzenia. Tyle że siostry nie wiedzą wszystkiego...

Powieść osadzona w uniwersum Diuny, trzeci tom cyklu Rody. Ilość stron: 648, cena: 59,90 zł, Dom Wydawniczy Rebis

Niestety, nie wszystko w tym roku wyglądało tak różowo: kolejne tomy serii Gears of War autorstwa Karen Traviss zniknęły już na dobre z zapowiedzi na stronie wydawnictwa (Fabryka Słów) i nic nie wskazuje na to, żeby jeszcze miały jakąś szansę na publikację. Jeśli to się zmieni, z pewnością Was o tym poinformujemy.

Tydzień KotORa: Inspiracje czerpane z EU

9



Choć gra Knights of the Old Republic eksploruje zupełnie nowy okres i nowe miejsca w galaktyce, nie oznacza, że powstała w zupełnej próżni. Jasne jest kilka wyznaczników sagi, jak miecze świetlne, droidy, okręty kosmiczne, czy Jedi, które prawie zawsze są używane w jakiejś kombinacji. To atrybuty sagi, ale historia to coś więcej, niż tylko kilka elementów z których składa się dowolną opowieść. Wręcz przeciwnie, autorzy w wielu miejscach czerpią z Expanded Universe. Gra potrzebowała nawiązywać zarówno do filmów, jak i tego, co znają fani. Osadzenie jej prawie 4000 tysiące lat przed filmami, sprawia, że nie można odwoływać się do nich wprost, a jednocześnie w tak wielkiej galaktyce musiało istnieć coś wcześniej. Owszem, twórcy KotORa dodali wiele elementów, w tym choćby Bezkresne Imperium czy wojny mandaloriańskie, ale potrzebowali czegoś, co uwiarygodniłoby ich historię. Sprawiło, że ten świat będzie wyglądał na żywy. Na szczęście dla nich w EU istniało coś, co idealnie odpowiadało ich potrzebom. Seria komiksowa „Tales of the Jedi”.

Seria ta zadebiutowała w roku 1993, a jej autorem początkowo był Tom Veitch, do niego dołączył potem Kevin J. Anderson, który ostatecznie przejął tę serię. Składa się ona z komiksów Ulic Qel-Droma and the Beast Wars of Onderon, The Saga of Nomi Sunrider (obie wydane potem razem w zbiorze Knights of the Old Republic, z którym nazwę współdzieli gra), The Freedon Nadd Uprising, Dark Lords of the Sith, The Sith War, Redemption, oraz dziejące się o millennium wcześniej Złoty wiek Sith i Upadek Imperium Sith. Seria pobudzała dość mocno wyobraźnię fanów w latach 90. Pokazywała inne oblicze uniwersum sagi, a przede wszystkim rozwijała go w sposób najbardziej obrazowy. Otóż w końcu oderwaliśmy się od dwubiegunowego świata Imperium i Rebelii, lepiej poznaliśmy zarówno Starą Republikę, zakon Jedi, jak i samych Sithów i ich Imperium. A przynajmniej jakąś ich interpretację. Ta seria wywarła ogromny wpływ na kształt późniejszego uniwersum, także na KotORa. Nic dziwnego, że nawiązań do tej serii jest całkiem sporo. Część z nich to bezpośrednie powiązania, część przewija się w rozmowach, gdyż wpłynęła jakoś na losy bohaterów. Cześć natomiast to już nazewnictwo, które pojawia się nawet przy pancerzach, czy broniach. Tak choćby wspomina się Krathów czy Cesarzową Tetę, nie mówiąc już o Mandalorianach.

Jednak chyba najistotniejsze nawiązania do rzeczowej serii to przede wszystkim lokacje. Pierwsza z nich to legendarna planeta Sithów, będąca zarówno ich cmentarzyskiem jak i dawną stolicą, Korriban. Nie tylko lądujemy na niej, ale co ważniejsze, zwiedzamy historyczne miejsca, w tym grobowce Nagi Sadowa i Marki Ragnosa (ten pojawił się także w grze Jedi Academy). Druga dość istotna lokacja to planeta Dantooine, którą głównie kojarzymy z „Nowej nadziei”, gdzie zostaje wspomniana przez księżniczkę Leię. Gdy Tarkin pyta się, gdzie jest ukryta baza, Leia odpowiada „Dantooine. Są na Dantooine”. Ta kwestia została sparafrazowana w KotORze („Alderaan. Są na Alderaanie”). Jednak Dantooine to nie tylko planeta okołofilmowa, w serii „Tales of the Jedi” odgrywa dość istotną rolę przy szkoleniu Jedi. Tam znajduje się ich enklawa, która pojawia się w grze. Lokacja ta przewinęła się też przez Galaxy of Fear: Clones oraz powieść Star Wars Galaxies: Ruiny Dantooine (acz ta druga powieść powstała już po grze).

Natomiast najbardziej widocznym nawiązaniem, jeśli chodzi o rozmowy, to historia Jolee’ego Bindo, który nie raz wspomina o walkach ze zwolennikami Exara Kuna.

Na koniec rozważań o „Tales of the Jedi” warto wspomnieć o jednym, kiedy wychodziła gra KotOR, budziła ona pewne kontrowersje ze względu na spójność z istniejącym EU. Komiksy z serii „Tales of the Jedi” ustanowiły swoistą stylistykę, coś co miało wyglądać na kosmiczny antyk (zresztą niejako powtórzoną w komiksie Jedi vs Sith). KotOR wizualnie był dużo bliższy filmom.

Oprócz tej serii komiksowej, dużą rolę w kształtowaniu gry miały także filmy. Prócz Dantooine, pojawia się jedna z najbardziej ikonicznych planet, czyli Tatooine. Mało tego, w grze lądujemy w Anchorhead, miejscowości, której ostatecznie w filmie nie pokazano, ale to właśnie tam znajdowała się stacja Tosche, gdzie Luke zabawiał się ze znajomymi. Zarówno Tatooine, jak i Anchorhead nie raz przewijały się przez uniwersum sagi.

Inną planetą, która pojawiła się we wcześniejszych wersjach scenariusza, ale ostatecznie nie została ukazana w klasycznej trylogii jest świat Wookieech – Kashyyyk. Po raz pierwszy pojawia się on na ekranie w Star Wars Holiday Special, jednym z najbardziej tajemniczych i przedziwnych zakątków uniwersum sagi. Tam właśnie pojawia się po raz pierwszy wioska Rwookrrorro (choć nazwana zostaje dopiero w Dziedzicu Imperium Timothy’ego Zahna). Wioska oczywiście występuje w KotORze, ale przewija się przez EU tak to poprzedzające grę jak i powstałe później (Piekło, Jednocząca Moc, Świt Rebelii czy Czarny Lord: Narodziny Dartha Vadera). Inna lokacja z Kashyyyku to Krainy Cienia, które po raz pierwszy pojawiły się znów przy okazji niesławnego programu telewizyjnego, w jednej z okolicznościowych książeczek.



Skoro przy Kashyyyku jesteśmy, to warto wspomnieć o Czerka Arms/Czerka Corporation, które powstały przy okazji podręczników do RPG WEGu.

Czasem twórcy dość mocno rozwijają także to o czym wspomina się w EU. W Karmazynowym Imperium wspomniano o wojownikach Echani, których styl walki był wykorzystywany przez gwardzistów. Ale to właśnie w KotORze po raz pierwszy ich spotykamy, w postaci echańskiego wojownika. Zresztą Canderous z tego stylu się nabija. To bardzo interesujący przykład, kiedy twórcy KotORa wykorzystują elementy EU i je rozwijają.

Swoistą ciekawostką jest też rasa Selkathów, którzy oficjalnie pojawili się w 2002 w Holonet News, ale tak naprawdę są przedstawieni dopiero w KotORze. Czy tu wykorzystano EU tak jak w przypadku Echanich, czy może raczej wprowadzono już przygotowaną rasę z gry wcześniej do uniwersum, nie wiadomo. Obie wersje brzmią równie prawdopodobnie.

Twórcy KotORa postanowili zabawić się także nazwiskami. Cassus Fett, Komad Fortuna, czy Forn Dodonna to postaci, których nazwiska są znajome wielu fanom. Podobnie zresztą Bendak Starkiller, choć to nazwisko obecnie jest znane także w EU, to jednak jest to bezpośrednie nawiązanie do wcześniejszych wersji filmowego scenariusza.

Na koniec jeszcze jeden mały żart. Otóż Canderous, opowiadając o swoich przygodach, wspomina coś, co wielu odczytuje jako nawiązanie do Yuuzhan Vongów. Czy zmyślał, czy mówił prawdę, wiele osób się kiedyś nad tym zastanawiało.

Wszystkie atrakcje tygodnia KotORa znajdziecie tutaj.

P&O 47: Dwóch Sithów?

3



Znów wracamy do starych pytań, które tłumaczyły „Mroczne widmo”, w czasach, zanim tak na poważnie zrobiło to EU.

P: Dlaczego może być tylko dwóch Sithów? Nie mieliby większej szansy walcząc o galaktykę, gdyby mieli armię wyszkolonych wojowników?

O: Próbowali już. Dawno, dawno temu, Sithowie byli legionem, ale ich wewnętrzny głód władzy prowadził tylko do porażek przy każdym przedsięwzięciu. Po kolejnej, krwawej i wyniszczającej bitwie o Ruusan, ostatni ocalały Lord Sithów, Darth Bane stwierdził, że już dość. Odtworzył Zakon Sithów w myśl zasady, że jednocześnie w galaktyce może być tylko dwóch - mistrz i uczeń.

Metodologia ta okazała się być o wiele lepsza niż poprzednia. Zakon Bane’a w końcu podbił galaktykę.

Warto dodać, że termin „Sith” oznacza tylko wybraną grupę istot posługujących się pewną specyficzną częścią dziedzictwa Ciemnej Strony. Ale jak ilustruje nam EU w galaktyce istnieją inni wyznawcy Ciemnej Strony, którzy nie są Lordami Sithów.

Więcej informacji o bitwie o Ruusan znajduje się w komiksie Jedi vs Sith wydanym przez Dark Horse Comics.

K: W tamtych czasach można było wspomnieć jeszcze o opowiadaniu Kevina J. Andresona - Darth Bane: Odrodzenie Zła. Dopiero z czasem EU zaczęło głębiej eksplorować ten temat. Warto tu wspomnieć choćby o powieściach Czarny Lord: Narodziny Dartha Vadera Jamesa Luceno, gdzie pojawia się reguła dwóch w sposób łatwy do zapamiętania:

Będzie ich dwóch, jeden który posiądzie Moc i drugi, który będzie jej pragnął.

Potem temat zaczął eksplorować Drew Karpyshyn, który na nowo opowiedział historię Bane’a w swoich powieściach (Droga zagłady, Zasada Dwóch i Dynastia zła), które dość mocno krążą wokół historii tej zasady. James Luceno także ponownie do niej wrócił, pokazując ją w praktyce w powieści Darth Plagueis. Swoją drogą dzięki grze „The Old Republic” doczekaliśmy się też czasów, w których Sithowie mają armie, jednak każdy kto trochę pograł dobrze zrozumie zdanie o ich wewnętrznym głodzie władzy, który doprowadził ich do porażki.

Falkon już jutro

Falkon
1

Jutro w Lublinie rozpocznie się czternasta edycja Falkonu, czyli jednego z największych konwentów w naszym kraju. Przez cztery dni na miłośników szeroko pojętej fantastyki będzie czekać prawdziwa moc atrakcji. Oczywiście nie zabraknie także kilku ciekawych punktów dla fanów gwiezdnej sagi. W planie m.in. prelekcje, konkursy (więcej na ten temat w tym miejscu) oraz spotkania z gościem specjalnym czyli Kevinem J. Andersonem, autorem kilku książek Star Wars (pisaliśmy o tym tutaj).

Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji zapoznać się z tym co się będzie działo na Falkonie odsyłamy do zestawienia kilku najważniejszych informacji zamieszczonych niżej.



Najważniejsze informacje o imprezie:
Termin: 8-11 listopada, start: piątek godz. 17:00, koniec: poniedziałek godz. 16:00
Miejsce: Targi Lublin S.A., Lublin ul. Dworcowa 11 oraz Szkoła Podstawowa nr 20
Bilety: 50 zł - całość; piątek, poniedziałek - 20 zł za 1 dzień; sobota, niedziela - 30 zł za 1 dzień
Noclegi: informacje na stronie
Oficjalna strona internetowa: www.falkon.co
Pełny program tabela: http://www.falkon.co/falkon/images/stories/2013/program-falkon-2013-tabela.pdf
Pełny program opisy: http://falkon.co/falkon/images/stories/2013/program-falkon-2013.pdf

Organizatorem Falkonu jest Lubelskie Stowarzyszenie Fantastyki „Cytadela Syriusza”.

Temat na forum.

Falkon - program lubelskiego konwentu

Falkon
2

Lubelskie Stowarzyszenie Fantastyki "Cytadela Syriusza" proponuje fanom szeroko rozumianej fantastyki nadchodzący długi weekend spędzić w Lublinie. Jak donosiliśmy jakiś czas temu, w dniach 8-11 listopada pod hasłem „Fantastyczny Atak Lublina” odbędzie się 14. edycja Festiwalu Fantastyki Falkon.
Program w formie książeczki z opisami oraz tabeli znajdziecie pod poniższym linkiem:

PROGRAM FESTIWALU FANTASTYKI FALKON


W programie wśród wielu prelekcji, pokazów, konkursów, spotkań znajdą się także punkty związane z Gwiezdnymi Wojnami. Listę tych atrakcji znajdziecie poniżej:

PIĄTEK 08.11.2013 r.

19.00 - "Jak - i czy w ogóle warto - zagryźć Expanded Universe"
Srdjan ‘Jedi Nadiru Radena’ Jovanovski
Star Wars to o wiele więcej, niż tylko kilka filmów i serial „The Clone Wars”. To również setki książek i komiksów, dziesiątki gier i przewodników, słowem: ciężki orzech do zgryzienia. Podyskutujemy o tym, co jest najlepszym punktem startowym dla kogoś, kto chce rozpocząć eksplorację EU, czy w świetle nowej trylogii filmowej ma to w ogóle sens, i czy poziom gwiezdnowojennych pozafilmowych produkcji jest na tyle wysoki, że warto w nie zainwestować nieco czasu.

SOBOTA - 09.11.2013 r.

13.00 - Rycerz Jedi to też rycerz. Czyli co?
Piotr ‘Yako’ Wasiak
Rycerz Jedi to zwykły rycerz. Choć nie nosi pełnej płytowej zbroi, to jednak ma wiele cech wspólnych ze znanymi, zakutymi w żelazo postaciami ze średniowiecza. Co wspólnego rycerz Jedi ma z kulturą europejską, a co z Japońską? Podyskutujmy na ten temat!

13.00 - 501st Legion & Rebel Legion - prezentacja
Polish Garrison i Eagle Base to polskie oddziały międzynarodowych klubów kostiumowych 501st Legion oraz Rebel Legion. Tylko z nami na Falkonie poczujecie się, jakbyście byli w samym środku Gwiezdnej Sagi. Serdecznie zapraszamy na oficjalną prezentację!

20.00 - Kevin J. Anderson - spotkanie autorskie (ang.)

21.00 - Kevin J. Anderson - dyżur autorski (1h)

NIEDZIELA - 10.11.2013 r.

10.00 - Gry „Star Wars” sprzed lat
Piotr ‘Yako’ Wasiak
Zapomniane, niedocenianie, ale uwielbiane. Dlaczego? Bo dotyczyły „Star Wars”. Pamiętacie „Yoda Stories”? A gry na GameBoya? Było kilka gier „Star Wars” mniej znanych i na pewno nie tak drętwych jak TOR. Posłuchaj o starych grach.

12.00 - Kevin J. Anderson - spotkanie autorskie (z tłumaczem)

14.00 - Kevin J. Anderson - dyżur autorski (1h)

18.00 - Konkurs wiedzy o Uniwersum Star Wars
Damian ‘the hell’ Podoba
Jak dobrze znasz świat Gwiezdnych Wojen? Książki i komiksy nie mają przed Tobą tajemnic? Pytania są z różnych dziedzin, więc znajdziesz coś dla siebie, jednak lepiej być obeznanym zarówno w technice, jak i znajomości planet. Kto wie, ile włosów ma Wookiee? Skąd pochodzi Yoda? Nie unikniemy też spoilerów!

PONIEDZIAŁEK - 11.11.2013 r.

13.00 - Starwarsowy kurs przetrwania
Magda ‘Cathia’ Kozłowska
Jeśli jakimś cudem nie wiesz, o co chodzi w sadze George’a Lucasa i jej licznych apokryfach, ta prelekcja jest dla Ciebie. Jeśli „Star Wars” znasz na wyrywki, ale i tak lubisz, kiedy ktoś drze łacha z kolejnych serii książkowych i komiksowych, ta prelekcja jest również dla Ciebie. Właściwie, ta prelekcja jest dla wszystkich, pod warunkiem, że posiadają poczucie humoru!

14.00 - 50 ciekawostek na temat Star Wars
Mikołaj ‘Marik Vao’ Szymański
Stare „Gwiezdne wojny” pochodzą z czasów, gdy kino tworzyło się nie za pomocą komputerów, lecz kreatywności. Od tego czasu do świadomości fanów nie dotarło wiele z setek interesujących faktów na temat „Star Wars”. Czego jeszcze (prawdopodobnie) o nich nie wiecie? Przekonajcie się sami!

Zachęcamy do zapoznania się z całością programu. Atrakcje zostały zgrupowane w kilka bloków tematycznych: literacki, popularno-naukowy, RPG, popkulturowy, sci-fi, konkursowy, dziecięcy. Ponadto na konwencie znalazło się miejsce dla sesji RPG i LARP, wystaw, warsztatów, gier wszelkiej maści (w tym turnieje) oraz całego szeregu innych wydarzeń. Podczas festiwalu będzie można również spotkać się z wieloma zaproszonymi gośćmi. Każdy powinien znaleźć dla siebie coś interesującego.

Najważniejsze informacje o imprezie:
Termin: 8-11.11.2013 r.
Miejsce: Targi Lublin S.A., Lublin ul. Dworcowa 11
Wstęp: 50 zł - całość; piątek, poniedziałek - 20 zł za 1 dzień; sobota, niedziela - 30 zł za 1 dzień
Noclegi: informacje na stronie
Oficjalna strona: www.falkon.co

Organizatorem Falkonu jest Lubelskie Stowarzyszenie Fantastyki „Cytadela Syriusza”.

Temat na forum.

Kevin J. Anderson w Lublinie

Falkon
13

Wszystkich miłośników książek Star Wars ucieszy wieść, że nasz kraj odwiedzi jeden z bardziej znanych pisarzy ich ulubionego uniwersum - Kevin J. Anderson. Jest to osoba, której książki wpłynęły na Expanded Universe w podobny sposób jak powieści Timothy'ego Zahna. Stworzył on wiele postaci, które po dziś dzień są rozwijane w kolejnych książkach Star Wars np. Kypa Durrona czy Admirał Daalę.

Kevin J. Anderson zawita do Lublina na konwent Falkon, który odbędzie się w weekend 8-11 listopada tego roku. Jest to autor i współautor między innymi takich powieści Star Wars jak: "W Poszukiwaniu Jedi, "Uczeń Ciemnej Strony", "Władcy Mocy", "Miecz Ciemności", "Spadkobiercy Mocy", "Akademia Ciemnej Strony", "Zagubieni", "Miecze Świetlne", "Najciemniejszy Rycerz", "Oblężenie Akademii Jedi"

Poza wyżej wymienionymi tytułami, był też głównym scenarzystą klasycznych już komiksów z serii "Tales of the Jedi", opowiadających przygody Ulica Qel-Dromy i jego towarzyszy. Albumy te stały się później podstawą dla wielu historii osadzonych w erze Starej Republiki.

Poza Gwiezdnymi Wojnami, Kevin J. Anderson jest najbardziej znany z pisania kontynuacji i prequelów klasycznej powieści s-f Franka Herberta "Diuny" wraz z synem autora oryginału, Brianem.

Jest to niepowtarzalna okazja, by zdobyć autograf pisarza, oraz zamienić z nim kilka słów. Zapraszamy do Lublina na Falkon!

Troy Denning o czerpaniu inspiracji

oficjalny blog
4



Tym razem na oficjalnej zagościł Troy Denning, który postanowił spróbować swoich sił w blogowaniu, niejako promując tym samym swoją najnowszą książkę Crucible.

Gdy nowi przyjaciele dowiadują się, że piszę powieści z cyklu „Gwiezdne Wojny” ich pierwszym pytaniem jakie zadają jest prawie zawsze:
- Skąd bierzesz na to pomysły?
A ja nigdy nie wiem jak na to odpowiedzieć.
Gdy po raz pierwszy poproszono mnie o napisanie powieści „Star Wars”, wypaplałem:
- Świetnie. Mam kilka genialnych pomysłów na powieść „Star Wars”!
Odpowiedzią była bardzo uprzejma wersja czegoś w stylu „to miło, skarbie”.
Gdy już podpisałem umowę o warunkach poufności, dowiedziałem się, że grupa redaktorów i pisarzy spędziła cały poprzedni rok sekretnie planując główną oś fabularną czegoś co nazwali „Nową Erą Jedi” – dużej serii książek, z zarysowanymi wątkami fabularnymi i wieloma różnymi autorami. Opracowali już główny pomysł oraz listę głównych punktów zwrotnych do książki, która chcieli, bym im napisał. Moim zadaniem było ukształtować te pomysły w zarys fabuły, a następnie napisać powieść, która ostatecznie stała się Gwiazdą po gwieździe.
Więc kiedy zaoferowano mi możliwość napisania mojej drugiej powieści gwiezdno-wojennej, myślałem, że wiem jak to działa. Wszystko czego potrzebowałem, by móc zacząć pracować nad opowieścią, było powiedzenie tak.
Byłem głupcem.
Tym razem ekipa redaktorów w Lucas Licensing i Del Rey potrzebowała pojedynczej książki. Szukali opowieści, która eksplorowałaby by jak Leia dochodzi do wniosku, że jej ojciec nie zawsze był bezwzględnym sk...em, Sithem... Darthem Vaderem. Chcieli ukazać jak się dowiaduje, że kiedyś był uroczym, dobrym dzieckiem imieniem Anakin Skywalker i chcieli, by ujrzała go oczyma swojej babki, Shmi. Wymyślili, że dobrym sposobem do tego byłoby aby Leia znalazła pamiętnik Shmi. Myślę, że to prawdopodobnie był jedyny sposób by to zrobić, bo w „Gwiezdnych Wojnach” nie ma zbyt wielu duchów nie należących do osób czułych na Moc.
Na szczęście, właśnie czytałem Ilustrowany wszechświat Gwiezdnych Wojen Kevina J. Andersona i Ralpha McQuarriego. Zachwycałem się dawno zagubioną kolonią Killików z Alderaanu, stąd też wziął się pomysł na obraz „Killicki zmierzch”, który zrodził się gdzieś w mojej głowie. (Tak, przyznaję, lubię robaki). Mając ten pomysł jako początek, budowanie historii poszło stosunkowo łatwo. To, co musiałem, to zbudować historię krążącą wokół zagubionego dzieciństwa Anakina Skywalkera, pamiętniku Shmi oraz arcydzieła alderaańskiej mcho-sztuki. Rezultatem była Zjawa z Tatooine, którą się pisało równie dobrze, jak się ją wymyślało. (Znaczy ja się dobrze bawiłem. Czy wspominałem, że lubię sztukę robali?) Następnym przydziałem była seria książek w miękkiej okładce. Tym razem Shelly i Sue (moje redaktorki) wiedziały dokładnie czego chcą – książek.
- Napiszesz trzy z nich – mówiły. – Będą o czym chcesz, tylko mają mieć coś wspólnego z „Gwiezdnymi Wojnami”.
- Naprawdę? – zapytałem. – Mogą być o czymkolwiek?
- Cóż, dobrze by było gdybyś wymienił blastery, miecze świetlne czy Moc i trochę takich rzeczy. Ale oczywiście, że tak. Jesteśmy otwarte na wszelkie propozycje.
- Czy to mogą być historie o robakach? – zapytałem.
- Uh... – odpowiedziały.
- To świetnie – odparłem. – Mam mnóstwo wspaniałych pomysłów na dawno zagubioną kolonię Killików.
- Oh... – odparły. – Myślisz, że mógłbyś popracować też nad jakimś Jedi?
- Jasne – rzuciłem. – A co powiedzie na to, by Jedi stali się kimś w rodzaju robali?
I tak powstało „Mroczne gniazdo”.
Następnym razem moje redaktorki bardziej uważały, by eksterminować moje zainteresowanie robactwem. Kończyłem trzeci tom trylogii „Mrocznego gniazda”, gdy otrzymałem e-mail w niedzielę wieczorem, w którym przedstawiono pomysł na serię dziewięciu książek bez robali. (Tak, pisarze i redaktorzy pracują w niedzielę. Dzień jak każdy inny?)
Widziałem w tym rękę Mocy. Pracowałem wówczas nad Jacenem Solo przez te trzy książki, zastanawiając się, co dokładnie się z nim stało przez tą pięcioletnią podróż, którą przedsięwziął, by nauczyć się różnych ścieżek Mocy. I dochodziłem do dość ponurych wniosków.
Potem przyszedł e-mail, zawierający pomysły, a w mojej głowie odpowiedź stała się jasna. Vergere musi być Sithem. (Cóż już wcześniej zacząłem to potajemnie podejrzewać, pewnie jeszcze w czasach NEJ, ale teraz nie mogłem już temu zaprzeczać.) Vergere była Sithem. Dlatego tak skorumpowała Jacena swoimi nonsensami o „wstydliwych sekretach Jedi” czy „nie ma ciemnej strony”. Dlatego, że wszystko, co powiedziała Jacenowi było kłamstwem.
Vergere była Sithem.
Poza głupim wyobrażeniem, że Boba Fett jest najlepszy jako bezwzględny zabójca, to właśnie ten pomysł, żeby dla pewnej dość głośnej grupy czytelników stworzyć niekwestionowanego arcyszwarccharaktera Expanded Universe, mnie przekonał. Więc, żeby wyjaśnić sprawę mojej pozycji, jeśli nie czytaliście książek „Star Wars” Matta Stovera, tracicie część najlepszej, najbardziej prowokującej i przemyślanej space opery jaką wydano. W mojej wcale nie tak skromnej opinii, wszyscy studenci literatury powinni czytać Zdrajcę i Zemstę Sithów obok „Obcego” [Alberta Camusa, przyp. red.], „Jądra ciemności” czy „Nowego wspaniałego światu”.
Ale mimo to, wciąż nie kupuję tego, jak przedstawiano Moc w „Zdrajcy”. Wierzę, że Moc jest bardziej mitycznym, niż psychologicznym aspektem, jest bardziej kolektywna niż osobista. Jednak dwóch autorów „Gwiezdnych Wojen” ma swoje własne, różne wizje Mocy. Weźcie to pod uwagę.
(Tak, zdaję sobie sprawę z tego, że ci, którzy znają Junga dobrze, mogliby się kłócić, że mityczny to znaczy psychologiczny i kolektywnie personalny. Ale ci którzy znają Junga dobrze, mogą się kłócić w sumie na każdy temat).
Jednak najważniejsze jest to, że pomysł „Vergere była Sithem” nie pochodził od filozofii Mocy. Dlatego tak spodobał się redaktorkom.
Bardzo im się podobał. (Pewnie dlatego, że nie wspomniałem o robakach).
W każdym razie, w ciągu tygodnia pomysł, by uczynić z Jacena Sitha został zaakceptowany jako główny wątek dziewięcioczęściowej serii, która stała się „Dziedzictwem Mocy”. Kilka miesięcy później (po tym jak przeprowadziłem dochodzenie i napisałem dwudziestosiedmiostronicowe „Vergere Compendium”, o którym wspominał Pablo Hidalgo w „Reader’s Companion”), mieliśmy pierwsze spotkanie twarzą w twarz w Big Rock Ranch, i zaczęliśmy – pisarze, redaktorzy i wielu innych ludzi – rozwijać wątki fabularne serii.
Więc tak powstało „Dziedzictwo Mocy”. Nie jestem pewien jak to dokładnie było z kolejną dziewięcio-książkową serią – „Przeznaczeniem Jedi”. Dostałem zwyczajnie e-mail, w którym pisano, że Del Rey i Lucas Licensing chcą kolejnej dziewięcioczęściowej serii, w której tym razem punktem wyjścia była odyseja Luke’a i Bena. Chcieli żebym napisał trzy książki, zupełnie tak jak przy „Dziedzictwie Mocy”. Aaron Allston już był zaangażowany, a Christie Golden została trzecią pisarką.
W tym miejscu ważne jest, by zrozumieć coś o pisarzach. Zazwyczaj pracujemy sami, w ciemnych gabinetach, a kiedy wyruszamy po zimną wodę, tam zazwyczaj nie ma z kim pogadać. Więc kiedy redaktor zbiera nas i proponuje nam darmową wycieczkę do Kalifornii, oraz możliwość pogadania z kilkoma innymi pisarzami, zakładam czystą koszulę i łapię transport na lotnisko.
Więc kiedy już się znalazłem w hotelu w San Francisco, z moimi przyjaciółmi autorami – Aaronem Allstonem i Christie Golden, nie było śladu redaktorów. Zebraliśmy się w pubie – jak autorzy robią to często, gdy dorośli nie patrzą – i rozmawialiśmy o tym co nowego jesteśmy w stanie wnieść do serii. Aaron tylko się uśmiechnął z błyskiem w oku, rozejrzał i zaproponował by przedyskutować to w spokojniejszym miejscu.
Po tym jak wymieniliśmy ze sobą kilka uwag przy drinkach, mieliśmy jedną z najbardziej produktywnych burzy mózgów w jakiej uczestniczyłem. Ale do dziś pozostaję przekonany, że Aaron miał pomysł na całą serię zanim w ogóle wsiadł do samolotu – zwłaszcza tajemniczy byt Mocy, który potem stał się Abeloth. W każdym razie, jego pomysły były genialne, i gdy spotkaliśmy się z redaktorkami rankiem następnego dnia, łatwo było nam sprzedać koncept Aarona jako fundament tego, czym się stało „Przeznaczenie Jedi”. Najważniejsze co dodaliśmy następnego dnia to był wspaniały pomysł Christie, by pierwszą młodzieńczą miłość Bena uczynić nastoletnią Sithankę.
Tak właśnie narodziło się „Przeznaczenie Jedi”.
To nas prowadzi wprost do dnia dzisiejszego, ponieważ następnym moim projektem był ten najnowszy „Star Wars: Crucible”. I przyznaję, że ten mnie przeraził.
Może nie od razu. Gdy przeczytałem e-mail opisujący czego chcą moje redaktorki – czegoś w stylu „ostatniej wyprawy/przekazania pałeczki” – w pierwszej chwili schlebiło mi to. To miała być bez wątpienia bardzo ważna książka dla Expanded Universe, ale też trudna do napisania. Uznałem to za komplement, że mnie o to poproszono.
Potem zacząłem układać całość. „Ostatnia wyprawa” Wielkiej Trójki? Nikt z redaktorów nie chciał uśmiercić żadnej z tych głównych postaci – zresztą ja też nie. Już mnie i tak wyznaczono, by opisać śmierci zarówno Anakina, jak i Jacena Solo, co dało mi reputację „mordercy do wynającia na EU”. Więc dołożenie kolejnej osoby do listy jedynie by to potwierdziło. Ja tego nie chciałem. Na szczęście nikt o to nie prosił.
Ale historia wciąż potrzebowała kręgosłupa. Ponieważ wiedzieliśmy dokąd zmierza EU, podczas naszej sesji burzy mózgów, wiedzieliśmy, że książka ta musi być mniej lub bardziej permanentna. „Mniej lub bardziej” zawsze jest jakieś rozmyte. Ale było jasne, że cokolwiek stanie się w tej książce, nie będzie mogło łatwo się odstać.
- Spraw, by to była duża odprawa – mówiły moje redaktorki.
Więc pomyślałem o czym wielkim. Skutkiem tego myślenia, starałem się jak najlepiej, był pomysł który nazwałem „mityczną fasadą”.
Moje redaktorki zasugerowały jednak coś mniej „fasadowego”. No i z pewnością nie tak szalonego. By przyciągnąć nowych czytelników opowieść musi uderzać w znane tony dla fanów trzech pierwszych filmów, znane, ale jednocześnie nowe – w końcu to ostatnia przygoda dziejąca się czterdzieści lat po „Powrocie Jedi”. Po kilku kolejnych próbach, w końcu uzyskaliśmy koncept uznany za „wystarczająco blisko”.
Dotychczas widziałem, że to ja straszę je, więc zabrałem opowieść i uciekłem. „Crucible” to dokładnie ten typ książki, który chciałem pisać, szybkie tempo, trochę hulanki, wypełniona akcją, spektakularna. Ale jednocześnie powołuje się na objawienia i introspekcję ciągnącą nas do punktu kulminacyjnego, a finał jest tak zaprojektowany by był zarówno ciosem fizycznym jak i duchowym.
Gdy kończyłem pierwszą wersję, zacząłem się martwić, że zabrnąłem z elementami duchowymi za daleko. Moja klatka zaczęła się zacieśniać, kiszki skręcać, więc zacząłem się wycofywać.
Na szczęście zawsze mogłem liczyć na niesamowitych redaktorów prowadzących moje książki „Star Wars”. Ekipa w Lucas Licensing zmieniła się trochę w ciągu kilku ostatnich lat, ale nadal pozostaje niesamowita, tak jak wcześniej. Po przeczytaniu pierwszej wersji, Shelly (w Del Rey) łagodnie nalegała, bym porzucił niektóre nudne sceny, oraz kazała mi wyciąć trochę makabrycznych rzeczy (sabacc w którym stawkami są ciała, szybko wymyka się spod kontroli). Tymczasem Jennifer (w Lucasfilm) kierowała mnie w kierunku granic streszczenia, zauważając gdzie należy zwiększyć emocjonalne natężenie, a gdzie wyostrzyć opisy, wskazywała też gdzie byłem zbyt ostrożny, zachęcała bym był bardziej wyrazisty. Shelly i Jennifer to niezwykły zespół i jestem bardzo wdzięczny za ich wkład.
A teraz, jestem tu gdzie zaczynałem, zdumiony, że miałem możliwość napisać o ostatniej przygodzie Wielkiej Trójki, która może być ich ostatnim wspólnym „hura”. Uwielbiam pisać te postaci, - jak zawsze – i jest to dla mnie wielki zaszczyt, że mogę ciągnąć dalej ich historię. Mam nadzieję, że fani „Gwiezdnych Wojen” będą mieć tyle zabawy czytając „Crucible” ile ja miałem pisząc to.

P&O 25: Czy IG-88 był w Mieście w Chmurach?

14



Tym razem pytanie dotyczące „Imperium kontratakuje”, ładnie komponujące się z Expanded Universe.

P: Wszyscy wiemy, że IG-88 pojawił się w „Imperium kontratakuje” na Egzekutorze u Vadera, ale wydaje mi się, że widziałem go także na Bespin, w momencie kiedy Chewie szuka resztek C-3PO w spalarni odpadów. Tam jest fragment droida, który wygląda podobnie jak IG-88, czy to nie jest przypadkiem on?

O: W pewnym sensie. IG-88 jest niezwykłym typem droida, który ma bardzo niebezpieczną właściwość, umie ściągać i replikować swoją osobowość do innych droidzich ciał. Opisano to w antologii Opowieści Łowców Nagród pod redakcją Kevina J. Andersona. Gdy stworzono IG-88, jednym z pierwszych działań tych robotów było zabicie naukowców, którzy je stworzyli. A po galaktyce rozeszły się cztery, oryginalny IG-88A i jego trzy kopie IG-88B, IG-88C i IG-88D, siejąc destrukcję i zniszczenie.

IG-88B podążał za Bobą Fettem na Bespin, ale już poza ekranem doszło do potyczki, której ten droid nie przetrwał, a jego resztki wyrzucono, dlatego widać je w „Imperium kontratakuje”.

K: Na koniec warto jeszcze dodać zdjęcie wspomnianej sceny.

Drugi Tydzień Powrotu Jedi: Książki

0



Książkowych adaptacji „Powrotu Jedi” było kilka. Oczywiście ta najważniejsza to na pewno Powrót Jedi Jamesa Kahna, czyli oficjalna książkowa wersja. Jak to z nimi zawsze było, bazuje ona na scenariuszu, niekoniecznie na skończonym filmie, stąd pojawiają się pewne rozjazdy, ale z tego doskonale sobie zdajemy sprawę. Powieść ukazała się po raz pierwszy 12 maja 1983, czyli jeszcze przed filmem. Z jednej strony rozwijała ona uniwersum, z niej dowiedzieliśmy się o pojedynku nad jeziorem lawy, ale też o tym, że Owen Lars to brat Obi-Wana.

Prawdziwe bogactwo adaptacji to książki młodzieżowe. Return of the Jedi Rydera Windhama powstała stosunkowo późno, ale może dzięki temu dość wiernie odwzorowuje nie tylko scenariusz, ale i sam film. Windham nie poprzestał na jednej adaptacji, „Powrót Jedi”, acz w formie okrojonej pojawia się także w jego The Rise and Fall of Darth Vader. Istnieją też adaptację skierowane do młodszego odbiorcy. Wydawnictwo Chronicle opublikowało wersję z serii Mighty Chronicles, powstały także dwie opowieści filmowe. Ta z 1997 J.J. Gardnera została wydana także w Polsce. Poprzednią wersję napisaną przez Joan D. Vinge wydało Random House jeszcze w 1983.

Jest też kilka albumów dedykowanych VI epizodowi. Najważniejszy to oczywiście Powrót Jedi – Album, wydany także w Polsce, zawierający scenariusz. Inne, niestety, najczęściej są łączone w pakiety klasycznej trylogii. Choćby Słownik obrazkowy Rydera Windhama, Niesamowite przekroje Davida Westa Reynoldsa, czy choćby niewydane w Polsce Complete Locations Jamesa Luceno (część dotycząca „Powrotu Jedi”).

Nie można nie wspomnieć o albumie o powstawaniu filmu. „The Making of Star Wars: Return of the Jedi” Johna Philipa Peechera ukazał się w sierpniu 1983. Książka ta nie była wznawiana, acz jesienią tego roku ukaże się „The Making of Return of the Jedi” J.W. Rinzlera. Podobnie jak to miało miejsce z „Imperium kontratakuje” oryginalny album zostanie potraktowany jako część danych źródłowych, jednak całość zostanie napisana na nowo. Właściwie to już została, bo Rinzler skończył pracę nad tym dziełem.



„Powrót Jedi” miał dość dużo szczęścia w EU, napisano kilka książek, które bezpośrednio odnoszą się do wydarzeń filmowych. Pierwsze są oczywiście Cienie Imperium Steve’a Perry’ego, które są łącznikiem między „Imperium kontratakuje” a szóstym epizodem, no i oczywiście wprowadzeniem. Podobnie jest z Paktem na Bakurze Kathy Tyers, której akcja rozpoczyna się jeszcze na Endorze, tuż po zwycięstwie. Prawdziwe bogactwo EU mamy w sidequelach do „Powrotu”. Cała trylogia „Wojen łowców nagród” (Mandaloriańska zbroja, Spisek Xizora i Polowanie na łowcę) K.W. Jettera dzieją się w trakcie wydarzeń filmowych, acz oczywiście istotne są tam także retrospekcje. Nie można zapominać także o Opowieściach z Pałacu Jabby, czyli antologii pod redakcją Kevina J. Andersona. Również Opowieści łowców nagród opisują nam losy niektórych postaci wchodząc wprost w szósty epizod.

„Powrót Jedi” był związany także z wysypem książeczek dla dzieciaków, ale tu trzeba podchodzić ostrożnie, gdyż wszystkie książeczki związane z Ewokami początkowo wydawano z logiem „Powrotu Jedi”. Dobry przykład to The Adventures of Teebo Joe Johnstona, gdzie akcja już jest związana z serialem i filmami, logo jeszcze nie. Jedną z takich typowych książek związanych stricte z ROTJ był z pewnością „Han Solo’s Rescue” Kay Carrol, książeczka typu pop-up, czyli rozkładówka.

Wszystkie atrakcje Drugiego Tygodnia Powrotu Jedi znajdziecie w tym miejscu.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.