Spis newsów (Kenner)

Analiza roszerzonego zwiastuna „Ruchu Oporu”

Różne
10

Rozszerzony zwiastun „Resistance” pewnie widzieliście już parokrotnie, więc pewnie wyłapaliście więcej niż parę ciekawostek i smaczków. My też postanowiliśmy podzielić się naszymi spostrzeżeniami. Dorzucamy też parę obrazków z filmów o Fireball i pilotach, bo pojawiło się w nich parę wskazówek fabularnych. Oczywiście należy pamiętać, że wszystko poniżej jest spekulacją - wystarczy wrócić do poprzedniej analizy, by się przekonać, że wiele naszych przewidywań okazało się - z powodu zwyczajnego braku wiedzy - chybionych. Ale w tym cały urok oczekiwania na serial.



Zacznijmy od statków - myśliwce na pierwszym obrazku to najprawdopodobniej X-wingi T-85. To najnowszy model, używany przez Nową Republikę; Ruch Oporu, z racji ograniczonych finansów, korzystał ze starszego T-70. Pokazana wyżej sekwencja pochodzi najprawdopodobniej z początku odcinka: eskadra Nowej Republiki, w tym Kazuda, nawiązuje kontakt z czerwonym TIE majora Vonrega. Wroga maszyna obrywa (widać to dobrze w zwolnionym tempie), a Xiono patrzy na to zdumiony. Świadkiem zdarzenia pewnie będzie Poe (w zwiastunie widać przez chwilę jak siedzi w myśliwcu i tłumaczy, że „(...) pomagamy ludziom w potrzebie”). Może zwróci uwagę na talent chłopaka? Inna teoria głosi, że Xiono zostanie wydalony z floty za naruszenie paktu o nieagresji.



W zwiastunie pojawia się kilka nowych postaci, a jedną z nich jest prawdopodobnie Jace Rucklin, bohater grany przez Elijaha Wooda, który namówi Kazudę do kradzieży paliwa. Z jednej strony może to być latający w fioletowych barwach ciemnoskóry pilot widoczny po lewej, ale znajduje się przy nim aurebeshowe „s”, więc raczej odpada. Z drugiej być może jest to blondyn na skuterze. Albo ktoś jeszcze inny.





Jak już wiemy, drugi odcinek będzie opowiadał o napaści piratów na Castilon (tak bowiem będzie się nazywała planeta, na której znajduje się Colossus). Immanuel Doza ostrzega Jareka w zwiastunie, że są oni o wiele lepiej doposażeni niż wcześniej - co oznacza, że musiało być bardzo źle, bo mają na sobie kiepsko dobrane resztki imperialnych zbroi, a ich okręty wyglądają jak pozlepiane z różnych części. Najprawdopodobniej będzie im przewodził poznaczony bliznami Quarren. W grupie znajdą się ponadto: czerwony Nikto, Trandoshanin, Hassk (rasa widoczna w zamku Maz) oraz ktoś, kogo nie jesteśmy w stanie na razie zidentyfikować.



Oczywiście piraci będą współpracować z Najwyższym Porządkiem, co stanowi ładne nawiązanie do tego, o czym pisaliśmy w artykule o historii galaktyki, bo organizacja ta faktycznie wysługiwała się przestępcami, by się nie zdradzić. Na pierwszym obrazku widać, że wspólnie najprawdopodobniej dokonają jakiegoś sabotażu na stacji. Walki zatem nie będą toczyły się wyłącznie w powietrzu, a włączą się do nich między innymi Tam i Kazuda. Sekwencja w śmietniku też zapewne będzie miała miejsce w tym odcinku, bo pojawia się w nim kowakiańska małpojaszczurka - niezbędny towarzysz prawdziwego pirata.



Wydaje się, że Ciocia Z - a właściwie Z'Vk'Thkrkza, gdyż pojawił się wpis o niej w Databanku - będzie postacią dość przyjazną, zupełnie inną niż Unkar. Barczysty Klatooininanin, który w teaserze wzbudził niepokój Xiona, prawdopodobnie będzie jej wspólnikiem (może po prostu wyrzucał awanturującego się klienta?). Na ramionach ma tatuaże kosmicznego ślimaka, logo Czarnego Słońca (jak słusznie wyłapali fani), rathtara oraz czegoś, co wygląda jak udka. Na obrazku w barze siedzi dwóch świniopodobnych obcych (trochę podobnych do Ugnaughtów), a na półkach można dostrzec mandaloriańskie hełmy. Easer egg? Ciocia Z była kolekcjonerką? A może to coś więcej?



Skoro o obcych mowa, to wierzcie lub nie, ale ich liczba pokazanych w materiałach promocyjnych dochodzi już do dwudziestu - to połowa tego, co ukazało się we wszystkich odcinkach „Rebeliantów”. Mamy Neimoidianina, co samo w sobie jest ciekawe, bo rasa ta odegrała sporą rolę w późniejszych zeszytach „Poe Damerona”. Można przypuszczać, że mężczyzna na pierwszym obrazku to Orka, grany przez Bobby'ego Moynihanna. Torra ma w pokoju pluszowego Ortolanina - a przy okazji kolejną nieścisłość w kanonie. W Legendach sprawa wygląda dość prosto: rasa, której przedstawicielem był Max Rebo, przypominała małe, niebieskie, dwunogie słonie, tak bowiem przedstawił je Kenner w swojej figurce. Ale w 2013 r. Pablo Hidalgo dokopał się do archiwów i okazało się, że Max tak naprawdę nie ma rąk, a na organach gra stopami. Można by zatem uznać, że w nowym kanonie Ortolanie mają tylko stopy i faktycznie w takiej formie pojawiają się w komiksach, choćby w „Kananie”, „Star Wars Adventures” czy pierwszym „Vaderze”... ale nie w „Siłach przeznaczenia” i, jak widać, tu też nie. Grupa Opowieści będzie musiała jakoś to wyjaśnić.

Z wcześniejszych filmików są jeszcze: Bith (prawdopodobnie), pluszowy Ewok i (chyba) wampa, sześcionogi pupil Torry, Frigosianin (z zamku Maz), jakaś różowa kobietę (są teorie, że to Miralianka) oraz paru, których ciężko zidentyfikować.



W pewnym momencie w serialu nastąpi atak ogromnego morskiego potwora i tu pojawiają się różne teorie dlaczego. Z jednej strony mówi się, że może ludzie naruszą jego terytorium, zatem w odcinku byłoby zawarte przesłanie proekologiczne. Z drugiej - że został celowo sprowokowany przez Najwyższy Porządek lub... samych asów, bo im się nudziło. Warto zauważyć, że w kulturze japońskiej (do której serial się odnosi) mackowate potwory występują od dawna w dziełach erotycznych, a współcześnie w anime hentai, czyli krótko mówiąc, pornograficznych.



Oczywiście w żadnej animacji nie może zabraknąć droidów. Mamy tu starego pit droida z czasów prequeli (a może jeszcze wciąż je produkowano?), zielonego należącego do Hype'a, jednego po prawej... oraz model bardzo przypominający T3 z „Knights of the Old Republic”. Jest jeszcze czerwono-błękitny model BB.



Sądząc po ilości materiałów, w których pojawia się „fioletowa żaba” (nazwana przez fanów Hypnotoad), będzie poświęcone jej sporo czasu, może nawet cały odcinek. Obok basenu z zieloną wodą pojawia się para dzieci, najprawdopodobniej rodzeństwo. Na pracy koncepcyjnej z filmu o Fireball mieli jaśniejszą skórę, a brat był starszy. Na drugim obrazku zwróćcie uwagę na czyjąś szponiastą rękę.



Pierwszy obrazek to prawdopodobnie scena z odcinka „The High Tower”, w którym Kazuda będzie próbował zakraść się do wieży na Colossusie. Drugi natomiast sporo zdradza - na forum początkowo myśleliśmy, że mężczyzna, z którym rozmawia Vonreg, to jakiś oficer Najwyższego Porządku, ale okazuje się, że to Immanuel Doza. Czyżby ojciec Torry był zdrajcą? A może po prostu padł ofiarą gróźb ze strony majora?



Ci, którzy boją się, że Colossus stanie się takim „nowym Lothalem” nie powinni mieć powodów do obaw, przynajmniej nie aż tak bardzo - nasi bohaterowie opuszczą bowiem Castilon, o czym świadczy pierwszy obrazek ze statkiem Jeagera zbliżającym się do pierścienia hipernapędu. Ekipa trafi do jakiejś stacji/broni Najwyższego Porządku w zielonej mgławicy. Odbędzie się tam walka myśliwców, będzie też spektakularna ucieczka przed eksplozją. W zwiastunie Poe ostrzega Leię, że Najwyższy Porządek produkuje bronie (co stanowi kolejny złamany punkt Ugody Galaktycznej) i prawdopodobnie to będzie jedna z nich. Kazuda raczej nie zdobędzie solidnych dowodów na jej istnienie, w przeciwnym razie Nowa Republika by zareagowała. A może i zdobędzie, ale rząd nie zechce przyjąć tego do wiadomości. Jest też oczywiście Starkiller, no i tu powstaje pytanie czy Xiono i spółka dowiedzą się o jej istnieniu. Jeśli tak, to na pewno nie mogą o tym komukolwiek donieść, bo zaprzeczyłoby to wydarzeniom z „Przebudzenia Mocy”. Najprawdopodobniej jednak akcji w bazie nie ukazanoby na początku sezonu, więc pewnie będziemy oglądać sceny również z perspektywy wroga. Co oczywiście daje możliwość wprowadzenia wielu postaci z Najwyższego Porządku.



Jak widać na załączonych obrazkach, Poe i Phasma nie będą występować jedynie w rolach gościnnych i zobaczymy nieco akcji z nimi. Jest też po raz kolejny złoty szturmowiec, którego tożsamości jeszcze nie potwierdzono. Przez chwilę widać także prom klasy Upsilon. Choć synonimem maszyny stało się wyrażenie „statek Kylo Rena”, to w kanonie wiadomo, że byli też inni oficerowie, którzy go używali. Niektórzy podejrzewali, że lata w nim Vonreg, ale na obrazku widać, że leci on w swoim czerwonym myśliwcu. Może więc Phasma?



No i na koniec drobna ciekawostka: sądząc po medalach wiszących na ścianie, miejsce to będzie jakimś barem czy pokojem wspólnym pilotów. W innych ujęciach widać siedzących razem Griffa i Freyę.

Zapraszamy do dyskusji na forum.

Tydzień animacji: Gadżety

9



Każda produkcja ze świata Gwiezdnych Wojen, która trafia na ekrany niesie za sobą olbrzymi potencjał jeśli chodzi o rynek gadżetów. Nie inaczej jest w przypadku animacji. Postanowiliśmy się przyjrzeć kolekcjonariom, które są powiązane z animacjami i stworzyć dla Was subiektywny przegląd gadżetów, które się pojawiły na rynku, bądź też pozostały tylko w fazie prototypów. Zachęcamy do zapoznania się z poniższymi artykułami.

Pierwszą animacją ze świata Star Wars była krótka wstawka do Holiday Special. Mimo iż niektórzy woleliby pewnie zapomnieć o istnieniu tego filmu telewizyjnego, to powstało kilka gadżetów inspirowanych kilkoma minutami zawartej w nim animacji. Następnie w roku 1986 doczekaliśmy się dwóch seriali animowanych: Ewoki i Droidy. W poniższym artykule znajdziecie kilka ciekawostek na temat gadżetów z tych trzech produkcji oraz przegląd wybranych produktów.

Holiday Special, Ewoki i Droidy


W 2003 roku Cartoon Network wyemitował pierwszy odcinek Clone Wars . O gadżetach z tego serialu pisaliśmy już przy okazji Tygodnia Wojen Klonów, który zorganizowaliśmy w 2008 roku. Teraz odświeżyliśmy dla Was ten tekst, dodając do niego nowe gadżety.

Clone Wars


Wspomniany powyżej tydzień Wojen Klonów był zorganizowany z okazji premiery serialu The Clone Wars. Przygotowaliśmy wtedy dla Was również artykuł o gadżetach, które pojawiły się na rynku w okolicach premiery. Teraz odświeżyliśmy go o co ciekawsze produkcje, które trafiły do sprzedaży w kolejnych latach. Zachęcamy do zapoznania się z nim.

The Clone Wars


Kolejny z seriali animowanych to Rebels. Również on doczekał się gadżetów wydawanych przez różne firmy, choć było ich mniej niż w przypadku The Clone Wars.

Rebels


Na koniec jeszcze przypominamy Wam newsa, w którym zaprezentowaliśmy gadżety z krótkometrażowego serialu animowanego Forces of Destiny.

Forces of Destiny


Wszystkie atrakcje tygodnia animacji znajdziecie tutaj.

Weekend 40-lecia – „Powrót Jedi”: Gadżety

1



Tym razem w ramach świętowania 40-lecia Gwiezdnych Wojen wspominamy gadżety, które są bezpośrednio związane z Epizodem VI. Przypomnijmy, że w poprzednich latach, gdy podejmowaliśmy temat „Powrotu Jedi” przyjrzeliśmy się już klockom LEGO z Epizodu VI (news) oraz gadżetom z "Zemsty Jedi" (news). Dzisiejszy artykuł wspominkowy znajdziecie w tym miejscu.

Wszystkie atrakcje weekendu znajdziecie tutaj.

Tydzień 40-lecia „Nowej nadziei”: Plakaty

12



Dziś sztuka plakatu filmowego nie jest już tym, czym była kiedyś. Do nowych obrazów owszem powstają, ale po pierwsze często bazują już mocno na fotosach, po drugie najczęściej są takie same na całym świecie. Gdy do kin wchodziła „Nowa nadzieja” (jak zresztą cała oryginalna trylogia), sprawa miała się inaczej. Różnych plakatów było zdecydowanie więcej, do tego dochodziły okolicznościowe, a co jeszcze ciekawsze lokalne. Poszczególne kraje także miały swoje własne, unikalne produkcje. Nic dziwnego, że temat ten był eksploatowany w dwóch albumach. Pierwszy z nich to The Star Wars Poster Book Steve’a Sansweeta i Pete’a Vilmura. Drugi to Star Wars Art: Posters pod redakcją J.W. Rinzlera. Oba albumy są bardzo ciekawymi opracowaniami, dzięki którym można podziwiać prawdziwą, artystyczną różnorodność, która towarzyszyła plakatom IV Epizodu. Dziś zajmiemy się tylko wybranymi.

Zaczynamy od plakatu zajawkowego. On miał tylko oznajmiać, że taki film będzie. Pojawiło się logo. W pierwszej wersji (stworzonej przez Suzi Race) oraz już poprawionej przez Joe Johnstona.

Kolejny plakat pojawił się przy okazji Comic-Conu w 1976. Właściwie postał on niezależnie od tych zajawkowych. Nawet logo jeszcze jest inne. Jego autorem jest Howard Chaykin.



Dość wczesną wersję plakatu zaprojektował też Ralph McQuarrie. Nie została jednak ostatecznie wykorzystana.



Ostatecznie film promowały przede wszystkim trzy finalne plakaty. Pierwszy robili bracia Hildebrandt, drugi Tom Chantrell, trzeci zaś Tom Jung (w dwóch wersjach)



Jednak prawdziwa eksplozja różnorodności przyszła dopiero wraz z kolejnymi wznowieniami sagi. Drew Struzan z Charlesm Whitem III odpowiadają choćby za plakat związany z rokiem „Nowej nadziei” w kinach. Po prawej zaś kolejny plakat z powrotu filmu do kin.



Gdy w roku 1997 z okazji 20-lecia sagi na ekrany weszła „Wersja specjalna” klasycznej trylogii, każdy z filmów dostał swój plakat. Wszystkie trzy robił już Drew Struzan.



Zaś z polskich mamy plakat Jakuba Erola oraz Wojciecha Siudmaka.


Bardzo interesujące plakaty pochodzą choćby z Węgier, czy Rosji (twórcy nie wiedzieli w ogóle o czym jest film, poza tym, że to kosmiczny western, w dodatku powstał w latach 90.), Japonii czy Włoch.



Na koniec warto wspomnieć o tradycji plakatów urodzinowych. Pierwszy pojawił się z okazji roku „Nowej nadziei”, z tortem i figurkami Kennera. Zdjęcie zrobił Weldon Anderson. Kolejne trzy są związane z 10-leciem sagi i pierwszym Celebration, które odbyło się w 1987. Za pierwszy plakat odpowiada John Alvin, drugi jest nawiązaniem do plakatu zajawkowego, trzeci zaś wyszedł spod ręki Drew Struzana.
20-lecie sagi było świętowane „Wersją specjalną”, więc plakat jest z nią związany.
30-lecie nie miało oficjalnego plakatu. Pojawił się niejako przy okazji Celebration IV w Los Angeles. Jest to jedno z ostatnich dzieł Johna Alvina.
Zaś z okazji 40-lecia także przygotowano okolicznościowy plakat, nawiązujący do tego z pierwszych urodzin.



To zaledwie ułamek tego, co powstało na potrzeby zaledwie jednego filmu, przez te 40 lat. Jeśli dodałoby się jeszcze plakaty fanowskie, to nawet te dwie pozycje wskazane na początku z pewnością nie są w stanie wyczerpać tematu.

Wszystkie atrakcje tygodnia znajdziecie tutaj.

Tydzień 40-lecia „Nowej nadziei”: Nawiązania do epizodu czwartego w animacjach

Różne
12



W tym tygodniu mija czterdzieści lat od kiedy "Nowa nadzieja" zmieniła oblicze kina - czy wręcz świata - na zawsze. Czterdzieści lat, podczas których "Gwiezdne wojny" ukazywały się w różnorakich formach. Mogliśmy śledzić przygody naszych ulubionych bohaterów na kartach książek czy komiksów, ruszać z nimi do walki wraz z klawiaturą czy kontrolerem w dłoniach czy po prostu oglądać jeszcze raz którąś część Sagi. Obok tych wszystkich mediów coraz większą rolę odgrywają seriale telewizyjne. Choć pierwsze z nich - "Ewoks" i "Droids" - ukazały się już w latach osiemdziesiątych, a współcześnie mamy całe zatrzęsienie kolejnych remake'ów w wersji LEGO, to w poniższym artykule skupimy się na dwóch seriach, które w istotny sposób rozszerzyły wszechświat (no i w tej chwili są jedynymi kanonicznymi): "Wojnach klonów" i "Rebeliantach". Fakty - choć jest ich tak dużo, że to na pewno nie wszystkie - zgrupowaliśmy tematycznie.

Postacie



Zacznijmy od tych najbardziej znanych, czyli Anakina vel. Vadera oraz Obi-Wana. Skywalker to szczególny przypadek, gdyż w "Nowej nadziei" wystąpił w swej ikonicznej, czarnej zbroi, nie widzimy żadnej organicznej części jego ciała - na to trzeba będzie poczekać do "Powrotu Jedi". "The Clone Wars" czyni sporo aluzji do jego przyszłego losu, głównie w warstwie psychiki, czyli powolnego zwracania się ku ciemnej stronie. Ale są też bardziej oczywiste aluzje. Pierwsza pojawiła się w "Jedi Crash", gdzie ciężko rannego Skywalkera trzeba było podłączyć do aparatury oddechowej. Słychać wówczas charakterystyczny, sapiący oddech, który po wydarzeniach na Mustafarze będzie mu towarzyszył do końca życia. Podczas tworzenia "Zemsty Sithów" artyści koncepcyjni stylizowali jego włosy tak, aby przypominały słynny hełm - na ten sam pomysł wpadli twórcy TCW. W odcinku "An Old Friend" Skywalker przychodzi do uwięzionej w celi Padme, a jego cień padający na żonę wygląda niemal identycznie jak Vader. Znaczące, biorąc jeszcze pod uwagę fakt, że pomiędzy małżonkami wywiązuje się ostra kłótnia. Ale w serialach ukazywano nie tylko negatywne aspekty jego osoby - przykładowo, w "The Rise of Clovis" mieliśmy jedyną w TCW okazję na spojrzenie na prywatne kwatery Anakina w świątyni. Skłonność do pewnego rozgardiaszu Luke zapewne odziedziczył po nim, jak również zwyczaj zabawy modelami statków - senior ma myśliwiec Jedi, junior T-16.

Dzięki "Wojnom klonów" dowiedzieliśmy się też skąd właściwie Obi-Wan wziął imię "Ben". Początkowo miało być to pieszczotliwe przezwisko, jakim miała obdarzać go Satine, ale ani Filoniemu, ani aktorce Annie Graves zbyt pieszczotliwe się nie wydało. Pomysł jednak pozostał i w "Decepion" Kenobi używa tego przezwiska w kontaktach z Jedi, gdy przyjmuje tożsamość łowcy nagród Rako Hardeena. Nie używał swojego prawdziwego imienia prawdopodobnie dlatego, by Anakin, który cały czas był przekonany o śmierci mistrza, nie zaczął się domyślać, że coś jest nie tak. Na kolejne bezpośrednie nawiązanie do czwartej części trzeba było czekać do "Rebeliantów" i "Twin Suns", gdzie Ezra napotyka starszego już Kenobiego na pustyni. Jego model przypomina już bardziej sir Aleca Guinnessa, zmieniono nawet aktora - James Arnold Taylor ustąpił miejsca Stevenowi Stantonowi, który doskonale imituje zmarłego artystę. W chwili obecnej pozostaje pytanie jak na odbiór "Nowej nadziei" wpłynie fakt, że Obi-Wan wiedział o istnieniu innego Jedi, Ezry. Czemu nie powiedział o nim Luke'owi? Zapewne przekonamy się w czwartym, ostatnim sezonie.

Z raczej oczywistych względów w serialach nie może być wiele aluzji do Luke'a (w "Rebels" widać go jedynie jako odległą sylwetkę - notabele, to model Ezry), ale do Lei już owszem. Na razie widzieliśmy ją tylko raz, w "A Princess on Lothal", ale odcinek ten dał nam inne spojrzenie na nią. Widzimy bowiem jak nastolatka zajmowała się zadaniami dla rebelii pod przykrywką "misji pokojowych". Vader przejrzał ją bez trudu na pokładzie "Tantive'a". Z załogi "Sokoła" mamy też oczywiście Chewbaccę, który w serialach pojawił się co prawda tylko raz - w "Wookiee Hunt" - ale jest to wystąpienie dość znaczące. To dzięki niemu Ahsoka uczy się działać sama. Dalsze losy Wokieech pod rządami Imperium mogliśmy śledzić w "Rebeliantach".

"Rebelianci" dali nam sporo informacji na temat początków poszczególnych buntowników. Jeden ze słynniejszych pilotów Sojuszu, Wedge, pokazał się w "The Antilles Extraction". Młodzieniec wraz z Hobbie'em ("Imperium kontratakuje") uczęszczał do elitarnej akademii Skystrike, lecz z pomocą Sabine uciekł z niej i dołączył do buntowników. Co ciekawe, historia początkowo miała przestawiać dzieje Biggsa, ale twórcy w porę zdali sobie sprawę, że kłóciłoby się to z filmem - bo ten przecież musiał być w tym czasie na Tatooine.



Pierwszy bohater tylko i wyłącznie z "Nowej nadziei" pojawił się już w filmowym pilocie TCW. Mowa oczywiście o admirale Yularenie, który w czwartym epizodzie jest obecny podczas spotkania oficerów z Vaderem. Dzięki serialom wiemy, że mężczyzna podczas wojen klonów posiadał wysoki stopień wojskowy i brał udział w wielu kluczowych bitwach. "The Clone Wars" eksploruje jego relację z Anakinem, co bardzo zmienia sposób, w jaki patrzymy na scenę spotkania z EIV. Wulf pojawił się również w "Rebels" - zadebiutował w odcinku "Through Imperial Eyes", gdzie już dawno nie obejmował stanowiska we flocie, lecz był szefem Biura Bezpieczeństwa. Zdaniem twórców pod koniec wojen klonów wolał oddalić się od bezpośredniej walki. Widzimy jednak, że był równie inteligentny, co wcześniej, no i współpracował z samym Thrawnem.

Innym republikańsko-imperialnym oficerem, którego karierę mieliśmy okazję śledzić, jest Tarkin. Na jego debiut w animacji trzeba było czekać do trzeciego sezonu i aktu o Cytadeli. Kapitan od razu zaimponował Anakinowi swoimi stanowczymi poglądami na temat organizacji armii (nie zgadzał się, by to Jedi dowodzili) i choć nie do końca się zgadzali, to wytworzyła się między nimi nić porozumienia, nadszarpnięta trochę w piątej serii, gdy Tarkin stał się głównym oskarżycielem Ahsoki podczas jej procesu. W "Rebeliantach" powrócił już sporo starszy pod koniec pierwszego sezonu, gdzie od razu porozstawiał po kątach niekompetentnych podwładnych i narobił rebeliantom sporo kłopotów. Potem co prawda jego okręt został zniszczony, acz uciekł w porę (notabene, scena, w której oficer prosi go o opuszczenie okrętu, to niemalże kopiuj-wklej z NN). Wydarzenie to odbiło się szerokim echem w Imperium - może właśnie dlatego na Gwieździe wolał zostać, aby nie wyjść na tchórza?

Odcinek "Sphere of Influence" przedstawił nam więcej na temat Greeda. Okazuje się, że już w czasach wojen klonów pracował w półświatku, bo porwał dzieci pantorańskiego senatora Papanoidy. Średnio mu to wyszło, co chyba jeszcze ugruntowało jego opinię nieudacznika. Ważniejsze jest jednak to, czego dokonał z jego historią oficjalny przewodnik po odcinku - stwierdził on, że w wyciętej scenie z "Mrocznego widma" (tej, w której młody Anakin bije się z Rodianinem) nie występuje, jak do tej pory, Greedo Starszy (ojciec), lecz sam Greedo. Widać od małego pakował się w kłopoty.



Animacje dały też więcej okazji do wystąpień dla gości z kantyny. Już w "Lightsaber Lost" pojawia się scenka, w której Ahsoka poszukuje danych o przestępcach na Coruscant i na monitorze widać podobiznę jednej z sióstr Toonika, Brei. Jakich wykroczeń się dopuściła? Jeśli ktoś zna aurebesh, może wyczytać, że jest poszukiwana za morderstwo. To na pewno ciekawa historia, której opowiedzenia może się podjąć nowy kanon. W trzecim sezonie, a konkretnie "Clone Cadets" mamy przedstawicieli dwóch ras z kantyny: Siniteena ("mózgowca") o imieniu Bric oraz Arcorę El-lesa. Obaj byli instruktorami klonów, lecz reprezentowali zupełnie inne podejście do nauki. Pod koniec serii, to jest w "Padawan Lost" wśród porwanych przez Trandoshan osób znajduje się Katt Mol - Snivvianin, który ma chyba ten sam gust w kwestii mody, co Snaggletooth, kolejny gość kantyny. Choć Ponda Baba w serialu nigdy się nie pojawił, to miał chyba brata bliźniaka, którego można zobaczyć na ulicach Abafaru w epizodzie "Missing in Action". Konkretnie mówiąc, jest to bliźniak ubierający się w strój, który Pondzie zaprojektował Kenner. A swoją drogą, w tym samym odcinku uważni mogą wypatrzeć plakat reklamujący gabinet chirurgii kosmetycznej doktora Evazana. Strach odwiedzać takie miejsce. Jeśli myślicie, że tylko Wuher miał uprzedzenia w stosunku do droidów - nic bardziej mylnego. Borkus, czyli właściciel baru na Abafarze, również ich nie akceptował. Nie wspominając o Zilkinach, czyli rasie Meebura Gascona, ale tu nie różnił się od sporej części antyfanów porucznika.

Jest też parę drobniejszych postaci. W "Rookies" jeden z klonów patrolujących platformę w placówce na Rishi ma numer 327. Choć nie tak popularny jak 1138, numer ten pojawia się parę razy w twórczości Lucasa - jest to między innymi oznaczenie hangaru na Gwieździe Śmierci, do którego zostaje ściągnięty "Sokół". W "Cloak of Darkness" mamy też droida 327-T.

W "Lethal Trackdown" pojawia się kolejna mniejsza postać - droid RA-7, który przebywa w barze Weequayów na Florrum, a który najwyraźniej mówi w tym samym dialekcie, co jedna z maszyn w piaskoczołgu Jawów. Czasem też występują bohaterowie z edycji specjalnej, jak choćby droid-gladiator K0-5D z "Nomad Droids", którego oparto na cyfrowo dodanych maszynach, które wałęsają się po uliczkach Mos Eisley. Choć nie można uznać go za postać mało ważną, to tajemniczy Ojciec z Mortis ma dość drobne powiązanie z czwartym epizodem - znika po śmierci tak samo jak Obi-Wan. Czy w ten sposób zjednoczył się z Mocą i gdzieś tam egzystuje jako duch - nigdy nie otrzymaliśmy odpowiedzi na to pytanie.

Twórcy wielokrotnie wpadali na pomysł ożywienia niewykorzystanych projektów, zwłaszcza McQuarriego. Dzięki temu w "Star Wars" pojawił się Derrown - łowca nagród przypominający latający grzyb. Pierwotnie przedstawiciel tej rasy miał być gościem kantyny, choć przypominał raczej roślinę, a nie inteligentną istotę. Nie można też zapominać o Zebie, który - jeśli wierzyć doniesieniom - w fazie konceptualnej był członkiem pięćdziesięciu różnych ras, aż w końcu zdecydowano się na skanonizowanie Lasatów, którzy to z kolei nie powstaliby, gdyby nie wczesne wersje Chewiego. Postanowiono to nawet wykorzystać in-universe, gdzie zarówno w "Rebels", jak i w towarzyszących publikacjach wspomina się o podobieństwie Lasatów i Wookieech.

Organizacje



W "Nowej nadziei" mamy oczywiście dwie główne frakcje, Sojusz Rebeliantów i Imperium. Choć "Wojny klonów" początkowo skupiały się wyłącznie na tytułowym konflikcie, to już od początku sezonu czwartego - wraz z odcinkiem "A War on Two Fronts" - zaczęły się subtelne aluzje do przyszłych walk. Mowa oczywiście o powstaniu na Onderonie, podczas którego Republika wysłała Jedi i klony, aby wytrenowali bojowników buntujących się przeciwko władzy marionetkowego króla osadzonego na tronie przez Separatystów. To właśnie z ich szeregów wywodzi się znany nam wszystkim Saw Gerrera i to właśnie Onderonianie stali się jedną z ważniejszych komórek rebelii. Jak na ironię, szkolił ich sam Anakin.

A co z Imperium? Tu proces powolnego przekształcania Republiki w rząd totalitarny możemy śledzić w całych "Wojnach klonów" głównie poprzez drobne rzeczy, takie jak rzucane tu i tam dwuznaczne słowa Kanclerza, czy coraz wyraźniejszą obecność wojskowych takich jak Tarkin. Prawdziwy przełom nastąpił w tetralogii o oskarżonej Ahsoce pod koniec sezonu piątego, gdzie staje się jasne, że Republika (i Jedi) chylą się ku upadkowi. Preimperialną architekturę widać w "The Jedi Who Knew Too Much" w bazie wojskowej, gdzie powiewają czerwone, przypominające nazistowskie flagi. Sala, w której dokonuje się sąd nad Barissą, żywo czerpie wiele drobnych elementów z wyposażenia Gwiazdy Śmierci. Aluzje polityczne widoczne są w serii odcinków o Clovisie z tak zwanych "materiałów bonusowych". W wyniku wielu intryg pod koniec Muunowie przekazują Palpatine'owi pełnię władzy nad Klanem Bankowym, co Senat wita burzą oklasków i jako jedna z nielicznych Mon Mothma jest wyraźnie zdegustowana. W "Rebeliantach" za wiele polityki nie ma, ale to nie znaczy, że jest w ogóle nieobecna. Już w pierwszym odcinku daje się do zrozumienia, że wojsko musi utrzymywać handel dysruptorami w tajemnicy przed Senatem, gdyż była to broń zakazana. We wczesnych latach Imperium organ ten jeszcze cokolwiek się liczył. W filmie, podczas spotkania oficerów, Tarkin przekazuje zebranym wieść o rozwiązaniu tego organu, co uznaje za powód do triumfu.

Technologia



Oba seriale dzieją się wcześniej na linii czasu, nic więc dziwnego, że pojawia się w nich sporo wynalazków z "Nowej nadziei". Jednym z nich jest oczywiście Gwiazda Śmierci. Pierwsze aluzje do niej możemy dostrzec już w trylogii o "Malevolence", gdzie scena odpalania działa okrętu jest łudząco podobna do lasera stacji kosmicznej. Potem jest długo, długo nic, aż do pierwszych odcinków nieukończonych (tzw. "animatics", czyli wstępnych wersji epizodów stworzonych prostą animacją) dziejących się na Utapau. W nich Anakin i Obi-Wan prowadzą śledztwo dotyczące śmierci mistrzyni Jedi, lecz prowadzi ich to do odkrycia ogromnego kryształu kyber, który koniecznie chcą zdobyć Separatyści. W trakcie okazuje się, że minerał potrafi absorbować ogromne ilości energii i odsyłać je z powrotem w postaci dobrze nam znanej, zielonej wiązki... Ostatecznie zostaje zniszczony, lecz Palpatine przy okazji dowiaduje się o jego niezwykłych właściwościach.

Watek potem podjęli "Rebelianci". Pierwsze, drobne aluzje do Gwiazdy możemy wychwycić już w "Breaking Ranks", gdzie Hera i Kanan namierzają transportowiec przewożący ładunek kryształów kyber i niszczą go. Potem długo nic się nie dzieje, aż ekipa trafia nad Geonosis w "The Honorable Ones". Nad planetą znajdują się dziwne sfery konstrukcyjne, a na powierzchni nie ma śladu po rodzimych Geonosianach. Wątek ten jest co prawda poboczny w tym odcinku, ale zostaje dalej rozwinięty w "Ghosts of Geonosis". Saw powraca po długim czasie, ale od razu możemy śledzić jego rodzącą się obsesję. Mężczyzna jest przekonany, że Imperium szykuje coś dużego i szuka tropów na planecie. Te doprowadzają go do tubylca - Klik-Klaka, który próbuje mu przekazać poprzez rysunki prawdę o Gwieździe. Rebelianci interpretują je jednak jako sferyczne kanistry z gazem, które znajdują głęboko w katakumbach. Niby mogłoby się wydawać, że sprawa zakończona, ale wiemy, że kryształy kyber i Gerrera pokażą się w czwartym sezonie. Zobaczymy jak blisko prawdy znajdzie się mężczyzna.

Architekci Gwiazdy Śmierci (Geonosianie? Galen Erso?) mieli też chyba coś do powiedzenia w sprawie Iglicy - więzienia, które pojawia się w "Rise of the Old Masters", choć wiemy, że placówka sięga swoimi korzeniami jeszcze czasów wojen klonów - to tam Sidious uwięził Dartha Maula po pokonaniu go na Mandalorze.

Pewien słynny pojazd pojawił się w "The Iron Sqadron". Chodzi o YT-2400, który został dodany w wersji specjalnej "Nowej nadziei" - przelatuje nad Mos Eisley. Stał się jednak sławniejszy w Legendach, gdzie poznaliśmy jego nazwę ("Outrider") i pilota, Dasha Rendara. Ekipa "Rebeliantów" raczej wprowadzać do kanonu postaci nie zamierza, choć dziwnie "krąży" wokół tego bohatera. Stąd pewnie pomysł, by w "Rebels" młodocianej "Żelaznej Eskadrze", jak zwie się grupa samozwańczych bojowników, dać ten sam model okrętu.

Bardzo wcześnie zobaczyliśmy też Y-wingi, bo pojawiły się w odcinkach o Malevolence. To one miały główną rolę w zniszczeniu okrętu Separatystów. Potem powróciły w drugim sezonie, a konkretnie w "Landing at Point Rain" i z tym odcinkiem związana jest ciekawostka: po raz pierwszy pojawiają się w czerwonym kolorze. Początkowo miały być takie w "Nowej nadziei", a z kolei X-wingi miały szczycić się niebieskimi barwami. Jednakże w latach 70. ten kolor zwyczajnie zlewałby się z błękitnym tłem używanym podczas kręcenia, więc X-wingi pomalowano na czerwono, a Y-wingi na żółto. W "Rebeliantach" mają już opinię przestarzałych, ale ekipa z "Ghosta" zdobywa je w "Steps into Shadow". Trafiają one do eskadry Złotych - tej samej, która lata podczas bitwy o Yavin. Z odcinka "Secret Cargo" wiemy, że miała ona sporą rolę w zawiązaniu formalnej rebelii, gdyż pomogła ekipie "Ghosta" uratować Mon Mothmę.



W trzecim sezonie byliśmy świadkami - jakże powszechnej w owym czasie - zmiany obowiązującego kanonu przez TCW. W odcinku "Supply Lines" śledzimy losy Baila Organy, który próbuje uzyskać u Toydarian pomoc dla Rylothu. Senator podróżuje na pokładzie "Tantive IV", czyli pierwszym okręcie, jaki widzimy w Sadze. Pojazd z TCW wymodelowano tak, by przypominał swą wersję z filmu, lecz przy okazji wyjaśniono, że okręt z "Zemsty Sithów" to wcale nie "Tantive", tylko "Sundered Heart". Różnią się one niewiele, ale jednak. "Tantive" powraca w pierwszym właściwym odcinku "Rebeliantów", "Droids in Distress".

Czasem mamy też drobniejsze nawiązania - ot choćby w "Death Trap" Boba Fett udaje kadeta-klona i wraz z nimi ćwiczy strzelanie do celów na pokładzie "Endurance". Stanowiska artyleryjskie są niemal te same, co na "Sokole", może więc tu i tu w projekcie palce maczali Korelianie? Alderaanianie mieli chyba rebelię we krwi, bo w trzecim sezonie ("Assassin") straż z tej planety nosi hełmy podobne do tych, które mieli żołnierze na "Tantive IV". Myszodroidy, które wałęsały się po korytarzach Gwiazdy Śmierci, po raz pierwszy zadebiutowały w animowanej formie w "Counterattack", choć Ahsoka wspomina je w pilocie. Pojawiają się w Cytadeli, która sama mocno czerpie wizualnie ze stacji bojowej Imperium.

W "Kidnapped" pojawia się statek łowców niewolników, "Tecora". Choć na pierwszy rzut oka nie ma wiele wspólnego z czwartym epizodem, to po uważnym przyjrzeniu się można dostrzec w niej sporo sprzętu z różnorakich lokacji NN, a nawet sześciokątne kształty rodem z garażu Luke'a. A w sezonie piątym ("Front Runners") możemy zobaczyć wieżyczkę obserwacyjną droidów niemal identyczną z tą, która pojawia się na Yavinie w "Nowej nadziei" i "Łotrze". Nawet w nowym kanonie mamy potwierdzone, że część Separatystów dołączyła do rebelii, może właśnie stąd pochodziła?

Zdalniaki pojawiły się po raz pierwszy na pokładzie "Sokoła", gdzie mieliśmy okazję widzieć jeden z pierwszych treningów Luke'a. Okazuje się, że urządzenia ta były dość powszechne - Ezra trenował z nimi na przykład w "Vision of Hope". Słynna zbroja generała Veersa nie była tak oryginalna, jak powszechnie myślano - w TCW podobny model nosił łowca nagród, a Tarkin i Thrawn zakładali identyczną, gdy szli na pole bitwy.

Pod pojęciem "technologii" mogą się również kryć urządzenia służące rozrywce. Załoga "Ghosta" miała na przykład na swoim pokładzie stół do dejarika taki sam, jaki był na "Sokole". Pierwszą rozgrywkę mieliśmy okazję oglądać w "Fighter Flight", potem załoga wielokrotnie do niej wracała.

Miejsca



W "Nowej nadziei" fizycznie obecne są tylko trzy planety: Tatooine, Alderaan i Yavin. Tą pierwszą widzieliśmy w obu serialach, w TCW pojawia się słynna kantyna (choć jej właścicielem nie jest jeszcze Wuher). Mieliśmy się dowiedzieć więcej o jej pustkowiach i kulturze Tuskenów w niedokończonych odcinkach, niestety poza konceptami i niedokończoną animacją nie wiemy wiele. Za to w "Rebelianatch" mieliśmy okazję poznać - dzięki "Twin Suns" - jak niebezpieczna może być pustynia. Alderaan w czwartym epizodzie jest widziany jedynie z kosmosu i jego wygląd na powierzchni zawdzięczamy "Zemście Sithów". Niemniej, planeta też jest w TCW - w "Assassin" widzimy jej piękne góry i doliny, a do tego jesteśmy świadkami nieudanej próby zamachu na Padme. Yavin dopiero nas czeka w czwartym sezonie "Rebels", ale jego pojawienie się na pewno zmieni sposób postrzegania tej planety w filmie.

To w "Nowej nadziei" po raz pierwszy usłyszeliśmy o słynnej trasie na Kessel, której przebyciem w rekordowo krótkim czasie chwalił się Han Solo. Sama planeta pojawiła się zaś po raz pierwszy w nowym kanonie w "Spark of Rebellion", czyli pilocie "Rebeliantów". Choć mocno zmieniła się w stosunku do Legend, to kluczowe elementy, takie jak wydobycie przyprawy, zostały zachowane. To na niej ekipa uwolniła Wookieech, a Kanan ujawnił się publicznie. Wspomniana przez Leię Dantooine podobno też ma wystąpić w "Rebels", choć na razie to jedynie plotka.

Lothal, czyli główne miejsce działań rebeliantów zwłaszcza w pierwszym sezonie, czerpie garściami z całej OT i prac McQuarriego. Domy farmerów wyglądają niemal identycznie, co te na Tatooine.

Cytaty



Ekipa od obu seriali dość swobodnie zapożyczała sobie ze słynnych słów to tu, to tam. Po zmianach dokonanych przez TCW i "Rebels" wiele kultowych dziś cytatów znalazło nowe życie. Oto niektóre z nich:

  • Podczas poszukiwania Anakina na pokładzie statku w "Dooku Captured" Obi-Wan natrafia na celę, w której rezydują uwięzieni Niktowie. Kieruje do nich słowa: "Nie jesteście więźniami, których szukam". Potem powtórzy je niemalże identycznie, gdy będzie próbował przekonać do odejścia szturmowców poszukujących droidów.

  • W "Children of the Force" admirał Yularen krzyczy "No! Lock them all down, hurry!" ("Nie, zamknij je wszystkie, szybko!"), co jest rzecz jasna lekko zmienioną wersją słów Threepio, który każe Artoo zamknąć wszystkie zgniatarki śmieci na Gwieździe Śmierci.

  • Czasem mamy aluzje również i do napisów początkowych. Tak jest w "Duchess of Mandalore", gdzie mandaloriański minister Jerec mówi w holonagraniu o "czasach wojny domowej" ("a time of civil war").

  • Myślicie, że słowa "Pomóż mi, Obi-Wanie Kenobi. Jesteś naszą jedyną nadzieją" wymyśliła Leia? Nic bardziej mylnego, ale wszystko zostaje w rodzinie - niemal to samo zdanie skierował Bail do Jedi w epizodzie "Cat and Mouse", gdy był uwięziony na Christophsis.

  • W czwartym sezonie twórcy zaczęli tak bardzo czerpać z oryginalnego filmu, że wręcz powtarzali całe sceny. Przykład tego mamy w sekwencji otwierającej "Nomad Droids", gdzie okręt Adi Galii zostaje zaatakowany przez Grievousa, lecz akcja skupia się nie na walczących, lecz na Threepio i Artoo, jak w "Nadziei". Przed pojedynkiem Gallia mówi: "Uderzyli w główny rekator", a w ANH droid protokolarny stwierdza, że: "Wyłączyli główny reaktor". Dwaj robotyczni przyjaciele próbują następnie wydostać się z korytarzy okrętu, unikając walczących (podobnie jak na pokładzie "Tantive"), aż docierają do wolnego Y-winga. C-3PO twierdzi, że zabieranie bombowca (jak również kapsuły ratunkowej) jest zabronione. Artoo w obu przypadkach i tak robi swoje. Podobnie rozpoczyna się odcinek "Point of No Return" z sezonu piątego, tylko tym razem nie ma cytatów.

  • W wyżej wymienionym epizodzie słynne słowa Obi-Wana - "Kto jest większym głupcem? Głupiec, czy ten, który za nim idzie?" - trafiły na ekran początkowy jako złota myśl.

  • Jeden ze słynnych tekstów Sagi, "Hello there", po raz pierwszy pojawił się w "Nowej nadziei", gdzie to pozdrowienie skierował Obi-Wan do Artoo na Tatooine. Potem w "Zemście Sithów" Kenobi wita tak Grievousa, ale okazuje się, że tekst ten wymyślił sam generał. Tak bowiem powitał przeciwnika w "Destroy Malevolence".

  • Zazwyczaj cytaty pochodzą od tej samej osoby, albo są jakoś ze sobą związane, ale nie zawsze. Tak jest w "The General", gdzie klon Hardcase ma za zadanie przedostać się do budynku wroga po cichu. Nie jest z tego powodu zadowolony i stwierdza: "Wolę otwartą walkę od tego całego skradania". Kilkanaście lat później Han Solo "pożyczy" jego słowa na pokładzie Gwiazdy Śmierci. A może jednak najsłynniejszy przemytnik w galaktyce miał coś wspólnego z klonami, bo ledwie odcinek później jesteśmy świadkami zrekonstruowanej niemal w stu procentach humorystycznej rozmowy, podczas której Solo próbował opóźnić przybycie posiłków do bloku więziennego. Tym razem rozmawiającym jest Fives, a stara się chronić skórę Hardcase'a, który zdemolował hangar. Zresztą, ta scena została niemalże tak samo powtórzona w "Rookies", kiedy droid-komandos stara się trzymać Cody'ego z dala od bazy na Rishi.

  • "Co dobrego przyjdzie jej z odwagi, jeśli się zabije?" - takie wątpliwości o wyczynach Steeli Gerrery wyraża Lux Bonteri. Nie on jeden był zamartwiającym się typem, bo niemalże tak samo mówił Luke o Hanie.

  • Kenobi nawet w swych młodszych latach był skarbnicą mądrości i umiał oprzeć się ciemnej stronie. Gdy Maul kusił go w "The Lawless", odparł: "Możesz mnie zabić, ale nigdy mnie nie zniszczysz". Tak samo odpowiedział byłemu uczniowi na pokładzie Gwiazdy Śmierci, tylko jego słowa nabrały więcej sensu, bo w epizodzie czwartym był już po szkoleniu u ducha Qui-Gona, a zatem naprawdę wiedział jak pokonać śmierć. Maul z kolei w tym samym odcinku mówi o Sidiousie: "Czuję obecność, której nie czułem od...". Dziwne, bo Vader tego nie słyszał, ale tak samo zaniepokoił się przybyciem Kenobiego na stację. Może był to popularny zwrot wśród Jedi? Bo Kanan identycznie mówi o Vaderze w "The Siege of Lothal".

  • Anakin, nawet jako Vader, nie zawsze ma mordercze tendencje. Słów "Ustawić broń na ogłuszanie! Chcę mieć ją żywą!" użył dwa razy: podczas pościgu za Ahsoką w "The Jedi Who Knew Too Much" i poszukiwań Lei na pokładzie "Tantive IV".

  • Tu aluzja słowna nieco innego rodzaju: w "Sacrifice" pojawia się po raz pierwszy (i na razie jedyny) kanoniczny Darth Bane, który przemawia głosem... Marka Hamila. Aktor, jak wiemy doskonale, potrafi grać nie tylko miłującego jasną stronę Luke'a, czego przykładem jest jego bodaj druga najsłynniejsza rola, Joker.

  • W "Twin Suns" pod koniec epizodu możemy usłyszeć dziwnie znajomy głos ciotki Beru wzywającej Luke'a do domu... nic dziwnego, bo jej głos został przekopiowany wprost z filmu.

Varia



Tutaj zbieramy wszystko to, co w taki czy inny sposób nie pasuje do reszty. Często są to dość nietypowe mrugnięcia okiem w stronę filmu lub też sceny odtworzone z niemalże stuprocentową dokładnością.

  • W "Rising Malevolence" Plo Koon i klony zostają uwięzieni w kapsułach ratunkowych, na które polują droidy bojowe. Jedna z nich ma numer 1977, czyli rok premiery czwartego epizodu.

  • W "Bombad Jedi" Jar Jar udaje mistrza Jedi i w związku z tym wkłada szatę Anakina. W pewnym momencie musi uciekać przed droidami i chowa się pod wodą, zostawiając odzienie na powierzchni. Maszyny znajdują jedynie puste odzienie, co - zdaniem Henry'ego Gilroya - zostało uczynione z myślą o znikającym ciele Obi-Wana po pojedynku z Vaderem. Zresztą, finał TCW - jeśli oczywiście nie liczyć nieukończonych odcinków - odpowiada między innymi na pytanie dlaczego niektórzy Jedi stawali się duchami, a inni nie. Kapłanki Mocy, u których można było przejść odpowiednie szkolenie, po zdjęciu szat znikają niemal tak samo, jak Obi-Wan po śmierci. Może ma to pokazać, że ciało jest, jak mawiał Yoda, tylko skorupą?

  • Scena "pożyczenia" zbroi od szturmowców na pokładzie Gwiazdy Śmierci jest jedną z zabawniejszych w czwartym epizodzie. Pewnie dlatego ekipa postanowiła uczynić do tego aluzję w "The Lawless", tylko tam Obi-Wan okrada nie szturmowca, lecz Mandalorianina.

  • Wspominaliśmy wyżej o wyraźnych aluzjach do Imperium pod koniec sezonu piątego TCW. Objawia się to nawet w stylistyce scen, gdy w "The Jedi Who Knew Too Much" Tarkin wchodzi do celi Ahsoki niemal tak samo, jak Vader do pochwyconej Lei.

  • W "Droids in Distress" Artoo pracuje potajemnie dla powoli organizującego rebelię Baila Organy. Pod koniec odcinka mężczyzna nachyla się nad droidem tak, jak czyniła to jego córka, gdy wkładała kartę z danymi do astromecha. Nawet ujęcie kamery jest podobne.

  • Większa część sekwencji walki z AT-AT w "Relics of the Old Republic" widziana z perspektywy Ezry to niemalże kopia tego, co robił Luke podczas próby zniszczenia Gwiazdy Śmierci. Obaj próbowali najpierw polegać na przyrządach celowniczych, a dopiero potem otworzyli się na Moc.

  • Astromechy muszą się najwidoczniej mieć na baczności i nie dać porazić prądem. Artoo został zaatakowany przez Jawów, a scena ta została w bardzo podobny sposób powtórzona w "Always Two There Are", tylko tym razem ofiarą jest Chopper, a atakują go nie mieszkańcy Tatooine, lecz droid ID9 należący do Siódmej Siostry.

Aluzji jest z całą pewnością więcej; do wychwycenia często wymagają sprawnego oka oraz umiejętności kojarzenia. Twórcy się w nich lubowali i z całą pewnością w nadchodzących latach zobaczymy jeszcze nie raz "Nową nadzieję" odtworzoną w taki czy inny sposób w animowanej formie.

Zwiastun dalszych odcinków drugiego sezonu "Rebeliantów" [UPDATE]

YouTube
58



I stało się: przed nami zwiastun nadchodzących odcinków z drugiej połowy drugiego sezonu serialu "Star Wars: Rebelianci". Zajawka była zapowiadana przez aktorów i twórców przez cały tydzień, a wczoraj w nocy Dave Filoni ostrzegł na swoim Twitterze, że zawiera ona spoilery. Jeśli czytacie nasze rebelsowe newsy, pewnie część z pokazanych tu rzeczy nie jest dla Was nowością, ale i tak trailer ujawnia bardzo dużo.



Serial powróci już w przyszłą środę, wraz z odcinkiem "A Princess on Lothal".

UPDATE - 16.01.16.

Filoni postanowił wyjaśnić parę spraw związanych z trailerem i w artykule na EW opowiada o niektórych scenach. Tak jak zwiastun, jego wypowiedzi zawierają spoilery, więc czytacie na własne ryzyko.



Miecz świetlny krzyżowy

Na zwiastunie wyraźnie widzimy jak Ezra trzyma ostrze podobne do tego, jakim posługuje się Kylo Ren w „Przebudzeniu Mocy”, a dzięki rozmaitym publikacjom wiemy, że jego miecz to starożytny projekt. Filoni chciał zrobić ukłon w tym kierunku, bo wedle niego to ważne, aby starwarsowe media nawiązywały do siebie nawzajem. Ów broń zatem daje nam „szerszy kontekst do tego, co okazuje się później”. Gdzie i jak Bridger go znalazł? Będziemy musieli poczekać na tę odpowiedź.



Świątynia Sithów (?)

„Miejsce to polubiliby Sithowie”, taką wskazówkę daje Filoni. Świątynia miała się pierwotnie pokazać w niewyświetlonych odcinkach „The Clone Wars“. Budynek ten otaczają gwiazdy, a nad nimi znajduje się coś, co przypomina rysę w niebie. „Ale czy to naprawdę gwiazdy?”, mówi Filoni. Autor artykułu podejrzewa, że to miejsce znajduje się raczej pod ziemią. Świątynię otaczają skamieniałe figury, niby ofiary przysypane pyłem wulkanicznym z Pompei. Dave mówi, że miejsce to „wywołuje zmarłych” i stanowi dla bohaterów wyzwanie – wejdą tam, ale wyjdą odmienieni. Autor artykułu przywołuje też słowa Yody z niedokończonego aktu TCW o Utapau – w których to mistrz opowiada, że wedle legend w sercu każdej starożytnej broni masowego rażenia znajdował się kryształ kyber. A na zwiastunie widać wiązkę energii wypływającą prawdopodobnie z obszaru nad świątynią. Filoni mówi, że "historia się powtarza”, a Star Wars to opowieść między innymi o kontroli i potędze. Choć wiązka może się kojarzyć z bazą Starkiller, to na pewno broni Najwyższego Porządku nie ujrzymy w serialu – ale ważne jest owo wizualne podobieństwo, bo dzięki niemu silniejsza jest mitologia SW.

Leia

O Lei w „Rebeliantach” dowiedzieliśmy się trochę w ostatnich dniach, dlatego tutaj piszemy tylko nowości – okazuje się, że księżniczka nie uważa się za członkinię rebelii. Owszem, sympatyzuje z nią, podobnie zresztą jak jej ojciec, ale on sam jest w Senacie, a imperialni postrzegają ją raczej jako swoją sojuszniczkę.



Vader

Ostatnie dziesięć odcinków opowie historię pościgu Vadera za Ahsoką, która wedle niego i Imperatora jest kluczem do odnalezienia innych Jedi. Dlatego Darth skontaktuje się z inkwizytorami.Ten wątek ma się zakończyć do końca sezonu. Walka Vadera z byłą uczennicą ma być pełna emocji, bo wedle Filoniego jeśli tych zabraknie, to pojedynki na miecze mają mało sensu. Do ekipy aktorów powrócił Matt Lanter, który użyczy głosu holografcznemu Anakinowi – dla Ezry, który będzie kuszony przez ciemną stronę, istotne będzie spojrzenie dla Skywalkera zanim przeszedł na ciemną stronę. Holonagranie pojawi się w holokronie Kanana, który prócz wiadomości Obi-Wana zawierał lekcje walki mieczem – a któż lepiej poprowadziłby takie zajęcia, niż Anakin Skywalker? Scena, w której Vader zlatuje do Ezry na kadłubie TIE miała go uczynić podobnym do boga, zwłaszcza w oczach chłopca. Dla twórców postać mrocznego lorda jest kłopotliwa, bo ma on pelerynę, a to zawsze pożera budżet.



Yoda

O powrocie tej postaci krążyły już parokrotnie plotki. Mistrz wygląda inaczej, niż w TCW – Filoni mówi, że to po to, aby odróżnić wizualnie „Rebeliantów” od poprzedniego serialu, ale twórcy wykorzystali też fakt, że Yoda pojawia się w wizji Bridgera, więc po prostu może tak młodzieniec go widzi oczyma swojej wyobraźni. Dużym wpływem na jego była stara figurka Kennera, twórcy chcieli dać mistrzowi nawet słynnego pomarańczowego węża, ale ostatecznie się powstrzymali, między innymi ze względów budżetowych.



Nowy inkwizytor

Można go dostrzec dosłownie w kilku momentach, ale owszem – mamy czwartego w serialu inkwizytora. Wedle Dave'a fajnie jest ich tworzyć, bo mają super kostiumy. Reżyser nie chciał jednak powiedzieć kto znajduje się pod maską - choć warto dostrzec, że człowiekiem nie będzie, bo ma cztery palce w dłoniach i inaczej zbudowane stopy.



Strażnicy świątyni Jedi

Wedle autora artykułu głos jednego ze strażników świątyni Jedi brzmi bardzo podobnie to tego, którym przemawia Snoke. Filoni cieszy się, że fani widzą aluzje tu i tam, ale nie chce zdradzić kto się wciela w tę postać. Zaprzecza jednak, jakoby faktycznie był to Snoke, bo nie chciałby zdradzać tak wielkiej rzeczy w serialu, jak również wolałby, aby filmy nie rozwiązywały za niego zagadek „Rebeliantów”. Poza tym, wedle niego ludzie teraz zaczną widzieć Snoke'a w każdym, nawet Chopperze – kto wie, może zgrał swoją osobowość z dysku twardego do organicznej istoty? Na zwiastunie widać też jak strażnicy walczą i z rebeliantami, i z inkwizytorami, także kwestia ich lojalności jest sporna. Spotkanie z nimi będzie wielką chwilą dla Kanana.



Lasatowie

Na trailerze widzimy dwoje innych Lasatów poza Zebem, w tym starszą damę. Orrelios myślał, że był ostatni, ale się mylił – będzie bardzo zaskoczony, gdy ich zobaczy. Swoją drogą, te słowa kłócą się z tym, co na temat Lasatów zostało ustalone w nowym kanonie: w jednej z książeczek Garazeb wspomina swoją babcię (może to właśnie owa staruszka?) i opisując ją, używa czasu teraźniejszego, co wskazuje, że żyła; po drugie, w odcinku „Droids in Distress” Hera mówi, że „żaden z Lasatów nie został na Lasanie”. Zobaczymy jak to zostanie rozwiązane w nadchodzącym epizodzie.



Cham Syndulla

O powrocie tej postaci też wiemy od jakiegoś czasu. W serialu Herę odwiedzi jej ojciec, którego życie niemal cały czas było wojną. Jednak jego doświadczenie w organizowaniu ludzi okaże się pomocne dla rebeliantów.

Mandalorianie

Tu reżyser nie ma wiele nowego do powiedzenia, poza tym, że nadchodzące odcinki pokażą o Mandalorianach coś, czego fani do tej pory nie wiedzieli. A to otworzy drogę do „mando szaleństwa” w przyszłości.



”Stary mistrz”

Wystarczy się przyjrzeć postaci pod kapturem, zwłaszcza jej charakterystycznym tatuażom, aby rozpoznać w niej Dartha Maula. Problem w tym, że Filoni nie chce nawet tego potwierdzić – bo nawet jeśli ludzie zgadną poprawnie jego tożsamość, to nadal nie będą wiedzieć jak wszystko w serialu zagra. A poza tym nie wiemy jakie są zamiary tego bohatera, co doprowadzi do ukochanych przez Dave'a spekulacji.

Zapraszamy do dyskusji na forum.

Reakcja na obsadę „Rogue One” i nowe zdjęcia z Cardington

7



Ostatnie ogłoszenia z D23 Expo wywołały całkiem sporo różnych komentarzy. Po pierwsze z oficjalnego logo zniknęło słowo „Anthology”. Teraz oficjalny tytuł to „Rogue One: A Star Wars Story”. Jednocześnie w materiałach na oficjalnej, czy w prasie pojawia się słowo „Anthology”. Lucasfilm w ogóle nie wypowiedział się w tej sprawie, za to niektórzy fani sugerują, iż „Antologia” ma być odpowiednikiem słowa „Saga”, a „Opowieść/Historia” – „Część”. Więc być może z „Antologią” jeszcze się spotkamy na zbiorczych wydaniach. Czas pokaże.



W Stanach pojawiło się bardzo wiele komentarzy na temat obsady „Rogue One”. Z jednej strony chwalą one różnorodność rasową – trzech Azjatów (dwóch Chińczyków i jeden urodzony Londynie Pakistańczyk), jeden Latynos i jeden przedstawiciel czarnej rasy. Z drugiej jednak na części serwisów trwa oburzenie, iż obsadzono tak mało kobiet, że nie zachowano parytetu. Brak płci pięknej jest zauważalny, ale warto też zwrócić uwagę na klimat w jakim zachowany ma być obraz – jak choćby „Hamburger Hill”, „Szeregowiec Ryan” czy „Wróg numer 1”. To były filmy zdecydowanie bardziej o grupie mężczyzn. Zresztą to póki co zaledwie dziewięcioro członków obsady, z pewnością jest ich więcej, choć raczej nie ma co liczyć na więcej kobiet w głównych rolach. Niestety bardziej zauważalny na ujawnionym zdjęciu jest praktyczny brak obcych ras.

Warto zwrócić też uwagę, że zmieniła się nam jedna osoba na liście producentów. Tony’ego To („Pacyfik”, „Kompania braci”) zastąpiła Allison Shearmur („Kopciuszek”, „Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia”). Nadal też nie potwierdzono oficjalnie udziału Alexandre’a Desplata.

Opublikowanie też zdjęcia obsady na planie daje nam nadzieję, że film Garetha Edwardsa nie będzie schowany w tajemniczym pudełku, jak „Przebudzenie Mocy”. Prawdę mówiąc już samo zdjęcie mówi nam trochę o tym, kto kim będzie i czego możemy się spodziewać. Przede wszystkim wróci Yavin, tym razem chyba nie ma co liczyć na zmyłkę w stylu pokazanie piasku, niech fani myślą, że wracamy na Tatooine.



Felicity Jones na pierwszym planie prawdopodobnie będzie główną postacią, szefową grupy. Akurat tego wszyscy się spodziewali, bo to jej nazwisko Lucasfilm/Disney promowały najgłośniej. Ciekawsze jednak są jej rękawice, z charakterystycznym kółkiem w środku. Przypominają one dość mocno wczesne koncepty rękawic Boby Fetta. Zresztą te kółka znalazły się nawet na niektórych starych figurkach Kennera/Hasbro. Co jak co, ale to z pewnością dolewa oliwy do ognia do plotek o powiązaniu postaci Felicity z Fettem.



Riz Ahmed zagra prawdopodobnie technika grupy Rebeliantów. Ale ciekawszy jest jego strój, a dokładniej godło, które ma na ramieniu. Oczywiście należy do Imperium. Pytanie, czy jego postać jest dezerterem, czy raczej szpiegiem podszywającym się pod funkcjonariusza Imperium? Może jednym i drugim. W każdym razie szpiedzy tłumaczyliby znikomą obecność obcych.

Diego Luna, tu nadal mamy fanowskie spekulacje, czy to będzie Biggs Darklighter. Jeśli Biggs to po co mieliby przekazywać plany Lei? Ale może właśnie o tym jest film. Może fakt, że jako jedyny ma broń palną sugeruje, że będzie strzelcem/snajperem?

Jiang Wen w zbroi, trochę niczym łowca nagród. Może spec od walki wręcz? Warto zauważyć, że to jego widzieliśmy na zdjęciach z Daily Mail.



Donnie Yen tu mamy kolejną zagadkę, zwłaszcza jak się spojrzy na jego oczy. Wygląda trochę na ociemniałego, w dodatku jego broń przypomina też trochę broń Rey. Tyle, że jest to też patyk z jakimiś metalowymi dodatkami. Zważywszy na to, że Yen jest mistrzem walk wschodu, szkoda byłoby go nie wykorzystać jego umiejętności. Znów podobnie jak Wen wygląda trochę na łowcę nagród. Jego zarękawice są bardzo podobne do tych Boby Fetta.

Na zdjęciach brakuje kilku osób.
Alan Tudyk, w jego przypadku oficjalna ogłosiła, że zagra on postać w technice mo-cap. Czyli pójdzie śladem Ahmeda Besta, Andy’ego Serkisa i Lupity Nyong’o, może to nowy trend w „Gwiezdnych Wojnach”. W każdym razie będzie obcym rodzynkiem.

Ben Mendelsohn o nim od dawna mówiono, że zagra czarny charakter. Więc może dlatego brakuje go na tym zdjęciu.

Mads Mikkelsen w jego przypadku aż się prosi, by znów grał tego złego i wspomógł Mendelsohna. Ale prawdopodobnie jest jeszcze jedna istotna rola do obsadzenia, dowódcy, który posyła grupę do boju. Niektóre źródła sugerują, że tym razem Mikkelsen zagra tego dobrego.

Forest Whitaker być może to on mógłby zagrać tego dowódcę. Albo też wspomóc Mendelsohna po stronie tych złych. Ten aktor również udowodnił, że doskonale nadaje się do roli szwarccharakteru. Ostatnio zaś ich nie grywał, więc...

Oczywiście to na pewno nie wszyscy aktorzy, których zobaczymy w filmie. Ciekawe czy i tym razem czekają nas jeszcze jakieś niespodzianki.

Jeszcze jedna rzecz związana z tym zdjęciem to powiązanie z napisami początkowymi „Nowej nadziei”, która może być istotna dla akcji filmu. Tam mamy powiedziane, że Rebelia odniosła pierwsze zwycięstwo w walce ze złowrogim Imperium Galaktycznym. Okręty Rebelii atakowały z ukrytej bazy (Yavin?), a podczas bitwy szpiegom Rebelii udało się wykraść tajne plany Gwiazdy Śmierci. Warto to zapamiętać, bo to prawdopodobnie jest streszczenie scenariusza „Rogue One”. Zobaczymy, czy więcej będzie szpiegów czy pilotów w akcji.

Na koniec kolejna partia zdjęć z Cardington Sheds. Czyżby było tam widać znane już nam myśliwce?

Bestiariusz "The Clone Wars": sezon 6

Starwars.com
1



Chyba nikt się nie spodziewał, że Adam Bray będzie kontynuował swoją serię o zwierzakach "The Clone Wars", ale tak się jednak stało: autor dodał na Oficjalnej kolejny artykuł dotyczący stworzeń z serialu "The Clone Wars". Tym razem skupia się on na zwierzakach z niepełnego sezonu szóstego i zahacza o istoty z niedokończonych odcinków. Jeśli chcecie sobie przypomnieć poprzednie artykuły, to ten z pierwszego sezonu znajduje się tutaj, z drugiego - tu, w tym miejscu z czwartego, a piąty odnajdziecie tutaj.

Ostatni sezon "The Clone Wars" zabiera nas na kilka nowych światów i ponownie odwiedza stare. Wszystkie mają w sobie coś unikalnego, jeśli chodzi o dzikie zwierzęta, lecz niedokończony akt "Crystal Crisis on Utapau" pokazuje nam największą menażerię fantastycznych stworzeń, które są nowe dla serii. Czy jesteście gotowi na jeszcze jedno, ostatnie safari z potworami?



Aiwhy

Gdy klimat Kamino drastycznie się zmienił, lodowe pokrywy stopniały i zalały planetę. Kaminoanie użyli swojej techniki klonowania, aby przystosować siebie i inne stworzenia do nowych warunków środowiskowych. Przemierzali swój świat przy pomocy jednych z biologicznych ciekawostek: latających wodnych stworzeń znanych jako aiwhy. W "Fugitive" widzimy drużyny lecące na tych zwierzętach i poszukujące zbiegłego klona, Fivesa.

Te duże "podniebne wieloryby" próbowały dostać się do Sagi od czasów "Imperium kontratakuje". Oryginalnie zaprojektował je artysta Ralph McQuarrie, aby latały na Bespinie, ale wycofano je z powodu ograniczeń budżetu. Potem znowu rozważano ich debiut przy "Powrocie Jedi". Artystka Terryl Whitlatch ponownie je zaprojektowała na potrzeby "Mrocznego widma" jako gungańskie wierzchowce, ale wycięto je, gdy okazało się, że bitwa mieszkańców Naboo będzie się toczyła na powierzchni ziemi, a nie w niebiosach. Aiwhy ostatecznie pojawiły się w "Ataku klonów".



Pikobi

Pikobi to małe, nielotne gadoptaki (stworzenia o cechach zarówno gadów, jak i ptaków), które można znaleźć na wielu światach, między innymi na Naboo, Onderonie, Coruscant, Oba Diah i Dagobah. Te społeczne zwierzęta mają płetwiaste stopy, które czynią z nich świetnych pływaków i poruszają się szybko na lądzie i w wodzie. Żywność zdobywają swoim podobnym do dzioba pyskiem (młode nuny są ich ulubionym posiłkiem). Ich długie ogony pomagają im zachować równowagę podczas biegu, choć mogą je zrzucać, by rozproszyć tooki i inne drapieżniki.

W "The Lost One" widzimy pikobi pożywiające się małymi, tłustymi robakami w więzieniu syndykatu Pyke'ów na Oba Diah. Później Yoda natrafia na nie na Dagobah w "Voices".

Jak wiele z niesamowitych stworzeń z Naboo, pikobi zostały zaprojektowane przez Terryl Whitlatch. Darren Marshall, artysta Lucasfilm Animation, pomniejszył te widziane na Coruscant zwierzęta w "The Jedi Who Knew Too Much", a ich wariacje można spotkać w innych odcinkach.



Bogwingi

Na sklepieniach Dagobah gadoptasie bogwingi przelatują nad bagnami, polując na gryzonie i inne małe stworzenia. Ich skrzeki niosą się nad moczarami, gdy spotykają się w locie, a następnie lądują na ziemi w dużych grupach. Są świetnymi lotnikami od chwili przyjścia na świat (matki rodzą je, gdy są w locie!). Istnieje kilka gatunków bogwingów. Największe to dominujące drapieżniki na Dagobah i są całkiem niebezpieczne. Podobne gatunki można zobaczyć na Nal Hutcie, Aleenie, Zygerrii i Kadavo. Yoda płoszy grupę bogwingów podczas pierwszej wizyty na Dagobah w "Voices".

Bogwingi po raz pierwszy zaprojektowano na potrzeby "Imperium kontratakuje" jako kukiełki i widać je w locie nad bagnem. Kenner wypuścił je jako zabawki w 1998 roku w serii "Complete Galaxy". Były częścią minidioramy Dagobah, która zawierała też figurkę Yody.



Varactyle

Godne zaufania varactyle są hodowane przez mieszkańców Utapau i używane do przemieszczania się w miastach umieszczonych w lejach krasowych. Przyczepne podkładki na ich stopach pozwalają tym gadoptakom na przywieranie się do ścian jaskiń i podziemnych przejść. Jazda na varactylu jest ekscytująca, gdyż zwierzęta te poruszają się z prędkością 330 km/h!

Pierwszy raz spotkaliśmy te inteligentne roślinożerne w "Zemście Sithów", gdy Obi-Wan dosiada varactyla o imieniu Boga podczas pościgu za generałem Grievousem, co prowadzi do ich pojedynku. Znowu natrafiamy na te stworzenia (choć wcześniej z perspektywy chronologicznej) w "Crystal Crisis". Tym razem to Grievous ściga Anakina i Obi-Wana, gdy natrafiają na kolonię rozrodczą varactylów w niższych tunelach na Utapau.

Oryginalnego varactyla zaprojektowano na prośbę George'a Lucasa i zainspirowano się kartą Topps (#136) narysowaną przez zmarłego Ala Williamsona. Karta przedstawia pustynnego szturmowca siedzącego na zielonym gadzie, który przypomina krzyżówkę pomiędzy dewbackiem a varactylem. Stwór przeszedł wiele zmian na etapie tworzenia szkiców i makiety, zanim nie zmienił się w istotę znaną z "Zemsty Sithów". Boga zainspirowała ludzi z Hasbro i LEGO do stworzenia figurek bardzo poszukiwanych przez kolekcjonerów.



Dactiliony

Dactyliony, niegdyś krwiożercze drapieżniki, które żywiły się rodowitymi Pau'anami i Utaiami (oraz jajami varactylów), zostały ostatecznie udomowione i stały się głównym środkiem transportu na Utapau. Obi-Wan i Anakin często wykorzystują je do podróżowania po planecie w odcinku "Crystal Crisis". Zwierzęta te odegrały również kluczową rolę w późniejszej bitwie z armią droidów Separatystów. Choć brakuje im jakiegokolwiek ochronnego pancerza, to ich potężne szpony i ostre dzioby z łatwością rozrywały mizerne droidy bojowe.

Dactylion został oryginalnie zaprojektowany przez Michaela Patricka Murnane'a jako wierzchowiec dla Ki-Adi Mundiego w "Zemście Sithów". Ostatecznie przeniesiono go w tło filmu. Amy Beth Christenson zaadaptowała go na potrzeby "The Clone Wars", gdzie stał się ważnym elementem w odcinkach "A Death on Utapau" i "In Search of the Crystal".



Potwór nos

Potwór nos to straszliwa, ośmiometrowa bestia, która żyje w rzekach i jeziorach znajdujących się w lejach krasowych na Utapau. Ich cztery podobne do wioseł łapy oraz ogon idealnie nadają się do podwodnego życia. Duże zielone oczy pomagają im widzieć w mrocznych wodach, a przezroczyste powieki chronią je, gdy nurkują szczególnie głęboko.

Gdy Anakin i Obi-Wan przemierzają leje krasowe w "A Death on Utapau", napada na nich jedno z tych żarłocznych stworzeń. Rycerzom Jedi udaje się przetrwać tylko dzięki mieczowi Anakina, który młodzieniec wbija w pokrytą mackami głowę stwora.

Potwór nos został zaprojektowany przez grupę artystów z Lucasfilmu, między innymi Michaela Murnane'a i Iana McCaiga na potrzeby sceny niewykorzystanej z "Zemsty Sithów". W adaptacji powieściowej Obi-Wan natrafia na nosa wraz z młodym w jaskini. Na potrzeby podobnej sytuacji w "The Clone Wars" zwierzę zaadaptował David LeMerrer.



"Duże bestie z Utapau"

Gdy Anakin i Obi-Wan poszukują transportu w wiosce Amanich w "Crystal Crisis", natrafiają na stado wielkich, szarych stworzeń pożywiających się trawą. Te nieskomplikowane brutale pokryte są pancerzem na grzbiecie, który chroni ich przed atakami latających drapieżników. Wyglądają na dość posłuszne stworzenia i Amaniowie prawdopodobnie hodują je, aby pozyskiwać z nich jedzenie oraz skóry, z których budują swoje wioski.

Te bestie zaprojektował artysta Andre Kirk na podstawie szkiców Dave'a Filoniego. Są jedynymi widzianymi w TCW stworzeniami, które muszą jeszcze otrzymać oficjalną nazwę.



Jamele

Jamele zostały zaprojektowane przez Pata Presleya. Z długimi, wrzecionowatymi nogami, dużym garbem i wydłużonym pyskiem stworzenia ciężko jest odnaleźć źródło inspiracji dla nich. Te przyjazne stworzenia służą Amanim z Utapau jako wierzchowce. Anakin i Obi-Wan spotykają to dziwaczne zwierzę poza ich obozem, a ostatecznie używają do ciągnięcia wielkiego kryształu kyber w "Crystal Crisis".

Które stworzenia z TCW były Waszymi ulubionymi? Na którym przemierzalibyście obcy krajobraz? Która bestia przeraża Was najbardziej? Które chcielibyście mieć jako zwierzaka... lub jako stek skwierczący na weekendowym grillu?

Ugnaught

Gentle Giant
0

Gentle Giant znowu powiększa. Tym razem cyfrowo zeskanowano figurkę Ugnaughta, a następnie zwiększono jej wymiary aby osiągnęła prawie 22 centymetry wysokości. Ta (kolejna już z powiększonych Kennerowskich) figurka trafi do sprzedaży w trzecim kwartale przyszłego roku i kosztować będzie 85$ - co jest standardową ceną dla figurek z tej serii. Nabyć ją można w tym miejscu.

Wicket

Gentle Giant
4

Cyfrowo zeskanowane i powiększone figurki Kennera sprzed 30 lat, które obecnie wydaje Gentle Giant cieszą się niesłabnącą popularnością. Niedawno firma uruchomiła przedsprzedaż na kolejną z nich, tym razem małego Wicketa. Ewok w tej powiększonej wersji (skala 1:6) mierzyć będzie prawie 16 cm wysokości. Do osób, chcących zapłacić za niego 80$ trafi w drugim kwartale przyszłego roku.

Gentle Giant przygotowuje się na Comic Con

Gentle Giant
5

Już jutro w San Diego rozpocznie się konwent, będący mekką fanów fantastyki. Wiele firm zaprezentuje na nim swoje najnowsze produkty, z których część będzie dostępna po raz pierwszy na tej imprezie. Gentle Giant rozpoczęło już przedsprzedaż na cztery figurki, które fani będą mogli odebrać po Comic Conie. Niektóre sprzedały się błyskawicznie, ale znając życie, po imprezie będzie można część z nich odkupić na eBayu.

Pierwszą z nich było popiersie Luke'a Skywalkera wykonane, w skali 1:6 (niecałe 16 cm wysokości), wg concept artu Ralpha McQuarrie. Kolejne było popiersie Jeka Porkinsa, również wykonane w skali 1:6 (17,2 cm wysokości). Za każdą z tych figurek zapłacić trzeba było 85$. Następne dwa produkty kosztowały po 80$. Wśród nich jest powiększony do skali 1:6 (30 cm wysokości) kierowca AT-AT Kennera oraz równiż wykonany w skali 1:6 (17,2 cm wysokości) droid R2-KT.

Imperialny zwiadowca

Gentle Giant
3

Gentle Giant kontynuuje swoją linię powiększonych figurek Kennera. Cyfrowo zeskanowane i powiększone do skali 1:6 gadżety trafiają do sprzedaży ponownie po ponad 30 latach, znajdując nabywców zarówno wśród nowych fanów, jak i osób z nostalgią wspominających czasy oryginalnej trylogii. Tym razem firma uruchomiła przedsprzedaż na figurkę imperialnego zwiadowcy. Będzie miał 32 centymetry wysokości, a zapłacić za niego będzie trzeba 80$. Do nabywców trafi w pierwszym kwartale przyszłego roku.

Wampa i Luke

Gentle Giant
5

Firma Gentle Giant pokazała już parokrotnie powiększone wersje figurek Kennera z lat osiemdziesiątych i teraz zaprezentowała podwójny zestaw inspirowany "Imperium kontratakuje": Luke'a Skywalkera w stroju z Hoth i wampę. Mieliśmy już ją okazję zobaczyć podczas tegorocznego San Diego Comic Con. Luke będzie miał nieco ponad 30 cm., natomiast śnieżny stwór mierzy prawie 56 cm. Jeśli zamówimy figurki do 14 października, wtedy Rebelianta dostaniemy za darmo, ale za tę przyjemność i tak trzeba zapłacić 399 $. Termin ukazania się ich to trzeci kwartał 2014 roku.

Kultowy Boba Fett

Gentle Giant
8

Firma Gentle Giant uruchomiła przedsprzedaż na swoje kolejne produkty z serii Jumbo Kenner. W tej serii wydawane zostają figurki, które są cyfrowo zeskanowanymi i powiększonymi gadżetami Kennera sprzed lat.

Pierwszą z nowych figurek jest Boba Fett z plecakiem z wyrzutnią rakiet. Oryginalna figurka Kennera w tej wersji jest wręcz kultowa pośród kolekcjonerów. Zawdzięcza to faktowi, że nigdy nie została wydana. Na etapie projektu uznano, że wyrzutnia rakiet jest zbyt niebezpieczną zabawką dla małych dzieci - niewielkie części mogłyby zostać połknięte. Wycofano się zatem z jej produkcji. Część z egzemplarzy, które powstały podczas prac nad nią zostało wyniesionych przez pracowników firmy. Stąd też można od czasu do czasu trafić wspomnianą figurkę na eBayu, cena jej jednak jest dosyć duża. Powiększona (do 30 cm) figurka Gentle Giant będzie kosztowała 85$ i wyjdzie w pierwszym kwartale przyszłego roku.

Pozostałe dwa gadżety wprowadzone do sprzedaży z tej serii to figurka Gammoerańskiego gwardzisty, która również trafi do sprzedaży w pierwszym kwartale 2013 roku za 85$ oraz podstawka na której można ustawić swoje figurki z pałacu Jabby. Podstawka mierzyć będzie ponad 50 centymetrów wysokości, prawie metr szerokości i ok 50 centymetrów głębokości. Zapłacić za nią będzie trzeba 89$, a do sprzedaży trafi w tym samym terminie co dwa pozostałe gadżety.

Szacunkowy rozkład zysków Gwiezdnych Wojen

1

Jeśli zastanawiało Was kiedyś ile i na czym tak naprawdę zarabia Lucasfilm na Gwiezdnych Wojnach, to ten diagram powinien Wam obrazowo to unaocznić.



I statystycznie. Najwięcej bo aż 45,6 % (15 miliardów USD) Gwiezdne Wojny zarobiły na wszelakich figurkach i zabawkach (głównie Hasbro, LEGO, Kenner). Tak naprawdę to one stanowią największą żyłę złota sagi. Na drugim miejscu - 14,3 % mamy zyski z gier komputerowych (4,7 miliarda USD) a tuż za nimi 13,7 % stanowią zyski ze sprzedaży biletów w kinach (4,5 miliarda USD). Równie dobrze trzymają się wydania DVD (też VHS i BD) - 13% (4,3 miliarda USD). Aż 6 % przychodu z Gwiezdnych Wojen stanowi sprzedaż książek (w tym także książek dla dzieci, albumów i komiksów) - to rynek na przestrzeni 36 lat wart 2 miliardy USD. Słabo ma się dochód z wypożyczania Gwiezdnych Wojen bo to zaledwie 3,6 % (1,2 miliarda USD). Resztę (1,3 miliarda USD) stanowią inne dochody, które trudno czasem pogrupować (w tym konwenty, wystawy i inne rzeczy).

Yoda

Gentle Giant
20

Firma Gentle Giant uruchomiła przedsprzedaż na kolejną swoją figurkę z serii Jumbo Kenner. Przypomnijmy, że gadżety wychodzące w tej serii są powiększonymi wersjami figurek Kennera sprzed ponad 30 lat. Dotychczas ich powiększone gadżety miały ok 30 cm wysokości, tym razem jednak, najnowsza figurka ma 15 centymetrów - a wszystko po to, aby zachować identyczną skalę. Do sprzedaży trafić bowiem ma gadżet przedstawiający Yodę. Zapłacić za niego trzeba 75$. Do nabywców trafi w czwartym kwartale bieżącego roku.

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.