Dla dorosłych :: Newsy

„The Empire Strips Back: Holiday Special”

4

Burleska „The Empire Strips Back” zadebiutowała w Australii w 2011 roku. Od tego czasu wielokrotnie była wystawiana tam oraz w USA. Z uwagi na niemożność grania na żywo ekipa odpowiedzialna za nią postanowiła stworzyć coś po co będą mogli sięgnąć fani online na całym świecie. I tak powstała „The Empire Strips Back: Holiday Special”. Produkcja nawiązuje oczywiście do kultowego The Star Wars Holiday Special , tylko jak to twórcy z Australii mają w zwyczaju w formie burleski. Godzinne nagranie nabyć będzie można w tym miejscu za niecałe 38 zł. Jego premiera odbędzie się już jutro. Poniżej możecie zobaczyć trailer, a w czeluściach Bastionu odnajdziecie materiały ze spektakli wystawianych w poprzednich latach.

Keira Knighley nie chce się już rozbierać!

13

Pożegnaliśmy rok 2020 z nadzieją, że nowy będzie lepszy. Niestety, nie minął jeszcze pierwszy miesiąc tegoż roku, a już mamy zatrważające wieści. Otóż nasza królowa kolumny plotkarskiej, Keira Knightley znów dała o sobie znać. Poza rolą Sabe w „Mrocznym widmie” przede wszystkim kojarzymy ją z barwnych plotek... Ale to co ogłosiła w wywiadzie dla podcastu Chanel Connects niejednego może fana aktorki kosztować zawał. Otóż Keira przyznała, że w nowych kontraktach kazała zapisać klauzulę, że nie będzie brała udziału w scenach erotycznych, rozbieranych i to nawet w wersji topless. Koniec, basta, jak to mówią nie będzie niczego...

Keira Knightley


Ale... potem dodała, że możliwy jest pewien wyłom wynikający z powodów aktorki. Otóż jak przyznała, jest zbyt próżna, a urodzenie dwójki dzieci zostawiło ślad na jej ciele. Dlatego nie chciałaby się rozbierać na planie przed facetami. Jak kobieta stanie za kamerą, a film będzie o akceptacji ciała, rodzicielstwie to Knightley z pewnością rozważy taką propozycję. W każdym innym przypadku odsyła wielbicieli jej wdzięków do starszych filmów.

Natomiast w innym, ciut wcześniejszym wywiadzie Keira powiedziała wprost i to dosadnie – po ciąży opadły jej piersi. Gra skończona. Poważnie także dodała, że zdaje sobie sprawę, iż teraz często sceny rozbierane są wycinane z filmów i lądują na stronach porno. To powód dla którego nie jest już chętna na takie zabawy.

Przypominamy, że podobne rozważania miał siedem lat temu Ewan McGregor. Nie to, żeby akurat on urodził dzieci... Zwyczajnie również powątpiewał, czy w pewnym wieku (czy raczej po odpowiednim przebiegu), to jeszcze powinien takie role rozważać. Szczęśliwie dla nas wszystkich ostatecznie zdecydował, że jak będzie okazja to się rozbierze i to bez warunków w scenariuszu. Tylko, że póki co zbytnio takich propozycji nie ma. No, cóż mógłby wziąć przykład z Bai Ling i rozbierać się bez okazji i poza planem... ale za to wycięli ją z „Zemsty” więc lepiej niech Ewan nie idzie tą drogą, przynajmniej do premiery „Obi-Wana Kenobiego”.

Wookieerotica #2

Giant Panda King
6

W 2017 do sprzedaży trafił pierwszy numer magazynu „Wookieerotica”. Twórcy reklamowali go jako magazyn w stylu pism wydawanych w latach '70 dla mężczyzn, tylko w bardzo odległej galaktyce. Magazyn był parodią w całości osadzoną w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Zawierał artykuły, wywiady i zdjęcia postaci z naszego ulubionego uniwersum. Po dwóch latach do sprzedaży trafi jego drugi numer. Spodziewać się w nim możemy jeszcze więcej artykułów, wywiadów, recenzji, żartów i rozkładówek. Wśród tematów okładkowych znajdzie się: wywiad z Maxem Rebo i artykuły o Eskadrze Łotrów i łowcach nagród. Pismo można nabyć za 50 AUD (35$) w tym miejscu.



„Wookieerotica” tworzona jest przez ludzi odpowiedzialnych za cieszącą się od wielu lat popularnością burleskę: „The Empire Strips Back” - pisaliśmy o niej m.in. tutaj.

Dzień Gwiezdnych Wojen 18+

śliski blog
21



Jak od czterech lat najpopularniejszy (bądź drugi najbardziej popularny, w zależności od metodologii) serwis filmów dla dorosłych Pornhub czwartego maja publikuje szereg ciekawostek związanych ze Star Wars i wyszukiwanymi frazami. I tak w 2018 Dzień Gwiezdnych Wojen charakteryzował się wzrostem zainteresowania użytkowników o 748% większym niż średnia. To mniej niż w rekordowym 2017 roku, gdzie procent ten wyniósł aż 1048, ale więcej niż w 2016 - 633%. Dane z dzisiejszego dnia zobaczymy zapewne w podsumowaniu za rok.



Najpopularniejszą wyszukiwaną frazą zeszłego sezonu została "Princess Leia", ale "Star Wars Rey", która do tej pory dzierżyła palmę pierwszeństwa, nadal utrzymuje się w czołówce. Złotą piątkę charakterystycznych postaci domykają kolejno "Ahsoka Tano", rasa "Twilek" (sic!) i "Padme Amidala".



Jak widać fraz "Star Wars" występuje bardzo często w połączeniu ze słowami "hentai", "cartoon" i "cosplay", więc statystycy serwisu pokusili się o głębszą analizę czego jeszcze szukają osoby zainteresowane Gwiezdnymi. Parodia & cosplay są rzeczami raczej oczywistymi, ale widzimy tam również inne tytuły gier i filmów, takie jak "Tomb Raider", "Star Trek", "Avengers", "Fortnite", "Flintstones", "Dragon Ball Z", "Halo", "Overwatch" i "Call Duty". Jeśli chodzi zaś o osoby to mamy tam "Princess Peach", "Brigitte Overwatch", "Wonder Woman" and "Harley Quinn".



Dane demograficzne pokazują, że mężczyźni są o 38% bardziej skłonni do wyszukiwania filmów Star Wars w porównaniu z kobietami. Statystycy odkryli również, że użytkownicy Apple iOS są o 14% bardziej skłonni do wyszukiwania w porównaniu do swoich odpowiedników z Androidem, a użytkownicy Windowsa są o 29% bardziej zainteresowani porn-SW niż użytkownicy komputerów Apple.



Ciekawie przedstawia się informacja dotycząca przedziałów wiekowych. Odwiedzający 18-24 lat są o 77% bardziej skłonni do wyszukiwania Gwiezdnych Wojen w porównaniu do wszystkich innych grup, a osoby w wieku 25–34 są już zainteresowane tylko w 11%. Popularność Gwiezdnych Wojen zmniejsza się wraz z wiekiem, co chyba nie przekłada się na kinowe Epizody? Zresztą wszyscy wiemy, że są małe kłamstwa, duże i statystyka.

„The Empire Strips Back” z nową trasą

11

„The Empire Strips Back” to burleska, która od 2011 roku wystawiana jest w Australii. Od czterech lat ekipa ze swoim show jeździ również po USA. Jeśli ktoś podejrzewał, że zmiana właściciela praw do marki Star Wars w jakiś sposób wpłynie na ograniczenie możliwości wystawiania burleski to mamy tu dobrą wiadomość, bo w żaden sposób nie wpłynęło to na show. Twórcy zapowiedzieli niedawno nową trasę po Australii, a w kolejnych miesiącach ogłoszą pewnie również plany odwiedzenia Ameryki. Poniżej mamy dla Was najnowszy materiał promujący burleskę - tym razem możemy zobaczyć zza sceny jak ona powstaje. Informacje na temat trasy i cen biletów znajdziecie w tym miejscu.

Alternatywna wersja „Hana Solo” już dostępna

13



Od wczoraj oficjalnie można oglądać w serwisach streamingowych „Hana Solo” Rona Howarda. Jak wiemy, to nie jest jedyna wersja filmu, która powstawała. To, co zrobili Phil Lord i Chris Miller raczej nie ujrzy światła dziennego. Ale jest jeszcze jedna wersja filmu, tym razem przygotowana przez Digital Productions.

Film nosi tytuł „Hand Solo: A DP XXX Parody”. Podobnie jak to miało miejsce w przypadku parodii „Ostatniego Jedi” obraz ten zarówno z parodią jak i dziełem Disneya nie ma wiele wspólnego. Bazuje na pewnych pomysłach i jest całkowicie alternatywną historią, w której zamiast Efnys Nest zobaczymy choćby „Bobę Fetta”.

Kiedy okręt przemytniczy eksploduje wokół pewnej planety, każdy przemytnik w galaktyce chce uszczknąć z tego coś dla siebie. Hand Solo i jego załoga wyruszają w podróż, która uczyni go najbardziej renomowanym przemytnikiem w całej galaktyce.

Fabuła oczywiście jest tylko pretekstem, by zainteresować widzów kolejną produkcją dla dorosłych. Czymś trzeba się wyróżnić na rynku. Jak widać po nazwie, wytwórnia wciąż chce trzymać się blisko „Gwiezdnych Wojen”, licząc, iż oddani fani sagi zauważą ten film. Jednocześnie DP bojąc się potencjalnych procesów zmienia nazwy postaci, czyli mamy Handa Solo oraz Screwbaccę i właściwie nawet nie próbuje udawać, że to parodia „Hana Solo”. A takie podejście pozwala na wypuszczanie tego typu produkcji właściwie tuż przy okazji premiery kinowej (w tym wypadku był to 30 maja). Tym razem jednak Digital Productions się przeliczyło i zainteresowanie oryginalnym tytułem nie było chyba takie na jakie liczyli.

Występują: Valentina Nappi, Athena Palomino, Carly Rae Summers, Robby Echo, Isiah Maxwell, Danny D.

„Star Wars: The Last Temptation” czyli porno parodia „Ostatniego Jedi”

45

Nowy rok, nowe Sprośne okruchy. Tym razem zaiste bardzo w temacie. Otóż stajnia Augiasza, zwana dalej wytwórnią Digital Playground przygotowała kolejny gwałt na „Gwiezdnych Wojnach”. Tym razem zmaltretowali „Ostatniego Jedi”. Innymi słowy VIII Epizod doczekał się już swojej własnej porno parodii. Film nosi tytuł: “Star Wars: The Last Temptation A DP XXX Parody”. Reżyserem jest Dick Bush. Obraz liczy sobie 152 naładowane akcją minuty. Występują: Adriana Chechik jako Rey, Xander Corvus jako Kylo Ren, Lily Labeau jako Phasma, Erik Everhard jako Luke Skywalker, Georgie Lyall jako Leia, Antonio Black jako Finn, Alex Donald jako Snoke i inni. Fanfilm znaczy parodia jest dostępna w systemie streamingowym.

Najciekawsze jest to, jak mogli tak szybko sparodiować skrywany w tajemnicy film? Otóż nie mogli. Premiera tej „parodii” miała miejsce 13 grudnia, więc trochę bazowano na zwiastunach, bardziej na oczekiwaniach. Czyli raczej jest to luźna wariacja na temat tego, czym mógłby być film.



Dyskusja w tym temacie na forum

Tydzień 40-lecia „Nowej nadziei”: Epizod IV w popkulturze

9



O wpływie „Gwiezdnych Wojen” na popkulturę można by napisać niejedną książkę. Trochę więc trudno ogarnąć temat, zwłaszcza, że postaci tak ikoniczne jak Vader, Luke, Han, Leia, organizacje jak Jedi czy Imperium albo Rebelia, nie mówiąc już o cytacie „Niech Moc będzie z Tobą”, stały się częścią fenomenu i kultury popularnej. Także napisy początkowe potem pojawiły się w wielu filmach. Dlatego tym razem zajmiemy się tylko kilkoma, subiektywnie wybranymi przykładami inspiracji kulturowych, głównie bazujących na „Nowej nadziei”.

Chyba najbardziej widocznymi nawiązaniami, czy nawet kopiami są parodie sagi, w szczególności IV Epizodu. Parodiowanie scen ma miejsce w wielu filmach, ale tylko kilka poświęca temu całą fabułę. Najważniejszy z nich to oczywiście „Kosmiczne jaja” Mela Brooksa z 1987. Film nabija się nie tylko z trylogii, ale też „Obcego” czy „Star Treka”. Święcił też tryumfy kinowe. To właśnie w tym obrazie możemy zobaczyć jak szturmowcy przeczesywali pustynię, czy przydługie ujęcia okrętów kosmicznych. Nie zapomniano o całym merchidisingu, ten również zostaje wyśmiany w tym filmie. Swoją drogą warto zauważyć, że wykorzystano tu tarczę wokół planety, która trochę przypomina tę z „Łotra 1”. Ale to raczej kwestia wspólnego pomysłu bazowego. Przez lata Mel Brooks próbował wskrzesić temat sequela, bez skutku. Ale jest nowa nadzieja. Na dniach reżyser ogłosił, że MGM jest zainteresowane sequelem.



Kosmiczne jaja to oczywiście kwintesencja gatunku i film dedykowany sadze. Ale parodie scen pojawiają się w różnych komediach. Choćby w „Hot Shots 2”, gdzie walka z Saddamem Husseinem w jego pałacu jest parodią pojedynku Vadera z Benem Kenobim. Późniejszy to choćby „Paul” Simona Pegga, ponownie zawierający wiele żartów z sagi, w tym kantynę w Mos Eisley z jej charakterystyczną muzyką.

Trzy późniejsze parodie powstały już dla telewizji. To „Family Guy: Blue Harvest” i „Robot Chicken: Star Wars” Setha Greena, a także „Phineas and Freb”. Są to odcinki specjalne, które przelatują przez fabułę IV Epizodu wybierając pewne sceny i na ich podstawie budując gagi. Zostały także wydane na DVD.

Telewizyjne parodie to nie nowość. Warto tu choćby wspomnieć o specjalnym odcinku z gośćmi z „Gwiezdnych Wojen” nagranym w serii Jima Hensona „Muppet Show”. To jedno z pierwszych naprawdę istotnych pojawień się kulturowych sagi. U Hensona sagę wspomniano też w serialu „Muppeciątka” i to nie raz. Prawda jest taka, że współpraca między ludźmi Lucasa i Hensona to całkiem długa historia, która zaowocowała choćby „Ciemnym kryształem” czy „Labiryntem”, zatem te nawiązania nie zaskakują.



Mówiąc o parodiach nie w sposób pominąć także pornograficznych wersji. Tu znów powstało wiele filmów, które w luźny sposób inspirują się sagą (także gejowskich). Jednak jeden jest szczególny, „Star Wars XXX Parody”, gdzie znów mamy odtworzoną fabułę „Nowej nadziei” przerywaną charakterystycznymi dla tego gatunku produkcji akcjami. Temat ten jest o tyle ciekawy, że pojawił się także w filmie Kevina Smitha „Zack and Mini kręcą porno”. Jednym z pomysłów głównych bohaterów jest właśnie parodia sagi nazwana „Star Whores”. Film Smitha powstał jeszcze w 2008, czyli na kilka lat zanim Alex Braun zabrał się za swoją wersję.

U Smitha „Gwiezdne Wojny” pojawiają się w wielu filmach, często w rozmowach bohaterów. W „Sprzedawcach 2” pojawia się dyskusja związano dość mocno z „Wersją specjalną” „Nowej nadziei”, czyli kłótnia o to, kto strzelał pierwszy, Han czy Greedo.



Przyjaciel Lucasa Steven Spielberg nie raz robił sobie żarty z nawiązaniami. W „E.T.” widzimy nie tylko Yodę, ale i R2-D2. Zaś oba droidy pojawiają się zarówno w czwartym Indym jak i pierwszym.



Popkulturowo istnieją bardzo fajne nawiązania ukazujące zarówno Lucasa, jak i obecność „Gwiezdnych Wojen” w kulturze. „Poltergeist” wyprodukowany przez Stevena Spielberga ma piękną scenę, w której widzimy zabawki z „Nowej nadziei”, zaś w „Odlocie” Pixara jest scena w której widzimy kino wyświetlające „Gwiezdne wojny”. Podobne miejsce sagi jest w Kapitanie Ameryce. W „Arturze i Mimikach 3: Dwóch światach” Luca Bessona młody George Lucas widzi postać przypominającą Vadera i zapamiętuje to. Darth Vader z planety Vulcan z kolei zostaje wspomniany w „Powrocie do przyszłości”. Osadzając akcję w latach 70. i 80. właściwie trudno nie odwoływać się do sagi. Widać to dobrze w serialu „Stranger Things”, gdzie odwołań jest mnóstwo, a figurki Kennera zdobią półki. Jedna z bohaterek nawet lewituje „Sokoła”.





Jednak bez wątpienia jednym z najciekawszych kulturowo wizji jest film „Władcy ognia”, gdzie widzimy upadek ludzkości, która cofnęła się w rozwoju. Nie jest w stanie oglądać filmów, ale „Gwiezdne Wojny” przetrwały przekazywane ustnie, stanowią ważny element dziedzictwa i tradycji ludzkości.

„Nowa nadzieja” to także punkt przełomowy w życiu filmowców. Nie tylko tych młodszego pokolenia, jak choćby Gareth Edwards czy J.J. Abrams, ale także James Cameron czy Ridley Scott. Ten pierwszy, będąc kierowcą ciężarówki, tak bardzo poczuł się poruszony „Nową nadzieją”, że zdecydował zmienić zawód i został filmowcem. Ridley natomiast pozwolił, by używany, brudny wszechświat naznaczył dwa jego najważniejsze dzieła z początku kariery, czyli „Obcego” i „Łowcę androidów”.

Zaś jeśli chodzi o starwarsówek, to plakaty z „Nowej nadziei” pojawiają się w „Super 8” J.J. Abramsa. Nie mówiąc już o R2-D2 w Star Treku i jego kontynuacji. Nawiązania do szturmowców w dialogach mamy w „Na własne ryzyko” Colina Trevorrowa.

Jeśli chodzi o gry komputerowe, tam również widać wpływ „Nowej nadziei”. Dwa przykłady. W „Dreamfall Chapters” - przygodówce, której część dzieje się na futurystycznej Ziemi - trwają wybory w ogromnym Europolis. Jedną z kandydatek (którą popiera też główna bohaterka, Zoe), jest Polka, Lea Umińska. Jej zwolennicy malują na ścianach graffiti przedstawiające Leię:





W „LISIE"” postapokaliptycznym RPG, w którym wcielamy się w mężczyznę chroniącego ostatnią dziewczynkę na Ziemi, można odnaleźć jedną, drobną aluzję. Chodzi o słynną kłótnię kto strzelił pierwszy. Wedle gry był to niejaki Chiffon Solo. Może imię zgubiło się w mrokach niepamięci przez te wszystkie lata?

Prawdopodobnie największą obecność w szeroko rozumianej kulturze „Gwiezdne Wojny” miały podczas rządów Ronalda Reagana w USA. Wykorzystał on analogię Zimnej Wojny do sagi. Nazywał ZSRR mianem złowrogiego Imperium, ale uruchomił też program nazywany powszechnie Gwiezdnymi Wojnami. Miała to być kosmiczna tarcza rakietowa. Poniekąd ten kierunek stał się kanwą filmu „Gry wojenne”, w którym także w dialogach pojawiają się nawiązania do sagi.



Ta mania na punkcie sagi, ale też kosmosu, za którą odpowiada premiera „Nowej nadziei” oraz w mniejszym stopniu „Bliskie spotkania trzeciego stopnia” Stevena Spielberga, miały też wpływ na Bonda. Ekranizacja „Moonrakera” pewnie była w dalszych planach, przyśpieszono ją, w dodatku pominięto cały oryginalny wątek z powieści o rakiecie z ładunkiem atomowym, tworząc bazę kosmiczną i wysyłając Jamesa Bonda na orbitę. Dodatkowo dostaliśmy scenę w której strzelają się z laserów. Bardziej to kino SF niż klasyczny Bond.

„Nowa nadzieja” miała też wpływ na „Star Trek”. Tam był pomysł na sequel, plus presja fanów, która nagle urosła. Studio zaś zobaczyło, że może coś na tym zarobić. Miał być film telewizyjny, nowy sezon serialu, ostatecznie skończyło się na filmie pełnometrażowym w kinie. Choć dopiero od „Gniewu Khana” „Star Trek” zaczął odkrywać swoje kinowe tory.



Jednym z bardzo ciekawych nawiązań do genezy „Nowej nadziei” jest fanfilm George Lucas in Love, który w świetny sposób portretuje pewne klasyczne motywy, jednocześnie nawiązuje do „Zakochanego Szekspira”. Jednak warto wspomnieć o jeszcze jednym filmie, który wyprodukował Gary Kurtz (producent IV i V epizodu). „’77” czy też pierwotnie „5-25-77” to autobiograficzna opowieść Pata Johnsona (scenarzysta „Ostatniego smoka”), w której istotną rolę odgrywa premiera „Gwiezdnych wojen” i tego jak „Nowa nadzieja” oraz to co przyszło po niej zmieniła świat przyszłego filmowca. Film ukończono przy okazji 30-lecia sagi. Pierwsze pokazy miały miejsce na Celebration IV, jednak nigdy nie wszedł do szerokiej dystrybucji. Za to ponownie pojawił się w kilku kinach w zeszły czwartek.

Podobnie jak to było w wielu innych przypadkach, ilość nawiązań jest ogromna, więc jest to jedynie mały ułamek tematu.

Wszystkie atrakcje tygodnia znajdziecie tutaj.

Keira się wstydzi, a Lupita nie!

5

Zaczynamy od Keiry Knithley, która ma dalsze problemy z akceptacją swojego ciała. Wyjawniła niedawno wstydliwy sekret! Otóż jak wiemy, Keira ma (lub sama tak twierdzi) niezwykłe ciało, ale ma ono jeden mankament. Włosy. Te zdaniem Keiry są tragiczne, a wszystko przez to, że je zapuściła. Nie to, że nie dbała o nie, czy coś. Włosy wzięły na siebie cały ciężar jej aktorskiej kariery. Musiała je farbować na różne kolory i robić z nimi przysłowiowe cuda i wianki. Efekt był taki, że stały się totalnie beznadziejne i aktorka się ich wstydziła. Dziwne, że ich nie obcięła? Ale cóż, okazało się, że jej włosy mogą się zregenerować. Wystarczy tylko o nie normalnie dbać, nie farbować i nie grać w filmach. Zatem to kolejny zbawienny efekt ciąży i wychowania małego dziecka. Teraz Keira nie wstydzi się swoich włosów, ale ponieważ wraca do pracy, kto wie co będzie dalej.

Za to wstydu nie ma Lupita Nyong’o. No dobra, wstyd może i ma, ale przynajmniej nie wstydzi się swojego ciała, by wziąć udział w sesji do kalendarza Pirelli na rok 2017. To nie jest tam zwykły kalendarzyk, tylko dość prestiżowy i uznany projekt. Pozujące tam kobiety zazwyczaj były co najwyżej skąpo ubrane, ale w tym roku zmieniono trochę formułę. Odpowiedzialny za kalendarz Peter Lindbergh postanowił, że chce zrobić zdjęcia sławnym, utalentowanym i pięknym aktorkom, które niekoniecznie mogą chcieć się rozebrać do kalendarza na ścianę. Tak więc wszystkie będą raczej ubrane, ale za to zdjęcia będą artystyczne. Poza Lupitą w sesji udział wzięły: Charlotte Rampling, Uma Thurman, Nicole Kidman, Lea Seydoux, Alicia Vikander, Kate Winslet, Julianne Moore, Robin Wright, Rooney Marę, Jessica Chastain, Penelope Cruz, Helen Mirren oraz Zhang Ziyi.



Na koniec smutna informacja dla fanów alternatywnego uniwersum Alexa Brauna, czyli pornoparodii „Gwiezdnych Wojen”. Niektórzy mogą odetchnąć z ulgą. Gwałtu na „Imperium kontratakuje” nie będzie. Jak pisaliśmy o projekcie w marcu, „The Empire Strikes Back XXX Parody” miało być dostępne we wrześniu za darmo w Internecie. Film miał powstać dzięki crowdfundingowi. Reżyser chciał by nie tylko dopracowano mięsiste sceny akcji, ale też pragnął mieć większy budżet na efekty specjalne, kostiumy i rekwizyty. Skończyło się na tym, że się przeliczył. Wymarzonej sumy nie zdobył, więc wycofał się z projektu. Pieniądze zwrócono, a film przynajmniej w tej wersji nie powstanie.

Lucas je!

15

Dla niektórych może wydać się to szokujące, ale George Lucas je. Kawior, szampan, ostrygi albo coś w tym stylu? Nie. Zwykły makaron z fast foodu. Co gorsza, to jakże niezdrowe jedzenie popija colą, na szczęście dietetyczną. Ot chodzący wzór do naśladowania.



Lucasa przyłapano w fast foodzie w Adelaide w Australii. Zamówił tam makaron za 6 AUD. Co George robił w Australii? Ano pojechał z żoną, Mellody Hobson, która przyjechała tu na konferencję. Temat był nudny, więc Lucas wyskoczył sobie coś zjeść. Człowiek, który stworzył „Gwiezdne Wojny” i sprzedał je Disneyowi, po sukcesie „Przebudzenia Mocy” na Antypodach może się czuć jak zwykły anonimowy turysta, lub przechodzień. Czyżby? Plan popsuł pewien australijski student. Niejaki Gabrielle Fusco rozpoznał miliardera, pstryknął mu tajniacką fotkę i wrzucił na twittera. Tam już fani odpowiednio to skomentowali.

Trochę inaczej ze sławą radzi sobie John Boyega. Niestety jako aktor może sobie pójść zjeść makaron i nikt nie zrobi mu zdjęcia, bo w cywilu go nie rozpoznają. Więc lepiej przebrać się za Finna i od razu wszyscy wiedzą kto to. Jakiś cosplayowiec, czy prawdziwy Boyega? Nieważne, ale furora w fast foodzie gwarantowana. Ale zamiast tego jako Finn postanowił pójść do szpitala dziecięcego. Zainspirowała go historia 5-letniego Daniela, chorującego na raka mózgu. Chłopiec bardzo chciał poznać Finna. No i poznał. Tak trzymać John.



Na koniec jeszcze jedna sprawa. Alex Braun i jego pornoparodia „Imperium kontratakuje”. Jest szansa, że dojdzie do skutku, ale tym razem producent i reżyser prosi o wsparcie finansowe fanów. Cegiełki można nabywać tutaj. Film podobno ma zadebiutować online (za darmo) we wrześniu.

Adam Hofman poszedł do kina

7

Dziś Sylwester, więc pora skończyć stary rok z przymrużeniem oka. Zaczynamy więc od kogoś, kto raczej nie pojawia się na naszej stronie, a już na pewno nie w Sprośnych Okruchach. Adam Hofman, niegdyś rzecznik PiS, dziś były polityk, zasłużył sobie by znaleźć się w tym dziale. Bynajmniej nie ze względu na aferę madrycką. Otóż Adam poszedł do kina i to w dodatku na „Przebudzenie Mocy”. Różne osoby chodzą na ten film, czasem też znane, niektóre nawet chwalą się o tym na twitterze, tym razem jednak jest specyficzny powód, by pisać o panu Hofmanie. Otóż poszedł on w przebraniu klona. Osiem miesięcy wcześniej obiecał swemu dziecku, że pójdzie na film w przebraniu, no i słowa dotrzymał. Dobrze, że klony znają swoje miejsce w szeregu.



Tak przy okazji, warto wspomnieć o dawnym pryncypale Adama Hofmana, czyli Jarosławie Kaczyńskim. Raczej nie poszedł na „Gwiezdne Wojny”, ale piszą o nim w gazetach. Na uwagę zasługuje okładka „Polityki” z dużo mówiącym tytułem „2016 Mroczne widma i nowe nadzieje”.

Zajmiemy się jednak czymś poważniejszym niż polityka. Na popularności „Przebudzenia Mocy” zyskują także inne filmy, także te mówiąc najogólniej niekanoniczne. „Star Wars XXX Parody” Alexa Brauna odnotowało 500 % wzrost sprzedaży DVD od początku grudnia. Może to przyśpieszy prace na planie od dawna obiecywanej parodii „Imperium kontratakuje”. Ponoć miała być we wrześniu, a potem w grudniu 2015. Chyba się nie udało. Pytanie tylko czy zabrakło Mocy, viagry, czy pieniędzy na efekty specjalne?

Tymczasem Carrie Fisher walczy z internetowymi hejterami. Odtwórczyni księżniczki Lei ponownie stała się obiektem zainteresowań wielu panów, tym razem jednak nie myślą o niej 4 razy dziennie, a wypisują straszne rzeczy w sieci. Niestety głównie zastanawiają się nad tym, na ile Fisher się postarzyła i na ile schudła lub przytyła. Komentarz Carrie był prosty. Cięta riposta – „Piep**cie się”. Wspomniała o tym, że nie życzy sobie debaty o swoim wieku, bo rani to jej uczucia. Jej ciało nie postarzało się tak dobrze jak ona sama, no i jej ciało to głównie torba na mózg. Swoją drogą Fisher na premierze obsmarowała też Daisy Ridley, mówiąc, że młoda aktorka jest strasznie niesympatyczną osobą, ale wszystko wskazuje na to, że było to tylko specyficzne poczucie humoru. Cała Carrie.

Lucasfilm nie popiera obscenicznych zdjęć!

11

Amerykański magazyn dla mężczyzn „GQ” przeprowadził swoisty gwałt na „Gwiezdnych Wojnach”! Tym samym sięgnął przysłowiowego bruku. Wraz z Amy Schumer, komediantką i artystką nie bojącą się kontrowersyjnych tematów, w tym także tych związanych z seksem (bo to się sprzedaje), przygotowali specjalną sesję zdjęciową. Artystka przebrała się w niej za Leię z pałacu Jabby, tą w złotym bikini. Nie byłoby w tym nic skandalicznego, ale same zdjęcia niestety już do przyzwoitych nie należą. Ociekają podtekstami i obscenicznym seksem, co prawda nie pokazują go zbytnio, gdyż są to prawie same aluzje, ale już fakt mieszania takich spraw i „Gwiezdnych Wojen” nie wszystkim się podoba. Mówiąc wprost, splugawiono wulgarnie sagę! Co prawda zdjęcia nie należą do kategorii hard, jednak niesmak pozostał. Oburzenie też, szczególnie w sieci. Zwłaszcza, że niektórzy nie wiedzieli, że jest to samowola artystki Schumer i „GQ”. Na twitterze pojawiły się gromy na Disneya!
Nie mogę uwierzyć, jak to możliwe, że Disney pozwala, by „GQ” robił te niesmaczne żarty z „Gwiezdnych Wojen”. Wstydźcie się wszyscy!
Takie wpisy na twitterze to norma. Część ludzi, chce by w świecie pełnym seksu, pozostały pewne bastiony czystości i moralności. „Gwiezdne Wojny” dotychczas takie były, a teraz w Disneyu powinny być jeszcze bardziej rodzinne i czyste!
Lucasfilm i Disney wydały nawet w tej sprawie specjalne oświadczenie. Oficjalnie doceniają to, że taki magazyn uznaje wkład „Gwiezdnych Wojen” w kulturę, ale jednocześnie sesja nie jest ani autoryzowana, ani w żaden sposób popierana przez właścicieli sagi. Cóż, Alex Braun pewnie ucieszyłby się z takiego oświadczenia, w końcu poszedł zdecydowanie dalej niż Amy Schumer.

Niektórym jednak sesja się podobała. Pojawiły się więc pozytywne komentarze, a także takie, które nie wiadomo jak odczytać. Mark Hamill jest bardzo podekscytowany sesją Amy i nie może się doczekać kiedy zobaczy ją na planie Epizodu VIII. Część osób zastanawia się jednak, czy to nie był sarkazm z jego strony.

Jedno jest pewne, całe zamieszanie z wyuzadanymi zdjęciami na pewno pomoże Amy Schumer. Do kin w USA wszedł w ten weekend film „Wykolejona”, do którego napisała scenariusz i gra jedną z głównych ról. U nas premiera pod koniec miesiąca.



Tymczasem w Grecji trwa kryzys. Niektórzy komentatorzy zastanawiają się czy to nadal jest grecka tragedia, czy już tragifarsa. Ba, nawet dopatrzono się tam analogii do „Gwiezdnych Wojen”. I tak Merkel została określona mianem Jabby Hutta, Juncker został Jar Jarem, Tsipras Lukiem Skywalkerem, a Donald Tusk admirałem Piettem. Więcej propozycji można zobaczyć powyżej.

A teraz coś z zupełnie innej beczki. Keira Knightley schudła! No może to nazbyt pochopne stwierdzenie, w każdym razie młoda mamusia wróciła do swojej sylwetki i już sobie chodzi po Londynie wraz z mężem. Niestety nie wiadomo komu zostawili w tym czasie swoje dziecko. Ot, nie ma jak to odpowiedzialne rodzicielstwo.

Show na pięciolecie burleski Star Wars

Devil's Playground
7

Pięć lat temu informowaliśmy Was o niezwykłym pokazie w klubie Bordello w Los Angeles - gwiezdno-wojennej burlesce. Teraz, na pięciolecie, ekipa przygotowała kompletnie nowy pokaz z 3 nowymi bohaterkami (co daje łącznie 14 osób w składzie). Impreza odbędzie się dziś w Los Angeles w klubie Dragonfly i przeznaczona jest wyłącznie dla osób dorosłych. Wejściówki kosztują od 20$ do 225$. Poniżej prezentujemy zdjęcia zapowiadające to, jak wyglądać będzie dzisiejsze show.

Podobnego typu imprezy organizowane są kilka razy w roku w Los Angeles oraz w Australii, a spektakle cieszą się olbrzymią popularnością.

Wookiee IPA

11

Od czasu do czasu mamy okazję prezentować Wam ciekawostki w jakiś sposób powiązane ze światem Star Wars, które są przeznaczone dla dorosłych. Zamieszczaliśmy newsy o drinkach przygotowywanych przez fanów, bądź kieliszkach z odległej galaktyki jednak nie mieliśmy okazji pisać o gwiezdno-wojennym alkoholu. Wynika to z faktu, że do tej pory żadna firma nie dostała licencji na wydanie takich produktów. I w tym względzie nic się nie zmieniło, co nie zmienia faktu, że chcemy Wam przybliżyć pewne piwo.

W 2011 roku duński Amager Bryghus wyprodukował we współpracy z kalifornijskim Port Brewering piwo o znajomo brzmiącej dla fana Star Wars nazwie, mianowicie Wookiee IPA. Piszemy o tym teraz, bowiem niedawno do sprzedaży trafiła kolejna warka tego trunku, a rozwój rynku minibrowarów w Polsce sprawił, że można go nabyć również u nas (redakcja Bastionu natrafiła na nie we wrocławskiej Drink Hali w cenie 21 zł za butelkę). Jest to piwo w stylu American India Pale Ale, zawartość alkoholu wynosi w nim 7,2% a goryczka 65 IBU. Do jego stworzenia użyto pięć różnych gatunków chmielu, co powinni docenić fani dobrego piwa (o jakości świadczy również ocena na portalu Ratebeer wynosząca 98/100).

Biorąc pod uwagę przejęcie marki przez Disneya nie możemy raczej liczyć na licencjonowane trunki, więc piwo o takiej nazwie jest najbliższe alkoholowi SW, który fani mogą spróbować.

„Imperium kontratakuje” w wersji porno

25

Stało się, Alex Braun, twórca popularnej, nietuzinkowej bo pornograficznej parodii „Nowej nadziei” wziął ponownie sprawy we własne ręce i zaczyna dobierać się do „Imperium kontratakuje”. Wicked Pictures zapowiedziało, że oficjalnie rozpoczęto pierwszą fazę produkcji „The Empire Strikes Back XXX: An Axel Braun Parody”, czyli Epizodu V w wersji dla dorosłych. Reżyserem będzie czterokrotny zdobywca nagrody AVN w kategorii reżyser roku, czyli wspomniany Alex Braun. AVN to takie Oskary tylko dla filmów klasy XXX. „Star Wars XXX” zdobyło aż 8 nagród AVN w 2012 i stało się najlepiej sprzedającym się DVD dla dorosłych wszechczasów. Kontynuacja będzie zatem bardzo podobna do tamtego bezpruderyjnego obrazu, zarówno jeśli chodzi o budżet jak i parodystyczne podejście do nagich faktów, no i oczywiście tak zwane meritum sprawy. W tego typu produkcjach liczą się jędrność, twardość i przeciąganie akcji, oraz nieskomplikowane dialogi, Braun dokładnie to gwarantuje, w pseudorealiach „Gwiezdnych Wojen”.



Na razie zaczęto prace nad przygotowaniem kostiumów (te długo nie będą potrzebne), rekwizytów, a spece od grafiki komputerowej już tworzą modele. To będą długie zdjęcia (jak na ten typ filmów), więc i przygotowania będą długie. Reżyser chciałby oddać sprawiedliwość oryginałowi, ale zobaczymy co mu z tego wyjdzie. „Imperium kontratakuje” jest uznawany przez wielu za najlepszy film sagi, więc twórcom zależy by ich pornoparodia także była zachwycająca.

– Czekałam na tą chwilę od bardzo dawna – mówi entuzjastycznie Allie Haze, która ponownie wcieli się w rolę uległej księżniczki Lei, za którą dostała nagrodę AVN. – Mam nadzieję, że na „Powrót Jedi” nie będziemy musieli tak długo czekać... Chcę nosić to złote bikini!

Seth Gamble znów użyczy swojego chłopięcego wdzięku i wcieli się w rolę rozochoconego Luke’a Skywalkera, natomiast ciemną stronę Mocy ponownie będzie reprezentował Lexington Steele jako niewyżyty Darth Vader. Do grona aktorów dołączy też niejaka Riley Steele, ale reżyser na razie nie chce zdradzić w jakiej roli się ona pojawi. Dwie najważniejsze role do obsadzenia to Boba Fett i Lando, zobaczymy czy któryś z nich zmieni płeć.

– Nie mogę się doczekać – mówi Steele. Jest uznaną aktorką w tej dziedzinie, ma na swoim koncie nagrody w kategorii najlepsza aktorka i najlepsze ciało. – Bycie częścią tego projektu jest elektryzujące i jestem pewna, że fani to pokochają!

Na razie zapowiedziano, że film ukaże się we wrześniu 2015 zarówno na DVD jak i Blu-ray. Tym razem nikt nie zapowiada wersji 3D. Swoją drogą ciekawe, jak Vader będzie się w tej wersji tłumaczył Luke’owi, że jest jego ojcem. No i czy tym razem wielkość będzie mieć znaczenie? Warto dodać, że pierwszy film był dostępny w dwóch wersjach, pierwszej pełnej, zawierającą wszystkie sceny dla dorosłych i drugiej, pozbawionej tych przyjemności i akcji, za to bardziej przylegającą do oryginału.

Temat na forum

The Empire Strips Back

10

Od kilku lat w Australii wystawiana jest gwiezdno-wojenna burleska. Wraz z nadejściem 2014 roku zapowiedziano kolejną trasę i serię występów The Empire Strips Back: A Star Wars Burlesque Parody. Jako, że w poprzednich latach nam to wydarzenie umknęło, a lubimy pokazywać Gwiezdne Wojny w najróżniejszych odsłonach to nie mogliśmy przejść koło tego obojętnie. Pokazy wystawiane są kilkanaście razy w roku w różnych miastach Australii. Koszt biletu na burleskę to zazwyczaj ok. 60$. Spektakl cieszy się olbrzymią popularnością, do tego stopnia, że wystawiany jest również podczas dużych festiwali australijskich - w tym roku ujrzeć go będzie można m.in. podczas Sydney Comedy Festival. Wstęp na samą burleskę oczywiście jest tylko dla osób dorosłych, ale każdego zachęcamy do obejrzenia poniższego materiału i przekonania jak taki spektakl może wyglądać (filmik pochodzi z zeszłorocznej edycji).

Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.