Książki

Sculpting a Galaxy: Inside the Star Wars Model Shop


Autor: Lorne Peterson
Oryginalny tytuł: Sculpting a Galaxy: Inside the Star Wars Model Shop
Wydanie PL: ---
Wydanie USA: Del Rey 2006
Przekład: ---
Ilustracja na okładce: Lucasfilm
Stron: 224
Cena: 50 USD




Recenzja Lorda Sidiousa

Można powiedzieć, że rzeźbienie towarzyszy ludzkości od 30 tysięcy lat. To właśnie wtedy prymitywne ludy tworzyły figurki ludzi i innych dziwnych stworów, często nie istniejących na prawdę. To właśnie wtedy wyobraźnia służyła tworzeniu, była inspiracją i miała coś przedstawiać, a rzeźba obok malunków naskalnych była najważniejszą formą ekspresji. Zadziwiające jak niewiele się to zmieniło przez te wszystkie lata, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę Gwiezdne Wojny. Tylko tu, jest jedna mała, acz istotna różnica, bo choć rzeźby te służą wyobraźni i sposobie jej prezentacji, są tylko jego częścią, a nie finalnym produktem, co jednak nie deprymuje ich samych w sobie.

O produkcji Gwiezdnej Sagi powstało już wiele książek i albumów, ta jest jednak trochę inna, jej autorem jest Lorne Peterson, człowiek, który tworzył modele do wszystkich sześciu filmów. Modele, które tak filmowano, wysadzano, jak i skanowano, by móc je dalej obrabiać. Cele się zmieniły, ale jego robota przez te 30 lat właściwie pozostała bez większych zmian. No dobra, największą z nich jest zespół współpracowników, kiedy zaczynał ANH było ich 9, w TPM było już ich 90, a w ROTS prawie 900 osób. Ale doskonale to widać właśnie w tej książce, przede wszystkim z prostej przyczyny. Peterson opisywał przede wszystkim historię modeli, które sam robił, nad którymi pracował, stąd położył bardzo duży nacisk na to, co powstało w klasycznej trylogii, a im dalej opisy są już coraz bardziej uboższe. Ale trudno się dziwić, bo nawet jeśli jeden człowiek nie pracował nad wszystkim w filmie, ale było ich tylko kilku inaczej roznoszą się wieści, podczas gdy praca w zespole kilkuset osobowym nie daje możliwości takiego przepływu informacji. Czy to się odbija na jakości albumu? W pewnym sensie tak, odnosi się wrażenie, jakby nowa trylogia zwłaszcza AOTC i ROTS zostały potraktowane po łebkach. Owszem są bogato przedstawione za pomocą zdjęć, ale to już nie to. A historyjki często są na prawdę ciekawe, przyjmują raczej historię anegdotek, jak choćby ta o wodospadzie na Naboo. O tym, że był kręcony za pomocą soli (zamiast wody), można było przeczytać w innych źródłach. Peterson jednak opisał o pierwszej próbie, nakręcenia spienionej wody przez sypanie cukru. Wypadło fajnie, ale gdy rano przybyli na plan, okazało się, że ów cukier przysporzył im towarzystwa mrówek. Sól nie miała takich efektów ubocznych.

Ogólnie rzecz biorąc jest to dzieło z pewnością ciekawe, acz raczej koncentrujące się na stronie wizualnej niż merytorycznej. Trudno tu szukać dokładnych opisów jak powstawały dane miniatury, brak opisów technologii, a prawdę powiedziawszy im dalej tym gorzej. Bo już w przypadku ROTS dostajemy prawie tylko i wyłącznie zdjęcia, z podpisami miast komentarza. Owszem te zdjęcia nadal są wyśmienite, cudowne, duże, ale z przewodnika wyszedł nam album ze zdjęciami. Jeśli chodzi o technologię miniatur, a raczej ogrom ich wykorzystania, słowem lepiej oddaje to inna pozycja – Creating the Worlds of Star Wars: 365 Days Johna Knolla, której na pewno nie można zarzucić tego, że autor nie sprawdził dokładnie tego, czym się nie zajmował. Peterson niestety trochę osiadł na laurach, dlatego ja nie jestem ostatecznym wynikiem usatysfakcjonowany, choć i tak, to co tu dostaliśmy to na prawdę fajna rzecz.





Ocena końcowa
Ogólna ocena: 7/10
Jakość zdjęć: 9/10
Jakość informacji: 6/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 7,50
Liczba: 2

Użytkownik Ocena Data
eLukas77 8 2015-07-24 20:17:04
Lord Sidious 7 2007-11-28 21:10:05

Tagi: Album (76) Del Rey (216) Lorne Peterson (1)

Komentarze (0)

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.