TWÓJ KOKPIT
0

Star Wars #27: Return of the Hunter! :: Komiksy


Tytuł oryginału: Marvel Comic Star Wars #27: Return of the Hunter!
Scenariusz: Archie Godwin
Rysunki: Carmine Infantino
Litery: J. Constanza
Kolory: P. Goldberg
Okładka: Carmine Infantino
Tłumaczenie: brak
Wydanie PL: brak
Wydanie USA zeszytowe: Marvel Comics 1979


Recenzja Nestora

27 numer serii Marvel Comics Star Wars kontynuuje wątek łowcy nagród Valance’a, rozpoczęty w numerze 16. Były szturmowiec prowadzi swoją krucjatę przeciwko Lukowi Skywalkerowi, którego uznaje za miłośnika droidów, których ten szczerze nienawidzi.

Składeczka bardzo jest przejrzysta i prosta. Znajdują się na niej 3 główne postacie tego zeszytu: C-3PO, Luke Skywalker i Valance. Luke i droid stoją na pierwszym planie, a twarz łowcy cyborga wisi nad nimi jak widmo zagłady. Młody Jedi dzierży miecz świetlny, o czerwonej klindze i wymyślnej rękojeści, z goła innej niż ta, którą dostał w filmie. Taki urok kanoniczności Marveli. Twarz łowcy nagród jest w połowie odkryta, pół ludzka, pół cybernetyczna. Trochę wieje grozą i zapowiada spektakularny pojedynek między dwoma „gigantami” galaktyki.

Luke Skywalker szuka części zamiennych do naprawy R2-D2, wraz z C-3PO leci na planetę Junction. Nie dolatuje na nią bez problemu, w formie Imperialnego Krążownika. Na szczęście daje radę, co jest trochę przesadzone. Mały transportowiec w pojedynku z Niszczycielem wychodzi bez zadrapania, wywijając się sztuczką Hana Solo. Luke powoli staje się niezwyciężonym dominatorem i to nie tylko na płaszczyźnie pilotażu. Ciekawy był wątek szpiega Dartha Vadera, którym jest Kubazem, bliźniaczo podobnym do Garindana. Jak widać Archie się nie wysilił i skopiował pomysł z filmu. Pomijając jednak to wszystko, głównym elementem komiksu jest pojedynek między Lukiem, a Valance’m. Jest to bardziej walka ideologii, którą prowadzi łowca. Tak bardzo nienawidzi robotów, że pragnie zniszczyć każdego i tych, którzy traktują je na równi z ludźmi. Skywalker jako przyjaciel C-3PO i Artoo jest ucieleśnieniem nienawiści Valence’a. Toteż konfrontacja jest nieunikniona. Końcowy pojedynek między nimi jest świetny, nie brakuje w nim fajerwerków fajerwerków zwrotów akcji. Samo tempo niesamowicie przyspiesza na ostatnich stronach, co buduje dobrą atmosferę. W dodatku fenomenalne zakończenie, dające w szanse, że w przyszłości jeszcze wiele się zdarzy. Jednym słowem, cud miód.

Nie wiem czy słusznie, ale zauważyłem pewien renesans w rysowaniu twarzy postaci przez duet Infantino & Waicek. Trochę gorzej wypada na tym tle Imperialny Niszczyciel, niby klasa odpowiada tym filmowym, ale są pewne różnice w budowie obu okrętów. Świetny Treepio i Leia, ta co prawda jest tylko na kilku planszach, ale wprowadza pozytywne odczucia. Kreska i kolory komiksu stoją na dobrym poziomie, co bardzo cieszy oko, a w połączeniu z ciekawą fabułą daje świetny efekt.


Ocena końcowa
Ogólna ocena: 6/10
Klimat: 10/10
Rozmowy: 5/10
Rysunki: 5/10
Kolory: 4/10
Opis walk: 6/10
Opis świata SW: 4/10

OCENY UŻYTKOWNIKÓW:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 6,75
Liczba: 4

Użytkownik Ocena Data
Bolek 8 2014-05-30 13:55:27
Vergesso 7 2020-11-01 00:14:46
timetravelprimer 6 2013-12-19 12:29:47
Nestor 6 2007-12-29 19:29:10


TAGI: Archie Goodwin (48) Carmine Infantino (40) Marvel Comics (114) Star Wars (1977) (88)

KOMENTARZE (1)

  • SW-Yogurt2018-12-11 21:52:58

    Tym razem Łowca taki se. A mógł zakończyć historię C-3PO już w `79... ~;)

ABY DODAWAĆ KOMENTARZE MUSISZ SIĘ ZALOGOWAĆ:

  REJESTRACJA RESET HASŁA
Loading..