Twórczość fanów

Revelations

Recenzja Gunfana

„Revelations” to jeden z tych fanfilmów, na które czeka się długo, czasem kilka lat. Duży projekt ze sporym budżetem, masą statystów, efektami na wysokim poziomie i muzyką napisaną specjalnie do filmu... Brzmi wspaniale, a trailery robiły niesamowite wrażenie, toteż czekałem na premierę ponad rok. Czy warto było się ekscytować? Cóż, mimo pewnych wątpliwości, skłaniam się raczej ku odpowiedzi twierdzącej.

Zacznijmy od tego, że, mimo trzech lat na karku (premiera wiosną 2005), „Revelations” nadal wygląda wspaniale i lokuje się w ścisłej czołówce starwarsowych fanprodukcji pod tym względem. Shane Felux, autor projektu, zebrał grono naprawdę utalentowanych ludzi (częściowo, zdaje się, profesjonalistów), dzięki czemu mamy w filmie wspaniałe efekty specjalne, piękne kostiumy i znakomitą scenografię. To jest to, co widz dostrzega w pierwszej kolejności i niewątpliwie stanowi wielki plus. Minusem dla mnie osobiście jest za to – częściowo – scenariusz.


Nie zrozumcie mnie źle, fabuła nie jest taka straszna, właściwie stoi na poziomie o niebo wyższym od przeciętnych fanfilmów, w których wszystko sprowadza się do pojedynku Jedi z Sithem. Jednak od produkcji tego formatu co „Revelations” oczekuję bardzo wiele, stąd moje marudzenie.

Akcja ma miejsce gdzieś pomiędzy Epizodami III i IV – rządy sprawuje oczywiście Imperium z Lordami Sith na czele. Czystka Jedi cały czas trwa. Jak na razie wszystko ok., ale oto autorzy pokusili się o dodanie kilku własnych elementów do kanonu: wśród Jedi wyodrębnili grupę tzw. Widzących, specjalistów od przepowiadania przyszłości. Owa kasta popadła jakiś czas wcześniej (jeszcze przed czasami Imperium) w niełaskę i została wydalona z szeregów Zakonu; w filmie mamy dwie jej przedstawicielki. Mamy tu też niekanoniczną Rękę Imperatora – Zhannę, która konkuruje otwarcie z samym Darthem Vaderem, a także wiele innych drobnych odejść od tego, co uważamy za kanon.


Fabuła kręci się wokół Taryn Anwar, Jedi z kasty Widzących, która ukrywa się przed Imperium i przed swą byłą przyjaciółką, Zhanną, obecnie Ręką Imperatora. Bohaterka szuka pewnego sekretnego (i ponoć bardzo potężnego) atrefaktu, do którego kluczem jest holocron. Przemytnik Declan ma jej ów holocron dostarczyć, spotykają się więc na Korelii. Declan nie przychodzi jednak sam – wraz z nim przybywa Cade, również ukrywający się Jedi. To Cade jest właścicielem holocronu, a w dodatku ma powiązania z nieżyjącą już siostrą Taryn. Widząca nie ma najmniejszej ochoty zaufać Cade’owi i nawiązywać z nim współpracy, ale oto do kantyny, będącej miejscem spotkania, wpadają szturmowcy, szukający właśnie Taryn...

Powiem tak: opowiedziana tu historia nie jest zła. Jest całkiem rozbudowana, bohaterowie mają też swoją przeszłość, którą poznajemy z czasem. Do tego dochodzą wizje, retrospekcje oraz psychologia postaci (całkiem niezła). Ogólnie jest dobrze. Problemem jest to, że film momentami robi się nudny, a fabuła – zbyt zagmatwana (na to ostatnie wpływa też źle nagrany dźwięk, momentami trudno zrozumieć dialogi). Zdecydowanie lepsza jest pierwsza połowa „Revelations” – mamy tam rozmach, zapowiedź wielkiej przygody, tajemnicę... Druga połowa jakby traci parę, nie przykuwa już tak widza do ekranu. Powtórzę jadnak to, o czym już pisałem wyżej: historia tu opowiedziana i tak stoi na wyższym poziomie, niż te, które znamy z przeciętnych fanprodukcji.


Efekty już chwaliłem, ale dodam nieco więcej. Są rzeczywiście znakomite, trudno się do nich przyczepić nawet dzisiaj. Takie sceny, jak przelot nad powierzchnią Korelii i lądowanie w mieście, akcja w kantynie, czy ucieczka statku Declana przed imperialnymi myśliwcami (moim zdaniem najlepszy moment filmu) to po prostu majstersztyki. Korelia jest piękna, kantyna jest wypełniona różnymi istotami i wygląda wspaniale, a pościg... Cóż, pościg bije na głowę wszelkie tego typu sceny znane z fanfilmów i może swobodnie konkurować z prawdziwymi Epizodami.

Równie dobre są kostiumy (poza paroma wyjątkami w postaci wyglądu niektórych obcych) i scenografia. Widać tu wysoki budżet i talent twórców. Na efekt końcowy wpływa też oczywiście dobre kierownictwo artystyczne – to dzięki niemu mamy doskonale dobrane kolory i świetne rozplanowanie niektórych ujęć (i znowu wspomniana scena pościgu się kłania).


Muzyka została napisana specjalnie do filmu i generalnie jest dobra, choć niezbyt się wybija. Jedną jedyną sceną, w której naprawdę zwróciłem uwagę na soundtrack była scena... Zgadliście, scena pościgu. Zwłaszcza pod koniec całej sekwencji muzyka jest wspaniała.

Aktorstwo jest, jak na fanfilm, całkiem niezłe. Oczywiście bywa nierówne, ale nie ma sensu zbytnio się czepiać. W końcu zazwyczaj mamy w takich produkcjach amatorów. Tu aktorzy wypadli w większości nader przekonująco, a więc duży plus.

Na koniec przyczepię się jeszcze do pojedynków na miecze świetlne. Nie są zbyt rewelacyjne; najlepiej wypadł sam reżyser, Shane Felux (Cade) – widać po nim trening. Reszta jako tako daje sobie radę, ale nie błyszczy. Końcowy pojedynek pań, z których każda walczy dwoma ostrzami, wypadł szczególnie blado – choreografia nie wykorzystuje w należyty sposób tych dodatkowych mieczy i jest niezbyt widowiskowa. Szkoda.


Jak podsumować „Revelations”? W zasadzie to jest dobry fanfilm, miejscami nawet bardzo dobry. A jednak czegoś mi w nim zabrakło, może miałem zbyt wygórowane wymagania, rozbuchane po ponadrocznym oczekiwaniu na premierę. Dlatego powiem tak: obejrzyjcie ten film, polecam. Może nie będzie wam przeszkadzało to, co mnie, a na pewno warto go zobaczyć dla samej warstwy wizualnej i kilku wyjątkowo udanych scen. Jest to produkcja niepozbawiona wad, ale jednak czuć w niej klimat SW – a to powinno wystarczyć do czerpania przyjemności z seansu.

Na koniec kilka przydatnych linków:

Strona projektu
Ściągnij (opcja 1)
Ściągnij (opcja 2)
Obejrzyj na YouTube (część 1)
Obejrzyj na YouTube (część 2)
Obejrzyj na YouTube (część 3)
Obejrzyj na YouTube (część 4)
Obejrzyj na YouTube (część 5)
Wątek na forum
Napisy (JohnnyTano)



Ocena końcowa
Ogólna ocena: 8/10
Fabuła: 7/10
Efekty Specjalne: 9/10
Walki: 9/10
Dźwięk: 6/10
Muzyka: 9/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 7,27
Liczba: 11

Użytkownik Ocena Data
ziutek skywalker 10 2008-12-30 19:54:30
Molook 10 2008-12-30 16:06:33
Kirkor 10 2008-12-24 10:16:27
Nestor 9 2008-06-05 23:09:54
Vaknell 8 2008-12-13 15:15:33
Nadiru Radena 8 2008-06-12 07:42:57
Mistrz Seller 8 2008-06-05 19:54:57
Jedi-Lord 7 2008-09-14 15:50:14
Darth Axon 5 2009-04-12 21:31:28
Ylayda 4 2009-02-03 16:14:20
Luke S 1 2009-03-16 13:37:28

Tagi: Bastionowe recenzje (64) Fan Film (43)

Komentarze (12)

Przeto splagiatowana nazwa:D

Fajny

Fabuła i tak lepsza od tych z innych fanfilmów. Mi się bardzo podobał.

Świetne efekty specjalne. Fabuła jednak nie jest wciągająca. 4/10

walki i cała fabuła są w nim beznadziejne

Film jest olśniewający :) Dużo dialogów, świetne efekty specjalne, walki na wysokim poziomie, a ta ucieczka to już wymiata:D

bardo dobre efekty w kosmosie

Effekty sa bardzo dobre jak na Fan-Film, zadko sie widuje taka professje, jednak moim zdaniem film jest nudny. Fabula moze jakas tam jest, ale gra aktorow jest taka dziwna blada, pojedynki takie sobie a muzyka...no nic zasypialem przy niej. Dalbym najchetnej 6,5 ale niech bedzie ta siodemka dla nich, przynajmniej sie starali.

Właśnie. Jak to w kinie? Jakiś znajomy siedzi obok projektora? :)

A co do filmu to rzeczywiście scena pościgu jest boska. Niestety mogli jeszcze poczekać z rok, to nawet można by uznać ten film za kanoniczny, ale scena rozwiązania Senatu wszystko miesza.

jak w kinie?

Swietny fanfilm, mialem okazje ogladac go w kinie. Akcja z CorSeciem byla chyba najlepsza.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.