Komiksy

Dziedzictwo: Sprzymierzeńcy

Tytuł PL: Dziedzictwo: Sprzymierzeńcy
Tytuł oryginału: Legacy #8: Allies
Tytuł TPB: Legacy Volume #2: Shards
Scenariusz: John Ostrander
Rysunki: Adam DeKraker
Litery: Michael Heisler
Kolory: Ronda Pattison
Okładka: Colin Wilson
Tłumaczenie: Maciek Drewnowski
Wydanie USA zeszytowe: Dark Horse Comics 2007
Wydanie USA zbiorcze: Dark Horse Comics 2008
Wydanie PL: Egmont Polska 2008


Recenzja Lorda Sidiousa

Dziwię się, że ten komiks nie otwierał serii „Legacy”. Jak dla mnie jest o wiele ciekawszy, niż Broken, nic mu bynajmniej nie ujmując, raczej chodzi, że Allies tworzy o wiele ciekawszą perspektywę i choć praktycznie jeśli chodzi o akcję wnosi do serii niewiele, to jednak jego siła tkwi przede wszystkim w ustawieniu sił i przedstawieniu nam kolejnych szczegółów a propos historii galaktyki.

Na próżno tu szukać znanych nam już postaci, przyjaciół Cade’a nawet nie zobaczymy, zresztą nie odgrywają oni praktycznie żadnej roli w historii. Raczej poznajemy nowych bohaterów, w tym dwie prawdopodobnie najbardziej wpływowe kobiety galaktyki – panią moff Nynę Calixte oraz Darth Maladi. Pierwsza jest o tyle fajna, że to postać nieszablonowa, przynajmniej jak na standardy książkowo-komiksowe Gwiezdnych Wojen. To kobieta zdecydowana zrobić wszystko, by zdobyć władzę i ją utrzymać, potrafi ustawić się tak jak zawieje wiatr, ale ma nosa i robi wolty nim ów wiatr się zmieni, a także zabezpiecza sobie drogi, co czyni ją dość intrygującą. Poznajemy też jej kochanka moffa Morlisha Veeda, o którym trudno stwierdzić, na ile myśli samodzielnie, na ile jest narzędziem w rękach swej pani.


Ale i tak najciekawsze w tym wszystkim jest nie wprowadzenie nowych postaci, a raczej informacja o tym, co się faktycznie działo w ciągu ostatnich kilku lat. Przede wszystkim lepiej poznajemy historię związaną z Roanem Felem, zdradą, Sithami przejmującymi władzę w galaktyce no i ostatecznie też bitwą o Ossus. Pod tym względem, historia którą przedstawia ten komiks w pewien sposób bije na głowę, całego „Brokena”. To, co było tam tłem, tu staje się ostoją akcji, a bohaterowie nie są tak kontrowersyjni jak choćby Cade Skywalker. W większości są nowi, tworzą zupełnie nową kartę w Gwiezdnych Wojnach, a my mamy wrażenie, że „Legacy” tak książkowe, jak i komiksowe jest w dużym stopniu skoncentrowane na polityce. Inne niż dotychczas znane uniwersum, a przez to także ciekawsze.


Adam DeKraker, rysownik tego zeszytu i zarazem nowy narybek tak w serii jak i w Gwiezdnych Wojnach trzyma wysoki poziom, może nie tak „fotorealistyczny” jak Jan Duursema, acz w podobny sposób dokładny. Przedstawienie postaci też jest podobne do tego, co już znamy, jedynie warto zwrócić uwagę na to, co artysta robi z tłem. Otóż znajdują się tu kadry, gdzie tła nie ma – postaci są zawieszone na białej kartce i coś robią. W wielu innych miejscach tło jest dość zdawkowe, jakby w pewien sposób niepotrzebne.

Ogólnie rzecz biorąc, kolejny zeszyt serii Legacy jest nie tylko bardzo udany, ale choć właściwie nie rusza samej historii zbyt daleko, to raczej mocno uporządkowuje jej tło, jej przeszłość, oraz wprowadza nowe postaci.


Nyna Calixte nadzoruje wywiad imperialny, zaś Darth Maladi robi to samo dla Sithów, razem mogłby być wspaniałą drużyną, ale mogłby też pozabijać się nawzajem. Ale gdzie leży ich lojalność?


Ocena końcowa
Ogólna ocena: 9/10
Klimat: 9/10
Rozmowy: 8/10
Rysunki: 8/10
Kolory: 8/10
Opis świata SW: 9/10


Temat na forum
Okładka polskiego wydania:

Okładka wydania zbiorczego:

Pełne okładki:




Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 8,12
Liczba: 17

Użytkownik Ocena Data
Melethron 9 2016-10-09 17:10:15
Hialv Rabos 9 2015-06-10 19:09:14
Girdun 9 2009-01-10 19:19:34
Lord Sidious 9 2008-05-18 16:48:51
San Holo 8 2017-05-20 14:49:07
Obi-Wan Skywalker 8 2011-11-11 14:18:46
Lord Windu Trzeci 8 2011-03-05 17:22:24
Master of the Force 8 2010-08-16 14:14:02
Strid 8 2009-11-07 23:29:16
Louie 8 2009-07-10 15:06:26
Onoma 8 2009-02-28 20:11:08
Mistrz Seller 8 2009-01-11 21:56:09
Draygo 8 2009-01-02 14:33:27
Carth Onasi 8 2008-12-14 15:08:31
Shedao Shai 8 2008-05-21 12:47:09
Dark Count 7 2018-04-10 01:53:33
Crystiano02 7 2016-03-22 06:36:41

Tagi: Adam DeKraker (2) Colin Wilson (16) Dark Horse Comics (567) Dziedzictwo (Legacy) (34) Egmont Polska (600) John Ostrander (73) Maciej Drewnowski (175) Michael Heisler (109) Ronda Pattison (5)

Komentarze (4)

Uroczy kawałek, taki prawdziwie polityczny. ~:)
Dziwne, że nikt nie dał dychy.

Powiem tyle: taki komiks był serii Legacy potrzebny. Przedostatni arc miał z masakrą na ossus iście hitchcockowskie wejście i bynajmniej nie zwalniał. Tutaj jest wręcz przeciwnie, tempo jest wolne, akcji mało, za to więcej polityki. I dobrze, bo korzystają na tym przede wszystkim dialogi, które teraz czyta się z zaciekawieniem. Komiks wyjaśnia nam wiele niedomówień w poprzednich zeszytach, kulisy wspomnianej masakry na ossus, pewne niewiadome związane z przejęciem tronu przez Krayta i to jak Felowi udało się z tej sytuacji wyjść żywym. Nie wiem, czy to wszystko było wcześniej zamierzone, czy Ostrander po fakcie zorientował się, że w poprzednich numerach trochę za bardzo się zagalopował, ale efekt końcowy jest pozytywny. Wreszcie na przykład wiadomo dlaczego postać Moff Calixte, wprowadzona do serii już wcześniej, jest tak ważna dla fabuły. To faktycznie ona pociąga wszystkich za sznurki, potajemnie zawiązuje sojusz z Sithami, żeby doprowadzić do koronacji Veeda, swojego partnera, ale gdy okazuje się że nowym imperatorem będzie Krayt (nomen omen nie wiem kogo to miało zaskoczyć), stara się utrzymać balans sił pomagając Felowi w ucieczce, żeby być nadal potrzebna. Równocześnie znika ten binarny podział galaktyki na złe imperium i dobry sojusz (jedi). Teraz mamy Sithów i ich nowe Imperium, konserwatywnego i trochę oszukanego przez wszystkich Fela, który Sithów uważa za nie mniejszych wrogów niż wcześniejszą republikę i stara się o sojusz z jedi, nikomu nie ufającą republikę i wymierających jedi. Fajnie że przestało być tak nudno.
Jako łatacz dziur scenariusza poprzednich zeszytów i wstęp do następnego arcu to komiks bardzo dobry, jako osobna historia najwyżej średni. Bez kontekstu potrafi zdezorientować, a nawet z kontekstem czasem bywa niewiele lepiej. Dialogi są lepsze, ale taki Fel na początku pełni tylko stereotypową rolę "plot summary" dla nowych czytelników, brakuje tylko akapitu "a w poprzednim odcinku...", Calixte musi głupim czytelnikom referować wyjaśnienia swoich knowań, ażeby przypadkiem niczego nie przeoczyli i zdecydowanie nadużywa typowego "pronoun game" etc.

7/10

Znakomita intryga i znakomicie ukazana warstwa ilustracyjna. Ocena 9/10.

Nie powiem, ciekawy komiks, ale rysunki mi zdecydowanie nie przypadły do gustu. I ten Kol... :(

Dam 8/10

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.