Książki

Galaxy of Fear #6: Army of Terror


Autor: John Whitman
Oryginalny tytuł: Galaxy of Fear #6: Army of Terror
Wydanie PL: brak
Wydanie USA: Bantam Spectra 1997
Przekład: ---
Okładka: Steve Chorney
Stron: 127
Cena: 4,99 USD

Recenzja Lorda Sidiousa

Czytając kolejny tom, tej niezwykłej serii, zastanawia mnie jedno, czy masa różnych nielogiczności może ułożyć się w pewną logiczną całość? Czy może raczej autor stara się naprawiać swoje błędy? Chyba, że ma niewiarygodnie dużo szczęścia - co i tak jest dziwne w końcu tempo dość duże, szósta książeczka w ciągu roku, poziom koszmarny a w kontrakcie jeszcze 6 kolejnych. Po co przejmować się logiką i fabułą, to fantastyka więc reguły nie obowiązują. Żadne. Czytelnik (patrz najlepszy przykład piszący reckę) dostał już wystarczająco dużo ostrzeżeń a i tak kupił kolejny tom i jeszcze próbuje czytać.

Już kiedyś wspominałem, że wujek Hoole jest dość dziwny. No i jest, bo okazuje się, że Gog był jego wspólnikiem (w sumie tego można było się domyśleć), a sam wujek pracował dla Imperium. W wyniku eksperymentu zabili całą rasę na planecie Kiva, gdzie ulokowano siedzibę projektu Screamcast. I tu jest największa zagowstka. Wszyscy nagle interesują się projektem Screamcast, Darth Vader, rebelianci, a także wujek Hoole, który zabiera dzieciaki do tajnej bazy projektu. Dopiero teraz dowiadujemy się, że dzieci nie mają nawet pojęcia jak ich wujek się nazywa - Mammon. Ręce opadają (zwłaszcza, że ten wątek nieufności się już przewinął, a potem został ugładzony). Jednak najlepsze jest to, że ze straszydłem mamy podobny motyw jak ostatnio, wpierw pojawiają się duchy... Tylko po to, by stać się tłem. Potwornością jest ta tytułowa armia terroru, tajna broń Goga, która miała mu zapewnić władzę nad galaktyką. Coś jak zmodyfikowane klony, tylko dużo szybciej rosnące. Jest jedno małe ale, armia jest we wczesnym stadium więc składa się z jednego żołnierza. W dodatku odkrywamy go jako niemowlaka, ale bardzo szybko rośnie i staje się groźny. No i żeby było ciekawiej, cała tytułowa armia to aż jeden żołnierz. Zagrożenie dla galaktyki... cóż z pewnością niebotyczne.

Odstawiając logikę na bok, książeczce znów brak polotu. Zaskakuje jedynie tym, że autor działa w niektórych miejscach w sposób nieprzewidywalny, acz jego pomysły są już zdecydowanie mniej odjechane. Jakby pisał to na odwyku. W dodatku, poza przeszłością wujka Hoolego, ta część nie wnosi nic do serii, jest jedynie sztucznym przedłużeniem poprzedniego tomu. Jakby tamten koniec nie wystarczał. Szczerze odradzam, bo tu nawet nie ma surrealistycznych pomysłów, jedynie kilka nielogicznych, na których zbudowano fabułę.


Ocena końcowa
Ogólna ocena: 1/10
Klimat: 1/10
Opis świata: 1/10
Rozmowy: 3/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 1,00
Liczba: 1

Użytkownik Ocena Data
Lord Sidious 1 2009-12-30 21:37:50

Tagi: Bantam Books (73) Galaxy of fear (12) John Whitman (14) Steve Chorney (12)

Komentarze (1)

"Czytelnik (patrz najlepszy przykład piszący reckę) dostał już wystarczająco dużo ostrzeżeń a i tak kupił kolejny tom i jeszcze próbuje czytać."-hehe ,

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.