TWÓJ KOKPIT
0

Imperium Kontratakuje, okiem GMa :: RPG

GM - ... widziałeś ten moment jak Black Rock pizgnął w posąg? Czekaj. Ktoś dzwoni do drzwi.

Jarek – Siema wszystkim! A co to? Dzisiaj tylko Rafał gra?

Rafał – Siemasz, siemasz. Andrzej uznał, że zagramy we dwóch, bez reszty. Rzekomo grali wczoraj, ale nie chce powiedzieć co się działo. Zanudza mnie za to emocjonującymi odcinkami LOSTa...

Jarek – Ta. BARDZO interesujące. To co, chyba można zaczynać?

GM – Ta. Usiądź na fotelu. Tylko tym razem nic nie rozlej.

Jarek – Spoko. Katar mi służy. Tym razem przynajmniej będę miał czym wytrzeć colę.

GM – Dobra. Dość biadolenia. Pamiętacie na czym skończyliśmy?

Rafał – Taaa Jaras rzucał mną po bagnach tej planety Dago coś tam.

GM – Dagobah...

Rafał – No dokładnie.

GM – Niedokładnie. To było w środku sesji. Jarek miał wizję Hana i Lei, którzy giną w mieście chmurach. Pamiętasz?



Jarek – Dokładnie. Jak u Jetsonów.

GM – U kogo?

Jarek – No u tej rodzinki od Hanna-Barbery. Ta bajka. Wraz z Flinstoneami ją nadawali.

GM – A to. Tak, można powiedzieć, że widziałeś takie miasteczko.

Rafał- Awesome... możemy lecieć? Czuję, że będzie nawalanka. Chcę wykorzystać ten paralizator co go kupiłem na postoju na Eriadu.

GM – No już lecicie. Podróż zajmuje 3 dni. Jak pamiętasz Jarek, duch Obi-Wana cię przestrzegł, że ci nie pomoże w tej walce.

Jarek – Super, że gadam z własną postacią z poprzedniej kampanii. A prosiłem, by zginął na pustyniach Tatooine. Teraz mnie nawiedza skurczybyk jeden...

Rafał – Zaraz, zaraz. Powiedziałeś TRZY dni?! To jak oni mają wytrzymać te tortury przez trzy dni? Umysł Luke’a musi już być w strzępach od ciągłych wizji tortur. Z medycznego punktu widzenia to jego psychika...

Jarek – Idioto! Jeszcze każe mi rzucić test na wytrzymałość. Daj mu mówić...

GM – By the way. Rzuć na wytrzymałość.

Jarek – Ja pier... dzięki R2! 23 zadowolony?

GM – No jakoś wytrzymujesz te 3 dni. Spędzasz czas próbując medytować, co pozwala ci nie oszaleć. Darujesz sobie jednak postoje więc się czujesz już brudny i ogólnie wali od ciebie.

Jarek – Ale to poetycko określiłeś. Daj znać jak wyskoczy jakaś banda piratów. Będę miał jakieś miejsce na zhackowanym przez R2 statku żeby się przebrać. Dobrze, że pod tym kombinezonem pilota nie mam żadnych ciuchów.

GM – No. Twój mundur cały czas jest w schowku.

Rafał – Człowieku. Lecisz odbić parę postaci. Dostaniesz plusy do zastraszania za zapach. I tak nie masz zamiaru z nimi paktować. Szybka akcja i jedziemy na piwo na Coruscant.

GM – Tak. Tylko pamiętaj o zakusach Ciemnej Strony.

Rafał – E tam ciemna strona. Zwykłe ograniczenie, by se nie podbił galaktyki, bo mu postać skasujesz.

GM – Czy astrodroidy nie mówią czasem w świergotach?

Rafał – Hej! Przecież Jarek ma komputer tłumaczący, nie? Haha! Zatkao kakao!

GM – Dobra. Przyspieszmy to. Po trzech dniach lotu, wychodzicie z nadprzestrzeni w systemie gwiezdnym. Dwa skaliste światy, pas asteroid i gazowy gigant otoczony księżycami. Gdzie chcecie lądować?

Rafał – No chyba najlepiej tam gdzie jest dużo chmur. Gdzie jest ich najwięcej?

Jarek – Czekaj mam lepszy pomysł. Robię wyczucie mocy.

Rafał – Dobry pomysł. Nasz kochany GM pewnie przygotował cały zestaw mrocznych jedi do odstrzału. Dobrze, że mam pancerz z tej mando coś tam stali.

Jarek – Nie chodzi o to. Sprawdzimy czy wyczuję Hana, Leię, albo kogoś.

Rafał – On tak może, Andrzej?

GM – Niech rzuci, a mu powiem co widzi.

Jarek – No w sumie 31. Nice score. Kocham epickie systemy. To co wyczuwam ich?

GM – No tak. Czujesz Leię. Jest na gazowym gigancie.

Rafał – O cholera! Lećmy szybko, bo jej głowa eksploduje od ciśnienia!

Jarek – Lecę w stronę planety, sprawdzając przy okazji info o planecie na którą lecimy.

GM – Bespin

Jarek – Whatever. Daj mi info.

GM – Bespin to gazowy gigant. Posiada trzydziestu kilometrowy pas ulokowany 150 kilometrów wgłąb zewnętrznej części atmosfery, nadający się do życia.

Rafał – Że co?! Gazowy gigant zdolny do podtrzymywania życia? Gramy w fantasy, czy science-fiction?

GM – To Space Opera...




Rafał – Dobra, uznam to za fantasy-fiction. Zdatny do życia gazowy gigant... Tego jeszcze nie widziałem. Gratuluję wyobraźni.

GM – Jarek. Nagle zauważasz, że w twoim myśliwcu padła opcja tłumaczenia pisków droida na basic.

Jarek – Ale tandeta... Dobra. Lećmy na tego Bespina, skoro mi go tak polecasz. Na koniec świata i jeszcze dalej!

GM – Co ty odwalasz

Jarek – Wykorzystuję cytaty. Samemu trudno coś fajnego wymyślić, więc będę się starał wykorzystać to co już znam.

GM – No... no dobra. Ale daruj sobie Toy Story.

Jarek – No dobra...

Rafał – Druga część i tak była lepsza... tzn. bip bip bip buuuu

GM – Twój myśliwiec wchodzi w zdatny do życia pas atmosfery. Zbliżasz się powoli do miasta. Widzisz je równie wyraźnie jak w wizji. Dysk, z którego centrum wyrasta długi... jak to nazwać... róg? Szpikulec?

Rafał – Dom Jetsonów?

GM – Ta... droidzie

Rafał – Bup buuup

Jarek – Warto by się chyba zastanowić nad jakimś polem maskującym. Zaraz pewno mnie znajdzie jakaś miejscowa drogówka, a za bardzo czasu nie mam. Trzy dni robią swoje.

GM – Spokojnie. Jak na razie nikt cię nie zatrzymuje. Wydaje się, że ruch wokół miasta całkowicie zamarł.

Rafał – Mam złe przeczucia...

Jarek – Ta. Ja też. Na wszelki wypadek ładuję na nowo blaster i sprawdzam baterię w mieczu. Pewnie trochę się zużyła od czasu walki z wiadrogłowym... GM – z Darthem Vaderem. Trochę powagi. On ukatrupił twojego ojca.

Jarek – Jak mam tęsknić za kimś kogo nie znałem?

GM – Hej, ja ci nie kazałem tak pisać historii twojej postaci.

Jarek – Dobra. Jest mi smutno i chcę go ukatrupić. OK.? Z resztą... dlaczego ten Jogurt do dzisiaj nie wyjaśnił mi dlaczego pod maską tego ziomka była moja twarz? Że to mój klon, czy co? Buehehe Luuke Skywalker. Ale to by była słabizna.

GM – Żebyś się nie zdziwił.

Jarek – No bez jaj. Znowu wracasz do klonów?

GM – Możemy wrócić do gry?

Jarek – Rozumiem! Spoilery!

GM – Dobra. Lądujesz na platformie w mieście w chmurach.

Rafał – Czy to miasto ma w ogóle jakąś nazwę?

GM – Hmm?

Rafał – No wiesz. „Miasto w Chmurach”. „Miasto w chmurze spalin” to Katowice. „Miasto samo zło” to Warszawa. A „Miasto tonące w tłuszczu” to 90% amerykańskich miast. To miasto ma w ogóle jakąś nazwę?

GM – A co „Miasto w chmurach” jest złe?

Rafał – Takie... lamerskie

Jarek – No... dokładnie

GM – Mam dość. Jaką wy nazwę proponujecie?

Rafał – Ciechocinek

Jarek – Tumidaj

Rafał – Zmieniam zdanie. Tumidaj jest epickie.

GM – Niech wam będzie. Lądujesz na platformie w MIEŚCIE

Rafał, Jarek – TUMIDAJ

GM – Tak. Nikt na platformie cię nie wita. Masz czas się przebrać czy też załatwić inne sprawy. W końcu leciałeś trzy dni.

Jarek – Co z mieczem?

GM – Bateria pełna. Możemy wyruszać?

Jarek – Jasne. Poprawiam sobie mundur i zaczynam pozdrawiać szelmowskim uśmiechem mieszkańców. Mam rzucić na zbieranie informacji gdzie widziano przystojniaka, laskę, małpę i sztabę złota?

GM – Zwracasz uwagę, że ulice są puste.

Jarek – Dziwne... R2 uruchom lepiej ten zabójczy laser, co ci go ostatnio załadowałem.

Rafał – Się robi Luke. Tzn. Burum pum.

GM – Idziesz wzdłuż ścian poziomu na którym wylądowałeś. Sterylnie czyste, białe ściany nie okazują żadnych znaków walki. Wygląda to tak, jakby wszyscy wyparowali.

Rafał – Lepiej to zanotuje. Może będzie nowy quest.

Jarek – Dobra. Idę dalej, aż do jakiegoś skrzyżowania, albo do jakiejś akcji.

GM – Idziesz, idziesz, idziesz. Po pewnym czasie już nie zwracasz uwagi na jakieś szczegóły. Idziesz, kiedy nagle... robisz test percepcji!

Jarek – 11. Wyszło?

GM – Ledwo. Już miałeś iść dalej, kiedy nagle cofnąłeś się do tyłu. Zobaczyłeś, że wzdłuż ulicy od twojej lewej, do prawej idzie grupa osób. Stoisz przed skrzyżowaniem.

Jarek – Chowam się za ścianą i wyciągam blaster. Wyglądają groźnie?

Rafał – A co ze mną?

GM – Toczysz się z tyłu. Zaraz dojedziesz. Co do ludzi, to mają broń. Przewodzi nimi facet ubrany w zieloną zbroję. Podobną do tych jaką miały klony w ostatniej kampanii. Tyle że jest zielona i... odpicowana, że się tak wyrażę.

Jarek – Kolejny klon... a co z resztą?

GM – Za nimi dwie osoby prowadzą jakiś blok skalny na repulsorach. Nie wiesz co to dokładnie. Stoisz za daleko. Na samym końcu dwoje szturmowców. Zaraz ci znikną z oczu. Rafał, dojeżdżasz.

Jarek – Skradanie. Idę za nimi. 25

Rafał – Ledwo co dojechałem i już dalej... Że też mi poszły te silniczki rakietowe... Też robię skradanie. Zajebiście. 1

GM – Jarek. Przystanąłeś przy ścianie i obserwujesz, jak grupa znika. Wtedy słyszysz za sobą popiskiwanie.

Jarek – O Boże! Odłóż tą kość!

GM – Pach! Strzela do ciebie! 14. Miałeś szczęście. Ale masz pecha, bo facet ma 4 ataki! Haha! Uwielbiam to robić!

Rafał – Psychol...

GM – No dobra. 13,12,14... aha... no dobra wyszedłeś bez szwanku. Facet znika wraz z innymi.

Jarek – Co za łajza z tego klona? Dobra. Biegnę za nimi.

Rafał – Czekaj za mną!

Jarek – Nie ma czasu. Zostań tu i osłaniaj tyły!

Rafał – No dobra. Uzbrajam lasery!

GM – Jarek. Zostawiłeś robota z tyłu i pobiegłeś do przodu. O mały włos nie wpadłeś na oficera drugiej grupy. Od razu otworzyli ogień. Cofnąłeś się w bezpieczne miejsce. Szybkie spojrzenie wystarczyło jednak, byś zauważył Leię.




Rafał – Bierz ją tygrysie!

Jarek – Rafał, Asia to moja siostra...

Rafał – Ale cię całowała kilka sesji temu na tej planecie co tam wieczna zmarzlina jest, nie?

GM – To nie czas na takie rozmowy. Przeżyjecie to, to sobie pogadać!

Rafał – Nudziarz...

Jarek – Dobra. Próbuję ją złapać. Czy to imperialni?

GM – Tak. Zauważyłeś przynajmniej jednego oficera i przynajmniej dwóch szturmowców. Strzelają do ciebie. 8, 11, 4. Kurde... Ktoś tu ma dzisiaj szczęście. Zrób percepcję.

Jarek – 16. Starczy?

GM – Wydaje ci się, że Leia cię woła, ale nie słyszysz co dokładnie mówi. Ryk Chewbacci i strzały nieźle ją zagłuszają. Widzisz, że zaczynają znikać w drzwiach, które otworzyły im się przed nosem.

Jarek – Czekam.

Rafał – Dlaczego, stary?

Jarek – Próbuję ogarnąć co mówiła. Inteligencja. 11. Cholera. Starczy?

GM – Nie wiesz co mówiła. „To pułapka”, „To nie walka”, „To podpucha”, „Pocałuj karalucha”. Nie masz pojęcia.

Jarek – No dobra. Dobiegam do tych drzwi z blasterem w łapie. Co widzę?

GM – Ciemne pomieszczenie. Przed tobą na pewno jest winda. Może tam się udali? Sam nie wiesz. Nie znasz tego miejsca. Straciłeś już orientację.

Rafał - Kurna brat mi smsa wysłał. Muszę po niego jechać, odebrać z imprezy, gdzieś za miastem. Nie czekajcie za mną. Wiem, że i tak dotychczasowy EXP starczy mi na level upa. Możesz mnie jakoś na razie wyłączyć, żeby moja maszyna do zabijania nie ucierpiała?

GM – Dobra, oddzielę cię od Jarka np. drzwiami co się nie dadzą otworzyć. Nic, ani nikogo nie przepuści.

Jarek – Aha. Czyli zostawiasz mi jedną drogę wyboru? Nie mogę się cofnąć?

GM – Sorry, ale tak to wygląda.

Jarek – No dobra. Wjeżdżam windą. Co widzą me piękne oczęta?

Rafał – To na razie chłopaki. Może niedługo wrócę.

GM, Jarek – Na razie.

GM – Winda zabiera cię do mrocznego pomieszczenia. Z kątów wydobywa się para. Widzisz tu kilka par schodów. Jedną parę masz przed sobą. W sali jest jeszcze kilka innych. Niektóre miejsca są podświetlone niebieskim światłem. Winda zatrzymała się tuż przed jakąś dziurą i jakimś pulpitem. Nie wiesz do czego służy. Nagle sala budzi się do życia. Schody zapalają się na czerwono, a nad twoją głową zapalają się białe lampy. Słyszysz modulowany głos. „Moc jest z tobą, młody Skywalkerze. Ale nie jesteś jeszcze Jedi”.



Jarek – Co to Jedi?

GM – Jeez człowieku. Do czego się szkoliłeś i kto cię szkolił przez ostatnie trzy sesje?

Jarek – Myślałem, ze będę rycerzem.

GM – Rycerzem Jedi.

Jarek – A skąd ta nazwa?

GM – A skąd nazwa tygrys? Po prostu jest i już. Czemu wy się takimi rzeczami zajmujecie, zamiast grą?

Rafał – Żeby cię pownerwiać!

GM – Nie podsłuchuj! Jarek. Zamknij okno. Niech on już jedzie.

Jarek – OK. To ja wchodzę po schodach. Domyślam się, ze to wiadrogłowy.

GM – Vader

Jarek – A Vater to po niemiecku nie czasem ojciec?

GM – Eeeee może. Nie wiem. Wróćmy do gry.

Jarek – Dobra. Ogólnie odpalam miecza. Tego co to go od ojca dostałem. Zaraz posmakuje krwi zdrajcy.

GM – Mam ci już wpisać 1 pkt DS.?

Jarek – Nie no, dobra. Happy nie jestem, ale z jakimś tam opanowaniem odpalam broń. To będzie uczciwa gra.

GM – Vader również odpala swoją broń. Rzućmy inicjatywę. U mnie to 13

Jarek – 21

GM – Dobra. Zaczynaj.

Jarek – Najpierw zwykły atak. Taki na zaczepkę. 22. Weszło?

GM – Nie. Vader z łatwością odbija twój miecz. Jest o wiele lepszym szermierzem niż ty. Bardziej doświadczonym.

Jarek – Ta. Z Comodore na klacie.

GM – Znak doświadczenia. W jakiś walkach się dorobił tej elektroniki. W każdym razie Vader po twoim ataku stoi bez ruchu. Prowokuje cię do ataku.

Jarek – Robi pełną obronę?

GM – Nie. Uwierz mi. Nie musi.

Jarek – Lepiej, żebyś dał mi za tą walkę dużo EXPa. Walę trochę agresywniej. 32 Jest?

GM – Twój atak był silniejszy, lecz i ten cios zablokował. Próbuje na tobie wykonać obalanie, 27. Padasz na ziemię.

Jarek – Utrzymuję gardę?

GM – Taaaaak. Nie ma sprawy. Będę dobrym wujkiem.

Jarek - Dobra. Spróbujemy z Double Attackiem. Na każdego po 1 FP.

GM – Dawaj.

Jarek – 28, 36. Weszło?

GM – Nic. Raz, dwa wszystko zablokował.

Jarek – Ile on ma Refleksu? Lol...

GM – Bój się lepiej ile hita zadaje. Teraz on wykonuje dwa szybkie ataki. 25 i 20. Pierwszy prawie wszedł. Miałeś problemy z jego zablokowaniem, ale dałeś radę.

Jarek – Niezły jest. Poświęcę tą rundę na pełną obronę.

GM – Spoko. Jego kolejny atak to 32. Jeden. Chyba oberwałeś. Co nie?

Jarek – Deflect. 33. Weszło. Co ty mi za przeciwnika wybrałeś? Kurde, nie dam rady go pokonać!

GM – Próbuj. Jak będą problemy, to zobaczymy.

Jarek – Dobra. Moja kolej. Jeden, silny cios. Zostały mi 3 FP wykorzystam jednego. 36. Musiałem trafić.

GM – Przykro mi. Zablokował to. Moja kolej. 17. Nie trafił cię. Zdążyłeś się chylić. Zamiast ciebie oberwała rura. Przeciął jął na pół. W sali zaczął rosnąć poziom pary. Biedna rura.

Jarek – Biedna rura? Nie trafiłem go na 36! A co ze mną?! Próbuję w czasie jego dezorientacji odskoczyć trochę z powrotem w stronę schodów i zejść na dół.

GM – No spoko. Vader przystaje na chwilę i mówi „Wiele się nauczyłeś.”

Jarek – A ja na to „Jeszcze cię zaskoczę” i daję dwa hity. Pierwszy 32, drugi... 1.

GM – Hahaha. Robisz piękny atak na kolanie, ale wraz z drugim Vader blokuje cios i wytrąca ci broń z ręki. Tak w ogóle ten twój tekst... żal.pl.

Jarek – Ja pier... i co teraz?

GM – Próbuje cię trzasnąć. 19. Dobra. Fail. Co robisz?

Jarek – Skoro jestem wciąż na jednym kolanie, to staczam się po schodach na dół, z dala od przeciwnika.

GM – To się wiąże z 1k6 obrażeń. OK.?

Jarek – Lepsze max 6 niż 60 od tego psychola. Dawaj.

GM - -2 HP.

Jarek – Przeżyję.

GM – Zobaczymy.

Jarek – Bardzo śmieszne. Co się dzieje?

GM – Vader zeskakuje. O mały włos, a wylądowałby ci na głowie. „Twoja przyszłość związana jest ze mną, Skywalkerze. Obi-Wan wiedział, że to prawda. Jarek – Jak mogłem wiedzieć. Przecież ja byłem Obi-Wanem w poprzedniej kampanii. Nie zmieniaj mojej historii, ok.? Już dość, że wykorzystałeś tą postać wbrew mojej woli na tej sesji na Gwieździe Śmierci.

GM – Trochę przerobiłem twoją historię.

Jarek – Że co? MOJĄ historię?

GM – Tak. Uznałem, że wylądowałeś na Tatooine po zakończeniu Wojen Klonów, a nie w jej trakcie. Miałeś rok na więcej przygód i nowych znajomych. Dlatego ciągle mnie pytałeś, dlaczego nie kojarzysz Vadera jako swojego ucznia. To był drugi facet, po Anakinie, który został rycerzem. Z resztą już stary Ben wspominał ci o tym w poprzedniej kampanii.

Jarek – Dobra. Walić to. Co było, to było. Przystaję, a na jego tekst odpowiadam tylko „Nie” i wykorzystuję ten czas, by wyczaić mój miecz. Percepcja... 2

GM – Tracisz go z oczu. Vader z kolei wykonuje na tobie obalanie. 30. Jestem epicki. Zamachnął się krótko mieczem, by zrzucić cię do dziury za tobą.

Jarek – Ile DMG?

GM – Na razie nic. Poczekaj, co się teraz dzieje. Z góry słyszysz jak Vader mówi „łatwo poszło”. W dziurze rośnie ilość pary. Czujesz, że zaczynasz zamarzać. Masz sekundę na reakcję.

Jarek – Wyskakuję do góry! 22!

GM – OK. Chwytasz się kabli nad głową. Para uchodzi z dołu. Masz ograniczoną widoczność o 5. Słyszysz komentarz Vadera: „Może nie jesteś tak silny, jak myślał Imperator.”.

Jarek – Ten drań chce mnie porwać?

GM – Na to wygląda. Co robisz?

Jarek – Staram się wspiąć jak najwyżej i przeczekać. Może uda mi się mu czmychnąć.

GM – No dobra. Spróbuj skradania.

Jarek – Ups... 3

GM – Vader cię słyszy. Już podnosi gardę. „Imponujące”. Trzaska w ciebie z miecza.

Jarek – Ja pier... to będzie bez bonusu od zręki do defensa?

GM – Dokładnie. 4... ok... Zamiast ciebie oberwała rura. Po sali puściły się iskry, po czym z odciętego kawałka zaczęło wylatywać jeszcze więcej pary. Ograniczenie –10. „Szalenie imponujące”.

Jarek – Wołam: „Haha! Zatkao kakao!”

GM – Trzymaj się postaci, ok.?

Jarek – No dobra. Nic nie mówię. Jestem wyżej, nie? Szukam miecza... haha! 20! Gdzie jest?

GM – Leży u stóp windy.

Jarek – Dobra. Zeskakuję i ogłuszam go parą, po czym przyciągam miecz.

GM – Czekaj, czekaj. Ile akcji na rundę ty chcesz, co? Twoja próba z parą. Vader robi wytrzymałość. 6. No dobra, oślepiłeś go. Zrób use the force.

Jarek – 19! Mam miecz w łapie. Atakuje! 28!

GM – Zablokował.

Jarek – Na litość boską!

GM – „Obi-Wan dobrze cię nauczał. Panujesz nad swoim strachem.”

Jarek – Serio? Bo jak na razie przeraża mnie ta cała walka z nim. Z resztą co on ciągle o tym Obi-Wanie?

GM – Szkolił cię na „Sokole Milenium”.

Jarek – Niby jooo, ale ile? Godzinę? Dwie? Niech nie przesadza. Zabił moją byłą postać, a powinien domyśleć się ile czasu trwa lot z Tatooine na Alderaan. Hello! Vader! Ogarniamy! Atakuję 2 atakami. 12, 19... ok...

GM – Daj spokój. On prowadzi 10 kampanii wojennych w czasie. Gdy ty sobie smacznie śpisz. Nie może ogarniać wszystkiego. W każdym razie. Zaczyna kusić cię ciemną stroną. Tak jak przestrzegał cię duch Obi-Wana. „Teraz uwolnij gniew! Tylko nienawiść może mnie unicestwić.” Atakuje w ciebie 3 razy. 24, 12, 18. Ale masz szczęście...

Jarek – Spróbuję go przybić do ziemi. Straci bonus od zręki do defensa. Przeskakuję mu nad głową. Oł rajt! 22! I atakuję! Walić to, ,wkurzam się! Mam jakiś bonus?



GM - +2.

Jarek – Dobra. KRYTYK! 20!

GM – Nie ciesz się. Sprawdź czy go potwierdzisz.

Jarek – No tak... 16... zajebiście.

GM – Ciesz się. W końcu go zaatakowałeś. Ile tam demejdża jest?

Jarek – 27. Nieźle...

GM – Dokładnie. Oberwał tak mocno, że spadł z podwyższenia.

Jarek – Wysoko tu?

GM – 4k6 obrażeń.

Jarek – Super to ile mu łącznie zadałem?

GM – 41.

Jarek – Awesome! Schodzę bezpiecznie na dół po schodach. Co jest na dole?

GM – Ciemny tunel. To jedyna droga. Musiał iść tędy.

Jarek – Wchodzę do środka.

GM – Kiedy tylko drzwi się otwierają, tunel się zapala jasnym światłem.

Jarek – Czy to niebezpieczne?

GM – Nie. Zwykły tunel.

Jarek – OK. Zmierzam do przodu. Co jest na końcu?

GM – Wygląda jak pomieszczenie obserwacyjne. Stół z podświetleniem, duże okno ukazujące głęboką przepaść. Bardzo obszerne. Drzwi za tobą się zamykają. Słyszysz oddech Vadera.

Jarek – Odpalam miecz. Oczywiście wcześniej wyłączyłem go, by baterię oszczędzić.

GM – Zbliża się. Robi zastraszanie. 6. OK... nie dajesz się. Masz za sobą korytarz, gdybyś chciał zwiać.

Jarek – Nie ma szans! Stawię czoło swemu przeznaczeniu!

GM – Hehehe. Szykuj się na łomot.

Jarek – Co?

GM – Zrób percepcję.

Jarek –26!

GM – Słyszysz za sobą zbliżający się element elektroniki, który leci ci na plecy!

Jarek – A to hultaj jeden! Telekinezy używa! Rozwalam to! 21!

GM – Ratujesz się przed atakiem, rozwalając rurę, która na ciebie leciała.

Jarek – Ty masz jakieś zboczenie z tymi rurami?

GM – Przynajmniej nie całowałem swojej siostry.

Jarek - Touché GM – Vader cię atakuje. Jego runda. 22. Blokujesz to ładnie.

Jarek – Double attack! 19 i 19?!

GM – Nie rozpaczaj. Nie za często wchodzą 20 na tych kościach. Vader atakuje. 19! Jeez na tych chyba też nie.

Jarek – ATAK! 19!



GM – No bez jaj! Ale się te 19 wkręciły! Obrywasz w łeb!

Jarek – Dlaczego?

GM – No raczej nie obroniłeś się przed 35.

Jarek – Ściął mi łeb?

GM – Nieee. Oberwałeś z jakiejś skrzynki rzuconej telekinezą. – 12 HP.

Jarek – A to nie będą stłuczenia?

GM – To nie D&D.

Jarek – Robię pełną obronę! 30 defensa!

GM – OK. 31...

Jarek – Ja pier...!

GM - -2 HP. Nie tak źle. Trzymasz dalej obronę?

Jarek - No...

GM – 35! Obrywasz z fotela! – 10 HP!

Jarek – Dalej, dalej!

GM – Leci krzesło. 31! – 4 HP.

Jarek – Krzywa! Walić obronę. Rozwalam następną rzecz.

GM – OK. Rzuć więcej jak 27.

Jarek – 1...

GM – Ostatni element dekoracji rozwala okno za tobą. Zaczyna cię wsysać silny wiatr. Mniejsze elementy w pokoju zaczynają uciekać przez rozbite okno.

Jarek – To okno, za którym jest przepaść?

GM – Dokładnie.

Jarek – O cholera. Łapię się czegoś! 14!

GM – Widzisz, że Vader złapał się mocno elementu ściany. Ty również nieźle się trzymałeś, do czasu. W końcu cię zassało w przepaść.

Jarek – No to nara.

GM – Czekaj. W ostatniej chwili złapałeś się rusztowania, kilka metrów w dół. Jakimś cudem udaje ci się wstać.

Jarek – Jak bilans HP?

GM – Tobie zostało po ostatnim upadku 49 HP.

Jarek – Połowa. Z tego co liczyłem Vader stracił 41. Ile mu mniej więcej zostało?

GM – Dużo więcej niż tobie.

Jarek – To dobrze, że go zgubiłem czas zwiewać. Co widzę?

GM – Przed sobą masz coś na kształt budynku przypominającego żagiel. Z kolei za tobą masz jakąś elektronikę. Rusztowanie jest dość długie.

Jarek – Dobra. Lecę do tego dziwnego budynku.

GM – Wchodzisz tam i idziesz przed siebie. Jest tu bardzo ciemno, ale czujesz, że znajdziesz tu windę. Zmierzasz do przodu dalej?

Jarek – Jasne.

GM – OK. 16!

Jarek – Co 16?

GM – Vader wykonał atak z zaskoczenia, nie trafiając cię.

Jarek – Co?! Skąd on się tu wziął?!

GM – Trochę ci zajęła wspinaczka, a odległość od tamtej sali dotąd nie jest wcale tak duża. Odciął ci drogę. Co robisz?

Jarek – Zwiewam w drugą stronę! Robię pełną obronę, aż wyjdziemy z budynku!

GM – 19, 23, 27. OK. wydostałeś się. Vader tnie wszędzie jak popadnie. Widać, że chce to już skończyć. Przechodzicie na środek rusztowania.

Jarek – Dobra. Moja kolej 29!

GM – Za mało. Czas na Vadera. 19. Blokujesz. Wasze ciosy wywołują snopy iskier, od uderzeń w barierki po obydwu stronach.

Jarek – Szarża! Uderzam na niego! 30!

GM – Znów za mało. Z łatwością blokuje twój cios. Sam wykonuje test obalania. 32. Leżysz na ziemi. Vader przez chwilę mierzy w ciebie swoim ostrzem. „Jesteś pokonany. Opór nie ma sensu. Nie pozwól, żebyś został zniszczony tak jak Obi-Wan.”

Jarek – Wkurza już mnie z tym Obi-Wanem. Coraz bardziej mam ochotę mu porządnie przypieprzyć. Atakuję. Co tam, że leżę na ziemi. Od razu próbuję wstać. 30.

GM – Nic. Atak Vadera 24. Też nic. Teraz ty.

Jarek – Dość. Agresywniej już ciskam w niego z miecza. KRYTYK! Kurde. Muszę częściej walić agresywniej. Cholera jasna! 28. Zwykły atak! 27 pkt obrażeń.

GM – Vader jęknął z bólu, jednak walczy dalej. Dostał w prawe ramię. Atakuje w ciebie na 24. Rozwala elementy, które wcześniej widziałeś.

Jarek – Kurde, czyli podciągnął mnie pod ścianę. Nie ma jak uciec. Pozostaje walczyć. Atakuję.

GM – 14. Vader blokuje cios, po czym wykręca ci broń i sam atakuje. Krytyk! Sprawdźmy, czy wejdzie. 34! Vader ścina ci dłoń!



Jarek – O nie! A już miałem go rozwalić.

GM – Ta. Zostało mu 140 HP.

Jarek – Że co? Co ty mi za przeciwnika dałeś?

GM – W tej walce nie chodziło o to czy wygrasz.

Jarek – Dobra. Ile HP mi zostało?

GM – Nie ważne. Słuchaj co mówi Vader. „Nie ma ucieczki. Nie zmuszaj mnie, bym cię unicestwił.”

Jarek – Czy serio nie mam szans na ucieczkę?

GM – Możesz spróbować, poprzez silne wiatry jakie tu wieją, spowolnić upadek i wrócić do pokoju w którym walczyliście. Ale to będzie niezwykle trudne.

Jarek – Ale nie niewykonalne.

GM – Na razie słuchaj. Możesz się odsuwać. „Luke, nie zdajesz sobie sprawy ze swego znaczenia.. Dopiero zaczynasz odkrywać swoją moc. Przyłącz się do mnie, a ukończysz szkolenie. Wspólnymi siłami zakończymy ten destruktywny konflikt i zaprowadzić porządek w galaktyce.

Jarek – Łapię się jakoś porządnie i staję na nogi. Nie będę przed nim na kolanach siedzieć. W końcu to on ukatrupił mojego starego. „Nie przyłączę się do ciebie!”... sukinsynie...

GM – Co tam powiedziałeś na końcu?

Jarek – Nic, nic. Kontynuuj.

GM – „Gdybyś tylko znał potęgę Ciemnej Strony! Obi-Wan nie powiedział ci, co stało się z twoim ojcem.”

Jarek – A ten znowu z tym Obi-Wanem. Zejdź na ziemię! Szkolił mnie Jogurt złamasie!

GM – YODA na litość boską! Na pewno chcesz mu to wyjawić?

Jarek – Czemu nie?

GM – Miałeś dokończyć tam szkolenie. Pamiętasz? Jest ostatnim Jedi.

Jarek – A no tak. Obiecywałem... Dobra. Niech będzie tak. „Powiedział mi dosyć. Że go zabiłeś!”

GM – „Nie. Ja jestem twoim ojcem.”

Jarek – Co kurwa?! Tego nie było w historii mojej postaci!

GM – Ulepszyłem ją.

Jarek – Jak ty ją ulepszyłeś?! Chciałem go ukatrupić! Miałem cel w życiu! A teraz? Skąd ty to wziąłeś?!

GM – Zainspirował mnie film Toy Story 2. Tam Buzz też o czymś takim się dowiadywał.

Jarek – Człowieku. Ile ty masz lat?

GM – Wystarczająco dużo, by wiedzieć że klasyka, to klasyka. Z resztą sami zaczęliście z tymi cytatami z Toy Story.

Jarek – Ja pier... niech ci będzie! Ale jak się dowiem, że Leia to moja siotra, to cię zabiję.

GM – Hihihi

Jarek – Nie żartuję! Dobra, wróćmy do gry. „Nie, nie, nie. To nie prawda! To niemożliwe!”

GM – „Zawierz swoim uczuciom. Przekonasz się, że to prawda.”

Jarek – „Nie! Nie!” Tak BTW nawet fajny motyw.

GM – Wiem. W Końcu ja go wymyśliłem.

Jarek – Serio. Wyobraź sobie, że przychodzi do ciebie Hitler i mówi ci, że jest twoim starym.



GM – Wyobrażam sobie... „Luke. Możesz zniszczyć Imperatora. On to przewidział. To twoje przeznaczenie. Przyłącz się do mnie, razem będziemy rządzić galaktyką. Ojciec i syn.”

Jarek – Tej, wiesz co? To nie jest zła opcja... Władza... fajna rzecz.

GM – W zamian za zniszczenie przez Ciemną Stronę?

Jarek – Polityka niszczy każdego. A tak bym miał od razu dobry start. Lud by mnie kochał! Przedstawiciele rebelii i Imperium. To by mogło się udać.

GM – Rób co chcesz.

Jarek – Mam dołączyć do Vadera?

GM – Powiedziałem. Rób co chcesz.

Jarek – Życie polityka nie jest jednak zbyt ciekawe... Rebelia to dużo przygód, dużo postaci, dużo grabieży i... dużo EXPa. Zmieniam zdanie. Zostaję po stronie Rebelii.

GM – Ehhh. Ostatecznie?

Jarek – Ostatecznie.

GM - „Chodź ze mną. To jedyne wyjście.”

Jarek – Podsumujmy. Straciłem rękę, ledwie żyję, dowiedziałem się, że hełmofon jest moim ojcem i nie mam jak uciec. Miodzio. Co mi zostaje?

GM – Walczyć dalej, albo skoczyć w przepaść.

Jarek – Jakie mam szanse przeżycia obydwu?

GM – Takie same. 1:1000, albo koło tego.

Jarek – Większe, niż pomyślne manewrowanie w polu asteroid. Dobra skaczę w dół. Mówiłeś, że te wiatry mogą mnie z powrotem wrzucić do pokoju. Dżeronimo!

GM – Dobra. Na tym skończymy.

Jarek – Co?! Dlaczego?

GM – Potrzebujemy resztę ekipy, by cię ocalili. Bo na razie sam se nie poradzisz.

Jarek - Jaaasne. Po prostu się boisz, że cofnę się na górę i zabiję swego starego!

GM - Ehh ci gracze. Czas się zbierać.



TAGI: Okiem Mistrza Gry (2)
Loading..