Gry komputerowe

Cantina


Tytuł oryginału: Cantina
Platforma: telefon komórkowy
Testowane na: N81, wersja 240x320
Typ: Time Management
Wydawca: THQ Wireless
Rok wydania: 2010
Producent: Universomo


Recenzja Lorda Barta

Każdy fan Star Wars miewa takie momenty, gdy odczuwa zmęczenie natłokiem błyskających mieczy świetlnych, kosmicznych walk X-wingów z TIE Fighterami czy wygłupów Jar Jara. Co wtedy robić? Kantyna.
Jedno słowo, a tyle radochy :).

THQ Wireless wraz z Lucasfilm Ltd. postanowili zaspokoić spragnionych i wydali grę, która pozwoli nam poczuć klimat Kantyny Chalmuna. Zwanej również Kantyną Mos Eisley jak również po prostu Kantyną. Tą jedyną, konkretną, przy 3112 Outer Kerner Way.

Oczywiście miejscem pracy nie jest osławiony lokal, w którym Han/Greedo strzela pierwszy. Bohaterka, który przyjdzie nam kierować, podejmuje pracę u swojego starego znajomego, w barze zwany Thirsty Bantha Cantina. Co pewnie można wolno przetłumaczyć na Spragnionego Banthę. Znaczy się konkurencja :).

Właścicielem i głównym barmanem jest Robb. Należy do tego samego gatunku co Dexter "Dex" Jettster, znany nam z Epizodu III z kucharzenia w Dex's Diner i przyjaźni z Obi-Wanem. Krótko mówiąc jest Besaliskiem. Co robi na Tatooine? Wg informacji zawartych w dramatis personæ (super część samouczka) to były łowca nagród, który postanowił spędzić emeryturę mieszając drinki. Wychodzi mu to raczej średnio (zarządzanie, nie alkohole) i popadł w długi. W tym nieciekawym momencie zjawia się nasza bohaterka..

Nia Adea, bo o niej mowa, to interplanetarna i międzygalaktyczna podróżniczka. Jak mówią, nie może nigdzie zagrzać miejsca dłużej niż na dwa-trzy dni. Jej dwa największe sekrety to sposób utrzymania szczególnej fryzury oraz… tajemny przepis. O którym później.

A jak właściwie wygląda nasza praca? A więc Cantina jest grą z serii time management, co oznacza że musimy się uwinąć z zadaniem w określonym czasie. To zadanie to najczęściej obsługa gości w przeróżne posiłki. Tyle, że w Cantinie jest przyjemniej bo chodzi o napoje :).
Alko-napoje, choć zakładam że nie tylko. Na pustyni wysokiej jakości czysta woda również bywa towarem poszukiwanym.
Do obowiązków Nii należy kierowanie klientów od barowego kontuaru to stolików wewnątrz salki, przyjmowanie zamówień, dostarczanie ich od Robba, przyjmowanie ew. powtórek, inkasowanie kredytów oraz sprzątanie szklanek. I tak wydawałoby się bez końca…

Koniec jednak następuje. Gra zawiera bowiem dwa tryby: karierę i tzw. niekończącą się zmianę. Kariera składa się za 15-16 leveli. Ilu dokładnie to nie wiem bo utknąłem na 8 :P Każdy level posiada określony czas pracy oraz poziom zarobków, które Robb założył na dany dzień. A nie są one małe. Oj, musiał ten Besalisk narobić nielichych długów…
Musimy zatem obsłużyć jak najwięcej klientów w jak najszybszym czasie. Ilość kredytów, które u nas zostawią zależy od ich współczynnika zadowolenia. Ten maleje/wzrasta wraz z szybkością usadzenia przy stoliku, dostarczenia właściwego (to bardzo ważne!) zamówienia i w końcu odebrania gotówki. Jeśli spóźnimy się to gość zniknie z lokalu bez płacenia. Uważajcie szczególnie na Jawów :P Jeśli wyrównamy lub przekroczymy wyznaczony limit to dzień jest zaliczany i skaczemy na wyższy level. Jeśli nie – powtórka.

Tryb zmiany (Endless Shift) to z kolei gra „ile wlezie”. Kolejka gości wydaje się być nieskończoną (w przeciwieństwie do kariery gdzie danego dnia przychodzi tylko określona ilość klientów), ale nic bardziej mylnego. Długi czas oczekiwania skraca wężyk spragnionych, który oznaczony jest pięcioma gwiazdkami. Gdy zniknie ostatnia – gra dobiega końca.

Jak wspomniałem wyżej bardzo ważnym jest dostarczenie klientowi właściwego zamówienia. Napoje rozróżniamy po kolorach i dopasowujemy do „dymków” nad głowami gości. Jeśli uda nam się kilka razy pod rząd sprawnie uwinąć dostajemy okazję do skorzystania z tajemnego specjału Nii o nazwie Syrup.
W polskiej wersji gry przetłumaczono to po prostu jako Syrop. Mój słownik języka angielskiego opisuje ów produkt jako przesycony roztwór cukrów używany do celów spożywczych. Jak zwał tak zwał, ważne jak działa. Dodany do drinków podbija ich smak i aromat przez co gość potrafi zostawić dwu, trzy a nawet czterokrotnie większy rachunek niż normalnie. Różnica między dwoma tysiącami kredytów a ośmioma jest odczuwalna.

Warto w takim razie wspomnieć kim są nasi klienci. Otóż jest to kolorowa hałastra, która charakteryzuje się różnym zachowaniem, wymaganiami i cierpliwością.
Farmerzy wilgoci są spokojni, ale dają małe napiwki.
Jawowie podobnie, z tą różnicą że podczas napadu złości potrafią nas okraść.
Gamorreanie są impulsywni, ale płacą wysokie rachunki. Problem w tym, że potrafią zniszczyć stół, który musi naprawić droid. A to opóźnia naszą obsługę.
Przemytnicy, reprezentowani w tylko sobie wiadomy sposób przez Twi’leków, są bardzo nerwowi, ale taka trójka potrafi dać napiwek większy niż pozostali goście razem wzięci.
Na szturmowcach praktycznie nie da się zarobić, ale gdy siedzą przy stole to ani Jawa ani Gamorreanin nie wyrządzi nam szkód.
Każda grupa ma też swojego przedstawiciela, który ma imię i jest pewnego rodzaju indywidualnością. Tacy klienci mogą naprawdę wiele, a ich kieszenie bez dna wypełnione są całą masą kredytów. Jest jeszcze gość specjalny, który może nas odwiedzić, ale to już pozostawię w nietrzeźwej tajemnicy grających. W każdym bądź razie chyba wiem u kogo Robb ma ten dług :P.



W trybie kariery, żeby ułatwić nam jakoś pracę, możemy wybierać sobie bonusowy sprzęt do lokalu. Jest on dostępny podczas przerw między levelami. Mamy więc możliwość zamontowania zgniatarki do śmieci (pozytywnie działa na Jawów), chłodzenia (na farmerów), doniczek z roślinkami (na przemytników), holoszachów, robota przyspieszającego mieszanie drinków czy na końcu własnej ekipy Bithów w ramach umuzykalnienia lokalu.

Tyle o konkretnej rozgrywce, pora na ocenę warstwy graficzno-muzycznej.
Grafika urzeka kolorystyką i szczegółowością narysowania, zarówno podczas gry jak i w czasie przerywników. Naprawdę mało jest gier Java, które oferują podobne efekty.
Muzyka… powinienem narzekać, bo to tylko dwa utwory. Cantina Theme w menu i zmodyfikowany jazzowo, o przepraszam. Wróć. Bithowo zmodyfikowany Star Wars Theme. Brzmi przyjemnie, zwłaszcza że możemy ustawić cztery poziomy głośności.

Kawałek tak wpada w ucho, że po jakimś czasie bezwiednie nucimy go, narażając się na dziwne spojrzenia osób postronnych. Chociaż ja i tak wolałbym żeby Cantina i SW zamieniły się miejscami. Daje grze 9/10. To naprawdę świetny produkt, prosty ale dający po oczach i uszach klimatem. Oby więcej takich ze strony THQ.


Ocena końcowa
Ogólna ocena: 9/10
Fabuła: 6/10
Grywalność: 9/10
Grafika: 9/10
Dźwięk: -/10
Muzyka: 8/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 10,00
Liczba: 1

Użytkownik Ocena Data
Raham Kota 10 2011-02-09 19:37:25

Tagi: Cantina (1)

Komentarze (2)

Znalazłem jedną stronę, ale gra zacina się na 2 lvl.

Ktoś wie skąd można to ściągnąć ?

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.