Twórczość fanów

Makazie One

Recenzja Johny'egoTano

Zdecydowana większość źródeł ukazuje nam szturmowców jako wyjątkowe ciamajdy niezdolne do schwytania kilku rebeliantów szwendających się po imperialnej stacji orbitalnej czy nawet pokonania bandy słodkich niedźwiadków uzbrojonych w łuki. Aż trudno uwierzyć, że właśnie na takich ofiarach opierały się siły militarne Galaktycznego Imperium. Jednak fanowska produkcja „Makazie One” przedstawia nam zakutych w biel żołnierzy nieco inaczej.


Film wita nas czerwonymi napisami zupełnie nie w stylu SW, którym towarzyszą odgłosy zaciętej walki. Po tym krótkim wprowadzeniu naszym oczom ukazuje się samotny szturmowiec stojący nad brzegiem rzeki pewnej lesistej planety. Makazie One, bo taki jest jego numer taktyczny, wkrótce otrzymuje rozkaz rozpoczęcia swojej misji, po czym znika z historii na kilka chwil. Tymczasem my stajemy się świadkami bitwy szturmowców z... mandalorianami. Jakkolwiek dziwnie by to brzmiało, walka prezentuje się całkiem przyzwoicie. Oczywiście, nie ma co liczyć na setki wybuchów oraz lejącą się strumieniami krew, ale jak na produkcję fanowską naprawdę jest nie najgorzej. Zresztą, bitwa wydaje się być zaledwie dodatkiem do misji poznanego wcześniej Makazie One. Przez większość filmu towarzyszymy mu w poszukiwaniach... no właśnie, czego? Bohater przez swoje milczenie bardzo długo trzyma nas w niepewności i dość późno poznajemy jego cel, który jednak jest dość... przewidywalny.


Opowiedziana historia skupiająca się na postaci Makazie One pozornie wydaje się banalna, ale sprawę ratuje sam bohater. Wcielający się w jego rolę aktor większą cześć filmu spędził na solowym występie, co wyszło całkiem przyzwoicie. Mimo to nie sposób zauważyć, że wszystkie inne role są zdecydowanie mniejsze, co nieco psuje ogólne wrażenie. Według mnie fatalnym pomysłem było też nadanie tytułowemu bohaterowi umiejętności posługiwania się Mocą. Czyż „Makazie One” nie byłby znacznie ciekawszą postacią, wypełniając swoje zadania bez zdolności, których nie powinien posiadać.


W filmie wykorzystano mnóstwo elementów zbroi szturmowców, zarówno aby ukazać wspomnianą wcześniej bitwę bardziej realistycznie a także w celu ukazania zniszczeń dokonanych przez osobę poszukiwaną przez „Makazie One”. Zbroja tytułowego bohatera posiada kilka niewielkich przeróbek wprowadzonych głównie po to aby postać bardziej się wyróżniała – są to głównie czarne wzory namalowane na znanym nam dobrze pancerzu, ale pomysł ten wydaje się genialny w swojej prostocie. Wyraźnie widać, że „Makazie One” należy do elitarnych jednostek. W tyle pozostają jednak zbroje mandalorian – każdy z nich zakuty jest w pancerz Boby Fetta pozbawiony większych modyfikacji. Widok oddziału wojowników o identycznie uszkodzonym uzbrojeniu po prostu drażni. Największą bolączką jest jednak szata człowieka, z którym „Makazie One” walczy pod koniec filmu. Ubiór tej postaci zupełnie nie pasuje do jej profesji, a ponadto zdecydowanie za bardzo przypomina te, które widujemy w realnym świecie.


Co do efektów specjalnych, to ich główną część stanowi korekta koloru czyniąca przedstawiony świat znacznie mroczniejszym, oraz kilka wygenerowanych komputerowo przedmiotów, które wykonano dość starannie. Pociskom wystrzeliwanym z broni palnej również nie można nic zarzucić. Z kolei pojawiające się w filmie miecze świetlne niestety nie prezentują się już tak dobrze. Klingi są zbyt wąskie w porównaniu z rękojeściami, a w niektórych scenach broń traci swój charakterystyczny odcień, są to jednak tylko szczegóły. Denerwujący jest fakt, że miecz świetlny - broń która daje nie tylko ochronę ale również światło – w większości scen nie rzuca żadnej poświaty na walczących przeciwników. Efekt ten jest dość trudny do osiągnięcia i rzadko wykorzystywany w fanowskich produkcjach, ale czepiam się go, ponieważ pojedynek w „Makazie One” odbywa się w tak ciemnej jaskini, że czasami trudno cokolwiek dostrzec. Delikatna poświata miecza świetlnego była by bardzo wskazana...


Muzyka została zapożyczona z innych produkcji i nie ma nic wspólnego z dziełami Williamsa. To dość nietypowe dla gwiezdnowojennych fanfilmów, ale zabieg ten działa na korzyść produkcji. Właśnie muzyka ma największy udział w budowaniu mrocznego klimatu i poczucia niepewności. Ponadto dźwięk został bezbłędnie zmontowany, zatem zapisuje go jako najmocniejszy aspekt „Makazie One”.

Co można powiedzieć na koniec? „Makazie One” to dobry fanfilm, który jest pozbawiony kilku mniej lub bardziej ważnych szczegółów. Warto jednak zwrócić na niego uwagę z powodu panującego w nim klimatu. Osoby nie tak wymagające jak ja, na pewno się nie zawiodą. A tak na marginesie, oglądającym film radzę podejrzeć, co twórcy ukryli za napisami końcowymi – czyżby materiał na część drugą?


Ocena końcowa
Ogólna ocena: 7/10
Fabuła: 7/10
Efekty Specjalne: 7/10
Kostiumy i charakteryzacja 8/10
Pojedynki: 4/10
Aktorstwo: 8/10
Dźwięk i muzyka: 9/10


Strona projektu
Obejrzyj na Vimeo
Ściągnij
Napisy PL


Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 7,00
Liczba: 3

Użytkownik Ocena Data
epizozeur 10 2012-04-20 14:09:31
DarthBrzoza 9 2013-10-11 21:49:40
Luke S 2 2011-12-22 23:26:48

Tagi: Makazie One (1)

Komentarze (1)

Jak dla mnie fanfilm naprawdę bardzo dobry. Chciałbym żeby powstała kolejna część.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.