Książki

Darth Paper kontratakuje


Oryginalny tytuł: Darth Paper Strikes Back
Autor: Tom Angleberger
Wydanie PL: Media Rodzina 2013
Wydanie USA: Amulet Books 2011
Przekład: Małgorzata Hesko-Kołodzińska i Piotr Budkiewicz
Stron: 160
Cena: 25 PLN
ISBN:




Jest to drugi tom książki o papierowym Yodzie. W pewnym gimnazjum ożyły niespodziewanie postaci z Gwiezdnych wojen – jako papierowe figurki do nakładania na palec. W poprzednim tomie, Dziwny przypadek papierowego Yody, w szóstej klasie tegoż gimnazjum działy się dziwne rzeczy – właśnie za sprawą papierowego Yody. Minął rok, Dwight, chłopiec, który stworzył Yodę, ma poważne kłopoty, w dodatku do akcji wkroczył papierowy Darth Vader… Czy koledzy pomogą Dwightowi i przekonają władze z Kuratorium, że jego działania nikomu nie zaszkodziły? Dowcipna, zabawnie ilustrowana powieść o problemach wieku dojrzewania.

Recenzja Lorda Sidiousa

Dziwny przypadek papierowego Yody także ze względu na całą otoczkę, to opowieść wobec której nie przechodzi się obojętnie. Jako czytelnik raczej nabieram pokory i doceniam wiele starań autora. Tylko nie zawsze w sequelu da się to wszystko powtórzyć, może właśnie dlatego „Darth Paper kontratakuje” mnie trochę rozczarował, przede wszystkim wtórnością.

Forma jest bardzo podobna do poprzedniej części. Także w warstwie wizualnej właściwie zmian nie widać, ale to akurat jest dobre. Gorzej z treścią. Wcześniej mieliśmy zbiór rozprawek na temat czy papierowy Yoda jest prawdziwy, czy nie. Teraz sytuacja jest bardzo podobna. Dwight niestety trochę przeginał, ale to już wiedzieliśmy wcześniej, więc grożą mu konsekwencje. Rada kuratorium ma debatować w jego sprawie, pytanie teraz brzmi raczej tak czy jest on bardziej pożyteczny w szkole, czy po prostu przeszkadza i dezorganizuje pracę. Może zostać przeniesiony do poprawczaka, ale to prawdopodobnie bardziej zniszczy biednego i wrażliwego chłopaka, niż mu pomoże. Przyjaciele postanawiają zebrać swoje opinie i dowody, które świadczą, że Dwight w gruncie rzeczy jest dobry. Chcą to przedstawić kuratorom, nim ci podejmą ostateczną decyzję. Ale jest jeszcze Harvey, który staje się teraz głównym czarnym charakterem, konstruuje własną papierową postać – nikczemnego Vadera, czy może raczej Dartha Papera i za jego pomocą bezlitośnie drwi z Dwighta, oraz stara się deprecjonować dobre uczynki dziwnego kolegi. Chyba, że to nie Harvey, tylko prawdziwy Darth Paper, jednak tym razem to pytanie schodzi na drugi plan. br/>
Tu też właśnie zaczynają się schody. Autor bowiem w pierwszym tomie znalazł receptę na te książki i kurczowo się ich trzyma. Owszem wymyśla nowe historyjki, jedne lepsze, drugie gorsze, ale właściwie nie tworzy nic więcej. Problemem staje się odbiorca. Młodszy, któremu się podobało za pierwszym razem, dostanie dokładnie to czego oczekiwał, czyli dalszego ciągu. Starszy, który tak jak ja, traktował tamtą książkę jak ciekawostkę, będzie tym razem bardziej znudzony. Postaci się nie rozwijają, to nie jest też Harry Potter by wciągała nas fabuła, czy świat. Mało tego odniosłem wrażenie, że świat tutaj się zwijał. Nawiązań do „Gwiezdnych Wojen” jest jakby więcej, ale żyjąc w świcie popkultury, w dodatku w tym wypadku amerykańskiej, gdzie wymaga się od czytelnika znajomości jej realiów, oczekuję czegoś więcej. Tego autor niestety nie daje. Ale nie oszukujmy się, Angleberger wie, że stworzenie dzieła dla różnych odbiorców jest trudne i prawdopodobnie go przerasta. Nawet nie próbuje się mierzyć z takim zadaniem. Stawia na młodszego czytelnika, którego nie tylko próbuje bawić, ale też zainspirować. Choćby prezentując różne gry i zabawy, popularne wśród dzieciaków z 20 i więcej lat temu, a dziś niejako zapomniane. Ten aspekt mi się bardzo podoba. Właściwie to najbardziej ze wszystkiego w tej książce. U mnie przywołuje to pewne wspomnienia, skłania to do myślenia jak wiele w ciągu tych 20 lat się zmieniło. Jednak niestety odbieram to jako efekt uboczny, a nie zamierzony. Jednocześnie mam wrażenie, że tym razem pracy w tą książkę włożono dużo mniej. Być może wręcz autor skorzystał z pomysłów, które wcześniej odrzucił, tego niestety nie wiem. Serca do tego nie można mu odmówić, ale z resztą to już bywa różnie.

O ile w przypadku pierwszego tomu sugerowałem, by samemu przekonać się, co to jest, o tyle tutaj zdecydowanie polecam tę pozycję tym młodszym czytelnikom, którym podobała się pierwsza książka. Starsi lepiej niech sobie to odpuszczą, by nie psuć swoich wrażeń.


Ocena końcowa
Ogólna ocena: 5/10
Jakość ilustracji/zdjęć: 8/10



Oceny użytkowników:
Aby wystawić ocenę musisz się zalogować
Wszystkie oceny
Średnia: 7,50
Liczba: 2

Użytkownik Ocena Data
Xalkigo 10 2013-05-12 22:45:04
Lord Sidious 5 2013-08-18 11:29:05

Tagi: Amulet Books (7) Małgorzata Hesko-Kołodzińska (3) Media Rodzinna (3) Origami Yoda (7) Piotr Budkiewicz (3) Tom Angleberger (12)

Komentarze (1)

Książka bardzo dobra najlepsza nie SW jaką czytałem. Ogółem cała seria papierowego yody jest super. Historia kolegów z gimnazjum i wtym dziwnego Dwighta jest super. Daje 11/10
poprostu musiałem wyjść poza skale.

W USA jest już kolejna część niestety ostatnia o jabbie a bastion śpi.

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować:

Login:
Hasło:
Loading..

Ustawienia


Ustaw kolejność w prawej i lewej sekcji.
Możesz przesuwać elementy również pomiędzy nimi.